Mali chłopcy zawsze chcą być żołnierzami,Indianami,
policjantami, strażakami albo prezydentami - rosną, starzeją się, bywają żołnierzami, Indianami, strażakami, policjantami, prezydentami. Miewają już swoje komże, psy i okręty - a jednak tak naprawdę chcą jedynie być kimś innym i zadręczają się tym do śmierci.
Nieszczęśliwy kto nie jest takim małym chłopcem, dorosłym małym chłopcem, który gdzieś w zakamarku duszy hołubi wielkie marzenie, tęsknotę za czymś innym, odległym, lepszym...
Łączna liczba wyświetleń
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZUŁMAŃSKA MIGRACJA 2021. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZUŁMAŃSKA MIGRACJA 2021. Pokaż wszystkie posty
Dzisiaj dosłownie parę słów odnośnie zbliżających się 18 maja wyborów prezydenckich. Przyznam się szczerze że czekam tego dnia, aby ostatecznie przekonać się na ile mądrość naszego Narodu przetrwała przez te wszystkie potransformacyjne i wszelkie inne zmiany. Ciekawe ile jest Polaka w Polaku? Zadaję sobie to pytanie nie bez przyczyny, gdyż to co obecnie dzieje się w naszym kraju (totalny rozkład aparatu państwowego i próba rozmontowanie również więzów narodowych, a co za tym idzie także społecznych i rodzinnych - bo do tego wszystko zmierza). Poza tym "nasz" tak zwany premier wyjątkowo umiejętnie potrafi stawać na baczność i kłaniać się przed Niemcami. Nie wiem jak Was, ale mnie osobiście to upokarza i dlatego zadaję to pytanie: "Ile w nas jest Polaka?"
Za niecały miesiąc wybory prezydenckie które zdecydują tak naprawdę o naszej przyszłości, gdyż będą to wybory o to, czy Polska w ogóle ma istnieć, a nie wybory czy podoba mi się Nawrocki, Trzaskowski, Jakubiak, Mentzen, Biejat czy ktokolwiek inny. Tu już walka toczy się o sprawy fundamentalne o nasze być albo nie być, i o to czy będziemy żyli w kraju bezpiecznym, silnym, stabilnym gospodarczo, czy też staniemy się landem europejskim, nową generalną gubernią, w której w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi i Gdańsku będzie tak samo jak w Paryżu, Londynie, Berlinie czy Mediolanie - brud smród i ubóstwo na ulicach, a wokół ludzie z Trzeciego Świata.
Niektórzy regionalni prezydenci miast straszą już swoich obywateli że nieprzyjęcie migrantów (a raczej brak zgody na budowę "Centrum Integracji" - cokolwiek by to miało oznaczać, bo wiadomo że z integracją nie ma to nic wspólnego, gdyż tylko idiota może sądzić, że wpuszczając setki tysięcy obcych kulturowo ludzi nie znających języka, kultury kraju do którego zmierzają, ani nie będących w jakikolwiek sposób chętnymi do pracy, że oni się zasymilują z lokalną ludnością. Naprawdę albo trzeba być kompletnym debilem żeby tak sądzić, albo człowiekiem, który z premedytacją i na zimno realizuje pewien plan) że będzie się to wiązało z wstrzymaniem unijnych dotacji. To się pytam - czego!? Od kiedy to Unia Europejska ma swoje pieniądze? Przecież to inne kraje zrzucają się na to brukselskie pasożytnictwo, które może sobie dzięki temu roić o neo komunistycznej Europie bez państw narodowych i w społeczeństwach wzajemnie wymiksowanych, niezdolnych do podjęcia jakiegokolwiek buntu przeciwko owym panom.
Polska praktycznie już jest płatnikiem netto, czyli wpłaca do unijnego budżetu więcej niż z niego wyjmuje, ale jeżeli miałbym stawiać na szali bezpieczeństwo mojej kobiety, czy ewentualnie dzieci (których co prawda "jeszcze" nie posiadam) to mówię otwarcie: nie chcemy żadnych "pieniędzy brukselskich", a jednocześnie sami przestaniemy wpłacać do tego komuszego grajdołka i zobaczymy kogo to bardziej zaboli (po wypowiedzeniu ets-ów, zielonego ładu, niebieskiego ładu i oczywiście paktu migracyjnego), a jednocześnie nasi najbliżsi będą bezpieczni, a nasz kraj, nasza piękna Polska nie zostanie zamieniona w chlew, tak jak większość krajów Europy Zachodniej.
Nigdy nie byłem, nie będę ,nie jestem nawet w tym momencie w którym to piszę - rasistą, moje poglądy są dalekie od jakiegokolwiek uznawania wielkości jednej czy drugiej rasy, ale powiedzmy sobie otwarcie - murzyni są rasą niezwykle agresywną, to po pierwsze; po drugie, rasą która praktycznie nie wytworzyła żadnej cywilizacji (z drobnymi wyjątkami, które jednak były zapożyczeniami z zewnątrz). Natomiast cały rozwój cywilizacyjny naszej Planety odbywał się głównie dzięki rasie białej (kaukaskiej jak kto woli) i rasie azjatyckiej (chińskiej, japońskiej, koreańskiej). To jest smutna prawda, ale tak właśnie jest i nie zmieni tego ani propaganda, ani narzucone nam kalki, które sugerują że "murzyni tworzyli Cywilizację Europejską". Boże kochany, uwierzą w to tylko idioci, albo przerobieni na niewolników ludzie pozbawieni własnych korzeni. To już prędzej uwierzyłbym że taką cywilizację w Europie stworzyli Azjaci.
I właśnie takich ludzi trzeciego świata próbuję się nam tutaj implementować. Problem właśnie polega na tym, że nie mamy polskiego rządu, mamy rząd mianowańców brukselskich i (choć zabrzmi to wyjątkowo mocno) kundli niemieckich. Nie dziwmy się zatem że będziemy broczyć w tej brei, póki ten rząd nie przestanie istnieć. I dlatego tutaj nie chodzi o to czy podoba mi się ten czy tamten kandydat. Chodzi o to, czy my dalej będziemy mogli żyć w naszym kraju i tylko o to chodzi - to jest kluczowa sprawa. Dzisiaj bowiem jak patrzę na Wielką Brytanię i co się zrobiło z tym krajem to mam wręcz przekonanie graniczące z pewnością że to będzie pierwszy w Europie islamski kraj już wkrótce zaraz potem dołączy Francja i Niemcy. A tubylcy? No cóż, albo się dostosują i będą płacić dżizję za to, żeby w ogóle istnieć, albo przejdą na islam, albo... 🔪
MAPA MECZETÓW W EUROPIE
(Zielony - aktywne meczety
Czerwony - porzucone meczety
Biały - brak meczetów)
Zastanówmy się nad tym, bo jest jeszcze czas żeby pewne rzeczy poukładać i zmienić
Wczoraj, dnia 3 października w Niemczech obchodzono tzw. "Dzień Zjednoczenia", czyli dzień likwidacji Niemieckiej Republiki Demokratycznej i włączenia jej do Republiki Federalnej Niemiec w 1990 roku. Ponieważ ja jestem stałym gościem niemieckich forów społecznościowych i tematycznych (nie tylko X-a), zauważyłem tam w wielu miejscach przeplatające się takie oto stwierdzenia, że jest to niepełne zjednoczenie i że dzień ten należy nazwać dniem "częściowego zjednoczenia", ponieważ niemieckie ziemie wschodnie wciąż nie zostały odzyskane. A jakie to niemieckie ziemie wschodnie nie zostały odzyskane? przecież wschodni Niemcy (tzw. "Ossi") już dawno połączyły się z tymi zachodnimi (a tak naprawdę zostały przez nich po prostu wchłonięte). O czym wiem co oni mówią? Oczywiście każdy inteligentny człowiek zdaje sobie sprawę o czym jest mowa, po prostu znaczna część Niemców (oczywiście nie jest to większość, ale to jest dość pokaźna grupa) i to nie tylko tych, którzy głosują na AFD, wyraża żal za utratą i melancholijne pragnienie odzyskania w przyszłości ziem wschodnich, czyli naszych "Ziem Odzyskanych", naszych Kresów Zachodnich. I wydaje mi się że wcześniej czy później w jakiś tam sposób możemy mieć z tym problem, chociaż nie wydaje mi się aby te pragnienia w jakikolwiek sposób mogły zostać zrealizowane, to jednak próby takiego lub innego pozyskania owych ziem trwają już od jakiegoś czasu (co najmniej od roku 1990), różnymi metodami (głównie oczywiście finansowymi) poprzez wykupywanie tamtejszych polskich przedsiębiorstw, spółek etc. etc. i przyzwyczajenie mieszkańców, że "niemieckie znaczy lepsze".
Na Ukrainie wciąż trwa wojna, choć ta wojna realnie powoli dobiega końca, choć Ukraińcy tak naprawdę walczą z jedną ręką związaną za plecami, gdyż wszelki ofiarowany im sprzęt wojskowy nie może być użyty przez nich na terytorium Rosji, czyli tak naprawdę mogą się oni tylko bronić na własnej, zniszczonej ziemi. Przyjdzie więc taki moment, że Ukraina będzie zmuszona zgodzić się na przyjęcie warunków (prawdopodobnie rozejmu - co oznacza że konflikt ten zostanie jedynie zamrożony na kilka lat, być może na dekadę, co jest bardzo złe dla nas, państw bezpośrednio sąsiadujących z Ukrainą) na mocy których będzie musiała oddać Krym, Donbas, Zaporoże i kto wie co jeszcze. Pewnym ratunkiem dla Ukraińców przed taką wizją zakończenia tej wojny, był - podjęty 6 sierpnia 2024 r. - atak na obwód kurski i zajęcie znacznej jego części (co ciekawe Ukraińcy o owym ataku nie powiadomili Amerykanów, gdyby bowiem to zrobili, z pewnością nie dostaliby na to zgody, bo przecież to głównie Amerykanie - ale również i Francuzi i Niemcy, każą im walczyć z jedną ręką za plecami). Jest to pewien nabytek, który może stać się kartą przetargową w przyszłych rozmowach pokojowych (mam nadzieję) lub rozejmowych (oby nie), ale też nie wiadomo jak to się jeszcze rozwinie, gdyż Ukraina nie ma nie tylko sprzętu (obecnie dostawy sprzętu na Ukrainę są znacznie mniejsze niż były do tej pory), ale również ludzi, żeby utrzymać cały odcinek frontu z Rosją. A to może doprowadzić do sytuacji w której moskale po prostu odzyskają cały ten obwód (zresztą już teraz jest tam bardzo trudna sytuacja).
Na Bliskim Wschodzie Izrael właśnie uderzył na Liban. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę że położenie państwa Izrael (które tak naprawdę jest wyspą leżącą na środku muzułmańskiego morza) jest niezwykle trudne, można wręcz powiedzieć beznadziejnie trudne, dlatego też celem polityki tego państwa jest maksymalna "likwidacja problemu muzułmańskiego" (jakkolwiek negatywnie to może zabrzmieć). W ogóle Izrael według mnie w pewien sposób przypomina chrześcijańskie państwa średniowieczne, które zostały założone na Bliskim Wschodzie po pierwszej krucjacie z lat 1096-1099. Te państwa również dysponowały przewagą technologiczną (w postaci zachodniego rycerstwa), tak jak dziś taką przewagą dysponuje Izrael w porównaniu z państwami arabskimi (a raczej muzułmańskimi) z którymi graniczy. Poza tym Izrael otrzymuje stałym wsparciem ze strony (głównie) USA, podobnie jak państwa krzyżowców (takim wsparciem dla nich były kolejne krucjaty). Państwa krzyżowców istniały na terenie Lewantu niecałe 200 lat (pierwsze państwa chrześcijańskie zaczęto tam zakładać w roku 1098, Jerozolima padła w roku 1099, w 1100 założono Królestwo Jerozolimskie, a ostatnia twierdza krzyżowców - Akka padła w roku 1291) to jest dosyć długi okres czasowy, ale powiedzmy sobie szczerze, realnie od początku skazane były one na upadek i choć ten upadek był znacznie odroczony w czasie, to jednak był nieunikniony. Według mnie również na Izraelu ciąży takie odium upadku i choć ono może być odroczone w czasie, to jednak jest nieuniknione (oczywiście ten fakt nie usprawiedliwia polityki Izraela która jest jawnie rasistowska, dążąca do fizycznej eliminacji Palestyńczyków ze Strefy Gazy, tam bowiem realnie trwają nie tylko czystki etniczne, ale wręcz prawdziwe ludobójstwo).
Unia Europejska wymyśla coraz więcej projektów, które mają na celu realnie likwidację zarówno państw narodowych, jak również (w dłuższej perspektywie, choć wydaje się że nie aż tak długiej) wymieszanie ras, poprzez sprowadzenie do Europy murzynów z Afryki, islamistów z Bliskiego Wschodu, a nawet Azjatów i zmieszanie ich z białą ludnością w państwach europejskich w taki sposób, aby powstał konglomerat bez żadnej przeszłości, bez żadnej pamięci o dokonaniach przodków, bez żadnego umiłowania ojczyzny (której już nie będzie) i oczywiście bez przyszłości. W ten sposób realizują nie tylko plan Richarda Coudenhove-Kalergi z 1922 r. (Gdzie postulował on że w przyszłości w Europie będzie tylko jedna rasa ludzi - mieszana - dzięki masowej migracji z Afryki i Azji - ludność podobna do starożytnych Egipcjan. Ma to doprowadzić oczywiście do likwidacji państw narodowych i ułatwienia elitom Europy zarządzanie tym ludzkim konglomeratem, który będzie znacznie łatwiej sterowalny). Już teraz widać że taki właśnie jest cel obecnych elit europejskich (widać to również w reklamach, gdzie czarnoskóry mężczyzna najczęściej występuje z białą kobietą, a biały mężczyzna jeśli w ogóle tam funkcjonuje, to tylko jako dodatek najczęściej podnóżek bo taka jest jego rola w przyszłej "zmieszanej" Europie. Zresztą nie tylko taki przekaz jest serwowany, również w bajkach coraz częściej pojawiają się osoby niebinarne, aby dzieciom już od maleńkości wkładać do głowy że to jest normalne że ktoś nie wie jaki jest płci. Czyli programowanie dzieci od maleńkości aby później można było nimi sterować w pożądanym przez elity kierunku i uczynić z nich - jak twierdził Kalergi - łatwo sterowalną masę). Innym patronem współczesnej Unii Europejskiej (którego imię nosi Parlament Europejski) jest przecież Altiero Spinelli, włoski marksista który w 1941 r. w więzieniu na wyspie Ventotene na rolce papieru toaletowego sporządził dziś obowiązującym manifest przyszłego państwa europejskiego (wystarczy chociażby zajrzeć do Białej Księgi Unii Europejskiej z 2017 r.), którego celem ma być całkowita likwidacja państw narodowych). Do tego dochodzą też unijne projekty tzw. zielonego wału ładu, które mają całkowicie zniszczyć europejskie rolnictwo i przemysł - wyprowadzając je poza Europę i doprowadzając do skumulowania wielkiej własności ziemskiej w rękach niewielkiej grupy, wybranej (a raczej samo wybierającej się) elity europejskiej, która przypominać ma panów feudalnych ze średniowiecza.
To co powyżej przedstawiłem, to jest jedynie nakreślenie głównych problemów przed którymi stoi Polska i Europa (a także poniekąd większa część naszego globu), a przecież u nas obecnie sytuacja wewnętrzna również zmierza w złym kierunku. 15 października 2023 r. część społeczeństwa znudzona już w dużej mierze sobie-państwem PiS-u (ja uważam że taka nauczka jaką wówczas PiS dostał, była mu potrzebna, gdyż po trzeciej kadencji PiS zamieniłby się już całkowicie w partię wyleniałych tłustych kotów, którym po prostu się należy za sam fakt że są. Zresztą ja do dzisiaj nie widzę żadnej refleksji w tej partii, która by podjęła jakąś kompleksową debatę na temat realnej klęski wyborczej - bo co z tego że PiS wygrał te wybory, skoro nie rządzi. Jak widzę takie twarze jak Morawiecki, jak Błaszczak, jak Sasin, o Kurskim nawet nie wspominając - to zbiera mi się na wymioty. Ciekaw jestem kogo ta partia wybierze jako swojego kandydata na prezydenta w przyszłorocznych wyborach - które są szalenie ważne, wydaje mi się że są najważniejszymi wyborami od 1989 r. Prezes - który według mnie już dawno powinien odejść, ale jego odejście doprowadzi jednocześnie do bardzo poważnych ruchów odśrodkowych, realnie likwidujących tę partię, niestety więc musi trwać dalej - zapewne w żartach mówi coś o Błaszczaku, jako kandydacie na prezydenta. Ha ha, ja też lubię się pośmiać, ale tutaj nie ma się z czego śmiać, tu niestety trzeba płakać nad tą partią. Mam też nadzieję że mimo wszystko ktoś rozsądny pójdzie po rozum do głowy i kandydatem będzie osoba, która realnie może pokonać "siły destrukcji" które obecnie rządzą. Ja sam mam swoje typy, chodź część z nich jest niestety niewybieralna w drugiej turze, a takowymi są: Dominik Tarczyński - chciałbym takiego prezydenta, ale nie ma on szans w drugiej turze, Marek Jakubiak - nie należy do PiS-u więc kandydatem tej partii nie będzie, choć może kandydować z poparciem innych komitetów, i Karol Nawrocki - były prezes Instytutu Pamięci Narodowej dyrektor Muzeum II Wojny Światowej. To są trzej główni kandydaci, których ja bym widział w roli przyszłego prezydenta Rzeczypospolitej i mam nadzieję że któryś z nich nim zostanie, bo inaczej, jak wejdzie tam "Czaskoski", "pan z Chobielina" czy posłaniec von der Leyen {pamiętamy przecież to: "Donaldzie, za rok widzimy ciebie w roli premiera Polski"}, to po prostu zostaje już tylko kiła mogiła i można gasić światło i zwijać dywanik).
Tak więc kara jako spotkała PiS w ostatnich wyborach, bez wątpienia należała się tej partii, ale już wystarczy! Na tym bowiem cierpi nie tyle PiS (który dla mnie jest tylko środkiem, a nie celem samym w sobie - jak dla wielu fanatyków ze strony tzw "prawych", a środki się zmienia, gdy przestają być użyteczne) ale cierpi moja Ojczyzna, mój dom - Polska. Ta władza, która rządzi (a raczej zarządza) od 13 grudnia 2023 r. jest kompletnie wyprana z jakichkolwiek pro-rozwojowych idei, tam nie ma żadnych pomysłów, żadnych planów rozwoju naszego kraju - zero, nul. Ostatnio na swoim kanale Rafał Ziemkiewicz (który jak już kiedyś mówiłem ma - czasem jeszcze - prawdziwego "zajoba" anty-sanacyjnego i anty-piłsudczykowskiego, co powoduje że nie chce mi się go słuchać, ale w zasadzie to jest jedyna negatywna kwestia którą mogę skierować w jego stronę), stwierdził ostatnio że taki mendy jak Donald Tusk nie było w polskich dziejach od czasów generała Zajączka (napoleońskiego oficera, który po roku 1815 przeszedł na służbę cara Aleksandra i sprawował funkcję carskiego namiestnika Królestwa Polskiego do swej śmierci w 1826 r.). Ciekawie to uzasadniał i przyznam się szczerze zgadzam się z nim gdy mówił, że przecież co prawda był taki Bierut, był Gomułka, niektórzy widzieliby W tym gronie nawet Gierka, na pewno Jaruzelski, dlaczego więc od generała Zajączka? Otóż każdy z wyżej wymienionych miał jakąś wizję Polski, jakąkolwiek. Była to oczywiście wizja Polski komunistycznej, zniewolonej, wizja podległości Moskwie, ale była, BYŁA! Donald Tusk natomiast nie ma żadnej wizji rozwoju kraju, totalnie żadnej, Donald Tusk interesuje się tylko i wyłącznie Donaldem Tuskiem (widać to było zresztą jeszcze w 2014 r. kiedy w lutym mówił że on się do żadnej Brukseli nie wybiera, że dla niego bycie polskim premierem to jest honor i obowiązek, a już w maju powiedział że jest spakowany i wyjeżdża 😂. Poświęcił wtedy partię, swoich wyborców - bo było wiadome że po jego odjeździe Platforma Obywatelska dostanie łupnia na całego, a on miał to wszystko głęboko w...). I tak jest teraz. Tusk nie chciał tu przyjeżdżać, nie chciał ponownie siedzieć w Sejmie, nie chciał być premierem, a został do tego zmuszony bo oczywiście zna swoje miejsce w szeregu i wie komu co jest winien, kto go wspierał, kto dawał pieniążki (jeszcze w latach 90-tych na Kongres Liberalno-Demokratyczny gdzie pieniądze z Niemiec przychodziły w reklamówkach) niestety długi trzeba oddawać. Poza tym Tusk chce ponownie wrócić do Brukseli, więc robi wszystko żeby przypodobać się jaśnie państwu, elicie europejskiej i pokazać im że jest dobrym i pokornym pieskiem i będzie spełniał ich polecenia, tylko żeby potem przygarnęli go ponownie do swojego grona. On może znowu zostać szatniarzem Europy (tak jak poprzednio, gdzie zawieszał marynarkę pijanemu Junckerowi, dla niego to nie ma znaczenia, on się tam dobrze czuje), a poza tym oczywiście kasa kasa kasa kasa...
Tak więc wszystkie pro-rozwojowe inwestycje dla Polski zostały wstrzymane, CPK zaorane )przewodniczącym budowy tego lotniska został Maciej Lasek, człowiek który od początku krytykował powstanie CPK), budowa komputera kwantowego przez Uniwersytet Poznański przeszła do historii poprzez wstrzymanie dofinansowania dla tego projektu właśnie przez Tuska, dziś czytam że Niemcy robią (a w zasadzie już zrobili taki komputer). Pogłębianie Odry przeszło do historii, wiadomo - ministra Zielińska (czyli w Odrze jest za mało wody, ryby się duszą - trzeba dolać 😭). Budowa Portu Kontenerowego w Świnoujściu - nawet nie ma sensu o tym wspominać. Co więc mamy po tych 10 miesiącach rządów żałosnej (a w zasadzie nie żałosnej, ale anty-rozwojowej i antypolskiej) koalicji 13 grudnia? Mamy kompletny rozkład kraju w zasadzie na poziomie cząstek elementarnych. Powoli, systematycznie niszczy się wszystko co było budowane nie tylko od czasów Prawa i Sprawiedliwości, ale w ogóle wszystko co może przynieść Polsce jakąkolwiek korzyść. Kompletna wręcz nieporadność rządu w czasie powodzi (czego przykładem są chociażby tanio oprocentowane kredyty, proponowane przez ministrę Henning-Kloskę, bo jak przecież stwierdziła Róża Thun und Hohenstein: "nisko oprocentowany kredyt jest najlepszą rzeczą na świecie" 🤭), pokazuje doskonale że Tusk ma gdzieś rządzenie krajem i wraca ponownie do wypróbowanych za "pierwszego Tuska" (w latach 2007-2015) sposobów odwracania kota ogonem, czyli szukania tematów zastępczych. Przyznam się szczerze że Tusk jest mistrzem w tej kwestii i gdy tylko ludzie zaczęli mówić o indolencji rządu w trakcie powodzi, wyszła kwestia wiz, którymi niby Prawo i Sprawiedliwość miało obdarowywać przybyszów z Bliskiego Wschodu i to w setkach tysięcy takich pozwoleń (w rzeczywistości realnych wiz wydano od 200 do 500 i nie były to wizy dawane ludzi w celu ściągnięcia ich do Europy, tylko wizy wydawane tym, którzy mieli je dostać, a łapówki dawali za przyspieszenie tego procesu). Teraz wyszła sprawa alko-tubek, czyli kolejny temat zastępczy, który będzie żył może z dwa tygodnie i zdechnie szybko, podobnie jak poprzednie (jak chemiczna kastracja pedofili z czasów pierwszego Tuska, czy walka z dopalaczami).
Ten rząd nie ma żadnego planu rozwoju Polski. To oczywiście est banał, ale to jest banał którego duża część naszego społeczeństwa nie rozumie, nie widzi, albo nie chce widzieć. Wszystko co do tej pory przez te 10 miesięcy zrobił Donald Tusk służyło przede wszystkim Niemcom i Brukseli, nic zaś nie dotyczyło planów rozwoju Polski - NIC! I nie będzie dotyczyło, gdyż w oczach nie tylko Niemców, ale również Francuzów, Brytyjczyków i w ogóle tych państw na Zachodzie Europy, których politycy a po części również społeczeństwa do dzisiaj czują się nad-ludźmi, nasz rejon Europy Środkowo-Wschodniej jest regionem "pomiędzy", pomiędzy Zachodem a Rosją (Rosji jako jedynego państwa słowiańskiego ci na Zachodzie się boją i dlatego też Rosję szanują, nas nie szanują, bo nie czują żadnej ku temu presji, nie czują żadnej konieczności aby nas szanowali). Polski się nie szanuje, bo Polska zawsze była naiwniakiem Europy, my zawsze wierzyliśmy w te wszystkie piękne hasełka, w braterstwo ludów, w "Wolność Naszą i Waszą" (które to hasła wypisywano na sztandarach jeszcze w czasie Powstania Styczniowego) itd. itp. Polska walczyła, żeby w Europie był spokój i bezpieczeństwo (odparcie inwazji Turków na Wiedeń w 1683 r. który miał być tylko pierwszym etapem podboju Europy przez Imperium Osmańskie, rozbicie bolszewickich armii idących na Niemcy i Europę w 1920 r. a wcześniej walka za obce mocarstwa, jak choćby za Francję na Haiti w 1802 r.). To wszystko nie ma najmniejszego znaczenia, nie ma też żadnego znaczenia to, że przez 30 lat po tzw. "upadku komuny" Polska rozwijała się najlepiej w Europie, że suchą nogą przeszliśmy przez okres pandemii, będąc wzorem dla reszty Kontynentu jak należy dbać o własną gospodarkę i jak ją rozwijać. Staliśmy się 20-tą największą gospodarką świata i to wszystko w ciągu zaledwie 30 lat (a startowaliśmy przecież z poziomu państwa bankruta, jakim realnie była Polska w roku 1990). Ale tam na Zachodzie oni doskonale wiedzą (i wiedzieli to już na początku lat 90-tych, co zostało wypowiedziane ustami Jeffrey'a Sachsa, który powiedział że po tej tak zwanej transformacji ustrojowej należy Polskę otoczyć specjalną "opieką", bo jeżeli pozwolimy Polakom normalnie się rozwijać, to wkrótce potem staną się oni drugą Japonią, dokonując inwazji ekonomicznej na nasze rynki i całkowicie je zdominują. On to powiedział na przełomie lat 80-90 gdy Polska realnie była bankrutem i nie mogła w żaden sposób równać się z potęgami ekonomicznymi świata zachodu) że Polacy są niezwykle przedsiębiorczym i mądrym narodem i jeżeli tylko mają ku temu możliwości, to natychmiast z nich skorzystają, budując swoją ekonomiczną stabilizację.
Polski się nie szanuje, bo oni (ci na Wschodzie, jak i na Zachodzie) nie czują presji, dlatego uważam że bezwzględnie należy nie tylko doprowadzić do gruntownej sanacji państwa (ale to gruntownej do fundamentów), zreformować całkowicie ustrój, który tworzony był dla państwa słabego, dla państwa małego, dla państwa bez ambicji. My nie tylko mamy ambicje, ale nasze ambicje wydają się być większe niż tylko ekspansja gospodarcza. Dlatego też uważam że Polska musi mieć swoją broń atomową i to bezwzględnie! Mamy ku temu ludzi (naukowców), mamy możliwości aby taką broń zbudować samemu, brakuje tylko jednej rzeczy - woli politycznej i jedności narodowej. Oczywiście banałem byłoby również powiedzenie, że musimy mieć armię co najmniej 300 000 a tak naprawdę 500-tysięczną. Że musimy stać się tu, na ziemiach na których Polska od wieków istnieje swoistym "Izraelem Europy" - uzbrojonym po zęby i gotowym do oddania jakiegokolwiek ciosu tak, aby jeśli chociażby w Niemczech pojawił się pomysł "zjednoczenia ziem wschodnich" wyprowadzić w ich stronę taką fangę, żeby już nigdy myśl podobna nie przyszła im do głowy (a tą fangą byłby w najlepszym przypadku całkowity rozpad Niemiec i to nie tylko doprowadzenie do sytuacji sprzed 1870 r. ale przede wszystkim sprzed 1834 czyli przed powstaniem Niemieckiego Związku Celnego, a także wspieranie wewnętrznych separatyzmów i patriotyzmów, typu bawarskiego, saskiego wirtemberskiego etc. z zakazem jednoczenia Niemiec na poziomie choćby kultury, jako że to państwo tak naprawdę jest przekleństwem Europy, zjednoczone Niemcy są przekleństwem Europy, podobnie jak zjednoczona, silna Rosja). Oczywiście początkowo byłby na pewno duży problem chociażby nawet z budową broni atomowej w naszym kraju, ponieważ - powiedzmy sobie szczerze - w naszym społeczeństwie żyje jakaś taka narośl (tak narośl), która realnie nie uważa się za Polaków chociaż mówi po polsku, urodziła się Polakami, ma korzenie polskie, ale nie czuje się Polakami. Tacy ludzie z całą pewnością ustawialiby się w kolejce, czy do Brukseli czy do Waszyngtonu, aby po prostu perfidnie kapować na Polskę, właśnie dlatego że coś im się nie podoba: że rozwój im się nie podoba, że CPK im się nie podoba, że atom im się nie podoba, nic im się nie podoba, poza Tuskiem i jego folksdojczerją. Myślę jednak że i z tym można by było sobie poradzić, bowiem z jednej tylko rzeczy zrezygnować nie można: z dalszego rozwoju i umocarstwienia naszego państwa, a co za tym idzie naszego regionu.
DZIŚ KOLEJNA ODSŁONA POLITYCZNYCH MEMÓW KTÓRA W CAŁOŚCI DOTYCZYĆ BĘDZIE DONALDA TUSKA I JEGO OSTATNICH POLITYCZNYCH WYSKOKÓW W KIERUNKU OLAFA SCHOLZA I W OGÓLE NIEMIEC. PONIEWAŻ JEDNAK CHCIAŁBYM ZACHOWAĆ SPOKOJNY UMYSŁ I NIE MUSIEĆ SIĘ DENERWOWAĆ, POZWOLĘ SOBIE POMINĄĆ KOMENTARZ DO PREZENTOWANYCH PONIŻEJ MEMÓW. MYŚLĘ ŻE POLITYCZNIE DONALD TUSK BĘDZIE WKRÓTCE (NIE WIEM JAK DŁUGO POTRWA JESZCZE TO "WKRÓTCE", MAM OGROMNĄ NADZIEJĘ ŻE JUŻ NIEDŁUGO) POLITYKIEM SKOŃCZONYM I ZHAŃBIONYM.
NIE CAŁUJ JUŻ, NIE CAŁUJ, JAKA TO BESTIA NIENASYCONA 😙
NOWY KANCLERZ NIEMIEC
(OJ, PRZEPRASZAM ZAPOMNIAŁEM ŻE NIEMCY TO WCIĄŻ SZOWINIŚCI I DLA NICH FOLKSDOJCZ TO NIE NIEMIEC)
TO CO, BUDUJEMY IV RZESZĘ EUROPEJSKĄ?
(W KOŃCU HITLER TEŻ MIAŁ W PLANACH BUDOWĘ NOWEJ EUROPY, W KTÓREJ DLA POLAKÓW BYŁY TYLKO TRZY MOŻLIWOŚCI: ŚMIERĆ W KOMORACH GAZOWYCH, WYNARODOWIENIE I ZNIEMCZENIE ORAZ ZAMIANA W NIEWOLNIKÓW. DZIĘKUJĘ BARDZO ZA TAKĄ EUROPĘ, NAWET W FORMIE LIGHT)
🤣
WIADOMO NIEMCY TO SĄ EUROPEJCZYCY...
(KTÓRYM JEDNAK CO JAKIŚ CZAS ODBIJA SZAJBA I POGRĄŻAJĄ CAŁY KONTYNENT WE KRWI BÓLU I CIERPIENIU. ALE PRZECIEŻ TO BYŁO DAWNO TYM BARDZIEJ SAMI NIEMCY MUSIELI UCIEKAĆ ZE ŚLĄSKA, Z PRUS WSCHODNICH, Z POMORZA - CZYŻ NIE ZREKOMPENSOWALI TYM SWYCH WIN? NIEMCY DO DZISIAJ NIE ZAPŁACILI POLSCE REPARACJI I ALBO TO SZYBKO ZROZUMIEJĄ, ALBO BĘDZIE ŹLE. A POZA TYM MAŁO MNIE OBCHODZI ŻE MUSIELI UCIEKAĆ PRZED ARMIĄ CZERWONĄ, WCZEŚNIEJ MASOWO WSPIERAJĄC POLITYKĘ EKSPANSJI ADOLFA HITLERA I NAZYWAJĄC SIEBIE NADLUDŹMI. BYŁA WINA, MUSI BYĆ KARA!)
TO CHYBA PIERWSZE SŁOWA PRAWDY, JAKIE PADŁY Z UST TEGO CZŁOWIEKA
BEZ KOMENTARZA
👍
NA KONIEC MAŁA ZMIANA TEMATU (CHOĆ NIEZBYT ODLEGŁA OD TEGO CO SIĘ OGÓLNIE DZIEJE W EUROPIE), A MIANOWICIE LIST PEWNEJ FRANCUZKI, KTÓRA NIE CZUJE SIĘ JUŻ W SWOIM KRAJU U SIEBIE. LIST JEST APELEM ODNOŚNIE FRANCUSKICH WYBORÓW:
Mam 26 lat, jestem blondynką, o jasnych oczach i zawsze mieszkałam w 6. dzielnicy Lyonu, uważanej za najelegancką dzielnicę Lyonu, a moje codzienne życie stało się nie do zniesienia. Piszę to, ponieważ dziesięć wiele lat temu mogłem wychodzić z przyjaciółmi wieczorem, o każdej porze, bez przeszkadzania, obrażania, śledzenia i dźgania.
Wspominam o pchnięciu nożem, ponieważ trzy lata temu do mojego chłopaka i dwóch przyjaciół w drodze do domu podeszła grupa mężczyzn. Otoczyli ich i ukradli jeden z telefonów komórkowych. Próbowali walczyć, a mój chłopak, mimo że był silnym zawodnikiem rugby, został dźgnięty nożem w ramię, chroniąc szyję, która była celem. Ktoś próbował poderżnąć mu gardło.
Jeśli chodzi o mnie, mężczyźni regularnie mnie śledzą, obrażają, bo nie odmawiam odpowiedzi lub dlatego, że mówię, że mam chłopaka. Któregoś dnia ktoś mnie opluł. Coraz częściej gwiżdżą na mnie jak na psa lub „ksksks”, jakbym był kotem. W ciągu ostatniego roku tego typu zdarzenia przydarzyły mi się może trzydzieści razy.
Sześć miesięcy temu adoptowaliśmy szczeniaka. Pewnego wieczoru o 21:00 mój chłopak wyszedł z nim na spacer, a trzech mężczyzn próbowało ukraść szczeniaka. Od tego czasu wychodzimy tylko wieczorem we dwoje i zawsze noszę w torebce gaz pieprzowy.
W naszym sąsiedztwie, właśnie w naszym bloku, znajdują się trzy punkty handlu narkotykami, które działają non stop. Dzień i noc. Ze wszystkim, co się z tym wiąże: stróżami wałęsającymi się przed naszym domem, kręcącymi się, krzyczącymi, naćpanymi i przeszkadzającymi ludziom, zwłaszcza kobietom.
Każde z działań, o których wspomniałem (a są one tylko częścią tego, przez co przeszliśmy) jest faktem, że dokonują tego mężczyźni pochodzenia Afryki Subsaharyjskiej lub Afryki Północnej. Biały człowiek nigdy nie zachował się wobec mnie w taki sposób.
Czy rasistowskie jest wytykanie, czym stało się moje codzienne życie jako kobiety z powodu imigracji? Czy moja rzeczywistość, moje codzienne życie są rasistowskie? Czy nie mam takiego samego prawa, jak każda inna osoba, do nagłaśniania traumatycznych aktów przemocy tylko dlatego, że dopuszczają się ich cudzoziemcy lub imigranci?
Żeby było jasne, nie mówię o mężczyznach w ogóle, ale w szczególności o mężczyznach, czasami nieletnich, pochodzących ze środowisk imigracyjnych.
Teraz, przez około cztery lata, sposób, w jaki żyję, musiał się zmienić, aby żyć w ciągłej niepewności. Teraz żyję z gazem pieprzowym przed drzwiami wejściowymi, paralizatorem i fałszywym pistoletem po próbie włamania. Do naszych drzwi dodaliśmy dodatkowy zamek. W naszym mieszkaniu mamy kamerę bezpieczeństwa. W torebce noszę drugi gaz pieprzowy i kastety na breloczku do kluczy. Nigdy nie wchodzę do budynku bez sprawdzenia obu stron ulicy, na wypadek, gdyby jakiś mężczyzna mnie śledził. Nigdy nie nawiązuję kontaktu wzrokowego z wiesz-kogo. Ciągle przechodzę przez ulicę. Nie wychodzę już sama z domu po 21:00. Z wiadomych powodów nie korzystam już z komunikacji miejskiej. Boję się, kiedy jestem sama w domu. Boję się, kiedy jestem na zewnątrz. Teraz zawsze się boję.
Nie chcę takiej przyszłości dla moich dzieci, których na szczęście jeszcze nie ma. Nie rozumiem ludzi, którzy nie widzą, że Francja zamienia się w kolebkę niepewności z powodu imigrantów. Niepewność dla kobiet, ale także dla mężczyzn.
Dlatego w trosce o przyszłość swoją i swoich dzieci lub przyszłych dzieci: oddajcie właściwy głos.”
Wybaczcie mi że dzisiaj nie będę dużo pisał, a raczej skupię się na przekazie medialnym, ale przyznam się szczerze że nie mam ani nastroju, ani też nie chce mi się w wielu kwestiach powtarzać o tym, co pisywałem wielokrotnie wcześniej. Oczywiście wiadomo już że temat będzie dotyczył tego, co obecnie się dzieje w naszej kochanej Polsce, a raczej w kraju, który swobodnie możemy już nazwać generalną gubernią pod unijnym zarządem komisarycznym. Ciężko mi o tym pisać i ciężko mi też komentować te kwestie, bo serce mnie boli jak na to patrzę, a jeszcze bardziej przeraża mnie to, że jestem tak bezradny, w sytuacji gdy wewnętrzne marionetki powiązane z zewnętrznymi siłami - no co tu ukrywać - po prostu niszczą mój Kraj, moją Ojczyznę, mój Dom. Od razu też nasuwają mi się skojarzenia nie tylko z okresem okupacji niemieckiej, ale również z rokiem 1939, gdyż obecnie mamy sytuację dokładnie taką samą jak wówczas, z tą różnicą jedynie że granic naszych nie szturmuje regularne wojsko, lecz tabuny migrantów, używane jako broń w wojnie hybrydowej przeciwko mojej Ojczyźnie. Staram się o tym nie mówić, nie pisać, ani nie pokazywać po sobie, ale wewnętrznie spala mnie to do kości. Czuję wręcz fizyczny ból duszy, gdy pomyślę sobie o tym, co przez te pół roku zostało już poczynione przeciwko Polsce i to głównie rękami samych Polaków. W głowie układam różne scenariusze wydarzeń, ale niestety większość z nich sprowadza się do tego, że aby przebudzić to - co by nie mówić - w dużej mierze oszukane społeczeństwo, należy pozwolić tej ekipie która obecnie administruje naszym krajem (bo nie są to nawet rządy) jeszcze przez jakiś czas pozostać u steru. Niestety, wydaje się bowiem że nie ma innego wyjścia jak nauka przez porządny wpi...l, niestety, jeśli ktoś na własnej dupie nie doświadczy tych wszystkich "wspaniałości" które serwuje nam obecna ekipa "uśmiechniętej Polski", jeśli nie doświadczy tego namacalnie tak, aby zabolało, to niestety dalej będzie wchodziło dwa razy do tej samej kałuży z której w 2015 udało się w jakiś sposób wyjść. Dla mnie jest to niepojęte, ale może ja jestem mocno ograniczony w swojej perspektywie pojęciowej. W każdym razie musi boleć, niestety nie ma wyjścia. To społeczeństwo raz jeszcze musi doświadczyć porządnego kopa w tyłek. A poza tym za dobrze nam było, za szybko się rozwijaliśmy, za bezpiecznie było w kraju, nie było gwałtów, nie było niebezpieczeństwa terrorystycznego, no ale był PiS, a jak wiadomo nie ma nic gorszego na tym świecie niż PiS (i Konfederacja przy okazji).
Uśmiechnięta Polska będzie więc nas raczyła całkowitym cofnięciem wszelkich inwestycji pro-rozwojowych (CPK, atom, port kontenerowy w Świnoujściu, rozbudowa portu w Szczecinie - o tym można zapomnieć). Swoją drogą czy to nie jest żałosne, że sami obywatele muszą wymuszać na rządzie tworzenie inwestycji które służą naszemu krajowi? Przecież to jest jakieś kuriozum, ja tego nie pojmuję i jedyne co mi przychodzi do głowy to jawne działanie na niekorzyść Rzeczypospolitej i w interesie czy to Brukseli czy Berlina, czy Moskwy... to już bez znaczenia. Teraz zaś Polska jest atakowana z dwóch stron od wschodu i od zachodu. Na wschodzie mamy od prawie trzech lat ataki hybrydowe na naszą granicę w celu destabilizacji sytuacji wewnętrznej w naszym kraju, w przypadku jakiegokolwiek poważniejszego konfliktu wojennego. Co zaś z tym robią rządzący? Co robi Kosiniak-Kamysz, co robi Bodnar, i co wreszcie robi Donald Tusk? Zabraniają wojsku (które sami wysłali na granicę) i Straży Granicznej (choć oczywiście w przypadku tej drugiej to wchodzą w grę zupełnie inne procedury) używać broni przeciwko najeźdźcom, którzy chcą się do nas dostać, chcą włamać się do naszego domu, a wojsko ma związane ręce. Nie może strzelać, żołnierze nie mogą się nawet bronić, a co najwyżej mogą ginąć na granicy, bo dla Tuska liczą się aktywiści z grupy granica (i innych temu podobnych c*** wie przez kogo finansowanych), działających przeciwko naszemu państwu jako piąta kurwa kolumna. Śmierć sierżanta Mateusza Sitka, który zginął kilka dni temu na wschodniej granicy w obronie ziemi Najświętszej Matki Polski, dla tych ludzi jest jak splunięcie - wczoraj był, dzisiaj go nie ma, jutro może zginie kto inny - kogo to obchodzi?! A w Moskwie i w Mińsku śmieją się z tych debili z naszego rządu, bo żołnierz polski nie może nawet użyć broni na gumowe kule przeciwko inwazji która cały czas trwa. Jak to skomentować? bo ja nie potrafię.
To teraz do tego wszystkiego przyszedł również atak ze strony Niemiec, którzy po wprowadzeniu tutaj (jak to się wyraził Rafał Ziemkiewicz) swojego strupla w osobie Donalda Tuska, już na bezczela oficjalnie traktują nas jak swoją podkolonię a niemiecka policja bezczelnie przerzuca do nas imigrantów, którzy teoretycznie zjawili się w Niemczech przechodząc przez Polskę, ale kto to udowodni? Kto to sprawdza? My mamy im wierzyć na słowo? A może pytanie powinno brzmieć zupełnie inaczej, czy mamy w ogóle mamy jakiekolwiek służby, czy to już jest taki kartonowy kraj, coś na kształt domku z kart. Przyznam się szczerze ręce opadają. Nie będę też Was dziś zanudzał swoimi wynurzeniami zbyt długo, być może coś jeszcze napiszę w tym temacie (widząc do jakiej czarnej dziury wkłada wrzuca nas ta ekipa "uśmiechniętej Polski", to raczej pewne że tak się stanie). Chciałbym jednak aby wszyscy politycy (czy to z wewnętrznej piątej kolumny, czy też reprezentujący siły zewnętrzne) którzy myślą że ten naród można ujarzmić i w jakiś sposób znowu podporządkować, żeby wiedzieli że tak się nie stanie. Polska zresztą jest niesamowitym krajem, zobaczcie jaki my mamy niesamowity potencjał wzrostowy, a jesteśmy notorycznie gnębieni przez niekontrolowaną biurokrację i wszelkiego typu ograniczenia jakie są nam narzucane, a i tak nasz kraj ma niesamowity potencjał wzrostowy. Gdyby stworzyć warunki umożliwiające nam swobodny rozwój gospodarczy, gdybyśmy stworzyli potężną armię, stalibyśmy się najsilniejszym krajem w Europie i nikt nie byłby w stanie nas pokonać ani gospodarczo, ani militarnie, ani politycznie (tutaj należałoby totalnie wymienić kadry i zgodnie z powiedzeniem Cejrowskiego "Wszyscy k...a won!"). Wrócilibyśmy do czasów wielkiej Rzeczypospolitej, o której na początku XVII wieku pisał jeden z francuskich podróżników, że gdyby Polacy zaprzestali wzajemnych waśni i zjednoczyli się politycznie pod wspólnym sztandarem, żadna siła w Europie nie byłaby w stanie się im oprzeć, a Azja łatwo stałaby się ich łupem. Dziękuję i przepraszam za zbyt emocjonalne ukazanie tematu.
A TUTAJ ROZWINIĘCIE TEGO O CZYM NAPOMKNĄŁEM
PS: KONIECZNIE NALEŻY ODTWORZYĆ KORPUS OCHRONY POGRANICZA, A POZA TYM ZBUDOWAĆ CPK, ELEKTROWNIĘ ATOMOWĄ... I CO TU DUŻO MÓWIĆ - JA PO PROSTU DOMAGAM SIĘ BUDOWY WIELKIEJ POLSKI.
GDZIE TERAZ SĄ AKTYWIŚCI, GRUPA GRANICA, OSTASZEWSKIE, STUHRY, A PRZEDE WSZYSTKIM GDZIE JEST AGNIESZKA HOLLAND?
Przyznam się szczerze że początkowo miałem pominąć ten temat i nawet nie próbować go podejmować. Uznałem bowiem że nie ma sensu pisać o rzeczach które są jak najbardziej oczywiste i które już zostały wypowiedziane tyle razy, a jak na razie nie ma żadnego odzewu i żadnego odzewu też się nie spodziewam - przynajmniej od tego żałosnego rządu. Potem jednak doszedłem do wniosku że głupio tak nic nie powiedzieć, w tym temacie, tym bardziej że - choć staram się oczywiście trzymać je na wodzy - to jednak emocje we mnie pulsują. Pierwotnie bowiem zamierzałem podjąć temat dosyć zabawny, komediowy, rozweselający, no ale w tych okolicznościach oczywiście nie wchodzi to w rachubę. A okoliczności o których wspominam zapewne wszystkim są dobrze znane. W dniu wczorajszym (a w zasadzie to już praktycznie w niedzielę) odszedł z tego świata jeden z żołnierzy strzegących naszej wschodniej granicy na odcinku z Białorusią, szeregowy (obecnie awansowany na sierżanta) Mateusz Sitek. Młody, 21-letni chłopak, który służbę w Wojsku Polskim rozpoczął w grudniu ubiegłego roku. Zginął pół roku później, zamordowany przez jakiegoś bydlaka (prawdopodobnie z Bliskiego Wschodu), który próbował przedrzeć się przez naszą wschodnią granicę... do Europy, po wysoki i łatwy socjal oraz młode kobiety. Mateusz Sitek został ugodzony nożem, przywiązanym (czy przytwierdzonym) do długiego patyka, który to nóż wcześniej został zanurzony w jakiś fekaliach. Młody żołnierz został dwa razy ugodzony w brzuch i w klatkę piersiową. Trafił do szpitala (najpierw na miejscu tuż przy granicy), a potem przewieziony został helikopterem do Warszawy. Chłopak ("chłopak", Bohater - Obrońca Polskich Granic) jednak nie przeżył nie tyle samego ataku, nie tyle owych ciosów (które być może nie były śmiertelne), ale ponieważ nóż był zakażony, więc wystąpiły powikłania, wdało się zakażenie i realnie nie było już możliwości Mateusza ocalić.
Ale przecież żołnierz musi brać pod uwagę również i taki fakt, że może zostać ranny, lub nawet zginąć, bo taka właśnie jest służba, (nie praca, służba dla Ojczyzny). Problem tylko polega na tym, że nie mamy żadnej wojny, bomby nie spadają nam na głowę, a żołnierze nie muszą ryzykować bezpośrednio własnego życia po to tylko, aby odeprzeć agresję nieprzyjaciela (przynajmniej oficjalnie oczywiście). Realnie jednak jak wiadomo, od sierpnia 2021 r. mamy destabilizację naszej wschodniej granicy na odcinku z Białorusią, gdyż setki a nawet tysiące ściągniętych tam przez reżim Łukaszenki szuszfoli, pragnie przejść przez nasz kraj głównie po to, aby dostać się na Zachód (głównie do Niemiec). Czyli ewentualność utraty zdrowia sytuacji atak (i to niekoniecznie ataku z udziałem noża, ale chociażby zaostrzonego patyka którym można uszkodzić oko) jest więc bardzo duże, również duża jest ewentualność utraty życia jak widzimy w przypadku pana Mateusza Sitka. Ale czy możemy mieć pretensje do ludzi którzy (wyszkoleni przez służby specjalne Białorusi, a z pewnością i Rosji), zaprawieni w walkach (chociażby w Afganistanie), starają się sforsować tę granicę, nie patrząc na konsekwencje, tym bardziej jeśli z naszej strony tych konsekwencji nie ma żadnych. I właśnie nad tym chciałbym się teraz pochylić, bo tak naprawdę to nie jakiś muzułmański bandyta odebrał życie Mateuszowi Sitkowi - naszemu Bohaterowi, to nawet nie nóż ani ów patyk którym go dźgnął odebrał Mu życie. Nie! Życie odebrali młodemu żołnierzowi nasi politycy, a szczególnie obecna ekipa - która jeszcze do niedawna otwarcie hańbiła polski mundur i mieszała Polskich Żołnierzy - naszych Obrońców Granic... z gównem (bo już nawet nie z błotem). To tę ekipę wspierali pseudo-celebryci, pseudo-artyści, wszelkiej maści pajace, hochsztaplerzy i cwaniacy. To pan Frasyniuk - "legenda" Solidarności, który ponoć był takim kozakiem, że nie można go było złapać i komuniści mieli problem ze schwytaniem pana Frasyniuka bo tak się dobrze ukrywał (😂). Tylko jakimś cudem Kiszczak stwierdził jeszcze w 1988 czy 1989 roku że z Frasyniuka jest większa korzyść gdy przebywa na wolności, niż gdyby siedział w więzieniu, ale jeśliby chcieli, to nawet godziny dłużej nie byłby on wolny. I ta "legenda" śmiała dwa lata temu obrażać naszych żołnierzy, ten marny człowieczek o mentalności żula śmietnikowego śmiał pluć na mundur Żołnierza Wojska Polskiego. Niech on się cieszy (on i wszyscy jemu podobni) że żyjemy w takim państwie z kartonu, jakim jest III RP, bo gdybyśmy się cofnęli do lat 30-tych, to taki Frasyniuk na drugi dzień po tej swojej wypowiedzi, trafiłby do Brezy, gdzie miałby czas troszeczkę zastanowić nad swoim życiem (w 1930 r aresztowany poseł Libermann - a był to człowiek ideowo zbliżony do komunizmu, choć sam komunistą nie był - w drodze do więzienia w Brześciu nad Bugiem, eskortujący go strażnicy zatrzymali auto, wyciągnęli pana posła na zewnątrz gdzieś w otwartym polu i... kazali mu całować polską ziemię, na którą wcześniej pluł (bo i takie jego sejmowe mowy się zdarzały). Niestety ale w tym przypadku uważam że nie ma innego wyjścia (i możecie mnie nazywać zamordystą czy totalitarystą, mam to gdzieś, powiem nigdy takowym nie byłem i nie będę), lecz jeśli do pewnych ludzi nie dotrą słowa, które tłumaczą im że działają przeciwko interesowi Państwa Polskiego i naszego Narodu, i dopiero wtedy, jak taki jeden z drugim dostanie w ucho, to zastanowi się nad swoim postępowaniem i dojdzie do wniosku, że to co czynił było niewłaściwe. Podpisuję się pod tymi słowami obiema rękoma, choć nie są one moje, a wypowiedziane zostały przez Marszałka Piłsudskiego.
Inną sprawą jest jakość naszych celebrytów. Przecież to co mamy obecnie, to jest jakiś totalny chłam (i nie mówię tutaj o Opolach czy Eurowizjach - czego nie oglądam już od lat). Mówię o jakości, o tym z jakiego budulca ulepieni zostali współcześni celebryci, w porównaniu chociażby do ludzi zajmujących się kulturą i sztuką sto lat wcześniej. Pokażcie mi bowiem takich aktorów jak Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Jan Kiepura, Jadwiga Smosarska (w 1932 r. odrzuciła kontrakt w Hollywood bo nie chciała wyjeżdżać z Polski), Ina Benita, Loda Niemirzanka czy Nora Ney. A kogo mamy dzisiaj, panią Jandę (która czuje się jakby ciągle na nią oddawano kał), panią Kurdej-Szatan, Kayah, Wojewódzkiego, Zelta, Żebrowskiego? Powiem kolokwialnie bez jaj. Widać już oficjalnie jak ogromna różnica jakościowa dzieli nas współczesnych, od ludzi, którzy żyli 90, 100 lat temu. I ci wszyscy pseudo-celebryci i pseudo-artyści chórem (jakby ktoś na nich oddawał kał) pluli na polski mundur i polskich Obrońców Granic. I wszyscy oni oczywiście gremialnie (jak banda lemingów) wspierali reżim Donalda Tuska. Pan Sterczewski robił z siebie błazna na granicy biegając z reklamówkami, Filip i Flap - czyli Joński i Budka przynosili pizzę, albo jakieś inne zupki. Pani Jachira (to też jest modelka) konsekwentnie opluwała nie tylko polskich żołnierzy, ale również Polaków jako takich i polskie wartości oraz symbole niesławny: "Bób, hummus, włoszczyzna"). No i oczywiście pani Agnieszka Holland, spiritus movens całej obecnej sytuacji, autorka antypolskiego gniota pod tytułem "Heimkehr" "Zielona granica", w którym przedstawiła Żołnierzy Straży Granicznej i Wojska Polskiego jako... bandytów, po prostu bandytów. Wszyscy ci celebryci (bez wyjątków) mają teraz krew na rękach 21-letniego żołnierza Mateusza Sitka.
Ale to co rzeczywiście może człowieka wyprowadzić z równowagi, to jest fakt, iż przy tym rządzie (za PiS-u, ale nie sądzę żeby były aż tak drastyczne zakazy) zarówno Żołnierze Wojska Polskiego jak Straży Granicznej i Policji mają realnie związane ręce, gdyż nie mogą użyć broni palnej... nawet we własnej obronie. Aresztowanie z końcem marca tego roku dwóch żołnierzy Wojska Polskiego, którzy zmagając się z pięćdziesięcioosobowym tłumem migrantów oddali strzały ostrzegawcze najpierw w powietrze, a następnie pod nogi tych bandytów (oczywiście nikogo nie raniąc) zostali wyprowadzeni znad granicy w kajdankach na rękach przez żandarmerię wojskową podległą oczywiście pod pana "tygryska" Kosiniaka-Kamysza. Żołnierze ci zostali pozostawieni sami sobie, ponieważ partyjne wojsko (a szczególnie kadra oficerska, która woli przymilać się do polityków niż pielęgnować etos oficera Wojska Polskiego i przede wszystkim dbać o własnych żołnierzy) pozostawiła ich zupełnie samych, nawet nie zapewniając im adwokata i gdyby nie zbiórka wśród samych żołnierzy znad granicy, to do dzisiaj ta dwójka siedziałaby w areszcie. Co ciekawe śmierć Mateusza Sitka nastąpiła właśnie w tym miejscu, w którym ponad dwa miesiące wcześniej zostali aresztowani dwaj żołnierze Wojska Polskiego, i teraz powstaje pytanie: Mateusz Sitek zginął dlatego, że nie chciał mieć problemów z prawem, nie chciał zostać wyprowadzony w kajdankach przez żandarmerię wojskową podległą głupim politykom, którzy boją się że im słupki poparcia spadną (szczególnie teraz, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego). Skoro tak, to jedyne co mógł zrobić to dać się zabić! Ewentualnie uciekać lub odwrócić się w inną stronę i nie patrzeć jak bandyci przekraczają nasze granice, ponieważ żołnierz Wojska Polskiego, Straży Granicznej i Policjant realnie na granicy jest tylko marionetką i stoi tam po to, żeby politycy mogli powiedzieć że coś robią. Żeby pan "tygrysek" Kosiniak-Kamysz wyszedł na konferencję prasową i powiedział w blacków fleszczy: "stoimy murem za polskim mundurem". Doprawdy? Tygrysku, kiedy ty stałeś murem za polskim mundurem? Przecież ty nawet w wojsku nie byłeś, a jesteś ministrem Obrony Narodowej. To jest kpina, to jest naplucie żołnierzom w twarz, mało tego to jest naplucie w twarz nam wszystkim.
Ja widzę w tym momencie tylko jedno wyjście z całej tej sytuacji, które i tak będzie tylko połowicznym rozwiązaniem sprawy, ale od czegoś trzeba zacząć. Natychmiastowa dymisja Kosiniaka-Kamysza, Bodnara (czyli takiego tuskowego prokuratora Wyszynskiego) i oczywiście na końcu sam sprawca całych tych nieszczęść naszej Ojczyzny, które niestety nie omijają nas od grudnia zeszłego roku, czyli Donalda Tuska - pełniącego obecnie funkcję premiera rządu Rzeczpospolitej Polskiej. Następnie wszystkich tych prokuratorów wojskowych, którzy stali za aresztowaniem owych dwóch żołnierzy na granicy, wysłałbym bez broni (po co im broń? i tak nie mogą jej użyć) bezpośrednio na granicę żeby zobaczyli jak to jest, jak masz do czynienia z hordą agresywnych bandytów, którzy chcą się dostać do twojego kraju i uczynią to bez względu na środki (tym bardziej jeśli wiedzą - a wiedzą doskonale - że Wojsko Polskie nie może nie tylko do nich strzelać, ale nawet interweniować w żaden zdecydowany sposób, który może zostać potem odebrany jako przekroczenie uprawnień). Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i ciekawe co zrobili by ci świntojebliwi prokuratorkowie, gdyby bandyta z nożem na kiju zamoczonym w fekaliach zbliżyłby się do nich z zamiarem zadania śmiertelnego ciosu.
To tyle na dzisiaj. To co leżało mi na sercu, napisałem i tak jeszcze się zastanawiam, w zasadzie po jakiego grzyba potrzebni nam są politycy? Przecież oni nie generują żadnego dobra, niczego nie tworzą a jeśli już to durne ustawy które mają nam albo odebrać pieniądze w postaci nowych podatków, albo wprowadzić jakieś inne durnoty administracyjne które też mają nas wydoić z kasy lub też uczynić z nas powolnych i posłusznych, grzecznych niewolników, którzy chodzą na wybory wtedy kiedy się im każe, a poza tym siedzą cicho i wykonują polecenia swoich panów (pamiętacie Kochani zakaz wejścia do lasów w czasie "pomoru" - ja pamiętam). Oczywiście nie oznacza to że nie powinniśmy mieć przywódców, liderów - owszem (których my sami wybierzemy i których będziemy mogli odwołać jeśli nie spełnią naszych oczekiwań), ale politycy jako grupa zawodowo-społeczna są nam potrzebni jak przysłowiowy zeszłoroczny śnieg. Przyznam się szczerze że już nie mogę patrzeć na niektóre twarze z tak zwanego politycznego ogródka i staram się naprawdę przynajmniej neutralnie myśleć o tych ludziach, choć nie jest to wcale łatwe. Pytanie tylko czy przez walkę o słupki poparcia dla takich panów jak Tusk, Bodnar i Kosiniak-Kamysz oraz całej masy tego tałatajstwa które siedzi za biurkami i nigdy nie wąchało nawet prochu, będą ginęli kolejni żołnierze Wojska Polskiego, Straży Granicznej Policji?
PS: w Niemczech również zmarł policjant, który został dźgnięty nożem w plecy przez migranta. Pewnie też nie miał prawa użyć środków przymusu bezpośredniego. Cóż, niestety ale przez polityczną poprawność, głupotę politruków i jeszcze większy debilizm aktywistów wszelkiego typu, popłynie jeszcze wiele krwi niewinnych osób.
KOLEJNA ODSŁONA POLITYCZNYCH MEMÓW, TEMATY KTÓRE ZOSTAŁY WCZEŚNIEJ POMINIĘTE ALBO TEŻ POJAWIŁY SIĘ NIEDAWNO
POGŁOS KIERWIŃSKIEGO
GDY RANO MUSISZ IŚĆ DO ROBOTY, ALE WCIĄŻ W USZACH HUCZY CI POGŁOS
OŁTARZYK 🤭
LISIE ELITY III RP 🦊
CZY MOŻNA MOLESTOWAĆ PODWŁADNE SOBIE KOBIETY W PRACY? OCZYWIŚCIE ŻE MOŻNA, TYLKO TRZEBA POCZEKAĆ NA PRZEDAWNIENIE ZARZUTÓW I POTEM W GLORII NIEWINNEGO MOŻNA BRYLOWAĆ NA CAŁEGO
BUDULCOWI
JA Z TĄ PANIĄ I CAŁYM LEWICOWO-LIBERALNYM SALONEM III RP NIE CHCIAŁBYM UBIĆ MUCHY W KIBLU, A CO DOPIERO COKOLWIEK Z NIMI BUDOWAĆ
KOSZMAR HISTORII
CZY TYLKO JA MAM WRAŻENIE ŻE WRACAJĄ CZASY GENERALNEGO GUBERNATORSTWA?
NIEMIECKI PORZĄDEK W EUROPIE
O PRZEPRASZAM, JUŻ MAM PEWNOŚĆ
"IMPORT SIŁY ROBOCZEJ Z KOLONIZOWANEGO KRAKOWA (...) DROGA DO RZESZY DLA POLSKICH ROBOTNIKÓW WYKWALIFIKOWANYCH (...) I TAK ZACZYNA SIĘ TRANSPORT DO RZESZY POD NADZOREM KIEROWNIKA PODRÓŻY, KTÓRY DOSTARCZA ROBOTNIKÓW DO ICH MIEJSC PRACY"
KRAKAUER ZEITUNG
(3 grudnia 1939)
INWAZJA!
"WPUŚĆMY ICH, KIM SĄ SPRAWDZI SIĘ PÓŹNIEJ"
TUTAJ NAJWIDOCZNIEJ JEDEN Z TYCH JUŻ WPUSZCZONYCH DO NIEMIEC KARDIOCHIRURGÓW, STARA SIĘ UDOWODNIĆ WSZYSTKIM ŻE JEGO UMIEJĘTNOŚCI ZAWODOWE NIE SĄ W KIJ DMUCHAŁ, I PRZEPROWADZA BADANIE NA OTWARTYM SERCU - TYLKO NIE TRAFIŁ. ALE TO SIĘ ZDARZA - ZALICZAMY!
SZTURM IMIGRANTÓW NA POLSKĘ OD STRONY BIAŁORUSI
I TUTAJ ŻARTY SIĘ KOŃCZĄ, OSTATNIO RANNYCH ZOSTAŁO TRZECH POLSKICH STRAŻNIKÓW GRANICZNYCH, I TO DLATEGO ŻE GŁUPIA, SPRZEDAJNA WŁADZA ZABRANIA IM UŻYĆ BRONI PALNEJ W SYTUACJI BEZPOŚREDNIEGO ZAGROŻENIA ŻYCIA.
JA W OGÓLE MIAŁBYM RADĘ CO DO STRAŻY GRANICZNEJ. WEDŁUG MNIE NALEŻY JĄ ROZWIĄZAĆ I POWOŁAĆ PONOWNIE KORPUS OCHRONY POGRANICZA, A NASTĘPNIE USTAWIĆ KARABINY MASZYNOWE I ŻOŁNIERZY Z BRONIĄ AUTOMATYCZNĄ NA CAŁEJ DŁUGOŚCI ZAPORY. A POTEM TYLKO CZEKAĆ NA AHMEDA...