Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WOJSKO POLSKIE NA WSCHODZIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WOJSKO POLSKIE NA WSCHODZIE. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 listopada 2019

RAPORT GEHLENA - Cz. XXI

CZYLI JAK TO NIEMCY ZAMIERZALI

STWORZYĆ WŁASNY RUCH OPORU,

WZORUJĄC SIĘ NA POLSKICH

DOŚWIADCZENIACH

KONSPIRACYJNYCH






 RAPORT GEHLENA

Cz. XXI

 




 B. Ponowna walka o naród polski



4. ZE STRONY POLSKIEJ


 Polskie zmagania o przyszłość własnego narodu dzielą się coraz wyraźniej na dwie zmierzające w przeciwnych kierunkach drogi, a mianowicie narodowo-polską i prosowiecką. Jeśli nie uda się obu dróg połączyć w jakąś nadrzędną, względnie znaleźć ujście jednej w drugą, wtedy wskutek wzbierającej radykalizacji przed narodem polskim pojawi się widmo krwawej wojny domowej. Narodowo-polska elita przywódcza wydaje się obawiać takiego rozwoju sytuacji, dla Mikołajczyka było to jednym z powodów kapitulacji. Natomiast strona prosowiecka oraz radykalne kręgi Narodowych Sił Zbrojnych nie próbują jej uniknąć.



a. Droga narodowo-polska


aa. NA EMIGRACJI


a1. Walka Mikołajczyka w Moskwie


W październiku (1944 r.) Mikołajczyk udał się ponownie do Moskwy. Stosowna inicjatywa wyszła od Churchilla, który odnosząc się do swojej własnej podróży do Moskwy, oznajmił Mikołajczykowi, że głównym celem jego wizyty w Moskwie było uregulowanie sprawy polskiej. Z tego powodu chce on doprowadzić do nowych rozmów pomiędzy Mikołajczykiem a Stalinem jeszcze w trakcie swojej obecności w Moskwie. Mikołajczyk oświadczył, że jest gotowy do podróży, jeśli rzeczywiście miałaby ona na celu rokowania ze Stalinem w oparciu o memorandum, a nie dyskusje z Komitetem Lubelskim (czyli z sowieckimi nominatami z Polskiego Komitetu Wyzwolenie Narodowego). Otrzymawszy zapewnienia w tej kwestii, Mikołajczyk w połowie października udał się do Moskwy. Żądania Stalina były kategoryczne: natychmiastowe uznanie linii Curzona (linia demarkacyjna, wytyczona przez brytyjskiego ministra spraw zagranicznych - lorda George'a Curzona - 11 lipca 1920 r. gdy Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy, w czasie wojny polsko-bolszewickiej 1919-1921. Polskie zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej w dniach 13-25 sierpnia 1920 r., a następnie w Bitwie Niemeńskiej 20-26 września 1920 r., w wyniku której realnie wyeliminowano z walki osiem sowieckich armii, a Lenin musiał prosić o pokój - linia Curzona nie została wprowadzona w życie, gdyż odzyskaliśmy - i tak niewielkie, w porównaniu do strat z 1772 r. - ziemie na wschodzie. Jednak po 1 i 17 września 1939 r. i wspólnym niemiecko-sowieckim ataku na Polskę, a następnie wybuchu wojny pomiędzy tymi dwoma totalitaryzmami i kontrofensywie Armii Czerwonej, linia Curzona ponownie nabrała aktualności, gdyż to właśnie ją wybrał Stalin na wschodnią granicę powojennej Polski ze Związkiem Sowieckim. I dziś wschodnia granica Polski - z niewielkimi, symbolicznymi korektami - stanowi dokładne odzwierciedlenie linii Curzona), w zamian za to rekompensata terytorialna na zachodzie w postaci granicy na Odrze z Opolem, Szczecinem, Gdańskiem oraz Prusami Wschodnimi (bez miasta i okręgu Królewca). 

Wniosek o przełożenia w czasie regulacji w sprawie granic został odrzucony. Stalin oświadczył, że jest gotowy do rozmów o Komitecie Lubelskim pod warunkiem spełnienia swoich podstawowych żądań. Przy tej okazji Stalin oświadczył, że w celu eliminacji germańskiego zagrożenia życzy sobie niepodległej i silnej, lecz przyjaznej wobec Sowietów Polski (czyli Polski na tyle silnej, aby mogła odeprzeć atak z Zachodu, ale całkowicie kontrolowanej przez Związek Sowiecki). Z niemieckich obszarów, które miałaby otrzymać Polska, wysiedleni mają być wszyscy Niemcy, a Polska ma otrzymać odpowiedni udział w zbliżającej się okupacji Niemiec (ludność niemiecka często sama uciekała przed zbliżającym się frontem sowieckim - mniej więcej 3 500 000 uciekinierów - a ci, którzy pozostali, zostali do 1949 r. wysiedleni, na mocy uzgodnień zawartych w Jałcie i Poczdamie przez tzw.: "Wielką Trójkę". Natomiast Polska żadnego udziału w okupacji Niemiec nie miała, choć Niemcy aż do lat 70-tych uważali że polskie ziemie do Odry i Nysy Łużyckiej, wraz Pomorzem, Śląskiem i Ziemią Lubuską - jakie otrzymała Polska w ramach tzw.: "rekompensaty" za utracone Kresy Wschodnie - były właśnie formą okupacji i na niemieckich mapach, aż do 1975, pokazywano owe Ziemie przez Polskę Odzyskane, przerywaną linią, jako tereny pod "tymczasową polską administracją")






Churchill i Eden solidaryzowali się z oczekiwaniami Stalina, przy czym Churchill określił odrzucenie rosyjskich żądań jako samobójstwo rządu londyńskiego, a tym samym narodu polskiego. Jednocześnie rozproszył wszelką nadzieję na zbrojną interwencję Wielkiej Brytanii celem udzielenia pomocy siłom narodowo-polskim. Wskazał również na tragizm walk bratobójczych, ponieważ siły narodowo-polskie będą w tej sytuacji osamotnione, podczas gdy za pro-sowiecko nastawionymi Polakami będzie stała Armia Czerwona. Podczas moskiewskich rokowań doszło do burzliwych scen. Mikołajczyk czuł się głęboko dotknięty postawą Churchilla. Wszystkie jego wysiłki, aby osiągnąć korzystniejszy rezultat, jeśli chodzi o przyszłą polską granicę wschodnią, spaliły na panewce. Uznał, że przeciwko niemu jest zwarty front wielkich mocarstw, które zgodnie z wypowiedziami Mołotowa już w Teheranie (podczas Konferencji teherańskiej 28 listopada-1 grudnia 1943 r.) zgodziły się na linię Curzona. W Moskwie nie przyjęto żadnych wiążących uzgodnień ani nie podjęto żadnych decyzji. Rozstrzygnięcia pozostawiono rządowi w Londynie.     


  
a2. Walka Mikołajczyka w Londynie (kapitulacja i dymisja)


Ameryka w trakcie rokowań Mikołajczyka nie sprecyzowała swego stanowiska w kwestii polskiej. W wyniku oficjalnego zapytania Mikołajczyka, skierowanego do Roosevelta, które spowodowane było wypowiedzią Mołotowa, iż co do losu Polski trzy wielkie mocarstwa osiągnęły porozumienie już w Teheranie, Roosevelt przekazał Mikołajczykowi przez Harrimana osobistą, odręcznie pisaną odpowiedź, w której Ameryka w pełni akceptowała żądania Moskwy. Harriman poza odręcznym pismem otrzymał jeszcze polecenie, aby na szczególną polską prośbę spróbował wybadać Stalina, co do pozostawienia Lwowa oraz zasobów ropy naftowej przy Polsce. Mikołajczyk zrezygnował z tego pośrednictwa, ponieważ od początku uważał je za pozbawione szans. Jednocześnie nie pozostawiono żadnej wątpliwości, że wojskowa interwencja ze strony Amerykanów na rzecz orientacji narodowo-polskiej nie wchodzi w grę (oczywiście że nie wchodziła w grę, przecież administracja Roosevelta, OSS - poprzedniczka CIA jak i Rada Bezpieczeństwa Narodowego były, że ucieknę się do kolokwializmu - tak zasiana miłośnikami komunizmu i sowieckimi szpionami, pożytecznymi idiotami Kremla - jak dobra kasza skwarkami). Istnienie frontu trzech mocarstw wobec Polski stało się jasne dla wszystkich. Polska narodowa nieodwracalnie znalazła się na rozstajach i musiała się zdecydować albo na odrzucenie, albo ponowne zwlekanie, albo przyjęcie żądań moskiewskich. Mikołajczyk poddał pod rozwagę narodowi polskiemu te trzy możliwości oraz wynikające z nich konsekwencje. Według niego odmowa, gdyby miała mieć sens, musiałaby w rezultacie doprowadzić do decyzji o jak najostrzejszym zbrojnym oporze przeciwko Rosji, ponieważ Sowieci tylko w obliczu bezwzględnej siły mogliby zrezygnować z żądań, których przedmiot mieli już w ręku. Ale taki opór przeciw Sowietom oznaczałby zerwanie wszelkich stosunków i wojnę. Wojna przeciw Sowietom miałaby też skutek w postaci wojny domowej oraz wojny przeciwko Anglo-Amerykanom, co zmusiłoby Polaków do sprzymierzenia się z Niemcami, ponieważ tworzenie dodatkowego frontu przeciwko Niemcom byłoby czystym szaleństwem. 

Wobec zdecydowanej postawy trzech mocarstw dalsza zwłoka w podjęciu decyzji miałaby fatalne skutki dla zorientowanych narodowo Polaków, a przede wszystkim dla rządu londyńskiego, ponieważ w drodze rokowań nie można już było nic osiągnąć. Komitet Lubelski, ciesząc się uznaniem i aprobatą trzech mocarstw, przejmowałby coraz więcej władzy w kraju i eliminował rząd londyński. Kierowana z Moskwy komunistyczna Polska byłaby końcowym rezultatem tego procesu. Przyjęcie żądań moskiewskich zapewniało, jak mogło się wydawać, przetrwanie Polski jako państwa narodowego, wprawdzie w okrojonych granicach, lecz utrzymującej stosunki z aliantami i korzystającej z ochrony Anglo-Amerykanów. W tej sytuacji Moskwa była gotowa na pewne ograniczenie roli Komitetu Lubelskiego. Mikołajczyk w obliczu powstałej sytuacji zdecydował się na przyjęcie żądań moskiewskich. Po długoletniej dyplomatycznej walce skapitulował bezwarunkowo. Jego wniosek w tej sprawie został odrzucony przez Radę Narodową, Radę Ministrów oraz Prezydenta. Za przyjęciem głosowała jedynie własna partia Mikołajczyka (Stronnictwo Ludowe), wszystkie inne ugrupowania były zjednoczone w odmowie (błąd! Mikołajczyk odrzucił żądania Sowieckie co do "reorganizacji rządu" londyńskiego w taki sposób, aby całkowicie podporządkować go polskim komunistom. Natomiast zaopiniował przyjęcie żądań sowieckich odnośnie granicy wschodniej Polski na linii Curzona, co spotkało się z odmową zarówno Rady Narodowej, rządu jak i Prezydenta Władysława Raczkiewicza. W takiej sytuacji premier Stanisław Mikołajczyk złożył dymisję - 24 listopada 1944 r.). Jako że Mikołajczyk nie widział w tych warunkach możliwości kontynuowania misji rządu, wyciągnął z tego konsekwencje i ustąpił.






a3. Rząd Arciszewskiego


Następca Mikołajczyka, Arciszewski (Tomasz Arciszewski - PPS-iak, członek Frakcji Rewolucyjnej, uczestnik Akcji pod Bezdanami z 1908r., piłsudczyk, żołnierz I Brygady i w młodości prawdziwy kaskader), wybrał drogę odwlekania decyzji. Mikołajczyk co prawda zaoferował mu swoją pomoc, jednocześnie wykluczając możliwość sprawowania jakiejkolwiek funkcji, ale nie wróżył mu powodzenia (Bzdura! nic takiego nie miało miejsca). Rzeczywistość niedługo potwierdziła te przewidywania. Apele Arciszewskiego kierowane do sumienia świata nie przyniosły żadnych efektów, Moskwa oświadczyła, że Komitet Lubelski jest jedynym legalnym polskim rządem, a Anglosasi nie sprzeciwili się temu krokowi, co więcej - przygotowywali się do jego legalizacji na arenie dyplomatycznej.   


 
bb. W KRAJU


Polska narodowa emigracja prowadziła coraz bardziej rozpaczliwą i z każdą chwilą coraz bardziej beznadziejną walkę o samodzielny byt narodowy i państwowy, przy czym po powstaniu warszawskim została zepchnięta do głębokiej defensywy. Analogicznie do tej sytuacji w kraju narastała bezradność i niepewność najwyższego dowództwa.



b1. Problemy z przywództwem - nowy komendant Armii Krajowej


Cywilny przywódca, Delegat Rządu na Kraj, nigdy nie wystąpił w roli zwierzchnika dowódcy wojskowego w kraju, czyli Komendanta Głównego Armii Krajowej. Nie jest pewne, czy było to uwarunkowane charakterologicznie, czy też był to świadomy zamiar. Dlatego też gdy Bór (gen. Tadeusz Bór-Komorowski) stał się jeńcem wojennym (po upadku Powstania Warszawskiego - 2 października 1944 r.), problem przywództwa nad całą narodowo-polską częścią społeczeństwa stał się palący. W niewyjaśnionych jeszcze okolicznościach, ale najprawdopodobniej w drodze uzurpacji, udało się dotąd stosunkowo nieznanemu w kraju generałowi brygady Niedźwiadkowi (prawdziwe nazwisko prawdopodobnie Niedźwiecki, wcześniejszy pseudonim Kobra) przejąć dowodzenie nad Armią Krajową i umocnić się na stanowisku wbrew wszelkim atakom ze strony rządu londyńskiego (gen. Leopold Okulicki ps. "Niedźwiadek", Komendant Główny Armii Krajowej od 3 października 1944 r. Został aresztowany przez Sowietów 27 marca 1945 r., gdy udał się na rozmowy do Moskwy. Sądzony w tzw.: "procesie szesnastu" - czyli uwięzionych przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, w dniach 18-21 czerwca 1945 r.). Niedźwiadek jest żołnierzem zawodowym. Po klęsce wrześniowej był przewodniczącym PZP (kryptonim Armii Krajowej) w Łodzi. Śledzony przez niemiecką policję uciekł do Warszawy, skąd na początku 1940 r.  został wysłany do Lwowa, aby tam w warunkach sowieckiej okupacji organizować Polaków. 22 stycznia 1941 r. został aresztowany i przetrzymywany w różnych więzieniach (podobno był również wtedy torturowany). Uwolniony na podstawie polsko-rosyjskiego układu (Układ Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 r., przywracający stosunki dyplomatyczne pomiędzy Polską a Związkiem Sowieckim, zerwane po sowieckiej inwazji na Polskę 17 września 1939 r. i umożliwiające utworzenie w Sowietach Armii Polskiej gen. Andersa), wstąpił w szeregi armii Andersa, gdzie został przez Andersa, miedzy innymi dlatego że otaczała go sława bojownika za ojczyznę, mianowany szefem sztabu. W tej roli od września 1941 r. do marca 1942 r. był właściwym organizatorem armii Andersa. 

Tutaj wielokrotnie prezentował swoje antyżydowskie nastawienie. To za jego sprawą zwolniono z armii wszystkich Żydów i zablokowano ich dalsze przyjęcia (Kompletna Bzdura! Dużą część oficerów i żołnierzy Armii Polskiej na Wschodzie, zwolniono z przysięgi wojskowej, dopiero po wyjściu z Sowietów i dotarciu do Palestyny. Tam, na ich prośbę, gen. Władysław Anders zwolnił ich z przysięgi wojskowej i pozwolił pozostać w Palestynie, by tam rozpoczęli tworzenie przyszłego państwa żydowskiego. Przecież ogromna większość korpusu oficerskiego armii izraelskiej, składała się zarówno z żołnierzy przedwojennego Irgunu Władysława Żabotyńskiego - który swoje formacje w Palestynie, tworzył na wzór Legionów Piłsudskiego, a Polska dostarczała mu uzbrojenie i organizowała logistykę. Jeszcze 1 września 1939 r. w magazynach była broń i amunicja specjalnie przygotowana dla Irgunu. Kolejna fala żydowskich oficerów wzięła się po zwolnieniu ich z Armii Andersa w sierpniu 1942 r. A ostatnia taka fala napłynęła po 1968 r. i brała udział w wojnie Jom Kipur z 1973 r. w czasie której Związek Sowiecki wspierał Arabów. Wówczas mówiono: "Nasi Żydzi biją ruskich Arabów"). Natomiast swojej antysowieckiej postawy nie krył nawet przed sowieckimi dostojnikami (informacja niesprowadzona - najprawdopodobniej nieprawdziwa). Na gruncie politycznym podkreślano jego niezręczność. I tak na przykład wysłał do Teheranu otwartą depeszę, która zawierała jego polecenie jako szefa sztabu zakupu jednego miliona rubli. Wywołało to wielki skandal (większym skandalem jest wymyślanie przez Gehlena podobnych bzdur - tego bowiem nawet nie da się skomentować). Przybierające na sile konflikty spowodowały usunięcie go ze stanowiska szefa sztabu. Przejściowo przejął dowództwo dywizji, aż wreszcie opuścił armię Andersa.

Popadł w konflikt nie tylko z Andersem, ale również z Sikorskim. W tym punkcie schodzą się jego drogi z przeciwnikiem i następcą Sikorskiego, generałem Sosnkowskim (gen. Kazimierz Sosnkowski - PPS-iak, w Organizacji Bojowej, potem w Legionach, współpracownik Józefa Piłsudskiego, wraz z nim więziony przez Niemców m.in.: w twierdzy w Magdeburgu w latach 1917-1918. W czasie walk majowych w Warszawie w 1926 r. wysłał wojsko przeciw oddziałom Marszałka Piłsudskiego, po czym próbował popełnić samobójstwo, strzelając sobie w klatkę piersiową - został odratowany i i potem przechodził długą rehabilitację. Ostatecznie powrócił do służby). Uchodzi on za jego człowieka i ewidentnego faworyta. Został przez niego wyposażony w szczególne pełnomocnictwa. Mianowany generałem i w maju 1944 r. wysłany do Generalnego Gubernatorstwa (takiej efemerydy, jaką Niemcy stworzyli z ziem południowej, środkowej i południowo-wschodniej Polski, będącej pod ich okupacją), jako łącznik, gdzie jednak zatrzymał się tylko czasowo (Bzdura, bzdura i raz jeszcze bzdura! Nie chce mi się nawet pisać tych bredni, jakie na poczekaniu wymyśla - nie mając pełnej wiedzy - Gehlen. Okulicki pozostał w Warszawie jako szef sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej). Jesteśmy w posiadaniu oceny jego charakteru przez rząd londyński: "Niedźwiadek wydaje się energiczny, pewny siebie oraz zarozumiały. W rzeczywistości w wielu wypadkach (jako szef sztabu armii Andersa) okazał się ignorantem. Podpisywał podsuwane mu dokumenty bez sprawdzenia ich. Jako człowieka nie można traktować go poważnie. Jest zarozumiały, niedbały, pyszny, leniwy, chorobliwie ambitny, a ponadto jest to podstępny intrygant" (nie znam tej opinii i nie wydaje mi się aby też była ona prawdziwa. Wcześniej Gehlen ukazuje swą elementarną niewiedzę na temat gen. Okulickiego, skąd więc nagle tak dokładna opinia na jego temat? Sądzę że to kolejny element "uzupełniania" biografii, co do której nie ma się pełnych danych).

Postawa i cele Niedźwiadka aż do rozpoczęcia sowieckiej ofensywy zimowej nie były jeszcze ustalone. Z jednej strony samowolnie rozwiązał Armię Krajową na obszarze zajętym przez Sowietów i zwolnił jej żołnierzy z dotychczasowej przysięgi, z drugiej strony zabronił wrogich działań wobec niemieckiego Wehrmachtu, przy czym za każdym razem ostro spierał się z rządem londyńskim, który był innego zdania (Nieprawda! Nie było żadnego "spierania się" a jedynie rozważano najlepsze wyjście z trudnej sytuacji, jaka powstała po upadku Powstania Warszawskiego i zajęcia dużej części ziem polskich przez Armię Czerwoną. Zorganizowana walka z Sowietami, w sytuacji kompletnego braku wsparcia ze strony aliantów, była z góry skazana na klęskę i dopuszczano jedynie lokalne centra oporu. Natomiast walka z Niemcami była prowadzona w dalszym ciągu i gen. Okulicki nie "zabronił wrogich działań wobec Wehrmachtu", jedynie postulował ich ograniczenie, ze względu na zbliżającą się sowiecką okupację). Wiedział jednak w jaki sposób realizować swoje cele. Nie doszło natomiast za jego sprawą do jakiegokolwiek zwrotu.                 



NA KONIEC TROCHĘ HUMORU:



"CZEŚĆ ADOLF, CO DZIŚ MALUJESZ?"

"MOTYLKI"

"CAŁE?"

"Z POWYRYWANYMI SKRZYDEŁKAMI"

😃



 
 
 CDN.

wtorek, 22 października 2019

RAPORT GEHLENA - Cz. XX

CZYLI JAK TO NIEMCY ZAMIERZALI

STWORZYĆ WŁASNY RUCH OPORU,

WZORUJĄC SIĘ NA POLSKICH

DOŚWIADCZENIACH

KONSPIRACYJNYCH






RAPORT GEHLENA

Cz. XX




"BIERZCIE CZASY I ROWERY, 

IDŹCIE SOBIE DO CHOLERY"

CZYLI "CZERWONA ZARAZA" W POLSCE




 

B. Ponowna walka o naród polski


3. ZE STRONY SOWIECKO-ROSYJSKIEJ


 W zachowaniu sowiecko-rosyjskim wobec Polski nie zaszła żadna zmiana. Na zewnątrz, ale szczególnie w nadzwyczaj aktywnej propagandzie, starają się stworzyć wrażenie, że Polska ma być tylko wyzwolona spod jarzma niemieckiej tyranii. Wobec londyńskiego rządu na emigracji nie zachowują już żadnego respektu, a Komitet Lubelski jest oficjalnie uznawany za jedyny legalny polski rząd.



a.Nasilenie propagandy


 Niemieckiej propagandzie udało się przekonać szerokie kręgi polskiego narodu, że bolszewizm oznacza poważne niebezpieczeństwo również dla Polski. Należy wszakże wspomnieć, że ten niemiecki sukces propagandowy paradoksalnie przysłużył się nie tyle niemieckiej, lecz raczej antyniemieckiej, narodowo-polskiej sprawie, ponieważ jego efektem było powstrzymanie odpływu do obozu socjalistycznego. Przeciwko utrwalonemu przez Niemców obrazowi bolszewizmu w polskim narodzie sowiecka propaganda stosuje specyficzne środki. Nie da się ukryć, że dzięki nim w coraz większym stopniu odnosi ona sukcesy. Brak kompleksowego rozwiązania ze strony niemieckiej, bezduszna zdrada ze strony Amerykanów oraz przybierający na sile chaos w działaniu narodowo-polskich środowisk są bez wątpienia ważnymi przesłankami dla tych sukcesów. Sowieci wydają się tak pewni powodzenia swoich planów, że na przykład nie uważali za konieczne, aby ukrywać w zajętej przez nich części Polski, ich programu "przebudowy" kraju. To, co inni postrzegają jako okrucieństwo, jest dla nich wyłącznie środkiem porządkowym przeciwko "wrogim ludowi elementom". Jak bardzo sowiecka propaganda potrafiła odgadnąć polskie uczucia w tych kwestiach oraz dokonać ich zmiany, można pokazać na konkretnym przykładzie. W robotniczych środowiskach środkowopolskiego obszaru przemysłowego, które posłusznie i uczciwie wypełniały swe zadania zarówno w pracy, jak i przy budowie umocnień, wskutek sowieckiej propagandy rosło przekonanie, że Sowieci wcale nie są tacy źli, jak próbuje ich przekonywać strona niemiecka. Dodatkowo Polska posiada w osobie Wandy Wasilewskiej największą - jak twierdzą - polską patriotkę i znakomitą kobietę polityka, która jakoby potrafi omotać i oszukać nawet ponurego niedźwiedzia, Stalina. Poza tym Rosjanin w sowieckiej szacie jest ciągle tym samym starym, głupim mużykiem, którego każdy Polak przerasta o głowę; i wreszcie sowiecki system nie użyje żadnych groźniejszych i bardziej dokuczliwych metod, niż robił to carat, a ten zły czas naród przetrwał całkiem dobrze. Zagrożenie ze strony propagandy, która w ten sposób paraliżuje od wewnątrz, jest widoczne jak na dłoni.  



b.Konsekwentna realizacja swoich celów


 Podczas gdy naród polski na obszarze zajętym przez Niemców jest rozmiękczany przez propagandę i dojrzewa do oddania duszy bolszewizmowi, Sowieci bezwzględnie realizują imperialistyczne cele.


aa.WYŁĄCZENIE Z GRY RZĄDU LONDYŃSKIEGO


 Po tym jak Mikołajczyk, a po jego rezygnacji Arciszewski, nie zdecydowali się ustąpić przed sowieckimi żądaniami, Moskwa porzuciła stosowane dotychczas dyplomatyczne względy i uznała Komitet Lubelski za jedyny legalny rząd polski. To posunięcie jest czymś znacznie ważniejszym niż tylko kwestią dyplomatyczną. Obnaża ono bowiem prastare rosyjskie pragnienie, aby doprowadzić nie tylko do państwowego, lecz również narodowej inkorporacji Polaków, tego słowiańskiego plemienia stojącego do tej pory na uboczu. Po raz kolejny Rosjanom wydaje się, że okazja jest korzystna i dlatego sięgają po nią z właściwą im bezwzględną chciwością. Znamienne jest, że również tacy ludzie jak Mikołajczyk sądzą, że w obliczu przygniatającej politycznej rzeczywistości muszą skapitulować przed Moskwą, aby przynajmniej móc uratować polską substancję narodową. Rząd Arciszewskiego trwał w negocjacji i produkował niezliczone protesty, które jednakowoż nie mogły zmienić biegu wydarzeń.


bb.PRZEKAZYWANIE PEŁNOMOCNICTW POLAKOM O NASTAWIENIU PROSOWIECKIM


 W ramach zręcznie wyreżyserowanej inscenizacji skonstruowany został marionetkowy rząd, który ubrano w płaszcz państwowej i narodowej samodzielności, aby uczynić zadość polskim marzeniom o niepodległości. Przy tej okazji szczególnie zaakcentowane zostały idee słowiańskiej wspólnoty. W zmaganiach o naród polski Sowieci mają w ręku niezaprzeczalny atut, który z czasem będzie zyskiwał na znaczeniu. Wiele z tego, co było korzystne tylko dla Sowietów, Polacy akceptowali bez oporu. Istniejący lub rodzący się opór był bowiem i będzie nadal łamany przez Polaków posłusznych Sowietom. Jest to aspekt trudny do przecenienia w walce narodu, ponieważ dzięki niemu temu trzeciemu, w tym wypadku Sowietom, dana jest możliwość odgrywania roli bezstronnego arbitra, a niekiedy nawet czynnika łagodzącego sytuację, co może odwrócić od nich nienawiść, na którą zasłużyli.






cc.LIKWIDACJA ARMII KRAJOWEJ NA OBSZARACH ZAJĘTYCH PRZEZ SOWIETÓW


Głównym celem Sowietów na zajętych przez nich obszarach była dezorganizacja i rozbicie istniejących nielegalnych organizacji narodowo-polskich. Dlatego też wszystkie lokalne próby grup narodowo-polskich zmierzające do wypracowania jakiegoś modus vivendi z Sowietami były po prostu zbywane milczeniem. Za legalne uchodziły jedynie polskie organizacje prosowieckie , wszystkie inne były traktowane jako wrogie i dlatego zwalczane bezwzględnie przez NKWD. Istnieją dokładne raporty Grupy Wschód okręgu warszawskiego dotyczące ich stopniowej, lecz systematycznej eliminacji (nie wiadomo dokładnie o jakiej strukturze Armii Krajowej pisze Gehlen, gdyż nie istniał taki okręg, jak "Grupa Wschód". Po wrześniu 1939, a szczególnie od czerwca 1941 r. na wschodnich ziemiach Rzeczpospolitej istniały okręgi Armii Krajowej: Okręg Wilno, Okręg Nowogródek, Okręg Brześć, Okręg Wołyń, Okręg Tarnopol, Okręg Stanisławów i Okręg Lwów. Natomiast od połowy 1944 r. Okręg Brześć przemianowano na samodzielny Okręg Polesie, reszta została bez zmian. Podokręg "Wschód" istniał jedynie w ramach Okręgu Warszawa - być może to ma na myśli Gehlen). Jej przyczyną nie była bynajmniej absolutna przewaga NKWD nad konspiracyjnymi organizacjami narodowo-polskimi, lecz fakt, że do organizacji narodowo-polskich oraz ich dowództw nie dochodziły jasne polecenia (na terenach zajętych i odciętych przez Armię Czerwoną, rozkazy dla oddziałów Armii Krajowej przychodziły jedynie drogą radiową, prosto z Londynu). 

Dwa elementy, które uważane były za korzystne w konfrontacji z Niemcami, powodowały teraz szczególnie zgubne następstwa. Po pierwsze: zasada, że poszczególne oddziały mogły działać tylko na podstawie jasnych poleceń z góry, a po drugie, że rezystencja ma sens tylko wtedy, gdy dochodzi do konkretnych aktów oporu. Żaden z tych elementów nie występował na obszarze zajętym przez Sowietów. Przypuszczenie to znajduje wielokrotne potwierdzenie w alarmistycznych meldunkach dowódcy Grupy Wschód. Tak więc NKWD miało do czynienia z przeciwnikiem wewnętrznie wątpiącym, niepewnym swojej sprawy i w kwestiach ideowych oraz praktycznych pozostawionym samemu sobie przez dotychczasowe dowództwo, które nie potrafiło zdecydować się na ten sam rodzaj oporu co dawniej, z wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami. W ten sposób widoczne stają się skutki rezygnacji i kapitulacji Mikołajczyka, która zaczęła przynosić krwawe owoce. W jaki sposób osamotniona, wysunięta placówka ma zdecydować się na opór na śmierć i życie, którego wcześniej nie potrzebowała praktykować, jeśli dotychczasowy przywódca uznaje ten rodzaj oporu za bezsensowny oraz bezcelowy i dlatego podaje się do dymisji, a nowy jest w stanie jedynie apelować do światowego sumienia.

W ten sposób Sowieci byli w stanie w ciągu kilku tygodni unicestwić dorobek długoletniej pracy. Próba bojkotu sowieckiej mobilizacji okazała się bezcelowa podobnie jak anglo-amerykańskie dodawanie otuchy przy pomocy pojedynczych zrzutów oraz zakaz wstępowania w szeregi armii Berlinga (czyli utworzona w maju 1943 r. w Sielcach nad Oką w Związku Sowieckim [na południowy-wschód od Moskwy] - najpierw 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, przemianowana w sierpniu 1943 r. w 1 Korpus Polski, a następnie 16 marca 1944 r. w Armię Polską, zaś od 21 lipca 1944 r. 1 Armię Wojska Polskiego gen. Zygmunta Berlinga, po tym jak w rejonie Rzeszowa zaczęła formować się od 8 sierpnia 1944 r. 2 Armia Wojska Polskiego gen. Karola Świerczewskiego. Zarówno Berling jak Świerczewski byli agentami sowieckimi - pierwszy, zwerbowany do współpracy jeszcze w obozie w Starobielsku, potem przewieziony do "willi szczęścia" w Małachowce pod Moskwą, gdzie z protekcją majora Wasilija Zarubina objął dowództwo formowanej przez Sowietów - 1 Armii Wojska Polskiego - z tych Polaków zesłanych w głąb Związku Sowieckiego po sowieckiej agresji na Polskę we wrześniu 1939 r., którzy w okresie sierpień 1941 - sierpień 1942 r. nie zdążyli do tworzącej się w Związku Sowieckim Armii Polskiej gen. Władysława Andersa, która w dwóch wielkich falach, w marzec-kwiecień i sierpień 1942 r. ewakuowała się przez Morze Kaspijskie do Iranu, a następnie na Bliski Wschód, gdzie od października 1942 r. nosiła nową nazwę: Armii Polskiej na Wschodzie. To właśnie wówczas zwolnieni ze służby zostali polscy oficerowie i żołnierze pochodzenia żydowskiego, którzy potem, po wojnie zaczęli tworzyć niepodległy Izrael. Stamtąd przeszła do Egiptu a następnie została przerzucona do Włoch, gdzie zdobyła niemieckie umocnienia w bitwie pod Monte Cassino, która otworzyła aliantom drogę do Rzymu, a następnie Ankonę i Bolonię. Natomiast gen. Karol Świerczewski był typowym sowieckim degeneratem, walczył już - na własną prośbę- przeciwko Polsce w wojnie 1920 r. Przeszedł do historii jako "pijany rzeźnik" który zamroczony oparami alkoholu, wydawał na śmierć setki tysięcy żołnierzy w bezmyślnych szturmach na karabiny maszynowe i czołgi, gdzie żołnierze ci byli dosłownie koszeni, niczym zboże na polu. Zresztą sztab, korpus oficerski i w dużej części podoficerski 1 i 2 Armii Wojska Polskiego, składał się z oficerów sowieckich, oddelegowanych na odcinek polski z misją "pełnienia obowiązku Polaków" czyli tzw.: POP-ów).



SERIAL "CZTEREJ PANCERNI I PIES" OPOWIADAŁ WŁAŚNIE O ŻOŁNIERZACH 1 ARMII WOJSKA POLSKIEGO gen. BERLINGA, IDĄCYCH ZNAD OKI DO POLSKI, BYŁ NIEZWYKLE POPULARNY 
w latach 60-tych i 70-tyc. STANOWIŁ TEŻ ELEMENT PROPAGANDOWEGO URABIANIA POLAKÓW IDEĄ "POLSKO-RADZIECKIEGO BRATERSTWA BRONI"







Wszystkie te próby nie mogły powstrzymać całkowitego upadku, wynikającego z przyczyn wewnętrznych. Lokalne próby oporu kończyły się na niczym, ponieważ były nieskoordynowane w jakąś większą całość, a tylko prowokowały okrucieństwa ze strony NKWD. Nawet przysięga wobec rządu londyńskiego utraciła w tych okolicznościach swą wiążącą moc. Dlatego też następcą Bora (gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, dowódcy Armii Krajowej i wodza Polskich Sił Zbrojnych) na własną odpowiedzialność, jako aktualny najwyższy rangą wojskowy, w depeszy do dowódcy Grupy Wschód zwolnił całą znajdującą się na terenie zajętym przez Sowietów Armię Krajową z dotychczasowej przysięgi i zalecił wstępowanie do armii Berlinga, aby zapobiec wszechogarniającemu chaosowi. Jedyne, co potrafił zrobić, to apelować do "wiernego serca polskiego żołnierza", wyrażając nadzieję, że ono nawet "w tak tragicznym położeniu się nie złamie". Rząd londyński początkowo zdecydowanie zaprotestował przeciw tej samowolnej decyzji. Po ostrych sporach musiał jednak przedstawić oficjalne stanowisko wobec tych wszystkich wydarzeń. Miało to miejsce na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 16.11.1944. Podjęto wówczas nowe uchwały o kontynuowaniu konspiracji zarówno na obszarze okupowanym przez Sowietów, jak i przez Niemców. Uchwała dotycząca obszaru zajętego przez Sowietów jest nam znana. Jej właściwą treścią jest bezsilność. Z jednej strony cała Armia Krajowa ma być oficjalnie rozwiązana, z drugiej strony zachowana ma być gęsta siatka konspiracyjna, aby skutecznie infiltrować wszystkie prosowieckie instytucje polskie elementami narodowo-polskimi; z jednej strony wzywa się do zachowania spokoju, a z drugiej strony rząd lubelski jest określany jako "instytucja nielegalna i samozwańcza", której rozporządzenia, łącznie z czysto sowieckimi, uznane zostały za nieważne. Jednocześnie proklamowane zostało prawo do samoobrony. 

Nieznana jest nam uchwała dotycząca obszaru zajętego przez Niemcy. Porównanie obu uchwał pozwoliłoby wyciągnąć wiele ważnych wniosków. Wydarzenia te ukazują jak w świetle błyskawicy rzeczywistą sytuację narodu polskiego na obszarze zajętym przez Sowietów. Poza tym jest to zwiastun pewnego ogólnoeuropejskiego fenomenu: Anglia wydaje na pastwę bolszewizmu narody Europy, którym chciałaby przewodzić, a narody Europy, które miały nadzieję na "demokratyczną wolność" pod przewodem Anglii, przechodzą zewnętrznie i wewnętrznie pod jarzmo bolszewizmu. A Niemcy po krótkim intermezzo, w czasie którego osiągnęły w zwycięskim pochodzie geograficzne i kulturowe granice Europy, są osamotnione, podobnie jak na początku tych potężnych zmagań. Obecnie nadchodzą wydarzenia o skali światowej, które na nowo uformują i uporządkują Europę, popychając jej narody ku nieznanemu przeznaczeniu.     



 dd.PROSOWIECKIE WOJSKO POLSKIE


 Rzekome sowieckie koncesje na rzecz niepodległości Polski najbardziej widoczne stają się na przykładzie polskich prosowieckich sił zbrojnych, które rzeczywiście otrzymały daleko idące koncesje narodowe. Gest ten wychodzi w dużym stopniu naprzeciw polskiej mentalności i ma niewątpliwie w walce o naród polski duże znaczenie. Nieistotne są powtarzane często przez stronę narodowo-polską twierdzenia, że prosowieckie polskie siły zbrojne są "plamą" na mundurze polskiego żołnierza oraz że nie są one lubiane w polskim narodzie. Realne znaczenie ma natomiast wspomniany już rozkaz nowego komendanta Armii Krajowej (gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka". Rozkaz o rozwiązaniu Armii Krajowej wydał on 19 stycznia 1945 r.) do swoich podwładnych i braci na obszarze zajętym przez Sowietów, nawołujący do wejścia w szeregi tak pogardzanej polskiej prosowieckiej armii. Oznacza to, że prosowieckie Wojsko Polskie ma nie tylko realną wartość bojową po stronie sowieckiej, lecz poza tym stanowi niebezpieczną duchową siłę.    



 c.Polska odpowiedź


 Chociaż sami Polacy nie mieli już żadnych wątpliwości co do sowieckich zamiarów, a metody wcielania tych zamiarów w życie były powszechnie znane, nie można stwierdzić, aby w narodowo-polskiej elicie przywódczej ani w szerokich masach narodu polskiego doszło do radykalizacji w duchu antysowieckim. Kapitulacja i dymisja Mikołajczyka zdusiła w zarodku kiełkujące po powstaniu warszawskim pozytywne tendencje i ciąży do tej pory jak konar na duszy polskiego narodu. Jeśli nie pojawią się inne żywotne siły, przenikające całą tkankę narodu, to postawa tego w chwili obecnej najwybitniejszego przedstawiciela polskości w wydaniu narodowym będzie jak przerwanie ostatniej tamy. Czy rząd Arciszewskiego będzie w stanie nadać temu rozwojowi inny kierunek, jest bardziej niż wątpliwe. Podtrzymywany przez niego dyplomatyczny sprzeciw, który wyraża się w niezliczonych protestach, nie ma żadnej politycznej siły przebicia. Tymczasem radykalna zmiana jego postawy w kwestii oporu była w stanie doprowadzić do zewnętrznego, decydującego zwrotu. Czas pokaże, czy meldunki z przełomu roku (1944/1945), docierające z obszaru zajętego przez Sowietów i informujące o napadach na kolumny wojskowe, eskorty, o sabotażach, szczególnie na kolei, a także wyraźna bierność całej Armii Krajowej na obszarze zajętym przez Niemców, mogą być traktowane jako symptom rodzącej się gruntownej przemiany w polskim ruchu oporu. Naród polski stoi obecnie jak nigdy przedtem w swojej barwnej historii przed jedyną w swoim rodzaju i nieodwołalną decyzją pomiędzy życiem po stronie niemieckiej lub śmiercią w bolszewickim chaosie i słowiańsko-rosyjskim tyglu. Czy decyzja ta już zapadła, czy może jeszcze nie? (wówczas wybór był tragiczny, podobnie jak we wrześniu 1939 r. Ale dziś, z perspektywy dziesięcioleci można powiedzieć - decyzją Polski na przyszłość jest stworzenie silnego projektu Międzymorza i Trójmorza [Międzymorze odnosi się do sojuszu z krajami tworzącymi niegdyś potężną Rzeczpospolitą, czyli Ukrainą, Białorusią, Litwą, Łotwą i Estonią, zaś Trójmorze oparte jest o sojusz z krajami takimi jak Węgry, Chorwacja, Rumunia, Grecja czy Szwecja, Norwegia, Finlandia] czyli głównie koordynacja polityki na linii Północ-Południe).




 

 CDN.

sobota, 19 maja 2018

RAPORT GEHLENA - Cz. IV

CZYLI JAK TO NIEMCY ZAMIERZALI

STWORZYĆ WŁASNY RUCH OPORU,

WZORUJĄC SIĘ NA POLSKICH 

DOŚWIADCZENIACH 

KONSPIRACYJNYCH





RAPORT GEHLENA

Cz. IV


 E. WALKA O NARÓD POLSKI

 3. ZE STRONY SOWIECKO-ROSYJSKIEJ
(cd.)


Postawa ta zmieniła się gwałtownie wraz z wybuchem wojny niemiecko-rosyjskiej. Stalin uznał rząd emigracyjny i nawiązał z nim stosunki dyplomatyczne. 31 lipca 1941 r. został podpisany traktat rosyjsko-polski (dokładnie układ polsko-rosyjski został podpisany 30 lipca 1941 r. i nazwany został od nazwisk tych, którzy go podpisywali - układem Sikorski-Majski), w którym rządowi londyńskiemu przyznano prawo do:
  1. zewidencjonowania oraz opieki nad wszystkimi byłymi polskimi obywatelami w Rosji oraz do
  2. utworzenia polskiej armii z tych osób (z jeńcami wojennymi włącznie) przy pomocy niezależnego systemu rekrutacyjnego. Zaopatrzenie oraz uzbrojenie tej armii wzięła na siebie Rosja, w zamian za co żądała jej udziału w walce z Niemcami pod zwierzchnim dowództwem Armii Czerwonej.
Do jesieni 1941 r. polskie organy nie miały żadnych trudności w realizowaniu tak zagwarantowanych ustaleń. Rosja lojalnie dotrzymywała postanowień traktatu. Od tego momentu Stalin poszedł własną drogą w kwestii polskiej, co w następstwie doprowadziło do brzemiennego w skutki konfliktu pomiędzy Moskwą, a londyńskim rządem emigracyjnym, który na początku sowieckiej ofensywy zimowej roku 1944 ciągle był jeszcze otwarty. Na jesieni 1941 r. Żydzi mający dawne polskie obywatelstwo zostali powołani do Armii Czerwonej. W odpowiedzi na protest złożony z tej okazji przez stronę polską Komisariat Ludowy oświadczył (1 grudnia 1941 r.), że dekret z 29.10.1940 (dekret z 29 listopada 1940 - o przymusowym nadaniu obywatelstwa sowieckiego, wszystkim mieszkańcom okupowanych przez Sowiety polskich ziem wschodnich) niezmiennie zachowuje swoją ważność, a ZSRS uczyniła wyjątek odnoszący się do osób narodowości polskiej li tylko w dowód swej dobrej woli. Polska działalność opiekuńcza systematycznie natrafiała na utrudnienia. W lecie 1942 r. wszyscy okręgowi przedstawiciele komitetu opiekuńczego (ok. 100 osób) zostali aresztowani, a prowadzenie dalszej działalności stało się bardzo trudne (Stalin zdawał sobie sprawę, iż mimo że Wojsko Polskie, formowane od 14 sierpnia 1941 r. w miejscowości Buzułuk nad rzeką Samarą - ma służyć pod rozkazami Armii Czerwonej, realnie jest niezależne i podlega rozkazom rządu polskiego w Londynie, dlatego czynił wszystko, aby ci żołnierze nigdy nie ruszyli na front przeciwko Niemcom, co wreszcie doprowadziło, począwszy od marca do sierpnia 1942 r. do opuszczenia Związku Sowieckiego przez Armię Polską pod dowództwem gen. Władysława Andersa i jej przejście przez Persję, Irak, Syrię, Jordanię, Palestynę - to tam właśnie Anders zwolnił ze służby i przysięgi wojskowej oficerów i żołnierzy narodowości żydowskiej, którzy potem byli twórcami państwa Izrael - to właśnie Polacy, polscy Żydzi byli twórcami tego państwa i dziś, w każdym mieście Izraela powinny być ulice, upamiętniające Polskę i Polaków. Powinny, gdyby dziś nie rządzili tym państwem litwacy - czyli Żydzi o ruskiej mentalności).
 
Liczba osób powołanych do armii polskiej pod dowództwem gen. Andersa przekroczyła w tym czasie 70 000. Dalsze rekrutacje zostały wstrzymane, a racje żołnierskie ustalone na poziomie 44 000. Z pomocą Anglii, po przezwyciężeniu poważnych trudności, udało się wyewakuować 30 000 osób pozbawionych zaopatrzenia przez Kaukaz na tereny Środkowego Wschodu (marzec-kwiecień 1942 r.). Broni nie otrzymali ani ewakuowani, ani pozostali w Rosji żołnierze (jedna tylko z dywizji otrzymała uzbrojenie w niewystarczającej ilości i do tego w bardzo złym stanie). Na skutek pogarszających się stosunków polsko-rosyjskich w ciągu 1942 r. pozostałe oddziały zostały także wyewakuowane na Środkowy Wschód (sierpień 1942 r.). 1.1.1943 Moskwa ostatecznie przekreśliła układ z 31.7.1941 (30 lipca 1941 r.), deklarując, iż dalsza rekrutacja do armii Andersa łamie suwerenne prawa ZSRS i nie może być dalej tolerowana. Jednocześnie rozwiązano komitet opiekuńczy, zablokowano Polakom możliwość wyjazdu z Rosji oraz zabrano polskie paszporty wystawione na podstawie porozumienia z lipca 1941, a wręczono nowe, sowieckie. Rozpoczęły się represje i zsyłki. Interwencje polskiego ambasadora w Moskwie u Stalina i Mołotowa nie odnosiły sukcesu. Przy tej okazji Mołotow po raz pierwszy poruszył 27.02.1943 kwestię granicy. 4.3.1943 Moskwa pierwszy raz podniosła na forum publicznym swe roszczenia terytorialne wobec Polski oraz żądanie swego całkowitego przywództwa na terenie Europy Środkowej. 
 
 
 

Żądanie te wywołały polsko-rosyjską polemikę prasową, w którą Stalin włączył się osobiście. Rosja coraz bardziej zdecydowanie stała na stanowisku rewizji polskiej granicy wschodniej, przy czym między innymi stwierdzała, że należy jej dokonać w oparciu o Kartę Atlantydzką, ponieważ Polska okupowała przed 1939 rokiem rzekome obszary białoruskie (Wilno) oraz ukraińskie (Lwów). Jednocześnie podnoszono zarzut, jakoby Polska zarówno przed rokiem 1939 (Piłsudski-Beck), jak i po 1939 współpracowała z Niemcami. Rząd polski zajmował wobec tych zarzutów jednoznaczne stanowisko, stwierdzając, że polska granica wschodnia jest nienaruszalna. Oświadczał też wielokrotnie, że gotów jest puścić w niepamięć dotychczasowe upokorzenia, których doświadczał ze strony Sowietów, aby umożliwić budowę trwałej przyjaźni na gruncie całkowitego równouprawnienia. W tej fazie konfliktu polsko-rosyjskiego strona niemiecka podała wiadomości o zamordowanych w Katyniu polskich oficerach (13 kwietnia 1943 r.). Rząd polski początkowo stał na stanowisku, że sensacje te są potwornym wymysłem niemieckiej propagandy, ale równocześnie poprosił rząd sowiecki o informację o miejscu przebywania w Rosji polskich oficerów wziętych do niewoli (Sowieci początkowo się tłumaczyli brakiem dokładnych danych, a potem stwierdzili że prawie 22 000 polskich oficerów i żołnierzy po prostu... uciekło sobie do Mongolii lub Chin). Będąc pod wrażeniem faktów podawanych w niemieckich publikacjach, rząd polski zwrócił się do IRK (Międzynarodowego Czerwonego Krzyża) w Genewie z wnioskiem o interwencję (17 kwietnia). IRK (MCK) wyraził na nią zgodę pod warunkiem, że zaakceptuje ją również Związek Sowiecki. Ponieważ Moskwa odrzuciła taką możliwość, IRK zrezygnował z interwencji.

Te właśnie polskie starania o wyjaśnienie kwestii katyńskiej Moskwa zinterpretowała jako wrogi akt i zerwanie wzajemnych kontaktów i ze swojej strony w dniu 25.4.1943 oficjalnie zerwała stosunki dyplomatyczne z londyńskim rządem emigracyjnym. Efektem sowieckiego postępowania była znowu ostra kampania prasowa (mocno tłumiona przez Londyn, który nie chciał zadrażniać stosunków z Związkiem Sowieckim). W końcu Polacy pod naciskiem Anglo-Amerykanów mocno się wycofali, porzucając po prostu sprawę katyńską, ale podtrzymali swoje żądania dotyczące suwerenności przyszłego państwa polskiego w granicach z 1939 r. oraz bezpieczeństwa i możliwości opieki nad wszystkimi byłymi obywatelami polskimi na terenie ZSRS. Usilne polskie starania, czynione w oparciu o powyższe założenia, poniosły całkowitą porażkę. Moskwa nie zmieniła swojej postawy, a na początku 1944 r. oddziały Armii Czerwonej przekroczyły (4 stycznia 1944 r.) byłą granicę polsko-rosyjską, podczas gdy Polakom nie udało się osiągnąć jasnego porozumienia z Rosją. Propaganda sowiecka z kolei w sposób wieloznaczny świętowała przekroczenia granicy jako wielki akt wyzwalania Polski (kolejny błąd Gehlena - sowiecka propaganda świętowała "wyzwalanie Polski" dopiero po przekroczeniu linii Bugu przez Armię Czerwoną 18 lipca 1944 r.). Rząd polski zwrócił się w tej sytuacji do wszystkich rządów alianckich, jak również do rodaków w kraju i z całą ostrością wysunął żądanie bezwzględnego respektowania integralności terytorialnej w byłych granicach państwowych, podkreślając przy tym swoją gotowość do porozumienia.
 
Zadeklarowano nawet, że po spełnieniu tego warunku opuści konspirację i otwarcie podejmie walkę z Niemcami po stronie Rosji (tutaj Gehlen posługuje się jakimś niezrozumiałym pustosłowiem - gdyż Wojsko Polskie od 1 września 1939 r. toczyło wojnę z Niemcami, wojnę bezpardonową, prowadzoną nie tylko w kraju, ale także na wszystkich frontach Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu, oraz oczywiście na morzach, oceanach i w powietrzu). Jako odpowiedź na polską deklarację w dn. 11.01.1944 TASS opublikował oficjalne oświadczenie, według którego wspomniane referendum ludowe z roku 1939 naprawiło rzekome bezprawie traktatu ryskiego z 1921 r., który przyznał Polsce dużą część Białorusi i Ukrainy (po zwycięskiej wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920). Po raz pierwszy pojawia się tutaj pochodzące z czasów rokowań nad traktatem wersalskim pojęcie "Linii Curzona" (projekt "Linii Curzona" po raz pierwszy pojawił się 11 lipca 1920 r. jako propozycja polsko-rosyjskiej granicy wschodniej. Miało to miejsce w czasie wojny polsko-bolszewickiej i sowieckiego kontrataku z czerwca-lipca 1920 r., który niebezpiecznie zbliżał się do Warszawy i Lwowa. Gdy wydawało się że sowieckie zwycięstwo jest już pewne i nieodwracalne, Brytyjczycy zaproponowali Polakom ową granicę wschodnią - która była praktycznie w ponad 90 % zbieżna z dzisiejszą polsko-biłorusko-ukraińską granicą wschodnią - jako konieczność, dzięki której będzie jeszcze możliwe uratowanie Polski. Oficjalnie podaje się iż projekt "Linii Curzona" opracował brytyjski minister spraw zagranicznych lord George Curzon, nie jest to jednak prawda, gdyż premier Wlk. Brytanii - Lloyd George ufał w tych sprawach tylko jednemu człowiekowi, a był nim Philip Kerr wywodzący się z rodu markizów Lothian [swoją drogą był to typowy przykład brytyjskiego kolonialnego szowinizmu, gdyż Kerr uważał Brytyjczyków za wyższą rasę od innych narodów i twierdził że Wlk. Brytania i USA powinny rządzić światem, choć prywatnie ten wróg katolicyzmu, sam wychowany w tejże religii - był miłym i dostojnym dżentelmenem] który to zapewne jest prawdziwym autorem tej koncepcji, którą potem przyjął rząd brytyjski a lor Curzon jedynie ją podpisał swoim nazwiskiem. Linia ta, opierała się głównie o granicę Bugu, pozostawiając po stronie rosyjskiej ogromną rzeszę ludności polskiej, w tym takie miasta jak Lwów, Wilno, Stanisławów czy Baranowicze. Strona polska uznała tę propozycję jedynie za propozycję minimum", zaś pewna swego ostatecznego zwycięstwa strona sowiecka odrzuciła ją 17 lipca 1920 r. jako "wtrącanie się rządu brytyjskiego w wewnętrzne sprawy sowieckie" i wyraził wolę przyznania Polsce "korzystniejszej granicy terytorialnej" - oczywiście byłaby to już Polska sowiecka. W dniach 15-25 sierpnia 1920 r. wszystkie te plany przekreśliła jedna z największych bitew w dziejach świata - Bitwa Warszawska, której uzupełnieniem i dopełnieniem była Bitwa Niemeńska 20-26 września, całkowicie eliminująca pozostałe cztery armie sowieckie. Łącznie sowieci stracili osiem armii i przestali stanowić zagrożenie dla Polski i Europy, a brytyjscy zwolennicy "układu z Leninem" głównie kosztem Polski, pozostali z ręką w nocniku).
 
 
 
 
 
 
Linia ta w powszechnym odczuciu wyznaczała przybliżoną granicę narodowościową na Wschodzie. Moskwa uważała ją także obecnie za uzasadnioną i dlatego żąda jej jako nowej granicy polsko-rosyjskiej. Jednocześnie ponownie podniesiono ciężkie zarzuty przeciwko rządowi londyńskiemu, który jakoby potajemnie paktował z Niemcami, ponieważ nawet nie zorganizował otwartej walki z Niemcami. Anglia i Ameryka włączyły się w końcu jako pośrednicy, jednak Moskwa odrzucała jakiekolwiek negocjacje, które z góry nie uznawałyby linii Curzona. W tej sytuacji Churchill oświadczył 23 lutego 1944, że linia Curzona, która wyrażała stanowiska brytyjskie po wojnie światowej, również teraz jest w pełni właściwa i uzasadniona, tym bardziej że Polacy mają otrzymać zastępczo tereny na Północy i Zachodzie kosztem Niemiec. Stanowisko rządu polskiego pozostawało negatywne, czemu dał on wyraz, oświadczając, że nigdy nie zrezygnuje z obszarów na Wschodzie, a nowe nabytki na Północy (Prusy Wschodnie) oraz Zachodzie (Pomorze Wschodnie i Śląsk Opolski) mogą być traktowane co najwyżej jako zwrot zagrabionych przez Niemcy dawnych ziem polskich, a więc oznaczałyby li tylko odszkodowanie. W ten sposób nie doszło do tak gorąco upragnionego przez polską stronę porozumienia z Rosją, chociaż Armia Czerwona wdzierała się coraz dalej na Zachód. To sprawiło, że wszystkie polskie przygotowania i plany straciły na aktualności, a polskie dowództwo stanęło wobec konieczności podejmowania decyzji w zupełnie nowych, nieprzewidzianych warunkach.
 
Wierni swojej starej zasadzie Sowieci natychmiast zamknęli hermetycznie zajęty przez siebie obszar. Mimo to przenikły informacje, pozwalające jednoznacznie scharakteryzować postawę Sowietów. Początkowo Armia Czerwona zachowywała się w pełni neutralnie. Chętnie przyjęła polską pomoc zbrojną (np. w Wilnie i Lublinie), ale po spełnieniu lokalnego zadania polskie oddziały były rozbrajane, rozwiązywane i w większości odtransportowywane w głąb Rosji. Działające na zajętych terenach polskie radiostacje przenosiły się na Zachód lub stopniowo milkły. Prosowiecki polski komitet wyzwoleńczy (Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego - typowo sowiecka organizacja, firmowana przez takie indywidua jak Wanda Wasilewska, Michał Rola-Żymierski czy Hilary Minc) przeniósł się do Lublina i przejął funkcje rządu. Środki podejmowane przeciwko SA (AK - czyli Armię Krajową) były coraz bardziej agresywne. Rozpoczęto rozbudowę linii Curzona przy użyciu dużych nakładów (miała stanowić pas silnych umocnień), a mieszkających na wschód od niej Polaków przesiedlono na tereny zachodnie. Przed wybuchem powstania warszawskiego sowiecko-rosyjska walka o naród polski charakteryzowała się systematyczną eliminacją wpływów londyńskiego rządu emigracyjnego, co umożliwiły bieżące sukcesy militarne, a jednocześnie stanowiła początek sowietyzacji polskiego narodu i kraju, w czym była gotowa aktywnie współdziałać coraz większa liczba Polaków (początkowo były to wszelkiego typu prymitywne kanalie - zresztą przykład daje tutaj skład osobowościowy Gwardii Ludowej i późniejszej Armii Ludowej - tworów pozostających na usługach Moskwy, a złożonych głównie z wszelkiego rodzaju kryminalistów, morderców i gwałcicieli, którzy miast walczyć z Niemcami, rabowali i mordowali okolicznych chłopów. Potem z tego motłochu uformowano Urząd Bezpieczeństwa i tak było przez długi czas, natomiast potem, duża część społeczeństwa polskiego zapisywała się do partii głównie aby poprawić swój status materialny i często społeczny - lokalny partyjniak mógł załatwić znacznie więcej spraw niż bezpartyjny. Dziś ci potomkowie bandytów z KPP, GL, AL, UB, SB - suchą nogą przeszli do III RP i zostali w niej, jakoby obok prawdziwego społeczeństwa polskiego. Przykładem niech będą odpowiedzi czytelników Gazety Wyborczej - typowo postsowieckiej propagandowej jaczejki - na pytanie czy czujesz dumę z bycia Polką/Polakiem? Ogromna większość tego tałatajstwa odpowiedziała przecząco - korzenie rodzinne należy przecież kultywować, prawda? Pocieszające jest tylko to, że ludzie o takich poglądach są pokoleniem/środowiskiem zanikającym
 
 
 

ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND NEVER WILL APPLY TO POLAND



CDN.