Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 31 grudnia 2018

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 2019 ROKU!!!

NIECH "PRZEBUDZONE DOBRO" CZUWA

NAD WAMI WSZYSTKIMI





Szczęścia życzę wszystkim Czytelnikom tego bloga (dodałbym też i "zdrowia" - ale ktoś mi kiedyś uzmysłowił że na Titanicu przecież też wszyscy byli zdrowi, zabrakło im tylko szczęścia 😉), wszystkim moim Rodakom i wszystkim Ludziom na całym świecie. Wierzmy że ten nadchodzący 2019 r. będzie lepszy niż poprzedni. Że Przebudzone Dobro w osobie narodzonego cieśli z Nazaretu dopomoże nam odmieniać ten świat, pełen zła i cierpienia, głupoty, bzdur, terroru i nienawiści. A przynajmniej odmienić go w niektórych ludzkich sercach i umysłach. Życzę też wam wszystkim przede wszystkim rozwagi i mądrości (o co zawsze, prócz próśb o opiekę nad Ojczyzną staram się prosić Stwórcę w modlitwach, jakie w swym sercu i umyśle staram się odmawiać), gdyż bez wątpienia czekają nas jeszcze ciężkie próby, które będziemy musieli jakoś rozwiązać, jakoś je pokonać, ale też wszystko co nas nie zabije, to z pewnością nas wzmocni - każde złe doświadczenie bowiem wzmacnia nas na naszej drodze (zarówno tej - tu na Ziemi, jak i Tamtej). Dlatego też będąc dobrej myśli na przyszłość pragnę raz jeszcze złożyć wszystkim Wam najserdeczniejsze życzenia:


SZCZĘŚLIWEGO, NOWEGO 2019 ROKU
 






 "Dziewięćset sześćdziesiąt sześć - to był pamiętny rok 
Inne gdzieś przepadły, okrył je historii mrok. 
Gall Anonim spisał to, co najważniejsze jest 
Mieszko - książę Polan - przyjął chrzest! 
Dziesięć i pól wieku przeminęło tak jak myśl, 
Dzisiaj - to już wczoraj, jutro się zamienia w dziś 
Tyle się tu wydarzyło, tyle zabrał czas, 
Lecz to jedno pozostało w nas! 

Ref. Ja wierzę! Mocno wierzę! Jak rycerze - ci sprzed lat. 
Wiarą świętą, jak "Orlęta", jak żołnierzy naszych kwiat. 
Moja wiara - pieśń prastara, jest mi tarczą. To mój miecz! 
W niej Ojczyzna, krew i blizna, Pospolita Wielka Rzecz.

 Pod Legnicą Bóg nas chronił - i choć brakło szans,
Książę Henryk II wstrzymał Dżingis Chana marsz. 
Na grunwaldzkim polu odprawiono kilka mszy. 
Tam Krzyżakom wyrwaliśmy kły! 
 Szwedzki potop nie zatopił Częstochowy bram; 
Ostał się Czarniecki, ale czuwał nad nim Pan. 
Z Marią na sztandarach król Sobieski Turka zmiótł! 
Klęska bolszewików to był cud! (nad Wisłą) 

Ref. Ja wierzę! Mocno wierzę! jak rycerze - ci sprzed lat. 
Wiarą świętą, jak "Orlęta", jak żołnierzy naszych kwiat. 
Moja wiara - pieśń prastara Jest mi tarczą. To mój miecz! 
W niej Ojczyzna, krew i blizna, Pospolita Wielka Rzecz.

Wichry wojny nas miotały, spowijała noc,
Jedne państwa stąd znikały, inne rosły w moc. 
Siła i bogactwo na nic, gdy upadnie duch; 
Wiarą silny - mocny jest za dwóch. 
 Przetrwaliśmy czas rozbiorów, i brunatne zło. 
Komunistów i lewaków. Genderowe dno. 
Od dżihadu ocalimy świat kolejny raz,
Tylko Panie miej w opiece nas!"






ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND


  

niedziela, 30 grudnia 2018

BLASKI I CIENIE RZECZYPOSPOLITEJ - Cz. II

CZYLI JAK ŻYŁO SIĘ W POLSCE

(TEJ DAWNEJ, JAK I TEJ BLIŻSZEJ)

BOGATYM I BIEDNYM.

ELICIE I WŁOŚCIANOM?


I

KAZIMIERZ III WIELKI i

WYKUWANIE POTĘGI 

KRÓLESTWA POLSKIEGO

Cz. I




 Nie można opowiedzieć dziejów stosunków panujących w państwie polskim (i w całej  Rzeczpospolitej), bez (przynajmniej pobieżnego) nakreślenia okresu, jaki znamionuje początek owych stosunków. A bez wątpienia okresem tym było 37-letnie panowanie jednego z naszych największych monarchów - Kazimierza III Wielkiego, ostatniego przedstawiciela dynastii Piastów na polskim tronie. Gdy umierał w 1370 r. (w wieku zaledwie 60 lat), pozostawiał za sobą państwo zupełnie odmienione i jak pisał XIX-wieczny historyk Teodor Morawski: "Wielki to zaiste był król, co ze wszelkich środków ogołocony, pomimo wielu wewnętrznych przeszkód a zazdrości i przemocy potężnych sąsiadów, wyniósł do rzędu poważnych mocarstw krainę maleńką, pustą, nierządną, jaka się w jego ręce dostała". Ale początkowo wcale nie sprawiał wrażenia że wyrośnie z niego wielki władca, wręcz przeciwnie, obejmując tron po swym ojcu Władysławie I Łokietku w 1333 r. (miał wówczas 23 lata), młody król budził wielkie obawy i to zarówno pod względem swego charakteru, jak i braku doświadczenia. Obejmował władzę w kraju bardzo słabym, małym, wyniszczonym długoletnimi wojnami i najazdami (Krzyżaków, Litwinów, Tatarów, Czechów). Kraju, który dopiero trzynaście lat wcześniej otrzymał prawo do korony królewskiej (po długoletnim okresie przerwy, trwającym od 1079 r. do 1320 r. - nie licząc krótkiego epizodu koronacji Przemysła II w 1295 r.). Przez cały ten czas państwo polskie było księstwem, nie zaś królestwem i w dużej mierze zależnym było od władców Świętego Cesarstwa Rzymskiego (Rzeszy), a od 1138 r. dodatkowo zostało rozbite na poszczególne regiony (dzielnice), zarządzane przez lokalnych książąt. Jednoczenie państwa było więc nie lada wyzwaniem, a jeszcze większym zasypanie długoletniego podziału dzielnicowego w ludzkich głowach, przywykłych przez długie dekady do takiego stanu rzeczy. 

To królestwo, które obejmował we władanie w 1333 r. młody Kazimierz, składało się zaledwie z Małopolski (czyli dzielnicy senioralnej składającej się z Ziemi Krakowskiej i Sandomierskiej), Wielkopolski (przyłączonej w 1314 r.) z Poznaniem, Ziemi Sieradzkiej i Ziemi Łęczyckiej. W 1332 r. utracono zaś na rzecz Zakonu Krzyżackiego Ziemię Dobrzyńską i Kujawy, a w 1308 r. całe Pomorze Gdańskie. Kazimierz wstępując na tron nie sprawiał wrażenie młodzieńca roztropnego i genialnego (jak Aleksander Macedoński), który mógłby podźwignąć królestwo z upadku, wręcz przeciwnie, miał wiele cech, które u współczesnych mu budziły niesmak, zgorszenia i poważne obawy o przyszłość kraju. Bowiem młody król szczególnie uwielbiał uganiać się za spódniczkami i ta jego pasja do kobiet, przetrwała praktycznie do końca jego życia (Długosz pisze: "Była w nim (...) naganna (...) lubieżność i uganianie się za miłostkami", a Morawski dodawał: "Godny syn Łokietka, byłby nieporównanym miedzy monarchami, gdyby wielkich przymiotów swoich nie był skaził rozwiązłością w domowem życiu". To, iż od 1325 r. Kazimierz był żonaty z księżniczką litewską (córką księcia Giedymina i siostrą Olgierda oraz Kiejstuta a także ciotką Jagiełły i Witolda) Aldoną, która na chrzcie (28 czerwca 1325 r.) otrzymała imię Anna i odtąd była zwana Aldoną Anną, Anną lub Aldoną, w zależności kto się do niej zwracał. W chwili małżeństwa z Kazimierzem, była prawie jego rówieśnicą (nie miała jeszcze 15 lat i była młodsza od Kazimierza o kilka miesięcy). 


PIERWSZA ŻONA KAZIMIERZA WIELKIEGO LITWINKA - ALDONA ANNA 



Kazimierz i Aldona i tak mieli wiele szczęścia, różnica ich wieku była bowiem niewielka, wręcz symboliczna, w przeciwieństwie chociażby do małżeństwa jego siostry - księżniczki Elżbiety Łokietkównej, wydanej w 1320 r. w wieku 15 lat, za starszego od siebie o lat 17, króla Węgier - Karola I Roberta z dynastii Andegawenów, który był już dwukrotnym wdowcem. Nie doczekał się on jednak syna (z pierwszą żoną miał dwie córki, z drugą jedno dziecko zmarłe zaraz po urodzeniu). Dlatego też spodziewał się że piękna Elżbieta wreszcie obdarzy go następcą tronu (i tak się też stanie). Dla młodej dziewczyny, wyrosłej na dość klerykalnym dworze krakowskim (gdzie zarówno królowe jak i dwórki nosiły albo suknie zakrywające całe ciało pod które częstokroć wkładały włosiennice, albo też habity), musiało budzić zaskoczenie frywolność strojów z dekoltem, kolorowych sukni, tańcach i muzyki jaka panowała na dworze węgierskim w Budzie i w Wyszehradzie. Dwór węgierski był wówczas jednym z najbardziej liberalnych dworów Europy, zaś samo Królestwo Węgier należało do największych potęg naszego kontynentu. Rozbita na dzielnice i przesiąknięta nową pobożnością ("devotio moderna") Polska, była zaledwie jednym z wielu małych i niewiele znaczących monarchii oraz księstw, z jakich wówczas składała się Europa. Na dworze węgierskim zaś dominowały kolory zielony (będący wyrazem miłości a także uosobieniem bajkowości i niezwykłości - wróżki, jak uważano noszą tylko zielone suknie a także ich krew jest koloru zielonego), błękitny (oznaczający wierność). Kolor czerwony był przeznaczony dla monarchów, więc nie był używany często, żółty był kolorem zdrady, więc był podejrzany, czarny oznaczał żałobę a biały niewinność. 


DRUGA ŻONA KAZIMIERZA WIELKIEGO 
NIEMKA - ADELAJDA Z HESJI


Młoda Elżbieta dopiero tam w Wyszehradzie poznała co znaczy być prawdziwą królową. Była bowiem koronowana tą samą koroną co jej małżonek (korona św. Szczepana), w przeciwieństwie do Polski. Zajmowała pierwsze miejsce przy stole (król siadał obok, ustępując jej swoje miejsce, tym samym dając wyraz jej znaczeniu i pozycji), również inaczej niż było dotąd w Polsce. Mogła też datować dokumenty od momentu swojej koronacji. Mieszkała w niedawno wybudowanym zamku w Wyszehradzie, który był przestronny, jasny i miał taras wychodzący na Dunaj. Ściągnęła też z kraju kilku dworzan, którzy mieli jej towarzyszyć na Węgrzech (jej koniuszym był niejaki Mroczko, Polakami byli także jej spowiednik, lekarz oraz ochmistrz jej dworu). Poza tym liczba jej dwórek dochodziła do 100 (Polek i Węgierek), miała własnych paziów i osobistą gwardię zwaną: "milites aulae" ("przyboczne wojsko"). Do 1329 r. Elżbieta urodziła królowi Karolowi Robertowi czterech synów (przy czym dwóch pierwszych zmarło w wieku dziecięcym). Jednak ostatecznie pozostali jej Ludwik i Andrzej Andegawenowie (w 1332 r. urodzi kolejnego syna - Stefana). Tak więc królestwo było zabezpieczone, król doczekał się następców tronu i wszystko wskazywało że kolejne lata królewskiej pary będą upływać w spokoju i szczęściu małżeńskiego życia. Niestety, los chciał inaczej, a swego wykonawcę w tym dziele uczynił młodszego brata królowej Elżbiety - czyli właśnie księcia Kazimierza, który w 1329 r. został wysłany przez ojca na dwór węgierski w polskim poselstwie, w celu zawarcia sojuszu z Węgrami, w odpowiedzi na koalicję czesko-krzyżacką.

I właśnie na dworze w Wyszehradzie Kazimierz - przyszły polski monarcha i twórca środkowoeuropejskiego mocarstwa, pokazał się z jak najgorszej strony. Zachłyśnięty pięknem i przepychem węgierskiego dworu, rzucił się w wir romansów, a że szczególnie spodobała mu się jedna z dwórek Elżbiety - słynna z urody Klara, córka wielmoży węgierskiego Felicjana Zacha, postanowił ją posiąść. Poprosił wiec siostrę by mu w tym dopomogła i Elżbieta przystała na to. Zwabiła Klarę do jednej z komnat, do której następnie wszedł Kazimierz. Rozkwitł krótki romans, po czym książę Kazimierz wyjechał z Węgier wraz z polskim poselstwem, a zrozpaczona Klara musiała tak tęsknić, że spawa romansu szybko się wydała. A należy pamiętać że w średniowieczu kobieta, która utraciła dziewictwo, praktycznie zamykała sobie drogą do małżeństwa, co też oznaczało jej totalną degradację. Zostawał już jej tylko klasztor, bowiem nikt z dobrze urodzonych panów nie wziąłby za żonę dziewczyny, która nie była już dziewicą. Dlatego ów żal Klary za Kazimierzem szybko dotarł do uszu posłów krzyżackich, którzy postanowili całą sprawę rozgłosić, przedstawiając Kazimierza wręcz jako gwałciciela. Ojciec Klary, czując się upokorzony jej postępkiem i krzywdą, jaką wyrządził jej Kazimierz, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Nie mogąc ukarać samego Kazimierza (który już wówczas wyjechał z Węgier) postanowił zemścić się na jego siostrze, królowej Elżbiecie. Wpadł więc (17 kwietnia 1330 r.) z mieczem w ręku do komnaty, w której przebywała Elżbieta i Karol Robert. Podbiegł do królowej i zamachnął się na nią, ale w tym momencie odepchnął ją Karol Robert, który otrzymał cios w ramię (zostało przecięte). Feliks Zach jednak nie zamierzał na tym poprzestać, zamachnął się po raz drugi, tym razem już w kierunku Elżbiety i... obciął jej cztery palce. Potem oszalały Zach rzucił się z mieczem na królewiczów, ale w tym momencie został przebity mieczem przez królewskiego podczaszego i zginął na miejscu. 

Teraz królewska zemsta była straszna. Karol I Robert nakazał poćwiartować jego zwłoki na drobne kawałki i wystawić w większych miastach Węgier na publiczny widok. Wszyscy męscy przedstawiciele rodu Zachód do trzeciego pokolenia włącznie, zostali skazani na śmierć. Najbardziej jednak zemszczono się na pięknej Klarze, której odcięto nos, dolną wargę i odtąd obwożono ją w klatce po miastach niczym zwierzę, zmuszając by publicznie przeklinała swego ojca. Po jakimś czasie zamęczono ją na śmierć. Drugą córkę Zacha - Levę również skazano na śmierć (ale już jej nie torturowano). Część przedstawicieli rodu Zachód ocaliła życie, uciekając i osiadając w Polsce, ich majątki zostały skonfiskowane przez króla Karola Roberta. Tak więc Kazimierz miał teraz na sumieniu życie Klary i jej rodziny, ale (jak sądzę) niewiele go to zapewne przejęło. Elżbieta zaś już do końca życia nosiła podczas publicznych audiencji rękawiczki, które maskowały jej obcięte palce. Była też wielką monarchinią, godną wielkości swego brata, udało jej się bowiem wprowadzić na polski tron swego syna - Ludwika Andegawena (1370 r.), który to był jednym z największych węgierskich władców i nie na darmo (podobnie jak u nas Kazimierz) otrzymał przydomek "Wielki". Podporządkował sobie bowiem krainy pomiędzy Morzem Adriatyckim i Czarnym, zhołdował i narzucił swą władzę Mołdawii i Wołoszczyźnie, podporządkował sobie Neapol, a ostatecznie otrzymał również i polski tron, co powodowało iż władał ogromną środkowoeuropejską monarchią. Wnuczki Elżbiety również zostały królowymi - jedna Maria królową Węgier, a druga - Jadwiga - królową Polski. Bez wątpienia była to więc jedna z największych władczyń średniowiecza.


KRÓLOWA ELŻBIETA Z SYNEM - LUDWIKIEM




KAZIMIERZ - ELŻBIETA I LUDWIK


Tymczasem królewicz Kazimierz wciąż budził obawy swoim zachowaniem. W 1331 r. podczas wojny z Zakonem Krzyżackim uciekł podczas bitwy pod Płowcami. Co prawda ta wiadomość też zapewne była propagandową krzyżacką wrzutką, jako że Kazimierz nie był tchórzem, ale podczas tej bitwy, która mogła zakończyć się klęską, w obawie o przyszłość korony, król Władysław Łokietek nakazał synowi opuścić pole bitwy, co też się stało. Bitwa pod Płowcami co prawda zakończyła się sukcesem, ale udało się tam rozbić tylko tylne straże krzyżackie i wycofać przed pojawieniem się sił głównych. Krzyżacy próbowali też w jeszcze w 1331 r. porwać królewicza (w Pyzdrach), ale nie udało im się to, gdyż ostrzeżony, opuścił miasto w przebraniu. Rządny sławy wojennej młody Kazimierz (wbrew zgody ojca) podjął się w 1332 r. zbrojnej wyprawy na krzyżacką twierdzę Kościan, w północnej Wielkopolsce, którą zdobył. Zapalony do wojaczki, marzył zapewne o wielkich podbojach i bitwach, o odzyskaniu Pomorza Gdańskiego i dostępu do morza (podobnie zresztą jak dwieście lat później młody król Anglii - Henryk VIII, też marzył o wielkich podbojach i powtórzeniu bitwy pod Azincourt, lecz do historii przeszedł w zupełnie inny sposób niż zamyślał). Ale los wyznaczył mu zupełnie inne cle, które w większości składały się na pokojowe budowanie polskiej potęgi i stopniowe umacnianie i rozbudowa kraju, tak, iż gdy w 1410 r. na polach Grunwaldu stanęły obok siebie militarna potęga Europy - Zakon Krzyżacki (wraz z posiłkami z Europy Zachodniej) i rycerstwo Królestwa Polskiego, Litwy i Rusi, potęga Zakonu została starta na proch. 


KOLOR CZERWONY - ZIEMIE POD WŁADANIEM LUDWIKA ANDEGAWEŃSKIEGO PO 1370 r.




Ale od razu należy tutaj dodać że choć Zakon był militarną potęgą, to jednak w porównaniu z Polską był gospodarczym karłem, państwem na glinianych nogach, podczas gdy potęga Królestwa Polskiego brała się z dobrobytu i rozwoju gospodarczego kraju. Zakon w 1410 r. był więc w roli Związku Sowieckiego, potężny militarnie ale słaby gospodarczo, przez co skazany na klęskę, zaś Polska znajdowała się na pozycjach ówczesnego Zachodu (w tym USA) z rozwiniętą i bogatą gospodarką, której siłę poznała Europa w kolejnym - XVI wieku. Ale, nie wyprzedzając faktów i wracając do Kazimierza, obejmie on tron Polski po śmierci swego ojca w 2 marca 1333 r. i zamieni mały i słaby kraj, w europejskie supermocarstwo.  


BRAT I SIOSTRA
DWAJ WIELCY MONARCHOWIE




ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND



 CDN.