Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EROTYKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EROTYKA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 maja 2025

MORITURI TE SALUTANT - Cz. II

CZYLI DZIEJE IMPERIUM 
WSCHODU I ZACHODU





PROLOG
Cz. II


 Po zwycięstwie w bitwie pod Akcjum (bezwzględnie to właśnie 2 września 31 r. p.n.e. należy uważać za pierwszy dzień jednowładczych rządów Oktawiana Augusta) i przekonaniu legionów Antoniusza do poddania się, Cezar Oktawian zajął się kwestią reorganizacji wschodnich prowincji. Ukarał wiele miast które wspierały Antoniusza i Kleopatrę (a trudno żeby nie wspierały, skoro Antoniusz był - zgodnie z rzymskim prawem - wodzem Armii Wschodu i wszyscy owi królowie oraz miasta jemu właśnie podlegały). Usunął kilku królów małych państw w Azji mniejszej takich jak: Filopator, Likomedes i Aleksander (tego ostatniego, ponieważ zapewnił sobie swoje królestwo jako nagrodę o oskarżenie Cezara, zabrał ze sobą w niewolę, a potem weźmie on udział w triumfalnym marszu Oktawiana w Rzymie i zostanie stracony). Wielu królom Wschodu odebrał nabytki terytorialne, które otrzymali z woli Antoniusza (bodajże tylko dwóm pozwolił je zachować). Wyzwolił mieszkańców Cydonii i Lampe (a zniszczone miasto Lampejów pomógł odbudować). Co do Rzymian schwytanych, lub tych którzy przyłączali się do niego, a wcześniej służyli Antoniuszowi, postępował bardzo różnie. Na senatorów nakładał znaczne kontrybucje majątkowe, niektórym zaś wybaczał (w zależności od tego, kiedy do niego przystali). Szans na przeżycie nie mieli tylko bezpośredni sprawcy śmierci Cezara w dniu Id marcowych roku 44 p.n.e. (ale tych równie zapalczywie ścigał Antoniusz), choć w tym czasie zostało już ich niewielu przy życiu (trzech lub dwóch) i byli ścigani niczym zwierzyna łowna (istnieją też przekazy mówiące że Oktawian był okrutny i nie wszystkim przebaczał, ani też nie wszystkich karał jedynie finansowo. Np. raz polecił wylosować "życie albo śmierć" ojcu i synowi, ale syn nie czekając na los, oddał się w ręce kata, a jego ojciec miał umrzeć z rozpaczy nad ciałem syna. Nie wiadomo na ile te przekazy są prawdziwe - być może zostały stworzone przez nieprzychylną Oktawianowi propagandę {a ludzie którzy go nienawidzili nie zniknęli przecież}, Ja osobiście nie daję im wiary, ale również je przytaczam).


GAJUSZ OKTAWIUSZ
(CEZAR OKTAWIAN) 



Wraz z legionami weteranów Antoniusza (i częściowo swych własnych) odesłanych do Italii, posłał tam również z władzą konsularną raczej dyktatorską swego przyjaciela Gajusza Cilniusza Mecenasa (właściciela sławnych rzymskich ogrodów), z ogromną władzą. Obawiając się jednak że Mecenas, jako że był tylko ekwitą (czyli "rycerzem" - mniej więcej była to rzymska klasa średnia) nie zdobędzie po słuchu ani wśród żołnierzy, ani też wśród senatorów, odesłał tam również drugiego swego przyjaciela Marka Wipsaniusza Agryppę (właściwego autora zwycięstwa w bitwie morskiej pod Akcjum). Ten co prawda miał jeszcze niższe pochodzenie społeczne, gdyż urodził się w rodzinie plebejskiej, ale jako doświadczony wódz i bliski przyjaciel Cezara Oktawiana, był bardziej szanowany (chociaż Mecenas już raz osobiście rządził Rzymem i Italią w roku 36 p.n.e. gdy Agryppa i Oktawian udali się na Sycylię, aby pokonać Sekstusa Pompejusza {syna Gnejusza Pompejusza Wielkiego} który uważał się za niekoronowanego króla Sycylii i wszystkich mórz, nazywając się "nowym Neptunem"). Zarówno Mecenas jak i Agryppa mieli ogromną władzę, mogli np. jako pierwsi odczytywać listy Oktawiana pisane do Senatu, a nawet... zmieniać ich treść wedle własnego uznania. Po rozwiązaniu tych wszystkich spraw, Oktawian Cezar udał się do Aten. Miasto Sokratesa i Peryklesa przeżywało wówczas ciężkie dni, gdyż Antoniusz narzucił na mieszkańców srogą kontrybucję w pieniądzu i zbożu, do tego stopnia, że mieszkańcy aby zapłacić ową kontrybucję musieli się zapożyczać - wcześniej wyprzedając swoich niewolników i sprzęty domowe. Oktawian (będąc na ateńskiej Agorze), publicznie zwolnił miasto z owych kontrybucji i pozwolił zatrzymać to zboże, które miało zostać skonfiskowane (historyk Plutarch pisał, że jego pradziadek Nikarchos był zmuszony - wraz z innymi Ateńczykami - zanosić na swych barkach odmierzoną ilość pszenicy nad morze koło Antykiry {miasto w Fokidzie nad Zatoką Koryncką, czyli kawał drogi idąc z Aten}. Dodatkowo byli przy tym poganiani biczami niczym niewolnicy przez strażników Antoniusza. Jedna miara pszenicy została dostarczona, drugą właśnie odmierzano i miano ją zanieść, gdy nadeszła wiadomość o klęsce floty Antoniusza pod Akcjum. Radość zapanowała wśród mieszkańców, strażnicy nagle uciekli, a już odmierzone zboże Ateńczycy podzielili pomiędzy siebie).




Po krótkim pobycie w Atenach, Cezar Oktawian odpłynął na Samos (gdzie chciał spędzić zimę, oczywiście w Grecji niezwykle łagodną i nie mającą nic wspólnego ze śniegiem i mrozem). Tam przyszła do niego wiadomość, że jego osobisty lekarz - Artoriusz zginął w katastrofie morskiej w drodze na wyspę. Na Samos Oktawian Cezar otrzymał również listy od Antoniusza i od Kleopatry. Antoniusz pisał, że gotów jest wycofać się z życia politycznego i żyć odtąd jako człowiek prywatny, z dala od polityki i wojska; jeśli nie będzie mu zezwolone mieszkać w Egipcie, to pragnie przynajmniej osiąść w Grecji, gdzie ostatnie lata chce spędzić wśród przyjaciół w Koryncie lub w Atenach. Kleopatra pisała zaś, że gotowa jest wiele zapłacić za pozostawienie jej u władzy w Egipcie, a jeśli nie będzie to możliwe, to przynajmniej aby jej następcą został Cezarion. Oktawian odpowiedział w liście do królowej Egiptu: "Nie mogę się z Tobą układać, dopóki nie okażesz, że jesteś gotowa postępować stosownie do tytułu, który Senat kiedyś ci nadał: przyjaciela i sprzymierzeńca ludu rzymskiego. Jest tylko jeden sposób na dopełnienie mojego warunku: przekaż Marka Antoniusza w ręce najbliżej urzędującego przedstawiciela rzymskiego Senatu, albo przyślij dowód jego egzekucji". Kleopatra nie mogła i nie chciała się na to zgodzić. Nadal uczęszczała na przyjęcia organizowane przez Antoniusza w Timonejonie, z jednej strony przekonując go (a przede wszystkim samą siebie) że nie wszystko stracone, że mają złoto, mogą wystawić armię większą niż poprzednia, że Oktawian jest w tarapatach, bo obiecał wojsku coś, czego nie jest w stanie dotrzymać i gdy żołnierze to odkryją, zwrócą się przeciwko niemu. Z drugiej zaś strony już przygotowywała się do nieuniknionego, testując najróżniejsze trucizny - aby znaleźć taką, która najmniej boli i jednocześnie pozwala spokojnie zasnąć. Najpierw jej słudzy wypróbowywali trucizny na zwierzętach, ale te pod wpływem bólu często same się atakowały i cierpiały umierając. Potem zaczęła testować trucizny na więźniach i niewolnikach, starając się znaleźć taki, który działa szybko i bezboleśnie. Okazało się że jedynie jad żmii działa bezboleśnie, choć śmierć nie następuje od razu, tylko po pewnym czasie. Wybrała tę truciznę i zostawiła ją na zbliżający się czas.




Są ciekawe opisy erotycznych igraszek Antoniusza z Kleopatrą (oczywiście wymyślone) aczkolwiek jestem w ich posiadaniu więc pozwolę sobie jedną z takich zaprezentować (😉): "(...) Teraz leżeli na łóżku w ciszy. Kleopatra zamknęła oczy i zaniosła do bogini dziękczynną modlitwę za to, że jej wódz i mąż, ojciec jej dzieci jest bezpieczny, nawet jeśli nieco przygnębiony. Widziała go w podobnym stanie po odwrocie spod Fraaspy, kiedy stracił tak wielu ludzi w ośnieżonych górach Armenii. (...) - Pomóż mi się z tym uporać - powiedział Antoniusz i rozluźnił uścisk, a ona rozwiązała skórzane sznurówki jego tuniki. (...) Antoniusz zawsze pachnie mężczyzną, pomyślała, istotą mężczyzny, zwycięstwem. Jego zapach zawsze emanuje mocą i potęgą. (...) Wasza Królewska Łaskawość, Matko Egiptu, nie jesteś lepsza od zwykłej prostytutki z Fajum, zaśmiała się do siebie, obwodząc wskazującym palcem brodawki jego piersi. Lecz Antoniusz nie miał cierpliwości do takiej gry. (...) Przetoczył się więc na królową i podciągnął jej suknię pod samą szyję. Nie zadał sobie trudu, by dotknąć nabrzmiałych piersi, choć przez moment na nie popatrzył. Zadowolony z siebie, zgarnął mocną dłonią jej włosy i odgiął jej głowę do tyłu. (...) Jedną ręką unieruchamiając jej głowę, drugą podtrzymując pośladki, wbijał się w nią głębiej i głębiej. Poruszyła się razem z nim, wyszła mu na spotkanie, ale on szepnął jej do ucha: "Przestań, chcę cię wziąć jak dziwkę!" Lubił to czasami. Lubił, kiedy nie była królową Egiptu i jego wspólniczką ani też żoną, a jedynie naczyniem biernie służącym jego przyjemności. (...) Oddychała jego wonią, przyjmowała go całego, jego zapach w swoje nozdrza, miłosne odgłosy w swoje uszy, jego pot w swoją skórę, by mieszał się z jej krwią, ssała jego język , jakby była na pustyni, a jego usta stanowiły jedyne źródło wody. A kiedy (...) zapragnęła go rozpaczliwie, on, wyczuwając jej pragnienie, wycofał się i zaczął wszystko od początku, zaczął wchodzić w nią powoli, jak żołnierz ostrożnie chowający niebezpieczny oręż. Kochała to w nim. (...) . Antoniusz sięgnął po kubek zimnej wody. Pociągnął długi łyk, a resztę wylał prosto na brzuch Kleopatry. Zaskowytała jak przestraszony szczeniak, szarpnęła się w górę i na pewno zderzyliby się głowami, ale on przewidział i szybko na powrót przycisnął ją do łóżka. Roześmiał się głośno i hałaśliwie, widząc jej oburzoną minę, a ona mu zawtórowała".




Na Samos Cezara Oktawiana zastał początek nowego roku (30 p.n.e.), a wraz z nim przyszedł czwarty już konsulat oraz nadeszła wiadomość od Mecenasa, że w Brundyzjum wybuchł bunt weteranów Antoniusza, którzy poczuli się oszukani obietnicami Cezara, jakoby mieli otrzymać ziemię w Italii, której już tam nie było do podziału, a nigdzie indziej ziemi nie chcieli. Oktawian Cezar musiał więc wrócić do Italii i tak też się stało. Następnie nakazał konfiskatę ziemi i bogactw wszystkich zwolenników Antoniusza którzy zostali w Italii i rozdzielił je pomiędzy najstarszych weteranów, resztę zaś kupił obietnicami że wkrótce dostaną co im się należy. Żeby zaś nie być gołosłownym, wystawił na licytację swoją własną posiadłość (ofiarowaną mu w testamencie przez Cezara). Problem polegał tylko na tym, że nikt jej nie chciał kupić (a może właśnie o to chodziło 🤔). Po miesiącu swego pobytu w Italii i uspokojeniu weteranów (ci, którzy nie dostali nadań ziemskich, otrzymali pieniądze, które wycisnął z miast greckich i miast Azji Mniejszej), Oktawian powrócił na Wschód. Dotarłszy do Akcjum, na pamiątkę odniesionego zwycięstwa kazał postawić trzy pomniki (dwa oficjalne i jeden... mniej oficjalny). Dwa pomniki przedstawiały bogów Apolla i Neptuna, trzeci pomnik, - wzniesiony ze spiżu - przedstawiał mężczyznę z osłem. Niewielu wiedziało jaka się za tym kryje tajemnica, a tak naprawdę znał ją tylko sam Oktawian Cezar (potem zapewne wyjawił ją również innym swym przyjaciołom). Mianowicie tuż przed bitwą pod Akcjum, gdy wyszedł ze swego namiotu (Oktawian bowiem nie uczestniczył w walce) spotkał idącego drogą mężczyznę z osłem. Zdziwionych tym widokiem, zapytał się go kim jest, na co mężczyzna odparł: "imię moje Eutyches (Szczęśliwiec), a osła Nikon" (Zwycięzca). Zapamiętał ich sobie dobrze, bo przynieśli mu szczęście i dlatego postawił im pomnik. Oktawian jednak nie poprzestał na tym i w Zatoce Ambrackiej (w której doszło do bitwy, to znaczy nie w samej zatoce a tuż za nią) założył miasto Nikopolis (Miasto-Zwycięstwa). Sławne bowiem niegdyś miasto tej zatoki - Ambracja, leżało obecnie praktycznie w gruzach i było w większości opuszczone. Był to efekt toczących się wojen (nie tylko zresztą tej, ale również wcześniejszych wojen Cezara z Pompejuszem, a nawet walk toczonych jeszcze w II wieku p.n.e.). Oktawian odwiedził to miasto i widział ruiny dawnej królewskiej siedziby Pyrrusa Epiroty, a pragnąc odwdzięczyć się całemu regionowi za odniesione zwycięstwo, założył właśnie miasto Nikopolis (gdzie ściągał okoliczną ludność, również z Ambracji). Czas jednak naglił, miał Oktawian bowiem pewne zobowiązania które musiał spłacić (głównie wobec żołnierzy), a żeby to uczynić, trzeba było ruszyć na Egipt i posiąść tamtejsze skarby.




Los chciał jednak, że nim wyruszył w swym zwycięskim marszu na Wschód i Południe, wpadł mu w ręce jeden ze spiskowców, który brał udział w zamordowaniu jego boskiego ojca - Gajusza Juliusza Cezara (Cezar bowiem decyzją Senatu został zaliczone w poczet bogów jako "Divus Julius" - czyli "Boski Juliusz", a Oktawian od tej pory nosił tytuł "Divi Filius" czyli "Syn Boskiego"). Był to niejaki Turullius, którego władze wyspy Kos (gdzie też się schronił) skazały na śmierć, za wycięcie (pod budowę okrętu) świętego gaju boga zdrowia i medycyny - Eskulapa. Turullius zdołał jednak stamtąd uciec i przedostał się do Egiptu, ofiarowując Antoniuszowi swoje usługi. Ten odesłał go jednak Oktawianowi wraz z kolejnym listem, w którym prosił go o możliwość wycofania się z polityki i spędzenia reszty życia w Grecji (lub w Egipcie, ale na to - jak sądził - Oktawian by się nie zgodził). List pozostał bez odpowiedzi, natomiast Turullius skazany został na śmierć przez Oktawiana Cezara, który sam siebie nazywał "mścicielem swego Boskiego Ojca". Teraz dopiero - zebrawszy swoje legiony - Oktawian Cezar ruszył w drogę do Aleksandrii. Przeprawiwszy się przez Morze Egejskie, znalazł się w Efezie, mieście, które szczególnie wiele łask zyskało od Antoniusza i Kleopatry i które pozostało im wierne. W mieście tym najpiękniejszym budynkiem była sławna Świątynia Artemidy (zaliczana do jednego z Siedmiu Cudów antycznego świata). 




To dzieło sztuki zostało odbudowane przez macedońskiego architekta Deinokratesa (Plutarch myli jego nazwisko, nazywając go raz Stasikratesem, a raz Cheirokratesem) po pożarze, jakiego dopuścił się niejaki Herostratos - który będąc zwykłym obywatelem Efezu, pragnął bardzo zapisać się w historii, a ponieważ nie miał ani środków ani zapewne żadnych innych talentów mogących mu to umożliwić, postanowił podpalić Świątynię Artemidy, wzniesioną pierwotnie przez architekta Chersifrona. Miało to miejsce w roku 356 p.n.e. i gdy potem wielu pytało, jak to się stało że bogowie (w tym sama Artemida) pozwolili na to, aby ową Świątynia spłonęła, odpowiadano: "Bogowie byli w tedy w Pelli, u żłóbka dopiero co narodzonego Aleksandra Wielkiego" (gwoli ciekawostki dodam że Deinokrates był twórcą Aleksandrii - wytyczył sieć tamtejszych ulic, a jednocześnie namawiał Aleksandra Wielkiego aby górę Atos... zamienił na swoją własną podobiznę, coś na wzór wykutych w skale wizerunków amerykańskich prezydentów na górze Rushmore. Ciekawe, już wtedy wiedziano że to jest możliwe 😙).


KRÓLOWA OLIMPIAS 
Z MAŁYM ALEKSANDREM 



Efez był bardzo pięknym miastem, wizytówką Ionii. Posiadał piękny port (chociaż Strabon pisał, że według niego port jest za płytki na zbyt duże okręty i twierdził że niegdyś też był płytki, ale wcześniej na dnie zalegał mu który z czasem się rozchodził, więc łatwiej było podejść do portu większym statkom, ale gdy tylko zbudowano tam kreta, sprawa się znacznie pogorszyła) oraz majestatyczny arsenał. Centralnym punktem miasta było jednak Świątynia Artemidy, majestatyczna i piękna (wszyscy jej kapłani byli eunuchami, a służba w Świątyni była zaszczytem. Do pomocy w Świątyni mieli kapłani dziewice - które pełniły rolę swoistych... zakonnic? (Strabon pisze: "Ale chociaż w obecnych czasach niektóre z ich zwyczajów są zachowane, to inne jednak nie; ale świątynia pozostaje miejscem schronienia, takim samym jak w dawnych czasach"). Oktawian przybywszy do Efezu, nałożył na mieszkańców znaczną kontrybucję (w tym na samą Świątynię), a wszyscy wiedzieli że była to kara za wsparcie Antoniusza. Tymczasem w Aleksander Kleopatra skazała na śmierć (przebywającego na jej dworze w charakterze jeńca od 34 r. p.n.e.) byłego króla Armenii - Artawasdesa. Nie wiadomo dlaczego wydała taki rozkaz? Ale marazm i ogólne topienie smutków w winie i rozkoszach cielesnych ustąpiły miejsca, gdy Antoniusz (który wciąż słał kolejne listy do Oktawiana, jeden z takich listów dostarczył nawet sam Antyllus - syn Antoniusza ze związku z Fulwią) dowiedział się o wyjściu z Kyzikos (mieście leżącym w północno-zachodniej Azji Mniejszej nad Propontydą - dziś Morze Marmara) sporej grupy gladiatorów, którzy na rozkaz Antoniusza szkolili się tam, aby dać przedstawienie po zwycięstwie swego pana nad Oktawianem pod Akcjum. Teraz, gdy wiedzieli już że Antoniusz przegrał, nie opuścili go jak reszta (odeszli bowiem nawet starzy weterani) i postanowili połączyć się ze swym panem w Egipcie, dokąd też rozpoczęli marsz. Liczebnie nie stanowili oni wielkiej siły, ale byli symbolem, który należało zatrzymać i Oktawian poczynił to sobie za punkt honoru.




CDN.

wtorek, 7 stycznia 2025

NIM POWSTAŁY HAREMY - Cz. I

ŻYCIE KOBIET KALIFÓW 

DYNASTII ABBASYDÓW





 Było ich kilka - kobiet, które wywarły znaczny wpływ na dzieje Kalifatu Abbasydów, a które nie mieszkały w haremach - tak jak stało się to naturalne dla matek, żon, sióstr i córek kalifów już od końca wieku IX. Ponieważ mam dziś dosyć romantyczno-erotyczny nastrój (tym bardziej że moja Dama próbowała właśnie tańcu brzucha 😚 👍), wpadłem na pomysł rozpoczęcia właśnie takiego tematu. Oczywiście materiały które posiadam nie są aż tak rozległe (tym bardziej że dzieje kobiet raczej niewielu wówczas interesowały), aczkolwiek to co mam, wydaje się wystarczające, żeby przedstawić historię żon, matek i sióstr kalifów jeszcze przed powstaniem oficjalnych miejsc, które otrzymają nazwę haram. W pewnym sensie to stwierdzenie też nie jest do końca obiektywne, jako że wydaje się iż pierwszy harem wzniósł właśnie kalif al-Mahdi (ojciec słynnego kalifa Haruna ar-Raszida) budując dzielnicę Ar-Rusafa w Bagdadzie, panujący w latach 775 785. A to właśnie od jego małżonki i matki Haruna - al-Chajzuran pragnę rozpocząć tą opowieść. Poprowadzę ją do czasów Szagab (as-Sajjidy), matki kalifa al-Muktadira, zmarłej w 933 r. która jako ostatnia kobieta mieszkała w Pałacu kalifów, a nie w haremie. Tak naprawdę jednak dziejowa rola haremu rozpoczęła się z chwilą przeniesienia stolicy Kalifatu z Samary z powrotem do Bagdadu w roku 892. Ostatnia kobieta wywodząca się z rodu Abbasydów, która mieszkała we własnym pałacu jeszcze w Samarze - Buran, została go pozbawiona na wyraźne życzenie nowego kalifa (objął władzę w roku 870) al-Mutamida, który za pragnął zamieszkać właśnie tam. Buran - małżonka al-Mamuna (syna Haruna ar-Raszida), mając wówczas już ponad 60 lat, poprosiła kalifa jedynie o kilka dni zwłoki celem odnowienia pałacu i w wyposażenia go w nowe meble godne nowego lokatora, a gdy prace dobiegły końca, zatrudniła nową służbę i kupiła niewolnice, które miały spełniać wszystkie kaprysy kalifa, a następnie wyprowadziła się i usunęła w cień. Zmarła w roku 884. Te wyżej wymienione kobiety (i tych których jeszcze nie wymieniłem) zaprezentuję w tej właśnie serii tematycznej. Nie zamierzam jednak wykraczać poza linię tematyczną, to znaczy nie będę skupiał się na innych tematach pobocznych (co często czynię), jeśli nie będą one bezpośrednio związane z daną kobietą i z jej pozycją w systemie władzy abbasydów. Po prostu nie chcę wybiegać za murów pałaców w których one żyły i haremu bagdadzkiego, do którego przeniosły się ich następczynie.





I
Al-CHAJZURAN
Cz. I


 Nie jest znane jej pochodzenie, wiadomo tylko że trafiła (jak większość kobiet w tamtym czasie) do alkowy Abu Abd Allaha Muhammada (przyszłego kalifa al-Mahdiego) już jako zniewolona nałożnica. W tym czasie panował ojciec Muhammada, prawdziwy twórca potęgi dynastii Abbasydów, drugi kalif tej dynastii panujący (od 754 r.) po swym bracie (al-Saffahu) - al-Mansur, założyciel Bagdadu (762 r.). Jego rządy ugruntowały stabilną pozycję Kalifatu i zatarły krwawą pamięć o rzezi damasceńskiej, do jakiej doszło wkrótce po zwycięstwie w bitwie nad Wielkim Zabem (750 r.) w której to poprzednia dynastia Ommajadów poniosła ostateczną klęskę, a w Damaszku została praktycznie w całości wymordowana (uniknął tego losu bodajże jedyny męski jej przedstawiciel - Abd ar-Rahman, który po wielu przygodach, przeprawił się do Hiszpanii (Al-Andalus) i w roku 755 został pierwszym emirem Ommajadów w tym kraju). Nie znamy dokładnie relacji panującej w związku następcy tronu Kalifatu i niewolnicy o imieniu Chajzuran, ale można założyć, że przyszły kalif bardzo sobie cenił jej zdanie również i wówczas, gdy nie był jeszcze kalifem. 

W roku 761 ojciec zmusił Muhammada do poślubienia Rajty - córki al-Saffaha, którą po śmierci brata przyjął w młodym wieku na wychowanie. Nastąpiło to z pewnością na rok lub dwa, nim do alkowy Muhammada trafiła Chajzuran. Z pewnością Rajta i Muhammad znali się od dziecka i często przebywali w swym towarzystwie, ale chwilą gdy to właśnie Chajzuran zaczęła być całym światem Muhammada, Rajta spadła na plan drugi. Amerykańska historyk - Nabia Abbott twierdzi otwarcie, że Chajzuran wywierała przemożny wpływ na Muhammada (al-Mahdiego) jeszcze w czasach, gdy nie był on kalifem. Potem zaś stała się prawdziwą władczynią Pałacu swego małżonka, a po części również miała ogromny wpływ na politykę Kalifatu. Muhammad objął tron, po śmierci swego ojca, która nastąpiła 21 października 775 r. (o wschodzie słońca) podczas podróży kalifa do Mekki. Wcześniej al-Mansur odbył już dwie pielgrzymki do Mekki (765 i 770), pragnął trzeciej, szczególnie wówczas, gdy zaczął się źle czuć, gdyż wierzył w duchowe korzyści śmierci na świętym terenie. W podróży tej towarzyszyła mu duża część jego dworu, w tym wezyr ar-Rabi i 11-letni wnuk kalifa - Musa (syn Muhammada i Chajzuran). W trakcie podróży kalif nagle wysiadł z lektyki i oddał stolec na poboczu szlaku którym jechali. Następnie znów zajął miejsce obok ar-Rabiego i karawana wielbłądów pojechała dalej, ale ci, którzy jechali z tyłu zatrzymali się i przypatrzyli odchodom kalifa, a jeden z nich stwierdził wówczas że: "Nasz pan nie ma przed sobą długiego życia". Tak też się stało, al-Mansur zmarł wkrótce potem jak przybył do Mekki (nie przekroczył już jednak "świętego przybytku"). Wezyr natomiast postanowił nie rozgłaszać informacji o śmierci władcy, zakazał też płaczkom podjęcia zwyczajowego lamentu. Jego ciało leżało na łożu za cienką zasłoną, ale ar-Rabi wezwał wszystkich obecnych tam przedstawicieli dynastii Abbasydów i nakazał im złożyć przysięgę wierności synowi kalifa - Muhammada al-Mahdiemu, a gdy to uczynili poinformował ich dopiero, że władca już nie żyje (zmarł w wieku ok. 61 lat).


PAŁAC ZŁOTA BRAMA 



Tymczasem w Bagdadzie (jak pisze Nabia Abbott) Chajzuran już uważała się za żonę kalifa (al-Mahdi sprawował władzę nad miastem i Kalifatem podczas nieobecności ojca). Pałac nazywany "Złota Brama" (z faktu że tylko ona zachowała się po dziś dzień) wraz z przylegającym doń meczetem, znajdował się w centrum Okrągłego Miasta (okrągłe miasto stawiali już szachowie perscy z rodu Sasanidów, aczkolwiek kalifowie umajadzcy nie budowali takich miast i dopiero właśnie al-Mansur wrócił do tej koncepcji tworząc Bagdad - największe i najsilniej umocnione miasto zwane "okrągłym"). Pałac ten miał jakieś 200 m² i był pięknie urządzony (aczkolwiek, co ciekawe - jego twórca kalif al-Mansur częściej przebywał w zbudowanym poza murami miasta nad rzeką Tygrys "Pałacu Wieczności") i właśnie al-Mahdi był pierwszym, który zaczął tutaj częściej zamieszkiwać (pałac zawalił się nocą roku 941, w czasie wyjątkowo gwałtownej burzy - i dla wielu współczesnych był symbolicznym końcem dynastii Abbasydów). Chwilą gdy wiadomość o śmierci al-Mansura dotarła do Bagdadu, Chajzuran uznała się realnie za współwładczynię (oczywiście nieoficjalnie - jak twierdzi Abbott). Miała prawie całkowity wpływ na swego męża (doszło do tego, że zabroniła mu nawet spotykać się nie tylko z innymi nałożnicami, ale nawet ze swą pierwszą żoną Rajtą, a ten posłusznie wykonywał jej polecenia). Chajzuran  (jako pierwsza muzułmańska kobieta) wzniosła dla siebie w Bagdadzie własny pałac w dzielnicy Ar-Rusafa (ok. 776 r.) gdzie otoczyła się swoim mini-dworem (tak naprawdę to pałac dla swej małżonki, tak jak i całą dzielnicę wzniósł nowy kalif). Al-Mahdi był ponoć przystojnym 30-letnim mężczyzną w chwili objęcia władzy, szczupłym o kręconych czarnych włosach na głowie i krótko przystrzyżonej brodzie. Jego zależność od Chajzuran była tak bardzo rzucająca się w oczy, że zamieszkał on w dzielnicy Ar-Rusafa, w Pałacu który wzniósł dla swojej małżonki. Ponoć był tam ogród w którym oboje przebywali całymi godzinami, wzajemnie wyznając sobie miłość. Zapewne fakt iż kalif zdecydował się zamieszkać tam właśnie, był spowodowany w dużej mierze obawami Chajzuran aby po powrocie do Złotej Bramy nie wpadł on w objęcia innych kobiet, szczególnie zaś Rajty.




Mieszkając w Ar-Rusafa Chajzuran zajmowała się tam również przygotowywaniem synów do objęcia w przyszłości tronu kalifów (przynajmniej jeden z nich - a było ich dwóch, gdyż synowie zrodzeni z Rajty już wówczas nie byli brani pod uwagę - miał zostać następcą swego ojca). Od początku jej wybrańcem do tronu kalifów był starszy syn - Harun ar-Raszid i starała się namówić małżonka, aby to właśnie jego wyznaczył na swego następcę. I tutaj (jak twierdzi Abbott) mamy pierwszy poważny konflikt pomiędzy małżonkami, gdyż takie podejście do sprawy bardzo nie spodobało się al-Mahdiemu. Propozycja Chajzuran oznaczała bowiem że ona bierze pod uwagę rychłą śmierć swego małżonka, a on w końcu był jeszcze młodym mężczyzną i taka propozycja wybrania jednego z synów na następcę była dla niego czymś nieakceptowalnym. I to właśnie było powodem dużego sporu, jak wówczas wybuchł z Chajzuran. Kalif miał opuścić pałac w Ar-Rusafa i wrócić do Złotej Bramy , a z początkiem 777 r. oficjalnie uznał swego młodszego syna - Musę al-Hadiego za następcę. Chajzuran starała się przekonać kalifa aby do niej wrócił, wysyłając mu posłańców, którzy przynosili listy przez nią pisane, wraz z kwiatami, które wspólnie hodowali w ogrodzie pałacu w Ar-Rusafa. Początkowo jego upór był silny, ale ostatecznie uległ ponownie jej wdziękom (tak to jest z nami facetami, nie jesteśmy w stanie długo gniewać się na swoje kobiety 😉). Nie zmienił jednak swojej decyzji, gdyż uznał że byłoby to złamanie raz danego słowa, ale wymyślił coś innego...





PS: Dzisiaj krótko, ale jest to dopiero pierwszy odcinek tej serii, a poza tym... sam muszę się zająć swoją kobietą 🥰🥳🤤




CDN.

piątek, 9 lutego 2024

ANTYCZNE EROTYKI - Cz. II

CZYLI KILKA EROTYCZNYCH ARTEFAKTÓW Z CZASÓW STAROŻYTNYCH





"PIERSI ZWISAJĄ JAK DWA SMUTNE FLAKI, CZY BRZUCH ZDRADZA NIECHYBNE STAROŚCI OZNAKI? A MOŻE, CO GORSZA, JEST PIĘKNA NAWET GDY GOŁA I MA TYLKO JEDNĄ WADĘ - FIOŁA"



Tymi słowy, którymi Marcjalis opisał w swoim wierszu pewną kobietę, którą napotkał w łaźni, a która wstydziła się przed nim obnażyć (choć ten nalegał nie tylko na ujrzenie jej wdzięków, ale również na stosunek na który ona się zgodziła, lecz wstydziła się przed nim rozebrać) chciałbym rozpocząć drugą część prezentacji antycznych erotyków. Marcjalis był znanym uwodzicielem i podrywaczem, który najczęściej swoje kochanki "pozyskiwał" w łaźni (mówiąc np. "Chodź, pójdziemy razem i nie obawiaj się, że ciebie nie zadowolę"). Jednocześnie Marcjalis (wraz z Juwenalisem) należał do zdecydowanych krytyków tzw. "emancypacji kobiet", jaka w tamtym okresie miała miejsce. Swoją drogą obnażenie piersi nawet podczas stosunku dla kobiety, która nie była prostytutką, było upokarzające, dlatego też Rzymianki najczęściej uprawiały miłość z przepaską wokół piersi przypominającą stanik. Zapewne więc rozebranie się przed obcym mężczyzną było dla owej kobiety dużo bardziej niezręczne, niż... odbycie z nim stosunku. Pokazanie piersi mężczyźnie (co ciekawe, nawet mężowi - choć oczywiście w związkach małżeńskich było to naturalne, bo nikt nikomu pod kołdrę nie zaglądał) było osobistym upokorzeniem dla kobiety i sprowadzeniem jej do roli ulicznicy. Nic zatem dziwnego że kobiety nie chciały obnażać się publicznie, tym bardziej w łaźni.



POMPEJAŃSKIE MURALE Z LUPANARÓW


(Na tych obrazach niektóre prostytutki również noszą staniki)















"Zbliżają się urodziny i nienawidzę ich ze wszystkich dni spędzonych w mroku, w ponurej krainie, bez Cerintusa. Co jest słodszego od miasta? Czy dom na wsi nad brzegiem lodowatego strumienia w krainie Arretine jest miejscem dla dziewczyny? A teraz, wujku Messallo, odpocznij - zawsze zbyt dobrze się mną opiekowałeś. Wiesz, są chwile, kiedy podróż to zły pomysł"


Fragment jednego z wierszy Sulpicji Elegidii, siostrzenicy wybitnego męża stanu z czasów cesarza Oktawiana Augusta - Marka Waleriusza Messalii Korwina. 



SZTUCZNE FALLUSY
(MUTUNUS TUTUNUS)


POMPEJE
(I wiek)










"O, szczęśliwe czasy, że jesteście cenzorami naszej moralności! Niech Rzym raz jeszcze odzyska skromność; trzeci Katon z nieba zstąpił do nas! Ale powiedz mi, gdzie kupiłeś ten balsam, który wydycha z twojej owłosionej szyi? Nie wstydź się wskazać mi kupca! Jeśli chcesz zgarnąć prawa i ustawy, powinieneś zacytować przede wszystkim Skantyniusza (Lex Scantinia - prawo przeciwko przestępczości nienaturalnej, czyli wszelkich odmian dewiacji, jak zoofilia, nekrofilia, również pedofilia i pod pewnymi względami homoseksualizm - jeśli dotyczył on relacji dwóch wolnych, dorosłych mężczyzn, a także oczywiście kobiet). Zapytaj najpierw o to, co jest dokonane przez mężczyzn; mężczyźni czynią więcej niegodziwych rzeczy niż my, ale chroni ich liczebność i ciasno zaciśnięte tarcze falangi. Nigdy w naszej płci nie znajdziesz tak obrzydliwych przykładów zła (...). Czy my, kobiety, zwracamy się kiedykolwiek do sądów? Czy jesteśmy uczone w Prawie? Czy wasze sądy kiedykolwiek rozbrzmiewają naszym wrzaskiem? (...). W takim razie jakie potępienie można mieć na nas, kobiety? A nasz cenzor rozgrzesza kruka i wydaje wyrok na gołębia!"


Jest to fragment II Satyry Juwenalisa, w której Laronia odpowiada jednemu z biesiadników pomstujących na niemoralność kobiet, oddających się mężczyznom za kilka miłych słów lub upominków niczym zwykłe prostytutki.





FEMINA
(MURAL)




POMPEJE
(Lata 30-te - 50-te I wieku)







BONA DEA
RZYMSKA KOPIA GRECKIEGO ORYGINAŁU DOBREJ BOGINI Z POCZĄTKU II WIEKU. 
(Taka ciekawostka o której zapewne dziś się już nie pamięta ale jest ważna, a mianowicie greckie i rzymskie rzeźbione w marmurze i kamieniu postaci, były kolorowe - a nie takie jak obecnie widoczna. Kolor nakładano po skończeniu pracy i ta na figurka była niezwykle barwna, ale jak wiadomo po wielu wiekach farba zeszła i zostało to co jest)









wtorek, 28 listopada 2023

ANTYCZNE EROTYKI

CZYLI KILKA EROTYCZNYCH ARTEFAKTÓW Z CZASÓW STAROŻYTNYCH




 Erotyka była oczywiście normalna i naturalna w otoczeniu antycznych Greków i Rzymian, o czym możemy się przekonać choćby po odnalezionych artefaktach z tamtych czasów, które w sposób bezpośredni nawiązują do scen erotycznych. Najczęściej odnalezione przedmioty służyły w domach publicznych, ale nie tylko, niekiedy bowiem erotyczne formy umieszczano na stelach (np. w Atenach zakazano stawiania stel nagrobnych i zakaz ten obowiązywał od końca VI do lat 20-tych V wieku p.n.e.), na ściennych malowidłach, jak również otaczano się w domach prywatnych (choć nie działo się to oczywiście w sposób jawny i otwarty) przedmiotami posiadającymi stricte seksualne przeznaczenie (np. greckie olisbosy, czy też ich rzymskie odpowiedniki Mutunus Tutunus - czyli po prostu sztuczne fallusy). Grecy mieli swoje upodobania seksualne, Rzymianie swoje, wśród Greków np. ceniono małe kobiece piersi i małe męskie przyrodzenie. Duże piersi uważano za śmieszne i brzydkie, zaś duże męskie przyrodzenie było jednocześnie symbolem głupoty, najwięksi bowiem herosi greccy zawsze byli przedstawiani z małymi (a często wręcz z mikroskopijnymi) członkami. Rzymianie zaś woleli blondynki niż brunetki i często prostytutki w domach publicznych nosiły albo swoje własne jasne włosy, albo też peruki tego koloru.

W tym temacie pragnę zaprezentować kilka artefaktów z czasów starożytnych które przetrwały po dziś dzień, a które miały jawnie erotyczną symbolikę, lub też przeznaczone były do seksualnych praktyk. Powodem dla którego podjąłem się dziś tego tematu był dowcip który sobie przypomniałem, a który brzmiał: "Cycki należą do mężczyzn, kobiety je tylko noszą" 🤭, oraz powiedzenie klasyka (bo bez wątpienia takowym był) Ala Bundy, że: "Gdyby faceci mieli piersi, nie potrzebowaliby kobiet" 😂😉. Zapraszam.





MONETY zwane SPINTRIA
(ze scenami erotycznymi)
(I - II wiek)


Nie wiadomo dokładnie do czego służyły tego typu monety, ale jest mało prawdopodobne aby były one włączone do obiegu płatniczego. Najbardziej prawdopodobnym jest, iż były one czymś w rodzaju żetonów w domach publicznych i być może klienci losowali w ten sposób określone pozycje seksualne - ale to tylko przypuszczenie.



















RZYMSKA LAMPA OLIWNA
(najczęściej używana w domach publicznych)
(ok. 75 - 175 r.)





MUTUNUS TUTUNUS
(sztuczny fallus)
(I wiek p.n.e.)





WENUS i MARS
(ok. 120 - 140 r.)





LEDA z ŁABĘDZIEM
(rzeźba z czasów cesarza Hadriana
ok. 117 - 138 r.)





FRESK EROTYCZNY
(z domu publicznego w Pompejach)
(ok. 50-79 r.)




Stosunek seksualny w domu publicznym w I wieku naszej ery w Rzymie i Italii był dość tani, cena za zwykły stosunek wynosiła 2 asy (tyle kosztował bochenek chleba, kubek wina, lub dwa talerze zalewajki - czyli można sobie uświadomić jak tanio można było kupić seks). Oczywiście były prostytutki tańsze i droższe, ale (biorąc pod uwagę cennik z Pompei) cena za najdroższe nie przekraczała 20 asów za stosunek. W 3 roku naszej ery pozostawiono graffiti na murze domu publicznego w Pompejach, że niejaka Tyche obsłużyła trzech klientów za 15 asów i wszyscy wyszli usatysfakcjonowani. Z wizerunków pozostawionych w przybytkach rozkoszy w tym zniszczonym przez wybuch Wezuwiusza z 79 r. italskim mieście, można wywnioskować, że najbardziej popularną pozycją seksualną, była pozycja "na jeźdźca", przy czym taka pozycja, jaka zaprezentowana jest na owym fresku należała mimo wszystko do rzadkości, z reguły bowiem pozycja "na jeźdźca" dla Rzymian oznaczała, że to mężczyzna kładzie się na kobiecie i ją... dominuje. 

Zresztą przykładów dominacji mężczyzn mamy mnóstwo, najczęściej odnoszą się one do seksu analnego, w którym kobieta czasem nawet uwiązana jest na sznurze za szyję. Bardzo niewiele zaś jest przykładów dominacji kobiety nad mężczyzną, choć i takie się zdarzają, jak choćby wizerunki Ksantypy dosiadającej okrakiem swego męża Sokratesa (Ksantypa była dużo młodsza od swego małżonka i ponieważ on często przebywał poza domem - a w zasadzie wracał tylko na noc większość dnia przebywając albo u przyjaciół albo ze swymi uczniami - niekiedy czyniło mu z tego powodu wyrzuty. A ponieważ on słuchał tego ze stoickim spokojem, w późniejszej tradycji uczyniono z niej swoistą dominę która upokarza swego małżonka, dosiada go niczym konia i pogania trzciną. Dla Ateńczyków, innych Greków ale również i dla Rzymian było to pewnego rodzaju podniecającą odmianą seksualną, jako że w społeczności greckiej - szczególnie zaś ateńskiej - kobieta nic nie znaczyła i była całkowicie ubezwłasnowolniona przez swego męża). Drugim przykładem były freski przedstawiające królową Lidii - Omfale, której to na rozkaz Zeusa miał zostać sprzedany w niewolę Herakles, za karę za zabicie króla Ojchalii - Ifitosa i kradzież trójnoga delfickiego. Podczas swej rocznej służby u królowej Omfale, Herakles musiał oddać jej swą lwią skórę (którą się przeodziewał po zabiciu lwa nemejskiego) i maczugę, a sam ubrać kobiece suknie i prząść kądziel. Ten wątek był dość popularnym motywem malarskim w Pompejach, a co za tym idzie zapewne i w innych miastach Italii i Imperium. Mimo to jednak najbardziej popularnymi scenami malarskimi były te przedstawiające dominację mężczyzn nad kobietami.




Jak wspomniałem seks w Starożytnym Rzymie był tani, co powodowało że wielu mężczyzn często chodziło do owych przybytków rozkoszy, chociaż nie wszyscy pragnęli się z tym afiszować i wówczas pojawiali się tam albo w maskach na twarzy, albo zasłonięci kapturami. Istnieje taka anegdota z II wieku p.n.e. (czyli z czasów Katona Starszego - tego od: "A poza tym uważam, że Kartaginę należy zniszczyć", które to słowa wygłaszał praktycznie aż do swej śmierci w 149 r. p.n.e. dopinając swego w tymże roku, w którym wybuchła III i ostatnia już w historii Wojna Punicka, zakończona spaleniem Kartaginy trzy lata później). Ujrzał on pewnego razu młodzieńca którego znał wychodzącego z lupanaru. Ten, na widok Katona nieco się zmieszał, ale Katon pochwalił go, że korzysta z takich przybytków zamiast bałamucić mężatki lub młode dziewczęta. Gdy sytuacja powtórzyła się dnia następnego i ów młodzieniec już ostentacyjnie wychodził z domu publicznego, napotkawszy Katona usłyszał od niego tym razem naganę. Katon stwierdził bowiem, iż ostatnio pochwalił go że co prawda dobrze, że korzysta z usług prostytutek niżby miał bałamucić porządne kobiety, ale nie sądził też że ów młodzieniec zamieszka w burdelu (wielu historyków skupia się na tej właśnie anegdocie jako ciekawej opowiastce, a mnie intryguje inna rzecz, co do cholery jasnej Katon dzień po dniu robił w pobliżu tego samego burdelu? Czyżby też chodził na dziewczynki, a może szukał haków na oponentów politycznych?)



STELA z POMPEJÓW
(I wiek)





KOBIETA WALCZĄCA z SATYREM PRAGNĄCYM JĄ POSIĄŚĆ
(Muzeum Rzymskie)
(I wiek)




Do tej pory raczej skupiałem się na męskich przybytkach rozkoszy których w Rzymie i w miastach Imperium nie brakowało. Warto jednak uświadomić sobie, że rzymskie kobiety nie były niewolnicami swych mężów tak, jak, kobiety greckie (szczególnie Atenki), a I i szczególnie II wiek naszej ery, to okresy prawdziwej emancypacji rzymskich kobiet,  które praktycznie mogły czynić wszystko to, co mężczyźni. Już w 18 r. p.n.e. Gajusz Oktawian Cezar (czyli Oktawian August) wprowadził prawo pozwalające kobietom uzyskać status w prawie równy mężczyźnie, pod warunkiem wszakże, że wcześniej urodzą co najmniej trójkę dzieci (oczywiście poza objęciem funkcji publicznych i dowodzeniem wojskiem, bo te zadania z góry przeznaczone były dla mężczyzn, kobiety zaś miały swoje role do spełnienia, przede wszystkim jako matki). Wszystko służyć miało bowiem nie tylko zwiększeniu dzietności, ale również obronie moralności, dlatego też ojcowie, którzy posiadali co najmniej trójkę dzieci mieli ułatwioną drogę kariery politycznej i wojskowej. Jednocześnie bezrzenni i bezdzietni (również na mocy ustawy z 18 r. p.n.e.) pozbawieni zostali prawa do dziedziczenia spadków (poza dziedziczeniem bezpośrednim, czyli z rodzica na dziecko), oraz prawa wstępu na igrzyska cyrkowe organizowane na koszt państwa (spotkało się to jednak z ogólnym niezadowoleniem i po 26 latach obowiązywania tego prawa musiało ono zostać znowelizowane). W owym 18 r. p.n.e. również zdrada małżeńska została uznana za przestępstwo publiczne a nie tylko delikt prywatny i mogła być ścigana prawnie przez każdego obywatela, nawet jeśli mąż wybaczył zdradę żonie a żona mężowi (wręcz zachęcano obywateli do wnoszenia oskarżeń sądowych wobec tych, którzy dopuścili się zbrodni moralności). Poza tym, jeśli małżonek nakrył swoją żonę z kochankiem w łóżku, mógł zabić oboje bez żadnych prawnych konsekwencji. Taka polityka doprowadziła w ciągu czterdziestu lat rządów Oktawiana Augusta  (27 r. p.n.e. - 14 r. do wzrostu liczby mieszkańców Imperium Rzymskiego o prawie milion mieszkańców).




W późniejszych dekadach jednak pozycja kobiety rzymskiej wzrosła w sposób niespotykany wcześniej. Szczególnie Marcjalis i Juwenalis (rzymscy pisarze) bardzo mocno pomstowali w swych dziełach na upadek obyczajów i to, jak bardzo zmieniła się pozycja kobiety rzymskiej w porównaniu z tym, co było chociażby w czasach Augusta i Cezara, nie mówiąc nawet o błogosławionych jak twierdzili czasach Republiki, gdzie pozycja Pater Familias była niekwestionowana, a on miał realną władzę nad wszystkimi członkami swej rodziny. W jednej ze swych satyr Juwenalis opisał (II wiek) historię niejakiej Eppi, która porzuciwszy męża wybrała się na wycieczkę do Egiptu z gladiatorem, który został jej kochankiem. Pisał:

"Eppia, choć żona senatora, wybrała się z gladiatorem na Faros i nad Nil, pod osławione mury Aleksandrii (choć nawet Egipt potępia obrzydliwą moralność Rzymu). Zapominając o domu, o mężu i o siostrze, nie troszczyła się wcale o ojczyznę i o swoje dzieci we łzach pozostawione (...). Choć jako dziecko przebywała w wielkim luksusie w posiadłości ojca, nie martwiła się niebezpieczeństwami podróży morskich.  Nie zmartwiła się też o swą reputację, której utrata wśród miękkich poduszek bogatych pań nie ma większego znaczenia. Dlatego z nieustraszonym sercem stawiła czoła falom Adriatyku i szeroko rozbrzmiewającego Morza Jońskiego. Widzisz, jeśli istnieje dobry powód do podjęcia niebezpiecznej podróży, kobiety są bojaźliwe; ich tchórzliwe piersi są zmrożone lodowatym strachem; nie mogą ustać na drżących nogach. Wykazują się jednak odwagą w sprawach, w które są zdecydowane wkroczyć nielegalnie. Jeśli to ich mąż chce, żeby popłynęły, będzie problem z dostaniem się na statek. Nie znoszą wody morskiej; niebo wiruje wokół nich. Kobieta, która wyjeżdża ze swoim kochankiem, oczywiście nie ma wtedy już żadnych skrupułów. Je kolację z marynarzami, spaceruje po pokładzie rufowym i lubi ciągnąć szorstkie liny (...). A jednak jaki urok ją podpalił, jaka męskość ujęła serce Eppii? Co takiego w nim widziała, co zrekompensowało to, że nazywano ją Gladiatorką? Zauważ, że jej kochanek, gladiator o imieniu Sergiusz, zaczął właśnie golić sobie szyję i miał nadzieję, że zostanie zwolniony ze służby z powodu ciężkiej rany na ramieniu. Co więcej, jego twarz była zdeformowana na wiele sposobów: miał ślad w miejscu, w którym otarł go hełm, dużą brodawkę między nozdrzami, a z oka zawsze kapała śmierdząca wydzielina. Ale był gladiatorem. Dzięki temu wyglądał równie pięknie jak Hiacynt, przyjaciel Apolla. To właśnie jego wolała Eppia od swoich dzieci i ojczyzny, siostry i męża. To miecz, w którym się zakochała. Lecz ten sam Sergiusz, po zwolnieniu ze służby, zaczął przypominać jej męża.

Obchodzi cię dom prywatnego obywatela i poczynania Eppii? Zwróć uwagę na rywali bogów. Posłuchaj, z czym musiał się zmagać cesarz Klaudiusz. Gdy tylko jego żona myślała, że ​​śpi, ta cesarska dziwka zakładała kaptur, który nosiła w nocy (...) i wychodziła z domu tylko z jedną niewolnicą. Nie, zakrywając czarnych włosów żółtą peruką, szła do burdelu, ciepłego, ze starymi kołdrami i pustą celą, jej własną. Następnie stała nago, ze złocistymi sutkami, przyjmując imię Lykiska i pokazywała brzuch, z którego wyszedł szlachetny Brytannik. Uczynnie przyjmowała klientów i prosiła o pieniądze, po czym przeleżała tam całą noc, przyjmując pchnięcia wszystkich przychodzących. Potem, kiedy alfons odesłał dziewczynki do domu, w końcu odeszła smutna i zamknęła celę jako ostatnia. Nadal płonęła, jej pochwa była sztywna i wyprostowana; zmęczona mężczyznami, ale jeszcze nie usatysfakcjonowana, wyszła, twarz miała brudną i posiniaczoną, ubrudzoną dymem z lampy, miała na sobie zapach burdelu.

Czy w tak dużym stadzie kobiet nie ma nikogo, kogo warto poślubić? Niech będzie piękna, pełna wdzięku, bogata, płodna, niech na swoich portykach postawi posągi swoich przodków; niech będzie bardziej dziewicza niż Sabinki; niech będzie na ziemi feniksem, czymś w rodzaju czarnego łabędzia - ale kto zniesie żonę mającą wszelkie cnoty? Wolałbym dziewczynę z Wenusii niż ciebie, Kornelio, matko Grakchów, jeśli wraz ze swoją wielką doskonałością i wielkością swego rodu podobnaś bardziej do posągu. (...) Któż nie zna opakowań tyryjskich i maści do lekkoatletyki dla kobiet? Któż nie widział ran na manekinie, które wierci ciągłymi kłuciami i uderzeniami tarczy i pracuje przez cały cykl ćwiczeń. (...) Jak kobieta nosząca hełm może zachować czystość? (...) Pytacie, skąd pochodzą te potwory? Ubóstwo sprawiło, że w dawnych czasach Rzymianki były czyste, ciężka praca i krótki czas snu, ręce stwardniałe od pracy wełnianej, Hannibal blisko miasta i ich mężowie stojący na straży przy Bramie Kollińskiej, która strzegła swoje skromne domy przed zepsuciem przez występek. 

Ale teraz cierpimy z powodu zła długiego pokoju. Luksus, bardziej bezwzględny niż wojna panuje nad Rzymem i mści się za podbity przez nas świat. Teraz, gdy zniknęło rzymskie ubóstwo, nie brakuje żadnego powodu do winy ani czynu pożądania. Pieniądze - wrota rozwiązłości, przyniesione po raz pierwszy przez cudzoziemców, i zniewieściałe bogactwa osłabiały kolejne pokolenia. Co obchodzi Wenus, kiedy jest pijana? Nie odróżnia wówczas głowy od ogona, kiedy o północy zjada duże ostrygi i kiedy jej perfumy pienią się od nierozcieńczonego wina, kiedy wypija suchą filiżankę z muszli i kiedy w zawrotach głowy dach się obraca, a stół wznosi się do góry. 

Jeszcze większym bólem jest kobieta, która zaraz zasiadając do obiadu wychwala Wergiliusza i usprawiedliwia samobójstwo Dydony: zestawia i porównuje poetów, ważąc Wergiliusza po jednej stronie wagi i Homera po drugiej. Nauczyciele ustępują; profesorowie zostali pokonani; wszyscy na imprezie zostają uciszeni. Nikt nie może mówić, ani prawnik, ani licytator, ani nawet inna kobieta. Spada taka lawina słów, że można powiedzieć, że jakby bicie w patelnie i dzwonki. Teraz nikt nie potrzebuje trąb ani brązów: ta kobieta sama może przyjść na pomoc Księżycowi, gdy cierpi na zaćmienie. Jako filozof ustala definicje zachowań moralnych. Skoro chce sprawiać wrażenie tak uczonej i elokwentnej, powinna skrócić tunikę do kolan, przyprowadzić Sylwanusowi świnię i udać się do łaźni za grosze z filozofami. Nie pozwól, aby kobieta, która dzieli z tobą łoże małżeńskie, trzymała się ustalonego stylu mówienia lub rzucała trafnymi zdaniami. Nie pozwól jej poznać wszystkich historii. Niech będzie w książkach coś, czego ona nie rozumie. 

Nienawidzę kobiety, która nieustannie przegląda i studiuje traktat Palaemona, która nigdy nie łamie reguł ani zasad gramatycznych i która cytuje wersety, o których nigdy nie słyszałem, czyli starożytne rzeczy, którymi mężczyźni nie powinni się martwić. Niech poprawi wersety swojej kobiecości (....). Biedne kobiety znoszą próby porodu i znoszą ciężary karmienia, gdy wymaga tego los. Ale praktycznie nie przygotowuje się żadnego pozłacanego łóżka do porodu - tak wielkie są ich umiejętności, tak łatwo można wyprodukować leki, które uczynią ją bezpłodną lub nakłonią do zabijania dzieci w jej łonie. Głupi, ciesz się tym i daj jej wypić eliksir, cokolwiek to będzie, bo jeśli będzie chciała mieć wzdęcia i kłopotać sobie łono kopaniem żywego dziecka, możesz zostać ojcem Etiopczyka (...). Wkrótce uzupełni twoje dziedzictwo spadkobierca o złym kolorze, osoba, której nie pragnie się ujrzeć z samego rana".

Tyle Juwenalis, natomiast rzymska kobieta w II wieku naszej ery nie tylko oddawała się uciechom z gladiatorami czy niewolnikami, ale również opłacała męskie prostytutki. Marcjalis opisuje w swojej dość frywolnej fraszce, jak do takich schadzek  dochodziło... nawet na cmentarzach: "Jeśli chcesz, trupie, do ostatka folgować niewygasłej chuci, grabarza weź - on jeden godnie uściele ci małżeńskie łoże, on ci weselną pieśń zanuci, on będzie ślubne niósł pochodnie i wreszcie sprosta twym uściskom bo żagiew wetknie ci w cip...o".

Gwoli ciekawostki jeszcze dodam że w Pompejach w chwili upadku tego miasta w 79 r. istniało ok. 35 miejsc, gdzie można było doświadczyć płatnej miłości, natomiast w Rzymie w 100 roku naszej ery w prawie milionowym mieście pracowało 32 000 prostytutek, które swą pracę rozpoczynały ok godziny 14:00, bo wówczas mogły bezpiecznie wyjść na ulicę nie niepokojone przez straż miejską.



KORALOWY WISIOR OZDOBIONY ZŁOTEM W KSZTAŁCIE FALLUSA
(I wiek p.n.e.)




Takie i temu podobne wisiory oraz kolie nosiły Rzymianki, gdyż wiara w ogromną moc męskiej siły witalnej była bardzo duża, a takie talizmany chroniły chociażby przed złymi mocami czy złym spojrzeniem (święte dziewice, czyli westalki ponoć lepiły sztuczne fallusy i ustawiały je niczym święte symbole do których się modliły). Wiara w życiodajną moc fallusa była szczególnie popularna na rzymskiej wsi (choć oczywiście w miastach również, czego symbolem są kapliczki z męskim przyrodzeniem, ustawiane przed wejściem do domów w Pompejach). Na początku V wieku naszej ery, czyli w czasach gdy chrześcijaństwo było już religią panującą od co najmniej półtora wieku, św. Augustyn, który podróżował z Kartaginy do Rzymu i przyjeżdżał przez italskie wsie, był zdegustowany widokiem kapliczek ozdobionych... kutasami.



ITALSKA KOLEKCJA FALLUSÓW
(Narodowe Muzeum Archeologiczne, Neapol)
(I - II - III wiek)





NIMFA i SATYR
(Rzymska kopia z II wieku greckiego oryginału z I wieku p.n.e)