Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EPOKA 6 - OKRES IMPERIALIZMU (1871 - 1914). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EPOKA 6 - OKRES IMPERIALIZMU (1871 - 1914). Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 października 2023

CIEKAWOSTKI Z BELLE EPOQUE - Cz. I

Z DZIEJÓW CESARSKO-KRÓLEWSKIEJ PRASY


 Dziś taki mały przerywnik anegdotyczny związany z Belle Époque z państwa Franciszka Józefa I (choć może uda mi się zamienić to w kolejną serię, bowiem kilka ciekawostek przygotowałem). Jest to informacja prasowa na temat polskiego oficera służącego w 56 Pułku Piechoty w Krakowie, który został skazany przez sąd na degradację i trzymiesięczny areszt, za awanturę jaka została wywołana na tle narodowościowym. Opis całej tej sytuacji pojawił się w Ilustrowanym Kurierze Codziennym w Krakowie z dnia 3 stycznia 1911 r. Warto przeczytać jako pewną ciekawostkę z tamtych czasów.



OFICEROWIE CESARSKO-KRÓLEWSKIEJ ARMII
(1909)




SUROWY WYROK SĄDU WOJSKOWEGO


TRZY MIESIĄCE ARESZTU I DEGRADACYA ZA OBRAZĘ CZCI



W onegdajszym numerze podaliśmy telegraficzną wiadomość z Wiednia, według której oficer 56 pp. w Krakowie p. Maryan Sakiewicz został skazany na utratę szarży oficerskiej i trzechmiesięczny areszt garnizonowy za obrazę czci, popełnioną na osobie towarzysza pułkowego porucznika Wernera. Obecnie nadchodzą bliższe szczegóły w tej smutnej sprawie.

Po ukończeniu szkoły kadeckiej w roku 1901 wstąpił Maryan Sakiewicz w randze podchorążego do 56 pp. w Krakowie. W rok później został porucznikiem. Był wzorowym oficerem, nie miał żadnej kary, prowadził się solidnie i nie miał żadnych długów, to też tak koledzy, jak i przełożeni bardzo go cenili i lubieli.

W dniu 22 listopada 1909 grał porucznik Sakiewicz jeszcze z dwoma porucznikami w taroka, a porucznik Werner "kibicował", ale w ten sposób, że ustawicznie się do gry wtrącał, czem bardzo partnerów irytował. Po grze wybuchła sprzeczka między Sakiewiczem i Wernerem, w toku której Sakiewicz się odezwał: "Odejdź, ty "hochstaplerze", ty wogóle nie masz nic do gadania". Porucznik Werner odparł na to: „Ty jesteś polskim "hochstaplerem", jak w ogóle wszyscy Polacy!

Tą obrazą swej narodowości uczuł się Sakiewicz tem bardziej dotknięty, że Werner jeszcze poprzednio się wyraził, iż "raczejby się ożenił z czeską kucharką, aniżeli z polską hrabiną". Porucznik Sakiewicz wpadł w pasyę i w najwyższem zdenerwowaniu rzucił Wernerowi obelgę: "Ty mnie w ogóle nie możesz obrazić! Tobie, gdy ci się napluje w twarz, zdaje się, że to deszcz pada". Werner posłał nazajutrz Sakiewiczowi sekundantów, lecz komendant pułku zakazał pojedynku i skierował sprawę do sądu honorowego, który ze swej strony odstąpił sprawę sądowi wojskowemu.

Że przełożeni Sakiewicza nie przywiązywali do tej całej sprawy zbyt wielkiego znaczenia, wynika choćby z tego, że już w toku postępowania sądowego porucznik Sakiewicz został zamianowany samodzielnym komendantem pułkowego oddziału karabinów maszynowych, stanowisko, na które powołuje się tylko wybitnie zdolnych i dobrze opisanych oficerów.




Sąd wojskowy pierwszej instancyi skazał Sakiewicza na kilka dni zwykłego aresztu, przyczem przyjął sąd wszystkie okoliczności łagodzące, jak zdenerwowanie, nienaganne prowadzenie się i t. d.

Komendant korpusu bar. Weigel jednak nie potwierdził tego wyroku, wskutek czego w myśl procedury wojskowej, sprawa cała poszła przed wyższy sąd wojskowy w Wiedniu. Sąd ten nie uwzględnił żadnych okoliczności łagodzących, lecz skazał Sakiewicza za obrazę czci na trzy miesiące aresztu garnizonowego, utratę stopnia oficerskiego, utratę wojskowego krzyża jubileuszowego i usunięcie z szeregów armii.

Wyrok ten, zatwierdzony onegdaj przez III-cią instancyę, to jest przez najwyższy Trybunał wojskowy jest już nieodwołalnie prawomocny.

Wyrok ten sądu wojskowego wywołał w szerokich kołach ludności cywilnej silne wrażenie, ba nawet w kołach wiedeńskich!

Komendant pułku, który niepozwolił na pojedynek, lecz sprawę skierował do sądu honorowego, zasługuje na uznanie, gdyż raz już trzeba energicznie wyplenić manię pojedynkowania się, manię która rok rocznie tyle ofiar pochłania. Jak nas informują sprawa zostanie poruszoną przez posłów polskich w parlamencie, a nie wątpimy, że minister wojny, który dba o dobre stosunki między ludnością cywilną a wojskowymi zwłaszcza w krajach różnej narodowości da zadawalniającą odpowiedź.





Taki wstępniak dla tej serii, w następnej części opiszę romantyczną, aczkolwiek zakończoną tragicznie miłość dwojga ludzi pod rosyjskim zaborem.




CDN.

środa, 14 czerwca 2023

NIEZWYKŁE ZDJĘCIA... - Cz. V

ZE STAREJ KLISZY



Dziś dalsza część cesarskich Niemiec i miasta Berlin z roku 1888






BERLIN

(1888)



Rok 1888 zaczął się sukcesem kanclerza Rzeszy Otto von Bismarcka, gdy Reichstag przyjął ustawę o przekształceniu Landwehry (Obrony krajowej) w armię polową w przypadku wybuchu wojny (6 luty). Stało się tak głosami tzw. "partii kartelowych" (blok konserwatywno-narodowo-liberalny), które zdominowały Reichstag po wyborach z lutego 1887 r. i które wspierały politykę Bismarcka. Taka polityka (jak również zwiększenie armii stałej o 10 % w czasie pokoju - do 468 000 żołnierzy), spowodowana była napięciami międzynarodowymi, a szczególnie wzrostem rewanżystowskich głosów we Francji, które skupiły się na osobie byłego ministra wojny z lat 1886-1887 Georges'a Ernesta Boulangera (zwanego też "monsieur revanche"), który dążył do zwiększenia liczebności i siły Armii Francuskiej w celu wznowienia konfliktu z Niemcami i odebrania im Alzacji i Lotaryngii (utraconych w wyniku wojny 1870-71). Boulanger (i jego zwolennicy) był również przeciwnikiem ustroju republikańskiego i dążył do odnowienia Cesarstwa. 2 stycznia tego roku, Boulanger spotkał się w Szwajcarii z mieszkającym tam członkiem rodu Bonaparte - Napoleonem Józefem (przedstawiciele dynastii Bonaparte, podobnie jak obu gałęzi rodu Burbonów zostali wygnani z Francji z zakazem powrotu), synem Hieronima, najmłodszego brata Napoleona Wielkiego i króla Westfalii w latach 1807-1813. Boulanger namawiał tam księcia Napoleona do podjęcia wspólnych działań w celu obalenia III Republiki Francuskiej (Republika Francuska została ogłoszona 4 września 1870 r. po klęsce pod Sedanem armii marszałka Mac-Mahona - 1 września 1870 r., w wyniku której do niemieckiej niewoli dostał się cesarz Napoleon III. III Republika Francuska została jednak oficjalnie potwierdzona dopiero w konstytucji z 30 stycznia 1875 r. która weszła w życie 16 lipca tego roku). Na fali poparcia swoich zwolenników Boulanger dostał się do parlamentu w wyborach uzupełniających do francuskiego Zgromadzenia Narodowego z końca lutego 1888 r. Jeszcze wyższe poparcie zdobył w kolejnych wyborach z sierpnia tego roku i od tej chwili już jawnie dążył do przeprowadzenia referendum w sprawie likwidacji Republiki i odrodzenia Cesarstwa. Taka polityka stała jednak w sprzeczności z koncepcją Bismarcka, którego celem w polityce zagranicznej było m.in. polityczne okrążenie i izolacja Francji na arenie międzynarodowej, wspieranie francuskiego republikanizmu i polityki kolonialnej (czyli jak najmniej Francji w Europie), oraz uniemożliwienie Francuzom realizacji polityki rewanżu. Bismarck jednak nigdy nie był zwolennikiem wojny, choć wojny oczywiście nie wykluczał gdy była taka konieczność, ale doskonale wiedział że wojna ogranicza jego pozycję i kanclerska władzę na rzecz generałów, dlatego też starał się wszelkie konflikty rozwiązywać na drodze dyplomatycznej.

9 marca w wieku 90 lat w Berlinie umiera cesarz Wilhelm I, długoletni promotor Bismarcka i jego polityki. Panował on od 2 stycznia 1861 r. czyli od śmierci jego starszego brata - Fryderyka Wilhelma IV (realnie władał Prusami czasowo już od 1857 r. a na stałe od października 1858 r. gdy jego brat zaczął zdradzać objawy silnej nerwicy i nie był zdolny do sprawowania swoich obowiązków). 18 stycznia 1871 r. w Wersalu pod Paryżem, książęta niemieccy i przedstawiciele Wolnych Miast Rzeszy, ogłosili Wilhelma cesarzem nowopowstałego Cesarstwa Niemieckiego (należy dodać że to się Wilhelmowi nie spodobało i w rozmowie z synem Fryderykiem Wilhelmem stwierdził potem, że musiał zamienić "błyszczącą koronę Prus na tę brudną koronę Niemiec"). W tym też czasie Otto von Bismarck (pełniący od 8 października 1862 r. funkcję premiera Prus), został podniesiony do rangi księcia i mianowany kanclerzem Rzeszy Niemieckiej (21 marca 1871 r.). Śmierć starego cesarza i przyjaciela oznaczała duże przetasowania na szczeblu władzy, czego Bismarck się spodziewał i czemu nie był w stanie przeszkodzić. Nowym królem Prus i cesarzem Niemiec stał się teraz syn i następca Wilhelma I - "wielka nadzieja liberałów" Fryderyk Wilhelm, który objął władzę jako Fryderyk III (piszę "objął władzę" a nie koronował się, ponieważ ostatnią koronację przeprowadził 18 października 1861 r. w Królewcu - w rocznicę Bitwy Narodów w 1813 r. pod Lipskiem - właśnie Wilhelm I). Fryderyk III był już jednak bardzo poważnie chory. Od 1887 r. cierpiał na poważny obrzęk krtani, który prawie uniemożliwiał mu mówienie. W listopadzie 1887 r. oficjalnie zdiagnozowano u niego raka gardła. Co prawda podróże do Wielkiej Brytanii (na jubileusz 50-lecia panowania królowej Wiktorii) jak i do Włoch przyniosły lekką poprawę jego stanu zdrowia, ale po objęciu władzy cesarskiej choroba wróciła ze zdwojoną siłą. Już 11 marca 1888 r. (czyli zaledwie 2 dni po wstąpieniu na tron), Fryderyk III nie był w stanie w ogóle mówić i porozumiewał się jedynie za pomocą swej małżonki, brytyjskiej księżniczki (i córki królowej Wiktorii) - Wiktorii, lub pisemnie. To spowodowało że już 21 marca jego syn, 29-letni książę Wilhelm, został uznany zastępcą swego ojca w sprawowaniu władzy. Ostatecznie 15 czerwca 1888 r. po 99 dniach panowania w wieku 56 lat cesarz Fryderyk III zakończył swój żywot, a na tron wstąpił teraz jego syn, który przyjął tytuł Wilhelma II. Rok 1888 będzie odtąd określany w Niemczech jako "rok trzech cesarzy".

16 kwietnia prywatna niemiecka firma zajmująca się handlem fosforem -Jaluitgesellschaft, obejmuje patronat nad wyspą Nauro na Morzu Południowym (w 1906 r. wraz z Wyspami Marshalla stanie się ona częścią Niemieckiej Nowej Gwinei).

29 kwietnia brytyjska ekspedycja kierowana przez dziennikarza i badacza Afryki - Henry'ego Mortona Stanleya, po prawie trzech latach odcięcia od kontaktu ze światem, uwalnia niemieckiego badacza Afryki Eduarda Schnitzera (znanego jako Mehmed Emin Pascha). Schnitzer pełnił funkcję gubernatora brytyjsko-egipskiej prowincji równikowej, a w czasie powstania Mahdiego w Sudanie odcięto go w 1885 r. i uniemożliwiono kontakt zarówno z rządem Niemiec jak i Wielkiej Brytanii.

5 maja wyrokiem sądu zakończyła się wreszcie sprawa Georg'a Rittera von Schönerer'a. Bowiem ten niemiecki arystokrata i członek austriackiego Reischratu, oskarżony został o napad i pobicie redaktorów pisma "Neues Wiener Tageblatt", za to, że przedwcześnie donieśli czytelnikom o śmierci cesarza Wilhelma I. Za ten czyn sąd odebrał mu szlachectwo, pozbawił prawa wyborczego i skazał na cztery miesiące więzienia.

14 czerwca zniesiono w Niemczech obowiązek uiszczania opłat za uczęszczanie dzieci do szkół podstawowych w miejscu ich zamieszkania. Do tej pory bowiem szkoły podstawowe (jak i wszelkie inne) były płatne.

15 czerwca (w dzień zgonu cesarza Fryderyka III) w Stuttgarcie zamieniono dotychczasowe konne tramwaje po raz pierwszy na tramwaje o napędzie spalinowym (z wykorzystaniem silnika Daimlera), które szybko się przyjęły i następnie również i inne miasta w Niemczech zaczęły coraz częściej wprowadzać tego rodzaju tramwaje.

14 sierpnia w konserwatywnym piśmie "Kreuzzeitung" ukazuje się apel Adolfa Stoeckera (nadwornego kapelana cesarza Wilhelma II), domagający się dymisji kanclerza Bismarcka. Ów "list palny" (jak potem ten apel zostanie nazwany), doprowadzi do konfliktu pomiędzy Stoeckerem a Bismarckiem, który będzie go uważał za głównego sprawcę niechęci ze strony nowego cesarza do prowadzonej przez kanclerza polityki. Ostatecznie w 1889 r. Bismarck z musi stackera do rezygnacji z czynnej działalności politycznej.

31 sierpnia negatywną sławę rozpoczyna w Londynie Kuba Rozpruwacz, mordując swoją pierwszą prostytutkę.

Tego samego 31 sierpnia w Niemieckiej Afryce Wschodniej (dziś Tanzania, Rwanda i Burundi), rozpoczyna się arabskie powstanie pod przywództwem byłego handlarza niewolnikami - Hassana Buschiriego. Arabowie sprzeciwiali się niemieckiej dominacji w tej części Afryki jak również zakazowi handlu niewolnikami. Powstanie zostało brutalnie stłumione w roku następnym (1889) przez komisarza Rzeszy - Hermanna von Wissmanna.

4 października Georg von Siemens (przy wsparciu kanclerza Bismarcka) uzyskuje dla Deutsche Bank koncesję na budowę Kolei Anatolijskiej w Imperium Osmańskim.

Z końcem listopada niemieckiemu fizykowi - Heinrichowi Hertzowi udaje się udowodnić istnienie fal elektromagnetycznych, co daje podstawę do późniejszych prac nad stworzeniem radia.

W tym też roku Vincent van Gogh maluje swoje słynne "Słoneczniki".



PAŁAC CESARSKI
Ludzie gromadzą się przed pałacem na wieść o śmierci cesarza Wilhelma I





BISMARCK w REICHSTAGU
(Luty 1888 r.)





PISMO "DER BAZAR"
Moda kobieca 1888 r.





ZMARŁY KAJZER WILHELM I





FRYDERYK III i WIKTORIA 





KAJZER FRYDERYK III NA ŁOŻU ŚMIERCI 





WILHELM II
(1888)







OBJĘCIE WŁADZY PRZEZ WILHELMA II





POGRZEB WILHELMA I






W następnej części Niemcy w roku 1890


CDN.

środa, 24 maja 2023

NIEZWYKŁE ZDJĘCIA... - Cz. III

 ZE STAREJ KLISZY


Dziś dalsza część cesarskich Niemiec w szczególności zaś miasta Berlin z roku 1886 






BERLIN
(1886)



Rok 1886 przyniósł nowe zadrażnienia w stosunkach francusko-niemieckich, a było to spowodowane objęciem teki ministra wojny (styczeń) we francuskim rządzie, przez zwolennika rewanżu za klęskę 1870 roku, gen. Georges'a Boulangera, który pod tą ideą zjednoczył francuskich konserwatystów, radykałów i bonapartystów tworząc autorytarno-nacjonalistyczny ruch boulanżystowski. Celem Boulangera było wzmocnienie armii francuskiej i podjęcie nowej konfrontacji militarnej z Niemcami o Alzację i Lotaryngię, to jednak doprowadziło do trwającego ponad rok kryzysu w stosunkach z Niemcami, a w lutym 1887 r. zmobilizowanych zostało 70 000 żołnierzy nad francuską granicą. W kwietniu 1887 r doszło do incydentu z aresztowaniem przez Niemców francuskiego inspektora policji, a Niemcy zagrozili wojną, jeśli Boulanger nadal pozostanie ministrem we francuskim rządzie. Jego dymisja (30 maja 1887 r.) Pozwoliła zresetować wzburzone nastroje i groźba konfliktu wojennego została zażegnana. 

29 stycznia 1886 r. Carl Friedrich Benz (niemiecki konstruktor) opatentował pierwszy silnik benzynowy i po raz pierwszy wyjechał na ulicę swoim trójkołowym samochodem (automobilem). 3 marca Gottlieb Daimler i Wilhelm Maybach po raz pierwszy wyjeżdżają na ulice Cannstatt w Wirtembergii skonstruowanym przez siebie pierwszym czterokołowym automobilu (ciekawie wyglądała tego typu przejażdżka, a mianowicie przed autem - które wówczas jeszcze nie przypominało klasycznego samochodu- szedł człowiek, który oznajmiał przechodniom "uwaga, jedzie automobil!", przyciągając jednocześnie ich uwagę. Auto poruszało się z prędkością 17,5 km/h).

Z końcem kwietnia tego roku cesarz Wilhelm I (pod wpływem kanclerza Rzeszy - Otto von Bismarcka) podpisał ustawę: "O promocji osadnictwa niemieckiego w prowincjach Prus Zachodnich i Poznańskiej" będącej elementem promowania niemieckiego elementu napływowego na ziemiach polskich będących pod zaborem pruskim (należy też podkreślić, że już od prawie roku trwały wówczas "Rugi pruskie" czyli masowe wysiedlenia Polaków i Żydów nie
posiadających obywatelstwa niemieckiego z powrotem do Rosji czy Austro-Węgier. Taka polityka spowodowała kilkuletni konflikt pomiędzy Niemcami a carską Rosją). 26 kwietnia 1886 r. powołano do życia również Komisję Kolonizacyjną, która dysponując olbrzymim budżetem miała za zadanie wykupywanie ziemi z rąk polskiej szlachty i polskich chłopów a następnie osadzanie tam niemieckich kolonistów z Zachodnich ziem Rzeszy. Cel był oczywiście jasny - zgermanizowanie wschodnich prowincji Prus i usunięcie z tamtą trudności polskiej wykupując od niej ziemie. Działalność Komisji Kolonizacyjnej trwała do 1918 r. Ale jej osiągnięcia były nad wyraz mizerne, przez bowiem ponad 30 lat udało się osadzić na wschodzie niewielki procent ludności niemieckiej, co ciekawe ziemie, na których osadzono kolonistów przybyłych z zachodu, to były głównie ziemie które sprzedawała ludność niemiecka już wcześniej osiadła w Poznańskim czy na Pomorzu, a nie ludność polska. Żywioł polski zaś przez te 30 lat walki o ziemię i język w zaborze pruskim znacznie okrzepł i wzmocnił się. Bismarck poniósł więc na tym polu sromotną klęskę (jako ciekawostkę dodam że w 1861 r. Otto von Bismarck - jeszcze przed mianowaniem go przez cesarza Wilhelma I premierem Prus - wypowiedział owe znamienne słowa: "Bijcie Polaków tak długo, dopóki nie utracą wiary w sens życia; współczuję im ich sytuacji, ale jeśli chcemy przetrwać, nie możemy zrobić nic innego, jak tylko ich wytępić").




Nadal obowiązuje wprowadzona w 1878 r. ustawa antysocjalistyczna, tym że 1886 r. władze pruskie wprowadzają zakaz zgromadzeń i stan mniejszego oblężenia w niektórych dzielnicach Frankfurtu, Hanau, Höchst i Hochtaunus. Jednocześnie Bismarck kontynuuje realizację swojej polityki socjalnej (antyssocjalistycznej) i po raz pierwszy na świecie wprowadza ubezpieczenia: od chorób (1883 r.), od wypadków (1884 r.) a w 1889 r. wejdzie w życie ubezpieczenie od starości i inwalidztwa. Poprawa położenia mas najuboższych - szczególnie robotników - nabiera w owym 1886 roku szczególnego znaczenia, gdy np. w południowej Francji w Decazeville strajkowało od stycznia do czerwca 3000 górników, domagając się podwyżki płac i zapewnienia lepszych środków bezpieczeństwa pracy. 1 maja tego roku zaś w USA rozpoczął się kilkudniowy strajk generalny celem wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy (potem Polska Partia Socjalistyczna zacznie drukować takie plakaty: 8 godzin pracy, 8 godzin wypoczynku, 8 godzin snu). W tym strajku wzięło udział 350 000 robotników, doszło też do starć z policją. Na pamiątkę tych wydarzeń Międzynarodowy Kongres Robotniczy w Paryżu w 1889 r. ustanowił 1 maja jako międzynarodowy dzień walki o ośmiogodzinny dzień pracy.


ZIEMIA OBIECANA
CZYLI XIX-wieczny KAPITALIZM





Jako ciekawostkę warto jeszcze dodać że w tym że 1886 r. syrop musujący wynaleziony przez Johna Smitha Pemberthon'a o nazwie Coca-Cola został po raz pierwszy sprzedany (8 maja) w aptece w Atlancie w USA. Początkowo jest sprzedawany jako lek na ból głowy i depresję. Pemberthon opatentował ów napój w roku następnym - 1887.

Z innych ciekawostek to Robert Louis Stevenson publikuje: "Dziwny przypadek doktora Jekylla i pana Hyde'a". 



HALA TARGOWA 
na Zimmerstraße





ZAPORA MŁYŃSKA 
z budynkami magazynowymi





RYNEK MLECZNY 





POTSDAMER PLATZ





PIERWSZY SŁUP OGŁOSZENIOWY
w BERLINIE
(1885/1886)




"STRAJK"
Obraz ROBERTA KOEHLERA
(1886)





RYNEK SZPITALNY





KAJZER WILHELM I z RODZINĄ
(1886)





KSIĘŻNICZKA WIKTORIA PRUSKA
(w sukni na balu - luty 1886)





KSIĄŻĘ WILHELM
(przyszły cesarz Wilhelm II)
Na balu przebrany za Fryderyka Wilhelma I Wielkiego Elektora z XVII wieku
(luty 1886)





CARL BENZ
 i jego pierwszy AUTOMOBIL
(1886)





WILHELMPLATZ
(1886)





BERLIŃSKA WYSTAWA SZTUKI
(Świątynia Pergamonu z obeliskiem, wejście od altany ogrodowej)
(1886)





BRAMA BRANDENBURSKA
(1886)





HAUS KAMECKE
Dorotheenstraße 27
(1886)





GRAND HOTEL RZYM
Unter den Linden
(1886)





W następnej części Niemcy roku 1888


CDN.

czwartek, 18 maja 2023

NIEZWYKŁE ZDJĘCIA... - Cz. II

 ZE STAREJ KLISZY


Dziś na zdjęciach i pocztówkach cesarskie Niemcy sprzed I Wojny Światowej:





BERLIN
(1880)


 Rok 1880 nie odznaczył się jakoś szczególnie w niemieckiej polityce. Najważniejszym bodajże faktem, który miał miejsce w tymże roku, było oficjalne zakończenie polityki kulturkampfu (14 lipca - wraz z pierwszym odwołaniem przyjmowanych od 8 lipca 1871 r. ustaw antykatolickich, "paragrafu kazalnic" - 1871, ustawy o nadzorze szkolnym i likwidacji zakonu jezuitów - 1872 r. Ustaw majowych regulujących wykształcenie duchownych i kościelną władzę dyscyplinarną - 1873/1874, oraz wprowadzenie obowiązkowych ślubów cywilnych - 1875. Proces usuwania polityki kulturkampfu trwał do 1886 r. kiedy to zniesiono ostatnią z wprowadzonych wcześniej ustaw). Kanclerz Rzeszy - Otto von Bismarck rozpoczął politykę kulturkampfu, w celu podporządkowania duchownych katolickich państwu niemieckiemu oraz osłabienia ich powiązań z kurią rzymską. Polityka ta wymierzona była również w niemiecką katolicka partię Centrum, ale także przeciwko staro-konserwatystom (od 1878 r. gdy Partia Niemiecko-Konserwatywna - założona dwa lata wcześniej - wystąpiła przeciwko polityce Bismarcka), a także liberałom (Partia Postępowa) i oczywiście socjaldemokratom (zjednoczonych w 1875 r. w tzw.: programie gotańskim w jedną partię - Socjalistyczną Partię Robotniczą Niemiec, która w 1878 r została zdelegalizowana na wniosek Bismarcka za promocję marksizmu. Zamknięto wówczas wszystkie socjalistyczne gazety, rozwiązano związki zawodowe, aresztowano tysiące ludzi a drugie tyle zmuszono do emigracji. Tę politykę utrzymaną przez dwanaście kolejnych lat do 1890 r. i ustawy antysocjalistyczne zniósł dopiero nowy cesarz - Wilhelm II po dymisji Otto von Bismarcka w tymże roku (cesarz szybko jednak zmienił swoje poglądy i już w roku następnym odwrócił się od "a-narodowych towarzyszy"). Warto tu jeszcze dodać że wraz z przywróceniem do polityki w 1890 r Socjalistyczna Partia Robotnicza Niemiec (SAP lub SAPD) przekształciła się w Socjaldemokratyczną Partię Niemiec (SPD), pod której to nazwą partia ta istnieje po dziś dzień. Oczywiście polityka kulturkampfu (czyli walki o kulturę) wymierzona była również przeciw "polskim wrogom Rzeszy".

Warto też odnotować że w tym że 1880 r. w Kolonii w obecności cesarza Wilhelma I oficjalnie (po 632 latach) zakończono budowę tamtejszej katedry, a także że 29 listopada tego roku w Genewie zjechali się socjaliści z całej Europy (trzeba też pamiętać że w tym czasie żył jeszcze Karol Marks, który miał duży wpływ na kształtowanie ideologiczne wielu socjalistycznych partii europejskich) w liczbie około 500, aby uczcić 50 rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego w Polsce.

Co się zaś tyczy polityki międzynarodowej Niemiec, to w 1879 r. (7 października) Rzesza Niemiecka zawarła układ z Austro-Węgrami, który to stanie się odtąd podstawą jej polityki zagranicznej i w konsekwencji doprowadzi do wybuchu I Wojny Światowej. Poza tym pogorszyły się również stosunki niemiecko-rosyjskie (szczególnie gdy 15 sierpnia 1879 r. car Aleksander II napisał list do kajzera Wilhelma I, w którym o popsucie wzajemnych stosunków oskarżał Bismarcka, Bismarck nazwał ten list "uderzeniem w twarz"). Mimo to kanclerz Niemiec intensywnie i konsekwentnie dążył do ponownego zbliżenia z Rosją i w czerwcu 1881 r udaje mu się doprowadzić do wspólnego niemiecko-rosyjsko-austro-węgierskiego porozumienia, w którym umawiające się strony zobowiązały się do zachowania życzliwej neutralności w przypadku ataku na jedno z tych państw państwa czwartego. Była to ze strony Bismarcka próba neutralizacji rodzącego się sojuszu rosyjsko-francuskiego, tym bardziej że Rosja w dużej mierze ocaliła Francję w 1875 r. deklarując, że jeśli Niemcy ruszą ponownie na wojnę z Francuzami, to Rosja nie pozostanie bierna. Kurs prorosyjski utrzymał się do końca kadencji Bismarcka, którego głównym celem było okrążenie i izolacja Francji, popieranie francuskiego republikanizmu i partyjniactwa oraz polityki kolonialnej Francji w celu skierowania jej na inne tereny niż Europa. Sojusz z Rosją był zaś dla Bismarcka podstawą polityki zagranicznej, tym bardziej że wspólnym celem było trzymanie w ryzach Polaków. Ten kurs polityczny został zmieniony wraz z dymisją Bismarcka w 1890 r. i wprowadzeniu przez Wilhelma II nowego kursu Niemiec i skierowaniu Rzeszy w kierunku imperialnej polityki mocarstwowej, co ostatecznie doprowadziło do wybuchu I Wojny Światowej, klęski Niemiec, rozpadu Austro-Węgier i upadku dawnej carskiej Rosji.



HOTEL CENTRUM 





BERLIŃSKA ULICA
(w 1880 r.)





AKADEMIA BUDOWLANA





BERLIŃSKA FILHARMONIA 





FRIEDRICHSTRAßE





CESARSKA GALERIA SZTUKI





TARAS ZAMKU CESARSKIEGO







KOLUMNA ZWYCIĘSTWA W PARKU INWALIDÓW 





CESARZ WILHELM I





MUZEUM CENTRALNE 





BRAMA BRANDENBURSKA
(1880)





PLAC POCZDAMSKI
(1880)





NIEMIECKIE DAMY
(1880)









BOŻE NARODZENIE W BERLINIE
(1880)





ALEXANDERPLATZ





20-letni przyszły cesarz
WILHELM II





Przejażdżka rowerowa
BERLIN
(1880)







W następnej części Berlin (i Niemcy) w 1886 r.

sobota, 28 stycznia 2023

ZNASZ LI TEN KRAJ? - Cz. I

CZYLI Z CYKLU ZNANI I SŁAWNI O POLSCE



W temacie dzisiejszym (mam nadzieję) otwierającym nową serię, pragnę zapoznać szanownych czytelników mojego bloga z wrażeniami i opisami Polski, prezentowanymi przez sławne i znane postacie w dziejach świata. Będą to oczywiście ich prywatne opinie i spostrzeżenia, ale jednocześnie mówiące wiele o kraju i narodzie, który niegdyś będąc tak wielkim, popadł w ponad stuletnią niewolę i sam zdołał się odrodzić dzięki swej pracy mobilizacji i przy pomocy Wielkiej Wojny Ludów.
 A zatem do dzieła:


I

TEDDY ROOSEVELT I TRYLOGIA SIENKIEWICZA 





Postać amerykańskiego prezydenta Theodora Roosevelta nie jest w Polsce zbyt dobrze znana. Ot, po prostu jeden z kolejnych amerykańskich przywódców politycznych, pokazanych w nieco zabawny sposób w komedii przygodowej "Noc w muzeum" z Benem Stillerem w roli głównej (w postać prezydenta Roosevelta wcielił się tam Robbie Williams). Niewielu też w Polsce zdaję sobie sprawę, że Teddy Roosevelt zorganizował w 1898 r. (czyli po wybuchu wojny amerykańsko-hiszpańskiej, notabene tej samej wojny, która ponownie zjednoczyła podzielony po Wojnie Secesyjnej amerykański naród, pod wspólnym gwiaździstym sztandarem, a orkiestry wojskowe grały wówczas pieśni zarówno Północy jak i Południa), oddział kawalerii zwany "Bezwzględnymi jeźdźcami" który jako jedyny korpus amerykańskiej kawalerii został użyty w walkach na Kubie. Theodor Roosevelt znany jest również z tego, że jego imieniem nazwano maskotkę pluszowego misia, który od tej pory dla Amerykanów nosi nazwę Teddy bear. O tych faktach wie niewielu, ale jeszcze mniej (i to zarówno Polaków jak i Amerykanów) wie o tym, że Theodor Roosevelt zaczytywał się w Trylogii Henryka Sienkiewicza: "Ogniem i Mieczem", "Potop" i "Pan Wołodyjowski", opowiadających o wydarzeniach dziejących się w dawnej Rzeczpospolitej w latach 1648-1672.




Nie tylko jednak Trylogia była jednym z ulubionych dzieł Sienkiewicza, które czytywał Roosevelt. Bardzo też cenił sobie powieść "Krzyżacy", a jedną z jego ulubionych postaci był Maćko z Bogdańca - stryj Zbyszka z Bogdańca (zakochanego w córce rycerza Juranda ze Spychowa - Danusi i zwycięzcy poniższego pojedynku z przedstawicielem Zakonu Krzyżackiego na ziemi księcia mazowieckiego).




 Roosevelt w ogóle był człowiekiem czynu i dlatego lubił ludzi, którzy swym działaniem zmieniali zastaną rzeczywistość, którzy nie godzili się na dyktaturę zła, dlatego też jedyne za czym nie przepadał z dzieł Sienkiewicza, to była powieść "Quo vadis" opowiadająca o losie pierwszych chrześcijan w czasach Nerona i ich męczeńskiej śmierci na arenie w 64 roku naszej ery (niektórzy twierdzą że działo się tak ponieważ Theodor Roosevelt był masonem, ale tak naprawdę jego niechęć do "Quo vadis" spowodowana była tym, iż chrześcijanie milcząco akceptowali swój los i szli na śmierć bez walki, bez nawet najmniejszej próby oporu).




Theodor Roosevelt kilkukrotnie w czasie swej politycznej kariery powracał do bohaterów powieści Sienkiewicza (szczególnie z Trylogii i Krzyżaków) i poprzez to czerpał wiedzę na temat dawnej Polski, Polski która w jego czasach wciąż jeszcze była zniewolona.




CDN.

wtorek, 3 stycznia 2023

PREZYDENT!

Z DZIEJÓW

PRIWISLENIJE





"JESTEM STARYNKIEWICZ, PREZYDENT MIASTA. PO POLSKU NIESTETY NIE MÓWIĘ, ALE ROZUMIEM. RACZ PAN WIĘC W ROZMOWIE NASZEJ UŻYWAĆ SWOJEGO JĘZYKA"

SOKRATES STARYNKIEWICZ W ROZMOWIE Z PUBLICYSTĄ ALEKSANDREM ŚWIĘTOCHOWSKIM





 Był to jeden z największych prezydentów Warszawy, a właściwie jeden z dwóch największych prezydentów tego miasta i można go porównać tylko do wielkiego Stefana Starzyńskiego (prezydenta Warszawy w latach 1934-1939), obaj bowiem zasadniczo odmienili oblicze stolicy Polski. Starzyński uczynił z Warszawy nowoczesną metropolię na miarę drugiej połowy XX wieku, zaś Starynkiewicz wprowadził miasto z XVIII bezpośrednio w XX wiek.

Sokrates Starynkiewicz, niesamowity Rosjanin, prawdziwy Warszawiak z serca i umysłu, został prezydentem miasta w listopadzie roku 1875. Miał wówczas 55 lat. Wcześniej służył w armii i brał udział w stłumieniu Powstania Węgierskiego z lat 1848-1849 (Moskwa wsparła wówczas Austrię Habsburgów w stłumieniu węgierskich marzeń o wolności i niepodległości). Następnie pełnił urząd zastępcy kancelarii gubernatora Noworosyjskiego i Besarabskiego - hrabiego Pawła Kotzube, a jeszcze wcześniej zarządzał dobrami jednego z najbogatszych ówcześnie ludzi Imperium Rosyjskiego - księcia Anatola Demidowa Sandonato (powiększając jeszcze jego majątek o kilkaset tysięcy rubli rocznie, co spowodowało że Sandonato nie chciał Starynkiewicza od siebie wypuścić). Jednocześnie sam Starynkiewicz żył bardzo skromnie i to zarówno wtedy, jak i potem, gdy był już prezydentem Warszawy  (utrzymywał się jedynie z pensji). Był kryształowo uczciwym człowiekiem (i tutaj przypomina mi się sławetna trójca: Piłsudski, Sławek, Prystor, czyli grupa wyjątkowo uczciwych - i to wręcz do przesady, przyznam się szczerze że ja chyba aż tak powsciągliwie i ubogo nie potrafiłbym żyć - ludzi. Zresztą w owej tak postponowanej przez endeków i komunistów tzw. "grupie pułkowników" było większość takich właśnie ludzi, ale ci trzej byli uczciwi aż do przesady. Marszałek Piłsudski nie pobierał pensji za pełniony przez siebie urząd Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych i miał tylko dwa niewielkie dworki - jeden ofiarowany mu przez społeczeństwo w Sulejówku, a drugi w Druskiennikach nad granicą z Litwą, który otrzymał jako żołnierz po zwycięskiej Wojnie z Bolszewikami w 1920 r. w ramach zagospodarowania wyludnionych terenów przez osadników polskich. Utrzymywał się więc właściwie tylko z wykładów, książek i ewentualnie darowizn i gdy umierał w maju 1935 r. niewiele pozostawił żonie i córkom. Jego dewizą było bowiem stwierdzenie iż nie ma prawa obciążać odrodzonego państwa swymi prywatnymi potrzebami - i to tego samego państwa, którego był jednym z największych wskrzesicieli. W ślady Marszałka poszedł Walery Sławek. Ten pułkownik Wojska Polskiego, marszałek sejmu i premier, mieszkał w małym, dwupokojowym mieszkaniu i miał problem z jego opłaceniem, a w końcu został zmuszony do jego opuszczenia na krótko przed swą śmiercią w kwietniu 1939 r. Zaś Aleksander Prystor - pułkownik Wojska Polskiego i premier, mieszkał wraz z żoną w drewnianej chacie, a jego całym majątkiem był koń. Takie to były postawy, tacy ludzie - dziś wręcz jest to nieprawdopodobne).


OD LEWEJ: WIENIAWA, PIŁSUDSKI, PRYSTOR, STACHIEWICZ



Warszawa długo czekała na takiego prezydenta, jakim był Sokrates Starynkiewicz. Miasto to zostało nieformalną stolicą Rzeczypospolitej w 1611 r., ale nigdy nie dorównało Krakowowi. Warszawa wcześniej (do 1526 r.) była siedzibą książąt mazowieckich i byla małym, słabo zaludnionym i... brudnym miastem. Stan ten praktycznie (z niewielkimi zmianami) utrzymał się aż do połowy XIX wieku. Wówczas stało się to szczególnie uciążliwe, biorąc pod uwagę jak rozwijały się miasta takie jak Wiedeń, Berlin, Rzym nie mówiąc już o Paryżu czy Londynie. Tam powstawały nowe ulice, promenady, jeździły elektryczne tramwaje, było metro a ulice oświetlano lampami elektrycznymi. Warszawa w drugiej połowie XIX wieku, wciąż jeszcze przypominała miasto z wieku XVIII. Nie było kanalizacji, ulice wciąż pokryte były "kocimi łbami", jeździły tramwaje konne a miasto miało oświetlenie gazowe. Nie dość na tym. Z powodu braku kanalizacji, jak pisał do cara Aleksandra II Paweł  Kotzube: "Nieczystości wyciekają z podwórek na ulice odkrytymi rynsztokami, wydzielając paskudne zapachy, a potem wpadają do kanałów odpływowych, zbudowanych w większości z drewna w dawnych czasach, bez jakiegokolwiek planu. Kanały te znajdują się w całkowicie niezadowalajacym stanie: gnija, często się zapadają i nieustannie są zapychane. Na dodatek kanały te nie odprowadzają wód powierzchniowych, które powodują wilgoć w domach, zalewają cmentarze  (...) jednocześnie istniejący w Warszawie wodociąg pobiera wodę z Wisły dokładnie tam, gdzie wypływają nieczystości z kanałów miejskich". 

To powodowało że woda w Warszawie była "niesmaczna" a herbata często zmieszana była z piaskiem  (szczególnie w okresach przypływu Wisły). Do tego dochodziły jeszcze problemy z higieną mieszkańców miasta (pisałem już, że w wieku XVIII i XIX Polaków ogarnęła jakąś dziwna moda na niemycie się. Jeden z najczystrzych narodów Europy od czasów wczesnego średniowiecza (wystarczy wspomnieć tylko że panujący w latach 992-1025 Bolesław I Chrobry - pierwszy król Polski realnie od 1000 r., najczęściej przyjmował swych poddanych w... łaźni), w połowie wieku XVIII stał się narodem brudasów. Już Bolesław Prus narzekał iż: "Lud nasz myje się rzadko, a kąpie prawie nigdy". Codzienna higiena ograniczała się do splukania twarzy i rąk. Nieprawdopodobna zmiana, która zaczęła się w czasach upadku państwa, tak, jakby wraz z upadkiem Rzeczpospolitej zniknęła też potrzeba dbania o czystość własnego ciała).

Sokrates Starynkiewicz zaplanował więc budowę kanalizacji miejskiej, choć napotykał na tej drodze duże przeszkody. Najpoważniejszą z nich był ostry sprzeciw bogatych warszawskich kamieniczników z bankierem Janem Gotlibem Blochem na czele. Twierdzili oni, że kanalizacja "jest szkodliwa dla zdrowia" i "zabójcza dla rolnictwa", gdyż pozbawiała je cennych nawozów (tak naprawdę jednak sprzeciw bankierów spowodowany był odmową Starynkiewicza skorzystania z ich ofert kredytowych, a finansował inwestycję z nisko oprocentowanych obligacji miejskich. Mało tego, dla dobra inwestycji Starynkiewicz wykładał pieniądze własne i swojej rodziny i cierpliwie czekał kilka lat na zwrot tej pożyczki). Pracę rozpoczęto w kwietniu 1881 r. i trwały one siedem lat. W 1888 r. Warszawa miała już 42 km. tuneli kanalizacyjnych i 107 km. rur wodociągowych, a co ważne, wszystkie surowce wykonane zostały z krajowych komponentów. Należy jeszcze dodać, że Warszawa otrzymała kanalizację wcześniej niż Petersburg, wówczas stolicą Imperium Rosyjskiego.




Nie była to zresztą jedyna zasługa Starynkiewicza dla Warszawy. Za jego prezydentury  (1875-1892) zasadzono w mieście ponad 5000 nowych drzew, odnowiono kilkanaście zaniedbanych skwerów, rozbudowano Ogród Saski i Ogród Krasińskich obsadzając je pięknami klombami. Rozbudowano też sieć szpitali i ośrodków medycznych. W 1882 r. w mieście pojawiły się pierwsze telefony, a 1884 r. Warszawa oświetlona została pierwszymi latarniami elektrycznymi. Otwarto nowe parki: Agrykolę i Park Skaryszewski, powstał rynek Mirowski. Sokrates Starynkiewicz dbał także o budowę nowych kościołów katolickich (choć sam był prawoslawnym), powstał Kościół katedralny św. Anny i Kościół Wszystkich Świętych. W 1884 r. stworzono cmentarz Brudnowski.

Za czasów prezydenta Starynkiewicza często w miejskim Ratuszu organizowano akcje dobroczynne ze wsparciem dla ubogich, dla samotnych matek z dziećmi i dla sierot. Starynkiewicz rezygnował też z pobierania należnych mu środków z różnych tytułów (wpłacając tę pieniądze do budżetu miasta - co nie podobało się jego żonie), a często nawet wydawał pieniądze własnej rodziny na zakup różnych potrzebnych sprzętów (np. pożyczył od córki pieniądze na zakup pogłębiarki dna Wisły). Starynkiewicz ostro też traktował nieuczciwych urzędników (którzy często brali łapówki za przyznawanie różnych koncesji czy zezwoleń), niszczył tym samym ich interesy, co powodowało że był przez nich bardzo nielubiany (często pisali na niego skargi do cara, zarzucając mu "polonofilstwo" lub "opolaczenie". W rzeczywistości Starynkiewicz był rosyjskim patriotą lecz jednocześnie miłośnikiem Warszawy. Uwielbiał miasto i jego mieszkańców, był serdeczny, żył cicho, skromnie czym zjednywał sobie sympatie Warszawiaków).

Gdy w 1892 r. z powodu stanu zdrowia zrezygnował z dalszej prezydentury, spotkało się to z powszechnym żalem, a jego dom na ulicy Rysiej był wciąż odwiedzany przez mieszkańców, którzy traktowali Starynkiewicza jako "prezydenta na emeryturze". Gdy zmarł w 1902 r. tłumy Warszawiaków wzięły udział w jego pogrzebie. "Rdzenny Rosjanin dzięki swej uczciwości i sprawiedliwości, humanitarnemu traktowaniu interesów ludności, jej języka i cech odrębnych, zyskał popularność w takim stopniu, że ludność miejska zwała go zazwyczaj "naszym prezydentem" i wyrażała mu wszelkimi sposobami sympatię. Tysiące ludzi, stojących na ulicach w czasie pochodu pogrzebowego, były oczywistym dowodem, ze zmarły generał był tu bardzo lubiany" - jak o Starynkiewiczu pisała warszawska prasa rosyjskojęzyczna. 




W 1907 r.  wdzięczni mieszkańcy wystawili pomnik Starynikewiczowi, który 4 czerwca stanął przy ulicy Koszykowej 81. Po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości w listopadzie 1918 r. wszędzie niszczono pozostałości rosyjskiej bytności w mieście, ale popiersia Starynkiewicza nikt nie odważył się ruszyć. Zostało ono  zniszczone dopiero w czasie Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r., ale w roku 1996 zostało odtworzone i powróciło na swoje pierwotne miejsce.