Mali chłopcy zawsze chcą być żołnierzami,Indianami,
policjantami, strażakami albo prezydentami - rosną, starzeją się, bywają żołnierzami, Indianami, strażakami, policjantami, prezydentami. Miewają już swoje komże, psy i okręty - a jednak tak naprawdę chcą jedynie być kimś innym i zadręczają się tym do śmierci.
Nieszczęśliwy kto nie jest takim małym chłopcem, dorosłym małym chłopcem, który gdzieś w zakamarku duszy hołubi wielkie marzenie, tęsknotę za czymś innym, odległym, lepszym...
Ponieważ Unia Europejska i całe zachodnie lewactwo dostało zajoba na punkcie Elona Muska, więc dzisiaj kilka memów z tym związanych. Swoją drogą pięknie jest patrzeć jak ta cała lewica, "lyberałowie" i całe to międzynarodowe lewactwo piszczy ze strachu w obawie przed utratą władzy i związanych z tym konfitur oraz przywilejów. A boją się bo w Kanadzie upadł lewacki, zamordystyczny rząd Justina Trudeau i jeśli dzięki platformie X należącej do Elona Muska uda się przejąć władzę przez konserwatystów w Kanadzie, to cała europejska i amerykańska lewica będzie miała pełne gacie że strachu. Robią więc to, co umieją najlepiej czyli cenzurować, bo doskonale zdają sobie sprawę że nie kontrolując mediów społecznościowych, takich jak właśnie X (dawniej Twitter) czy Facebook, czy YouTube, gdzie treści zdroworozsądkowe coraz częściej biorą górę i nie są to treści związane z lewicowo-liberalnym mainstreamem, to oni doskonale wiedzą, że bez tego nie mają żadnych szans wyborczych, a oni całą swoją karierę postawili tylko na pasożytowanie na nas, zwykłych podatnikach którzy mamy finansować tych żyjących we własnym świecie nierobach.
Nie jest to wykład polityczny więc na tym poprzestanę, ale warto wrócić jeszcze do tego tematu, bo widać wyraźnie że władzy, władzuni, władzuchny nie sposób tak łatwo oddać, tym bardziej jak przez dekady się na niej pasożytowało i uznawało wręcz za dziedziczną, nam zaś oferując wysokie podatki (zielone łady, niebieskie łady, tęczowe łady), pracę praktycznie do śmierci i za symboliczną "miskę ryżu".
"SŁUCHAJ "MELON" - MUSISZ BYĆ TWARDY" 👍😉
DOBRZE ŻE JEST "BOLESŁAW", MUSK BY NIC BEZ NIEGO NIE ZROBIŁ
CO TU KOMENTOWAĆ?
CO SIĘ DZIWICIE CHŁOPAKOWI, ROBI NA RUMUŃSKĄ PANDĘ: PAN DA, PAN DA! 🤭
BYŁ JUŻ CZARNY JULIUSZ CEZAR, CZARNA KLEOPATRA, CZARNA SYRENKA A NAWET CZARNA BRYTYJSKA ARYSTOKRACJA W XIX WIEKU W SERIALU "BRIDGERTONOWIE" 🧐, MOŻE BYĆ I CZARNY ELON MUSK
(A teraz ja czekam na białego Martina Lutera Kinga) 😁
MOŻE TO TROCHĘ SUCHAR, ALE MIMO TO OPOWIEM TEN DOWCIP:
Gdy ktoś nazwie cię rasistą, co robisz?
- Nic, wsiadasz na swojego murzyna i odjeżdżasz 😚
SPOKOJNIE, JUŻ WKRÓTCE NAS WSZYSTKICH ZASTĄPI SZTUCZNA INTELIGENCJA (ALBO EKSTERMINUJE) 😶🌫️
I CHOĆ ELON MUSK NIE JEST GOŚCIEM Z MOJEJ BAJKI, CENIĘ GO PRZYNAJMNIEJ ZA TO:
Zapraszam na bardzo ciekawy trolling pewnego internetowego oszusta, wyłudzającego pieniądze, kryptowaluty i... wszystko co im wpadnie w ręce. Przyznam się szczerze że można się uśmiać, biorąc pod uwagę fakt, że facet który to nagrywa, robi sobie z nich po prostu bezczelne jaja i do końca utrzymuje ich w świadomości że cała ta transakcja dojdzie ostatecznie do skutku, pomimo że w trakcie rozmowy często się panowie wzajemnie obrażają od debili, chu...ów i wytykają sobie wszelkie intelektualne i fizyczne ułomności. Wybrałem taki oto przykład, ponieważ wydaje mi się jednym z lepszych i zabawniejszych - tak na zakończenie weekendu.
2:20 - "Jest pan obok komputera?" (od razu przypomina się nieśmiertelne: "Siostra Basen niedaleko aparatu") 🥴
5:55 - "Pan mi śmierdzi takim ukraińskim oszustem" 😙
6:35 - "Ja mam takiego żółwia wodno-lądowego i on ostatnio jest chory, bo zjadł ukraińskie pierogi i mi rzyga na zielono. Jezu jak mi się porzygał" 😂
7:10 - "Pan poczeka, bo żółw znowu mi rzyga (po siedmiu minutach rozmowy) "Słucham pana, z czym pan do mnie dzwoni?" 🤣
11:25 "Pan jest chujem"
"A pan jest debilem" 🙄
12:35 "Pan jest z Kazachstanu?"
"Ale ja już nie będę się więcej z panem kontaktował!"
"Nie, to może niech jakiś inny Ukrainiec zadzwoni?!"
13:20 - "Brutus (żółw) uciekaj stąd, nie przeszkadzaj, teraz rozmawiam z panem, porządnym oszustem... znaczy analitykiem" 🤣
14:20 - "Pan jest debilem!"
"Nie, pan jest debilem!"
"Nie, nie, nie, zaprzeczam!" 😭
16:50 - "Panie Eugeniuszu, nasze rozmowy są nagrywane, nas słuchają..."
"Kto nas słucha, Ukraińcy?" 😂
"Panie Witaliju, a czemu mnie pan nie poinformował że rozmowy są nagrywane?"
"Ponieważ mam to w dupie!" 🤭
17:50 - "Albo pan wpłacasz, albo..."
"To wpłacam, czy wypłacam, niech się pan zdecyduje" 😙
22:50 - "Może normalny przelew panu zrobię? (...) A jakiś system płatniczy macie, taki nielegalny, dla oszustów?" 🤣
23:40 - "Zróbmy to jeszcze raz. Pan się musi skupić, bo pan jakiś nierozgarnięty jest" 😄
"Zamknij ryja i podaj kod"
"Ale dlaczego pan tak nieładnie do mnie mówi? Panie witaliju, proszę mnie teraz przeprosić?" 😆
Dziś drobne powtórzenie zabawnego (choć i groźnego) wydarzenia sprzed miesiąca, czyli owego sławnego już (szczególnie w sieci) ataku na stację benzynową Orlen w Rymaniu, którego ponoć miała dopuścić się kobieta, będąca pod wpływem narkotyków, która zdemolowała autem drzwi wejściowe do budynku stacji paliw. Do klasyki przeszły już też takie zwroty jak: "Strzelaj w opony, strzelaj w opony człowieku!" 😅, albo "Zostaw, zostaw ten samochód!", albo też: "Człowieku, w instrybutor nie strzel", 😄, albo: "Wezwij wsparcie", "jakie wsparcie, człowieku" 😂. Jednak muszę powiedzieć że oryginał został w tym przypadku przebity, przez filmik z kanału YouTube: SPInkafilmstudio pt: "Blok Ekipa - Instrybutor". Przyznać się muszę, że dość rzadko oglądam filmy z tego kanału (chyba że akurat nie mam nic lepszego do roboty, a i w sieci nie ma nic ciekawszego do obejrzenia), ale ten akurat filmik im się udał. Według mnie przebił oryginał i naprawdę potrafi poprawić człowiekowi humor, szczególnie z rana. Działa lepiej niż poranna kawa (której akurat ja osobiście nie pijam 😎). Zapraszam:
Propaganda wizualna na scenie i na ekranie ma też wielkie znaczenie w życiu politycznym. Podczas rewolucji rosyjskiej, a także na frontach dwóch wojen, w Rosji wielkim powodzeniem cieszyły się teatry objazdowe, najwybitniejsi artyści służyli w tej formie, sprawie podnoszenia ducha walczących. Propaganda filmowa jest szczególnie charakterystyczna właśnie dla tego kraju, gdzie filmy, doskonale wyreżyserowane i grane przez najlepszych aktorów, są niemal bez wyjątku tendencyjne, to znaczy niosą przesłanie propagandowe po to, żeby ułatwiać realizację zadań stawianych w samej Rosji (bądź dawniej w Związku Sowieckim).
Zanim zajmiemy się nowoczesną propagandą polityczną jako taką, warto powiedzieć kilka słów o działalności ściśle z nią związanej, a mianowicie o zawodzie dziennikarza. Dziennikarz jest również "inżynierem dusz"; powinien doskonale znać instrument, na którym gra - całą klawiaturę ludzkich popędów i instynktów, ich otchłani i sublimacji, powinien umieć świadomie wywołać wśród mas pożądane odruchy warunkowe, hamować jedne, wyzwalać inne, tworzyć nowe, prowokować działania. Dla osiągnięcia tych celów dysponuje on potężnym narzędziem - prasą (chociaż prasa rozporządza dziś niezwykłymi i znacznie skuteczniejszymi niż kiedyś możliwościami technicznymi, stwierdzić trzeba, że jej wpływ maleje. Podczas Rewolucji Francuskiej odegrała ona bardzo wielką rolę jako organ propagandy politycznej, w wieku XIX i na początku naszego stulecia osiągnęła swe apogeum, ale od zakończenia pierwszej wojny światowej - z powodu stale rosnącej demokratyzacji polityki, stosowania jako broni propagandowej metod sugestywnych trafiających do każdego, a także ogromnego rozpowszechnienia radia (a w dzisiejszych czasach również telewizji i internetu) - rola prasy drukowanej schodzi na drugi plan). Wystarczy przypomnieć kryzys z września 1938 roku, czy
drugą wojnę światową, kiedy miliony ludzi tkwiły przy odbiornikach radiowych, które informowały ich oczywiście znacznie szybciej niż gazety. Inną przyczyną pewnego spadku wpływów prasy jest ogromna ilość tytułów, konkurencja między nimi, w widoczny sposób zbyt komercyjna oraz ich objętość - często 20 stron i więcej - utrudniająca szybkie zorientowanie się (czyli to. co dzisiejszy człowiek ceni najbardziej). Niemniej jednak rola jaką odgrywa prasa jest nadal na tyle poważna, że należy o niej wspomnieć, mówiąc o środkach propagandy politycznej.
Chociaż pismo polityczne z reguły odwołuje się do rozumowania, ponieważ dostarcza czytelnikowi informacje na temat interesujących go wydarzeń lub komentarze rzucające światło na całość mniej lub bardziej związanych ze sobą wydarzeń politycznych, to jednak ma ono możliwość (i z reguły z niej korzysta) odwoływania się do emocji czytelnika. Osiąga to za pomocą innej, bardziej tendencyjnej informacji, wywołującej u czytelnika pożądany stan emocjonalny, albo też używając takich a nie innych słów, czy też stylistyki, potrąca określone struny ludzkiej duszy, wyzwalając odruchy warunkowe, które chce wykorzystać do osiągnięcia własnych celów lub celów grupy społecznej, której jest organem. Pismo może też wywoływać określone stany emocjonalne wśród czytelników odpowiednio łamiąc publikowane materiały i opatrując je tytułami w formie sloganów czy symboli. W dzisiejszych czasach, kiedy ludziom tak się spieszy, że nie mają nawet czasu dokładnie przeczytać gazety, czytelnicy zadowalają się rzuceniem okiem na tytuły wiadomości i artykułów, a przede wszystkim na tytuły na pierwszej stronie, które w niewielu słowach kształtują określoną orientację, nastawienie, tendencję. Nie trzeba chyba dodawać, że pisma polityczne, zwłaszcza organy partyjne, wygrywają wojownicze instynkty. Okazję po temu stwarzają przede wszystkim polemiki z przeciwnikami politycznymi.Wspomniane tu możliwości działania mogą być pogłębione przez ilustracje przekazujące idee i uczucia z wyjątkową szybkością i szczególnie cenne jako środki wywołania pożądanych nastrojów. Racjonalna organizacja redakcji zmierza przede wszystkim do stworzenia archiwum informacji i ilustracji, sklasyfikowanych w takisposób, żeby można było szybko odnaleźć je i wykorzystać, co oczywiście zgodne jest z wymogami walki politycznej za pośrednictwem prasy.
Zanim omówimy kilka przykładów zaczerpniętych z historii politycznej ludzkości i stanowiących ilustrację tego co powiedzieliśmy, wydaje się nam celowe powiedzieć o samych zasadach nowoczesnej propagandy politycznej, zasadzającymi się na zdobyczach współczesnych nauk biologicznych. Analiza ta będzie przydatna do lepszego zrozumienia przykładów historycznych. Opiera się ona na następujących podstawowych faktach. Wielkie masowe ruchy cechujące naszą epokę i uzewnętrzniające się w czynności głosowania (wybory, plebiscyty) lub działaniach ulicznych (demonstracje, zamieszki rewolucyjne) nie są wynikiem świadomych przemyśleń jednostek składających się na masę, lecz skutkiem fizjologicznych procesów nerwowych, celowo wywoływanych przez bodźce zewnętrzne z arsenału propagandy, demagogii lub - jeszcze lepiej "psychologii". Dotyczy to zarówno "prawdziwych" demokracji, które - jak twierdzą kierują się tezami Deklaracji Praw Człowieka, jak i współczesnych dyktatur, które w rzeczywistości nie są prawdziwymi dyktaturami lecz dyktaturami o obliczu pseudodemokratycznym. Te ostatnie też cieszą się poparciem mas, ale w tym wypadku masy są zręcznie manipulowane i wprowadzane w błąd co do ich życiowych interesów - są gwałcone psychologicznie.
Współczesne teorie biologiczne, jak również doświadczenia i statystyki, szacują proporcję między mniej lub bardziej świadomymi i aktywnymi elementami danej zbiorowości a pozostałymi, czyli biernymi i podatnymi na sugestie emocjonalne. Tymczasem ze stwierdzenia tego wynika logicznie wniosek, że - z punktu widzenia propagandy - każdą z tych grup należy traktować inaczej. Pierwszych można i należy przekonywać, drugich - zglajchszaltować i podporządkować, uwzględniając specyfikę ich odbioru. A tę trzeba bardzo starannie przeanalizować. W środowiskach demokratycznych polityków występuje skłonność do bagatelizowania tego problemu, często się słyszy, że w propagandzie wystarczy trzymać się, zdrowego rozsądku. Nic biedniejszego i bardziej szkodliwego dla skuteczności walki politycznej niż takie stwierdzenie, propaganda polityczna jest prawdziwą dziedziną wiedzy, jedną z gałęzi stosowanej psychologii zbiorowej. Rzeczą podstawowej wagi w propagandzie racjonalnej jest plandziałania. Plan taki zawiera:
Dyferencjację grup jednostek, na które należy wpłynąć.
Ustalenie celów psychologicznych, jakie chce się osiągnąć wśród członków każdej z tych grup.
Powołanie organów realizujących działania zmierzające do osiągnięcia tych celów.
Wypracowanie przez te organy form działalności propagandowej.
Zaplanowanie działań w czasie i przestrzeni (opracowanie planu kampanii).
Koordynacja tych działań.
Kontrola przebiegu kampanii, m.in. przygotowania działań, ich wykonania i skutków.
Opracować należy i zaproponować system zasad, zgodnie z którymi należy konstruować kontrpropagandę. Oto one:
Rozpoznać tematy propagandy przeciwnika, wyodrębnić je, sklasyfikować według znaczenia i następnie pojedynczo zwalczać.
Atakować słabe punkty.
Jeśli propaganda przeciwnika jest potężna, nigdy nie atakować jej frontalnie.
Atakować przeciwnika i kompromitować go.
Wykazywać sprzeczność propagandy przeciwnika z faktami.
Ośmieszać przeciwnika.
Z powodu znaczenia, jakiego nabrała w naszych czasach propaganda emocjonalna, polityka stała się nieomal religią, ma ona swój ceremoniał i swój rytuał, swoje dogmaty i swoją wiarę, swoich wizjonerów i swoich fanatyków. Ten, kto chce prowadzić masową propagandę polityczną, powinien przede wszystkim wiedzieć jak to zrobić i potrafić rzeczywiście zgromadzić masy, wykorzystując - dzięki użyciu odpowiednich chwytów - wszystkie mechanizmy psychiczne, mogące oddziaływać na jednostki, z których te masy się składają.Mechanizmy te - to emocjonalne dążenia do ochrony interesów ekonomicznych, politycznych, społecznych i religijnych tych mas, pobudzone przez instynkt obrony ich egzystencji jako poszczególnych jednostek, a także jako grup i klas, do których one przynależą. Chcę to jeszcze raz podkreślić, gdyż jest oczywiste, że stan psychiczny mas, będący pochodną układu społecznego i właściwych im cech fizjologicznych, jest czynnikiem decydującym o skutecznej dominacji przywódcy nad tymi masami i że dominacja ta nie może być skuteczna sama w sobie, wyobcowana z czasu i miejsca.
Kiedy przywódca już zrealizuje to zadanie zgromadzenia jednostek (w tłum i masę), powinien rzucić w masy stanowcze hasła typu "słowa-trucizna" lub "słowa-wartości", czy wreszcie "słowa-świadectwa", są to właśnie spoiwa mające doprowadzić do stworzenia ze zgromadzonych mas zorganizowanych grup ożywionych tym samym duchem i gotowych do współpracy dla osiągnięcia celów, które łączą je z przywódcą. Pierwszym prawem propagandy jest wykorzystanie instynktu samozachowawczego jednostki. Aby wykorzystać ten czynnik w zachowaniu poszczególnych osobników, przywódca powinien zastosować następujący chwyt psychologiczny: winien on mianowicie zasugerować zagrożenie, a następnie ukazać wyjście z groźnej sytuacji, możliwość zapewnienia sobie bezpieczeństwa dzięki zasugerowanym przez niego działaniom. Zaaprobowanie przez masy - a także pojedyncze jednostki - nowych stanowisk i idei jest z reguły łatwiejsze, jeśli łączy się je z ideami, które są dobrze znane, opory psychologiczne wobec wszystkiego co nieznane i burzące dotychczasowy porządek rzeczy, łatwiej wówczas słabną. Każda racjonalna propaganda zasadza się na stosunkowo niewielkiej liczbie dobitnych i lapidarnych formuł, które należy energicznie wtłoczyć w psychikę mas, doprowadzonych uprzednio do stanu zwiększonej wrażliwości.
Walka polityczna nie ustaje nigdy i stąd propaganda nigdy nie może być bezczynna. Zrozumiał to doskonale Hitler. Nie ograniczał się do propagandy przedwyborczej, prowadził ją bezustannie, zgodnie z zasadą - nie pozostawiać czasu na samodzielne myślenie tym, do których była adresowana. Przeciwnicy Hitlera natomiast, ożywiali się tylko w pewnych momentach i nawet w okresie wyborów z radością witali świąteczne dni, żeby przerwać agitację i "odprężyć się" - było to ich ulubione powiedzenie. W rzeczywistości chodziło raczej o uniknięcie walki, w której czuli się nieswojo i pofolgowanie swym mieszczańskim przyzwyczajeniom. Widzieliśmy już, a jeszcze lepiej zobaczymy to dalej, że Hitler - plasując swą populistyczną propagandę na płaszczyźnie wojowniczych instynktów - odwoływał się do przemocy psychicznej, stosując przemoc fizyczną. Pisał o tym w Mein Kampf: "Zdecydowany bandyta ma zawsze możliwość uniemożliwienia uczciwemu człowiekowi działalności politycznej" i sam stosował tę zasadę w praktyce. W latach 1931 - 1932 członkowie oddziałów SA uniemożliwiali siłą swym przeciwnikom organizowanie zebrań w okręgach wiejskich. Kiedy już się raz wkroczy na tę drogę - dodawał Hitler - należy być konsekwentnym i nigdy nie oscylować między przemocą a pobłażliwością.
Inną zasadą propagandy hitlerowskiej i Mussoliniego było uciekanie się do przejaskrawiania. Goebbels na przykład, podawał, że oddziały szturmowe (SA) w Berlinie liczą 10 000 ludzi, podczas gdy w rzeczywistości było ich tylko 3 000. (Eugen) Hadamowsky, bliski współpracownik Goebbelsa, otwarcie zalecał ten proceder, mówiąc: "Należy pokazać swą siłę, a nawet więcej niż ma się jej naprawdę, propaganda za pomocą siły, jeśli jest właściwie skalkulowana, wywiera wielkie wrażenie i przynosi decydujące rezultaty, zwłaszcza na zewnątrz". Zresztą ta zasada przejaskrawiania nie jest wyłączną domeną propagandy hitlerowskiej (Rosja na przykład stosuje tę propagandę od co najmniej trzystu lat), dziś stosują ją często i inne partie.
Podkreślaliśmy już że propagandy nie powinno się prowadzić trzymając się ślepo jakiegoś schematu, lecz musi ona być zróżnicowana w zależności od środowiska, do którego się ją adresuje. W artykule zamieszczonym w piśmie "Deutsche Republik" w 1932 roku, Siegfried Höxter analizował problem propagandy na terenach wiejskich, i rozróżniał tam dwie strefy: jedną, przez którą przebiegają wielkie szlaki komunikacyjne - którą nazwał strefą mieszaną oraz drugą, gdzie chłopstwo stanowi bardziej jednorodną populację i gdzie idee Hitlera miały łatwiejszy dostęp. Co za tym idzie, był zdania, że metody agresywnej masowej propagandy opartej na pobudzaniu wojowniczych instynktów powinny być stosowane w pierwszej strefie. W drugiej natomiast, powinny one zostać zmodyfikowane i przystosowane do nastrojów i mentalności chłopstwa, to znaczy przybrać charakter szczegółowej, często indywidualnej propagandy, przypominającej metody stosowane przez komiwojażerów, czy agentów ubezpieczeniowych.
Wspomnieliśmy już, że racjonalna propaganda wymaga bardzo daleko idącej organizacji służb, które mają ją prowadzić. Pierwsza zasada polega na ścisłej kontroli wykonania i zasięgu posunięć propagandowych, nie ma nic ważniejszego niż ta sprawa, dziś zbyt często lekceważona. Tymczasem rzeczą niezbędną jest nieustanna kontrola uzyskiwanych efektów, ustalenie ich w sposób maksymalnie obiektywny, przedstawienie za pomocą możliwie dobitnych środków i wyciągnięcie z tego praktycznych wniosków na przyszłość. To samo dotyczy treści propagandy. W tym celu dokonana praca i uzyskane rezultaty powinny być kontrolowane przy użyciu nowoczesnych metod: mapy, plany schematyczne, tablice synoptyczne w typie "meteorologii politycznej". Racjonalna organizacja propagandy wymaga też centralizacji kierowania nią, a przede wszystkim służby informacji, prasy i tym podobnych, ponieważ propaganda, żeby przynieść oczekiwane rezultaty, powinna zasadzać się na całościowym widzeniu sytuacji.
Żeby prowadzić propagandę należy dysponować kadrami: ekipami specjalistów, agitatorów i tak dalej, kształcić je, organizować kursy propagandy. Hitler dobrze przyswoił sobie tę zasadę, formując cały korpus - SA - prawdziwych oddziałów szturmowych propagandy, to te właśnie oddziały doprowadziły go do władzy. Żeby jednak zmobilizować aktywistów-propagandzistów i rzucić ich do akcji we właściwym momencie trzeba dać im konkretne instrukcje i zapalić ich do czynu, to właśnie robi racjonalna propaganda za pomocą tak zwanych zebrań zapalających, organizowanych w celu zmobilizowania aktywu. Praktyka walki w Niemczech dowiodła, że jest to najlepszy sposób szybkiego organizowania kampanii politycznych.
I wreszcie, środki finansowe odgrywają naturalnie bardzo istotną rolę w propagandzie, ale wbrew szeroko rozpowszechnionemu przekonaniu, że nie można uprawiać skutecznej propagandy bez zmobilizowania bardzo znacznych zasobów pieniężnych, twierdzę, że jest w tym dużo przesady. Zdrowa zasada brzmi, że propaganda powinna wykarmić się sama. Zgromadzenie propagandowe prowadzi się według ściśle określonych zasad. Szaleństwo tłumu jest stanem rytmicznym, składającym się z okresów napięcia, po których następują momenty gwałtownego rozładowania. Przygotowanie pochodu czy wiecu powinno się odbywać z uwzględnieniem tego rytmu. Mówcy zaś winni wpleść w swe przemówienia przerywniki w postaci bon motów - zdań pełnych ironii, które rozładowują nagle napięcie słuchaczy i wywołują śmiech, co jest najlepszym sposobem zintegrowania tłumu, dając mu poczucie radosnej wspólnoty. Oto próbka instrukcji propagandowej tego typu, sporządzonej przez antynazistowski ruch Spiżowy Front pod znamiennym tytułem "Wzbudzanie entuzjazmu podczas wiecu":
"Jeśli rozporządza się urządzeniami nagłaśniającymi, zapewnić rozrywkę słuchaczom zbierającym się na wiec, grając przede wszystkim skoczne melodie ludowe. Podtrzymywać ożywienie i dynamizm audytorium tak, aby narastały one aż do końca wiecu. Od czasu do czasu nawiązywać dialog między mówcą lub prowadzącym a jego uczestnikami, zadając im pytania prowokujące zbiorowe odpowiedzi "tak", "nie", itp. Przeplatać wystąpienia chóralnym śpiewem (słuchacze powinni śpiewać zawsze na stojąco, nigdy na siedząco!). Przemówienia nigdy nie powinny przekraczać 30 minut. Uczestnicy powinni rozchodzić się po zakończeniu wiecu przy akompaniamencie bojowej pieśni. O ile to możliwe, zapewnić wykonanie podczas wiecu jakiegoś krótkiego dowcipnego skeczu, chóralną recytację lub występy chóru, albo też recytację wierszy pasujących do atmosfery wiecu. Symboliczny, żywy obraz albo rzucany na ekran obraz o dynamicznym i radosnym lub sarkastycznym charakterze, któremu towarzyszy podkład muzyczny, może być bardzo pożyteczny jako przerywnik odprężający nerwy. Zachęcać słuchaczy od czasu do czasu do "gimnastyki rewolucyjnej": chóralnego okrzyku-hasła Freiheit! (Wolność!) z jednoczesnym uniesieniem w górę pięści. Udekorować salę hasłami i symbolami na transparentach, sztandarami, zielenią, itp, rozmieścić w sali służbę porządkową składającą się młodych aktywistów w jednolitych strojach i z opaskami z emblematami na rękawie".
Czas zrozumieć, że mogą zachodzić sytuacje, w których masy - a ich głosy przesądzają w demokratycznym państwie o wszystkim - mogą ulec prawdziwemu zatruciu psychicznemu w najbardziej dosłownym, fizjologicznym sensie. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że w takim wypadku wystarczy odwołać się do rozumu, próbować walczyć z tym zatruciem, z "gwałtem psychicznym", za pomocą propagandy perswazyjnej, to po tym co powiedzieliśmy wyżej, będzie chyba zmuszony przyznać, iż byłoby to niebezpieczne złudzenie. Jedynym sposobem, jeśli nie chce się ograniczyć swobody słowa, tak drogiej - i słusznie - prawdziwym demokratom, jest zabezpieczenie się przez wytworzenie odporności psychicznej za pomocą mechanizmów propagandowych, które powinny dbać o to, żeby każda próba pogwałcenia ducha zbiorowego przez praktyki psycho-fizjologiczne, będące środkami zatrucia umysłów, została udaremniona i napotkała natychmiastowy skuteczny odpór w dziedzinie ochrony psychicznej.
Praktyka propagandowa, jaką posługiwał się Hitler, zrodziła niechęć do propagandy, która ujawniła się zwłaszcza po drugiej wojnie światowej w środowiskach intelektualnych, zwłaszcza wśród "aktywnej" mniejszości, ale także wśród "niezdecydowanych". Ludzie są nieufni i każda propaganda jest przedstawiana jako kłamliwa, jako "ukryta trucizna, działalności której nie ma się odwagi nazwać po imieniu". Absencja wyborcza jest często spowodowana po prostu awersją do wszelkiej propagandy. I opinię taką rozciąga się także na informację, której - to prawda - jeśli jest tendencyjna, nie sposób czasem odróżnić od szkodliwej propagandy, prania mózgu. Jest to oczywiście podejście niesłuszne, bo wiarygodna informacja jest właśnie jedną z najskuteczniejszych broni przeciw gwałtowi psychicznemu i może nawet stanowić potężne siłę propagandy prowadzonej w dobrych zamiarach, a więc pożytecznej.
To prawda, że umiejętna propaganda stosuje często metody i chwyty, które wykryte czynią ją wyjątkowo odrażającą w oczach opinii publicznej. Wypuszcza ona na przykład "próbne balony", "kaczki dziennikarskie" w radiu (mediach elektronicznych) i prasie, rozpowszechnia wśród mas pogłoski, plotki a nawet fałszywe wiadomości, inspiruje zmowy milczenia, żeby zagłuszyć prawdę lub podejmuje dywersyjne kampanie. Nieufność wobec każdej propagandy, o czym mówiliśmy wyżej, jest nieuzasadniona, ponieważ "wiarygodna propaganda, to nic innego, jak wytłumaczenie i uzasadnienie pewnej polityki". Ma więc ona czysto informacyjny charakter.
PRZYKŁAD "PRÓBNEGO BALONU" PROPAGANDY ROSYJSKIEJ W WYKONANIU WŁADIMIRA PUTINA, KTÓRY STWIERDZIŁ NIEDAWNO ŻE TO NIE PAKT RIBBENTROP-MOŁOTOW z 23 SIERPNIA 1939 r. BYŁ POWODEM WYBUCHU II WOJNY ŚWIATOWEJ, TYLKO UKŁAD MONACHIJSKI z 29 WRZEŚNIA 1938 r. ZARZUCIŁ TEŻ POLSCE ŻE... TO MY ROZPĘTALIŚMY II WOJNĘ ŚWIATOWĄ, BO GDYBY NIE TA POLSKA, TO PRZECIEŻ MIŁUJĄCE POKÓJ I WPROWADZAJĄCE "POWSZECHNĄ SZCZĘŚLIWOŚĆ DLA LUDU MIAST I WSI" OWE DWA TOTALITARYZMY - ROSYJSKO-SOWIECKI I NIEMIECKO-NAZISTOWSKI, NIGDY BY DO WOJNY NIE DOPROWADZIŁY. TO JEST WŁAŚNIE PRZYKŁAD TAKIEGO PRÓBNEGO "BALONU PROPAGANDOWEGO". PONIŻEJ WIDEO WYJAŚNIAJĄCE W JĘZYKU ANGIELSKIM OWE KWESTIE
PS: W KOLEJNEJ CZĘŚCI PRZEJDĘ DO ROSYJSKIEJ PROPAGANDY Z CZASÓW ZWIĄZKU SOWIECKIEGO