Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MITRAIZM/MAZDAIZM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MITRAIZM/MAZDAIZM. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 grudnia 2023

ZEMSTA NA WROGACH! - Cz. VI

 CZY ZEMSTA JEST ROZKOSZĄ BOGÓW?





JUSTYNIAN II RINOTMETOS

(668-711)

Cz. VI







RODZINA
(608-668)
Cz. VI



 Po zajęciu Mekki (w styczniu 630 r.) Mahomet wprowadził nowe prawa dla tamtejszej muzułmańskiej ummy, zakazując walk plemiennych, zakazując prawa zemsty rodowej, zakazując również wszelkich konfliktów pomiędzy muzułmanami i tymi którzy zawarli sojusz z Mahometem. Od tej pory wszyscy mieli być też równi, bez względu na to, czy byli majętni, czy biedni, natomiast na tych, którzy posiadali spore fortuny nakładano obowiązek jałmużny - czyli utrzymania najbiedniejszych współwyznawców. Mimo to Mahomet stał się najpotężniejszym arabskim przywódcą. Kontrolował bowiem oazy i targi, a wodzowie arabskich plemion (które nie przyjęły od razu islamu), musieli mu się opłacać. Mahomet powrócił jednak do Medyny, gdzie żył skromnie tak jak wcześniej, całą swą uwagę poświęcając modlitwie i opiece nad medyńskim meczetem. Do Mekki powrócił po raz ostatni w 632 r. tuż przed swą śmiercią, zmarł zaś 7 (lub 8 czerwca) tego właśnie roku w wieku 62 lat (ponoć umierał w objęciach swej ukochanej żony Aiszy) 10 lat wcześniej dokonał hidżry, czyli ucieczki (czy też raczej ewakuacji) z Mekki do Medyny, tworząc realne podstawy nowej religii. Teraz zaś powstał problem kto ma objąć przewodnictwo nad ummą medyńską, oraz przywództwo nad wszystkimi muzułmanami po śmierci proroka. Do zebranych, czekających na wieści o stanie zdrowia Mahometa wyszedł Abu Bakr (ten, z którym Mahomet uciekł do Medyny 10 lat wcześniej i ojciec Aiszy) i rzekł do nich: "O, ludzie! Jeżeli oddajecie cześć Mahometowi, to Mahomet nie żyje; jeżeli zaś oddajecie cześć Allahowi, to Allah żyje!" Teraz, po śmierci proroka część przywódców plemiennych uznała, że zawarte z nim porozumienie dobiegło końca i nawet jeśli przyjęli islam, to twierdzili że należy wybrać lokalnych plemiennych przywódców muzułmańskich tak, jak to było wcześniej, natomiast nie wybierać jednego wspólnego, gdyż w tradycji arabskiej nie istniało pojęcie scentralizowanego silnego państwa czy przywódcy. Tak naprawdę przywódcom beduińskich plemion było wszystko jedno kto rządzi w miastach, natomiast mieszkańcom arabskich miast przede wszystkim zależało na bezpieczeństwie i na niskich podatkach i też im było wszystko jedno kto nimi rządzi.

Większość muzułmanów uznała jednak że lepiej będzie wybrać jednego następcę proroka, zwanego po arabsku chalifem (kalifem) - czyli przywódcę muzułmańskiej gminy. Nie był on prorokiem i nie uznawano go też za wysłannika Boga, mimo to był on w jakiś sposób otoczony nimbem świętości, jako ktoś najbliższy Mahometowi (oczywiście z biegiem czasu te wszystkie piękne stwierdzenia o równości wszystkich muzułmanów zniknęły, gdy tylko doświadczyli oni bogactw w zdobytych krajach, w Syrii, w Egipcie, w Azji Mniejszej czy potem w Afryce i w Hiszpanii. Przyjęli też typowo bizantyjski styl rządzenia, otoczyli się zbytkiem, budowali sobie pałace i tworzyli wspaniałe haremy. To wszystko nie miało już wiele wspólnego z tym, do czego dążył Mahomet). Pierwszym kalifem obrano Abu Bakra, który musiał się teraz zmierzyć z dążeniami odśrodkowymi wielu arabskich plemion, które to nie uznały go za przywódcę prawowiernych i same chciały wybrać swoich lokalnych plemiennych kalifów. Rozpoczęły się więc tzw: wojny riddy (czyli apostazy), a brały się one przede wszystkim z chęci jednych arabskich plemion dalszego napadania na inne arabskie plemiona - tak jak było to do tej pory - w celu zdobycia łupów i jeńców. Jedyną różnicą było teraz tylko to, że w czasie wojen riddy nawet ci wodzowie beduińskich plemion, które dążyły do oderwania się od ummy, używali muzułmańskiej retoryki i sami twierdzili że są kalifami i występują w imieniu Allaha. Innymi słowy bez wątpienia Mahomet doprowadził do swoistej rewolucji obyczajowej i rewolucji pojęciowej, bowiem dawna pogańska Arabia zniknęła i pojawiła się teraz Arabia muzułmańska, nawet jeśli poszczególni wodzowie dążyli do większej lub mniejszej niezależności. Wojny riddy trwały jakieś półtora roku (może nieco mniej) i nie były zbyt krwawe, gdyż Abu Bakr zapowiadał, że przebaczy wszystkim którzy ponownie przyłączą się do ummy. Tak postąpiło szereg plemion, ci zaś którzy odmówili byli niszczeni. Abu Bakr ogłosił że żaden muzułmanin nie może nie tylko atakować muzułmanina, ale nawet go okłamywać czy oszukać. Poza tym ogłosił że Mahomet był ostatnim prorokiem (tego bowiem w Koranie nie ma, czyli stwierdzenie że Mahomet był ostatnim prorokiem było czysto politycznym zabiegiem, tylko po to wymyślonym, aby nie dochodziło do kolejnych takich buntów wśród muzułmanów i aby nie rodzili się żadni nowi prorocy, gdyż to doprowadziłoby ummę do rozpadu).




Arabską chęć napadów przekierowano teraz na zewnątrz, jako że muzułmanie nie mogli atakować siebie samych (natomiast wciąż pragnęli kolejnych najazdów łupieżczych), przeto zarówno Abu Bakr jak i jego następcy owe pragnienia skierowali ku państwom niemuzułmańskim - Cesarstwu Rzymskiemu (Bizantyjskiemu) i perskiemu Królestwu Sasanidów. W 633 r. (już po zakończeniu wojen riddy) Abu Bakr wysłał Chalida ibn al-Walida na podbój miasta al-Hira, będącego największym ośrodkiem arabskiego plemienia Lachmidów - zależnych od Persów. Lachmidzi i przytoczeni w poprzedniej części Gasanidzi, to były dwa wielkie, zwalczające się plemiona arabskie, których ziemie leżały na zachód i na północ od Hidżazu, a oba były zależne od dwóch imperiów rzymskiego (Gasanidzi) i perskiego (Lachmidzi). Czasem, gdy te dwa imperia nie toczyły ze sobą otwartych wojen, a jedynie się spierały, używali tamtych arabskich plemion do toczenia wojen zastępczych w ich imieniu (podobnie jak w czasie Zimnej Wojny USA i Związek Sowiecki też oficjalnie ze sobą nie walczyli, ale przez okres tych 45 lat doszło do wielu wojen zastępczych toczonych w imieniu tamtych światowych mocarstw). Gasanidzi przyjęli chrześcijaństwo, Lachmidzi pozostali w większości poganami, chociaż pozostając w strefie wpływów Persów zapewne również wyznawali zaratusztrianizm. Teraz pojawił się nowy przeciwnik - islam idący z południa. Tak więc gdy w maju 633 r. Chalid ibn al-Walid zdobył al-Hirę, stało się oczywiste że ekspansja muzułmańskich Arabów pójdzie zarówno w kierunku północno-wschodnim czyli na Persję, jak i w kierunku zachodnim i południowo-zachodnim, czyli ku wschodnim prowincjom Imperium Rzymskiego. A oba imperia były wówczas mocno osłabione długoletnią wcześniejszą wojną toczoną między sobą, a ich społeczeństwa marzyły o długim okresie pokoju, którego to nie było im dane zaznać.

Ostatni wielki władca perski z rodu Sasanidów - Chosroes II (panujący w latach 591-628 i noszący tytuł "wzmocniony w chwale") otaczał się nieprawdopodobnym zbytkiem, jego harem w Ktezyfoncie liczył aż 12 000 kobiet. Sam oczywiście będąc wyznawcą kultu wiecznego ognia (reliefy z Taq-e Bustan ukazują go jako wojownika na koniu i w pełnej zbroi, nad którym góruje  najwyższy Bóg Ahura Mazda, bogini Anahita i Bóg Mitra), był jednak bardzo tolerancyjny dla chrześcijaństwa (jego dwie najważniejsze żony były chrześcijankami). Zwycięstwa jakie też odnosił Chosroes w wojnie z Rzymianami w latach 602-626, mogły także świadczyć o potędze militarnej Persów (choć później wzięto to jedynie za przejaw dekadencji, czyli ostatniego zrywu umierającego państwa). Zresztą za jego panowania Persowie dotarli dalej niż kiedykolwiek wcześniej w czasach rządów Sasanidów i partyjskich Arsacydów, a zbliżyli się do granic Imperium Perskiego z czasów potęgi starożytnych Achemenidów. To wszystko (patrząc z boku) mogło być usprawiedliwieniem dla życia ponad stan samego Króla Królów, jak i wielu wielmożów oraz kapłanów kultu Ahura Mazdy w jego królestwie, ale przypatrując się nieco dokładniej można zauważyć że stan taki nie był ani naturalny ani akceptowany (przez większość Persów), tym bardziej że kraj był wyczerpany długoletnią wojną. Do tych widocznych nierówności pomiędzy możnymi a resztą ludności Persji, dochodziły również kwestie religijne, szczególnie silne wśród ludu w postaci mazdakizmu - religii założonej przez niejakiego Mazdaka (żyjącego na przełomie V i VI wieku). Ten ruch religijny był bardzo popularny wśród ludzi małozamożnych, a to może z tego powodu, że odwoływał się on do czysto socjalistycznych haseł (można nawet powiedzieć że wręcz komunistycznych) i był ostro zwalczany przez władców oraz możnych perskich. Mazdak bowiem twierdził, że Bóg dał ludziom wszystkie dary na ziemi do podziału i ludzie powinni się nimi dzielić w zależności od własnych potrzeb. A dzielić należało się wszystkim, nie tylko bogactwem, nie tylko tym co posiadasz, a z czego nie korzystasz w danej chwili, ale również ludźmi, szczególnie kobietami. Mazak postulował bowiem że należy wprowadzić (m.in.) wymienianie się kobietami (co w społeczeństwie opartym na czystości krwi wśród arystokratów, było nawet nie herezją, a wręcz bluźnierstwem).




Ponieważ jednak informacje na temat ruchu mazdakickiego pochodzą głównie ze źródeł późniejszych (po śmierci Mazaka), część historyków twierdzi, że Mazak w ogóle nie istniał, a został wymyślony na potrzeby rewolucji społecznej króla Kawada I. Jednak należy pamiętać że syn i następca Kawada - Chosroes I Anuszyrwan ("Nieśmiertelna Dusza"), który jak tylko mógł prześladował mazdakitów, zapewne zniszczył również wszelkie wcześniejsze informacje na temat tego ruchu religijno-społecznego. Jedynym zachowanym (w kilku fragmentach) źródłem wiedzy na temat tej religii z czasów życia Mazdaka, są pisma Joszuy Stylity z ok. 507 r. (Przekazy Prokopiusza, Agathiasa i Malalasa powstały już w okresie późniejszym, podobnie jak teksty arabskie na ten temat). Przybliżają one postać z samego Mazdaka i jego religii (choć przekazy te czasem są ze sobą sprzeczne). Mazdak syn Bamdada  (według arabskiego kronikarza - Tabariego) pochodzić miał z Madaraja nad Tygrysem (inne przekazy twierdzą że urodzić się miał w Tebryzie lub Istacharze). Był on kapłanem zoroastryjskim, który coraz bardziej zaczął przechylać się ku manicheizmowi (wówczas w zoroastryzmie uważanego za herezję). Mazdak (podobnie jak prorok Mani - twórca manicheizmu, żyjący w latach 216 - 277) od ok. 480 r. zaczął twierdzić że świat jest poddany nieustannej walce sił Światła i sił Ciemności. Bóg Światła otoczony jest czterema mocami: Rozumem, Pojmowaniem, Pamięcią i Radością. Owe moce kierują sprawami świata poprzez siedmiu wezyrów, którym towarzyszy dwanaście duchów. Zarówno w świecie, w kosmosie jak i w samym człowieku toczą ze sobą nieustanny bój siły Światła i siły Ciemności, a oczyszczenie ludzkiej duszy jest możliwe poprzez poznanie wiedzy, która niestety jest przeznaczona tylko dla nielicznych. Pokój, radość i bezpieczeństwo jest oczywiście możliwe na tym świecie, pod warunkiem życia zgodnie z przykazaniami jakie głosił Mazdak. 

Mazdak co prawda czerpał z manicheizmu, ale nie bezpośrednio z nauk maniego a jednego z jego późniejszych uczniów - Bundosa oraz Zaradusztry Chrosakana z Fasy w Farsie (żyjącym w III wieku). To właśnie (szczególnie od tego ostatniego) wziął koncepcję równości wszystkich ludzi, ale równości na zasadzie że wszyscy na początku byli jednakowi, bo takimi ich stworzył Bóg Światła (Ahura Mazda). Bóg Ciemności zaś (Aryman) stworzył pieniądze i wszelkie dobra aby poróżnić ludzi, stworzył też kobiety, aby ludzie o nie walczyli. Tak zrodziła się nienawiść i wojna, ażeby tego uniknąć należy powrócić do pierwotnego systemu Boga Światła, czyli wspólnoty i jedności. Należy więc znieść wszelką własność, a ludzie powinni czerpać ze wszystkich owoców stworzenia. Kobiety również muszą stać się wspólną własnością wszystkich mężczyzn aby uniknąć niepotrzebnych walk, konkurencji i  nienawiści. Gdy w 488 r na tron Persji wstąpił zaledwie 15-letni Kawad I, był on przepełniony duchem wielkich reform społecznych, wielkich zmian (chciał np. wznowić plany swego ojca - Peroza, budowy łaźni na wzór rzymski, z czym nie godzili się kapłani zoroastryjscy). Sam Kawad był pacyfistą i wegetarianinem, pragnął też polepszyć byt swych poddanych, którzy cierpieli w wyniku częstych wojen zarówno z Rzymianami na zachodzie jak i z Heftalitami na wschodzie, a do tego doszła jeszcze straszliwa susza i zaraza trwająca 7 lat (mniej więcej od 483/84 r.). Poza tym król uzależniony był od woli możnych rodów, szczególnie dwóch najpotężniejszych: rodu Karin i rodu Mihran. Ponieważ jednak walka na dwa fronty z reguły skazana jest na klęskę, młody król musiał wybrać stronę, ponieważ owe rody wzajemnie ze sobą również były skłócone. Ponieważ groźniejszym przeciwnikiem był zarządca Sistanu (który rządził w tej prowincji niczym prawdziwy król, a poza tym kontrolował skarbiec królewski i większą część armii) Zarmihr (zwany Sochrą) z rodu Karin, wsparł więc w walce z nim Szapura Mihrana. Zarmihr Sochra został ostatecznie pokonany w bitwie w pobliżu Ktezyfontu w 493 r. i uwięziony w tamtejszym lochu. Człowiek ten jednak był tak potężny, że nawet będąc w lochu szkodził władzy Kawada, ten ostatecznie kazał go uśmiercić (493).




Wkrótce potem młody król dowiedział się o szerzącym się w kraju ruchu herezjarchy Mazdaka, który nawoływał do pokoju i głosił jedność wszystkich ludzi. Zaprosił go do stolicy i przyjął bardzo dostojnie. Następnie prowadził z nim częste dysputy i ostatecznie sam nawrócił się na mazdakizm. Teraz Mazdak nie opuszczał króla ani na krok i gdy ten siedział na tronie, Mazdak stał u jego boku. Przedstawiciele wielkich perskich rodów byli przerażeni tym co się działo, a mianowicie Mazdak - stojąc u boku tronu władcy - napominał ich oficjalnie, aby oddali swoje bogactwo biednym i to nie tylko swoje bogactwo, ale również swoje córki i żony. Można sobie wyobrazić co ci ludzie wówczas myśleli i jak bardzo byli przerażeni tak radykalnymi hasłami, głoszonymi pod okiem władcy. Mazdak kazał im, żeby nie tylko oddali swoje pieniądze ludowi, ale żeby swoimi żonami dzielili się z pospólstwem - twierdząc, że wówczas gdy nie używają swoich żon, mogą je oddać innym 🤭. Możni zaczęli się zbierać potajemnie i radzić co robić dalej. Większość była zdeterminowana do tego że należy zabić Kawada i Mazaka (wcześniej jednak wyrywając mu język i wydłubując oczy). Ostatecznie postanowiono jedynie obalić króla i zamknąć go w Zamku Zapomnienia w Chuzestanie. Tak też się stało 496 r. Mazdakowi udało się jednak uciec i schronić się wśród swych współwyznawców. Natomiast Kawad długo nie siedział w Zamku Zapomnienia, gdyż ucieczkę umożliwiła mu jego siostra-żona Sambika (496 r.), po czym zbiegł do Heftalitów. Z ich pomocą powrócił dwa lata później (obiecując płacić im daninę) w zamian za wsparcie i odzyskał tron, usuwając zeń swego brata Zamaspa (panował w latach 496 - 498). Powrót umożliwiła mu również kolejna klęska głodu jaka wybuchła w kraju, a głodny i zdeterminowany lud rzucił się szturmem na magazyny zbożowe, rabując i plądrując co tylko się dało. Kraj popadał w anarchię, do której świadomie dokładał się Kawad. Po zdobyciu władzy ponownie zaprosił on do Ktezyfontu Mazdaka, i zaczął wprowadzać radykalną rewolucję mazdaistyczną, połączoną z mordowaniem arystokratów którzy doprowadzili do jego upadku i uwięzienia (choć Mazdak głosił pokój i wyrzeczenie się walki, to jednak Kawad - sam pacyfista - to jednak twierdził, że nie może zabronić ludowi który dąży do sprawiedliwości mordować swoich ciemiężycieli i samemu nawoływał do takich zbrodni). Dochodziło do dantejskich scen, podczas których, od tych którzy chcieli ocalić życie, król wymagał przyjęcia nowej wiary, a to wiązało się z rozdaniem większości majątku i oddaniem własnych kobiet tym, którzy tylko tego zapragnęli. To było coś nieprawdopodobnego co nigdy wcześniej w historii Persji się nie zdarzyło.




Oczywiście nienawiść jaką przejawiał Kawad do tych, którzy byli sprawcami jego upadku i uwięzienia, częstokroć przesłaniała mu umiejętność logicznego myślenia. A powinien zdawać sobie doskonale sprawę że jeśli upadnie system który jego samego uczynił władcą, to jego władza upadnie, a lud, który teraz morduje wielmożów, może zacząć dobierać się i do królewskich pieniędzy oraz królewskich kobiet. W pewnym momencie Kawad przestał panować nad tym, co dzieje się w jego królestwie, a kobiety były sprzedawane na targach niczym owce. Żeby opanować nieco sytuację w kraju i rozładować ów rewolucyjny zapał swojego ludu przerzucając go na zewnątrz, w 502 r. Kawad rozpoczął wojnę z Rzymem. Rozbudzony entuzjazm ludu przełożył się teraz na działania militarne, w 502 r. Persowie zdobyli Teodosiopolis (dzisiejsze Erzurum), a w 503 r. Amidę - dwie potężne twierdze. Walki trwały do 506 r. i ostatecznie zakończyły się zwycięstwem Persów, gdyż Rzymianie musieli zapłacić ogromną kontrybucję za zwrot Amidy. W kraju zaś zapanował reżim mazdakicki, a ludzie mieli żyć zgodnie z nakazami owej religii. Kawad nakazał bowiem aby mężczyzna który ze swoją żoną nie może mieć dzieci, mógł sobie pożyczyć żonę innego mężczyzny i spłodzić z nią dzieci. Ok. 513 r. Kawadowi urodził się syn, którego nazwał Chosroes, a trzeba pamiętać że przez ten cały czas u boku króla był herezjarcha Mazdak, i gdy młody książę skończył dziesiąty rok życia, zrodziła w nim się potężna nienawiść do tego byłego zorastryjskiego kapłana, której apogeum stało się prześladowanie wyznawców mazdakizmu z chwilą objęcia władzy przez Chosroesa I w 531 r. A powodem tej nienawiści było wydarzenie, które miało przyjść do legendy. Mianowicie pewnego razu król Kawad przebywał w komnacie wraz ze swą małżonką i matką Chosroesa (kobietą wywodzącą się z jednego z siedmiu najpotężniejszych rodów perskich), gdy nagle do komnaty tej wszedł Mazak i zwrócił się do króla z żądaniem: "Daj mi ją! ponieważ pragnę zaspokoić z nią swoje pożądanie". Król będąc gorliwym wyznawcą nowej religii, a jednocześnie nie chcąc aby uznano, iż zmusza lud do praktyk których on sam nie przestrzega, polecił małżonce aby udała się z Mazdakiem. Widząc to młody książę Chosroes upadł przed ojcem do stóp, błagając aby oszczędził matce takiego upokorzenia. Kawad odrzekł, że prosić o to może tylko Mazdaka, po czym młody książę upadł przed nim do stóp, ucałował jego stopę i wybłagał aby puścił jego matkę. To wydarzenie ponoć miało wstrząsnąć księciem i spowodowało w nim ogromny uraz, który przerodził się w nienawiść, w żywą nienawiść do Mazdaka i wszystkich jego współwyznawców i gdy tylko przejął władzę rozpoczął krwawe prześladowania (opowieść ta pochodzi z "Księgi Pieśni" arabskiego historyka z X wieku, Abu-Fardża Al-Isfahani).




To co działo się w Persji przez prawie 30 lat po odzyskaniu władzy przez Kawada, niektórzy historycy nazwali "seksualną anarchią", gdyż prawo pozwalało każdemu (dosłownie każdemu) wejść do czyjegoś domu i wziąć sobie czyjąś żonę lub córkę, jeśli mu się spodobała i z nią spółkować. Dziś wydaje się to nie do pomyślenia, ale tak właśnie było. Wreszcie doszło do tego że rozbito rodzinę, ojcowie nie uznawali dzieci które rodziły im ich żony, bo nie wiedzieli czy są ich ojcami, dzieci miały w pogardzie ojców którzy się nimi opiekowali, bo też nie wiedzieli czy to oni ich spłodzili. Szlachetne kobiety były brane jak zwykłe ladacznice tylko na żądanie jakiegokolwiek łotrzyka, który wykorzystywał sytuację dla własnych potrzeb (nawet Sambika siostra-żona Kawada, aby uwolnić go z Zamku Zapomnienia musiała wcześniej oddać się strażnikowi, by ten umożliwił jej spotkanie z mężem, a potem kazała owinąć Kawada w dywan i wynieść, informując strażnika że wynosi ubrudzone krwią menstruacyjną ubranie, a ten aby się nie pobrudzić "nieczystą krwią", nie sprawdził tego). Nie wiadomo też na ile opowieść z "Księgi Pieśni" al-Isfahaniego jest prawdziwa, ale wydaje się że stosunek Kawada do Mazdaka ok. 523/524 r. zaczyna się zmieniać. Ok. 525 r. został oskarżony (o jakieś duperele) i zgładzony jeden z filarów frakcji mazdakickiej Sijawiusz, człowiek który w 498 r. pomógł Kawadowi wrócić do władzy. Wkrótce potem ok. 530 r. (zapewne w 528 r.) Kawad uderzył w samego Mazdaka który przestał być mu już potrzebny. Mazdaq był pewny swego ponieważ sądził że opierając się na ludzie którego pragnął uzbroić jako swoją obronę, że to zapewni mu bezpieczeństwo, ale pomylił się. Zanim nie stanął nikt z wielkich magnatów, żaden przedstawiciel wielkich rodów, a tylko to w ówczesnej Persji gwarantowało bezpieczeństwo. Lud nic nie znaczył, ponieważ jego entuzjazm mógł co prawda być szybko rozpalony, ale równie szybko gasł. Tak więc gdy mazak przestał być potrzebny, król Kawad zaprosił go na dysputę z kapłanami zaratusztriańskimi, a gdy ten tylko się zjawił został natychmiast uwięziony i zgładzony (wraz ze swymi najbliższymi towarzyszami). Król zaś na swego następcę wyznaczył nie najstarszego syna i zwolennika Mazdaka - Kawusa, tylko najmłodszego Chosroesa (średni syn - Zamasp był wykluczony z następstwa tronu, jako że stracił oko i ten defekt fizyczny uniemożliwił mu objęcie władzy). Tak więc po 30 latach rządów mazdakitów, jeszcze Kawad obalił system który wspierał przez większą część swego życia, a jego syn Chosroes I Aniszirwan rozpoczął prześladowania tej sekty religijnej, które trwały również w czasach rządów wspomnianego wyżej Chosroesa II - wnuka Aniszirwana.


CDN.

niedziela, 26 listopada 2023

WINO, KOBIETY I... TRON WE KRWI - CZYLI PONURY CIEŃ BIZANCJUM - Cz. XXXIII

NIM JESZCZE 
NAD KONSTANTYNOPOLEM
ZAŁOPOTAŁ ZIELONY
SZTANDAR MAHOMETA





III

RZYMIANKA Z WYBORU

(W TROSCE O SYNA)

Cz. VII







KRÓL KRÓLÓW
Cz. VII


 Po zawarciu traktatu pokojowego między Rzymem a Partami w Rhandei (63 r.) nowy władca Armenii z dynastii Arsacydów - Tirydates I (brat króla Wologazesa I), złożył swą koronę przed wizerunkiem Nerona, na znak, iż uznaje protekcję i opiekę Rzymu. Koronę te miał odzyskać w Rzymie, gdzie zostałby oficjalnie uznany za rzymskiego klienta i sojusznika. W rzeczywistości jednak traktat w Rhandei  był ogromnym sukcesem Partów (a raczej dynastii Arsacydów), natomiast realnie klęską Rzymian, gdyż musieli się oni zgodzić na oddanie Armenii w ręce wrogiej im dynastii partyjskiej. Nie od razu jednak Tirydates udał się do Rzymu. Najpierw przez kilka kolejnych lat starał się umocnić swą władzę w Armenii, reformując również jej strukturę administracyjną (oczywiście na wzór partyjski). Ponieważ teraz nastały pokojowe czasy we wzajemnych relacjach rzymsko-partyjskich, warto kilka słów powiedzieć na temat owych reform, jakie na wzór partyjski wprowadzał Tiridates w Armenii. Wychowany w kulturze zorastryjskiej i sam będący kapłanem Ahura-Mazdy, zaczął przede wszystkim ten właśnie kult wprowadzać do Armenii, wcześniej jednak ustanowił Radę (po grecku - Synedrion), złożoną z członków rodziny i najbliższych krewnych oraz kapłanów ("mędrców" i magów) Państwo było bowiem prywatną własnością władcy i tak też było traktowane, a król z każdym swym poddanym mógł uczynić co tylko zapragnął. Teoretycznie podobnie było w Rzymie, ale tylko teoretycznie. Dlaczego? A choćby dlatego że cesarz który również był żyjącym Bogiem i herosem w jednym, tak naprawdę musiał przestrzegać prawa, a od czasów obalenia królów (509 r. p.n.e.) Rzymianie wprowadzili kilka praw podstawowych chroniących wolności osobiste jednostki, a jednym z takich najważniejszych ustaw była Lex Valeria de Provocatione (Ustawa Waleriusza o Prawie do Odwoływania się). Chroniła ona lud rzymski przez całą Republikę i przez okres Pryncypatu przed samowolą władzy urzędniczej. Każdy obywatel miał bowiem prawo odwołania się najpierw na Zgromadzeniu Ludowym do konsulów, a potem (gdy ich obowiązki przejęli cesarze) również do cezara. 

Z tego prawa (jako obywatel rzymski) skorzystał również św. Paweł, gdy bowiem został oskarżony o wzniecenie rozruchów w jednej ze świątyń rzymskich, aresztowano go i zamierzono odesłać do Palestyny, gdzie miał być sądzony w Cezarei Nadmorskiej jako Żyd (61 r.). Zdając sobie jednak doskonale sprawę, że tam czeka go wyrok śmierci z rąk rzymskiego namiestnika, powołał się właśnie na prawo Waleriusza i możliwość odwołania się do cesarza jako obywatel rzymski. Takie odwołanie cesarz musiał rozpatrzyć osobiście a nie przez pełnomocników i Paweł stanął przed obliczem Nerona (początek 62 r.) i przedstawił mu swoją wersję zdarzeń, twierdząc że został niesłusznie oskarżony. Neron go uniewinnił i pozwolił udać się w dalszą drogę. Świętego Pawła ocalił więc przede wszystkim fakt, że był obywatelem rzymskim, gdyby bowiem nie miał obywatelstwa (jak większość Żydów), zginąłby zapewne ukrzyżowany w Cezarei Nadmorskiej w Palestynie. Nic więc dziwnego że zdobycie obywatelstwa rzymskiego było tak pożądane wśród lokalnych bogaczy z różnych krajów, gdyż przede wszystkim dawało ochronę przed samowolą urzędników, a po drugie również bezpieczeństwo fiskalne, jako że obywatele rzymscy byli zwolnieni z ogromnej większości podatków i danin. Wielu więc było gotowych oddać fortunę w zamian za uzyskanie obywatelstwa dla siebie i swych potomków. Juliusz Cezar dość hojnie rozdawał obywatelstwo (nawet pozwolił elicie plemienia Eduów - czyli swych sojuszników z wojny galijskiej wejść do senatu), zmieniło się to w czasach Cezara Oktawiana Augusta, który uważał że obywatelstwo jest zbyt cennym dobrem aby je rozdawać za pieniądze i gdy pewien lokalny wielmoża poprosił jego żonę Liwię  aby wsparła jego prośbę o przyznanie mu obywatelstwa (gdyż nie chciał płacić wysokich podatków) Oktawian stwierdził że gotów jest zwolnić go z tych podatków, ale obywatelstwa mu nie przyzna, bo to byłoby pohańbienie tego czym w jego mniemaniu był obywatel rzymski. Mówiło się bowiem "Civis Romanus Sum" ("Jestem Obywatelem Rzymskim") i te słowa stanowiły zarówno rodzaj tarczy ochronnej, jak i (szczególnie na prowincji) otwierały praktycznie wszystkie drzwi.




Zacznijmy może jednak od religii, gdyż Tirydates I - nowy król Armenii był nie tyle wyznawcą wiary Zoroastra, co po prostu mitraistą, wielkim kapłanem Boga Mitry. Mitra zaś miał być największym i najsilniejszym spośród Jazatów (Aniołów) stworzonych przez Ahura-Mazdę. Według Maneckija Muservanija Dhala zorastryjskiego kapłana i autora "Historii zaratusztrianizmu", Mitra jest: "Najsilniejszy z wszystkich Jazatów, mocnej budowy, jest zawsze czynny, najszybszy, zawsze zwycięski. Ahura Mazda stworzył go najcudowniejszym z Jazatów (...). Jest wszechwiedzącym, lśniącym, błyszczącym, promieniejącym, najsilniejszym, najinteligentniejszym, zwycięskim, cudownym, bohaterskim, odważnym wojownikiem, pierwszym przywódcą, wielkim panem, władcą, dobroczyńcą, bohaterem. Jest on zawsze czujny, mężny, najważniejsze spośród Zgromadzenia (...) Mitra jest bardzo litościwy, jest opiekunem i strażnikiem żywych stworzeń, walczącym z demonami. Mitra jest panem bezkresnych pastwisk, który daje dobre pastwiska i szczęśliwe mieszkanie, wraz z pełnym radości życiem. Mitra jest geniuszem wszelkiego światła i stróżem światła słonecznego, jest zwiastunem i heroldem świtu. Mitra stoi wyżej od wschodzącego słońca i stamtąd strzeże wszystkich aryjskich sadyb. Mieszkanie Mitry znajdujące się wysoko w górze jest przestronne, a nie ma tam nocy ni ciemności, ani zimnego wiatru, ani gorącego wiatru, ani choroby, ani nieczystości, ani śmierci. Mitra daje roślinom ciepło i życie, a ziemię obdarowuje urodzajnością. Mitra jest strażnikiem w królestwie niebieskim, skąd nadzoruje bezmiar wszechświata. Nic się nie ukryje przed jego wzrokiem. Ma dziesięć tysięcy wywiadowców, którzy są jego posłańcami przychodzącymi z nieba i przemierzającymi świat. Mitra jest wrogiem wszelkiego kłamstwa i fałszu. Jest on strażnikiem prawdy. Jest on światłem, a światło jest równoznaczne z prawdą, ciemność zaś z fałszem. Mitra walczy z kłamstwem i wszelkim fałszem, starając się zniszczyć demona fałszu, a tym samym umocnić królestwo prawdy. (...) Mitra strzeże kontraktów i przysiąg. Jeśli ktoś łamie je lub nie dotrzymuje, kara spada nie tylko na niego, ale i na jego krewnych".

To tyle jeśli chodzi o samego Mitrę, natomiast warto powiedzieć również że mitraizm różnił się i to sporo od religii zaratusztriańskiej, która dominowała szczególnie w Persji, ale również i w krainach północnych skąd wywodzili się Partowie (kraj Dahów, Hyrkania, Sogdiana, Margiana). Co prawda władcy partyjscy wyznawali zaratusztrianizm, ale po obaleniu Arasacydów przez Ardaszira i założeniu perskiej dynastii Sasanidów (którą obalą dopiero następcy Mahometa, zaprowadzając w Persji nową wiarę w Allaha), zorastryjscy kapłani zdobyli więcej władzy niż mieli do tej pory. Wydaje się więc jakoby Partowie nie byli do końca uważani (szczególnie przez kapłanów) za pełnoprawnych wyznawców Ahura Mazdy. Czciciele Awesty budowali swe otwarte świątynie ognia, natomiast wyznawcy Mitry budowali świątynie podziemne, najczęściej gdzieś w grotach i jaskiniach, ewentualnie gdzieś w katakumbach, ale zawsze starali się nadać im kształt stożka w taki sposób, aby przypominały górę (Mitra bowiem miał narodzić się w jaskini cały nagi, jedynie w czapce frygijskiej na głowie). Pierwsi mitraiści przybyli do Italii w 57 r. (czyli dopiero w czasach Nerona), a z czasem znacznie się rozprzestrzenili, szczególnie w zachodniej i północnej części Imperium Rzymskiego (szybko też popadli w konflikt z chrześcijanami, a o ich wzajemnych walkach szczególnie w III wieku naszej ery już nieco pisałem). Mitra miał być również odkupicielem i zbawcą ludzkości, co spowodowało że doszło do konfliktu z rodzącym się chrześcijaństwem (tym bardziej że miejsca modlitw chrześcijan - którzy również zbierali się w podziemnych katakumbach, mogły być mylone z mitreami, szczególnie w Italii lub w zachodnich prowincjach Cesarstwa). Różnica pomiędzy tymi religiami polegała jednak na tym, że według chrześcijan Jezus Chrystus miał odkupić ludzkość poprzez własną śmierć na krzyżu, natomiast mitraiści twierdzili, że bóg Mitra uczynił tak wkrótce po swoich narodzinach, zabijając byka i tym samym stając się dobroczyńcą i odkupicielem ludzkości.

Było siedem stopni wtajemniczenia w mitraizmie, wszystkie dostępne tylko dla mężczyzn (kobiety zresztą uważano za istoty niepełne, czyli takie które nie posiadają nieśmiertelnej duszy. Dusza kobiety rodziła się i umierała wraz z nią, a stawała się nieśmiertelna tylko wtedy, jeśli wyprosił o to Ahura Mazdę jej mąż, ojciec lub inny męski opiekun i tylko wtedy jeśli była mu wierna, oddana i posłuszna. Co ciekawe - w dużej mierze to właśnie stosunek do kobiet zadecydował o zwycięstwie chrześcijaństwa kosztem mitraizmu w Cesarstwie Rzymskim, pomimo faktu że mitraizm naprawdę był bardzo popularną religią, szczególnie wśród żołnierzy strzegących północnych granic Imperium. Ale w chrześcijańskich gminach istniała pozycja diakonis już od najwcześniejszych lat tworzenia się nowej religii - wcale nie rzadko przewodzącym całym ośrodkom diecezyjnym, natomiast w mitraizmie nie ma żadnych tego typu przypadków zaangażowania kobiet w kult Mitry, a jeśli już to był to kult stricte służebny. Zresztą zauważmy że Jezus wbrew opiniom nawet własnych uczniów wychowanych w religii mojżeszowej zwracał się często do kobiet, rozmawiał z nimi jak z innymi ludźmi i traktował na równi, co nie było akceptowane i było uważane za dziwne a nawet niedorzeczne i często niezrozumiałe nie tylko dla faryzeuszy czy sadyceuszy, ale przede wszystkim dla Jego własnych uczniów). Owe siedem stopni wtajemniczenia mitraistycznego otrzymało nazwy: Kruk, Pan Młody, Żołnierz, Lew, Pers, Goniec Słońca i Ojciec a wszystkie przyporządkowane były do jednego z ciał niebieskich: Merkury, Wenus, Mars, Jowisz, Saturn, Księżyc i Słońce. Oczywiście najniższym stopniem wtajemniczenia był "Kruk", najwyższym zaś "Ojciec". Ojciec (czyli Pater) był zwierzchnikiem każdej gminy mitraistycznej i to on przewodniczył w misteriach i składaniu ofiar. Niewiele jednak wiadomo o tych ofiarach, ani też o samym kulcie, gdyż mitraiści nie pozostawili po sobie żadnych pism (wszystko co wiemy o mitraistach, wiemy z późniejszych przekazów zaratusztriańskich lub - jak w przypadku nazw siedmiu stopni wtajemniczenia - chrześcijańskich (gdyż taki właśnie podział znalazłem u Świętego Hieronima). Znacznie inaczej przedstawia się dany kult, jeśli trzeba bazować na informacjach z drugiej, albo nawet trzeciej ręki (szczególnie zaś z kręgów wrogich danej religii), niż bezpośrednio od ich wyznawców, ale jak nie ma innej możliwości to cóż zrobić?




Tak więc w bogatym orszaku (wśród którego było wielu zorostryjskich magów) król Armenii - Tiridates I w 66 r. przybył do Rzymu, odwiedzając (prawdopodobnie) największe wówczas miasto świata.



WIZERUNEK PARTYJSKIEGO WŁADCY (od góry i po lewej) 
ORAZ MITRAISTYCZNEGO KAPŁANA (na dole po prawej)



CDN.
 

czwartek, 18 kwietnia 2019

KOBIETA JEST UKORONOWANIEM STWORZENIA - Cz. XIII

CZYLI KIEDY I GDZIE W HISTORII

ISTNIAŁ MATRIARCHAT?


IV

KOBIECY SENAT i

RZYMSKI MATRIARCHAT

(218-235)

Cz. V


RZĄDY JULII MAMEI

(226-235)

Cz. III 





 NADCIĄGA PERSKA APOKALIPSA
Cz. II

 


Tak więc w koncepcji religijnej dynastii Achemenidów perskich, która wyrosła z nauk proroka Zaratusztry spisanych w Gathach, bogiem jedynym jest Ormuzd (zwany również Ahura Mazdą) - jak bowiem pisze prorok: "Żeś Jeden Święty jest, uznałem ciebie, Mazda-Ahuro, gdym zoczył cię raz pierwszy u życia progów, i gdy przy Ziemi ostatnim zwrocie mądrze stanowić będziesz czynu i słowa odpłatę: Złemu zło, dobremu dobry los. Przyjdziesz wówczas, Mazdo, Duchem Świętym, Królestwem, Myślą Dobrą". Bóg ten jednak posiada wokół siebie dziewięć dobrych bytów dodatkowych (które można utożsamiać a aniołami) i jeden byt zły. Najważniejszym z nich jest Spenta Manju (Duch Życzliwy), następnie występują: Asza (Sprawiedliwość), Wohu Manah (Dobra Myśl), potem Armaiti (Zbożność), Haurwatat (Zbawienie), Ameretat (Nieśmiertelność), Aszi (Los), Sraosza (Posłuch) i Atar (Ogień). Złym bytem jest Angra Manju (Duch Niszczyciel), on tworzy listę dewów (demonów), którzy są mu posłuszni (co ciekawe, za jednego z dewów uważa Zaratusztra Mitrę, który w czasach późniejszych, już za dynastii Sasanidów i w Imperium Rzymskim, będzie uważany za boga sprawiedliwości, dobra i zbawienia, oraz... syna Ahura Mazdy. Zaratusztra potępia bowiem przedstawicieli "męskich stowarzyszeń", którzy przelewają krew zwierząt hodowlanych - "nieszczęsnych niemych bydląt" - jak je określa, właśnie jako czcicieli Mitry). Świat jest ciągłą walką Dobra ze Złem, w której człowiek stanowi zarówno przedmiot jak i fundament tej walki. Człowiek posiada Wolny Wybór (Wolną Wolę) i może zdecydować jaką drogę obierze w życiu, bowiem po śmierci czeka wszystkich Sąd Boży tuż przed wejściem na Most Czinwat wiodący do "Domu Pieśni" (czyli do raju). Tam niegodziwcy zostaną rozdzieleni od Sprawiedliwych i trafią do "Domu Kłamstwa", czy też raczej do "Domu Najgorszego Bytowania".

Tam niegodziwcy wieść będą ponury żywot w smutku, nędzy i ciemności, gdzie zewsząd będą dochodzić krzyki boleści. Sprawiedliwi podążą zaś "Drogą Dobrej Myśli" ku "Domowi Pieśni" (lub też "Królestwu Dobrej Myśli"), gdzie wieść będą żywot szczęśliwych po wsze czasy i doświadczać blasku samego Ormuzda. Nie wszyscy jednak ludzie dostąpią jednego z owych dwóch wyborów pośmiertnych, bowiem większość ludzi nie jest tylko ani sprawiedliwa, ani niegodziwa - są po trochu częścią jednego i drugiego. Dlatego też nie mogą dostąpić ani "Domu Pieśni" ani "Domu Kłamstwa", przeto przy Moście Czinwat, pójdą trzecią drogą, wiodącą ku pośredniej siedzibie, w której nie ma co prawda cierpienia i ciemności, ale brak jest też łaski Ormuzda i jego światła. W Gathach Zaratusztra jest przedstawiany jako "Saosyant" ("Zbawiciel") który będzie przeprowadzał dusze Sprawiedliwych przez most Czinwat, natomiast prawdziwy Zaratusztra został zamordowany w wieku 77 lat w świątyni ognia, którą wzniósł dla Ahura Mazdy. Mordu dokonały na nim "wilki" (czyli członkowie "męskich stowarzyszeń" prowadzeni przez kapłanów zwanych karpanami) a konkretnie Turańczyk o imieniu Bratarwahsz. Zaratusztra wcześniej zgromadził wokół siebie grupę uczniów, którzy mieli kontynuować jego dzieło i rozszerzać religię Ahura Mazdy po "wszystkich ziemiach świata". Uczniowie proroka zwani byli "Widwa" ("Wiedzącymi"), lub "Urwatha" ("Stowarzyszonymi") lub też "Fria" ("Przyjaciółmi"). Niestety, ponoć Zaratusztra nie miał dobrego zdania o swoich uczniach i obawiał się że po jego śmierci, jego nauki zostaną wykoślawione lub nawet zmienione. Tak też się stało, bowiem następcy następców proroka (którzy sami siebie już zwali magami), zmienili wiele z pierwotnych założeń zaratusztrianizmu, zawartych w Gathach. 

Jako pierwszy przykład z wielu, podam tylko że księga ta, stała się świata księgą wyznawców Ormuzda, przeto wszystko co tam się znalazło, było uważane za objawione prorokowi, nawet te miejsca, gdzie przechodzi on kryzys wiary, pytając się boga: "Pytam, Ahuro, szczerze mi odpowiedz: zali zaiste prawdą jest, co głoszę?", gdy pyta się czy może być pewien Królestwa? Czy zbożność jego nauk ogarnie wszystkich którym objawione będą jego słowa? Te duchowe pytania zadawane przez proroka (zwanego również "Zbawicielem"), były w późniejszych czasach czytane a nawet śpiewane jako... prawda objawiona przez Ahura Mazdę. Drugą dużą rozbieżnością był choćby stosunek do haomy. Zaratusztra bowiem uważał ten napój za "odrażający płyn", którym raczyli się członkowie "męskich stowarzyszeń" i który miał wypływać z czoła Mitry dodając jego wyznawcom "spermiastycznych" mocy, podczas których gotowi byli do zabijania i składania na ołtarzach ofiarnych owych "nieszczęsnych niemych bydląt". Niestety, napój zwany haomą był już bardzo popularny na terenach dzisiejszego Iranu w czasach samego Zaratusztry (prawdopodobnie żył on w wieku XVIII p.n.e.). Lud pił go z ochotą i uważał za święty, dlatego też magowie z późniejszych czasów nie potępiali haomy a wręcz sami się nim raczyli. Wreszcie też  i bóg Mitra - twórca napitku, stał się świętym synem Ahura Mazdy, który zszedł na Ziemię aby "zbawić ludzkość". Doprowadziło to potem do wykształtowania się koncepcji iż jedynie mężczyżni posiadają duszę nieśmiertelną, daną im bezpośrednio przez boga Mitrę (syna Ahura Mazdy), zaś kobiety tylko duszę śmiertelną. Co prawda dusza kobiety może stać się nieśmiertelną, ale tylko pod jednym warunkiem, jeśli jej mąż (lub ojciec) gorliwie i gorąco będzie się o to modlił do Mitry i jeśli ona sama będzie mężowi całkowicie uległa. Kobieta więc (w mitraizmie) może dostąpić zbawienia tylko na prośbę mężczyzny skierowaną do boga, ale na ową prośbę musi sobie też zasłużyć całkowitym posłuszeństwem (to również było jednym z powodów dlaczego niezwykle popularny w II i III wieku w Imperium Rzymskim kult Mitry - zwłaszcza w armii - przegrał ostatecznie z chrześcijaństwem. Chrześcijaństwo bowiem początkowo było wręcz zdominowane przez kobiety, które częstokroć jako diakonisy przewodziły lokalnym gminom chrześcijańskim).




Tak więc nauki Zaratusztry przez długi czas były zaledwie jednymi z wielu lokalnych wierzeń aryjskich. Nawet założyciel dynastii Achemenidów - Cyrus Wielki, ponoć czcił głównie Mitrę, a nie Ahura Mazdę (choć ten też był obecny, jako jeden z wielu staroirańskich bogów). W dzieciństwie miał zostać wychowany przez niejakiego Mitrydatesa (Mitra dates - "dar Mitry") i choć sam pochodził z rodu książęcego (był synem księcia Kambyzesa I z Persji i księżniczki medyjskiej Mandane. Jego dziadek - król Medów Astyages - któremu Kambizes płacił daninę - uznał że dziecko stanowi niebezpieczeństwo dla jego władzy i postanowił je zgładzić. Dziecko ocalił jednak pasterz Mitrydates, którego żona była też niedawno urodziła i miała mleko. Tak oto młody Cyrus dorastał wśród pasterzy, ale w końcu dostąpił swego powołania, zjednoczył Persów - podzielonych na dwa księstwa - i pokonał swego dziada, tym samym podbijając Medię). Pierwszym krokiem nowego króla, było założenie miasta "Nowej Ery" które nazwał Persepolis. Nie była to jednak stolica polityczna państwa perskiego (stolicą były początkowo Pasargady, a potem, gdy państwo to zamieniło się w Imperium, również Ekbatana, Suza i Babilon, gdzie chociażby znajdowały się królewskie haremy - a wiadomo tam król gdzie jego harem, oraz tam stolica gdzie król). Persepolis pełniło zupełnie inną funkcję - pełniło ono funkcję zarówno religijną jak i historyczną, było bowiem dopełnieniem zwycięstwa Cyrusa nad Astyagesem, co miało symbolizować walkę Dobra ze Złem. Król był bowiem nominowany do zapewnienia zwycięstwa Dobry (a co za tym idzie urodzaju, życia etc.) i wraz ze swym zwycięstwem zaczynał "Nową Erę" (Zaratusztra również twierdził że co jakiś czas Bóg odnawia świat, rozpoczynając nowy okres w dziejach ludzkości). Tak więc Persepolis była miastem przeznaczonym do oprawiania święta "Nowego Roku", które było metaforą odnawiania ery. Król występował wówczas jako obrońca dobra i wyzwoliciel od wszelkiego zła. Prawdopodobnie wówczas odtwarzano scenę z legendy o herosie Traetonie który walczył ze smokiem Ażi Dahaka, który to porwał dwie jego siostry. Traeton jednak ocalił kobiety i zabił smoka. Król pewnie też odtwarzał tę scenę w sposób dość podobny (przy czym rolę smoka zastąpiło zapewne symboliczne wyzwolenie uwięzionych w ciemnościach kobiet, będącego symbolem triumfu Bożego Ducha który reprezentował monarcha-wyzwoliciel). W ten sposób odtwarzano nowy kosmogoniczny cykl życia (kobieta wyzwolona od zła przez króla, płodzi z nim dzieci ku trwałości przyszłych pokoleń świata).

Tego typu odniesienia były kluczowe dla pierwszych władców z dynastii Achemenidów (Cyrusa i Kambyzesa II). Natomiast po śmierci Kambyzesa doszło do przewrotu pałacowego (o którym już pisałem w innym temacie), w wyniku którego władzę przejął mag Gaumata (marzec 522 r. p.n.e.). Był on zapewne wyznawcą zarówno Mitry jak i bogini-piastunki Anahity ("Wilgotnej-Jaśniejącej-Nietykalnej"), który ostatecznie został zgładzony przez księcia Dariusza i jego sześciu towarzyszy (którzy potem byli założycielami sześciu najpotężniejszych rodów Persji): Onofasa, Idernesa, Norondabatesa, Mardoniusza, Barissesa i Artafernesa. Gaumata został zaś zabity w twierdzy Sikajawautisz w okręgu Nisaja w Medii, gdy oddawał się miłości w ramionach "babilońskiej nałożnicy". Nie mając przy sobie broni, walczył do końca roztrzaskanym złotym krzesłem, ale nie miał szans w starciu z siedmioma uzbrojonymi napastnikami, zginął po sześciu miesiącach swych rządów. Nowy król - Dariusz I zwany Wielkim, jak sam twierdził wywodził się od niejakiego Hachamanisza i "dlatego nazywają nas Achemenidami. Od dawna jesteśmy rodem książęcym, od dawna zasiadaliśmy na tronie królów. Ośmiu z mojego rodu było królami, ja jestem dziewiąty, jest nas dziewięciu w dwóch liniach". Król Dariusz zabijając Gaumatę również zapoczątkował nowy kosmogoniczny mini cykl, będący symbolem boskiego cyklu tworzenia nowych światów. Odprawił też zaraz przewidziane ku temu uroczystości Nowego Roku w Persepolis (miasto to służyło zapewne jedynie do owych kultów religijnych i nie jest często wymieniane). W tym celu "ocalił" uwięzione w ciemnościach trzy kobiety, które następnie poślubił (kobiety zostały odpowiednio dobrane). Były to: Atossa i Artystone - córki Cyrusa Wielkiego (czym chciał zalegalizować swoją władzę), oraz Fajdymia - córka jednego z sześciu towarzyszących Dariuszowi przy morderstwie Gaumaty - Onofasa, która wcześniej była też żoną Kambyzesa II oraz... maga Gaumaty. Dariusz był też pierwszym władcą, który zdecydowanie wyznawał wiarę w Ahura Mazdę - jako boga najwyższego (może nawet jedynego). Poza tym Dariusz miał ponoć odbudować zniszczone przez maga świątynie ognia, będące właśnie uosobieniem Ahura Mazdy (nie wiadomo czy to nie jest tylko element późniejszej propagandy, gdyż wydaje się mało prawdopodobne aby mag Gaumata w ciągu swoich półrocznych rządów zniszczył jakiekolwiek świątynie).




 Jednak zaratusztrianizm z czasów Dariusza i jego następców, to była już zupełnie inna religia, niż ta spisana w Gathach przez proroka. Do kluczowych zmian można zaliczyć... kult haomy - czyli napoju który Zaratusztra uznawał za "brudny płyn". W powstałej mitologii okazało się że prorok jednak nie miał złych zdań o tym pobudzającym napitku i że sam podczas modlitwy przy ołtarzu ognia, wycisnął haomę. Napitek ten (który według wierzeń wyszedł z czoła boga Mitry), miał pobudzać mężczyzn do działania (w tym do płodzenia dzieci, więc mógł mieć jakieś właściwości pobudzające erekcję), oraz jako "dawcę życia" i tego "od którego ucieka śmierć". W każdym razie był bardzo popularny w ówczesnej Persji i wręcz uważany za... święty napój proroka. Inną jeszcze zmianą było dodanie Ormuzdowi żon, a w zasadzie "dobrych żon". Były nimi Wody - niewiele o nich wiadomo, tylko to że były. Inną zmianą było wprowadzenie kultu boga Mitry - jako syna Ahura Mazdy. W "Jasztach" - zbiorze pieśni pochwalnych poszczególnych bóstw, znajdujemy taki fragment, gdy Ormuzd mówi: "Gdy na wielkich pastwiskach stworzyłem Mitrę, uczyniłem go tak samo godnym czci i uwielbienia jak ja sam", innymi słowy jest to więc przejęcie do zaratusztrianizmu kultu Mitry, który istniał już w czasach Zaratusztry jako oddzielny byt. Teraz staje się on dziełem "Pana Mądrego", jego dzieckiem, które ma tu na Ziemi (niczym grecki Herakles) pomagać ludziom. Mitra ma wiele twarzy, jest bowiem okrutny i z furią mordujący dewów ciosami swej maczugi, ale jest też łagodny, chroniący ludzi, ich stada i plony. Jest wszechwiedzący i wszystkowidzący - więc nic się przed nim nie ukryje. Porusza się na wozie zaprzężonym w białe rumaki (podarowane mu przez niebiańskiego ojca), a mieszka w Zaświatach, w domu usytuowanym ponad górą Hara (nad sklepieniem niebieskim). Jest wschodzącym słońcem, dającym życie i nadzieję, rozpraszającym ciemności. Jest bogiem-herosem, który poświęca się fizycznej walce z dewami w imię Dobra i Sprawiedliwości. 

Bardzo ciekawe są zaś koncepcje zaratusztrianizmu dotyczące tego co przeżywa dusza po śmierci swego ciała. Już wyżej wspominałem o Moście Czinwat i Sądzie Bożym, jednak jest tam jeszcze coś. W poemacie "Hadokst Nask" (zawartym w Jasztach) jest zapisane iż dusza człowieka sprawiedliwego pozostaje nieopodal swego ciała trzy dni. Pod koniec trzeciej nocy pojawia się wonny powiew wiejący z południa i przybiera kształt "pięknej młodej dziewczyny, promiennej, o białych ramionach, pełnej życia, postawnej i wyprostowanej, słusznego wzrostu i jędrnych piersiach". Zabiera ona duszę sprawiedliwą do "Domu Pieśni" (w "czterech skokach przez trzy sfery niebieskie"). Tam dusza otrzymuje "wiosenne masło" jako rodzaj nieśmiertelnej jedności z Bogiem. Dusza niegodziwca zaś spotyka po śmierci przerażającą jędzę, która zabiera go do "Domu Kłamstwa" i tam otrzymuje truciznę która go pali. Kim jednak jest owa "piękna młoda dziewczyna", która przybywa po duszę po jej śmierci? Otóż jest to daena czyli... własne nieśmiertelne "Ja" owej zmarłej właśnie osoby, które cały czas przebywa w Zaświatach obserwując żyjącą na Ziemi duszę. Przedstawiana jest w archetypicznej roli żeńskiej jako dziewczyna o "jędrnych piersiach", ale zapewne tylko dlatego że religia irańska przede wszystkim zwracała się do mężczyzny, jako najważniejszego ziemskiego dzieła Ahura Mazdy. Kobiece dusze były na uboczu, były mniej ważne, nikt więc o tym nie pisał. Ważnym elementem tej religii było również zmartwychwstanie ciał co także jest symbolem kosmogonicznego odrodzenia świata. Nie wszyscy jednak dostąpią zmartwychwstania - jedynie dusze sprawiedliwych i tych, za których ofiarę złoży "Zbawiciel" (czyli Zaratusztra), a w odrodzonym świecie nie będzie już demonów (dewów) i królować będzie po wsze czasy Dobro i Sprawiedliwość Ahura Mazdy. Tak oto wyglądała religia z epoki Achemenidów. Teraz przejdę do radykalnej zmiany religijnej, jaka miała miejsce po ataku Aleksandra Wielkiego na Persję i jej podbiciu oraz podzieleniu pomiędzy poszczególnych diadochów (wodzów Aleksandra). Triumf hellenizmu - czym się przejawiał i czy przejął część wschodnich elementów religijnych?

  
PRZYBYCIE DAENY JEST RÓWNIEŻ POKAZANE 
W SERIALU "WSPANIAŁE STULECIE"




 CDN.

niedziela, 7 kwietnia 2019

KOBIETA JEST UKORONOWANIEM STWORZENIA - Cz. XII

CZYLI KIEDY I GDZIE W HISTORII

ISTNIAŁ MATRIARCHAT?


IV

KOBIECY SENAT i

RZYMSKI MATRIARCHAT

(218-235)

Cz. IV


 RZĄDY JULII MAMEI

(226-235)

Cz. II





NADCIĄGA PERSKA APOKALIPSA
Cz. I




"Sytuacja staje się groźna i budzi poważne obawy nie tylko w samym Rzymie, ale i we wszystkich krajach" - ta krótka notka Kasjusza Diona, żyjącego w czasach rządów dynastii Sewerów, mówi sama za siebie. Na Wschodzie doszło do zawirowań politycznych tak wielkich, że ich doniosłość musiała odbić się na polityce samego Rzymu i dynamice wzajemnych relacji rzymsko-partyjskich. Oto bowiem dawna, partyjska dynastia Arsacydów została obalona stosunkowo łatwo przez zbuntowanych perskich wielmożów pod wodzą niejakiego Ardaszira (224 r.), a stolica państwa partyjskiego - Ktezyfont - ostatecznie zdobyta w 226 r. Państwo, z którym Rzym zmagał się przez prawie trzy stulecia - ostatecznie przestało istnieć. Zastąpiła je odrodzona Persja, odwołująca się w swej propagandzie do tradycji dawnych Achemenidów, którzy panowali nad wieloma ludami i którzy kontrolowali w swoim czasie cały wschodni basen Morza Śródziemnego. Zajęli wielkie cywilizacje Bliskiego Wschodu - Babilonię, Azję Mniejszą, Egipt i pokusili się nawet o Helladę, które to jednak starcie ostatecznie przegrali (ok. 469 r. p.n.e.). Przez kolejne jednak stulecie stanowili realną siłę na Wschodzie, osłabiona i raczej niezdolna już do ekspansji, ale jednak wciąż na tyle potężna, aby nie pozwolić wydrzeć sobie już posiadanych terenów, a nawet powiększyć stan swego posiadania (układ Antalkidasa-Teribazosa z 387 r. p.n.e. zwany powszechnie po prostu pokojem Antalkidasa) o te greckie miasta i wyspy, które posiadali przed inwazją na Grecję (w 480 r. p.n.e.) i przed powstaniem ateńskiego Związku Morskiego (sojusz Arystydesa Sprawiedliwego z Aten z innymi - początkowo głównie jońskimi - polis, zawarty w Byzantion na przełomie 478/477 r. p.n.e.).

Ta Persja przestała istnieć po ataku Aleksandra Macedońskiego (334-330 r. p.n.e.), a na jego gruzach powstały hellenistyczne państwa, z których największe, najważniejsze i najdłużej istniejące były: syryjskie królestwo Seleucydów i egipskie królestwo Ptolemeuszy (poza tym mnóstwo mniejszych i większych hellenistycznych państewek, istniejących głównie w Anatolii). Państwa te borykały się z wieloma czynnikami wewnętrznymi i zewnętrznymi które osłabiały ich siłę i ograniczały pole działania. Najszybciej rozpadało się grecko-macedońskie władztwo na Wschodzie, w Azji, gdzie już w 304 r. p.n.e. Seleukos I Nikator (pierwszy władca monarchii Seleucydów a wcześniej jeden z oficerów armii Aleksandra Wielkiego), odstąpił indyjskiemu władcy - Czandragupcie Maurji, ziemie zajęte w kampanii indyjskiej (w latach 327-326 r. p.n.e.) obejmujące całe dorzecze Indusu - a to ze względu na odległość tych terenów i trudności związane ze skutecznym nimi zarządzaniem. W połowie III wieku p.n.e. rozpoczął się proces powolnego rozpadu wschodnich posiadłości monarchii hellenistycznych. Ok. 250 r. p.n.e. na terenach obecnego Afganistanu, Tadżykistanu i Pakistanu, powstało królestwo baktryjskie (które też było kierowane przez grecką elitę przywódczą i znane jest jako państwo Greków Baktryjskich). Było to jednak państwo wyrosłe z wewnętrznego podziału, z buntu przeciwko władzy centralnej Seleucydów. "Dany przez Zeusa" czyli Diodotos (Grek lub Macedończyk) pełniący funkcję satrapy Baktriany, wypowiedział po prostu posłuszeństwo swemu królowi - Antiochowi II Teosowi (powód był zapewne taki sam, jak decyzja o oddaniu terenów indyjskich, nieskuteczność lub nawet niemożność skutecznego udzielenia pomocy ziemiom północno-wschodnim Imperium Seleucydów, a przez to konieczność zorganizowania obrony lokalnej, złożonej zarówno z Greków jak i z ludów turkmeńsko-irańskich, czego swoistym hasłem były słowa: "Albo wszyscy chwycimy za broń, albo wszyscy tu zginiemy". Zresztą integracja ludności poszła tak daleko, iż odwiedzający Baktrianę ok. 129 r. p.n.e. chiński dyplomata Czang-Kien, nie był w stanie odróżnić Greków od nie-Greków).

Natomiast z ziem dzisiejszego Turkmenistanu (z terenów Niziny Turańskiej) nadciągało inne niebezpieczeństwo - zewnętrzne. Było to plemię Parnów - koczowników żyjących na stepach Azji Środkowej. Plemię to istniało już w czasach Achemenidów (wymienieni zostali w inskrypcji Kserksesa I z lat 70-tych V wieku p.n.e. jako "Daha") w formie Konfederacji Daha. Byli oni sąsiadami innych koczowników - Saków Haumawargi (w dość rozerotyzowany komiksie francuskiego rysownika Francois Miville-Deschenes, pt.: "Podboje", opowiadającym w sposób fantastyczny o podbojach Hetytów i o walczącej z nimi tzw.: "Hordzie Żywych" złożonej z trzech plemion - Kimmerów pod wodzą Kymrysa, Kallipidów pod wodzą Maraka i Sarmatek - kobiet wojowniczek pod przywództwem królowej Simissee, też jest mowa o zbudowanym przez te trzy plemiona mieście - Haumawardze. Ale jak wiadomo komiks ma swoje prawa, tym bardziej ten zawiera w sobie wiele różnych fantastycznych zjawisk jak choćby latające gryfony oraz magię kilku kapłanów z zatopionej Atlantydy), zamieszkujących Syr-darię. Daha była więc swoistą konfederacją plemion, z których najpotężniejszym stali się właśnie Parnowie. Parnami zaś władała dynastia Arsacydów (Arszakidów), zaś ok. 250 r. p.n.e. na jej czele stało dwóch braci - Arsak (Arsakes) i Tiridad (Tirydates). Oni to (a szczególnie Arsakes) byli założycielami Królestwa Partów (oficjalnie uznaje się rok 247 p.n.e. za początek tego państwa). Już w 238 r. p.n.e. opanowali ziemie Partii, wkraczając tam z terenów tzw.: Dihistanu (Turkmenistan) i wypędzili stamtąd Greków oraz Macedończyków. Co prawda Seleucydom udało się w 211 r. p.n.e. narzucić Parnom zależność lenną, ale była ona czysto formalna, a po klęsce króla Antiocha III Wielkiego w wojnie z Rzymem w latach 192-188 p.n.e. całkowicie zrzucili jakąkolwiek zależność (189 r. p.n.e.). Teraz to Parnowie/Partowie rozpoczęli własną ekspansję, z czego do najsławniejszych należy zaliczyć opanowanie Medii w 147 r. p.n.e., oraz zajęcie Mezopotamii wraz z Babilonem i Seleukią w 141 r. p.n.e.




Rzym po raz pierwszy nawiązał stosunki dyplomatyczne z państwem partyjskim w 95 r. p.n.e. gdy Lucjusz Korneliusz Sulla został wysłany na Wschód, celem przymuszenia wojowniczego króla Pontu - Mitrydatesa VI Eupatora do zaprzestania ekspansji na ziemie sojuszników Rzymu. Sulla spotkał się wówczas nad Eufratem z partyjskim posłem Orobadzosem (to właśnie wtedy, obecny w orszaku Orobadzosa chaldejski wieszcz miał przepowiedzieć Sulli wielką sławę - "Przeznaczeniem tego męża jest stać się największym człowiekiem"). To jednak pierwsze spotkanie dwóch światów - Zachodniego i Wschodniego (mam na myśli tutaj ich późniejszą konfrontację i swoisty podział na rzymsko-grecki Zachód - również z terenami Egiptu, Syrii i Azji Mniejszej - oraz partyjski Wschód, czyli ziemie za Eufratem i górami Armenii Mniejszej), nie należało do udanych. Sulla podkreślił tam bowiem swoją wyższość, przyjmując Orobadzosa niczym na audiencji. Za tę zniewagę król Partów - Mitrydates II skazał Orobadzosa na śmierć. Do pierwszej konfrontacji zbrojnej Rzymu z Partami, doszło w roku 53 p.n.e. gdy Marek Licyniusz Krassus postanowił wmieszać się w wojnę domową w Partii. Na polach pod Carrhae (Karrami) poniósł on jednak upokarzającą klęskę i zginął. Klęska była totalna - poległo prawie 25 000 legionistów a 10 000 dostało się do niewoli, stracono też wszystkie znaki legionowe ("Orły"). Hańbę karreńską zamierzał zmyć Gajusz Juliusz Cezar, ale nie było mu to dane - nim ukończył przygotowania do wyprawy na Partów, zginął zasztyletowany w senacie (44 r. p.n.e.). Do tego tematu powrócił dopiero Marek Antoniusz i w 36 r. p.n.e. wyruszył na Wschód (ponoć miała go wówczas namówić sama Kleopatra, bowiem Antoniusz nieco już skapcaniał w Aleksandrii i zajmował się przyjemnościami stołu oraz łoża - głównie zaś łoża. Gdy więc pewnego razu siedział nad wodą łowiąc ryby i nic nie mógł złapać, królowa rzekła: "Nie do ryb łowienia jesteś stworzony, ale miast i królestw").

Jednak wyprawa z lat 36-35 p.n.e. okazała się pośmiewiskiem a Antoniusz musiał ewakuować się z Partii (stracił tam 3 000 zabitych i 5 000 rannych) i upokorzył się wołaniem o wsparcie Kleopatry, by ta przybyła do Syrii z żywnością, ubraniami i pieniędzmi (uczyniła to czym prędzej, choć bała się podroży morskich a także zimowa pora nie nastręczała do takich wojaży). Antoniusz był jednak w tak kiepskim stanie psychicznym że podczas oczekiwania na jej przybycie... popadł w alkoholizm (co prawda nigdy nie żałował sobie wina, ale wówczas zaczął pić wyjątkowo dużo, a Kleopatra aby go pocieszyć i wyrwać z nałogu organizowała mu nawet... zastępy prostytutek, które miały umilać mu czas jednocześnie odwodząc go od alkoholu). Blamaż wyprawy partyjskiej (podczas gdy w tym samym czasie jego konkurent, władający Zachodem - Gajusz Oktawiusz, lub raczej po adopcji przez Cezara - Gajusz Juliusz Cezar Oktawianus, radził sobie bardzo dobrze, zdobywając Sycylię i kładąc kres tamtejszemu pirackiemu państewku Sekstusa Pompejusza  - młodszego syna Pompejusza Wielkiego - w 36 r. p.n.e.), próbował Antoniusz w jakiś sposób zakryć w miarę udaną wyprawą armeńską z 33 r. p.n.e. Ale ostateczna klęska w bitwie z Oktawianem pod Akcjum (31 r. p.n.e.) i śmierć w Aleksandrii (30 r. p.n.e.), przekreśliła jakiekolwiek plany dalszej wojny z Partami. Oktawian zaś po zdobyciu pełni władzy nie wracał już do tego wschodniego konfliktu, choć oczywiście odzyskanie tych sztandarów spod Carrhae byłoby wielkim osiągnięciem politycznym, szczególnie gdyby udało się to uczynić bez walki. I los się do niego uśmiechnął (bowiem jego zasługi w tym czynie były żadne) i podczas inspekcji krajów Wschodu, przeprowadzanej w latach 22-19 p.n.e. udało mu się osiągnąć ten polityczny sukces, jakim było odzyskanie "Orłów" bez walki (po prostu król Partii - Fraates IV w imię utrzymania dobrych stosunków... zwrócił Oktawianowi sztandary spod Carrhae - 20 r. p.n.e., za co ten odwdzięczył się ofiarowując mu urodziwą niewolnicę o imieniu Musa, która następnie została kochanką króla a gdy urodziła mu syna stała się nawet jego oficjalną małżonką a potem królową, panującą w imieniu syna - Fraatesa V.




Odzyskanie "Orłów" było przedstawione jako wielki sukces Rzymu i osobiście samego Cezara Oktawiana. Przekaz był prosty - spójrzcie jak wielka jest nasza potęga, skoro nawet niezwyciężeni Partowie chylą przed nami swe głowy, karnie zwracając symbole dawnej naszej hańby. Na cześć tego zwycięstwa senat uchwalił wzniesienie łuku triumfalnego a Oktawian odbył triumf, niczym zwycięski wódz wracający z wojny. Następnie znaki bojowe spod Carrhae zostały złożone w Świątyni Jowisza na Kapitolu (potem przeniesiono je do świątyni Marsa Mściciela gdzie już pozostały). Do krótkotrwałego konfliktu politycznego Rzymu i Partii powrócono w 2 r. p.n.e. gdy Oktawian nie uznał Fraatesa V (syna Fraatesa IV i Musy) za króla Partii, a to z tego powodu iż ten... poślubił własną matkę. Konflikt trwał trzy lata, aż wreszcie w 2 r. został załagodzony przez Gajusza Juliusza Cezara - wówczas 21-letniego wnuka Oktawiana, który zawarł z Fraatesem V układ polityczny, przedłużający pokojowe współistnienie obu mocarstw. Pokój trwał długo (nie licząc mniejszych zadrażnień, związanych z walką o tron Armenii), łącznie prawie... 92 lata. Do otwartej wojny doszło dopiero za czasów Nerona. Ta długa, krwawa i ciężka wojna zakończyła się ostatecznie (w 63 r.) sukcesem Rzymu polegającym na tym iż władzę w królestwie Armenii przejął członek dynastii Arsacydów ale jednocześnie miał on tam panować jako wasal Rzymu. Zwycięstwo zostało odniesione głównie dzięki strategicznemu geniuszowi rzymskiego wodza - Gnejusza Domicjusza Korbulona, który następnie stał się bardzo popularny w Rzymie i ostatecznie w 67 r. cesarz Neron, zazdrosny o jego sławę (i możliwość wszczęcia buntu), nakazał mu popełnić samobójstwo, co też ten uczynił. Natomiast władca Armenii z dynastii Arsacydów - Tiridates I złożył Neronowi oficjalny hołd w Rzymie, w roku 66 i znów nastał długi pokój.

Kolejna wojna na Wschodzie wybuchła dopiero w czasach rządów cesarza Trajana, w latach 114-117. Zakończyła się ona wielkim zwycięstwem, po raz pierwszy Rzymianie wkroczyli do stolicy Partów - Ktezyfontu, a Trajan zasiadł na złotym tronie Króla Królów. Zwycięstwo było duże, na zdobytych ziemiach założono trzy nowe prowincje: Armenia, Mezopotamia i Asyria, ale przyćmiło je zarówno powstanie ludności mezopotamskiej jak również wielkie powstanie ludności żydowskiej w Egipcie, Judei i na Cyprze, gdzie dochodziło do prawdziwych pogromów Rzymian i Greków (pamiętam że kiedyś jakiś amerykański profesor żydowskiego pochodzenia stwierdził, że Żydzi nigdy nie zabijali chrześcijan, a chrześcijanie zgotowali im Holokaust podczas II Wojny Światowej. Co za bzdura! Po pierwsze to nie chrześcijanie zgotowali im Holokaust, ale opętani chorą wizją "Narodu Panów" i "Przestrzeni Życiowej" niemieccy naziści. Żydzi mordowali nie tylko chrześcijan ale i pogan od wieków. Powstanie z lat 115-117 jest tego doskonałym przykładem, gdzie właśnie mordowano ludzi tylko dlatego że byli Grekami lub Rzymianami - albo po prostu że nie byli Żydami. Dopiero ściągnięte z frontu partyjskiego legiony ostatecznie położyły kres powstaniu żydowskiemu, znanemu bardziej jako Wojna Kwietusa. Chrześcijan natomiast Żydzi denuncjowali do władz rzymskich już w pierwszych dziesięcioleciach I wieku naszej ery. Potem przyszły żydowskie powstania z lat 66-73 a szczególnie 132-135, gdzie chrześcijanie ginęli w Palestynie tylko za to, że nie chcieli przystać do powstańców. Zresztą Szymon bar Kochba - przywódca powstania kazał ich zabijać mimo to, za sam fakt iż byli chrześcijanami. Doszło tam do ludobójstwa, a sprawcami byli właśnie Żydzi. Nie koniec na tym. Podczas wojny bizantyjsko-perskiej z lat 613-628 Żydzi w Palestynie i Syrii skupowali od Persów wziętych przez nich do niewoli chrześcijan, tylko po to aby ich następnie poddawać torturom tak haniebnym, że ci aby nie zostać sprzedani woleli popełniać zbiorowe samobójstwa. Tak było - Holokaust pogan i chrześcijan był skrupulatnie przeprowadzany przez Żydów od wieków, więc słowa o nieskazitelności "Narodu Wybranego" można uznać za wyjątkowo podłe oszczerstwo). Po śmierci Trajana w 117 r., jego następca cesarz Hadrian zwrócił Partom zdobyte trzy prowincje (ponoć uznał że tak rozległym Imperium nie będzie można skutecznie rządzić).




Pokój przetrwał kolejne 45 lat, gdy po śmierci cesarza Antoninusa Piusa i objęciu władzy przez Marka Aureliusza i Lucjusza Werusa, Partowie uderzyli ponownie na rzymskie posiadłości na Wschodzie (162 r.). Wojna znów zakończyła się sukcesem, ponownie bowiem zdobyto Ktezyfont (165 r.) i gdyby nie zaraza, która zdziesiątkowała legiony (i którą przywleczono potem do Rzymu), utrzymano by całą Armenię i Mezopotamię. Kolejny triumf, to wojna z lat 197-198 w której wyniku cesarz Septymiusz Sewer znów pobił Partów, zajmując Ktezyfont po raz trzeci w historii konfliktów obu mocarstw (198 r.). W wyniku tej kampanii Rzym zdobył dużą część północnej Mezopotamii, tworząc nową prowincję o tej właśnie nazwie. Ostateczny cios wschodniej monarchii planował zadać syn Septymiusza Sewera - Karakalla, który w 216 r. zajął Armenię i całą Mezopotamię. Został jednak zamordowany (217 r.) i władzę przejął niejaki Marek Opiliusz Makrynus, który poniósł klęskę w bitwie pod Nisibis i musiał się wycofać, płacąc olbrzymią kontrybucję w wysokości 200 milionów sestercji. Była to już ostatnia wojna między tymi "dwoma lwami" (jak nazwał Imperium Rzymskie i Królestwo Partyjskie jeden z partyjskich posłów), która znacznie osłabiła oba kraje. Szczególnie zaś Partię, w której siedem lat później doszło do powstania lokalnych wielmożów z Persji przeciwko rządom dynastii Arsacydów i w przeciągu dwóch kolejnych lat upadło państwo, z którym Rzymianie nie mogli poradzić sobie przez prawie trzy stulecia. Teraz na Wschodzie nastało nowe Imperium, które odwoływało się w swej propagandzie do dawnych czasów perskiej potęgi i zwało partyjskich Arsacydów uzurpatorami oraz najeźdźcami (lub po prostu - obcymi. Zresztą odium "obcości" nie udało się Partom zdjąć z siebie nigdy i zawsze partyjska elita uważała że lokalne masy nie biorą ich za "swoich". Ardaszir zaś i inni Persowie odwoływali się do państwowego nacjonalizmu i uważali że są predystynowani do władania tymi ziemiami).

Nim jednak przejdę do tematu wojny Rzymu z tą odrodzoną perską potęgą, warto słów kilka powiedzieć o kulturze i religii państwa partyjskiego oraz po zmianie nowego państwa perskiego. Pierwotnie bowiem Parnowie wyszli znad Niziny Turańskiej, leżącej w kraju o nazwie Dihistan (dziś Turkmenistan). Ich pierwotną stolicą było miasto Abiward, zaś nakropolia władców Parnów mieściła się w Nisie. Po podboju Partii i rozszerzeniu swego panowania na tereny Persji, Mezopotamii i Asyrii, stolicę przeniesiono do Ktezyfontu. Stając się panami wielu ludów (Persów, Medów, Babilończyków, Asyryjczyków i przede wszystkim Greków, których wielu wciąż żyło na wschodzie - co było wynikiem prowadzonej konsekwentnie hellenizacji tych ziem), nie mogli Parnowie odwoływać się do jakiegoś wspólnego, narodowego elementu, będąc jednocześnie obcą władzą. Zresztą nie chcieli też tego czynić, tym bardziej że dwór władców partyjskich był zhellenizowany w taki sam sposób jak dwory greckich królów w Aleksandrii czy Antiochii, a Grecy stanowili główną elitę państwa (zarówno w handlu jak i w rzemiośle i wytwórczości), zaraz po samych Parnach (którzy już wówczas stali się Partami). Partowie nie prześladowali Greków, a ci też łatwo pogodzili się z upadkiem dawnych hellenistycznych monarchii, skoro okazało się że pod "barbarzyńskim" panowaniem można żyć równie spokojnie i dostatnio co wcześniej. Zresztą język grecki był oficjalnym językiem dworu królewskiego, teatr był grecki, monety były greckie (z wizerunkami greckich bogów i z imieniem panującego partyjskiego władcy), a królowie otaczali się greckimi "przyjaciółmi" i "krewnymi".

Jedynie niektóre zwyczaje były jeszcze dość barbarzyńskie, jak choćby podczas oficjalnych posiłków. Macedońscy królowie jadali bowiem wspólnie, wraz ze swymi krewnymi i dworzanami, natomiast król Partów jadał sam, w otoczeniu stojących wokół niego dworzan. Barbarzyńskim zwyczajem było chociażby rzucanie przez władcę kęsów spożywanego posiłku w stronę swoich dworzan, którzy musieli je podnieść z ziemi i zjeść klęcząc u stóp władcy. Otrzymanie takiego "kęsa" było swoistym wyróżnieniem, można bowiem zamiast tego było dostać również chłostę (wszystko odbywało się podczas oficjalnego posiłku władcy), gdzie król osobiście bił swych poddanych, którzy musieli upaść przed nim pokornie na twarz. Poddani zobowiązani byli też składać pokłony przed oficjalnymi posągami władców, wystawianymi w różnych miastach Królestwa (łącznie z wykonanymi ze złota posągami z Babilonu). Mimo to poddanym króla Partów (który szybko przyjął do swej tytulatury zaczepnięty od Achemenidów tytuł: "Król Królów"), i to zarówno Grekom, Babilończykom czy innym ludom - żyło się dość dobrze i dostatnio. Partia była bowiem krainą bogatą i ludną a w połączeniu z Mezopotamią i Persją stanowiła potężne finansowe i polityczne zaplecze partyjskiej elity rządzącej. Były jednak i różnice, jak choćby... religia. O Grekach nie ma co pisać - mieli oni swoich bogów i swoje własne świątynie, które były nawet oficjalnie uznawane przez partyjską elitę za ogólnopaństwowe, ale warto wspomnieć o różnicach religijnych Partów i Persów i to zarówno tych z czasów achemenidzkich, jak i tych którzy wszczęli bunt pod sztandarem Ariowista. Postaram się teraz opowiedzieć przynajmniej o religii Achemenidów.




Jak wyglądała religia w czasach Achemenidów perskich? Zwała się ona zaratusztrianizmem (od imienia proroka Zaratusztry) lub zurwanizmem i opierała się na kilku fundamentalnych zasadach (żeby było jasne - nie wszyscy władcy Persji z dynastii Achemenidów byli wyznawcami tej religii, cześć bowiem - co jest poświadczone w źródłach - oddawała się kultom greckim). Podstawą była koncepcja wolności duszy (człowiek jest wolny i może wybrać dobro i zło), oraz konieczność dążenia człowieka ku Dobru, Prawdzie i Sprawiedliwości (jak również zdecydowana walka ze złem, kłamstwem i nikczemnością). Według zurwanizmu Dobro i Zło zaistniało z chwilą poczęcia dwóch bytów - Ormuzda i Arymana. Pierwotnie bowiem nie istniało nic, istniał tylko Czas lub Przeznaczenie zwane Zerwanem. Zerwan był (według perskich wierzeń) kimś w rodzaju hermafrodyty, czyli posiadał wspólne cechy męskie i żeńskie. Przez tysiac lat składał on ofiary (nie wiadomo z czego i nie wiadomo komu - pewnie sobie samemu) aby począć syna. Zweszcie zwątpił w skuteczność takiej ofiary i w tej właśnie chwili począł dwa męskie byty: Ormuzda "zrodzonego z najczystszego światła" (czyli z ofiar jakie składał) i Arymana "zrodzonego z ciemności" (czyli ze zwątpienia, jakiego wreszcie doświadczył). Ormuzd (zwany także Ahura Mazdą) był piękny a wszystko wokół niego było piękne, wszystko czego się dotknął było dobre. Aryman zaś "był mroczny i cuchnął". Zerwan postanowił jednak że pierwszemu z synów, który wyjdzie z jego łona (hermafrodytyzm), odda włądzę nad światem. Ormuzd poznawszy myśli ojca (lub matki?), poinformował o tym swego brata, ten zaś rozszerzył łono i pierwszy zeń wyszedł, domagając się władzy nad światem. Jako drugi narodził się właśnie Ormuzd, któremu Zerwan chciał oddać władzę.

Jednak ponieważ pierwszą jego myślą było, iż to pierworodny syn będzie rządził i jednocześnie nie chcąc oddać całej władzy w ręce "cudznącego" Arymana, postanowił że obaj bracia będą panowali przez dziewięć tysięcy lat, z czego pierwsze trzy tysiące lat panował będzie Ormuzd, kolejne trzy tysiące lat Aryman, a ostatnie trzy tysiaclecia znominuje walka między braćmi o władzę nad światem. Wspólnie też przystąpili do dzieła stworzenia, a wszystko co uczynił Ormuzd było dobre i piękne, zaś to co stworzył Aryman złe i szkaradne. Ormuzd np. miał stworzyć dusze, które były czyste i dobre, ale Aryman dał im fizyczne ciała, stworzone z piasku i błota, które oblepiły je niczym skorupa - tak narodził się człowiek i wszelkie inne fizyczne życie. Jednak w koncepcji religijnej proroka Zaratusztry (żyjącego najprawdopodobniej w XVIII wieku p.n.e.), postać Zerwana już nie występuje (albo jest przesunięta na zupełny margines), podczas gdy to właśnie Ormuzd (Ahura Mazda) jest bogiem dobra i sprawiedliwości, który stwarza Arymana - boga zła i chaosu. Zaś oddanie się Dobru rozumianemu jako Ormuzd i konsekwentna walka ze złem (czyli z Arymanem) stanowią główny fundament tej religii. Według pism zawartych w Gathach (prawdopodobnie spisabnych albo przez samego Zaratusztrę, albo też jego następców), Zaratusztra jest przekonany o ostatecznym triumfie Dobra nad złem, ale pragnie poznać pewne tajemnice: "Oto proszę Cię, Panie, abyś mi dobrze odpowiedział (...) kto wyznaczył mi drogę ku słońcu  i gwiazdom? (...) kto zamocował ziemię na dole a niebo uczynił z obłoków, by nie runęło? (...) jak dusza, która doszła do Dobra będzie zachwycona? (...) jak pozbyć się zła? (...) jak oddać zło w ręce sprawiedliwości?". Kara dla zła jest swoistą obsesją Zaratusztry (według Gath) i często utożsamia sprawiedliwość z krzywdami jakie sam doświadcza - "Kiedyż się dowiem, o Mądry, czy masz moc wraz ze Sprawiedliwością nad każdym, kto mi grozi". Dopytuje się również: "Kiedy uderzysz w ten brudny płyn?" (pyta, mając na myśli krew zwierząt ofiarnych, składanych na ołtarzach przez aryjskich nomadów z pierwotnych "męskich stowarzyszeń", przeciwko którym wystepuje Zaratusztra z całą mocą).




Zaratusztra nie miał łatwo. Był co prawda zotarem - czyli kapłanem staroaryjskich bóstw pierwotnych (do których zapewne należał również i Zerwan i Ormuzd i Aryman). Był również zapewne śpiewakiem i ofiarnikiem należącym do rodu Spitama. Jak również był żonaty i miał dwoje dzieci (syna i córkę). Ale przez większość swego życia cierpiał niedostatek i wzgardę (w Gathach jest taki fragment, w którym Zaratusztra mówi to wprost: "Wiem o Mądry, dlaczego jestem bezsilny, bo mam małe stado i mało ludzi"). Jego niedola zwiększyła się gdy popadł w konflikt z karpanami (czyli kapłanami pasterzy), wśród których krytykował krwawe ofiary ze zwierząt jako niemiłe Bogu, przez co musiał ratować się ucieczką i zostawił żonę i dzieci same. Po drodze doświadczył wielu niegodziwości (jak choćby na "Moście Zimy" gdzie lokalne książątko Vaepya - obraża Zaratusztrę i odmawia mu prawa przejścia przez most, przez co ten musi "drzeć z zimna"). w Gathach prorok więc zapytuje Ormuzda (pełen rozpaczy i gniewu): "Czy sprawiedliwy zwycięży niegodziwego od razu?" Odczuwa też zwątpienie, przechodzi kryzys (zapewne pod wpływem doznawanych nieszczęść losu): "Co rozkażesz? Jak mam Cię chwalić, jak mam Cię czcić?" (swoją drogą być może doświadczenie przeżyte na Moście Zimy i zniewaga ze strony księcia Vaepyi, stała się podstawą dla stworzenia koncepcji Mostu Czinwat w Zaświatach, na którym to sprawiedliwi zostaną odłączeni od "niegodziwców" i będą mogli przejść do "Domu Pieśni" - czyli do raju). Potem paląc haszysz ma wizje i wydaje mu się że rozmawia z Bogiem. W koncepcji Zaratusztry człowiek jest stworzony po to, aby podążać za Ormuzdem i wybrać w życiu Dobro. Ale jednocześnie jest wolny (ma Wolną Wolę) i sam może o sobie zdecydować. Człowiek nie jest też niewolnikiem Boga (jak to ma miejsce chociażby w hinduizmie, judaizmie i islamie). Zaratuszta uznaje tylko jednego Boga - Ormuzda (Ahura Mazdę) jako "pierwszego i ostatniego" (czyli jako Początek i Koniec). Nie ma prócz niego innych bogów. Tworzy też (w Gathach) modlitwę do Boga: "Panie Przemądry, Najpotężniejszy, Umiarkowanie, które czyni życie dostatnim, Dobra Myśli, Królestwo, usłysz mnie, zmiłuj się nade mną, gdy nadejdzie czas zapłaty".

Co prawda wokół Ormuzda nie ma innych bogów, ale są byty duchowe w postaci bliźniaczych duchów: Spenta Manju (Ducha Życzliwego) i Angra Manju (Ducha Niszczyciela) - czyli innymi słowy to samo co w przypadku stworzenia braci przez Zerwana, tylko tutaj już Ormuzd jest bogiem jedynym. Jednak w przeciwieństwie do zurwanizmu, w zaratusztrianizmie zarówno "dobry" jak i "zły" duch nie jest takim od urodzenia, ale... z wyboru. Co jednocześnie oznacza że jest to ich swoiste zadanie a nie dążenie do panowania nad światem i zwycięstwa dobra czy zła. Zarówno dobry jak i zły duch istnieją tylko dlatego że taka jest wola Ormuzda (w tym przypadku Aryman zostaje utożsamiony z Angra Manju). Musi bowiem istnieć zło, aby człowiek mógł odnaleźć dobro - inaczej to nie zadziała i człowiek nie dostanie się do raju czyli "Domu Pieśni" (innymi słowy poprzez Wolny Wybór ku wsplnemu celowiu jakim jest Zbawienie Ludzkości. Swoją drogą kilka lat temu ksiądz Tiszner powiedział że gdyby wszyscy ludzie byli tak samo majętni, tak samo sprawni i tak samo inteligentni to... nikt by nie był nikomu potrzebny. Dziś zaś neomarksistowska lewica próbuje wszystko ze sobą zrównywać w imię postępu, sprawiedliwości i... różnorodności. Tak, również w imię różnorodności opartej na przymusie akceptacji i ujednolicania na siłę. Zresztą wyrównywanie wszystkiego na siłę prowadzi do totalitaryzmu, a nie do sprawiedliwości, ale czy można oczekiwać logiki od tych wypłowiałych, lewicowych móżdżków? Pamiętam jak jakiś czas temu studentki na jednym z kanadyjskich uniwersytetów podpisywały petycję pod zniesieniem praw politycznych dla kobiet, mimo iż wcześniej byli poinformowani co jest celem ankiety. Mimo to podpisywali, bo myśleli że chodzi o prawa polityczne DLA kobiet. Nie ma co się jednak temu dziwić - ogłupianie dzieci i młodzieży jest celem marksistowskiej rewolucji, która obecnie wprowadza się jako proces ewolucyjny. Miast się uczyć - choćby matematyki czy też logicznego roumowania i kojarzenia faktów - choćby zadawania sobie pytań na określone tematy, jak na przykład co by było gdyby. - można przecież zachęcać dzieci aby się... masturbowały od najmłodszych lat, prawda? Niech od maleńkości wchodzą w tę wszechobecną pornografię, jaki oferuje nam współczesny świat - to bowiem zabije w nich inteligencję, gdyż oczywistym jest że jeśli człowiek skupia się głównie na tym co on, czy inni mają między nogami, to przestaje myśleć o otaczającym go świecie. Takie dziecko nie będzie Einsteinem, Kopernikiem czy Marią Skłodowską-Curie, takie dziecko będzie po prostu bezwartościowym beneficjentem kurczących się dóbr i chcąc żyć, będzie po prostu musiał kraść. Dlatego też myślenie i kojarzenie faktów, których nie przyjmujemy tylko łopatologicznie, ale rozważając je w sposób logiczny zadajemy pytania które mogą doprowadzić do wytworzenia się innych, alternatywnych rozwiązań - a to zawsze pobudza umysł do dalszego działania).



NIE MA LEPSZEGO PRZYKŁADU ZIDIOCENIA KOBIET, JAK WŁAŚNIE FEMINISTKI

         
DOŚĆ DYKTATURY KOBIET! 😂

ALBO JESZCZE LEPIEJ - ANTONI I JAREK PRECZ OD NASZYCH SZPAREK 😍

     
        


W KOLEJNEJ CZĘŚCI WRÓCĘ JESZCZE DO TEGO TEMATU, ABY GO ZAKOŃCZYĆ I JEDNOCZEŚNIE POKAZAĆ JAKIE KONCEPCJE RELIGIJNE DOMINOWAŁY W CZASACH PARTYJSKICH ARSACYDÓW ORAZ JAK PRZEBIEGAŁO SWOISTE ODRODZENIE ZARATUSZTRIAŃSKIE PO ZDOBYCIU WŁADZY PRZEZ ARDASZIRA I JEGO POTOMKÓW


CDN.