Mali chłopcy zawsze chcą być żołnierzami,Indianami,
policjantami, strażakami albo prezydentami - rosną, starzeją się, bywają żołnierzami, Indianami, strażakami, policjantami, prezydentami. Miewają już swoje komże, psy i okręty - a jednak tak naprawdę chcą jedynie być kimś innym i zadręczają się tym do śmierci.
Nieszczęśliwy kto nie jest takim małym chłopcem, dorosłym małym chłopcem, który gdzieś w zakamarku duszy hołubi wielkie marzenie, tęsknotę za czymś innym, odległym, lepszym...
Łączna liczba wyświetleń
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ORGANIZACJE PRZESTĘPCZE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ORGANIZACJE PRZESTĘPCZE. Pokaż wszystkie posty
0:45 - "JAK U PANA ZE ZNAJOMOŚCIĄ JĘZYKÓW OBCYCH?"
"WSZYSTKIE POZA POLSKIM SĄ MI OBCE" 😂
ODWRÓCENI
(2007)
"PARÓWA JEST TYLKO JEDNA!"
GANGSTER O BRUTALNOŚCI POLICJI 😎
"CO SIĘ STAŁO? NAPADLI PANA?"
"PROSZĘ PANA, NIE TYLKO MNIE NAPADLI, ALE MNIE POBILI, ZWIĄZALI, TRZYMALI W CIEMNOŚCIACH, RĘCE MI SKULI W KAJDANKI. ALE JUŻ JEST WSZYSTKO DOBRZE"
ODWRÓCENI 2
(2019)
0:40 - "A JA NIGDZIE NIE JADĘ I CO MI ZROBISZ?"😄
"DZIĘKI, ZACHOWAŁEŚ SIĘ JAK PRZYJACIEL"
"PRZECIEŻ TY NIE MASZ PRZYJACIÓŁ "BLACHA". NA CO TY LICZYSZ?"
"NA MIŁOŚĆ"
"CHYBA NA MIŁOŚĆ BOSKĄ"
ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ
(2018)
0:45 - "TY TEŻ PIJESZ!"
"AUTEM JESTEM"
"A JA CZŁOWIEKIEM. PIJESZ!"
0:50 - "DO NAS NA BURDEL ZJECHAŁ ZE SWOJĄ EKIPĄ (...) A NA KONIEC DWÓM DZIWKOM GŁOWY OGOLILI NA ŁYSO"
"I TERAZ SĄ DO CIEBIE PODOBNE" 😐
1:15 - "A JA MAM PIZZERIĘ NA BEMOWIE (...) TAM KELNERKOM KAZALI BIEGAĆ BEZ MAJTEK"
2:30 - "W TAKIM MOMENCIE (...) ŚWIEŻE MAŁŻE MI Z TEGO, KURWA, BORDEAUX LECĄ NA WESELE (...)
4:15 - "POWIEDZ MI, TO "BORDO" TO GDZIE TO JEST?"
0:50 - "ZNAJDĘ WASZEGO SZEFA I KAŻĘ MU ZJEŚĆ GÓWNO. ALBO SZKLANKĘ. ZJE SZKLANKĘ, POGRYZIE I POŁKNIE. CO LEPSZE - ZJEŚĆ GÓWNO CZY SZKLANKĘ? JA NIE WIEM CO BYM WYBRAŁ, CHYBA JEDNAK SZKLANKĘ. SZKŁO SMACZNIEJSZE"
2:00 - "MOJA TEŚCIOWA PRZYJECHAŁA I SIEDZI. I TAMTEJ GODZINAMI GADA: "JACEK MÓGŁBY WIĘCEJ NA MIESZKANIE DAWAĆ", ALBO "DZIECI POWINNY CHODZIĆ DO PRYWATNEJ SZKOŁY". DO PRYWATNEJ SZKOŁY!? CO Z NICH WYROŚNIE PO PRYWATNEJ SZKOLE? PEDAŁY Z BIAŁACZKĄ! 😉
0:45 - "NAJPIERW NAPIŁBYM SIĘ HERBATKI Z CUKREM BEZ CYTRYNKI"
2:50 - "CZY NAPIJĄ SIĘ PANOWIE WÓDKI? TAK ZAPYTASZ CHAMIE PIER...Y. I WÓDKA MUSI BYĆ ZIMNA I GĘSTA - JAK SOK Z PIZDY"😋
POWOLI ZBIERAM SIĘ DO NAPISANIA TEKSTU NA TEMAT POLSKIEJ MAFII, ALE TAK CHOLERNIE OSTATNIO BRAK MI CZASU I NIE STARCZA MI JUŻ SIŁ, NA PRZEBRNIĘCIE PRZEZ OPRACOWANIA I RAPORTY NA TEN TEMAT. POSTARAM SIĘ JEDNAK COŚ W NIEDALEKIEJ PRZYSZŁOŚCI W TYM TEMACIE PRZEDSIĘWZIĄĆ.
DZIŚ NA SZYBKO, CHOĆ TEMAT NIEZWYKLE POWAŻNY I WART SZERSZEJ DYSKUSJI
Czy jest możliwe wystąpienie osób homoseksualnych przeciwko marksistowskiej - nastawionej na zdobycie władzy politycznej - ideologii lgbt? To dość interesujące pytanie i z pewnością wymaga szerszej dyskusji, szczególnie właśnie po tej tzw.: prawicowej, czy też konserwatywnej stronie, która nie została jeszcze całkowicie poddana (a przynajmniej nie w tak destrukcyjnym stopniu, jak ma to miejsce na lewicy) antykulturowej obróbce ideologicznej. Uważam bowiem że homoseksualiści stanowią realną siłę (mimo iż jest ich w każdym społeczeństwie z reguły niewielu, od 1 do 3 %) i mogą pokazać swoje niezadowolenie w próbach neomarksistów, wpisania ich w rolę "zastępczej ofiary", której zadaniem jest jedynie pełnić funkcję "mięsa armatniego" i tym samym umożliwić marksistom zdobycie pełni władzy politycznej. Pisałem już wielokrotnie o prawdziwej naturze marksizmu i o jego pasożytniczych skłonnościach bez których nie jest on w stanie funkcjonować, gdyż w normalnych warunkach życia społecznego, po prostu nie jest nikomu do niczego potrzebny - nikomu, prócz samych wyznawców marksizmu, którzy postrzegają siebie jako swoistych nadludzi, przeznaczonych do zarządzania całą resztą ludzkości na zasadzie pasożytnictwa (czyli po prostu ograbiania innych z owoców ich pracy i dzięki temu zapewniania sobie łatwego i zasobnego życia). Marksiści potrzebują więc dawcy - z którego następnie uczynią ofiarę i wyślą go do walki na ideologiczne barykady za ich własny interes, który nie służy ani owej wybranej przez nich ofierze, ani tym bardziej całemu społeczeństwu - służy on tylko marksistom. Dlatego też ofiara (czyli dawca) jest niezbędna, gdyż bez niej wirus - zwany marksizmem - po prostu samoistnie obumiera. Dlatego potrzebuje wciąż nowych dawców, nowych ofiar, które wystawi na barykady, licząc na to że owe ofiary zostaną upokorzone, mocno pobite a najlepiej dla nich byłoby gdyby polała się krew i zginęli ludzie (oczywiście po stronie wybranych przez nich ofiar), wtedy mają już męczenników i mogą dalej urabiać pod to kolejną ideologię, jednocześnie dalej żywiąc się krwią i cierpieniem ludzi, których z pełną premedytacją posyłają na rzeź. Od swych początków marksizm miał tylko dwa cele do zrealizowania - zniszczyć dotychczasową kulturę, religię, cywilizację, rodzinę etc. etc. oraz znaleźć sobie ofiarę, która zostanie złożona na ołtarzu władzy do której zdobycia dążą marksiści, a następnie (na krwi i tej ofiary) zaprowadzenia nowego, totalitarnego porządku, w którym to oni (marksiści) będą kastą uprzywilejowanych władców, a cała reszta jedynie łupionym i bezwzględnie wykorzystywanym (oraz wciąż ogłupianym) przez nich motłochem.
Dlatego też próbowali najpierw z robotnikami i chłopami. Wzywano więc do strajków powszechnych i do "rewolucyjnego zagarniania ziemi" (jak choćby w uchwale II Plenum Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Polski ze stycznia 1934 r.) do działalności antypaństwowej (dziś bardziej antyspołecznej), wspierano mniejszości narodowe i podburzano ich do działań na rzecz odrywania się od Polski (dziś mamy dokładnie to samo - w USA zamiast mniejszości narodowych, marksiści z partii demokratycznej i częściowo również, bowiem jest ich tam też sporo, z partii republikańskiej - wykorzystują czarnoskórych aktywistów black lives matter i starają się stworzyć atmosferę ciągłej wrogości pomiędzy białymi i czarnymi Amerykanami, ciągłego, nieustannego konfliktu, który to może ponownie przywrócić im władzę i usunąć wreszcie tego znienawidzonego Trumpa z Białego Domu). Liczy się tylko to, co służy interesom marksistowskiego kolektywu, zatem wszelkie akcje mogące go osłabić, muszą zostać wcześniej wykryte i zneutralizowane (choćby poprzez oskarżenia o: "faszyzm", "rasizm", "homofobię", "islamofobię", "biały supremacjonizm"). Ważne jest więc nieustanne wrzenie, nieustanny niepokój i nieustanna rewolucja. Chodzi o to, aby stworzyć wrażenie, iż jedyną siłą która będzie w stanie położyć kres bezprawiu (tak jak to było w USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Francji po zabójstwie tego czarnoskórego bandyty - George'a Floyda), są właśnie ci, którzy wcześniej wszystko to rozkręcili na potrzeby walki politycznej, czyli ideowi marksiści (głównie trockiści, a także zwolennicy Róży Luksemburg, Spinellego, Adorno czy Marcuse). Tak więc ani robotnicy, ani chłopi, ani czarnoskórzy (murzyni), ani homoseksualiści, ani kobiety, ani jakakolwiek inna ofiara, która zostanie przez nich wyciągnięta na sztandary i puszczona w ogień rewolucji, po to tylko, aby oni - siedząc wygodnie w swoich domach lub biurach i przyglądając się wszystkiemu z bezpiecznej odległości z uśmiechem na ustach - mogli potem wystąpić jako obrońcy ofiar i tym samym przejąć władzę, która to jest ich jedynym (podkreślam - JEDYNYM!) celem. Nie chodzi o żadne prawa dla mniejszości, ani o sprawiedliwość społeczną - chodzi tylko o władzę ("Tylko", albo "Aż", bowiem zdobycie władzy otwiera bardzo wiele możliwości, a w przypadku marksistów jest podstawą do stworzenia opresyjnego systemu totalitarnego, całkowicie przez nich kontrolowanego).
Dlatego też uważam że homoseksualiści powinni (w zgodzie z własnym interesem) zdecydowanie opowiedzieć się przeciw marksistom z lgbt, podobnie jak czarnoskórzy Amerykanie powinni zdecydowanie wystąpić przeciwko black lives matter czy antifie. Uważam jednak że osoby homoseksualne same z siebie nie odważą się na taki krok (i to nie dlatego że popierają lgbt, wręcz przeciwnie - ogromna większość społeczności homoseksualistów to ludzie inteligentni i zdają sobie doskonale sprawę że tu nie chodzi o walkę o równe prawa, tylko idzie o brutalną konfrontację, która ma za zadanie doprowadzić do wrzenia społecznego i stworzyć pierwszych męczenników po stronie homoseksualistów. Tylko że tymi męczennikami, którzy mają stracić życie, nie będą aktywiści lgbt, tylko normalni ludzie, ogłupieni ich propagandą i posłani jak mięso armatnie na barykady "walki o równość". A im więcej w tej walce zginie homoseksualistów, feministek, czarnoskórych, tym lepiej dla lgbt, gender, black lives matter - po prostu dla ideologicznych potomków Karola Marksa). Osoby o orientacji homoseksualnej nie zdecydują się na taki krok dlatego, że po pierwsze nie będą chciały się ujawniać (aby żeby skrytykować lgbt z tzw.: "pozycji wewnętrznych", trzeba jawnie się zdeklarować - "Jestem homoseksualistą i nie popieram lgbt" - a na tki krok niewielu jest gotowych), w obawie np. przez opinią rodziny czy środowiska w którym żyją, a poza tym tacy pojedynczy homoseksualiści spotkają się ze zdecydowaną agresją aktywistów lgbt i ogłupionych przez nich młodych ludzi. A te ataki (nawet jeśli przybiorą jedynie formę internetowego hejtu) mogą być zmasowane i bardzo intensywne, a przez to niestety skuteczne. Dlatego też uważam że osoby homoseksualne nie są w stanie sami (jako jednostki) przeciwstawić się tej neokomunistycznej machinie rozpędzonej nawały lgbt i bez wsparcia środowisk prawicowych (mam na myśli realną, antykomunistyczną, antymarksistowską prawicę, a nie te "farbowane lisy", które przeszły do partii chadeckich lud republikańskich, a mimo to nadal aktywnie wspierają antykulturową ofensywę), po prostu nie dadzą rady. Wsparcie jest więc konieczne i uważam że należy na ten temat rozpocząć rzeczową dyskusję w jaki sposób aktywnie wspierać i pomagać osobom homoseksualnym, które jawnie opowiedzą się przeciw ideologii lgbt, oraz jak wyrwać innych młodych ludzi z ich szponów i pokazać im że istnieje inny świat, bez nienawiści, bez wzajemnego jątrzenia jeden na drugiego. Życie przecież jest wystarczająco poplątane, abyśmy mieli jeszcze wzajemnie skakać sobie do gardeł żyjąc w jednym społeczeństwie i w jednym narodzie.
CIEKAWA ROZMOWA W JAKI SPOSÓB HOMOSEKSUALIŚCI POWINNI SPRZECIWIĆ SIĘ IDEOLOGII lgbt, PROWADZONA Z WALDEMAREM KRYSIAKIEM Z FACEBOOKOWEJ STRONY "GEJ PRZECIWKO ŚWIATU" I Z JAKUBEM ZGIERSKIM ZE STRONY "MŁOT NA MARKSIZM"
A TERAZ WYWIAD "ATORA" WOŹNIAKA Z AKTYWISTĄ lbgbt. POSŁUCHAJCIE PROSZĘ UWAŻNIE CO ON MÓWI I JAK OTWARCIE WYKŁADA PRAWDZIWE CELE IDEOLOGII lgbt
A NA KONIEC PRAWDZIWA DELICJA. FEMINISTKI Z KRYTYKI POLITYCZNEJ DEBATUJĄ NAD... "IDEOLOGIĄ HETEROSEKSUALIZMU"
PS: Nie zamierzam pisać o tym agresywnym działaczu lgbt - Michale Sz. który o sobie mówi: "Margot", a który to 27 czerwca wraz z bandą sobie podobnych wyrostków lgbt - zaatakował samochód Fundacji "Pro-Prawo do Życia" i pobił kierowcę (za co został skazany na 2 miesiące więzienia).
Nie będę o nim pisał, choć muszę jednak przyznać że to z niego niezły cwaniak, gdyż niewielu potrafiłoby tak podejść dziewczynę i na tyle zakręcić jej w głowie, aby zmusić ją do uznania związku z mężczyzną, mimo że sama deklaruje się jako... lesbijka. Na czym polegała przebiegłość "Margota"? Otóż zakochał się on w dziewczynie, która wolała kobiety i nie chciała zawrzeć z nim znajomości, więc fiku-miku sam "Margot" przerobił się na... kobietę, wmawiając jej (i wszystkim innym) że teraz jest osobą niebinarną (to znaczy że nie wie czy jest kobietą, czy mężczyzną) i choć ma męskie ciało to jednak "drzemie w nim ukryta kobieta". Cóż, w środowiskach (lgbt, gender, feminizm) w których młodzi ludzie mają kompletnie wyprane mózgi i gdzie można zwać się kobietą będąc w pełni heteroseksualnym mężczyzną - taka deklaracja mogła się jedynie spotkać z aprobatą, zatem jej odrzucenie przez ową lesbijkę od razu naraziłoby ją na zarzut "homofobii" czy też "transfobii" (a może i "queerfobii" - po prostu nie nadążam już z tą nowomową), dlatego uznała Michała Sz. ps. "Margot" za kobietę i została jego/jej dziewczyną. Niesamowite - prawda? Młody cwaniak wykorzystał głupotę środowiska lgbo i tym samym zdobył dziewczynę, która w normalnych warunkach nie zaakceptowałaby go - jako mężczyznę. A przecież "Margot" ani nie zmienił płci, ani też nie przestał ubierać się po męsku. Wciąż jest tym samym, heteroseksualnym mężczyzną jakim był wcześniej, tylko że teraz mówi o sobie: "M-a-r-g-o-t" i twierdzi że jest kobietą, więc głupkowata lesbijka zaakceptowała to i zostali parą. Normalnie mistrzostwo świata doskonale pokazujące głupotę tych środowisk.
Wybory, wybory i po wyborach, jak zatem wygląda europejska scena polityczna i co (ewentualnie) owe wybory zmieniły wśród Europejczyków? Zacznę może od stwierdzenia faktu że na polskiej scenie politycznej nic się nie zmienia - PiS (Prawo i Sprawiedliwość) zdobyło pełną pulę mandatów, czyli 27 (26 do czasu aż Wielka Brytania nie opuści Unii Europejskiej), czyli 45,38 % ważnych głosów. Drugą w kolejności była tzw.: Koalicja Europejska, czyli zbieranina różnych partii od lewa do centrum (głównie Platforma Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Nowoczesna, Zieloni oraz cztery mniejsze partie, które podobnie jak Nowoczesna nie mają już żadnego znaczenia). Uzyskali oni razem 22 mandaty (z czego sama Platforma tylko 14) przy 38,47 % głosów. Trzecią partią, która jeszcze dostała się do Parlamentu Europejskiego, została "Wiosna" Roberta Biedronia, która skosiła 3 mandaty przy poparciu 6,06 % głosów. Czwartą siłą (przynajmniej jeszcze w niedzielę) była Konfederacja (KORWIN-Braun-Liroy-Narodowcy) która zyskała 3 mandaty z poparciem 6,01 % głosów, lecz już w poniedziałek rano, po przeliczeniu wszystkich głosów okazało się że jednak Konfederacja nie zdobyła żadnego mandatu, uzyskując jedynie 4,55 % poparcia i tracąc trzy mandaty na rzecz Prawa i Sprawiedliwości. Pozostałe mniejsze partie nie liczyły się od samego początku. Nim przejdę do omawiania owych wyborów, chciałbym na początku zakomunikować, że po raz pierwszy w wyborach zagłosowałem nie na Prawo i Sprawiedliwość, lecz właśnie na Konfederację. Co prawda niektóre osoby we władzach tej partii mocno mnie odpychają, jak również retoryka narodowa nie przemawia do mojego piłsudczykowskiego serca, to jednak uznałem że PiS powinien dostać pstryczek w nos i to mocny, aby się trochę opamiętał i jednocześnie by pojawiła się opozycja, która może realnie PiS-owi zagrozić. Pisząc "realnie" mam tu na myśli utratę wyborców, gdyż ilość przepływu elektoratu między PiS a PO (czy KO co można również powiększyć o nazwę POKO + Tusk, czyli... POKOT) jest na poziomie granic błędu statystycznego i realną konkurencją (wręcz śmiertelną) dla Prawa i Sprawiedliwości staje się w tej sytuacji właśnie Konfederacja.
Konfederacja stała się dla PiS-u tak wielkim zagrożeniem, że... zupełnie zniknęła z jakichkolwiek informacji w TVP, nic - tabula rasa. Co chwila są prezentowane tylko peany na cześć rządu Prawa i Sprawiedliwości jaki to jest wspaniały i w ogóle, a już Mateuszek to najcudowniejszy geniusz nad geniusze itd. itp. O Platformie jak zwykle dużo się mówi i często negatywnie, ale zauważyliście - mówi się tak, aby... nie zrobić jej większej krzywdy i tylko mobilizować do działania swój najtwardszy elektorat. Co chwila jest tylko Platforma-PiS, PiS-Platforma i do tego dochodzi jeszcze od czasu do czasu Wiosna (jako siła mogąca zabrać nieco głosów Platformie), a o Konfederacji nic, ani źle, ani dobrze, po prostu NIC! (czasem tylko, bardzo rzadko wrzucane są wstawki typu "ruscy agenci"). Inna sprawa że sama Konfederacja musi jeszcze przemyśleć swoją drogę i usunąć niektóre, zbyt negatywnie kojarzące się postaci, ale sam fakt że PiS (poprawnie) zdiagnozował skąd może nadejść dla niego prawdziwe niebezpieczeństwo (bo przecież nie ze strony Platformy czy Wiosny), jest aż nadto dobitny. Dobrze, przejdźmy więc do kilku poszczególnych (największych) krajów w Unii Europejskiej, takich jak Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Polska, by zdiagnozować co ewentualnie zmieniły te wybory dla poszczególnych państw i ich społeczeństw (jeśli w ogóle cokolwiek) i jak to się przełoży na powyborcze rozdanie kart w Parlamencie Europejskim?
POLSKA
PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ
Jak już wyżej wspomniałem, zwyciężył PiS całkowicie deklasując rywali. Partia Jarosława Kaczyńskiego, która notabene deklaruje się jako konserwatywna, chrześcijańska (katolicka), narodowa i euro-realistyczna - tak naprawdę niewiele ma wspólnego z wyżej wspomnianymi wartościami. Owszem jest chrześcijańska (katolicka) - przynajmniej publicznie mocno to demonstruje, narodowa - wszelkie te patriotyczne deklaracje o Ojczyźnie, Godności, Honorze, Żołnierzach Wyklętych i polskim Bohaterstwie są co prawda medialne i głośne, ale... niestety realnie kończą się z reguły jedynie na słowach. A jak mówił Jezus w Ewangelii św. Mateusza: "Po owocach ich poznacie", a te owoce to albo zgniłe robaczywki są, albo też zwykły ugór. Gdzie jest tak zapowiadany hucznie pomnik 100-lecia zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej 1920 r. Sierpień 2020 już blisko a nic w tej dziedzinie nie zostało nawet zaczęte. Pomnik zwycięstwa w wojnie z bolszewikami musi stanąć tak czy siak i musi być na tyle duży, aby z czasem stał się wizytówką stolicy (pisałem już o tym kiedyś, że ja widzę go w formie Łuku Triumfalnego podobnego do tego stojącego w Paryżu, ale... większego, na tyle aby przykryć tego socrealistycznego potworka podarowanego Warszawie przez towarzysza Józefa Stalina o nazwie "Pałac Kultury i Nauki", który według mnie powinien być stopniowo lecz konsekwentnie rozmontowywany. A zacząć należy od usunięcia iglicy. Jest to bowiem prawdziwy wrzut na tyłku Warszawy i symbol komunistycznego zniewolenia Polski. Spójrzcie bowiem jak w połowie lat 20-tych rozprawiono się z rosyjskimi cerkwiami w Warszawie, większość z nich (tych największych) po prostu wyburzając, choć były to znacznie lepsze przykłady architektonicznego kunsztu niż ten sowiecki potworek. Jednak stanowiły również symbol władzy rosyjskiego zaborcy nad Polską i bez względu na ich piękno - musiały zniknąć. Teraz tym symbolem powinien stać się Łuk Zwycięstwa 1920 r, który, być może mógłby spinać oba brzegi Wisły. Zresztą już należałoby rozpisać konkurs na ten pomnik - a jak do tej pory nic w tej materii nie zostało zrobione).
COŚ TAKIEGO JAK TO, TYLKO ZNACZNIE WIĘKSZY
Nie chodzi zresztą tylko o pomnik, co prawda przedstawiciele PiS-u często publicznie demonstrują swój patriotyzm, ale jak przychodzi co do czego, to szybko potrafią schować głowę pod siebie, jak choćby miało to miejsce w przypadku bandyckich prób wymuszenia na Polsce przez międzynarodowe organizacje mieniące się żydowskimi - ogromnego haraczu za tzw.: "mienie bez-spadkowe" czyli bezdziedziczne. I to tylko dlatego że na ziemiach polskich Niemcy wymordowali Żydów (obywateli polskich). Czyli wychodziłoby na to że mamy zapłacić za to, że inny bandyta zamordował naszych współobywateli na naszych ziemiach? To może zapłaćmy jeszcze za to że Polska została kompletnie zniszczona w czasie wojny i że cofnęło to nas pod względem rozwoju cywilizacyjnego o jakieś 20-30 lat w stosunku do Europy Zachodniej. Warszawa została zamieniona w jedno wielkie gruzowisko, nie było nic - tylko ciała pomordowanych Powstańców Warszawskich i gruzy zniszczonego miasta. Zapłaćmy więc bandyckim organizacjom quasi-żydowskim za to że kraje Zachodu wystawiły nas w 1939 r. na pastwę Hitlera a w 1945 oddały w łapy Stalina. Straciliśmy podczas wojny ponad 6 milionów mieszkańców (3 miliony obywateli polskich - Polaków i 3 miliony obywateli polskich pochodzenia żydowskiego), co w przeliczeniu na ilość obywateli przedwojennej (35 milionów - tyle ludności liczyła międzywojenna II Rzeczpospolita) Polski stanowi największe straty wojenne wśród wszystkich państw uczestniczących w wojnie (220 osób zamordowanych lub poległych na 1 000 obywateli, w porównaniu z nami Związek Sowiecki stracił 116 osób na 1 000 obywateli, Francja - 15, Wielka Brytania - 8, a USA - 3). Nie mówiąc oczywiście o stratach materialnych, czyli całkowitym zniszczeniu Warszawy (tego "Paryża Północy" jak mówiono o stolicy przed wojną. Dziś Warszawa jest miastem-grobem, choć odbudowana i wskrzeszona do życia przez jej mieszkańców, którzy własnymi rękoma odbudowywali to miasto, gdy pierwotnie władze komunistyczne planowały pozostawić te gruzy w nienaruszonym stanie, jako żywy przykład niemieckiego bestialstwa. Dziś z każdego zakamarka, z każdej warszawskiej ulicy woła krew i wołają duchy ludzi pomordowanych tam przez niemieckich barbarzyńców. Za to też może powinniśmy zapłacić tym bandyckim organizacjom?).
Można by dalej wymieniać w nieskończoność dalsze straty, jakie poniosła Polska w czasie II Wojny Światowej, całkowite zniszczenie i rozkradzenie przemysłu, zastój rolnictwa, zniszczenia wielu budynków w wielu miastach Polski, rabunek dzieł sztuki (w latach 90-tych w Niemczech krążył taki dowcip o Polakach: "Jedź do Polski, twój samochód już tam jest" - mający pokazać że Polacy to złodzieje samochodów, ale czy Niemcy pamiętają że to samo mówiono w czasie wojny o ich ojcach i dziadach, którzy niczym zwykli bandyci rabowali dosłownie wszystko - od złotych zębów, wyrywanych ofiarom w obozach koncentracyjnych, pierścionków, obrączek (całe skrzynie były wyładowane w obozach złotymi obrączkami po pomordowanych więźniach). Rabowano dosłownie wszystko, nawet klasery ze znaczkami, nie było takiej rzeczy, na którą niemiecki okupant (czytaj złodziej-morderca) by się nie skusił - NIE BYŁO! Dlatego też powstało powiedzenie: "Jedź do Niemiec, twoje meble już tam są"). Poza tym straty terytorialne. Straciliśmy wszystkie ziemie wschodnie, te, które były od średniowiecza najbardziej złączone z Polską. Utraciliśmy nasz Lwów - stary, gród zasiedlony przed Polaków i bardziej polski niż nawet taka Warszawa. Straciliśmy Wilno - "miasto-symbol naszej wielkiej kultury, państwowej ongiś potęgi", jedno z najpiękniejszych miast na świecie - dziś będące stolicą Litwy. Miasta Wołynia i Podola z przepiękną Kołomyją, Oszmianą i Lidą, z Baranowiczami z ich klasyczną atmosferą (którą również współtworzyli miejscowi Żydzi - obywatele polscy). Co zyskaliśmy w zamian? Ziemie na Zachodzie do granicy Odry i Nysy Łużyckiej, czyli innymi słowy totalnie rozgrabiony przez Sowietów i stanowiący część ich bazy wypadowej w ewentualnej III wojnie światowej, wyludniony po wojnie teren. Zniszczone i rozkradzione były wszystkie niemieckie fabryki, brakowało nawet prostych narzędzi takich jak śrubokręt czy młotek. Nie było NIC - wszystko trzeba było zaczynać od nowa (nic więc dziwnego że powstawały filmy o kolonistach przybywających na Ziemie Odzyskane niczym rewolwerowcy z Dzikiego Zachodu, którzy próbowali jakoś się urządzić wśród Indian).
"JUŻ MI RAZ ZABRALI WILNO, JUŻ MI RAZ ZABRALI LWÓW. ALE SERCA MI NIE WYRWĄ, MOICH DWÓCH NAJMILSZYCH SŁÓW. ZRABOWALI MI JUŻ SPORO, Z MOICH SNÓW I MOICH ŁEZ, LECZ TĘSKNOTY NIE ZABIORĄ, BO TĘSKNOTA WE MNIE JEST! (...) I CHOĆ MÓWIĄ MI - "IDŹ SOBIE, TO NIE TWOJA ZIEMIA DZIŚ, POLSKI W WILNIE I WE LWOWIE - KAŻDY KAMIEŃ, KAŻDY LIŚĆ (...) WSZYSCY NA ŚWIECIE TO WIEDZĄ, ŻE WOLNOŚĆ CO PRAWDA NAM DANA, A POLSKI PÓŁ LEŻY ZA MIEDZĄ (...) CHCĄ WMÓWIĆ MI W BEZWZGLĘDNYM TONIE, ŻE POLSKIE NIE BYŁY TO KRAJE (...) WIĘC NIECH MÓWIĄ SIŁY NIECNE, ZE NIE MOJE ZIEMIE TAM, PRZECIEŻ DO NICH JA ODWIECZNE, PRZEZ TE (PRZODKÓW) PROCHY PRAWO MAM!"
Utraciliśmy więc nasze ziemie a otrzymaliśmy zniszczone tereny poniemieckie (oczywiście ziemie te kiedyś też były polskie, ale było to w średniowieczu i od tego czasu Niemcy skutecznie je zniemczyli). Stalin przyznał Polsce te tereny celowo, aby w przyszłości wygrywać konflikty polsko-niemieckie (gdyby Polska chciała się wyrwać spod sowieckiej kurateli, można by było zagrozić oddaniem Ziem Odzyskanych Niemcom). Każdy kamień na Wschodzie wciąż (choć już bardzo cicho) krzyczy: "Polska", natomiast ziemie na Zachodzie stały się karą dla Niemiec za rozpętaną przez nich bandycką wojnę i przez sam ten fakt wróciły do dawnej Macierzy. Ale Wschód straciliśmy! Dlatego też, bez względu na to że obecnie żyjące w Niemczech pokolenie dawno już nie ma nic wspólnego z II Wojną Światową (a część nawet dokładnie nie wie o co ta wojna się toczyła i jakie były strony konfliktu), to jednak muszę powiedzieć i stwierdzam to z pełną odpowiedzialnością i świadomością historycznych krzywd, jako osoba w żyłach której płynie jeszcze niemiecka krew - Drodzy Przyjaciele - MUSICIE ZAPŁACIĆ ZA II WOJNĘ ŚWIATOWĄ, gdyż wbrew temu co się mówi w samych Niemczech, wy do dziś dnia nie rozliczyliście się z tej wojny. Nie rozliczyliście się ze zbrodni ludobójstwa, z potwornych zniszczeń, z kradzieży wszystkiego co miało (lub nawet nie miało) wartości. Nie rozliczyliście się z zamordowanych i porwanych przez was polskich dzieci, które potem trafiały albo do obozów zagłady albo do niemieckich rodzin celem zniemczenia (dziś to samo robi Jugendamt). Nie rozliczyliście się przede wszystkim moralnie, przed sobą samym. Naziści, którzy po wojnie byli pod ochroną państwa niemieckiego (Republiki Federalnej Niemiec) i którzy znajdowali posady w różnych rządowych instytucjach, o ministerstwach nawet nie wspomnę (W niemieckim MSZ po wojnie pracowało więcej nazistów niż... w czasach Hitlera, a to tylko jedna instytucja) - o czym to świadczy? Że stworzyliście tym zbrodniarzom miękkie lądowanie i pozwoliliście im dożyć ich dni w spokoju i dostatku (z nakradzionych w Polsce i innych krajach Europy - kosztowności). Dodatkowo wasi przodkowie zabijali Polaków za to, że ci ratowali Żydów a teraz uważacie że wszystko jest w porządku, że rozliczyliście się z nazizmu i że "to było tak dawno temu, że nie warto już do tego wracać?" Powiem to raz dobitnie - ja osobiście wstydzę się tego, że moi przodkowie byli pochodzenia niemieckiego - naprawdę WSTYD mi wpół-należeć do narodu morderców i złodziei, którzy po dziś dzień nie potrafią skutecznie przerwać tej nazistowskiej pępowiny i uregulować (oczywiście głównie finansowo, bo jakże inaczej) tych kwestii.
I to jest też mój kolejny kamyczek w kierunku PiS-u, konsekwentne zabieganie o niemieckie odszkodowania za popełnione w Polsce zbrodnie wojenne i totalną dewastację kraju. Za to nikt nam nie zapłacił a Ziemie Zachodnie nie są żadnym zadośćuczynieniem, gdyż po pierwsze utraciliśmy ziemie na Wschodzie, a po drugie - Niemcy przegrały wojnę do cholery. Wojnę którą sami wywołali, kierując się opętańczą wizją Lebensraumu jednego chorego człowieka, który zdołał tym opętać cały naród. Więc jak czytam komentarze pod postami na niemieckich forach, w których ludzie w piszą że Ziemie Zachodnie są ekwiwalentem i zadośćuczynieniem to ja mówię zdecydowanie NIE! Mordowaliście, gwałciliście, rabowaliście, niszczyliście na potęgę i nie ma takiego zadośćuczynienia na tym świecie, abyście się z niego wypłacili. Te marne 700 400 000 000 dolarów nie wrócą nikomu życia, nie spowodują że ci ludzie zapomną o traumie i lęku jaki przeżyli podczas wojny i długiej, pięcioletniej niemieckiej okupacji - będą jedynie drobną (i spóźnioną) rekompensatą moralną od narodu sprawców dla narodu ofiar. Są też inne moje zarzuty do PiS-u, np. konsekwencja w kwestii przekopu Mierzei Wiślanej w celu uniezależnienia się od kaprysów Rosjan z Obwodu Kaliningradzkiego dla żeglugi elbląskiej na Zalewie Wiślanym (zobaczymy co PiS zrobi z tym dalej), oraz w kwestii wybudowania Centralnego Portu Komunikacyjnego (lotniczego i kolejowego), będącego największym tego typu przedsięwzięciem w Europie (podobnym do wielkiego przedsięwzięcia II Rzeczpospolitej, czyli Centralnego Okręgu Przemysłowego, powstałego w latach 1937-1939 na wielkich terenach środkowej i południowej Polski). Najważniejsze jednak kwestie na dziś, jakie pokładam w Prawie i Sprawiedliwości (i to zaważy na moim głosie w październiku tego roku) to kwestia zabezpieczenia Polski (realnego) przed bandyckim wymuszeniem roszczeń organizacji żydowskich z USA i Izraela za tzw.: mienie bezdziedziczne. Konsekwentne dążenie do uzyskania odszkodowań dla Polski od Niemiec (to na początku, po jakimś czasie również i od Rosji, bo oni także dołożyli się do zniszczenia nam kraju i wymordowania naszych elit). Jasna deklaracja w sprawie emigrantów (nie tylko tych z Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu, których ponoć nie przyjmujemy, lecz również tych z Azji, z Bangladeszu, Pakistanu i Indii, którzy przyjeżdżają tu tabunami. Jestem zaś pozytywnie nastawiony w kwestii Ukraińców - bo to mimo wszystko też nasi bracia Słowianie (wykluczając banderowców), ale należy pamiętać że ci ludzie powinni zostać sprawdzeni i nie mogą być wykorzystywani przez nikogo, do jakichkolwiek antypolskich akcji - np. przez obce wywiady). Postawienia zdecydowanej tamy patologii i dewiacji spod znaku LGBT, gender i tego typu marksistowskiej degrengolady moralnej. Zwiększenia siły zbrojnej i zorganizowania przysposobienia obronnego dla mężczyzn (i kobiet) w każdej gminie, połączonego z nauką posługiwania się bronią, głównie zaś bronią palną. Oraz (jako ostatnie, ale nie mniej ważne) obniżenia podatków i likwidacji napompowanej biurokracji. To tyle jeśli chodzi o PiS.
KOALICJA OBYWATELSKA
(PLATFORMA OBYWATELSKA i WSZELKIE JEJ PRZYBUDÓWKI BEZ WIĘKSZEGO ZNACZENIA, CZYLI: SOJUSZ LEWICY DEMOKRATYCZNEJ, POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE, NOWOCZESNA, ZIELONI etc.)
Klasyczna partia tzw.: liberałów (czy też lyberałuf - gdyż z prawdziwymi liberałami nie mają oni nic wspólnego poza nazwą). Ciężko mi pisać o wyniku tej partii czy też koalicji, gdyż jak dla mnie jest to klasyczna mentalna (a często realna) Targowica. Uzyskali co prawda 22 mandaty, liczyli na więcej - przegrali i tyle. Co tu jeszcze dodać. To jest partia z którą nigdy nie było mi po drodze, gdyż ja nie mam tej mentalności (a znam zarówno polityków jak i oczywiście sympatyków tej partii i czuję czasem jakbyśmy pochodzili z zupełnie innych cywilizacji, a nawet z innych galaktyk). Oczywiście nie znaczy to że nie należy rozmawiać, wręcz przeciwnie (ja ze względu na pewne moje relacje zawodowe, dość często rozmawiam ze zwolennikami tej właśnie opcji politycznej), ale musimy postawić sobie twarde podstawy, które są niezaprzeczalne dla obu stron. Taką podstawą musi być fakt, iż Polska dla nas wszystkich jest najważniejsza - Najjaśniejsza Rzeczpospolita przede wszystkim, dopiero potem Europa (USA) i inne kraje (w tym miast sprowadzania imigrantów do kraju, udzielanie im pomocy na miejscu, w ich krajach ojczystych poprzez organizacje rządowe czy pozarządowe). Ich proniemieckość i pro-unijność mnie (którego korzenie rodzinne także sięgają Niemiec, ale w którego duszę polski orzeł srebrnopióry mocno "wbił pazury") bardzo razi. Nie potrafię zrozumieć mentalności tych ludzi (sympatyków, bo o politykach to nie ma o czym mówić - to są z reguły ludzie którzy już dawno przestali wierzyć w polską suwerenność, a teraz utracili również wiarę w polską niepodległość. Oczywiście stało się to z różnych względów, również finansowych - ale powód nie ma znaczenia, liczy się bowiem ostateczne nastawienie). Niby zależy im na Polsce a wspierają te wszystkie odśrodkowe, antypolskie ruchy, które finansowane są często albo w Berlinie, albo w Moskwie, albo w Brukseli, albo w Pekinie, albo w Tell Awiwie, albo w Waszyngtonie. Należy do nich bezsprzecznie wsparcie dla ruchów antykościelnych i pro-gejowskich.
Kwestia pedofilii w polskim Kościele, która wybuchła na krótko przed wyborami do Europarlamentu, pokazuje dobitnie iż atak ten został spreparowany celowo, podobnie zresztą jak ów film Sekielskich: "Tylko nie mów nikomu". Co nie znaczy że ten film był niepotrzebny, wręcz przeciwnie - bardzo dobrze że powstał taki obraz degeneracji polskiego Kościoła, bowiem każdy, kimkolwiek by nie był (a księża w szczególności) którzy wykorzystują seksualnie dzieci powinni dostać najwyższy możliwy wymiar kary. Brak mi bowiem słów na określenie takiego dewianta. Takich ludzi należałoby chemicznie kastrować i nie ma zmiłuj gdyż takie gnidy wyrządzają dzieciakom ogromną krzywdę na całe życie. Dla takiego kogoś to nie ma nawet litości, najlepiej więc stosować wobec nich maksymalne wyroki kar więzienia, a tam współwięźniowie już zrobią z nimi porządek. Wybaczcie ale nie mam zrozumienia ani litości dla tego typu zboczeńców. Dlatego też bardzo dobrze że powstał taki dokument, ale nie mówi on niestety całej prawdy o polskim Kościele. Przede wszystkim większość księży w nim ukazanych, to dawni ubeccy donosiciele, którzy szpiegowali dla komunistów wśród innych księży. Sam fakt że pedofile najczęściej okazywali się kapusiami (bezpieka wiedziała dokładnie gdzie uderzyć), dobitnie pokazuje skalę patologii i inwigilacji w tzw.: Polsce Ludowej - tej moskiewskiej kolonii. Cieszę się również że taki film ujrzał światło dzienne, bo wydaje mi się że polski Kościół (nie tylko polski) musi wreszcie przejść gruntowną przemianę. Musi zostać coś w nim przepalone, potrzeba bowiem duchowej odnowy i zwrócenia się w kierunku Jezusa Chrystusa (wiem że takie porównanie jest nie na miejscu, ale należałoby powiedzieć że Chrystus w swoim czasie był takim Piłsudskim, Paderewskim, Dmowskim razem wziętymi - czyli człowiekiem czynu, który zdecydowanie i bez obaw mówił co należało zmienić i nie bał się wykrzyczeć faryzeuszom: "Wy macie diabła za ojca (...) Od początku był on zabójcą (...) bo prawdy w nim nie ma" i z pewnością aż do chwili swego ukrzyżowania nie działał na zasadzie "nadstaw drugi policzek". Jezus nie nadstawiał drugiego policzka, On był typem bojownika - co oczywiście nie znaczy że nie nauczał o przebaczaniu i o tym jak wielkie ma to znaczenie dla nas samych. Potrafił bowiem powiedzieć takie oto słowa: "Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze:
"Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że
spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A
kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu,
aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia
wasze").
Dzisiejszy Kościół jednak (mam na myśli Kościół jako całość), to już jest jakaś parodia wiary i wylęgarnia patologii. Kościół dziś to takie ciamcia-ramcia - nadstaw drugi policzek, zdejmij krzyż ze ściany bo muzułmanin lub ateista może się poczuć urażony, preferuj ekumenizm, mów że Żydzi nie chcieli zabić Jezusa i całą winę zrzuć na Piłata (notabene Piłat był wielkim sukinsynem i to jest fakt historyczny, skazywał Żydów na krzyż za najdrobniejsze wykroczenia, ale to nie on wystąpił z propozycją zamordowania Jezusa, tylko właśnie Żydzi - sadyceusze i faryzeusze, którym nie podobał się ten buntownik, który gromadził tysiące ludzi na swoich kazaniach pod otwartym niebem i który czynił cuda - rozmnażał pokarm, chodził po wodzie a nawet wskrzeszał zmarłych. Należało więc go szybko uciszyć, gdyż Jahwe cholernie nie lubił konkurencji. I do dziś Żydzi uważają że Jezus w piekle pływa w kotle z... ekskrementami). Taki właśnie jest dzisiejszy Kościół słaby, kalający się za wszystko (podczas gdy pedofilia jest oficjalnie propagowana przez Judaizm, Islam i Buddyzm - słyszeliście aby któryś z tamtejszych kapłanów tłumaczył się z tej patologii?). Dziś w Kościele brakuje powera Jezusa, brakuje tej Siły i Odwagi, tej moralnej Pewności Siebie i Przebojowości - brakuje kapłanów Czynu, za to są kapłani od nadstawiania drugiego policzka (o pedofilach w sutannach już nie wspomnę). Czy taki Kościół jest w stanie przyciągnąć do siebie wiernych? Oczywiście że nie i nie dziwota że kościoły zamieniane są na puby czy dyskoteki, bowiem jeśli ma tam mszę odprawiać kapłan o podejściu ciamcia-ramcia to może lepiej aby rzeczywiście zamienić to miejsce na jakiś pub, przynajmniej ludzie będą zadowoleni a ktoś na tym zarobi.
Pedofilia w Kościele jest oczywiście wielkim problemem, podobnie zresztą jak i cała ta ideologia "nadstawiania drugiego policzka" i bez wątpienia odpycha z seminariów nowych adeptów. Co taki młody mężczyzna, którego przepełnia testosteron i który widziałby się w Służbie Bogu i Chwale Jego Syna - Jezusa Chrystusa, miałby robić w dzisiejszym Kościele? Nie ma tam woli walki, nie ma tam woli chrystusowej misji ("Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego"), natomiast zalęgły się tam patologie: od pacyfizmu i nadstawiania drugiego policzka, po homoseksualizm i pedofilię. Doprawdy niezły wybór na życiową drogę, prawda? Nic dziwnego że głównie mężczyźni odwracają się od Kościoła. Nie znajdują bowiem w nim nic dla siebie, nic z Chrystusowej misji, zaś mnóstwo patologii. Dlatego też Kościół nie ma szans się sam oczyścić i powinno mu się w tym pomóc (należałoby pomyśleć jak zorganizować takie rady ekumeniczne, które przede wszystkim rozpoczną zdecydowaną walkę z mafią homoseksualną, bardzo dziś potężnej i wpływowej w Kościele Katolickim, która notabene kryje większość przypadków pedofilii - również w ogromnej większości homoseksualnej). Trzeba odrzucić cały posoborowy ekumenizm i wrócić do korzeni Kościoła, do poweru jaki dał nam Chrystus abyśmy nie zapomnieli kim jesteśmy, co potrafimy i dokąd zmierzamy. I wykrzyczmy to na całą Europę, cały Świat: Chrystus jest naszym Mistrzem, jest potężną Duchową Istotą, zesłaną po to abyśmy dostąpili zbawienia. To tyle jeśli idzie o Platformę i jej przybudówki pod wspólną nazwą Koalicji Europejskiej (zwanej również POKOT-em) o której nie ma sensu więcej pisać (przynajmniej na razie).
WIOSNA
No i wreszcie Wiosna. Jak to było w tej piosence: "Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty?" O tym czymś - powiem krótko, Wiosną powinien szczegółowo zainteresować się kontrwywiad, choćby dlatego że finansowana jest przez niemieckie fundacje (z czego publicznie cieszył się "sympatyczny zwolennik czyszczenia odbytu" pan Robert Biedroń). Co tu napisać o tej partii - koń jaki jest każdy widzi. Jednym zdaniem - zbieranina wszelkiej maści homosiów, zwolenników LGBT, feministów i feministek i ludzi o "bardzo małym rozumku", ale za to "sympatycznych zwolenników czyszczenia odbytu". I w zasadzie wszystko. Od siebie tylko dodam że wszelkie tego typu patologie, jak nauka dzieci masturbacji i dotykania narządów płciowych przez jakichś latarników-edukatorów-masturbatorów w szkołach od najmłodszych lat - WON! Natychmiast WON! Won z tym pedofilskim gównem, z tym ideologicznym homoseksualnym szlamem, wlewającym się dzieciom do głów od najmłodszych lat, aby uczynić z nich przewrażliwione na swoim punkcie i myślące tylko o kopulacji istoty. Jeżeli walczymy z pedofilią w Kościele, która stanowi zaledwie czubek góry lodowej, to przede wszystkim należy uderzyć w lobby homoseksualne, które już w szkołach szykuje haremiki dla pedofili. Bo czymże innym jest uczenie dzieci, których psychika jest bardzo delikatna i nie ukształtowana, oraz które chłoną wszystko jak gąbka - nakładania prezerwatyw na sztucznego członka czy głaskania się po genitaliach? To jest mega patologia i to musi być karalne. Taki latarnik powinien ze szkoły wylecieć na kopach od rodziców (łącznie z tym całym Czaskoskim - pożal się boże prezydencikiem), a następnie trafić za kratki. To samo dotyczy marszów LGBT.
Tutaj jest Polska, tu nie ma przyzwolenia na propagowanie dewiacji. Czym innym jest homoseksualizm, który kto sobie chce, niech praktykuje w domu za zamkniętymi drzwiami (byle nie z dziećmi), a co innego marsze dewiantów pod tęczową flagą LGBT, publicznie obcałowujących się, półnagich lub przebranych za kobiety. Oczywiście prawo nie zabrania im tych "parad", ale oni muszą zrozumieć, że Polska jest krajem konserwatywnym i to bardzo. Konserwatywnym i chrześcijańskim (katolickim), co udowodniły ostatnie wybory do Europarlamentu. Lewactwo stanowi jakieś 6-7 % wyborców, to wszystko na co ich stać. Polacy nie chcą rewolucji obyczajowych w duchu marksistowskim, my już to przeszliśmy. Gdy na Zachodzie kraje rozwijały swoje gospodarki dzięki powojennej amerykańskiej pomocy w ramach Planu Marshalla, u nas i w całym bloku Środkowo-Wschodnim Sowieci wtłaczali nam do głów Marksa i Lenina. Dlatego uodporniliśmy się na tę chorobę i nawet inna forma tego dziadostwa niewiele tu zmienia. Polacy mówią "Nie" - LGBT i gender, mówią nie radykalnemu feminizmowi. Chcemy się normalnie rozwijać, chcemy pozostać wierni naszej tradycji i kulturze czego byliśmy pozbawieni przez 50 lat od 1939 r., a nie walczyć z Kościołem i pozwalać na patologie wkraczające do szkół i na nasze ulice. To tyle jeśli chodzi o "Wiosnę", która sądzę że do zimy całkowicie zniknie. A wtedy pan Biedroń i jego partner Śmiszek mogą sobie codziennie "sympatycznie czyścić odbyt" czym chcą, byle tylko nas o tym nie uświadamiali.
KONFEDERACJA
I na koniec Konfederacja. Jak już wspomniałem, to była partia na którą zagłosowałem, ale od razu muszę dodać że kilka postaci w tym ugrupowaniu mnie bardzo razi. Przede wszystkim pan Janusz Korwin-Mikke czyli sławny "Korwin Krul". Jest to dla mnie człowiek-zagadka, który potrafi zmobilizować elektorat i stworzyć prężną partię. Problem polega na tym że... on nigdy nie chce z tą partią (a zakładał ich już kilka) zwyciężyć i gra tylko na siebie, na własną popularność. Zauważcie że Korwin przez jakiś czas buduje swoją partie i przyciąga wyborców, czyli pompuje balonik i tuż przed samymi wyborami on ten balonik po prostu... przekuwa. Zauważyliście to? Zawsze przed wyborami mówi jakąś kompletnie głupią lub szkodliwą frazę, typu np.: "kobiety są dużo głupsze od mężczyzn", lub "niepełnosprawnych powinno się poddawać aborcji", lub "Hitler nie wiedział o Holokauście", lub jakieś brednie o Piłsudskim, lub jeszcze coś wybitnie gorszącego, co powoduje że popularność jego partii tuż przed wyborami gwałtownie spada. Ale on sam zyskuje znaczną popularność. I chyba o to właśnie mu chodzi - o podtrzymywanie własnej kariery politycznej, nic więcej go nie interesuje. Tak samo było teraz, gdy powiedział coś pochlebnego na temat Putina i Rosji (nie pamiętam już dokładnie bo tego pana bardzo rzadko słucham). Dlatego według mnie Korwina należy z Konfederacji "odpalić". Drugą taką osobą jest Grzegorz Braun - który ma dziwne (chyba bezrozumne, bo mimo wszystko nie posądzam go o wpływanie na rzecz Rosji) prorosyjskie i pro-chińskie wyskoki w stylu pana Jabłonowskiego. Też wydaje mi się że szkodzi Konfederacji. Trzecim zaś jest pan Winnicki za którym także nie przepadam, ale głównie ze względu na jego jakąś taką flegmowatość. Natomiast sama idea Konfederacji jest bez wątpienia potrzebna, choćby po to aby punktować PiS w kwestii bandyckich roszczeń bezdziedzicznych organizacji żydowskich i podtrzymywania sprzeciwu w sprawie imigrantów. Mam też nadzieję że w wyborach parlamentarnych na jesieni, uzyskają znacznie lepszy wynik niż teraz. To tyle na dziś, kolejne kraje zaprezentuje w innych częściach tego tematu.
W pierwszych dniach powstańcom udało się zająć większą część miasta, okrążyć wiele rozproszonych niemieckich placówek oraz przejąć w stanie praktycznie nienaruszonym ważne obiekty komunikacyjne, zaopatrzeniowe oraz administracyjne. Udało im się również zabezpieczyć, przynajmniej w początkowej fazie, zaopatrzenie miasta w wodę, światło oraz gaz. Dopiero po zaciekłych walkach ulicznych o każdy dom, w których użyte zostało lotnictwo oraz czołgi, niemiecki Wehrmacht zdołał uwolnić z okrążenia niemieckie placówki, oczyścić najważniejsze trasy przelotowe i zredukować działania powstańców do trzech obszarów: Śródmieścia (w tym Starówki), Mokotowa oraz Żoliborza. Perspektywa samodzielnego "wyzwolenia" Warszawy oddalała się coraz bardziej. Z tego powodu dowództwo poczuło się zmuszone do wezwania pomocy celem uniknięcia kapitulacji.
4. WZYWANIE POMOCY I JEJ UDZIELANIE
a. Siły z Generalnego Gubernatorstwa
Gdy siły użyte do walk w Warszawie okazały się za słabe, a natychmiastowa pomoc z zagranicy nie nadeszła, dowództwo zdecydowało się na zebranie całości sił z Generalnego Gubernatorstwa i kontynuowanie z nimi walk o stolicę. Akcja ta nie udała się (w tej kwestii wspólnie działali ręka w rękę zarówno siły Niemcy jak i Sowieci, którzy uniemożliwiali oddziałom Armii Krajowej, przebicie się do Warszawy). Uderzenia odciążające prowadzone przez stacjonujące na rubieżach Warszawy jednostki Armii Krajowej nie powiodły się. Na pozostałych obszarach Generalnej Guberni (Polski Środkowej i Południowej) udało się zmobilizować tylko część jednostek Armii Krajowej. Nieliczne oddziały zaczęły marsz w kierunku Warszawy. Na skutek niemieckiego przeciwdziałania zostały one zatrzymane bądź rozbite (rozkaz gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, nakazujący oddziałom Armii Krajowej z całej Polski śpieszyć na odsiecz walczącej Warszawie, wydany został 14 sierpnia 1944 r.). Na podstawie późniejszych zeznań żołnierzy Armii Krajowej wiadomo, że w celu odciążenia Warszawy planowano pomniejsze powstania, np. w Krakowie i Litzmannstadt (czyli Łodzi, ta niemiecka nazwa zaczęła obowiązywać podczas okupacji od kwietnia 1940 r., wcześniej bowiem Niemcy Łódź nazywali po prostu Lodsch. Nazwa została nadana na cześć gen. Karla von Litzmanna, który dowodził niemieckimi wojskami w czasie bitwy o Łódź w październiku-listopadzie 1914 r., na początku I Wojny Światowej. Komenda Główna Armii Krajowej zalecała wszczęcie lokalnych powstań w Krakowie, Kielcach, Radomiu, Piotrkowie i Tarnowie. W Krakowie powstanie nie miało sensu, jako że była to oficjalna stolica niemieckiej Generalnej Guberni, stąd kumulowały się tu pokaźne siły niemieckie. Natomiast wybuch powstania w Łodzi jest kolejną nadinterpretacją Gehlena, jako że lokalne dowództwo Armii Krajowej nie otrzymało żadnych wskazówek w tym temacie). W Krakowie Armia Krajowa miała odmówić wykonania rozkazu wszczęcia powstania, ponieważ uznała za beznadziejne wystąpienie z kiepskim uzbrojeniem piechoty przeciwko niemieckim czołgom. W Łodzi miejscowe dowództwo zostało odpowiednio wcześniej uwięzione, co zapobiegło wybuchowi powstania (bzdura! Łódź była wyłączona z planów wszczęcia powstania).
b. Pomoc sowiecka
Najbardziej prawdopodobna była pomoc ze strony sowieckiej, ponieważ Armia Czerwona znajdowała się na prawym brzegu Wisły, na Pradze. Jednak poza niewielkim ostrzałem artyleryjskim, który od czasu do czasu trafiał stanowiska powstańców, oraz niewielkimi zrzutami dla Armii Ludowej Armia Czerwona nie czyniła nic, aby odciążyć Warszawę. Ze zrozumiałych powodów doszło na ten temat do intensywnej debaty. Rosja twierdziła, że Armia Czerwona robi wszystko co w ludzkiej mocy, aby możliwie szybko wyzwolić Warszawę, z drugiej strony podkreślała, że potępia zarówno samo powstanie, jak i jego autorów. Głównodowodzący polskich jednostek prosowieckich, Rola-Żymierski, ogłosił, że wydał rozkaz marszu na odsiecz Warszawie oraz że winnych przelania krwi mieszkańców Warszawy postawi przed sądem wojennym. To, że Armia Czerwona, mimo rzekomo najlepszych intencji, nie przeszła do ataku, zostało ostatecznie usprawiedliwione twierdzeniem, że Niemcy rzuciły do walki przeciwko Armii Czerwonej silne związki pancerne, które Armia Krajowa powinna była powstrzymać. Również rzekomo dokonana szeroka wymiana informacji między członkami Armii Krajowej a rozlokowanymi w Puszczy Kampinoskiej jednostkami Armii Ludowej nie skłoniła Armii Czerwonej do interwencji. W jawnym kontraście do publicznych obietnic udzielenia pomocy stoi fakt, że prosowieckie oddziały polskie zostały rozbrojone (kolejna bzdura! Niewielkie oddziały Armii Ludowej wzięły udział w Powstaniu Warszawskim, ale ich realnym celem nie była walka z Niemcami a niweczenie postępów Powstańców i przygotowywanie gruntu dla Armii Czerwonej. Zresztą rozkaz wydany dla tych formacji był dość prosty - w miarę możliwości sabotować walki w Warszawie, a jeśli zajdzie taka możliwość strzelać w plecy Powstańcom).
Sowiecki nie tylko sami nie udzielili żadnej pomocy, ale również uniemożliwili planowane przez Anglo-Amerykanów poważne akcje pomocowe, uporczywie odmawiając udostępnienia swoich lotnisk dla anglo-amerykańskich samolotów. Angielskie samoloty z zaopatrzeniem latały z tego względu tylko nocą. Gdy taki samolot pod koniec sierpnia musiał lądować awaryjnie na sowieckim lotnisku, jego załoga została internowana i wypuszczona dopiero po pewnym czasie na osobiste żądanie Mołotowa, przy czym Mołotow wyraźnie oświadczył, że lądowanie odbyło się bez zgody Armii Czerwonej. Sowieci wyrazili zgodę na zaledwie jedno jedyne lądowanie w połowie września, a i to po długich rokowaniach i osobistych interwencjach ze strony Churchilla i Roosevelta. Również przy tej okazji padło żądanie wydania przywódców powstania w celu postawienia ich przed sądem wojennym. Ta postawa Sowietów obudziła wśród powstańców oraz w całym polskim narodzie przeczucie, że Sowieci chcą z premedytacją doprowadzić do upadku powstania. Również sam Mikołajczyk (Stanisław Mikołajczyk - piastujący funkcję premiera rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie od lipca 1943 r.), który od początku sierpnia przebywał w Moskwie, nie mógł przekonać Sowietów do zmiany ich postawy i udzielania przez nich tak koniecznej pomocy.
c. Pomoc anglo-amerykańska
aa. LOTY ZAOPATRZENIOWE
Anglo-Amerykanie byli co prawda gotowi do udzielenia pomocy w szerszym zakresie, ale byliby w stanie to zrobić dopiero wtedy, gdyby Sowieci udostępnili im swoje lotniska. Pojedyncze nocne loty zaopatrzeniowe z Włoch nie mogły przynieść żadnej decydującej pomocy, poza tym ze względu na dużą liczbę zestrzeleń były niezmiernie kosztowne. Aż do 19 sierpnia każdej nocy kierowano loty zaopatrzeniowe zarówno do Warszawy, jak i do rejonu Radom, Piotrków Trybunalski, Kraków. Od 20 sierpnia loty te, z jednym jedynym wyjątkiem 29 sierpnia, zostały zawieszone. Jako powód podano: wysoką liczbę zestrzeleń, zachowanie Sowietów, beznadziejne położenie powstania. Ze strony niemieckiej odnotowano następujące loty zaopatrzeniowe:
Obszar warszawski - 7 transportów
Obszar Kielce-Radom - 39 transportów
Obszar Piotrkowa Trybunalskiego - 5 transportów
Obszar krakowski - 14 transportów
Obszar jarosławski - 6 transportów
Ogółem 71 transportów
Jako sprawozdawca wojenny przebywał w Warszawie Brytyjczyk Ward (John Ward - brytyjski lotnik, porucznik RAF, zestrzelony nad Polską, trafił do obozu jenieckiego, z którego uciekł i przedostał się do Warszawy. Tam wstąpił do Armii Krajowej podczas Powstania i wziął udział w walkach. Jednocześnie nadawał do Londynu depesze o konieczności udzielenia pomocy miastu, na którego zarówno Niemcy jak i Sowieci wydali wyrok śmierci. Po upadku Powstania przedostał się na Kielecczyznę i tam walczył w szeregach Armii Krajowej do maja 1945 r. gdy ujawnił się wobec nowych, sowieckich władz Polski i został odesłany do Wielkiej Brytanii). Również on wielokrotnie pilnie prosił o pomoc dla Warszawy. Opuścił miasto po kryjomu dopiero po kapitulacji i powrócił do Anglii prawdopodobnie drogą powietrzną przez Sztokholm. Amerykanie dopiero pod koniec września wysłali do Generalnej Guberni porucznika lotnictwa jako człowieka szczególnego zaufania wraz z radiotelegrafistą (nic nie wiem na ten temat, więc nie zabieram głosu). Nie wiemy nic bliższego na jego temat. Podobno Mikołajczyk, aby uzyskać od Anglo-Amerykanów taką pomoc dla Warszawy, która mogłaby rozstrzygająco wpłynąć na los powstania, wykorzystał wszystkie środki nacisku z wyjątkiem zerwania stosunków dyplomatycznych. Polska strona chciała za wszelką cenę przezwyciężyć "ospałość" aliantów oraz ich "lęk" przed Sowietami. I tak pod koniec sierpnia Mikołajczyk zagroził dymisją połączoną oraz publicznym podaniem jej powodów. Churchill i Roosevelt ostrzegali go przed tym krokiem, który miał doprowadzić do znaczącego pogorszenia polskiej pozycji dyplomatycznej, ponieważ jedynie Mikołajczyka uznawali za gwaranta sukcesu prowadzonych (z Sowietami) rokowań.
bb. PRAWA KOMBATANCKIE
Mimo wszystkich wysiłków polskiej strony oraz "dobrej woli" strony anglo-amerykańskiej początkowo nie było żadnej skutecznej pomocy. W zamian za to opublikowano odmienne w swoim brzmieniu angielskie i amerykańskie oświadczenie, zgodnie z którym walczącym na ulicach Warszawy polskim powstańcom przyznano prawa kombatanckie. Szczególnie strona amerykańska sformułowała przy tej sposobności poważne groźby wobec Niemców, o ile powstańcy nie będą traktowani jak jeńcy wojenni. Moskwa jednoznacznie odmówiła przyłączenia się do tych oświadczeń.
cc. AKCJE BOMBOWCÓW
Sytuacja w Warszawie stawała się tymczasem coraz bardziej beznadziejna. Pod koniec sierpnia przekazano do Londynu meldunek, że widmo kapitulacji przybliża się coraz bardziej oraz że ludność cywilna z powodu głodu musi przejść na stronę niemiecką, jeśli natychmiast nie nadejdzie decydująca pomoc. Pomocy nie było. Dlatego też na początku września meldowano do Londynu, że powstańcy są u kresu sił i dlatego podjęto z Niemcami poufne rokowania kapitulacyjne. To skłoniło Mikołajczyka do posunięcia zakrawającego na desperację. Zaklinano Warszawę, aby wytrwała. Zapowiedziano wielką akcję bombowców, mających przeprowadzić masowe zrzuty broni, amunicji i żywności. Warszawa trwała w oporze, mając nadzieję na tak konkretnie zarysowaną pomoc. Londyńskie ministerstwo lotnictwa nie uważało, że akcja taka będzie korzystna z punktu widzenia wojskowego, natomiast uzależniło jej rozpoczęcie od decyzji rządu. Churchill był za. Również Roosevelt podejmował działania w tym kierunku. Tym razem połączonym siłom udało się doprowadzić Sowietów do współdziałania. W ten sposób na połowę września zaplanowany został pierwszy lot dzienny do Warszawy. 14 września samoloty nie mogły wystartować z powodu gęstej mgły. 15 września samoloty wprawdzie wystartowały, lecz nad Niemcami natrafiły na tak trudne warunki pogodowe, że musiały zawrócić. 18 września udał się zarówno start, jak i lot i nad Warszawą dokonano wielu zrzutów (niestety, większa część zrzuconej zaopatrzenia i amunicji przez silny wiatr trafiła... na niemieckie pozycje). Entuzjazm wśród powstańców miał być trudny do opisania. Jednakowoż część zrzutów spadła poza obszarem kontrolowanym przez nich i cała akcja nie przyniosła istotnej zmiany w ich beznadziejnym położeniu. Nie była też żadnym odciążeniem, ale wzmocniła wolę dalszego oporu, wskutek czego walki przedłużyły się o dwa tygodnie.
CDN.
Ps: 11 maja odbędzie się w Warszawie Marsz przeciwko ustawie 447 na który osobiście zapraszam wszystkich patriotów, którym leży na sercu dobro i przyszłość Polski. Osobiście uważam że ta ustawa jest prawną wydmuszką, nie mającą żadnej mocy prawnej (gdyż mienie bez-spadkowe według prawa rzymskiego, które jest podstawą współczesnego prawodawstwa - przechodzi na własność skarbu państwa), ale bardzo dobrze że organizuje się takie marsze, gdyż daje to wyraźny sygnał wszystkim potencjalnym złodziejom, którym marzy się położenie łapy na polskiej własności (bez względu na to gdzie się znajdują, czy w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Tell Awiwie czy Moskwie), iż nawet gdyby uczynili wszystko co w ich mocy to i tak nie są w stanie realnie czegokolwiek ukraść przy tak silnym (i potęgującym się) polskim sprzeciwie. Wydaje mi się że organizacje quasi-żydowskie (a w zasadzie to dokładnie nie wiadomo konkretnie czy to rzeczywiście są organizacje żydowskie, czy tylko bandycka międzynarodówka) chyba do końca nie zdają sobie sprawy na co się porywają. Im się wydaje że wystarczy załatwić jakąś pseud ustawę i zobowiązać Kongres USA do monitorowania kwestii zwrotu mienia (bez-spadkowego - co bardzo ważne, gdyż mienie spadkowe podlega świętemu prawu własności i musi być zwrócone, oczywiście po wypełnieniu odpowiednich przepisów, przedstawieniu aktów własności oraz sprawdzeniu czy dana nieruchomość nie była przed wojną obciążona hipoteką) i wszystko.
Ci ludzie (ta międzynarodowa, bo należy pamiętać że w rosyjskiej telewizji też w bardzo nienawistny, wręcz obrzydliwy sposób wypowiadają się jakieś persony, które deklarują iż są Żydami. I tam jadą na ostro - oskarżając Polskę i Polaków o najbardziej niedorzeczne przewiny, które można określić jednym zdaniem: stek kłamliwych, nienawistnych, odczłowieczających pomyj) nie znają nawet języka polskiego, nie mówiąc już o znajomości polskiej kultury, a to oznacza że w ogóle nas nie znają. Nas tutaj żyje 40 milionów (nie licząc 20 milionowej Polonii na świecie), z czego co najmniej połowa (znacznie większa połowa) będzie otwarcie demonstrować swój sprzeciw. I co zamierzają zrobić, dokonają Holokaustu 20-30 milionów ludzi? Fizycznie niemożliwe (choć zapewne wielu z nich by tego chciało). No właśnie - nie są w stanie ani przejąć (w bandycki sposób) ani utrzymać tej własności, dlatego też uważam że ustawa 447 jest zwykłą wydmuszką, o czym już wkrótce przekona się całą ta międzynarodowa banksterka.
W każdym razie zapraszam wszystkich (w imieniu organizatorów) na Marsz przeciwko ustawie 447, organizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Sobota - 11 maja 2019 r. godz. 14:00 (2:00 PM) przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Poza tym w Stanach Zjednoczonych zostaną zorganizowane protesty Polonii. Jest nas tam ponad 10 milionów - to pokaźna siła polityczna i jeśli Donald Trump jeszcze myśli o reelekcji, powinien wziąć to pod uwagę.
Ponieważ przez ostatnie dni byłem zbyt zajęty aby podjąć się napisania kolejnego tematu (lub chociażby skomentowania ostatnich wydarzeń), teraz zacznę więc od tego, że dwa dni temu obchodziliśmy 14 lutego. Oczywiście w powszechnej świadomości dzień ten kojarzy się wielu z tzw.: "Dniem Zakochanych". Jest to co prawda ciekawa tradycja (częściowo przywołująca starosłowiańską Noc Kupały) i zapewne dla wielu osób jest miłą (mnie zaś pomyliła się ona z... dniem kobiet 😋), ale nie o tym święcie pragnę pisać. Otóż 14 luty, to również 77 rocznica założenia Armii Krajowej, największej organizacji podziemnej w okupowanej Europie, walczącej z nazistowskimi Niemcami i sowiecką Rosją. Oczywiście narodziny Armii Krajowej nie oznaczają że przed 1942 r. na ziemiach polskich nie istniał żaden ruch oporu. Mniejszych i większych organizacji podziemnych i partyzanckich istniało wiele, ale Armia Krajowa narodziła się bezpośrednio z powstałego 13 listopada 1939 r. Związku Walki Zbrojnej - organizacji podziemnej powołanej w miejsce Służby Zwycięstwu Polski (powstałej 27 września 1939 r. tuż po klęsce Polski w Wojnie Obronnej z Niemcami i Związkiem Sowieckim). Na temat Armii Krajowej rozpisywałem się już wcześniej dość sporo, więc teraz nie będę do tego tematu wracał - jedynie chciałem nadmienić że dzień 14 lutego, to nie tylko "dzień zakochanych", a dzień powstania największej organizacji konspiracyjnej okupowanej przez hitlerowskie Niemcy i sowiecką Rosję Europy.
Ten temat będzie krótki i ma na celu próbę zastanowienia się nad ewentualnym prawdopodobieństwem tego, co zamieściłem w tytule, a mianowicie że podczas II Wojny Światowej Polacy i Żydzi (w getcie), walczyli z niemieckim i żydowskim (syjonistycznym) nazistowskim reżimem. Tytuł ten przyszedł mi do głowy zaraz po tym, gdy do milionów telewidzów stacji MSNBC (i zapewne NBC News) pewna amerykańska (?) bladź - Andrea Mitchell, powiedziała: "Wiceprezydent (USA Mike Pence) wraz z żoną odwiedzą miejsce powstania polskich Żydów
w warszawskim getcie, które trwało miesiąc przeciwko polskiemu
i nazistowskiemu reżimowi. Przyznam się szczerze że w pierwszej reakcji to mnie zatkało i odechciało mi się czegokolwiek komentować. Ciężko jest bowiem cokolwiek napisać, gdy na usta cisną się okrutnie niecenzuralne słowa, ale postaram się w telegraficznym skrócie odnieść do słów tej szczekaczki. Otóż pełna nienawiści, obrzydliwa (również fizycznie, choć znacznie potworniejszy jest twój obraz moralny i duchowy) kobieto (?) - jesteś chodzącą perfidią, która pluje na ofiary II Wojny Światowej, w tym głównie na ofiary Holokaustu. Rzadko kiedy ktokolwiek potrafi wzbudzić we mnie tak negatywne emocje, ale tobie to się udało. Zastanawiam się tylko, czy gdy operowałaś swoim jęzorem, to wypowiadając takie kalumnie (przez przypadek) nie odgryzłaś go swymi kłami? Nie jesteś godna, aby jakikolwiek przyzwoity człowiek nie tylko podał ci rękę, ale choćby na ciebie spojrzał. Jesteś chodzącą nienawiścią, a skoro teraz (w imię postępu) walczymy z nienawiścią - przede wszystkim należałoby walczyć z takimi jak ty nazistkami. Jesteś perfidną propagandystką, bo nawet nie można cię nazwać kłamczuchą, dla mnie jesteś po prostu zwykłą szmatą. Zakłamaną, plującą jadem i nienawiścią szmatą.
Nie wiem czy w ogóle zdajesz sobie sprawę że to, co powiedziałaś w swojej pseudo-reporterskiej relacji z tzw.: "szczytu bliskowschodniego" odbywającego się w Warszawie, jest czystym antysemityzmem i ty, jako jedna z czołowych antysemitek i nazistek pracujących w publicznych amerykańskich (i nie tylko) mediach, powinnaś zostać z tego powodu objęta całkowitą społeczną infamią, a poza tym powinno ci się wytoczyć sprawę sądową zarówno z powództwa cywilnego, jak również z mocy umowy polsko-izraelskiej z 2018 r. zrównującej w kategoriach prawnych antysemityzm z antypolonizmem, oraz z ustawy na temat zbrodni antysemityzmu. Powinnaś srogo zapłacić za swoje słowa i płacić takie odszkodowania, że jedyne co by ci jeszcze zostało to same dziurawe majtki na dupie. Nauczyłoby cię to (i tobie podobnym) że plucie na ofiary niemieckich zbrodni z okresu II Wojny Światowej nie popłaca. To co bowiem powiedziałaś, to nie tylko jawne kłamstwo, to czysta propagandowa manipulacja, przeznaczona dla ucha zupełnie niezaznajomionego z historią (szczególnie historią II Wojny Światowej i Europy) amerykańskiego telewidza. Natomiast to, co ja napisałem jest znacznie bliższe prawdy. Wiem że nie jesteś osobą głupią (gdyby tak było, nie byłabyś tam, gdzie dziś jesteś), tylko celowo plujesz jadem, siejąc dezinformację oraz nienawiść. I właśnie z tego powodu brak mi słów, by opisać ciebie inaczej niż jako chodzącą perfidię.
Jak bowiem można w jednym zdaniu zestawić ze sobą nazistów i Polaków, sugerując że albo jedni wysługiwali się drugim, albo też... to właśnie Polacy byli tymi nazistami którzy mordowali Żydów! A gdzie w tym wszystkim podziali się Niemcy? Nie ma ich? To ja w takim razie proponowałbym abyś poszła na całość i miast ograniczać się do porównywania Polaków z nazistami, wprost powiedziała do milionów telewidzów że w 1939 r. proeuropejskie i wolnościowe Niemcy pod przewodem Adolfa Hitlera napadły interweniowały zbrojnie w ogarniętej antysemicką gorączką, nazistowskiej Polsce. Powiedz że Niemcy Hitlera wkroczyły do Polski w obronie Żydów (bo przecież Polacy codziennie urządzali pogromy, szczególnie rano przed śniadaniem, i po wieczorem po kolacji) i pozamykali ich w obozach koncentracyjnych, aby ich chronić przed... nazistowskimi Polakami. Wiadomo bowiem że tylko obóz koncentracyjny stanowił jedyną możliwość przeżycia Żydów, bo gdyby ich stamtąd wypuścić, to Polacy z pewnością by ich wszystkich pozabijali. Niemcy musieli więc chronić Żydów, dlatego wywołali wzięli udział w II Wojnie Światowej. Dlaczego tego nie powiesz? Jest tak samo prawdziwe, jak to, co powiedziałaś publicznie do kamer stacji MSNBC. Idź na całość, pokaż swoją prawdziwą naturę, czego się boisz, że nikt ci w te brednie nie uwierzy? A nie bałaś się że nie uwierzą ci w brednie, które publicznie wypowiedziałaś? W każdym razie kończąc temat tej perfidnej, pełnej nienawiści, obrzydliwej kobiety spytam się tylko gdzie jest Polska Fundacja Narodowa? Gdzie jest Instytut Pamięci Narodowej? Gdzie jest Reduta Dobrego Imienia? Pospały się? Szczególnie PFN otrzymała tak ogromne pieniądze na walkę ze szkalowaniem dobrego imienia Polski i Polaków na świecie i co? Gdzie jest ta walka? Teraz dopiero czytam że jedynie IPN wzywa stację MSNBC do sprostowania słów Mitchell, grożąc w przeciwnym razie pozwem cywilnym. Ręce opadają!
A Mike Pompeo - kolejny amerykański pajac (bo jak nazwać człowieka, który przyjeżdża do sojuszniczego kraju na tzw.: konferencję bliskowschodnią, głównie w sprawie Iranu - czyli realnie by się nażreć za darmo i pobrylować po salonach), przyjeżdża na konferencję finansowaną przez Polskę i śmie powiedzieć coś na temat oddania żydowskim bezwzględnym organizacjom przestępczym (bo inaczej tego nazwać nie można) jakiegoś mienia bezspadkowego. Czyli innymi słowy: "wicie, rozumicie, my się tu będziemy kumplować, ale... płaćcie kasę". Panie Pompeo, czy pan jest tak głupi, czy też jest pan zwykłą marionetką w rękach tych, którzy kazali panu tak powiedzieć? Pan mówi o jakimś mieniu... bezspadkowym, panie kochany, a gdzie, w jakim kodeksie karnym istnieje takie pojęcie prawne? Gdzie istnieje pojęcie oddawania mienia bezspadkowego komukolwiek (w tym przypadku akurat syjonistycznym organizacjom przestępczym). Istnieje takie pojęcie w kodeksie prawnym USA? Jeśli tak, to znaczy że rząd USA musi natychmiast oddać cały kraj jego pierwotnym właścicielom - Indianom, bez względu na to ilu ich jeszcze żyje - wystarczy że założą jakąś fundację i USA musi oddać wszystko - bo inaczej... Indianie nie będą was lubili. A tak na poważnie - pojęcie prawne mienia bezspadkowego nie istnieje w żadnym kodeksie, opartym o prawo rzymskie. Także jedyne co mogę odpowiedzieć panu Pompeo i jego zwierzchnikom (którzy kazali mu to powiedzieć) to: prześpij się pan, może wytrzeźwiejesz - dobranoc! Ale to nie wszystko. Polska nie musi płacić również pieniędzy za mienie spadkowe obywatelom amerykańskim (oczywiście pochodzenia żydowskiego, bo o nich to w tym przypadku chodzi), jako że w 1960 r. podpisana została umowa pomiędzy Polską a USA, na mocy której to rząd amerykański wziął na siebie wszelkie zadośćuczynienie finansowe z tytułu utraty mienia przez osoby pochodzenia żydowskiego, które w wyniku II Wojny Światowej i komunistycznej nacjonalizacji i kolektywizacji, utraciły swój majątek. Koniec tematu - dobranoc panie Pompeo!
Tak więc zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, nie ma realnej podstawy prawnej, do ubiegania się o jakiekolwiek mienie zarówno spadkowe (choć w tym przypadku uważam że jeśli ktoś posiada dokumenty że dana nieruchomość lub ziemia do niego lub jego przodków należała, powinno się zwrócić mu jego własność, gdyż święte prawo własności jest tutaj bezdyskusyjne, mimo iż Polska od 1960 r. w tym akurat określonym przypadku tego czynić nie musi), jak i bezspadkowe. Podsumowując należałoby jasno i przejrzyście przypomnieć Amerykanom sens naszego sojuszu i korzyści, jakie obie strony mogą na tym zyskać (zresztą Amerykanie doskonale wiedzą co mogą zyskać na sojuszu z Polską, bo gdyby nic na tym nie zyskali, po prostu by w to nie wchodzili). Polska stanowi geopolityczne centrum Europy. Historia pokazała, że kto kontroluje nasze ziemie, realnie kontroluje sub przesyłowy Wschód-Zachód, Północ-Południe, zatem nasze położenie jest zarówno dziejowym przekleństwem jak i błogosławieństwem. A Amerykanie nie mają wyjścia. Wszyscy bowiem, totalnie wszyscy chcą już ich wypchnąć z Europy (głównie zaś Niemcy i Francja). Amerykański lotniskowiec w postaci Wielkiej Brytanii to zbyt mało (szczególnie teraz, gdy Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej). Amerykanie muszą utrzymać silną pozycję w Europie, bo jeżeli zostaną zmuszeni do opuszczenia tego kontynentu (na co wielu zaciera ręce), to wejdą tutaj Chiny ze swoim Nowym Jedwabnym Szlakiem i amerykański monopol handlowy bardzo szybko się skończy, a USA skończy jako kraj drugiej a może i trzeciej kategorii. I teraz nikt nie chce Amerykanów w Europie, chcą ich tylko Polacy. I co? I co robią Amerykanie, wiedząc jak ważne jest utrzymanie ich pozycji w Polsce a co za tym idzie w Europie (również po to, aby szachować Nowy Jedwabny Szlak). Przyjeżdżają do Warszawy i obrażają Polskę i Polaków? Brawo, Brawo, Brawo - z pewnością żydowskie organizacje przestępcze wam to wynagrodzą, jeśli wykopią was z Europy. Ja sam (jak większość Polaków) jestem proamerykański, ale... nie zamierzam się kopać z koniem. Jeżeli wy plujecie nam w twarz, to wybaczcie - my możemy kopnąć was w dupę i patrzeć jak się powoli rozpadacie. Dobranoc!
Na zakończenie chciałbym się jeszcze odnieść do tytułu tego tematu i dlaczego uważam go za nie tylko prawdopodobny, ale i prawdziwy? Otóż zastanawia mnie jedna rzecz - mianowicie w wielu publikacjach syjonistycznych (i nie tylko) od co najmniej 1900 r., pojawia się wciąż ta sama liczba sześciu milionów Żydów, którzy mieli zginąć podczas masowych pogromów w Europie. I nie ważne czy temat dotyczył pogromów w Rosji czy jakichś drobnych zajść w Rumunii czy na ziemiach polskich, zawsze pojawia się ta sama liczba - 6 000 000 Żydów, którzy mieli zginąć w ramach pogromów (pisałem już o tym TUTAJ!). Nikt jednak na świecie nie wierzył w te wciąż przytaczane "newsy" i to zarówno przed I Wojną Światową, w jej trakcie jak i po jej zakończeniu, w tzw.: Dwudziestoleciu Międzywojennym. Dopiero II Wojna Światowa i Holokaust ludności żydowskiej (i polskiej, ale o tym przecież się nie mówi), urzeczywistnił tę liczbę w przekazie masowym. Jednak mnie wciąż zastanawia, skąd wzięła się liczba 6 000 000 Żydów i to powielana przez dekady od (co najmniej) 1900 r.? Odpowiedź na to pytanie, może zahaczać o tzw.: "teorie spiskowe", ale chciałbym abyśmy się zastanowili, czy rzeczywiście to, co teraz napiszę jest pozbawione sensu? Otóż uważam że Holokaust ludności żydowskiej został... zaplanowany i bynajmniej nie chodzi mi tutaj o niesławną konferencję w Wannsee ze stycznia 1942 r. na którym Niemcy postanowili o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej" - czyli po prostu uśmierceniu wszystkich Żydów w Europie. Uważam bowiem że Holokaust Żydów został zaplanowany na dekady przed narodzinami Hitlera i pojawieniem się nazizmu. A planistami tego mordu byli... Żydzi.
Zakrawa to na co najmniej niewyobrażalne głupstwo, ale jeżeli uświadomimy sobie jak bardzo Żydzi amerykańscy nienawidzili Żydów europejskich (szczególnie tych środkowoeuropejskich) i ile uczynili by zablokować jakąkolwiek pomoc dla umierających w gettach i niemieckich obozach zagłady swych pobratymców - wówczas to co napisałem wcale nie musi wydać się takie niedorzeczne. Ja na temat stosunków żydowsko-polskich pisałem swoją pracę magisterską na Uniwersytecie Łódzkim i posiadam na ten temat dość dużą wiedzę. Otóż Światowy Kongres Żydów z rabinem Stephenem Wise na czele, robił co mógł by zablokować jakąkolwiek pomoc dla umierających w gettach Żydów (notabene rabin Wise, to ten sam, który uprawiał seks ze swoją sekretarką Helen Rawlinson - która potem to opisała - na stole konferencyjnym w swoim biurze i w trakcie stosunku recytował wybrane fragmenty psalmów, które odnosiły się do... magii seksualnej. Rzecz dotyczyła psalmów sabbatejskich z XVII wieku). Podobnie czynił Amerykański Kongres Żydów, który oskarżał o antysemityzm wszystkich którzy chcieli wysłać choćby ciepły koc lub jedzenie dla umierających z głodu Żydów w potworzonych przez Niemców (głównie na okupowanych ziemiach polskich, ponieważ żyło tu najwięcej Żydów z całej ich światowej populacji) obozach zagłady. Dlaczego przedstawiciele tych żydowskich środowisk, taką niechęcią darzyli wszystkich, którzy choćby wspomnieli o udzieleniu pomocy Żydom z Europy? Dlaczego Amerykanie i Kanadyjczycy nie przyjęli statku St. Louis z 937 uciekającymi z nazistowskich Niemiec Żydami, co spowodowało że statek ten... musiał zawrócić z powrotem do Niemiec, a potem większość z jego pasażerów zginęła w niemieckich obozach śmierci. Dlaczego Amerykanie i Brytyjczycy nie chcieli podczas wojny zbombardować choćby tylko torów kolejowych wiodących do Auschwitz (czy innych obozów zagłady)? Dlaczego amerykański prezydent (miłośnik Stalina i komunizmu) Franklin Delano Roosevelt - którego dziś Amerykanie uważają za jednego z największych przywódców Ameryki w dziejach, nawet nie chciał zajrzeć do raportu Jana Karskiego i zamiast o umierających Żydach, wolał z nim rozmawiać o... koniach? Dlaczego, dlaczego, dlaczego?
PRAWDZIWY STOSUNEK AMERYKAŃSKICH WŁADZ I AMERYKAŃSKICH ŻYDÓW DO HOLOKAUSTU ICH POBRATYMCÓW Z POLSKI I EUROPY, BYŁ TAKI SAM, JAK NA FILMIE (od 2:20):
"NIEZWYCIĘŻENI" ("THE UNCONQUERED")
No właśnie - dlaczego? A może dlatego że środowiska żydowskie z Amerykańskiego i Światowego Kongresu Żydów (głównie, choć nie tylko), dążyły do realizacji Holokaustu jako... ofiary całopalnej? Holokaust znaczy bowiem tyle, co ofiara całopalna i po raz pierwszy został użyty w prasie ("The American Hebrew") 31 października 1919 r. czyli sto lat temu. Spójrzcie Kochani, wszystko się układa w logiczną całość - zaplanowana ofiara, w którą przez dekady nikt nie wierzy a gdy do niej dochodzi, nikt cierpiącym i umierającym Żydom nie pomaga, nikt prócz... Polaków. To właśnie Polacy stanowią najliczniejszą liczbę osób objętych tytułem "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata", przyznawany przez izraelski instytut Yad Vashem, a i tak jest to wybitnie niepełna lista. Niepełna, ponieważ aby uratować jedno żydowskie życie, potrzeba było współdziałania co najmniej kilku a nawet kilkunastu ludzi (Polaków), nad którymi notabene ciążyła natychmiastowa kara śmierci w przypadku gdyby Niemcy dowiedzieli się o ukrywanych Żydach. Ginęła wówczas cała polska rodzina (a niekiedy palone były całe wsie) za znalezienie tylko jednego, ukrywającego się tam Żyda. I teraz najlepsze, jeśli to miała być zaplanowana od dekad ofiara całopalna, to w tym momencie Polacy znów stali się przeszkodą, zawalidrogą, to przez nich bowiem planowana liczba 6 000 000 nie doszła do skutku (oficjalnie Żydów zginęło mniej niż owe mityczne 6 000 000, zdaje się że zabrakło kilkuset tysięcy do pełnej liczby). Wszystko przez Polaków! To oni, ratując Żydów, doprowadzili do tego że ofiara nie została w pełni dokonana. Nic więc dziwnego że ataki ze strony społeczności żydowskiej (ale nie oszukujmy się są to zwykli bandyci - chazarsko-litwacka banda, Żydami będący tylko z nazwy), w połączeniu z próbą okradzenia Polski i Polaków na 330 000 000 000 dolarów za mienie bezspadkowe - tak się nasilają. Polacy przeszkodzili w dopełnieniu ofiary, to niech teraz płacą za... antysemityzm. No cóż, jakiś internauta pod jedną z wiadomości na temat Mitchell i Pompeo, napisał ostatnio (co bardzo rzuciło mi się w oczy): "Żydzi stają się toksyną". Ja uważam że nie tyle sami Żydzi, co owe zbrodnicze organizacje, które toksyną były i są już od bardzo dawna.
A teraz już na sam koniec najlepsze. Jeśli Holokaust znaczy to samo co ofiara całopalna i jeśli owa ofiara została obmyślona na długo przed narodzinami nazizmu (czego dowodem są powtarzające się przez dekady relacje o 6 000 000 zamordowanych Żydów), to moje pytanie brzmi, dla kogo była ona przeznaczona? Dla owego pustynnego, demonicznego bóstwa, zwanego Jahwe (z którym notabene walczył Jezus Chrystus podczas swej ziemskiej wędrówki)? A może jeszcze dla kogoś innego? Może miała być to ofiara całopalna dla... Molocha. Przecież w dawnych czasach, nim jeszcze monoteizm zatriumfował w religii żydowskiej, plemiona Szosu lub Ibri (jak ich wówczas nazywano) oddawały cześć krwawemu demonowi, zwanemu Molochem. Oddawały mu cześć poprzez... palenie w piecu dzieci na jego chwałę - i to też był Holokaust. Teraz podstawowe pytanie brzmi: czy ofiara z europejskich (a głównie polskich) Żydów i brak dla nich jakiejkolwiek pomocy (poza Polakami, którzy poświęcali dla nich życie swoje i swoich rodzin) zarówno wśród mocarstw, toczących wojnę z hitlerowskimi Niemcami, jak i szczególnie wśród międzynarodowych organizacji żydowskich - była ofiarą dla Molocha czy dla Jahwe? W końcu Jahwe też kazał mordować całe narody i to w imię jego kultu Żydzi stworzyli nazistowską teorię rasy panów - czyli "Narodu Wybranego". Na to pytanie nie potrafię już jednak odpowiedzieć. Natomiast z pewnością przez Polaków owa ofiar nie została dopełniona, zabrakło bowiem (co najmniej) kilkaset tysięcy (jeśli nie więcej). Cóż, Polacy zawsze byli przeszkodą na drodze Niemców, Rosjan i żydowskich organizacji przestępczych oddanych nazistowskiej wizji "Narodu Wybranego".