CZYLI CO SIĘ WYDARZYŁO POMIĘDZY
8 a 24 KWIETNIA 2016 r.?
Nie mam pojęcia, nie wiem w jakim celu ponownie uruchomiono 8 kwietnia tego roku Wielki Zderzacz Hadronów w ośrodku CERN, mieszczącym się na pograniczu Francji i Szwajcarii, więc nie chcę za bardzo spekulować, powiem tylko jakie ja mam (prywatne podejrzenia), oraz nieco przytoczę konsekwencje, jakie niechybnie (albo już się pojawiły, albo też nastąpią w niedalekiej przyszłości). Obawiam się (choć oczywiście dla wielu czytelników znów będzie to dość nieprawdopodobne), że rządy, naukowcy - "ONI", coś kombinują z otwieraniem portali czasoprzestrzennych, wiodących albo do innych światów, albo też do ... innych wymiarów. Temu ma służyć właśnie ów Wielki Zderzacz Hadronów (na jego budowę poszły setki milionów dolarów, to było jedno z najdroższych przedsięwzięć w dziejach - choć zwykły obywatel pewnie nawet nie ma pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje). Przez prawie rok był spokój (po raz ostatni uruchomiono LHC w czerwcu 2015 r.), najprawdopodobniej coś się popsuło i przez ten czas trwała naprawa i konserwacja cyklotronu.
Po co rząd (oficjalnie Wielki Zderzacz Hadronów należy do rządu USA, ale ponoć wypożycza on go i innym państwom), Stanów Zjednoczonych miałby ładować setki milionów dolarów w to przedsięwzięcie (prawdopodobnie koszty budowy i uruchomienia akceleratora w CERN, były znacznie większe, a przecież istnieje również drugi - zapasowy? - Tavatron w Fermilab w Batavii - prawdopodobnie na wypadek gdyby ten pierwszy znów nawalił). Jaki jest cel tego całego "eksperymentu". Powiem Wam, że zapewne nie jest to nic dobrego, a takie akceleratory jak w CERN czy Fermilab, poprzez generowanie potężnego pola magnetycznego (co oczywiście powoduje automatyczne "pobudzenie" jądra Ziemi), są w stanie kumulować energię w taki sposób, że mogą doprowadzić do otwarcia różnych (niewidzialnych dla nas), portali czasoprzestrzennych, wiodących do ... innych światów. Takie portale istnieją obok nas i z reguły nie uświadamiamy sobie nawet, że np. blisko naszego mieszkania istnieje taki niewidzialny dla nas - portal, który jednak może oddziaływać na nasze samopoczucie, zdrowie, a nawet życie. Otwarcie takiego portalu (zresztą nie wiadomo gdzie prowadzi), jest niesłychanie trudne i niemożliwe bez wygenerowania potężnego pola magnetycznego, które każdorazowo wchodzi w rezonans magnetyczny z jądrem naszej planety. To powoduje katastrofalne reakcje całej skorupy ziemskiej, a nawet pola magnetycznego Ziemi.
WIELKI ZDERZACZ HADRONÓW - CERN
Już sam fakt istnienia takiego portalu (jak powiedziałem, są one dla nas nie tylko niewidoczne, ale również nie do przejścia), wpływa negatywnie na cały nasz organizm i jeśli taki portal znajduje się blisko większych skupisk ludzkich, to jestem przekonany że większość z mieszkających tam ludzi cierpi albo na rozstrój nerwowy, albo na silne bóle głowy, albo też na inne zaburzenia i dolegliwości, związane z naszym wzrokiem, słuchem, czy chociażby dobrym samopoczuciem. Otwarcie portalu (a jestem przekonany że był to portal na tyle duży, by umożliwił nie tylko przejście (no właśnie kogo albo czego), z tamtej strony istoty fizycznej, ale także na przetransportowanie (również zapewne na Ziemię), jakiegoś większego sprzętu. Po co rządy to robią, należałoby zapytać? Po co negatywnie "podrażniają" energetycznie zarówno jądro naszej planety, a co za tym idzie i Jej skorupę, ale także powodują zanik pola magnetycznego Ziemi (jak to miało miejsce 24 kwietnia, gdy pole magnetyczne naszej planety, zupełnie "wyłączyło się" na dwie godziny). Co jest szykowane - zmiana biegunów magnetycznych? Czy "ONI" ("KTOŚ"), chcą przyśpieszyć ten proces (średnio zmiana biegunów magnetycznych Ziemi, ma miejsce mniej więcej co 250 000 lat, choć oczywiście zdarzają się i dłuższe cykle, sięgające nawet kilkudziesięciu milionów lat).
Przecież obecnie magnetyczny biegun północny, leży na Antarktydzie, a magnetyczny biegun południowy w Arktyce. Ostatnie przebiegunowanie miało miejsce na Ziemi jakieś 700 000 lat temu, a każdy taki proces (choć trwa z reguły dość wolno i jest rozłożony w setkach lat), powoduje wzmożoną interakcję skorupy ziemskiej, co oczywiście prowadzi do wybuchów wulkanów i trzęsień ziemi (zresztą są też i inne zagrożenia, jak choćby uwalnianie wielkich ilości CO2 {dwutlenku węgla}, z głębi jezior i mórz, co związane jest z ze zmiennością pola grawitacyjnego). Dobra, nie będę spekulował i nie chcę nikogo straszyć (tym bardziej że strach, to najgłupsza rzecz, jaką możemy w tym momencie odczuwać). Powiem tylko tyle, że w kolejnych dniach, po uruchomieniu akceleratora LHC w CERN, przez kilka ładnych dni bolała mnie głowa. Co jakiś czas miewam takie bóle i choć moje badania są wręcz doskonałe, wciąż je odczuwam. Jest na to oczywiście kilka wyjaśnień, ale na razie nie będę już nikogo tym katował (chyba że ktoś zapyta w komentarzach).
POZDRAWIAM