Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZAKON KRZYŻACKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZAKON KRZYŻACKI. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 września 2024

ZJEDNOCZENIE PRUS I INFLANT Z POLSKĄ - Cz. I

POCZĄWSZY OD PIERWSZEGO SPORU POLSKO-KRZYŻACKIEGO (1309-1310), AŻ PO PRZYŁĄCZENIE INFLANT DO RZECZPOSPOLITEJ (1558-1561)




 Był czas w naszych dziejach, kiedy sięgaliśmy naprawdę daleko i to nie tylko na Wschód, ale również na Północ, Południe i... Zachód. Był czas gdy Moskwa mówiła po polsku, a Anglicy, Francuzi czy nawet Niemcy próbując robić interesy handlowe z Moskwą, musieli w kontaktach z tym państwem używać języka polskiego (m.in.: bo używano również greckiego i włoskiego). Był czas gdy Polacy władali ziemiami na których dzisiaj leży miasto Berlin, a także czas gdy Morze Bałtyckie i Morze Czarne zjednoczone zostały przez mocarstwo Jagiellonów. W tym temacie przede wszystkim chciałbym opisać w jaki sposób do Polski zostały przyłączone Prusy Królewskie, jak Prusy Książęce pragnęły pójść w ślady tych pierwszych, oraz w jaki sposób Inflanty stały się częścią ziem polsko-litewskiego państwa. Do podjęcia się tego tematu tak naprawdę zainspirował mnie pewien człowiek który nosi tytuł doktora historii, aczkolwiek wygaduje tak wierutne bzdury, że postanowiłem (na swój własny, skromny sposób dać odpór tym bredniom), a nazywa się Piotr Napierała. Przyznam się szczerze że ów pan nie był mi znany przez dłuższy czas, ale ponieważ udziela się zarówno na X-ie i YouTubie, to wpadł mi w oko i obejrzałem kilka jego filmów. Ogólnie rzecz biorąc nie polecam tego kanału (chyba że ktoś lubi katować się propagandą naszych zaborców, bo to jest wypisz wymaluj dokładnie to samo), ale ponieważ te jego toksyczne treści (bo naprawdę słuchając go, czułem się jakby mi ktoś na siłę wciskał do głowy rzeczy dobrze mi znane z propagandy zarówno krajów zaborczych, jak i hitlerowskich Niemiec czy Związku Sowieckiego, a ponieważ poznałem te techniki manipulacji dosyć dobrze, więc wydaje mi się że zaszczepiłem się na tego typu propagandowe treści). Ogólnie wszystko sprowadza się do tego że oczywiście Polska nigdy nie była żadnym imperium (imperium nie, ale mocarstwem byliśmy), że tak naprawdę nie panowała nad tak zwanym przesmykiem bałtycko-czarnomorskim (udowodnię w tym temacie że było zupełnie inaczej), i że w ogóle wolność to narodziła się tak naprawdę w Holandii a nie u nas (🤭😂). Ale jedna rzecz przekonała mnie że pan Napierała tak naprawdę nie jest żadnym historykiem, tylko zwykłym propagandystą, a mianowicie stwierdzenie że prof. Andrzej Nowak (człowiek o nieprawdopodobnie wielkim dorobku naukowym), nie jest dla niego historykiem, tylko (jak on to nazwał): "pisowskim propagandystą". Ta jedna rzecz tak naprawdę przekonała mnie że z panem Napierałą tak naprawdę nie ma sensu dyskutować, bo skoro nie szanuję dorobku naukowego innych ludzi, to jego samego również nie warto szanować (tym bardziej że sieje antypolską propagandę - nazywajmy bowiem rzeczy po imieniu). 






W tym temacie pragnę więc nie tylko opisać spory polsko-krzyżackie (począwszy od zajęcia przez Zakon Krzyżacki Pomorza Gdańskiego w 1309 r.) aż do odzyskania całej tej ziemi w roku 1466, oraz w jaki sposób Inflanty stały się częścią Rzeczpospolitej. Wydaje mi się bowiem że o ile ten pierwszy temat związany z Pomorzem Gdańskim jest mniej więcej Polakom znany (z naciskiem na mniej), o tyle ten drugi, czyli pozyskanie Inflant jest kompletnie nieznane, a jest to bardzo ciekawy i niezwykle fascynujący okres, tym bardziej że Inflanty (czyli Kurlandia i Semigalia a także Inflanty Polskie) były częścią ziem polskich od roku 1561 aż do końca istnienia I Rzeczypospolitej, czyli do 1795 r. Zresztą przetrwało to również w kulturze (chociażby w powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza pt.: "Kariera Nikodema Dyzmy" wydanej w 1932 r. główny bohater podaje się właśnie za przedstawiciela szlachty kurlandzkiej).




Warto więc pamiętać że ogromna część obszaru Bałtyku, kontrolowana była wówczas przez Rzeczpospolitan, ale przecież nie tylko. Jest takie powiedzenie, że w czasach Wielkiej Rzeczpospolitej Polaka mówiącego iż wyjeżdża nad morze, pytano się nad które, i rzeczywiście, gdyż nie tylko Bałtyk ale również Morze Czarne było spięte tym Jagiellońskim łańcuchem polsko-litewskiego mocarstwa. Więc i w tym temacie nie pominę polskiej obecności nad Morzem Czarnym, oraz polskich portów które tam istniały. Tak na przekór propagandzie sianej przez pana Napierałę. Oczywiście warto też wybrać się na Zachód, na ziemie należące dziś do Niemiec, a raczej na ziemie, na których dzisiaj leży Berlin, a które również znajdowały się w rękach Polaków (o tym wydaje mi się wie jeszcze mniej naszych rodaków, niż o Inflantach i Pomorzu). Zatem (żeby już nie przedłużać) przejdźmy wreszcie do tematu.



VARIA




 W marcu Roku Pańskiego 1226 r. w Borgo San Donnino (dziś Fidenza we Włoszech), doszło do spotkania posłów wysłanych przez księcia mazowieckiego - Konrada I, z cesarzem rzymskim - Fryderykiem II Hohenstaufem (który reprezentował tam wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego Domu Niemieckiego w Jerozolimie - Hermanna von Salzę). Tematem rozmów było ofiarowanie przez księcia Konrada ziem pogańskich Prusów, w ręce Zakonu rycerskiego misjonarzy niemieckich, w celu ochrony pogranicza mazowieckiego i chrystianizacji Prusów. W wydanej w Paryżu (w drukarni Martinet) w 1860 r. "Historyi Polskiej" Tekli Wołowskiej jest zapisane o tym wydarzeniu: "Popełnił Konrad obrazę narodowej godności, uznając konieczność obcej obrony, i oraz błąd wielki, że się nie udał do najskuteczniejszej z czasem duchowej pomocy, przekonywania przez świętej religii zasady". Konrad Mazowiecki oczywiście ściągnął rycerzy zakonników po to, aby uchronili jego ziemie przed ciągłymi atakami pogańskich Prusów, które były bardzo uciążliwe, a kolejne wyprawy przeciwko nim na niewiele się zdawały, gdyż nawet jeśli zajmowano jakieś ziemie w Prusach, to z czasem i tak musiano się stamtąd wycofać, a wówczas Prusowie powracali i wszystko zaczynało się od nowa. Konrad I uznał więc, że lepiej będzie ofiarować Prusy Zakonowi Krzyżackiemu (który miał regułę misyjną) i stworzyć tam "Państwo Chrystusowe", niż nieustannie wyprawiać się zbrojnie przeciwko Prusom w kampaniach, które nie przynosiły trwałego rezultatu. Wcześniej co prawda książę powołał swój własny Zakon rycerski Braci Dobrzyńskich (ok. 1217 r. a oficjalnie w 1228 r.), ale byli oni bardzo nieliczni i ponosili porażki z rąk Prusów. W rozumieniu Konrada nie było więc innego wyjścia jak sprowadzić rycerzy, którzy mieli doświadczenie w walkach z niewiernymi w Palestynie, tym bardziej że Krzyżacy wówczas intensywnie szukali nowego miejsca do osiedlenia się, zatem syn Kazimierza II Sprawiedliwego postanowił ściągnąć ich na Mazowsze i ofiarować Ziemię Dobrzyńską, jako punkt wyjścia pod ekspansję na tereny Prusów.



KONRAD I MAZOWIECKI
Cz. I





 Był od synem księcia Kazimierza II Sprawiedliwego i wnukiem Bolesława III Krzywoustego. Jego dziad (umierając w październiku roku 1138), ogłosił swój polityczny testament (do takiego właśnie rozumienia testamentu Krzywoustego przyzwyczaił nas mistrz Wincenty Kadłubek, spisujący dzieje Królestwa Polskiego w wieku XV. Tak naprawdę jednak testament Bolesława Krzywoustego nie został podyktowany na łożu jego śmierci, a sporządzony kilka lat wcześniej i prawdopodobnie również wysłany do zatwierdzenia Stolicy Apostolskiej - chociaż nie zachował się żaden pisemny egzemplarz. Tak więc był on znany już znacznie wcześniej, natomiast rok jego wejścia w życie - czyli 1138 uznaje się również powszechnie jako rok jego powstania). Celem testamentu, w którym Bolesław Krzywousty dzielił Polskę pomiędzy swoich czterech synów (pomijając piątego, ponoć miał stwierdzić że rolą ostatniego syna, czyli właśnie Kazimierza Sprawiedliwego ojca Konrada Mazowieckiego - jest rola piątego koła w czterokołowym wozie. Powszechnie potem uważano że była to pogarda Krzywoustego wobec jego najmłodszego syna, urodzonego właśnie w roku jego śmierci, czyli w 1138, ale historycy z reguły pomijają słowa Krzywoustego, które dodawał on jakoby na marginesie, a brzmiały one, iż w źrenicy swego oka widzi cztery strumienie wzajemnie na siebie spadające, a następnie wysychające, a w miejscu ich zderzenia wzbija piąte źródło wonności). Tylko najstarszy syn był zrodzony z pierwszej żony Bolesława Zbysławy Świętopełkówny Kijowskiej - Władysław, pozostali zaś synowie pochodzili ze związku z drugą żoną Krzywoustego Salomeą z Bergu. 

Najstarszy Władysław (urodzony w roku 1105), uważał się za prawowitego i tak naprawdę jednego dziedzica tronu po ojcu (właśnie dlatego żeby był najstarszy). Gdy miał 6 lat ojciec zaręczył go z Agnieszką, córką Leopolda, margrabiego na Rakuszach (dzisiejsza Austria). Stało się to wkrótce po narodzinach Agnieszki (jeszcze w roku 1111). Do ożenku młodej pary doszło dopiero w roku 1125, gdy Władysław miał prawie 20 lat, a Agnieszka zaledwie 14 (dzięki małżeństwu z nią wszedł Władysław w pokrewieństwo z burgrabią Ratyzbony - Henrykiem i księciem czeskim - Władysławem II z rodu Przemyślidów, którzy pożenili się z siostrami Agnieszki). W chwili śmierci ojca Władysław miał już Agnieszką dwóch synów (Bolesława Wysokiego ur. w 1127 r. i Mieszka Plątonogiego ur. ok. 1131 r.) oraz córkę (Ryksę ur. ok. 1135 r.). Drugim synem Bolesława Krzywoustego który w chwili śmierci ojca pozostał przy życiu (bowiem Krzywousty miał bodajże jeszcze co najmniej dwóch synów którzy zmarli w dzieciństwie), był urodzony w 1122 r. już z Salomei z Bergu Bolesław Kędzierzawy (od koloru jego włosów). Ponoć jego matka rok wcześniej urodziła brata Kędzierzawego - Kazimierza, który zmarł w 1130 r. (stało się to ponoć po sześcioletnim okresie bezpłodności Salomei, w wyniku którego nie mogła ona począć dziecka, ale potem rodziła już zarówno z synów jak i córki). Bolesław Kędzierzawy w 1136 r poślubił Wierzchosławę (zwaną następnie Anastazją), córkę Wsiewołoda, księcia Nowogrodu Wielkiego (dziewczyna w chwili ślubu miała 10 albo 11 lat). Trzecim synem Krzywoustego był Mieczysław (Mieszko) urodzony ok. 1125 r. Czwartym synem był Henryk (urodzony ok. 1130 r. zapewne w 1132). Piątym zaś właśnie Kazimierz Sprawiedliwy (urodzony w 1138 r.). Bolesław Krzywousty miał również kilka córek, chociaż daty ich życia są podawane w przybliżeniu. Najstarszą, zrodzoną jeszcze ze Zbysławy Świętopełkówny, była Judyta (urodzona ok. 1107 r.). 1113 r miała zostać poślubiona księciu stefanowi z Węgier, a zmarła przed rokiem 1125. Miała też być Ryksa, Gertruda (mniszka w klasztorze w Zwiefalten) i Agnieszka (a także prawdopodobnie jeszcze dwie Judyty, chociaż ich istnienie jako córek Bolesława Krzywoustego jest dyskusyjne).


POLSKA ZA BOLESŁAWA III KRZYWOUSTEGO 
(1102-1138)



Bolesław III Krzywousty wyznaczył testament dzielący Polskę pomiędzy synów właśnie dlatego, aby uchronić ich przed walką o władzę, przed bratobójczym okrucieństwem (czego doświadczył sam, gdy walczył o władzę ze swym starszym bratem Zbigniewem w latach 1102-1107, zmuszając go ostatecznie do ucieczki z kraju, a następnie pozwolił mu wrócić w 1111 r. po czym podstępnie go uwięził i oślepił, w wyniku czego Zbigniew zmarł. Potem -1113 r. - przerażony możliwością nałożenia na niego klątwy przez papieża za oślepienie brata, Krzywousty odbył pielgrzymki pokutne do sanktuariów św. Idziego i św. Stefana na Węgrzech, oraz do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie). Bolesław pragnął więc oszczędzić synom wzajemnej walki o władzę, a jednocześnie zapewnić jedność państwa, dzieląc go pomiędzy czterech swych potomków. Dzielnicę najważniejszą, czyli senioralną (ziemię krakowską, sieradzką i oświęcimską) z królewskim miastem Krakowem (który stał się stolicą ok. 1040 r. po wcześniejszym zdobyciu i zniszczeniu pierwszej stolicy państwa polskiego - Gniezna, w czasie wyprawy księcia czeskiego Brzetysława w roku 1039). Kraków był więc wówczas stolicą od prawie 100 lat (oczywiście w tamtym czasie stolicą było zawsze to miasto, w którym głównie przebywał król lub książę). Władysław więc w Krakowie był księciem zwierzchnim, seniorem i opiekunem swoich młodszych braci. Poza tym jako senior otrzymywał również władzę nad Pomorzem, od Zatoki Gdańskiej do Odry.  Natomiast jako swoją własną dzielnicę dostał Śląsk (Górny i Dolny) z głównym miastem Wrocławiem. Drugi syn Bolesław Kędzierzawy otrzymał Mazowsze i Kujawy (z głównym grodem w Płocku). Mieszko zaś dostał Wielkopolskę z głównym grodem w Poznaniu. Czwarty syn Henryk otrzymał Sandomierszczyznę z miastem Sandomierz (wykrojonym z pierwotnej dzielnicy senioralnej Władysława), natomiast najmłodszy - Bolesław Sprawiedliwy nie dostał żadnej dzielnicy i pozostawał pod opieką braci (oraz matki Salomei, która zyskała oprawę wdową w postaci ziemi łęczyckiej i żarnowskiej).


PODZIAŁ POLSKI W TESTAMENCIE BOLESŁAWA III KRZYWOUSTEGO (
1138)



Bolesław III Krzywousty zmarł 28 października 1138 r. w wieku 52 lat (chociaż w innych źródłach mówi się o 54 latach jego żywota). Panował od czerwca 1102 r., czyli od śmierci jego ojca Władysława I Hermana. Przez pierwsze 5 lat władał wraz ze swym bratem Zbigniewem, Bolesław otrzymał od ojca ziemie południowe: Małopolskę (wraz z Krakowem), Sandomierz, Śląsk oraz część Wielkopolski. Zbigniew zaś dostał Mazowsze, ziemię kujawską, łęczycką i wschodnią część Wielkopolski (Pomorze zaś miało być zarządzane przez obu braci, z tym że samo Pomorze Gdańskie kontrolował Zbigniew). Jak już wcześniej wspomniałem 1107 r Bolesław pokonał i wypędził brata z kraju, a ten udał się na dwór cesarza rzymsko-niemieckiego Henryka V, który w 1109 r zorganizował wielką wyprawę na Polskę (zakończoną jego porażką). Od roku 1113 do 1122 Bolesław podporządkowywał sobie Pomorze Gdańskie, w latach 1121 1127 zajął Pomorze Zachodnie wraz z Białogardem, Słupskiem, Kołobrzegiem, Szczecinem, wyspami Wolin i Uznam, Wołogoszczą, Dyminem, Radogoszczą (cztery ostatnie wymienione miasta i wyspy należą dziś do Niemiec). Wielokrotnie interweniował również w Czechach (1110 r., 1114-1115), na Węgrzech (1132 r.), wszedł w zatarg z księciem kijowskim Włodzimierzem Monomachem (1120-1123), a w roku 1135 na zjeździe w Merseburgu Bolesław złożył hołd lenny cesarzowi Lotarowi III z Pomorza Zachodniego i Rugii (jako ciekawostkę dodam tylko - choć nie ma ona związku ani z Bolesławem ani z Lotarem, że w roku 1127 w północnej Frankonii odbył się pierwszy w dziejach Europy turniej rycerski). Teraz rządy przejmowali synowie Bolesława, a właściwie jeden najstarszy senior -  Władysław II, który wkrótce otrzyma przydomek "Wygnańca".


CDN.

piątek, 14 czerwca 2024

WYNALAZKI ANTYKU - Cz. II

CZYLI CO TAKIEGO WYNALEŹLI STAROŻYTNI GRECY I RZYMIANIE, O CZYM MY NIE MAMY POJĘCIA A Z CZEGO KORZYSTAMY?





Druga część wynalazku starożytnych Greków (i Rzymian), które po pierwsze używamy po dziś dzień, a po drugie są dowodem na to, że starożytność była tylko odblaskiem cywilizacji które istniały wcześniej i które zniknęły w mroku pradziejów.



ANTYCZNE WYNALAZKI HELLENÓW
Cz. I



MAPA 




 Przypuszcza się że pierwszym człowiekiem który w znanej nam epoce starożytności skonstruował mapę, był Anaksymander z Miletu. Według historyka Apollodora z Aten (żyjącego w II wieku p.n.e.) Anaksymander urodził się w roku 611 p.n.e., zmarł zaś jakiś czas po roku 547 p.n.e. Był szanowanym obywatelem Miletu, jednym z jońskich filozofów, uczniem Talesa i nauczycielem Anaksymenesa. Najbardziej znanym jest on z poszukiwania pra-elementu wszechrzeczy, czyli pierwiastka z którego wszystko powstało, a za takowy uważał apeiron, czyli masę lub pierwiastek nie podlegający starzeniu się i rozkładowi, który nieustannie rodzi nowe elementy (rzeczywistości). Dla porównania jego nauczyciel Tales uważał że prapoczątkiem wszystkiego jest woda, Anaksymenes że powietrze, aHeraklit że ogień. Anaksymander był też astronomem i geografem, zbudować miał też pierwszy zegar słoneczny. Był też autorem pierwszej znanej nam mapy świata, na której w centrum owego świata umieścił Helladę z Morzem Egejskim, otoczoną dokoła oceanem (jako ciekawostkę dodam też że Anaksymander uważał że ludzie powstali z oceanów i zrodzili się ze zwierząt morskich zamieszkujących wody). Diogenes Laertius w "Życiu Anaksymandra" pisze: "Mówią że gdy śpiewał, dzieci się śmiały; i że on, słysząc o tym, powiedział: "Musimy zatem lepiej śpiewać ze względu na dzieci".


ANAKSYMANDER Z MILETU



Następnie grecki geograf Dikaiarch z Messyny na Sycylii (żyjący ok. 350-290 r. p.n.e.) wprowadził na mapie pojęcie szerokości i długości geograficznej. Następnie Eratostenes z Cyreny (ok. 276-194 p.n.e.) który większość życia przebywał i działał w Aleksandrii (w latach 235-195 p.n.e. był dyrektorem Wielkiej Biblioteki Aleksandryjskiej), ten przyjaciel Archimedesa z Syrakuz stworzył znacznie dokładniejszą mapę znanego wówczas świata, na której przedstawił trzy kontynenty: Europę, Afrykę (Libię) i Azję. Jeszcze dokładniejszy opis miejsc i kontynentów, przedstawił w swojej 17-tomowej "Geografii" grecki (ale całkowicie zromanizowany, a wręcz zwolennik rzymskiego imperializmu) geograf, historyk i filozof - Strabon z Amasei w Poncie (64 r. p.n.e. - 24 r.) Jego dzieło niestety nie zachowało się do dnia dzisiejszego (jedynie fragment papirusu znajdujący się obecnie w Muzeum uniwersyteckim w Mediolanie). Swoje dzieło rozpoczął tworzyć ok. 7 roku naszej ery (pierwsze szkice), a tak na poważnie w roku 18 i poprowadził je do roku 23. Świat przedstawiony w "Geografii" Strabona, jest światem znanym już wówczas Grekom i Rzymianom, chociaż autor nie ustrzegł się wielu błędów (jego uparte trzymanie się homeryckich opisów może być nieco frustrujące - Homer przecież był niewidomym wieszczem, który raczej nie podróżował po świecie - tym bardziej że nie uwzględnia on relacji podróżników greckich takich jak Herodot, który przecież podróżował do Egiptu i innych krajów Wschodu i widział wiele rzeczy na własne oczy), a wiemy o tym z relacji innych historyków i geografów antyku.




Inny grecki geograf Klaudiusz Ptolemeusz (ok. 100-168 r.) urodzony w Tebaidzie w Egipcie, lecz całe życie tworzący w Aleksandrii, ok. 140 r. napisał znacznie dokładniejszy "Przewodnik po geografii", będący wykładnią dla wielu uczonych jeszcze w średniowieczu. Stworzył 26 map regionalnych i 67 map lokalnych (wszystkie utracone). Na długo przed Kartezjuszem używał regularnej siatki równoleżników i południków. Stworzył też gazeter (bank danych) obejmujący 8 000 miejscowości z ich długościami i szerokościami geograficznymi oraz odpowiednimi podpisami. Jednak realnie to nie Grecy byli autorami map, bowiem pierwsze mapy odnaleziono na ścianach domów w anatolijskim mieście Catal Höyük z ok. 6 200 r. p.n.e., a i te również nie wydają się być pierwsze (po prostu są jednymi z najstarszych). Swoją drogą Catal Höyük - miasto bez ulic (mieszkańcy poruszali się dachami domów, wszędzie były wystawione drabinki i przechodzono z jednego dachu na drugi, bowiem domy były budowane bezpośrednio jeden przy drugim), poświęcone matriarchalnemu bóstwu Wielkiej Bogini, jest również fascynującym dla archeologów miejscem, odkrytym w 1963 r. Jednak już trzy lata później znaleziono kieł mamuta, na którym również znajdowała się mapa, datowana na 10 000 rok p.n.e. i bez wątpienia było to najstarsze znalezisko na którym znajdowała się mapa okolicy. Lokalne mapy (dotyczące jednak rozgraniczenia zagród i ustalenia własności gruntów), znaleziono również w Mezopotamii i datowano na 3 800 r. p.n.e.



TERMOMETR


ZREKONSTRUOWANY TERMOSKOP FILONA
(Początek XX wieku)



 Wynalazcą pierwszego termometru (który nazywano "termoskopem") był żyjący w latach (ok.) 20 r. p.n.e. - 50 r. (czyli w czasach Jezusa Chrystusa) Filon z Aleksandrii (swoją drogą zauważmy że najwięksi greccy wynalazcy w okresie Imperium Rzymskiego wywodzili się albo z Aten, albo z Aleksandrii, albo ewentualnie z Antiochii w Syrii. Z Rzymu który był stolicą Imperium, nie wywodził się żaden ówczesny wynalazca). Pilon doskonale wiedział (prawdopodobnie nie tylko on i nie jako pierwszy) że powietrze rozszerza się pod wpływem ogrzewania. Termoskop Filona był bardzo podobny do pierwszego termometru powietrznego stworzonego przez Galileusza (żyjącego w latach 1564-1642), a jedną różnicą był brak skali obok rurki (którą umieścił dopiero Galileusz po raz pierwszy w 1592 r.), tworząc urządzenie do pomiaru temperatury. Tak więc wynalazek Filona nie do końca był taki, jaki znamy dziś, aczkolwiek niewiele mu do tego brakowało.



CENTRALNE OGRZEWANIE




 To już nie był wynalazek Greków, lecz Rzymian. Było to tak zwane hipocaustum (czyli ogrzewanie podłogowe) prawdopodobnie nie wymyślone przez Rzymian (choć nie ma oczywiście co do tego żadnych pewności), lecz przez nich właśnie zastosowane na masową skalę. Takie właśnie rzymskie ogrzewanie podłogowe było zastosowane również na Zamku Zakonu Krzyżackiego w Malborku (notabene jeśli chodzi o ten Zamek, to przypomniała mi się historia, którą słyszałem już kilka lat temu, a dotyczyła ona małego chłopca, w wieku ok. 3 lub 4 lat. Ten chłopiec, gdy tylko nauczył się mówić, zaczął wygadywać bardzo dziwne rzeczy, które jego rodziców najpierw niepokoiły, a potem przerażały. Otóż twierdził że wcześniej żył jako rycerz i zginął w walce. Rodzice tego chłopca przez dłuższy czas uważali, że to jest wytwór bujnej wyobraźni dziecka, który zafascynowany rycerstwem na oglądał się filmów na ten temat. Jednak gdy chłopiec nie przestawał opowiadać najróżniejszych historii związanych z rycerstwem, postanowili wezwać osobę, która miała doświadczenie z takimi ludźmi. Ów mężczyzna zapytał chłopca czy lubi walkę na miecze i czy chciałby być rycerzem. Ten jednak odparł, że nie chce być rycerzem, gdyż wcześniej zginął jako rycerz i nie lubił walki. Gdy mężczyzna dopytywał się jak to się stało że zginął, chłopiec stwierdził że stało się to w chwili, gdy inny rycerz przebił go (prawdopodobnie kopią - prawdopodobnie gdyż on nie potrafił tego nazwać). Mówił wówczas że zadusił się krwią. Następnie opowiadał że żył na zamku - chociaż tam nie mieszkał, gdyż rycerze mieszkali w namiotach wokół zamku. Mężczyzna starając się znaleźć jakieś dowody na to, że chłopiec wyolbrzymia lub zmyśla, zapytał się go czy na tym zamku też używali takich pisaków jak te długopisy które mu pokazywał, lecz on stwierdził że używano zaostrzonych ptasich piór i nimi pisano. Potem gdy chłopcu pokazywano różne zamki, on twierdził że to nie jest zamek w którym on przebywał. 






Trwało to jakiś czas, aż wreszcie rodzina wybrała się na wycieczkę w rejon Malborka i tutaj właśnie nastąpił przełom, bo gdy chłopiec zobaczył ten Zamek, stwierdził oficjalnie że to jest to miejsce w którym on kiedyś przebywał (choć nie mieszkał - jak dodawał). Mało tego opisywał dokładnie miejsca w którym znajdowały się różne komnaty, ale najdziwniejsze było stwierdzenie chłopca, że gdy on tu przebywał, to chodzono zygzakiem po Zamku. Rodzice nie wiedzieli o co chodzi, a wyjaśniło się to dopiero wówczas gdy zapytano kustosza Muzeum Zamku Malborskiego, czy kiedyś w tym zamku chodzono zygzakiem. Ten był kompletnie zdziwiony, bo w żadnym przewodniku, nigdzie nie było informacji na ten temat i zapytał się skąd owi Państwo wiedzą że tak się właśnie poruszano, a oni powiedzieli że ich syn im o tym powiedział, facet oniemiał. Wyjaśnił potem że "chodzenie zygzakiem" polegało na tym, aby uniknąć steryny ,która kapała że świec wiszących na suficie długich żyrandoli Malborskiego Zamku. Chłopiec w żaden sposób nie mógł o tym wiedzieć, nie mógł o tym przeczytać (zresztą jeszcze nie umiał czytać) ani dowiedzieć się z jakichkolwiek filmów, ta wiedza była praktycznie zapomniana, a on to pamiętał. Pamiętał to z poprzedniego życia.




CDN.

czwartek, 5 maja 2022

JEDYNA TAKA...! Cz. I

CZYLI RZECZ O KONSTYTUCJI 3 MAJA

PIERWSZEJ W EUROPIE 

I DRUGIEJ NA ŚWIECIE

 


 
"POLSKĘ MUSIMY ZNISZCZYĆ, PODTRZYMUJĄC TAM NIEŁAD I NIESNASKI; LUDZI WPŁYWOWYCH TRZEBA POZYSKIWAĆ PIENIĘDZMI; SEJM TRZEBA PRZEKUPYWAĆ, ABY MIEĆ WPŁYW NA WYBÓR KRÓLA; MUSIMY TAM ZYSKIWAĆ STRONNIKÓW, OPIEKOWAĆ SIĘ NIMI, POSYŁAĆ WOJSKA ROSYJSKIE I TRZYMAĆ TAM DOPÓTY, DOPÓKI NIE ZNAJDZIE SIĘ SPOSOBNOŚCI POZOSTAWIENIA ICH TAM NA ZAWSZE. JEŻELI SĄSIEDNIE MOCARSTWA BĘDĄ ROBIŁY TRUDNOŚCI, TO TYMCZASEM NALEŻY JE ZASPOKOIĆ PODZIAŁEM"
 
Z TESTAMENTU POLITYCZNEGO CARA PIOTRA WIELKIEGO
 
 
 
 Nieco spóźniony, ale jednak postanowiłem odnieść się do tematu pierwszej nowożytnej europejskiej konstytucji, czyli polskiej Konstytucji 3 Maja 1791 r. Była to bowiem jak na tamte czasy ustawa przełomowa, choć oczywiście niedoskonała (ale przecież żadna konstytucja nie jest i nie będzie doskonała, gdyż w zmieniających się czasach konstytucje należałoby co pewien czas uzupełniać, a Konstytucja 3 Maja właśnie wprowadzała taką możliwość by być uzupełnianą i redagowaną co 25 lat), ale była dziełem naprawy chorego państwa, które w swej niemocy chyliło się ku nieuniknionemu upadkowi (rozumianemu jako wchłonięcie całego kraju przez Rosję). Wielokrotnie już pisałem o dawnej Rzeczpospolitej Obojga (Trojga) Narodów, o państwie, które powstało pod nazwą "Polska" w końcu wieku X i było jednym ze składowych części dawnego kraju Lechitów. Potęga tego kraju była tak wielka, że już w 1000 r. cesarz rzymski - Otton III z dynastii Ludolfingów (wywodzących się z Saksonii - kraju słowiańskiego, który podbity przez Karola Wielkiego w latach 772-804, poddawany był następnie nieustannej germanizacji) uznał władcę kraju Lechitów - Bolesława I Chrobrego za równorzędnego sobie i symbolicznie koronował go swoją cesarską koroną w Gnieźnie ("Gnieździe" - czyli głównym ośrodku państwa polskiego czasu pierwszych Piastów, nazwa zaś miasta wzięła się z legendy o orle, który tutaj właśnie założył sobie gniazdo i gdy ujrzał go książę Lech, orzeł w obronie swych piskląt rozłożył skrzydła w górę, które w świetle zachodzącego słońca przybrały śnieżnobiałą barwę. Oczarowany tym widokiem książę Lech, tu właśnie postanowił zbudować swój gród, a orzeł biały od tej pory stać się miał symbolem kraju Lechitów/Polaków). Otton III koronując Bolesława swą cesarską koroną "wywyższył go ponad innych władców" - jak pisał w swej Kronice XI-wieczny niemiecki biskup Merseburga - Thietmar. I rzeczywiście, bowiem ówcześni królowie koronowali się zwykłymi koronami królewskimi, a cesarze - cesarskimi diademami, przeto koronowanie Bolesława cesarskim diademem Ottona III, stawiało go na równi z cesarzem rzymskim i ponad wszystkimi europejskimi monarchami.


KORONACJA BOLESŁAWA CHROBREGO PRZEZ CESARZA OTTONA III
(1000 r.)



Co prawda cesarz Otton III pragnął odrodzenia Cesarstwa Rzymskiego (rozumianego jako zdecentralizowane państwo europejskie), a brało się to u niego zapewne również z ducha czasów w których żył (na przełomie tysiącleci), które rodziły wiele mistycznych teorii, opartych na przekonaniu o nieuchronnym zbliżaniu się końca świata. Idąc tym tropem i kierując się starotestamentową Księgą Daniela, która twierdziła że historia świata opiera się na czterech następujących po sobie mocarstwach: Babilonu, Persji, Imperium Aleksandra Wielkiego i Imperium Rzymskim, a ponieważ Otton III nosił tytuł "Romanorum Imperator Augustus" czyli mniej więcej "Szlachetny Cesarz Rzymian"), przeto uważał że utrzymanie i ponowne odrodzenie Cesarstwa Rzymskiego pozwoli światu przetrwać. Był to bowiem czas, gdy chrześcijańskie ludy Europy zaczęły przeżywać coś na kształt mistyki millenijnej, która głosiła że koniec tysiąclecia będzie oznaczał jednocześnie koniec świata i ponowne przyjście Chrystusa na Ziemię, Sąd żywych i umarłych i wywyższenie sprawiedliwych ku Niebiosom, a nikczemnych strącenie do czeluści piekielnych. Przeto ludzi ogarnął szał "dobroczynności" - masowo uwalniano zbiegów, złodziei i złoczyńców, oddawano ogromne kwoty dla najuboższych, rozdawano majątki (skoro bowiem miał nadejść koniec świata, pieniądze nie miały już żadnej wartości, a dzięki temu można było zasłużyć na życie wieczne w Niebie). Ludzie też masowo się umartwiali i pragnęli jakiegoś cierpiętnictwa (niektórzy wręcz pchali się do lochów i płacili spore kwoty tylko za to, aby doświadczyć razów zadawanych batem, zgodnie z przekonaniem że: "Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, aniżeli bogaty wejdzie do królestwa niebieskiego" Ewangelia Mateusza 19,24). Dlatego też odrodzenie Cesarstwa Rzymskiego było wówczas tak istotne w rozumieniu Ottona III. Ów cesarz wyobrażał sobie to tak: odnowione Cesarstwo Rzymskie stworzą cztery kraje (fundamenty Europy), Germania, kraj Franków (czyli Francja), Italia i Sclavinia (czyli słowiański kraj Lechitów/Polaków), w centrum zaś owego Imperium Otton widział cesarza, tylko że koronacja Bolesława Chrobrego swoją cesarską koroną, jednocześnie czyniła go równym Ottonowi, tak więc w owym odrodzonym Imperium byłoby wówczas... dwóch cesarzy, jeden Zachodu a drugi Wschodu - przynajmniej tak to pojmował cesarz Otton III, będący z wizytą w kraju Bolesława w owym 1000 roku. Należy też pamiętać, że podniesienie Bolesława do roli cesarza było z pewnością wcześniej uzgodnione przez Ottona III z papieżem Sylwestrem II - jednym z najgenialniejszych następców św. Piotra, człowiekiem niezwykle wykształconym i twórczym, autorem wielu wynalazków ułatwiających życie ludziom. Sylwester - o którym mawiano że w podziemiach Zamku św. Anioła uwięził szatana - również uważał że należy odrodzić dawne Cesarstwo Rzymskie w nowych granicach, które sięgałyby zarówno Zachodu jak i Wschodu Europy, a państwo Bolesława było jednym z najpotężniejszych i najbogatszych królestw Europy (Bolesław Chrobry groził najazdem cesarzowi bizantyjskiemu, jeśli ten wmiesza się do Rusi, gdzie swe wpływy po zajęciu Kijowa w 1018 r. widział Bolesław jako niepodzielne, natomiast o bogactwie kraju świadczy relacja chociażby biskupa Thietmara, który raczej nie darzył Bolesława ani też ówczesnej Polski sympatią. Potęga kraju była wówczas tak wielka, że sam Otton III był tym oszołomiony i stwierdził że nawet u siebie w Akwizgranie nie ma podobnych bogactw - może właśnie dlatego Otton III uznał Bolesława za równego sobie).


CESARZ OTTON III I CZTERY KOBIETY SYMBOLIZUJĄCE:
ITALIĘ, GALIĘ, GERMANIĘ I SLAVONIĘ (LECHIĘ, POLSKĘ)



Państwo następców Bolesława Chrobrego (czyli Sclavinia, Lechia, Polania) rozwijało się aż do XII wieku, gdy w 1138 r. Bolesław III Krzywousty postanowił podzielić kraj pomiędzy swych trzech synów (najmłodszy, czwarty syn - Henryk miał otrzymać swoją dzielnicę po uzyskaniu pełnoletności, czyli 16 lat, co nastąpiło w 1146 r.). Państwo zaczęło się sypać, choć wciąż jeszcze obowiązywała zasada senioratu, czyli rządów najstarszego z braci, który poza własną dziedziczną dzielnicą, panowałby także i w Krakowie (dokąd w 1039 r. przeniesiono stolicę państwa polskiego z Gniezna. Oczywiście nieoficjalnie, po prostu tam właśnie osiadł powróciwszy z wygnania Kazimierz I Odnowiciel, który wcześniej został zmuszony do ucieczki z kraju po buncie zwolenników dawnych pogańskich bogów - tzw. wielkie powstanie ludowe z lat 1037-1038 - oraz po najeździe księcia czeskiego Brzetysława I z 1038 r.). Szybko jednak pomiędzy braćmi doszło do konfliktów, a domena senioralna - choć przetrwała - traciła na znaczeniu, wskutek dalszego podziału kraju pomiędzy potomków synów Bolesława III. W XIII wieku państwo składało się już z kilkunastu do kilkudziesięciu dzielnic, które często ze sobą walczyły, a ponieważ władza seniora była coraz słabsza, kraj coraz bardziej uzależniał się od cesarstwa, a poszczególni książęta (szczególnie na Pomorzu i na Śląsku) często się niemczyli. Nastąpiła też masowa kolonizacja niemiecka, która została zatrzymana na początku wieku XIV, wraz z procesem odrodzenia i ponownego scalania ziem polskich pod władzą jednego monarchy. Takim monarchą okazał się książę kujawski - Władysław I (realnie IV) Łokietek, który w 1305 r. opanował Sandomierz a w 1306 r. dzielnicę senioralną z Krakowem i od tej daty rozpoczął się proces jednoczenia przez niego ziem polskich. Gdy zaś w 1311 r. wybuchł przeciw jego władzy bunt krakowskich Niemców, kierowanych przez wójta Alberta i wspieranych przez biskupa krakowskiego - Jana Muskatę, Łokietek po zdławieniu tego zrywu, okrutnie obszedł się z niemieckimi mieszkańcami Krakowa (każdy mieszczanin, który nie mówił po polsku był wyłapywany, ścinany lub wieszany za miastem, wójt Albert stracił majątek i dziedziczną władzę w Krakowie a pozostałym przywódcą buntu odebrano majętności. Co ciekawe, aby odróżnić Niemca od Polaka, książę Władysław Łokietek polecił aby wypowiadali oni słowa: "Soczewica, koło, miele, młyn" - kto nie potrafił poprawnie wymówić tych słów, ten Niemiec.)   
 

WYDANIE WYROKU NA PRZYWÓDCÓW BUNTU WÓJTA ALBERTA
(1311 r.) 
 

 
W 1314 r. Łokietek odzyskał Wielkopolskę, lecz w 1308 r. stracił Pomorze Gdańskie na rzecz Krzyżaków (sprowadzonych do Polski i osiedlonych na ziemi chełmińskiej jeszcze przez księcia mazowieckiego - Konrada I w 1226 r., choć pierwsi trzej rycerze zakonni przybyli do Torunia dopiero w roku 1228). Zakon Krzyżacki zaczął się rozrastać kosztem podbijanych ziem Prusów i Litwinów - które to ludy były jeszcze wówczas pogańskie, przeto teutońscy rycerze Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (jak brzmiała pełna nazwa owego Zakonu) uważali że mają obowiązek nawracać mieczem pogan, jednocześnie dla siebie zajmując ich ziemie. Oficjalnie zakonni rycerze byli mnichami, którzy prócz modłów posługiwali się jeszcze mieczem i nie mogli nawet spojrzeć na kobietę, ale w praktyce stosowali gwałty, rozboje i chciwi byli zarówno na złoto, jak i na nowe nabytki terytorialne. Wymordowanie przez Krzyżaków polskiej załogi Gdańska w 1309 r. otworzyło okres wzajemnego konfliktu, bowiem celem Zakonu stało się niedopuszczenie do ponownego ukoronowania polskiego władcy (ostatni polski król - Bolesław II Śmiały, stracił koronę w 1079 r. a jego brat - Władysław I Pobożny odesłał koronę królewską do króla niemieckiego - Henryka IV. Od tego czasu - poza krótkim okresem panowania Przemysława II w latach 1295-1296, Polska nie miała króla). Władysław Łokietek zapragnął jednak korony królewskiej i rozpoczął o nią starania w Rzymie, u papieża Jana XXII, który ostatecznie wyraził zgodę na koronację i 20 stycznia 1320 r. Władysław wraz ze swą małżonką - Jadwigą, został koronowany na Wawelu w Krakowie przez arcybiskupa gnieźnieńskiego - Janisława i w ten oto sposób Polska znów odrodziła się jako królestwo.

Następcą Władysława Łokietka został jego jedyny syn - Kazimierz, który w 1325 r. (jako 15-letni chłopak) poślubił córkę księcia Litwy Giedymina - Aldonę, która po przyjęciu chrztu otrzymała imię Anna. W 1333 r. Kazimierz III objął tron i stał się bodajże największym monarchą w polskich dziejach, stąd właśnie zyskał przydomek "Wielki". Kraj który odziedziczył, był wciąż słaby, mały, wyludniony ciągłymi najazdami Litwinów, Czechów, Tatarów i Krzyżaków (wojna z Zakonem z lat 1331-1332, pomimo zwycięstwa w bitwie pod Płowcami, zakończyła się porażką i koniecznością oddania Zakonowi Kujaw i ziemi Dobrzyńskiej), oraz niepewny swej przyszłości. Po 37-etnich rządach Kazimierza III Wielkiego, kraj ten zamienił się w jedno z europejskich mocarstw. Król stworzył bowiem jakby inne, nowe państwo. Zamki i nowe twierdze wyrastały jak grzyby po deszczu, miasta się rozwijały i rozrastały, w kraju kwitło rzemiosło i handel, lud się bogacił i nawet Czarna Śmierć (która zdziesiątkowała Europę Zachodnią i Wschodnią) na ziemiach polskich była praktycznie niezauważalna. Pozwoliło to znacznie nagonić kilkuwiekowe opużnienia względem Zachodu i to zarówno pod względem gospodarczym (rozkwit ziem polskich w połowie XIV wieku jest skorelowany z upadkiem gospodarczym takich krajów jak Francja, kraje Rzeszy, Flandria czy nawet Italia) jak i demograficznym (w wyniku Czarnej Śmierci wiele miast w Niemczech, Francji czy Anglii praktycznie przestało istnieć, a ludność największych z nich zmniejszyła się co najmniej o połowę, natomiast Kraków, Poznań, Sandomierz, Kalisz i wiele innych miast polskich cieszyło się sporą liczbą ludności która wciąż się rozrastała). To właśnie za panowania Kazimierza (który w 1343 r. zawarł pokój z Zakonem Krzyżackim odstępując mu Pomorze Gdańskie w zamian za Kujawy i ziemię Dobrzyńską) wykluwała się przyszła potęga Korony Polskiej, która ukazała swą siłę na polach Grunwaldu w 1410 r. A poza tym w 1364 r. król założył pierwszy Uniwersytet na ziemiach polskich, zwany Akademią Krakowską (potem nazwany Jagiellońską). Król Kazimierz był jednak nie tylko wielkim władcą, ale również wielkim kobieciarzem (mawiano że zbudował dziesiątki zamków, aby upchnąć w nich wszystkie swoje kochanki, mawiano też że w niektórych miastach utrzymuje całe haremy złożone z nałożnic). Mimo tylu kochanek król nie doczekał się męskiego potomka i po śmierci Aldony Anny w 1339 r. (w wyniku obrażeń, gdy spadła ze schodów na Wawelu), jeszcze trzykrotnie brał sobie żony (w tym dwukrotnie popełnił bigamię, żeniąc się z nową kobietą, gdy poprzednia żona jeszcze żyła), ale i one nie dały mu następcy tronu. Z pierwszą żoną miał dwie córki, z czwartą trzy (jedna zmarła w niemowlęctwie), ale syna nie miał co przyprawiało go o rozpacz.

   
ALDONA ANNA - PIERWSZA ŻONA KAZIMIERZA WIELKIEGO
(1325-1339)





DRUGĄ ŻONĘ - ADELAJDĘ Z HESJI, ZA TO ŻE NIE DAŁA MU SYNA - KAZIMIERZ KAZAŁ ZAMKNĄĆ W WIEŻY W 1356 r.
(1341-1370)





Nie mając następcy, Kazimierz musiał się zgodzić na objęcie tronu przez syna swej siostry - Elżbiety, króla Węgier - Ludwika I Wielkiego. O ile jednak na Węgrzech władca ten (1342-1382) zapisał się jako wielki król, o tyle jego rządy w Polsce (1370-1382) nie należały do udanych. Przez większość czasu rządziła tutaj jego matka jako regentka, która jednak nie mogła poradzić sobie z możnymi panami i gdy na początku 1377 r. doszło do mordu na Węgrach w Krakowie, postanowiła opuścić Polskę - kraj swego ojca i brata. I choć potem wróciła, to wkrótce potem zmarła w 1380 r., a po śmierci Ludwika tron Polski odziedziczyła (1384 r.) jedna z jego dwóch córek - Jadwiga, która ostatecznie panowała jako król, nie królowa.  








W 1385 r. dokładnie w sześćdziesiąt lat od chwili ślubu Kazimierza Wielkiego z Aldoną Anną, Korona Polska zawarła sojusz z Wielkim Księstwem Litewskim, a książę tego kraju - Jogaiła, zostać miał mężem króla Jadwigi. Tak też się stało i w lutym 1386 r. przybył on do Polski, przyjął chrzest, zmienił imię na Władysław i poślubił Jadwigę (która wcześniej była zaręczona z synem austriackiego księcia - Wilhelmem Habsburgiem, i nawet pokochała go, gdyż przebywali ze sobą od czasów dzieciństwa). Ostatecznie pod wpływem polskich panów, którzy twierdzili (jak np. Dymitr z Goraja) iż: "Nasza przyszłość jest na Wschodzie", postanowiła poświęcić miłość do Wilhelma dla dobra kraju i zaakceptowała Jogaiłę jako swego małżonka. Dzięki temu małżeństwu, Litwa oficjalnie przyjęła chrzest (1387 r.) a królowa odbyła podróż do ziemi swego męża. Jadwiga zmarła w lipcu 1399 r. po narodzinach swego jedynego dziecka - córki Elżbiety Bonifacji, która też zmarła w trzy tygodnie po swych narodzinach. Tak oto Jogaiła/Władysław - założyciel dynastii Jagiellonów został jedynym władcą Polski i Litwy (choć władzę na Litwie przekazał ostatecznie swemu kuzynowi - Witoldowi w 1392 r.).




W 1410 r. połączone siły Polski, Litwy, Rusi i Tatarów rozbiły w bitwie pod Grunwaldem największą ówczesną potęgę militarną chrześcijańskiego świata - Zakon Krzyżacki, wsparty ochotnikami z Europy Zachodniej (w tej wojnie chciał uczestniczyć - oczywiście po stronie Zakonu - również król Anglii Henryk IV Lancaster, ale niezakończona Wojna Stuletnia z Francją mu to uniemożliwiła). Klęska Zakonu była totalna, na polu bitwy legł sam wielki mistrz - Ulrich von Jungingen, a większość komturów i rycerstwa poległa lub dostała się do niewoli. Bitwa ta, stała się zaczątkiem potęgi polsko-litewskiego państwa, która przetrwała cztery wieki.






Władysław II Jagiełło także żenił się cztery razy i przez długi czas z żadną z żon nie mógł doczekać się syna i następcy, z drugą żoną - Anną Cylejską spłodził jedynie córkę (urodzona w 1408 r.), której nadał imię Jadwiga na cześć swej pierwszej żony, i dopiero czwarta żona - Sonka (Zofia) Holszańska - litewska księżniczka, dała mu upragnionych synów: Władysława (1424 r.) i Kazimierza (1427 r.). 








Otwarcie się Polski na Litwę, doprowadziło ostatecznie do konfrontacji z Moskwą, która pod rządami dynastii Rurykowiczów dążyła do zjednoczenia ziem ruskich i (w dalszej perspektywie) zrzucenia zależności od Tatarów. Litwa rozpoczęła walki z ruskimi księstwami w drugiej połowie XII wieku (w 1183 r. doszło do pierwszych najazdów Litwinów na ziemię pskowską), a państwo litewskie - hołdujące pogańskim bogom - zaczęło gwałtownie się rozszerzać już od czasów rządów księcia Witenesa (1295-1316). Ok. 1307 r. Litwa zdobyła Połock (choć potem miasto to szybko się uniezależniło), w 1313 r. podporządkowała sobie Wielkie Księstwo Smoleńskie, a gdy w 1316 r. do władzy doszedł młodszy brat Witenesa - Giedymin (1316-1341) rozwój Litwy jeszcze bardziej przyspieszył. Wydał on swoje dzieci za potomków władców na Wschodzie i Zachodzie i tak (przed 1320 r.) jego syn - Olgierd poślubił witebską księżniczkę Marię i objął tamtejszy tron książęcy, córka Giedymina - Aldona Anna wyszła za Kazimierza Wielkiego - króla Polski (1325 r.), inny zaś syn Giedymina - Lubart poślubił księżniczkę wołyńską (ok. 1333 r.),  druga córka - Maria wydana została za księcia Tweru - Dymitra, trzecia - Aigusta (Anastazja) za syna wielkiego księcia moskiewskiego Iwana I Kality - Siemiona Iwanowicza. Poza sojuszami matrymonialnymi, Litwini rozszerzali swoje państwo również zbrojnie i tak Giedymin zdobył (do 1340 r.) Połock, Nowogródek, Mińsk, Świsłocz, Słuck i Kleck. W 1321 r. po zwycięstwie w bitwie nad rzeką Irpień, podporządkował sobie Giedymin Kijów (co prawda go nie zdobył, ale uzależnił od siebie tamtejszego księcia - Stanisława). W 1323 r. Litwa po raz pierwszy zawarła antymoskiewski sojusz z Pskowem. W chwili śmierci Giedymina (1341 r.) granice państwa litewskiego na wschodzie sięgały linii Wiaźmy-Osiecz-Riasty (innymi słowy zachodnich granic Smoleńszczyzny). W 1340 r. gdy Rusini otruli swego władcę, księcia halicko-wołyńskiego - Bolesława Jerzego II (syna Trojdena I - księcia warszawsko-czerskiego i jego żony księżniczki halicko-lwowskiej - Marii z Rurykowiczów), Kazimierz Wielki zbrojnie najechał Ruś Halicką i zajął Lwów (uczynił to na mocy prawa, gdyż Bolesław Jerzy uznawał się za lennika króla Władysława Łokietka), mimo to, zajęcie Rusi Halickiej ze Lwowem spowodowało konflikt z następcą Giedymina, wielkim księciem Litwy - Olgierdem    




W 1341 r. Giedymin podzielił swoje państwo pomiędzy siedmiu synów. Jawnuta objął Wilno, Oszmianę, Brasław i Połock oraz tytuł wielkiego księcia, Kiejstut - Grodno, księstwo trockie i Żmudź, Olgierd - księstwo witebskie i krewskie, Monwid - księstwo kiernowskie i Słonim, Narymunt - Pińsk, Koriat - księstwo nowogródzkie, a Lubart odziedziczył Wołyń. Jawnuta utracił jednak tytuł wielkiego księcia już w 1345 r., gdy Wilno zdobył Olgierd (Jawnuta zbiegł wówczas do Moskwy) i doszło do nowego podziału Litwy. Usuwając pozostałych braci, władzę odtąd dzierżyło dwóch książąt - Olgierd w Wilnie, na Litwie właściwej i na Wschodzie, zaś Kiejstut w Trokach, na Rusi Czarnej, Żmudzi i na Podlasiu. Od ok. 1350 r. Olgierd przybrał tytuł Rex Litvinorum et multorum Ruthenorum ("Król Litwinów i wszystkich Rusinów") i zaczął głosić hasła wielkomocarstwowej Litwy i Rusi, a to prowadziło go do konfliktu z Moskwą. 




Jednak władców Moskwy wówczas mało obchodziła Ruś, byli w końcu poddanymi Wielkiego Chana i interesowało ich bardziej to, co działo się w Saraju - stolicy Złotej Ordy, niż w Kijowie czy Wilnie. Zresztą o tytule księcia Rusi nie mogli nawet marzyć, gdyż należał on do władców Litwy. Mimo to konflikt litewsko-moskiewski był tylko kwestią czasu a zaczął się od rywalizacji o utworzenie prawosławnej metropolii. Rywalizację tą wygrała Litwa, która otrzymała od patriarchy Konstantynopola - Kaliksta I dwie metropolie: jedną dla ziem litewskich i jedną dla ziem północno-wschodnich. W 1356 r. z tego powodu wybuchła już otwarta wojna z Moskwą. Olgierd zdobył wówczas Mścisław, Rżew, Mohylew, Białą i Toropiec i przyłączył je do Litwy (Smoleńsk też uznał zwierzchność wielkiego księcia Olgierda, lecz już w 1358 r. Moskwa znów zyskała tam większe wpływy). Wojna zakończyła się w 1359 r. znacznymi nabytkami dla Litwy. W 1362 Olgierd wyprawił się nad Dniepr i doszedł do brzegów Morza Czarnego (1363 r.), choć musiał się stamtąd wycofać a Litwa opanowała te tereny ponownie dopiero w 1397 r. Moskwa zaś w 1362 r. opanowała Włodzimierz - a było to spore księstwo, zaś w 1367 r. Dymitr Doński po raz pierwszy otoczył Moskwę kamiennymi murami obronnymi. W 1368 r. wybuchła druga wojna litewsko-moskiewska i Olgierd wraz z Kiejstutem wyprawili się na Moskwę. Miasto co prawda zostało zdobyte, ale Kreml bronił się dalej i ostatecznie postanowiono zawrócić, łupiąc resztę kraju. W 1370 r. ruszyła kolejna wyprawa, która rozbiła wojska moskiewskie nad rzeką Trosną i obległa Moskwę, ale oblężenie zostało zwinięte i Litwini zawrócili. W 1372 r. podczas trzeciej wyprawy na Moskwę, Litwini ponieśli porażkę w bitwie pod Lubuckiem, w wyniku czego zawarto "wieczny pokój". W 1377 r. Olgierd zmarł a władzę w kraju początkowo planował przejąć jego najstarszy syn z pierwszego małżeństwa - Andrzej (Andriej), ale wolą Olgierda było, aby władzę po nim odziedziczył jego najstarszy syn z drugiego małżeństwa - Jogaiła (ponoć na łożu śmierci wymusił na swym bracie - Kiejstucie przysięgę, iż ten dochowa wierności Jogaile).   




Kiejstut nie dotrzymał jednak przysięgi i w 1381 r. zdobył Wilno, obalając swego bratanka. Jogaiła został księciem Krewa i Witebska (ale po wcześniejszym złożeniu przysięgi na wierność Kiejstutowi jako wielkiemu księciu). Jednak już w czerwcu 1382 r. Jogaiła (dzięki pomocy mieszkańców Wilna, a gównie kupców wileńskich, niezadowolonych z polityki Kiejstuta) odzyskał Wilno. Kiejstut wraz ze swym synem Witoldem zorganizowali armię, która w sierpniu 1382 r. stanęła pod Trokami, jednak do bitwy nie doszło, gdyż Kiejstut uzyskał informację że Jogaiłę wsparli Krzyżacy, przez co miał liczebną przewagę. Doszło do rozmów pokojowych, a Kiejstut i Witold zjawili się w obozie Jogaiły, ten zaś (choć wcześniej dał im gwarancję bezpieczeństwa) kazał ich aresztować i zamknąć w lochu. Kiejstut tam zmarł (prawdopodobnie zamordowany przez Skirgiełłę - młodszego brata Jagiełły). 




Potem Jogaiła i Witold Kiejstutowicz jeszcze walczyli ze sobą, ale ostatecznie w 1392 r. nastąpiło pojednanie pomiędzy kuzynami i Jogaiła - wówczas już jako król Polski Władysław II Jagiełło, przekazał swemu stryjecznemu bratu władzę regencyjną nad Litwą, zaś od 1401 r. był Witold już oficjalnie wielkim księciem Litwy. W 1429 r. zapragnął korony królewskiej, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło i gdy umierał w Wilnie w 1430 r. Jagiełło był tym, który był z nim do końca.




Książę Witold był wielkim władcą. Już w 1394 r. zdobył Smoleńsk (który ponownie stracił w 1401 r. po klęsce w bitwie z Tatarami nad Worsklą z roku 1399). Wspólna polsko-litewska wyprawa na Smoleńsk w 1404 r. oznaczała już wojnę z Moskwą. Smoleńsk został wówczas zdobyty i obsadzony polską załogą. W 1405 r. padła Wiaźma (również obsadzona przez Polaków), a w 1406 r. Psków. W tym samym roku zawarto litewsko-moskiewski rozejm nad rzeką Pławą pod Kropwinicą, ale trwał on krótko i już w 1407 r. Witold zdobył Odojew, Worotyń, Perem i Nowosilsk po czym znów zawarto rozejm. W 1408 r. doszło zaś do wspólnego polsko-litewskiego najazdu na Moskwę. Wielki książę moskiewski - Wasyl I przeraził sie tego ataku i uznał wschodnią granicę Litwy na rzece Ugrze (wręcz rzut kamieniem do Moskwy) i zawarł "wieczny pokój" z Witoldem, rezygnując z Nowogrodu Wielkiego w którym zasiadł namiestnik Witolda - Lingwen, a w Pskowie namiestnik Jagiełły - Jerzy Nos.

Po śmierci Jagiełły (1434 r.) władzę w Polsce i na Litwie objęli jego synowie: Władysław III i Kazimierz. Ten pierwszy zginął (oficjalnie) w wieku dwudziestu lat w bitwie z Turkami pod Warną w 1444 r. i tron polski objął (w 1447 r.) wielki księże litewski - Kazimierz IV Jagiellończyk. Panował on długo, a granica jego państwa na Wschodzie nie zmieniła się praktycznie od 1408 r., władał więc najrozleglejszym chrześcijańskim państwem w Europie (do tego należy doliczyć Mołdawię, zhołdowaną po raz pierwszy w 1387 r., oraz korony Czech (1471 r.) i Węgier (1490 r.), które objął syn Kazimierza IV - Władysław II Jagiellończyk). Gdy Kazimierz IV umierał w 1492 r. Krzysztof Kolumb (który prawdopodobnie był synem Władysława III, gdyż jego ciała nie odnaleziono pod Warną, a o tym jak młody Władysław mógł się znaleźć w Hiszpanii i Portugalii i jak to możliwe że Kolumb mógł być jego synem - już kiedyś o tym pisałem), docierał do brzegów Nowego Świata. Dynastia Jagiellonów miała więc przed sobą wspaniałą przyszłość, Kazimierz zaś był ojcem trzynaściorga dzieci - w tym sześciu synów, więc następstwo dynastii było zapewnione. Niestety, wkrótce okazało się, że wszyscy oni albo umierali w młodym wieku, albo też nie pozostawiali po sobie następców, co oznaczało że już w 1506 r. (czyli w czternaście lat po śmierci Kazimierza IV) pozostało już tylko dwóch męskich przedstawicieli dynastii Jagiellonów - Zygmunt I w Polsce i na Litwie, oraz Władysław II na Węgrzech i w Czechach. Po klęsce zaś syna Władysława - Ludwika II Jagiellończyka w bitwie z Turkami pod Mohaczem w 1526 r. pozostała już tylko polsko-litewska linia Jagiellonów. Niestety jednak Zygmunt I i jego małżonka, włoska księżniczka Bona Sforza mieli tylko jednego syna - Zygmunta Augusta, co nie wróżyło dobrze dla przyszłości dynastii Jagiellonów. I rzeczywiście, Zygmunt August, który objął tron po swym ojcu w 1548 r. pomimo iż był trzykrotnie żonaty, nie spłodził męskiego potomka, co również było dla niego powodem do zmartwień i zgryzoty. Tym bardziej, że jego trzecia żona - Katarzyna Habsburg była chora i przez pewien czas oszukiwała swego małżonka w sprawie ciąży, podwiązując się poduszkami. Gdy Zygmunt odkrył oszustwo, odsunął się od żony i już więcej nie chciał jej widzieć. 




Śmierć Zygmunta II Augusta (1572 r.) oznaczała kres istnienia dynastii Jagiellonów w linii męskiej i jednocześnie otworzyła drogę do objęcia polskiego tronu przez królów elekcyjnych. A to oznaczało również czasy wielkiej potęgi, która sięgnęła po Kreml i planów wspólnej federacji polsko-litewsko-rosyjskiej, jak również powolnego upadku państwa w XVIII wieku, którą to tendencję zatrzymała dopiero Konstytucja 3 Maja 1791 r.


POZWOLĘ SOBIE PODZIELIĆ TĘ SERIĘ NA TRZY CZĘŚCI:

I - WSTĘP OMAWIAJĄCY ROZWÓJ POLSKI I LITWY AŻ DO UNII W KREWIE z 1385 r. i KOŃCA DYNASTII JAGIELLONÓW

II - CZASY POTĘGI I WSPÓLNYCH POLSKO-ROSYJSKICH PLANÓW FEDERACYJNYCH

III - OKRES UPADKU I UCHWALENIE KONSTYTUCJI 3 MAJA


CDN.

środa, 7 kwietnia 2021

MIEJSKIE LEGENDY, OPOWIADANIA I NIEZWYKŁOŚCI - Cz. VII

CZYLI MAŁO ZNANE TAJEMNICE

I AUTENTYCZNE WYDARZENIA,

KTÓRE OSNUWA AURA BAJKOWOŚCI

I NIEPRAWDOPODOBIEŃSTWA

 

II

CZY LUKRECJA BORGIA

SYPIAŁA ZE SWYM OJCEM I BRAĆMI?

Cz. III

 
 
 
 
 
 

MEDIOLAN SFORZÓW

Cz. II

 
 
 Tuż pod Krakowem, pośród kwitnących łąk było rozesłane szkarłatne sukno, na którym stał namiot dla królewskiej pary. Król Zygmunt, choć raczej powolny i nigdy nie tracący spokoju, tym razem pospieszył na powitanie małżonki, której podobizna zapowiadała młódkę wielkiej urody. Opuścił tedy namiot, ledwo zagrzmiały okrzyki, wiwaty, i zobaczył z daleka zatrzymującą się karocę oraz swoich posłów, Ostroroga z Zarembą, pomagających wysiąść księżniczce italskiej na drugim końcu barwistego sukna. Stali przez chwilę i on, i ona, stali bez ruchu, ale gdy zagrzmiały trąby i huknęły działa, zaczęli zbliżać się ku sobie, oboje ciekawi, oboje świadomi, że na ich przywitanie patrzeć będzie tysiące oczu. Jak opowiadali sobie potem dworzanie, jego zachwyciła niezwykła uroda wybranki, oczy jeszcze bardziej podobne do czarnego aksamitu przy jasnych, złocistych włosach, ją zdumiała jego postać wysoka, potężna, a mimo to kształtna, i rumieniec na ogorzałych policzkach. (...) królewska para zeszła się w pół drogi i Bona skłoniła głowę, on zaś najpierw wyciągnął ku niej rękę, ale gdy chciała ją ucałować, objął pochyloną w ukłonie gorącym uściskiem. Przy dźwiękach trąb i huku dział ustawionych pod murami grodu król wprowadził swoją wybrankę do namiotu, gdzie powitał ją łacińską oracją prymas Łaski, a odpowiadał doktor Alifio. Zaraz potem marszałek nadworny Piotr Kmita, przedstawiony młodej pani wraz z innymi dygnitarzami dworu, zarządził sformowanie nowego pochodu. Jadąc na białej klaczy obok króla, Bona widziała przed sobą posłów cesarskich, wysłańców króla Czech i Węgier, dygnitarzy i dworzan królewskich, ogromny orszak panów duchownych i świeckich wprowadzający ją do Krakowa"
 - fragment książki Haliny Auderskiej pt.: "Smok w herbie. Królowa Bona".
 
 
 
 Król Aleksander Jagiellończyk wydał swe ostatnie tchnienie w Wilnie, dnia 19 sierpnia 1506 r. Zmarł w wieku 45 lat (a panował od lat pięciu) i nigdy nie doczekał się potomstwa. Najważniejszym zadaniem, przed którym teraz stanęły i Polska i Litwa, był wybór nowego władcy, a kandydatów do tronu było tylko dwóch - Władysław II Jagiellończyk, król Czech i Węgier, oraz jego młodszy brat - Zygmunt, który w tym czasie pełnił funkcję namiestnika (z ramienia króla Czech, czyli swego brata) Śląska i Dolnych Łużyc, oraz księcia głogowskiego. Co prawda pojawiła się jeszcze trzecia kandydatura w osobie Wasyla III, gosudara Moskwy i Rusi, który w swych listach do siostry (wówczas już wdowy po Aleksandrze) Heleny, pisał, by wysunęła jego kandydaturę na litewski stolec wielkoksiążęcy, ale ta odpisała mu, że nie może tego uczynić, gdyż nie byłoby to zgodne z wolą jej zmarłego męża (taka odpowiedź spowodowała krótkotrwałe ochłodzenie relacji pomiędzy rodzeństwem). Zresztą Wasyl nie liczył się w żadnych możliwych konfiguracjach, gdyż jego kandydatury nikt ani na Litwie, ani w Polsce nie brał nawet pod uwagę. Władysław Jagiellończyk też wycofał się ze starań o koronę polską (zresztą władał już dwoma królestwami, gdzie i tak sobie nie radził, a często ulegał magnatom i frakcjom powierzając rządy w ich ręce. Do historii przeszedł jako "Król Dobze", gdyż Czechom odpowiadał z reguły "dobrze", a Węgrom "bene"), tak więc jedynym kandydatem do korony, pozostał już tylko Zygmunt Jagiellończyk. Przybył on czym prędzej ze swego śląskiego księstwa na Litwę i w Grodnie został przywitany przez zwycięzcę ostatniej bitwy z Tatarami - Michała Glińskiego, który to wyjechał mu z orszakiem na powitanie. Następnie królewicz Zygmunt udał się do Wilna, gdzie też powitał swą bratową - Helenę Moskiewską (uprzejmie, aczkolwiek dość chłodno) i tam oczekiwał na dalszy bieg wydarzeń.
 
Tymczasem na dobre rozgorzał konflikt pomiędzy Litwinami a Rusinami, i ci pierwsi obawiali się nawet wyjechać do Krakowa (gdzie miano przewieźć ciało króla Aleksandra, by tam pochować je w Katedrze na Wawelu), gdyż sądzono, że Rusini (na czele z Glińskim) przejmą władzę w Wilnie i wybiorą swojego księcia (np. właśnie Glińskiego). Dlatego też ciało Aleksandra nie zostało przewiezione do Krakowa, a pochowano je w Katedrze wileńskiej (był to jedyny polski król, który pochowany został na Litwie) dnia 11 października 1506 r. Zygmunt Jagiellończyk został obrany wielkim księciem Litwy 20 października, a teraz pozostawał tylko wybór na króla Polski. Według unii piotrkowsko-mielnickiej z 1501 r. wybór nowego monarchy miał być dokonywany wspólnie, przez Polaków i Litwinów na jednym zjeździe. Problem polegał jednak na tym, że Litwini tej unii nie zatwierdzili (nie godził się na nią również Aleksander, gdyż wspólna elekcja odbierała domowi Jagiellonów ich ziemie dziedziczne, czyli właśnie Litwę, niczego w zamian nie oferując. Obawiał się więc, że w przyszłości Jagiellonowie mogą nie zostać wybrani na polski tron i tym samym utracą także Litwę, co było nie do zaakceptowania. Dlatego też odradził Litwinom zatwierdzenie unii piotrkowsko-mielnickiej). Polacy zaś mieli pretensje do Litwinów, że nie zapytali ich o zgodę przy wyborze nowego wielkiego księcia, ale mimo to nie zdecydowano się (choć takie głosy zaczęły się pojawiać) na odwet, w postaci wyboru innego monarchy. Uznano wybór dokonany w Wilnie, choć jednocześnie panowie szlachta w Koronie zostali postawieni przed faktem dokonanym i nie mieli możliwości jakiegokolwiek innego wyboru (jeśli nie chcieli zrywać unii z Litwą). Mimo to udawano wszem i wobec że elekcja nowego monarchy jest zupełnie wolna, choć kandydat był tylko jeden. Zygmunt miał zresztą w Polsce spore poparcie, szczególnie w Wielkopolsce i na Rusi (gdzie popierał go arcybiskup lwowski - Bernard Wilczek). Szlachta Małopolska na sejmie w Piotrkowie musiała więc zagłosować podobnie jak "bracia" z pozostałych dzielnic kraju i 8 grudnia 1506 r. królewicz Zygmunt Jagiellończyk został oficjalnie wybrany nowym królem Polski. Najpierw decyzja ta zapadła w senacie, potem w izbie poselskiej i gdy marszałek nadworny koronny ogłosił zgromadzonemu pospólstwu decyzję sejmu, przyjęto ją okrzykami radości i zaintonowano "Te Deum laudamus".
 
 
 
 
Przed nowym królem stanęła teraz konieczność jakiegoś ułożenia się z Tatarami, którzy wkrótce po bitwie pod Kleckiem, wysłali swych posłów do Wilna. Chan Mengli I Girej usprawiedliwiał się tam - w liście do króla - z najazdu jego synów na litewską ziemię, pisząc: "Głodni ludzie, wsiadłszy na koń, tam szukają pożywienia, gdzie je mogą znaleźć". Było to co prawda trochę bałamutne (chan twierdził że synowie jego dokonali najazdu wbrew jego woli i wykazali się nieposłuszeństwem, za co, jak twierdził zostali już ukarani przez Allaha. Zresztą śmierć dwóch synów w bitwie nie była dla niego aż taką wielką stratą, tym bardziej że łącznie miał ośmiu synów, a wszyscy oni byli niczym wilcy, czekali tylko aż ojciec umrze, by samodzielnie przejąć władzę), jednak prawdą jest, że w tym właśnie czasie Krym nawiedziła klęska głodu. Zaproponował też "wieczny pokój" (w przypadku Tatarów "wieczny pokój" trwał co najwyżej pięć lat), w zamian jedynie pragnął "drobnych upominków". Zygmunt wyraził na to zgodę (potrzebował czasu na zorganizowanie obrony kraju od południa, a odprężenie w stosunkach z Tatarami było mu wówczas potrzebne politycznie, tym bardziej że na horyzoncie już szykowała się nowa wojna z Moskwą). Zasiadłszy na tronie, otrzymał w dziedziczności kraj, który nie przypominał już dawnej Korony spod Grunwaldu, czy nawet z walk z Krzyżakami o Pomorze. Władza królewska była słaba i jeszcze bardziej osłabiana przez panów szlachtę - widzących w wolności swojej jedyne dobro, jednocześnie nie dostrzegających jakie zagrożenia spaść mogą tym sposobem na Rzeczpospolitą. Na wschodzie Moskwa w dwóch wojnach odebrała Litwie spore tereny i doszła do Dniepru. Tatarzy podchodzili zagonami swymi pod samo Wilno, Przemyśl czy Sandomierz, zaś wielki mistrz Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, konsekwentnie odmawiał złożenia hołdu lennego, do którego był przymuszony traktatem toruńskim z 1466 r. Podpuszczał go w tym uporze również cesarz rzymski - Maksymilian I Habsburg. Kraj potrzebował szybkich i zdecydowanych reform, jeśli nie chciał stać się igraszką w rękach sąsiednich władców. Po swej koronacji na Wawelu - 24 stycznia 1507 r., zabrał się Zygmunt do pracy nad reformą kraju. Jeszcze na sejmie krakowskim (styczeń - marzec 1507 r.) powołano urząd referendarzy, czyli "patronów ubóstwa", wyznaczonych do: "słuchania skarg ludu i odnoszenia takowych królowi i kanclerzom". Uchwalono też podatek "od szlacheckich i duchownych poddanych", po 12 groszy z łanu (choć od razu zaznaczono, że jest to dar jednorazowy i dobrowolny), ustanowiono też podatek od miast, a nawet od domów i zarobków.
 
Zygmunt obdarował też bratową, wdowę po Aleksandrze, której pozostawił dwór w Wilnie (w Dolnym Zamku), oraz nadał oprawę wdowią w Bielsku, Surażu, Brańsku, Oniksztach i w Bracławiu (dochody z tych miast miały trafiać do skarbca Heleny). Miała ona oczywiście w dalszym ciągu zapewnioną swobodę wiary, a jeśli nie przebywała w Wilnie, to najczęściej bawiła w dworku w Oniksztach (w Bracławiu założyła monastyr żeński i cerkiew pod wezwaniem św. Barbary). Mimo to potem skarżyła się w listach do brata, że jej byt po śmierci męża wciąż nie jest pewny (obawiała się przede wszystkim o swój majątek, który zgromadziła i który - jak sądziła - w każdej chwili mógł jej zostać odebrany, dlatego też powierzała go w zarząd wileńskim franciszkanom). Ostatecznie w 1511 r. Helena postanowiła powrócić do Moskwy (na Litwie czuła się już osamotniona, a poza tym jako była królowa została teraz sprowadzona do roli zwykłej wdowy), potrzebowała jednak do tego zgody króla. Zygmunt odmówił. Wtedy też postanowiła wyjechać na własną rękę. Planowała wyjechać do swych dóbr nadgranicznych, skąd miał ją zabrać, wysłany przez Wasyla, specjalny oddział. Jednak gdy do Brańska (skąd zabraną miała być Helena), przybył oddział kniazia Odojewskiego i kniazia Kurbskiego - wysłany przez jej brata, Helena tam nie dotarła. Jej plany bowiem zostały wyjawione staroście wileńskiemu, który zabronił wydania jej jakichkolwiek rzeczy. Patronem majątku byłej królowej był wówczas franciszkanin - Jan Komorowski, któremu Helena ufała i któremu nawet się zwierzała. Gdy jednak i on odmówił wydania powierzonego mu majątku Heleny, ta wpadła w gniew. Komorowski uszedł więc z jej komnaty i poskarżył się wileńskiemu wojewodzie, a ten zabronił Helenie opuszczać Dolny Zamek. Zrozpaczona Rosjanka napisała list do Zygmunta, żaląc mu się na niesprawiedliwość, jaka tu ją spotkała, a król cofnął wówczas zakaz wojewody. Jednak było już za późno i wyjazd do Moskwy nie powiódł się. Od tego czasu zerwała jednak z Komorowskim wszelkie kontakty, wciąż domagając się zwrotu jej własności. W 1513 r. udała się do Bracławia, gdzie urządziła huczne wesele jednej ze swych dworek (w tym czasie otrzymała niewielką część swojego majątku - 40 złotych kubków), a wkrótce potem zmarła (20 stycznia 1513 r.). Miała 36 lat. Szybko też pojawiła się plotka, że Helena została otruta na rozkaz wojewody wileńskiego, który chciał zagarnąć jej majątek. Wydaje się to być jednak nieprawdą, zważywszy że po śmierci Heleny, jej majątek nie trafił w ręce wojewody, ani nikogo innego i nie został uszczuplony, a potem stał się własnością pierwszej żony Zygmunta Jagiellończyka - Barbary Zapolyi. Helena spoczęła w soborze Przeczystej Bogurodzicy w Wilnie (zburzonym przez Moskali w 1794 r.). Zygmunt wyraził ulgę z powodu jej śmierci, pisząc do biskupa krakowskiego - Jana Konarskiego: "Jakże wiele kłopotu w tem Państwu naszemu ubyło".
 
Król, jak król, ale Zygmunt pomimo swojej zdrowej i silnej postury, nie był już młodzieniaszkiem. W roku swej koronacji (1507) miał 40 lat, a mimo to wciąż nie był żonaty. Był on zupełnie innym typem człowieka, niż jego bracia, którzy nie stronili od alkoholu i pięknych kobiet, Zygmunt zaś był typem monogamisty. "Piękna, majestatyczna postawa, znamienita rzadkością i mocą, spojrzenie oczu, okolonych gęstymi brwiami o wyrazie niemal groźnym, domagały się szacunku, umysł od młodości nawykły do życia ujętego w ścisłe karby, które sam sobie nałożył, nie znosił natarczywości i cudzej przemocy" - jak pisał o królu Zygmuncie, Ludwik Finkel w "Elekcji". Król był wysoki, przystojny, o dużych brwiach i groźnym spojrzeniu (cesarz Maksymilian Habsburg, gdy ujrzał go w Wiedniu w 1515 r., zwrócił uwagę na jego piękne białe dłonie i ładnie wykrojone usta, oraz naturalne rumieńce - co wówczas poczytano za oznakę dobrego zdrowia). Długo nie mógł uzyskać żadnej swojej dzielnicy do władania (jako jedyny z braci) i ostatecznie w 1498 r. wyjechał do Budy, na węgierski dwór swojego starszego brata - Władysława. Tam ponoć nauczył się być "smakoszem życia" i spędzał czas słuchając muzyki (fletów, lutni, trąb, harf), pieśni miłosnych, oglądając wygłupy błaznów królewskich, występy linoskoczków, "tańce" niedźwiedzi, pląsy dziewcząt o długich sukniach (zapewne specjalnie) od czasu do czasu odsłaniających łydki, popisy kuglarzy itp, itd. Wolał grać w szachy z bratem (lub innym towarzyszem), niż brać udział w polowaniach czy turniejach rycerskich (nie znosił bowiem widoku krwi). Tam też właśnie po raz pierwszy ujrzał piękną, młodą szlachciankę z Moraw - Katarzynę Ochstat ze wsi Telnice (stąd zwaną Telniczanką). Gdy po raz pierwszy się spotkali, Zygmunt miał już 31 lat, a ona zaledwie 18. Zakochał się w niej po uszy i odwiedzał ją co noc, przynosząc jej kwiaty (szczególnie róże i fiołki), lub inne drobne upominki. Wkrótce potem (styczeń 1499 r.) Katarzyna powiła syna, który otrzymał imię Jan. W tym też roku, brat mianował Zygmunta księciem głogowskim i nowy książę wyjechał na Śląsk, zabierając tam oczywiście kochankę i syna. Jan od młodości był szykowany do kariery duchownej. Wkrótce potem z tego związku narodziły się jeszcze dwie córki - Regina (1501) i Katarzyna (1503). Katarzyna Telniczanka miała w Głogowie zapewnione wszystko, co potrzebowała, a nawet traktowano ją tam jako nieoficjalną księżnę. Zygmunt wyznaczał jej pensje, lub ofiarowywał podarki, a w księgach zaznaczano iż zapłatę pobrała niejaka "Kaśka", lub też po prostu ER (skrót od KathERiny). W 1502 r. Zygmunt i Katarzyna pojechali na ślub króla Władysława i francuskiej hrabianki - Anny de Foix-Candale do Białogrodu Królewskiego (Szekesfehervar) 6 października, a wcześniej na byli na jej koronacji na królową Węgier - 29 września. Zaś gdy 8 grudnia 1506 r. został Zygmunt wybrany na króla Polski, przybył do Krakowa (20 stycznia 1507 r.) i osadził na Wawelu Katarzynę oraz jej dzieci.
 
 

 
Ale ten związek z "Viperą" (czyli żmiją - jak nazywano Katarzynę w Krakowie), bardzo się nie podobał panom szlachcie. Chciano króla jak najszybciej ożenić, aby spłodził legalnego potomka z rodu Jagiellonów. Po zakończonej wojnie z Moskwą (z lat 1507-1508), w czasie której Litwini (przy wsparciu Polaków) przeszli wreszcie do ofensywy, zajmując Czernihów, Drohobuż, Białą i podchodząc pod Toropiec oraz Wiaźmę i Możajsk (kilka kilometrów od Moskwy), sejm piotrkowski (marzec-kwiecień 1509 r.) zażądał wręcz, by król oddalił Telniczankę i wziął sobie legalną małżonkę. Pierwotny wybór Zygmunta padł na 22-letnią Katarzynę, córkę księcia Meklemburgii - Magnusa II. W czerwcu 1509 r. król wysłał tam nawet swoje poselstwo, ale nie dotarło ono do celu, gdyż Zygmunt zawrócił je, gdy posłowie byli jeszcze w Poznaniu (oficjalnym powodem był wybuch wojny z Mołdawią, hospodara Bogdana III Muszkatowicza. Notabene wojna ta, była zemstą za klęskę pod Koźminem w 1497 r . - o której pisałem w poprzedniej części. Mimo że to Bogdan rozpoczął wojnę, najeżdżając Pokucie i doszedł do Halicza i Lwowa, na sejmie w Piotrkowie szybko uchwalono nowy podatek, który nie tylko pozwolił wystawić 20 000 żołnierzy, ale i z tych pieniędzy starczyło środków na rozpoczęcie przebudowy Zamku Wawelskiego w duchu renesansowym. Wodzem naczelnym mianowany został hetman wielki koronny - Mikołaj Kamieniecki, mający już wcześniej doświadczenie w walkach z Wołochami. Ruszył on za cofającym się Bogdanem i odzyskał Pokucie, a następnie przekroczył Dniestr i wkroczył do Mołdawii. Tatarskim sposobem, rozbił obóz pod Czerniowcami i rozpuścił zagony na okoliczne ziemie, plądrując je niemiłosiernie. Gdy wracał, Mołdawianie postanowili zastosować sprawdzony sposób ataku spod Koźmina, zaatakować znienacka wojska polskie podczas marszu i przeprawy przez rzekę, licząc na łatwe zwycięstwo - jakie dwanaście lat wcześniej odniósł ojciec Bogdana, hospodar Stefan III Wielki. 4 października 1509 r. doszło do bitwy pod Chocimiem, gdy na przekraczające Dniestr wojska polskie ruszyła nagle z okolicznych wzgórz jazda mołdawska. Wojsko podjęło walkę, a Kamieniecki wysłał cześć zaciężnych by obeszli teren i uderzyli na Mołdawian od tyłu. Tak też się stało i Mołdawianie zostali rozbici. Poległo ich kilkanaście tysięcy, wielu też dostało się do niewoli, w tym większość dowódców. Po bitwie ścięto 50 pojmanych mołdawskich wodzów, jako karę za zbrodnie dokonywane pod Koźminem, gdzie miano pochwyconych żołnierzy za włosy wieszać na drzewach, co potem przeszło do legendy, iż od tego czasu Polacy zaczeli krótko golić głowy - co akurat nie było prawdą, gdyż moda na "wygolone łby" przyszła dopiero w latach 20-tych XVII wieku, a Koźmin to była końcówka wieku XV. 23 stycznia 1510 r. w twierdzy Kamieniec Podolski Bogdan III podpisał pokój, na mocy którego Pokucie pozostawało przy Polsce, a on ze swej strony obiecywał pokój i wsparcie w walkach z Tatarami oraz Turkami. Pokój ten został zatwierdzony przez sejm piotrkowski w marcu 1510 r.).
 
Wiele spraw zostało więc załatwionych dzięki podatkom, na które szlachta - zapewne widząca iż dalszy upór skutkuje degradacją państwa - wyraziła zgodę. Granica na wschodzie została przesunięta (choć nieznacznie, udało się jednak odepchnąć Moskali od strategicznego Dniepru, zdobywając Lubecz), na południu zapewniony był pokój z Mołdawią, której władca długo jeszcze nie odważył się przedsięwziąć wojny z Koroną. Z Tatarami panował "wieczny pokój" (ale z nimi nigdy nie było pewności i można było się spodziewać, że w kolejnych latach znów nastąpi najazd, gdyż Tatarz żyli z napadów, a długi okres pokoju był po prostu dla nich zabójczy). Teraz do rozwiązania pozostał jeszcze problem Zakonu Krzyżackiego i wsparcia, jakie udzialał mu zarówno cesarz - Maksymilian Habsburg, jak i papież - Juliusz II. A nie była to (wbrew pozorom) sprawa łatwa. Na mocy pokoju toruńskiego z 19 października 1466 r., kończącego krwawą wojnę trzynastoletnią - całe Pomorze Gdańskie i Ziemia Chełmińska oraz Michałowska zostały zwrócone królowi polskiemu, zaś Warmia miała uzyskać niezależnoś od Zakonu. Zakon obiecywał również zerwać swoje związki ze Świętym Cesarstwem Rzymskim (Niemcami), stać się lennikiem Korony Polskiej i przyjąć w struktury Zakonu polskich poddanych, w liczbie sięgającej połowy wszystkich członków Zakonu. Kolejni wielcy mistrzowie zobowiązani byli też składać hołd królowi polskiemu i po 1466 r. większość z nich (choć z oporami) tego obowiązku dopełniła (1469 - Henryk Reuss von Plauen, 1470 r. - Henryk Reffle von Richtenberg, 1479 r. - Martin Truchsetz von Wetzhausen, 1489 i 1493 r. - Johann von Tieffen). We wrześniu 1498 r. po śmierci Tieffena, komturowie zakonni postanowili wybrać sobie kolejnym wielkim mistrzem, syna księcia Saksonii i Sydonii Alberta Śmiałego - 25-letniego Fryderyka, licząc, że koneksje jego i jego ojca w Rzeszy pozwolą Zakonowi zrzucić zależność od Korony Polskiej, a nawet pokusić się o odzyskanie całego Pomorza z Malborkiem, Elblągiem i Gdańskiem. Zaraz po wyborze Fryderyka na wielkiego mistrza, król Polski - Jan I Albrecht, zażądał, by ten przybył do Krakowa, celem dopełnienia hołdu. Fryderyk nie mógł od razu odmówić, stan Zakonu bowiem i pozycja wielkiego mistrza przez te lata znacznie podupadły i należało je wzmocnić. Dlatego grał z królem na zwłokę, jednocześnie wypowiadając zdecydowaną wojnę biurokracji zakonnej, która osłabiała państwo pruskie. Wprowadził do Zakonu wielu humanistów tamtej epoki. Prawnik Dietrich von Wetrhern i profesor uniwersytetu w Lipsku - Paul Watt organizowali państwo na nowo, usuwając z kapituł starzejących się rycerzy i wprowadzając tam młodych, uzdrowili też nieco gospodarkę i ułatwili pobór podatków od okopanych w swych komturiach wielkich panów Zakonu. Wprowadził też Fryderyk nową etykietę i dworskie obyczaje w Królewcu.
 
 

 
Jednocześnie z całej siły starał się pozyskać sojuszników przeciwko królowi, a także całkowicie zrzucić z siebie jarzmo zależności od Polski. Wiedział, że może liczyć na swego ojca i brata (panującego w Saksonii od 1500 r.) Jerzego zwanego Brodatym - którego wojska mogły przez Śląsk dość szybko dostać się aż pod Kraków. Jednak myśl o wojnie, która byłaby druzgocąca dla gospodarki Zakonu, powstrzymywała obie strony od chwycenia za miecz (króla polskiego zaś powstrzymywał ciągły brak pieniędzy, gdyż rzadko kiedy szlachta godziła się na nowe podatki i na nową wojnę, a jeśli już, to co najwyżej na dwa lata). W 1500 r. udało się Fryderykowi, podczas reichstagu w Augsburgu nakłonić książąt i elektorów Rzeszy, by ci wezwali króla polskiego do zachowania pokoju i zgody z Zakonem. Jednak już w początkach 1501 r. król Jan Albrecht wyjechał do Torunia, gdzie zawezwał też Fryderyka celem dopełnienia hołdu, grożąc iż odmowa pociągnie za sobą "przykre skutki". Fryderyk natychmiast posłał listy do cesarza z prośbą o wsparcie i posiłki wojskowe, a jednocześnie znów grał na zwłokę. I udało mu się, gdyż wkrótce potem (15 czerwca 1501 r. król Jan I Albrecht zmarł). Jego brat i następca - Aleksander Jagiellończyk, ponowił żądanie złożenia hołdu i znów bezskutecznie (choć nie padła jednoznaczna odmowa) oczekiwał jego dopełnienia. W 1502 r. cesarz (wówczas jeszcze król Rzymian/Niemców) Maksymilian I Habsburg, wezwał Gdańsk do udzielenia mu wsparcia w projektowanej krucjacie antytureckiej. Gdańsk jednak był miastem w Koronie Polskiej, ale Maksymiliam twierdził, że jako miasto należące do Hanzy, podlega on Rzeszy. Gdańszczanie odesłali owe żądanie do Krakowa, a król Aleksander odpowiedział, iż miasto należy do Korony i nie ścierpi aby jego poddani podlegali rozkazom innego monarchy (Gdańsk tak naprawdę wówczas, choć wchodził w skład ziem Korony Polskiej, to czuł się jakoby "sojusznikiem" króla, a nie jego poddanym, zaś o jego wyjątkowej pozycji niech świadczy fakt, iż przy królu w Krakowie był cały czas poseł gdański, który pełnił tam rolę jakoby udzielnego ambasadora). Od 1493 r. nowym mistrzem prowincjonalnym Zakonu (w Niemczech) wybrany został Walter von Plettenberg, rycerz łączący w sobie przymioty rozsądku, siły i urody. Zreorganizował on kapituły prowincjonalne i wraz z wielkim mistrzem razem postanowili, że odtąd (aby uniknąć ciągłych konfliktów, panujących między Niemcami z różnych części Rzeszy) do Zakonu Krzyżackiego przyjmowani będą jedynie rycerze z Górnych Niemiec (południe Rzeszy, zaś szlachta z Saksonii i Westfalii, oraz północnych ziem niemieckich, zasili Zakon Kawalerów Mieczowych w Inflantach (zależny od Krzyżaków). Pozwoliło to zakończyć dotychczasowe niemieckie waśnie, a jednocześnie zdecydowanie obaj mistrzowie wypowiedzieli się przeciwko przyjmowaniu do Zakonu Polaków, twierdząc zgodnie że oznaczałoby to koniec istnienia Zakonu niemieckiego.
 
Fryderyk wciąż trwał w swym uporze, a Aleksander dopiero w 1504 r. (podczas swojej podróży z królową Heleną Moskiewską do Gdańska - o którym to pisałem w poprzedniej części), zażądał hołdu od wielkiego mistrza, lecz ten usprawiedliwił się nagłą potrzebą wyjechania do Rzeszy. Wreszcie król wysłał skargę na wielkiego mistrza do papieża (który oficjalnie był zwierzchnikiem Zakonu) i Juliusz II w maju 1505 r. wydał breve, otwarcie wzywające Fryderyka do złożenia hołdu przed królem Aleksandrem. Wielki mistrz natychmiast napisał do cesarza, a ten do papieża, prosząc go o odwołanie breve. 19 sierpnia 1506 r. król Aleksander zmarł, a na tronie zasiadł teraz Zygmunt Jagiellończyk. Ten znów wezwał wielkiego mistrza do złożenia hołdu, ale Fryderyk ponownie się wykręcał, a jednocześnie zarządził podatek dla Prus na wypadek wojny z Polską. Jednocześnie sam znów wyjechał do Rzeszy, szukając tam pomocy. Zygmunt jak zwykle zajęty ważniejszymi sprawami (wojną z Moskwą, buntem Michała Glińskiego w 1508 r., wojną z Mołdawią, najazdami tatarskimi, konfliktami Wielkopolan i Małopolan o pierwsze miejsca na sejmie etc. etc.) odpuścił sobie na razie sprawę z wielkim mistrzem. W 1509 r. Fryderyk pozwał na sejmie Rzeszy w Wormacji miasta Gdańsk, Toruń i Elbląg, oskarżając je o bunt (z 1454 r.) i odłączenie się od Zakonu. Zygmunt zabronił jednak tym miastom wysyłać swoich przedstawicieli do Wormacji, deklarując że są one teraz częścią Korony Polskiej i nie podlegają prawom cesarza i Zakonu. Wkrótce potem Fryderyk zmarł w Rochlitz (14 grudnia 1510 r.) w wieku 37 lat. Nowym wielkim mistrzem wybrany został na zjeździe komturów w Heiligenbeil w styczniu 1511 r. młody, zaledwie 20-letni Albrecht Hohenzollern, syn Fryderyka, margrabiego Ansbach i księcia Bayreuth, oraz Zofii Jagiellonki, siostry króla Zygmunta. Kapituła Zakonu podjęła taką decyzję, licząc na to, że spotka się ona z aprobatą zarówno cesarza, papieża jak i samego króla. 13 lutego 1511 r. w klasztorze Zschillen (dokąd udali się dygnitarze Zakonu) młody margrabia został pasowany na rycerza i obleczony w szaty zakonne. Wręczono mu miecz wielkiego mistrza oraz inne insygnia jego władzy. Po swym wyborze, Albrecht wysłał posłów do Krakowa i do Budy, polecając się łasce swoich stryjów, a jednocześnie prosząc Zygmunta by rozciągnął nad Zakonem swoją opiekę i obronę. Zygmunt odparł, że raduje go wybór siostrzeńca na wielkiego mistrza Zakonu i zadeklarował mu swoje wsparcie, pod warunkiem wszakże, że Albrecht dopełni hołdu. Zagroził też, że w przeciwnym razie potrafi go do tego zmusić orężem. Taka odpowiedź stryja, musiała mocno przerazić Albrechta, bowiem natychmiast zawiadomił o niej biskupów Pomezanii i Sambii, oraz polecił wielkiemu komturowi przygotować się do obrony. Napisał też do cesarza z prośbą o pomoc. Maksymilian Habsburg wezwał książąt: Brunszwiku-Luneburga, Saksonii, Meklemburgii i Brandenburgii do przyjścia z pomocą Albrechtowi przeciw Polsce - "ku obronie szlachty Świętego Imperium i Niemieckiego narodu". Do króla zaś wysłał list, radząc pozostawienie rozstrzygnięcia sporu pod obrady rozpoczynającego się właśnie Soboru Laterańskiego V.
 
 

 
Spór ten na razie został odłożony, gdyż król miał ważniejsze sprawy na głowie, związane z własnym ożenkiem (konflikt polsko-krzyżacki potrwa jeszcze kolejne czternaście lat, do czasu, gdy wielki mistrz Albrecht Hohenzollern za namową Marcina Lutra porzuci katolicyzm i wyrzeknie się papieża, stając się świeckim księciem w luterańskich Prusach, a jednocześnie składając hołd lenny swemu stryjowi - Zygmuntowi, dnia 10 kwietnia 1525 r. na Rynku w Krakowie. Przyjęcie luteranizmu oznaczało automatycznie utratę poparcia zarówno Rzymu, jak i cesarza, a to znów oznaczało że jedynym opiekunem i obrońcą nowych Prus Książęcych stawał się teraz tylko i wyłącznie król Polski, przeto to samemu księciu pruskiemu odtąd bardziej zależało na złożeniu hołdu lennego, niż królowi, bowiem zgodnie z traktatem krakowskim z 8 kwietnia 1525 r. w przypadku niezłożenia hołdu, Prusy Książęce miały zostać automatycznie włączone do Korony Polskiej. Nic więc dziwnego że Albrecht i jego następcy pokornie ten hołd składali). A tymczasem król zdecydował się ostatecznie poślubić pewną młodą, węgierską szlachciankę - Barbarę Zapolyę. 
 
 
 
HOŁD PRUSKI
10 kwietnia 1525 r.
 
 
 
 

 
 
CDN.