Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GENETYKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GENETYKA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 kwietnia 2020

ZRESETOWALI NAS!

CZYLI JAK I CZY W OGÓLE 

OCZYSZCZA SIĘ SYSTEM?





 Przyznam się szczerze, że nie chce mi się pisać już na temat tego całego koronawirusa (znanego również jako Covid-19), ale ponieważ wszystkie media od rana do wieczora mówią tylko o tym, postanowiłem również zabrać głos i zaprezentować moje prywatne zdanie, na temat całej tej zarazy. Jak do tej pory, powstało już multum teorii spiskowych o Covid-19 (niektóre wręcz tak bzdurne, że aż szkoda tracić na nie czasu), choć teoria spiskowa sama w sobie, wcale nie musi być zabawna czy niedorzeczna (jeśli spojrzymy rozsądnie na dzieje świata, to cała historia ludzkości składa się wręcz z teorii spiskowych, gdyż w wielu kwestiach, nim cokolwiek zaistniało, pojawiała się najpierw myśl, a potem opracowywany był - często w tajemnicy - plan jej realizacji). Prawdziwym problemem jest jednak to, że my, jako społeczeństwo, nie jesteśmy rzetelnie informowani o prawdziwych powodach i realnych skutkach tej pandemii. Nie wiemy dokładnie (a możemy się tylko domyślać, lub spekulować) kiedy realnie rozpoczęto prace nad tym wirusem (gdyż fakt, iż jest to zaraza stworzona ręką człowieka, jest już dziś bezsporny), dlaczego wydostał się on z laboratorium i z jakiego powodu chińskie władze tak długo ukrywały informacje o Corona-chan? Jak to się stało, że Światowa Organizacja Zdrowia - informowana już wcześniej (w końcu grudnia 2019 r.) przez władze Tajwanu, o zaistnieniu takiej epidemii w prowincji Wuhan - nic z tym nie zrobiła, a wręcz celowo sprawę uciszyła, pozwalając by setki tysięcy turystów przybywało do Chin i tam się zarażało? (a Chińczycy wyjeżdżali do innych krajów świata). Komu (prócz oczywiście chińskiej Partii Komunistycznej) zależało również na tym, aby Covid-19 wydostał się za granicę i w przeciągu kilku-kilkunastu tygodni opanował praktycznie cały świat, oraz - jakie są prawdziwe (a nie znacznie zaniżane - może nie aż tak jak w Chinach, gdzie prognozuje się iż oficjalne statystyki zgonów, są... aż 40-krotnie wyższe) dane ofiar tej pandemii? Na te pytania próżno dziś jednak szukać odpowiedzi w mediach.

Należy jednak zadać sobie pytanie - komu mogło zależeć na wyprowadzeniu tego wirusa z Chin w taki sposób, aby objął on swym zasięgiem cały ziemski glob? Aby postarać się odpowiedzieć na tak postawione pytanie, należy przede wszystkim popatrzeć dokoła co się dzieje na świecie i jak Corona-chan wpływa nie tylko na politykę i gospodarkę, ale również na inne dziedziny naszego życia. Co też takiego się stało i dlaczego świat przechodzi swoisty reset systemu, który wręcz wali się na naszych oczach. Spójrzmy ile warte dziś były te wszystkie lewicowo-liberalne gadki o potrzebie zjednoczonej Europy, budowaniu jednego europejskiego państwa, tworzeniu jednej europejskiej armii itd. itp. Dziś, w tych dniach, gdy obywatele państw Unii Europejskiej najbardziej potrzebują jakiejś pomocy z jej strony, Unii nie ma, Unia nie istnieje, przestała realnie funkcjonować, zaś jedna z jej czołowych przedstawicielek - przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen - umywa ręce (i to dosłownie, gdyż jedyne co w tym momencie potrafi, to pokazywać jak powinno się prawidłowo myć ręce). To wszystko co owa "wspólnota" ma dziś do zaoferowania państwom takim jak Włochy, czy Hiszpania - gdzie odsetek zarażonych i odsetek zgonów jest jednym z najwyższych w skali całego globu (nie licząc USA - gdzie pandemia też przybiera niepokojące rozmiary i niektórzy twierdzą że to dopiero początek, a właśnie w Stanach Zjednoczonych dojdzie wkrótce do prawdziwej apokalipsy, gdzie zarażonych może być nawet kilka milionów ludzi). Unia przestała funkcjonować, liczą się tylko państwa narodowe, a przed laty wmawiano nam, że jedynym wyjściem dla przyszłości Europy, jest ścisła integracja, która uniemożliwi powstanie nacjonalizmów prących ku wojnie (swoją drogą to ciekawe że za nacjonalizmy uważa się najbardziej lewicowe reżimy jakie kiedykolwiek istniały - rosyjski komunizm i niemiecki nazizm - które to razem wzięte, doprowadziły do niewyobrażalnych zbrodni i śmierci setek milionów ludzi. To nie państwa narodowe, ani nawet nacjonalizm popychał te kraje do wojen i podbojów, ale właśnie chore, lewicowe ideologie, które miast Boga, zawsze stawiały sobie na cokołach swoich bożków - rasę czy też klasę społeczną, zaś dziś ich ideowi kontynuatorzy dodają do tego jeszcze płeć i orientację seksualną).




Niektórzy twierdzą, że Unia nie może działać sprawnie, gdyż traktaty europejskie (te podpisane w Lizbonie w 2007 r., które weszły w życie ostatecznie 13 listopada 2009 r. po ratyfikacji przez ostatni kraj członkowski - Czechy) nie przyznają Unii żadnych uprawnień w tej kwestii. A gdyby jednak przyznawały, to co? byłoby lepiej? Zresztą fakt, iż podpisane traktaty ograniczają Unię w jakiejś materii, nie ma większego znaczenia w sytuacji, w której sama Unia konsekwentnie dąży do pozatraktatowego zwiększenia swych uprawnień i przywilejów. Tak np. jest w kwestii tak zwanej: "praworządności", czyli brutalnemu wtrącaniu się Unii Europejskiej - wbrew podpisanym traktatom, nie przyznającym jej żadnych co do tego kompetencji - w wewnętrzny kształt systemu sądownictwa w krajach członkowskich. Widać to wyraźnie w próbie wymuszenia na Polsce zaprzestania wdrażania tych reform w sądownictwie, które (w jakiś ograniczony choćby sposób) eliminowałaby  wszechwładzę owej kasty sędziowskiej, która po 1989 r. uniknęła lustracji. Ci wszyscy wielcy "eksperci", jak choćby profesor Strzembosz - dziś tak bardzo krytykujący zmiany w sądownictwie - na progu transformacji ustrojowej sprzed trzydziestu lat mówili: "Nie dotykajmy sądownictwa, zostawmy je, sędziowie sami się oczyszczą". Dziś widać jak to "sędziowskie oczyszczenie" postępuje  a kasta ta (mam tutaj oczywiście na myśli niewielką, lecz bardzo wpływową grupę ludzi, którzy uważają się wręcz za żyjących bogów i zdolni są do wszelkich niegodziwości, byle tylko utrzymać swe wpływy) z biegiem lat jeszcze bardziej się zdegenerowała. Widać też jawną obłudę, gdy słyszy się że obecnie jest już za późno na przeprowadzenie reformy sądownictwa. Za późno? Ale przecież po 1989 r. sędziowie sami mieli się oczyścić i usunąć ze swojego grona osoby totalnie  skompromitowane w służbie komunistycznemu aparatowi przemocy (jak choćby takich sędziów jak Stefan Michnik - który w latach 50-tych skazywał na śmierć w sfingowanych procesach politycznych Żołnierzy Wyklętych, a potem uciekł do Szwecji w obawie przed karą i tam się zamelinował), wówczas to nie nastąpiło i gdy po roku 2000 wrócono do planów lustracji sądownictwa, to znów podniosły się głosy: "Zostawmy sądownictwo, sędziowie sami się oczyszczą". Dziś zaś, ci sami ludzi obłudnie twierdzą: "Teraz chcecie rozliczać sądownictwo, trzeba było zrobić to wcześniej" (zresztą żadne środowisko samo w sobie, przez nikogo nie przymuszone, nie ma ani osobistego interesu, ani chęci do przeprowadzania jakichkolwiek zmian - to powinno być oczywiste dla każdego, w miarę inteligentnego człowieka).

Ale wracając do tematu - Unia Europejska praktycznie przestała istnieć, a brukselscy eurokraci gdzieś się zadekowali w obawie przed zarazą. I oto nagle przestały być słyszalne te wszystkie lewicowe przesłania - stanowiące dotąd niepodważalny kanon lewicowej propagandy - jakoby istniało jakieś kilkadziesiąt płci, jakoby homoseksualizm był wrodzony, jakoby płeć można sobie wybrać w zależności od nastroju i jakoby dzieci były wrażliwe na bodźce seksualne już od urodzenia? Gdzie podziała się propaganda feministek, widzących wciąż największe zagrożenie dla świata w białych, heteroseksualnych mężczyznach, a jednocześnie twierdzących że kobieta i mężczyzna niczym się od siebie nie różnią? Dziś, gdy okazuje się że to właśnie mężczyźni są bardziej podatni na zarażenie Covid-19 i że prócz płuc, serca, przełyku oraz systemu nerwowego - wirus atakuje również jądra, okazuje się że nie ma już wymyślonych kilkudziesięciu płci, tylko są (i zawsze były, a wszelkie od tego odstępstwa, znane od starożytności - w postaci osób androgynicznych - są jedynie pewną anomalią, czyli odstępstwem od reguły) są dwie płcie i jeśli mężczyzna przebierze się za kobietę, oraz będzie myślał i twierdził że jest kobietą - to przecież realnie nie przestanie być mężczyzną, co najwyżej będzie facetem w damskich ciuchach i tyle. Zabawne w tym wszystkim jest to, że ci wszyscy ekolodzy, walczący o ograniczenie dwutlenku węgla pod tęczowo-feministycznym przywództwem Grety Thunberg (jakiś czas temu miała ona stwierdzić, że kryzys klimatyczny spowodowany jest przez "kolonializm, rasizm i patriarchalny system opresji"), nie są w stanie przyjąć i zaakceptować prawideł natury, która czyni nas od urodzenia mężczyznami i kobietami, i która powoduje że rodzimy się jako istoty płciowe, ale w żadnym razie nie seksualne.




Dziecko nie jest wrażliwe seksualnie dopóty, dopóki nie osiągnie dojrzałości seksualnej, a staje się tak dopiero w wieku dojrzewania - czyli mówimy tutaj już o nastolatku, a nie o dziecku. To też już zostało naukowo udowodnione (okazało się że nie ma ani żadnego "wrodzonego genu homoseksualizmu", ani też dzieci nie rodzą się jako istoty seksualne, natomiast lewica z WHO na czele - tym samym które nie kiwnęło palcem, aby przeciwdziałać chińskiej pandemii z Wuhan i na którego czele stoi zagorzały marksista Teodros Adhanom - zaleca rozpoczęcie seksualizacji dzieci od najmłodszych lat życia, zaś w matrycy dla grupy wiekowej dla dzieci lat 0-4, znajdują się takie zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia - "masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa, odkrywanie własnego ciała i własnych narządów płciowych (...), wyrażanie własnych potrzeb, życzeń i granic, na przykład w kontekście "zabawy w lekarza" (...). Pozytywne nastawienie w stosunku do własnej płci biologicznej i społeczno-kulturowej (...). Prawo do badania nagości i ciała, do bycia ciekawym. Pomóż dziecku rozwijać ciekawość dotyczącą własnego ciała i ciał innych osób". Cóż to innego jest, jak nie najzwyklejsza pedofilia, jak przygotowywanie dziecięcych haremików, dla zboczonych pedofilów?). Innymi słowy celem jest uczynienie z dzieci istot niestabilnych zarówno płciowo, jak i seksualnie, a służy temu również otaczająca nas popkultura i oczywiście media. Skąd bierze się w ostatnich latach nagły wzrost osób, które twierdzą że są homoseksualne lub biseksualne? (w takich krajach jak Szwecja, Wielka Brytania, Niemcy czy USA w przeciągu dekady, osobu z podejrzeniami zaburzeń tożsamości płciowej wzrosły o... 1000 %). A spowodowane to jest przede wszystkim kulturą masową, tymi wszystkimi serialami, filmami, muzyką w której homoseksualizm uważany jest za coś naturalnego i wrodzonego (żeby było jasne - ja nie mam nic przeciwko homoseksualistom, w żadnym razie, to są ludzie którzy żyją sobie w taki sposób, w jaki chcą sobie żyć i póki nie łamią prawa, to jest tylko i wyłącznie ich prywatna sprawa, mnie nic do tego. Ale zawsze będę się sprzeciwiał ekspansji ideologii homoseksualnej i ideologii gender, która robi sieczkę w mózgach naszych dzieci i tworzy z nich istoty nieprzystosowane ani do świata ani do życia, ani też do jakiejkolwiek odpowiedzialności za siebie samych, jak i za swoją rodzinę. Są to takie żywe, współczesne, chodzące zombi).

A przecież już samo Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatrów LGBTQ+ stwierdza iż: "Obecnie odnowiło się zainteresowanie poszukiwaniem biologicznych źródeł homoseksualizmu. Jakkolwiek jak dotąd nie znaleziono powtarzalnych naukowych badań wspierających tezę o decydującym wpływie jakiegoś czynnika biologicznego. (...) Niektórzy ludzie wierzą, że seksualna orientacja jest wrodzona lub niezmienna, ale seksualna orientacja zmienia się w ciągu życia. Niektóre osoby na poszczególnych etapach życia stają się świadome, że są heteroseksualne, homoseksualne lub biseksualne". Innymi słowy: nie ma czegoś takiego, jak gen homoseksualizmu, gdyż ludzie nie rodzą się jako istoty seksualne. Rodzimy się jako istoty płciowe (chłopcy-dziewczynki, mężczyźni-kobiety) i uczymy się naszej seksualności w trakcje całego procesu dojrzewania. Niekiedy ulegamy modzie, wpływom otoczenia, innym razem chcemy poeksperymentować, doświadczyć czegoś innego. Zdarza się też, że nasza orientacja seksualna zostaje zaburzona (np. poprzez homoseksualny gwałt) i wtedy dalej wkręcamy się w to środowisko, twierdząc że jesteśmy (co najmniej) biseksualni. Przyczyn wzrostu osób o orientacji homoseksualnej jest wiele, ale wszystkie sprowadzają się zarówno do wychowania, jak i do kultury masowej, którą dzieciaki chłoną niczym gąbka. I tutaj właśnie mamy poważny problem - ponieważ media są w rękach wielkiego kapitału, któremu bardzo zależy na tworzeniu "seksualnych zombi", niezdolnych nie tylko sprecyzować własnej orientacji seksualnej, ale nawet... wskazać własnej płci. Zastanówmy się, co może osiągnąć w życiu człowiek, który nie wie nawet czy jest mężczyzną czy kobietą? Jak ma zadbać o swoją przyszłość, o bezpieczeństwo swojej rodziny, jak ma stać się oparciem i ochroną dla swojej kobiety? Przecież taka istota, niestabilna uczuciowo (i rozedrgana psychicznie), zdana jest jedynie na pomoc innych, w tym przypadku pomoc władzy - która w jakiś "magiczny" sposób zapewni mu przetrwanie. Taka osoba będzie więc wspierała tych, którzy "dadzą mu jeść" i będą go wspierać w jego emocjonalnym rozedrganiu - czyli głównie wszelkie lewactwo. Ci wszyscy wielcy aktywiści (czy to lgbt, czy też pseudo-ekolodzy) istnieją dopóty, dopóki jest kasa. Jak się kasa kończy, nie ma żadnych aktywistów - gdyż oni sami nie są w stanie zarobić na swoje utrzymanie i muszą polegać na datkach od rządu lub organizacji pozarządowych (wspieranych przez wielkie koncerny i ludzi pozostających w cieniu światowej finansjery i polityki).

Podobnie jest z feministkami, które głośno krzyczą, widząc opresję jedynie w owym mitycznym patriarchacie, a nie dostrzegają że każda płeć ma swoje role do wypełnienia na tym świecie i nie jest to wcale żadna narzucona nam opresja kulturowa (choć kultura nieznacznie wzmacnia ten proces), tylko naturalny proces rozwoju. Spójrzmy tylko jak nasza planeta w sposób wręcz genialny potrafi układać świat. Jak zwierzęta z różnych gatunków wykształciły cechy, umożliwiające im kamuflaż i obronę przed drapieżnikami. I to wszystko w celu przetrwania, rozwoju gatunku. Tylko gatunek ludzki wydaje się być na tyle głupi, aby sądził że anomalie (które występują także i w świecie zwierząt) jak choćby homoseksualizm - można uważać za coś naturalnego i wrodzonego. Popatrzmy wokół siebie a następnie zamknijmy oczy i weźmy głęboki oddech - co czujemy? ŻYCIE! Otaczające nas zewsząd pragnienie i dążenie do życia. Prawdą jest bowiem, że wszystko zmierza ku życiu, każdy organizm, każda komórka pragnie przetrwać i przekazać dalej swoje geny. Taki jest cel trwania nie tylko tutaj na Ziemi, gdyż jeśli tylko mamy choć trochę rozsądku i nie jesteśmy całkowicie zaplątani w te wszystkie nasze "ziemskie sprawy", to uświadomimy sobie, że życie nie kończy się także po naszej fizycznej śmierci - że istniejemy dalej, że wokół nas otoczeni jesteśmy ciągłym i nieprzeniknionym, niekończącym się życiem. Natura jest genialna w swej prostocie i potrafi w cudowny sposób obalać ludzkie przesądy i mity (gdybyśmy bowiem porzucili Ziemię na jakiś czas, zauważylibyśmy że po kilkuset latach, nasze wspaniałe miasta, pokryłyby się zielenią, domy zarosły drzewami i trawą, a dzieła ludzkich rąk, w konfrontacji z siłami natury stałyby się niczym), także i te, związane z płcią i seksualnością (przypomniał mi się przypadek pewnego transwestyty, który trafił do szpitala i miał być operowany - chodziło o przerost prostaty. Tylko że on uważał się za kobietę i chciał być leczony jak kobieta - a jak wiadomo kobiety prostaty nie posiadają. Ponieważ lekarze nie chcieli się na to zgodzić, zawiadomił on jedną z organizacji NGO i wkrótce do szpitala przybyła przedstawicielka tejże organizacji, która starała się wymusić na lekarzach, by uszanowali wybór pacjenta i leczyli go jak kobietę. Ostatecznie lekarze wyrazili na to zgodę, ale najpierw zażądali, by owa przedstawicielka NGO, podpisała dokument, w którym brałaby na siebie prawną i finansową odpowiedzialność za wszelkie ewentualne powikłania takiego leczenia, łącznie ze śmiercią pacjenta. I co się stało? Owa kobieta bardzo szybko się ulotniła, zniknęła i nie został po niej ślad, a ów transwestyta musiał być leczony w naturalny sposób, czyli jak mężczyzna).


CIEKAWE PRZEMÓWIENIE DONALDA TRUMPA I JFK

 

Podsumowując - nie wiadomo dokładnie kto i dlaczego wypuścił Covid-19 z laboratorium w Wuhan, ale, jedno jest pewne. Ten mały, zabójczy (choć sam w sobie ponoć nie jest zabójczy, oddziałuje jednak na komórki, obniżając automatycznie odporność całego organizmu - co oznacza że jeśli ktoś choruje na inne choroby np. cukrzycę, ma większą możliwość wystąpienia poważniejszych skutków chorobowych) wirus, nagle zaczął nam resetować dotychczasowy system na naszej małej planecie. Już teraz ustąpili z zajmowanych stanowisk prezesi kilkudziesięciu międzynarodowych korporacji, a platformy takie jak Google czy YouTube nagle ograniczyły cenzurę internetu. Wielcy tego świata zadekowali się w swoich willach i pałacach, jakby obawiając się tego, co nadchodzi. Trwają też ponoć aresztowania najbardziej zaangażowanych zwolenników wdrażania planów NWO, zaś aby to umożliwić (i aby zginęło przy tym jak najmniej osób) wprowadzono nakaz "Zostań w domu" (swoją drogą, jest to bardzo dobra i przemyślana akcja, gdyż w najlepszy sposób ogranicza zarówno przyrost nowych zarażonych, jak i ewentualnych ofiar śmiertelnych). Czy tak jest naprawdę? Coś w tym musi być, gdyż wielcy tego świata nagle... zniknęli. Albo schowali się w swoich norach, albo też zostali w jakiś sposób wyeliminowani, co oznacza że światowy system oczyszcza się z dotychczasowych bredni i jawnych kłamstw, serwowanych nam w opakowaniu niezbywalnej i jedynej prawdy objawionej lewicy. Sai Baba - hinduski mistyk, właśnie na 2020 r. przewidywał nastanie radykalnego resetu dotychczasowego systemu, być może właśnie w celu pewnego przebudzenia się ludzkości i uświadomienia sobie, że dotąd żyliśmy w matriksie pełnym kłamstwa i obłudy. Sai Baba twierdził również (ok. roku 2000) że właśnie od 2020 r. nastąpi podniesienie się świadomości ludzi i wyjście z tej naszej "zwierzęcej" częstotliwości, ku częstotliwości ludzkiej - przygotowującej nas na to co nieubłaganie nadchodzi, czyli na uzmysłowienie sobie, że my, ludzie, nie jesteśmy jedyną formą życia, nie tylko w całym Wszechświecie, ale także i w naszej Galaktyce. Do wszystkiego tego ludzkość musi dojrzewać powoli, tak samo jak do swej seksualności dojrzewa powoli nastolatek, który dopiero uczy się poznawać damsko-męski świat. Obecnie posiadamy już taką wiedzę, że jesteśmy w stanie uświadomić sobie - lub jedynie przyjąć do wiadomości - że nasze istnienie nie jest wyjątkowe, a przecież, gdybyśmy cofnęli się do starożytności lub średniowiecza, lub nawet do XVI, XVII, XVIII wieku - to wszelkie niezrozumiałe dla nas zjawiska, tłumaczylibyśmy jedynie interwencją bogów (Boga). Spójrzcie więc jak daleko już doszliśmy, a ile jeszcze przed nami...?!


 




PS: Jak Covid-19 wpłynie na światową gospodarkę, zobaczymy dopiero za kilka miesięcy, choć już nastąpiło duże spowolnienie. Ja sam też musiałem ograniczyć aktywność zawodową, choć na razie nie jest tak źle i (jeszcze) nie muszę nikogo zwalniać. Wierzę też że my wszyscy jakoś wyjdziemy z tego doświadczenia obronną ręką, nawet jeśli obecnie trzeba nieco zacisnąć pasa. Pamiętajcie o jednym - Umysł to My! To co rodzi się w naszej głowie, urzeczywistnia się wcześniej czy później w naszej rzeczywistości, dlatego też, jeśli teraz będziemy rozmyślać tylko o naszych problemach finansowych - które bez wątpienia są ważne, ale nie najważniejsze - to one wciąż będą do nas powracać. Myślmy o tym co dobre, zajmijmy się odnową relacji z naszymi partnerami, z naszymi dziećmi, spędzajmy więcej czasu w gronie rodziny, jedzmy wspólnie posiłki. Odłóżmy telefony, smartfony, komputery, a wróćmy do naszych bliskich, gdyż każdy człowiek potrzebuje trochę uwagi i ciepła, a w naszym zabieganym dotychczasowym życiu, nie było na to dotąd zbyt wiele czasu. 


PS2: Wedle tego, co mówi Witold Gadowski - opierając się na już przeprowadzonych doświadczeniach naukowych - jedną z najlepszych metod na skuteczne ograniczenie zachorowania na koronawirusa, jest zakwaszenie organizmu... chininą, która zawarta jest chociażby w Tonicu. Pijmy więc Tonic, myślmy pozytywnie i z wiarą podchodźmy do tego, co przed nami. Bo to, co jest nam przeznaczone i tak musimy przeżyć - a życie trwa dalej i trwać będzie dalej, gdyż wszystko zmierza ku życiu!




 
DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ

 

środa, 5 grudnia 2018

SEKSMISJA 2.0

CZYLI CZY MĘŻCZYŹNI MOGĄ

WYGINĄĆ... JAK MAMUTY?




 Temat ten założyłem ze względu na narastającą propagandę (głównie medialną), nakierowaną na tzw.: "ekologiczność" i połączoną z teorią "ocieplania się klimatu", która to przeżywa ostatnio drugą młodość, ze względu na odbywający się w Katowicach szczyt ekologiczny (czy jak to tam się nazywa?). Nie mam ochoty wypowiadać się konkretnie i punktować wszystkie bzdury, jakie przez lata (a nawet już dziesięciolecia) powstały pod wpływem lewicowego zaczadzenia ekologią i ciągłym powtarzaniem jak bardzo jest źle i że jak nic nie zrobimy, to za dwadzieścia lat nasza cywilizacja może przestać istnieć (bo takimi apokaliptycznymi wizjami też się ludzi straszy). Ekologia i ocieplenie klimatu - wszędzie i w kółko powtarzanie tych samych... bzdur. Tak, bzdur, bo do żadnego ocieplenia się klimatu nie dojdzie w przeciągu nadchodzących dziesięcioleci. Nie znaczy to jednak że możemy spać spokojnie, problem rzeczywiście istnieje, choć nie jest on ulokowany tam, gdzie chcieliby go widzieć lewicowi aktywiści, straszący nas "ocieplaniem klimatu" i "podniesieniem się poziomu mórz i oceanów". Nie będę tego tu teraz wyjaśniał (może założę odrębny ku temu post - choć, tak cholernie brakuje mi ostatnio czasu), powiem tylko tyle, problem istnieje, ale nie jest związany z ocieplaniem się klimatu, tylko z... nową epoką lodowcową, która nadchodzi wielkimi krokami. Apogeum nowych mrozów czeka nas z początkiem lat 40-tych XXI wieku, wtedy wrócą zimy, jakich dawno nie pamiętali nasi ojcowie i dziadowie. Rządy już teraz powinny przygotowywać ludzi do tego co nadchodzi i nie jest to bynajmniej problem wzrastającego poziomu mórz czy topnienia lodowców Arktyki. 

Idzie prawdziwa nowa epoka lodowcowa, która będzie się przejawiała (prócz bardzo mroźnych zim), ogromnymi wahaniami temperatur w lecie - (od bardzo gorących do wręcz mroźnych lat). I tutaj rzeczywiście rządy maja co robić, sytuacja bowiem przypomina biblijną opowieść o Jakubie, który objaśniał sen faraona o siedmiu latach tłustych i siedmiu latach chudych, które po nich nastąpiły. Rządy już powinny gromadzić zapasy żywności, gdy zacznie dochodzić do klęsk nieurodzaju (ulewy, susze, mrozy), szczególnie roślin, które przetrzymają mrozy, oraz stworzyć dywersyfikację dostaw energii. Problem zacznie się już w połowie lat 20-tych XXI wieku (wówczas na poważnie zaczną się sypać propagandowe bajki, jakimi dziś karmi nas międzynarodowa mafia ekologów), a epicentrum kryzysu przypadnie na początek lat 40-tych XXI wieku (ok. 2043/2044 r.). Faraon powierzył Jakubowie zarząd nad sprawami gospodarczymi kraju, dzięki czemu Egipt obronną ręką przeszedł przez okres katastrofalnego głodu. Dziś rządy europejskie (i nie tylko) powinny się skupić nad zapewnieniem dywersyfikacji energii (potrzebnej do oświetlenia i ogrania domostw i zakładów pracy), oraz żywności, odpornej na mrozy. Bo jeśli do tego nie dojdzie, to nasza cywilizacja rzeczywiście może upaść, ale z zupełnie innej przyczyny (bardziej ludzkiej przyczyny), niż przewidują dzisiejsi ekologiczni hochsztaplerzy, którzy w swych lewicowych móżdżkach nie mogą pojąć, że winnym całej tej sytuacji jest... nasze słoneczko.


 "ZAWSZE NIECH BĘDZIE SOŃCE, ZAWSZE NIECH BĘDZIE NIEBO, ZAWSZE NIECH BĘDZIE MAMA, 
ZAWSZE NIECH BĘDĘ JA" 
STARA KOMUNISTYCZNA PIOSNKA



 
Ale nie o tym chciałem pisać. Ten post miał być krótki z założenia i chciałem się w nim zastanowić nad taką oto ewentualnością - czy możliwe jest... wyginięcie mężczyzn na Ziemi? Sytuacja nieco absurdalna i od razu nasuwa mi się tutaj scena z nieśmiertelnej komedii Juliusza Machulskiego z 1983 r. pt.: "Seksmisja", w której to dwóch śmiałków - Maks Paradys i Albert Starski, podejmują się wzięcia udziału w pionierskim doświadczeniu, polegającym na zahibernowaniu ciała, w celu przedłużenia jego żywotności na na kolejne lata. Doświadczenie to ma trwać tylko trzy lata, lecz coś się nie udaje i zostają wybudzeni ponad pięćdziesiąt lat później. Okazuje się że w czasie gdy obaj przebywali w stanie hibernacji, na Ziemi wybuchła III wojna światowa, która doprowadziła do... całkowitego zniszczenia genów męskich (poprzez wynalazek doktora Wiktora Kuppelweisera - który był również autorem doświadczenia z hibernacją). Po przebudzenie dwaj bohaterowie nie potrafią się odnaleźć w podziemnym świecie, w którym przetrwały jedynie kobiety, tworząc matriarchalne, czysto technokratyczne społeczeństwo, pozbawione uczuć, w którym wszelkie żądze i pragnienia zostały zmienione (dzięki specjalnej tabletce, która należy co jakiś czas brać) na pęd ku karierze. Maks i Albert początkowo nie mogą zrozumieć że zostali ostatnimi żyjącymi "samcami" na Ziemi, co prowadzi do wielu zabawnych scen i powiedzonek, jak choćby takich: "Chciałbym rozmawiać z dyrektorem tego ośrodka (...) wolałbym jednak z mężczyzną", "Mężczyźni wyginęli? Przecież to nie były mamuty!", "A dlaczego tu nie ma klamek?", "Nas, bohaterów - prądem?!".




Wreszcie udaje im się uciec z podziemnego miasta kobiet (powstałego na skutek promieniowania po wojnie atomowej, które okazało się nieprawdziwe i było jednym z elementów okłamywania kobiet i trzymania ich razem), w czym pomaga im pewna funkcjonariuszka sekcji: Archeo - Lamia Reno.
Ostatecznie film kończy się happy endem, obaj bohaterowie znajdują przytulny dom (należący do Jej Ekscelencji - która okazuje się przebranym mężczyzną), i zamieszkują tam wraz z Lamią i jej konkurentką z sekcji: Genetix - Emmą Dax. Przekradają się też do miasta kobiet (Maks: "Tu jest ta wylęgarnia?", Albert: "Tutaj się rozmnażają", Maks: "No mówię właśnie") i wprowadzają swoje nasienie do inkubatorów rozrodczych (działających na zasadzie partenogenezy - czyli dzieworództwa, co powoduje iż rodzą się same dziewczęta), co też daje początek (ku przerażeniu niektórych kobiet) odnowienia męskiej populacji. Ogólnie rzecz biorąc film był satyrą pomyślaną na wszelkie totalitaryzmy i oderwane od rzeczywistości ideologie, jak komunizm czy feminizm i jako komedia zaliczana jest do klasyki polskiej kinematografii. 




Teraz jednak chciałbym się przez chwilę zastanowić, czy rzeczywistość ukazana w "Seksmisji" realnie jest utopijna? Czy świat bez mężczyzn byłby możliwy? Może zaskoczę i zdziwię wielu, ale powiem - owszem, byłby możliwy, nawet więcej, już kiedyś był taki czas, gdy na Ziemi w ogromnej większości dominowały prawie wyłącznie kobiety. Trzej naukowcy (Tian Chen Zeng, Alan J. Aw i Marcus W. Feldman) stwierdzili (a swoje spostrzeżenia opisali w tygodniku "Nature" (że ok. 7 000 lat temu ma miejsce przedziwne tąpnięcie. Tąpnięcie, w wyniku którego dramatycznie zmalała męska populacja i to nie tylko w jakimś określonym, lokalnym terenie, ale na całej Ziemi. Czyżby ówczesną męską populację dotknął morderczy szał i sami się unicestwili w wyniku walk (podobnie jak w "Seksmisji")? Co ciekawe, populacja kobiet wcale nie spada w tym okresie, a wręcz... wzrasta, czym więc można wytłumaczyć tak dramatyczny spadek liczby mężczyzn na świecie - ich morderczą rządzą wzajemnego wybijania się? Być może feministki poszłyby właśnie tym tropem rozumowania (wiadomo bowiem, jak stwierdziła jedna z filmowych "sióstr": "Całe zło świata zawdzięczamy wam, począwszy od wojen religijnych a skończywszy na raku macicy"). Dlaczego więc prawie 7 000 lat temu (konkretnie ok. 4 600 r. p.n.e.) nastąpił tak dramatyczny ubytek mężczyzn na całej planecie, że na jednego mężczyznę przypadało od 15 do 20 kobiet.




Na to pytanie współczesna nauka nie potrafi jednak poprawnie odpowiedzieć, choć rozwiązanie jest proste i łączy się z tym, o czym chociażby napomknąłem we wstępie - z naszym słońcem. Spadek liczby mężczyzn na świecie, nie wziął się z ich wzajemnego mordowania się, ani z przyspieszonych zgonów spowodowanych epidemią, tylko do takiej koniunktury planet, krążących wokół naszego słońca, które doprowadziło do praktycznego wyeliminowania w jądrze komórki jajowej chromosomów Y (a przynajmniej do ich maksymalnego ograniczenia). Wiadomo bowiem że pierwotnie wszyscy formujemy się jako płeć żeńska (dwa chromosomy X). Jeśli nie nastąpi proces ekspresji genów (czyli inaktywizacji) i zmiany jednego chromosomu X na Y, to wówczas na świat przychodzi dziewczynka. Jeśli zaś jeden z chromosomów X w komórce jajowej ulegnie inaktywizacji, zmieniając się w chromosom Y, wówczas rodzi się chłopiec. Niby proste, a jednak jakże zagmatwane. Gdy zaś uświadomimy sobie jak wielki wpływ na rozrodczość człowieka mają zarówno cykle księżyca jak i koniunkcja planet krążących wokół słońca, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Nie chcę się teraz na ten temat zbytnio rozpisywać (gdyż miał to był krótki post), należy jednak sobie uświadomić, że właśnie ok. 4 600 r. p.n.e. nastąpiła tak przedziwna koniunkcja planet, która spowodowała iż zjawisko eliminacji chromosomów Y w komórkach jajowych przybrało masową wręcz skalę. Ciekawym fenomenem, potwierdzającym nie tylko zasadę większej zgodności położenia planet względem płaszczyzny orbity Ziemi, jest fakt iż na terenach przemysłowych (głównie elektrowni atomowych), rodzi się znacznie więcej chłopców niż dziewcząt. Dużą (choć nie decydującą) rolę odgrywa w tym procesie również określona dieta. W każdym razie ulokowanie planet, jakie miało miejsce 4 600 r. p.n.e. znacznie bardziej oddalonych od siebie i o zmiennych półelipsach torów, względem orbity Ziemi, spowodowało wytworzenie się rezonansu modulacji, oddziałującego na poszczególne planety, który zadziałał w podobny, choć odwrotny sposób jak modulacja mająca miejsce wokół elektrowni atomowych. 

Tak więc drastyczny spadek liczby chromosomów Y, a co za tym idzie liczby mężczyzn w świecie, spowodował powstanie dwóch, niezwykle ważnych i zapewne kluczowych organizacji społecznych w kulturze świata. Pierwszą były pewnie skupiska samych kobiet na podobnych zasadach jak mityczne Amazonki. Drugą zaś powstanie i ukształtowanie się na ogromnych terenach globu - poligamii (czyli wielożeństwa), która po dziś dzień jest znacznie bardziej popularna, od występującej sporadycznie poliandrii (wielomęstwa). No cóż, na zakończenie wypadałoby powiedzieć, słowami filmowego Maksa Paradysa: "To nas tu o mało nie wykastrowali, a ty sobie będziesz cycki, cyganie przyprawiał?!" 😋   

 


  

ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND