Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 listopada 2024

11 LISTOPADA - ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI - Cz. II

PRZESZLIŚMY!!! ✌️



TEGOROCZNY MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI 
WARSZAWA - 11 LISTOPADA 2024








PRZYZNAĆ SIĘ MUSZĘ ŻE TROCHĘ SIĘ SPÓŹNIŁEM NA MARSZ I DOTARŁEM W PRAWIE NA SAM JEGO KONIEC, A MIMO TO I TAK CZUŁEM SIĘ JAKBYM BYŁ GDZIEŚ W CENTRUM MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI













TEGOROCZNY MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI UWAŻAM ZA BARDZO UDANY, NIE BYŁO  ŻADNYCH PROWOKACJI (SŁYSZAŁEM JEDNAK ŻE KTOŚ TAM COŚ PRÓBOWAŁ, ALE... ZAPEWNE NIE WYSZŁO 😉). BYŁEM WRAZ Z MOJĄ PANIĄ, A WOKÓŁ NAS BYŁO MNÓSTWO DZIECI, OJCÓW I MATEK Z MAŁYMI DZIEĆMI MACHAJĄCYMI POLSKIMI FLAGAMI. ATMOSFERA WSPANIAŁA, JESTEŚMY BARDZO ZADOWOLENI!

poniedziałek, 11 listopada 2024

11 LISTOPADA - ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

WSZYSCY WIDZIMY SIĘ W WARSZAWIE






OSTATNI TAKI MARSZ NA ŚWIECIE!





W TYM ROKU NIE MA ZMIŁUJ SIĘ, CZY RĘKA BOLI CZY BOLI PALUSZEK U NOGI, TRZEBA IŚĆ. JA SAM SZYKUJĘ SIĘ DO TEGO MARSZU JUŻ OD KILKU DNI, CHOĆ PIERWOTNIE NIE ZAKŁADAŁEM ŻE TEGO DNIA BĘDĘ W WARSZAWIE, ALE WSZYSTKO SIĘ ZMIENIŁO. ZRESZTĄ WŁASNĄ WYGODĘ NIGDY NIE WOLNO PRZEDKŁADAĆ NAD NIEPODLEGŁOŚĆ WŁASNEGO PAŃSTWA, NAD WOLNOŚĆ OSOBISTĄ OBYWATELI, A PRZEDE WSZYSTKIM NAD UMIŁOWANIE RODZINNEGO DOMU, JAKIM JEST NASZA POLSKA. ZRESZTĄ NIE TYLKO JEST ONA DOMEM, ALE WSPÓLNYM NASZYM INTERESEM, O KTÓRY NALEŻY DBAĆ ŻEBY SIĘ NIE ZAWALIŁ, LUB... NIE ZBANKRUTOWAŁ. 

OBSERWUJĄC BOWIEM POLSKĄ POLITYKĘ, OSTATNIO PRZYPOMNIAŁY MI SIĘ ANALOGICZNE WYDARZENIA Z LAT 1669 -1670, I TO CO DZIAŁO SIĘ WÓWCZAS NA SEJMACH. KOMPLETNY BRAK BOISKA, ZAGROŻENIE ZE STRONY OSMAŃSKIEJ TURCJI, ATAMAN KOZACKI PETRO DOROSZENKO ŻĄDAJĄCY GRANIC UKRAINY DALEKO NA ZACHODZIE I PÓŁNOCY, PRZY CZYM POLAKOM NIE WOLNO BYŁO NIE TYLKO MIEĆ ŻADNYCH MAJĄTKÓW NA TYCH TERENACH, ALE RÓWNIEŻ TAM PRZEBYWAĆ, DO TEGO DWÓR KOMPLETNIE SOBIE NIE RADZĄCY Z ZAISTNIAŁĄ SYTUACJĄ. KRÓL MICHAŁ KORYBUT WIŚNIOWIECKI (WYBRANY TYLKO PRZEZ PAMIĘĆ OJCA JEREMIEGO) MÓWIŁ W SIEDMIU JĘZYKACH, ALE W ŻADNYM NIE MIAŁ NIC CIEKAWEGO DO POWIEDZENIA - ORIENTUJĄCY SIĘ NA WIEDEŃ JAKO ZABEZPIECZENIE PRZED WŁASNYMI OBYWATELAMI, POZA TYM BUTA ELEKTORA BRANDENBURSKIEGO, KTÓRY ZAJĄŁ DRAHIM (1668), A POTEM Z WARSZAWY JEGO POSEŁ PORWAŁ PRUSKIEGO SZLACHCICA I ZWOLENNIKA ZJEDNOCZENIA PRUS WSCHODNICH Z RZECZĄPOSPOLITĄ - LUDWIKA KALKSTEINA, GDZIE W KŁAJPEDZIE ZOSTAŁ SKAZANY NA ŚMIERĆ (1670) - REAKCJĄ KRÓLA ZAŚ NA TEN GWAŁT BYŁ TYLKO SŁOWNY SPRZECIW. I OCZYWIŚCIE NIEUSTANNA WALKA DWORU O ODEBRANIE BUŁAWY HETMANOWI SOBIESKIEMU, A TAKŻE NOTORYCZNE ZRYWANIE SEJMÓW. TAK NAPRAWDĘ SOBIESKI BYŁ WÓWCZAS JEDYNĄ BEZPIECZNĄ PRZYSTANIĄ. W KAMPANII 1671 WYBIŁ DOROSZENCE GŁUPOTY Z GŁOWY W DWÓCH BITWACH, A POTEM W ROKU 1672 PONOWNIE, ZAŚ PO WYPOWIEDZENIU WOJNY PRZEZ TURKÓW, W ROKU 1673 ROZBIŁ ICH W WIELKIEJ BITWIE POD CHOCIMIEM - BYŁ TO WSTĘP DO WIEDNIA (1683).

JAK SIĘ NA SPOKOJNIE PATRZY I ANALIZUJE TAMTE WYDARZENIA, MA SIĘ NIEODPARTE WRAŻENIE ŻE HISTORIA ZATACZA KOŁO, BO TO CO SIĘ OBECNIE DZIEJE NA POLSKIEJ POLITYCE PRZYPOMINA WŁAŚNIE WZAJEMNE PODCHODY I WOJENKI RÓŻNYCH STRONNICTW (KTÓRE NOTABENE W WIĘKSZOŚCI ORIENTOWAŁY SIĘ NA SIŁĘ ZEWNĘTRZNE, JEDNI NA WIEDEŃ, DRUDZY NA PARYŻ, A NIEKTÓRZY NAWET NA MOSKWĘ - RZYGAĆ SIĘ CHCE). DLATEGO TEŻ UWAŻAM ŻE POTRZEBUJEMY KOGOŚ TAKIEGO JAK DONALD TRUMP, A RACZEJ JAK WIKTOR ORBAN - I CHOĆ ZABRZMI TO ŚMIESZNIE TO TAK POTRZEBUJEMY SILNEGO (I SPRAWCZEGO) CZŁOWIEKA W POLITYCE. 

OCZYWIŚCIE TEŻ NIE CHCĘ BYĆ ŹLE ZROZUMIANY. NIE CHODZI O TO, ŻEBY OBECNY KANDYDAT NA PREZYDENTA BYŁ PODOBNY DO TRUMPA - BO W PIS-IE TAKIE POMYSŁY KIEŁKUJĄ, ŻEBY WYSTAWIĆ PANA CZARNKA CZY DOMINIKA TARCZYŃSKIEGO. JA OSOBIŚCIE NIE MAM NIC DO TYCH PANÓW, NAWET ICH LUBIĘ I CHCIAŁBYM ŻEBY KTÓRYŚ Z NICH ZOSTAŁ PREZYDENTEM, ALE JA SOBIE MOGĘ CHCIEĆ... CO Z TEGO ŻE CZARNEK CZY TARCZYŃSKI WEJDĄ DO DRUGIEJ TURY, SKORO W DRUGIEJ TURZE PRZEPADNĄ. TO BĘDZIE DOKŁADNIE TAK SAMO, JAK W PRZYPADKU TUSKA GDYBY KANDYDOWAŁ NA PREZYDENTA, W DRUGIEJ TURZE NIE MA ON SZANS. DLATEGO TEŻ ŻEBY ODNIEŚĆ SUKCES, TRZEBA UMIEĆ PODEJMOWAĆ WŁAŚCIWE DECYZJE, A W TYM PRZYPADKU WŁAŚCIWĄ DECYZJĄ BĘDZIE WYSTAWIENIE KANDYDATA, KTÓRY W ŻADNYM RAZIE NIE BĘDZIE KOJARZYŁ SIĘ Z OŚMIOMA LATAMI RZĄDU PIS-U, A TAKIM CZŁOWIEKIEM JEST WEDŁUG MNIE (W NAJWIĘKSZYM STOPNIU) dr. KAROL NAWROCKI.

MIMO TO POTRZEBUJEMY KOGOŚ TAKIEGO JAK TRUMP CZY ORBAN, BO PATRZĄC NA OBECNĄ POLSKĄ POLITYKĘ MAM POCZUCIE GŁĘBOKIEGO UPOKORZENIA. NIGDY NIE PRZEPADAŁEM I NIE BĘDĘ POPIERAŁ RZĄDU 13 GRUDNIA I DONALDA TUSKA, ALE TO JEST PREMIER POLSKI I GDY ON MÓWIŁ ŻE W UNII "NIKT GO NIE OGRA", A TU SIĘ OKAZUJE ŻE NIKT NAWET NIE CHCE Z NIM GADAĆ, TO MNIE OSOBIŚCIE NIE NAPAWA TO RADOŚCIĄ - JAK PIS-OWCÓW, TYLKO SMUTKIEM. A POZA TYM UWAŻAM ŻE SKORO TAK I SKORO TEN CZŁOWIEK JEST ZWYKŁYM MIANOWAŃCEM BRUKSELI I BERLINA, TO NALEŻY GO USUNĄĆ I WYBRAĆ KOGOŚ, Z KIM NIE TYLKO EUROPA, NIE TYLKO ŚWIAT I NIE TYLKO USA BĘDĄ SIĘ LICZYŁY. A PRZYKŁAD SOBIESKIEGO TEŻ POKAZUJE ŻE JEST JEST TO MOŻLIWE (CHOCIAŻ W JEGO PRZYPADKU ROZGRYWKI STRONNICTW - CHOĆBY OPOZYCJA PACÓW I INNYCH PAJACÓW - SPOWODOWAŁY, ŻE POD KONIEC JEGO RZĄDÓW BYŁ JUŻ BARDZO ZMĘCZONY WEWNĘTRZNYMI PARTYJNYMI PODCHODAMI I WCALE MU SIĘ NIE DZIWIĘ. PRZERAŻA MNIE TYLKO TO ŻE TO TAK BARDZO PRZYPOMINA OBECNY CZAS. 




W KAŻDYM RAZIE UWAŻAM ŻE W OBECNEJ SYTUACJI GEOPOLITYCZNEJ I MIĘDZYNARODOWEJ POLSKA MUSI BYĆ POTĘGĄ ŚRODKOWOEUROPEJSKĄ, BO TAK JAK MÓWIŁ PIŁSUDSKI: "ALBO POLSKA BĘDZIE WIELKA, ALBO NIE BĘDZIE JEJ WCALE, STANY POŚREDNIE SĄ TYMCZASOWE". 




TAK WIĘC 


WSZYSCY NA MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI!


(ZBIÓRKA NA RONDZIE DMOWSKIEGO O 14:00, WYMARSZ O 14:30)







piątek, 17 listopada 2023

ODKLEJKA!

"OBROŃCY DEMOKRACJI"




 Dziś miałem napisać zupełnie co innego, temat miał być łagodny, radosny i miły dla oka. Miałem bowiem zaprezentować przepiękne zdjęcia z czasów przedwojennych i II Wojny Światowej, pokolorowane i uwspółcześnione (również przy użyciu sztucznej inteligencji). Niestety jednak muszę ten temat opóźnić, ponieważ popełniłem wysłuchania wypowiedzi pewnej pani dziennikarki (przynajmniej ta pani uważa się za dziennikarkę), na temat ostatnich wydarzeń w kraju związanych z wyborem marszałka sejmu itd. itp. Tak naprawdę temat bez znaczenia i doprawdy bym się tym nie zajmował, gdyby nie jeden mały szczegół, a tym szczegółem mianowicie jest... nieprawdopodobne wręcz odklejenie się ludzi pokroju tej pani od rzeczywistości. 

Mam tu oczywiście na myśli youtubowy kanał niejakiej Elizy Michalik, walczącej o "demokrację" i "praworządność" wojowniczki z obozu tzw. jebaćpisów. Od jakiegoś czasu mam taką masochistyczną potrzebę wsłuchiwania się w głos ludzi, co do których intencji politycznych nie mam zbyt wielkich złudzeń, ale którym inteligencji nigdy nie odmawiałem. Aż do dziś. Po wysłuchaniu bowiem tego co ma do powiedzenia owa dziennikarka, tak naprawdę do końca nie wiem nawet jak to skomentować, bo jedyne co rzuca mi się od razu na myśl, to jest totalna i całkowita odklejka, totalne odklejenie się tych ludzi od rzeczywistości w której żyje ogromna większość społeczeństwa - żeby nie powiedzieć narodu polskiego. Co prawda przez większość czasu które ona poświęca swoim wywodom (choć sama twierdzi, że to, czego nie da się powiedzieć jasno i krótko, nie warte jest wypowiedzenia) to jest taki słowotok bez większego ładu i składu, w którym oczywiście mnóstwo jest frazesów, mnóstwo zachwytów nad ludźmi, których się jeszcze do niedawna krytykowało (przykładem chociażby Szymon Hołownia) i tego typu niewiele znaczących i niewiele wnoszących do życia politycznego, a wypowiadanych z siłą karabinu maszynowego liter, składających się słowa. I w zasadzie na tym można by było zakończyć, a ja nie musiałbym zajmować czas szanownym Czytelnikom tego bloga takimi wpisami, gdyby nie jedna rzecz.

Nim dobrnąłem do końca całego tego wideobloga (czy tam jak ona to nazywa) od razu stwierdziłem, słuchając jej narzekań że strona opozycyjna ma problem ze znalezieniem jednoczących i mobilizujących tę stronę dat, że ta bojowniczka o "wolność demokrację" będzie chciała użyć - jako nowego święta mobilizującego stronę opozycyjną - właśnie 15 października, czyli datę ostatnich wyborów parlamentarnych. Powiedziałem to w żartach, zdając sobie doskonale sprawę że nikt nie jest na tyle głupi aby coś takiego powiedział otwarcie, a ponieważ mam szacunek dla każdego człowieka (każdego, bez wyjątku) i cenię również inteligencję ludzi z którymi głęboko się nie zgadzam, tak więc sądziłem że są pewne granice śmieszności których nie można przekroczyć. Jednak się pomyliłem i wysłuchawszy końcowej części jej wypowiedzi przecierałem uszy ze zdumienia, gdyż nie wierzyłem że to rzeczywiście się zdarzyło, że osoba (bo inaczej tej pani nie nazwę) stwierdziła, iż nowym świętem opozycji tzw. "demokratycznej", powinien być 15 października. 😧

Najbardziej mnie bowiem w tym wszystkim zastanawia ta pewność wypowiadana przez osobę, że dzień 15 października jest dniem jakiegoś nowego otwarcia, czegoś co już nie zostanie nigdy zmienione i będzie trwało (w nieskończoność zapewne). Przecież ta pani zajmuje się komentowaniem życia politycznego już jakiś czas i ona wypowiada słowa, które bez cienia żenady klasyfikują ją jako osobę co najmniej nielogiczną (żeby nie użyć bardziej dosadnych sformułowań). Przecież cóż takiego się stało owego 15 października 2023 r. podczas tych wyborów parlamentarnych? Platforma Obywatelska - którą bez wątpienia ta pani wspiera i popiera - przegrała trzecie wybory z rzędu, natomiast otrzymała możliwość stworzenia niepewnego i bardzo słabego rządu tylko i wyłącznie z tego powodu iż duża część Polaków zagłosowała na trzecią opcję, czyli Trzecią Drogę (PSL i Hołownię), a te partie weszły z Platformą w koalicję (notabene nie wiadomo jak długo ona potrwa, ja nie przewiduję dłużej niż pół roku). I co wtedy, jeśli rząd Prawa i Sprawiedliwości ponownie (w bardzo szybkim czasie) wróci do władzy? co wtedy z owym świętem się stanie? To są pytania bardzo ważne, ponieważ wydaje mi się że osoba wypowiedziała te słowa w ogóle nie zastanawiając się nad tym, że Platforma kolejne wybory z pewnością również przegra. Dlatego podejrzewam że ona powiedziała to na serio, kierując się zasadami praworządności i demokracji (bo jak wiadomo, zasady te są podstawowymi wartościami wśród wszystkich zwolenników jebaćpisów) czyli rozliczeniem pisowców i ewentualną (choć bardzo pożądaną przez to środowisko) delegalizacją Prawa i Sprawiedliwości w taki sposób, aby ten "pisowski rak" już więcej się nie pojawił i wtedy święto 15 października może być świętowane do oporu, bo nie będzie konkurencji politycznej, czyli wybory będą jak w Rosji (tam też przecież nie startuje tylko jedna putinowska partia - Jedna Rosja, tylko cały szereg innych, mniejszych, koncesjonowanych partyjek).

I to są te właśnie ideały demokracji, wolności słowa i praworządności, które przez ostatnie 8 lat były nieodzownym elementem środowiska najpierw KOD-u, a potem wszystkich innych, którzy przyjęli umowną nazwę jebaćpisów. Ta osoba więc wypowiada te słowa bez cienia żenady, kierując się przede wszystkim nieodpartą chęcią jakiejś zemsty (nie wiadomo za co,  zresztą ona wcześniej przyznaje że oni przez 8 lat żyli jakby w matrixie, jakby w takim amoku, w takiej atmosferze samonakręcających się oparów absurdu w którym PiS jawił się jako niekończące się zło, a oni samych siebie określali mianem rycerzy wolności, próbujących wreszcie tego smoka pisowskiego pokonać. Dla mnie osobiście to jest zadanie dla psychologa albo nawet dla psychiatry i niestety zdaję sobie sprawę że duża część twardego elektoratu Platformy Obywatelskiej żyje w czymś, co przypomina - lub też przypominało - opary jakiegoś trującego powietrza, które oni musieli przez 8 lat wdychać. To jest przerażające, jeżeli się uświadomi, że ci ludzie to w większości są ludzie odnoszący sukcesy, ludzie inteligentni, z którymi na każde inne tematy można porozmawiać w sposób normalny, natomiast jak się schodzi na tematy polityczne to jest tragedia. To jest tak, jakbyśmy rozmawiali z ludźmi totalnie odklejonymi, albo nawet gorzej, z ludźmi z którymi nie czujemy kompletnie żadnych wspólnych fundamentów - a to już jest niebezpieczne).

Przyznam się szczerze że naprawdę nie wyobrażałem sobie iż nie tylko ta osoba uzna dzień 15 października za erzac czegoś, w rodzaju święta nowej jedności ludu opozycyjnego, ale że zacznie wypowiadać tak haniebne słowa, które jednocześnie powodują że ja z tą panią (choć mówimy jednym językiem, żyjemy w jednym kraju i oboje jesteśmy Polakami), ja z tą panią nie czuję żadnych wspólnych cech, żadnych jednoczących fundamentów, żadnych wspólnych wartości, bowiem już sam fakt bzdury która ona wypowiedziała zanim stwierdziła, iż 15 październik powinien być dniem jednoczenia się opozycji, czyli że należy zlikwidować 11 listopada jako dzień Święta Niepodległości bo to jest święto faszystów i że Warszawa tego dnia płonie 😱, to przyznam się szczerze nie wiem co powiedzieć... 🧐 po prostu odebrało mi mowę 🤐. Oczywiście wiadomo że ta pani sobie co najwyżej może zlikwidować swój własny kanał na YouTubie, a nie Święto Niepodległości, ale nie o to chodzi. Już same słowa które wypowiedziała świadczą o tym, że ona nie czuje zupełnie żadnych wspólnych wartości z całą rzeszą polskiego społeczeństwa, z polskim narodem, który tak ochoczo pragnie pouczać w kwestii demokracji i praworządności, sama stawiając się jako guru tych wartości.

To jednak pokazuje przede wszystkim jak tamta strona jest miałka, jak bardzo odklejona i jak bardzo nieprzygotowana do zmieniających się czasów. A czasy się zmieniają, idą ciężkie wojenne lata i do tego musimy się przygotować jako silne, uzbrojone po zęby i zjednoczone wewnętrznie oraz gospodarczo stabilne społeczeństwo i kraj. Nie potrzeba nam tutaj piątej kolumny, nie potrzeba nam tutaj nowej targowicy, bo my pamiętamy starą (choć przyznam się szczerze, że w porównaniu z tamtą to ta dzisiejsza jest jeszcze bardziej odklejona i jeszcze bardziej głupia, gdyż stara targowica - jakkolwiek by o niej nie powiedzieć - nie pragnęła rozbiorów Polski, a w swej głupocie chciała tylko utrzymania tego, żeby było tak jak było, czyli złotej wolności, której patronką i opiekunką miała być caryca Rosji Katarzyna II. Ci ludzie nie chcieli rozbiorów, chcieli tylko utrzymania swoich przywilejów, zniesienia Konstytucji 3 Maja i powrotu do czasów które minęły. Jednocześnie wypowiadali przy tym tak bzdurne teorie iż nie ma sensu się zbroić, bo nieuzbrojonego i słabego nikt nie będzie atakował, bo nikt się go nie będzie bał - i rzeczywiście, nikt nas nie atakował, po prostu nas podzielili). 




Dzisiejsza targowica zaś otwarcie mówi o czymś co można nazwać federalizacją Polski (na zasadzie rozbicia dzielnicowego), podziałem Polski na wschód-zachód (bo i takie pomysły były) czy peanami na temat zaborców. I teraz powiedzcie mi proszę, jak ja mam z tymi ludźmi budować wspólną przyszłość mojej ojczyzny? Gdzie tu są punkty wspólne? Ja oczywiście bardzo bym chciał i nigdy nie zamierzałbym, ani też nie próbowałbym odbierać im poczucia polskości, ale takimi wypowiedziami oni automatycznie nie tylko się eliminują ze wspólnoty narodowej, ale wręcz zapisują się do targowicy, do współczesnej piątej kolumny, której zadaniem ma być zniszczenie naszego kraju i totalne wynarodowienie ("naród, naród, naród...", pamiętacie Kochani tą wypowiedź panienki w TVN? To niestety jest kwintesencja myślenia tych ludzi).




Jest jeszcze jedna rzecz która szczególnie rzuciła mi się w oczy, a mianowicie fakt, że ci ludzie nie mają żadnych korzeni - nie tylko tych wspólnych zresztą Polaków, ale nawet we własnym środowisku nie mają wspólnych świąt, wspólnych dat które byłyby podstawą dla mobilizowania ich zwolenników. 4 czerwiec czy 1 maj (wstąpienie Polski do Unii Europejskiej) są tak żałosne i mdłe, że nie sposób nawet tego komentować, dlatego też tak usilnie szukają jakichś zastępczych erzatzów, czegoś co dałoby się przykleić choć na chwilę, żeby na tym jeszcze przez chwilę pojechać. 11 Listopada nie, 3 Maja nie, 1 Sierpnia nie, 15 Sierpnia nie, więc co? Na jakich fundamentach chcecie tutaj zbudować nową generalną gubernię? Musicie coś wymyślić bo tak dalej się nie da. Ale ja wierzę w panią i w pani środowisko, jesteście tak łatwi do przejrzenia, że czyta się was jak otwartą księgę i doprawdy nie trzeba ku temu wiele wysiłku. 





NA TAKIE TOKSYCZNE TREŚCI SĄ TEŻ I ODTRUTKI, JAK CHOĆBY TA:




poniedziałek, 12 listopada 2018

MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI - 2018

BÓG - HONOR i OJCZYZNA!


NIESAMOWITE PRZEŻYCIA





Zakończył już się największy patriotyczny marsz na świecie - Marsz Niepodległości w którym (po raz pierwszy) brałem udział wraz z rodziną. Cóż mogę powiedzieć, targa mną wiele myśli, ale już mogę powiedzieć że... nie spodziewałem się czegoś takiego. To znaczy, podskórnie wiedziałem że to będzie wielki marsz, że będzie niesamowita, podniosła atmosfera - tego się spodziewałem, ale dopiero będąc tu osobiście i bezpośrednio odczuwając całą tę bijącą równym rytmem polskich serc atmosferę, trudno mi doprawdy wyrazić słowami to co czuję. Co prawda nieco się zmęczyłem (pojechałem tam już lekko podziębiony), ale to nic, nic nie jest ważne - ważne jest tylko to, że wreszcie w 100 rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości, oddaliśmy cześć Jej wielkim prometejskim Ojcom Założycielom. Niesamowita sprawa. Zupełnie inaczej ów Marsz wygląda w mediach czy filmikach na YouTube, a zupełnie inaczej idąc nim bezpośrednio. Niesamowite ilu ludzi przyjechało wczoraj do Warszawy, policja i organizatorzy podają że w marszu wzięło udział 250 000 ludzi, według mnie ta liczba jest mocno zaniżona, 250 tys. może było na samym początku Marszu, z czasem jednak ludzie zaczęli dołączać (a część nawet, stojąca na końcu, miała po prostu... zrezygnować, gdyż ponoć gdy Marsz dotarł już na błonia Stadionu Narodowego, oni jeszcze nawet nie ruszyli z Ronda Dmowskiego). Według mnie było ok. 400 do 500 000 ludzi, biorących udział w Marszu dla Niepodległej pod sztandarami Bóg-Honor-Ojczyzna. Tak, właśnie to są nasze wartości, które chcemy zanieść Europie, jesteśmy siłą, niesamowitą siłą, dopiero będąc tam bezpośrednio, mogłem realnie poczuć tego Ducha Jedności, o którym tyle piszę. To było niesamowite przeżycie, w mojej głowie pojawiło się setki myśli na minutę, setki możliwości urzeczywistnienia pewnych przedsięwzięć, które z braku czasu odkładałem na później. 

I powiem więcej, ja się już zupełnie nie dziwię, dlaczego dla dzisiejszego liberalno-marksistowskiego europejskiego mainstreamu, tak wielkim zagrożeniem jest polski patriotyzm, wiara w Boga i odwoływanie się do wartości takich jak honor. Przecież ich "kultura" niesie ze sobą totalny nihilizm, totalne zbydlęcenie człowieka, próba zrównania człowieka ze zwierzęciem. Ukształtowanie nowego człowieka o mentalności hipisa, któremu do szczęścia będzie potrzeba co najwyżej trochę zwierzęcego seksu, kolejna działka koksu wstrzyknięta (lub wdmuchana) do organizmu by zapomnieć o wszystkim dookoła. Moralne bagno, totalne zbydlęcenie - ale to są właśnie owe "europejskie wartości", jakie promuje Unia Europejska i jej kolejne instytucje (oraz oczywiście Biała Księga UE z 2017 r. z przedmową Jeana Claude Junckera, w której już bezpośrednio odnoszą się oni do marksizmu, jako do ideowej podbudowy dzisiejszej Europy, pozbawionej państw narodowych i zarządzanych odgórnie, przez niewybieralnych przez nikogo, a decydujących o wszystkim komisarzy i urzędników). To jest ich wizja przyszłości, jedno totalitarne państwo marksistowskie, całkowicie pozbawione jakiejkolwiek oddolnej kontroli społecznej oraz z jedną armią europejską, w skład której w dużej mierze powołani zostaną ci wszyscy brodaci "uchodźcy z Syrii" z Koranem w ręku i kałachem na plecach i z jedną ekonomią (odgórnie sterowaną, co już ma przecież miejsce). A tak w ogóle to najlepiej wszystkich ludzi zaczipować, wmawiając im że to dla ich dobra, bo się ich szybko znajdzie, gdy zaginą. To że jesteśmy kontrolowani i inwigilowani na wszelkie możliwe sposoby, również (a może przede wszystkim poprzez najróżniejsze sprzęty elektroniczne, które mamy w domach), nie wystarcza, ludzie muszą być zaczipowani, niczym zwierzęta i kontrolowani. Nawet ich myśli muszą być jawne dla nowych, marksistowskich bogów Europy (a w konsekwencji całego Świata, gdyż marksizm, niczym wirus, aby przetrwać musi opanować całą Ziemię, inaczej, wcześniej czy później zacznie się obumierać). 

I właśnie dlatego Marsz Niepodległości i hasła Bóg-Honor i Ojczyzna są dla liberalno-marksistowskiej elity, niczym przysłowiowa płachta na byka, która MUSI zostać zniszczona, aby projekt zjednoczonej Europy pod marksistowskim zarządem i zalanej muzułmańskim "sosem", mógł dojść do skutku. Dziś to właśnie Polska, z jej patriotyzmem i niezłomnością w walce - jest największą zmorę eurokratów, jest potworem, który oni muszą zniszczyć, aby przeżyć. Ta walka jest na śmierć i życie - ja o tym pisałem już wielokrotnie i teraz tylko dodam - tu nie chodzi o jakieś większe czy mniejsze imponderabilia, tu idzie o życie. A tam, gdzie trwa walka na śmierć i życie, tam jest ona najbardziej krwawa i strony są niezwykle zdeterminowane. My mamy jasne przesłanie dla całej Europy: BÓG-HONOR-OJCZYZNA, proste, a jakże ważne w swym przesłaniu wartości. Bóg-Honor-Ojczyzna, czyli na pierwszym miejscu ZAWSZE oddajemy cześć Temu, z którego woli i przyczyny pojawiliśmy się na tym łez padole, naszemu Stwórcy, którego często wypychamy na margines, gdy odnosimy jakieś sukcesy, wówczas często mówimy sobie - to my, tacy jesteśmy niesamowici, tacy niezwykli, tacy wielcy. Lecz gdy nadejdą chwile słabości i cierpienia, wówczas często w ostateczności zwracamy się ku Bogu, prosząc Go o wsparcie, wtedy już nie jesteśmy tacy wspaniali i niesamowici, bez Niego jesteśmy po prostu słabi. na drugim miejscu jest Honor, który dla każdego człowieka też jest bardzo ważny, gdyż daje poczucie osobistej godności - rzeczy często niedocenianej, a jednak niezwykle ważnej dla każdego z nas. Na końcu zaś jest nasza Ojczyzna, czyli ziemia, kultura i tradycja, język, obyczaje i wspomnienia, jakie zebraliśmy w ciągu życia. To wszystko tworzy naszą Ojczyznę. I nie ma tutaj znaczenia czy ktoś jest taki czy śmaki, czy jest biały, czarnoskóry czy jest też może Eskimosem - to nie ma znaczenia. Znaczenie to ma dla tych wszystkich marksistów, którzy stosują sztuczne podziały, po to aby nas dzielić i wzajemnie na siebie napuszczać. To oni są prawdziwymi nazistami, to jest ten sam ideowy korzeń z którego wyrastają, a który jest nie tylko antydemokratyczny, on po prostu jest antyludzki.

Ojczyzna jest naszym domem, naszą przystanią w burzliwe dni. Jeśli to wszystko zniszczymy, damy sobie zlikwidować nasz Dom, naszą Ojczyzną, damy się wymieszać we wspólnym europejskim kotle i utracimy Boga - czymże będziemy? Zaczipowaną, bezrozumną masą, niezdolną do jakiegokolwiek działania, będziemy zwierzętami, którymi zarządzać będą niewybieralni przez nas marksiści - nowi władcy Europy i Świata. Czy takiej chcemy przyszłości dla naszych dzieci i wnuków? Chcemy żeby o wszystkim decydowali jacyś urzędnicy, którzy będą nam mówili co mamy robić, jak się zachowywać a nawet... jak mamy myśleć. Ludzie bez Boga, bez Honoru i bez Ojczyzny, nie maja oparcia w niczym - są sami, bezbronni jak kwiat, który dopiero co wzrasta ku niebu. Zastanówmy się nad tym, po co to wszystko jest projektowane, bo że jest projektowane to oczywiste. Pytanie tylko brzmi, czy my, Wolni Ludzie, Europejczycy pozwolimy sobie odebrać naszą kulturę, tradycję, naszą religię i wreszcie nasz kontynent? Polacy mówią jasno i otwarcie BÓG-HONOR-OJCZYZNA! A co mówi reszta Europy?   



ENGLISH SUBTITLES




MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI 2018






 







Z WIELU ŻYCZEŃ Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI, JEDNO ZASŁUGUJE NA SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ:




ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND


 

sobota, 10 listopada 2018

WYŚNIONA NIEPODLEGŁA KONTRA "KAMIENI KUPA" - Cz. II

PORÓWNANIE DWÓCH PAŃSTW - 

ODRODZONEJ II RZECZPOSPOLITEJ I

TEJ NASZEJ PO-TRANSFORMACYJNEJ 

CODZIENNOŚCI, W KTÓREJ ŻYJEMY


NARODZINY II RZECZPOSPOLITEJ


WSTĘP




 Polska była skazana od początku na porażkę. Nawet nie na porażkę, a na sromotną klęskę - nie było Jej bowiem dane przetrwać w takich okolicznościach, jakie istniały zarówno przed 1914 r. jak i w 1918 r. po zakończeniu Wielkiej I Wojny Światowej. Przed 1914 r. Polska na mapach nie istniała, nie było Jej, została zniszczona i rozparcelowana pomiędzy trzy wielkie europejskie mocarstwa - carską Rosję, fryderycjańskie Prusy (zamienione potem w bismarkowskie i wilhelmińskie Niemcy), oraz w habsburską Monarchię Austro-Węgierską. Taki podział nastąpił już w 1795 r. wraz z trzecim i ostatnim rozbiorem ziem polskich, który definitywnie wymazywał dawną Rzeczpospolitą z mapy świata. Upadek Rzeczpospolitej oznaczał jednocześnie ogromną degradację całej Europy Środkowo-Wschodniej, która od tego momentu definitywnie (jako region) również znika z map. Aby jednak uzmysłowić sobie skalę owego upadku, należy się cofnąć o... kilka wieków wstecz, co najmniej do ostatnich dziesięcioleci średniowiecza. Spójrzmy bowiem jak wyglądała mapa Europy w 1400 r.

 

Cóż nam się tutaj rzuca w oczy? Przede wszystkim ogromne rozdrobnienie polityczne, szereg mniejszych i większych państw i państewek, zażądanych przez własnych (często niezależnych) władców. Francja jest wewnętrznie podzielona na mniejsze księstwa i hrabstwa a domena królewska jest niewielka. Wyspy Brytyjskie to również zlepek najróżniejszych państw i państewek, szczególnie w Irlandii. Hiszpania podzielona, Włochy to już prawdziwe puzzle, a dzisiejsze Niemcy? Nie istnieją, istnieje tylko szereg księstw, elektoratów i miast cesarskich, zupełnie od siebie niezależnych. A Europa Środkowo-Wschodnia? Spójrzmy, najpotężniejszym państwem tego regionu (i jednocześnie największym chrześcijańskim krajem Europy) jest zjednoczona monarchia polsko-litewska, a mimo to cały region jest (podobnie jak reszta Europy) również poszatkowany na najróżniejsze królestwa, księstwa i księstewka. Spójrzmy na Śląsk, ile tam księstw, poza tym Czechy, Morawy, Węgry, Mołdawia, Wołoszczyzna (dzisiejsza Rumunia). Półwysep Bałkański - mnóstwo księstw i despotatów, podobnie Grecja z Peloponezem włącznie. To jest Europa średniowieczna, Europa rycerzy i miast warownych, Europa wolnych państw, gdzie króluje zasada honoru i Pokoju Bożego, Europa uniwersytetów, Europa miłości dworskiej, niesamowitej sztuki sakralnej i muzyki wędrownych trubadurów. 




Jest to jednocześnie Europa, która jeszcze nie doznała "dobrodziejstwa" reformacji i renesansu, które to zakończą oficjalnie tzw.: Pokój Boży zamieniając dotychczasowe wojny możnych i rycerstwa, w pospolitą rzeź, zwykłe mordowanie się wzajemne w imię własnej religii i swojego Boga. Okres ten, to również wielka estyma w stosunku do płci pięknej i konieczność obrony honoru damy przez jej rycerza. Renesans realnie zakończył ten okres, sprowadzając kobiety do roli dziewek, a honor rycerski zastępując złotem i najemnikami. Przejdźmy zatem dalej, o kolejne stulecie do roku 1500.



Jeszcze niewiele się zmieniło, choć już w niektórych miejscach widać zdecydowane tendencje unitarystyczne. Najpoważniejszym zagrożeniem tego okresu jest bez wątpienia rosnące w siłę Imperium Osmańskie, które zniszczyło i podbiło szereg królestw i księstw na Bałkanach i w Helladzie, likwidując ich niezależność. Mimo to w Europie Środkowo-Wschodniej prawie bez zmian, wciąż najpotężniejszą dynastią Europy, jest polsko-litewska Dynastia Jagiellonów, władająca nad ogromnymi terenami Polski, Litwy, Czech i Węgier, jednocześnie utrzymująca wpływy w hospodaratach bałkańskich oraz w kupieckich republikach ruskich Nowogrodzie (do 1471 r.) i Pskowie (do 1510 r.). A mimo to wciąż istnieją realnie niezależne (składające jedynie oficjalny hołd lenny) państwa, jak choćby Mazowsze, Prusy Książęce (jeszcze wówczas pozostałość Zakonu Krzyżackiego), hospodaraty Mołdawii i Wołoszczyzny i księstwa śląskie. Pomimo iż najpotężniejszym państwem wciąż pozostaje mocarstwo polsko-litewskie, które w połączeniu z Węgrami i Czechami stanowi swoiste "jagiellońskie imperium", to mniejsi książęta nie zostają pozbawieni swoich domen, swoich księstw i często władają nimi jak realnie niezależni władcy (np. Mazowsze co jakiś czas podkreślało swoją niezależność od Korony Polskiej aż do 1526 r.).


  


 Europa w 1600 r. dąży już zdecydowanie ku centralizmowi państwowemu i monarszemu absolutyzmowi. Co prawda jeszcze wciąż istnieją pozostałości dawnego federalizmu, ale jest on konsekwentnie eliminowany. Co się zaś tyczy Europy Środkowo-Wschodniej, spójrzmy, państwo polsko-litewskie, czyli Rzeczpospolita Obojga Narodów nie tylko że utrzymuje swój niepodzielny prymat najpotężniejszego chrześcijańskiego państwa Europy, ale wręcz następuje tutaj już wyraźny przeskok ku mocarstwowości kontynentalnej. Opanowanie Moskwy przez Polaków (Rzeczpospolitan) i podporządkowanie sobie korony carów rosyjskich (zostanie ona wywieziona do Krakowa i zamknięta w królewskim skarbcu) jest tego wyraźnym sygnałem. Zaś w 1611 r. car Wasyl Szujski, wraz z rodziną, zostaje przewieziony jako jeniec do Warszawy, gdzie oddaje pokłon, przed królem Zygmuntem III Jagiellonem (w Rzeczpospolitej panował jako potomek Jagiellonów, którym był po matce, tylko w Szwecji jako Waza), senatem i posłami na sejm Rzeczypospolitej. A "wycieczki" polskich Kozaków pod Konstantynopol, czy późniejszy plan króla Władysława IV Jagiellona (syna Zygmunta III) zdobycia Konstantynopola, wyzwolenia Bałkanów i wyparcia Turków z Europy, stanowią o potędze tamtej Rzeczpospolitej i tamtej Europy Środkowo-Wschodniej.

 








Na mapie Europy roku 1700, zachodzą już zmiany dość znaczne, oto bowiem likwidacji ulegają wszystkie niezależne księstwa i księstewka w Europie Zachodniej, podporządkowując się krajowym monarchiom absolutnym. W Europie Środkowej prócz wciąż rozbitych na mniejsze państewka Niemiec, następuje wyraźny proces unifikacji, który związany jest z osłabieniem międzynarodowej pozycji Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Księstwa śląskie tracą swoją niezależność na rzecz monarchii habsburskiej, na Bałkanach Turcja z Austrią dzieli się ostatnimi niezależnymi królestwami, zaś zjednoczenie Prus i Brandenburgii powoduje, że na przeszkodzie zjednoczenia stoi im już tylko polskie Pomorze. To samo w Europie Wschodniej, ostateczna likwidacja przez carstwo moskiewskie (od 1721 r. cesarstwo rosyjskie), jakichkolwiek śladów niezależności, cała Liwonia i Inflanty zostają podporządkowane Moskwie, rynki handlowe Rygi i Rewla upadaj,a (tak jak wcześniej Nowogrodu i Pskowa po wcieleniu tych państw do carstwa moskiewskiego). Rzeczpospolita Obojga Narodów w XVIII wieku zamieni się w igraszkę losu i całkowicie utraci swoją suwerenność (choć jeszcze wciąż będzie niepodległa) na rzecz Rosji, którą niepodzielnie władała Katarzyna II zwana Wielką. A w raz z Rzeczpospolitą nastąpił całkowity upadek niezależności Europy Środkowo-Wschodniej.


 




Europa roku 1800, to już totalna unifikacja, wcielania mniejszych państw do większych i całkowita likwidacja Europy Środkowo-Wschodniej, która w wówczas sprowadzała się jedynie do trzech wielkich monarchii - Rosji, Austrii i Prus. To te państwa sprawowały niepodzielną nad nią kontrolę i to one czerpały z niej ogromne bogactwa dla swoich potrzeb. 

 




I wtedy objawił się On. Przybył z dalekiej Francji, pobił po drodze wszystkich trzech zaborców i ponownie (choć w szczątkowej formie) odrodził dawne polskie państwo. Napoleon - który jak mawiał Mickiewicza: "Od czasów Jezusa nikt nie zrealizował na Ziemi więcej niż On", gdyż, jak twierdził Dieter Wild: "Napoleon upowszechnił praworządność poza ziemie, którymi władał, i poza czasy, w których żył". Najkrócej można o nim, jako władcy i człowieku, powiedzieć to, co rzekł Honore Balzac: "Człowiek, który był najpiękniejszą władzą, jaką znam", a wielki Goethe, gdy przybyli do niego posłowie pruscy, prosząc by wsparł koalicję anty-napoleońską swoją osobą, odrzekł im: "Zostawcie mojego Cesarza w spokoju".



 



I jako ostatnia odsłona Europy, rok 1900. Zakonserwowany układ geopolityczny roku 1815 z którego wysnuć można jeden tylko wniosek. 




Polska musi być silna i bogata, jeśli silny i bogaty ma być też cały region Europy Środkowo-Wschodniej. Tylko silna Polska jest gwarantem niepodległości i niezależności wszystkich krajów tego regionu, gdyż jeśli tylko Polska osłabnie, lub zniknie z mapy, natychmiast upadnie także i cały region. To jest po prostu efekt geopolitycznego domina. Europa Środkowo-Wschodnia, Europa Międzymorska jest potrzebna Polsce do odnowienia dawnej siły i mocarstwowości, ale Polska jest potrzebna Europie Środkowo-Wschodniej do... przetrwania. 

 



Tak to już te nasze losy zostały ułożone, że gdzie by nie spojrzeć, z północy na południe i z zachodu na wschód, wszystkie towary i usługi muszą przejść przez ziemie polskie, jako centralne ziemie europejskie. Jest to niesamowite położenie które stanowi zarówno nasze przekleństwo jak i błogosławieństwo. Jesteśmy Rzymem Europy, a Italią jest całe Międzymorze. Odbudujmy więc to, co zostało zniszczone z naszego kontynentu. Kroczmy dumnie z Bogiem w sercu oraz pewnością myśli i czynów - ku przyszłej potędze wspólnej Europy Ojczyzn.






"WIELKIE WOJNY ŚWIATOWE UWIEŃCZONE ZWYCIĘSTWEM,
POKONANY KOMUNIZM Z FASZYZMEM.
SZŁY BRYGADY POKOLEŃ, SILNE DUCHEM I MĘSTWEM,
MIŁUJĄCE NAD WSZYSTKO OJCZYZNĘ.

NIECH ŻYJE POLSKA
NIEPODLEGŁA BIAŁO-CZERWONA,
NIECH ŻYJE POLSKA
SOLIDARNA - NIEUSTRASZONA,
NIECH ŻYJE POLSKA
NASZYCH MARZEŃ, PRAGNIEŃ I DĄŻEŃ,
NIECH ŻYJE POLSKA
NASZA DUMA I OBOWIĄZEK"





PS: Jutro 11 Listopada - nie mogę się już doczekać tego święta i tego Marszu, największego marszu współczesnej Europy. A dziś w nocy w wielu miejscach na świecie pojawią się biało-czerwone iluminacje, ku czci naszego święta. W narodowe barwy Polski mają zostać podświetlone chociażby Piramidy w Gizie (wraz z informacją w trzech językach - polskim, angielskim i arabskim), oraz Sfinks, a także Krzywa Wieża w Pizie, Posąg Chrystusa w Rio de Janeiro (który to port notabene zakładał w XVII wieku polski oficer - Krzysztof Arciszewski), Burdż Chalifa - w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, najwyższy budynek na świecie oraz 30 innych najsłynniejszych budowli świata. 11 Listopada niech więc cały świat się dowie, że tego dnia Polacy świętują swój najwspanialszy dzień - Dzień Niepodległości.  



 

ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER

WILL APPLY TO POLAND



CDN.