Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POLSKA ARMIA STALINA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POLSKA ARMIA STALINA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 października 2019

RAPORT GEHLENA - Cz. XX

CZYLI JAK TO NIEMCY ZAMIERZALI

STWORZYĆ WŁASNY RUCH OPORU,

WZORUJĄC SIĘ NA POLSKICH

DOŚWIADCZENIACH

KONSPIRACYJNYCH






RAPORT GEHLENA

Cz. XX




"BIERZCIE CZASY I ROWERY, 

IDŹCIE SOBIE DO CHOLERY"

CZYLI "CZERWONA ZARAZA" W POLSCE




 

B. Ponowna walka o naród polski


3. ZE STRONY SOWIECKO-ROSYJSKIEJ


 W zachowaniu sowiecko-rosyjskim wobec Polski nie zaszła żadna zmiana. Na zewnątrz, ale szczególnie w nadzwyczaj aktywnej propagandzie, starają się stworzyć wrażenie, że Polska ma być tylko wyzwolona spod jarzma niemieckiej tyranii. Wobec londyńskiego rządu na emigracji nie zachowują już żadnego respektu, a Komitet Lubelski jest oficjalnie uznawany za jedyny legalny polski rząd.



a.Nasilenie propagandy


 Niemieckiej propagandzie udało się przekonać szerokie kręgi polskiego narodu, że bolszewizm oznacza poważne niebezpieczeństwo również dla Polski. Należy wszakże wspomnieć, że ten niemiecki sukces propagandowy paradoksalnie przysłużył się nie tyle niemieckiej, lecz raczej antyniemieckiej, narodowo-polskiej sprawie, ponieważ jego efektem było powstrzymanie odpływu do obozu socjalistycznego. Przeciwko utrwalonemu przez Niemców obrazowi bolszewizmu w polskim narodzie sowiecka propaganda stosuje specyficzne środki. Nie da się ukryć, że dzięki nim w coraz większym stopniu odnosi ona sukcesy. Brak kompleksowego rozwiązania ze strony niemieckiej, bezduszna zdrada ze strony Amerykanów oraz przybierający na sile chaos w działaniu narodowo-polskich środowisk są bez wątpienia ważnymi przesłankami dla tych sukcesów. Sowieci wydają się tak pewni powodzenia swoich planów, że na przykład nie uważali za konieczne, aby ukrywać w zajętej przez nich części Polski, ich programu "przebudowy" kraju. To, co inni postrzegają jako okrucieństwo, jest dla nich wyłącznie środkiem porządkowym przeciwko "wrogim ludowi elementom". Jak bardzo sowiecka propaganda potrafiła odgadnąć polskie uczucia w tych kwestiach oraz dokonać ich zmiany, można pokazać na konkretnym przykładzie. W robotniczych środowiskach środkowopolskiego obszaru przemysłowego, które posłusznie i uczciwie wypełniały swe zadania zarówno w pracy, jak i przy budowie umocnień, wskutek sowieckiej propagandy rosło przekonanie, że Sowieci wcale nie są tacy źli, jak próbuje ich przekonywać strona niemiecka. Dodatkowo Polska posiada w osobie Wandy Wasilewskiej największą - jak twierdzą - polską patriotkę i znakomitą kobietę polityka, która jakoby potrafi omotać i oszukać nawet ponurego niedźwiedzia, Stalina. Poza tym Rosjanin w sowieckiej szacie jest ciągle tym samym starym, głupim mużykiem, którego każdy Polak przerasta o głowę; i wreszcie sowiecki system nie użyje żadnych groźniejszych i bardziej dokuczliwych metod, niż robił to carat, a ten zły czas naród przetrwał całkiem dobrze. Zagrożenie ze strony propagandy, która w ten sposób paraliżuje od wewnątrz, jest widoczne jak na dłoni.  



b.Konsekwentna realizacja swoich celów


 Podczas gdy naród polski na obszarze zajętym przez Niemców jest rozmiękczany przez propagandę i dojrzewa do oddania duszy bolszewizmowi, Sowieci bezwzględnie realizują imperialistyczne cele.


aa.WYŁĄCZENIE Z GRY RZĄDU LONDYŃSKIEGO


 Po tym jak Mikołajczyk, a po jego rezygnacji Arciszewski, nie zdecydowali się ustąpić przed sowieckimi żądaniami, Moskwa porzuciła stosowane dotychczas dyplomatyczne względy i uznała Komitet Lubelski za jedyny legalny rząd polski. To posunięcie jest czymś znacznie ważniejszym niż tylko kwestią dyplomatyczną. Obnaża ono bowiem prastare rosyjskie pragnienie, aby doprowadzić nie tylko do państwowego, lecz również narodowej inkorporacji Polaków, tego słowiańskiego plemienia stojącego do tej pory na uboczu. Po raz kolejny Rosjanom wydaje się, że okazja jest korzystna i dlatego sięgają po nią z właściwą im bezwzględną chciwością. Znamienne jest, że również tacy ludzie jak Mikołajczyk sądzą, że w obliczu przygniatającej politycznej rzeczywistości muszą skapitulować przed Moskwą, aby przynajmniej móc uratować polską substancję narodową. Rząd Arciszewskiego trwał w negocjacji i produkował niezliczone protesty, które jednakowoż nie mogły zmienić biegu wydarzeń.


bb.PRZEKAZYWANIE PEŁNOMOCNICTW POLAKOM O NASTAWIENIU PROSOWIECKIM


 W ramach zręcznie wyreżyserowanej inscenizacji skonstruowany został marionetkowy rząd, który ubrano w płaszcz państwowej i narodowej samodzielności, aby uczynić zadość polskim marzeniom o niepodległości. Przy tej okazji szczególnie zaakcentowane zostały idee słowiańskiej wspólnoty. W zmaganiach o naród polski Sowieci mają w ręku niezaprzeczalny atut, który z czasem będzie zyskiwał na znaczeniu. Wiele z tego, co było korzystne tylko dla Sowietów, Polacy akceptowali bez oporu. Istniejący lub rodzący się opór był bowiem i będzie nadal łamany przez Polaków posłusznych Sowietom. Jest to aspekt trudny do przecenienia w walce narodu, ponieważ dzięki niemu temu trzeciemu, w tym wypadku Sowietom, dana jest możliwość odgrywania roli bezstronnego arbitra, a niekiedy nawet czynnika łagodzącego sytuację, co może odwrócić od nich nienawiść, na którą zasłużyli.






cc.LIKWIDACJA ARMII KRAJOWEJ NA OBSZARACH ZAJĘTYCH PRZEZ SOWIETÓW


Głównym celem Sowietów na zajętych przez nich obszarach była dezorganizacja i rozbicie istniejących nielegalnych organizacji narodowo-polskich. Dlatego też wszystkie lokalne próby grup narodowo-polskich zmierzające do wypracowania jakiegoś modus vivendi z Sowietami były po prostu zbywane milczeniem. Za legalne uchodziły jedynie polskie organizacje prosowieckie , wszystkie inne były traktowane jako wrogie i dlatego zwalczane bezwzględnie przez NKWD. Istnieją dokładne raporty Grupy Wschód okręgu warszawskiego dotyczące ich stopniowej, lecz systematycznej eliminacji (nie wiadomo dokładnie o jakiej strukturze Armii Krajowej pisze Gehlen, gdyż nie istniał taki okręg, jak "Grupa Wschód". Po wrześniu 1939, a szczególnie od czerwca 1941 r. na wschodnich ziemiach Rzeczpospolitej istniały okręgi Armii Krajowej: Okręg Wilno, Okręg Nowogródek, Okręg Brześć, Okręg Wołyń, Okręg Tarnopol, Okręg Stanisławów i Okręg Lwów. Natomiast od połowy 1944 r. Okręg Brześć przemianowano na samodzielny Okręg Polesie, reszta została bez zmian. Podokręg "Wschód" istniał jedynie w ramach Okręgu Warszawa - być może to ma na myśli Gehlen). Jej przyczyną nie była bynajmniej absolutna przewaga NKWD nad konspiracyjnymi organizacjami narodowo-polskimi, lecz fakt, że do organizacji narodowo-polskich oraz ich dowództw nie dochodziły jasne polecenia (na terenach zajętych i odciętych przez Armię Czerwoną, rozkazy dla oddziałów Armii Krajowej przychodziły jedynie drogą radiową, prosto z Londynu). 

Dwa elementy, które uważane były za korzystne w konfrontacji z Niemcami, powodowały teraz szczególnie zgubne następstwa. Po pierwsze: zasada, że poszczególne oddziały mogły działać tylko na podstawie jasnych poleceń z góry, a po drugie, że rezystencja ma sens tylko wtedy, gdy dochodzi do konkretnych aktów oporu. Żaden z tych elementów nie występował na obszarze zajętym przez Sowietów. Przypuszczenie to znajduje wielokrotne potwierdzenie w alarmistycznych meldunkach dowódcy Grupy Wschód. Tak więc NKWD miało do czynienia z przeciwnikiem wewnętrznie wątpiącym, niepewnym swojej sprawy i w kwestiach ideowych oraz praktycznych pozostawionym samemu sobie przez dotychczasowe dowództwo, które nie potrafiło zdecydować się na ten sam rodzaj oporu co dawniej, z wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami. W ten sposób widoczne stają się skutki rezygnacji i kapitulacji Mikołajczyka, która zaczęła przynosić krwawe owoce. W jaki sposób osamotniona, wysunięta placówka ma zdecydować się na opór na śmierć i życie, którego wcześniej nie potrzebowała praktykować, jeśli dotychczasowy przywódca uznaje ten rodzaj oporu za bezsensowny oraz bezcelowy i dlatego podaje się do dymisji, a nowy jest w stanie jedynie apelować do światowego sumienia.

W ten sposób Sowieci byli w stanie w ciągu kilku tygodni unicestwić dorobek długoletniej pracy. Próba bojkotu sowieckiej mobilizacji okazała się bezcelowa podobnie jak anglo-amerykańskie dodawanie otuchy przy pomocy pojedynczych zrzutów oraz zakaz wstępowania w szeregi armii Berlinga (czyli utworzona w maju 1943 r. w Sielcach nad Oką w Związku Sowieckim [na południowy-wschód od Moskwy] - najpierw 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, przemianowana w sierpniu 1943 r. w 1 Korpus Polski, a następnie 16 marca 1944 r. w Armię Polską, zaś od 21 lipca 1944 r. 1 Armię Wojska Polskiego gen. Zygmunta Berlinga, po tym jak w rejonie Rzeszowa zaczęła formować się od 8 sierpnia 1944 r. 2 Armia Wojska Polskiego gen. Karola Świerczewskiego. Zarówno Berling jak Świerczewski byli agentami sowieckimi - pierwszy, zwerbowany do współpracy jeszcze w obozie w Starobielsku, potem przewieziony do "willi szczęścia" w Małachowce pod Moskwą, gdzie z protekcją majora Wasilija Zarubina objął dowództwo formowanej przez Sowietów - 1 Armii Wojska Polskiego - z tych Polaków zesłanych w głąb Związku Sowieckiego po sowieckiej agresji na Polskę we wrześniu 1939 r., którzy w okresie sierpień 1941 - sierpień 1942 r. nie zdążyli do tworzącej się w Związku Sowieckim Armii Polskiej gen. Władysława Andersa, która w dwóch wielkich falach, w marzec-kwiecień i sierpień 1942 r. ewakuowała się przez Morze Kaspijskie do Iranu, a następnie na Bliski Wschód, gdzie od października 1942 r. nosiła nową nazwę: Armii Polskiej na Wschodzie. To właśnie wówczas zwolnieni ze służby zostali polscy oficerowie i żołnierze pochodzenia żydowskiego, którzy potem, po wojnie zaczęli tworzyć niepodległy Izrael. Stamtąd przeszła do Egiptu a następnie została przerzucona do Włoch, gdzie zdobyła niemieckie umocnienia w bitwie pod Monte Cassino, która otworzyła aliantom drogę do Rzymu, a następnie Ankonę i Bolonię. Natomiast gen. Karol Świerczewski był typowym sowieckim degeneratem, walczył już - na własną prośbę- przeciwko Polsce w wojnie 1920 r. Przeszedł do historii jako "pijany rzeźnik" który zamroczony oparami alkoholu, wydawał na śmierć setki tysięcy żołnierzy w bezmyślnych szturmach na karabiny maszynowe i czołgi, gdzie żołnierze ci byli dosłownie koszeni, niczym zboże na polu. Zresztą sztab, korpus oficerski i w dużej części podoficerski 1 i 2 Armii Wojska Polskiego, składał się z oficerów sowieckich, oddelegowanych na odcinek polski z misją "pełnienia obowiązku Polaków" czyli tzw.: POP-ów).



SERIAL "CZTEREJ PANCERNI I PIES" OPOWIADAŁ WŁAŚNIE O ŻOŁNIERZACH 1 ARMII WOJSKA POLSKIEGO gen. BERLINGA, IDĄCYCH ZNAD OKI DO POLSKI, BYŁ NIEZWYKLE POPULARNY 
w latach 60-tych i 70-tyc. STANOWIŁ TEŻ ELEMENT PROPAGANDOWEGO URABIANIA POLAKÓW IDEĄ "POLSKO-RADZIECKIEGO BRATERSTWA BRONI"







Wszystkie te próby nie mogły powstrzymać całkowitego upadku, wynikającego z przyczyn wewnętrznych. Lokalne próby oporu kończyły się na niczym, ponieważ były nieskoordynowane w jakąś większą całość, a tylko prowokowały okrucieństwa ze strony NKWD. Nawet przysięga wobec rządu londyńskiego utraciła w tych okolicznościach swą wiążącą moc. Dlatego też następcą Bora (gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, dowódcy Armii Krajowej i wodza Polskich Sił Zbrojnych) na własną odpowiedzialność, jako aktualny najwyższy rangą wojskowy, w depeszy do dowódcy Grupy Wschód zwolnił całą znajdującą się na terenie zajętym przez Sowietów Armię Krajową z dotychczasowej przysięgi i zalecił wstępowanie do armii Berlinga, aby zapobiec wszechogarniającemu chaosowi. Jedyne, co potrafił zrobić, to apelować do "wiernego serca polskiego żołnierza", wyrażając nadzieję, że ono nawet "w tak tragicznym położeniu się nie złamie". Rząd londyński początkowo zdecydowanie zaprotestował przeciw tej samowolnej decyzji. Po ostrych sporach musiał jednak przedstawić oficjalne stanowisko wobec tych wszystkich wydarzeń. Miało to miejsce na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 16.11.1944. Podjęto wówczas nowe uchwały o kontynuowaniu konspiracji zarówno na obszarze okupowanym przez Sowietów, jak i przez Niemców. Uchwała dotycząca obszaru zajętego przez Sowietów jest nam znana. Jej właściwą treścią jest bezsilność. Z jednej strony cała Armia Krajowa ma być oficjalnie rozwiązana, z drugiej strony zachowana ma być gęsta siatka konspiracyjna, aby skutecznie infiltrować wszystkie prosowieckie instytucje polskie elementami narodowo-polskimi; z jednej strony wzywa się do zachowania spokoju, a z drugiej strony rząd lubelski jest określany jako "instytucja nielegalna i samozwańcza", której rozporządzenia, łącznie z czysto sowieckimi, uznane zostały za nieważne. Jednocześnie proklamowane zostało prawo do samoobrony. 

Nieznana jest nam uchwała dotycząca obszaru zajętego przez Niemcy. Porównanie obu uchwał pozwoliłoby wyciągnąć wiele ważnych wniosków. Wydarzenia te ukazują jak w świetle błyskawicy rzeczywistą sytuację narodu polskiego na obszarze zajętym przez Sowietów. Poza tym jest to zwiastun pewnego ogólnoeuropejskiego fenomenu: Anglia wydaje na pastwę bolszewizmu narody Europy, którym chciałaby przewodzić, a narody Europy, które miały nadzieję na "demokratyczną wolność" pod przewodem Anglii, przechodzą zewnętrznie i wewnętrznie pod jarzmo bolszewizmu. A Niemcy po krótkim intermezzo, w czasie którego osiągnęły w zwycięskim pochodzie geograficzne i kulturowe granice Europy, są osamotnione, podobnie jak na początku tych potężnych zmagań. Obecnie nadchodzą wydarzenia o skali światowej, które na nowo uformują i uporządkują Europę, popychając jej narody ku nieznanemu przeznaczeniu.     



 dd.PROSOWIECKIE WOJSKO POLSKIE


 Rzekome sowieckie koncesje na rzecz niepodległości Polski najbardziej widoczne stają się na przykładzie polskich prosowieckich sił zbrojnych, które rzeczywiście otrzymały daleko idące koncesje narodowe. Gest ten wychodzi w dużym stopniu naprzeciw polskiej mentalności i ma niewątpliwie w walce o naród polski duże znaczenie. Nieistotne są powtarzane często przez stronę narodowo-polską twierdzenia, że prosowieckie polskie siły zbrojne są "plamą" na mundurze polskiego żołnierza oraz że nie są one lubiane w polskim narodzie. Realne znaczenie ma natomiast wspomniany już rozkaz nowego komendanta Armii Krajowej (gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka". Rozkaz o rozwiązaniu Armii Krajowej wydał on 19 stycznia 1945 r.) do swoich podwładnych i braci na obszarze zajętym przez Sowietów, nawołujący do wejścia w szeregi tak pogardzanej polskiej prosowieckiej armii. Oznacza to, że prosowieckie Wojsko Polskie ma nie tylko realną wartość bojową po stronie sowieckiej, lecz poza tym stanowi niebezpieczną duchową siłę.    



 c.Polska odpowiedź


 Chociaż sami Polacy nie mieli już żadnych wątpliwości co do sowieckich zamiarów, a metody wcielania tych zamiarów w życie były powszechnie znane, nie można stwierdzić, aby w narodowo-polskiej elicie przywódczej ani w szerokich masach narodu polskiego doszło do radykalizacji w duchu antysowieckim. Kapitulacja i dymisja Mikołajczyka zdusiła w zarodku kiełkujące po powstaniu warszawskim pozytywne tendencje i ciąży do tej pory jak konar na duszy polskiego narodu. Jeśli nie pojawią się inne żywotne siły, przenikające całą tkankę narodu, to postawa tego w chwili obecnej najwybitniejszego przedstawiciela polskości w wydaniu narodowym będzie jak przerwanie ostatniej tamy. Czy rząd Arciszewskiego będzie w stanie nadać temu rozwojowi inny kierunek, jest bardziej niż wątpliwe. Podtrzymywany przez niego dyplomatyczny sprzeciw, który wyraża się w niezliczonych protestach, nie ma żadnej politycznej siły przebicia. Tymczasem radykalna zmiana jego postawy w kwestii oporu była w stanie doprowadzić do zewnętrznego, decydującego zwrotu. Czas pokaże, czy meldunki z przełomu roku (1944/1945), docierające z obszaru zajętego przez Sowietów i informujące o napadach na kolumny wojskowe, eskorty, o sabotażach, szczególnie na kolei, a także wyraźna bierność całej Armii Krajowej na obszarze zajętym przez Niemców, mogą być traktowane jako symptom rodzącej się gruntownej przemiany w polskim ruchu oporu. Naród polski stoi obecnie jak nigdy przedtem w swojej barwnej historii przed jedyną w swoim rodzaju i nieodwołalną decyzją pomiędzy życiem po stronie niemieckiej lub śmiercią w bolszewickim chaosie i słowiańsko-rosyjskim tyglu. Czy decyzja ta już zapadła, czy może jeszcze nie? (wówczas wybór był tragiczny, podobnie jak we wrześniu 1939 r. Ale dziś, z perspektywy dziesięcioleci można powiedzieć - decyzją Polski na przyszłość jest stworzenie silnego projektu Międzymorza i Trójmorza [Międzymorze odnosi się do sojuszu z krajami tworzącymi niegdyś potężną Rzeczpospolitą, czyli Ukrainą, Białorusią, Litwą, Łotwą i Estonią, zaś Trójmorze oparte jest o sojusz z krajami takimi jak Węgry, Chorwacja, Rumunia, Grecja czy Szwecja, Norwegia, Finlandia] czyli głównie koordynacja polityki na linii Północ-Południe).




 

 CDN.

piątek, 15 marca 2019

RAPORT GEHLENA - Cz. XII

CZYLI JAK TO NIEMCY ZAMIERZALI

STWORZYĆ WŁASNY RUCH OPORU,

WZORUJĄC SIĘ NA POLSKICH

DOŚWIADCZENIACH

KONSPIRACYJNYCH


RAPORT GEHLENA

Cz. XII






E. WALKA O NARÓD POLSKI


b. Droga polskiego obozu prosowieckiego


dd. SIŁY ZBROJNE



 a1. AL (Armia Ludowa)


Siły zbrojne bloku komunistycznego połączyły się w AL (Armia Ludowa). Wcześniej określana jako Gwardia Ludowa. Ze strony PAL (Polskiej Armii Ludowej) wysuwane są twierdzenia, że do przemianowania na Armię Ludową doszło po powstaniu PAL, aby poprzez zbieżność nazw przyciągnąć zwolenników na koszt Polskiej Armii Ludowej. Meldunki na temat dowództwa, struktury, liczebności, uzbrojenia itp. Armii Ludowej są tak nieliczne, że trudno z nich ułożyć jakiś obraz. Analiza sytuacji bandyckiej w okresie sierpień-grudzień 1944, opracowanej przez OKH (Oberkommando des Heeres - niemieckie Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych), również nie daje przejrzystego obrazu, jeśli chodzi o AL. Jest pewne, że Armia Ludowa była jedynym niebezpiecznym przeciwnikiem Armii Krajowej. Rozwój sytuacji w obszarze Wisły stworzył Armii Ludowej dużą szansę, która została przez nią w zręczny sposób wykorzystana. Przede wszystkim chodzi tu o ofensywę Armii Czerwonej na terenach byłego polskiego obszaru państwowego (swoją drogą doprawdy urocze są te określenia). Wraz z postępami rosyjskich dywizji Armia Ludowa ma dodatkowy atut ideologicznego napastnika, natomiast Armia Krajowa spychana jest tam coraz bardziej do defensywy.
 


a2. Lewicowo nastawione kręgi PAL (Polskiej Armii Ludowej) i BCH (Batalionów Chłopskich)


Poza powtarzającymi się meldunkami, że lewicowe kręgi PAL i BCH skłaniają się coraz bardziej ku Armii Ludowej, brak jakichkolwiek konkretnych danych.



a3. Armia Berlinga


 Po zakończonej opisanym już fiaskiem próbie sformowania polskich dywizji w Rosji pod dowództwem gen. Andersa (gen. Władysław Anders), Wanda Wasilewska uparcie pracowała nad wystawieniem prosowieckich jednostek polskich. Wasilewska znalazła właściwe narzędzie do realizacji swoich celów w osobie byłego polskiego wojskowego Berlinga (Zygmunt Berling), który już przed rokiem 1939 znany był ze swych komunistycznych poglądów (błąd! podpułkownik Zygmunt Berling nie przejawiał przed wojną żadnych oznak prokomunistycznych poglądów. Dopiero we wrześniu 1939 r. po zajęciu przez Sowietów Wilna, zgłosił się do sowieckich władz i został ich agentem. Potem znalazł się wśród jeńców polskich w Związku Sowieckim, gdzie w obozach jenieckich - w tym w słynnej "willi szczęścia" w Małachowce pod Moskwą, prowadzonej przez majora Wasilija Zarubina, który pozyskał 20 konfidentów. Ci którzy poszli na współpracę, uniknęli potem rozstrzelania w Katyniu, gdzie zginęło ok. 22 000 polskich oficerów, policjantów i pracowników przedwojennej administracji. Co ciekawe, w Katyniu zginęli sami mężczyżni i... jedna kobieta - podporucznik pilot Janina Lewandowska. Była ona pierwszą kobietą w Europie, która wykonała skok na spadochronie z wysokości 5 km. Wraz z wybuchem wojny otrzymała kartę mobilizacyjną lecz nie dotarła do swojej jednostki bojowej więc po drodze dołączyła do 3 Pułku Lotniczego i brała udział w walkach powietrznych z Niemcami i Sowietami. Zestrzelona przez Sowietów, trafiła do niewoli i w końcu znalazła się w obozie w Kozielsku. Stamtąd przewieziona - wraz z innymi oficerami do lasu katyńskiego i zamordowana strzałem w tył głowy 22 kwietnia 1940 r. w dzień swoich 32 urodzin. Niemcy, gdy odnaleźli w 1943 r. jej ciało, nie wiedzieli za co została zabita, więc zataili jej istnienie, choć o innych ofiarach informowali szczegółowo. Sowieci prowadzili tam propagandowe urabianie polskich oficerów, aby przyjęli obywatelstwo sowieckie. Ławrientij Beria w połowie 1940 r. informował Stalina o grupie Berlina w taki oto sposób: "Kilku pułkowników i podpułkowników (Berling, Bukojemski, Gorczyński, Tyszyński) oświadczyło że całkowicie stawiają się do dyspozycji władz sowieckich i że z wielką ochotą podejmą się organizacji i kierownictwa jakimikolwiek formacjami wojskowymi z liczby jeńców wojennych Polaków, przeznaczonymi do walki z Niemcami w interesach Polski jako państwa narodowego. Przyszła Polska w ich zamysłach jawi się jako ściśle związana w tej czy innej formie ze Związkiem Sowieckim").  


W FILMIE "KATYŃ" UKAZANA JEST SCENA, JAK NIEMCY PRÓBOWALI ROZGRYWAĆ POLITYCZNIE MORD KATYŃSKI, ZMUSZAJĄC RODZINY OFIAR DO PUBLICZNEGO WYZNANIA ŻE TO SOWIECI POPEŁNILI TĘ ZBRODNIĘ (CO BYŁO OCZYWISTE, ALE SAM FAKT ŻE TA MASAKRA MIAŁA ZOSTAĆ ROZGRYWANA DO NIEMIECKIEJ POLITYKI PROPAGANDOWEJ BUDZIŁ OBRZYDZENIE)  
"CHCE PANI WYSYŁAĆ CÓRCE LISTY Z AUSCHWITZ?"  SCENA UKAZANA od 51:40



Berling jest przypuszczalnie żydowskiego pochodzenia (nie ma co do tego pewności, sam Berling jeszcze w szkole podawał judaizm jako swoją przynależność wyznaniową, ale istnieje przypuszczenie że posiadał raczej niemieckie korzenie i że jego rodzina wyznawała kalwinizm). Znajdujące się w naszej dyspozycji zdjęcie pokazuje jednoznacznie żydowskie rysy twarzy. Formowanie polskich prosowieckich dywizji rozpoczęło się zimą 1942-43 w pobliżu Riazania. Moskwa wyszła przy tym bardzo naprzeciw polskiej mentalności. W oparciu o stare polskie mundury wprowadzone zostały nowe polskie mundury i dystynkcje. Językiem służbowym jest polski. Szkolenie, wyposażenie i uzbrojenie jest zgodne z regulaminami Armii Czerwonej. Korpus oficerski rekrutuje się - ze zrozumiałych powodów - w zdecydowanej większości z Armii Czerwonej, wśród nich znajduje się istotny procent rodowitych Rosjan, względnie zupełnie zrusyfikowanych Polaków. Przejściowo noszą oni nowe polskie mundury, ale już wkrótce znów pojawią się w mundurach Armii Czerwonej. W tym okresie awanse następowały podobno bardzo szybko, zwłaszcza u osób, które zgłosiły się na ochotnika. Na nowo zajmowanych terenach Polski awanse ochotników o jeden lub dwa stopnie były na porządku dziennym. Niekiedy zdarzało się nawet, że podoficerowie byli mianowani na oficerów bez odpowiedniego przeszkolenia. Do służby wojskowej powoływani są wszyscy Polacy mieszkający na terenach zajętych przez Sowietów. Duży rezerwuar rekrutów stanowili przez pewien czas niemieccy jeńcy wojenni, przy czym do armii Berlinga wcielani byli ci, którzy przyznawali się do słowiańskiego pochodzenia.

Podobno we wspomnianych jednostkach istotny jest również udział kobiet. Kobiety są tam powoływane jako praczki, kucharki, sanitariuszki, pracownice administracji i służą w zwiadzie. Ale znajdują się one również na pierwszej linii ognia. W szkole wojskowej "Czerwony Sztandar" w Riazaniu są one szkolone na podoficerów oraz oficerów, a następnie tak samo jak mężczyźni kierowane do służby w oddziałach liniowych na froncie. Liczby nie są znane. W ramach 2 Dywizji istnieje specjalny kobiecy batalion bojowy, który dowodzony jest przez mężczyzn (Gehlen pisze tu zapewne o 1 Samodzielnym Batalionie Kobiecym im. Emilii Plater, powołanym rozkazem nr. I - 19 sierpnia 1943 r. a rozwiązanym 25 maja 1945 r. w skład którego wchodziły dwie kompanie strzeleckie, dwie kompanie fizylierek, kompanie cekaemów, kompania ręcznych granatników przeciwpancernych, pluton młodzieży, pluton rozpoznawczy, pluton łączności, pluton sanitarny, pluton saperów i pluton gospodarczy - łącznie we wrześniu 1943 r. 1 Samodzielny Batalion Kobiecy liczył 740 pań. Nazywano je platerówkami. Istnienie takiego batalionu, powodowało że dowództwo często korzystało z ich usług - bynajmniej nie w wojskowych sprawach, o czym dość powściągliwie - jak przystało na socjalistyczną moralność - pisał polski komunista, gen. Włodzimierz Sokorski: "Batalion fizylierek spędzał sen z powiek zarówno żołnierzom, jak i oficerom. Dowodził nim porucznik Aleksander Mac, któremu wszyscy szczerze zazdrościliśmy. Batalion sanitarny, którym dowodził dr. Jerzy Sztachelski, również był przedmiotem westchnień, zwłaszcza że "siostry" miały opinię "trudniejszych". A jednak były to ładne miłości. Gwałtowne, a nierzadko "do samego grobu". Sokorski pisał bardzo powściągliwie i oględnie, ale i tak było mu daleko choćby do takiego Pantielejmona Ponomarienko - dowódcy sowieckiej partyzantki na obszarze Białorusi i Ukrainy, który opisywał jedynie pozytywne przykłady pracy operacyjnej i sztabowej kobiet, zupełnie przemilczając szerzącą się pod tym patologię, czyli masowe gwałty, przemoc, prostytucję i ogólną demoralizację jednostek. W Armii Berlinga te patologie istniały również, jako że ogromna większość kadry oficerskiej i podoficerskiej stanowili tam Sowieci, którzy, jak pisał Gustaw Herling-Grudziński w "Innym świecie": "Rosjanie nawykli do "ślubów za pięć rubli" i kopulacji uprawianej na wzór potrzeb fizjologicznych w wychodkach publicznych". Nic więc dziwnego że patologie z Armii Czerwonej, przeszły na ową polskojęzyczną formację sowiecką, noszącą nazwę Armii Berlinga. 

 


Oficerowie bowiem bili, strzelali do dziewczyn, gwałcili je, a obłapywanie, klepanie po pupie i łapanie za piersi były naturalnym zjawiskiem, na które dziewczyny po prostu nie zwracały już uwagi. Podporucznik Maria Wolańska, która służyła w owym 1 Samodzielnym Batalionie Kobiecym, pisała po latach: "Podczas zlotu w Platerówce sama słyszałam - niektóre dziewczyny mówiły, że "jakby nie dały, to by nie żyły". Dziewczęta z Platerówki składały raporty o niestosownym zachowaniu swoich przełożonych, które jednak nic albo zgoła niewiele zmieniały. W jednym z takich raportów jest napisane: "Jedna z dziewcząt, która była przydzielona do sprzątania w ziemiance dowódcy i podporucznika Holzera - Szalówna, z 2 kompanii strzelców - wieczorem 10 października przybiegła przerażona, że dowódca w stanie nietrzeźwym chciał ją zgwałcić i zmuszał ją rozkazem i krzykami: "baczność" do posłuszeństwa, chwytał za ręce, ciągnął na łóżko. Krzykami i prośbą uwolniła się". Kobiety były zmuszane do seksu albo przemocą, albo groźbami, albo po prostu przekupywane prezentami - a wolały przynajmniej coś za to dostać, niż i tak zostać zgwałconą i pobitą. W jednym z raportów jest taka relacja: "Żołnierze rzucali się na dziewczęta, bili je po twarzy (...) kopali dziewczęta, bili kolbami (...) Dowódca kompanii (...) nie reagował na to, a wręcz jeszcze podniecał swoich żołnierzy". Niektórzy oficerowie tworzyli sobie prawdziwe haremy, mając do własnej dyspozycji po kilkanaście i więcej kobiet. Z tego tworzyły się też stałe związku, wiele par się pobrało jeszcze podczas wojny, co tym bardziej prowadziło do upadku dyscypliny i demoralizacji oddziałów. bowiem np. "polowe żony" nie chciały puścić swoich mężów do natarcia. Panowały też choroby weneryczne a dziewczęta z 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego, przechodziły comiesięczne badanie ginekologiczne). 


FRAGMENT KOMEDII z 1969 r. pt:   
"RZECZPOSPOLITA BABSKA" 
GDZIE WŁAŚNIE UKAZANE SĄ OWE PODCHODY   MĘSKIEGO I ŻEŃSKIEGO ODDZIAŁU





Sowiecka propaganda jest wszechobecna w jednostkach Berlinga, ale stosuje się przy tym zręcznie narodowy kamuflaż. Nie używa się żadnych komunistycznych symboli. Regularnie odprawiane są msze katolickie. Szeroka sieć szpicli pilnuje, aby nie pojawiły się jakieś tendencje narodowe oraz jakiekolwiek działania na szkodę Sowietów. W sztabach, szczególnie na zapleczu, jest podobno wielu Żydów. Przysięga się na naród polski, ale zawsze dodaje się też poddańczy hołd Stalinowi (kolejny błąd! W rocie przysięgi nie było wymienione nazwisko Stalina, ale był obowiązek wierności Związkowi Sowieckiemu. Rota polskojęzycznych oddziałów Berlinga brzmiała m.in tak: "Przysięgam dochować wierności sojuszniczej Związkowi Radzieckiemu, który dał mi do ręki broń do walki ze wspólnym wrogiem. Przysięgam dochować braterstwa broni sojuszniczej Czerwonej Armii"). Znajdujące się w fazie powstawania prosowieckie polskie lotnictwo nie jest warte wzmianki, zwłaszcza że w dużej części składa się z Rosjan. 21.07.1944 r. lubelska KRN (Krajowa Rada Narodowa - organ polskich komunistów w Związku Sowieckim, będący takim quasi parlamentem, całkowicie kontrolowanym przez Sowietów) podjęła uchwałę, która doprowadziła do zasadniczych zmian w organizacji prosowieckich, polskich sił zbrojnych. Rząd lubelski przejął w ten sposób oficjalne zwierzchnictwo nad Armią Berlinga, poszerzając ją o Armię Ludową i nadając nazwę Wojska Polskiego. Jednocześnie utworzono naczelne dowództwo oraz uregulowano kwestię nadawania stopni oficerskich oraz rang generalskich. W ten sposób wyrażono wolę sprawowania suwerennego dowodzenia armią. Została ona ograniczona tylko poprzez poddanie polskich związków na froncie niemiecko-rosyjskim naczelnemu dowództwu Armii Czerwonej. 

Głównodowodzącym nowo utworzonego Wojska Polskiego został generał pułkownik Rola Żymierski (Michał Rola-Żymierski, generał Wojska Polskiego, dowódca Armii Ludowej, sowiecki agent), który jednocześnie został szefem wydziału spraw wojskowych w komitecie wyzwoleńczym (był członkiem Krajowej Rady Narodowej). Żymierski cieszy się złą sławą w polskim obozie narodowym. To były oficer polskiego sztabu generalnego. W 1928 r. miał być skazany na 10 lat więzienia, ponieważ jako wiceminister i szef administracji wojsk lądowych dopuścił się malwersacji w wysokości 10 mln. zł. (błąd! Michał Rola-Żymierski został skazany we wrześniu 1927 r. na 5 lat więzienia i degradację za nadużycia finansowe). Nie wiadomo nic bliższego na temat jego późniejszej działalności. Już stosunkowo wcześnie miał on odnaleźć drogę do obozu sowieckiego. Przed powstaniem warszawskim był komendantem tamtejszej Armii Ludowej, a podczas powstania pełnił funkcję łącznika pomiędzy Borem (gen. Tadeusz Bór-Komorowski - Komendant Główny Armii Krajowej) a operującym z terenu Pragi sowieckim marszałkiem Rokossowskim (bzdura! Żymierski nie miał takich możliwości aby pośredniczyć między Borem-Komorowskim a Rokossowskim, nie brał nawet udziału w Powstaniu Warszawskim).      





 CDN.

niedziela, 3 marca 2019

RAPORT GEHLENA - Cz. XI

CZYLI JAK TO NIEMCY ZAMIERZALI

STWORZYĆ WŁASNY RUCH OPORU,

WZORUJĄC SIĘ NA POLSKICH

DOŚWIADCZENIACH

KONSPIRACYJNYCH


RAPORT GEHLENA

Cz. XI

 



E. WALKA O NARÓD POLSKI


b. Droga polskiego obozu prosowieckiego


 bb. SYSTEM PARTYJNY


a1. Blok komunistyczny


Zakazana przed rokiem 1939, nielegalna, a jednak istniejąca polska partia komunistyczna (PPR; Polska Partia Robotnicza) (przed 1938 r. partia ta nosiła nazwę Komunistyczna Partia Polski, PPR-em dopiero stała się od 1942 r., a w latach 1938-42 nie istniała w ogóle, rozwiązana przez Stalina), po klęsce państwa znalazła szerokie pole działania, współpracując z licznymi stowarzyszeniami zawodowymi i innymi organizacjami o nastawieniu komunistycznym (doprawdy nie pojmuję o co tutaj Gehlenowi chodzi? Jaka współpraca? Jakie szeroki pole działania? Przecież od 1938 r. partii komunistycznej w Polsce już nie było - trwały jedynie podchody ocalałych po pokazowych procesach moskiewskich polskich komunistów, aby coś nowego reaktywować, oczywiście za zgodą i poparciem towarzysza Stalina. Polska Partia Robotnicza powstała dopiero 5 stycznia 1942 r. w ramach tzw.: Grupy Inicjatywnej, pod przewodnictwem towarzysza "Starego" czyli Marcelego Nowotki i kilku wysłanych wraz z nim komunistów polskich). PPR ma w Rosji Sowieckiej potężnego sprzymierzeńca, który z żelazną konsekwencją dąży do bolszewizacji Polski. PPR jest tutaj tylko posłusznym organem pozbawionym jakiejkolwiek własnej woli. Aż do powstania warszawskiego odstawała ona liczebnie od innych dużych partii. Porażka powstania okazała się ważnym bodźcem rozwojowym, który jest przez tę partię wykorzystywany bezwzględnie i przy użyciu wszystkich dostępnych środków propagandy. Narastające w polskim narodzie sympatie wobec niej są groźnymi sygnałami dla polskiej sprawy narodowej (sympatie? Gehlen znów konfabuluje lub dopowiada coś, czego nie ma. ideologia komunistyczna w przedwojennej Polsce była totalnym marginesem, a "polscy" komuniści nie mieli jakichkolwiek szans przejąć władzę, bez wsparcia sowieckich tanków i bagnetów. W czasie wojny nastroje społeczeństwa polskiego nie zmieniły się do do ustroju komunistycznego, jedynie co to radowano się tylko z postępów Rosjan na froncie wschodnim w walce z niemieckim okupantem, ale jednocześnie obawiano się co będzie, gdy Sowieci wejdą na polskie ziemie, oraz jaki będzie ich stosunek do kwestii granicy wschodniej).

PPR wraz z różnymi stowarzyszeniami o charakterze zawodowym itp., którym pozwoliła dla celów propagandowych zachować pozorną niezależność, utworzyła KRN (Komitet Rady Narodowej) (raczej Krajową Radę Narodową - organ stworzony w nocy z 31 grudnia 1943 na 1 stycznia 1944 r. przez komunistów polskich - konkretnie towarzysza "Wiesława" - czyli Władysława Gomułkę, który z taką propozycją wystąpił, mające być polityczną przeciwwagą dla Polskiego Państwa Podziemnego, gdyż Gomułka uważał że utworzenie polskiego rządu w Moskwie mogłoby zostać źle przyjęte przez ogół polskiego społeczeństwa). Wzorując się na AK (Armii Krajowej), także ona sformowała własne oddziały zbrojne, które znane były początkowo jako GL (Gwardia Ludowa) (utworzona 28 marca 1942 r. i będąca tzw.: "zbrojnym ramieniem" partii komunistycznej, choć w oficjalnych enuncjacjach Gwardii Ludowej, nie przyznawano się do związków z PPR. Działalnością Gwardii kierował Bolesław Mołojec ps.: "Długi", zaś szefami sztabu byli: do września 1942 r. - Marian Spychalski ps.: "Marek" i Franciszek Jóźwiak ps.: "Witold". Pierwsze oddziały tworzyli ściągnięci z Francji przez "Długiego" byli członkowie Brygad Międzynarodowych, walczących w Hiszpańskiej Wojnie Domowej w latach 1936-1939. To oni zakładali kolejne ogniwa Gwardii Ludowej, choć efekty ich pracy były mizerne. Planowano stworzyć grupy dywersyjne, które zamierzano wysłać "do lasu" jako zarzewie masowego ruchu partyzanckiego. Pierwszą taką grupę, złożoną z kilkunastu gwardzistów, pod przywództwem Franciszka Zubrzyckiego ps.: "Mały Franek", wysłano lasy pod Piotrkowem Trybunalskim. Po kilku dniach ich bezowocnego błąkania się po lesie, wrócili do Warszawy. Podobnie wróciła druga taka grupa, wysłana w czerwcu 1942 r. pod przywództwem samego Mołojca. Udało im się rozbroić leśniczego - Jeremiego Kozłowskiego - notabene członka Związku Walki Zbrojnej - Armii Krajowej i ukraść 5 000 złotych. Wkrótce potem napotkali niemieckich żandarmów i w wyniku strzelaniny - trzech bojowców zginęło a dwóch zostało rannych, kilku złapali Niemcy. Tak więc "grupa leśna" Gwardii Ludowej przestała istnieć), a potem jako AL (Armia Ludowa) (powstała z Gwardii 1 stycznia 1944 r.). 





a2. Kręgi bloku demokratycznego


Szczególny wpływ PPR wywiera na środowiska demokratyczne powiązane z PAL (Polska Armia Ludowa) i BCh (Bataliony Chłopskie). Również tutaj ze strony sowieckiej planuje się przypuszczalnie raczej ich komunistyczną infiltrację niż eliminację. Demokratyczny kamuflaż traktowany jest w tym wypadku jako dający szansę na sukces wabik.   



cc. STRUKTURA RZĄDU I ADMINISTRACJI


Prezentując struktury polskiego, prosowieckiego rządu i administracji, należy uwzględnić, że w zasadzie jest to sprawa rosyjska, a nie autonomicznie polska. Rosja dąży w kwestii polskiej do osiągnięcia konkretnego celu - wbrew wrażeniem, jakie pozostawiają różnego rodzaju posunięcia dyplomatyczne, służące do pokazywania rzekomo odmiennego obrazu sytuacji - i czuje się na tyle silna, aby nie zawierać żadnych kompromisów. Rosja chce tu zrobić tabula rasa w sensie sowieckim i stworzyć Polskę sowiecką. Dlatego liczy się tylko z ludźmi, którzy są bez reszty oddani ideologii sowieckiej, natomiast bezwzględnie odrzuca porozumienie z wszystkimi innymi, nawet jeśli z tego powodu musi zrezygnować z pewnych chwilowych sukcesów względnie pomocy materialnej. I tak np. wzięci do niewoli w roku 1939 polscy oficerowie, gdy okazało się, że nawet po należytej obróbce nie nawrócą się na sowieckich Polaków, zostali bez dłuższego wahania zamordowani w Katyniu. Milionowe masy polskich robotników i chłopów zostały zesłane na Syberię, aby tam dojrzały, , tzn. zamieniły się w Polaków sowieckich albo zamilkły na wieki. Armia Andersa, po tym jak okazało się, że współpracując z narodowopolskim wywiadem, może stać się bronią obosieczną z sowieckiego punktu widzenia, została z oszukańczej motywacji wypchnięta z Rosji, ponieważ - jak się wydawało - nie można było się jej pozbyć w inny sposób, pomimo że zbrojna pomoc 70 000 żołnierzy, biorąc pod uwagę ich ówczesne położenie, mogłaby się Sowietom bardzo przydać. Ci, co zostali wówczas w Związku Sowieckim, albo byli sami z siebie już dobrymi Sowietami, albo byli tak izolowani, że nie stanowili żadnego niebezpieczeństwa. 

Na czele prosowiecko nastawionych Polaków stoi znana już przed rokiem 1939 komunistka Wanda Wasilewska, pisarka i dziennikarka, którą należy traktować jako najpoważniejszego przywódcę w polskim obozie prosowieckim (była ona córką Leona Wasilewskiego - bliskiego współpracownika Marszałka Józefa Piłsudskiego, antykomunistę, piłsudczyka i autora polskiej polityki wschodniej). Po polsko-rosyjskim porozumieniu z roku 1941 (tzw.: Układ Sikorski-Majski podpisany w Londynie 30 lipca 1941 r. nawiązujący ponownie przerwane sowiecką agresją na nasz kraj we wrześniu 1939 r. stosunki dyplomatyczne i powołujące tzw.: Armię Andersa w Związku Sowieckim z polskich jeńców, wywiezionych wgłąb Sowietów po 1939 r.), wydawało się - czy słusznie, to inna kwestia - że Sowieci będą chcieli przeciągnąć rząd londyński do obozu sowieckiego na drodze dyplomatycznej, poprzez wywoływanie kryzysów ministerialnych itp. Gdy próba ta ze względu na upór londyńskich Polaków w kwestii wschodnich granic polskich spaliła na panewce, Moskwa zaczęła szukać własnych dróg, chociaż wobec rządu londyńskiego aż do ostatniego czasu wykonywano dyplomatyczne gesty, dając do zrozumienia, jakoby to od niego zależało, czy po uprzednim przyjęciu określonych warunków, dojdzie do porozumienia z Moskwą. Nastawieni prosowiecko Polacy znaleźli ośrodek organizacyjny w postaci Związku Patriotów Polskich (powołany za zgodą Stalina - 9 czerwca 1943 r. i będący propagandową przybudówką Kominternu wśród Polaków przebywających w Związku Sowieckim) , na czele którego stoi Wasilewska, a jego siedzibą jest Moskwa. To stąd organizowana i przeprowadzana jest pomoc dla PPR w kraju.




O tym, czy PPR - analogicznie do obozu rządowego - rozbudowała na terenie kraju własny nielegalny aparat administracyjny, brak jakichkolwiek informacji. Dopiero w ostatnim czasie, w ramach wzmocnionej ofensywy propagandowej mianowani zostali cywilni komendanci powiatowi. Na ile jest to wstęp do budowy administracji na terenie spodziewanej okupacji sowieckiej, brak danych. Na terenach zajętych przez Sowietów został przeprowadzony proces budowy odrębnej struktury administracyjnej i rządowej. Polska Partia Robotnicza i Armia Ludowa pozostały, o ile nie ogarnęła ich linia frontu, na obszarze niemieckim. Krajowa Rada Narodowa przeniosła swą siedzibę do Lublina. Tutaj przy silnym wsparciu kadrowym Związku Patriotów Polskich powstał lubelski komitet wyzwoleńczy, który jest przedstawiany jako przeciwwaga dla rządu londyńskiego. Jako organ doradczy, a jednocześnie swego rodzaju parlament, u boku komitetu stoi poszerzona Krajowa Rada Narodowa. Wanda Wasilewska oficjalnie nie jest członkiem komitetu. Pozostaje w cieniu. Przez Moskwę Komitet Lubelski jest uznawany - nawet jeśli nie de iure, to przynajmniej de facto - za właściwy i jedyny prawomocny rząd polski. W kwestii kroków podejmowanych przez administrację i rząd (Komitet Lubelski) posiadamy tylko skąpe informacje. 

Wielkie wrażenie wywołała szeroko zakrojona akcja przesiedleńcza oraz radykalna reforma rolna. Rzekomo cała polska ludność na wschód od linii Curzona ma zostać przesiedlona na obszar leżący na zachód od niej. W ten sposób najwyraźniej uczyniono zadość sowieckiemu żądaniu zgody na linię Curzona jako przyszłą sowiecko-polską granicę. Jeśli chodzi o reformę rolną, to - jak się wydaje - stosowane są dość drastyczne metody. Zamożniejsi ziemianie są masowo aresztowani bądź zsyłani na Syberię, albo w środku nocy wyrzucani ze swoich powiatów bez jakiegokolwiek dobytku. Podobno przygotowana jest już parcelacja majątków pomiędzy bez- i małorolnych chłopów. Z całą ostrością władze występują przeciw kręgom narodowopolskim. Deportacje, okrutne obozy internowania itp. mają być na porządku dziennym. Z całego obszaru płyną doniesienia o chaotycznej sytuacji, drożyźnie i kneblowaniu jakiejkolwiek wolnej woli.        




 PS: 1 Marca - miał miejsce Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, którzy kosztem własnego życia, do końca walczyli z "czerwoną zarazą", zainstalowaną nam przez Stalina na sowieckich bagnetach - która miała stać się nową elitą, nowej komunistycznej Polski. Wierni przysiędze wojskowej żołnierze Niepodległej Rzeczpospolitej, walczący od 1 września 1939 r. przeciwko Niemcom, a potem Sowietom - niszczeni, nieludzko torturowani, mordowani strzałami w tył głowy i zakopywani w zbiorowych, bezimiennych dołach, tak aby pamięć o nich na wieku zanikła. I rzeczywiście, przez kolejne dziesięciolecia zarówno tzw.: Polski Ludowej, jak i tzw.: Republiki Okrągłego Stołu (dla żartów nazywanej III Rzeczpospolitą), ten proces się udawał. W szkołach, na lekcjach historii nie uczono o "Wyklętych", a jeśli już to dodawano iż byli to "bandyci, frustraci, nieroby, społeczne wyrzutki" etc. etc. Ale głównie temat był zupełnie pomijany, tak jakby go nie było. I nagle, ta młodzież, której w szkołach nie uczono o Żołnierzach II Konspiracji (czyli właśnie Wyklętych - Niezłomnych), sama zaczęła odkrywać ich historie, odwoływać się do ich tradycji, zapału, niezłomności, wierności złożonej przysiędze, wiary, patriotyzmu i poświęceniu dla Niepodległej. "Dla ciebie Matko Polsko życie swe w darze składamy" - to motto, obok hasła: "Bóg, Honor i Ojczyzna" - stały się wyznacznikiem ich losu i wzorem dla młodych pokoleń, które w dzisiejszym, pozbawionym wartości, honoru, wiary i patriotyzmu świecie, odnaleźli pomimo swoistej zmowy milczenia swoich bohaterów, stawiając ich za wzór własnego życia. Bo życie nie jest łatwe i przyjemne, jest ciągłą walką z przeciwnościami. Dobrze, gdy prócz tej codziennej walki, jeszcze potrafimy zachować godność i honor, tak, aby móc spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć: "Pozostałem człowiekiem, nie dałem się złamać, nie dałem się zniszczyć". Żyć tak, abym (jak zapisał te słowa siedzący w celi śmierci rotmistrz Witold Pilecki) "w godzinie śmierci mógł się bardziej radować niż lękać". Pamięć o tych zamęczonych ludziach, którzy po prostu chcieli żyć w pokoju i spokoju na tym świecie pod gwiazdami - przetrwała w młodym pokoleniu.


WIECZNA IM ZA TO CZEŚĆ I CHWAŁA



 "NASZEGO ŚWIATA JUŻ NIE MA"
"MY JESTEŚMY!"


 









CDN.

czwartek, 25 października 2018

RAPORT GEHLENA - Cz. X

CZYLI JAK TO NIEMCY ZAMIERZALI

STWORZYĆ WŁASNY RUCH OPORU,

WZORUJĄC SIĘ NA POLSKICH

DOŚWIADCZENIACH

KONSPIRACYJNYCH


RAPORT GEHLENA

Cz. X


E. WALKA O NARÓD POLSKI


 
b. Droga polskiego obozu prosowieckiego 





 Naród polski spotyka dzisiaj ten sam los, który jest udziałem wielu narodów europejskich i pozaeuropejskich, gdyż jest on głęboko podzielony. Dążeniom do narodowej samodzielności przeciwstawiają się nieprzejednane tendencje internacjonalno-komunistyczne. Do szeroko zakrojonego zjednoczenia narodu, będącego podstawą przezwyciężenia sowieckich tendencji - tak jak to się stało w przypadku narodu niemieckiego - nie udało się doprowadzić ani Piłsudskiemu, ani tym bardziej jego następcom stojącym na czele państwa i narodu. Naród polski ruszył w 1939 r. do najcięższej w swych dziejach walki bez rozwiązania tej egzystencjalnej kwestii. I tak również po klęsce nie obrał on wspólnej drogi, lecz od początku podążał w dwóch diametralnie odmiennych kierunkach. Poboczne szlaki, obrane przez grupki o niewielkim znaczeniu, należy postrzegać wyłącznie jako wtórne względem tych dwóch głównych dróg. Nie miały one jak dotychczas żadnego znaczenia dla ostatecznego rozstrzygnięcia konfliktu. Rozgrywa się on pomiędzy stroną narodowopolską a polską stroną prosowiecką. W wyniku tych zmagań opcja prosowiecka po 1939 r. w znaczący sposób zwiększyła swój zasięg. Stało się tak nie tylko pod wpływem siły Rosji, która nie cofnęła się przed okupacją byłego polskiego obszaru państwowego, lecz także wskutek penetracji społeczeństwa. Należy zwrócić uwagę, iż strona narodowa, pomimo że odrzucała tendencje sowieckie, nie potrafiła przeciwstawić im tak całkowicie zdeterminowanego oporu, z jakim spotkały się Niemcy. Co najwyżej można tu mówić o opozycji, która - tak jak w przypadku Mikołajczyka - kończy się kapitulacją.

Zjawiska tego nie można tłumaczyć tym, iż Polska i Rosja są w obozie alianckim. Fakt ten mógłby co najwyżej prowadzić do pewnego złagodzenia stanowisk, ale nie może mieć decydującego znaczenia w sytuacji, gdy strony sporu toczą walkę na śmierć i życie. Do wyjaśnienia zbliża nas obserwacja, że narody, których przestrzeń życiowa zakleszczona jest pomiędzy dwiema potęgami, nie mogą wobec obu z nich stosować radykalnego oporu, gdyż grozi im wówczas, że zostaną bezlitośnie zmiażdżone. Polska musi wybierać między Niemcami a Rosją, przeciw obu potęgom nie pomogą nawet najbardziej kuszące angielskie obietnice (dziś Polska nie musi wybierać "pomiędzy Niemcami a Rosją", gdyż oba te kraje idą ręka w rękę, dlatego też celem Rzeczpospolitej musi być konsekwentne budowanie i utrzymanie Trójmorza, oraz silnej amerykańskiej obecności w Europie, ze szczególnym uwzględnieniem stałych amerykańskich baz wojskowych na terenie naszego kraju. Potrwa to jeszcze może ze dwadzieścia lat, a potem to już nawet Amerykanie nie będą tu potrzebni). Obecnie polski sprzeciw jest tak bardzo skupiony na oporze przeciw Niemcom, że stron polska jest niezdolna do zmiany kursu, pomimo iż nieporównywalnie większe niebezpieczeństwo nie tylko zbliża się ze Wschodu, ale stopniowo staje się doświadczaną rzeczywistością. Obecnie gotowość do takiej zmiany kursu zaczyna spontanicznie pojawiać się w narodzie polskim (tutaj Gehlen jawnie konfabuluje. Być może jako rozsądny człowiek zdaje sobie sprawę, że przeciągnięcie Polaków na stronę niemiecką byłoby nie tylko dużym sukcesem propagandowym, ale również mogłoby zapewnić długą obronę niemiecką na linii Wisły i pisząc ów raport sugeruje niemieckim władzom zmianę polityki w stosunku do Polaków, ale nie ma to najmniejszego znaczenia. To wszystko były mrzonki i Gehlen dobrze o tym wiedział - naród polski nie miał najmniejszego powodu aby wspierać zdychające niemieckie ścierwo nazizmu tym bardziej po co miał to robić? Przecież to Niemcy zniszczyli nam kraj, rabowali, mordowali, niszczyli, porywali dzieci, wywozili ludzi w ulicznych łapankach do obozów koncentracyjnych. Radowano się z każdej niemieckiej klęski i choć obawiano się Sowietów, Niemcom życzono wszystkiego co najgorsze).

Ta korzystna sytuacja nie została jednak do tej pory pozytywnie dostrzeżona ani przeanalizowana. Niezdecydowanie polskiej opinii publicznej wyraźnie wzmocniło sowiecką pozycję na obszarze nadwiślańskim, która w przymierzu z Polską stanowi wielkie niebezpieczeństwo. Wraz z okupacją byłego obszaru państwowego Polski przez Sowietów kwestia polska nie przestała istnieć z punktu widzenia Niemiec, lecz weszła w nowe stadium. Należy również od strony wojskowej poddać ją jak najdokładniejszej obserwacji, ponieważ Rosja spróbuje dodatkowo wzmocnić swoją pozycję w obszarze Wisły przede wszystkim pod względem wojskowym i wywiadowczym. Zrozumienie i zgodne z rzeczywistością oszacowanie polskiego ruchu oporu pokazuje, jak znaczącego sprzymierzeńca mogłaby w nim pozyskać Rosja sowiecka na niemieckim wschodnim obszarze życiowym. Polska droga prosowiecka w walce o własny naród zostanie teraz ukazana na przykładzie wywiadu, systemu partyjnego, struktury rządu i administracji oraz sił zbrojnych, podobnie jak to miało miejsce w przypadku drogi narodowo-polskiej. 



aa. WYWIAD  




 Nastawieni prosowiecko Polacy nie mogą się wykazać taką instytucją wywiadowczą jak ich narodowi antagoniści. Nie wiadomo nic, aby w ramach sowiecko-rosyjskiego wywiadu istniały wydziały polskie. Ale można stwierdzić z całą pewnością, że kwestii polskiej poświęcano tam i nadal poświęca się bardzo dużo uwagi. Zgodnie z pojedynczymi meldunkami istnieje podobno odrębna prosowiecka, polska służba wywiadowcza, która podobno odnosi pewne sukcesy, nawet działając w strukturach Armii Czerwonej (np. odpowiednio wczesne wykrycie planów zdrady sowieckich generałów narodowości ukraińskiej) - (prawdopodobnie Gehlen w tym przypadku również zmyśla, bo to jest kompletna bzdura! Można też prześledzić historię powstania polsko-sowieckiego wywiadu wojskowego, ale od razu należy mocno zaakcentować fakt, iż polski wywiad tworzony w Związku Sowieckim, oraz późniejszy wywiad tzw.: "Polski Ludowej", bez względu na to czy mówimy tutaj o okresie formowania jeszcze w czasie II Wojny Światowej, czy też okresie stalinizmu, lub tzw.: "desowietyzacji Wojska Polskiego" po 1956 r., należy stwierdzić bez żadnych niedomówień, że wywiad Polski komunistycznej - PRL - był od początku do końca wywiadem sterowanym z Moskwy i realizującym interesy Związku Sowieckiego. Co do tego faktu nie może być najmniejszego nawet niedomówienia czy niepewności. Nie istnieje bowiem aż do rozwiązania struktur Układu Warszawskiego w 1991 r., żaden, nawet najmniejszy przypadek zwerbowania przez wywiad Polski Ludowej informatora, który miałby zdobywać informacje na niekorzyść ZSRS. Czegoś takiego nie było przez cały okres istnienia tej formacji, jak i szerzej całego tzw.: "Ludowego Wojska Polskiego". Ostatecznie, stworzona w 1943 r. formacja przestała istnieć - formalnie - w 1991 r. a oficjalnie zadano jej cios dopiero w piętnaście lat później, gdy w 2006 r. rozwiązane zostały ostatecznie za sprawą Antoniego Macierewicza - Wojskowe Służby Informacyjne - ciepła wylęgarnia byłego komunistycznego wywiadu Polski Ludowej. Do dziś jeszcze ten ubekistan jest dość silny, choć zadano mu potężne ciosy).

(Komunistyczny wywiad wojskowy przyszłej Polski Ludowej, zaczął się pierwotnie formować już w 1939 r. po niemiecko-sowieckiej agresji na Polskę z września tego roku. Na przełomie 1939/1940 r. z wziętych do niewoli polskich oficerów podjęto pierwsze próby werbunku. I tak w obozie w Starobielsku pozyskano 103 agentów a w Kozielsku 20 (zwerbowani uniknęli następnie śmierci w lesie katyńskim w kwietniu 1940 r. gdzie rozstrzelano strzałem w tył głowy prawie 22 000 polskich oficerów). Przewieziono ich do tzw.: "willi szczęścia" w Małachowce pod Moskwą, gdzie studiowali dzieje Armii Czerwonej i myśl polityczną Lenina. Ich przywódcą został pozyskany w obozie w Starobielsku - podpułkownik Zygmunt Berling. Wszyscy musieli też przyjąć obywatelstwo sowieckie. Nim jednak Związek Sowiecki pozostawał w przyjaźni z hitlerowskimi Niemcami, pozostawali oni w Małachowce w charakterze jeńców wojennych, choć rokowano iż mogą się oni przydać w przyszłości. Po ataku Niemiec na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 r. grupa Berlinga wystosowała do władz sowieckich wiernopoddańczy list, prosząc o możliwość podjęcia walki z Niemcami u boku Armii Czerwonej, pisząc m.in. takie zdanie: "jedyną drogą dla wyzwolenia narodu polskiego widzimy we współpracy ze Związkiem Socjalistycznych Republik Rad, w ramach którego ojczyzna nasza będzie się mogła w sposób pełnowartościowy rozwijać (...) Niech żyje ZSRR - ojczyzna pracujących całego świata! (...) Niech żyje genialny wódz ludu pracującego i narodów uciśnionych, tow. Stalin". Zostają oni następnie oddelegowani do tworzącej się od 14 sierpnia 1941 r. w Buzułuku nad Samarą - Armii Polskiej pod dowództwem gen. Władysława Andersa, z określonym zadaniem "rozpoznawania roboty antysowieckiej", czyli zostali tam wysłani jako agenci Moskwy, mający szpiegować tworzące się własne wojsko. Gdy następnie Armia Andersa, nie mogąc porozumieć się z władzami sowieckimi, postanowiła opuścić Związek Sowiecki - w dwóch falach marzec-kwiecień i sierpień 1942 r., Berling... ucieka z Wojska Polskiego - za co zostaje zaocznie skazany na karę śmierci przez sąd wojskowy).

(W maju 1943 r. Berling obejmuje dowództwo, nad utworzoną z rozkazu Stalina w Związku Sowieckim, już całkowicie pod sowiecką kontrolą - 1 Dywizją Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, przemianowaną następnie w sierpniu 1943 r. w I Korpus Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR, a 16 marca 1944 r. w I Armię Polską. Żołnierze wcieleni do tej armii (wielu z nich po prostu nie zdążyło do Armii Andersa), musieli przysięgać wierność Związkowi Sowieckiemu. I Armia Polska została całkowicie obsiana agenturą, zarówno partyjną jak i wojskową. Oficerowie sowieccy zostali oddelegowani do służby w tym wojsku jako jego dowódcy (ostatnio widziałem na jednym z kanałów historycznych w TV właśnie materiał o "pełniących obowiązki Polaków" czyli owych POP-ach, oddelegowanych z Armii Czerwonej do "Ludowego Wojska Polskiego". Gdy wraz z frontem armia ta znalazła się już na ziemiach polskich, jedna z kobiet, wiwatujących na cześć wkraczających oddziałów, na widok sowieckiego oficera w polskim mundurze, miała powiedzieć: "Oto prawdziwy polski oficer", wręczyła mu kwiaty i chciała z nim porozmawiać, ale gdy zaczął on mówić łamaną polszczyzną, zapytała się: "Skąd u pana taki paskudny akcent? Pan może z Krakowa?" - "Nie, jestem z Rzeszowa, odpowiedział Rosjanin w polskim mundurze"). W polskiej armii Stalina służyło łącznie 20 000 Rosjan, z czego prawie 7 000 jako kadra oficerska. W 70 % obsadzili oni Sztab Główny, w 100 % byli szefami oddziałów a w ponad 86 % zastępcami szefów oddziałów i szefów wydziałów. Rzad Polski na Uchodźstwie w Londynie, wydał w lipcu 1943 r. deklarację, która brzmiała następująco: "Dywizja ta nie należy do Wojska Polskiego i jest Dywizją Armii Czerwonej pod rozkazami władz sowieckich. Dowódca jej, oficerowie i żołnierze są oficerami i żołnierzami sowieckimi, a nie polskimi, posiadają oni obywatelstwo sowieckie a nie polskie". Deklaracja ta nie pozostawiała wątpliwości - I Armia Polska nie była częścią Wojska Polskiego, a jedynie cześcią Armii Czerwonej i tylko przyjmując to do wiadomości, można dalej pokusić się o próbę ukazania budowy wywiadu wojskowego komunistycznej Polski.


"RUSKIE WPRAWIONE - RAZ, DWA SKOŃCZĄ"

 

(Chciałbym też aby dalsza lektura raportu Gehlena była zrozumiała - nie było rozróżnienia na część narodowo-polską i sowiecko-polską. Sowieci zwerbowali sobie agentów, zwerbowali armię, nawsadzali do niej własnych sołdatów i komandirów i nazwali to Wojskiem Polskim. Podobnie było z formowaniem się tzw.: systemu partyjnego, gdzie jednak dużą rolę odegrała tzw.: grupa Bolesława Mołojca zwana "hiszpańską" - ze względu na udział jej członków w wojnie domowej w Hiszpanii w latach 1936-1939, a także "Grupa Inicjatywna" Marcelego Nowotki, który tak oto napisał w dniu swego wyjazdu ze Związku Sowieckiego do okupowanej Polski: "Po puszczeniu motorów w ruch zaczęliśmy na pożegnanie naszej sowieckiej ojczyzny śpiewać pieśń Sziroka strana maja radnaja" Aż mnie ciarki przechodzą po plecach, jak to czytam. Tacy to byli Polacy, Gehlen zaś już wielokrotnie udowodnił w swym raporcie że co najmniej grubo się myli, jeśli nie konfabuluje. Dlatego czytając w jego raporcie o "drodze polskiego obozu prosowieckiego", należy od razu zapamiętać że był on w całości rosyjsko-sowiecki, różnica polegała tylko na tym, że tworzyli te formacje odszczepieńcy posługujący się także językiem polskim. Notabene, więcej z Polską był związany Japończyk, który w 1920 r. brał udział w Bitwie Warszawskiej i samurajskim mieczem ścinał kacapskie łby, niźli jakikolwiek "polski" oficer tejże armii Stalina).



ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND

NEVER WILL APPLY TO POLAND



 CDN.