Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 12 listopada 2018

MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI - 2018

BÓG - HONOR i OJCZYZNA!


NIESAMOWITE PRZEŻYCIA





Zakończył już się największy patriotyczny marsz na świecie - Marsz Niepodległości w którym (po raz pierwszy) brałem udział wraz z rodziną. Cóż mogę powiedzieć, targa mną wiele myśli, ale już mogę powiedzieć że... nie spodziewałem się czegoś takiego. To znaczy, podskórnie wiedziałem że to będzie wielki marsz, że będzie niesamowita, podniosła atmosfera - tego się spodziewałem, ale dopiero będąc tu osobiście i bezpośrednio odczuwając całą tę bijącą równym rytmem polskich serc atmosferę, trudno mi doprawdy wyrazić słowami to co czuję. Co prawda nieco się zmęczyłem (pojechałem tam już lekko podziębiony), ale to nic, nic nie jest ważne - ważne jest tylko to, że wreszcie w 100 rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości, oddaliśmy cześć Jej wielkim prometejskim Ojcom Założycielom. Niesamowita sprawa. Zupełnie inaczej ów Marsz wygląda w mediach czy filmikach na YouTube, a zupełnie inaczej idąc nim bezpośrednio. Niesamowite ilu ludzi przyjechało wczoraj do Warszawy, policja i organizatorzy podają że w marszu wzięło udział 250 000 ludzi, według mnie ta liczba jest mocno zaniżona, 250 tys. może było na samym początku Marszu, z czasem jednak ludzie zaczęli dołączać (a część nawet, stojąca na końcu, miała po prostu... zrezygnować, gdyż ponoć gdy Marsz dotarł już na błonia Stadionu Narodowego, oni jeszcze nawet nie ruszyli z Ronda Dmowskiego). Według mnie było ok. 400 do 500 000 ludzi, biorących udział w Marszu dla Niepodległej pod sztandarami Bóg-Honor-Ojczyzna. Tak, właśnie to są nasze wartości, które chcemy zanieść Europie, jesteśmy siłą, niesamowitą siłą, dopiero będąc tam bezpośrednio, mogłem realnie poczuć tego Ducha Jedności, o którym tyle piszę. To było niesamowite przeżycie, w mojej głowie pojawiło się setki myśli na minutę, setki możliwości urzeczywistnienia pewnych przedsięwzięć, które z braku czasu odkładałem na później. 

I powiem więcej, ja się już zupełnie nie dziwię, dlaczego dla dzisiejszego liberalno-marksistowskiego europejskiego mainstreamu, tak wielkim zagrożeniem jest polski patriotyzm, wiara w Boga i odwoływanie się do wartości takich jak honor. Przecież ich "kultura" niesie ze sobą totalny nihilizm, totalne zbydlęcenie człowieka, próba zrównania człowieka ze zwierzęciem. Ukształtowanie nowego człowieka o mentalności hipisa, któremu do szczęścia będzie potrzeba co najwyżej trochę zwierzęcego seksu, kolejna działka koksu wstrzyknięta (lub wdmuchana) do organizmu by zapomnieć o wszystkim dookoła. Moralne bagno, totalne zbydlęcenie - ale to są właśnie owe "europejskie wartości", jakie promuje Unia Europejska i jej kolejne instytucje (oraz oczywiście Biała Księga UE z 2017 r. z przedmową Jeana Claude Junckera, w której już bezpośrednio odnoszą się oni do marksizmu, jako do ideowej podbudowy dzisiejszej Europy, pozbawionej państw narodowych i zarządzanych odgórnie, przez niewybieralnych przez nikogo, a decydujących o wszystkim komisarzy i urzędników). To jest ich wizja przyszłości, jedno totalitarne państwo marksistowskie, całkowicie pozbawione jakiejkolwiek oddolnej kontroli społecznej oraz z jedną armią europejską, w skład której w dużej mierze powołani zostaną ci wszyscy brodaci "uchodźcy z Syrii" z Koranem w ręku i kałachem na plecach i z jedną ekonomią (odgórnie sterowaną, co już ma przecież miejsce). A tak w ogóle to najlepiej wszystkich ludzi zaczipować, wmawiając im że to dla ich dobra, bo się ich szybko znajdzie, gdy zaginą. To że jesteśmy kontrolowani i inwigilowani na wszelkie możliwe sposoby, również (a może przede wszystkim poprzez najróżniejsze sprzęty elektroniczne, które mamy w domach), nie wystarcza, ludzie muszą być zaczipowani, niczym zwierzęta i kontrolowani. Nawet ich myśli muszą być jawne dla nowych, marksistowskich bogów Europy (a w konsekwencji całego Świata, gdyż marksizm, niczym wirus, aby przetrwać musi opanować całą Ziemię, inaczej, wcześniej czy później zacznie się obumierać). 

I właśnie dlatego Marsz Niepodległości i hasła Bóg-Honor i Ojczyzna są dla liberalno-marksistowskiej elity, niczym przysłowiowa płachta na byka, która MUSI zostać zniszczona, aby projekt zjednoczonej Europy pod marksistowskim zarządem i zalanej muzułmańskim "sosem", mógł dojść do skutku. Dziś to właśnie Polska, z jej patriotyzmem i niezłomnością w walce - jest największą zmorę eurokratów, jest potworem, który oni muszą zniszczyć, aby przeżyć. Ta walka jest na śmierć i życie - ja o tym pisałem już wielokrotnie i teraz tylko dodam - tu nie chodzi o jakieś większe czy mniejsze imponderabilia, tu idzie o życie. A tam, gdzie trwa walka na śmierć i życie, tam jest ona najbardziej krwawa i strony są niezwykle zdeterminowane. My mamy jasne przesłanie dla całej Europy: BÓG-HONOR-OJCZYZNA, proste, a jakże ważne w swym przesłaniu wartości. Bóg-Honor-Ojczyzna, czyli na pierwszym miejscu ZAWSZE oddajemy cześć Temu, z którego woli i przyczyny pojawiliśmy się na tym łez padole, naszemu Stwórcy, którego często wypychamy na margines, gdy odnosimy jakieś sukcesy, wówczas często mówimy sobie - to my, tacy jesteśmy niesamowici, tacy niezwykli, tacy wielcy. Lecz gdy nadejdą chwile słabości i cierpienia, wówczas często w ostateczności zwracamy się ku Bogu, prosząc Go o wsparcie, wtedy już nie jesteśmy tacy wspaniali i niesamowici, bez Niego jesteśmy po prostu słabi. na drugim miejscu jest Honor, który dla każdego człowieka też jest bardzo ważny, gdyż daje poczucie osobistej godności - rzeczy często niedocenianej, a jednak niezwykle ważnej dla każdego z nas. Na końcu zaś jest nasza Ojczyzna, czyli ziemia, kultura i tradycja, język, obyczaje i wspomnienia, jakie zebraliśmy w ciągu życia. To wszystko tworzy naszą Ojczyznę. I nie ma tutaj znaczenia czy ktoś jest taki czy śmaki, czy jest biały, czarnoskóry czy jest też może Eskimosem - to nie ma znaczenia. Znaczenie to ma dla tych wszystkich marksistów, którzy stosują sztuczne podziały, po to aby nas dzielić i wzajemnie na siebie napuszczać. To oni są prawdziwymi nazistami, to jest ten sam ideowy korzeń z którego wyrastają, a który jest nie tylko antydemokratyczny, on po prostu jest antyludzki.

Ojczyzna jest naszym domem, naszą przystanią w burzliwe dni. Jeśli to wszystko zniszczymy, damy sobie zlikwidować nasz Dom, naszą Ojczyzną, damy się wymieszać we wspólnym europejskim kotle i utracimy Boga - czymże będziemy? Zaczipowaną, bezrozumną masą, niezdolną do jakiegokolwiek działania, będziemy zwierzętami, którymi zarządzać będą niewybieralni przez nas marksiści - nowi władcy Europy i Świata. Czy takiej chcemy przyszłości dla naszych dzieci i wnuków? Chcemy żeby o wszystkim decydowali jacyś urzędnicy, którzy będą nam mówili co mamy robić, jak się zachowywać a nawet... jak mamy myśleć. Ludzie bez Boga, bez Honoru i bez Ojczyzny, nie maja oparcia w niczym - są sami, bezbronni jak kwiat, który dopiero co wzrasta ku niebu. Zastanówmy się nad tym, po co to wszystko jest projektowane, bo że jest projektowane to oczywiste. Pytanie tylko brzmi, czy my, Wolni Ludzie, Europejczycy pozwolimy sobie odebrać naszą kulturę, tradycję, naszą religię i wreszcie nasz kontynent? Polacy mówią jasno i otwarcie BÓG-HONOR-OJCZYZNA! A co mówi reszta Europy?   



ENGLISH SUBTITLES




MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI 2018






 







Z WIELU ŻYCZEŃ Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI, JEDNO ZASŁUGUJE NA SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ:




ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND


 

sobota, 10 listopada 2018

WYŚNIONA NIEPODLEGŁA KONTRA "KAMIENI KUPA" - Cz. II

PORÓWNANIE DWÓCH PAŃSTW - 

ODRODZONEJ II RZECZPOSPOLITEJ I

TEJ NASZEJ PO-TRANSFORMACYJNEJ 

CODZIENNOŚCI, W KTÓREJ ŻYJEMY


NARODZINY II RZECZPOSPOLITEJ


WSTĘP




 Polska była skazana od początku na porażkę. Nawet nie na porażkę, a na sromotną klęskę - nie było Jej bowiem dane przetrwać w takich okolicznościach, jakie istniały zarówno przed 1914 r. jak i w 1918 r. po zakończeniu Wielkiej I Wojny Światowej. Przed 1914 r. Polska na mapach nie istniała, nie było Jej, została zniszczona i rozparcelowana pomiędzy trzy wielkie europejskie mocarstwa - carską Rosję, fryderycjańskie Prusy (zamienione potem w bismarkowskie i wilhelmińskie Niemcy), oraz w habsburską Monarchię Austro-Węgierską. Taki podział nastąpił już w 1795 r. wraz z trzecim i ostatnim rozbiorem ziem polskich, który definitywnie wymazywał dawną Rzeczpospolitą z mapy świata. Upadek Rzeczpospolitej oznaczał jednocześnie ogromną degradację całej Europy Środkowo-Wschodniej, która od tego momentu definitywnie (jako region) również znika z map. Aby jednak uzmysłowić sobie skalę owego upadku, należy się cofnąć o... kilka wieków wstecz, co najmniej do ostatnich dziesięcioleci średniowiecza. Spójrzmy bowiem jak wyglądała mapa Europy w 1400 r.

 

Cóż nam się tutaj rzuca w oczy? Przede wszystkim ogromne rozdrobnienie polityczne, szereg mniejszych i większych państw i państewek, zażądanych przez własnych (często niezależnych) władców. Francja jest wewnętrznie podzielona na mniejsze księstwa i hrabstwa a domena królewska jest niewielka. Wyspy Brytyjskie to również zlepek najróżniejszych państw i państewek, szczególnie w Irlandii. Hiszpania podzielona, Włochy to już prawdziwe puzzle, a dzisiejsze Niemcy? Nie istnieją, istnieje tylko szereg księstw, elektoratów i miast cesarskich, zupełnie od siebie niezależnych. A Europa Środkowo-Wschodnia? Spójrzmy, najpotężniejszym państwem tego regionu (i jednocześnie największym chrześcijańskim krajem Europy) jest zjednoczona monarchia polsko-litewska, a mimo to cały region jest (podobnie jak reszta Europy) również poszatkowany na najróżniejsze królestwa, księstwa i księstewka. Spójrzmy na Śląsk, ile tam księstw, poza tym Czechy, Morawy, Węgry, Mołdawia, Wołoszczyzna (dzisiejsza Rumunia). Półwysep Bałkański - mnóstwo księstw i despotatów, podobnie Grecja z Peloponezem włącznie. To jest Europa średniowieczna, Europa rycerzy i miast warownych, Europa wolnych państw, gdzie króluje zasada honoru i Pokoju Bożego, Europa uniwersytetów, Europa miłości dworskiej, niesamowitej sztuki sakralnej i muzyki wędrownych trubadurów. 




Jest to jednocześnie Europa, która jeszcze nie doznała "dobrodziejstwa" reformacji i renesansu, które to zakończą oficjalnie tzw.: Pokój Boży zamieniając dotychczasowe wojny możnych i rycerstwa, w pospolitą rzeź, zwykłe mordowanie się wzajemne w imię własnej religii i swojego Boga. Okres ten, to również wielka estyma w stosunku do płci pięknej i konieczność obrony honoru damy przez jej rycerza. Renesans realnie zakończył ten okres, sprowadzając kobiety do roli dziewek, a honor rycerski zastępując złotem i najemnikami. Przejdźmy zatem dalej, o kolejne stulecie do roku 1500.



Jeszcze niewiele się zmieniło, choć już w niektórych miejscach widać zdecydowane tendencje unitarystyczne. Najpoważniejszym zagrożeniem tego okresu jest bez wątpienia rosnące w siłę Imperium Osmańskie, które zniszczyło i podbiło szereg królestw i księstw na Bałkanach i w Helladzie, likwidując ich niezależność. Mimo to w Europie Środkowo-Wschodniej prawie bez zmian, wciąż najpotężniejszą dynastią Europy, jest polsko-litewska Dynastia Jagiellonów, władająca nad ogromnymi terenami Polski, Litwy, Czech i Węgier, jednocześnie utrzymująca wpływy w hospodaratach bałkańskich oraz w kupieckich republikach ruskich Nowogrodzie (do 1471 r.) i Pskowie (do 1510 r.). A mimo to wciąż istnieją realnie niezależne (składające jedynie oficjalny hołd lenny) państwa, jak choćby Mazowsze, Prusy Książęce (jeszcze wówczas pozostałość Zakonu Krzyżackiego), hospodaraty Mołdawii i Wołoszczyzny i księstwa śląskie. Pomimo iż najpotężniejszym państwem wciąż pozostaje mocarstwo polsko-litewskie, które w połączeniu z Węgrami i Czechami stanowi swoiste "jagiellońskie imperium", to mniejsi książęta nie zostają pozbawieni swoich domen, swoich księstw i często władają nimi jak realnie niezależni władcy (np. Mazowsze co jakiś czas podkreślało swoją niezależność od Korony Polskiej aż do 1526 r.).


  


 Europa w 1600 r. dąży już zdecydowanie ku centralizmowi państwowemu i monarszemu absolutyzmowi. Co prawda jeszcze wciąż istnieją pozostałości dawnego federalizmu, ale jest on konsekwentnie eliminowany. Co się zaś tyczy Europy Środkowo-Wschodniej, spójrzmy, państwo polsko-litewskie, czyli Rzeczpospolita Obojga Narodów nie tylko że utrzymuje swój niepodzielny prymat najpotężniejszego chrześcijańskiego państwa Europy, ale wręcz następuje tutaj już wyraźny przeskok ku mocarstwowości kontynentalnej. Opanowanie Moskwy przez Polaków (Rzeczpospolitan) i podporządkowanie sobie korony carów rosyjskich (zostanie ona wywieziona do Krakowa i zamknięta w królewskim skarbcu) jest tego wyraźnym sygnałem. Zaś w 1611 r. car Wasyl Szujski, wraz z rodziną, zostaje przewieziony jako jeniec do Warszawy, gdzie oddaje pokłon, przed królem Zygmuntem III Jagiellonem (w Rzeczpospolitej panował jako potomek Jagiellonów, którym był po matce, tylko w Szwecji jako Waza), senatem i posłami na sejm Rzeczypospolitej. A "wycieczki" polskich Kozaków pod Konstantynopol, czy późniejszy plan króla Władysława IV Jagiellona (syna Zygmunta III) zdobycia Konstantynopola, wyzwolenia Bałkanów i wyparcia Turków z Europy, stanowią o potędze tamtej Rzeczpospolitej i tamtej Europy Środkowo-Wschodniej.

 








Na mapie Europy roku 1700, zachodzą już zmiany dość znaczne, oto bowiem likwidacji ulegają wszystkie niezależne księstwa i księstewka w Europie Zachodniej, podporządkowując się krajowym monarchiom absolutnym. W Europie Środkowej prócz wciąż rozbitych na mniejsze państewka Niemiec, następuje wyraźny proces unifikacji, który związany jest z osłabieniem międzynarodowej pozycji Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Księstwa śląskie tracą swoją niezależność na rzecz monarchii habsburskiej, na Bałkanach Turcja z Austrią dzieli się ostatnimi niezależnymi królestwami, zaś zjednoczenie Prus i Brandenburgii powoduje, że na przeszkodzie zjednoczenia stoi im już tylko polskie Pomorze. To samo w Europie Wschodniej, ostateczna likwidacja przez carstwo moskiewskie (od 1721 r. cesarstwo rosyjskie), jakichkolwiek śladów niezależności, cała Liwonia i Inflanty zostają podporządkowane Moskwie, rynki handlowe Rygi i Rewla upadaj,a (tak jak wcześniej Nowogrodu i Pskowa po wcieleniu tych państw do carstwa moskiewskiego). Rzeczpospolita Obojga Narodów w XVIII wieku zamieni się w igraszkę losu i całkowicie utraci swoją suwerenność (choć jeszcze wciąż będzie niepodległa) na rzecz Rosji, którą niepodzielnie władała Katarzyna II zwana Wielką. A w raz z Rzeczpospolitą nastąpił całkowity upadek niezależności Europy Środkowo-Wschodniej.


 




Europa roku 1800, to już totalna unifikacja, wcielania mniejszych państw do większych i całkowita likwidacja Europy Środkowo-Wschodniej, która w wówczas sprowadzała się jedynie do trzech wielkich monarchii - Rosji, Austrii i Prus. To te państwa sprawowały niepodzielną nad nią kontrolę i to one czerpały z niej ogromne bogactwa dla swoich potrzeb. 

 




I wtedy objawił się On. Przybył z dalekiej Francji, pobił po drodze wszystkich trzech zaborców i ponownie (choć w szczątkowej formie) odrodził dawne polskie państwo. Napoleon - który jak mawiał Mickiewicza: "Od czasów Jezusa nikt nie zrealizował na Ziemi więcej niż On", gdyż, jak twierdził Dieter Wild: "Napoleon upowszechnił praworządność poza ziemie, którymi władał, i poza czasy, w których żył". Najkrócej można o nim, jako władcy i człowieku, powiedzieć to, co rzekł Honore Balzac: "Człowiek, który był najpiękniejszą władzą, jaką znam", a wielki Goethe, gdy przybyli do niego posłowie pruscy, prosząc by wsparł koalicję anty-napoleońską swoją osobą, odrzekł im: "Zostawcie mojego Cesarza w spokoju".



 



I jako ostatnia odsłona Europy, rok 1900. Zakonserwowany układ geopolityczny roku 1815 z którego wysnuć można jeden tylko wniosek. 




Polska musi być silna i bogata, jeśli silny i bogaty ma być też cały region Europy Środkowo-Wschodniej. Tylko silna Polska jest gwarantem niepodległości i niezależności wszystkich krajów tego regionu, gdyż jeśli tylko Polska osłabnie, lub zniknie z mapy, natychmiast upadnie także i cały region. To jest po prostu efekt geopolitycznego domina. Europa Środkowo-Wschodnia, Europa Międzymorska jest potrzebna Polsce do odnowienia dawnej siły i mocarstwowości, ale Polska jest potrzebna Europie Środkowo-Wschodniej do... przetrwania. 

 



Tak to już te nasze losy zostały ułożone, że gdzie by nie spojrzeć, z północy na południe i z zachodu na wschód, wszystkie towary i usługi muszą przejść przez ziemie polskie, jako centralne ziemie europejskie. Jest to niesamowite położenie które stanowi zarówno nasze przekleństwo jak i błogosławieństwo. Jesteśmy Rzymem Europy, a Italią jest całe Międzymorze. Odbudujmy więc to, co zostało zniszczone z naszego kontynentu. Kroczmy dumnie z Bogiem w sercu oraz pewnością myśli i czynów - ku przyszłej potędze wspólnej Europy Ojczyzn.






"WIELKIE WOJNY ŚWIATOWE UWIEŃCZONE ZWYCIĘSTWEM,
POKONANY KOMUNIZM Z FASZYZMEM.
SZŁY BRYGADY POKOLEŃ, SILNE DUCHEM I MĘSTWEM,
MIŁUJĄCE NAD WSZYSTKO OJCZYZNĘ.

NIECH ŻYJE POLSKA
NIEPODLEGŁA BIAŁO-CZERWONA,
NIECH ŻYJE POLSKA
SOLIDARNA - NIEUSTRASZONA,
NIECH ŻYJE POLSKA
NASZYCH MARZEŃ, PRAGNIEŃ I DĄŻEŃ,
NIECH ŻYJE POLSKA
NASZA DUMA I OBOWIĄZEK"





PS: Jutro 11 Listopada - nie mogę się już doczekać tego święta i tego Marszu, największego marszu współczesnej Europy. A dziś w nocy w wielu miejscach na świecie pojawią się biało-czerwone iluminacje, ku czci naszego święta. W narodowe barwy Polski mają zostać podświetlone chociażby Piramidy w Gizie (wraz z informacją w trzech językach - polskim, angielskim i arabskim), oraz Sfinks, a także Krzywa Wieża w Pizie, Posąg Chrystusa w Rio de Janeiro (który to port notabene zakładał w XVII wieku polski oficer - Krzysztof Arciszewski), Burdż Chalifa - w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, najwyższy budynek na świecie oraz 30 innych najsłynniejszych budowli świata. 11 Listopada niech więc cały świat się dowie, że tego dnia Polacy świętują swój najwspanialszy dzień - Dzień Niepodległości.  



 

ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND



CDN.
 

czwartek, 8 listopada 2018

MARSZ MILIONA!!!

ZAPOWIEDŹ MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI





PÓKI POLSKA ŻYJE W NAS

PÓTY NIE ZGINIE!






Marsz Miliona! Tak, od dawna czekałem na ten dzień - 11 Listopada 2018 r. i wreszcie go doczekałem - stena rocznica odzyskania Niepodległości przez Polskę. Niesamowity dzień i jednocześnie niesamowity Marsz, jedyny taki patriotyczny marsz w całej Europie, jeśli nie na całym świecie. Nasz Marsz - Nasz, polskich patriotów, którzy tego dnia pragną oddać hołd pamięci poprzednich pokoleń i to zarówno tych jęczących w niewoli pod obcym butem w czasach zaborów, niemieckiej okupacji i komunistycznego, powojennego zniewolenia kraju przez nadciągającą ze wschodu "czerwoną zarazę" (parafrazując sławny wiersz Józefa Szczepańskiego pt.: "Czerwona zaraza"), jak również tych, którzy żyli w szczęśliwszych latach, potęgi i mocy Rzeczypospolitej, której blask promieniał w Europie, jednocześnie oślepiając Jej wrogów. Ale przede wszystkim jest to Marsz ku czci tych wielkich naszych przodków, którzy w beznadziejnej sytuacji zniewolenia i rozdarcia kraju na trzy części, nie utracili wiary w możliwość odrodzenia Niepodległej Polski i swój zapał, swoją niewzruszoną wiarę przelali w serca milionów innych rodaków, już pogodzonych z "naturalnym stanem podległości". To te niesamowite postaci, ludzie ze stali, ludzie o niewzruszonej wierze byli pochodniami rozświetlającymi mroki dla Niepodległej. I Marsz ten ma oddać cześć tym właśnie wszystkim postaciom z naszej (bliższej i dalszej) historii, którzy wskazali nam kierunek - najpierw Niepodległość kraju, odbudowa Jego granic oraz znaczenia w Europie, a potem praca codzienna praca ku Jego nowej potędze.




DO OJCÓW ZAŁOŻYCIELI NIEPODLEGŁEJ POLSKI ZALICZYĆ NALEŻY:




1) JÓZEF PIŁSUDSKI   





"W dzieciństwie moim ciągle mi szeptano w uszy tak zwane mądre przysłowia: "Nie dmuchaj pod wiatr", "Głową muru nie przebijesz", "Nie porywaj się a. motyką na słońce". Doszedłem później do tego, że silna wola, energia i zapał mogą te właśnie zasady załamać"

"Szukaj prawdy duszy. Patrz jej w oczy, prawda jest siłą i jest mocą duszy. To bogini. Słaby nie znosi wzroku prawdy i tarza się przed nią w prochu, silny nawet się chwieje - ale nigdy nie pada - i on wyczyta w oczach bogini rozkaz woli"


"Słabość ma zawsze jedną konsekwencję - zamiłowanie do wielkich słów bez treści... wielkie słowa wyrzucone są jakby dla przykrycia skromnych zamiarów, dla ukrycia swej niemożności istotnego wprowadzenia w życie tego, co się mówiło"



"Potrzeba umieć być ofiarnym. Jeżeli mówię o ofierze, to nie mówię o ofierze względnie łatwej. Tam, gdzie chodzi o życie, tam, gdzie chodzi o krew, jest ta ofiara najłatwiejszą, chociaż
w laury owitą. To jest ofiara, na którą Polak na pewno się zdobędzie. Idzie o ofiarę ciężką, idzie o ofiarę, robioną dla siły całego narodu, idzie o ofiarę i umiejętność robienia ustępstw wzajemnych, idzie o ofiarę z tego, co ludziom być może jest najdroższe, o ofiarę ze swoich przekonań i poglądów. Idzie o to, aby kraj nasz zrozumiał, że swoboda to nie jest kaprys, że swoboda to nie jest "mnie wszystko wolno, a drugiemu nic", że swoboda, jeżeli ma dać siłę, musi jednoczyć, musi łączyć, musi rękę sąsiadom i przeciwnikom podawać, musi umieć godzić sprzeczności, a nie tylko przy swoim się upierać. Z takiej jedynie ustępliwości wzajemnej, z takiego jedynie szanowania wzajemnego, z takiej jedynie umiejętności podawania do wspólnej pracy dłoni wszystkim, wypływa moc wielka w chwilach trudnych i w chwilach kryzysów państwowych"



"Nie śpieszmy do łatwych, ale tanich zwycięstw i efektów swojej pracy"


"Nie dosyć jest skarżyć się na los i krzywdy, trzeba umieć i walczyć z nimi"

"Są w życiu narodów i państw zmagania, które nigdy nie ustają. Polskę na równi z innymi narodami oczekuje walka we wszechświatowych zapasach o pierwszeństwo w dziedzinie organizacji i kultury. Polska musi mieć triumfy i w tej pokojowej walce. Zdać musi wielki egzamin, by nie dać się ubiec w tym kulturalnym wyścigu"


"Polska ma przed sobą wielką pracę. Polska, ta wyśniona, wymarzona, ma wszystkie zewnętrzne cechy, którymi my, wychowani w niewoli, cieszyć się możemy: wielkie wojsko, wielkie triumfy, wielką zewnętrzną siłę, wielką potęgę, którą i wrogowie i przyjaciele szanować i uznawać - chociażby nie chcieli muszą. Mamy Orła Białego, szumiącego nad głowami, mamy tysiące powodów, którymi serca nasze cieszyć możemy. Lecz uderzmy się w piersi. Czy mamy dość wewnętrznej siły? Czy mamy dość tej potęgi duszy? Czy mamy dość tej potęgi materialnej, aby wytrzymać jeszcze te próby, które nas czekają? Przed Polską leży i stoi wielkie pytanie: czy ma być państwem równorzędnym z wielkimi potęgami świata, czy ma być państwem małym, potrzebującym opieki możnych. Na to pytanie Polska jeszcze nie odpowiedziała. Ten egzamin z sił swoich jeszcze zdać musi. Czeka nas pod tym względem wielki wysiłek, na który my wszyscy, nowoczesne pokolenie, zdobyć się musimy, jeżeli chcemy zabezpieczyć następnym pokoleniom łatwe życie, jeżeli chcemy obrócić tak daleko koło historii, aby wielka Rzeczpospolita Polska była największą potęgą nie tylko wojenną, lecz także kulturalną na całym wschodzie. Wskrzesić i tak ją postawić w sile i mocy, potędze ducha i wielkiej kultury musimy, aby się mogła ostać w tych wielkich, być może, przewrotach, które ludzkość czekają"


"Polska idzie wszędzie z hasłem swobody, Polska idzie nie z chęcią ucisku brutalnym butem żołnierskim, nie z chęcią narzucenia komukolwiek stosowania się do jej praw... chciałem właśnie z Polski uczynić ośrodek kultury, w którym rządzi i obowiązuje prawo"



  MARSZAŁEK O MIASTACH RZECZPOSPOLITEJ:


 "Warszawa, ta Warszawa trwożliwa, ta Warszawa nerwowa, umiała jednak stanąć na wysokości zadania, gdy (...) nieprzyjaciel stanął u jej bram i postawą swoją, pełną poświęcenia i odwagi, przechyliła szalę zwycięstwa na naszą stronę"


"Jestem między wami w Krakowie, a Kraków, pamiętajmy, nie jest tylko olbrzymią, czarowną, usidlającą serce mogiłą wielkiego narodu (...) Kraków jest współczesnym wielkim miastem i jedną ze stolic Polski. Właśnie Kraków wyróżnia się między innymi miastami naszymi tym, że najłatwiej w nim było zawsze przeprowadzić współpracę ludzi i stronnictw. Najmniej tutaj było wyklinania i stawiania poza nawias narodu, przypisywania sobie tylko przywileju miłości dla Ojczyzny i wyłączności w wytyczonych przez siebie drogach ku zbawieniu. Więcej tutaj było, niż gdzie indziej, wzajemnego szacunku dla zdań różnolitych, zatem zdolności do współpracy. Gdy więc dziś tutaj, w Krakowie, rozlegają się wymowne głosy, szukające w zgodzie i jedności ratunku przed ciężkimi kryzysami powojennymi, jestem przekonany, że znajdą one wyraz, odpowiadający wymaganiom nowoczesnych cywilizowanych społeczeństw, że stworzą one przykłady dla innych części ojczyzny.



"Wilno. Miłe miasto. Miłe mury, co mnie niegdyś wielkiej prawdy kochać uczyły. Miasto - symbol naszej wielkiej kultury, państwowej ongiś potęgi. Dynastia Jagiellonów, co nad wieżyczkami Krakowa i wieżami Wilna potężnie niegdyś panowała (...) Wilno Stefana Batorego, co uniwersytet zakładał i mieczem nowe granice wybijał (...) Wielcy poeci i wieszcze, co naród pieścili słowem i w czar zakuwanymi słowami życie narodowi dawali (...) Tu, w tej samej szkole, gdzie ja biegałem, w tych murach pięknie wołających do Boga uczyli się, jak ja kiedyś, w przeklętej rosyjskiej szkole (...) Wszystko co piękne w mej duszy, przez Wilno pieszczone"


"Lwów był zawsze najbardziej bez trwogi. Tu serca Polski biły najśmielej. Kto pragnął odetchnąć uczuciem wolności i nawiązać nić tradycyjną myśli czy walki o niepodległość Polski, musiał oprzeć pracę o Lwów, gdzie biły serca goręcej rwące się do wolności. Na tarczy waszej herbowej wypisane są słowa: "Zawsze wierny" (Semper Fidelis)"

"Idą czasy, których znamieniem będzie wyścig pracy, jak przed tym był wyścig żelaza, jak przed tym był wyścig krwi. Kto do tych zawodów bardziej przygotowany będzie, kto w tym wyścigu większe dowody wytrzymałości złoży, ten w najbliższych czasach będzie zwycięzcą, ten potrafi utrzymać to, co zyskał, albo odrobić to, co stracił. Przychodzicie do Polski z wielkim dorobkiem ciężkiej walki, zdobytym uczciwie w drobiazgowej, sumiennej, obowiązkowej pracy. Gdy myślę o zadaniach, stojących przed Polską, chciałbym wnieść od was (Poznań) do Polski całą waszą namiętność pracy, która by Polskę przeniknęła"

"Gdy zbliżam się do dawnej granicy, czuję, że zbliżam się do świątyni historii i doznaję silnego wzruszenia. Hasło, które ze słupów wbitych wołało do nas niedawno jeszcze: ,"Zapomnij", dzisiaj woła mnie i wam: "Pamiętaj". A to "pamiętaj" oznacza nie tylko czcze słowa, lecz oznacza: "Pracuj i jeszcze raz pracuj, zasypuj tę granicę, którą wróg chciał uczynić przepaścią". Pomiędzy granicami, które wzbudzają największe wzruszenie, jest ta, którą wczoraj przekroczyłem. Tu, na Pomorzu, żądano: "zapomnij" więcej niż gdziekolwiek. To też największym "cudownym dzieckiem" jest Pomorze polskie. Tutaj dokonał się cudowny powrót do dawnego życia"


"Grodno! Piękny gród wasz nad cudownym, starym Niemnem rzucony jakby rozmyślnie ręką Boga, tworzy silną łącznicę pomiędzy równie daleką Warszawą, jak i w sierocym oddaleniu leżącym Wilnem, nie tak kruchą, nie tak słabą, jak te dzieła rąk ludzkich. Ta łączność twarda, silna, dla której Niemen i inne rzeczki nie są przeszkodą, ta łączność musi być dziełem waszego wysiłku i chcenia: "móc - to chcieć". Jeżeli tylko chcieć będziecie, to łączność będzie trwała, tylko chciejcie, to tę łączność waszą zbudować potraficie"


(Grodno, choć nie leży ono już w granicach Polski należy się bezapelacyjnie order Virtuti Militari, taki, jaki mają miasta Warszawa i Lwów - gdyż w 1939 r. w wyniku sowieckiego, bandyckiego najazdu, miasto to stało się zaporą, która w beznadziejnej walce próbowała wykrzyczeć swój sprzeciw wobec komunizmu i nazizmu)

  
O Marszałku Piłsudskim w zasadzie nie ma co pisać gdyż jest to moralny kolos, człowiek który w największym stopniu przysłużył się odzyskaniu przez Polskę Niepodległości w listopadzie 1918 r. Powiedzieć więc o Nim że to w ogromnej mierze On przysłużył się odrodzeniu kraju, to tak jakby nic nie powiedzieć. Dlatego też daruję sobie komentarz, gdyż wszelkie słowa i tak w tym przypadku wydają się zbędne.



2) ROMAN DMOWSKI





Wielki człowiek dzięki któremu udało się korzystnie wytyczyć przebieg zachodnich granic odradzającej się Polski na konferencji pokojowej w Wersalu w 1919 r. Naszym wielkim szczęściem wówczas był fakt, iż w Warszawie mieliśmy Piłsudskiego a w Paryżu Dmowskiego (a w Waszyngtonie Paderewskiego). I choć jestem piłsudczykiem, postać Romana Dmowskiego zawsze otaczam wielkim szacunkiem za Jego konsekwencję w dążeniu do odbudowania silnej pozycji Polski na Zachodzie (i to zarówno w kwestii naszych granic zachodnich, jak i w kwestii cywilizacyjnej, gdyż Polska praktycznie od X wieku związana jest na stałe z kulturą i cywilizacją zachodu, rozumianą również pod względem religijnym. Rosjanie na przykład do dziś uważają że jesteśmy "zdrajcami Słowiańszczyzny:, gdyż wszystkie słowiańskie narody wyznają prawosławie, a tylko (nie licząc Chorwatów, ale oni daleko od Rosji), ci Polacy rzymski katolicyzm"). Nie będę się rozpisywał na temat życiorysu Romana Dmowskiego, gdyż nie ma to większego sensu, należy jednak raz jeszcze podkreślić, bez Dmowskiego (który notabene był zupełnie pozbawiony energii w działaniu i nie nadawał się na wskrzesiciela Polski tak jak Józef Piłsudski), Polska z pewnością nie uzyskałaby tak korzystnych granic zachodnich (nie były one oczywiście na miarę naszych potrzeb i oczekiwań, ale i tak większa część przemysłowego Śląska z kopalniami i fabrykami, cała bogata Wielkopolska i oczywiście Pomorze - nasze okno na świat, gdzie potem powstanie port w Gdyni - to były nabytki kolosalne, których pokonane Niemcy nie zamierzali oddawać. Notabene to właśnie konflikt o polskie Pomorze był pretekstem, który doprowadził do wybuchu II Wojny Światowej i wspólnego ataku Hitlera i Stalina na nasz kraj).

Roman Dmowski był także ojcem założycielem polskiego ruchu narodowego, ale od razu chciałbym dodać że polski ruch narodowy (czy nawet polski nacjonalizm) jest zupełnie inny od znanego w Europie Zachodniej nacjonalizmu, utożsamianego często z faszyzmem lub z nazizmem. Oczywiście lewica w dużej mierze myli pojęcia (świadomie lub nie - nie ma to jednak znaczenia) faszyzm równa z nazizmem i z nacjonalizmem, co jest kompletnym nonsensem. Faszyzm na przykład nie był ideologią rasistowską i nie dążył do likwidacji lub choćby wygnania Żydów z Europy. Przecież w administracji Mussoliniego wielu Żydów było na eksponowanych stanowiskach, nawet w samym rządzie (dopiero pod koniec wojny Hitler zmusił Mussoliniego do ich odwołania). Faszyzm był ideologią korporacyjnego unitaryzmu społecznego na gruncie klasowym nie rasowym. ideologią wybitnie rasową, był niemiecki nazizm i nie wolno łączyć ze sobą tych dwóch elementów. Natomiast nacjonalizm też wyrasta z zupełnie innego źródła, nie związanego ani z faszyzmem, a już w ogóle nie ma on żadnych związków z nazizmem - czyli kolejną czerwią marksizmu.

Należy jednak niestety pamiętać, że na Zachodzie Europy i w Ameryce, zdarzały się już skuteczne próby łączenia nacjonalizmu z faszyzmem a nawet z rasizmem. Czym bowiem był wilsonowski "socjalizm wojenny" w USA? Czym polityka National Recovery Administration (NRA), będąca główną agencją realizującą plany rooseveltowskiej polityki New Deal. Zresztą znaczek NRA (z błękitnym orłem) był tak popularny w Ameryce w latach 30-tych, że kobiety tatuowały go sobie na plecach a nawet na... biuście. NRA była to agencja wybitnie faszystowska (z dzisiejszego punktu widzenia), posiadająca nawet własne bojówki, które rozbijały warsztaty przedsiębiorców nienależących do "błękitnego orła"i promowała przede wszystkim białych pracowników (skrót NRA czarni Amerykanie tłumaczyli również jako: "Nigger Robbed Again" - "Czarnuch znów okradziony", a wielu czarnoskórych było zwalnianych, aby zrobić miejsce białym Amerykanom (zdarzało się że murzyńskie dzieci trzymały tabliczki z napisem: "Ten ptak zwolnił mojego tatę" lub temu podobne). Była to celowa polityka ulubieńca dzisiejszych Amerykanów - Franklina Delano Roosevelta, który śnił o państwie faszystowskim i łączył jego cechy zarówno z nazizmem jak i z komunizmem. Takie przypadki zdarzały się również w Europie Zachodniej w latach 30-tych (nie licząc oczywiście Niemiec, gdyż tam nazizm stał się oficjalną religią).


HISTORIA USA, TO RÓWNIEŻ HISTORIA MĘSTWA LUDZI, KTÓRZY ZBUDOWALI REPUBLIKĘ, OPARTĄ NA ZASADACH PRAWA I WOLNOŚCI. KTÓRZY JAKO JEDYNI DOKONALI NIEMOŻLIWEGO - POKONALI NIEZWYCIĘŻONE IMPERIUM BRYTYJSKIE. CHCIAŁBYM ABY ODRODZIŁA SIĘ TAMTA STARA AMERYKA - PATTONA, MACARTHURA, JOHNA WAYNE'A I ELVISA PRESLEYA, AMERYKA W KTÓREJ KIEDYŚ SIĘ ZAKOCHAŁEM




Również dziś nacjonalizm na Zachodzie jest często utożsamiany z rasizmem a nawet z nazizmem i nie są to tylko wynurzenia chorego lewactwa, ale realne działania tzw.: prawej strony, która nie zna lub nie posiada żadnych innych aspektów związanych z patriotyzmem, które oficjalnie mogłaby przeciwstawić międzynarodowemu marksizmowi. Przecież pochody neonazistów w Niemczech, teraz, nie w przeszłości, odbywają się zarówno pod hasłami obrony dobrego imienia nazistów jak i pod sloganami patriotycznymi. Bo Niemcy nie posiadają żadnej innej tradycji patriotycznej, którą mogliby kultywować jak właśnie... nazizm. Taka jest prawda niestety. Podobnie w Szwecji. Przecież ten kraj, jeszcze w latach 60-tych i 70-tych XX wieku, był wylęgarnią rasizmu. To był jeden z najbardziej rasistowskich krajów w Europie, a dziś patrzcie, przyjmują imigrantów, którzy zamieniają Szwecję w kloakę, gwałcą szwedzkie kobiety i czują się zupełnie bezkarni, a szwedzcy mężczyźni i szwedzkie społeczeństwo jest po prostu moralnie... wykastrowane. Dlaczego? Ano dlatego że liberalna lewica wali ich tymi sloganami sprzed kilku dziesięcioleci, czyli właśnie zamiłowaniem do nazizmu i rasizmu. I jak teraz bronić ojczyzny, gdy do wyboru jest jeden chory totalitaryzm, którym się chować przed drugim chorym totalitaryzmem. Więc Szwedzi pozostają bierni, a szwedzkie kobiety są tym samym pozbawione męskiej ochrony (bo feministki przecież, mimo tych buńczucznych haseł o równości z mężczyznami, im nie pomogą i to zarówno ze względów ideologicznych jak i po prostu... fizycznych) i zdane na litość brodatych "książąt" z Maghrebu.

Natomiast polski nacjonalizm, był zawsze pozbawiony tej rasistowskiej i ksenofobicznej formy. Owszem, wygłaszano różne hasła, najczęściej odnoszące się do ochrony własnego handlu, ale nigdy nie wytaczano kwestii etnicznych. Polski nacjonalizm (tak jak zresztą i inne ideologie, które implementowały się u nas z Europy Zachodniej), był po prostu pozbawiony zębów. "Swój, do swojego po swoje" - to najmocniejsze hasło polskiego nacjonalizmu. Odnosiło się ono do kupowania produktów u polskich handlowców z pominięciem np. handlowców żydowskich, ale nie było ono zbyt popularne w Polsce międzywojennej. Dziś ksenofobiczne, rasistowskie organizacje żydowskie (głównie w USA i Izraelu) starają się przekonać opinię publiczną świata, że w Polsce międzywojennej dochodziło do ciągłych pogromów Żydów i że dlatego Hitler zbudował tutaj obozy zagłady, bo naród polski to antysemici. Oczywiście są to ludzie, którzy nienawiść i kłamstwo uczynili swoim znakiem rozpoznawczym i którzy budują nową świecką religię dla Żydów - religię Holokaustu, w której jedynymi sprawiedliwymi byli Żydzi, wszyscy inni goje są godni pogardy a w szczególności Polacy, jako ci, którzy: "wyssali antysemityzm z mlekiem matki". Młodzieży w Izraelu wmawia się, że jeśli odłączą się od grupy, to może ich spotkać ze strony miejscowej ludności polskiej jakieś obraza lub że nawet mogą zostać pobici, gdyż "Polacy to antysemici". I taki obraz budują w mediach owi kreatorzy nowej religii nienawiści. 

A ja w takim razie się pytam, pokażcie mi chociaż jeden przypadek pogromu antyżydowskiego w przedwojennej Polsce? Jako przykład często podawany są wydarzenia w Przytyku w marcu 1936 r. Uważane to jest za "pogrom antyżydowski", choć śmierć poniósł jeden Polak i dwóch Żydów. A całą awantura zaczęła się od tego, że jeden młody narodowiec, stanął przed straganem żydowskim i zaczął krzyczeć: "Swój, do swojego po swoje", co uruchomiło taką nienawiść wśród Żydów, że ci rzucili się nie tylko z pięściami na polskich chłopów, ale wręcz... zaczęli do nich strzelać z broni, którą posiadali. Chłopi rozbiegli się po miasteczku. Szybko zjawiła się miejscowa policja, która starała się rozłączyć zwaśnione strony i zapewne by się im to udało, bo nastroje zaczęły już opadać, ale wówczas wydarzyło się nieszczęście. Z okna jednego z żydowskich domostw wokół rynku, oddano strzał do Polaka, który przypadkowo szedł z dziećmi. Zginął na miejscu (strzelono do niego w tył głowy). To właśnie wzbudziło wśród chłopów złość, która zaowocował zabiciem żydowskiego małżeństwa. To tyle jeśli idzie o ów "pogrom z Przytyku". Gdyby więc Żyd nie zastrzelił niewinnego człowieka, nastroje by opadły i wszystko by się uspokoiło. No ale oficjalny przekaz jest taki, że "Polacy dopuścili się pogromu na Żydach w Przytyku" i ktoś, kto nie zna sprawy, ani historii, może sobie pomyśleć: "Tak, mogło tak być, skoro mówią że był pogrom, to pewnie był "(swoją droga owi żydowscy rasiści nie są w stanie podać drugiego takiego przypadku w historii międzywojennej Polski). Podsumowując - polski nacjonalizm nie może się równać nie tylko z nacjonalizmem niemieckim, opartym głównie na tradycji nazizmu, ale i z nacjonalizmem europejskim, który też zbudowany jest na rasizmie. I piszę to jako zdeklarowany piłsudczyk, ideowy przeciwnik ruchu narodowego.  



3) IGNACY JAN PADEREWSKI





 Jedna z kluczowych postaci odradzającej się Polski, wybitny pianista (jak to w swym starym skeczu mówił Janusz Gajos o Fryderyku Chopinie? "Trzeba mieć trochę tej Żelazowej Woli, aby parę tych kawałków wykombinować") o międzynarodowej sławie, przyjaciel amerykańskiego prezydenta Woodrowa Wilsona, a prywatnie... wielki bałaganiarz, który często nie mógł nic znaleźć na swoim biurku, tak było zawalone. To właśnie Jego wizyta w Poznaniu 26 grudnia 1918 r. dała pretekst do zorganizowania wielkiej manifestacji patriotycznej, która szybko przemieniła się w Powstanie antyniemieckie i już 27 grudnia Poznań był w polskich rękach. Powstanie Wielkopolskie trwało do 16 lutego 1919 r. i zakończyło się zwycięstwem Polaków nad Niemcami i wyparciem ich z Wielkopolski, oraz przyłączeniem tej dzielnicy do odrodzonej Rzeczpospolitej. Ogromna w tej materii była zasługa Ignacego Jana Paderewskiego, który w Ameryce wielokrotnie lobbował na korzyść Polski i Polaków. 


"Żaden z narodów na świecie nie może się poszczycić takim jak nasz bogactwem uczuć i nastrojów. (...) Może w tym tkwi czar nasz ujmujący, a może też to i wada wielka!"



 4) WINCENTY WITOS





Założyciel i przywódca stronnictwa chłopskiego i twórca polskiego współczesnego ruchu ludowego, pod nazwą Polskiego Stronnictwa Ludowego. Chłop, który w 1920 r. gdy ważyły się losy Polski a Armia Czerwona stała na rogatkach miasta, otrzymał propozycję objęcia kierownictwa rządu. Dosłownie ze swojego pola (które uprawiał) pojechał do Warszawy. Umył nogi włożył buty i... stał się premierem rządu, niczym rzymski Cincinnatus, który również z własnego pola poszedł ratować ojczyznę zaatakowaną przez wrogów. Jednak późniejsze działania Witosa nie były chwalebne, stał się on bowiem twarzą znienawidzonego rządu Chjeno-Piasta, który doprowadził do ogromnej recesji w kraju i wzrostu bezrobocia (1923 r.). Jego konflikt z Marszałkiem Piłsudskim, stał się powodem zamachu majowego z 1926 r. i obalenia przez marszałka drugiego rządu Chjeno-Piasta.  



5) WOJCIECH KORFANTY

 




 Jeden z głównych przywódców Chrześcijańskiej Demokracji. Przyczynił się w ogromnej mierze do wybuchu zarówno Powstania Wielkopolskiego (choć nim nie dowodził), jak i Powstania Śląskiego w 1921 r. czego efektem było przyłączenia części Śląska (najbogatszej części, wraz z Katowicami) do Polski oficjalnie w czerwcu 1922 r. Jego późniejsze lata też nie były ciekawe. Stał się bowiem jednym z organizatorów (Komitetu Obrony Demokracji) Frontu Morges w Szwajcarii walczącego z (faszyzmem w Polsce) z sanacją. Ogólnie jednak postać zasługująca na szacunek za względu na patriotyzm i przywiązanie do wartości.


 "Mości panowie, nie chcemy ani piędzi ziemi niemieckiej. Żądamy jedynie, w myśl postanowień punktu 13. programu Wilsona, własnej, jednej, złożonej z ziem trzech zaborów Polski, z zapewnionym jej dostępem do morza, to znaczy z własnym wybrzeżem, zamieszkałym przez niezaprzeczalnie polską ludność!"




A na zakończenie news. Otóż magistrat Warszawy i Wrocławia rozwiązał Marsz Niepodległości. Cóż mogę powiedzieć? Chyba tylko jedno - UROCZE 😂😁😅 i jeszcze dodać:





Jednocześnie chciałbym tutaj zaapelować do wszystkich patriotów, do wszystkich Polaków, którym na sercu leży dobro umiłowanej Ojczyzny - przyjdźcie na Marsz Niepodległości w Warszawie. Ja sam także będę w nim uczestniczył, choć wcześniej nigdy tego nie robiłem (z różnych, głównie prywatnych względów). Pokażmy wreszcie naszą siłę, niech Marsz Niepodległości zamieni się w Marsz Miliona polskich patriotów, którzy udowodnią zarówno rodzimemu lewactwu, jak i wszelakim pajacom typu  Timmermans, Juncker czy Macron - czym jest POLSKI PATRIOTYZM, POLSKIE ŚWIĘTOWANIE, a przede wszystkim, czym dla nasz jest nasza OJCZYZNA. Nikt nie będzie nam mówił jak mamy żyć i w co wierzyć. Nikt nie zmusi nas do tego abyśmy się poddali. Mnie się wydaje, że ludzie, którzy występują przeciwko Marszowi Niepodległości (choć mają poparcie europejskiego i światowego liberalnego lewactwa ogólnie rozumianego), nie pojmują, że przyjdzie im się zderzyć z murem. Oczywiście dojdzie do prowokacji na Marszu Niepodległości, zresztą prikazy zostały już pewnie wydane i musi na Zachód pójść materiał o "polskich faszystach", nawet jeśli będzie ją stanowiło zaledwie kilka osób głupich, lub zwykłych nasłanych prowokatorów - to i tak przekaz musi się zgadzać z "partyjną linią" międzynarodówki - "60 000 faszystów i zwolenników białej rasy wyszło na ulice Warszawy". 

Trudno, nie sposób kontrolować wszystkie osoby na tak ogromnym, największym w Europie (i pewnie na świecie) patriotycznym miejskim marszu. Jest to bez wątpienia gwiazdka, która świeci z Polski i ponownie oślepia całą Europę, tak jak niegdyś potęga Rzeczpospolitej, państwa tolerancji i wolności, państwa bez stosów, państwa stworzonego nie z chęci podboju i grabienia pokonanego wroga - tylko z miłości i chęci jednoczenia się ze sobą narodów na zasadach obopólnej korzyści. Pokażmy im czym jest miłość do swojego kraju, pokażmy im czym jest patriotyzm i jak powinien wyglądać. Nauczmy tego Europę, która już sama nie wie na czym stoi, która się pogubiła, zniszczyła godność i bezpieczeństwo swoich obywateli, godność swoich kobiet, gwałconych i mordowanych przez "biednych uchodźców z Syrii". Pokażmy im kim Byliśmy, Jesteśmy, Będziemy i nauczmy ich ponownie radować się z własnego kraju. Jeśli mogę wystosować taki apel, chciałbym bardzo aby Marsz Niepodległości zamienił się właśnie w Marsz Miliona ku świetlanej przyszłości Polski i Europy w nadchodzących dziesięcioleciach. Niech z naszej ziemi wyjdzie nadzieja, która odmieni Europę.
















POZDRAWIAM WAS WSZYSTKICH 






ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND



CDN.