Łączna liczba wyświetleń

środa, 24 października 2018

HISTORIA SPEKULACJI - Cz. II

CZYLI PIENIĄDZE TO NIE WSZYSTKO,

ALE BEZ PIENIĘDZY TO...


I

STAROŻYTNY EGIPT

EKONOMIA BEZ PIENIĘDZY

Cz. I 





 Egipcjanie nie znali pieniędzy, rozumianych jako ogólnie przyjęty środek płatniczy. Handel odbywał się na zasadach wymiennych (np: "Dam ci świnię za dwie pary sandałów"). Oczywiście używano w obrocie także złota, srebra i miedzi (jednak nie w formie monet), ale głównie przy większych transakcjach, obejmujących znaczniejsze nabytki (stada bydła, nieruchomości, okręty - np. barki i statki podróżne). Podstawową jednostką miar i wag był deben (1 deben = 91 gram), którym ważono ilość złota, srebra i miedzi (lub rzadziej brązu). Wartość srebra do złota z reguły wynosiła 1:1,5, zaś srebra do brązu w różnych okresach od 1:100 do 1:60 (gdy srebra było na rynku zbyt dużo). Ziarno zaś i olej sezamowy mierzono w charach (1 char = ok. 2 debeny) i w ten sposób liczono np. cenę mebli, drewna, wystroju mieszkania (np. gotowe łóżko do domu wielmoży kosztowało w okresie Nowego Państwa (12 char lub 25 debenów), krzesło z reguły 5 char. Oczywiście ceny te były też i mniejsze, w zależności od wykonania danego mebla. Ceny z reguły oparte były na tradycji i po prostu przekazywane "z pokolenia na pokolenie" (wahania cen były bardzo rzadkie i jeśli takowe następowały, musiał za nimi iść jakiś zdecydowany gospodarczy lub polityczny krach, związany np. z brakiem odpowiedniej ilości zboża na danym terenie - a takie sytuacje się zdarzały, szczególnie w okresie późniejszym, gdy lokalni burmistrzowie przejęli kontrolę nad królewskimi magazynami zboża i oni ustalali kontyngenty wypłat robotnikom w tego dobra, ale był to już okres znacznego upadku państwa egipskiego). Władza centralna (ani też władza lokalna) nie wtrącała się do ustalania cen produktów (wyjątkiem były próby jawnych oszustw, które był sporadyczne, gdyż Egipcjanie przyzwyczaili się do stałych cen jak wspomniałem z pokolenia na pokolenie). 

Handel nie był najważniejszą częścią pozycji i majętności Egipcjan, nie sposób bowiem w całej historii tego kraju odnaleźć choćby przykład jednego człowieka, który zdobył swoje znaczenie dzięki bogactwu zdobytemu w wyniku wymiany handlowej. Oczywiście majętności wielmożów istniały, ale nie pochodziły one z handlu (oczywiście część wielmożów i kapłanów prowadziła handel przez pośredników jak np. Kenamon - burmistrz Teb, żyjący w czasach XVIII Dynastii. To tego człowieka (mającego również pieczę nad świątynnymi spichlerzami w Karnaku), przybywały bowiem corocznie okręty z Lewantu, Syrii i Wysp Egejskich, wypełnione po brzegi najróżniejszymi towarami. Co ciekawe towary te były bezpośrednio ofiarowywane Kenamonowi (nie wiadomo tylko czy jako zarządcy świątynnych spichlerzy, czy też jemu, jako reprezentantowi władzy politycznej samego faraona). W każdym razie Kenamon był bez wątpienia najmajętniejszym Tebańczykiem i jednym z najbogatszych Egipcjan (tym bardziej że część tych towarów sprzedawał przez pośredników od razu na miejskim targu, a nabyte za nie dobra zabierał dla siebie). A z takiej wyprawy np. do Puntu przywożono chociażby bardzo pożądane w Egipcie drewno, mirrę, kość słoniową, heban, złoto, dzikie zwierzęta (lamparty, tygrysy, pawiany, strusie). Bardzo często wielmoże wysyłali prywatne karawany Nilem na północ lub południe, w celu pozyskania określonych towarów, a poszczególne rody realnie sprawowały władzę nad lokalnymi społecznościami (wszyscy wielmoże zatrudniali pośredników, którzy za nich załatwiali kwestie wymiany handlowej pozyskanych dóbr i potem się z tego rozliczali - Papirus BM 10068 wylicza iż siedmiu pośredników posiadał dowódca oddziałów hetyckich o imieniu Amennefer, trzech następnych inny oficer, dwóch należało do bogatej pani imieniem Izis, która była śpiewaczką świątyni, a reszta była własnością kapłanów - ich zadaniem było pozyskanie określonych rzadkich towarów i ich zyskowna sprzedaż).

Tego typu handel był zyskowny, ale nie stanowił podstawy fortuny majętnych Egipcjan. Powiem więcej, zawód handlarza był uważany za niegodny, czego dowodem jest fakt utrzymywania pośredników przez ludzi wywodzących się ze świeckiej lub świątynnej arystokracji. Podstawę potęgi kraju stanowiła bowiem redystrybucja dóbr. Władcą Egiptu był bowiem król (faraon), który poprzez mianowanych przez siebie wezyrów i pomniejszych urzędników, przyznawał określone dobra, w zależności zasług i pozycji obdarowanego (oznacza to że w czasach świetności państwa, nawet najbiedniejsi mieszkańcy kraju nie chodzili głodni, bowiem przysługiwała im określona ilość zboża i owoców. Problem pojawiał się w sytuacjach kryzysowych jak upadek władzy centralnej, gdy rolę władcy przejmowali lokalni możnowładcy, którzy często naruszali istniejące kontyngenty, często przeznaczając je na własne potrzeby. W takiej sytuacji Egipcjanie wracali do handlu wymiennego, który znów nabierał znaczenia. Stanowił on wówczas bardzo często jedyny sposób utrzymania rodziny). Nie ulega jednak wątpliwości że prawdziwym majątkiem zarówno władzy centralnej, jak i lokalnej, było złoto i srebro, czyli dobra niepsujące się. Największym posiadaczem tych dóbr był oczywiście sam władca, ale prócz niego równie wielki majątek uzyskali kapłani, szczególnie zaś od  czasów Nowego Państwa.  


 I

STAROŻYTNY EGIPT

BOGACTWO ŚWIĄTYŃ

Cz. II





 Nigdy w żadnym okresie historii Egiptu władza kapłanów nie była tak potężna jak w czasach Nowego Państwa.Powodem tego stanu rzeczy było kilka czynników, które nagromadziły się w dziejach Egiptu, a mianowicie rozpad władzy centralnej w czasach Pierwszego Okresu Przejściowego, jak i najazd koczowniczych plemion azjatyckich na Egipt (Hyksosów) w Drugim Okresie Przejściowym. Spowodowało to, że administracja centralna (królewska), wokół której w czasach Starego jak i Średniego Państwa gromadziła się cała lokalna wspólnota egipska, przestały pełnić swoją rolę, władza namiestników upadła a burmistrzowie stawali się wręcz udzielnymi książętami. W takiej sytuacji, jedyną formą egipskiej wspólnoty były oczywiście tylko świątynie. Nic więc dziwnego że w Pierwszym Okresie Przejściowym następuje gwałtowny wzrost religijności i duchowości Egipcjan, gdyż pozbawieni dotychczasowego bezpiecznego świata, opartego na boskiej potędze władcy, będącej uosobieniem trwałości świata, musieli poszukać sobie innych form opartych na tej samej zależności, i znaleźli je właśnie w świątyniach. Należy jednak pamiętać że istnieje widoczna różnica pomiędzy świątyniami wznoszonymi w Starym i Średnim Państwie, a tymi powstałymi już w Nowym Państwie. Różnica ta jest kolosalna, jako że faraonowie pierwszych dynastii stawiali świątynie z dala od większych skupisk ludności miejskiej. Oznaczało to iż świątynie były daleko od miasta, co też powodowało iż kapłani nie mieli władzy nad lokalną społecznością. Kapłani byli wręcz dodatkiem dla władzy lokalnych naczelników miejskich, a świątynie często nie różniły się od domostw majętnych wielmożów i nie wyrastały poza wielkość murów miejskich. 

Zmieniło się to od czasów wypędzenia z kraju hyksoskich najeźdźców i założenia XVIII Dynastii z Teb. Od tej pory następuje monumentalizacja świątyń, stają się one przeogromne, przypominają wręcz swą wysokością oddzielne twierdze. Zresztą samo wejście wiernych do świątyni jest niemożliwe, wierni gromadzą się jedynie przed pylonami wejściowymi lub przy murze świątynnym, i tam składają ofiary oraz wnoszą prośby do bogów. W samej świątyni mogą przebywać jedynie kapłani różnych szczebli, cała obsługa świątyni (prywatni żołnierze, stajenni, pisarze), ale również oni nie mają wstępu w pewne miejsca, tam, gdzie znajduje się posąg samego boga (Święte Świętych). Tam wejść może jedynie król, arcykapłan i wielka małżonka Amona-Re. Monumentalizm świątyń, wiąże się również ze wzrostem pozycji i bogactwa kapłanów. Dary składane przez wiernych, należą bowiem do nich (a w szczególności do najwyższego kapłana świątyni, który jest kimś w rodzaju prezesa mega banku). Od czasów Nowego Państwa, świątynie są już budowane w centrach miast, a nie na ich obrzeżach i stanowią częstokroć najwyższą nie tylko religijną ale i administracyjną władzę w danej społeczności. Świątynia utrzymuje ogromną rzeszę pomniejszych przybytków ("Domów Życia" - czyli szpitali, izb porodowych, nad którymi pieczę miały przyświątynne kapłanki Amona-Re, kostnic czyli "Czystych Miejsc", gdzie przygotowywano się do ceremonii balsamowania zwłok, a także szkół, nie mówiąc oczywiście o samej obsłudze świątyń). Nad wszystkim sprawuje pieczę Arcykapłan Amona-Re, który jest kimś w rodzaju naczelnego kapłana całego Egiptu. Jako "Pierwszy sługa Boży" odpowiedzialny jest za swoje czyny tylko przed faraonem i nikim innym (z czasem pozycja arcykapłanów wzrośnie tak bardzo, że zaczną oni rywalizować o władzę z samymi królami).




Majątek, jakim dysponował arcykapłan, był przeogromny (wszystkie świątynie Amona-Re w całym kraju wraz z przyległościami, warsztaty, szkoły, szpitale, spichlerze, oazy, ogromne stada kóz i bydła, łodzie, barki etc. etc. do tego oczywiście magazyny wypchane złotem i srebrem). Świątynia dawała pracę mnóstwu ludzi, począwszy od snycerzy wykonujących święte barki, złotników nanoszących na nie złoto i srebro. Symbolem władzy arcykapłana były dwa złote pierścienie (wręczane przez faraona podczas wyboru) oraz złote berło zwane dżam. Arcykapłan był najbardziej poważaną (po samym władcy) osobą w państwie, był kimś na wzór świętego, którego opinia i wola nie podlegała dyskusji, pełnił bowiem funkcję: "otwierającego bramy nieba w Karnaku", oraz tego, który: "zna tajemnice Nieba, Ziemi i Krainy Podziemnej". Arcykapłan jednak nie musiał zawsze (poza codziennym rytuałem toalety boga), odprawiać wszystkich liturgicznych funkcji, jakie wiązały się z jego stanowiskiem. Pomagał mu w tym zadaniu drugi arcykapłan (zwany "drugim prorokiem"). To on zajmował się sprawami administracyjnymi świątyni (Domu Amona) jak i całą intendenturą gospodarczą, zaopatrującą świątynię w najniezbędniejsze produkty, oraz kontrolującą wszystkie świątynne posiadłości w całym kraju. Miał na swoje usługi także szereg pomniejszych kapłanów i kapłanek i to zarówno stałych (uab) jak i czasowym (unut). Tylko kapłani stali mieli możliwość dalszego awansu świątynnego, ale wiązało się to z bardzo dużymi ograniczeniami, jak choćby z obowiązkiem zażywania kąpieli w świętym jeziorze w Karnaku (lub innych przyświątynnych miejscach poza Tebami) trzy razy w ciągu dnia, bez względu na pogodę. Obowiązek golenia całego ciała, wraz z głową, abstynencji seksualnej (przynajmniej w czasie pełnienia swojej wachty). Nie mogli też nosić wełnianych ubrań, nawet w chłodniejsze dni, a ich posiłek musiał się ograniczać do owoców, ryb i mięsa małych zwierząt lądowych.

Jeśli jednak kapłani uab przeszli ten proces i wytrzymali, mogli awansować i stać się kapłanami wyższej rangi (np. kapłanami lub wice-kapłanami świątyń rozsianych po całym kraju). Jedynie kapłanki miały bardzo ograniczoną możliwość awansu, gdyż najwyższe funkcje kobiece w świątyniach i tak sprawowały albo żony, albo siostry albo córki panujących władców, albo też małżonki arcykapłanów - sprawujące pieczę nad przyświątynnymi kapłankami. W zasadzie rola kapłanek ograniczała się do: tańca, śpiewu, gry na instrumentach podczas świąt, akrobacji, odbierania porodów i usługiwania kapłanom (zarówno tym uab jak i tym unut, nie mówiąc już o kapłanach wyższego rzędu i arcykapłanach). Funkcje, które pełniły, nie przynosiły im profitów, chyba że zdecydowały się na tzw.: "prostytucję świątynną". Kapłanki, które się tego podejmowały (oddawały się tym mężczyznom, którzy wnieśli największy dar dla świątyni), zyskiwały nie tylko społeczny szacunek i dużą pozycję w lokalnych strukturach. Kapłanki poprzez świątynną prostytucję, pełnioną dla boga, stawały się równe kapłanom i choć same też nie mogły awansować wyżej, miały zapewniony szacunek i określony majątek, wyznaczany przez świątynię, gdy już przestawały świadczyć swoje usługi. Prawdziwy jednak majątek, zyskać mogła głównie małżonka arcykapłana, która posiadała swój oddzielny skarbiec (tzw.: przyświątynny). Sprawowała ona również kontrolę nad wszystkimi kapłankami w świątyni i wyznaczała im obowiązki (był jednak specjalne grupy kapłanek, które pełniły tylko określone zadania - jak choćby "damy haremowe", które szkoliły się przede wszystkim w akrobacji i grze na różnych instrumentach muzycznych). 




Łącznie świątynie zatrudniały ogromną rzeszę ludzi (należy przecież doliczyć pisarzy świątynnych, żołnierzy, stajennych, całej pałacowej służby, do tego lekarzy, nauczycieli i balsamistów) co powodowało że świątynia stawała się (szczególnie na prowincji) najlepszym i najbezpieczniejszym pracodawcą. Było to też najbardziej prestiżowe miejsce w całej okolicy, do tego związane z bogami, czyli będące łącznikiem pomiędzy światem doczesnym a Krainą Bogów i Zaświatami. Potęga świątyń biła w oczy i stanowiła o sile i sprawności kapłanów. Najważniejszymi świętami (zresztą jedynymi) były tylko święta religijne, podczas których wyjątkowo wpuszczano wiernych na dziedziniec świątynny. Ale procesje, barki, święta to wszystko było również zewnętrzną formą władzy kapłańskiej nad krajem (wystarczy spojrzeć na niesamowitą świątynię Amona-Re w Karnaku. Do samej świątyni prowadzą bowiem aż... dziesięć pylonów (wraz z dziedzińcami). Święta Droga, wiodąca następnie aż do świątyni bogini Mut, była również zwana "aleją baraniogłowych sfinksów" (wzniesionych za czasów panowania Horemheba, czyli koniec XIV początek XIII wieku p.n.e.). Nim procesja, wyszła z tej świątyni dotarła do świątyni Mut, mijała po drodze zarówno sanktuarium Amona-Kamuleta (rozpoczętego jeszcze za czasów Hatszepsut a dokończonego za Totmesa III Wielkiego) po lewej stronie, oraz stację procesyjną po prawej. Świątynia Amona-Re w Luksorze była też imponująca (choć już nie tak, jak ta z Karnaku), była też miejscem gdzie koronowany został faraon Horemheb, który rozpoczął rządy (ok. 1319 - 1292 r. p.n.e.) po tzw.: "rewolucji amarneńskiej" związanej z zainstalowaniem w kraju przez Echnatona, nowej formy kultu - aryjskiego boga Atona, mającego być konkurencją dla tajemniczego Amona z Teb. 

Można by też opowiedzieć o samych procesjach, które były niezwykle bogate i przyciągały tłumy wiernych - ale to może być materiał na inny temat - w każdym razie Egipt faraonów to była realna teokracja (przy czym kapłani byli niezwykle wykształconymi ludźmi, znali się zarówno astronomię i wiedzieli iż Ziemia ma kształt kuli, znali się na zjawiskach atmosferycznych i astronomicznych, byli teologami, często agronomami i choć ich wiedza wydaje się nam dziś nieco zamknięta i misteryjna, w rzeczywistości taką nie była. Świadczy o tym fakt, iż zwykły kleryk (np. syn chłopa) mógł dojść do bardzo wysokiego urzędu, nawet arcykapłańskiego jeśli wykazał wystarczające ku temu talenty i umiejętności i cała ta "tajemna" wiedza kapłanów nie była przed nim wcale zamknięta. To bowiem nie Egipcjanie stworzyli pierwsze misteryjne i snobistyczne zakony religijne - stworzyli je Grecy, prawdziwi twórcy pieniądza.          







ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND



 CDN.
 

poniedziałek, 22 października 2018

KRYZYSY CHRZEŚCIJAŃSTWA W DZIEJACH - Cz. II

PRZYCZYNY I POWODY KRYZYSÓW

KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO

(W TYM GŁÓWNIE KATOLICKIEGO)

NA PRZESTRZENI WIEKÓW,

ORAZ ŚRODKI I KIERUNKI 

ZMIERZAJĄCE KU JEGO NAPRAWIE


"I OTO Z NIEBIOS NA OBŁOKACH PRZYSZEDŁ JAKOBY SYN CZŁOWIECZY (...) I DANO MU WŁADZĘ I CZEŚĆ I KRÓLOWANIE, I WSZYSTKIE NARODY, POKOLENIA, JĘZYKI SŁUŻYĆ MU BĘDĄ. MOCARSTWO JEGO, MOCARSTWO WIECZYSTE, KTÓRE NIE PRZEMINIE, I KRÓLOWANIE JEGO ZNIESIONE NIE BĘDZIE"

Dn. 7, 13-14



Z CZYM PRZYCHODZIMY

Z CZYM ODCHODZIMY?





Kiedy realnie rozpoczął swoje nauczanie Jezus z Nazaretu, zwany Chrystusem? Wiele źródeł podaje bardzo różne na to pytanie odpowiedzi. Postaram się jednak napisać co ja o tym myślę, biorąc pod uwagę najróżniejsze źródła, takie jak: Pismo Święte, Ewangelie, Apokryfy i źródła dodatkowe (jak choćby channelingi). Pytanie bowiem brzmi - czy Jezus był Chrystusem od samych swych narodzin w Betlejem, czy też stawał się nim w kolejnych etapach swego życia? Jest to pytanie być może banalne, ale jednak ukazujące naturę nie tylko samego Jezusa Chrystusa, ale także nas samych, jako ludzi żyjących tu i teraz na tym małym ziarnku piasku zwanym Ziemią istniejącym sobie w bezmiarach Wszechświata. Nim postaram się odpowiedzieć na to pytanie, najpierw mała prywatna dygresja. Otóż pamiętam jak będąc jeszcze dzieckiem, gdy bardzo chciałem posiadać jakąś konkretną rzecz i potem to samo pojawiło się w moim śnie, tak, że stałem się już tej upragnionej rzeczy właścicielem, zacząłem kombinować. To dziwne, ale śniąc zacząłem zdawać sobie sprawę że to nie jest jawa, tylko właśnie sen i zacząłem się zastanawiać w jaki sposób wyprowadzić tę moją własność do realnego świata. Zastanawiałem się (wciąż śniąc) jak to stamtąd wyciągnąć ale ostatecznie wszelkie tego typu zamierzenia oczywiście musiały się skończyć niepowodzeniem i budziłem się z niesmakiem, żałując iż nie udało mi się osiągnąć zamierzonego celu. Ten przykład snu, jest bardzo znamienny, bowiem dobitnie ukazuje naszą naturę. Pokazuje bowiem kim jesteśmy, jak przychodzimy na ten świat i jak z niego odchodzimy.

Pojawiamy się bowiem na tym świecie jako bezbronne, nagie i zupełnie zdezorientowane istoty. Odczuwamy wiele nieprzyjemnych warunków, jakie na nas oddziałują z otoczenia (powietrze, chłód, gorąco, zapachy, wreszcie dotyk). Jesteśmy bezbronni, przybywamy tutaj nadzy, zupełnie czyści z niezapisaną kartą życia (tabula rasa). Potem, przez lata życia zapisujemy naszą kartę poprzez najróżniejsze doświadczenia, emocje, odczucia, myśli i czyny. Marzymy i dążymy do jakichś celów, a w konsekwencji gdy już je zdobywamy, okazuje się że... tak naprawdę pragnęliśmy czegoś innego. Przez całe życie toczymy o coś boje, uczymy się, poznajemy świat, zaczynamy odróżniać dobro od zła. Ale jednocześnie miotają nami najróżniejsze żądze, które powodują że to nasze istnienie jest co prawda trudniejsze, ale jednocześnie barwniejsze. Czasem zdobywamy wielkie znaczenie, pozycję i pieniądze, które świadczą o naszym społecznym statusie (lub o jego braku). Aż w pewnym momencie następuje pauza... koniec. Zawał, a może jakiś wypadek, nie ważne, w każdym razie nasze życie na tym świecie dobiega końca. I teraz pytanie brzmi - z czym odchodzimy z tego świata? Czym jest nasze ciało. Nasze ciało jest... kupą śmierdzącego mięsa. Pozwolę sobie jako przykład przytoczyć opis umierania Heroda Wielkiego, który zmarł w 4 roku p.n.e., opisany przez Euzebiusza z Cezarei: "Zaczem choroba ogarnęła całe jego ciało i dręczyła go rozmaitymi cierpieniami. Nie gorączkował silnie, ale odczuwał po całej skórze nieznośne swędzenie i nieustanne boleści na wnętrzu. Nogi mu nabrzękły jak przy wodnej puchlinie, w żywocie czuł jakby ogień, a na członkach wstydliwych utworzył mu się jakby wrzód ropiejący, z którego się lęgły robaki. Prócz tego cierpiał na brak oddechu (...) On sam jednak walczył z temi srogimi mękami, chciał żyć (...) Kazał się tedy zwieść za Jordan, do ciepłych źródeł Kalliroe, aby zażywać tam kąpieli (...) ale gdy go opuszczono do napełnionej oliwą wanny, ogarnęły go słabości śmiertelne i oczy stanęły mu słupem (...) stracił wszelką nadzieję wyzdrowienia". 

Krzysztof Jackowski - jasnowidz, który zajmuje się odnajdowaniem osób zaginionych lub ich ciał, opowiadał jak wygląda ludzkie ciało po kilku dniach w wodzie, przysypane ziemią lub wystawione na warunki atmosferyczne. Widok ten jest co najmniej nieestetyczny, żeby nie powiedzieć gorzej, ale najgorszy jest smród. Nasze ciało śmierdzi. Śmierdzi, bo jest to tkanka organiczna, zbudowana z najróżniejszych komórek, mających określoną datę ważności - i tyle. Tyle, jeśli idzie o nasze ciało, gdyż jest ono jedynie nakryciem, naszym ubraniem, bez którego nie moglibyśmy niczego osiągnąć na tym łez padole. Ale my sami, z czym my sami opuszczamy nasze ciało, z czym odchodzimy z tego świata? Odpowiedź jest prosta - odchodzimy stąd z... naszymi myślami i czynami, czyli z ową zapisaną kartą, którą wnosimy rodząc się na Ziemi. I to jest cały nasz prawdziwy majątek, który możemy wynieść z tego świata, nic innego nie uda nam się stąd zabrać, podobnie jak i mnie nie udawało się nic wynieść z mojego snu do tego świata na jawie. Przybywamy więc tutaj po to żeby się uczyć i zdobywać wiedzę (doświadczenie), potrzebną do zapisania naszej karty. Ale jednocześnie naszym zadaniem jest odnaleźć Miłość w świecie pełnym kłamstwa i obłudy (to jest niczym szukanie muszli na piaszczystej plaży). Nauka jest bardzo ważna, bowiem każde nasze doświadczenie, jest jednocześnie doświadczeniem samego Boga, jest kolejnym stopniem rozwoju. Dlatego rodzimy się na tym świecie jako niezapisana karta (co oczywiście dotyczy jedynie naszej świadomości, tej materialnej, a nie uśpionej podświadomości przeszły doświadczeń). I tak też z całą pewnością na ten świat przyszedł sam Jezus Chrystus. 




Historia Jego życia pokazuje (nie wszystko jest w Biblii), że poprzez doświadczenia i nauki zdobywane w ciągu swego życia, uzyskał ten stopień rozwoju, który predestynował go do roli "Syna Człowieczego". Historia Jezusa pokazuje dobitnie że nawet jeśli jestem wyjątkowy i niesamowity, to na tym świecie na wszystko należy zapracować - bo nic nie jest nam dane od ręki. I nawet jeśli Jezus był "Synem Boga" (lud "Synem gwiazd"), Jego rozwój przebiegał stopniowo, podobnie jak i nasz. I to jest nauka, którą należy sobie uświadomić. Początek misjonarskiej działalności Jezusa z Nazaretu, łączy się nierozerwalnie z Jego spotkaniem z Janem Chrzcicielem. Jezus miał udać się nad brzeg Jordanu - gdzie Jan Chrzciciel chrzcił ludzi, gotowych żałować na grzechy i oczekiwać nadejścia Królestwa Bożego - prosto po pracy w swoim zakładzie ciesielskim. Towarzyszyli mu w tym dwaj jego przyrodni bracia - Jakub i Juda. Gdy dotarli na miejsce, był tam już tłum ludzi czekających na swoją kolej chrztu w rzece Jordan, ustawili się więc w kolejce i czekali. Gdy przyszła Jego kolej, Jezus wszedł do wody i podszedł do Jana. Ten, ujrzawszy go, miał się zapytać: "Dlaczego ty wchodzisz do wody, by mnie pozdrowić?" na co Jezus odparł: "Byś mnie ochrzcił". Jan wówczas odpowiedział: "To ja powinienem być ochrzczony przez ciebie, to ja powinienem przyjść do ciebie". Jezus miał wówczas powiedzieć że takie jest jego przeznaczenie, aby to Jan ochrzcił Jego i tak się też stało. Był to początek 26 r. naszej ery. 

Jezus Chrystus co prawda miał zwykłe, ludzkie ciało i nawet ludzki umysł - taki jak każdy z nas. Ale drzemiący w nim duch był potężnej mocy, i nie pochodził ze sfery dusz rodzących się na naszej planecie. Aby rozbudzić drzemiącą w nim siłę (siłę, która została tutaj notabene skierowana celowo i planowo), musiał zarówno osiągnąć pewien stopień ziemskiego rozwoju intelektualnego, jak i samo rozwijać się poprzez chociażby medytację (owe sławne czterdzieści dni postu - to oczywiście wymysł, Jezus miał ludzkie ciało i nie pościł aż tak długo, góra dwa pierwsze dni, ale przez czterdzieści dni rozmyślał nad dalszym swoim losem). To właśnie owe medytacje ostatecznie pozwoliły przenieść ludzki intelekt Jezusa na dalszą pozycję i uwypuklić tę drzemiącą w Nim moc (w Biblii jest to nazywane "kuszeniem" Jezusa przez diabła, który miał mu ofiarować wszystkie wspaniałości tego świata, jeśli wyrzeknie się Boga Ojca), a jednocześnie całkowicie świadomie dokonał wyboru swej ziemskiej, zewnętrznej natury. Oznaczało to, że nie czynił niczego, co mógł uczynić dysponując siłą uzewnętrznionej mocy, po to, aby dopomóc sobie samemu, tylko żył życiem zwykłego człowieka, zwykłego śmiertelnika, którego ciało posiadał. Ale Jego myśli były już skoncentrowane na owej rozbudzonej potędze, która zasiedlała Jego ciało fizyczne i gotów był do wypełnienia swojej misji tu na Ziemi ("Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie" - Łk 22,42). Gdy już Jego nieziemska (można rzec "boska") cząstka zatriumfowała nad ludzkim intelektem, Jezus wybrał sobie dwunastu apostołów, byli to (w kolejności wyboru): Andrzej i Szymon - uczniowie Jana Chrzciciela (Szymonowi Jezus zmienił imię na Piotr, co miało być związane ze zmianą jego charakteru), następnie bracia Jakub i Jan, potem Filip i Nataniel, potem Mateusz i Szymon, następnie Jakub i Juda (zwany Tadeuszem) synowie Alfeusza, Tomasz i ostatecznie Judasz Iskariota (po zdradzie i samobójstwie Judasza zastąpił Maciej). Tak też rozpoczęła się misyjna działalność Jezusa Chrystusa i Jego pierwsze rozczarowanie - o czym w kolejnej części.               





ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND

NEVER WILL APPLY TO POLAND




CDN.
 

sobota, 20 października 2018

DOMINATORKI - Cz. II

CZYLI RZECZ O ZNANYCH

I NIEZNANYCH KOBIETACH W HISTORII,

KTÓRE POTRAFIŁY 

RÓŻNYMI SPOSOBAMI OWINĄĆ SOBIE

MĘŻCZYZN WOKÓŁ PALCA



DOMINATORKI STAROŻYTNEGO EGIPTU

Cz. II


"DYNASTIA KRÓLOWYCH"


I
TETISZERI
"MATKA NOWEGO KRÓLESTWA"





Królowa Tetiszeri żyła w bardzo niestabilnych i niebezpiecznych czasach. Egipt wówczas wciąż był podzielony na szereg mniejszych i większych księstewek wzajemnie się zwalczających, co umożliwiło opanowanie znacznych terenów kraju przez ludy obce - zwane umownie Hyksosami (hik-hosfe - co znaczy "władcy obcych krajów", nie była to jednak zbiorowość ściśle etniczna, a raczej polityczna klasyfikacja, którą zresztą używali władcy tychże obcych ludów). Kim byli Hyksosi? Do dziś pomiędzy historykami trwają na ten temat spory, jednak najbardziej prawdopodobną wersją ich pochodzenia, jest ta, która mówi nie tyle o podboju Delty Egiptu przez najazd Hyksosów (a mieli oni uzyskać przewagę nad Egipcjanami dzięki użyciu nowej broni - rydwanów wojennych, których dotąd Egipcjanie nie znali), ile o... swobodnym zasiedlaniu Delty przez stopniową (popieraną przez władze) migrację plemion semicko-hurycko-indo-aryjskich do Egiptu. Były to więc głównie koczownicze plemiona pasterskie, które po prostu wchodził sobie przez Półwysep Synaj na egipską ziemię i osiedlały się w Delcie. Władcy egipscy początkowo starali się temu przeciwdziałać, ale wzrastające tendencje odśrodkowe w samym państwie, wkrótce ich do tego zniechęciły i uznali taki stan za naturalny. Czasy bowiem świetności i bogactwa XII Dynastii już dawno odeszły w zapomnienie. Założyciel tej dynastii - wezyr Amenemhat, po objęciu władzy (ok. 1990 r. p.n.e.) przeprowadził zakrojone na dużą skalę reformy wewnętrzne, które godziły w siłę i bogactwo wielkich rodów egipskich, powstałych w czasach upadku królestwa (Pierwszy Okres Przejściowy), z którymi też toczyli walkę o wpływy faraonowie XI Dynastii, która ustabilizowała nieco sytuację.

Za Amenemhata I wielkie rody zostały pozbawione monopolu na władzę w swych domenach, a dziedziczność urzędów, która stała się prawdziwą plagą, została zniesiona. Odtąd to władca miał jedyne prawo mianować wezyrów, dowódców i skarbników spośród ludzi "najgodniejszych osobistych zalet". Amenemhat I wprowadził też nową ideologię rządzenia, opartą (częściowo) na wzorcach władców Starego Państwa. Oczywiście powrót do pełnego absolutyzmu i boskości władców Starego Państwa był już niemożliwy w czasach Amenemhata, nie można było bowiem przekreślić wieków ogromnej emancypacji, jaka się wyzwoliła w wielu kręgach społecznych (jedną z tych form była niezwykle popularna w owych czasach, misteryjna wiara w zmartwychwstałego Ozyrysa, boga zwykłego ludu). Mimo to podstawą ideologii Amenemhata, stało się stwierdzenie że to poddani zostali stworzeni do służenia państwu i królowi, a nie to, iż król jest powołany po to, aby dbać o swoich poddanych. Walka z wielkimi rodami, doprowadziła w ostateczności do spisku zawiązanego przez anty-centralistyczną opozycję i zamordowania Amenemhata I prawdopodobnie w 1962 r. p.n.e. po prawie trzydziestu latach panowania. Prawdopodobnie celem zamachowców był również syn i następca Amenemhata, który od prawie dziesięciu lat panował z ojcem jako współwładca - Sesostris I, nie udało im się jednak go dopaść, a bunt nie wyszedł poza mury pałacu królewskiego. Wkrótce spiskowcy zostali złapani i straceni, a Sesostris kontynuował politykę ojca.

Mimo iż cała sprawa nie wyszła poza mury pałacu, reminiscencje owego dramatu i walki wielkich rodów z faraonami XII Dynastii o władzę, można odnaleźć w dziele pt.: "Przygody Sinuheta", który powstał właśnie w połowie XX wieku p.n.e. Jest tam bowiem mowa o wielmoży, który uniknął śmierci uciekając z kraju. Dopiero po wielu latach tułaczki uzyskał on królewskie przebaczenie i mógł powrócić do Egiptu (była to obowiązkowa lektura w egipskich szkołach, którego głównym ideologicznym przesłaniem była zasada całkowitej wierności i posłuszeństwa władcy, bo tylko dzięki jego łaski, człowiek może uzyskać wszelkie dobra). Po stłumieniu buntu, zarówno sam Sesostris, jak i jego następcy, nie mieli już problemów z arystokratyczną opozycją, która została całkowicie spacyfikowana i podporządkowana władcy. Oczywiście doświadczenia minionych dekad, nie pozwalały jednak faraonom spać spokojnie i kontynuowali oni politykę współwładcy. I tak Sesostris I w ostatnich latach swego życia, mianował współrządcą swego syna - Amenemhata II (ok. 1930 r. p.n.e.), ten zaś, uczynił tak samo, przyznając na dwa lata przed swą śmiercią (1895 r. p.n.e.) władzę swemu synowi - Sesostrisowi II. Długoletnie rządy faraonów, konsekwentna ideologia posłuszeństwa władzy, wpajana od najmłodszych lat i wielki dobrobyt, jaki osiągnął Egipt w tych dekadach, przemawiały na korzyść władzy centralnej. Za Sesostrisa II (1897-1878 r. p.n.e.) wprowadzono nawet realną administracyjną likwidację podziału na Dolny i Górny Egipt (wszystkim i tak zarządzali specjalnie mianowani królewscy rezydenci), który pozostał jedynie jako podział religijny i kulturowy.




Wprowadzone zmiany jednak w wielu kwestiach działały na korzyść zwykłych poddanych, jak choćby zasada mianowania król lokalnych namiestników miast, którzy nie byli związani ani też nie podlegali lokalnej świątyni. Dzięki temu kapłani tracili wpływ na obsadę stanowisk w ich własnym mieście. Chodziło więc o to, aby władza nie zblatowała się z klerem i wspólnie nie gnębiła ludności podatkami czy przymusowymi robotami publicznymi. Faraonowie uważali iż wzajemna nieufność lokalnej administracji królewskiej i kapłanów świątyń, służy nie tylko poddanym, ale przede wszystkim ich władzy. Oczywiście była również i trzecia lokalna siła, na wypadek gdyby jednak pomimo wszystko kapłani zdołali przekabacić "burmistrzów" na swoją stronę, było nią kolegium miejskie lub wiejskie, które co prawda podlegało namiestnikowi miasta lub wsi, ale składało się z ludzi mianowanych przez wezyra i przed nim bezpośrednio odpowiedzialnym (a sam wezyr odpowiedzialny był bezpośrednio przed faraonem). Tak więc od czasów Sesostrisa II praktycznie wyeliminowane zostały wszelkie pozostałości wszechwładzy dawnych lokalnych rodów. Największy jednak okres świetności Egiptu przypadł na czasy panowania syna i następcy Sesostrisa II - Sesostrisa III Wielkiego (1878-1839 r. p.n.e.). To właśnie on dokończył walkę z arystokracją, pozbawiając rody niezależności finansowej (znikają wówczas bogate stele nagrobne miejscowych wielmożów, tak popularne we wcześniejszych dziesięcioleciach) uzależniając ich pozycję i majątek jedynie od woli władcy. Za jego to rządów opanowano też ostatecznie Nubię i rozpoczęto wielkie wyprawy zdobywcze do Kaananu, Syro-Palestyny i krajów huryckich (Sesostris III Wielki jest tutaj porównywany wraz z faraonem Totmesem III Wielkim z XVIII Dynastii, żyjącym w 400 lat później, do Aleksandra Wielkiego. Ci dwaj władcy byli największymi wojownikami w dziejach Egiptu i są nazywani kolejno pierwszy Aleksandrem Macedońskim Egiptu a drugi Napoleonem Egiptu). 

W glorii chwały i niezwyciężoności swego ojca, pławił się jeszcze jego syn i następca - Amenemhat III, ale był to już ostatni wielki władca XII Dynastii, a jego panowanie było ostatnim okresem dobrobytu Średniego Państwa. To właśnie w ostatnich latach jego rządów do Egiptu zaczęły migrować grupy koczowników z Azji (lata 20-te XIX wieku p.n.e.), które początkowo osiedlały się na Synaju, a następnie zaczęły przenikać do Delty. Następcy zmarłego w 1814 r. p.n.e. Amenemhata III w ogóle już sobie nie radzili z tym problemem. Ostatnim władcą, który miał jeszcze jaką taką kontrolę nad większością kraju (choć utracono wówczas znaczne tereny Delty oraz ponownie usamodzielnili się możnowładcy), była córka Amenemhata III - Neferusobek. Jednak jej krótkie panowanie (1806-1802 p.n.e.) doprowadziło do całkowitego rozpadu kraju, a synowie jej brata Amenemhata IV (1814-1806 p.n.e.) władali w zasadzie jedynie okolicznymi rejonami wokół rezydencji w Icz-Tawi (niedaleko Memfis). Dynastia XIII była spokrewniona z XII, ale już XIV złożona była z wielmożów Górnego Egiptu. Ok. 1805 r. p.n.e. Górny Egipt odłączył się od Delty, tworząc oddzielne państwo ze stolicą w Ksois. Oczywiście nie znaczy to że władcy XIV Dynastii panowali nad całym terytorium Górnego Egiptu, jako że po śmierci Amenemhata IV wystąpiły bardzo silne tendencje odśrodkowe, które doprowadziły do uniezależnienia się od władzy centralnej wielu miast i regionów Górnego oraz Dolnego Egiptu (choć aż do lat 20-tych XVIII wieku p.n.e. poszczególnym władcom udawało się zdobyć przynajmniej symboliczną kontrolę nad wielu poszczególnymi miastami, ale potem Egipt zamienił się w realnie niepodległe miasta-państwa, rządzone przez lokalne rody możnowładcze. 

Te ruchy odśrodkowe oczywiście nie pozostały nie zauważone przez imigrantów z Syro-Palestyny i Azji, zwanych umownie Hyksosami. Oni zasiedliwszy część terenów Delty, wciąż pozostawali koczownikami i wciąż praktykowali swoją kulturę i tradycję. Zyskiwali też przeogromny wpływ na politykę miast Delty, jako że poszczególni namiestnicy woleli mieć przy sobie bitne oddziały, które można było opłacić w swojej służbie i przekształcić w prywatną ochronę. Taka polityka doprowadziła w konsekwencji państwo do zguby. Oto bowiem ok. 1650 r. p.n.e. lokalny wódz palestyńskich oddziałów egipskiej armii lokalnej z Delty - Salitis, opanował zbrojnie miasto Icz-Tawi i sam koronował się na władcę Egiptu. Oczywiście jego deklaracja miała takie samo znaczenie, jak szeregu innych lokalnych wielmożów, którzy wszyscy przecież uważali się za prawdziwych władców Egiptu, stanowiła jednak tę różnicę, że Salitis nie był Egipcjaninem, tylko jednym z tych "obcych" wodzów, którzy osiedlili się w Egipcie jeszcze za ostatnich lat panowania Amenemhata III. Był to też precedens, oto bowiem Salitis, ogłaszając się królem Egiptu, zyskiwał poparcie wszystkich obcych, czyli owych plemion semicko-hurycko-indo-aryjskich, jaki określa się mianem Hyksosów. Zresztą przejęcie przez nich całkowitej władzy było o tyle łatwe, że oni praktycznie dominowali od czasów XIII Dynastii zarówno w armii jak i w administracji. Nie musieli Egiptu podbijać swymi rydwanami wojennymi, skoro i tak kontrolowali go poprzez obsadę poszczególnych urzędów. Zrzucenie więc władzy słabych, lokalnych władców, było więc niezwykle proste, jako że cała polityczna infrastruktura Delty już i tak była w ręku Hyksosów. Ów Salitis był więc założycielem XV Dynastii, którą dziś określa się jako "hetycką". 




Oczywiście wśród nich też nie było wewnętrznej zgody (każda zmiana władcy była sprowokowana przez armię, a władza nie była dziedziczna), jak choćby wyodrębnienie się na południu w rejonie Teb mniejszej hyksoskiej XVI Dynastii - dzięki czemu zarówno Delta (Dolny Egipt) jak i Tebaida (Górny Egipt) były kontrolowane przez Hyksosów. Oczywiście słowo "kontrolowane" jest tu pewnym nadużyciem, jako że w ogóle Egipt wciąż jeszcze przypominał swoiste puzzle, krainę podzieloną na szereg lokalnych księstewek, w których każdy lokalny władca uważał się za swoistego "pana świata". Jednak Hyksosi stanowili największą siłę militarną, mogącą kontrolować owe rozbite księstewka, przez co całkowicie całkowicie dominowali przez kilkadziesiąt lat nad tymi terenami. Wokół nich zaś rosły skłócone ze sobą księstewka, których władcy woleli opłacać się Hyksosom i przyjąć ich protektorat, niż pozwolić aby kraj zjednoczył ich konkurent. I tak wyglądała sytuacja polityczno-społeczna w Egipcie aż do ok. 1580 r. p.n.e. gdy tron lokalnej dynastii z Teb (swoją drogą był tam niezły chaos, gdy poszczególne wsie były kontrolowane a to przez naczelników wysłanych przez hyksoską XVI Dynastię a to przez lokalną dynastię tebańską, która przejdzie do historii jako XVII Dynastia. Gdy na tron Teb wstąpił lokalny władca Rahotep (ok. 1580 r. p.n.e.) rozpoczęło się swoiste "zbieranie ziem egipskich". Oczywiście Rahotep wciąż był lennikiem Hyksosów. Był bowiem za słaby aby podjąć z nimi bezpośrednią konfrontację, jednak umiejętnie podbijał poszczególne regiony Górnego Egiptu i usuwał stamtąd lokalnych książąt. Aby podporządkować zdobyte tereny swej władzy, zaczął masowo sprowadzać do Tebaidy czarnoskórych (negroidalnych) pasterzy z południowo-wschodniej pustyni Afryki. Widział w nich doskonały element swej władzy, z nich też zaczął formować część swych oddziałów wojskowych (negroidalni wojownicy byli potem używani w armii egipskiej w czasach ponownej świetności Nowego Państwa).Pasterze ci bardzo szybko się egiptyzowali, żenili z lokalnymi dziewczętami i znacznie bardziej przyswajali tryb życia Egipcjan, niż koczowniczy-wojownicy z Azji. 

Siłą XVII Dynastii była zupełnie inna struktura polityczna, oparta na całkowitym autorytaryzmie władcy. Na kontrolowanych przez siebie terytoriach, nie tolerowali oni jakiejkolwiek krytyki swej władzy, byli władcami absolutnymi. Z czasem władcy XVI Dynastii stali się marionetkami a ich władztwo zostało stopniowo zmniejszane do terytorium samych Teb (Karnak) aż do całkowitej likwidacji ich władzy. W zasadzie można powiedzieć że od czasów Rahotepa książęta z XVII Dynastii podlegali już wyłącznie Hyksosom z Delty (XV Dynastia), którzy zbudowali sobie nową stolicę (i jednocześnie umocnioną twierdzę) w Awaris. Cechą charakterystyczną tamtych lat była niestabilność polityczna i częste zmiany władców. Tylko cześć z nich była ze sobą spokrewniona, większość pewnie została wynoszona przez lokalne zamachy i pałacowe przewroty. W każdym razie, gdy na tron Teb wstępował Senachtenre Tao I (zwany również Ahmose) ok. 1560 r. p.n.e., jego żoną już od wielu lat była królowa Tetiszeri. Co prawda kobieta ta nie wyróżniała się niczym szczególnym, jednak była ona matką wojowniczych władców, którzy nie tylko doprowadzą do ostatecznego wypędzenia z Egiptu hyksoskich najeźdźców i zjednoczą cały kraj, ale również założą nową XVIII Dynastię, która rozpocznie nowy okres wielkości i mocarstwowości Egiptu, nieznany nigdy wcześniej. Dlatego też Tetiszeri otrzymała tytuł "Matki Nowego Królestwa", gdyż jej dzieci byli twórcami nowego egipskiego państwa, była też prekursorką dynastii niezwykle wpływowych kobiet, dlatego też XVIII Dynastię bez obaw można by nazwać "Dynastią Królowych".


 II
AHHOTEP I
"WOJOWNICZKA"




Była pierwszą kobietą w dziejach Egiptu, która otrzymała najwyższe odznaczenie wojskowe za męstwo na polu walki - "Złote Muchy". Ponoć władała dobrze łukiem i szczególnie opiekowała się żołnierzami. Była córką królowej Tetiszeri i króla Senechtenre Tao I. Jej brat (i mąż) Sekenenre Tao II rozpoczął konflikt militarny z Hyksosami o wyzwolenie kraju, który kontynuował jej starszy syn - Kamose (1558-1550 r. p.n.e.). W czasach panowania męża i syna, Ahhotep musiała zadbać o bezpieczeństwo kraju. Gdy jej mąż ruszył na wojnę z Hyksosami, Kuszyci z południa zaatakowali egipską twierdzę w Buhen, symbol władzy faraonów XII Dynastii nad Nubią, Tetiszeri zebrała lokalne oddziały i na ich czele ruszyła na odsiecz Buhen. Osobiście dowodziła walką ze swego rydwanu bojowego i ostatecznie zmusiła wroga do odstąpienia od twierdzy, za co właśnie otrzymała od swego syna Kamose (lub Ahmose) "Złote Muchy". Jej mąż (Tao II) i syn (Kamose) polegli w bitwach z Hyksosami (ok. 1554 r. p.n.e. i ok. 1550 r. p.n.e.). Na tron wstąpił więc jej najmłodszy syn, jeszcze dziecko - Ahmose I -  założyciel sławnej XVIII Dynastii. To właśnie za panowania Ahmose I, królowa Ahhotep zdobyła najmocniejszy wpływ na rządy krajem. Stała się regentką i "Opiekunką Egiptu" (ten tytuł przyznał jej Ahmose). Wojna z Hyksosami wybuchła ponownie po kilkunastu latach (Kamose zajął tereny aż do Memfis i od tego czasu panował swoisty "zbrojny pokój" pomiędzy hyksoską Deltą a Tebaidą). Ostatecznie Ahmose zdobył Awaris (miasto-twierdzę Hyksosów) i wypędził ich z Egiptu ok. 1530 r. p.n.e. uwalniając ostatecznie kraj od 300-letniej obecności obcych cywilizacyjnie migrantów w Egipcie.

Zaczęła się teraz nowa era, era egipskiej potęgi i mocarstwowości. Egipcjanie bowiem doszli do przekonania że tą samą droga, jaką do ich kraju przyszli obcy najeźdźcy, mogą wyprowadzić skuteczne ataki, które podbiją obce krainy i tak jak wcześniej Egipcjanie na swojej ziemi płacili daniny hyksoskim władcom Memfis a następnie Awaris, tak teraz te daniny mogą przecież płacić wszystkie ludy od Nubii i kraju Kusz po Syro-Palestynę a nawet Mezopotamią i dalekie wyspy północne, jak np. Kreta. Ahhotep I żyła wystarczająco długo, aby ujrzeć początek tego procesu. 

 III
AHMES-NEFERTARI
PIERWSZA "BOSKA MAŁŻONKA AMONA"





Ahmes-Nefertari to już kolejna niezwykła kobieta, którą bez przeszkód moglibyśmy określić mianem "dominatorki". Była córką Ahhotep I i Sekenenre Tao II, oraz siostrą Kamose i Ahmose I. Po wypędzeniu Hyksosów z Egiptu, największą pozycję w panteonie egipskich bogów objęło lokalne tebańskie bóstwo zwane Amonem. Kult Amona, lokalnego boga stwórcy już w czasach XII Dynastii był dość popularny i wspierany przez państwo (choć władcy ci rezydowali na północy w Memfis i w rezydencji królewskiej w Icz-Tawi), jednak dopiero wraz z odrodzeniem się egipskiej potęgi i założeniem XVIII Dynastii, pozycja tego boga znacznie wzrosła. Odtąd Amon zaczął być łączony z bogiem wszech-stwórcą - Re. Był to bóg egipski, państwowy, pod którego sztandarami Egipcjanie przepędzili ze swojej ziemi "bezbożników" (jak kapłani Amona mówili o Hyksosach, oddających cześć Setowi - mordercy Ozyrysa, którego łączyli z Baalem). Amon był więc dawcą światła, życia i szczęścia, patronem ciągłego odradzania się świata do życia. Ale aby proces ten mógł trwać niezachwianie, należało opiekować się świątyniami Amona, oraz pilnować by wierni należycie składali ofiary. Twierdzono że jeśli bóg nie będzie należycie czczony, ustaną wylewy życiodajnej rzeki Nilu, a lud popadnie w kolejną niewolę. Kapłani też zaangażowali się też w zdecydowaną walkę z obcym "bałwochwalstwem". Oto bowiem w zdobytej stolicy Hyksosów Awaris, znaleziono posągi mezopotamskiej bogini Isztar (Inanny), a niektórzy z Egipcjan po zwycięstwie wzięli sobie jako branki, kobiety oddające cześć tej właśnie bogini (jak choćby przypadek kobiety z Awaris o imieniu Isztar-ummi czyli "Isztar jest Moją Matką"). 

Największą świątynią Amona-Re, była te w Karnaku (Teby), w której odbywały się największe procesje i święte misteria. Amon-Re stał się bogiem ogólnopaństwowym, bogiem władców XVIII Dynastii ("Wspaniały ten bóg, pan wszystkich bogów Amon-Re, pan Tronu Obu Krajów w Karnaku, wspaniała Dusza, która się stała na początku (...) On jest pierwszym prabogiem (...) On jest Jedynym, który uczynił wszystko to, co istnieje, kiedy ziemia się zaczęła za pierwszym razem (...) On jest wspaniałą Mocą, która wzbudza miłość i trwogę, potężną w swych widzialnych formach (...) On jest świętym bogiem, który przekształca sam siebie, czyniąc niebo i ziemię w swoim sercu (...) On jest Panem życia, który obdarowuje tych, których kocha (...) On jest tajemniczą istotą, której się nie rozumie (...) On jest stwórcą wieczności (...) Królem Bogów" - dekret Pinodżema XI wiek p.n.e.).  Stwórca wszystkiego, musi być więc bogiem jurnym, gdyż tylko w ten sposób może "zapłodnić świat". Ale aby bóg mógł to uczynić, musi mieć do tego sposobność i tak więc prócz codziennej celebracji dokonywanej przez kapłanów w "Świętego Świętych" (czyli miejscu gdzie przechowywano posążek boga), ceremonii puryfikacji oraz toalety boga, Amon-Re musiał mieć również możliwość swobodnego spuszczenia "życiodajnej energii" ("Twoja czystość jest moją czystością, a moja czystość jest Twoją czystością" - zdanie wypowiadana przez kapłanów w momencie puryfikacji boga). Chodzi tutaj oczywiście o proces... masturbacji boga. Tego dokonywała specjalna kapłanka, zwana "Boską Małżonką Amona-Re", którą z reguły była żona, siostra lub córka panującego władcy, w tym przypadku była to królowa Ahmes-Nefertari. 

Jako pierwsza objęła ten zaszczytny tytuł i do jej obowiązków należało codzienne... masturbowanie boga. "Dłonią Boga" była w tym momencie jego "Boska Małżonka". Aby dokonać owego procederu, Ahmes-Nefertari jako jedyna kobieta mogła zejść do "Świętego Świętych" (prócz niej mogli tam jeszcze przebywać jedynie sam faraon, wielki kapłan Amona-Re i wielki kapłan Ptaha). Pomimo iż należała do królewskiego rodu, przebywając w tym zamkniętym misteryjnym pomieszczeniu, podlegała poleceniom władcy i obu kapłanów (z reguły jednak przebywała tam tylko z wielkim kapłanem Amona-Re). Ahmes-Nefertati żyła wiele lat i widziała zarówno czasy wzrostu potęgi Egiptu za panowania swego męża i brata - Ahmose I, jak i pełniła funkcję regentki za małoletności rządów swego syna - Amenhotepa I. Jej mąż opanował ziemie na południu (Nubia) do II katarakty Nilu a jej syn podbił królestwo Kusz i zniszczył ich stolicę - Kermę. W Syrii zaś po wtargnięciu do Palestyny, uzależnił od siebie tamtejszych władców (jako pretekst podając iż to właśnie tam schronili się zbiegli z Egiptu Hyksosi, choć władcy miast-państw kananejskich ogłosili neutralność i w żadnym aspekcie nie dopomogli Hyksosom w zebraniu siły, co zmusiło ich do ucieczki do Anatolii. Następnie Ahmose poszedł dalej i uzależnił od siebie miasta i porty bogatej Fenicji, takie jak Byblos, Tyr, Sareppa i Akko. Ahmes-Nefertity zaś została zapamiętana jako wspaniała królowa, jej kult trwał przez cały czas istnienia XVIII Dynastii i przybrał formę świąt ludowych. Wywierała ona wielką rolę w polityce swego męża i syna (ponoć jej wola miała być niepodlegającym dyskusji prawem). 

Kontrolowała harem zarówno męża jak i syna i to ona decydowała jakie dziewczęta znajdą się w królewskim łożu. Można w zasadzie rzec, że była nieoficjalnym współrządcą Egiptu za czasów swego męża i oficjalnym władcą przez pierwsze lata podczas niepełnoletności Amenhotepa I (a potem w czasie całych jego rządów 1525-1504 p.n.e. pełniła ponownie rolę współwładcy). Gdy się zestarzała, zabrała swą córkę Ahmes-Merytamon do "Świętego Świętych" aby pokazać przekazać jej przyszłe obowiązki, które miała spełniać, by świat mógł się codziennie na nowo odradzać. Bolączką ostatnich lat jej życia, był brak męskiego potomka jej syna. Tak bardzo chciała zostać babcią i doczekać się przedłużenia dynastii wyzwolicieli Egiptu spod hyksoskiej niewoli, że wynajdowała w całym kraju najpiękniejsze dziewczęta i podsyłała je do komnaty swego syna. Na niewiele się to jednak zdało - Amenhotep zdołał spłodzić tylko jedną córkę - Ahmes. Zmarła więc nie doczekawszy się wnuka. 





ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND



 CDN.