WITAJCIE KOCHANI
Wreszcie mogę przejść do tematu, który już kiedyś rozpocząłem na jednym z forów. O cóż chodzi zapytacie? Jak wyżej w tytule zamierzam opisać historię
Wszechświata, od jego początku do czasów starożytnych (być może uda mi
się dojść nawet do opisu kultur egipskiej, sumeryjskiej i mezopotamskiej
- mam nadzieję że podołam tej tytanicznej pracy, jeśli nie temat trochę
skrócę - zobaczymy). Zapytacie skąd u mnie taka wiedza dotycząca
początków Wszechświata, powstania cywilizacji nie tylko tych mało
znanych ziemskich - jak atlantydzka, czy ujghurska, wielkiej cywilizacji
Mu, cywilizacji Gor, czy Yu, wreszcie pierwszych cywilizacji doliny
Indusu. Nie tylko te kultury opiszę, dziś prawie zupełnie zapomniane,
lub istniejące w formach mityczno-bajkowo-legendarnych.
Prawdziwym
wyznaniem jest dla mnie opisanie i zaprezentowanie cywilizacji
pozaziemskich, takich które albo istniały w przeszłości, albo istnieją
do dzisiaj. Spokojnie nie zwariowałem, nie piszę tego od siebie, bazuję
bowiem na olbrzymiej dokumentacji, złożonej zarówno z opracowań
bazujących na urywkach z channelingu z istotami z innych światów (o
wiele potężniejszych od naszego, wyprzedzających naszą cywilizację o
miliony lat, ziemskich lat, bowiem nie wszędzie czas płynie tak samu jak
w naszym świecie), jak również dysponuję autentycznymi rozmowami
channelingu wielu osób, niekiedy dość znanych osób, ale nie teraz o tym.
Te materiały nie są aż tak stare, choć najstarsze channelingowe rozmowy
posiadam z lat 60-tych.
Istoty które kontaktują się w ten sposób
nie są wrogo ustosunkowane względem nas. Nie zamierzają nas najeżdżać i
niszczyć, choć gdyby chcieli nie zdołalibyśmy im w tym przeszkodzić.
Nie tylko "Ich" cywilizacja stoi bowiem na o wiele większym poziomie od
naszej, lecz również duchowość. Rozwinęli bowiem swą duchowość w taki
sposób, jakiego my nie osiągniemy przez kolejne tysiąclecia. Istoty te
były z nami od początków naszego istnienia, a ich celem jest
wprowadzenie nas do tzw.: "Kosmicznej Rodziny", oczywiście gdy
osiągniemy już pewien stopień rozwoju cywilizacyjnego i duchowego. Gdy
zrozumiemy że nie tylko nie jesteśmy jedynymi żywymi i myślącymi bytami
we Wszechświecie, lecz przede wszystkim gdy pojmiemy że nasze próby
"skontaktowania" się z "Obcymi" są u samego początku niewłaściwe. Nie
szukajmy życia na innych planetach, w innych układach gwiezdnych, lecz
najpierw odszukajmy ślady "boskich cywilizacji" na naszej planecie - a
jest ich multum (postaram się opisać jak najwięcej z nich w kolejnych
częściach).
Jest jeszcze jeden poważny powód dla którego Istoty
te nie ukazały nam się dotychczas. Zastanówmy się bowiem co by było,
gdyby ludzie w wiadomościach telewizyjnych nagle usłyszeli komunikat o
wylądowaniu pojazdów gwiezdnych w wielu częściach świata - czyż już taki
komunikat nie spowodowałby powszechnej paniki? Ludzkość wyległaby na
ulice, zaczęła uciekać, doszłoby do gigantycznych korków na drogach, nie
mówiąc już o napadach, rozbojach i gwałtach, dokonanych w trakcie
paniki. Na pewno znaleźliby się także "ambitni" wojskowi, którzy
zamierzaliby zniszczyć "nieprzyjaciół". Powtórzę raz jeszcze, gdyby
rzeczywiście zapragnęli nas zniszczyć, nie powstrzymalibyśmy ich przed
tym zamiarem - jesteśmy bowiem dla Nich, niczym zwierzęta hodowlane,
dysponujący do swej obrony jedynie kłami, pazurami i kopytami, przeciw
broni o sile której nie mamy nawet pojęcia. Istoty te jednak pragną nas
"ucywilizować", zaprosić do "Federacji Galaktycznej" (jakkolwiek
dziwacznie to brzmi, nie sugeruję się tu filmami "Gwiezdne Wojny" ani
"Star Trek", po prostu opisuję jak ową "organizację" nazywają właśnie te
Istoty w przekazach channelingowych).
Ich celem jest by z powodu
Ich "ujawnienia", nie ucierpiała żadna ludzka istota, dlatego też nim
dojdzie kiedyś do tego faktu, wpierw starają się One nas "przygotować".
Nie pragną naszej krzywdy, bowiem jako istoty o ogromne rozwiniętej
duchowości - wiedzą doskonale, że jakakolwiek śmierć czy cierpienie
spowodowane z Ich powodu, zaplątało by Ich niepotrzebnie w kolejne
"inkarnacyjne oddziaływania", które na Ich stopniu rozwoju duchowym są
zupełnie niewskazane.
Oczywiście owe Istoty nie stanowią jakiejś
jednej zunifikowanej grupy, czy cywilizacji - takich bytów
odwiedzających naszą planetę w przeszłości aż do dnia dzisiejszego jest
dość sporo i są bardzo różnorodne. Niektóre np. wyglądają zupełnie jak
ludzie, inne mają kształty zbliżone do znanych nam podobizn UFO, jeszcze
inne mają łuskowatą skórę, lub taką która pod lekkim dotknięciem
natychmiast się marszczy. Jedne są andromorficzne (osobniki męskie są
podobne do żeńskich i na odwrót), i androgyniczne (osobniki męskie i
kobiece posiadają te same narządy płciowe). Są też takie Istoty które
zachowały podział na "mężczyzn" i "kobiety" i które wciąż uprawiają
tradycyjny rodzaj prokreacji, czerpiąc z tego również przyjemność. Są
Istoty które odżywiają się jedynie energią, są jednak takie, które
spożywają podobne produkty do naszych, ziemskich.
Opiszę
prawdziwą naturę Boga, Lucyfera, a także istoty zwanej Jehowah - która,
co ciekawe żywi się naszymi emocjami, głównie naszym oddaniem i
uwielbieniem dla niej. Postaram się opisać i przedstawić jak najwięcej
cywilizacji Wszechświata, choć raz jeszcze powtórzę - nigdy nie brałem
udziału w sesjach channelingowych, a bazuję jedynie na pokaźnej
dokumentacji zapisu i rozmów innych osób (ciekawe nazwiska tu się
znajdują), od lat 60-tych do naszych czasów. Istoty te wysławiają się w miarę
zrozumiale, choć zaznaczają, co dla mnie jest dziwne, że mają problemy z
używaniem naszej mowy (chodzi o język angielski), jak również z
prezentowaniem myśli w formie dźwięków (same porozumiewają się jedynie
za pomocą myśli, a nie słów).
Nie są to jedynak jedyne materiały
którymi dysponuję (myślałem że zagubiły mi się na dobre), opieram sie
także na wojskowych analizach, poszczególnych żołnierzy armii USA,
którzy brali udział w rządowych eksperymentach kontaktów z Obcymi, a
nawet z wymiany międzygwiezdnej do której doszło w 1965r. 12 ludzi
odleciało na planetę Obcych, powrócili w 1978r., lecz do 1984r.,
znajdowali się pod ścisłą wojskową "kwarantanną", nie mogąc opuszczać
bazy w której przebywali, wszyscy wkrótce potem zmarli. Opiszę sławną
katastrofę w Rosswell, lecz tak jak opisują ją owi żołnierze ,dość
nieliczni. Swoją drogą zastanawiam się dlaczego rządy coraz częściej
pozwalają na publikowanie takich "rewelacji"? Sądzę iż toteż jest pewien
etap przygotowania ludzi na nieunikniony "kontakt" i ujawnienie się
obcych Istot.
Nie wiem jeszcze jak mi to wyjdzie - cóż jakby nie było zacznijmy:
ISTOTA BOGA - POWSTANIE WSZECHŚWIATA
"I
wiedzcie że wszystkim czym On jest, wy jesteście, wszystko co On wie,
wy wiecie, wszystko co jest dobre, jest w was, wszystko co jest czyste,
jest w was"
GIORDANO BRUNO
Czym
lub kim jest Bóg, jaka jest Jego istota? Na to pytanie szukali
odpowiedzi od niepamiętnych czasów kapłani, filozofowie i zwykli ludzie,
a ich efekty były mówiąc krótko - niezadowalające. My bowiem tu na
Ziemi, w tej części Wszechświata, czynimy mnóstwo hałasu, tworzymy
olbrzymie święte księgi, w których spisujemy "święte przekazy",
opisujemy boskie doznania, tworzymy kodeksy i przykazania - co wolno, co
nie wolno, co dobre co złe. Próbujemy pojąć i zrozumieć Boga jako
starszego starszego, siwego pana, który daje nam przykazania i nakazuje
według nich postępować. Bóg bowiem powiadamy jest dobry, to ludzie są
źli i Bóg pragnie zbawienia każdego z nas, jednak nie wpuści do swego
Królestwa grzesznika, bowiem w Niebie mogą przebywać jedynie dusze dobre
i sprawiedliwe, zaś miejsce grzeszników jest albo w czyśćcu, albo
oczywiście w piekle. Kolejni z nas próbują wytłumaczyć Bożą istotę na
jeszcze inny sposób, oczywiście zgodny z wyznawanym przez siebie kultem,
religią i tradycją. Zapominamy wszyscy że by pojąć i zrozumieć istotę
Boga, by odkryć wszelkie boże "tajemnice" i niejasności i by to wyjaśnić
innym - na to wszystko wystarczą jedynie dwa słowa - MIŁOŚĆ BOŻA. tylko
tyle i aż tyle.
My jesteśmy trochę jak ci ślepcy prowadzeni
przez ślepców z obrazu Pietera Bruegla z 1568r. Jak mamy poznać istotę
Boga nie znając naszej własnej istoty, naszego prawdziwego jestestwa.
Oczywiście, ludzie którzy nie potrafią tego wytłumaczyć (głównie są to
ci, który powinni trochę więcej znać się na sprawach duchowych, od
"przeciętnego szarego obywatela", czyli wszelkich religii kapłani i
duchowni), bardzo szybko znajdują wymówkę by tego nie czynić. Pamiętam z
dzieciństwa, gdy chciałem czegoś więcej dowiedzieć się o Bogu, Aniołach
i Świętych, o tym jacy są naprawdę, jakie jest ich prawdziwy byt -
bardzo szybko byłem informowany przez kapłana że poznanie tajemnicy Boga
nie jest dane człowiekowi, bowiem ludzie nie mogą raz jeszcze popełnić
grzechu Adama i Ewy, którzy za próbę poznania "Tajemnicy Boga", zostali
wyrzuceni z Raju, zaś na całą ludzkość sprowadzone zostały cierpienia i
trudy, nim za pobożne życie będą mogli ponownie dostąpić Raju. Innymi
słowy ten Bóg jest tak tajemniczy że zabranie wręcz nam "wyrwanie"
jakichkolwiek informacji o Nim, a gdy już człowiekowi po wielu trudach
uda się odkryć którąś z "bożych tajemnic", natychmiast zostanie za to
przez Stwórcę ukarany.
Czy więc takim jest Bóg? Czy jest
zazdrosnym, zgorzkniałym starcem pragnącym jedynie ludzkiego uwielbienia
i hołdów (np. biblijna "próba Abrahama"). Czy takim więc naprawdę jest
nasz Stwórca? Moja odpowiedź brzmi - NIE. Ale - nie jest On również
naszym stwórcą, przynajmniej nie w takim sensie jak tłumaczy nam to
biblijny przekaz - dlaczego? Dlatego że jak mówił Giordano Bruno: "
wszystkim czym On jest - wy jesteście, wszystko co On wie - wy wiecie, wszystko co jest dobre -
jest w was".
Innymi słowy - TO MY JESTEŚMY BOGIEM - a ON JEST NAMI. I nie ma w tym
nic dziwnego, niezrozumiałego, obraźliwego czy heretyckiego - to jest
cały sens naszej egzystencji, jesteśmy częścią Boga, Stwórcy -
Wszechpotężnej, Wszechwiecznej, Nieskończonej, niemającej nigdy początku
i niebędącej mieć końca Hiperświadomej Energii Miłości. Wszystko bowiem
we Wszechświecie, wszystko co istnieje pochodzi z Energii, wszystko
jest Jej częścią. Oczywistym jest więc że skoro my jesteśmy częścią
Nieskończoności, sami jesteśmy nieskończonością, bez początku i bez
końca, za to z zadaniem do wykonania. Zadaniem - jakim zadaniem
zapytamy? jest tylko jedno zadanie i jeden cel Nieskończonej
Wszechwiecznej, Hiperświadomej Energii Miłości - tym celem jest rozwój.
Aby ów cel osiągnąć Nieskończoność wymyśliła dla nas "zabawę",
"rozrywkę", "grę", którą nazywamy - Wszechświatem.
Ale od
początku (teraz zaczynam już przekaz channelingowy, choć są to strzępy
materiałów, więc używam tez własnych zdań). Wszechwieczna Energia, którą
umownie zwijmy Bogiem, była przed powstaniem Wszechświata w stanie
absolutnej Doskonałości. Wszystko tam Doskonałe, nieskończenie Dobre,
nieskończenie Piękne, bo wszystko było Miłością - pierwotną energią,
prapoczątkiem bez początku i prakońcem bez końca. Jednak Nieskończoności
to nie wystarczało, Pragnął osiągnąć głębsze samopoznanie,
samozadowolenie i samowyrażenie, innymi słowy Bóg pragnął "Doświadczyć
Samego Siebie". Wszechwieczność powołała więc życie z Samego Siebie.
Sprowadził energię i esencję Samego Siebie (wcześniej poddając je wielu
próbom i eksperymentom), tworząc Wszechświat, ale...wcale nie jeden
Wszechświat, Bóg "stworzył z Siebie", bardzo wiele Wszechświatów (nie
tylko ten nasz w którym my żyjemy, a którego nie jesteśmy nawet w stanie
ogarnąć naszym umysłem). Wszechwieczny rozdzielił się na wiele części,
tworząc nieskończona ilość mniejszych "Stwórców", a każdy z nich był
dokładną kopią Jego samego. Owi "Stwórcy" powstali z "Pierwotnego Źródła", mieli wolną wolę i całkowitą swobodę stwarzania.
POWSTANIE WSZECHŚWIATA
W
jaki sposób Bóg stworzył Wszechświat/y? Jak ów proces przebiegał? Tutaj
są dość niespójne i pogmatwane wiadomości z channelingów, postaram się
je jednak uporządkować. Jak już wcześniej napisałem, Bóg, czyli
Wszechwieczna, Nieskończona Energia Miłości - rozpoczął próby i
"doświadczenia", mające na celu poznanie Samego Siebie. W tym celu
postanowił się "podzielić na części", rozpoczynając jednocześnie proces
który ja osobiście mógłbym nazwać "pryzmatowaniem". O cóż chodzi? Jak
już wcześniej stwierdziłem - wszystko co żyje i istnieje jest częścią
energii. To jest rzecz jak najbardziej oczywista i naukowo udowodniona.
Problem jednak pojawia się gdy stwierdzimy że ta energia jest świadoma, a
nawet więcej, że jest Hiperświadoma. I dla wielu z nas jest to
określenie trochę "na wyrost", bowiem my nie pamiętamy. Nie pamiętamy
skąd pochodzimy, nie pamiętamy kim jesteśmy i co tu robimy - w ogóle nie
wiemy po co istniejemy. Ale...paradoksalnie oto właśnie chodzi, tak
właśnie ma być, bowiem takie są reguły "Gry" którą wszyscy tworzymy, gry
zwanej Wszechświatem. Taki jest cel i plan owej "Gry", ułożony przez
Boga.
Kiedy pojawiło się "zapomnienie"? Zapomnienie pojawiło się
już z chwilą pojawienia się Myśli o podziale. Za sprawą siły
oddziaływania tej myśli zaczął dokonywać się podział (na początku była
więc Myśl, a nie słowo - jak jest zapisane w Biblii. No chyba że "słowo"
tam przedstawione jest jedynie analogią Myśli?). Złudzenie powstałe w
wyniku owego podziału było właśnie stanem zapomnienia, w którym
świadomość, w celu ponownego zjednoczenia, będzie musiała doprowadzić do
przypomnienia sobie własnej istoty. Oczywiście stan "zapomnienia" nie
jest stanem permanentnym, występuje bowiem jedynie u istot stojących na
niższym stopniu rozwoju duchowego - na przykład właśnie ludzkości. Im
wyższy stopień rozwoju, tym większa świadomość jedności i tym pewniejsza
wiedza prowadząca ku "zakończeniu gry" i ponownym zjednoczeniu. Bowiem
dla wielu Istot we Wszechświecie, jest najzupełniej jasne że celem tego
doświadczenia - tej "gry", jest ponowna integracja, ponowne zjednoczenie
ze Źródłem. Wszyscy jesteśmy bowiem dziećmi jednego Źródła - wszyscy
też dążymy (niektórzy zupełnie nieświadomie), do ponownego z Nim
zjednoczenia. Taki jest cel i taki plan owej gry Nieskończoności.
A
jak przebiegał ów proces "pryzmatowania"? Bóg poprzez szereg
doświadczeń i prób, doprowadził do przepuszczenia części Swej własnej
energii, przez "matrycę", podobną do znanego nam pryzmatu. Z chwilą
przepuszczenia energii przez matrycę Nieskończoności, pojawiło się kilka
różnych częstotliwości drgań energetycznych, łącznie aż 13-cie.
Dlaczego właśnie 13-cie? Tego niestety owe Istoty z przekazów
channelingowych nie wyjaśniają (nie pada też takie pytanie), jednak
postaram się opisać każdą z owych częstotliwości, czy też gęstości w
ramach których funkcjonuje życie we Wszechświecie:
Pierwsza Gęstość -
jest to pierwotna częstotliwość cząstek elementarnych, również tych
tworzących nasze ciała materialne. Pierwsza gęstość jest naturalnym
stanem, naturalnym "światem" również dla roślin i wszelkich minerałów
(kamieni, diamentów, etc.), a także powietrza, wody, ognia i ziemi,
gwiazd i planet.
Druga Gęstość - jest
to już świadomość wspólnotowa, jednak jedynie na poziomie liniowym,
czyli w obrębie danego gatunku, lub zbiorowości. Jest to "świat
zwierzęcy". W początkowym etapie drugiej gęstości znajdują się chociażby
owady i nie wykraczają zupełnie poza "swój świat" (owad bowiem
spacerując po ścianie, w przypadku zagrodzenia mu drogi np. kartką
papieru, oczywiście nie tylko nie uświadamia sobie istoty owej kartki
papieru, lecz zupełnie nie dostrzega iż owa kartka jest podtrzymywana
ludzką ręką - dla niego to jest po prostu przeszkoda do pokonania lub
ominięcia). Na wyższych poziomach drugiej gęstości znajdują się inne
grupy i kategorie zwierząt (ryby, płazy, gady, ptaki i ssaki). Druga
gęstość z reguły pozbawiona jest świadomości ego (te grupy zwierząt u
których zaczyna pojawiać się ego, na bardzo słabym poziomie - np. małpy,
czy koty lub psy, są już "na granicy" przejścia na wyższy stopień drgań
energetycznych - czyli wyższy stopień gęstości. Ewolucja bowiem czyni
niesamowite postępy).
Trzecia Gęstość - to
jest właśnie nasz świat - świat ludzi, z "rozbuchanym" do granic
własnym ego, czyli "umiłowaniem indywidualizmu". To właśnie w tej
częstotliwości negacja i zapomnienie własnego celu i kierunku, własnej
prawdziwej tożsamości - jest najsilniejsza, bowiem pozwala już
uświadomić sobie istotę Jedności, lecz automatycznie odrzuca ją na
korzyść indywidualizmu. "
Jaka jedność, istnieję ja i tylko ja, nie ma nic poza mną, a gdy już "odejdę", wszystko straci dla mnie jakąkolwiek wartość i nie będzie miało żadnego znaczenia"
- takie jest m.in.: nasze myślenie w tej częstotliwości. Prócz nas
samych w trzeciej gęstości funkcjonują również delfiny (chyba nie jest
już żadną tajemnicą iż język delfinów wg. naukowych badań - przypomina
naszą ludzką mowę, nie mówiąc już o innych ich "zwyczajach", jak choćby
uprawianie seksu dla przyjemności, a nie tylko w celu przedłużenia
gatunku. Zresztą więzi pomiędzy nami a delfinami są bardzo silne, ponoć
nasz genotyp zawiera więcej genów delfinich niźli np. małpich, co
uwidacznia się chociażby w przypadku noworodka wrzuconego do wanny
wypełnionej wodą, lub nawet do basenu. Owe dziecko nie utonie, mimo iż
jest całe zanurzone w wodzie. Tracimy tę umiejętność już w drugim
tygodniu życia. Delfiny bardzo często są gotowe do poświęcenia własnego
życia w obronie ludzi, co wielokrotnie udowodniły chroniąc nas np. przed
atakami rekina). Ludzkość "znajduje się" już na granicy pomiędzy
trzecią a czwartą gęstością.
Czwarta gęstość - to
astral, w tej częstotliwości następuje "przypomnienie" sobie wspólnej
tożsamości, wspólnego celu, jedności ze wszystkimi innymi (obcymi), i
większe skupienie się na poszukiwaniu drogi powrotu do Źródła (czyli do
Domu). Oczywiście wzrostowi świadomości grupowej (jedności ze wszystkimi
i wszystkim we Wszechświecie), nie towarzyszy wcale upadek wytworzonej w
trzeciej częstotliwości - tożsamości jednostkowej (czyli ego). Czwarta
gęstość to również "świat" w którym zaczynamy umiejętniej korzystać z
kodu Wolnej Woli, danej nam wszystkim przez Nieskończoność. W czwartej
gęstości wzrasta umiejętność posługiwania się naszym umysłem, na granicy
czwartej i piątej gęstości następuje już komunikacja jedynie za pomocą
myśli a nie słów. Ludzkość jest już na granicy przejścia w czwarty stan
skupienia (gęstości), umożliwiający chociażby zrozumienie iż nie
jesteśmy sami we Wszechświecie. Dlatego też kontakty "Obcych", w obecnym
czasie są coraz intensywniejsze, bowiem Oni czekają na moment gdy już
będziemy "przygotowani" i na tyle "rozwinięci", by mogli swobodnie nam
się ujawnić.
Piąta gęstość - jest to
częstotliwość "doświadczenia własnej świadomości" - "Ja" jako ja -
nadal istnieje, jednak następuje tu już całkowite ukierunkowanie w
stronę Jedności i Zjednoczenia ze Źródłem, czyli innymi słowy całkowite
oddanie się naszemu dziedzictwu. Piąty stan skupienia jest też pierwszą
niematerialną gęstością, bowiem w tej częstotliwości pozbywamy się
całkowicie naszych materialnych ciał i funkcjonujemy dalej już jako byty
niematerialne. Istot z piątej gęstości nie widzimy w naszej trzeciej
częstotliwości, choć "Ci", posiadają umiejętność pojawiania się na
naszej gęstości (na przykład poprzez ukazywanie się pod postaciami -
Chrystusa, Maryi, Świętych). Jesteśmy dla Istot z piątej gęstości,
niczym my dla roślin czy owadów, wiemy ze coś się dzieje, że napotykamy
przeszkodę, lecz nie wiemy kto ją tam umieścił i dlaczego (przykład
opisanej przeze mnie kartki papieru postawionej na "owadziej drodze").
Szósta gęstość - pierwsza
częstotliwość wiodąca w stronę całkowitej Miłości, Dobru i Radości,
pozbawiona bólu i cierpienia (jednak nie pozbawiona Wolnej Woli). Szóstą
gęstość nazwać możemy - "
Częstotliwością" lub "
Świadomością Chrystusową",
jest to bowiem świat Aniołów (choć one same nie są jej częścią, gdyż
mają swą własną hierarchię), biblijny Raj. Do szóstej gęstości trafiamy
zawsze po utracie ("śmierci"), fizycznego ciała, jest to bowiem świat
Piękna i Miłości, a jednocześnie odpoczynku, regeneracji (po trudach
życia), i przygotowań do kolejnych narodzin. Aniołowie opiekują się tam
nami, uspokajają obdarzając nieskończoną, wszechobecną Miłością
(szczególnie jest to ważne w przypadku tych, którzy zginęli śmiercią
tragiczną, jak również tych, którzy za życia bardzo silnie wierzyli w
religijne dogmaty). Jest to tak cudowny "świat", iż gdybyśmy mogli,
chcielibyśmy pozostać tam na zawsze, a przecież to jest jedynie szósta
gęstość, która ma nas tylko przygotować do dalszych etapów "naszej gry" -
nawet nie połowa w naszej drodze do Źródła i Miłości Całkowitej,
Nieskończonej, Wszechwiecznej - Miłości Jedności Boga.
Przejście
pomiędzy szóstą, siódmą i ósmą gęstością jest bardzo płynne i zawiera
jedynie pogłębione aspekty "doświadczeń wielowymiarowości" - czyli
zespolenia ze świadomością Całości (Źródła). Oznacza to jednocześnie że
Istoty z piątej gęstości (pozbawione już ciał materialnych), pomijają
szóstą gęstość i przechodzą od razu do siódmej (zupełnie jak w grze,
gdzie pokonujemy kolejne poziomy by zakończyć grę zwycięstwem).
Dziewiąta Gęstość - Jest
to świat Lucyfera (możemy to miejsce nazwać piekłem), jest to tzw.:
"miejsce Rozgrywających Gry", czyli krztałtujących aspekty Wszechświata.
Dziewiąta gęstość jest jedynie przynależna "rozgrywającym", inne Istoty
na drodze swej ewolucji ku Zjednoczeniu ze Źródłem, nie mogą więc
trafić na "dziewiąty poziom", czyli dziewiątą gęstość - przechodzą więc
"automatycznie" na wyższą częstotliwość. Dlaczego nie możemy stać się
rozgrywającymi Gry"
Dziesiąta i Jedenasta Gęstość - są
to już częstotliwości "Kontrolerów Gry", czyli pomniejszych
organizatorów całości Wszechświata. Gdy dojdziemy do tych poziomów
gęstości będziemy współorganizatorami Gry, tzn.: będziemy mogli
kontrolować "przejrzystość" całego bożego planu i wszystkich etapów
Gry". Dlaczego nie możemy stać się "Rozgrywającymi Gry", a możemy stać
się Jej "Kontrolerami", dlatego iż dziewiąta gęstość służy umocowaniu w
materializmie i wszelkim wstecznictwie ku próbom dotarcia do Źródła, nie
możemy więc osiągnąwszy taki poziom samodoskonalenia i samowiedzy bawić
się w "uprzykrzanie życia" Istotom z niższych gęstości.
Dwunasta Gęstość - jest
to już gęstość owych "Stwórców", lub też "Założycieli", o których
pisałem w pierwszym poście. Owi Stwórcy są dokładnymi emanacjami
Nieskończoności z której powstali. To Oni stworzyli planety i wszystko
co jest w naszym Wszechświecie (nie jedynym Wszechświecie, bowiem Bóg
nie stworzył jednego jedynie planu "rozgrywki" służącej samodoskonaleniu
i wiodącej ku rozwojowi - nieustannemu rozwojowi, dlatego też gdy
dojdziemy już do dwunastej gęstości, będziemy mieli wybór - albo możemy
od razu zjednoczyć się ze Źródłem, czyli z Bogiem, albo będziemy mogli
stać się owymi "Stwórcami" w innym Wszechświecie stworzonym przez
Nieskończoność. Bóg bowiem, gdy raz zapragnął "Poznać Samego Siebie",
nie zrezygnuje już z tego i wciąż będzie tworzył nowe Wszechświaty i
powoływał ich nowych "Stwórców" by nimi zarządzali. A jako że Istoty w
dwunastej gęstości są już jedynie czystą Miłością (choć nadal posiadają
Wolną Wolę), ich kontrola na "tym etapie" jest już kontrolą samej
Nieskończoności.
Trzynasta Gęstość - jest
to już zjednoczenie ze Stwórcą, całkowite i niepodzielne. Wreszcie
zaznamy tego w czym istnieliśmy od zawsze - Nieskończonej Miłości,
Prawdy i Radości. Będziemy Bogiem (w pełnym tego słowa znaczeniu),
zachowując jednocześnie własne doświadczenia wyniesione z Gry zwanej
Wszechświatem. Zjednoczenie jest najlepszym co może nas spotkać na
naszej drodze rozwoju, otrzymujemy tu bowiem całkowity Spokój i
Odprężenie, choć oczywiście sam Bóg wciąż się będzie rozwijał poprzez
inne byty i nowo powstałe "Gry".
PRZECIWSTAWNE BIEGUNY
Z chwilą Myśli o podziale i
rozdzielenia się świadomości Nieskończoności, tworzących pierwszą grupę
istot zwanych - "Założycielami", nastąpił ich kolejny podział. To
właśnie wówczas pojawiły się Anioły, bowiem część z owych Założycieli
podzieliła się na "istoty anielskie" a część na "istoty inkarnacyjne"
(np. ludzi). Oczywiście tylko część Założycieli podzieliła się, reszta
wciąż nadzorowała/uje cały boży "proces". Boża świadomość, a nawet
świadomość Założycieli, została zredukowana do indywidualnej
częstotliwości poszczególnych istot (bowiem działamy trochę jak "baterie
na prąd". Innymi słowy prąd który posiadamy w naszych domach także nie
jest dostarczany w swej pierwotnej sile, lecz poprzez przeróżne stacje
transformatorowe, jego siła zostaje zredukowana na potrzeby naszego
domostwa, tak też się dzieje z naszą świadomością). Wszyscy, zarówno
Założyciele, Anioły jak i "istoty inkarnacyjne" posiadają Wolną Wolę, a
także zarówno jedni jak i drudzy nie mogą ewoluować osobno, czyli innymi
słowy Anioły ewoluują pomagając istotom inkarnacyjnym, wspierają je i
"naprowadzają", zaś inkarnowani uczą się ponownie Miłości. Taki jest
cykl naszego istnienia.
W celu ciągłego rozwoju wszystko co
powstaje we Wszechświecie jest ściśle powiązane złożonym systemem
różnorakich przeciwieństw, a wszystko to łączy boża/nasza Świadomość.
Świadomość bowiem "magazynuje" doświadczenia, wszelkie doświadczenia w
tym piękno, dobro, mądrość, brzydotę, niewiedzę, głupotę, nikczemność
itp. Wszystko to jest "magazynowane" w naszej świadomości, ale...nie
tylko w naszej. Każde bowiem nasze doświadczenie automatycznie
oddziałuje na świadomość Nieskończoności. Wszystko to zaś razem wzięte
tworzy "listę kar i nagród", choć takie pojęcia tam nie występują, a ja
nie znajduję innych słów na wytłumaczenie tego aspektu. Innymi też
słowy, każde doświadczenie oddziaływuje tak samo - nasze "błędy" ważą
tyle samo co nasze "bezinteresowne zasługi".
Wszechświat jest
bowiem sumą przeciwieństw - powstał "z chaosu" tylko po to, by cały
proces doprowadzić ponownie do "chaosu", a potem do ponownego
zjednoczenia całej energii - wszystkich Istot z Nieskończonością. Lecz
aby się zjednoczyć należy "przejść całą grę" zdobywając maksimum
doświadczeń i odkrywając w tym wszystkim potęgę Miłości. Z tego też
powodu powstało to co nazywamy "złem". Powstały dwa przeciwstawne
bieguny. Pierwszy to biegun negatywny, można go też nazwać biegunem
męskim - w nim jest to wszystko co moglibyśmy określić "Ciemną Stroną
Mocy" (tak trochę z Gwiezdnych Wojen), czyli: strach, złość, nienawiść,
ból, niechęć, odrzucenie itp., przy czym najsilniejszy z nich jest
strach. Drugim biegunem jest biegun pozytywny, można go nazwać biegunem
żeńskim. W nim jest to wszystko co moglibyśmy określić mianem "Jasnej
Strony Mocy". Jest to miłość (lecz nie ta Miłość, a jedynie coś co
możemy doświadczyć jako miłość), radość, szczęście, zgoda, przyjaźń itd.
Oba bieguny zawsze dążą ku integracji, czyli do Zjednoczenia (choć
oczywiście z różnym natężeniem i nastawieniem).
Bardzo ważną
częścią naszego doświadczenia, które pozwala nam odnaleźć bożą Miłość i
poznać prawdziwe dziedzictwo, jest Współczucie. Współczucie jest bowiem
punktem centralnym obu przeciwieństw, osiągając Współczucie poznajemy
wartość obu przeciwności "Ciemnej i Jasnej Strony". To pozwala nam
"zakończyć grę" i dostąpić stanu naturalnego dla nas - Bezgranicznej
Miłości.
To tyle z chennelingu na temat samego procesu
powstawania Wszechświata i istoty Nieskończoności, którą my tu na Ziemi
nazywamy Bogiem. W następnym poście przejdę do opisu pierwszych
"materialnych" istot w które wcieliła się Świadomość Nieskończoności,
rozdzielona na poszczególne części energii - noszących nazwę
"Założycieli".
CDN.