Łączna liczba wyświetleń

środa, 7 stycznia 2015

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. VII

CYWILIZACJA SYRIUSZA

"Czy znane ci prawa niebios,
czy wyjaśnisz ich pismo na ziemi?
"

Księga Hioba (38/33)


Planety konstelacji SYRIUSZA 
Pierwsza z planet to Syriusz A, druga to Syriusz B



Po zakończeniu bratobójczej wojny domowej na Avalonie i opanowaniu tej planety przez Reptilian (o czym już wcześniej pisałem w poście "...Pierwsze międzygalaktyczne konflikty"), Założyciele (o który mowa w pierwszych postach), postanowili utworzyć nowe materialne życie w galaktyce Syriusza. Pomagali Im w tym dziele również eteryczni Felinianie i Karianie, którzy stworzyli "Duchową Hierarchię Starszyzny Syriusza". Oni położyli duchowe podstawy pod nowe życie mające "zakiełkować" w rejonie gwiazd Syriusza. Wkrótce też jedną z planet, krążących w rejonie gwiazdy Syriusza A, zasiedlili materialni Felinianie (Lwi Ludzie), którzy opuścili Avyon, opanowany teraz w przeważającej większości przez ludzkich Felinian - czyli Lirian. W rejonie zaś gwiazdy Syriusza B, Założyciele oraz eteryczni Felinianie i Karianie - rozpoczęli tworzenie nowego życia "od podstaw".

W wyniku krwawej wojny liriańsko-wegańskiej (o której wcześniej pisałem), postanowili iż dusze poległych w tej wojnie, zaczną nowy proces inkarnacyjny właśnie w okolicach gwiazdy Syriusza B. Tak też się stało. Ludzie którzy tam wyewoluowali stworzyli nowe społeczności, nową kulturę, która jednak okazała się tzw.: "fizyczną pułapką gęstości". Nastąpiło bowiem całkowite zatracenie duchowości i tych aspektów życia, które wiodą w stronę "wyzwolenia". Społeczeństwo Syrian (połączone dusze poległych Lirian i Wegan), całkowicie zatracili się w swej materialnej formie, zupełnie odrzucając jakąkolwiek duchowość. Nie tylko duchowość zresztą, takie pojęcia jak medytacja czy śnienie też było im obce (zasypiali, ale zupełnie niczego nie śnili).

Nie wszystkie istoty rozpoczęły kolejny cykl inkarnacyjny w materialnym świecie Syriusza. Część dusz z Liry, postanowił pozostać w stanie niematerialnym i wraz ze "Duchową Starszyzną Syriusza", zamierzali poświęcić się wszelkiej pomocy cierpiącym w sferze materialnej. Ich jedynym celem było obdarzanie wszystkich cielesnych istot holistyczną energią uzdrawiającą ciało. Pragnęli oni obdarzyć materialne ludzkie istoty w galaktyce Syriusza - wibracją bezwarunkowej miłości. I tu zaczął się problem. Materialni Syrianie bowiem, stworzyli niezwykle wojownicze i brutalne społeczeństwo, pełne przemocy, gwałtów i mordów. Obdarzani zaś pozytywną energią niematerialnych istot z Liry - cierpieli prawdziwe katusze. Odchodzili od zmysłów i popadali w szaleństwa, nie wiedzieli bowiem co im dolega. Odrzucili bowiem jaźń duchową, oparli się na materialnej stronie istnienia - "Istnieję tu i teraz, nie ma nic innego po mej śmierci". Czyli póki żyję "jestem", jak umrę "nie ma mnie".

Cierpienie psychiczne bombardowanych pozytywną energią materialnych Syrian, było tak wielkie iż doprowadziło nawet do wybuchu wojny domowej, która zakończyła się potwornymi zniszczeniami i śmiercią wielu przedstawicieli tej cywilizacji. Po wojnie, osłabione społeczeństwa Syriusza B, wciąż dyszące nienawiścią i wciąż bombardowane "energią miłości" przez eterycznych Lirian, zaczęły częściowo odchodzić od dawnych "materialnych przyzwyczajeń". Niewielka część Syrian zaczęła zwracać się w stronę duchowości, co było czymś zupełnie nowym w tamtym świecie. Ci nowi Syrianie nie byli tam jednak rozumiani i zaczęło dochodzić do ich prześladowania, jako sprawców owych cierpień psychicznych mieszkańców planety. Wówczas to ci którzy nie znajdowali zrozumienia wśród Syrian, postanowili opuścić rodzinną planetę i udać się w poszukiwaniu nowego domu dla przyszłego osiedlenia. Tak też uczynili.

O dalszej historii Syriusza opowiem w kolejnych postach, gdyż jego dzieje wiążą się dalej z I Wielką Wojną Galaktyczną, powstawaniem Federacji Galaktycznej i "Wielkiej Kolonizacji" przestrzeni kosmicznej przez "galaktycznych ludzi".



CDN.

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. VI

PLANETA SERPO


Cywilizacja planety Serpo liczy (obecnie?) ok. 650 000 mieszkańców, czyli bardzo nieliczną. Władzę sprawują wybrani liderzy zgrupowani w "Radzie Gubernatorów", kontrolujących praktycznie każdy aspekt życia mieszkańców planety. Przestępczość została wyeliminowana ze społeczeństwa Ebenów. Ebeni rozmnażają się w sposób naturalny, co może znaczyć iż udało im się "odbudować" narządy płciowe (nie wiadomo jednak w jaki sposób? Czy przez eksperymenty genetyczne, czy też dzięki zmieszaniu się z inna grupą Apeksjan, którzy uciekli ze swej planety po katastrofie ekologicznej lub nuklearnej). Ebeni mają jednak nałożone limity na posiadanie dzieci (góra dwójka dzieci z jedną kobietą, choć mężczyźni mogą posiadać po kilka partnerek).

Nim dziecko przyjdzie na świat, jest już planowana jego przyszłość. Od chwili narodzin jest ono przydzielane do odpowiedniej kasty socjalnej na planecie. Jeśli trafia do "kasty" naukowej - uczy się tylko tego co przynależy tej danej grupie i niczego ponad to. Ich naukowcy są doskonałymi wynalazcami, przede wszystkim zbudowali urządzenie umożliwiające czerpanie energii elektrycznej z próżni. Jedno małe pudełko (zwane urządzeniem propulsyjnym), jest w stanie zasilić energią elektryczną cały budynek i posiadany w nim sprzęt domowy (muszę tu powiedzieć że kiedyś, dawno temu słyszałem iż podobne urządzenie zostało sprowadzone na Ziemię - być może w czasie owych kontaktów ludzi z Ebenami w latach 60-tych? W każdym razie ponoć ów "sprzęt" trafił nawet w prywatne ręce do pewnego człowieka pracującego przy projekcie Serpo. Stwierdził on kiedyś iż urządzenie to nie wymaga ładowania, zaś zasila energią wszystko co przebywa w jego otoczeniu w promieniu kilku tysięcy metrów. Dodał też iż były pierwsze projekty sprowadzenia i sprzedaży tego "cudeńka" ludziom, ale okazało się iż skutki takiej decyzji byłyby katastrofalne dla wielu firm. Przede wszystkim upadłyby wszelkie elektrownie - stałyby się po prostu zbędne. Nie można by było też oszacować wysokości opłaty za energię, gdyż pobierałaby energię z próżni, zaś sam aparat nie wymagał ładowania i nie można byłoby skontrolować ilości pobranej energii. Zaniechano więc planów obdarzenia ludzkości w te "aparaciki").

Ebeni czczą pewne bóstwo, które jednak odnosi się do bytu wspólnego - stwórcy wszechświatowego, do którego modlą się w budynkach świątynnych. Po śmierci grzebią ciała zmarłych w ziemi, przedtem ubierając je w białe szaty i chowane w metalowych kontenerach z dala od ośrodków miejskich. Po pochówku odbywa się uczta, na której wszyscy domownicy jedzą, piją, tańczą i śpiewają, takie zachowanie jest naturale u tych ludów i ras, które mają świadomość nieuchronności reinkarnacji i zdają sobie sprawę że śmierć jest tak samo końcem, jak i początkiem czegoś nowego. W społeczności Ebenów nie ma ani biednych ani bogatych, bowiem w ogóle nie ma pieniędzy, ni niczego podobnego. Każdy mieszkaniec planety posiada tyle samo produktów co inni, każdy też odbiera swoją dzienną dawkę pokarmu w "ośrodkach zaopatrzeniowych". Są rasą muzykalna, lubią tańce i śpiewy. Lubią sport, szczególnie grę która bardzo przypomina naszą piłkę nożną (różnica polega jedynie wielkości piłki, która jest o wiele większa od naszej, ziemskiej, na dość skomplikowanych zasadach gry, oraz na bardzo długim czasie jej rozgrywania - w porównaniu do ziemskiego futbolu).

Domy Ebenów, wszystkie wyglądają tak samo, wszystkie są zbudowane z metalu, gliny i surowca przypominającego nasze ziemskie drewno (z małymi różnicami). Każdy dom posiada zawsze tę samą ilość pokoi (4). Jeden pokój sypialny, gdzie rodzina Ebenów sypia na matach. Kuchnia, pokój główny, (my powiedzielibyśmy gościnny), oraz pomieszczenie gdzie załatwiają czynności fizjologiczne - przypominające łazienkę. Ebeni uprawiają wiele warzyw, np. takie, które kształtem przypominają nasze ziemniaki, jednak o słodkim i soczystym smaku, niczym nasze pomarańcze. Są też tam uprawiane pomidory i sałata, które są identyczne z naszymi i o takim samym smaku co ziemskie. Piją dużo białego jak śnieg płynu, który przypomina mleko, lecz smakuje jak napój musujący i lekko alkoholowy. Ebeni spożywają także dodatkowo wielkie ilości wszelakich owoców - niezwykle słodkich i zawierających mnóstwo soczystego miąższu, oraz wypiekają chleb.

Ebeni mieszkają głównie w osadach miejskich, których łącznie jest ok. 100. Osady te są rozłożone głównie wokół równika. Niewiele jest ich na półkuli północnej planety, gdzie jest dość niska temperatura. Na biegunie północnym jest kilka wygasłych kraterów wulkanicznych zalanych wodą. Zaś biegun południowy jest kompletnie "wymarłą strefą". Jest to jałowa kraina w której nie występują żadne opady i nic tam nie rośnie. Biegun południowy za to rozsiany jest wszelkiego rodzaju skałami wulkanicznymi, oraz ogromną skalistą pustynią na samym południu. Panuje tam też dość wysoka temperatura (ok. 32 do 57 stopni Celsjusza). Okolice równika to rejon pokryty piaszczystymi pustyniami z oazami w których znajdują się studnie artezyjskie, oraz pokrytymi bujną roślinnością wąwozami i dolinami w których grasują agresywne, niebezpieczne zwierzęta, żywiące się mięsem, podobne do naszych pancerników. Na równiku występuje też zupełny brak lasów, które w ogromnych ilościach znajdują się na północy.

Śnieg spada tylko na północy, a opady są bardzo intensywne, płachty śniegu potrafi odchodzić do 6 metrów w górę. Nieliczne osady Ebenów na północy, biorą się z tego iż rasa ta cierpi na hipotermię - bardzo szybko się ochładza. Jeśli zaś udają się tam w zimie, to tylko w odpowiednich ogrzewanych wewnętrznie kombinezonach. Na północy występują i inne gatunki agresywnych zwierząt. Jednym z najniebezpieczniejszych z nich, jest zwierzę, które na pierwszy rzut oka przypomina naszą roślinożerną krowę. Jest to jednak bardzo niebezpieczna, mięsożerna bestia, o ogromnych kłach przebijających nawet metal. Są wielkie koty przypominające krzyżówkę naszej pumy z lwem. Są też ogromne węże, dochodzące do 4,5 metra długości i 0,5 metra średnicy. Węże te żywią się wszystkim co wpadnie im w paszczę. Wody zasiedlone są przez niewielkie stworzonka, przypominające węgorze.

Nad Serpo noc nigdy nie zapada, a to z prostej przyczyny - nad planetą świecą dwa słońca, zachodzi zaś tylko jedno z nich, drugie cały czas świeci. Jednak wraz z zachodem jednego z dwóch słońc, zaczynają wiać niezwykle porywiste wiatry. Ebeni śpią lub odpoczywają jedynie przez 4 godziny, pracują zaś przez 10 godzin (doba trwa na Serpo 14 godzin, ale nie są to nasze ziemskie godziny. Godzina na Serpo trwa znacznie dłużej niż ziemska). Ebeni są wegetarianami, bowiem nie spożywają w ogóle mięsa. Po każdym odpoczynku witają się serdecznie, jakby się długo nie widzieli. Ebeni żyją w sposób rygorystyczny i bardzo unormowany.


Tak właśnie wygląda życie na planecie Serpo.


CDN.

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. V

AVYON - AVALON - LIRA - WEGA

(PIERWSZE MIĘDZYGALAKTYCZNE KONFLIKTY)


"Jestem Ra, od którego czas wziął początek.
Jestem osią koła,
Dzienny gwiazdy unosząca się
nad bezkresnym morzem.
Nie plonem jestem; jestem nasieniem.
Nie Lira jestem; jestem pieśnią.
Ze świata nie odejdę".

Tekst z egipskiej Księgi Umarłych


Gdy tylko "ludzcy" Felinianie osiągnęli wystarczający poziom rozwoju technologicznego (udostępnionego im przez ich "genetycznych rodziców" - "lwich" Felinian), rozpoczęli kolonizację najbliższych planet konstelacji Liry. Pierwszą planetą na której się pojawili i którą skolonizowali był zbliżony do ich rodzinnego Avyonu, świat któremu oni nadali nazwę Avalon. Rozpoczęło się tworzenie nowej, nastawionej pokojowo cywilizacji galaktycznej. Koloniści utrzymywali również stałe kontakty ze swym starym światem - Avyonem.

Gdy cywilizacja Avalonu zaczęła się rozwijać, a "ludzcy" Felinianie, zamieszkujący planetę, zaczęli myśleć o kolonizacji również i innych światów w konstelacji Liry, wówczas to na ich planetę przybyły Gady. Reptilianie, widząc duży technologiczny rozwój ludzi i jednocześnie obawiając się by ludzkość nie zdominowała Wszechświata, wzniecili pierwszy konflikt. Oczywiście oni nie zamierzali jeszcze atakować ludzkich siedzib na Avalonie i niszczyć "wrogiej sobie" (według nich samych), cywilizacji. Przybyli oficjalnie jako przyjaciele i poprosili o możliwość osiedlenia się na planecie. Uzyskali pozwolenie i przez jakiś czas na Avalonie rozwijały się dwie kultury "ludzka" i "gadzia". Dla tych drugich było jasne że należy powstrzymać rozprzestrzenianie się ludzi we Wszechświecie, dlatego też zainicjowali pierwsze konflikty między "ludzkimi" Felinianami.

Zaoferowali im np.: możliwość korzystania ze swej super nowoczesnej broni i technologii galaktycznej, jednocześnie całkowicie pomijając jakąkolwiek duchowość. Doszło wiec do rozłamu wśród feliniańskich kolonistów, bowiem jedni dążyli do sojuszu z Reptilianami i zerwaniu więzów ze starym światem rodzinnym - Avyonem, inni nawoływali do powrotu do nauk duchowych i utrzymaniu związków z "macierzą". Bardzo szybko powstały dwie przeciwstawne frakcje wśród "ludzkich" Felinian, które nie potrafiły już się porozumieć między sobą. Otwarcie dążono do wojny domowej, która była bardzo na rękę Reptilianom.

Wojna wybuchła, była niezwykle krwawa i spowodowała ogromne zniszczenia. Gady oczywiście stanęły po stronie tych, którzy opowiadali się za sojuszem z nimi i wspólnej kolonizacji Wszechświata. Wojna zakończyła się zniszczeniem całej "ludzkiej" kolonizacji Avalonu, nie było zwycięzców, zaś obie feliniańskie grupy poniosły totalną klęskę. Zwycięzcami zaś stali się Reptilianie, którzy skolonizowali całą planetę, zmuszając pozostałych przy życiu ludzi do uznania ich praw i postępowania według ich woli, lub opuszczenia Avalonu. Tak oto pierwsza ludzka cywilizacja poza Avyonem - przestała istnieć. Lecz był to jedynie początek kolejnych wojen i konfliktów.

Po upadku Avalonu, feliniańscy ludzie z Avyonu postanowili skolonizować potężną planetę również leżącą w konstelacji Liry - Wegę. Lirianie (odtąd będę używał określenia Lirianin - na oznaczenie człowieka z Avyonu, zaś Felinianin na określenia "Lwich Ludzi"), stworzyli na Wedze wysoko rozwiniętą cywilizację, która jednak prawie od razu odrzuciła jakiekolwiek związki z macierzystym światem. Stworzono zupełnie nową kulturę, można nawet rzec że czyniono na siłę wszystko by pozbyć się jakichkolwiek związków z Avyonem. Wymyślono nową religijna orientację, stworzono filozofię opartą na zaprzeczeniu wszystkiego co dotąd znano na Avyonie, rozpoczęto też wielkie zbrojenia na wypadek "agresji starego świata".


Porównanie wielkości Wegi (po lewej), do naszego Słońca ("na dole" porównanie wielkości Słońca do innych planet naszego układu słonecznego)



 PLANETA APEKS 

Ponieważ Lirianie z Avyonu dokonywali częstych badawczych i kolonizatorskich podróży galaktycznych, mieszkańcy Wegi nie zamierzali być od nich gorsi. Postanowiono rozpocząć wielka kolonizację nowych światów, by móc tworzyć bazy wojskowe na wypadek spodziewanego konfliktu z Avyonem. Wielkim sukcesem skończyła się kolonizacja dwóch najbliższych gwiazd - Altair i Centauri. Następnie rozpoczęto kolejne wielkie kolonizacje dalszych planet. Wreszcie wybuchła spodziewana wojna, która jednak nie przynosiła zwycięstwa ani jednej ani drugiej stronie, za to powodowała ogromne zniszczenia i śmierć tysięcy kolonistów "wrogich obozów". Każda zaś akcja jednej strony, powodowała automatyczną reakcję drugiej- wojna wydawała się nie mieć końca.

Gdy zniszczenia przybrały katastrofalne rozmiary, wreszcie wyczerpane obie strony konfliktu, postanowiły zakończyć spór. Pokój zawarto dopiero wówczas gdy stało się oczywiste że żadna ze stron nie jest w stanie definitywnie zniszczyć drugiej i zakończyć konfliktu swym zwycięstwem. W społeczeństwach zarówno Avyonu jak i Wegi zaczęły tworzyć się tzw.: "ruchy antywojenne", nawołujące do przerwania wyniszczającego obie strony konfliktu zbrojnego. Wreszcie zawarto pokój, a jego umocnieniem stała się wspólna kolonizacja planety, która otrzymała nazwę - Apeks. Obie grupy, zarówno Lirian jak i Wegan osiedliły się w tym nowym świecie z zamiarem wspólnego pokojowego życia. Tymczasem cywilizacje Avyonu i Wegi zaczęły poszukiwać dróg wzajemnej współpracy, postanowiono nie wchodzić sobie w drogę przy kolonizacji nowych światów i nie powodować niepotrzebnych konfliktów.

Apeks niewiele różnił się od naszej Ziemi, jednak posiadał tak przedziwną atmosferę, że kolejne pokolenia Lirian i Wegan, zaczęły przybierać inne kształty niż pierwotni koloniści. Oczywiście owe różnice były niewielkie jak marszczenie się skóry pod wpływem dotyku, bardziej spiczasty kształt podbródka, oraz co charakterystyczne zupełna utrata owłosienia (nawet włosów na głowie). Obie grupy - liriańska i wegańska, postanowiły odtąd żyć wspólnie. Rozwijano zarówno badania naukowe i przyspieszano postęp technologiczny, lecz także rozwijano swą duchowość. Na Apeksie niezwykle mocno rozwinęły się wszelakie pola polaryzacji. Byli zwolennicy nauki, jak i ci którzy głosili potrzebę powrotu do duchowych praktyk, byli wojskowi, którzy dążyli po kolejnych kolonizacji i siłowych podbojów innych światów, ale także niezwykle silny był "ruch pacyfistyczny". Można wręcz rzecz że cywilizacja apeksiańska była spolaryzowana o wiele silniej niż nasza Ziemia.

Na Apeksie zaczęło wreszcie dominować przekonanie że sięganie po wszystko czego się tylko zapragnie, bez oglądania się na dobro wspólnoty - to najzwyklejsza normalność. Takie myślenie stało się tam niezwykle częste, liczyło się osiąganie indywidualnych przyjemności i samozadowolenia z posiadania władzy i seksualnych rozkoszy. Szczególnie to ostatnie stało się wręcz wyznacznikiem Apeksjan. Apeksjanie bowiem odznaczali się niespożytym temperamentem seksualnym. Nie poprzestawali jedynie na samym akcie cielesnego zbliżenia, nauczyli się bowiem i rozwinęli w sposób niepojęty telepatię, którą także wykorzystywali do celów seksualnych. Jednocześnie całkowicie dezawuowali jakiekolwiek sprawy związane z duchowością. Stali się wreszcie prymitywnymi duchowo istotami podobnymi do nas Ziemian - nie wiedzieli po co właściwie istnieją i nie mieli świadomości własnych problemów oraz metod ich rozwiązywania.

To samo tyczyło się kwestii ekologicznych. Apeks, planeta z niezwykle bujną roślinnością i kryształowo czystą wodą - zaczęła zamieniać się w jedno wielkie wysypisko śmieci, które nie mogły zostać przetworzone przez szybko rozwijającą się technologię. Doszło do pierwszych biologicznych katastrof - wszelakich zaraz i klęsk epidemiologicznych, które zakończyły się śmiercią setek tysięcy ludzi. Wreszcie doszło do nowych podziałów politycznych a one pociągnęły za sobą wielkie zbrojenia. Ich kulminacją była nowa wielka wojna nuklearna. Wojna nie przyniosła zwycięstwa żadnej ze stron, zniszczyła zaś to, co już zostało zbudowane. W wyniku wybuchów nuklearnych zniszczona została biosfera planety, wystawiając mieszkańców tego świata na szkodliwe, podwójne promieniowanie dwóch słońc. W wyniku owego promieniowania (zarówno nuklearnego jak i słonecznego), powierzchnia planety uległa całkowitej zagładzie.

Wszelka roślinność praktycznie została zniszczona, zaś ta która pozostała była skażona lub niezdolna do produkcji wystarczającej ilości tlenu, potrzebnego do przeżycia na powierzchni tego świata. Wreszcie zaczęło brakować pożywienia (większość zwierząt na planecie została unicestwiona poprzez wybuchy nuklearne lub zdechła potem w wyniku promieniowania słonecznego). Ci z mieszkańców planety, którzy przeżyli, musieli schronić się pod ziemię. Rozpoczęto budowę nowych, podziemnych miast. takie miasta istniały już przed wybuchem wojny domowej (np.: jako schrony atomowe), jednak teraz zostały rozbudowane i poszerzone. Budynki zostały wyposażone w urządzenia, które wykorzystywały wpadające przez przezroczyste otwory światło słoneczne, by tym samym wspomagać rozwój podziemnych roślin (alg), które odtąd stanowiły podstawę pożywienia Apeksjan. Mieszkańcy z czasem przyzwyczaili się do roślinnego menu, a pozbawieni jakichkolwiek "potraw mięsnych", z czasem (w kolejnych podziemnych pokoleniach), całkowicie utracili uzębienie.


Porównanie wielkości naszego Słońca i planet w naszej galaktyce (ciekawie wygląda wielkość Ziemi w porównaniu ze Słońcem)



Ci z Apeksjan, którzy mieli taką możliwość, opuścili swoją planetę i udali się na inne światy, była też grupa, która po opuszczeniu Apeksu, rozpoczęła galaktyczne podróże i badania nowych planet, ras i kultur. Reszka mieszkańców planety, by uniknąć śmiertelnego promieniowania (zarówno nuklearnego jak i słonecznego), musiała zamieszkać w "podziemnych miastach", nie było to jednak wcale takie łatwe. Brak dostępu do światła słonecznego, powodował wielkie trudności w aklimatyzacji, jednak po upływie kilku pokoleń, Apeksjanie (nie mając innego wyjścia), przyzwyczaili się do podziemnego życia.

Ich naukowcy cały czas zastanawiali się jak tu poprawić byt zamkniętego pod powierzchnią planety społeczeństwa. Zaczęły się również eksperymenty naukowe, mające doprowadzić do lepszego (i szybszego), przystosowania się mieszkańców do nowych warunków. Podziemne warunki i naukowa genetyka, powodowały zmiany w kształcie ciała nowych pokoleń Apeksjan. Kształty głów kolejnych pokoleń mieszkańców "podziemnego świata" zmieniły się i nie wyglądały już tak jak ich przodków żyjących dawniej na powierzchni, były zupełnie inne, a szczególnie charakterystyczne były ich rozmiary.

Głowy kolejnych pokoleń Apeksjan były duże, o wiele większe od reszty ciała, a to spowodowało kolejne problemy, tym razem natury "prokreacyjnej". Okazało się że "duże głowy" noworodków, uniemożliwiają już naturalne narodziny, porody były więc prawdziwą męką dla kobiet. Postanowiono więc zrezygnować z naturalnej metody zapładniania w celu przedłużenia gatunku - do tego celu zaprzęgnięto więc się naukę i technologię. Apeksjanie rozwinęli w ogromnej skali techniki klonowania, co spowodowało porzucenie (a nawet całkowity zakaz naturalnej metody przedłużania gatunku).

By zaś zapewnić przetrwanie całej społeczności, zabraniano i tępiono w zarodku wszelkie przejawy samodzielności i indywidualizmu - tak popularnego na planecie przed wybuchem konfliktu zbrojnego. Odtąd jednostka miała służyć jedynie dobru wspólnoty, liczyła się tylko wspólnota i tylko przetrwanie. Początkowo eliminacja indywidualnych postaw i zachowań, polegała jedynie na nakazach, zakazach, nauce i kontroli, z czasem zaczęto również genetycznie tak kształtować zarodki, by od chwili narodzin całkowicie pozbawione były jakichkolwiek indywidualistycznych cech. Stworzono kolektywną (zbiorową), świadomość, podporządkowaną tylko i wyłącznie dobru wspólnemu.

Wyeliminowano też jakiekolwiek doznania i uczucia, uważano bowiem że za nieszczęściem które przyniosło zagładę planety, stały uczucia, indywidualne namiętności i dążenie do zdobywania nowych doznań seksualnych - tego wszystkiego więc początkowo zakazano, a następnie poprzez badania i eksperymenty genetyczne - całkowicie wyeliminowano. Doprowadzono do tego że cała wspólnota odczuwała to samo i każdy z jej członków odczuwał to samo co inni. Z czasem "podziemni mieszkańcy" planety Apeks, utracili jakiekolwiek zdolności do prokreacji.

A oto relacja z sesji hipnotycznej kobiety, która nawiązała kontakt z Apeksjanami - posłuchajcie:
- "Idę ku małym pomieszczeniom. Wyglądają jak wielkie probówki (...)To wygląda jak...miniżłobek...jak ul...nie potrafię tego opisać (...) To centrum genetyczne (...) Wydaje się że probówki rosną razem z ciałami, które kształtują się w ich wnętrzach (...) Są ustawione rzędami. Są z jakiegoś przezroczystego materiału, nie ze szkła (...) To jak fabryka. Produkcja ciał. Dziwne (...) To jakby wylęg, ale ludzki wylęg. Nie jak normalne narodziny".

Taki proces "wylęgu", spowodował że zmieniła się cała genetyczna struktura ciał Apeksjan. Odtąd bowiem ich skóra stała się niezwykle wrażliwa na światło słoneczne, poza tym uzyskała też zdolności fototermiczne i fotoelektryczne. Poprzez genetyczne "ulepszenia", zaczęła się zmieniać wewnętrzna struktura krwi, zaś hemoglobina została zastąpiona przez chlorofil (będący częścią procesów życiowych roślin). Te zmiany spowodowały ogromną śmiertelność wśród Apeksjan, bowiem nie wszyscy potrafili przystosować się do nowych "genetycznych właściwości". Ci zaś którzy to przeżyli zupełnie nie przypominali już tych samych istot, które postanowiły schronić się pod ziemią, ratując się przed zabójczym promieniowaniem.

Zupełnie utracili organy rozrodcze i trawienne. Oczy powiększyły się do ogromnych rozmiarów, a ich wzrost uległ znacznemu obniżeniu. Były to więc istoty z małymi kończynami, o dużych głowach i ogromnych oczach. Zęby i uszy całkowicie zaniknęły, zaś nos został zredukowany do "formy szczątkowej". Ich skóra zaś stała się o wiele grubsza i bardziej odporna na radioaktywne promieniowanie, stało się to niezwykle przydatne, gdy istoty te wreszcie wyszły na powierzchnię swej dawnej planety. Tymczasem na powierzchni czekała na nich mała niespodzianka.


A tutaj porównanie wielkości Słońca i innych Gwiazd we Wszechświecie



Gdy tylko pierwsi Apeksjanie zaczęli wychodzić na powierzchnię swojej dawnej, tętniącej życiem planety - przeżyli szok. Okazało się bowiem że planeta Apeks, nie znajduje się już w tym samym miejscu, w jakim było na początku ich osadnictwa, po zakończeniu wojen liriańsko-wegańskich. Obecnie planeta znalazła się w grupie zupełnie nieznanych gwiazd, które możemy nazwać (my Ziemianie) - Reticulum Rhomboidalis (innymi słowy Zeta Reticuli). To jednak nie wszystko, okazało się także że naruszona została także czasoprzestrzeń. Oczywiście powodem tych zmian były wybuchy nuklearne podczas ostatniej wojny domowej na planecie, których natężenie i wibracja spowodowały właśnie zniekształcenie czasoprzestrzeni i wyrzucenie planety w nieznane regiony Wszechświata.

Gdy Apeksjanie żyli pod powierzchnią planety, wyrobili sobie umiejętność odczuwania świadomości zbiorowej, żyli niczym rój, wspólnie doświadczali i wspólnie reagowali na te same bodźce. Wyzbyli się też indywidualizmu, ale...nie do końca. Po wyjściu na powierzchnię planety zaczęły formować się z nich dwie grupy, o różnej filozofii życia oraz odmiennym planom tyczącym przyszłości. Pierwsza grupa, dążyła do odbudowania na nowo społeczeństwa, podobnego do "ula" w którym żyli pod powierzchnią planety. Byli przeciwni jakimkolwiek kontaktom z obcymi i twierdzili że społeczeństwo Apeksjan powinno funkcjonować jak jeden organizm. Drudzy, byli bardziej otwarci na kontakty z innymi rasami i dążyli do pewnej zmiany funkcjonowania społeczeństwa, przy zmienionych obecnie warunkach (życia na powierzchni).

Grupy te niestety nie doszły ze sobą do porozumienia, jednak wyuczone przez pokolenia "zbiorowe reakcje" nie pozwalały im doprowadzić do otwartego konfliktu i spowodować szkodę jednej ze stron, gdyż drudzy odczuliby to samo. Postanowiono więc się rozdzielić. Dysponując dużą technologią, opracowana i ulepszaną pod powierzchnią planety, jedna grupa zdecydowała się opuścić Apeks i szukać szczęścia gdzieś indziej, druga grupa pozostała zaś na Apeksie. Pozostali ci, którzy dążyli do pewnej (choć niewielkiej), zmiany funkcjonowania społeczeństwa, oraz byli bardziej otwarci na rozwój kontaktów z innymi gatunkami i rasami kosmicznych przybyszów. Zaś ci którzy nawoływali do ścisłego przestrzegania "praw i reakcji zbiorowości", opuścili Apeks, udając się na pobliskie niezamieszkałe planety w konstelacji Zeta Reticuli. Od tej pory pierwszych zwano Zeta Reticuli 1, a drugich Zeta Reticuli 2.

Pierwsza grupa wkrótce zjednoczyła się w jeden lud i nawiązała kontakty i współpracę z innymi galaktycznymi rasami, ofiarowując im wiedzę o swym nieszczęściu (wcześniejsza zagłada planety) i ucząc jak nie dopuścić do podobnej sytuacji na innych planetach. To nie wszystko, gdy Zetowie 1 umierali, nie zawsze inkarnowali ponownie w swojej galaktyce i na swojej rodzimej planecie. Niekiedy, kierując się chęcią nauki innych istot rodzili się na innych planetach, w innych światach i pod inną postacią, by tam także zapobiegać zagrożeniom, które wcześniej same przeżyły (musimy bowiem pamiętać że po śmierci nie tracimy pamięci tego co przeżyliśmy, niekiedy kończąc życie na skutek nieszczęśliwego wypadku, czy też nagle, w sposób zupełnie niespodziewany - albo pozostajemy w tym świecie w formie niematerialnej, próbując dopomóc żyjącym (czyli tzw.: duchy, którymi jesteśmy straszeni w dzieciństwie), albo inkarnujemy ponownie, wybierając sobie podobne światy, miejsca, rodziny które w których sami przeżyliśmy owe nieszczęście i które podświadomie chcemy chronić. Stanowi to pewne niebezpieczeństwo "pułapki inkarnacyjnej", gdyż niektóre dusze, pod wpływem szoku, jaki przeżyły w swej materialnej powłoce, na siłę pragną doświadczyć tego raz jeszcze, próbując zapobiec nieszczęściu i uratować tych, których wcześniej nie udało im się uratować. Wyjście z takiej "pułapki inkarnacyjnej", wymaga pomocy istot które my nazywamy Aniołami, choć i w tym przypadku potrzeba długiej duchowej opieki. Dlatego też największą opieką bytów anielskich, są objęci ci którzy zginęli tragicznie, lub ci którzy za życia dokonywali potwornych zbrodni).

Druga grupa Apeksjan osiedliła się nie tylko na Zeta Reticuli 2, lecz także w konstelacji Syriusza, Oriona oraz świetlistej gwiazdy Betelgezy. Nie wszystkie kolonizacje kończyły się szczęśliwie. Gdy zasiedlili jedną z planet konstelacji Syriusza, okazało się że jest to planeta-pułapka, która wkrótce zginie. Zetowie 2 musieli więc, po krótkim okresie pobytu na niej, opuścić ją (i cały system Syriusza), oraz i udać się w inne regiony Wszechświata. Inna grupa wpadła w jeszcze gorszą pułapkę, niż koloniści z Syriusza. Po opuszczeniu bowiem Apeksu, zamierzali skolonizować jedną z planet konstelacji Oriona (nim jednak przejdę do opisywania owych wydarzeń, słów kilka należy powiedzieć o Imperium Oriona, co już wkrótce uczynię). Zaś trzecia grupa kolonistów z Apeksu, osiedliła się w systemie gwiezdnym Zeta Reticuli 2, i ją to właśnie teraz opiszę.

Apeksjanie, którzy opuścili swą rodzinną planetę, rozdzielili się na trzy grupy. Pierwsza skolonizowała (przynajmniej próbowała skolonizować), planetę w konstelacji Syriusza, gdy zaś to się nie powiodło rozpoczęli dalsze międzygalaktyczne poszukiwania, druga grupa skolonizowała planetę w systemie Oriona, co zakończyło się dla nich tragicznie, gdyż cała grupa kolonizatorów została zamieniona w niewolników (o tym wkrótce), zaś trzecia grupa Apeksjan, dotarła do systemu Zeta Reticuli 2, a konkretnie na planetę, którą nazwano Serpo. Serpo orbitowała wokół dwóch słońc, wielkością przypominających nasze ziemskie Słońce. Północna część planety jest chłodniejsza od południowej, a sama Serpo jest niewiele mniejsza od Ziemi, lecz o podobnym składzie atmosfery. Apeksjanie osiedlili się na Serpo jakieś 100 000 lat p.n.e. (licząc ziemską rachubą czasu), czyli w okresie, gdy na ziemi istniały już wysoko rozwinięte "cywilizacje bogów" (pierwsza cywilizacja na Ziemi została założona ok. 2 milionów lat temu,a kontakty innych ras z naszym globem są jeszcze starsze).

3000 lat p.n.e. mieszkańcy planety Serpo (których oficjalnie na Ziemi nazwano wojsko nazwało Ebenami), zostali zagrożeni galaktycznym najazdem inwazyjnym rasy galaktycznej (nie wiadomo kim oni byli, ale raczej nie byli to Reptilianie, jako że dysponowali oni o wiele bardziej rozwiniętą technologicznie bronią niż Apeksjanie). Ebeni odnieśli w tej bitwie zwycięstwo, zmuszając najeźdźców do odwrotu. Od tego czasu na planecie Serpo nie toczono już żadnych wojen, zaś ok. 2000 lat p.n.e. Ebeni po raz pierwszy dotarli do naszej Ziemi.

Artystyczna wizja planety SERPO - sporządzona po zakończeniu tzw.: wojskowego "programu Serpo" z lat 1965-1978, w wyniku którego 12 członków armii USA odleciało na rodzinną planetę Ebenów. Powrócili w 1978r. (wróciło osiem osób, bowiem dwójka zmarła na planecie, zaś kolejna dwójka ludzi zdecydowała się pozostać na Serpo).


  
Oddalenie systemu ZETA RETICULI od naszego Słońca (odległość ta liczy ponoć zaledwie 38 lat świetlnych). Nasz układ słoneczny (nasze Słońce)




CDN.

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. IV

DRAKONI - GADOIDY (REPTILIANIE)


Gadoidy i Drakoni - to "dzieci" Karian, stworzone przez nich samych na planecie Aln, będącej w konstelacji Oriona. Reptilianie, bo tak właśnie należy określać tą nową rasę, powstały na długo nim na planecie Avyon Felinianie rozpoczęli genetyczne krzyżówki z morskimi ssakami. Przodkowie Reptilian zasiedlali mokradła i bagna którymi pokryta była planeta Aln. Karianie postanowili połączyć swoje geny z genami gadzich, zwierzęcych istot, w celu stworzenia nowej rasy i nabrania nowych doświadczeń. Tak powstała nowa rasa, która z wyglądu przypominała humanoidalną postać Karian (dwunożna postać, posiadająca dwie pary rąk), ale mająca większość cech "gadzich".

Po wielu próbach i eksperymentach genetycznych, Karianie wreszcie stworzyli inteligentne dwunożne postacie, lecz były one bardzo różnorodne. Podobnie jak ludzie z Avyonu, Reptilianie posiadali bardzo różne odcienie skóry. Były zielone, brązowe, czarne, brunatne, czerwone a nawet niebieskie, posiadały też różną wielkość. Była jednak cecha wspólna, która łączyła je wszystkie - to ich skóra, cała pokryta łuską i zimna w dotyku. Posiadały one również oczy umieszczone po bokach głowy (z reguły, bo nie wszystkie gatunki takie były, zaś potem gdy doszło do krzyżówek z rasą ludzką, nabrały bardziej humanoidalnych kształtów).

Istnieją dwie główne rasy tego gatunku. Pierwsza z nich to Drakoni. Drakoni są najszlachetniejszą rasą Reptilian, stworzoną z genów samego Królewskiego Rodu Domu Aln (czyli kariańskiego rodu królewskiego). Jak oni wyglądają? To głównie znane nam smoki, skrzydlate węże i ogromne jaszczury. Ich przywódcą stał się Enki (Enki w mitologii sumeryjskiej bóg wody i stwórca człowieka). Opiekę nad Drakonami sprawował sam władca Karian - kariańskim opiekunem Reptilian został niejaki Jehowa).

Drugą rasą są zaś Gadoidy, którzy są znacznie liczniejsi od pierwszych i którzy posiadają bardziej humanoidalną formę fizyczną. Gadoidy dzielą się jeszcze na podgrupy, pierwszą z nich są Dinoidy i Reptoidy. Karianie ich "genetyczni ojcowie", przekazali im potrzebę ciągłej kolonizacji, opartej na wierze iż to właśnie Reptilianie zostali "wybrani" do zasiedlania, tworzenia i niszczenia tych światów, które oni uznają za nieprzydatne dla nich samych. Stanowią więc prawdziwą niszczycielską i pasożytniczą rasę we Wszechświecie.

Jako że Gady stworzone zostały wcześniej od "liriańskich ludzi", szybciej ewoluowały i rozwinęły wyższą technologię. Nim jeszcze materialni Felinianie zaczęli myśleć o "genetycznym przyśpieszeniu" istot zamieszkujących ich oceany, Reptilianie już dokonywali pierwszych kosmicznych podróży (i zniszczeń). Gady nie są przystosowane do odczuwania współczucia, nastawieni są jedynie na poznanie naukowe i całkowitą negację duchowości. Dla nich bowiem duchowość, potrzeba Zjednoczenia ze Źródłem, to tylko mit, "wciskany" na siłę po to by odwrócić ich uwagę od innych kwestii. Są strażnikami materializmu i choć po wielu milionach lat ewolucji, znajdują się obecnie w czwartej gęstości, to jednak nie zamierzają już tego zmieniać i dążą do pozostania w swoim świecie. Panicznie boją się utraty swej materialnej formy, dlatego też negują wszystko co wiąże się z duchowością.

To właśnie Reptilianie są stwórcami wszelakich sekt, tajemnych organizacji religijnych, szkół w których nauczana jest potrzeba poświęcenia się w imię np.: Boga. To oni stworzyli i tworzą wszelakie odłamy religijne, oni też m.in.: są sprawcami "cudownych objawień" i nakazów religijnych. Ich przywódcą w tym dziele jest niejaki Szatan, który jest tylko narzędziem w rękach potężniejszego tworu, będącego jednym z Założycieli naszego Wszechświata - Lucyfera. Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt związany z Reptilianami i tworzący ich właśnie takimi jacy są. To jest właśnie ich "menu", a konkretnie to czym się odżywiają. Ich podstawową dietą są ludzkie emocje, te negatywne emocje, zaś głównym "przysmakiem" jest ludzki ( i nie tylko ludzki), strach. By wiec mieć zapewniony stały przypływ pożywienia, wszczynają konflikty galaktyczne, to one stoją za wszelkim złem dziejącym się we Wszechświecie (ale paradoksalnie nie są oni wcale złymi istotami, tak naprawdę bowiem każda rasa w "Tej Grze", zwanej Wszechświatem, jest pospołu "dobra" i "zła").


Oto kilka przykładowych postaci 
REPTILIAN

  


Sławna figurka z terakoty z sumeryjskiego miasta - państwa Ur - z głową Reptilianina




CDN.
 

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. III

KARIANIE


Są dwie rasy założycielskie naszego materialnego Wszechświata - to Felinianie i właśnie Karianie. Kim byli Karianie? Byli takimi samymi eterycznymi istotami z innego Wszechświata (który dobiegł już końca), jak Felinianie i podobnie jak tamci, zostali "poproszeni" przez Założycieli do przybycia do naszego Wszechświata i pomocy przy tworzeniu materialnej formy życia. I podobnie jak eteryczni Felinianie z innego Wszechświata, którzy zaczęli tworzyć nowe materialne życie na Avyonie, tak Karianie poczęli robić to samo na planecie Aln. Aln była leżała w konstelacji Oriona.

Cała planeta była rozsiana drobnymi wyspami i wysepkami, praktycznie nie było jednego większego kontynentu. Panował na niej tropikalny klimat i była usiana gęstą dżunglą o raz głębokimi rozlewiskami bagiennymi. Oczywiście dla eterycznych Karian nie miało to żadnego znaczenia. Zaczęli oni tworzyć pierwsze materialne istoty, przekazując im swoje własne geny z poprzedniego Wszechświata (podobnie jak uczynili to eteryczni Felinianie). Istota która zaczęła ewoluować (przybierając początkowo różne formy), w końcu przybrała dwunożną, wyprostowaną, humanoidalną postawę.


WIZERUNEK EGIPSKIEGO BOGA THOTA - DOKŁADNE PRZEDSTAWIENIE KARIANINA
 




Było jednak coś, co zostało zaadoptowane przez "Eterycznych" z poprzedniego Wszechświata. To (podobnie jak u Felinian), kształt głowy. Ich głowa posiadała bowiem ptakopodobny kształt. Karianie bowiem przypominali ludzi z ptasimi głowami. I podobnie jak u Felinian, po milionach lat ewolucji, ukształtowała się rozumna istota - pół człowiek, pół ptak (tylko głowa, bez skrzydeł). Zaczęli tez tworzyć pierwsze kultury, aż wreszcie utworzyli monarchiczny ustrój społeczny. Ich dynastia nosiła nazwę Królewskiego Rodu Domu Aln. Karianie od początku byli zorientowani wokół bieguna męskiego, co nie znaczy jednak że tylko walka dominowała w ich rozwoju i życiu. Z czasem osiągnęli taki stopień naukowego rozwoju że zaczęli tworzyć "gwiezdne wrota" i "gwiezdne portale" do innych światów.

Karianie są rasą która dobrze funkcjonuje i dobrze się czuje będąc w grupie, szczególnie takiej która bazuje na dyscyplinie i obowiązku. Jest to rasa która do perfekcji rozwinęła zdolności organizacyjne i analizacyjne. Karianie rozwinęli więc potężną siłę zbrojną, zdolną do podboju praktycznie każdego świata. Ich okręty kosmiczne (gwiazdoloty), nie mają sobie równych pod względem technologicznym i militarnym w całym Wszechświecie. Doszło nawet do tego że Felinianie poprosili Karian, by ci strzegli ich bezpieczeństwa swymi okrętami gwiezdnymi umieszczonymi nad planetą Avyon. Karianie podjęli się zadania i wykonywali go zgodnie z umową, nie próbując przejmować władzy nad Avyonem militarnie ani politycznie. Mimo iż jest to rasa nastawiona bojowo, to jednak wyżej niż walka cenią Oni sobie dotrzymywanie raz zawartych umów. Z czasem zaś, po stworzeniu Federacji Galaktycznej stali się dowódcami floty wojennej Federacji (któż z Was wie drodzy Forumowicze, że zarówno serial "Star Trek", jak i "Gwiezdne Wojny", były tworzone w oparciu m.in.: o przekazy chennelingowe istot z innych wymiarów gęstości, i opierają się "w jakiejś części" na prawdziwych wydarzeniach).

Podobnie jak Felinianie stworzyli "ludzką rasę", tak Karianie dali początek rasie niezwykle wojowniczych istot, nad którymi utracili swe przewodnictwo.


Kilka kolejnych obrazków KARIAN





CDN.

wtorek, 6 stycznia 2015

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. II

FELINIANIE


Kim były/są owe istoty zwane Felinianami? Nim jeszcze Założyciele "podzielili się" tworząc byty inkarnacyjne i anielskie i zasiedlając cały wszechświat, na ich "prośbę" w naszym Wszechświecie pojawili się właśnie Felinianie.

Bowiem jak już na samym początku pisałem, Bóg nie powołał do życia tylko jednego Wszechświata, takich Wszechświatów istnieją tysiące, jeśli nie setki tysięcy, a co szczególnie ciekawe - nasz Wszechświat wcale nie jest ani pierwszym, ani też ostatnim stworzonym przez Nieskończoność - jest jednym "z kolei". I we wszystkich tych Wszechświatach obowiązują takie same zasady - przez doświadczenie do rozwoju, zjednoczenia i "zakończenia gry". We wszystkich obowiązuje zasada Wolnej Woli. Kim więc są owi Felinianie? To istoty które osiągnęły już taką "duchową wiedzę" i zdobyły tyle doświadczeń w swoim Wszechświecie, że ich wiedza może przydać się nowym istotom tworzonym w kolejnym Wszechświecie, dlatego też Felinianie przybyli "do nas" by nam dopomóc szybciej "zakończyć grę".


Jak wyglądają Felinianie? Oto jeden z wizerunków Felinianina na przykładzie egipskiej bogini Sechmet:




Felinianie to inaczej "Lwi Ludzie", w naszym Wszechświecie pełnią rolę "Konstruktorów Gry". Funkcjonują jedynie jako byty niematerialne, czyli eteryczne, lecz ich kod DNA przekazany został również materialnym istotom w które wcielali się Założyciele (o tym niżej). To Oni są twórcami wszelkiej materialnej istoty, to Oni utworzyli pierwszy wzór DNA, na zaszczepionej przez Założycieli "energii plazmicznej". To właśnie Oni stworzyli ciała w które mogli wcielić się Założyciele, którzy wybrali "cykl inkarnacyjny". Ich naturalnym "miejscem pracy" jest szósta gęstość, czyli miejsce naszego spoczynku po śmierci i przygotowanie się do kolejnych narodzin. Są Oni jednak istotami z o wiele wyższych gęstości, lecz właśnie "szósty poziom", jest najlepiej dostosowany do wykonywanej przez nich pracy. Gdy się tam pojawiają wyglądają właśnie dokładnie tak jak bogini Sechmet z egipskiego panteonu.

Felinianie oczywiście są wyrazicielami Jasnej Strony Mocy, czyli są zintegrowani wokół "bieguna żeńskiego". Pierwotnym ich "polem do działania" w naszym Wszechświecie, stała się planeta w konstelacji Liry w systemie gwiezdnym Wegi. Lira jest także czymś w rodzaju "punktu koncentracji", lub też środka Wszechświata. Powstały materialny świat na Lirze, na którym zaczęły kształtować się pierwsze "istoty naczelne", był prawdziwym rajem z biblijnych opisów - ale rajem materialnym. Planeta od której rozpoczęli "swą pracę" Felinianie, otrzymała nazwę - Avyon. Avyon pokryty bujną roślinnością, pełen krystalicznie czystych rzek, rzeczek i strumyków, kwiecistych pól i wrzosowisk, wysokich gór i zielonych dolin, oraz zasiedlony przez pierwsze materialne istoty, w jakie wcielili się Założyciele - zwierzęta i rośliny.

Felinianie przekazywali materialnym istotom swój własny kod genetyczny DNA, co powodowało iż ci "materialni" zaczęli po wielu milionach lat ewolucji i inkarnacyjnych cykli Założycieli - przybierać wyprostowaną, dwunożną postawę. Ich ciała również uległy przekształceniom na wzór człekokształtny, lecz rysy twarzy zostały ukształtowane właśnie bezpośrednio na wzór eterycznych Felinian z innego Wszechświata. Tak też powstała materialna rasa Felinian, zwanych "Lwimi Ludźmi". Materialni Felinianie posiadali rysy twarzy zbliżone do kocich, czy też raczej lwic, z bujnymi grzywami i miękkim puchem pokrywającym całe ich ciało. Materialni Felinianie byli dość wysocy, dochodzili do wysokości 5 metrów. Stworzyli swój własny system społeczny - monarchię, zwaną "Domem Królewskim Avyon", lub "Królewską Linią Avyon". Ich wizerunki są wierną kopią materialnych Felinian z innego Wszechświata, przeniesionym przez "Eterycznych" w kodzie DNA.



 FELINIANKA - (Bogini) - SECHMET



Felinianie są pokojowo usposobioną rasą, pełną życzliwości i łagodności (w przeciwieństwie do innych istot o dość wojowniczej naturze, które wszczynały wojny, powodując międzygalaktyczne konflikty o ogromnej skali zniszczeń. Je także zaprezentuję - w swoim czasie). Felinianie, jak już wyżej wspomniałem, reprezentują Jasną Stronę Mocy i są zintegrowani wokół "bieguna żeńskiego", co oznacza że pokój i pomoc innym rasom są dla nich niezwykle ważne. Felinianie w ciągu milionów lat ewolucji, osiągnęli ogromny stopień zarówno duchowego, jak i technologicznego rozwoju. Początkowo tworzyli klany, potem klany przerodziły się w plemiona, te zaś w grupy plemion tworzące państwa - państwa zaś z czasem zjednoczyły się tworząc jeden naród materialnych Felinian, rządzonych przez "Ród Królewskiego Domu Avyon", w którym kobiety pełniły dominującą rolę (sukcesja odbywała się głównie w linii żeńskiej - z matki na córkę).

Rozwój technologiczny umożliwił im przeprowadzenie pierwszych podróży kosmicznych, to zaś wyrobiło w nich pasję podróżowania, poznawania nowych światów i badania prymitywnych, jeszcze zwierzęcych mieszkańców odwiedzanych przez siebie planet. Odwiedzali szereg planet, nie tylko w systemie gwiezdnym Wegi, lecz w wielu galaktycznych systemach - dotarli również i na naszą planetę. Rozwinęli ludzkie cywilizacje, m.in.: w Egipcie (o czym świadczy kult bogini Sechmet), w południowej i środkowej Ameryce, Indii oraz na wielu wyspach Pacyfiku. Ponoć doszło nawet do "zmieszania genów", gdyż Felinianie obcowali fizycznie z ludźmi, tworząc tzw.: "Linię Władców". To oni właśnie nakazali uhonorować koty (co szczególnie było widoczne w kulturze starożytnego Egiptu), pozostawili je na Ziemi jednak nie bez przyczyny. Ich celem było zachowanie komunikacji z ludzkimi mieszkańcami planety, gdy Oni już opuszczą Ziemię.

Koty ponoć działają dla Felinian na zasadzie przekaźników informacji i energii - są niczym żywe radia. Felinianie bowiem osiągnęli taki stan umysłu, że stało się dla nich możliwe porozumiewanie się za pomocą myśli (czwarta gęstość). Koty nie były tylko pozostawione na Ziemi, w celu utrzymania telepatycznej komunikacji z ludźmi - koty pozostawiano wszędzie tam, gdzie udawali się Felinianie i wszędzie tam gdzie wspierali Oni "ludność tubylczą". Z wszystkimi odwiedzonymi przez siebie światami, chcieli Oni bowiem zachować "łączność".




Słów kilka należy jeszcze powiedzieć o innym gatunku, który również wyewoluował na rodzinnej planecie materialnych Felinian - Avyonie. Avyon, i w ogóle konstelacja Liry, jest bowiem nie tylko kolebką humanoidalnych ras we Wszechświecie (czego przykładem są właśnie "Lwi Ludzie"), ale przede wszystkim kolebką całej ludzkości (oczywiście rozumianej w szerszym znaczeniu i nie ograniczającej się tylko do samej Ziemi). Nie znaczy to jednak że te dwie rasy zamieszkujące jedną planetę - wyewoluowały jednocześnie - nie, jedna rasa stworzyła bowiem drugą.

Gdy materialni Felinianie osiągnęli już na Avyonie wysoki poziom zarówno materialny jak i duchowy, przodkowie dzisiejszych ludzi żyli jeszcze w oceanach. Felinianie postanowili jednak przyspieszyć rozwój tych istot. Poprzez eksperymenty genetyczne zaczęli kształtować je na swój własny "obraz i podobieństwo". Połączyli bowiem swoje geny z genami istot morskich (głównie wszelakich waleni, które zasiedlały morza i oceany Avyonu). Eksperymenty nad stworzeniem nowej rasy, trwały dość długo i często kończyły się niepowodzeniami. Wreszcie udało się stworzyć dwunożną postać, postać posiadającą również dwie pary rąk. Oczywiście ów "mieszaniec" nie przypominał dokładnie materialnych Felinian - jego głowa zbliżona była do części głowy delfina (oczywiście po modyfikacjach, przypominała nasze ludzkie twarze). Zaczęto eksperymentować dalej, tworząc inne rasy tego gatunku - nie tylko białą lecz także czarną, czerwoną, żółtą, etc...

Nowa istota była inteligentna i szybko się uczyła, lecz początkowo trzymano całą rasę w specjalnych "domach hodowli", przystosowując ich do życia w cywilizacji Felinian na Avyonie. Eksperyment zakończył się sukcesem, do tego stopnia iż nie tylko wypuszczono nowy gatunek na wolność, ale pozwolono mu żyć i mieszkać obok "Lwich Ludzi". Doszło nawet do tego że "ludzcy" Felinianie zaczęli współżyć i wchodzić w związki z materialnymi Felinianami, przeniknęli nawet do Królewskiego Rodu Domu Avyon. Ludzki gatunek rozmnażał się w błyskawicznym tempie i z czasem zaczął dominować nie tylko na Avyonie lecz także w całej konstelacji Liry.

Materialni Felinianie zauważyli również inną zadziwiającą dla nich rzecz. Mianowicie ludzki gatunek Felinian, miał niesamowitą zdolność dostosowawczą i regeneracyjną, gatunek ludzki mógł bowiem przetrwać w prawie każdych warunkach i potrafił się doskonale dostosować do zmieniających się okoliczności. Wsparty zaś zakodowanym wewnątrz swego genotypu, super-sensorycznymi zdolnościami emocjonalnymi, z ogromną wrażliwością na czele (którą,wraz z innymi "zdolnościami" Lwi Ludzie umieścili w ludzkim DNA, dając im to z własnego kodu DNA), stał się całkowicie dominujący. Ludzkość została obdarzona jeszcze innym "powołaniem" - obowiązkiem życia w zgodzie i harmonii ze wszystkimi gatunkami we Wszechświecie, stanowią bowiem wykładnię postępowania i działania nie tyle opartego na inteligencji i rozumie, ale przede wszystkim na emocjach, na współczuciu, które jako jedyne może zjednoczyć oba przeciwstawne bieguny (pozytywny i negatywny. Istnieją bowiem istoty we Wszechświecie, które totalnie zatraciły możliwość odczuwania emocji, a poświęciły się jedynie nauce. Dziś ich społeczeństwa ulegają degeneracji i powolnej atrofii. Istoty te pragną więc znaleźć odpowiedź jak można nauczyć się odczuwać, m.in.: właśnie temu celowi służą "uprowadzenia ludzi przez UFO". O tym jednak w innym temacie).

Wracając zaś do materialnych "lwich" Felinian, to z czasem zaczęli oni schodzić całkowicie na "dalszy plan", szczególnie gdy Królewska Linia Domu Avyon, została (poprzez związki i koligacje), całkowicie zastąpiona przez "Ludzkich" Felinian. Oczywiście nastąpiło to w sposób ewolucyjny, nie rewolucyjny w którymś z kolei pokoleniu i całkowicie za przyzwoleniem "Lwich Ludzi". Jednak takie "przejęcie" nie wszystkim się spodobało, bowiem wraz z nastaniem "ludzkich rządów", upadł również również tzw.: "system matriarchalny" (przekazywanie władzy z matki na córkę, dominujące na Avyonie za "starych" Felinian). Odtąd nastąpiły z reguły męskie rządy. Niejaki Devine, "Lwi Człowiek", nie chciał się pogodzić z upadkiem starej linii feliniańskiej. Ogłosił się on więc przywódcą starej królewskiej linii "Lwich Ludzi". Bunt Devine nie oznaczał jednak wybuchu jakiejś wojny domowej (Felinianie i to zarówno "lwi", jak i "ludzcy", byli zorientowani wokół bieguna żeńskiego, dlatego też stosowanie siły nie leżało w ich naturze). Szybko więc osiągnięto porozumienie - powstały dwie linie królewskie ludzka i lwia, Patriarchą "ludzi" został niejaki Anu, zaś Patriarchą starych Felinian - Devine. Władza (zarówno jedna jak i druga), został ugruntowana w męskiej linii dynastycznej. Zaczęto również przestrzegać surowej zasady niełączenia więcej ras by nie tworzyć hybryd. Oba domy królewskie zaczęły jednak wzajemnie się wspierać i pomagać sobie w przeróżnych przedsięwzięciach galaktycznych.

Mimo iż powstały dwie rasy, to jednak żyły one ze sobą w całkowitej harmonii i częstych kontaktach (prócz oczywiście zakazu wzajemnego "łączenia genów"), to mimo wszystko każdy gatunek zamierzał działać na własną rękę. A dotyczyło to głównie kolonizacji innych planet i tworzenia innych ras. Gdy więc ludzcy Felinianie odkryli jedną z planet konstelacji Liry, postanowili ją skolonizować - nazwano tę planetę Avalon. Społeczeństwo Avalonu z czasem oderwało się od "politycznych" związków z macierzą, czyli z Avyonem i zaczęło tworzyć własną cywilizację i kulturę. Rozpoczęto także kolonizację innych planet.





CDN. 

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. I


WITAJCIE KOCHANI



Wreszcie mogę przejść do tematu, który już kiedyś rozpocząłem na jednym z forów. O cóż chodzi zapytacie? Jak wyżej w tytule zamierzam opisać historię Wszechświata, od jego początku do czasów starożytnych (być może uda mi się dojść nawet do opisu kultur egipskiej, sumeryjskiej i mezopotamskiej - mam nadzieję że podołam tej tytanicznej pracy, jeśli nie temat trochę skrócę - zobaczymy). Zapytacie skąd u mnie taka wiedza dotycząca początków Wszechświata, powstania cywilizacji nie tylko tych mało znanych ziemskich - jak atlantydzka, czy ujghurska, wielkiej cywilizacji Mu, cywilizacji Gor, czy Yu, wreszcie pierwszych cywilizacji doliny Indusu. Nie tylko te kultury opiszę, dziś prawie zupełnie zapomniane, lub istniejące w formach mityczno-bajkowo-legendarnych.

Prawdziwym wyznaniem jest dla mnie opisanie i zaprezentowanie cywilizacji pozaziemskich, takich które albo istniały w przeszłości, albo istnieją do dzisiaj. Spokojnie nie zwariowałem, nie piszę tego od siebie, bazuję bowiem na olbrzymiej dokumentacji, złożonej zarówno z opracowań bazujących na urywkach z channelingu z istotami z innych światów (o wiele potężniejszych od naszego, wyprzedzających naszą cywilizację o miliony lat, ziemskich lat, bowiem nie wszędzie czas płynie tak samu jak w naszym świecie), jak również dysponuję autentycznymi rozmowami channelingu wielu osób, niekiedy dość znanych osób, ale nie teraz o tym. Te materiały nie są aż tak stare, choć najstarsze channelingowe rozmowy posiadam z lat 60-tych.

Istoty które kontaktują się w ten sposób nie są wrogo ustosunkowane względem nas. Nie zamierzają nas najeżdżać i niszczyć, choć gdyby chcieli nie zdołalibyśmy im w tym przeszkodzić. Nie tylko "Ich" cywilizacja stoi bowiem na o wiele większym poziomie od naszej, lecz również duchowość. Rozwinęli bowiem swą duchowość w taki sposób, jakiego my nie osiągniemy przez kolejne tysiąclecia. Istoty te były z nami od początków naszego istnienia, a ich celem jest wprowadzenie nas do tzw.: "Kosmicznej Rodziny", oczywiście gdy osiągniemy już pewien stopień rozwoju cywilizacyjnego i duchowego. Gdy zrozumiemy że nie tylko nie jesteśmy jedynymi żywymi i myślącymi bytami we Wszechświecie, lecz przede wszystkim gdy pojmiemy że nasze próby "skontaktowania" się z "Obcymi" są u samego początku niewłaściwe. Nie szukajmy życia na innych planetach, w innych układach gwiezdnych, lecz najpierw odszukajmy ślady "boskich cywilizacji" na naszej planecie - a jest ich multum (postaram się opisać jak najwięcej z nich w kolejnych częściach).

Jest jeszcze jeden poważny powód dla którego Istoty te nie ukazały nam się dotychczas. Zastanówmy się bowiem co by było, gdyby ludzie w wiadomościach telewizyjnych nagle usłyszeli komunikat o wylądowaniu pojazdów gwiezdnych w wielu częściach świata - czyż już taki komunikat nie spowodowałby powszechnej paniki? Ludzkość wyległaby na ulice, zaczęła uciekać, doszłoby do gigantycznych korków na drogach, nie mówiąc już o napadach, rozbojach i gwałtach, dokonanych w trakcie paniki. Na pewno znaleźliby się także "ambitni" wojskowi, którzy zamierzaliby zniszczyć "nieprzyjaciół". Powtórzę raz jeszcze, gdyby rzeczywiście zapragnęli nas zniszczyć, nie powstrzymalibyśmy ich przed tym zamiarem - jesteśmy bowiem dla Nich, niczym zwierzęta hodowlane, dysponujący do swej obrony jedynie kłami, pazurami i kopytami, przeciw broni o sile której nie mamy nawet pojęcia. Istoty te jednak pragną nas "ucywilizować", zaprosić do "Federacji Galaktycznej" (jakkolwiek dziwacznie to brzmi, nie sugeruję się tu filmami "Gwiezdne Wojny" ani "Star Trek", po prostu opisuję jak ową "organizację" nazywają właśnie te Istoty w przekazach channelingowych).

Ich celem jest by z powodu Ich "ujawnienia", nie ucierpiała żadna ludzka istota, dlatego też nim dojdzie kiedyś do tego faktu, wpierw starają się One nas "przygotować". Nie pragną naszej krzywdy, bowiem jako istoty o ogromne rozwiniętej duchowości - wiedzą doskonale, że jakakolwiek śmierć czy cierpienie spowodowane z Ich powodu, zaplątało by Ich niepotrzebnie w kolejne "inkarnacyjne oddziaływania", które na Ich stopniu rozwoju duchowym są zupełnie niewskazane.

Oczywiście owe Istoty nie stanowią jakiejś jednej zunifikowanej grupy, czy cywilizacji - takich bytów odwiedzających naszą planetę w przeszłości aż do dnia dzisiejszego jest dość sporo i są bardzo różnorodne. Niektóre np. wyglądają zupełnie jak ludzie, inne mają kształty zbliżone do znanych nam podobizn UFO, jeszcze inne mają łuskowatą skórę, lub taką która pod lekkim dotknięciem natychmiast się marszczy. Jedne są andromorficzne (osobniki męskie są podobne do żeńskich i na odwrót), i androgyniczne (osobniki męskie i kobiece posiadają te same narządy płciowe). Są też takie Istoty które zachowały podział na "mężczyzn" i "kobiety" i które wciąż uprawiają tradycyjny rodzaj prokreacji, czerpiąc z tego również przyjemność. Są Istoty które odżywiają się jedynie energią, są jednak takie, które spożywają podobne produkty do naszych, ziemskich.

Opiszę prawdziwą naturę Boga, Lucyfera, a także istoty zwanej Jehowah - która, co ciekawe żywi się naszymi emocjami, głównie naszym oddaniem i uwielbieniem dla niej. Postaram się opisać i przedstawić jak najwięcej cywilizacji Wszechświata, choć raz jeszcze powtórzę - nigdy nie brałem udziału w sesjach channelingowych, a bazuję jedynie na pokaźnej dokumentacji zapisu i rozmów innych osób (ciekawe nazwiska tu się znajdują), od lat 60-tych do naszych czasów. Istoty te wysławiają się w miarę zrozumiale, choć zaznaczają, co dla mnie jest dziwne, że mają problemy z używaniem naszej mowy (chodzi o język angielski), jak również z prezentowaniem myśli w formie dźwięków (same porozumiewają się jedynie za pomocą myśli, a nie słów).

Nie są to jedynak jedyne materiały którymi dysponuję (myślałem że zagubiły mi się na dobre), opieram sie także na wojskowych analizach, poszczególnych żołnierzy armii USA, którzy brali udział w rządowych eksperymentach kontaktów z Obcymi, a nawet z wymiany międzygwiezdnej do której doszło w 1965r. 12 ludzi odleciało na planetę Obcych, powrócili w 1978r., lecz do 1984r., znajdowali się pod ścisłą wojskową "kwarantanną", nie mogąc opuszczać bazy w której przebywali, wszyscy wkrótce potem zmarli. Opiszę sławną katastrofę w Rosswell, lecz tak jak opisują ją owi żołnierze ,dość nieliczni. Swoją drogą zastanawiam się dlaczego rządy coraz częściej pozwalają na publikowanie takich "rewelacji"? Sądzę iż toteż jest pewien etap przygotowania ludzi na nieunikniony "kontakt" i ujawnienie się obcych Istot.

Nie wiem jeszcze jak mi to wyjdzie - cóż jakby nie było zacznijmy:

 

ISTOTA BOGA - POWSTANIE WSZECHŚWIATA


"I wiedzcie że wszystkim czym On jest, wy jesteście, wszystko co On wie, wy wiecie, wszystko co jest dobre, jest w was, wszystko co jest czyste, jest w was"

GIORDANO BRUNO


Czym lub kim jest Bóg, jaka jest Jego istota? Na to pytanie szukali odpowiedzi od niepamiętnych czasów kapłani, filozofowie i zwykli ludzie, a ich efekty były mówiąc krótko - niezadowalające. My bowiem tu na Ziemi, w tej części Wszechświata, czynimy mnóstwo hałasu, tworzymy olbrzymie święte księgi, w których spisujemy "święte przekazy", opisujemy boskie doznania, tworzymy kodeksy i przykazania - co wolno, co nie wolno, co dobre co złe. Próbujemy pojąć i zrozumieć Boga jako starszego starszego, siwego pana, który daje nam przykazania i nakazuje według nich postępować. Bóg bowiem powiadamy jest dobry, to ludzie są źli i Bóg pragnie zbawienia każdego z nas, jednak nie wpuści do swego Królestwa grzesznika, bowiem w Niebie mogą przebywać jedynie dusze dobre i sprawiedliwe, zaś miejsce grzeszników jest albo w czyśćcu, albo oczywiście w piekle. Kolejni z nas próbują wytłumaczyć Bożą istotę na jeszcze inny sposób, oczywiście zgodny z wyznawanym przez siebie kultem, religią i tradycją. Zapominamy wszyscy że by pojąć i zrozumieć istotę Boga, by odkryć wszelkie boże "tajemnice" i niejasności i by to wyjaśnić innym - na to wszystko wystarczą jedynie dwa słowa - MIŁOŚĆ BOŻA. tylko tyle i aż tyle.

My jesteśmy trochę jak ci ślepcy prowadzeni przez ślepców z obrazu Pietera Bruegla z 1568r. Jak mamy poznać istotę Boga nie znając naszej własnej istoty, naszego prawdziwego jestestwa. Oczywiście, ludzie którzy nie potrafią tego wytłumaczyć (głównie są to ci, który powinni trochę więcej znać się na sprawach duchowych, od "przeciętnego szarego obywatela", czyli wszelkich religii kapłani i duchowni), bardzo szybko znajdują wymówkę by tego nie czynić. Pamiętam z dzieciństwa, gdy chciałem czegoś więcej dowiedzieć się o Bogu, Aniołach i Świętych, o tym jacy są naprawdę, jakie jest ich prawdziwy byt - bardzo szybko byłem informowany przez kapłana że poznanie tajemnicy Boga nie jest dane człowiekowi, bowiem ludzie nie mogą raz jeszcze popełnić grzechu Adama i Ewy, którzy za próbę poznania "Tajemnicy Boga", zostali wyrzuceni z Raju, zaś na całą ludzkość sprowadzone zostały cierpienia i trudy, nim za pobożne życie będą mogli ponownie dostąpić Raju. Innymi słowy ten Bóg jest tak tajemniczy że zabranie wręcz nam "wyrwanie" jakichkolwiek informacji o Nim, a gdy już człowiekowi po wielu trudach uda się odkryć którąś z "bożych tajemnic", natychmiast zostanie za to przez Stwórcę ukarany.

Czy więc takim jest Bóg? Czy jest zazdrosnym, zgorzkniałym starcem pragnącym jedynie ludzkiego uwielbienia i hołdów (np. biblijna "próba Abrahama"). Czy takim więc naprawdę jest nasz Stwórca? Moja odpowiedź brzmi - NIE. Ale - nie jest On również naszym stwórcą, przynajmniej nie w takim sensie jak tłumaczy nam to biblijny przekaz - dlaczego? Dlatego że jak mówił Giordano Bruno: "wszystkim czym On jest - wy jesteście, wszystko co On wie - wy wiecie, wszystko co jest dobre - jest w was". Innymi słowy - TO MY JESTEŚMY BOGIEM - a ON JEST NAMI. I nie ma w tym nic dziwnego, niezrozumiałego, obraźliwego czy heretyckiego - to jest cały sens naszej egzystencji, jesteśmy częścią Boga, Stwórcy - Wszechpotężnej, Wszechwiecznej, Nieskończonej, niemającej nigdy początku i niebędącej mieć końca Hiperświadomej Energii Miłości. Wszystko bowiem we Wszechświecie, wszystko co istnieje pochodzi z Energii, wszystko jest Jej częścią. Oczywistym jest więc że skoro my jesteśmy częścią Nieskończoności, sami jesteśmy nieskończonością, bez początku i bez końca, za to z zadaniem do wykonania. Zadaniem - jakim zadaniem zapytamy? jest tylko jedno zadanie i jeden cel Nieskończonej Wszechwiecznej, Hiperświadomej Energii Miłości - tym celem jest rozwój. Aby ów cel osiągnąć Nieskończoność wymyśliła dla nas "zabawę", "rozrywkę", "grę", którą nazywamy - Wszechświatem.

Ale od początku (teraz zaczynam już przekaz channelingowy, choć są to strzępy materiałów, więc używam tez własnych zdań). Wszechwieczna Energia, którą umownie zwijmy Bogiem, była przed powstaniem Wszechświata w stanie absolutnej Doskonałości. Wszystko tam Doskonałe, nieskończenie Dobre, nieskończenie Piękne, bo wszystko było Miłością - pierwotną energią, prapoczątkiem bez początku i prakońcem bez końca. Jednak Nieskończoności to nie wystarczało, Pragnął osiągnąć głębsze samopoznanie, samozadowolenie i samowyrażenie, innymi słowy Bóg pragnął "Doświadczyć Samego Siebie". Wszechwieczność powołała więc życie z Samego Siebie. Sprowadził energię i esencję Samego Siebie (wcześniej poddając je wielu próbom i eksperymentom), tworząc Wszechświat, ale...wcale nie jeden Wszechświat, Bóg "stworzył z Siebie", bardzo wiele Wszechświatów (nie tylko ten nasz w którym my żyjemy, a którego nie jesteśmy nawet w stanie ogarnąć naszym umysłem). Wszechwieczny rozdzielił się na wiele części, tworząc nieskończona ilość mniejszych "Stwórców", a każdy z nich był dokładną kopią Jego samego. Owi "Stwórcy" powstali z "Pierwotnego Źródła", mieli wolną wolę i całkowitą swobodę stwarzania.


POWSTANIE WSZECHŚWIATA


W jaki sposób Bóg stworzył Wszechświat/y? Jak ów proces przebiegał? Tutaj są dość niespójne i pogmatwane wiadomości z channelingów, postaram się je jednak uporządkować. Jak już wcześniej napisałem, Bóg, czyli Wszechwieczna, Nieskończona Energia Miłości - rozpoczął próby i "doświadczenia", mające na celu poznanie Samego Siebie. W tym celu postanowił się "podzielić na części", rozpoczynając jednocześnie proces który ja osobiście mógłbym nazwać "pryzmatowaniem". O cóż chodzi? Jak już wcześniej stwierdziłem - wszystko co żyje i istnieje jest częścią energii. To jest rzecz jak najbardziej oczywista i naukowo udowodniona. Problem jednak pojawia się gdy stwierdzimy że ta energia jest świadoma, a nawet więcej, że jest Hiperświadoma. I dla wielu z nas jest to określenie trochę "na wyrost", bowiem my nie pamiętamy. Nie pamiętamy skąd pochodzimy, nie pamiętamy kim jesteśmy i co tu robimy - w ogóle nie wiemy po co istniejemy. Ale...paradoksalnie oto właśnie chodzi, tak właśnie ma być, bowiem takie są reguły "Gry" którą wszyscy tworzymy, gry zwanej Wszechświatem. Taki jest cel i plan owej "Gry", ułożony przez Boga.

Kiedy pojawiło się "zapomnienie"? Zapomnienie pojawiło się już z chwilą pojawienia się Myśli o podziale. Za sprawą siły oddziaływania tej myśli zaczął dokonywać się podział (na początku była więc Myśl, a nie słowo - jak jest zapisane w Biblii. No chyba że "słowo" tam przedstawione jest jedynie analogią Myśli?). Złudzenie powstałe w wyniku owego podziału było właśnie stanem zapomnienia, w którym świadomość, w celu ponownego zjednoczenia, będzie musiała doprowadzić do przypomnienia sobie własnej istoty. Oczywiście stan "zapomnienia" nie jest stanem permanentnym, występuje bowiem jedynie u istot stojących na niższym stopniu rozwoju duchowego - na przykład właśnie ludzkości. Im wyższy stopień rozwoju, tym większa świadomość jedności i tym pewniejsza wiedza prowadząca ku "zakończeniu gry" i ponownym zjednoczeniu. Bowiem dla wielu Istot we Wszechświecie, jest najzupełniej jasne że celem tego doświadczenia - tej "gry", jest ponowna integracja, ponowne zjednoczenie ze Źródłem. Wszyscy jesteśmy bowiem dziećmi jednego Źródła - wszyscy też dążymy (niektórzy zupełnie nieświadomie), do ponownego z Nim zjednoczenia. Taki jest cel i taki plan owej gry Nieskończoności.

A jak przebiegał ów proces "pryzmatowania"? Bóg poprzez szereg doświadczeń i prób, doprowadził do przepuszczenia części Swej własnej energii, przez "matrycę", podobną do znanego nam pryzmatu. Z chwilą przepuszczenia energii przez matrycę Nieskończoności, pojawiło się kilka różnych częstotliwości drgań energetycznych, łącznie aż 13-cie. Dlaczego właśnie 13-cie? Tego niestety owe Istoty z przekazów channelingowych nie wyjaśniają (nie pada też takie pytanie), jednak postaram się opisać każdą z owych częstotliwości, czy też gęstości w ramach których funkcjonuje życie we Wszechświecie:

Pierwsza Gęstość - jest to pierwotna częstotliwość cząstek elementarnych, również tych tworzących nasze ciała materialne. Pierwsza gęstość jest naturalnym stanem, naturalnym "światem" również dla roślin i wszelkich minerałów (kamieni, diamentów, etc.), a także powietrza, wody, ognia i ziemi, gwiazd i planet.

Druga Gęstość - jest to już świadomość wspólnotowa, jednak jedynie na poziomie liniowym, czyli w obrębie danego gatunku, lub zbiorowości. Jest to "świat zwierzęcy". W początkowym etapie drugiej gęstości znajdują się chociażby owady i nie wykraczają zupełnie poza "swój świat" (owad bowiem spacerując po ścianie, w przypadku zagrodzenia mu drogi np. kartką papieru, oczywiście nie tylko nie uświadamia sobie istoty owej kartki papieru, lecz zupełnie nie dostrzega iż owa kartka jest podtrzymywana ludzką ręką - dla niego to jest po prostu przeszkoda do pokonania lub ominięcia). Na wyższych poziomach drugiej gęstości znajdują się inne grupy i kategorie zwierząt (ryby, płazy, gady, ptaki i ssaki). Druga gęstość z reguły pozbawiona jest świadomości ego (te grupy zwierząt u których zaczyna pojawiać się ego, na bardzo słabym poziomie - np. małpy, czy koty lub psy, są już "na granicy" przejścia na wyższy stopień drgań energetycznych - czyli wyższy stopień gęstości. Ewolucja bowiem czyni niesamowite postępy).

Trzecia Gęstość - to jest właśnie nasz świat - świat ludzi, z "rozbuchanym" do granic własnym ego, czyli "umiłowaniem indywidualizmu". To właśnie w tej częstotliwości negacja i zapomnienie własnego celu i kierunku, własnej prawdziwej tożsamości - jest najsilniejsza, bowiem pozwala już uświadomić sobie istotę Jedności, lecz automatycznie odrzuca ją na korzyść indywidualizmu. "Jaka jedność, istnieję ja i tylko ja, nie ma nic poza mną, a gdy już "odejdę", wszystko straci dla mnie jakąkolwiek wartość i nie będzie miało żadnego znaczenia" - takie jest m.in.: nasze myślenie w tej częstotliwości. Prócz nas samych w trzeciej gęstości funkcjonują również delfiny (chyba nie jest już żadną tajemnicą iż język delfinów wg. naukowych badań - przypomina naszą ludzką mowę, nie mówiąc już o innych ich "zwyczajach", jak choćby uprawianie seksu dla przyjemności, a nie tylko w celu przedłużenia gatunku. Zresztą więzi pomiędzy nami a delfinami są bardzo silne, ponoć nasz genotyp zawiera więcej genów delfinich niźli np. małpich, co uwidacznia się chociażby w przypadku noworodka wrzuconego do wanny wypełnionej wodą, lub nawet do basenu. Owe dziecko nie utonie, mimo iż jest całe zanurzone w wodzie. Tracimy tę umiejętność już w drugim tygodniu życia. Delfiny bardzo często są gotowe do poświęcenia własnego życia w obronie ludzi, co wielokrotnie udowodniły chroniąc nas np. przed atakami rekina). Ludzkość "znajduje się" już na granicy pomiędzy trzecią a czwartą gęstością.

Czwarta gęstość - to astral, w tej częstotliwości następuje "przypomnienie" sobie wspólnej tożsamości, wspólnego celu, jedności ze wszystkimi innymi (obcymi), i większe skupienie się na poszukiwaniu drogi powrotu do Źródła (czyli do Domu). Oczywiście wzrostowi świadomości grupowej (jedności ze wszystkimi i wszystkim we Wszechświecie), nie towarzyszy wcale upadek wytworzonej w trzeciej częstotliwości - tożsamości jednostkowej (czyli ego). Czwarta gęstość to również "świat" w którym zaczynamy umiejętniej korzystać z kodu Wolnej Woli, danej nam wszystkim przez Nieskończoność. W czwartej gęstości wzrasta umiejętność posługiwania się naszym umysłem, na granicy czwartej i piątej gęstości następuje już komunikacja jedynie za pomocą myśli a nie słów. Ludzkość jest już na granicy przejścia w czwarty stan skupienia (gęstości), umożliwiający chociażby zrozumienie iż nie jesteśmy sami we Wszechświecie. Dlatego też kontakty "Obcych", w obecnym czasie są coraz intensywniejsze, bowiem Oni czekają na moment gdy już będziemy "przygotowani" i na tyle "rozwinięci", by mogli swobodnie nam się ujawnić.

Piąta gęstość - jest to częstotliwość "doświadczenia własnej świadomości" - "Ja" jako ja - nadal istnieje, jednak następuje tu już całkowite ukierunkowanie w stronę Jedności i Zjednoczenia ze Źródłem, czyli innymi słowy całkowite oddanie się naszemu dziedzictwu. Piąty stan skupienia jest też pierwszą niematerialną gęstością, bowiem w tej częstotliwości pozbywamy się całkowicie naszych materialnych ciał i funkcjonujemy dalej już jako byty niematerialne. Istot z piątej gęstości nie widzimy w naszej trzeciej częstotliwości, choć "Ci", posiadają umiejętność pojawiania się na naszej gęstości (na przykład poprzez ukazywanie się pod postaciami - Chrystusa, Maryi, Świętych). Jesteśmy dla Istot z piątej gęstości, niczym my dla roślin czy owadów, wiemy ze coś się dzieje, że napotykamy przeszkodę, lecz nie wiemy kto ją tam umieścił i dlaczego (przykład opisanej przeze mnie kartki papieru postawionej na "owadziej drodze").

Szósta gęstość - pierwsza częstotliwość wiodąca w stronę całkowitej Miłości, Dobru i Radości, pozbawiona bólu i cierpienia (jednak nie pozbawiona Wolnej Woli). Szóstą gęstość nazwać możemy - "Częstotliwością" lub "Świadomością Chrystusową", jest to bowiem świat Aniołów (choć one same nie są jej częścią, gdyż mają swą własną hierarchię), biblijny Raj. Do szóstej gęstości trafiamy zawsze po utracie ("śmierci"), fizycznego ciała, jest to bowiem świat Piękna i Miłości, a jednocześnie odpoczynku, regeneracji (po trudach życia), i przygotowań do kolejnych narodzin. Aniołowie opiekują się tam nami, uspokajają obdarzając nieskończoną, wszechobecną Miłością (szczególnie jest to ważne w przypadku tych, którzy zginęli śmiercią tragiczną, jak również tych, którzy za życia bardzo silnie wierzyli w religijne dogmaty). Jest to tak cudowny "świat", iż gdybyśmy mogli, chcielibyśmy pozostać tam na zawsze, a przecież to jest jedynie szósta gęstość, która ma nas tylko przygotować do dalszych etapów "naszej gry" - nawet nie połowa w naszej drodze do Źródła i Miłości Całkowitej, Nieskończonej, Wszechwiecznej - Miłości Jedności Boga.

Przejście pomiędzy szóstą, siódmą i ósmą gęstością jest bardzo płynne i zawiera jedynie pogłębione aspekty "doświadczeń wielowymiarowości" - czyli zespolenia ze świadomością Całości (Źródła). Oznacza to jednocześnie że Istoty z piątej gęstości (pozbawione już ciał materialnych), pomijają szóstą gęstość i przechodzą od razu do siódmej (zupełnie jak w grze, gdzie pokonujemy kolejne poziomy by zakończyć grę zwycięstwem).

Dziewiąta Gęstość - Jest to świat Lucyfera (możemy to miejsce nazwać piekłem), jest to tzw.: "miejsce Rozgrywających Gry", czyli krztałtujących aspekty Wszechświata. Dziewiąta gęstość jest jedynie przynależna "rozgrywającym", inne Istoty na drodze swej ewolucji ku Zjednoczeniu ze Źródłem, nie mogą więc trafić na "dziewiąty poziom", czyli dziewiątą gęstość - przechodzą więc "automatycznie" na wyższą częstotliwość. Dlaczego nie możemy stać się rozgrywającymi Gry"

Dziesiąta i Jedenasta Gęstość - są to już częstotliwości "Kontrolerów Gry", czyli pomniejszych organizatorów całości Wszechświata. Gdy dojdziemy do tych poziomów gęstości będziemy współorganizatorami Gry, tzn.: będziemy mogli kontrolować "przejrzystość" całego bożego planu i wszystkich etapów Gry". Dlaczego nie możemy stać się "Rozgrywającymi Gry", a możemy stać się Jej "Kontrolerami", dlatego iż dziewiąta gęstość służy umocowaniu w materializmie i wszelkim wstecznictwie ku próbom dotarcia do Źródła, nie możemy więc osiągnąwszy taki poziom samodoskonalenia i samowiedzy bawić się w "uprzykrzanie życia" Istotom z niższych gęstości.

Dwunasta Gęstość - jest to już gęstość owych "Stwórców", lub też "Założycieli", o których pisałem w pierwszym poście. Owi Stwórcy są dokładnymi emanacjami Nieskończoności z której powstali. To Oni stworzyli planety i wszystko co jest w naszym Wszechświecie (nie jedynym Wszechświecie, bowiem Bóg nie stworzył jednego jedynie planu "rozgrywki" służącej samodoskonaleniu i wiodącej ku rozwojowi - nieustannemu rozwojowi, dlatego też gdy dojdziemy już do dwunastej gęstości, będziemy mieli wybór - albo możemy od razu zjednoczyć się ze Źródłem, czyli z Bogiem, albo będziemy mogli stać się owymi "Stwórcami" w innym Wszechświecie stworzonym przez Nieskończoność. Bóg bowiem, gdy raz zapragnął "Poznać Samego Siebie", nie zrezygnuje już z tego i wciąż będzie tworzył nowe Wszechświaty i powoływał ich nowych "Stwórców" by nimi zarządzali. A jako że Istoty w dwunastej gęstości są już jedynie czystą Miłością (choć nadal posiadają Wolną Wolę), ich kontrola na "tym etapie" jest już kontrolą samej Nieskończoności.

Trzynasta Gęstość - jest to już zjednoczenie ze Stwórcą, całkowite i niepodzielne. Wreszcie zaznamy tego w czym istnieliśmy od zawsze - Nieskończonej Miłości, Prawdy i Radości. Będziemy Bogiem (w pełnym tego słowa znaczeniu), zachowując jednocześnie własne doświadczenia wyniesione z Gry zwanej Wszechświatem. Zjednoczenie jest najlepszym co może nas spotkać na naszej drodze rozwoju, otrzymujemy tu bowiem całkowity Spokój i Odprężenie, choć oczywiście sam Bóg wciąż się będzie rozwijał poprzez inne byty i nowo powstałe "Gry".

  
PRZECIWSTAWNE BIEGUNY 

Z chwilą Myśli o podziale i rozdzielenia się świadomości Nieskończoności, tworzących pierwszą grupę istot zwanych - "Założycielami", nastąpił ich kolejny podział. To właśnie wówczas pojawiły się Anioły, bowiem część z owych Założycieli podzieliła się na "istoty anielskie" a część na "istoty inkarnacyjne" (np. ludzi). Oczywiście tylko część Założycieli podzieliła się, reszta wciąż nadzorowała/uje cały boży "proces". Boża świadomość, a nawet świadomość Założycieli, została zredukowana do indywidualnej częstotliwości poszczególnych istot (bowiem działamy trochę jak "baterie na prąd". Innymi słowy prąd który posiadamy w naszych domach także nie jest dostarczany w swej pierwotnej sile, lecz poprzez przeróżne stacje transformatorowe, jego siła zostaje zredukowana na potrzeby naszego domostwa, tak też się dzieje z naszą świadomością). Wszyscy, zarówno Założyciele, Anioły jak i "istoty inkarnacyjne" posiadają Wolną Wolę, a także zarówno jedni jak i drudzy nie mogą ewoluować osobno, czyli innymi słowy Anioły ewoluują pomagając istotom inkarnacyjnym, wspierają je i "naprowadzają", zaś inkarnowani uczą się ponownie Miłości. Taki jest cykl naszego istnienia.

W celu ciągłego rozwoju wszystko co powstaje we Wszechświecie jest ściśle powiązane złożonym systemem różnorakich przeciwieństw, a wszystko to łączy boża/nasza Świadomość. Świadomość bowiem "magazynuje" doświadczenia, wszelkie doświadczenia w tym piękno, dobro, mądrość, brzydotę, niewiedzę, głupotę, nikczemność itp. Wszystko to jest "magazynowane" w naszej świadomości, ale...nie tylko w naszej. Każde bowiem nasze doświadczenie automatycznie oddziałuje na świadomość Nieskończoności. Wszystko to zaś razem wzięte tworzy "listę kar i nagród", choć takie pojęcia tam nie występują, a ja nie znajduję innych słów na wytłumaczenie tego aspektu. Innymi też słowy, każde doświadczenie oddziaływuje tak samo - nasze "błędy" ważą tyle samo co nasze "bezinteresowne zasługi".

Wszechświat jest bowiem sumą przeciwieństw - powstał "z chaosu" tylko po to, by cały proces doprowadzić ponownie do "chaosu", a potem do ponownego zjednoczenia całej energii - wszystkich Istot z Nieskończonością. Lecz aby się zjednoczyć należy "przejść całą grę" zdobywając maksimum doświadczeń i odkrywając w tym wszystkim potęgę Miłości. Z tego też powodu powstało to co nazywamy "złem". Powstały dwa przeciwstawne bieguny. Pierwszy to biegun negatywny, można go też nazwać biegunem męskim - w nim jest to wszystko co moglibyśmy określić "Ciemną Stroną Mocy" (tak trochę z Gwiezdnych Wojen), czyli: strach, złość, nienawiść, ból, niechęć, odrzucenie itp., przy czym najsilniejszy z nich jest strach. Drugim biegunem jest biegun pozytywny, można go nazwać biegunem żeńskim. W nim jest to wszystko co moglibyśmy określić mianem "Jasnej Strony Mocy". Jest to miłość (lecz nie ta Miłość, a jedynie coś co możemy doświadczyć jako miłość), radość, szczęście, zgoda, przyjaźń itd. Oba bieguny zawsze dążą ku integracji, czyli do Zjednoczenia (choć oczywiście z różnym natężeniem i nastawieniem).

Bardzo ważną częścią naszego doświadczenia, które pozwala nam odnaleźć bożą Miłość i poznać prawdziwe dziedzictwo, jest Współczucie. Współczucie jest bowiem punktem centralnym obu przeciwieństw, osiągając Współczucie poznajemy wartość obu przeciwności "Ciemnej i Jasnej Strony". To pozwala nam "zakończyć grę" i dostąpić stanu naturalnego dla nas - Bezgranicznej Miłości.

To tyle z chennelingu na temat samego procesu powstawania Wszechświata i istoty Nieskończoności, którą my tu na Ziemi nazywamy Bogiem. W następnym poście przejdę do opisu pierwszych "materialnych" istot w które wcieliła się Świadomość Nieskończoności, rozdzielona na poszczególne części energii - noszących nazwę "Założycieli".



CDN.