Łączna liczba wyświetleń

sobota, 3 lutego 2018

ANTYPOLONIZM - CZYLI POTĘŻNA WOJNA HYBRYDOWA PRZECIWKO POLSCE

PRAWDA JUŻ NIKOGO NIE OBCHODZI

CEL JEST JEDEN ZGNIECENIE POLSKI 

I NOWY UKŁAD SIŁ W EUROPIE


CAŁA PRAWDA O "POLSKICH OBOZACH"

HANS, ALE WŁAŚCIWIE DLACZEGO W TYCH "POLSKICH OBOZACH" 
ZATRUDNIONY JEST NIEMIECKI PERSONEL?




W ostatnich dniach mamy potężną falę uderzeniową (wychodzącą z Izraela, ale wbrew pozorom nie chodzi tutaj tylko o Izrael, gdyż szczególnie w ten proceder są zaangażowane inne wrogie nam kraje) godzącą nie tylko w Polskę i Polaków i ich dobre imię, ale przede wszystkim godzącą w prawdę historyczną. To ona jest bowiem najważniejsza, gdyż nieznajomość prawdy historycznej, powoduje powstawanie propagandy a co za tym idzie również oficjalnie wspieranego przez dane państwo kłamstwa historycznego. Dziś takim kłamstwem historycznym są określenia: "polskie obozy koncentracyjne", czyli coś co nigdy nie istniało i nie miało miejsca, rzecz zupełnie wymyślona, tylko aby o tym wiedzieć, należy mieć jakieś rozeznanie w historii. Historia bowiem jest nauczycielką życia (co mówię już od lat, gdyż bez jej znajomości jesteśmy nie tylko podatni na wszelką możliwą propagandę, ale również skazani na popełnianie tych samych błędów co niegdyś nasi przodkowie - i to zupełnie nawet nie uświadamiając sobie takiego faktu). Znajomość faktów historycznych jest więc kluczowa do poznania Prawdy, ale Prawda... nikogo dziś nie obchodzi! Prawda przeszkadza, bowiem burzy ustalone narracje (zauważcie że w dzisiejszym świecie nie mówi się już o Prawdzie, tylko o... określonej narracji, tak jakby było wiele prawd i każdy miał swoją prawdę. A Prawda jest przecież tylko jednak, myślenie o "wielu prawdach" to efekt marksistowskiego dyskursu politycznego i presji językowej w kulturze, ponieważ marksiści całą swoją ideologię zbudowali na kłamstwie i zbrodni, taka narracja o "wielu prawdach" jest im z oczywistych przyczyn bardzo na rękę).

Liczą się przede wszystkim interesy ekonomiczne i polityczne a także walka o odpowiednie miejsce w nowym przebiegunowaniu geopolitycznym świata, do którego właśnie dochodzi na naszych oczach. Zawsze bowiem o kolejnym rozdaniu ewentualnych potęg decydowały wojny, tak było od zawsze w dziejach Ludzkości i dziś wcale nie jest inaczej. Opinie Fukuyamy o "końcu historii" od dawna już można wrzucić w odpowiednią przegródkę z napisem: "Brednie", gdyż ani świat się nie kończy, ani nie zapanuje nad nim żadna jedna ideologia odgórnie sterowana (choć teraz właśnie toczy się walka o wprowadzenie światowego marksizmu, jako ideologii globalnej, będącej pod kontrolą zaledwie kilkunastu lub kilkudziesięciu sterujących tym procesem "wajchowych"). Nowy układ sił zawsze więc powstawał po zakończeniu wielkich wojen: walki o dominację nad Lewantem między starożytnym Egiptem królestwem Mitanni, doprowadziły ostatecznie do zwycięstwa Egiptu i najazdu faraona Totmesa III na Mitanni ok. 1447 r. p.n.e. co po tej dacie utrwaliło Lewant pod dominacją Egiptu i jednocześnie spowodowało powolny upadek państwa Mitanni, zakończony ostatecznie w sto lat później jego podbojem przez nową, rodzącą się potęgę - anatolijskich Hetytów (ok. 1350 r. p.n.e.). Wzajemny konflikt tych mocarstw (Egiptu i Hetytów) trwał do 1258 r. p.n.e. gdy oficjalnie został zawarty pokój, dzielący Lewant pomiędzy te dwa mocarstwa. Inwazja tzw.: "Ludów Morza" z północnej (wówczas w większości lechickiej Europy), doprowadziła do upadku zarówno królestwa Hetytów (ok. 1200 r. p.n.e.), jak i inwazji na Egipt (ok. 1178 r. p.n.e.), co doprowadziło na Bliskim Wschodzie do powstania państw lechickich, z których najdłużej przetrwały królestwa Filistynów.




Podobnie inwazje Persów na Grecję w latach 490-469 r. p.n.e. zmieniły geopolityczny układ sił i tak narodziła się klasyczna potęga Hellady, która pod dominacją Macedonii podbiła potężne imperium Persów (334-330 r. p.n.e), zapoczątkowując dominacją hellenizmu na Bliskim Wschodzie, w Anatolii, Egipcie a nawet w Indiach. Wzrost i rozszerzanie się Imperium Rzymskiego, również doprowadziło do zmian, a konfrontacja Rzymu z Kartaginą umożliwiła zajęcie przez to pierwsze państwo, zachodnich terenów Morza Śródziemnego. Można by tak wymieniać w nieskończoność, ale wróćmy do bliższej nam współczesności. Pierwszą wielką wojną europejską była Wojna Trzydziestoletnia (1618-1648), tocząca się głównie na terenie Niemiec, Austrii, Czech, Belgii i Holandii. Pokój westfalski, kończący tę wojnę, utwierdził dominację Francji i Szwecji w zachodniej i północnej Europie. Kolejna wielka wojna, która zmieniła geopolitykę europejską, to Wojna o Sukcesję hiszpańską, prowadzona w latach 1701-1714. Której efektem był upadek mocarstwowej pozycji Francji, stworzonej po pokoju westfalskim i długim panowaniu Ludwika XIV - Króla Słońce, natomiast nastąpił wzrost pozycji Wielkiej Brytanii jako europejskiego mocarstwa i Habsburgów austriackich, którzy znacznie rozszerzyli swoje imperium. Zaznaczam że jak dotąd wojny te toczyły się jedynie na Zachodzie, bowiem w naszej części Europy sprawa wyglądała nieco inaczej.

Na Wschodzie i w Europie Środkowej wielkimi wojnami, które zmieniały geopolitykę w tym regionie były: konflikt polsko-litewsko-moskiewski, trwający od 1492 r. do 1667 r. Przez ten cały okres trwała (zapoczątkowana jeszcze w XIV wieku) dominacja polsko-litewska nad wielkimi terenami Wschodu Europy (realnie dominacja polsko-litewska trwała od 1385 r.). Po roku 1667 rozpoczyna się już powolna, ale konsekwentna dominacja Moskwy, która zaczyna coraz częściej dominować na Wschodzie. W tym okresie wielką wojną wschodnią były dwie wojny, toczone odrębnie, choć w tym samym czasie przeciwko Rzeczpospolitej Obojga Narodów: wojna polsko-rosyjska 1654-1667 i wojna polsko szwedzka 1655-1660. Obie one doprowadziły do osłabienia Rzeczypospolitej i zmieniły wektory geopolityki w naszym regionie. Co prawda Moskale zostali wypędzeni z terenów wschodnich Rzeczypospolitej (1660 - dwie błyskawiczne kampanie, zakończone rozbiciem sił moskiewskich pod Połonką, Słobodyszczami i Cudnowem) jednak w rozejmie z 1667 r. zatrzymali oni m.in.: Kijów (który miał być oddany tylko na dwa lata, a pozostał przy Rosji aż do... 1920 r. i ostatecznie potem do 1991 r.), czym przesunęli się znacznie na zachód. Natomiast pokój ze Szwecją w 1660 r. nie doprowadził co prawda do podziału i rozpadu Rzeczypospolitej, ani też do zajęcia polskiego wybrzeża przez Szwedów, jednak znacznie osłabił nasz kraj i spowodował że w następnych latach nie byliśmy w stanie skutecznie oddziaływać na kierunku północnym.

 


Wojna o Dominium Maris Baltici z lat 1700-1721 była tym samym dla Europy Wschodniej, czym była Wojna o Sukcesję hiszpańską dla Europy Zachodniej - czyli pierwszą europejską wojną światową, toczoną w dwóch oddzielnych od siebie konfliktach. Po tej wojnie niekwestionowanym zwycięzcą została Rosja, której władca (car Piotr I) przyjął wówczas tytuł: "Imperatora Wszechrusi", zdobywając nie tylko dostęp do Bałtyku, ale zajmując całe Inflanty (o co przez dziesięciolecia trwał spór polsko-szwedzki), Estonię i Ingrię (ziemie, na której w 1703 r. Piotr I założył Petersburg - notabene, w czasie gdy budowano to miasto od podstaw, car mieszkał tam w... chacie rybackiej wraz ze swą żoną późniejszą carycą Katarzyną I i dziećmi jak zwykły cieśla). Pierwszą wojną, o której z całym przekonaniem możemy powiedzieć iż była to wojna europejska, toczona zarówno na Wschodzie jak i Zachodzie Europy, była Wojna Siedmioletnia z lat 1756-1763. Konflikt ten był rzeczywistą I Wojną Światową (toczącą się nie tylko w Europie, ale i w Ameryce i w Azji, a nawet poniekąd na ziemi afrykańskiej). Wojna ta zmieniła całą dotychczasową geopolitykę i rozkład sił, powodując uznanie Wielkiej Brytanii za największe mocarstwo globalne (wówczas zajęta została prawie cała Ameryka a Francja skutecznie stamtąd wyeliminowana), oraz Rosji (która utrzymała swój status mocarstwa) i Prus (które to po raz pierwszy pojawiły się jako silne państwo o ambicjach mocarstwowych, całkowicie deprymując Austrię).

Rewolucja Amerykańska warta jest wymienianie tutaj tylko dlatego, że była to jedyna wojna, toczona przez Wielką Brytanię, która zakończyła się jej klęską. Osadnicy, farmerzy i lokalni milicjanci pokonali regularną armię brytyjską, co było prawdziwym szokiem (np. król Wielkiej Brytanii Jerzy III nie mógł się pozbierać po utracie amerykańskich kolonii i jeszcze długo traktował te ziemie jako "zbuntowany region" Brytanii). Francuskie Wojny Rewolucyjne (1792-1797), warte są wymienienia tylko dlatego, że doprowadziły one do Wojen Napoleońskich (1799-1815), które to można by określić mianem II Wojny Światowej. W ich wyniku nastąpił krótkotrwały wzrost mocarstwowej pozycji Francji, która kolejno rozbijała poszczególnych nieprzyjaciół, niszcząc potęgę Austrii, Prus, Rosji i eliminując Wielką Brytanię z Europy. Klęska Napoleona jednak (ach, ten marszałek Ney i jego głupota ukazana w bitwie pod Waterloo), spowodowała zawarcie w Wiedniu (tzw.: tańczący Kongres Wiedeński) ogólnoeuropejskiego pokoju, który zdefiniował rozkład sił na kolejne sto lat.




Potem była I Wojna Światowa i Traktat Wersalski który normował sytuację w Europie na zasadzie równowagi mocarstw, następnie II Wojna Światowa i układ jałtańsko-poczdamski tworzący nowy, bipolarny układ sił (USA-ZSRS). W latach 1989-1990 doszło do ostatniego jak na razie geopolitycznego przeobrażenia, w wyniku którego powstał tzw.: postsowiecki układ sił, którego głównym trzonem (i zwycięzcą w tzw.: "Zimnej Wojnie") były Stany Zjednoczone jako globalne supermocarstwo. Ta sytuacja jednak wielu się nie podobała, a ponieważ przez ten czas USA znacznie osłabło (na wielu płaszczyznach) zaś pozycja takich państw jak Chiny, Rosja czy Niemcy wzrosła, dąży się obecnie do zastąpienia geopolitycznego układu postsowieckiego w coś nowego i Polska również jest tutaj jednym z kluczowych celów ataku.

Tak więc prawda nie jest teraz najważniejsza (zresztą nigdy nie była, gdy w grę wchodziły globalne interesy mocarstw) a walka toczy się dziś przede wszystkim przeciwko Polsce, gdyż z wielu względów jest ona uznawana za "zawalidrogę" dla współczesnych marksistowskich planów globalnych. Tak, nie ma w tych słowach żadnej przesady, zauważcie proszę że współcześni marksiści ideologiczni opanowali już praktycznie wszystkie kluczowe pozycje, łącznie z kulturą, sztuką, mediami (czyli przepływem informacji - co szczególnie ciekawie wygląda w przypadku Niemiec, gdzie od 1 stycznia tego roku oficjalnie już obowiązuje cenzura w mediach), a także... Watykanem.  Przejęcie bowiem Kościoła Katolickiego (inne kościoły zostały spacyfikowane znacznie wcześniej) oznacza realną monopolizację określonego przekazu typu: "tak mówi papież Franciszek, no co, papieża nie posłuchacie? To jacy z was katolicy, jacy chrześcijanie?" - taki jest właśnie obecnie oficjalny przekaz. Wszystko bowiem służy wdrożeniu ideologii neomarksistowskiej i ci, którzy się temu sprzeciwiają mają zostać zniszczeni. Polska wybitnie wpisuje się w ten scenariusz, chociażby dlatego że ośmiela się negować sens zalewania Europy milionami muzułmańskich najeźdźców, którzy mają za zadanie spacyfikować dotychczasowe narody europejskie i wziąć je pod swój but. Ma zapanować ogólnie przyjęta ideologia marksizmu-allahizmu (nie wiem jak oni zamierzają pogodzić Islam z np. ideologią gender), a wszelka narodowa tożsamość ma ustąpić miejsca tożsamości europejskiej lub nawet globalnej, będącej jednak całkowicie pod kontrolą tych sił, które ten proces zapoczątkowały (pisałem już kiedyś o kilkunastu największych rodach, kontrolujących praktycznie całą globalną gospodarkę). 

Polska jest więc dziś na celowniku wielu państw, widzących swój interes w naszym złamaniu. Te państwa to przede wszystkim Niemcy i Rosja (od wieków tak jest, więc to żadna dziwota). Niemcy mają swój interes w równomiernym rozmieszczeniu islamistów po całej Europie, w tym również w Europie Środkowo-Wschodniej, na co nie wyraża zgody Polska (i Węgry, ale małe i osamotnione Węgry szybko był musiały ulec). Poza tym Niemcom zależy na likwidacji naszego przemysłu stoczniowego (dziś powoli odradzającego się po latach niekompetencji i świadomych działań prowadzonych na szkodę państwa polskiego przez poprzednie polskie władze) i oczywiście na przejęciu kopalń węgla, co doprowadziło by Polskę do realnej pozycji niemieckiej kolonii. A potem można by z czasem wysunąć żądania zwrotu naszych ziem zachodnich, które utraciły Niemcy po II Wojnie Światowej. Rosja jest również żywo zainteresowana zmiażdżeniem lub przynajmniej osłabieniem Polski, gdyż dzięki temu może realizować wraz z Niemcami swoją politykę euroazjatycyzmu, polegającą na podporządkowaniu sobie państw i narodów Europy Środkowo-Wschodniej obu tym krajom. Chodzi więc o powrót do XIX-wiecznej współpracy Niemiec i Rosji, gdy nie było pomiędzy tymi krajami żadnym innych państw, a szczególnie Polski, która to od wieków uważana jest za zawalidrogę wszelkich wspólnych planów niemiecko rosyjskich (spójrzmy np. na projekt gazociągu Nord Stream II).

W tym celu zarówno Niemcy jak i Rosja posługują się propagandą, gdyż prawda świadczyłaby na ich niekorzyść. I tak Niemcy skutecznie konsekwentną pracą "u podstaw" zrzucili z siebie część winy za II Wojnę Światową, wymyślając sobie jakichś... nazistów. Owszem, naziści istnieli i władali Niemcami w latach 1933-1945, ale była to jedynie partia polityczna, zaś wiele milionów Niemców, uczestniczących w zbrodniach czy czepiących z nich profity (Niemcy ograbili całą Europę podczas II Wojny, najbardziej zaś Polskę, dlatego też tak odnieśli po jej zakończeniu i dzięki amerykańskiemu Planowi Marshalla (1948-1952) tak wielki sukces gospodarczy (postaram się już wkrótce napisać o tym oddzielny post, jak to Niemcy ograbili całą Europę i co wywozili z zajętych przez siebie krajów. Już w czasie wojny w Polsce krążył dowcip: "Jedź do Niemiec, twoje meble i obrazy już tam są"). Niemcom udało się przekonać cały świat (zauważyłem że dziś nawet przychylni Polsce dziennikarze czy nawet blogerzy anglojęzyczni - używają sformowania "nazi" zamiast "Germany" - co oznacza jak bardzo zostało im to wciśnięte do głów jeszcze na poziomie szkolnym). Natomiast uważam że określenie "naziści" jest nie tylko niewłaściwe, jest wręcz policzkiem wymierzonym ofiarom niemieckich zbrodni. Jak myślicie bowiem, czy niemiecki żołnierz, który rozstrzeliwał Żydów i ukrywających ich Polaków, wcześniej każdemu się wylegitymował że należy do partii nazistowskiej? Czy dla mordowanych przez niego ludzi, ten żołnierz był nazistą czy Niemcem? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami, a najlepiej spytajcie się swoich dziadków i babć, czy w latach ich młodości mówiło się "naziści" czy też po prostu Niemcy? Czy oni walczyli z nazistami czy po prostu z Niemcami? Mówienie dzisiaj o nazistach jest najzwyklejszym zakłamywaniem historii, jest gwałtem dokonywanym na Prawdzie historycznej w imię interesów jednego państwa, państwa którego sumienie wspólnotowe jest tak naznaczone zbrodniami, że nie sposób nawet tego wyrazić słowami. 


 "AŻ SIĘ NIE CHCE WIERZYĆ
TYLU NAZISTÓW I ANI JEDNEGO NIEMCA?"



Podobnie Rosja, która również od lat prowadzi konsekwentną politykę historycznej propagandy medialnej. Zauważcie jaka obecnie jest rosyjska narracja: "To przecież myśmy wyzwolili obóz w Auschwitz, to myśmy uwolnili Żydów - jesteśmy więc bohaterami", itd. itp. To wszystko prawda, tak, tak było - Rosjanie wyzwolili niemiecki obóz koncentracyjny i zagłady w Auschwitz-Birkenau, tylko rosyjska propaganda nie mówi co było potem, bo to już nie pasuje do tego idyllicznego obrazka kremlowskiej propagandy. Mianowicie po wyzwoleniu obozu w Auschwitz, Rosjanie zamienili go w... obóz dla Polaków i Niemców, który w niczym nie ustępował temu z czasów niemieckich. Mam opisać do jakich mordów tam dochodziło, co tam robili stłoczonym ludziom owi "wyzwoliciele"? Kto o tym słyszał? Tylko ci, których interesuje Prawda, reszta po prostu kupuje propagandowe zwroty w stylu "wyzwoliliśmy Auschwitz" i koniec. A takich poniemieckich obozów jak w Auschwitz, przejmowanych następnie przez Rosjan było mnóstwo - ja wkrótce postaram się o tym również napisać oddzielny post. Nie może być bowiem tak, że Prawda jest tak bezczelnie gwałcona i że pluje się w twarz ofiarom tych wszystkich niemiecko-rosyjskich zbrodni. Nie może tak być, bowiem ich krew wręcz woła z wnętrza ziemi o Sprawiedliwość i Prawdę, a kłamstwo dziś (szczególnie zaś kłamstwo niemiecko-rosyjskie) zalewa nas ze wszystkich wręcz stron. 

No i wreszcie... Izrael. Mam znajomego.przyjaciela, profesora Uniwersytetów w Łodzi i Londynie, który jest z pochodzenia Palestyńczykiem ożenionym z Polką. Wielokrotnie podczas spotkań (z reguły to on mnie odwiedzał, bowiem ja rzadko kiedy teraz mam czas na jakiekolwiek podróże), rozmawialiśmy długie godziny na temat sytuacji Palestyńczyków ich stosunku do Izraela i ogólnie pojmowanej islamskiej inwazji (łącznie z muzułmańskim terroryzmem). On mi wtedy opowiadał różne historie ze swoich stron i ze strony jego rodziny. Mówił mi np. że jego babcia mieszka w specjalnym getcie, które jest oddzielone od innych palestyńskich osiedli izraelskimi zasiekami i... drutem kolczastym. Tak więc przejście z jednego osiedla na drugie jest praktycznie niemożliwe, jeśli się nie chce przy okazji zarobić kulki od "przypadkowego" izraelskiego żołnierza. Mówił mi że w tych odciętych osiedlach/gettach, sytuacje są na tyle patologiczne, że brakuje tam podstawowych środków higieny, a nawet żywności. Wszystko bowiem kontrolują Izraelczycy a wzajemna komunikacja pomiędzy osiedlami/gettami jest niemożliwa. Mówił więc że gdy odwiedzał babcie w Palestynie, to przywoził jej najniezbędniejsze rzeczy na kilka miesięcy. Jego synowie również mówią jedynie w języku polskim i angielskim i prawie nie znają arabskiego. Opowiadał mi zabawną sytuację, gdy pewnego razu zapukał do mieszkania jego babci, gdy był w Palestynie, syn sąsiada, młody Palestyńczyk i zapytał się go czy jego syn może do niego wyjść. Cała sprawa nie byłaby warta wspomnienia, gdyby nie to iż ten młody Palestyńczyk zapytał się w... języku polskim, choć on sam ani jego rodzina języka tego nie znają. Okazał się że podczas zabaw, nie mogąc się dobrze porozumieć ze swymi kolegami z Palestyny, synowie mojego znajomego uczyli ich po prostu języka polskiego (swoją drogą ciekawe dlaczego nie angielskiego a właśnie polskiego?).

Izrael przeprowadza na terenie Palestyny prawdziwą czystkę etniczną i o tym nie mówi się głośno. Należy jednak pamiętać że dziś państwo Izrael (do którego ja mam jakiś swoisty sentyment, może właśnie dlatego że to Żydzi polscy zbudowali ten kraj), buduje swoją narrację historyczną i polityczną na jednej religii i nie jest nią już Judaizm. Tą religią, którą obecnie wtłacza się do głów i serc młodych Izraelczyków, jest właśnie religia Holokaustu, świecka religia pozwalająca utrzymać ten naród w jedności. Religia Holokaustu mówi że wszyscy inni na całym świecie to antysemici, którzy tylko czyhają na życie i mienie Żydów i którzy najchętniej wszystkich spaliby w ponownie otwartych krematoriach obozów zagłady. Religia Holokaustu opiera się przede wszystkim na wyjątkowości cierpienia ludności żydowskiej, tak jakby cierpienia innych narodów i nacji był mniej ważne, a wręcz zbrodnią jest ich wzajemne zestawianie. Dzięki takiemu podejściu do sprawy, buduje się określoną narrację, która ma się przekładać na profity polityczne i ekonomiczne ("zabijaliście nas, to teraz płaćcie i kajajcie się wy podli antysemici" - bo taki właśnie jest przekaz tej nowej żydowskiej religii). Wyszukuje się jakieś oddzielne przypadki niechęci do poszczególnych Żydów (np. Sorosa), jako atak na całą wspólnotę. Religia Holokaustu na bowiem spowodować iż inne narody będą ubezwłasnowolnione, bo wystarczy że się ich oskarży o antysemityzm, a już wszyscy robią pod siebie i kajają się za nie swoje winy. A jeśli ktoś się kaja i przeprasza, to znaczy że... ma za co. I nie ważna jest tutaj Prawda historyczna, bo nikt o nią nie będzie w takiej sytuacji pytał - ważne jest tylko to że wroga się sprowadza do parteru i zmusza do samobiczowania. W takiej sytuacji wymuszenie określonych profitów (w tym głównie, choć nie tylko finansowych) jest znacznie łatwiejsze.

Oczywiście ja tutaj nie mówię że nie ma narodów, które nie powinny się kajać za Holokaust (przede wszystkim Niemcy, ale również i Rosjanie za Stalina dostarczali Żydów do niemieckich fabryk śmierci, również Francuzi wyłapywali swych żydowskich współbraci i kierowali ich do pociągów, mających zawieść ich do Auschwitz i innych niemieckich obozów zagłady), jednak należy oddzielić pewne sytuacje, bowiem co dzisiaj wspólnego z Holokaustem mają młodzi Niemcy, Rosjanie czy Francuzi? Należy również pamiętać że religia Holokaustu nie znosi konkurencji (wiadomo, nikt nie lubi konkurencji bo przez to spadają dochody). Dlatego też nie uznaje żadnych innych zbrodni, poza oczywiście zbrodnią Holokaustu. I tutaj atak na Polskę jest również Izraelowi na rękę, bowiem oni doskonale wiedzą (przynajmniej część, tych myślących logicznie, a nie zaczadzonych ideologią Holokaustu), że Polacy podczas II Wojny Światowej byli mordowani na równi z nimi, na równi z Żydami. I to mordowani na potęgę. Gdyby Polsce udało się dotrzeć z tą prawdą do świata, gdyby ukazano całą machinę zbrodni z nienawiści i zbrodni rasistowskich, wymierzonych w Polaków tylko dlatego że byli Polakami - cała wyjątkowość religii Holokaustu natychmiast by się rozpadła. Nie można wiec doprowadzić do tego, aby była jakakolwiek konkurencja, bo to godzi w cały tzw.: "Przemysł Holokaustu" pozwalający zarabiać na tej świeckiej religii miliardy dolarów. Dlatego też Polska jest i będzie atakowana i trzeba to sobie uświadomić i odpowiednio (mądrze) odpowiadać ciosem na cios, bo to już jest wojna, co prawda wojna informacyjna, będąca jednym a elementów wojny hybrydowej, ale TO JEST WOJNA! I nie pomoże tutaj odwoływanie się do faktów historycznych i wyjaśniania Prawdy, mówienie o tym że Polacy są najliczniejszą grupą wśród "Sprawiedliwych" ratujących Żydów podczas II Wojny (mimo że w Polsce, jako jedynym kraju okupowanym przez Niemcy, za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci), że Polska była pierwszą ofiarą niemieckich i sowieckich zbrodni. To jest wojna na wyniszczenie, bowiem dla Izraela religia Holokaustu stanowi dziś kwestię utrzymania jedności narodu - więc wojna ta będzie długa i należy się do niej dobrze przygotować.

Zauważcie jeszcze jedno, Żydzi atakują jedynie Polskę, dlaczego? Dlaczego nie atakują innych krajów, gdzie rzeczywiście dochodziło do pogromów Żydów? Odpowiedź jest bardzo prosta, państwa i narody gdzie dochodziło do pogromów są łatwe do ataku i wiedzą o swojej winie. Polska i Polacy zaś byli ofiarą na równi z Żydami. Przypadki szmalcownictwa i denuncjacji Żydów były nieliczne i pochodziły z kręgów kryminalnych lub patologicznych - a każdy taki czyn był piętnowany i karany śmiercią przez Armię Krajową i Polskie Państwo Podziemne. Wydawanie Żydów Niemcom podczas Wojny było karane śmiercią przez Polskie Państwo Podziemne. 

 "ŁADNE MIEJSCE - NIGDY TU NIE BYŁEM"
"NO CO TY, MIESZKASZ W WARSZAWIE I NIGDY TU NIE BYŁEŚ?"
"JA W OGÓLE RZADKO WYCHODZĘ - BANDYCI WYDALI NA MNIE WYROK"
"NO COŚ PODOBNEGO (...) ALE ZOBACZYSZ, 
TANNENBERG ZAPROWADZI TU PORZĄDEK"
"A SKĄD JESTEŚ?"
"Z GRAZU"
"JA Z LINZU"
"MY TU WSZYSCY AUSTRIACY, MÓJ SZEF TEŻ - Z WIEDNIA"
"MY AUSTRIACY MUSIMY TRZYMAĆ SIĘ RAZEM"

 SWOJĄ DROGĄ PONOĆ AUSTRIACY PODCZAS II WOJNY BYLI JEDNYMI Z NAJBARDZIEJ SADYSTYCZNYCH MORDERCÓW I JEDNOCZEŚNIE NAJWIERNIEJSZYMI WYKONAWCAMI ROZKAZÓW - TAKA MAŁA CIEKAWOSTKA





Nie ma więc środka zaczepienia, trzeba wymyślać. No i się wymyśla poprzez książki Jana Tomasza Grossa i innych oszczerców (Gross nie jest nawet historykiem a jego enuncjacje można obalić w kilka chwil). Polacy nie mogą zająć pozycji wśród ofiar, bowiem oznacza to koniec religii Holokaustu. Wyobrażacie to sobie? Wyobrażacie sobie że teraz prócz informacji o zbrodniach na narodzie żydowskim, na amerykańskich i europejskich uniwersytetach mówiłoby się również o cierpieniach i martyrologii Polaków. Przecież to jest nie do pomyślenia, to by oznaczało kres wyjątkowości Żydów, wyjątkowości ich martyrologii i ich narracji, jakoby tylko oni byli najbardziej znienawidzoną przez wrogów nacją. I oto właśnie toczy się teraz wojna i należy to sobie uświadomić i skutecznie (acz mądrze) odpowiadać na rzucane w nas kalumnie. Prawda wcześniej czy później wyjdzie na jaw, bo jak mówił Marszałek Piłsudski: 


"SZUKAJ PRAWDY W DUSZY. PATRZ JEJ W OCZY, PRAWDA JEST SIŁĄ I JEST MOCĄ DUSZY. TO BOGINI. SŁABY NIE ZNOSI WZROKU PRAWDY I TARZA SIĘ PRZED NIĄ W PROCHU, SILNY NAWET SIĘ CHWIEJE - ALE NIGDY NIE PADA - I TO ONA WYCZYTA W OCZACH BOGINI ROZKAZ WOLI"          


DOBRANOC!



GERMAN DEATH CAMPS

NEVER POLISH



piątek, 2 lutego 2018

"POKOT" - CZYLI USPRAWIEDLIWIENIE ZABIJANIA LUDZI!

W IMIĘ NOWEGO MARKSISTOWSKIEGO

ŚWIATA PRZYSZŁOŚCI





 Odsłuchałem właśnie bardzo ciekawego wykładu Krzysztofa Karonia u Marcina Roli z "wRealu24", na temat filmu Agnieszki Holland i Olgi Tokarczuk pt.: "Pokot". Filmu nie oglądałem (gdyż mam alergię na wszelkie marksistowskie twory), ale oto okazuje się że był to duży błąd, gdyż film ten dokładnie (choć w dużej części podprogowo) ukazuje dążenie upadającego świata pokolenia 68, do przetrwania i utrzymania swych wpływów (przede wszystkim do odnalezienia się i rozpoznania). Świat bowiem ich młodości, świat hipisów czy też raczej tzw.: hipisiaków powoli odchodzi i choć pokolenie 68 wciąż trzyma władzę w większości państw Europy i Ameryki, to jednak od pewnego czasu zaczęły pojawiać się bardzo niepokojące (dla nich) tendencje. Te tendencje to... motłoch (czyli obywatele nie należący do kręgu ich wzajemnej adoracji), którzy powoli, bardzo powoli acz konsekwentnie zaczynają się budzić z długiego letargu, w jaki wpuściła ich ideologia neomarksizmu (lub jak kto woli marksizmu-genderyzmu). Ta perfidna, ciemna odrażająca hydra (bo tak właśnie marksiści widzą wszystkich innych ludzi, którzy nie podzielają i nie akceptują ich dewiacji), podnosi swój obrzydliwy łeb, rujnuje tym samym "nasz" świat, nasze "ideały" i nasze "marzenia" (a raczej urojenia). I ten właśnie filmy jest swoistym apelem dla środowisk neomarksistowskich (bowiem jak wiadomo neomarksizm ma bardzo wiele odnóży i niekiedy są one ze sobą skonfliktowane), aby się rozpoznać i zjednoczyć w walce z tym ciemnym ludem. Takie właśnie jest przesłanie filmu "Pokot".

Ale znacznie ciekawszy jest właśnie komentarz pana Krzysztofa Karonia, który dobitnie rozkłada całą tę neomarksistowską myśl, zawartą w tym filmie na czynniki pierwsze. Bardzo pouczający i ciekawy wykład, dlatego też pozwolę sobie poniżej umieścić ów filmik, aby mogli go obejrzeć również i czytelnicy tego bloga. Główna myśl ideowa odchodzącego (ale wciąż rządzącego i bardzo wpływowego) pokolenia tzw.: hipisiaków z nieudanej rewolucji roku 1968 (rewolucja ta zakończyła się wówczas klęską radykalnych marksistów, dlatego też musieli oni zmienić taktykę i rozpocząć zalecaną chociażby w manifeście z Ventotene przez Altiero Spinellego - "marsz przez instytucje"), brzmi następująco: odnajdźmy się, zjednoczmy, wzajemnie chrońmy i walczmy, walczmy z tym ciemnogrodem, z tymi którzy wierzą w jakiegoś tam Boga (a przecież nauka, szczególnie ta marksistowska udowodniła już że Boga nie ma. Pamiętam jak Jurij Gagarin - pierwszy człowiek w Kosmosie, wrócił na Ziemię, zapytano go w sowieckiej prasie czy widział tam Boga, a on powiedział że nie - więc wszystko już wiadomo - Boga nie ma i kropka). Dziś toczy się bowiem bój o życie dla przedstawicieli tego pokolenia, dlatego też wszystkie ręce na pokład i wszystkie środki walki są dopuszczalne (łącznie z... fizycznym mordowaniem innych ludzi - do czego właśnie wzywa ten film). Zapraszam więc do obejrzenia najpierw tego wywiadu, a następnie samego filmu Agnieszki Holland, gdyż dzięki temu będziemy mieli gotową "mapę drogową" najbardziej ewidentnych i ukrytych tam wskazówek dla "swoich", gdyż (tak jak mówi pan Karoń) większość ludzi i tak nie zrozumie tego filmu, traktując go raczej jak kolejny przykład większej czy mniejszej chałtury, to jednak ludzie z odpowiedniego "środowiska" bez problemu odczytają zawarte w nim kody.

Pozwolę sobie również zacytować najważniejsze zdania pana Karonia o tym filmie, gdyż cały wykład trwa ponad półtorej godziny i nie każdy jest w stanie dotrwać do końca. A ponieważ żyjemy w czasach przełomu i geopolitycznych zmian na mapach świata, ważnym jest aby dokładnie poznać z czym mamy do czynienia mówiąc i pisząc "neomarksizm" na czym się on opiera i co to jest "tolerancja represywna" Herberta Marcuse. Ale nim do tego przejdę najpierw kilka słów o czym jest ten film (i tutaj posłużę się już cytatami z Krzysztofa Karonia, jako że ja jeszcze filmu tego nie oglądałem), otóż:


"Jest to opowieść o kobiecie w średnim wieku, prawdopodobnie wegetariance (...) mieszka na prowincji (...) w urokliwym domku (...) i ona tam w małym miasteczku dorabia sobie jako nauczycielka języka angielskiego. Mieszka w tym domu z dwoma psami i żyje poza lokalną społecznością, chociaż jest uwielbiana przez dzieci które uczy tego angielskiego (...) ona jest po prostu bardzo postępowa, w związku z czym dzieci ją uwielbiają bo mają głupich rodziców (...) Ona dystansuje się od tej społeczności, która to społeczność jest społecznością patologiczną i ta patologiczność tej społeczności jest pokazana w sposób tak chamski, tak karykaturalny, tak żenujący (...) w tej społeczności, wobec której ona czuje się coraz bardziej wyalienowana, zachował się zwyczaj zabijania zwierząt i to zarówno w celach hodowlanych, celach spożywczych jak i celach myśliwskich czyli sportowych. I wszyscy ci ludzie, którzy zabijają zwierzęta są przedstawieni po pierwsze jako degeneraci a usprawiedliwieniem tej degeneracji jest... ksiądz, bo przecież kto inny (...) sadystyczny, jezuicki inkwizytor, mówiący językiem takim jak esesman, wygłaszający zupełnie nieludzkie stwierdzenia na temat tego że zwierzęta nie mają duszy (...) ta społeczność jest pokazana na kilku przykładach (...) Następnym przedstawicielem tej społeczności jest hodowca lisów. Miejscowy kryminalista, cham, który od pierwszego pojawienia się kopie, wali kolbą tę biedną bohaterkę, rzuca "kurwami", swoją pracownicę zmusza do seksu oralnego, a potem ona rzyga spermą (...) Następnym przedstawicielem tej społeczności jest komendant policji (...) taka świnia-pierdoła (...) Był oczywiście kłusownik, cham mieszkający w jakiejś budzie i gdy główna bohaterka idzie do niego aby mu zwrócić uwagę to ona do niej mówi chyba tylko: "spierdalaj". 

(...) To jest wszystko całkowicie oderwane od rzeczywistości, w świecie jakichś urojeń i te urojenia coraz bardziej rosną i się zagęszczają (...) I jest tam jeszcze jakiś prezes, który poza tym że jest chamem, to jeszcze prowadzi burdel i jest otoczony siedmioma takimi młodymi dziewczynami, które są przebrane za playboyowe króliczki (....) Ta kobieta podejmuje samotną walkę z tym atawistycznym okrucieństwem (...) Część z tych ludzi zaczyna ginąć i to taką okrutną śmiercią - zatłuczeni (...) W trakcie filmu okazuje się że morderczynią jest ona (...) Ksiądz ginie w płonącym kościele, którego akurat ona nie podpala tylko podpala... sroka (...) Cały film jest w zasadzie procesem, w którym ona dochodzi do wniosku że z tym światem nie można sobie inaczej poradzić i po prostu trzeba zabijać. I ona zabija, zabija w sumie trzy czy cztery osoby i to zabija w sposób niezbyt wyrafinowany - cegły w worek i w łeb (...) Rozmawiając z policjantem ona zaczyna przedstawiać taką koncepcję, że przekroczona została bariera cierpienia i te mordowane zwierzęta - nie zabijane ale mordowane zwierzęta, bo zwierzęta są oczywiście... ludźmi. Ze względu na to że została przekroczona bariera cierpienia - zbuntowały się i to zwierzęta zaczęły zabijać (...) Z drugiej strony jednak jak można powiedzieć że człowiek się zezwierzęca i że zezwierzęcenie jest złe, skoro zwierzęta są bardziej ludzkie od ludzi, to skoro człowiek się zezwierzęci to się uwzniośla do człowieczeństwa, to jest ta filozofia, na którą się wspięły autorki filmu.

(...) Ta główna bohaterka w kategoriach takich czysto medycznych - jest już osoba psychicznie chorą, która w wyniku pewnych swoich urojeń takich jak (...) jak ludzie wycinają drzewa i gałęzie wrzucają do ognia, to w tych gałęziach są larwy i jajeczka i co się w tedy tam dzieje? Pada tam takie słowo - holokaust! (...) To są właśnie te drobiazgi, a tam następuje samoidentyfikacja pokolenia starzejących się hipisów, czyli dokładnie tych, którzy w tej chwili rządzą światem (...) Ci ludzie, oni również doświadczyli jakiegoś zachłyśnięcia się w młodości tym idiotyzmem, przy czym nie zdawali sobie sprawy że to jest ideologia zbrodnicza a nie idiotyczna. I oni w dalszym ciągu nie mogą się z tego wyzwolić, ponieważ nie można się wyzwolić ze wspomnień młodości, jeśli się tego nie przerobi na poziomie jakiegoś katharsis, a takie doświadczenia są rzadkie (...) A ta samoidentyfikacja a jednocześnie autoprezentacja, czytelna tylko i wyłącznie dla ludzi którzy zwracają uwagę na takie drobiazgi (...) I ta część ludzi identyfikuje się do tego stopnia, że gdy okazuje się że ta (w kategoriach medycznych) chora psychicznie osoba, osoba która pod wpływem swoich ideologicznych urojeń, utraciła zdolność oceny własnego postępowania do tego stopnia, że uznała iż ma prawo zabijać ludzi. I to na dodatek ludzi, którzy w filmie zostali przedstawieni jako degeneraci - czyli... im się należało. Natomiast to są karykatury tak nieprawdopodobne, że jest zupełnie oczywiste iż jest to karykatura stworzona tylko po to, aby uzasadnić te obsesję (...) Kuta na cztery łapy, całkowicie świadoma morderczyni, taka jakie kiedyś pracowały w Urzędzie Bezpieczeństwa i ich córeczki w tej chwili rządzą kulturą w Polsce. 

Ta grupa ludzi, kiedy wiadomo że już policja się zbliża, dochodzi do wniosku - "my ciebie samej nie zostawimy, to nie ty zaczęłaś tę wojnę". (...) Tutaj wchodzimy już na taki poziom, że przyjmujemy za normalny temat - rzeczywistość aberracyjną, świat który jest kompletnie spatologizowany (...) Wreszcie wszyscy uciekają i w samochodzie następuje "wyznanie wiary" i owa morderczyni mówi: "Dorastałam w epoce w której była wielka gotowość do zmian, umiejętność snucia rewolucyjnych wizji. Dziś mówi się tylko tak jak jest i wierzy że zawsze już będzie tak samo. Ale przecież musi przyjść coś nowego - zawsze tak było. Kiedy Uran przejdzie w znak Barana zacznie się nowy cykl i rzeczywistość urodzi się na nowo" (...) Film kończy się taką sympatyczną idyllą (...) I o czym jest właściwie ten film? Pamięta pan o "tolerancji represywnej" Herberta Marcuse? Było to wezwanie Marcuse do młodych marksistów, do tego aby będąc postępową mniejszością żeby wzięli za mordę tę reakcyjną większość. I to się z różnych względów nie udało, a potem jak się udało to się załamało itd. itd. I po to aby uratować ten pasożytniczy system, który został zbudowany w zachodniej Europie, zaczęto realizować projekt Unii Europejskiej, od 1984 r. już formalnie. I tego projektu do dzisiaj nie udało się zamknąć w związku z tym nie ma tego wyśnionego systemu, w którym będzie można realizować te nowe rzeczy. 

A motłoch zaczyna podnosić głowę, motłoch zaczyna się buntować, motłoch nie chce przyjmować z otwartymi ramionami milionów barbarzyńców z obcych kultur. Motłoch zaczyna trzeźwieć, choć jest to proces bardzo powolny i nie wynikający ze zrozumienia tych kwestii, tylko ze strachu, ponieważ ci ćwierć inteligentni prekariusze wyprodukowani nadliczbowo, oni już teraz wiedzą że dla nich nie ma tych stanowisk, które im obiecywano, że po wypełnieniu głowy tymi bzdurami będą siedzieć, dyktować, gardzić a ten motłoch będzie ich słuchał i będzie w nich patrzył jak w autorytety. I to się załamało. Cała ta genderologiczna akcja, mająca na celu wypranie ludzi z tożsamości i ze zdrowego rozsądku, ona nie daje takiego efektu, jakiego chciano się spodziewać. I ten film jest apelem do tego pokolenia, które w dalszym ciągu jeszcze rządzi (...) Ci ludzie za wszelką cenę muszą obronić swoją pozycję, a tu okazuje się że... motłoch się buntuje. I to jest powrót do Herberta Marcuse (...) Ten film przedstawia taką sytuację, w której zdeterminowani, ideologiczni bojownicy, tacy jak ona (...) dojdą do wniosku że trzeba będzie walczyć z prawicą wszelkimi dostępnymi środkami i trzeba będzie mordować - w taki czy inny sposób, być może na początku cywilnie, co już się dzieje (...) To trzeba zapewnić im ochronę, trzeba wysadzić parę mostów, zatrzeć ślady i doprowadzić do tego żeby oni mogli udać się na jakąś emigrację (...) Ten film jest właśnie o tym (...) o usprawiedliwianiu zabijania ludzi w imię... urojeń, zabijanie urojonego wroga, ale po zabiciu ten trup jest już całkiem realny (...) To jest wezwanie do dokończenia, wszelkimi środkami tej rewolucji (...) I ten film powinien być pokazywany z takim komentarzem na wszystkich uczelniach i w szkołach średnich - dlaczego? Dlatego że jak się ten film zrozumie, to ma się tak fantastyczną autodemaskację tej formacji mentalnej, ideologicznej i politycznej, że tu już nawet nie specjalnie jest co dodawać. Wezwanie do mordu i do krycia morderców. Dziękuję bardzo".


JA RÓWNIEŻ DZIĘKUJĘ - MAM NADZIEJĘ ŻE TYM SAMYM PAN KRZYSZTOF KAROŃ TROCHĘ ROZJAŚNIŁ ZAGMATWANE KWESTIE WSPÓŁCZESNEGO MARKSIZMU W KULTURZE I METOD (ORAZ UROJEŃ) SPODZIEWANEJ PRZEZ WIELU REWOLUCJI NEOMARKSISTOWSKIEJ?

             




GERMAN DEATH CAMPS

NEVER POLISH


 

czwartek, 1 lutego 2018

ŻYDZI PRZECIW ŻYDOM!

ZAPOMNIANY HOLOKAUST

NIEWYGODNA PRAWDA





Nie milkną głosy żydowskiego ataku na Polskę/na prawdę i przyznam się szczerze że mam już po dziurki w nosie tego ze wszech stron wylewającego się kłamstwa, perfidii i obłudy. Nie jestem żadnym antysemitą (zresztą podobnie jak i ponad 90% Polaków) i zawsze patrzyłem na Izrael z pewną dozą zarówno sympatii jak i zazdrości. Sympatii, ponieważ to właśnie polscy żydzi zbudowali współczesny Izrael, to język polski był pierwszym oficjalnym językiem tego państwa. To Żydzi z Polski stali na czele tego państwa w pierwszych jego konfliktach na Bliskim Wschodzie w walce z Arabami (ogólnie rzecz ujmując). Żydzi walczyli o niepodległość Polski w kolejnych powstaniach i zrywach narodowych, walczyli w polskiej armii Księstwa Warszawskiego u boku Cesarza Napoleona, w Powstaniu Listopadowym i Styczniowym, oraz oczywiście w Legionach Piłsudskiego. W Legionach walczyło łącznie ok. 650 osób pochodzenia żydowskiego, wystarczy chociażby wspomnieć Jana Ruffa (który w wieku 19 lat wstąpił do Legionów aby bić się o wolną Polskę. Po odzyskaniu Niepodległości był adwokatem i autorem kilku prac z zakresu prawa karnego. Został zamordowany przez Niemców w Auschwitz-Birkenau w 1941 r.), Henryka Beatusa (jak młody chłopach wstąpił do Legionów Piłsudskiego, potem brał udział w rozbrajaniu Niemców w listopadzie 1918 r. Zginął podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 r. za co potem Niemcy zamordowali jego ojca Edwarda Beatusa), Dawida Moneta, Zygmunta Goldschlaga, Emanuela Buxbauma, Edmunda Grossa, Berischa Joffe, Izaaka Jungermana, Mieczysława Kapellnera i wielu innych.


YAIR LAPID

 

Zazdroszczę zaś Żydom skuteczności w prezentowaniu swoich racji oraz ich obronie. Mimo to jak widzę co wygadują niektórzy przedstawiciele tego narodu, to aż mi się włosy jeżą na głowie. Niejaki Yair Lapid, prócz tego że obraził Polskę i Polaków, to napisał jeszcze że "jego babka została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków". Sam fakt że stosuje tutaj znak równości pomiędzy zbrodniami niemieckimi a Polakami jest wybitnie dojmujący i powoduje że osoba taka, przez sam ten fakt wyklucza się z grona ludzi kulturalnych, wręcz wypadałoby tutaj przytoczyć sławetne słowa majora Wagnera z "CK Dezerterzy", które brzmiały właśnie następująco: "Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić takie postępowanie (...) Pan się nie kwalifikuje nawet do sądu dla ludożerców - Buszmenie. W moich oczach jest pan nędznym gadem, omyłkowo tylko nazywanym człowiekiem", panie Yair Lapid. I to tylko za zestawienie ze sobą razem Polaków i Niemców, natomiast nie wiem jak określić to indywiduum, gdy okazuje się że jego babka... wcale nie zginęła w Polsce! Nigdy też nie była w Polsce, a zmarła w Izraelu w... 1974 r. Jakim cudem mogła więc zginąć w Polsce podczas II Wojny i jak to się ma do tych słów pana Lapida: "Moja babka została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków". Czy kłamstwo jest naturalną cechą niektórych Żydów? A może jest inaczej, może takie kanalie jak pan Yair Lapid wpisują się w długą tradycję antysemityzmu wśród... samych Żydów, czego potworną próbkę ukazały nam właśnie dzieje tego narodu podczas II Wojny Światowej? Wydaje mi się, że taka menda jak Yair Lapid, sama sprzedawałaby swych żydowskich współbraci Niemcom, i to z uśmiechem na twarzy.


FRAGMENT "CK DEZERTERZY" 
ZE SŁAWNĄ MOWĄ MAJORA WAGNERA

"PAN SIĘ NIE KWALIFIKUJE NAWET DO SĄDU DLA LUDOŻERCÓW - BUSZMENIE. 
W MOICH OCZACH JEST PAN NĘDZNYM GADEM, 
OMYŁKOWO TYLKO NAZYWANYM CZŁOWIEKIEM. 
NIECH PAN STĄD WYJDZIE, BO JA NIE MOGĘ NA PANA PATRZEĆ BYDLAKU!"

 

I tutaj już przechodzę do tematu, czyli do faktu historycznego jakim było wyłapywanie i mordowanie ukrywających się Żydów, wśród... samych Żydów. Czy ktokolwiek na Zachodzie o tym słyszał? Zapewne nie, bo taka wiedza jest obecnie na cenzurowanym i nie wolno o tym mówić - ale prawdy nic nie zagłuszy, a na pewno już nie takie indywidua jak Yair Lapid i jemu podobni. Żydzi mordowali Polaków, ale równie chętnie mordowali samych Żydów, swych braci. Zresztą nie ma co się temu dziwić, bowiem wielu Żydów było wręcz skrajnymi antysemitami i to oni głównie organizowali komanda, wyłapujące swych pobratymców do obozów śmierci. To właśnie Żydzi, a nie Niemcy zajmowali się tym procederem (Niemcy tylko zamykali już "dostarczone sztuki" w bydlęcych wagonach i odwozili z gett do obozów). Teraz właśnie chciałbym opowiedzieć jak wyglądał ten codzienny żydowski antysemityzm w gettach i dlaczego Żydzi nawzajem tak się wyniszczali. Można wręcz powiedzieć, że nie byłoby Holokaustu, bez wsparcia wielu Żydów z gett, którzy najpierw sami napędzali do bydlęcych wagonów własnych żydowskich sąsiadów, a często nawet własne rodziny - ojców, matki, żony... dzieci, a potem podzielali ich los. No cóż, kto wojuje bumerangiem antysemityzmu, niech się potem nie dziwi że raz rzucony wraca ponownie do właściciela.

Dziś świat mówi np. o Powstaniu w Getcie Warszawskim i bardzo dobrze, bo o takich sprawach trzeba i należy przypominać. Ale nikt już nie zadaje sobie pytania, skąd ci Żydzi z getta mieli broń, skąd ją zdobyli? No właśnie, skąd? Jak myślicie? Do żadnego Powstania w Getcie Warszawskim nigdy by nie doszło i Żydzi stamtąd potulnie musieli by pójść do obozów koncentracyjnych (zapędzanych na stacje kolejowe przez swych żydowskich kapo), gdyby nie... Polacy. To bowiem właśnie Armia Krajowa dostarczyła zarówno Żydowskiemu Związkowi Wojskowemu (dziś już praktycznie zapomnianemu, ale wówczas mającemu znacznie większe poparcie od ŻOB-u) jak i  Żydowskiej Organizacji Bojowej (wysuniętej dziś na pierwsze miejsce głównie dzięki filmom o holokauście) broń do walki, aby Żydzi mogli przynajmniej godnie zginąć walcząc, a nie być prowadzonym na rzeź jak stado baranów. Nie przypadkiem też w getcie na początki Powstania, zostały wywieszone dwie flagi - żydowska biało-niebieska z gwiazdą Dawida i polska biało-czerwona. Walczący Żydzi bowiem wiedzieli że nie mogą liczyć na nikogo innego, jak tylko na swych polskich współbraci.






A jak wyglądało życie getta przed wybuchem Powstania? Otóż były dwa światy - żydowska elita, która aby przeżyć próbowała jakoś dogadać się z Niemcami, kosztem całej reszty swych pobratymców. Pierwszą i podstawową sprawą było jedzenie. Niektórzy Żydzi z tzw.: "elity" mogli sobie pozwolić za spore pieniądze na trochę lepsze jedzenie, ale o wszystkim i tak decydowali Niemcy, przydzielając odpowiednie kontyngenty (gdzie od razu było zaznaczone że mieszkańcy gett maja otrzymywać mniejsze racje żywnościowe niż więźniowie w więzieniach karnych). Ci, którzy mieli znajomości wśród żydowskich władz getta, mogli (za przyzwoleniem Niemców) jeść trochę lepiej od reszty (którą uważali za zwykłą hołotę). Tak np. było w getcie w Łodzi, gdzie specjalną kuchnię dla elity (lekarzy, nauczycielu, pisarzy) prowadziła szwagierka Chaima Rumkowskiego (przewodniczącego łódzkiego getta) - Helena. Cała reszta jadła ochłapy (raz Niemcy postanowili wysłać do getta w Łodzi same dynie i całe getto musiało jeść tylko dynie), przez to wielu ludzi szybko traciło na wadze a niektórzy wręcz przypominali kościotrupy (w Kronice getta pod datą 4 sierpnia 1941 r. jest zapisane: "Panie o wdzięcznym kulistym kształcie (...) mają obecnie smukłe dziewczęce figury. Straty na wadze 20, 30 kg, nieraz i więcej, są częstsze. (...) Niepokojącym natomiast jest, że u wielu ubytek przekroczył dopuszczalne granice i objawia się zanik umięśnienia").

Z głodu powstawały patologie, kobiety prostytuowały się za jedną kromkę chleba, a mężczyźni wzajemnie na siebie donosili (często wręcz wymyślali zarzuty, aby tylko uzyskać cokolwiek do jedzenia). Zdarzało się że dzieci donosili na własnych rodziców, bo ci nie dali im przypadającej racji chleba i wręcz żądali aby rodziców surowo ukarać (zdarzały się takie przypadki). Ale prawdziwą szansę przeżycia (przynajmniej przez jakiś czas) dawała tylko praca. Kto nie miał odpowiedniego fachu w ręku, ten był skazany na powolną śmierć głodową (zresztą nie tylko, bowiem w gettach można było zginąć na wiele sposobów). Ci którzy byli nauczycielami lub pisarzami i nie mieli poparcia żydowskiej elity getta, kończyli marnie, bowiem liczyła się tylko praca fizyczna. Najlepiej mieli krawcy i szewcy, którzy szyli mundury i robili buty dla niemieckiej armii. Ci mogli przeżyć - przynajmniej póki byli potrzebni. Poza tym potrzebni byli stolarze, kuśnierze i metalowcy. Dzień pracy trwał 12 godzin (w niektórych przypadkach Niemcy zmniejszali go do 8, gdyż obawiali się że zmęczony pracownik może źle wykonać swoją pracę). Do gett (zarówno tego warszawskiego jak i tego w Łodzi), były co jakiś czas przerzucane z polskiej strony lekarstwa i jedzenie (w przypadku gdyby jednak coś takiego zobaczyli Niemcy, śmierć groziła zarówno temu który przerzucał jak i temu po stronie getta który odbierał).

Ale najbardziej ponurą sławą okryło się tzw.: "żydowskie gestapo" czyli policja żydowska z gett. Była ona najbardziej znienawidzona (Żydzi bardziej niż Niemców, bali się właśnie swych pobratymców, służących w żydowskiej policji). Aby się wykazać przed swymi niemieckimi mocodawcami, każdy z członków tej formacji starał się zadenuncjować lub przyprowadzić co najmniej kilku Żydów... dziennie. Tak, z reguły było to od 4 do 8 osób dziennie, im więcej tym lepiej. Gdy już zabrakło innych Żydów i sąsiadów, ci żydowscy policjanci przyprowadzali członków własnej rodziny, nawet własne żony i dzieci, aby tylko Niemcy pozwolili im przeżyć kolejny dzień. Oczywiście początkowo można było się od tego wykupić, ale trzeba było dobrze zapłacić (cenę wyznaczał z reguły sam policjant, a kto nie miał takiej kwoty, szedł do obozu pracy lub do obozu śmierci, w zależności od kontyngentu). Często żydowska policja wręcz ograbiała swe ofiary do ostatnich groszy, a gdy nie była zadowolona z zebranej sumy i tak prowadziła tych nieszczęśników na rampy kolejowe. Była to najbardziej znienawidzona formacja getta (prócz judenratów - które również skrupulatnie realizowały odgórnie narzucone przez Niemców "kontyngenty" Żydów). Przypadków ludzkich zachowań wśród policjantów praktycznie... nie było, każdy bowiem myślał tylko o sobie i o ile wśród władz judenratów znajdowali się ludzie, którzy starali się albo sabotować albo odmawiać zgody na wyznaczone "kontyngenty" (co oczywiście groziło natychmiastową śmiercią przez rozstrzelanie lub biciem aż do skonania), to wśród żydowskiego gestapo" takie przypadki wręcz można było policzyć na palcach... jednej ręki.




Mógłbym na ten temat trochę więcej napisać, ale sądzę że jak na razie wystarczająco nakreśliłem temat wzajemnego żydowskiego Holokaustu. Wielu Żydów też pozostało zupełnie biernych i niechętnych jakiejkolwiek pomocy swym cierpiącym pobratymcom (np. Żydzi amerykańscy). Dlatego też gdy dziś jakaś menda znów porówna Niemców i Polaków i powie że ktoś z rodziny został zamordowany w Polsce rękoma Polaków, niech przypomni sobie zbrodnie żydowskie (żydowska filozof Hannah Arendt zapewniała że bez pomocy ze strony Judenratów i policji żydowskiej w gettach - masowa Zagłada Żydów była technicznie nie do przeprowadzenia). Dlaczego jest bowiem tak, że to właśnie Polacy stanowią najliczniejszą grupę "Sprawiedliwych wśród Narodów Świata" zaś największymi antysemitami w dziejach zawsze były osoby... pochodzenia żydowskiego? (Karol Marks - "kultem Żyda jest oszustwo", Zygmunt Freud - "modelowy Żyd to szczwany fałszywiec", Bobby Fischer, Daniel Berenboim, Heinrich Heine, Borys Pasternak, Antoni Słonimski, Kataw Zara i wielu innych). 



PS: Kochani, pamiętacie sławnego Katona Starszego? Nie, to przypomnę że każde swoje wystąpienie przed senatem (bez względu na przedmiot obrad) kończył on zawsze słowami: "Ceterum censeo Karthaginem essse delendam" - "A poza tym uważam że Kartaginę należy zniszczyć". Tak też i ja postanowiłem że każdy mój kolejny post, począwszy od tego właśnie będę kończył słowami:


"GERMAN DEATH CAMPS" 

"NEVER POLISH"


Bowiem dość już z tym wylewającym się zewsząd kłamstwem, oczerniającym naród polski o zbrodnie niemieckich katów




 

wtorek, 30 stycznia 2018

JEDYNI, KTÓRZY ZDALI EGZAMIN Z CZŁOWIECZEŃSTWA

KOLEJNE ATAKI NA 

POLSKĘ I POLAKÓW!






I cóż ja mam tutaj kolejny już raz napisać? Ciągle muszę się powtarzać i pisać to samo, ponieważ prawda jest taką leniwą i słabą cnotą, że zawsze wypływa po czasie, natomiast kłamstwo aż się klei dla ludzi, ich postaw i zachowań. I oto mamy kolejny bezpardonowy atak na nasz kraj, na Polskę, tym razem ze strony państwa Izrael. O co w tym wszystkim do cholery chodzi? Dlaczego kłamstwo zalewa nas aż po szyję i zmusza byśmy się w nim taplali? Wybaczcie mi pewne wzburzenie, ale ze względu na pożną porę, jak i z faktu iż bardzo trudno zachować spokój i kulturę widząc i słysząc to co się teraz dzieje, pozwolę sobie na dość swobodny styl. Chciałbym się na początek zapytać, dlaczego tak niewiele narodów Europy (i nie tylko), podczas II Wojny Światowej zdało swój egzamin z... człowieczeństwa? Tak, z człowieczeństwa, bowiem my wszyscy ludzie jesteśmy częścią większej duchowej całości, bytu będącego ponad nami, który to wszystko wprawił w ruch. Ten byt my nazywamy Bogiem. I teraz pragnę się dowiedzieć, dlaczego tak niewiele jest narodów (nie piszę tutaj o ludziach, co bardzo ważne, gdyż w każdej zbiorowości jest najróżniejszy przekrój postaw i zachowań - od zwykłych mętów i zbrodniarzy, po ludzi którzy gotowi są oddać własne życie, dla ratowania życia innej osoby - chciałbym aby to było jasne i oczywiste), które zdały swój test z człowieczeństwa - tak po prostu, nic więcej?

Jeśli prześledzimy sobie historię i działalność poszczególnych narodów podczas II Wojny Światowej (zwanej również drugą Apokalipsą Światową), to dojdziemy do wniosku że liczba narodów, o których możemy z całą pewnością powiedzieć iż zdały swój egzamin z człowieczeństwa jest doprawdy znikoma, żeby nie powiedzieć prawie równa... zeru. Prawie, robi jednak dużą różnicę. O czym pragnę tutaj powiedzieć? O tym mianowicie Kochani, iż jedynym doprawdy narodem, który od początku do końca zdał swój egzamin z człowieczeństwa był właśnie... naród polski. Ktokolwiek z historyków, publicystów, dziennikarzy, polityków chciałby odkopywać nasze dzieje podczas II Wojny, w celu wyszukania tam jakiegoś "brudu", jakiejś niegodziwości, jakiejś wrodzonej nam i wyssanej z mlekiem matki nienawiści do kogokolwiek innego - nie znajdzie tego. Nie ma czegoś takiego w naszych dziejach (co już swoją drogą jest pewnym ewenementem), po prostu NIE MA! I można by na tym zakończyć, jednak takie stwierdzenie niestety nie wyczerpuje tematu. Za wszystko w życiu musimy zapłacić, cokolwiek zrobimy - zostanie nam to zwrócone w tym, lub innym życiu. Ta zasada nie dotyczy tylko i wyłącznie istot żywych, takich jak ludzie czy zwierzęta, ale również np. państw. I teraz pytanie, skoro w naszych dziejach nie sposób znaleźć żadnych większych nikczemności, nienawiści, podbojów etc. etc. to pytanie powinno brzmieć - dlaczego w takim razie los tak bardzo nas doświadcza? Dlaczego tak jest?

Od ponad trzystu lat jesteśmy smagani zimnym wiatrem nieszczęść, spadających na nasz kraj zarówno ze wschodu jak i zachodu. Najpierw rozbiory i podział państwa oraz utrata Niepodległości, potem masowa akcja dyskryminacyjna, połączona z tępieniem polskości w każdym jej wymiarze, zarówno na wschodzie (Rosja) jak i na zachodzie (Niemcy). Zaborcy wmawiali nam że ta Polska już nigdy się nie odrodzi, że to już koniec, że Polacy powinni wybrać czy chcą być dobrymi Niemcami, Austriakami czy Rosjanami. Ale przetrwaliśmy, w tych jakże niesprzyjających warunkach zachowaliśmy nie tylko język, ale i tradycje i naszą historię (pomimo dekad jej upadlania w szkołach niemieckich czy rosyjskich, gdzie polscy uczniowie musieli słuchać najbardziej niedorzecznych kłamstw, godzących w nasz charakter narodowy i nasze dzieje). Przetrwaliśmy! Mało tego, kultura polska była na tyle atrakcyjna w tym czasie, iż przyciągała ku sobie jak magnez i przedstawicieli innych narodowości - Niemców (przecież moja rodzina po ojcu to była rodzina spolonizowanych Niemców, którzy spolonizowali się już w... pierwszym pokoleniu, pokoleniu mojego pradziadka), Francuzów, Anglików, Szkotów, Rosjan czy Żydów. Spójrzcie, nie było państwa, nie było żadnej prawnej ochrony, mogącej zapewnić Polakom lub ludziom bliskim polskiej kulturze jakiekolwiek wsparcie (czy nawet bezpieczeństwo), a mimo to nie brakowało chętnych, których przyciągała do siebie polskość. Bardzo łatwo jest też wytłumaczyć ten fenomen, mianowicie polskość nigdy nie było definiowana biologicznie, nie była utożsamiana z rasą, krwią, pochodzeniem - polskość zawsze była utożsamiana z... kulturą, polskość to była polska wolnościowa kultura, polska niepodległościowa tradycja, polska niesamowita historia. Każdy mógł stać się Polakiem, jeśli tylko pragnął żyć w zgodzie i podzielać nasze wartości, nie było w tej kwestii żadnych wyjątków.




I właśnie dlatego tak bardzo nas tępiono, tak nas nienawidzono. Wreszcie, gdy wydawało się że wszystko bezpowrotnie stracone, że Polska nigdy już się nie odrodzi, pojawiła się nadzieja i za nią poszedł czyn. Czyn zbrojny. Polacy sami sobie wywalczyli niepodległość - stał się prawdziwy cud, Polska zaczęła się odradzać, niczym Feniks z popiołów ponownie pojawiła się na mapach. Ale przy tych wartościach, które wyznawaliśmy, przy tym naszym patriotyzmie i oddaniu sprawie Ojczyzny Odrodzonej, byliśmy szczególnie atakowani. Nasza Niepodległość była bowiem sola w oku państw zaborczych, odrodzona Polska była bowiem zawalidrogą, która burzyła ich plany. Atak szedł z dwóch stron, zarówno ze wschodu jak i z zachodu. W 1920 r. powstrzymaliśmy śmiercionośny dla Europy, marsz bolszewickiej Czerwonej Armii - Zwyciężyliśmy - Przetrwaliśmy - Pozostaliśmy Wolni! Ale trwało to zaledwie dwadzieścia lat, i potem znów mamy kolejny etap nieszczęść, jakie spadają na nasz kraj. Tych jednak nieszczęść, nie da się porównać z żadnymi innymi. Nie ma obecnie w Polsce rodziny, która nie straciłaby kogoś podczas II Wojny (w mojej rodzinie od strony mamy, mój pradziadek zginął w niemieckim obozie w Gross-Rosen, zaś babcia, jako młoda dziewczyna służyła w domu pewnego Niemca o nazwisku zdaje się Modrow, Hans Modrow - tak, dobrze pamiętam z jej opowieści. Była tam służącą jako 12-14-letnia dziewczyna i była bita oraz upokarzana na każdym kroku).

Obóz koncentracyjny (niemiecki obóz koncentracyjny, a nie żaden nazistowski jak wciąż się mówi i pisze w zachodnich mediach) w Auschwitz-Birkenau został zbudowany w 1940 r. właśnie dla... Polaków! Tak, dla Polaków, nie dla Żydów, nie dla jakiegokolwiek innego narodu, tylko dla Polaków. Owszem, Żydzi zaczęli zapełniać Auschwitz od połowy 1941 r. ale należy pamiętać że Niemcy zbudowali ten obóz właśnie dla Polaków, którzy byli drugą niszczoną tam nacją (a w zasadzie to trudno w ogóle postawić tutaj jakąś hierarchię, gdyż zarówno Żydzi, Polacy jak i np. jeńcy rosyjscy byli traktowani tak samo, czyli jak istoty nie mające już żadnego prawa do życia i byli masowo mordowani). Polacy byli narodem nawet nie drugiej a trzeciej albo nawet czwartej kategorii. Byli przeznaczeni do masowej eksterminacji zaraz po rozprawieniu się z Żydami i wygraniu przez Niemcy II Wojny Światowej. Tych, którzy rokowali i dałoby się ich zniemczyć, zostaliby uznani za Niemców (volksdeutschów - mój pradziadek, choć sam był Niemcem, odmówił jednak podpisania volkslisty twierdząc kategorycznie że jest Polakiem, za co trafił wraz z moim dziadkiem do niemieckiego obozu pracy), reszta byłaby zamieniona w niewolników, zaś cała elita, osoby wykształcone, te najbardziej patriotyczne były z góry przeznaczone do fizycznej eksterminacji. I to jest fakt historyczny. Tak było! Tak się działo! Pytanie, kto o tym wie? Czy uczą tego na amerykańskich skomunizowanych uniwersytetach? Czy uczą tego dzieci w szkołach we Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch? Czy uczą tego w szkołach w Niemczech? Nie, w tych szkołach uczy się dziś przede wszystkim islamu (zmuszanie dzieci aby odprawiały islamskie modły itd.), oraz przede wszystkim mówi się o zbrodni Holokaustu na Żydach. O Polakach nie ma tam nic, totalnie NIC!

Czy można więc się dziwić, że o zbrodni Holokaustu na Polakach nie wiedzą także w samym Izraelu? A przecież ludność polska nie była mordowana jedynie przez Niemców, również przez Rosjan i Ukraińców (w zbrodniach na Polakach uczestniczyło też wielu Żydów, ale to temat na zupełnie oddzielny post). W Izraelu istnieje tylko jeden temat, dotyczący II Wojny Światowej, temat Holokaustu Żydów - koniec kropka. Oni nie wiedzą NIC na temat cierpień ludności polskiej podczas niemieckiej i sowieckiej okupacji naszych ziem w czasie II Wojny. Czy można wiec się dziwić, że wielu z nich przeciera oczy ze zdumienia, nie mogąc uwierzyć że Polacy też cierpieli podczas wojny i to na równi z Żydami. Oni tego nie mogą pojąć, bowiem w szkołach ich tego nie uczą. Oni myślą, że obozy koncentracyjne zbudowali jacyś mityczni naziści (prawdopodobnie przybyli z jakiejś odległej galaktyki, choć jak na razie nie mówi się im z jakiej), którym w ich budowie i zagarnianiu Żydów do komór gazowych pomagali Polacy - tak właśnie są uczeni. Nie wiedzą nic na temat okupacji Polski, na temat tego że kraj nasz został we wrześniu 1939 r. napadnięty przez dwa totalitarne mocarstwa - Niemcy i Związek Sowiecki (czyli sowiecką Rosję). Nik nie uczy ich także tego, że ludność żydowska była awangardą komunizmu na ziemiach zajętych przez Sowietów, to właśnie Żydzi organizowali bojówki, które wyłapywały ukrywających się Polaków i wydawali ich w ręce sowieckich katów. Tak też było, ale o tym też nie mówi się nie tylko w Izraelu, ale także w zachodnich mediach i na tamtejszych uniwersytetach.

Żydzi byli znienawidzeni na Kresach Wschodnich nie za swoje żydowskie pochodzenie, ale właśnie za swoje prosowieckie sympatie, za to że wskazywali domu polskich urzędników, policjantów, żołnierzy, gdzie podjeżdżało NKWD i zgarniało wszystkich, po czym ślad po nich ginął. I teraz zauważcie jeden kluczowy fakt - Polacy stanowią największą grupę uhonorowanych tytułem (przyznawanym przez instytut Yad Vashem) "Sprawiedliwi wśród Narodów Świata", który grupuje sobie osoby pomagające lub ukrywające Żydów przed Niemcami podczas II Wojny Światowej. A teraz moje pytanie brzmi, ilu jest Żydów chroniących lub ukrywających Polaków przed Sowietami w czasie tej wojny? Nie powiem że nie było takich Żydów, bowiem słyszałem i o takich przypadkach, ale były to doprawdy przypadki wyjątkowe, wręcz jednostkowe, bez porównania zupełnie z Polakami ratującymi Żydów. A przecież znów należy przypomnieć (bo i o tym nikt na zachodzie nie uczy) że w Polsce podczas niemieckiej okupacji za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci i to dla całej polskiej rodziny. Na Zachodzie holenderska rodzina, która ukrywała Annę Frank i jej bliskich doznała takich represji jak... zwolnienie z pracy ojca rodziny i przesłuchanie pozostałych jej członków. W Polsce, za coś takiego była natychmiastowa kara śmierci i nikt nie patrzył czy są w domu mały dzieci, czy jest matka w ciąży lub z niemowlętami - wszyscy byli zabijani wraz z Żydami na miejscu. Nie pomagały prośby, łzy - nic, pod mur i kula w głowę.




A mimo to nie tylko ukrywani Żydów, ale wręcz powstała organizacja przy Delegaturze Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Kraj - ŻEGOTA, czyli Rada Pomocy Żydom. Innymi słowy, rząd polski na uchodźstwie w Londynie powołał oficjalną organizację, która miała zajmować się ochroną i niesieniem pomocy ludności żydowskiej, bowiem Żydzi byli także obywatelami polskimi. A dziś Żydzi (głównie z najróżniejszych amerykańskich instytucji) twierdzą że... Polacy za mało zrobili aby ratować Żydów. ZA MAŁO! To co jeszcze można było zrobić, gdy ludzie po prostu bali się o własne życie i życie swoich bliskich? Co można było zrobić? Jakiś czas temu pewien zachodni idiota (nie pamiętam nazwiska, ale nie jest to ważne gdyż nie zamierzam zaprzątać sobie głowy pamięcią nazwiska kogoś takiego), stwierdził iż Polacy podczas II Wojny nie zrobili nic, aby ratować Żydów, a przecież widzieli co się działo, widzieli że byli oni mordowani, mogli wiec chociaż urządzić strajk czy przeprowadzić jakąś inną formę protestu - a tu nic. I teraz spróbujcie na spokojnie, bez nerwów skomentować te słowa - według mnie wymaga to naprawdę bardzo wiele wysiłku i samozaparcia. Z drugiej jednak strony te słowa są wręcz komiczne (wiadomo wypowiadał je jakiś idiota), "mogli urządzić strajk, albo inna formę protestu" - ha,ha,ha. Ja myślę że tłumaczyć to jest poniżej ludzkiej godności, ale z drugiej strony mam świadomość że wielu ludzi na Zachodzie czy w Izraelu rzeczywiście tak myśli. Dlatego też powiem krótko i jasno. Idioto! jaki ty chciałeś zorganizować strajk, skoro za każdą próbę uszkodzenia materiału w fabryce (przypadkową, np. przez nieuwagę), groziła kara śmierci? Szkoda słów. 

A teraz ja zapytam - ilu Żydów pomogło Polakom w czasie wojny na ziemiach zajętych przez Sowietów - i dlaczego było ich tak mało? Dlaczego tak niewiele zrobili aby ratować Polaków, przecież byli ich sąsiadami? Woleli więc częściej sami ich wydawać w łapy NKWD (oraz wstępować do tej zbrodniczej formacji - należy bowiem pamiętać że prześladowcą i katem Witolda Pileckiego, który sam z własnej woli dał się złapać i wywieść do Auschwitz, aby tam zorganizować ruch oporu i doprowadzić do uwolnienia więźniów - był właśnie polski Żyd - Józef Różański vel Josef Goldberg).


 "TY MYŚLISZ ŻE JAK ZDECYDOWAŁEŚ SIĘ NA ŚMIERĆ TO JUŻ NIC GORSZEGO CIĘ NIE MOŻE SPOTKAĆ? ŻE MOŻESZ SOBIE NA WSZYSTKO POZWOLIĆ? JA WIEM ŻE TY MASZ TWARDĄ DUPĘ, ALE JUŻ DŁUŻEJ SIĘ Z TOBĄ PIEPRZYĆ NIE BĘDZIEMY - JUTRO BĘDZIESZ PATRZYŁ JAK TWOJĄ ŻONĘ GWAŁCĄ SZCZOTKĄ OD KIBLA"




"HEJ-HEJ ROTMISTRZU Z HARTOWANEJ STALI - 
NIE SKRUSZYŁ CIĘ HITLER, BAŁ SIĘ CIEBIE STALIN.
HEJ-HEJ ROTMISTRZU ZE ŚMIERCIĄ IGRAŁEŚ, 
DO PIEKIEŁ ZSTĄPIŁEŚ, Z PIEKIEŁ SIĘ WYRWAŁEŚ
HEJ-HEJ ROTMISTRZU ŚMIERCI SIĘ NIE DAŁEŚ,
DO AUSCHWITZ ZSTĄPIŁEŚ, Z AUSCHWITZ SIĘ WYRWAŁEŚ.
BYŁO WAS TYSIĄCE - ZOSTAŁO NIEWIELU,
BO ZABIJA MOSKWA NASZYCH BOHATERÓW.
ROTMISTRZU PILECKI DO APELU STAWAJ,
 ŻYCIE CI ZABRALI LECZ ZOSTAŁA SŁAWA!" 




 Podsumowując więc, każdy naród czeka swoiste katharsis. My, Polacy przeszliśmy już całą masę okrucieństw i mordów, było morze niewinnej krwi, był płacz i potwornie wiele nieszczęść. Lecz wszystko się kiedyś kończy, zarówno złe jak i dobre. Wszystko też podlega zasadzie karmy i wszystko zmierza ku równowadze. Zastanówcie się więc, skoro w naszych dziejach przeszliśmy już tak potworne katharsis co przyniesie nam przyszłość? Tak, tutaj mówię bez ogródek - czeka nas okres wielkości i wspaniałości jakiego nie znaliśmy wcześniej w dziejach, choć stanie się to dopiero ok. połowy tego wieku (być może uda mi się przynajmniej ujrzeć początek tego okresu, by z pełna powagą i odpowiedzialnością móc stanąć przed popiersiem Marszałka Józefa Piłsudskiego, jakie stoi w moim biurze (zresztą obok portretu Cesarza Napoleona Wielkiego) i zameldować: "Komendancie Miły, nadszedł właśnie Twój czas".





A co się tyczy innych narodów, powiem tylko tyle - MÓDLCIE SIĘ DO BOGA! Módlcie się każdego dnia, prosząc Stwórcę o odroczenie tego, co ma nadejść (ja sam też tak czynię). Wszystko podlega bowiem prawom karmy, ale Bóg jest ponad to - Bóg jest wszystkim, jest z nami zawsze i zawsze możemy się do Niego zwrócić z prośbą o pomoc lub radę. Pamiętajcie że my nigdy nie jesteśmy sami, a życie stanowi jedynie "sen wariata" i jego celem jest umieć zdać nasz egzamin z człowieczeństwa. Polska i Polacy ten test zdali na piątkę, a czy inni też będą to potrafili? 


 
Czas ucieka - Wieczność czeka!


 NA ZAKOŃCZENIE PRZYKŁAD JAWNEJ MANIPULACJI - GRUPKA ŻYDOWSKICH DZIEWCZYN WYMYŚLA SOBIE ANTYSEMITYZM, W OGÓLE NIE ROZUMIEJĄC CO MÓWIĄ DO NICH STARSI MĘŻCZYŹNI - TO JUŻ STAJE SIĘ WRĘCZ TYPOWE



 
 DOBRANOC

sobota, 27 stycznia 2018

TO JEST WOJNA!

HYBRYDOWY ATAK NA POLSKĘ




Moi Drodzy, to że mamy (niewypowiedzianą oficjalnie) wojnę przeciwko państwu polskiemu i naszym próbom sprzeciwienia się temu wszystkiemu co niesie ze sobą totalitarny neomarksizm - to jest już oczywiste (i zapewne dla wielu z Was wiadome). Wojna hybrydowa przeciwko Polsce wciąż trwa (mniej więcej od połowy 2015 r.), i z każdym miesiącem akcje uderzeniowe "wroga" będą coraz większe i coraz dotkliwsze i po prostu należy o tym wiedzieć i skutecznie odpowiadać atakiem na atak. To już nie są żarty, tu już idzie o... nowy układ siły w Europie, który powstanie na gruzach układu sił epoki postkomunistycznej. Walka trwa, podobnie jak wówczas w 1939 r. We wrześniu 1939 r. nastąpił bowiem realny koniec naszej wyśnionej i wymarzonej Niepodległej Polski. Dwadzieścia zaledwie lat wolności i pełnej niepodległości skończyło się wspólnym atakiem zbrodniczych systemów totalitarnych - niemieckiego nazizmu i rosyjskiego komunizmu (komunizm leninowski nie miał nic wspólnego z jakąkolwiek narodowością, a już najmniej z narodowością rosyjską, był wręcz zaprzeczeniem wszystkiego, na czym wyrastała dotąd carska Rosja, ale ten multikulturalny komunizm leninowski został wkrótce zastąpiony przez nowy komunizm - stalinowski, a Stalin nadał już temu ustrojowi typowo rosyjskie cechy, połączył go z Rosją i "rosyjskością" do tego stopnia, że już dziś trudno jest odróżnić Rosję od rosyjskiej komunistycznej tradycji ZSRS).

Dwadzieścia lat pełnej polskiej niepodległości zostało brutalnie przerwane i to przy zupełnie biernej postawie sprzymierzonych z nami mocarstw zachodnich, czyli Anglii i Francji. Gdy Francuzi pytali (słowami socjal-faszystowskiego działacza Marcela Deata) na łamach "L'Oeuvre" ("Dzieło"): "Dlaczego musimy umierać za Gdańsk", w podbitej i podzielonej pomiędzy totalitarnych zbrodniarzy Polsce już dochodziło do ludobójstwa. Akcja tępienia polskości w Związku Sowieckim sięgała jeszcze marca 1934 r. gdy szef ukraińskiego NKWD Wsiewołod Balicki, postanowił znaleźć winnego masowej klęski głodu na Ukrainie (sztucznie wywołany przez władze sowieckie głód, doprowadził do wprost apokaliptycznych sytuacji, gdy urodzajna ziemia ukraińska została totalnie ogołocona ze wszystkiego, tak iż mieszkańcom wsi pozostawała do zjedzenia jedynie... trawa i kora z drzew, nic więc dziwnego że dochodziło tam do prawdziwej plagi ludożerstwa) w latach 1932-1933 i znalazł ich w Polakach. Balicki wymyślił sobie "Polską Organizację Wojskową" która miała sabotować zbiory, oraz zinfiltrowała cały sowiecki aparat partyjny na Ukrainie. W marcu 1934 r. na sowieckiej Ukrainie aresztowano ponad 10 800 osób narodowości polskiej (ci ludzie pozostali poza linią układu granicznego Polski i Rosji Sowieckiej z marca 1921 r. zawartego w Tallinie po zakończonej wojnie polsko-bolszewickiej z lat 1919-1920. Ludzie ci, zamieszkujący od pokoleń ogromne tereny na wschodzie, zostali teraz - głównie dzięki negocjacjom polityków ludowych i endeckich - oddani na łaskę i niełaskę Sowietów. Marszałek Józef Piłsudski stwierdził iż "za ten traktat komuś w Polsce powinno się rozbić głupi łeb"). Od lutego 1935 r. zaczęły się masowe przesiedlenia ludności polskiej i niemieckiej, a od czerwca 1936 r. program masowej deportacji Polaków z Ukrainy do Kazachstanu ruszył z pełną siłą (w samym tylko okresie od czerwca do września 1936 r. deportowano do Kazachstanu aż 62 283 osoby, głównie Polaków).

W kolejnych miesiącach również dochodziło do aresztowań i deportacji (choć już na mniejszą skalę), ale wciąż było za mało, przesiedlenia nie wystarczyły, należało wiec pomyśleć nad bardziej drastycznymi środkami represji. I tak oto dnia 11 sierpnia 1937 r. został wydany sławetny rozkaz numer 00485 który mówił o: Całkowitej likwidacji siatek szpiegowskich Polskiej Organizacji Wojskowej" (organizacji która... nie istniała, więc rozkaz ten wymierzony był przede wszystkim w osoby narodowości polskiej jako takie. Był to jeden z wielu jawnie rasistowskich czystek w Związku Sowieckim (nie będę już tutaj pisał - bo to bezpośrednio nie dotyczy tematu - o tym jak Stalin w zawarł umowę z Hitlerem i odsyłał mu rosyjskich Żydów, żeby tamten mógł ich sobie zagazować w obozach koncentracyjnych, zresztą Stalin był wybitnym rasistą i wbrew oficjalnie głoszonej propagandzie - żywo nienawidził Żydów). Rozkaz numer 00485 był pierwszym, który w sposób jawny definiował Polaków, jako ludność przeznaczoną do... fizycznej likwidacji (Stalin osobiście pochwalił Jeżowa, który stał wówczas na czele NKWD, po pierwszych aresztowaniach i masowych egzekucjach: "Bardzo dobrze! Wykopujcie dalej i usuwajcie ten polski bród. Wyeliminujcie go w interesie Związku Radzieckiego"). W latach 1937-1938 doszło do prawdziwego holokaustu ludności polskiej w Związku Sowieckim, w wyniku którego zamordowano ponad 111 000 obywateli ZSRS narodowości polskiej, prawie 29 000 skazano na ciężką pracę w gułagach, a ponad 100 000 deportowano w najodleglejsze rejony sowieckiej Rosji (notabene już w 1937 r. rząd sowiecki poinformował Warszawę o tym iż wszyscy Polacy zamieszkujący dotąd Ukrainę... wyjechali do Polski, lub stali się w pełni oddanymi ludźmi sowieckiej ojczyzny, zamykano więc konsulaty w Charkowie i Tibilisi. Podobnie po wymordowaniu ponad 22 000 polskich oficerów w Katyniu w 1940 r. po agresji Niemiec na ZSRS, rząd sowiecki twierdził że ci Polacy... uciekli do Mandżurii lub do Chin. No proszę, wszyscy im uciekli... ale z tego świata).


  

Obraz Polaka w Związku Sowieckim w latach międzywojennych, był taki sam jak obraz Żyda w hitlerowskich Niemczech. Polska i Polacy byli symbolami absolutnego zła, zawsze byli przedstawiani jako najgorsi krwiopijcy zwykłego ludu (od 1921 do 1940 r. o Polsce jako ziemi krwawych wyzyskiwaczy i agentury międzynarodowego kapitału, powstało ponad 70 filmów, podczas gdy o wszystkich innych narodach świata nawet nie połowa tego). Polska to była: "Najbardziej na wschód wysunięte ogniwo agresji antysowieckiej", dlatego też Stalin postanowił wejść w układ z Hitlerem i podzielić między siebie państwo polskie. 1 września 1939 r. uderzył Hitler a już 17 września dołączył do niego Stalin. Wojsko Polskie, walczące z jednym z agresorów, zostało nagle zaatakowane od tyłu - tej wojny już nie można było w żaden sposób wygrać, choć dochodziło do wielu spektakularnych walk, jak choćby obrona Grodna (dziś uważam, choć Grodno nie jest już w granicach Polski, że tak jak Lwów w latach 1918-1919 i Warszawa za 1939 i 1944 r. otrzymały Ordery Virtuti Militari, tak samo takie odznaczenie powinno zostać nadane również i Grodnu). Grodno, bohaterskie miasto które stawiło opór wkraczającej sowieckiej mordowni, podobnie jak i Lwów (noszący łacińską dewizę "Semper Fidelis" - "Zawsze Wierny"), okazał się godny tradycji wojennej dawnej Rzeczpospolitej. A należy dodać że Sowieci atakując miasto, przywiązywali do czołgów schwytane dzieci, jako żywe tarcze - komentarz chyba wydaje się zbędny.

Przeciwko dwóm agresorom nie sposób jednak było walczyć (tym bardziej że nasi "sojusznicy" Francuzi i Anglicy stali z bronią u nogi u granic i przypatrywali się całej sytuacji, podczas gdy wystarczyło by aby skierowano do Nadrenii zaledwie kilka dywizji (dwie, może trzy), aby cała wojna została wygrana w przeciągu góra dwóch miesięcy. Cała II Wojna Światowa zostałaby sprowadzona do lokalnego konfliktu, zaś klęska Niemiec byłaby przesądzona. Natomiast z samym Związkiem Sowieckim Wojsko Polskie mogło już spokojnie powalczyć, tym bardziej że swoją wartość bojową udowodniła Armia Czerwona podczas kampanii fińskiej 1939-1940 r. gdy Rosjanie nie byli w stanie przełamać oporu maleńkiej 3-milionowej Finlandii. Należało więc czym prędzej ewakuować wojsko z kraju. I tak przedostawano się do Rumunii, na Węgry, na Litwę, Łotwę, byle tylko przedostać się dalej na Zachód, aby móc z Francuzami i Anglikami wrócić do podbitej ale nie pokonanej Ojczyzny. Nikt jednak nie przewidział że Francuzom odechce się walczyć również o swój kraj i tak łatwo skapitulują (podczas gdy posiadali znacznie lepszą armię od niemieckiej, zarówno pod względem liczbowym, jak i jakościowym). Pozostawała więc już tylko "Wyspa ostatniej nadziei" - czyli Wielka Brytania. I w jej obronie Polacy wykazali się zdecydowaną determinacją i męstwem, biorąc udział i przechylając szalę zwycięstwa w powietrznej Bitwie o Anglię (lipiec-październik 1940 r.).




Tymczasem w kraju już dochodziło do mordów. Jeszcze w czasie wojny obronnej we wrześniu 1939 r. niemiecki Wehrmacht dopuścił się wielu zbrodni wojennych (tak, Wehrmacht, nie Gestapo czy SS, a właśnie ów "bohaterski" Wehrmacht), jak choćby po bitwie pod Ciepielowem, gdzie 9 września Wehrmacht (3 Pułk Piechoty Zmotoryzowanej) rozstrzelał 300 wziętych do niewoli polskich żołnierzy z 74 Pułku Piechoty, ich ciała wrzucono do wspólnego rowu. W nocy z 13 na 14 września wymordowano 200 wziętych do niewoli żołnierzy w Zambrowie, w Śladowie 18 września wymordowano ok. 300 żołnierzy, 28 września doszło do wymordowania 500 żołnierzy polskich i ok. 100 cywilnych mieszkańców Zakroczymia, poza tym mordy w Uryczu (ok. 100 żywcem spalonych żołnierzy), Szczucinie (95 ofiar), Serocku (ok. 80 ofiar), Boryszewie (50 ofiar), Majdanie Wielkim (42 ofiary). Poza tym we wrześniu spalono 434 polskie wsie i kilka miast, nie mówiąc już o cywilnych ofiarach bombardowań i celowych ataków lotników niemieckich, kierowanych przeciwko... uciekającej ludności cywilnej na drogach. W Bydgoszczy dokonano mordu na Polakach (tzw. "Krwawa niedziela") 9 września (ok. 800 ofiar), a w kolejnych miesiącach łącznie do stycznia 1940 r. zamordowano w samej Bydgoszczy i okolicach 5 000 ludzi. 

Podobnie Sowieci. Już od 1 września sowiecki nadajnik radiowy "Mińsk" emituje stały sygnał, ułatwiający niemieckim bombowcom precyzyjne osiągnięcie celów, nawet w warunkach niekorzystnych dla nawigacji. Po 17 września doszło do prawdziwego armageddonu polskich Kresów Wschodnich. Ofiarami wkraczającego bolszewizmu padli przede wszystkim polscy ziemianie, osadnicy wojskowi (bohaterowie wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920), urzędnicy państwowi, samorządowcy, nauczyciele, policjanci, leśnicy, oficerowie i żołnierze Wojska Polskiego oraz zamożni chłopi. Ludzi obdzierano ze skóry i na wpół żywych zmuszano by patrzyli jak morduje się innych członków rodziny, żołnierzom wypruwano narządy i śledziony okręcano wokół korby od studni po czym puszczano w ruch, wciąż jeszcze żyjąca ofiara, z rozprutym brzuchem biegała tak wokół studni nim nie wyzionęła ducha. Strzelano do dzieci z... dział, wcześniej każąc się im ustawić w jedną grupę (jako "żywy cel"). Wlewano ludziom do gardeł wapno z wodą i tak wrzucano do wapiennych dołów i od razu zakopywano. W zasadzie w tym przypadku trudno jest wymienić jakieś określone zbrodnie, bowiem po 17 września nie było dnia, aby do nich nie dochodziło.




Należy też wspomnieć o pewnym, zapomnianym dziś fakcie, a mianowicie o prawdziwej prokomunistycznej rebelii na Kresach Wschodnich. O tym się nie pamięta, ale tak było, lokalna ludność białoruska, ukraińska czy żydowska, stawiała prowizoryczne bramy triumfalne dla wkraczającej do Polski Armii Czerwonej. Tak niestety było, oto kilka relacji naocznych świadków z tamtych wydarzeń. Relacja Jana Domaszewicza: "We wrześniu 1939 r. byłem na osadzie w zaścianku Zubielewiczach. Okoliczne wsie były zamieszkane przez chłopów wyznania prawosławnego, którzy wkraczającą czerwoną armię witali bardzo radośnie, mówiąc że nareszcie przyszło dla nich zbawienie i wyzwolenie spod władzy pańskiej Polski. Stawiali bramy tryumfalne, rzucając bukiety kwiatów na czołgi sowieckie i całując gwiazdy namalowane na czołgach". Relacja polskiego gajowego spod Nieświeża: "Wojska sowieckie weszły do miasteczka Siniawka nazajutrz po przekroczeniu granicy Polski. Społeczeństwo żydowsko-białoruskie oczekiwało na przybycie armii sowieckiej i bez straty czasu zajęło się przygotowaniami do powitania. Została zbudowana brama triumfalna, nastąpiło wręczenie chleba, soli, kwiatów i wygłoszono mowy powitalne".

Jakże przykrym i upokarzającym widokiem dla Polaków był fakt, iż mieszkający wraz z nimi i żyjący od lat sąsiedzi narodowości białoruskiej, ukraińskiej czy żydowskiej teraz tak gorąco i entuzjastycznie witają wkraczających najeźdźców? Co miano o tym myśleć? Co miano myśleć, gdy: "Żydzi rozbrajali małe grupki żołnierzy polskich, zdzierając im orzełki i inne oznaki i rzucając na ziemię i depcząc". Jakże przykry musiał to być widok dla tych ludzi, którzy doświadczali właśnie kolejnej niewoli, widząc jednocześnie zadowolone twarze swych sąsiadów? Szczególnie ludność żydowska na Kresach najbardziej gorliwie wysługiwała się NKWD i Armii Czerwonej. Jak raportował do Londynu gen. Stefan Grot-Rowecki dowódca Armii Krajowej: "Ujawniło się, że ogół żydowski we wszystkich miejscowościach, a już szczególnie na Wołyniu, Polesiu i Podlasiu, zanim jeszcze ustąpiły polskie oddziały, wywiesił flagi czerwone i wystawił bramy triumfalne na powitanie wojsk bolszewickich, że zorganizował samorzutnie rewkomy i czerwoną milicję, że po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na urzędy polskie, urządzał masowe samosądy nad funkcjonariuszami państwa polskiego, działaczami polskimi, masowo wyłapując ich jako antysemitów i oddając na łup przybranych w czerwone kokardy mętów społecznych". Nic dziwnego że to właśnie Żydów zapamiętano później jako prowodyrów sowieckich zbrodni na Polakach. 

Polaków mordowano całymi rodzinami, grabiąc dwory, domy i mieszkania. Dopuszczano się przy tym niesamowitego okrucieństwa, jak na przykład zamordowanie ziemianina Kazimierza Harsdorfa przez uzbrojoną w noże i kije grupę ukraińskiej bandy. Podobnie inny ziemianin Henryk Skirmuntt i jego żona zostali bestialsko zamordowani, a wcześniej torturowani (zerwano im skórę z rąk, rzucano w nich kamieniami a potem żywcem zakopano). Książę Andrzej Czetwertyński i jego żona Róża, zostali zamordowani widłami przez białoruskie chłopstwo, przy całkowitej bierności miejscowych Żydów (poproszony przez księcia o wstawiennictwo znajomy kupiec żydowski, odwrócił się plecami). Osadników wojskowych mordowano m.in.: wiążąc ich razem (mąż i żona) drutem kolczastym i wpychając do ust ziemię lub rozpruwając brzuchy. Torturowano ich również na wszelkie (prymitywne) sposoby. Co ciekawe, mordów tych dokonywali białoruscy, ukraińscy lub żydowscy sąsiedzi, którzy przed wojna byli "miłymi ludźmi" i niekiedy przychodzili z różnymi prośbami do polskich osadników. W tym miejscu ja naprawdę staram się mocno ograniczać, gdyż wymienienie choćby połowy z tych zbrodni, zajęłoby zbyt dużo miejsca i czasu. Co ciekawe, w ogóle nie przedstawiłem jeszcze zbrodni ukraińskich z września 1939 r. a te był... jeszcze okrutniejsze niż te z północnych rejonów kraju.




Nic więc dziwnego że widząc to wszystko wycofujący się ku granicom żołnierze Wojska Polskiego wpadali często w gniew i tak w Trzciannym "Ułani wpadli w tłum, zniszczyli bramę triumfalną" (wystawioną dla Sowietów). Porucznik Marian Kowalewski pisał: "Wioskę Podzamcze puściliśmy z dymem, żołnierz rozdrażniony nikomu pardonu nie dawał, drażniły strzały puszczane zza węgła i widok triumfalnej bramy z czerwienią". Major Henryk Dobrzański "Hubal" późniejszy bohater walk z Niemcami, zniszczył wsie Ostryna i Jeziory, gdzie ukryła się V kolumna sowiecka i gdzie również postawiono bramy triumfalne dla Armii Czerwonej. Komandor Witold Zajączkowski zaś raportował: "Każda wieś, z której strzelano do naszych wojsk, z reguły została spalona". Wojna jednak już była przegrana, należało więc czym prędzej zmierzać ku granicom (najlepiej z Węgrami lub Rumunią), aby stamtąd przedostać się do Francji (a po jej klęsce do Wielkiej Brytanii).






PS: W Polsce nigdy nie będzie miejsca dla ideologii komunistycznej czy nazistowskiej - NIGDY!!! Nie zmieni tego żadna propaganda w mediach i żadna ustawka kilku kretynów (lub płatnych aktorów), którzy fetują urodziny Hitlera, kryjąc się w lesie (bo gdyby zrobili to w środku miasta, pewnie zostaliby wyniesieni przez ludzi, zwykłych przechodniów). Nazizm nie jest częścią polskiej historii i tradycji i nigdy nią nie będzie, bo nie ma takiej fizycznej możliwości aby to połączyć. Natomiast jest częścią historii i tradycji Niemiec, w tym i tych dzisiejszych Niemiec (podobnie jak i Danii, Norwegii i Szwecji - o Szwecji jako kraju typowo rasistowskim jeszcze w latach 70-tych, mógłbym co nieco napisać, dziś to państwo wpada ze skrajności w skrajność z umiłowania rasizmu i życzliwości do nazizmu , ku multi-kulti, poprawności politycznej i refugees welcome, tak czy inaczej Szwecja już praktycznie nie istnieje. Co do Niemiec - to państwo jawnie wypowiedziało nam wojnę, wojnę hybrydową i ona już trwa a ataki na Polskę będą się powtarzać i będą coraz brutalniejsze (pisałem już o tym w kilku poprzednich postach, zresztą wojna hybrydowa ze strony Rosji jest również analogicznie prowadzona). Nazizm jest bowiem częścią historii i tradycji Niemiec, tak jak komunizm jest częścią historii i tradycji Rosji. Natomiast u nas w Polsce budzi się dawna, patriotyczna i niepodległościowa Polska, ta którą mordowano we wrześniu 1939, w zbiorowych dołach w Katyniu, Miednoje, Piatichatkach, Bykowni, Bydgoszczy, Palmirach, Auschwitz, Gross-Rosen (gdzie zginął mój pradziadek), na Wołyniu i w wielu innych miejscach masowych mordów. My, Polacy byliśmy mordowani, okaleczani, upokarzani - a mimo to przetrwaliśmy, i odradzamy się na nowo, my i nasz kraj. Na pohybel wszelakim szkalującym nas czerwono-brunatnym marksistowskim su...synom. 

                   






środa, 24 stycznia 2018

BYŁ ŚWIAT, PIĘKNY ŚWIAT - Cz. II

CZYLI ZAGŁADA POLSKICH DWORÓW

NA KRESACH WSCHODNICH PO 1917 r.

I W LATACH 1939-1945





HORODŁO - 1413 r.
POLSKA Z LITWĄ ZJEDNOCZONA 
W IMIĘ BRATERSKIEJ MIŁOŚCI

 


Unia zawarta w Horodle 2 października 1413 r. była aktem niezwykle wyjątkowym. Wyjątek stanowiło odniesienie się do "potęgi miłości" wspierającej narody, bowiem miłość w akcie horodelskim została przedstawiona w taki oto sposób: "Miłość ta tworzy prawa, włada państwami, urządza miasta, wiedzie stany Rzeczypospolitej ku najlepszemu końcowi, udoskonala wszystkie cnoty (...) a kto nią wzgardzi, ten się wszelkiego dobra pozbędzie. Dlatego my, prałaci, rycerstwo i szlachta Korony Polskiej, chcąc pod tarczą miłości spocząć (...) zespalamy i jednoczymy nasze domy, pokolenia, rody, herby i klejnoty rodowe z wszystką szlachtą i bojarstwem litewskich ziem (...) aby na wieczne odtąd czasy mogli używać naszych herbów i klejnotów i godeł naszych, któreśmy odziedziczyli po ojcach i przodkach naszych, a któremi oni cieszyć się mają w znak prawdziwej miłości (...) Niechaj więc zjednoczą się z nami miłością i braterstwem i staną się nam równymi (...) I przyrzekamy im słowem czci i przysięgi nie opuścić ich w żadnych przeciwnościach i niebezpieczeństwach, lecz stawać im ku pomocy w każdej potrzebie (...) Co też i przyrzeczeni panowie litewskich ziem obowiązali się słowem i przysięgą czynić dla nas nawzajem". W tymże więc akcie Polacy przyznawali takie same prawa polityczne, jakie sami zdobyli na własnych królach, szlachcie i bojarom litewskim i ruskim, aby tym samym poprzez miłość jednoczącą stworzyć jeden naród - Rzeczpospolitan. W żadnym innym akcie polityczno-prawnym w dziejach świata nie spotkamy odniesienia do "miłości narodów", dlatego też unia horodelska stanowi swoiste novum, gdyż to właśnie ona (a nie ta zawarta w Krewie w 1385 r.) stworzyła podwaliny nowego narodu. 

Po Horodle było jeszcze kilka kolejnych unii polsko litewskich (grodzieńska z 1432 r., krakowsko-wileńska z 1499 r., piotrkowsko-mielnicka z 1501 r. i wreszcie lubelska z 1569 r. tworząca już bezpośrednio jedno dualistyczne państwo trzech narodów i... wielu żyjących tu nacji), były one jednak jedynie potwierdzeniem i rozszerzeniem unii zawartej w Horodle, dlatego też właśnie ten akt jest niezwykle ważny i należy go rozpatrywać jako akt twórczy państwa polsko-litewsko-ruskiego czyli Rzeczypospolitej Obojga (Trojga) Narodów. To właśnie na unii horodelskiej wzorowali się Anglicy, tworząc w 1707 r. unię Anglii ze Szkocją (która dopiero w tym roku - 2018 r. prześcignęła w długości istnienia unię polsko-litewską trwającą 410 lat, choć przecież już się mówi o rozpadzie Wielkiej Brytanii i usamodzielnieniu się Szkocji). To właśnie do Krakowa przybyli angielscy posłowie, którzy tworząc akt erekcyjny Wielkiej Brytanii, poznawali zapisy unii z Horodła. Pamięć ludzka bywa ulotna, a ponieważ już od ponad 200 lat Polski albo nie było na mapach, albo była pod panowaniem obcych sił (wyłączając z tego okres dwudziestolecia 1918-1939, który jednak był zbyt krótki, aby utrwalić się w świadomości Europejczyków). Po 1989 r. i upadku komunizmu Polska również niczym szczególnym się nie odznaczała, więc była traktowana jako część Mitteleuropy, czyli jako jedno z "małych państw Europy Wschodniej" leżących pomiędzy Niemcami a Rosją. Nic więc dziwnego że w świadomości opinii europejskiej (a światowej przede wszystkim), nie zachowała się pamięć dawnej naszej wielkości i tego iż niegdyś byliśmy wzorem do naśladowania dla innych państw, które potem stały się europejskimi i światowymi mocarstwami.


UNIA LUBELSKA
ZJEDNOCZENIE DWÓCH PAŃSTW 
I TRZECH NARODÓW
1569 r.



Któż pamięta iż twórcą hologramu był Polak - Mieczysław Wolfke, że najlepszy komputer na świecie K-202, skonstruował w latach 70-tych Polak - inżynier Jacek Karpiński, że lampę naftową, używaną powszechnie w drugiej połowie XIX wieku, stworzył w 1853 r. Polak - Ignacy Łukasiewicz, że pierwszą kamizelkę kuloodporną wymyślili w 1897 r. Polacy - Jan Szczepanik i Kazimierz Żegleń, że wycieraczki samochodowe wymyślił Polak - Józef Hofmann (genialny kompozytor i pianista, który wymyślił również m.in.: zegar elektryczny, elektryczną maszynkę do gotowania, spinacz do papieru, motorówkę, łącznie ok. 100 opatentowanych wynalazków bez których dziś nie potrafilibyśmy żyć). Nie ma sensu wymieniać wszystkie polskie wynalazki (pojazd księżycowy, wykrywacz min, meleks, kamera wideo, system rejestracji kolorowych obrazów w aparatach fotograficznych, grafen, niebieski laser, niewidzialny czołg, tkaniny chroniące przed promieniowaniem itd. itp). Nic więc dziwnego że również w dziedzinie polityki i prawa byliśmy wzorem dla innych państw i narodów (nie tylko w Europie, bowiem należy pamiętać ze Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych, przed napisaniem konstytucji tego kraju, skrupulatnie przyglądali się systemowi politycznemu Rzeczypospolitej). Tak też było w przypadku istniejącej do dziś Wielkiej Brytanii (czyli unii angielsko-szkockiej z1707 r.). 

Zjednoczenie Polaków, Litwinów i Rusinów przetrwało upadek państwa i rozbiory, przetrwało brutalną germanizację i rusyfikację, prowadzoną przez Prusy, Austrię i Rosję na ziemiach polskich (w zaborze rosyjskim nie wolno było nawet na ulicy rozmawiać w języku polskim). Owszem pojawiły się nacjonalizmy, chęć budowania własnego, ściśle etnicznego państwa (Litwa, Ukraina), ale pamięć dawnej przeszłości, pomimo upływu lat, wojnach światowych i rosyjskiej, komunistycznej okupacji wciąż jest bardzo silna w wielu krajach, tworzących dawną Rzeczpospolitą. Kultura polska bowiem wyrasta z korzeni szlacheckich (w przeciwieństwie np. do niemieckiej kultury mieszczańskiej. Podobnie było we Francji do Rewolucji 1789 r. gdy coraz większą rolę również zaczęło odgrywać mieszczaństwo). Kultura ta była tak silna, że gdy w latach 70-tych wyświetlano w kinach film "Potop" w reżyserii Jerzego Hoffmana (na motywach drugiej części trylogii Henryka Sienkiewicza o tym samym tytule), to oglądające ten film dzieci chłopskie utożsamiały się z głównymi bohaterami, choć korzenie ich przodków były zupełnie inne. Zresztą nasza szlachecka elita została w ogromnej części wymordowana (np. w Katyniu i innych miejscach sowieckiej kaźni, oraz w Palmirach i innych miejscach niemieckiego ludobójstwa), a niedobitki zostały rozproszone po świecie. tworząc potęgę innych państw (innymi słowy Ojczyźnie została wówczas skradziona tożsamość, a w jej miejsce dostaliśmy ersatz w postaci homo sovieticus, czyli pseudo-elitę). Proces odbudowy dawnej elity wciąż się nie zakończył, wciąż trwa i sądzę że dopiero nasze wnuki bądź prawnuki ostatecznie odtworzą to, cośmy utracili w okresie 1939-1945 i latach następnych. Dlatego też ,kierując się tą myślą, pragnę zaprezentować jak wyglądały ataki na "polskość" czyli polskie dwory, domy i rodziny na naszych Kresach Wschodnich, począwszy od 1917 r. czyli od wybuchu rewolucji bolszewickiej (innymi słowy - czasu, gdy piekło wyszło na ziemię i próbowało ją sobie podporządkować).


"POTOP"
JERZEGO HOFFMANA



Nim jednak do tego przejdę, chciałbym pokazać jak wyglądał ów dawny świat kultury szlacheckiej, czyli jak wyglądało życie w polskiej rodzinie szlacheckiej, czym się zajmowano, jak spędzano czas i jak wychowywano dzieci. Przedstawię również tajniki kuchni szlacheckiej (staropolskiej kuchni kresowej), jak również zaprezentuję (pokrótce) kilka wybranych postaci z życia szlachty polskiej. Na końcu zaś przejdę do zaprezentowania samego aktu zniszczenia tamtego świata, którego początek datować należy na lata 1917-1921 a ostatecznie 1939-1963. 




CDN.