Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POWSTANIE W GETTCIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POWSTANIE W GETTCIE. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 kwietnia 2023

POLSKA IDEA IMPERIALNA - Cz. VI

CZYLI BROSZURA WYDANA W 1938 ROKU 
POD EGIDĄ "POLITYKI"



POLSKA IDEA IMPERIALNA

Cz. VI






V
PROBLEM ŻYDOWSKI


 Przy traktowaniu problemu żydowskiego należy sobie przede wszystkim zdać sprawę z trojakiego rodzaju trudności.

Do pierwszych należą specyficzne właściwości rasy żydowskiej czyniącej z niej element ludnościowy trudny do równorzędnego traktowania z innymi mniejszościami narodowymi. Żydzi nie mieszkają zwartą masą, lecz przenikają swymi wpływami wszystkie dzielnice kraju oraz wszystkie ugrupowania społeczne. Żyjąc w rozsypce wśród obcego im narodu, nie ulegają mimo to w przygniatającej większości asymilacji. Wprost przeciwnie, z uporem bronią swej odrębności narodowej i religijnej. W stosunkach z autochtonami kierują się - pomijając nieliczne wyjątki - zasadami etyki niemożliwymi do przyjęcia dla społeczeństw chrześcijańskich. Ich interesy narodowe każą im w dodatku opowiadać się stale po stronie silniejszego. Oportunizm ten uderza w same podwaliny spoistości państwowej, która jest w chwilach ciężkiej próby wystawiona przez obecność tego rodzaju elementu na poważne niebezpieczeństwo. Należy dodatkowo uwzględnić wielki stosunkowo odsetek ludności żydowskiej w Polsce; zdać sobie przy tym sprawę z faktu, że wysokość tego odsetka jest prócz innych przyczyn przede wszystkim wynikiem celowego nagromadzenia Żydów na ziemiach polskich przez rządy rosyjskie. Liczebność Żydów w Polsce pogłębia fakt opanowania przez nich olbrzymiej ilości najpoważniejszych placówek gospodarczych do tego stopnia, że dzisiaj przeważna część przemysłu, finansów i handlu znajduje się w ich rękach. Zmianę tego stanu rzeczy normalnymi środkami konkurencji gospodarczej utrudnia niesłychanie solidarny bojkot żydowski wszelkich wysiłków polskich idących w tym kierunku. Za wpływami gospodarczymi idą w końcu potężne wpływy żydowskie w polityce, w prasie oraz głęboka penetracja kulturalna, zmierzająca oczywiście do osłabienia odporności społeczeństwa na zalew żydowski. Akcja ta nie cofa się przy tym przed podważeniem w społeczeństwie zdrowia moralnego oraz podkopywaniem gotowości bojowej narodu, starając się go zaprzęgnąć w rydwan różnego rodzaju międzynarodówek, najlepiej sprzyjających rozwojowi elementu żydowskiego. 

Drugi rodzaj trudności powstaje w wypadku odrzucenia doktryny rasistowskiej. Problem żydowski ulega wtedy poważnemu skomplikowaniu z powodu dość daleko idącego pomieszania rasowego ludności żydowskiej z ludnością tubylczą oraz przechodzenia szeregu jednostek na wiarę chrześcijańską. Do tematu tego powrócimy jeszcze na samym końcu rozdziału.

Trzecia kategoria trudności związanych z problemem żydowskim polega nie tyle na wyborze metod walki, ile na fakcie, że żadne z nich nie są w stanie doprowadzić w krótkim czasie do radykalnego zmniejszenia się odsetka ludności żydowskiej w Polsce. Sytuacja ta stwarza konieczność zastosowania polityki skutecznej na dłuższy dystans. Wejście na tę drogę wywołuje jednak wśród bardziej zapalnych jednostek odruchy zniecierpliwienia. Odruchy te doprowadzają do stawienia demagogicznych wprawdzie, ale zupełnie nierealnych postulatów odwracając uwagę społeczeństwa od właściwych i jedynie skutecznych metod działania. Odruchy te skupiają się przejściowo na drobnej ilości jednostek, chroniąc równocześnie doskonale szeroką masę żydowską przed naciskiem skuteczniejszych metod walki. Po fali ekscesów przychodzi bowiem zwykle reakcja opinii krajowej i zagranicznej, za nią zaś zarządzenia władz hamujące ekscesy; w międzyczasie zaś właściwe metody walki leżą w zupełności odłogiem.

Podchodząc do zagadnienia żydowskiego w Polsce należy sobie w pełni uświadomić wszystkie wymienione powyżej kategorie trudności. Z pierwszych powinniśmy wysnuć wniosek, że zagadnienie żydowskie w Polsce nie może być w ogóle traktowane jako problem mniejszościowy. Specyficzne właściwości rasy żydowskiej nie pozwalają jej uważać za trwały element ludnościowy. Stanowisko takie nie narusza w niczym ani poczucia praworządności, ani też zasad etyki katolickiej, lecz jest podyktowane konieczną obroną najbardziej żywotnych interesów narodowych.

Praworządność wymaga, ażeby walka z zalewem żydowskim toczyła się w ramach obowiązujących ustaw. Tego też się domagamy, potępiając bezwzględnie wszelkie ekscesy antyżydowskie, prowadzące najprostszą drogą do kultu barbarzyństwa i zwyrodnienia uczuć. Etyka katolicka natomiast zabrania nawet ustawowego prześladowania Żydów w sposób uwłaczający ich godności ludzkiej; nie zabrania jednak w niczym słusznej obrony interesów narodowych przed gospodarczym oraz kulturalnym zalewem żydostwa.

Rezygnując z ekstremistycznych metod walki uwłaczających poczuciu sprawiedliwości oraz godności ludzkiej, jaką należy bezwzględnie uszanować w każdym człowieku, uzyskujemy jednocześnie poważną korzyść natury politycznej. Należy sobie bowiem zdać sprawę, że nawet przy najbardziej energicznej walce z zalewem żydowskim, co najmniej setki tysięcy Żydów w Polsce na stałe tak czy owak pozostanie. Deptanie godności ludzkiej tych setek tysięcy musiałoby uczynić z nich trwałych i nieprzejednanych wrogów państwowości polskiej, co w żadnym wypadku nie mogłoby ułatwić naszej sytuacji wewnętrznej. Wprawdzie i stworzenie konsekwentnej presji gospodarczej obróci przeciwko Polsce nastroje mas żydowskich. Nastroje te będą jednak dużo mniej wrogie, niż by musiały być, gdyby równocześnie z walką gospodarczą stosowano metody ekstremistyczne w postaci konfiskaty majątków i osobistego prześladowania. Po wtóre walka gospodarcza z chwilą złamania gospodarczej przewagi Żydów z konieczności rzeczy osłabnie, co pozwoli na ostateczną normalizację stosunków.




Jako najbardziej uczciwe załatwienie sprawy żydowskiej musi się oczywiście uznać emigrację nadmiaru ludności żydowskiej z Polski. Emigrację tę należy wszelkimi środkami popierać, usuwając rozliczne trudności stojące na jej drodze. Za specjalnie nielogiczne musi się też uznać żądanie emigracji przy równoczesnym stosowaniu zarządzeń, takich jak konfiskata majątków i rygorystyczne ograniczenia dewizowe, które z natury rzeczy wszelką emigrację w samym zarodku stłumić muszą; chyba że się normalną emigrację pragnie zastąpić ucieczką przed osobistym prześladowaniem, od czegośmy się stanowczo odcięli.

Ograniczenie się jednakże do postulatu emigracyjnego musiałoby być uznane za dowód złej wiary, ponieważ jest oczywistym, że Żydzi w odpowiedniej ilości oraz dobrowolnie nie wyemigrują. Jedynym środkiem, który ich do tego zmusić potrafi, jest celowa presja stosowana na wszystkich odcinkach życia gospodarczego. W miarę tego dopiero jak coraz szersze masy żydowskie zaczną tracić w Polsce środki egzystencji, okażą one skłonność do szukania zarobku gdzie indziej. Wywieranie na Żydów presji gospodarczej jedynie tylko na drodze normalnej konkurencji jest z przytoczonych już względów absolutnie nie wystarczające. Normalna konkurencja musi zostać poparta następującego rodzaju zarządzeniami:


  1. Numerus clausus na wyższych uczelniach oraz w wolnych zawodach.
  2. Nieprzyjmowanie Żydów na posady publiczne, specjalnie zaś na żadne kierownicze stanowiska.
  3. Oddawanie dostaw rządowych firmom chrześcijańskim. Należy sobie jednak zdać sprawę z tego, że w wielu wypadkach brak jest w ogóle dostatecznie odpowiedzialnych firm chrześcijańskich, tak że polityka ta może się rozwijać jednakże w miarę rozwoju polskiego stanu posiadania.
  4. Polityki gospodarczej, która by skierowała do handlu i przemysłu element chłopski przywykły do minimalnych wymagań i w związku z tym najbardziej zdolny do skutecznej walki konkurencyjnej z placówkami żydowskimi.
  5. Ustawowego zezwolenia na propagandę firm chrześcijańskich w formie spisu tych firm; zakazu anonimowych firm ukrywających żydowskich właścicieli; zakazu zmiany nazwisk itp.
  6. Obsadzenia wszystkich stanowisk politycznych i gospodarczych o decydującym znaczeniu dla państwa wyłącznie przez rdzennych Polaków, tylko oni bowiem mogą dawać pełną gwarancję, że na swych stanowiskach wykażą dostateczną dbałość o interesy państwa.


Zdajemy sobie sprawę, że wymienione metody walki stworzą bardzo ciężkie warunki egzystencji dla masy żydowskiej. Dopiero one jednak zmuszą Żydów do szybkiej emigracji, międzynarodową zaś finansjerę żydowską do udzielenia tej emigracji odpowiedniego poparcia.

Za specjalnie ważną rzecz uważamy stanowcze odseparowanie się od rozkładowych wpływów kultury żydowskiej. W tym celu należy oddzielić prasę żydowską od chrześcijaniskiej, wprowadzając zakaz finansowania oraz redagowania pism polskich przez Żydów, jak również nakaz ujawniania żydowskich organów prasowych przez odpowiednie tytuły. Potępiamy barbarzyńskie prześladowania rzetelnych zdobyczy kulturalnych jedynie dlatego, że są one ewentualnie dziełem osób żydowskiego pochodzenia, domagamy się jednak bezwzględnego usunięcia ze szkoły, teatru, kina i innych środków oddziaływania na umysłowość społeczeństwa sprytnie podsycanych tendencji, mających na celu podkopanie tężyzny moralnej oraz gotowości bojowej narodu.

Doceniając w pełni powagę problemu żydowskiego, potępiamy jednak rasistowskie podejście do niego, sprzeczne zresztą w sposób zasadniczy z doktryną kościoła katolickiego. Dlatego też jednostki, której jeszcze przed odzyskaniem Niepodległości łączył ścisły związek duchowy z narodem polskim, nie powinny podlegać żadnym ograniczeniom. To tolerancyjne stanowisko powinno w zasadzie odnosić się również do osób, które przeszły na wiarę chrześcijańską. Kryterium to otwiera jednak szeroko wrota szkodliwemu oportunizmowi. Dlatego też mogłoby ono mieć zastosowanie tylko w odniesieniu do osób, które by całym swym życiem udowadniały ideowość swych pobudek. Konieczną w tym wypadku byłaby czynna współpraca władz kościelnych głównie powołanych do oceniania tego rodzaju czynników.

Pozostaje w końcu otwartą kwestia osób żydowskiego pochodzenia solidaryzujących się całkowicie z interesami narodu polskiego, nie chcących jednak zmieniać wyznania właśnie celem uniknięcia zarzutu oportunizmu. Stanowisko tego rodzaju jednostek jest ze wszech miar godne uznania. Należy też spodziewać się, że pomimo olbrzymich praktycznych trudności, znajdzie się kryterium pozwalające na indywidualne traktowanie podobnych wypadków.


CDN.






PS. 19 lutego minęła 80-ta rocznica wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim, czyli tej ostatniej próby Żydów polskich obronienia własnej godności przed niemiecką polityką eksterminacji. Armia Krajowa i Armia Ludowa (czyli komuniści) już wcześniej dostarczali do getta broń dla Żydów - oczywiście tej broni nie było dużo, ponieważ sama konspiracja polska też nie miała tej broni dużo (przecież w Powstaniu Warszawskim w sierpniu 1944 r. przypadał mniej więcej jeden karabin na pięciu powstańców), ale dzięki tym dostawom broni Żydzi w getcie mogli przynajmniej podjąć się tej ostatniej straceńczej i całkowicie bezsensownej z punktu widzenia militarnego, ale niezbędnej z punktu widzenia moralnego walki z niemieckimi mordercami, którzy przyszli aby podpalić ich dom, ten w którym mieszkali - Polskę. Powstanie to nie miało najmniejszych szans zwycięstwa i było tylko walką o godną śmierć dla tych ludzi, tak samo jak walką o godną śmierć były działania Żołnierzy Wyklętych w czasach powojennego, sowieckiego zniewolenia Polski. Symbolem determinacji Powstańców i ich walki o godność jako ludzi (bo przecież w oczach Niemców ludźmi nie byli, byli podludźmi, przeznaczonymi tylko do masowej eksterminacji), były te dwie flagi zatknięte na dachu jednego z budynków, dwie flagi które dla Niemców były nie do zniesienia i które Jürgen Stroop (główny eksterminator getta warszawskiego) nakazał czym prędzej ściągnąć, bez względu na liczbę ofiar po niemieckiej stronie. Te dwie flagi biało-czerwona flaga Polski i biało-niebieska flaga narodu żydowskiego, dawały bowiem zniewolonej ludności Warszawy (i całej Polski) nadzieję, że nie wszystko stracone, że podeptana Wolność, Niepodległość i ludzka Godność odzyskają swoje pierwotne znaczenie - przynajmniej na czas toczących się walk. 


"ROZMOWY Z KATEM"
CZYLI SPOWIEDŹ JÜRGENA STROOPA W WIĘZIENIU PRZED KAZIMIERZEM MOCZARSKIM KTÓREGO KOMUNIŚCI RÓWNIEŻ ZAMKNĘLI ZA TO ŻE NALEŻAŁ DO ARMII KRAJOWEJ 






My jako ludzkość jesteśmy w stanie uczynić wiele haniebnych i odrażających czynów (czego przykładem chociażby była niedawna dekapitacja ukraińskiego żołnierza przez ruskich morderców, czy kastrowanie ukraińskich jeńców przez moskali), ale Ludzkość cechuje również to co piękne i wzniosłe - miłość do drugiej osoby, szacunek dla ludzkiego życia, dla ludzkiej godności i ogromna potrzeba wolności jako jednego z Bożych darów na tej Ziemi. Obrońcy getta ginęli więc z podniesionym czołem jako ludzie wolni i tego uczucia nikt nie mógł im odebrać, zabierali je ze sobą przechodząc do Lepszego Świata. 





CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!


PS2: Natomiast co się tyczy tych ludzkich ogryzków niewiele różniących się od morderców odcinających na żywca głowy -  czyli tych wszystkich Lisów, stokrotek, Engelkingów czy Grabowskich etc. etc. To nie zamierzam na ich temat w ogóle się wypowiadać, bo gdybym musiał cokolwiek powiedzieć skończyłoby się zapewne na samych inwektywach więc pomińmy to sku....wo zasłoną milczenia. 

czwartek, 1 lutego 2018

ŻYDZI PRZECIW ŻYDOM!

ZAPOMNIANY HOLOKAUST

NIEWYGODNA PRAWDA





Nie milkną głosy żydowskiego ataku na Polskę/na prawdę i przyznam się szczerze że mam już po dziurki w nosie tego ze wszech stron wylewającego się kłamstwa, perfidii i obłudy. Nie jestem żadnym antysemitą (zresztą podobnie jak i ponad 90% Polaków) i zawsze patrzyłem na Izrael z pewną dozą zarówno sympatii jak i zazdrości. Sympatii, ponieważ to właśnie polscy żydzi zbudowali współczesny Izrael, to język polski był pierwszym oficjalnym językiem tego państwa. To Żydzi z Polski stali na czele tego państwa w pierwszych jego konfliktach na Bliskim Wschodzie w walce z Arabami (ogólnie rzecz ujmując). Żydzi walczyli o niepodległość Polski w kolejnych powstaniach i zrywach narodowych, walczyli w polskiej armii Księstwa Warszawskiego u boku Cesarza Napoleona, w Powstaniu Listopadowym i Styczniowym, oraz oczywiście w Legionach Piłsudskiego. W Legionach walczyło łącznie ok. 650 osób pochodzenia żydowskiego, wystarczy chociażby wspomnieć Jana Ruffa (który w wieku 19 lat wstąpił do Legionów aby bić się o wolną Polskę. Po odzyskaniu Niepodległości był adwokatem i autorem kilku prac z zakresu prawa karnego. Został zamordowany przez Niemców w Auschwitz-Birkenau w 1941 r.), Henryka Beatusa (jak młody chłopach wstąpił do Legionów Piłsudskiego, potem brał udział w rozbrajaniu Niemców w listopadzie 1918 r. Zginął podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 r. za co potem Niemcy zamordowali jego ojca Edwarda Beatusa), Dawida Moneta, Zygmunta Goldschlaga, Emanuela Buxbauma, Edmunda Grossa, Berischa Joffe, Izaaka Jungermana, Mieczysława Kapellnera i wielu innych.


YAIR LAPID

 

Zazdroszczę zaś Żydom skuteczności w prezentowaniu swoich racji oraz ich obronie. Mimo to jak widzę co wygadują niektórzy przedstawiciele tego narodu, to aż mi się włosy jeżą na głowie. Niejaki Yair Lapid, prócz tego że obraził Polskę i Polaków, to napisał jeszcze że "jego babka została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków". Sam fakt że stosuje tutaj znak równości pomiędzy zbrodniami niemieckimi a Polakami jest wybitnie dojmujący i powoduje że osoba taka, przez sam ten fakt wyklucza się z grona ludzi kulturalnych, wręcz wypadałoby tutaj przytoczyć sławetne słowa majora Wagnera z "CK Dezerterzy", które brzmiały właśnie następująco: "Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić takie postępowanie (...) Pan się nie kwalifikuje nawet do sądu dla ludożerców - Buszmenie. W moich oczach jest pan nędznym gadem, omyłkowo tylko nazywanym człowiekiem", panie Yair Lapid. I to tylko za zestawienie ze sobą razem Polaków i Niemców, natomiast nie wiem jak określić to indywiduum, gdy okazuje się że jego babka... wcale nie zginęła w Polsce! Nigdy też nie była w Polsce, a zmarła w Izraelu w... 1974 r. Jakim cudem mogła więc zginąć w Polsce podczas II Wojny i jak to się ma do tych słów pana Lapida: "Moja babka została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków". Czy kłamstwo jest naturalną cechą niektórych Żydów? A może jest inaczej, może takie kanalie jak pan Yair Lapid wpisują się w długą tradycję antysemityzmu wśród... samych Żydów, czego potworną próbkę ukazały nam właśnie dzieje tego narodu podczas II Wojny Światowej? Wydaje mi się, że taka menda jak Yair Lapid, sama sprzedawałaby swych żydowskich współbraci Niemcom, i to z uśmiechem na twarzy.


FRAGMENT "CK DEZERTERZY" 
ZE SŁAWNĄ MOWĄ MAJORA WAGNERA

"PAN SIĘ NIE KWALIFIKUJE NAWET DO SĄDU DLA LUDOŻERCÓW - BUSZMENIE. 
W MOICH OCZACH JEST PAN NĘDZNYM GADEM, 
OMYŁKOWO TYLKO NAZYWANYM CZŁOWIEKIEM. 
NIECH PAN STĄD WYJDZIE, BO JA NIE MOGĘ NA PANA PATRZEĆ BYDLAKU!"

 

I tutaj już przechodzę do tematu, czyli do faktu historycznego jakim było wyłapywanie i mordowanie ukrywających się Żydów, wśród... samych Żydów. Czy ktokolwiek na Zachodzie o tym słyszał? Zapewne nie, bo taka wiedza jest obecnie na cenzurowanym i nie wolno o tym mówić - ale prawdy nic nie zagłuszy, a na pewno już nie takie indywidua jak Yair Lapid i jemu podobni. Żydzi mordowali Polaków, ale równie chętnie mordowali samych Żydów, swych braci. Zresztą nie ma co się temu dziwić, bowiem wielu Żydów było wręcz skrajnymi antysemitami i to oni głównie organizowali komanda, wyłapujące swych pobratymców do obozów śmierci. To właśnie Żydzi, a nie Niemcy zajmowali się tym procederem (Niemcy tylko zamykali już "dostarczone sztuki" w bydlęcych wagonach i odwozili z gett do obozów). Teraz właśnie chciałbym opowiedzieć jak wyglądał ten codzienny żydowski antysemityzm w gettach i dlaczego Żydzi nawzajem tak się wyniszczali. Można wręcz powiedzieć, że nie byłoby Holokaustu, bez wsparcia wielu Żydów z gett, którzy najpierw sami napędzali do bydlęcych wagonów własnych żydowskich sąsiadów, a często nawet własne rodziny - ojców, matki, żony... dzieci, a potem podzielali ich los. No cóż, kto wojuje bumerangiem antysemityzmu, niech się potem nie dziwi że raz rzucony wraca ponownie do właściciela.

Dziś świat mówi np. o Powstaniu w Getcie Warszawskim i bardzo dobrze, bo o takich sprawach trzeba i należy przypominać. Ale nikt już nie zadaje sobie pytania, skąd ci Żydzi z getta mieli broń, skąd ją zdobyli? No właśnie, skąd? Jak myślicie? Do żadnego Powstania w Getcie Warszawskim nigdy by nie doszło i Żydzi stamtąd potulnie musieli by pójść do obozów koncentracyjnych (zapędzanych na stacje kolejowe przez swych żydowskich kapo), gdyby nie... Polacy. To bowiem właśnie Armia Krajowa dostarczyła zarówno Żydowskiemu Związkowi Wojskowemu (dziś już praktycznie zapomnianemu, ale wówczas mającemu znacznie większe poparcie od ŻOB-u) jak i  Żydowskiej Organizacji Bojowej (wysuniętej dziś na pierwsze miejsce głównie dzięki filmom o holokauście) broń do walki, aby Żydzi mogli przynajmniej godnie zginąć walcząc, a nie być prowadzonym na rzeź jak stado baranów. Nie przypadkiem też w getcie na początki Powstania, zostały wywieszone dwie flagi - żydowska biało-niebieska z gwiazdą Dawida i polska biało-czerwona. Walczący Żydzi bowiem wiedzieli że nie mogą liczyć na nikogo innego, jak tylko na swych polskich współbraci.






A jak wyglądało życie getta przed wybuchem Powstania? Otóż były dwa światy - żydowska elita, która aby przeżyć próbowała jakoś dogadać się z Niemcami, kosztem całej reszty swych pobratymców. Pierwszą i podstawową sprawą było jedzenie. Niektórzy Żydzi z tzw.: "elity" mogli sobie pozwolić za spore pieniądze na trochę lepsze jedzenie, ale o wszystkim i tak decydowali Niemcy, przydzielając odpowiednie kontyngenty (gdzie od razu było zaznaczone że mieszkańcy gett maja otrzymywać mniejsze racje żywnościowe niż więźniowie w więzieniach karnych). Ci, którzy mieli znajomości wśród żydowskich władz getta, mogli (za przyzwoleniem Niemców) jeść trochę lepiej od reszty (którą uważali za zwykłą hołotę). Tak np. było w getcie w Łodzi, gdzie specjalną kuchnię dla elity (lekarzy, nauczycielu, pisarzy) prowadziła szwagierka Chaima Rumkowskiego (przewodniczącego łódzkiego getta) - Helena. Cała reszta jadła ochłapy (raz Niemcy postanowili wysłać do getta w Łodzi same dynie i całe getto musiało jeść tylko dynie), przez to wielu ludzi szybko traciło na wadze a niektórzy wręcz przypominali kościotrupy (w Kronice getta pod datą 4 sierpnia 1941 r. jest zapisane: "Panie o wdzięcznym kulistym kształcie (...) mają obecnie smukłe dziewczęce figury. Straty na wadze 20, 30 kg, nieraz i więcej, są częstsze. (...) Niepokojącym natomiast jest, że u wielu ubytek przekroczył dopuszczalne granice i objawia się zanik umięśnienia").

Z głodu powstawały patologie, kobiety prostytuowały się za jedną kromkę chleba, a mężczyźni wzajemnie na siebie donosili (często wręcz wymyślali zarzuty, aby tylko uzyskać cokolwiek do jedzenia). Zdarzało się że dzieci donosili na własnych rodziców, bo ci nie dali im przypadającej racji chleba i wręcz żądali aby rodziców surowo ukarać (zdarzały się takie przypadki). Ale prawdziwą szansę przeżycia (przynajmniej przez jakiś czas) dawała tylko praca. Kto nie miał odpowiedniego fachu w ręku, ten był skazany na powolną śmierć głodową (zresztą nie tylko, bowiem w gettach można było zginąć na wiele sposobów). Ci którzy byli nauczycielami lub pisarzami i nie mieli poparcia żydowskiej elity getta, kończyli marnie, bowiem liczyła się tylko praca fizyczna. Najlepiej mieli krawcy i szewcy, którzy szyli mundury i robili buty dla niemieckiej armii. Ci mogli przeżyć - przynajmniej póki byli potrzebni. Poza tym potrzebni byli stolarze, kuśnierze i metalowcy. Dzień pracy trwał 12 godzin (w niektórych przypadkach Niemcy zmniejszali go do 8, gdyż obawiali się że zmęczony pracownik może źle wykonać swoją pracę). Do gett (zarówno tego warszawskiego jak i tego w Łodzi), były co jakiś czas przerzucane z polskiej strony lekarstwa i jedzenie (w przypadku gdyby jednak coś takiego zobaczyli Niemcy, śmierć groziła zarówno temu który przerzucał jak i temu po stronie getta który odbierał).

Ale najbardziej ponurą sławą okryło się tzw.: "żydowskie gestapo" czyli policja żydowska z gett. Była ona najbardziej znienawidzona (Żydzi bardziej niż Niemców, bali się właśnie swych pobratymców, służących w żydowskiej policji). Aby się wykazać przed swymi niemieckimi mocodawcami, każdy z członków tej formacji starał się zadenuncjować lub przyprowadzić co najmniej kilku Żydów... dziennie. Tak, z reguły było to od 4 do 8 osób dziennie, im więcej tym lepiej. Gdy już zabrakło innych Żydów i sąsiadów, ci żydowscy policjanci przyprowadzali członków własnej rodziny, nawet własne żony i dzieci, aby tylko Niemcy pozwolili im przeżyć kolejny dzień. Oczywiście początkowo można było się od tego wykupić, ale trzeba było dobrze zapłacić (cenę wyznaczał z reguły sam policjant, a kto nie miał takiej kwoty, szedł do obozu pracy lub do obozu śmierci, w zależności od kontyngentu). Często żydowska policja wręcz ograbiała swe ofiary do ostatnich groszy, a gdy nie była zadowolona z zebranej sumy i tak prowadziła tych nieszczęśników na rampy kolejowe. Była to najbardziej znienawidzona formacja getta (prócz judenratów - które również skrupulatnie realizowały odgórnie narzucone przez Niemców "kontyngenty" Żydów). Przypadków ludzkich zachowań wśród policjantów praktycznie... nie było, każdy bowiem myślał tylko o sobie i o ile wśród władz judenratów znajdowali się ludzie, którzy starali się albo sabotować albo odmawiać zgody na wyznaczone "kontyngenty" (co oczywiście groziło natychmiastową śmiercią przez rozstrzelanie lub biciem aż do skonania), to wśród żydowskiego gestapo" takie przypadki wręcz można było policzyć na palcach... jednej ręki.




Mógłbym na ten temat trochę więcej napisać, ale sądzę że jak na razie wystarczająco nakreśliłem temat wzajemnego żydowskiego Holokaustu. Wielu Żydów też pozostało zupełnie biernych i niechętnych jakiejkolwiek pomocy swym cierpiącym pobratymcom (np. Żydzi amerykańscy). Dlatego też gdy dziś jakaś menda znów porówna Niemców i Polaków i powie że ktoś z rodziny został zamordowany w Polsce rękoma Polaków, niech przypomni sobie zbrodnie żydowskie (żydowska filozof Hannah Arendt zapewniała że bez pomocy ze strony Judenratów i policji żydowskiej w gettach - masowa Zagłada Żydów była technicznie nie do przeprowadzenia). Dlaczego jest bowiem tak, że to właśnie Polacy stanowią najliczniejszą grupę "Sprawiedliwych wśród Narodów Świata" zaś największymi antysemitami w dziejach zawsze były osoby... pochodzenia żydowskiego? (Karol Marks - "kultem Żyda jest oszustwo", Zygmunt Freud - "modelowy Żyd to szczwany fałszywiec", Bobby Fischer, Daniel Berenboim, Heinrich Heine, Borys Pasternak, Antoni Słonimski, Kataw Zara i wielu innych). 



PS: Kochani, pamiętacie sławnego Katona Starszego? Nie, to przypomnę że każde swoje wystąpienie przed senatem (bez względu na przedmiot obrad) kończył on zawsze słowami: "Ceterum censeo Karthaginem essse delendam" - "A poza tym uważam że Kartaginę należy zniszczyć". Tak też i ja postanowiłem że każdy mój kolejny post, począwszy od tego właśnie będę kończył słowami:


"GERMAN DEATH CAMPS" 

"NEVER POLISH"


Bowiem dość już z tym wylewającym się zewsząd kłamstwem, oczerniającym naród polski o zbrodnie niemieckich katów




 

czwartek, 28 stycznia 2016

POLACY I ŻYDZI

WZAJEMNA MIŁOŚĆ I NIENAWIŚĆ


ZAUWAŻCIE JAK POKRĘTNA JEST LEWACKA LOGIKA 
"PRAWDA JEST ZAWSZE SKOMPLIKOWANA" - DLACZEGO TAK JEST?
ANO DLATEGO ŻE CI KTÓRZY SAMI WIEDZĄ ŻE NIE MAJĄ RACJI, ABY SIĘ PODBUDOWAĆ, ZACZYNAJĄ WYMYŚLAĆ "SKOMPLIKOWANE RÓŻNE PRAWDY". NIE MA ZŁA I DOBRA, JEST TYLKO "SKOMPLIKOWANA PRAWDA" - SZKODA SŁÓW NA KOMENTARZ DLA SIERAKOWSKIEGO.

PS: A TAK JUŻ NA MARGINESIE - BRONISŁAW WILDSTEIN (TEŻ MAJĄCY ŻYDOWSKIE KORZENIE), KTÓREGO OSOBIŚCIE BARDZO LUBIĘ I SZANUJĘ - JEST CHORY, BARDZO CHORY (PRAWDOPODOBNIE ŚMIERTELNIE)





"GŁÓWNYM ZARZUTEM SKIEROWANYM PRZECIWKO ŻYDOM POLSKIM JEST TO, IŻ ZORGANIZOWALI SIĘ ONI W ODRĘBNĄ GRUPĘ POLSKĄ I ŻE WYSTĘPUJĄ ONI PRZECIWKO DOTYCHCZASOWEMU SYSTEMOWI EGZEKUTYWY I INSTYTUCJI SYJONISTYCZNEJ ORAZ ŻE UTRZYMUJĄ ŚCISŁY KONTAKT Z POLSKĄ, ZACHOWUJĄC OBYWATELSTWO POLSKIE I WRESZCIE, ŻE NIE PROPAGUJĄ NALEŻYCIE JĘZYKA HEBRAJSKIEGO"


Tak pisał 8 stycznia 1929 r. konsul Rzeczypospolitej w Jerozolimie - Tytus Zbyszewski o polskich Żydach, nie umiejących się zaaklimatyzować w Palestynie i nadal pielęgnujących polskie obyczaje i posługujących się polskim językiem (swoją drogą mało kto zapewne wie, że w pierwszych Knesetach powstałego państwa Izraela od 1948 r. mówiono tylko w języku polskim. Język polski był oficjalnym językiem parlamentu Izraela przez kilkanaście kolejnych lat)



Wreszcie zabieram się za temat za który powinienem zabrać się już wcześniej, nie było jednak ku temu odpowiedniej okazji. Cóż świat wokół nas jest tak pokręcony że nie zawsze jest tak jakbyśmy sami tego chcieli. Teraz jednak nadarzyła się ku temu okazja, więc zacznijmy. Wczoraj minęła 71 rocznica wyzwolenia niemieckiego, nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Jest to data w pewnym stopniu szczególna, gdyż wciąż jeszcze na Zachodzie w sposób wyjątkowo oszczerczy (żeby nie napisać odrażający), magluje się wciąż jeden główny przekaz - "polskie obozy koncentracyjne" (lub "polskie obozy zagłady"). Przytacza się i uwypukla (szczególnie w mediach niemieckich, którym to kłamstwo jest bardzo na rękę), odosobnione przypadki "polskiego antysemityzmu" oraz wrodzonej nienawiści do Żydów, którą Polacy jakoby mieli "wyssać z mlekiem matki". Wszystko to osiągnęło już tak absurdalne granice (jak choćby tutaj), że trudno określić to inaczej niż najzwyklejsza MANIPULACJA PAMIĘCI (założone z góry teorie, budowane głównie na manipulacji, wyrwanych z kontekstu przykładach, opowiadanych przez ludzi którzy w większości urodzili się już po wojnie, natomiast szczególnie w szkołach w USA, czy Kanadzie, tacy ludzie przedstawiani są jako, uwaga ..."świadkowie zdarzeń").

Uznałem że należy wyjaśnić nieścisłości, naświetlić fakty i nie tyle prostować, lecz wręcz zdecydowanie piętnować wszystkich autorów takich kłamstw, jednocześnie wytaczając im procesy sądowe, których (niestety dla owych pseudo dziennikarzy, piszących brednie o "polskich obozach śmierci" a bojący się napisać o powszechnych arabskich gwałtach na niemieckich kobietach), wygrać nie będą mogli. Kara finansowa uderzy ich najmocniej, gdyż głupota według mnie powinna być karalna (jeśli to jest tylko głupota, bo śmiem podejrzewać że to jest raczej świadome i zaplanowane działanie oczerniania Polski). W tym temacie pragnę więc pragnę opisać prawdziwy stosunek Polaków i Niemców do kwestii żydowskiej i udowodnić iż podejrzewanie nas o "genetyczny antysemityzm", jest nie tylko jawnym kłamstwem, ale przede wszystkim zwyczajnym, pospolitym i perfidnym "opluciem" ludzi, którzy z poświeceniem swego życia (i co najważniejsze - życia swych rodzin, dzieci współmałżonków, rodziców), ratowali i pomagali na wszelkie możliwe sposoby ludności żydowskiej, która przecież od wieków współtworzyła kulturę ziem Rzeczypospolitej, na równi z Polakami, Litwinami, Ukraińcami, Rusami, Rosjanami, Niemcami, Tatarami etc. etc.

Na koniec pokażę obłudę tych, którzy dziś oskarżają nas o antysemityzm - państw tzw.: "Zachodu". Pokażę nie tylko ich zachowania podczas samej wojny, ale także czasów przedwojennych. Wreszcie (i co mnie najbardziej oburza), zaprezentuję perfidne podejście Żydów amerykańskich do kwestii holocaustu, o brak jakiejkolwiek pomocy z ich strony dla swych pobratymców umierających w gettach i obozach niemieckiej Europy. Świat dowiedział się o tragedii holocaustu właśnie dzięki poświęceniu Polaków (nie tylko Jana Karskiego). Ale mimo to, nie uczynił NIC, zupełnie nic, by ulżyć ludności żydowskiej. A można było to zrobić, chociażby bombardując obozy koncentracyjne. Nie uczyniono tego. To niezmywalna hańba Zachodu, hańba, którą teraz próbują zrzucić na Polaków. To samo z apelami Żydów polskich do amerykańskich - wszystkie pozostały bez odpowiedzi, bez odzewu. Nikt nie chciał płacić swych pieniędzy w obronie życia Żydów, nawet sami Żydzi. Ale przecież wciąż się mówi że to Polacy "zrobili za mało" by pomóc umierającej ludności tego narodu (zresztą polscy Żydzi byli Polakami i jako o Polakach należy o nich mówić).

Powinniśmy według mnie głośniej o tym mówić, głośniej wytykać błędy i świadome zaniechania nie tylko USA czy państw Europy Zachodniej, ale przede wszystkim samej żydowskiej diaspory w Ameryce, która skutecznie "gnoiła" wszystkich Żydów, przybywających z piekła niemieckich obozów po zakończeniu II wojny światowej, jeśli ci opowiadali że jedyną pomoc jaka została im okazana to była pomoc ludności i polskiego wojska. Tego mówić nie można było (po dziś dzień nie wolno), a ci którzy liczyli na wsparcie finansowe swych bogatych współbraci z Ameryki, musieli milczeć, trzymać buzię na kłódkę, gdyż tamci po prostu "wyssali antypolonizm z mlekiem matki" (mówiąc łagodnie). Więcej, wszystkie apele o pomoc wysyłane z obozów i gett do Stanów Zjednoczonych (hitlerowskie Niemcy, jako zwykli bandyci - zamierzali po prostu "wymienić" Żydów europejskich, głównie polskich, na amerykańskie dolary, czyli przehandlować ich za pieniądze, które były potrzebne do dalszego prowadzenia przez nich wojny), przejmował rząd polski w Londynie i w miarę możliwości organizował działania (poprzez Armię Krajową), utrudniające wywózkę Żydów z gett do obozów koncentracyjnych, chociażby poprzez organizację akcji wysadzania torów kolejowych.

Dodatkowo ten wątek ma spróbować wyjaśnić (oczywiście w wybitnie ograniczonym stopniu), zawiłości wzajemnych stosunków obu narodów, obu kultur, które przez setki lat żyły i pracowały obok siebie. Raz było lepiej, raz gorzej, ale ludzie są tylko ludźmi, nie twórzmy sztucznych podziałów między sobą. Nic nie jest czysto polską winą, ani czysto żydowską przywarą, budujmy świat w którym nasze dzieci będą mogły żyć i pracować obok siebie. Na zakończenie tego przydługiego wstępu, mam pytanie to tych wszystkich "oczerniaczy" Polski i Polaków. Pytanie moje brzmi, dlaczego to właśnie do Polski od początków średniowiecza ciągnęła ludność żydowska całymi taborami, z rodzinami i inwentarzem, dlaczego nie wybrano żadnego innego kraju? Postaram się niżej odpowiedzieć na to pytanie.


 STOSUNKI POLSKO-ŻYDOWSKIE 

NA PRZESTRZENI DZIEJÓW


Jakie były stosunki polsko-żydowskie na przestrzeni dziejów? 
Oto mój pobieżny (przygotowany na szybko), rzut oka na te sprawy:


Pierwsi "Żydzi" przybyli na słowiańskie ziemie, na których rodziło się wówczas państwo polskie, już w VIII wieku, choć co ciekawe - nie byli to Żydzi sensu stricte. Byli to głównie (choć oczywiście nie jedynie), tureccy Chazarowie znad Wołgi, których władca właśnie w VIII wieku przyjął Judaizm. Z czasem zaczęły też przybywać grupy ludności żydowskiej z innych państw, głównie kupców, którzy zajmowali się handlem niewolnikami (była to najbardziej dochodowy "biznes" tamtych czasów). W niemieckiej Nadrenii w czasach panowania Bolesława Chrobrego (992 - 1025), powstała żydowska spółka zajmująca się tylko handlem z Królestwem Polskim. Pierwsza stała żydowska gmina została założona w Przemyślu właśnie w XI wieku. Z czasem napływ ludności żydowskiej na ziemie polskie stawał się coraz większy, już za panowania Mieszka III, Żydzi zajmowali się skarbem książęcym, mało tego wydawali monety bite w języku hebrajskim, na których widniał napis: "Mieszko, król Polski" (Mieszko III panował łącznie w latach 1138-1202, nigdy się nie koronował i nie nosił tytułu "króla Polski"). Dalszy napływ Żydów na nasze ziemie, był powiązany z wzmagającymi się w Europie Zachodniej - prześladowaniami tego narodu (z Francji wypędzani byli czterokrotnie w 1182, 1306, 1322 i 1394, z Anglii w 1290, z Bawarii w 1276, 1442 i 1551, z Brandenburgii/Prus w 1446 i 1510, z Austrii w 1420, z Portugalii w 1496, z Hiszpanii w 1492, z Italii w 1492, 1540, 1541, 1550, 1569, z Czech w 1744 i z Rosji w 1500 oraz w 1891r.). Z Polski nie wygnano ich nigdy.

Pytanie dlaczego wypędzano ich tak często niech na razie pozostanie bez odpowiedzi, ale chyba można zaryzykować opinię że stało się to po części z winy samych Żydów. Dlaczego? Wystarczy poczytać sobie Talmud (zbiór prawa żydowskiego), by wyrobić sobie o tym narodzie dość nieprzyjemne zdanie. Są tam np. takie oto cytaty, które mogą budzić spore kontrowersje (oczywiście określenie - "goj", oznacza - nie-żyda): "Jeśli goj uderzy Żyda musi zostać zabity" (Sanhedrin 58b), "Jeśli Żyd zamorduje goja nie będzie stosowana kara śmierci" (Sanhedrin 57a), "Wszystkie dzieci gojów są zwierzętami" (Yebamoth 98a), "Nawet najlepsi spośród gojim winni zostać zabici" (Soferim 15), "W razie niebezpieczeństwa śmierci, nie pomagaj gojowi. Nie okazuj gojom litości" (Hikkoth Akum X1 - ciekawe prawda, ale przecież to Polacy ciągle robili za mało by uratować Żydów"), (Midrash Talpioth), "Żyd może zrobić nie-żydówce co tylko zechce. Może traktować ją tak samo, jak traktuje kawałek mięsa" (Hadarine. 20. B: Schulchan Aruch, Hoszen Chamiszpat 348), "Żyd powinien i zmuszony jest składać fałszywą przysięgę, gdy gojim pytają go, czy nasze księgi zawierają coś przeciw nim" (Szaaloth-Utszabot 17), "Powiadomienie goja o czymkolwiek, co dotyczy naszych związków religijnych będzie się równać pozabijaniu wszystkich Żydów, bowiem gdyby gojim wiedzieli, czego o nich nauczamy, otwarcie by nas wszystkich pozabijali" (Libbre David 37). Szczególnie to ostatnie zdanie jest bardzo zastanawiające.

Żydowski pisarz Bernard Lazare, sformułował w jednej ze swoich książek takie oto dość oryginalne (choć wielce prawdopodobne), wytłumaczenie faktu zbiorowej niechęci do Żydów w tak wielu państwach Europy i świata, oto co pisał: "Jeśli taka wrogość i awersja w stosunku do żydów miałaby miejsce tylko w jednym czasie, w jednym kraju, łatwo byłoby wyjaśnić przyczyny. Jednak rasa ta była obiektem nienawiści wszystkich narodów pośród których żyła. Skoro wszyscy wrogowie żydów należeli do zupełnie różnych ras, mieszkali w odległych krajach, podlegali zupełnie różnym prawom, kierowali się różnymi pryncypiami, mieli różną moralność, różne zwyczaje - te wszystkie zasady społeczne, niepozwalające niczego ocenić w ten sam sposób - toteż główna przyczyna antysemityzmu zawsze leżała w samym Izraelu, a nie w tych, którzy przeciwko niemu walczyli".

W 1264 r. książę mazowiecki, wielkopolski, kaliski (etc. etc.) Bolesław Pobożny, wydał pierwszy przywilej dla ludności żydowskiej na ziemiach polskich, na mocy którego mogli oni się tu bezpiecznie osiedlać. Czy właśnie ów akt zaważył na decyzjach wielu Żydów przeniesienia się i osiedlenia w Polsce? Prawdopodobnie, choć na pewno nie był to jedyny powód. Polska była określana jako kraj wytchnienia po nieustannej tułaczce po Europie (żydowskie słowo "Po-lin", oznacza "tu spocznij"). W 1334 r. król Kazimierz III Wielki, rozszerzył statut Bolesława Pobożnego na cały kraj (wcześniej dotyczył on tylko ziemi kaliskiej), a w 1354 i 1367 r. wydał kolejne dekrety. Wówczas też wziął sobie na nałożnicę żydowską kobietę o imieniu Estera. "Esterka" (jak nazywał ją władca), zyskała na niego ogromny wpływ i to właśnie dzięki niej monarcha zezwolił na dalsze żydowskie osadnictwo na ziemiach polskich, oraz pozwolił Żydom cieszyć się ogromnymi przywilejami, podobnymi do tych szlacheckich.

Dzięki przywilejom Kazimierza Wielkiego, Żydzi uzyskali prawo zakładania własnych miast, zarządzanych przez radę, czyli "Kahał". Miasta te i mieszkająca w nich ludność nie podlegały władzy sądów królewskich (koronnych), mieli swoje własne sądy. Z biegiem lat uzyskali koncesję na pobór podatków, mogli przeprowadzać operacje bankowe i udzielać lichwiarskich pożyczek na procent (nigdzie w Europie Zachodniej nie wolno im było tego czynić). Religia żydowska rozkwitała na ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, to właśnie stąd wywodzą się najwięksi święci rabini dwóch odłamów Judaizmu - chasydyzmu i sabataizmu. W czasie powstań kozackich, gdy dochodziło do ataków na ludność żydowską, polskie wojsko (m.in. pod wodzą księcia Jeremiego Wiśniowieckiego), ewakuowało z zagrożonych terenów (prócz całej ludności polsko-litewsko-ruskiej) także wszystkich Żydów ukraińskich. Rzeczpospolita, pomimo kilku burzliwych lat, była prawdziwym rajem dla europejskich Żydów. Nic dziwnego więc, że przybywali oni do naszego kraju z najdalszych zakątków jak np. z Portugalii i Hiszpanii.

Ów raj, skończył się wraz z upadkiem państwa polskiego w XVIII wieku i rozerwaniem jego terytorium pomiędzy trzy mocarstwa rozbiorowe - Rosję, Prusy i Austrię. Pod rosyjską władzą znalazło się wówczas ponad milion 200 tys. osób narodowości żydowskiej, pod pruskim władztwem było ich ok. 50 tys., a w zaborze austriackim znalazło się 800 tys. Żydów. Car Aleksander I, zakazał ludności żydowskiej osiedlać się na wiejskich obszarach Rosji oraz mówić w innym języku niż rosyjski (hebrajski i jidysz zostały zakazane). Żydzi walczyli też w wojnach i powstaniach polskich o odbudowę niepodległej Rzeczypospolitej, jak najsławniejszy z nich Berek Joselewicz, który przedostał się do Włoch, by wstąpić do tworzonych u boku generała Napoleona Bonaparte - Legionów Polskich Henryka Dąbrowskiego (wcześniej w 1794 r. walczył w Powstaniu Kościuszkowskim), a zginął w 1809 w potyczce z Austriakami pod Kockiem. Był polskim patriotą i człowiekiem honoru.

W kolejnych powstaniach 1830 i 1863, także brało udział wielu Żydów. Wspólnie przelana krew zjednoczyła Polaków i Żydów we wspólnym cierpieniu. A po zamachu na cara Aleksandra II w 1881 r. dokonanego przez Polaka - Ignacego Hryniewieckiego, w wielu miastach Rosji doszło do ... pogromów antyżydowskich. To właśnie owe cierpienia, spowodowały iż wielu polskich i rosyjskich Żydów, postanowiło opuścić Europę i szukać lepszego życia za oceanem - w Ameryce.
Nie lepiej było w zaborze pruskim. Król Fryderyk II Wielki nakazał deportację wszystkich Żydów, których majątek nie przekraczał 300 talarów, reszta musiała odtąd porozumiewać się w języku niemieckim (hebrajski i jidysz, tak jak w Rosji zostały surowo zabronione). Ze wszystkich trzech zaborów, stosunkowo najlepiej żyło się ludności żydowskiej w Austrii. Tam bowiem cesarz Józef II wprowadził "Akt o tolerancji", który przyznawał Żydom wolność religii i handlu, nakazano im jednak przyjęcie niemiecko brzmiących nazwisk. Po 1867 r. ludność żydowska została zrównana w prawach z innymi mieszkańcami imperium Habsburgów. Mimo to ogromna większość Żydów wciąż uważała się za Polaków (w 1919 r. na 1000 Żydów, 925 deklarowało narodowość polską).




Zaczęło się to zmieniać, pod wpływem rodzącej się żydowskiej świadomości narodowej - syjonizmu, który to z kolei był dzieckiem budzącego się w Europie antysemityzmu. Twórca syjonizmu politycznego Teodor Herzl, autor "Państwa Żydowskiego", i założyciel Światowej Organizacji Syjonistycznej w 1897 roku, apelował do przedstawicieli wielkich mocarstw i otrzymał nawet kilka mało realnych propozycji utworzenia państwa żydowskiego, oczywiście poza terytorium "Erec Izrael" ("Ziemi Izraela"). To właśnie Herzl otworzył oczy wielu przywódcom europejskim na sprawę żydowską, ale nie tylko u nich zabiegał o poparcie dla żydowskiej siedziby narodowej.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. zainteresowanie społeczne migracją Żydów do Palestyny było niewielkie, zajmowały się tym tematem jedynie grupy i partie patriotyczno-narodowe jak choćby: Stronnictwo Narodowe, Narodowa Partia Robotnicza, czy ugrupowanie Bolesława Piaseckiego – ONR ( Obóz Narodowo - Radykalny) Falanga, pojęto nawet próbę wysłania Żydów polskich na Madagaskar, gdzie 5 maja 1937 roku udała się wspólna polsko - żydowska komisja. Większa jednak część społeczeństwa polskiego nie tylko nie wierzyła, ale wręcz nie godziła się na możliwość opuszczenia Polski i emigracji do Palestyny wielomilionowej diaspory żydowskiej. Pisał o tym w 1933 roku Ksawery Pruszyński w ten oto sposób: "W Polsce o Palestynie żydowskiej mówi się zwykle dowcipno. Każdy z nas przypomni sobie z największą łatwością szereg krotochwil na ten temat. W Palestynę się nie wierzy. Nie wierzy się nie tylko w to, by Żydzi tam wyjechali, ale w ogóle w to, by Żydzi tam jechali. Nie wierzy, by naprawdę pracowali na roli. Mają ziemię, na której pracują Arabowie. Nie wierzy się w Tel Awiw. Jest to miasto sztucznie powstałe, by znęcić kapitał amerykański. I w ogóle wszystko jest sztuczne. Neguje się Palestynę"

Kontakty Polski i społeczności żydowskiej w Palestynie uległy większemu wzmocnieniu od chwili powstania Polsko - Palestyńskiej Izby Handlowej. Wydanie 20 października 1935 r. brytyjskiej interpretacji "Białej Księgi" z 1922 r. zwanej także drugą Białą Księgą, poważnie zaniepokoiło polskie władze. W październiku 1935 roku na sesji Zgromadzenia Ogólnego Ligi Narodów zabrał głos przedstawiciel Polski - Michał Tomasz Łubieński, w swoim przemówieniu zwrócił uwagę na fakt ograniczenia przez brytyjską administrację dalszej imigracji Żydów do Palestyny oraz stwierdził, że dla Polski kwestia swobodnej migracji stanowi punkt priorytetowy i apelował do Wlk. Brytanii o zwiększenie i umożliwienie pomocy Żydom chcącym osiedlić się w Palestynie. Podobnie 5 października 1936 roku w komisji ekonomicznej Zgromadzenia Ligi Narodów, polski przedstawiciel Adam Rose, stwierdził, że sytuacja Żydów wymaga podjęcia przez tę organizację międzynarodową określonych kroków, zmierzających do poprawy położenia ludności żydowskiej w Palestynie. Tak samo Tytus Komornicki, który w komisji politycznej Ligi, dowodził, iż budowa żydowskiego państwa a Palestynie, powinna być jednym z kluczowych zadań społeczności międzynarodowej.

Podobnego zdania były najwyższe władze państwowe w Polsce. Częste wizyty przedstawicieli syjonistycznych w Polsce m.in. Władimira Żabotyńskiego, stanowiły nie tylko okazję do podkreślenia bardzo dobrych stosunków Rzeczpospolitej Polskiej z międzynarodową społecznością żydowską skupioną m.in. w Nowej Organizacji Syjonistycznej - (którą kierował Żabotyński), ale także pomocy na niwie politycznej i przede wszystkim wojskowej. Jeszcze bowiem 1 września 1939 roku w Warszawie na ul. Ceglanej w magazynach, znajdowało się 5 tysięcy karabinów piechoty i karabinów maszynowych polskiej produkcji (były tam także rewolwery typu „vis” wzór 1935, a także spora liczba granatów ręcznych), wszystko w ramach współpracy wojskowej Rzeczypospolitej Polski i organizacji żydowskiej głównie Nowej Organizacji Syjonistycznej, trwającej od 1937 roku.

Żabotyński uchodził także za męża stanu wśród polskich polityków. Dyrektor gabinetu ministra spraw zagranicznych Rzeczypospolitej, hrabia Michał Łubieński, porównał go nawet do Józefa Piłsudskiego mówiąc: "Pański sposób rozumowania i analizy przypomina do złudzenia Piłsudskiego. Nieraz wysuwał on idee i wyciągał wnioski, które wyglądały, jak zupełny obłęd, i nawet jego najbliżsi współpracownicy nie byli w stanie w pierwszej chwili wszystkiego pojąć. Później, po dwóch, trzech miesiącach czy po dwóch, trzech latach wszyscy przekonali się, do jakiego stopnia miał rację". Sam Żabotyński organizował swe formacje paramilitarne na kształt Legionów Piłsudskiego (chodziło o zaszczepienie wśród młodych chłopaków przekonania o potrzebie rozwijania siły i sprawności fizycznej, kształtowania ducha patriotyzmu - potrzebnych w przyszłej walce o wolność Palestyny), a polskiego Marszałka Żabotyński cenił szczególnie. Podobnie premier Rzeczypospolitej Felicjan Sławoj Składkowski witał go na oficjalnym spotkaniu w Warszawie w galowym mundurze generała Wojska Polskiego, jako żołnierza.

Prasa polska, głównie "Gazeta Polska" jak i "Polska Zbrojna" entuzjastycznie wypowiadały się na swoich łamach na temat emigracji Żydów do Palestyny, a nawet powstania tam ich własnego państwa. Stosunki między naszymi krajami i społeczeństwami były w dwudziestoleciu międzywojennym, z racji historii i z racji codziennych wzajemnych i zmożonych kontaktów bardzo dobre. Jednak nie tylko życie codzienne i bądź co bądź wspólna sprawa (możliwość swobodnego osiedlania się Żydów w Palestynie), łączyły nasze narody. Jednym z najważniejszych czynników spajających wspólne losy okazały się podobne doświadczenia historyczne. 

Polska utraciła swój byt niepodległy w roku 1795 i przez 123 lata, kolejne pokolenia nie przestały wierzyć w możliwość odrodzenia wolnej, niepodległej Rzeczypospolitej, o korzystnych granicach, na tyle silnej, aby mogła skutecznie stać na straży nie tylko własnej niepodległości, ale także zagrożonej niepodległości innych państw regionu. Wreszcie Rzeczpospolita, którą szanowałyby inne kraje. I to się udało, odzyskana w 1918 roku niepodległość została utrzymana, mimo wielu burz, do dnia dzisiejszego. Podobny wątek znaleźć można w historii żydowskiej Palestyny. Znaleźć w nim można zarówno okresy niezależności i mocarstwowości regionalnej - wojskowej jak i gospodarczej (czasy Dawida i Salomona), jak i okres upadku - podbój asyryjski, babiloński, perski, grecko-macedoński i wreszcie rzymski. Po dwóch przegranych powstaniach w latach 66 - 73 pierwszy i w latach 132 -135 drugi, Żydzi musieli opuścić swą ziemię i udać się na wielowiekowe wygnanie. Dla społeczeństwa żydowskiego rozpoczął się okres życia w diasporze. Trwał on ponad 1800 lat.

W historii Polski również były dwa wielkie powstania - listopadowe w latach 1830 - 1831 i styczniowe w 1863 - 1864, obydwa zakończyły się klęską i narodową katastrofą. Los jednak był dla Polski łaskawszy aniżeli dla Żydów. Dzieje Polski i Palestyny wiążą oba nasze narody nierozerwalną więzią wspólnych dziejów i doświadczeń, szczególnie bolesnych podczas II Wojny Światowej, w której to oba narody, zostały przez Niemców przeznaczone do fizycznej likwidacji. Pierwsi "do odstrzału" byli Żydzi, następni w kolejce (już po spodziewanym zwycięstwie Niemiec w wojnie), mieli być Polacy, Rosjanie, Ukraińcy i w ogóle wszyscy Słowianie. Nic dziwnego że nasze losy splotły się ze sobą nierozerwalną nicią pamięci, cierpienia, oraz ... pomocy i niesamowitego bohaterstwa, w ratowaniu ludzkiego życia.



"ZAKAZANE PIOSENKI"
(1946)

 "WARSZAWO MA"




POMIMO WSZECHOTACZAJĄCEJ ŚMIERCI, CZAJĄCEJ SIĘ ZA KAŻDYM ROGIEM I POTWORNEGO STRACHU, WIELU POLAKÓW NIE BAŁO SIĘ NIEMCÓW. NAWET DZIECI POTRAFIŁY TO OKAZAĆ W FORMIE PIOSENEK - "ZAKAZANYCH PIOSENEK":


"Wróg napadł na Polskę, zapaskudził ziemię,
A tylko dlatego, że nasz naród drzemie.

Naród się obudzi, głośnym głosem wrzaśnie:
A niech cię, Hitlerze, jasny granat trzaśnie!

Za spalone miasta, za spalone chaty
Dostaniesz, ty pludru, od nas tęgie baty!

Ja jem chleb kartkowy, ty ciasteczka jadłeś,
Mówisz, że kupiłeś, na pewno ukradłeś!

Choćiaż tu są szkopy, śpiewać się nie boję,
Bo mnie nie zrozumią te przeklęte gnoje"





Kazimierz Moczarski, jeden z oficerów Armii Krajowej, został aresztowany przez UB 11 sierpnia 1945 r. w Warszawie. Brutalnie torturowany w więzieniu mokotowskim, w celu wymuszenia na nim przyznania się do zbrodni, czyli udziału w "faszystowsko-bandyckiej organizacji Armii Krajowej, wysługującej się podczas wojny Niemcom i likwidującej działaczy oraz sympatyków organizacji lewicowych, głównie komunistycznych, w celu zahamowania walki narodowowyzwoleńczej, prowadzonej jedynie przez Polską Partię Robotniczą oraz jej zbrojne ramię - Gwardię Ludową". W styczniu 1946 r. komunistyczny rząd Polski Ludowej, skazał go na 10 lat więzienia, następnie w kolejnym procesie otrzymał on karę śmierci. Od 2 marca do 11 listopada 1949 r. Kazimierz Moczarski przebywał w jednej celi z katem warszawskiego getta - Jürgenem Stroopem. W 1953 r. Sąd Najwyższy zamienił Moczarskiemu karę na dożywotnie więzienie, ale ... nie poinformowano go o tym i przez dwa lata oczekiwał wykonania wyroku w celi śmierci. W 1956 r. na fali gomułkowskiej "odwilży", sąd oczyścił go z zarzutów i 24 kwietnia 1956 r. Kazimierz Moczarski wyszedł na wolność. Po latach spisał zwierzenia Stroopa, w formie reportażu, noszącego tytuł - "Rozmowy z katem".
Oto oblicze powstania w getcie warszawskim, widziane oczyma człowieka, któremu powierzone zostało zadanie jego zdławienia:


"Drugiego dnia ataku na getto, we wtorek 20 kwietnia, obudziłem się przed brzaskiem, niedospany, ale rześki (...) Byłem zbulwersowany nadzieją, a jednocześnie obawą o losy drugiego natarcia. Cokolwiek byśmy mówili, to klęska von Sammerna i późniejsze, nienadzwyczajne efekty walki musiały jakoś wpłynąć na morale moich ludzi. Od początku drugiego dnia walki miałem tremę. Jak zachowają się Żydzi? Czy "aryjczycy" (Polacy), nie zaatakują? Może SS-mannom zabraknie odwagi, gdy przyjdzie do walki wręcz? W czasie golenia się rozważałem wszelkie możliwości. Śniadanie przełknąłem na chybcika, myśląc o najbliższych godzinach. Przyznaję, że od czasu do czasu nachodziło mnie duże zdenerwowanie. Ale dowódca musi się denerwować, szczególnie w trudnej sytuacji. Przed zejściem do auta (byłem sam w pokoju), przeżegnałem się, jak uczyła mnie Mutti. Gdy usiadłem przy szoferze i odetchnąłem wiosennym powietrzem, wrócił spokój (...)

O godzinie siódmej rano znów wkroczyły do getta przednie oddziały szturmowe. Podzieliłem je na grupy po trzydziestu sześciu ludzi, plus oficer lub podoficer. Majorowi policji Sternhagelowi (który bezpośrednio dowodzi akcją) rozkazałem, aby ostrożnie wszedł na zdobyty wczoraj teren, potem oczyścił "Restgetto", a dalej, aby przeszukał energicznie cały obszar zamknięty murami. Myślałem, że tego drugiego dnia dokonamy gros roboty, a trzeci dzień i kilka następnych pozostaną na działania porządkujące, wykończeniowe. Pomyliłem się (...)

W Wielki Czwartek, 22 kwietnia 1943 r., było mniej więcej to samo. Nakazałem SS-mannom większą ostrożność i umiar w poruszaniu się. Zabroniłem ryzyka i fanfaronady. Od razu mieliśmy rezultaty: tylko jeden ranny, z Schutzpolizei. Co było w tym dniu godne uwagi? Trzy okoliczności. Jedna, to powrót bojowców żydowskich do wypalonych lub częściowo płonących domów, skąd otwierali ogień. Daliśmy im fest lanie! Wielu poległo, a około dwustu wzięliśmy do niewoli. Druga sprawa, to nasza bezradność wobec Żydów i Polaków, którzy opanowali kanały pod gettem. Takie "katakumby" są fenomenalnym urządzeniem dla ucieczek i zaskoczenia. Żydzi uniemożliwili zatapianie kanałów. Kilku SS-mannów, którzy tam zeszli, powitano ogniem z pistoletów. Świece dymne i wlewany kreozol nie dały również efektu. Kanałów nigdy nie pokonaliśmy. To samo zjawisko obserwowali później nasi sztabowcy w czasie Powstania Warszawskiego. Trzecim fenomenem, który się ujawnił w Wielki Czwartek, to udział żydowskich kobiet w walkach. Idzie o zorganizowane grupki młodych dziewczyn z "Haluzzenbewegung". Od tego dnia mieliśmy często z nimi do czynienia (...)

Gdybym nie widział na własne oczy tych żydowskich dziewczyn z powstania w getcie, myślałbym, Herr Moczarski, że pan trochę koloryzuje. Ależ wy tu, w Polsce macie kobiety! Myślę, że nie były to ludzkie istoty: chyba diablice albo boginie. Spokojne. Sprawne jak cyrkówki. Często strzelały z pistoletu jednocześnie z obu rąk. Zażarte w walce, do końca. Niebezpieczne w bezpośrednim zbliżeniu. Taka schwytana "Haluzzenmadel" wyglądała niby trusia. Całkowicie zrezygnowana. Aż tu raptem - gdy grupa naszych podeszła do niej na kilka kroków, jak nie sięgnie po ukryty w spódnicy lub szarawarach granat, jak nie rąbnie SS-owców, jak nie zacznie miotać przekleństwa do dziesiątego pokolenia w przyszłość - to włosy się jeżyły! Ponosiliśmy w takich sytuacjach straty, więc rozkazałem nie brać więcej dziewczyn do niewoli, nie dopuszczać ich zbyt blisko i z daleka rozwalać pistoletami maszynowymi".





Wyroki Polskiego Państwa Podziemnego na zdrajców i agentów były postrachem nawet niemieckich okupantów. Gdy np. polskie podziemie chciało zmusić wyjątkowych sadystów do zaprzestania ich brutalnych praktyk śledczych, to wysyłało do takiego "delikwenta" informację iż w jego sprawie toczy się właśnie śledztwo sądu podziemnego. Kolejna informacja przyszła w kilka, kilkanaście dni później że zebrano "obciążające go materiały dowodowe". Kolejna wiadomość kilka dni potem, mówiła o tym iż sąd zapoznał się z materiałami obciążającymi jego osobę. Następnie przysłano informację o przesłuchiwaniu świadków. Potem o przebiegu procesu. Na końcu wysyłano mu informację że został skazany na karę śmierci i wyrok zostanie niezwłocznie wykonany. Oczywiście nie trzeba pisać co w między czasie przeżywał taki "wybraniec". Strach często był tak wielki iż owi "skazańcy", często bali się opuszczać swoje miejsca pracy, czyli więzienia i katownie gestapo i SS. A jeśli już wychodzili, to zamieniali się w kłębek nerwów. Tak nie można było żyć, wiec po jakimś czasie przychodziła kolejna wiadomość że w świetle nowych dowodów może zostać on uniewinniony, jeśli zmieni swój dotychczasowy stosunek do przesłuchiwanych ludzi. Często wówczas sami owi "skazańcy", niejednokrotnie stwierdzali chęć dostarczania przeróżnych informacji lub deklarowali wpłatę dużych sum pieniężnych dla Polskiego Państwa Podziemnego, w zamian za zmianę wyroku. Takie działania nie były jednak autorstwem sądów podziemnych, tylko ... oddziału Informacji i Propagandy Armii Krajowej. Sądy bowiem nie bawiły się w wysyłanie ostrzeżeń do skazanych na śmierć zdrajców lub niemieckich zbrodniarzy wojennych, tylko po prostu ich likwidowali. Biuro Informacji i Propagandy, wysyłało swoje "ostrzeżenia", jedynie do tych, którzy nie byli przedmiotem postępowania sądów podziemnych, w celu ... wywarcia na nich presji psychologicznej i ukazania kary, za zbyt brutalną postawę wobec Polaków czy Żydów, bowiem
Wojna psychologiczna była też niezwykle ważna


"ZŁAPALI JĄ W BRAMI CHŁOPCY Z KONSPIRACJI, 
ZGOLILI DO SKÓRY ŁEB WRAZ Z ONDULACJĄ. 
A JAK NIE POMOGŁO, CHŁOPCY NIEŚLI KWIATY, 
W JEDNEJ RĘCE RÓŻE, W DRUGIEJ AUTOMATY. 
GĘSI ZA WODĄ, KACZKI ZA WODĄ, 
ZASTRZELILI PANNĘ CHOĆ BYŁA MŁODĄ,
 DZIŚ JUŻ NIE WYDA, JUTRO NIE WYDA, 
NA NIC IM SIĘ MARTWY SZPICEL NIE PRZYDA"





JAK BYŁO NAPRAWDĘ?

Czy prawda zdoła się obronić przed plugawymi oszczerstwami i uporczywym lansowaniem wrodzonego antysemityzmu Polaków? Jeśli ludzie zapomną o prawdzie, wszystko będzie można im wmówić - WSZYSTKO)

Miejmy nadzieję że tak się jednak nie stanie!






środa, 12 sierpnia 2015

KIM BYLI NAZIŚCI "KURWA" - KOSMITAMI?

JEDEN Z NAJLEPSZYCH I

NAJŚMIESZNIEJSZYCH FILMIKÓW 

O NIEMCACH, ICH OBOZACH 

I HITLERZE, 

JAKI WIDZIAŁEM DO TEJ PORY!


WYBRANE (ŚWIETNE) URYWKI:


"My Niemcy jesteśmy zniesławiani, już nie jesteśmy Niemcami, tylko jakimiś nazistami, 
pozbawiają nas historycznych zasług"


(NIE MOGŁEM SOBIE DAROWAĆ)

Oto jedne z najtrwalszych historycznych niemieckich zasług w krzewieniu 
europejskiej kultury, które dziś próbuje się zrzucać na jakichś kosmicznych nazistów

Można by zapytać - "Czego się Niemcy wstydzą?" - to przecież ich dzieło, ich ciężka praca, 
która doprowadziła do takich osiągnięć jak holokaust Żydów, Polaków, Rosjan i innych słowiańskich i niesłowiańskich narodów Europy?)



A wracając do tematu:

"Nawet obozy nie są już nasze, nazywane są polskimi - przegraliśmy wojnę o pamięć"

"Polskie, co to kurwa jest? Może jeszcze żydowskie obozy koncentracyjne? Sami sobie wrzucali Cyklon-B do komór?"

"To była perfekcyjna niemiecka machina śmierci, stworzona przez naszych generałów, inżynierów, lekarzy i naukowców - 
jak można było spierdolić tak precyzyjnie pomyślaną po niemiecku zagładę?" 

 "Gdzie był k...a Goebbels, jak Obama i ten z FBI 
chodzili do szkoły? Polaków też gazowaliśmy"

"Ile razy mam wam mówić, nie żadne polskie, 
nie żadne nazistowskie, tylko nasze - niemieckie 
obozy koncentracyjne - wbijcie to sobie w końcu do łbów" 






 JEST TEŻ WERSJA SPECJALNIE DLA OBAMY 
(KTÓREGO PONOĆ DZIADEK MIAŁ WYZWALAĆ OBÓZ KONCENTRACYJNY W AUSCHWITZ, CO JEST TAK SAMO BLISKIE PRAWDY, JAK OSZCZERCZE SFORMUŁOWANIA W PRASIE I WYPOWIEDZI PRZYGŁUPÓW Z FBI, NO CHYBA ŻE, SŁUŻYŁ W ARMII CZERWONEJ)


 


PS: Na koniec jeszcze jedna, radosna piosneczka, która wiele mówi o ciężkim wysiłku Niemców, którego teraz próbuje się ich pozbawić. Gdy już dzielni żołnierze Wehrmachtu, zmasakrują jakąś wieś, pozabijają Żydów, a to w getcie, a to w obozie ...




... lub zamienią w kupę gruzów ponadmilionowe europejskie miasto, paląc i niszcząc co popadnie, oraz konsekwentnie (z niemiecką skrupulatnością) mordując jego mieszkańców (jak miało to miejsce w przypadku Warszawy w trakcie i po zakończeniu Powstania Warszawskiego 1 VIII - 2 X 1944 r.) ...














... to choć mają pobrudzone twarze i ręce, to przynajmniej (jak w owej piosence), ich duch jest radosny i mają poczucie dobrze spełnionego obowiązku. I dlaczego tych "dzielnych" chłopców z Wehrmachtu i SS próbuje się dziś pozbawiać ich wiekopomnych zasług? Doprawdy oburzające i ja posiadając niemieckie korzenie (w jakiejś tam już niewielkiej części - całe szczęście), przeciwko temu mocno protestuję!







POZDRAWIAM 

wtorek, 28 kwietnia 2015

AMERYKO WON!

Nie wiem jakich określeń mam użyć i co napisać, gdyż brak w słowniku ludzi kulturalnych słów, jakimi można by określić dyrektora FBI - Jamesa Comeya. Powiem więc krótko:

 

CZUJĘ ODRAZĘ! 


Nie tyle odrazę do niego, jako konkretnego człowieka, gdyż nie interesuje mnie czy zrobił to z czystej głupoty, czy też w grę wchodziła amerykańska kampania wyborcza - nie interesuje mnie to i szczerze powiedziawszy mam to głęboko w d..., jakimi pobudkami kierował się ten pajac i co go motywowało.


Czuję wstręt do amerykańskich polityków, do dziennikarzy, do debilnego amerykańskiego społeczeństwa, które ledwie potrafi liczyć do 100 (nie mówiąc już o wykonywaniu poważniejszych zadań logicznych czy matematycznych), a które siebie uważa za "pępek świata". 

Czuję wstręt do Amerykanów, którzy podobnie jak ten irlandzki pół-debil - Comey, oskarżają Polskę o współsprawstwo w zagładzie Żydów podczas II Wojny Światowej. 


Dlaczego wstręt? 


Gdyż jest to uczucie, które najdobitniej ukazuje relacje pomiędzy społeczeństwem amerykańskim a polskim. 


Wstręt jest tym większy, iż próba wytłumaczenia Amerykaninowi że jest głupkiem - wydaje mi się daremna, gdyż trudno polemizować z troglodytą i tłumaczyć mu że jest jeszcze nierozwinięty intelektualnie.


Nie ma wiec sensu opisywać że Polacy (jako jedyny naród na świecie), zapisał 


NAJPIĘKNIEJSZĄ KARTĘ W DZIEJACH LUDZKOŚCI W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ.


Żaden inny naród - ani Francuzi, ani Anglicy, ani Holendrzy, ani Rosjanie, ani wreszcie Amerykanie nie wykazali się taką moralną godnością i osobistą odwagą w walce o uratowanie życia swym żydowskim współobywatelom - co...


NARÓD POLSKI. 


I piszę to jako osoba, w której żyłach płynie niemiecka krew. Mój pradziad był synem pruskiego oficera z Królewca, poddanego cesarza Wilhelma II. Mój pradziad - oficer Wojska Polskiego, hallerczyk (należał do Związku Hallerczyków RP), uczestnik Wielkiej Wojny Polsko-Bolszewickiej 1920 r., uczestnik Wojny Obronnej 1939 r., w 1940 r. trafił do niemieckiego obozu pracy, za odmowę "powrotu do macierzy", czyli podpisania volkslisty i wstąpienia do Wehrmachtu. Niemcy do obozu zabrali też mojego 15-letniego wówczas dziadka. 

Tam, na własne oczy dziadek widział scenę, gdy niemiecki (nie nazistowski - tylko NIEMIECKI), oficer kazał do siebie podejść jakiemuś wychudzonemu żydowskiemu chłopakowi z obozu. Następnie wziął do ręki łopatę i jej kantem uderzył go w głowę, przepoławiając ją na dwie części. Ot - tak, dla kaprysu - dla wielkich Niemiec. 

Moja rodzina nie ratowała Żydów (sama też potrzebowała pomocy), ale w okolicy z której się wywodzę, osobiście znam aż trzy rodziny, w których podczas wojny i okupacji niemieckiej - ukrywano Żydów. TRZY RODZINY ZNAM OSOBIŚCIE - a ile było tych nieznanych? Ilu było takich, którzy zginęli razem z Żydami po odkryciu przez Niemców miejsc ich ukrycia, jak na przykład rodzina Ulmów, jedna z wielu takich rodzin w Polsce? 

Któż wie że warszawskie ZOO, było także miejscem gdzie Polacy ukrywali Żydów. Zresztą mówienie o "Żydach", jest też pewnym nieporozumieniem. To Niemcy chcieli nas podzielić, to oni darzyli do tego by Polak wykazał swą niechęć do Żydów, a Żyd do Polaków - to się nie udało."Żydzi" to przecież byli obywatele polscy. 

Nawet często przeze mnie krytykowana "endecja" (Narodowa Demokracja), która przed wojną nawoływała do bojkotu żydowskich towarów i promocji polskich produktów - podczas wojny i okupacji, bardzo wielu jej członków poświęciło życie w obronie żydowskich współbraci. A Kościół Katolicki? Le dzieci żydowskich zostało uratowanych przez księży i siostry zakonne? To w Polsce powstała "Żegota" (Rada Pomocy Żydom), założona w 1942 r. przez Zofię Kossak-Szczucką i działająca przez cały okres wojny. Żaden inny kraj świata nie może nawet w połowie równać się Polakom.








No ale komu to tłumaczyć? Głupcom z Ameryki, którzy kręcą łzawe filmiki o bohaterach z Pearl Harbor, lecz już nie o tym, że jako jedyny naród świata zrzucili na drugi kraj atomówkę. 

Kto mordował Indian przez dziesięciolecia, upokarzał i zmuszał do osiedlenia się w rezerwatach? Czy to nie Amerykanie nie wpuścili do siebie statku z żydowskimi uciekinierami z III Rzeszy, którzy w 1939 r. z nadzieją na ratunek, błagali prezydenta USA oraz panią prezydentową, by zezwolili im opuścić okręt i pozwolić schronić się w Stanach Zjednoczonych. Odmówiono im - ci ludzie wrócili więc do Europy a większość z nich zginęła w czasie II Wojny Światowej. Nie pomogli im nie tylko Amerykanie, ale także amerykańscy Żydzi, którzy nie chcieli u siebie kolejnych "darmozjadów" - jak ich określały wpływowe kręgi żydowsko-amerykańskiej finansjery


NO CÓŻ


SZKODA JUŻ SŁÓW NA TYCH PÓŁGŁÓWKÓW