Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 30 listopada 2023

ŚMIECH TO ZDROWIE - Cz. X

 MARRIED WITH CHILDREN




 Dziś krótko ale zabawnie, bowiem mówcie co chcecie ale jednak ten amerykański serial z lat 80-tych i 90-tych śmieszy mnie po dziś dzień (i myślę że nie jestem w tym osamotniony 😚). Mowa oczywiście o amerykańskim serialu komediowym "Married with Children" (czyli "Żonaty z Dziećmi", choć polskie tłumaczenie tego serialu brzmiało "Świat według Bundych") którego premiera miała miejsce w 1987 r. a serial był popularny przez kolejną dekadę. Pisałem już o tym serialu kilka razy, więc teraz nie będę już się powtarzał, a zapraszam jedynie do obejrzenia wybranych przeze mnie kilku zabawniejszych fragmentów które potrafią rozśmieszyć (przynajmniej mnie), a jak wiadomo: "Życie jest śmiechu warte, więc się śmiejmy!" 👍



AL BUNDY URZĄDZA WESELE DLA SWOICH SĄSIADÓW: MARCY I JEFFERSONA




AL BUNDY PRYWATNYM DETEKTYWEM




AL BUNDY W PRACY




RELACJA OJCIEC-SYN






MIŁE CHWILE W PRACY ALA




OBIAD ALA




AL ZWYCIĘZCA




MARCY I JEFFERSON ODGRYWAJĄ ROLE ALA I PEGY ABY PODNIECIĆ SIĘ SEKSUALNIE



DOBREJ NOCY!

wtorek, 28 listopada 2023

ANTYCZNE EROTYKI

CZYLI KILKA EROTYCZNYCH ARTEFAKTÓW Z CZASÓW STAROŻYTNYCH




 Erotyka była oczywiście normalna i naturalna w otoczeniu antycznych Greków i Rzymian, o czym możemy się przekonać choćby po odnalezionych artefaktach z tamtych czasów, które w sposób bezpośredni nawiązują do scen erotycznych. Najczęściej odnalezione przedmioty służyły w domach publicznych, ale nie tylko, niekiedy bowiem erotyczne formy umieszczano na stelach (np. w Atenach zakazano stawiania stel nagrobnych i zakaz ten obowiązywał od końca VI do lat 20-tych V wieku p.n.e.), na ściennych malowidłach, jak również otaczano się w domach prywatnych (choć nie działo się to oczywiście w sposób jawny i otwarty) przedmiotami posiadającymi stricte seksualne przeznaczenie (np. greckie olisbosy, czy też ich rzymskie odpowiedniki Mutunus Tutunus - czyli po prostu sztuczne fallusy). Grecy mieli swoje upodobania seksualne, Rzymianie swoje, wśród Greków np. ceniono małe kobiece piersi i małe męskie przyrodzenie. Duże piersi uważano za śmieszne i brzydkie, zaś duże męskie przyrodzenie było jednocześnie symbolem głupoty, najwięksi bowiem herosi greccy zawsze byli przedstawiani z małymi (a często wręcz z mikroskopijnymi) członkami. Rzymianie zaś woleli blondynki niż brunetki i często prostytutki w domach publicznych nosiły albo swoje własne jasne włosy, albo też peruki tego koloru.

W tym temacie pragnę zaprezentować kilka artefaktów z czasów starożytnych które przetrwały po dziś dzień, a które miały jawnie erotyczną symbolikę, lub też przeznaczone były do seksualnych praktyk. Powodem dla którego podjąłem się dziś tego tematu był dowcip który sobie przypomniałem, a który brzmiał: "Cycki należą do mężczyzn, kobiety je tylko noszą" 🤭, oraz powiedzenie klasyka (bo bez wątpienia takowym był) Ala Bundy, że: "Gdyby faceci mieli piersi, nie potrzebowaliby kobiet" 😂😉. Zapraszam.





MONETY zwane SPINTRIA
(ze scenami erotycznymi)
(I - II wiek)


Nie wiadomo dokładnie do czego służyły tego typu monety, ale jest mało prawdopodobne aby były one włączone do obiegu płatniczego. Najbardziej prawdopodobnym jest, iż były one czymś w rodzaju żetonów w domach publicznych i być może klienci losowali w ten sposób określone pozycje seksualne - ale to tylko przypuszczenie.



















RZYMSKA LAMPA OLIWNA
(najczęściej używana w domach publicznych)
(ok. 75 - 175 r.)





MUTUNUS TUTUNUS
(sztuczny fallus)
(I wiek p.n.e.)





WENUS i MARS
(ok. 120 - 140 r.)





LEDA z ŁABĘDZIEM
(rzeźba z czasów cesarza Hadriana
ok. 117 - 138 r.)





FRESK EROTYCZNY
(z domu publicznego w Pompejach)
(ok. 50-79 r.)




Stosunek seksualny w domu publicznym w I wieku naszej ery w Rzymie i Italii był dość tani, cena za zwykły stosunek wynosiła 2 asy (tyle kosztował bochenek chleba, kubek wina, lub dwa talerze zalewajki - czyli można sobie uświadomić jak tanio można było kupić seks). Oczywiście były prostytutki tańsze i droższe, ale (biorąc pod uwagę cennik z Pompei) cena za najdroższe nie przekraczała 20 asów za stosunek. W 3 roku naszej ery pozostawiono graffiti na murze domu publicznego w Pompejach, że niejaka Tyche obsłużyła trzech klientów za 15 asów i wszyscy wyszli usatysfakcjonowani. Z wizerunków pozostawionych w przybytkach rozkoszy w tym zniszczonym przez wybuch Wezuwiusza z 79 r. italskim mieście, można wywnioskować, że najbardziej popularną pozycją seksualną, była pozycja "na jeźdźca", przy czym taka pozycja, jaka zaprezentowana jest na owym fresku należała mimo wszystko do rzadkości, z reguły bowiem pozycja "na jeźdźca" dla Rzymian oznaczała, że to mężczyzna kładzie się na kobiecie i ją... dominuje. 

Zresztą przykładów dominacji mężczyzn mamy mnóstwo, najczęściej odnoszą się one do seksu analnego, w którym kobieta czasem nawet uwiązana jest na sznurze za szyję. Bardzo niewiele zaś jest przykładów dominacji kobiety nad mężczyzną, choć i takie się zdarzają, jak choćby wizerunki Ksantypy dosiadającej okrakiem swego męża Sokratesa (Ksantypa była dużo młodsza od swego małżonka i ponieważ on często przebywał poza domem - a w zasadzie wracał tylko na noc większość dnia przebywając albo u przyjaciół albo ze swymi uczniami - niekiedy czyniło mu z tego powodu wyrzuty. A ponieważ on słuchał tego ze stoickim spokojem, w późniejszej tradycji uczyniono z niej swoistą dominę która upokarza swego małżonka, dosiada go niczym konia i pogania trzciną. Dla Ateńczyków, innych Greków ale również i dla Rzymian było to pewnego rodzaju podniecającą odmianą seksualną, jako że w społeczności greckiej - szczególnie zaś ateńskiej - kobieta nic nie znaczyła i była całkowicie ubezwłasnowolniona przez swego męża). Drugim przykładem były freski przedstawiające królową Lidii - Omfale, której to na rozkaz Zeusa miał zostać sprzedany w niewolę Herakles, za karę za zabicie króla Ojchalii - Ifitosa i kradzież trójnoga delfickiego. Podczas swej rocznej służby u królowej Omfale, Herakles musiał oddać jej swą lwią skórę (którą się przeodziewał po zabiciu lwa nemejskiego) i maczugę, a sam ubrać kobiece suknie i prząść kądziel. Ten wątek był dość popularnym motywem malarskim w Pompejach, a co za tym idzie zapewne i w innych miastach Italii i Imperium. Mimo to jednak najbardziej popularnymi scenami malarskimi były te przedstawiające dominację mężczyzn nad kobietami.




Jak wspomniałem seks w Starożytnym Rzymie był tani, co powodowało że wielu mężczyzn często chodziło do owych przybytków rozkoszy, chociaż nie wszyscy pragnęli się z tym afiszować i wówczas pojawiali się tam albo w maskach na twarzy, albo zasłonięci kapturami. Istnieje taka anegdota z II wieku p.n.e. (czyli z czasów Katona Starszego - tego od: "A poza tym uważam, że Kartaginę należy zniszczyć", które to słowa wygłaszał praktycznie aż do swej śmierci w 149 r. p.n.e. dopinając swego w tymże roku, w którym wybuchła III i ostatnia już w historii Wojna Punicka, zakończona spaleniem Kartaginy trzy lata później). Ujrzał on pewnego razu młodzieńca którego znał wychodzącego z lupanaru. Ten, na widok Katona nieco się zmieszał, ale Katon pochwalił go, że korzysta z takich przybytków zamiast bałamucić mężatki lub młode dziewczęta. Gdy sytuacja powtórzyła się dnia następnego i ów młodzieniec już ostentacyjnie wychodził z domu publicznego, napotkawszy Katona usłyszał od niego tym razem naganę. Katon stwierdził bowiem, iż ostatnio pochwalił go że co prawda dobrze, że korzysta z usług prostytutek niżby miał bałamucić porządne kobiety, ale nie sądził też że ów młodzieniec zamieszka w burdelu (wielu historyków skupia się na tej właśnie anegdocie jako ciekawej opowiastce, a mnie intryguje inna rzecz, co do cholery jasnej Katon dzień po dniu robił w pobliżu tego samego burdelu? Czyżby też chodził na dziewczynki, a może szukał haków na oponentów politycznych?)



STELA z POMPEJÓW
(I wiek)





KOBIETA WALCZĄCA z SATYREM PRAGNĄCYM JĄ POSIĄŚĆ
(Muzeum Rzymskie)
(I wiek)




Do tej pory raczej skupiałem się na męskich przybytkach rozkoszy których w Rzymie i w miastach Imperium nie brakowało. Warto jednak uświadomić sobie, że rzymskie kobiety nie były niewolnicami swych mężów tak, jak, kobiety greckie (szczególnie Atenki), a I i szczególnie II wiek naszej ery, to okresy prawdziwej emancypacji rzymskich kobiet,  które praktycznie mogły czynić wszystko to, co mężczyźni. Już w 18 r. p.n.e. Gajusz Oktawian Cezar (czyli Oktawian August) wprowadził prawo pozwalające kobietom uzyskać status w prawie równy mężczyźnie, pod warunkiem wszakże, że wcześniej urodzą co najmniej trójkę dzieci (oczywiście poza objęciem funkcji publicznych i dowodzeniem wojskiem, bo te zadania z góry przeznaczone były dla mężczyzn, kobiety zaś miały swoje role do spełnienia, przede wszystkim jako matki). Wszystko służyć miało bowiem nie tylko zwiększeniu dzietności, ale również obronie moralności, dlatego też ojcowie, którzy posiadali co najmniej trójkę dzieci mieli ułatwioną drogę kariery politycznej i wojskowej. Jednocześnie bezrzenni i bezdzietni (również na mocy ustawy z 18 r. p.n.e.) pozbawieni zostali prawa do dziedziczenia spadków (poza dziedziczeniem bezpośrednim, czyli z rodzica na dziecko), oraz prawa wstępu na igrzyska cyrkowe organizowane na koszt państwa (spotkało się to jednak z ogólnym niezadowoleniem i po 26 latach obowiązywania tego prawa musiało ono zostać znowelizowane). W owym 18 r. p.n.e. również zdrada małżeńska została uznana za przestępstwo publiczne a nie tylko delikt prywatny i mogła być ścigana prawnie przez każdego obywatela, nawet jeśli mąż wybaczył zdradę żonie a żona mężowi (wręcz zachęcano obywateli do wnoszenia oskarżeń sądowych wobec tych, którzy dopuścili się zbrodni moralności). Poza tym, jeśli małżonek nakrył swoją żonę z kochankiem w łóżku, mógł zabić oboje bez żadnych prawnych konsekwencji. Taka polityka doprowadziła w ciągu czterdziestu lat rządów Oktawiana Augusta  (27 r. p.n.e. - 14 r. do wzrostu liczby mieszkańców Imperium Rzymskiego o prawie milion mieszkańców).




W późniejszych dekadach jednak pozycja kobiety rzymskiej wzrosła w sposób niespotykany wcześniej. Szczególnie Marcjalis i Juwenalis (rzymscy pisarze) bardzo mocno pomstowali w swych dziełach na upadek obyczajów i to, jak bardzo zmieniła się pozycja kobiety rzymskiej w porównaniu z tym, co było chociażby w czasach Augusta i Cezara, nie mówiąc nawet o błogosławionych jak twierdzili czasach Republiki, gdzie pozycja Pater Familias była niekwestionowana, a on miał realną władzę nad wszystkimi członkami swej rodziny. W jednej ze swych satyr Juwenalis opisał (II wiek) historię niejakiej Eppi, która porzuciwszy męża wybrała się na wycieczkę do Egiptu z gladiatorem, który został jej kochankiem. Pisał:

"Eppia, choć żona senatora, wybrała się z gladiatorem na Faros i nad Nil, pod osławione mury Aleksandrii (choć nawet Egipt potępia obrzydliwą moralność Rzymu). Zapominając o domu, o mężu i o siostrze, nie troszczyła się wcale o ojczyznę i o swoje dzieci we łzach pozostawione (...). Choć jako dziecko przebywała w wielkim luksusie w posiadłości ojca, nie martwiła się niebezpieczeństwami podróży morskich.  Nie zmartwiła się też o swą reputację, której utrata wśród miękkich poduszek bogatych pań nie ma większego znaczenia. Dlatego z nieustraszonym sercem stawiła czoła falom Adriatyku i szeroko rozbrzmiewającego Morza Jońskiego. Widzisz, jeśli istnieje dobry powód do podjęcia niebezpiecznej podróży, kobiety są bojaźliwe; ich tchórzliwe piersi są zmrożone lodowatym strachem; nie mogą ustać na drżących nogach. Wykazują się jednak odwagą w sprawach, w które są zdecydowane wkroczyć nielegalnie. Jeśli to ich mąż chce, żeby popłynęły, będzie problem z dostaniem się na statek. Nie znoszą wody morskiej; niebo wiruje wokół nich. Kobieta, która wyjeżdża ze swoim kochankiem, oczywiście nie ma wtedy już żadnych skrupułów. Je kolację z marynarzami, spaceruje po pokładzie rufowym i lubi ciągnąć szorstkie liny (...). A jednak jaki urok ją podpalił, jaka męskość ujęła serce Eppii? Co takiego w nim widziała, co zrekompensowało to, że nazywano ją Gladiatorką? Zauważ, że jej kochanek, gladiator o imieniu Sergiusz, zaczął właśnie golić sobie szyję i miał nadzieję, że zostanie zwolniony ze służby z powodu ciężkiej rany na ramieniu. Co więcej, jego twarz była zdeformowana na wiele sposobów: miał ślad w miejscu, w którym otarł go hełm, dużą brodawkę między nozdrzami, a z oka zawsze kapała śmierdząca wydzielina. Ale był gladiatorem. Dzięki temu wyglądał równie pięknie jak Hiacynt, przyjaciel Apolla. To właśnie jego wolała Eppia od swoich dzieci i ojczyzny, siostry i męża. To miecz, w którym się zakochała. Lecz ten sam Sergiusz, po zwolnieniu ze służby, zaczął przypominać jej męża.

Obchodzi cię dom prywatnego obywatela i poczynania Eppii? Zwróć uwagę na rywali bogów. Posłuchaj, z czym musiał się zmagać cesarz Klaudiusz. Gdy tylko jego żona myślała, że ​​śpi, ta cesarska dziwka zakładała kaptur, który nosiła w nocy (...) i wychodziła z domu tylko z jedną niewolnicą. Nie, zakrywając czarnych włosów żółtą peruką, szła do burdelu, ciepłego, ze starymi kołdrami i pustą celą, jej własną. Następnie stała nago, ze złocistymi sutkami, przyjmując imię Lykiska i pokazywała brzuch, z którego wyszedł szlachetny Brytannik. Uczynnie przyjmowała klientów i prosiła o pieniądze, po czym przeleżała tam całą noc, przyjmując pchnięcia wszystkich przychodzących. Potem, kiedy alfons odesłał dziewczynki do domu, w końcu odeszła smutna i zamknęła celę jako ostatnia. Nadal płonęła, jej pochwa była sztywna i wyprostowana; zmęczona mężczyznami, ale jeszcze nie usatysfakcjonowana, wyszła, twarz miała brudną i posiniaczoną, ubrudzoną dymem z lampy, miała na sobie zapach burdelu.

Czy w tak dużym stadzie kobiet nie ma nikogo, kogo warto poślubić? Niech będzie piękna, pełna wdzięku, bogata, płodna, niech na swoich portykach postawi posągi swoich przodków; niech będzie bardziej dziewicza niż Sabinki; niech będzie na ziemi feniksem, czymś w rodzaju czarnego łabędzia - ale kto zniesie żonę mającą wszelkie cnoty? Wolałbym dziewczynę z Wenusii niż ciebie, Kornelio, matko Grakchów, jeśli wraz ze swoją wielką doskonałością i wielkością swego rodu podobnaś bardziej do posągu. (...) Któż nie zna opakowań tyryjskich i maści do lekkoatletyki dla kobiet? Któż nie widział ran na manekinie, które wierci ciągłymi kłuciami i uderzeniami tarczy i pracuje przez cały cykl ćwiczeń. (...) Jak kobieta nosząca hełm może zachować czystość? (...) Pytacie, skąd pochodzą te potwory? Ubóstwo sprawiło, że w dawnych czasach Rzymianki były czyste, ciężka praca i krótki czas snu, ręce stwardniałe od pracy wełnianej, Hannibal blisko miasta i ich mężowie stojący na straży przy Bramie Kollińskiej, która strzegła swoje skromne domy przed zepsuciem przez występek. 

Ale teraz cierpimy z powodu zła długiego pokoju. Luksus, bardziej bezwzględny niż wojna panuje nad Rzymem i mści się za podbity przez nas świat. Teraz, gdy zniknęło rzymskie ubóstwo, nie brakuje żadnego powodu do winy ani czynu pożądania. Pieniądze - wrota rozwiązłości, przyniesione po raz pierwszy przez cudzoziemców, i zniewieściałe bogactwa osłabiały kolejne pokolenia. Co obchodzi Wenus, kiedy jest pijana? Nie odróżnia wówczas głowy od ogona, kiedy o północy zjada duże ostrygi i kiedy jej perfumy pienią się od nierozcieńczonego wina, kiedy wypija suchą filiżankę z muszli i kiedy w zawrotach głowy dach się obraca, a stół wznosi się do góry. 

Jeszcze większym bólem jest kobieta, która zaraz zasiadając do obiadu wychwala Wergiliusza i usprawiedliwia samobójstwo Dydony: zestawia i porównuje poetów, ważąc Wergiliusza po jednej stronie wagi i Homera po drugiej. Nauczyciele ustępują; profesorowie zostali pokonani; wszyscy na imprezie zostają uciszeni. Nikt nie może mówić, ani prawnik, ani licytator, ani nawet inna kobieta. Spada taka lawina słów, że można powiedzieć, że jakby bicie w patelnie i dzwonki. Teraz nikt nie potrzebuje trąb ani brązów: ta kobieta sama może przyjść na pomoc Księżycowi, gdy cierpi na zaćmienie. Jako filozof ustala definicje zachowań moralnych. Skoro chce sprawiać wrażenie tak uczonej i elokwentnej, powinna skrócić tunikę do kolan, przyprowadzić Sylwanusowi świnię i udać się do łaźni za grosze z filozofami. Nie pozwól, aby kobieta, która dzieli z tobą łoże małżeńskie, trzymała się ustalonego stylu mówienia lub rzucała trafnymi zdaniami. Nie pozwól jej poznać wszystkich historii. Niech będzie w książkach coś, czego ona nie rozumie. 

Nienawidzę kobiety, która nieustannie przegląda i studiuje traktat Palaemona, która nigdy nie łamie reguł ani zasad gramatycznych i która cytuje wersety, o których nigdy nie słyszałem, czyli starożytne rzeczy, którymi mężczyźni nie powinni się martwić. Niech poprawi wersety swojej kobiecości (....). Biedne kobiety znoszą próby porodu i znoszą ciężary karmienia, gdy wymaga tego los. Ale praktycznie nie przygotowuje się żadnego pozłacanego łóżka do porodu - tak wielkie są ich umiejętności, tak łatwo można wyprodukować leki, które uczynią ją bezpłodną lub nakłonią do zabijania dzieci w jej łonie. Głupi, ciesz się tym i daj jej wypić eliksir, cokolwiek to będzie, bo jeśli będzie chciała mieć wzdęcia i kłopotać sobie łono kopaniem żywego dziecka, możesz zostać ojcem Etiopczyka (...). Wkrótce uzupełni twoje dziedzictwo spadkobierca o złym kolorze, osoba, której nie pragnie się ujrzeć z samego rana".

Tyle Juwenalis, natomiast rzymska kobieta w II wieku naszej ery nie tylko oddawała się uciechom z gladiatorami czy niewolnikami, ale również opłacała męskie prostytutki. Marcjalis opisuje w swojej dość frywolnej fraszce, jak do takich schadzek  dochodziło... nawet na cmentarzach: "Jeśli chcesz, trupie, do ostatka folgować niewygasłej chuci, grabarza weź - on jeden godnie uściele ci małżeńskie łoże, on ci weselną pieśń zanuci, on będzie ślubne niósł pochodnie i wreszcie sprosta twym uściskom bo żagiew wetknie ci w cip...o".

Gwoli ciekawostki jeszcze dodam że w Pompejach w chwili upadku tego miasta w 79 r. istniało ok. 35 miejsc, gdzie można było doświadczyć płatnej miłości, natomiast w Rzymie w 100 roku naszej ery w prawie milionowym mieście pracowało 32 000 prostytutek, które swą pracę rozpoczynały ok godziny 14:00, bo wówczas mogły bezpiecznie wyjść na ulicę nie niepokojone przez straż miejską.



KORALOWY WISIOR OZDOBIONY ZŁOTEM W KSZTAŁCIE FALLUSA
(I wiek p.n.e.)




Takie i temu podobne wisiory oraz kolie nosiły Rzymianki, gdyż wiara w ogromną moc męskiej siły witalnej była bardzo duża, a takie talizmany chroniły chociażby przed złymi mocami czy złym spojrzeniem (święte dziewice, czyli westalki ponoć lepiły sztuczne fallusy i ustawiały je niczym święte symbole do których się modliły). Wiara w życiodajną moc fallusa była szczególnie popularna na rzymskiej wsi (choć oczywiście w miastach również, czego symbolem są kapliczki z męskim przyrodzeniem, ustawiane przed wejściem do domów w Pompejach). Na początku V wieku naszej ery, czyli w czasach gdy chrześcijaństwo było już religią panującą od co najmniej półtora wieku, św. Augustyn, który podróżował z Kartaginy do Rzymu i przyjeżdżał przez italskie wsie, był zdegustowany widokiem kapliczek ozdobionych... kutasami.



ITALSKA KOLEKCJA FALLUSÓW
(Narodowe Muzeum Archeologiczne, Neapol)
(I - II - III wiek)





NIMFA i SATYR
(Rzymska kopia z II wieku greckiego oryginału z I wieku p.n.e)













niedziela, 26 listopada 2023

WINO, KOBIETY I... TRON WE KRWI - CZYLI PONURY CIEŃ BIZANCJUM - Cz. XXXIII

NIM JESZCZE 
NAD KONSTANTYNOPOLEM
ZAŁOPOTAŁ ZIELONY
SZTANDAR MAHOMETA





III

RZYMIANKA Z WYBORU

(W TROSCE O SYNA)

Cz. VII







KRÓL KRÓLÓW
Cz. VII


 Po zawarciu traktatu pokojowego między Rzymem a Partami w Rhandei (63 r.) nowy władca Armenii z dynastii Arsacydów - Tirydates I (brat króla Wologazesa I), złożył swą koronę przed wizerunkiem Nerona, na znak, iż uznaje protekcję i opiekę Rzymu. Koronę te miał odzyskać w Rzymie, gdzie zostałby oficjalnie uznany za rzymskiego klienta i sojusznika. W rzeczywistości jednak traktat w Rhandei  był ogromnym sukcesem Partów (a raczej dynastii Arsacydów), natomiast realnie klęską Rzymian, gdyż musieli się oni zgodzić na oddanie Armenii w ręce wrogiej im dynastii partyjskiej. Nie od razu jednak Tirydates udał się do Rzymu. Najpierw przez kilka kolejnych lat starał się umocnić swą władzę w Armenii, reformując również jej strukturę administracyjną (oczywiście na wzór partyjski). Ponieważ teraz nastały pokojowe czasy we wzajemnych relacjach rzymsko-partyjskich, warto kilka słów powiedzieć na temat owych reform, jakie na wzór partyjski wprowadzał Tiridates w Armenii. Wychowany w kulturze zorastryjskiej i sam będący kapłanem Ahura-Mazdy, zaczął przede wszystkim ten właśnie kult wprowadzać do Armenii, wcześniej jednak ustanowił Radę (po grecku - Synedrion), złożoną z członków rodziny i najbliższych krewnych oraz kapłanów ("mędrców" i magów) Państwo było bowiem prywatną własnością władcy i tak też było traktowane, a król z każdym swym poddanym mógł uczynić co tylko zapragnął. Teoretycznie podobnie było w Rzymie, ale tylko teoretycznie. Dlaczego? A choćby dlatego że cesarz który również był żyjącym Bogiem i herosem w jednym, tak naprawdę musiał przestrzegać prawa, a od czasów obalenia królów (509 r. p.n.e.) Rzymianie wprowadzili kilka praw podstawowych chroniących wolności osobiste jednostki, a jednym z takich najważniejszych ustaw była Lex Valeria de Provocatione (Ustawa Waleriusza o Prawie do Odwoływania się). Chroniła ona lud rzymski przez całą Republikę i przez okres Pryncypatu przed samowolą władzy urzędniczej. Każdy obywatel miał bowiem prawo odwołania się najpierw na Zgromadzeniu Ludowym do konsulów, a potem (gdy ich obowiązki przejęli cesarze) również do cezara. 

Z tego prawa (jako obywatel rzymski) skorzystał również św. Paweł, gdy bowiem został oskarżony o wzniecenie rozruchów w jednej ze świątyń rzymskich, aresztowano go i zamierzono odesłać do Palestyny, gdzie miał być sądzony w Cezarei Nadmorskiej jako Żyd (61 r.). Zdając sobie jednak doskonale sprawę, że tam czeka go wyrok śmierci z rąk rzymskiego namiestnika, powołał się właśnie na prawo Waleriusza i możliwość odwołania się do cesarza jako obywatel rzymski. Takie odwołanie cesarz musiał rozpatrzyć osobiście a nie przez pełnomocników i Paweł stanął przed obliczem Nerona (początek 62 r.) i przedstawił mu swoją wersję zdarzeń, twierdząc że został niesłusznie oskarżony. Neron go uniewinnił i pozwolił udać się w dalszą drogę. Świętego Pawła ocalił więc przede wszystkim fakt, że był obywatelem rzymskim, gdyby bowiem nie miał obywatelstwa (jak większość Żydów), zginąłby zapewne ukrzyżowany w Cezarei Nadmorskiej w Palestynie. Nic więc dziwnego że zdobycie obywatelstwa rzymskiego było tak pożądane wśród lokalnych bogaczy z różnych krajów, gdyż przede wszystkim dawało ochronę przed samowolą urzędników, a po drugie również bezpieczeństwo fiskalne, jako że obywatele rzymscy byli zwolnieni z ogromnej większości podatków i danin. Wielu więc było gotowych oddać fortunę w zamian za uzyskanie obywatelstwa dla siebie i swych potomków. Juliusz Cezar dość hojnie rozdawał obywatelstwo (nawet pozwolił elicie plemienia Eduów - czyli swych sojuszników z wojny galijskiej wejść do senatu), zmieniło się to w czasach Cezara Oktawiana Augusta, który uważał że obywatelstwo jest zbyt cennym dobrem aby je rozdawać za pieniądze i gdy pewien lokalny wielmoża poprosił jego żonę Liwię  aby wsparła jego prośbę o przyznanie mu obywatelstwa (gdyż nie chciał płacić wysokich podatków) Oktawian stwierdził że gotów jest zwolnić go z tych podatków, ale obywatelstwa mu nie przyzna, bo to byłoby pohańbienie tego czym w jego mniemaniu był obywatel rzymski. Mówiło się bowiem "Civis Romanus Sum" ("Jestem Obywatelem Rzymskim") i te słowa stanowiły zarówno rodzaj tarczy ochronnej, jak i (szczególnie na prowincji) otwierały praktycznie wszystkie drzwi.




Zacznijmy może jednak od religii, gdyż Tirydates I - nowy król Armenii był nie tyle wyznawcą wiary Zoroastra, co po prostu mitraistą, wielkim kapłanem Boga Mitry. Mitra zaś miał być największym i najsilniejszym spośród Jazatów (Aniołów) stworzonych przez Ahura-Mazdę. Według Maneckija Muservanija Dhala zorastryjskiego kapłana i autora "Historii zaratusztrianizmu", Mitra jest: "Najsilniejszy z wszystkich Jazatów, mocnej budowy, jest zawsze czynny, najszybszy, zawsze zwycięski. Ahura Mazda stworzył go najcudowniejszym z Jazatów (...). Jest wszechwiedzącym, lśniącym, błyszczącym, promieniejącym, najsilniejszym, najinteligentniejszym, zwycięskim, cudownym, bohaterskim, odważnym wojownikiem, pierwszym przywódcą, wielkim panem, władcą, dobroczyńcą, bohaterem. Jest on zawsze czujny, mężny, najważniejsze spośród Zgromadzenia (...) Mitra jest bardzo litościwy, jest opiekunem i strażnikiem żywych stworzeń, walczącym z demonami. Mitra jest panem bezkresnych pastwisk, który daje dobre pastwiska i szczęśliwe mieszkanie, wraz z pełnym radości życiem. Mitra jest geniuszem wszelkiego światła i stróżem światła słonecznego, jest zwiastunem i heroldem świtu. Mitra stoi wyżej od wschodzącego słońca i stamtąd strzeże wszystkich aryjskich sadyb. Mieszkanie Mitry znajdujące się wysoko w górze jest przestronne, a nie ma tam nocy ni ciemności, ani zimnego wiatru, ani gorącego wiatru, ani choroby, ani nieczystości, ani śmierci. Mitra daje roślinom ciepło i życie, a ziemię obdarowuje urodzajnością. Mitra jest strażnikiem w królestwie niebieskim, skąd nadzoruje bezmiar wszechświata. Nic się nie ukryje przed jego wzrokiem. Ma dziesięć tysięcy wywiadowców, którzy są jego posłańcami przychodzącymi z nieba i przemierzającymi świat. Mitra jest wrogiem wszelkiego kłamstwa i fałszu. Jest on strażnikiem prawdy. Jest on światłem, a światło jest równoznaczne z prawdą, ciemność zaś z fałszem. Mitra walczy z kłamstwem i wszelkim fałszem, starając się zniszczyć demona fałszu, a tym samym umocnić królestwo prawdy. (...) Mitra strzeże kontraktów i przysiąg. Jeśli ktoś łamie je lub nie dotrzymuje, kara spada nie tylko na niego, ale i na jego krewnych".

To tyle jeśli chodzi o samego Mitrę, natomiast warto powiedzieć również że mitraizm różnił się i to sporo od religii zaratusztriańskiej, która dominowała szczególnie w Persji, ale również i w krainach północnych skąd wywodzili się Partowie (kraj Dahów, Hyrkania, Sogdiana, Margiana). Co prawda władcy partyjscy wyznawali zaratusztrianizm, ale po obaleniu Arasacydów przez Ardaszira i założeniu perskiej dynastii Sasanidów (którą obalą dopiero następcy Mahometa, zaprowadzając w Persji nową wiarę w Allaha), zorastryjscy kapłani zdobyli więcej władzy niż mieli do tej pory. Wydaje się więc jakoby Partowie nie byli do końca uważani (szczególnie przez kapłanów) za pełnoprawnych wyznawców Ahura Mazdy. Czciciele Awesty budowali swe otwarte świątynie ognia, natomiast wyznawcy Mitry budowali świątynie podziemne, najczęściej gdzieś w grotach i jaskiniach, ewentualnie gdzieś w katakumbach, ale zawsze starali się nadać im kształt stożka w taki sposób, aby przypominały górę (Mitra bowiem miał narodzić się w jaskini cały nagi, jedynie w czapce frygijskiej na głowie). Pierwsi mitraiści przybyli do Italii w 57 r. (czyli dopiero w czasach Nerona), a z czasem znacznie się rozprzestrzenili, szczególnie w zachodniej i północnej części Imperium Rzymskiego (szybko też popadli w konflikt z chrześcijanami, a o ich wzajemnych walkach szczególnie w III wieku naszej ery już nieco pisałem). Mitra miał być również odkupicielem i zbawcą ludzkości, co spowodowało że doszło do konfliktu z rodzącym się chrześcijaństwem (tym bardziej że miejsca modlitw chrześcijan - którzy również zbierali się w podziemnych katakumbach, mogły być mylone z mitreami, szczególnie w Italii lub w zachodnich prowincjach Cesarstwa). Różnica pomiędzy tymi religiami polegała jednak na tym, że według chrześcijan Jezus Chrystus miał odkupić ludzkość poprzez własną śmierć na krzyżu, natomiast mitraiści twierdzili, że bóg Mitra uczynił tak wkrótce po swoich narodzinach, zabijając byka i tym samym stając się dobroczyńcą i odkupicielem ludzkości.

Było siedem stopni wtajemniczenia w mitraizmie, wszystkie dostępne tylko dla mężczyzn (kobiety zresztą uważano za istoty niepełne, czyli takie które nie posiadają nieśmiertelnej duszy. Dusza kobiety rodziła się i umierała wraz z nią, a stawała się nieśmiertelna tylko wtedy, jeśli wyprosił o to Ahura Mazdę jej mąż, ojciec lub inny męski opiekun i tylko wtedy jeśli była mu wierna, oddana i posłuszna. Co ciekawe - w dużej mierze to właśnie stosunek do kobiet zadecydował o zwycięstwie chrześcijaństwa kosztem mitraizmu w Cesarstwie Rzymskim, pomimo faktu że mitraizm naprawdę był bardzo popularną religią, szczególnie wśród żołnierzy strzegących północnych granic Imperium. Ale w chrześcijańskich gminach istniała pozycja diakonis już od najwcześniejszych lat tworzenia się nowej religii - wcale nie rzadko przewodzącym całym ośrodkom diecezyjnym, natomiast w mitraizmie nie ma żadnych tego typu przypadków zaangażowania kobiet w kult Mitry, a jeśli już to był to kult stricte służebny. Zresztą zauważmy że Jezus wbrew opiniom nawet własnych uczniów wychowanych w religii mojżeszowej zwracał się często do kobiet, rozmawiał z nimi jak z innymi ludźmi i traktował na równi, co nie było akceptowane i było uważane za dziwne a nawet niedorzeczne i często niezrozumiałe nie tylko dla faryzeuszy czy sadyceuszy, ale przede wszystkim dla Jego własnych uczniów). Owe siedem stopni wtajemniczenia mitraistycznego otrzymało nazwy: Kruk, Pan Młody, Żołnierz, Lew, Pers, Goniec Słońca i Ojciec a wszystkie przyporządkowane były do jednego z ciał niebieskich: Merkury, Wenus, Mars, Jowisz, Saturn, Księżyc i Słońce. Oczywiście najniższym stopniem wtajemniczenia był "Kruk", najwyższym zaś "Ojciec". Ojciec (czyli Pater) był zwierzchnikiem każdej gminy mitraistycznej i to on przewodniczył w misteriach i składaniu ofiar. Niewiele jednak wiadomo o tych ofiarach, ani też o samym kulcie, gdyż mitraiści nie pozostawili po sobie żadnych pism (wszystko co wiemy o mitraistach, wiemy z późniejszych przekazów zaratusztriańskich lub - jak w przypadku nazw siedmiu stopni wtajemniczenia - chrześcijańskich (gdyż taki właśnie podział znalazłem u Świętego Hieronima). Znacznie inaczej przedstawia się dany kult, jeśli trzeba bazować na informacjach z drugiej, albo nawet trzeciej ręki (szczególnie zaś z kręgów wrogich danej religii), niż bezpośrednio od ich wyznawców, ale jak nie ma innej możliwości to cóż zrobić?




Tak więc w bogatym orszaku (wśród którego było wielu zorostryjskich magów) król Armenii - Tiridates I w 66 r. przybył do Rzymu, odwiedzając (prawdopodobnie) największe wówczas miasto świata.



WIZERUNEK PARTYJSKIEGO WŁADCY (od góry i po lewej) 
ORAZ MITRAISTYCZNEGO KAPŁANA (na dole po prawej)



CDN.
 

piątek, 24 listopada 2023

ZEMSTA NA WROGACH! - Cz. V

 CZY ZEMSTA JEST ROZKOSZĄ BOGÓW?





JUSTYNIAN II RINOTMETOS

(668-711)

Cz. V







RODZINA
(608-668)
Cz. V


 Do starcia armii Kurajszytów Abu Sufiana i wyznawców Allaha prowadzonych przez Mahometa, doszło w marcu 625 r. w pobliżu góry Ohud. Tym razem Kurajszyci byli znacznie liczniejsi i lepiej przygotowani do bitwy, niż w czasie poprzedniego starcia przy źródle Badr (w marcu 624 r. o którym pisałem w poprzedniej części). Celem Abu Sufiana było nie tylko zwycięstwo nad Mahometem w bitwie, ale przede wszystkim zniszczenie muzułmańskiej ummy w Medynie i do tego też zmierzał. Kurajszyci stanęli do bitwy w formacji półksiężyca, a na prawym skrzydle jazdą arabską dowodził niejaki Kaled, sławny wojownik kurajszycki. Mahomet ustawił swoich zwolenników u podnóża góry Ohud, na tyłach zaś umieścił łuczników (łącznie jego siły liczyły ok. 950 wyznawców Allaha, czyli trzy razy mniej niż siły Kurajszytów). Mahomet - dzierżąc w dłoni swój biały sztandar Allaha, wsiadł na koń i poprowadził szarżę na oddziały wroga. Atak ten okazał się skuteczny, gdyż przełamano szyk nieprzyjacielski na pół, ale jednocześnie łucznicy stojący z tyłu popędzili wraz za jazdą i doszło do takiej sytuacji, że tyły armii Mahometa pozostały odsłonięte i w tym momencie ruszył Kaled, który zaatakował wyznawców Allaha z flanki i od tyłu, powodując panikę w szeregach "prawowiernych". W czasie tego starcia ranny w twarz został sam Mahomet (grot oszczepu ciśnięty w jego kierunku wybił mu dwa zęby). Kaled ogłosił zaś że Mahomet poległ i że to on go zabił. W rzeczywistości zaś Mahomet prawdopodobnie stracił przytomność i został wyniesiony z pola walki przez swych współwyznawców (w Koranie jest bowiem napisane że błogosławił ręce, które wyniosły go z pola bitwy). Pod Górą Ohud życie straciło ok. 70 wyznawców Allaha, a reszta musiała pośpiesznie się wycofać. Jednak straty zadane Kurajszytom były na tyle duże, że ci nie mogli z miejsca uderzyć na Medynę i tym samym dokończyć dzieła likwidacji tamtejszej muzułmańskiej ummy. Natomiast ciała poległych muzułmanów zostały zbezczeszczone (podobnie jak ciała Kurajszytów po bitwie pod Badr). Przecinano bowiem im klatki piersiowe i wyciągano narządy aby je spalić, natomiast kobiety kurajszyckie w liczbie piętnastu, które obecne były w czasie tej bitwy (na czele z Hendą, żoną Abu Sufiana) oddawały mocz na ciała poległych wyznawców Allaha.

Bitwa zakończyła się więc klęską Mahometa i jego współwyznawców, co zostało dostrzeżone przez miejscowych Żydów z Medyny, którzy twierdzili że jest to kara boża za próbę zmuszenia ich do przyjęcia wiary Mahometa. Bowiem w styczniu 624 r. Mahomet oficjalnie zerwał z Żydami, nakazując swoim wyznawcom ponownie modlić się w kierunku Mekki i tamtejszej świątyni w Al-Kaaby, a nie Jerozolimy - jak to czynił przez pewien czas, żyjąc i nauczając w Mekce. Teraz zaś zachowanie żydowskiej społeczności w Medynie stało się jasnym sygnałem dla Mahometa, że jest to swoista piąta kolumna, która nie tylko nie zamierza nawracać się na islam, ale może również wspomóc zbrojnie Kurajszytów, gdy ci postanowią zaatakować muzułmańską ummę w tym mieście. Realne zagrożenie stanowiły trzy żydowskie plemiona żyjące w Medynie: Banu Kajnuka, Banu an-Nadir i Banu Kurajza, które posiadały własne armie oraz tereny umożliwiające połączenie się z Kurajszytami, w przypadku ich ataku na Medynę. W tej sytuacji Mahomet wystosował ultimatum wobec wszystkich żydowskich plemion Medyny, zapowiadając że albo przyjmą islam i przyłączą się do muzułmańskiej ummy, albo będą musieli zmierzyć się w boju z wyznawcami Allaha. Ci oczywiście odmówili, twierdząc że żyją tak od wieków zgodnie z przykazaniami ich ojców i nie zamierzają zmieniać swego życia i swej wiary bez względu na groźby Mahometa. Ostatecznie też w maju 625 r. dwa plemiona Banu Kajnuka i Banu an-Nadir zbrojnie przeciwstawiły się muzułmanom w Medynie. Walki trwały 15 dni i zwycięsko wyszli z nich muzułmanie. Mahomet początkowo wszystkich chciał ukarać śmiercią, ale ostatecznie zgodził się wygnać z miasta żydowskich buntowników, konfiskując jednocześnie ich mienie. Tak oto 700 wygnańców (wraz z żonami i dziećmi) plemienia Banu Kajnuka podążyło do pobliskiego żydowskiego osiedla Chajbar, a wkrótce potem dołączyli do nich członkowie plemienia Banu an-Nadir, z którymi Mahomet początkowo zawarł oddzielne porozumienie i mieli pozostać w Medynie, ale gdy okazało się że spiskują w celu zamordowania proroka Allaha, również ich wypędził). W Chajbar żydowskie plemiona złożyły przysięgę wierności Abu Sufianowi i ponowne niebezpieczeństwo ataku na Medynę zawisło już w październiku 625 r. Wówczas do walki jednak nie doszło.

Przez cały 626 rok obie strony przygotowywały się do ostatecznego starcia, do którego doszło ostatecznie w marcu 627 r. Bitwa, do której wówczas ostatecznie doszło, różnie była nazywana, a to bitwą ludów (począwszy od faktu że brało w niej udział wiele plemion), lub też bitwą Rowu (jako że Mahomet kazał wykopać wokół Medyny głęboki rów). W każdym razie Abu Sufian zebrał 10 000 wojowników (zarówno Kurajszytów jak i ich żydowskich sojuszników) i wyruszył na ostateczne starcie z muzułmanami Medyny (w liczbie ok. 3000). Niespodziewanie do owej koalicji dołączyło dotychczas neutralne żydowskie plemię Medyny - Banu Kurajza, czyniąc dywersję na tyłach armii muzułmańskiej. To przelało ostatecznie czarę goryczy Mahometa do Żydów i po zwycięstwie w bitwie Rowu (bowiem koalicji nie udało się pokonać owego rowu i doszło między nimi do wzajemnych sprzeczek, co ostatecznie doprowadziło do załamania się ataku i odwrotu spod Medyny), nakazał swym zwolennikom wymordowanie 700 męskich członków plemienia Banu Kurajza (kobiety i dzieci zaś sprzedane zostały w niewolę). Doszło więc do masakry i ostatecznej likwidacji żydowskiej społeczności w Medynie. Jednocześnie po owym zwycięstwie w bitwie Rowu, Mahomet doszedł do wniosku że dżihad warto na razie odłożyć i podjąć próbę zjednoczenia z Arabami żyjącymi w Mekce, tym bardziej że Abu Sufian również nie mógł się poszczycić żadnym sukcesem. Jednak zakończenie dżihadu nie oznaczało końca wojny z Żydami, a przynajmniej jeszcze nie w owym 627 roku, gdy Mahomet postanowił ostatecznie rozprawić się ze społecznością żydowską zgromadzoną w mieście Chajbar (szczególnie zaś z plemionami Banu Kajnuka i Banu an-Nadir). Było to bogate miasto kupieckie otoczone plantacjami i dużymi polami na których wypasywano bydło, poza tym otoczone było ośmioma twierdzami, wśród których niektóre uważane były za nie do zdobycia. Mahomet zebrał 1400 pieszych i 200 konnych i wyruszył na osiem wypraw, które zakończyły się zdobyciem owych ośmiu twierdz (w walkach tych wsławić miał się - podobnie zresztą jak w bitwie Rowu - Ali ibn Abi Talib - kuzyn Mahometa i późniejszy imam, który dla szyitów był prawowiernym następcą proroka). Ostatecznie Chajbar upadło (z końcem 627 r.) a przywódca miasta poddany został torturom by wydał wszystkie skarby, które miejscowi Żydzi mieli ukryć. Pozostałej społeczności żydowskiej pozwolono żyć nadal w Chajbar, ale już pod całkowitym przywództwem muzułmanów.




W marcu 628 r Mahomet ogłosił że zamierza udać się na pielgrzymkę (hadżdż) do świętego sanktuarium Al-Kaaba w Mekce i zaproponował aby inni muzułmanie z Medyny udali się wraz z nim. Ponieważ na pielgrzymkę można było udać się tylko bez broni, była to tak naprawdę misja samobójcza, bowiem wydawało się jakoby Mahomet sam pcha się w paszczę kurajszyckiego lwa, a do tego lwa rozdrażnionego dotychczas ponoszonymi porażkami. Mimo to do proroka dołączyło ok. tysiąca muzułmanów z Medyny, którzy w białych szatach udali się do miasta pełnego ich wrogów. Co prawda Kurajszyci nie mogli zaatakować pielgrzymów którzy dotarliby do miasta, a szczególnie do świętego okręgu Al-Kaaby, bo byłoby to świętokradztwo i oznaczałoby, iż sprzeniewierzyli się oni opiece jaka została im powierzona nad Czarnym Kamieniem. Ale nic nie stało na przeszkodzie zaatakować i uniemożliwić Mahometowi dotarcie do Mekki, czyli rozbić jego zwolenników a jego samego zabić, nim przekroczy mury miasta. Taki właśnie był plan Abu Sufiana i innych Kurajszytów, z tym że Mahomet zdawał sobie sprawę że spróbują oni uniemożliwić mu dotarcie do Mekki, dlatego też podążał w tamtym kierunku dłuższą drogą przez pustynię, prowadzony przez przyjaznych mu Beduinów. Ostatecznie gdy podszedł w pobliże miasta, rozbił namiot w miejscowości zwanej al-Hudajbijja, gdzie został wytropiony przez oddział 200 kurajszyckich jeźdźców, którzy zapowiedzieli mu, że bez względu na to, czy przybył w pokoju czy nie, nie zbliży się do Al-Kaaby. Ostatecznie po długich negocjacjach, zapowiedziach i przysięgach podpisano 10-letni rozejm pomiędzy Kurajszytami a muzułmanami, wyrzekając się na ten czas wzajemnej walki i konfrontacji. Układ zawarty w namiocie Mahometa pod al-Hudajbijją pozwolił również przekonać wiele beduińskich plemion do nawrócenia się na islam, co spowodowało że w przeciągu kolejnych dwóch lat, ta religia stała się dominująca w całej Arabii. Tak oto z małej wspólnoty w Mekce, liczącej zaledwie 100 wiernych, Mahomet stał się prorokiem ludu złożonego z wielu arabskich plemion dotychczas często ze sobą skonfliktowanych, zjednoczenia ich pod wspólnym sztandarem Allaha i skierowania na podbój świata. Dzięki temu porozumieniu muzułmanie mogli ponownie udać się na pielgrzymkę do Mekki w następnym 629 roku.

Tymczasem pomiędzy poszczególnymi plemionami arabskimi wciąż panowały niesnaski, szczególnie z tymi które nie podpisały układu z al-Hudajbijj i wyznawały chrześcijaństwo. Do grupy takich plemion należeli chociażby Ghasanidzi, którzy mniej więcej od lat 20-tych III wieku byli arabskimi stronnikami (czy jak kto woli wasalami) Rzymian, a potem przyjęli chrześcijaństwo. Ta grupa północnych plemion arabskich (wśród których mnóstwo było również Syryjczyków, Greków, a czasem i Egipcjan), nie zamierzała podporządkowywać się rosnącemu w siłę islamowi i wszelkich takich posłańców wysyłanych przez Mahometa (lub jego współpracowników) oddalali, a niekiedy (jak w owym 629 r.) zamordowali. Ten czyn oczywiście nie mógł pozostać bez kary i we wrześniu 629 r. ruszyła muzułmańska wyprawa przeciwko Ghasanidom. Okoliczne ziemie, takie jak Syria, Palestyna, Egipt i duża część Azji Mniejszej przez prawie 20 lat (aż do 627 r.) pozostawała pod okupacją perską i niedawno powróciła pod panowanie rzymskie (bizantyjskie). Ziemie te były zniszczone, wyludnione a tamtejsza ludność zmęczona długoletnią wojną i wyrzeczeniami z tym związanymi. Po ostatecznym zwycięstwie cesarza Herakliusza nad Persami i podpisaniu z nimi traktatu pokojowego w 628 r. wydawało się że oto wszystko nareszcie zmierza ku trwałemu i ostatecznemu pokojowi, gdyż Persja została bardzo mocno osłabiona, co stwarzało nadzieję że w kolejnych dekadach nie będzie zdolna do podjęcia jakichkolwiek akcji zbrojnych czy najazdów na pograniczne tereny. Na Wielkanoc 630 r. sam cesarz przybył do Jerozolimy, aby przywieźć - zabrany stamtąd wcześniej przez Persów - prawdziwy krzyż, czyli fragment krzyża, który uważano za ten, na którym ukrzyżowano Chrystusa). Odżyły więc wszelkie nadzieje że przyszłość rysuje się w jasnych barwach, problem polegał tylko na tym, że te jasne barwy były barwami krwi która to dopiero miała popłynąć. A to wszystko za sprawą wyznawców nowej, plemiennej i jakby nie patrzeć niezwykle prymitywnej religii, przeznaczonej głównie dla Beduinów i nomadów, ale za to jednoczącej i działającej niezwykle mobilizująco i pobudzająco na tamtejsze umysły oraz serca. Chrześcijanie też byli mocno zdeterminowani w obronie swej wiary, ale w tamtym czasie byli bardzo osłabieni, wymęczeni długoletnią wojną i jedyne o czym myśleli to przynajmniej dekada spokojnego życia, tego jednak nie było im dane doświadczyć.




Atak, jaki został wyprowadzony na Ghasanidów przez armię muzułmanów, doprowadził jednak do mobilizacji lokalnych posterunków rzymskich w Palestynie, co spowodowało, że drogę wyznawcom Allaha zastąpiła pod miejscowością Mu'tah (w dzisiejszej zachodniej Jordanii) doświadczona w bojach z Persami, armia pod wodzą Teodora (młodszego brata cesarza Herakliusza I). Bitwa pod Mu'tah zakończyła się zwycięstwem Rzymian i  arabskich chrześcijan i zmusiła muzułmanów do odwrotu. Był to jednak sukces krótkotrwały, a narastające niebezpieczeństwo arabskie zostało całkowicie zbagatelizowane przez Rzymian wschodnich. W tym czasie zajmowała ich znacznie bardziej kwestia monoenergetyzmu (czyli dualistycznej natury Chrystusa, o której pisałem we wcześniejszych częściach), oraz szybkiej odbudowy zniszczonych prowincji i doprawdy niewielu, albo nawet nikt nie zdawał sobie sprawy z narastającego na południowym wschodzie ogromnego niebezpieczeństwa, które tam wykuwało się pod białym sztandarem Allaha. Zresztą do pełnej zgody wśród Arabów jeszcze nie było wcale tak blisko, jak świadczyłby o tym układ zawarty pod al-Hudajbijją. Szczególnie gdy pod koniec 629 r. Kurajszyci  zaatakowali jedno z plemion beduińskich, które niedawno przyjęło islam. Odpowiedź Mahometa była natychmiastowa i już w styczniu 630 r. zebrał on ogromną armię zwolenników, złożoną z 10 000 wojowników i na jej czele ruszył na Mekkę. Gdy wieść o tej wyprawie dotarła do Kurajszytów przelękli się oni, bowiem muzułmanie jak dotąd nigdy jeszcze nie zebrali tak licznej armii, a dysponując nawet znacznie mniejszymi siłami byli w stanie wygrywać z nimi bitwy. Postanowiono więc ostatecznie nie stawiać oporu, a wręcz otworzyć bramy miasta przed Mahometem i jego zwolennikami, oraz uznać go za pełnoprawnego członka społeczności miejskiej. Klucze od miasta wręczył Mahometowi sam Abu Sufian - niegdyś jego przyjaciel, a dotąd śmiertelny wróg. Uznał on również Mahometa za proroka, a Allaha za jedynego Boga i przyjął islam (podobnie jak uczyniło to w wielu innych mieszkańców Mekki, w tym ów Kaled, który wygrał bitwę pod górą Ohud). Sanktuarium Al-Kaaba zostało oczyszczone z wszelkich pogańskich bóstw i poświęcone Allahowi (zniszczono wówczas 360 wizerunków bożków Al-Kaaby, chodź Mahomet miał ponoć zakazać zniszczenia wizerunku małego Jezusa i Marii jaki też znajdował się w tym miejscu, jako że chrześcijaństwo i judaizm uważane były za "Religie Księgi" a więc nie pogańskie). Mieszkańcy miasta nie byli jednak zmuszani do przyjęcia islamu, choć ogromna większość uczyniła to dobrowolnie, widząc że jest to nie tylko religia przyszłości dla nich samych, ale również religia jednocząca ich lud. Teraz bowiem dzięki jednemu Bogu - ich Bogu - byli znacznie silniejsi i mogli dokonać rzeczy o których wcześniej nie byli w stanie nawet pomyśleć.

Oczywiście zajęcie Mekki i uczynienie z niej miasta muzułmańskiego nie zakończyło wzajemnych walk pomiędzy arabskimi plemionami, choć w ciągu kolejnych dwóch lat cała Arabia stała się muzułmańska. Mimo to w owym 630 r. Mahomet musiał się jeszcze uporać z kilkoma plemionami Beduinów, oraz z miastem Taifa (które to przyjęło islam w 632 r.) a także przeprowadził demonstrację wojskową na północnym-zachodzie wymierzoną w Rzymian i choć do starcia nie doszło, miała ona jednak zademonstrować, że celem współwyznawców Mahometa jest podbój wszystkich ziem, jakie należą do ludów, nie wyznających islamu.




CDN.

wtorek, 21 listopada 2023

NIEWOLNICY DO ZADAŃ SPECJALNYCH - Cz. XV

CZYLI JAKIE BYŁY NAJWIĘKSZE
OŚRODKI HANDLU NIEWOLNIKAMI W
STAROŻYTNOŚCI I ŚREDNIOWIECZU,
ORAZ SKĄD I Z JAKICH
WARSTW SPOŁECZNYCH NAJCZĘŚCIEJ
POCHODZILI KANDYDACI
NA NIEWOLNIKÓW





II

STAROŻYTNY RZYM

(II wiek p.n.e. - V wiek)

Cz. VI







SPRZEDAŻ, DZIEDZICZENIE I WYZWOLENIE NIEWOLNIKÓW
(NA PODSTAWIE ZACHOWANYCH LISTÓW I DOKUMENTÓW STAROŻYTNOŚCI)
(XIX wiek p.n.e. - I wieku naszej ery)
Cz. III



DELFICCY NIEWOLNICY
KAMIENNE INSKRYPCJE POZOSTAWIONE W ŚWIĘTYM PRZYBYTKU APOLLONA
(II i I wieku p.n.e.)



 Dziś kontynuujemy naszą eskapadę po kamiennych inskrypcjach znajdujących się w świętym okręgu Apollina w Delfach i skupiamy się oczywiście na wyzwolonych niewolnikach z II wieku p.n.e. Teraz jednak zaczynają się małe schody ponieważ schodzimy niżej, na miejsce gdzie w grudniu 1935 r. doszło do trzęsienia ziemi i tym samym uszkodzenia wielu inskrypcji i choć niektóre udało się przywrócić i odczytać to jednak nie wszystko jest jasne. Poza tym pewien problem stanowi chronologia, szczególnie zaś lista archontów delfickich, których przyznam się szczerze pełnej listy nie ma, jako że nie przetrwała do naszych czasów. Można wszakże próbować metodą prób i błędów wyznaczać poszczególnych archontów (co przyznam się szczerze będę musiał robić) i tak właśnie będzie począwszy od pierwszej zaprezentowanej przeze mnie osoby, gdzie mówimy najprawdopodobniej o roku wyzwolenia 153 p.n.e. Według mnie jest to najbardziej właściwa data, gdyż co prawda udało mi się ustalić archontów roku 157, 155, 154, 152 ale już 151 i do 144 mam problem, więc tutaj może być swoiste okienko czasowe w którym można również umieszczać owego archonta Trazyklesa, w czasie którego rządów uwolniony został niejaki Hilaron, notabene za astronomiczną jak na niewolnika sumę 15 min (pisałem już w poprzednich częściach że z reguły niewolnicy kupowani i sprzedawani byli do 4/5 min i rzadko kiedy ta kwota była większa. A jedna mina dzieliła się na 100 drachm, jedna drachma na 6 oboli, zaś 60 min to był jeden talent).



XIII
HILARON
"MĘSKIE CIAŁO"
(ok. 153 r p.n.e.)
(prawdopodobne są również daty od 151 do 144 r. p.n.e.)


Za archontu Trazyklesa, w miesiącu Teoksenios (w kalendarzu delfickim odpowiada miesiącom marzec-kwiecień) , Deksondas, syn Damona, Mantias, syn Kleodamosa (wyzwalają) niewolnika imieniem Hilaron, za cenę 15 min srebra, w porozumieniu z jego synem Dioniziosem, i on (otrzymał) całą sumę. Gwarant zgodnie z prawem miasta: Archon, syn Kalliasza. Jeśli ktoś kiedykolwiek położy ręce na Hilarionie, aby go zniewolić, niech sprzedawca Astoksenos i gwarant Archon zapewnią dla boga gwarancję odkupienia. Jeżeli nie dadzą bogu gwarancji odkupienia, niech zostaną ukarani grzywną zgodnie z prawem miejskim. Podobnie, niech pierwsi przybysze będą mieli pełną władzę, aby wziąć Hilarona pod swoją opiekę jako wolną osobę, bez narażania się na jakąkolwiek karę lub jakikolwiek proces. 

Świadkowie: Kapłani Apolla: Praksias i Andronikos, urzędnicy: Deksondas, syn Damona, Mantias, syn Kleodamosa, Ksenainetos, syn Sosinikosa, oraz osoby: Timoksenos, syn Fyskeisa, Ksenon, syn Ksenokritosa, Dionizios, syn Asandrosa, Politas, syn Asandrosa, Archon, syn Kalliasza, Stratagos, syn Seilichosa.



SKARBIEC ATEŃCZYKÓW W DELFACH
(Tę inskrypcję wyryto w lewym dolnym rogu tuż przed wejściem do budynku, poniżej kolumny)



XIV
EUTYCHIS
"KOBIECE CIAŁO"
(130 r. p.n.e.)


Ten inskrypcję wyzwoleńczą wyryto na lewym dolnym bloku od frontu skarbca Ateńczyków jednego z największych monumentalnych zabytków starożytnych Delf. Archontat Habromacha (czyli 130 r. p.n.e.) był już rokiem dominacji w Helladzie Rzymu. 148 r. p.n.e. konsul Kwintus Cecyliusz Metellus pokonał i pojmał ostatniego króla Macedonii - Andriskosa, a Macedonia zamieniona została w kolejną rzymską prowincję. Najsilniejsza wówczas organizacja Hellady - Związek Achajski poczuł się zagrożony i (za namową stratega Związku Kristolaosa) doprowadził do wojny z Rzymem zakończonej w 146 r. p.n.e. klęską pod Koryntem, zniszczeniem miasta i zamianą Hellady w rzymską prowincję Achaję - ale zarządzaną z Macedonii. W tym samym czasie w Afryce prokonsul Publiusz Korneliusz Emilianus Scypion zdobył Kartaginę, a w ostatniej dzielnicy Byrsie skapitulował kartagiński generał Hasdrubal (jego żona i dzieci popełniły samobójstwo), a miasto z woli senatu skazane zostało na zniszczenie, tak, aby już nigdy się nie odrodziło (ziemia została zniszczona ogniem i posypana solą aby nigdy tam już nic nie wyrosło, ale odrodzenie Kartaginy tym razem jako rzymskiej kolonii, rozpoczęło się już prawie 25 lat po jej zniszczeniu, w 122 r p.n.e trybun ludowy Gajusz Semproniusz Grakchus udał się do Afryki aby przygotować teren pod budowę nowej rzymskiej kolonii Kartaginy, jednak z powodu obstrukcji Fanniusza i zamordowaniu Grakchusa w 121 r. p.n.e. zamiar ten nie został doprowadzony do końca. Nową Kartaginę odbudował dopiero Gajusz Juliusz Cezar w roku 45 p.n.e, pierwsze prace zaś w nowej kolonii ruszyły z początkiem roku 44 p.n.e.




To się zaś tyczy roku 130 p.n.e. to z takich ciekawostek które nie są bezpośrednio związane z polityką znalazłem chociażby taką (może poza faktem, że Ptolemeusz VIII - władca Egiptu, zamordował wówczas swego syna Memfitesa, ale to było mniej lub bardziej normalne w tych kręgach) jak choćby w Kumae w kampanii w Italii posąg Apolla płakał przez cztery dni. A także popis sztuki tanecznej wykonał konsul roku 143 r. p.n.e. Appiusz Klaudiusz (wówczas członek komisji agrarnej), który namawiał tym samym młode dziewczęta i młodych mężczyzn do tańców, które niekoniecznie były zgodne z wolą ich rodziców (choć nie wydaje się aby były sprośne). Poza tym w Rzymie piorun zabił pretora, a w Reate urodził się muł o pięciu nogach. A teraz wróćmy do Delf.


Pod archontem Habromachem, synem Mantiasza, w miesiącu Poitropios (odpowiada grudzień-styczeń), będąc bouletą (członkiem rady miejskiej) przez pierwszy semestr Diodoros, syn Archona i Damon, syn Ataniona, oraz sekretarz Archelaos, syn Peisiteosa, na tych warunkach Euangelos, syn Patrona, sprzedał Apollonowi Pytyjskiemu "kobiece ciało" o imieniu Eutychis, urodzone w rodzinie pochodzącej z Amfisy, za cenę czterech min srebra, a on (otrzymał) całą sumę, Eutychis powierzył bogu swoje odkupienie, pod warunkiem, że będzie wolna i że nikt nigdy nie mógł jej zniewolić, (tylko) żeby robiła, co chce i chodziła, gdzie chce. Poręczyciele zgodnie z prawem miasta: Filon, syn Iatadasa i Nikatas... (brak tekstu). Jeśli kiedykolwiek ktoś spróbuję zdobyć Eutychis, aby ją ponownie zniewolić, niech sprzedawca Euangelos i poręczyciele Filon i Nikatas przedstawią bogu dowód odkupienia. A jeśli nie przedstawią bogu dowodu odkupienia, niech zapłacą bogu karę dziesięciu min i niech Eutychis będzie wolna, a także niech pierwsi przybysze będą mieli pełnię władzy, aby przejąć kontrolę nad Eutychis, jako wolną osobą, bez narażania się na karę grzywny lub jakikolwiek proces. 

Świadkowie: kapłan Apolla Archon, syn Kalliasza (z reguły występuje dwóch kapłanów jako świadków, jeśli jest tylko jeden to znaczy że drugi albo był zajęty, albo chory, albo zmarł i nie został jeszcze wyznaczony nowy), sędziowie Diodoros, Damon i Archelaos oraz poszczególne osoby Kle(?) syn (?), Iatadas, syn Patrona, Ortaios syn Sosiasa, Patron, syn Traseasa, Praochos i Pyrrias, synowie Archelaosa, Ateisidas, syn (?), Tymokles, syn Poliona.



XV
ANTYGONA
(30 r. p.n.e.)


 Oto minęło sto lat od wyzwolenia Eutychis i teraz przenosimy się do monumentalnego tarasu, ofiarowanego przez króla Pergamonu - Attallosa I w ostatniej dekadzie III wieku p.n.e. (dziś ów taras już nie istnieje, choć kamienie użyte na jego budowę - na jednym z nich znaleziono ową inskrypcję wyzwoleńczą - ułożone są jeden na drugim). Są tam właściwie dwie inskrypcje jedna pod drugą dotyczące tej samej osoby, a Opowiadają one o wyzwoleniu niewolnicy imieniem Antygona przez jej panią Agrodyzję - córkę Marka Bibiusa. Antygona została jednocześnie obarczona obowiązkiem pozostania w domu swej pani aż do jej śmierci.

Rok 30 p.n.e. był rokiem całkowitego triumfu Gajusza Juliusza Cezara (Oktawiana) nad Markiem Antoniuszem i Kleopatrą, którzy ostatecznie w tym roku zakończyli swój żywot. Po zwycięstwie w bitwie morskiej pod Akcjum 2 września 31 r. p.n.e. żołnierze odwracali się od Antoniusza (notabene przegrał on tę bitwę na własne życzenie, jako że opuścił walczących żołnierzy i popłynął za odpływającym okrętem Kleopatry, choć jego żołnierze walczyli jeszcze przez kilka kolejnych godzin aż do zapadnięcia zmroku) 




Aż do chwili, gdy nie pozostało mu nic innego jak tylko popełnić samobójstwo (ponoć Kleopatra wierzyła początkowo że Oktawian pragnie tylko śmierci Antoniusza i pozwoli jej nadal władać Egiptem, dlatego też wysłała list Antoniuszowi, twierdząc że poprzedniej nocy popełniła samobójstwo i że teraz oczekuje go w światach. Ten, z żalu i miłości do tej kobiety zabił się.




Kleopatra sądziła że dzięki temu zawsze z Oktawianem sojusz. Gdy ten jednak zażądał by udała się z nim (i dziećmi) do Rzymu jako trofeum (choć oczywiście tego nie powiedział), jej duma na to nie mogła pozwolić, dlatego też dołączyła do swego ukochanego poddając się ukąszeniu jadowitej żmii, której jad powodował szybką śmierć.






W owym 30 roku PNE zginął również ostatni morderca Cezara sprzed czternastu lat - Gajusz Kasjusz Parmensis (przez te wszystkie lata byli oni bowiem tropieni jak zwierzyna łowna i zarówno Oktawian jak i Antoniusz mordowali ich, gdy tylko wpadli im w ręce).




PIERWSZA INSKRYPCJA

Za archontu Melissiona, w miesiącu […], Arystokleas, syn Filonikosa i Antyfilos, syn Gorgilosa, będący bouleutami, Afrodyzja, córka Marka Bibiusa, sprzedała Apollinowi Pytyjskiemu "kobiece ciało" zwane Antygoną za cenę 3 min srebra i ona (otrzymała) całą sumę. Poręczyciel według prawa miasta: Eukleidas, syn Herakleidasa. Niech jednak Antygona pozostanie z Afrodyzją tak długo, jak żyje, wykonując w miarę możliwości to, co jej nakazano. Jeśli nie zrobi tego, co jej każą, niech Afrodyzja będzie miała władzę, aby ukarać ją w dowolny sposób. 

Świadkowie: kapłani Apolla Kallistratos, syn Aiakidasa i Diodoros, syn Doroteosa, (a także) Lysimachos, syn Nikanora, Nikanor, syna Lysimachosa, Polemarchos, syn Damona i Orestas, syn Pasona.


DRUGA INSKRYPCJA 

Pod archontem Epinikosem, synem Nikostratosa, w miesiącu Teoksenios, Diodoros, syn Filonikosa i Timoleon, syn Emmenidasa, będący bouleutami, Afrodyzja, córka Marka Bibiusa, uwolniła Antygonę od klauzuli paramone (czyli obowiązku pracy na rzecz pana nawet po wyzwoleniu), (tak), że nie jest ona już od nikogo zależna w czymkolwiek i w jakikolwiek sposób i może robić co chce. 

Świadkowie: kapłani Apolla - Polemarchos i Filon oraz pojedyncze osoby: Leon, Nikanor i Lysias.

Nie wiadomo kiedy nastąpiło całkowite wyzwolenie Antygony, ponieważ nie ma możliwości odtworzenia listy archontów Delf z I wieku p.n.e. Można jednak założyć że miało to miejsce w ciągu roku lub kilku kolejnych lat.


PS: W kolejnej części teksty instrukcje dotyczące niewolników z innych greckich miast.



TROCHĘ POZA TEMATEM, ALE TAK WYGLĄDAŁ POSIŁEK RZYMSKIEGO LEGIONISTY z I/II wieku naszej ery.
(Wbrew pozorom Rzymianie jedli bardzo dobrze, na stołach nie mogło zabraknąć ani wina, ani oliwy ani też mięsiwa).



CDN.