Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 28 kwietnia 2016

CO W NAJBLIŻSZYCH MIESIĄCACH (TYGODNIACH?) CZEKA ZIEMIĘ I KTO DO CHOLERY BAWI SIĘ W PANA BOGA??

CZYLI CO SIĘ WYDARZYŁO POMIĘDZY 

8 a 24 KWIETNIA 2016 r.?




Nie mam pojęcia, nie wiem w jakim celu ponownie uruchomiono 8 kwietnia tego roku Wielki Zderzacz Hadronów w ośrodku CERN, mieszczącym się na pograniczu Francji i Szwajcarii, więc nie chcę za bardzo spekulować, powiem tylko jakie ja mam (prywatne podejrzenia), oraz nieco przytoczę konsekwencje, jakie niechybnie (albo już się pojawiły, albo też nastąpią w niedalekiej przyszłości). Obawiam się (choć oczywiście dla wielu czytelników znów będzie to dość nieprawdopodobne), że rządy, naukowcy - "ONI", coś kombinują z otwieraniem portali czasoprzestrzennych, wiodących albo do innych światów, albo też do ... innych wymiarów. Temu ma służyć właśnie ów Wielki Zderzacz Hadronów (na jego budowę poszły setki milionów dolarów, to było jedno z najdroższych przedsięwzięć w dziejach - choć zwykły obywatel pewnie nawet nie ma pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje). Przez prawie rok był spokój (po raz ostatni uruchomiono LHC w czerwcu 2015 r.), najprawdopodobniej coś się popsuło i przez ten czas trwała naprawa i konserwacja cyklotronu. 

Po co rząd (oficjalnie Wielki Zderzacz Hadronów należy do rządu USA, ale ponoć wypożycza on go i innym państwom), Stanów Zjednoczonych miałby ładować setki milionów dolarów w to przedsięwzięcie (prawdopodobnie koszty budowy i uruchomienia akceleratora w CERN, były znacznie większe, a przecież istnieje również drugi - zapasowy? - Tavatron w Fermilab w Batavii - prawdopodobnie na wypadek gdyby ten pierwszy znów nawalił). Jaki jest cel tego całego "eksperymentu". Powiem Wam, że zapewne nie jest to nic dobrego, a takie akceleratory jak w CERN czy Fermilab, poprzez generowanie potężnego pola magnetycznego (co oczywiście powoduje automatyczne "pobudzenie" jądra Ziemi), są w stanie kumulować energię w taki sposób, że mogą doprowadzić do otwarcia różnych (niewidzialnych dla nas), portali czasoprzestrzennych, wiodących do ... innych światów. Takie portale istnieją obok nas i z reguły nie uświadamiamy sobie nawet, że np. blisko naszego mieszkania istnieje taki niewidzialny dla nas - portal, który jednak może oddziaływać na nasze samopoczucie, zdrowie, a nawet życie. Otwarcie takiego portalu (zresztą nie wiadomo gdzie prowadzi), jest niesłychanie trudne i niemożliwe bez wygenerowania potężnego pola magnetycznego, które każdorazowo wchodzi w rezonans magnetyczny z jądrem naszej planety. To powoduje katastrofalne reakcje całej skorupy ziemskiej, a nawet pola magnetycznego Ziemi.


 WIELKI ZDERZACZ HADRONÓW - CERN



Już sam fakt istnienia takiego portalu (jak powiedziałem, są one dla nas nie tylko niewidoczne, ale również nie do przejścia), wpływa negatywnie na cały nasz organizm i jeśli taki portal znajduje się blisko większych skupisk ludzkich, to jestem przekonany że większość z mieszkających tam ludzi cierpi albo na rozstrój nerwowy, albo na silne bóle głowy, albo też na inne zaburzenia i dolegliwości, związane z naszym wzrokiem, słuchem, czy chociażby dobrym samopoczuciem. Otwarcie portalu (a jestem przekonany że był to portal na tyle duży, by umożliwił nie tylko przejście (no właśnie kogo albo czego), z tamtej strony istoty fizycznej, ale także na przetransportowanie (również zapewne na Ziemię), jakiegoś większego sprzętu. Po co rządy to robią, należałoby zapytać? Po co negatywnie "podrażniają" energetycznie zarówno jądro naszej planety, a co za tym idzie i Jej skorupę, ale także powodują zanik pola magnetycznego Ziemi (jak to miało miejsce 24 kwietnia, gdy pole magnetyczne naszej planety, zupełnie "wyłączyło się" na dwie godziny). Co jest szykowane - zmiana biegunów magnetycznych? Czy "ONI" ("KTOŚ"), chcą przyśpieszyć ten proces (średnio zmiana biegunów magnetycznych Ziemi, ma miejsce mniej więcej co 250 000 lat, choć oczywiście zdarzają się i dłuższe cykle, sięgające nawet kilkudziesięciu milionów lat). 

Przecież obecnie magnetyczny biegun północny, leży na Antarktydzie, a magnetyczny biegun południowy w Arktyce. Ostatnie przebiegunowanie miało miejsce na Ziemi jakieś 700 000 lat temu, a każdy taki proces (choć trwa z reguły dość wolno i jest rozłożony w setkach lat), powoduje wzmożoną interakcję skorupy ziemskiej, co oczywiście prowadzi do wybuchów wulkanów i trzęsień ziemi (zresztą są też i inne zagrożenia, jak choćby uwalnianie wielkich ilości CO2 {dwutlenku węgla}, z głębi jezior i mórz, co związane jest z ze zmiennością pola grawitacyjnego). Dobra, nie będę spekulował i nie chcę nikogo straszyć (tym bardziej że strach, to najgłupsza rzecz, jaką możemy w tym momencie odczuwać). Powiem tylko tyle, że w kolejnych dniach, po uruchomieniu akceleratora LHC w CERN, przez kilka ładnych dni bolała mnie głowa. Co jakiś czas miewam takie bóle i choć moje badania są wręcz doskonałe, wciąż je odczuwam. Jest na to oczywiście kilka wyjaśnień, ale na razie nie będę już nikogo tym katował (chyba że ktoś zapyta w komentarzach). 











POZDRAWIAM
 

6 komentarzy:

  1. To niekoniecznie może być związane z przebiegunowaniem ale ostatnio zdarzyły się dwa trzęsienia ziemi w nietypowych miejscach w Europie:
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/nietypowe-trzesienie-ziemi-o-sile-5-stopni-wystapilo-na-zachodzie-francji
    Pozdrawiam
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzęsienia ziemi były w różnych zakątkach świata. Yellowston Ekwador Japonia...

    Lukas co myślisz o Wedach i zapiskach Słowian tam się znajdujących? Albo Biblijne połączenie Słowian z 10 pokoleniami Izraela, które uciekło z niewoli ;)

    Bo tak sobie czytam różne rzeczy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że były, ale ja chciałam zwrócić uwagę na nietypowe regiony. A poniżej taka oto wiadomość:
      http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rosja-przygotowuje-wojsko-na-wypadek-katastrofy-w-ameryce
      Pozdrawiam
      Justyna

      Usuń
    2. Powiem tak, Wedy tak na oko w ok. 80% pokrywają mi się z tym, co mówią channelingi. Zresztą zawsze uważałem że Wedy są pradawnym opisem historii białej (głównie słowiańsko-celtyckiej), rasy.

      Usuń
  3. Witam Panie Lukasie ,proszę mi powiedzieć jaką ma Pan teorię na temat notorycznych bóli głowy, z czym to Pana zdaniem jest związane.Bo ja bez Frimigu już nie wychodzę z domu,dodam że jestem charakterologicznie podobna do Pana. Studiuję Pana blog i wszystkie wstawki prywatne o Panu , czasami wydaje mi się ,że Pan pisze o mnie...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem lekarzem, więc ciężko mi się fachowo w tej materii wypowiedzieć, ale sądzę że przyczyn bólu głowy może być bardzo wiele, począwszy od złego trybu życia (nerwy, stres itd.), poprzez choroby stóp (chodzi tutaj o palce u nóg) czy zębów (to też jest niezwykle ważne, gdyż większość ludzi zupełnie bagatelizuje te kwestie). Może to też być jakiś spadek ochronnej aury (którą ma każdy z nas), związany np. ze złym odżywianiem, nie potrafię jednak stwierdzić co to może być, ale proszę się zastanowić nad zmianą trybu życia i wyciszeniem się (nie tylko zewnętrznym ale przede wszystkim wewnętrznym).

      Natomiast powiem Pani jak ja sobie radzę z bólem. Praktycznie nie chodzę do lekarzy (ostatni raz byłem ponad rok temu na badaniach profilaktycznych, gdy nagle w nocy bardzo rozbolała mnie głowa i miałem skok ciśnienia, wówczas moja Pani wręcz zmusiła mnie do zrobienia badań, które jednak - o zgrozo - zupełnie nic nie wykazały - NIC!). Nie chodzę po lekarzach, bowiem staram się zapobiegać wszelkim bolesnym sytuacjom w zarodku. Pamiętam jak jakiś czas temu strasznie rozbolał mnie ząb (też w środku nocy). Bolał mnie już od jakiegoś czasu, a wówczas nastąpiła tego kumulacja. Leki przeciwbólowe też już nic nie dawały. Zamówiłem więc sobie wizytę u dentysty na godziny ranne, ale nie wiedziałem jak wytrzymam większość nocy. I wtedy naszła mnie taka myśl - a co jeśli jeśli okazałoby się że ten bolący mnie ząb jest... zdrowy, całkiem zdrowy. A skoro jest zdrowy, to nie może boleć. I w takim kierunku poszedłem, zacząłem po prostu rozumować w taki sposób, że problemu bolącego zęba nie ma, nie istnieje, bowiem ząb ów jest całkiem zdrowy (podobnie zresztą jak i ja notabene). Może mi Pani nie uwierzy, może wydam się śmieszny, ale... ząb przestał mnie boleć, przestał boleć zupełnie, do tego stopnia, że zamierzałem nawet odwołać swoją wizytę u dentysty (ale znów moja Pani była pod tym względem bardzo zdeterminowana).

      Dziś, jeśli tylko pojawia się u mnie ból (jakiejkolwiek części ciała, a praca też jest dość nerwowa i wymagająca), traktuję rzecz jakby w ogóle nie zaistniała, jakby w ogóle nie istniał problem, epicentrum, źródło owego bólu. Ból przechodzi! Wiem że niektórzy uznają to za wariactwo (ja sam tak dość długo uważałem, gdy kiedyś ktoś powiedział mi o tym jak można w życiu unikać nieprzyjemnych sytuacji, po krótkiej - i nieudanej próbie - uznałem go za niespełna rozumu i wróciłem do "tradycyjnych" metod, jakie dostępne są nam w tym "piekle" w którym przyszło nam żyć i się rozwijać (bo niewątpliwie ów świat materialny jest piekłem). Po jakimś czasie jednak (szczególnie po śmierci ojca), zacząłem powoli odkrywać pewne elementy składowe naszej tu egzystencji i dziś mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć - To jak będzie wyglądał świat wokół nas i przede wszystkim my sami, nasze ciała i nasze zdrowie, zależy tylko od nas. My jesteśmy bowiem nie tym, co widać zewnętrznie (ciała są jedynie kostiumami, które wcześniej czy później będzie trzeba zrzucić i które spokojnie rozłożą się w naturze, dając życie innym istotom). Jesteśmy istotami zrodzonymi z Wszechwiecznego Oceanu Miłości zwanego Bogiem, jesteśmy częścią Jego Siły, Mocy i Mądrości. Proszę mi powiedzieć, co może nam zagrozić, jeśli tylko uświadomimy sobie jaką potęgą dysponujemy - a w zasadzie... jaką potęgą sami jesteśmy (ale proszę pamiętać, nasza siła, nasza potęga bierze się z potęgi i wszechmocy Boga - bez Boga nie znaczymy NIC!). Dlatego też sądzę że poewinna Pani spróbować odłożyć leki i skupić się na swojej wewnętrznej potędze, a przede wszystkim na kontakcie z Bogiem (może to być forma prośby, ale proszę pamiętać, że przekaz musi ZAWSZE być kategoryczny i skierowany TU i Teraz, a nie wybiegający w przyszłość czy przeszłość, to bardzo ważne i kluczowe przy próbach poprawy własnego zdrowia i życia - zresztą nie tylko tego).

      Mam nadzieję że w jakiś sposób odpowiedziałem na Pani pytanie.

      Pozdrawiam Panią i życzę wytrwałości.

      Usuń