Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MATEMATYKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MATEMATYKA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2024

SŁOWA KTÓRE UCZĄ MYŚLEĆ - Cz. VI

CZYLI SENTENCJE I AFORYZMY OD
STAROŻYTNOŚCI PO WSPÓŁCZESNOŚĆ





PITAGORAS 
Cz. III






W KRĘGU PITAGORASA I PITAGOREJCZYKÓW:


METAMPSYCHOZA


 Czego nauczał bezpośrednio sam Pitagoras w swej założonej w Krotonie szkole zwanej pitagorejską (a istniejącej ponad 20 lat, od ok. 520 r. p.n.e. do ok. 497 r. p.n.e.)? Tego niestety nie można powiedzieć z całą pewnością, ponieważ (jak wspominałem w poprzednich częściach) Pitagoras nie pozostawił po sobie żadnych pism. Jednak Arystoteles obszernie opisuje nauki pitagorejczyków (choć nie wspomina przy tym o samym Pitagorasie). W każdym razie jedną z głównych nauk tak Pitagorasa jak i jego uczniów, była bez wątpienia metampsychoza - czyli wiara w nieśmiertelność duszy, oraz w to, że po śmierci wciela się ona w nowe fizyczne ciało. Potwierdzał to również Ksenofanes (urodzony ok. 570 r. p.n.e. w Kolofonie, był filozofem, teologiem, poetą i krytykiem greckiego politeizmu {mawiał na przykład, że gdyby konie i bydło miały ludzki rozum i ludzkie członki, tworzyłyby postaci bogów pod wizerunkami koni i bydła}, który w wieku 25 lat opuścił swą rodzinną Jonię i przez kolejne 67 lat swego życia podróżował po całym ówczesnym greckim świecie - ojkomene), potwierdzają to również: Ion z Chios (urodzony ok. 490 r. p.n.e. na wyspie Chios. Był poetą lirycznym, filozofem i pisarzem, przyjacielem Sokratesa. Jest znany chociażby z napisania hymnu ku czci Okazji, jako najmłodszego dziecka Zeusa. Zmarł ok. 420 r. p.n.e.) i Herodot (urodzony ok. 484 r. p.n.e. w Halikarnasie w Jonii. Grecki historyk, poeta, gawędziarz i twórca jednej z najstarszych greckich maps świata. Tworzył głównie w Atenach, które stały się jego nową ojczyzną. Zmarł ok. 426 r p.n.e.). Wszyscy oni potwierdzali że Pitagoras nauczał o nieśmiertelności duszy i o reinkarnacji, ale nic dokładniej na ten temat nie napisali. 

Empedokles (urodzony ok. 494 r. p.n.e. w doryjskim Akragas w południowej Sycylii {Rzymianie nazwali to miasto później Agrigentum i wydaje się że bardziej znane jest pod tą nazwą} wydaje mi się że kiedyś już o nim wspominałem, W każdym razie był to filozof który twierdził, że cała materia składa się z czterech elementów: wody, powietrza, ziemi i ognia, a spaja je ze sobą element najważniejszy - Phila, czyli Miłość. Zmarł ok. 434 r p.n.e.) pisał nawet, że Pitagoras pamiętał cztery swoje poprzednie wcielenia, ale wydaje się to być teoria mocno naciągana, po pierwsze dlatego że Pitagoras nie pozostawił po sobie żadnych pism, a po drugie Empedokles nigdy nie miał możliwości spotkać i porozmawiać z Pitagorasem cztery oczy, jako że żyli w innych epokach. Tamten zmarł, nim ten zdążył się narodzić. Dlaczego śmiem twierdzić że tak było? Ano dlatego, że Empedokles pisał iż Pitagoras miał pamiętać takie wcielenia jak: Etalidesa - syna boga Hermesa (który to bóg pozwolił mu zapamiętać kolejne wcielenia), Euforbosa - jednego z bohaterów (co prawda pomniejszych, ale jednak) wojny trojańskiej, następnie wcielił się w filozofa Hermotimosa - który miał rozpoznać tarczę Euforbosa w Świątyni Apollona w Delfach, a ostatnim jego wcieleniem miał być Pyrrus - rybak z Delos (ja oczywiście nie podważam faktu że Pitagoras mógł pamiętać swoje wcielenia {ja sam pamiętam poprzednie życie, a w zasadzie moment śmierci, więc nie mogę twierdzić że jest to niemożliwe}, pragnę tylko przypomnieć, że to nie on sam o tym pisał, a pisali o tym inni i to długo po jego śmierci, co stwarzało ogromne pole do najróżniejszych nadużyć). Natomiast Dikaerch (Dicaearchos) z Messany (urodzony ok. 350 r. p.n.e. - filozof, kartograf, geograf, matematyk, uczeń Arystotelesa z ateńskiego Liceum. Zmarł ok. 285 r. p.n.e.) dodał jeszcze jeden żywot Pitagorasa, jako pięknej kurtyzany i twierdził że był to jego najpiękniejszy żywot (😂).





MISTYCYZM


 Inną "przepisywaną" Pitagorasowi nauką, jaką głosić miał w swojej szkole, była wiara w "harmonię sfer", która głosiła że planety i gwiazdy poruszają się zgodnie z równaniami matematycznymi, a te zaś odpowiadają nutom muzycznym i w ten sposób wytwarzają niesłyszalną, boską symfonię życia (ja osobiście coraz bardziej przekonuję się do tego, że - tak jak już kiedyś pisałem: "BÓG JEST MUZYKĄ"). Pitagoras miał nauczać że 7 muz to tak naprawdę 7 planet które razem śpiewają. A ponoć zapytany kiedyś po co bogowie stworzyli człowieka, odpowiedział że po to, aby obserwował on niebo i otaczającą go przyrodę.

 



MATEMATYKA i NUMEROLOGIA


 Jak pisał Arystoteles: "Tak zwani pitagorejczycy, którzy jako pierwsi zajęli się matematyką, nie tylko rozwinęli tę dziedzinę, ale też nią się przejęli, wyobrażając sobie, że zasady matematyki są zasadami wszechrzeczy". Według Arystotelesa, pitagorejczycy używali matematyki jedynie z mistycznych powodów, pozbawionych praktycznego znaczenia. Wierzyli że wszystko składa się z liczb. Liczba "1" (monada) reprezentowała początek wszystkiego, a liczba "2" (diada) reprezentowała materię. Liczbą idealną była "3", jako że miała początek, środek i koniec (i była najmniejszą liczbą punktów, za pomocą których można było zdefiniować płaski trójkąt - który dla pitagorejczyków był symbolem boga Apollina). "4" oznaczała cztery pory roku i cztery żywioły. "5" była symbolem małżeństwa, gdyż odpowiadała dwójce i trójce, czyli... rodzicom i dzieciom. "7" również była liczbą świętą, gdyż tyle było planet (czyli muz), a także strun w lirze. Poza tym pitagorejczycy uważali że liczby nieparzyste są rodzaju męskiego, a parzyste żeńskiego (to ciekawe, ale ja też tak uważam 😊). Liczbę "10" uważali oni za liczbę doskonałą i nigdy nie zbierali się w grupach większych niż 10 osób. Właśnie Pitagoras miał wymyślić tetraktys - trójkąt równoboczny składający się z dziesięciu kropek, z jedną kropką w górnym rzędzie, dwiema w drugim, trzema w trzecim i czterema na samym dole - łącznie tworzył on więc liczbę doskonałą, którą pitagorejczycy uważali za symbol o najwyższym mistycznym znaczeniu i to do tego stopnia, że pitagorejczycy składali na niego przysięgi.

Pitagoras miał być też autorem twierdzenia geometrycznego o trójkątach prostokątnych, która mówi że suma kwadratów długości przyprostokątnych, jest równa kwadratowi długości przeciwprostokątnej, czyli a² + b² = c² (suma pól kwadratów a i b jest zawsze równa polu kwadratu c). Oczywiście istnieje też opinia (głównie wyrażona przez współczesnych badaczy jak choćby przez Waltera Burkerta), że tak naprawdę Pitagoras niewiele miał wspólnego z matematyką (co najwyżej z arytmetyką) i nie był tak naprawdę autorem ani twierdzenia Pitagorasa, ani też twórcą tetraktysu. Twierdzą oni, że prawdziwym autorem i twórcą pitagorejskiej matematyki był późniejszy pitagorejczyk o imieniu Filolaos z Krotonu (żył w latach ok. 470-399 p.n.e.), jeden z najgenialniejszych pitagorejczyków w dziejach. Trudno dociec jaka jest prawda, W każdym razie Pitagoras pozostaje współtwórcą geometrii euklidesowej, a także nauk związanych z wiarą (czy też właściwie można by było powiedzieć - wiedzą) w istnienie czegoś takiego jak reinkarnacja, oraz boskiego stworzenia na zasadzie harmonii sfer.





SZKOŁA


 Jak funkcjonowała szkoła pitagorejska w krotonie? Gdybym miał to streścić w jednym słowie, to powiedziałbym po prostu - klasztor! Ci, którzy przystępowali do zgromadzenia pitagorejskiego, składali przysięgę zarówno wobec samego Pitagorasa, jak innych braci i sióstr, że będą ściśle przestrzegać surowych praktyk religijnych i ascetycznych zgromadzenia, a także że będą studiować filozoficzne i religijne koncepcje założyciela owej szkoły. Zgromadzenie pitagorejskie było wspólnotą w ścisłym tego słowa znaczeniu. Ci, którzy do niej należeli, mogli liczyć na wzajemne wsparcie we wszelkich przedsięwzięciach i działaniach (często dochodziło do tego, że pitagorejczycy zrywali kontakty z członkami swoich rodzin, natomiast za rodzinę odtąd uważali członków wspólnoty). Jedli wspólnie posiłki, spędzali czas w swoim gronie i rzadko kiedy utrzymywali kontakt ze światem poza szkołą. Nie było wśród nich własności, gdyż wyznawali zasadę "koinà tà philõn" ("wszystko wspólne wśród przyjaciół"). Jamblich (żyjący w latach ok. 244-326 r. przedstawia wspólnotę pitagorejską, jako idealny pogański odpowiednik chrześcijańskich wspólnot, które istniały w jego czasach) twierdzi że istniały dwie grupy pitagorejczyków. Pierwszą byli mathematikoi ("uczący się matematyki"), drugą zaś akousmatikoi ("słuchający muzyki"). Czy pierwsi mieli być określani jako bardziej intelektualna i modernistyczna frakcja, skupiona głównie na aspektach naukowych. Drudzy zaś mieli być skupieni na numerologii, mistycyzmie i religii. Taki podział przedstawił nam Jamblich. Jednak wydaje się że krotońskie zgromadzenie któremu przewodniczył Pitagoras, nie było podporządkowane tym podziałom i że było bardzo płynne, jedna i druga strona wzajemnie się przenikały. Trudno też sobie wyobrazić aby jedna część uczniów Pitagorasa wybierała muzykę, a druga matematykę, tym bardziej że pitagorejczycy wierzyli że muzyka oczyszcza duszę (i poświęcona jest Apollinowi), podobnie jak medycyna leczy ciało (istnienia taka anegdota, że pewnego razu Pitagoras ujrzał dwóch pijanych młodzieńców, którzy próbowali włamać się do domu cnotliwej damy. Stanął więc przed nimi i zaimponował pieśni pełną długich spondejów, aż tam ci ostatecznie zrezygnowali ze swego zamiaru i odpuścili).

Jednak pitagorejczycy nie szkolili się jedynie w zakresie nauk matematycznych, mistycyzmu i metampsychozy, a kładli równie wysoki wymóg posiadania sprawności fizycznej i utrzymania zdrowego ciała, twierdząc że "w zdrowym ciele może zamieszkać zdrowy duch". Ćwiczenia fizyczne, biegi, lekkoatletyka pływanie w rzece lub w morzu, a także taniec i codzienne poranne spacery w blaskach wschodzącego słońca (stąd właśnie Fiodor Bronnikow namalował w 1869 r. obraz pt.: "Pitagorejczycy oddają cześć wschodzącemu słońcu") były codziennością w krotońskim zgromadzeniu założonym przez Pitagorasa. Co ciekawe, zaraz po wstaniu z łóżek, jak również przed położeniem się spać, zalecano chwilę kontemplacji, wyciszenia się wewnętrznego i swoistej "rozmowy z bogami" (czyli czegoś na wzór modlitwy). Była to ważna część życia członków zgromadzenia, gdyż pozwalała nabrać wewnętrznej energii na dalszy dzień, oraz podziękować bogom (lub losowi) za szczęśliwe jego zakończenie. Życie członków zgromadzenia opierało się na naukach Pitagorasa zwanych "symbolami". Wzajemnie przysięgali sobie i jemu że nikomu spośród zgromadzenia nie wyjawią nic, co będzie tam rozważane, a ci, którzy złamali owe przyrzeczenia, byli wykluczani ze społeczności, a na polach wokół szkoły stawiano im symboliczne nagrobki (jako że dla pitagorejczyków tamci już umarli). Tak się z pewnością stało również z owym Kylonem, który zostawszy wykluczony ze zgromadzenia, poprzysiągł pitagorejczykom zemstę i przystąpił do stronnictwa Ninona (postulującego usunięcie członków tej "sekty" z Krotonu). Ostatecznie stał się on sprawcą ich wygnania i późniejszej śmierci (498/497 r. p.n.e.), o czym pisałem już w poprzedniej części.




Symbole czyli nauki Pitagorasa prezentowane jego uczniom, nie odnosiły się jedynie do kwestii matematyki, czy też rozważań na tematy religijne i metafizyczne. Było tam bowiem równie dużo zakazów i napomnień aby unikano skalania, jak samych nauk. Pitagoras bowiem ogromnie duże znaczenie przywiązywał do kwestii jedności ciała z duszą i choć ja również podzielam te kwestie (choć nie w stu procentach, gdyż powiedzmy sobie szczerze - dbamy o nasze ciała po to, aby nam służyły, abyśmy dobrze się w nich czuli, byli zdrowi, sprawni itd itp. ostatnio rozmawiałem z pewnym 70-latkiem który ma kondycję czterdziestolatka i byłem pod wielkim wrażeniem jego intensywnego trybu życia. Pamiętajmy jednak że ciało to nie jesteśmy my, to jest po prostu pojazd o który trzeba dbać żeby służył, żeby można nim było jeździć sprawnie i szybko. Ale jest to pojazd, który wcześniej czy później ulegnie zniszczeniu, bez względu na nasze starania... i tyle, nie będę się więcej wymądrzał w tym temacie), to jednak wydaje mi się że spora część zakazów które były tam uskuteczniane, była po prostu... głupia (ale to jest tylko moje zdanie). Pitagoras bowiem z zabraniał swoim uczniom np noszenia wełnianych szat (?), a także łamania chleba, rozniecania ognia mieczami, a także zbierania okruchów (😯). Nakazywał też Pitagoras aby zawsze po wstaniu z łóżka wkładano najpierw prawy sandał, a dopiero potem lewy (ta tradycja do dzisiaj przetrwała chociażby w przekonaniu że lepiej wstać prawą nogą niż lewą, bo wtedy dzień będzie dla nas szczęśliwszy, notabene ja zawsze wstaję prawą nogą, bo akurat... śpię z tej strony łóżka 😂. Chyba że "przejdę" przez moją Panią 🤭 ❤️). Zalecał też Pitagoras aby nie nosić wizerunków bogów na pierścieniach, gdyż wbrew pozorom to wcale szczęścia nie przynosi. Twierdził też że ludzie nie powinni podążać za głosem tłumu, gdyż bywa on wadliwy (i często prowadzi na manowce), a raczej za głosem nielicznych, którzy dzięki swej wiedzy, mądrości i doświadczeniu potrafią wskazać właściwą drogę. Bogów zalecał czcić przede wszystkim muzyką, gdyż to ona jedyna dociera do uszu i raduje serca (a więc niektóre pomysły Pitagorasa nie były wcale takie nierozsądne).




CDN.

niedziela, 13 października 2024

SŁOWA KTÓRE UCZĄ MYŚLEĆ - Cz. V

CZYLI SENTENCJE I AFORYZMY OD 

STAROŻYTNOŚCI PO WSPÓŁCZESNOŚĆ





PITAGORAS
Cz. II





 Pitagoras od wczesnej młodości (jeszcze będąc na Samos), otoczony był licznymi myślicielami i nauczycielami (o niektórych z nich, jak: Hermodamas z Samos czy Bias z Prienne pisałem w poprzedniej części). Jednym z nich był niejaki Ferycydes z Syros - autor zaginionego dzieła Heptamychii - filozof mitologiczny (bowiem skupiał się głównie na mitologii, aczkolwiek nieco ją pozmieniał, uznając np. że królem bogów Olimpu nie jest Zeus, tylko Zas - "Ten, który żyje", jego zaś ojcem nie był Kronos, tylko Chronos {"czas"}, twórca ziemi, powietrza, ognia i wody. Chronos i Zas zaś walczą z Ofionem {człowiekiem-wężem}, po którego pokonaniu Chronos utkał chiton {czyli szatę}, która to zmieniła się w Ziemię). Ferycydes ponoć jako pierwszy z greckich autorów miał również pisać o nieśmiertelności ludzkiej duszy (przynajmniej tak twierdził Cyceron, a za nim św. Augustyn) i zaliczany był do Siedmiu Mędrców antycznej Grecji. O tym że miał on nauczać Pitagorasa wspomina jedynie grecki historyk z III wieku naszej ery - Diogenes Laertios, oraz Nikomach z Gerazy - pitagorejczyk i jeden z najsławniejszych matematyków starożytności (żył w latach ok. 60 do 120 r.). Twierdził on, że zarówno Ferycydes jak i Pitagoras mieli zdolności profetyczne, że gdy Ferycydes umierał na wyspie Delos, Pitagoras wrócił z Italii aby po raz ostatni się z nim spotkać i pożegnać, a także że Ferycydes miał twierdzić, iż Pitagoras znacznie przewyższa go mądrością (tak miał twierdzić tyran Samos, niejaki Duris, który ponoć dysponował listem Ferycydesa w którym tak właśnie pisał. No to będę Duris urodził się ok. 340 r. p.n.e. na wyspie Samos, które w czasach jego młodości było zajęte i okupowane przez Ateńczyków {a konkretnie przez ateńskich kolonistów - czyli kleruchów} w latach 352-324 p.n.e. Duris więc już jeszcze za młodu wyjechał do Aten, gdzie stał się uczniem Teofrasta z Erezusu, a zapewne w 324 r. p.n.e. lub cztery lata później, odniósł zwycięstwo na Igrzyskach Olimpijskich w boksie {napisałem "zapewne", gdyż na liście zwycięzców z tego okresu nie mogę znaleźć Durisa - być może więc ta lista jest niepełna, albo...}. Nie wiadomo też w jakim okresie Duris został tyranem Samos {szukałem listy tyranów poszczególnych greckich polis, ale w przypadku Durisa nie mogę tego okresu podporządkować chronologicznie, może gdybym się postarał to dałbym radę, tylko że wydaje się to w tym momencie pozbawione sensu 🥱}. Wiadomo tylko, że okres jego tyranii był dosyć pomyślnym czasem dla wyspy, a poza tym Duris zasłynął jako historyk - pod jego ręki wyszła monumentalna rozprawa historyczna dziejów Grecji, rozpoczynająca się od klęski Spartan w bitwie z Tebanami pod Leuktrami w 371 r. p.n.e. i prowadzona aż do śmierci Lizymacha w roku 281 p.n.e. poza tym sporządził również roczniki Samos ułożone chronologicznie, według list kapłanów Hery, a także był autorem biografii tyrana Agatoklesa z Syrakuz, który panował tam w latach 317-304 p.n.e.. Oczywiście wszystkie te dzieła nie zachowały się).

Jeszcze inni autorzy antyczni twierdzili, że Pitagoras był uczniem samego Orfeusza (jego późniejsza filozofia przeplatana jest wątkami orfickimi, a o Orfeuszu i orfizmie pisałem już w innym temacie), miał też wziąć udział w inicjacji misteriów orfickich w Lejbetrze z rąk kapłana Aglofama. Ale wśród nauczycieli i mistrzów Pitagorasa byli nie tylko mężczyźni, lecz znalazła się tam również kobieta, kapłanka delficka - Temistoklea (tak bowiem twierdzić miał Arystoksenos z IV wieku p.n.e. a po nim powtórzył Diogenes Laertios), od której miał nauczyć się większości swoich późniejszych doktryn moralnych (potwierdza to również Porfiriusz, z tym że zmienia on imię kapłanki na Arystoklea). Porfiriusz (powtarzając za Antyfonem) twierdzi też, że będąc jeszcze na Samos Pitagoras założył tam szkołę filozoficzną o nazwie "półkole", gdzie debatowano nie tylko nad kwestiami filozofii, ale również polityki (według Antyfona Pitagoras zamieszkał wówczas w jaskini, gdzie zajmował się studiowaniem pism wcześniejszych mistrzów filozofii i tylko okazjonalnie zabierał głos w różnych kwestiach). Jednak ok. 530 r. p.n.e. w wieku 40 lat Pitagoras opuścił swoją rodzinną wyspę Samos i wyruszył w świat (według większości autorów piszących o tej postaci, uczynił tak, ponieważ nie godził się z tyranią Polikratesa - o którym to pisałem w poprzedniej części. Nikomach zaś dodaje że było to związane z ogromnym umiłowaniem wolności przez Pitagorasa. Jest też druga wersja mówiąca dlaczego wówczas Pitagoras opuścił Samos, choć jest w znacznej mniejszości, a mianowicie miał być tak obciążony sprawami publicznymi, że po prostu nie dawał już rady i chciał odpocząć od polityki i od Samos). Udał się więc do Egiptu aby tam zgłębiać nauki starożytności (Izokrates i Antyfon są pewni - chociaż oczywiście nigdy Pitagorasa na oczy nie widzieli, gdyż żyli w innych epokach - że był on w Egipcie i tam uzyskał tajemną wiedzę od kapłanów Amona-Re). Ponoć zjawił się też na dworze faraona Chnemibre Ahmose II (Amazisa) z którym się zaprzyjaźnił i który to nauczył go mówić w języku egipskim. Studiował też nauki z egipskimi kapłanami w Tebach królewskich (greccy autorzy nazywali to miasto Diospolis), i ponoć jako jedyny cudzoziemiec wziął udział w nabożeństwie ku czci Amona-Re. Plutarch pisał w swym traktacie "O Izydzie i Ozyrysie", że Pitagoras pobierał nauki od kapłana Onefisa z Heliopolis (Platon pisał o Sechtupisie z Heliopolis, a chrześcijański teolog Klemens Aleksandryjski - żyjący w latach ok. 150-215 - twierdził że jego mentorem był niejaki Sochis - arcykapłan tebański). Ponoć tam zgłębić miał wiedzę na temat geometrii, a także metampsychozy -  którą potem również się posługiwał już w Italii (miał tam również dowiedzieć się o istniejącym przed wiekami kontynencie zwanym Atlantyda, który to pochłonięty został przez morze).




Egipt nie był jednak jedynym celem podróży Pitagorasa, odwiedził on również Persję, choć wcześniej (według Diogenesa Laertiosa) odwiedził Kretę, gdzie wszedł do świętej jaskini Ida. Potem udał się do Fenicji, gdzie nauczył się arytmetyki. Chaldejczycy z Babilonu nauczali go astronomii, zaś w Jerozolimie zgłębiał nauki o bogu Jahwe, który miał być jedynym bogiem (żyjący w II wieku p.n.e. Antoniusz Diogenes powątpiewa w te wszystkie podróże i twierdzi, że Pitagoras sam do wszystkiego doszedł, interpretując własne sny). W Persji Pitagoras poznawać miał nauki magów zorastryjskich, a są autorzy którzy twierdzą że udał się jeszcze dalej na Wschód do Indii (Filostrat - żyjący w III wieku naszej ery), a także na Zachód, do kraju Celtów i Iberów (Jamblich - żyjący w latach ok. 250-326). W każdym razie po tych wszystkich wędrówkach (jeśli w ogóle do nich doszło) udał się do greckiej kolonii Krotonu w Wielkiej Grecji (dziś Kalabria). Być może miało to miejsce ok. 520 r. p.n.e., a Pitagoras miał wówczas około 50 lat. Szybko zdobył wpływ na elity Krotonu i stał się ich doradcą. Tam też poślubił kobietę z Krety o imieniu Teane - córkę Pytenaksa, a także sporo kobiet należało do założonej przez niego w Krotonie szkoły pitagorejskiej (co ciekawe według Porfiriusza Pitagoras miał z Teane troje dzieci: dwóch synów - Telaugesa i Arignota oraz córkę Miję - która była "pierwszą wśród dziewcząt w Krotonie, a gdy wyszła za mąż, pierwszą wśród kobiet zamężnych" {choć Jamblich wymienia tylko jednego syna Pitagorasa - Mnesarchosa, a Suda pisze o czwórce dzieci, wszystkich wymienionych wyżej}; aczkolwiek Pitagoras był przeciwnikiem miłości cielesnej i powtarzał, że seks uprawiają tylko ci, którzy ostatecznie okazują się słabszymi od samych siebie). Pitagoras (jako doradca elit rządzących Krotonu), częstokroć wygłaszał przemowy do ludu i pisał ustawy, które wchodziły w życie. W ten też sposób zdołał przekonać mieszkańców miasta, aby porzucili swój dotychczasowy wygodny styl życia i zajęli się pracą oraz przemyśleniami filozoficznymi. Po 10 latach jakie spędził Pitagoras w Krotonie, miasto to obchodziło właśnie swoją 200 rocznicę założenia (ok.710 r. p.n.e.). Zaprzyjaźnił się z wieloma mieszkańcami miasta, szczególnie zaś z wielokrotnym zwycięzcą Igrzysk Olimpijskich - Milionem z Krotonu. Ten zapaśnik bowiem przez 26 lat swej kariery, zwyciężał we wszystkich kolejnych Igrzyskach Olimpijskich (6 razy), Igrzyskach Pytyjskich (odprawianych co 4 lata od 582 r. p.n.e. w Delfach ku czci Apolla, czyli w trzecim roku Igrzysk Olimpijskich - także odniósł zwycięstwo sześciokrotnie), na Igrzyskach Istmijskich (odprawianych nieopodal Koryntu, na przesmyku zwanym w starożytności istmijskim - obecnie zaś korynckim, także od 582 r. p.n.e., odbywały się one co dwa lata, rok przed Igrzyskami Olimpijskimi i rok po ich zakończeniu; Milon odniósł tam zwycięstwo 10 raz z rzędu), oraz na Igrzyskach Nemejskich - organizowanych w Nemei na pamiątkę śmierci Ofeltesa, syna Likurga z Nemei, który zginął zaduszony przez węża, przez nieuwagę jego piastunki Hypsypile. Odbywały się one co dwa lata wraz z Igrzyskami Istmijskimi (Milon zwyciężał tutaj dziewięciokrotnie).




Milon z Krotonu swoje pierwsze zwycięstwo zapaśnicze na Igrzyskach Olimpijskich odniósł w roku 540 p.n.e. na 60 Igrzyskach Olimpijskich (startując wówczas jeszcze w kategorii chłopców). Po raz pierwszy w kategorii mężczyzn zwyciężył 62 Igrzyska w roku 532 p.n.e. i potem aż do 66 Igrzysk Olimpijskich w roku 516 p.n.e. zdobywał laury (po raz ostatni uczestniczył w Igrzyskach Pytyjskich w 514 r p.n.e. Pierwszy raz przegrał zawody zapaśnicze na 67 Igrzyskach Olimpijskich w roku 512 p.n.e., walcząc z dużo młodszym od siebie Timasiteusem - również pochodzącym z Krotonu, który początkowo bał się nawet do niego zbliżyć. Nigdy później już nie uczestniczył w żadnych igrzyskach, chociaż nimb niezwyciężonego wciąż go opromieniał). Był imponującym atletą, a jego współcześni nazywali go drugim Heraklesem, tym bardziej że pozował właśnie na takowego (chodzi praktycznie nago, przyodziany jedynie skórą lamparta, a w ręku trzymał maczugę - zupełnie jak Herakles, czy też jak chcieliby Rzymianie - Herkules). Dzięki swojej sławie i odnoszonym zwycięstwom był też dosyć majętny, (ponoć zjadał aż 8 kg mięsa dziennie, a pewnego razu na Igrzyska Olimpijskie na własnym grzbiecie przyniósł małego byka, którego następnie zabił i zjadł). Lubił się też wielokrotnie popisywać własną siłą (np nosząc na rękach przerzucone przez ramię kilka kobiet jednocześnie, albo też ściskając w dłoni tak mocno owoc granatu, że nikt nie był w stanie mu go wyrwać, a jednocześnie nie uszkodził samego owocu. W innym przypadku zawiązywał sobie sznur wokół głowy i tak napinał mięśnie czaszki, że ten sznur pękał). Milon miał ocalić życie Pitagorasowi, gdy zwalił się na niego dach budowanego przez niego domu (chodź w tym przypadku nie ma zgody czy rzeczywiście był to ten Pitagoras, gdyż trenerem zapaśniczym Milona miał być inny Pitagoras i to właśnie jemu Milon miał ocalić życie, więc nie wiadomo jaka tu jest prawda). Milon poślubił córkę Pitagorasa Miję i stał się zięciem, oraz uczniem Pitagorasa (oprócz zapasów zajmował się też Milon muzyką i poezją). Gwoli ciekawostki jeszcze odnośnie tego zapaśnika, to francuska poczta w czasie Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w roku 1924 wydała znaczki pocztowe właśnie z postacią Milona atlety. On sam zaś miał zginąć zagryziony przez wilki, gdy przeceniając swoją siłę włożył dłoń w korę drzewa, która następnie tam utknęła i nie był w stanie jej wyrwać. Próbował wyrwać samo drzewo, ale to mu się nie udało, a ponieważ mocował się z tym przez kilka dni, opadł z sił, a gdy pojawiły wilki, zaatakowały go i zagryzły. Tak odszedł sławny antyczny atleta z Krotonu i jeden z najsławniejszych greckich zapaśników w dziejach.




Pitagoras zdobył więc znaczną sławę i poważanie w Krotonie. Był jednocześnie wrogiem demokracji, uważając rządy ludu za niegodne, gdyż według niego nie każdy był godzien do tego, aby podejmować decyzje wagi państwowej i aby sprawować funkcje publiczne (co ciekawe jednocześnie Pitagoras uważał że nie ma aż tak wielkich różnic mentalnych - czy raczej intelektualnych - pomiędzy mężczyznami a kobietami i kobiety również godne są tego aby je nauczać. Ponoć jego żona Teano także napisała jakieś dzieło oparte na filozofii pitagorejskiej, aczkolwiek o tym wspomina jedynie Diogenes Laertios i nie podaje tytułu, ani żadnych większych szczegółów na ten temat. Faktem jest jednak że kobiety uczestniczyły w wykładach szkoły pitagorejskiej w Krotonie). Tak więc ok. 510 r. p.n.e. pod wpływem mów i nauk Pitagorasa, mieszkańcy Krotonu postanowili wreszcie rozprawić się z wrogimi im, a mieszkającymi na północy Sybarytami. O mieście Sybaris - założonym nad Zatoką Tarencką ok. 720 r. p.n.e. przez kolonistów z Achai, pod przewodnictwem Isosa z Helicji - pisałem wcześniej już kilkukrotnie. Miasto to w VI wieku p.n.e. dzięki licznej (ale kontrolowanej migracji - bo też mogę podać przykłady niekontrolowanej migracji w świecie greckim, która zakończyła się totalną katastrofą dla mieszkańców miast które zgodziły się na taką migrację, idziesz nastąpiła zamiana, mieszkańcy stali się ludnością podległą, a często zniewoloną, a ci którzy przybyli, stali się ich panami, od początkowo deklarowali chęć asymilacji - bo nie jest to słowo wymyślone współcześnie), stało się licznym i bardzo bogatym miastem, w swoim czasie bodajże najsławniejszym i najbogatszym miastem Italii i jednym z największych w świecie greckim. Bogactwo sybaris było tak wielkie, że w mieście powstała sieć kanalizacyjna odprowadzająca nieczystości, a także za pomocą specjalnych rur dostarczająca wodę do większości domostw (nie wiem czy to prawda, ale niektórzy autorzy sugerują również że była tam woda zimna i ciepła, czyli musiała być w jakiś sposób podgrzewana za pomocą skonstruowanych już wówczas bojlerów). Teren wokół miasta był bardzo żyzny, a ziemia rodziła wiele wspaniałych owoców i warzyw (notabene obecnie teren wokół ruin Sybaris - odkopanych po raz pierwszy przez rząd włoski w roku 1879 i 1887 - jest niezdrowy i nie nadaje się pod uprawy). Sybaryci dodatkowo zajmowali się handlem, więc miasto się bogaciło. Liczba ludności napływowej zaczęła być z czasem tak duża, że Sybaryci przedsięwzięli wyprawy, kolonialne, zakładając w Italii nowe miasta, takie jak: Posidonia, Laus czy Skidrus. Pomimo odwiecznej wrogości pomiędzy Sybaris a Krotonem, w obu tych polis władali oligarchowie, więc do otwartej wojny nie dochodziło. Zmieniło się to jednak ok. 511 r. p.n.e. gdy demokraci przejęli władzę w Sybaris i wypędzili stamtąd dotychczas rządzących oligarchów. Ci znaleźli schronienie właśnie w Krotonie i uprosili tamtejsze władze, aby pomogły im przepędzić demokratów (ogromną rolę w tej sprawie uczynił sam Pitagoras, który w swych mowach do władz napominał je, aby ocalili mieszkańców Sybaris przed "rządami motłochu"). Tak też się stało, w roku 510 p.n.e. mieszkańcy Krotonu wystawili armię, którą dowodził Milon-atleta i choć byli mniej liczni od hoplitów z Sybaris, to jednak pełni nadziei na zwycięstwo, gdyż prowadzeni przez niezwyciężonego Milona. Krotonianie odnieśli całkowite zwycięstwo, zdobyli Sybaris i zniszczyli kompletnie miasto (wygnani oligarchowie nie mieli więc już gdzie wracać). Nie dość na tym, aby miasto to nigdy już nie zostało odbudowane, skierowali wody pobliskiej rzeki Kratis tak, aby płynęła teraz przez centrum dawnego Sybaris. Spora część mieszkańcy tego miasta zdołała uciec na okrętach do swych kolonii, (głównie zaś do Laus i Skidrus), a ci którzy pozostali, wiedli odtąd marne życie (w porównaniu z tym, które mieli przed agresją Krotonu) James Berard pisał że w Sybaris nastały teraz "Czarne noce pod jarzmem Krotonu", aż do czasu gdy Ateńczycy (na wniosek Peryklesa) nie wyślą kolonistów w celu odrodzenia Sybaris, tym razem już pod nazwą Turioi (444/443 r. p.n.e.), ateńskiej kolonii w Italii.

Pitagoras więc wybitnie przysłużył się zniszczeniu Sybaris (najwidoczniej jego niechęć do demokratów była tak silna, że pewne jego nauki filozoficzne, a także te, związane z nieśmiertelnością ludzkiej duszy oraz z metampsychozą, musiały zostać odłożone na bok. A być może rzeczywiście wierzył że Krotonianie pomogą jedynie oligarchom sybaryckim odzyskać władzę, a samo miasto nie zostanie zniszczone - być może tak było, tego nie wiadomo). W każdym razie demokratyczne nowinki zaczęły coraz częściej przenikać do Krotonu. Stało się tak, ponieważ rządy ludu były coraz popularniejsze, szczególnie po wypędzeniu z Aten tyrana  Hippiasza w roku 510 p.n.e. i demokratycznych reformach Klejstenesa (509/508 p.n.e. - choć nie była to jeszcze ta demokracja klasyczna po reformach Efialtesa i Peryklesa z 463/462 p.n.e. którą znamy współcześnie). Na czele stronnictwa demokratycznego w Krotonie stanął niejaki Ninon, który zaproponował nową, demokratyczną konstytucję dla miasta. Propozycja ta spotkała się kategorycznym sprzeciwem (a po części również z oburzeniem) Pitagorasa i jego uczniów. Pitagoras nawoływał aby "rządy motłochu" nie dotarły do Krotonu - który jest teraz społeczeństwem (prawie) idealnym, i aby nie zyskały tutaj poparcia. Pitagorejczycy zwalczali więc ostro wszelkie próby demokratyzacji ustroju miasta Kroton. Do demokratycznego stronnictwa Ninona dołączył były pitagorejczyk (wykluczony ze zgromadzenia za jakieś przewiny, prawdopodobnie za gwałt lub kradzież) Kylon, który od tej pory pałał rządzą zemsty na Pitagorasie i jego uczniach. Nadarzyła się ku temu okazja ok. 498 r. p.n.e. gdy Pitagoras opuścił Kroton, aby udać się na Delos, do swego umierającego mentora i przyjaciela Ferycydesa (o którym pisałem wyżej). Wówczas to Kylon postanowił uderzyć na pitagorejczyków i zniszczyć ich zgromadzenie. Do ataku doszło gdy uczniowie Pitagorasa zebrali się w domu Milona, wówczas zwolennicy Ninona i Kylona zabarykadowali wejście, a następnie podpalili budynek. Wielu pitagorejczyków zginęło w płomieniach, części zaś udało się wydostać i uciec z płonącego budynku, ale ścigani przez demokratów musieli na zawsze opuścić miasto. Głodni, bez grosza przy duszy ruszyli drogą na południe do Lokrydy Epizefryjskiej, prosząc mieszkańców aby ich wpuścili i nakarmili i pozwolili im zostać, a w zamian deklarowali że gotowi są służyć nawet jako niewolnicy. Mieszkańcy Lokrydy odmówili wpuszczenia pitagorejczyków, jednak ofiarowali im trochę żywności aby tylko nie pomarli na ich ziemi (większość była bowiem tak wymęczona i głodna, że ledwie stała na nogach o własnych siłach). Uczniowie Pitagorasa ruszyli więc teraz na Północ, do miasta Metapontum nad Zatoką Tarencką. Tamtejsi mieszkańcy również nie byli chętni ich przygarnąć, ale wpuścili ich do świątyni Muz, obiecując że przyniosą jakieś jedzenie. Przez 40 dni nikt się jednak nie zjawił, a wszyscy pitagorejczycy - bezpośredni uczniowie Pitagorasa - pomarli tam z głodu. 


PITAGOREJCZYCY ODDAJĄ CZEŚĆ WSCHODZĄCEMU SŁOŃCU



Pitagoras zaś, gdy tylko powrócił z Delos i dowiedział się o losie jaki spotkał jego uczniów, jak zostali wypędzeni z Krotonu i jak następnie pomarli w świątyni Muz w Metapontum, popadł w depresję, która ostatecznie doprowadziła go do samobójstwa (ok. 497 r. p.n.e.). Tak też miał zakończyć życie sławny filozof, który był autorem wielu teorii i to nie tylko filozoficznych czy moralnych, a nawet ezoterycznych, ale również matematycznych (np. twierdzenie Pitagorasa - które to w szkole przychodziło mi bardzo opornie... ale w końcu się go nauczyłem 🥴😊). W kolejnej części opowiem zaś jak była zbudowana szkoła pitagorejska w Krotonie i czego nauczał Pitagoras.




CDN.