Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIŚ WOJTEK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIŚ WOJTEK. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 marca 2021

NASZ DOM, NASZ KRAJ!

JEŚLI ZAPOMNĘ O NICH, 

TO TY BOŻE ZAPOMNIJ O MNIE!

 
 
"GDYBYM SIĘ JESZCZE RAZ URODZIŁ, 
TEŻ BYM WALCZYŁ Z KOMUNĄ"
 
LUDWIK DANIELAK
(jeden z NIEZŁOMNYCH, oczekujący na egzekucję w celi śmierci, 
w trakcie swego ostatniego spotkania z rodziną - sierpień 1955 r.)
 
 
 

 
 

 1 MARCA

NARODOWY DZIEŃ PAMIĘCI ŻOŁNIERZY

NIEZŁOMNYCH/WYKLĘTYCH

 
 
 
 
 
 
 Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Niezłomnych (zwanych też Wyklętymi), jest to święto bardzo młode, wprowadzone dopiero 15 lutego 2011 r., bo wcześniej nie było po temu "atmosfery politycznej". Przez ponad dwadzieścia lat tzw.: "Wolnej Polski" po 1989 r. nie było "atmosfery politycznej" aby upamiętnić bohaterów walczących o wolność, suwerenność i niepodległość naszej ojczyzny (tak, o niepodległość również, gdyż co prawda Polska "pojałtańska" była quasi-niepodległym bytem w rozumieniu prawa międzynarodowego, to jednak istniały pewne próby podważenia tego stanu rzeczy, jak choćby powojenne apele pierwszomajowe o... włączenie Polski jako kolejnej republiki sowieckiej do ZSRS). To pokazuje dobitnie, jaką Polskę zbudowali nam owi "opozycjoniści" z PRL-u, bardzo często sami wywodzący się z rodzin komunistycznych. Katastrofa i cierpienie narodu - jakie spadło na Polskę w 1939 r. trwało (w mniejszym lub większym natężeniu) przez pięćdziesiąt lat, a potem nastała epoka kłamstwa i nihilizmu "transformacyjnego", która również nie sprzyjała oddaniu czci bohaterom. Te wszystkie głosy: "Myślmy o przyszłości, nie o przeszłości", "Wybierzmy przyszłość" - skutecznie zaciemniały Polakom pole widzenia, a ponieważ po okresie komunistycznej nędzy (wyłączając jedynie lata 70-te, czasy Edwarda Gierka), każdy w kraju chciał się dorobić i żyć "jak na Zachodzie", dlatego też takie hasła padały na podatny grunt. Jednak nie da się skutecznie budować społecznego dobrobytu i nie można myśleć o świetlanej przyszłości kraju, narodu i społeczeństwa, jeśli zapomina się o własnej przeszłości. Jeśli burzy się (jak np. w USA czy Wielkiej Brytanii) pomniki twórców państwa, to na czym chcemy budować przyszłość? I pytanie podstawowe - jaką tę przyszłość chcemy zbudować, skoro odrzucamy przeszłość? 

A Żołnierze Niezłomni byli przecież tacy jak my dzisiaj (oczywiście nie było Netflixów ogłupiających młodzież, feminizmów czyniących z kobiet prawdziwe ludzkie "szmaty" - a jest to stwierdzenie jakim one same się posługują, ekologizmów - sprowadzających człowieka do roli zwierzęcia - czyli bezmyślnej, hodowlanej małpki lub świnki, nie było propagandy gender - wymuszającej wchodzenie przebranych za kobiety mężczyzn do damskich ubikacji lub naszpikowanych testosteronem "kobiet" z dyndającą między nogami "sikawką", mordujących żeński sport). To byli tacy sami młodzi ludzie, jak my dzisiaj. Tak samo chcieli żyć, umawiać na randki, uczyć się, pracować, a ponieważ nie mogli zaakceptować nie tyle samego zniewolenia własnego kraju, ale podłego, wsiąkającego w społeczne tkanki - kłamstwa, przyzwolenia na zbrodnię i wszechobecnej nienawiści (głównie wymierzonej w Kościół Katolicki i wszelkiepostawy wolnościowe). Ludziom o duszy nie-niewolniczej, życie w takim kraju, w społeczeństwie odgórnie ogłupianym, podporządkowanym i fizycznie eksterminowanym - było nie pod pomyślenia. Dlatego właśnie skazano ich nie tylko na śmierć fizyczną, ale przede wszystkim na śmierć społeczną, moralną, duchową. Naród miał o Nich zapomnieć, miał wyrzec się wszystkiego, co sobą reprezentowali i o co walczyli. Należało sprowadzić ich do ról animalnych, odczłowieczyć, przypiąć nierozerwalną łatkę "faszysty", "bandyty", "burżuja" czy "kułaka" i walczyć z nimi wszelkimi możliwymi sposobami. To dlatego mordowani w okrutny sposób, wcześniej doświadczywszy nieprawdopodobnych wręcz tortur (wyrywanie paznokci, łamanie żeber, wyrywanie palców ze stawów, wydłubywanie oczu, łamanie kości rąk i nóg i bicie, nieustanne bicie), byli potem wrzucani do zbiorowych dołów śmierci i przysypywani ziemią. Nie pozwolono im nawet na godny człowieka pochówek, tylko wrzucano ich niczym jakieś kreatury - bo nawet zwierząt tak się nie chowa - do zbiorowych mogił i zakopywano w tajemnicy, aby ludzka pamięć nigdy już ich nie odnalazła. Chcieli ich zabić duchowo i w najlepszym przypadku sprowadzić do roli "faszystów" i "bandytów" o których nie warto nawet wspominać. 
 
A oni przecież mieli własne rodziny, żony, dzieci - chcieli żyć jak ludzie, jak my! Ale nie było im to dane, stali się bowiem zwierzyną łowną - i to wbrew sobie samym, gdyż ich walka była od początku skazana na klęskę (oni nie mogli tego wygrać i większość z nich dobrze o tym wiedziała, zaś jedynym "pozytywnym" finałem ich walki, mogła być tylko śmierć na polu bitwy, bowiem gdy dostawali się do niewoli, przechodzili przez piekło tortur, tak, że w wieku 20, 30 lat wyglądali jak starcy, nie mogący poruszać się o własnych siłach, z powybijanymi zębami, połamanymi żebrami i... posiwiałą z nadmiaru bólu głową). A przecież oni nie byli szaleńcami którzy godzili się na śmierć, zdając sobie sprawę że tym samym odbierają sobie szanse na życie, na miłość, na młodość, i jednocześnie pogrążają własne dzieci, gdyż jako: "potomkowie bandyty" nie miały one możliwości chodzić do szkoły (a jeśli chodziły to były upokarzane przez nauczycieli i często uczniów), nie miały szans na żadną dobrą pracę i był uznane za "społecznych wyrzutków". W szkołach musiały pisać kłamliwe elaboraty na zadane pytania typu: "Co towarzysz Stalin zrobił dla polskich kobiet?". Co zrobił - w najlepszym razie mordował im mężów a ich samych skazał na los tułaczych wdów, w najgorszym same trafiały do tworzonych na ziemiach polskich przez Sowietów obozów koncentracyjnych, gdzie był bite, męczone, gwałcone i mordowane. Któż więc pozostający przy zdrowych zmysłach chciałby takiej przyszłości dla siebie i swojej rodziny? I nie chcieli tego również Żołnierze Wyklęci, ale... nie mieli wyjścia. Dla nich nie było odwrotu, gdyż ujawnienie się i złożenie broni nic nie dawało, a wręcz przeciwnie - było jeszcze gorszym wyborem, gdyż właśnie wówczas byli oni aresztowani i przesłuchiwani. Przesłuchania trwały godziny, dni, tygodnie, podczas których używano na nich całą paletę najwymyślniejszych tortur. Bicie nie było najgorsze, najgorszy był fakt, że tego samego doświadczy żona, a dzieci zostaną odebrane i umieszczone w sierocińcu jako "potomkowie bandytów" poddani przymusowej reedukacji.
 
 

 
A do krwawego rozprawiania się z "bandytami" nawoływali wówczas sławni ludzie kultury i sztuki, pisarze, literaci, prezenterzy radiowi (czyli ówcześni celebryci), jak np. pisarka i pedagog - Janina Broniewska vel. Kunig (żona Władysława Broniewskiego), która na łamach "Rzeczpospolitej" w 1944 r. otwarcie propagowała masowe mordy "niepokornych", pisząc: "Aby wypalić zgangrenowane tkanki w zdrowym, żywym organizmie narodu, trzeba środków nie psychologicznych, a czysto fizycznych. Ci bowiem przestępcy nie mają w ogóle psychiki - są gorsi od zwierząt: zdeprawowało ich do cna przebywanie wewnątrz hitlerowskiego zwierzyńca, gdzie wspólnie szarpali ociekające krwią ofiary". A choćby "Orzeł Biały" (nr. 158/1945) pisał tak, ręką swego redaktora: "Reakcja podniosła łeb. Demokracja jej ten łeb ukręci. Nie po to żołnierz przelewał krew, aby teraz bruździły faszystowskie szakale (...) NSZ-owskie watahy zginą pod naszymi ciosami, jak zginął krzyżacki gad. Podpalacze, gwałciciele i grabieżce nie będą plugawić świętej ziemi". I zaczęły się prześladowania, polowania i tortury jakich nie stosowali nawet niemieccy zbrodniarze. Mordowano ludzi za choćby podejrzenie udzielenia pomocy "bandytom", jak w przypadku Aleksandra Iwanickiego ze wsi Zawieprzyce, który co prawda przeżył obławę w maju 1947 r., ale zamordowana została jego żona. Oto co po latach zeznał: "Dowódca obławy przyskoczył do mnie z pistoletem i przystawił mi lufę do głowy. Wiedziałem, że wystrzeli, widziałem to w jego oczach. Krzyknąłem: Panie! Nie strzelaj pan! Ja dużo wiem! To uratowało mi życie. Ale za cenę życia żony. Stała parę kroków za mną, z rocznym dzieckiem na ręce. Doskoczył do niej, w biegu strzelił jej w głowę. Upadła z tym dzieckiem na ręce. Umierała tylko chwilę, dziecko taplało się w jej krwi. Ja zostałem nieludzko skatowany. Inny przypadek, w osadzie rybackiej Wadąg pod Olsztynem miejscowy oddział NKWD uznał że mieszkańcy przekazali mi zbyt małą liczbę ryb. W akcie zemsty zamordowano Stanisława i Stefanię Trąbalów oraz ich 10-letniego syna. Przed śmiercią cała rodzina była nieludzko torturowana (dziecku odrąbano ręce, a rodzicom rozpruto brzuchy). Miało to miejsce w sierpniu 1945 r. 2 maja 1946 r. UB przeprowadziło pacyfikację wsi Wąwolnica - żywcem spalono dwóch mężczyzn, innych okrutnie poraniono ogniem. Łącznie spalono 101 domów, 106 stodół, 121 obór, 120 chlewów. Takie "akcje oczyszczające" (jak je nazywano w partyjnej i ubeckiej nowomowie) przeprowadzane były na terenie całej "pojałtańskiej" Polski.
 
 

 
Mimo to okazało się że "towarzysze radzieccy" nie są wcale zadowoleni z wyników tych "operacji". Podczas wizyty I sekretarza Polskiej Partii Robotniczej - Władysława Gomułki w Moskwie w czerwcu 1945 r. szef Wydziału Informacji Międzynarodowej KC WKP(b) - Georgij Dymitrow, zapytał Gomułki: "Wy jesteście przeciw przymusowemu wprowadzaniu kołchozów. A jak ktoś zechce?", na co ten odparł: "U nas (...) są takie miejscowości, gdzie nasze organizacje partyjne są bardzo silnie sterroryzowane", a Dymitrow na to: "To znaczy, że nie daliście im mocno po mordzie. Jesteście przecież partią rządzącą (...) Trzeba czyścić (...) Trzeba walczyć z reakcją", Gomułka odparł: "Walczyliśmy z reakcją w czasie okupacji i walczymy z nią bezlitośnie teraz (...) Na obóz koncentracyjny, na szerokie aresztowania wśród ludności nie poszliśmy", a Dymitrow: "To racja, bez obozu koncentracyjnego nie obędzie się!". A oto kilka jeszcze relacji z "przesłuchań" stosowanych w ramach owego "czyszczenia". Raport podziemia antykomunistycznego podawał jeszcze w maju 1945 r.: "W białostockim więzieniu NKWD wraz z przedstawicielami Urzędu Bezpieczeństwa stosuje się niesłychanie bestialskie badania aresztowanych żołnierzy Armii Krajowej. Tortury przewyższają okrucieństwo gestapowców. Na przykład badanemu wyciąga się szczypcami język i od spodu przypala się ogniem benzyny. Badany przeważnie umiera na zakażenie". Albo raport zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" z lutego 1946 r.: "Sale i piwnice Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej w Kraśniku są przepełnione, wszystkim stawia się zarzut posiadania broni (...) Aresztowanego kładą na ławie, na nim siada dwóch z UB lub bolszewików, jeden siada na głowie, drugi na plecach, trzeci bije laską w pięty. Przeciętna ilość razów w pięty wynosi tysiąc. Po takim badaniu (...) nie może chodzić ani stać, bo ma kości w piętach rozbite. (...) Aresztowani w Puławach znajdują się w straszliwych warunkach. (...) Metody badań bardzo okrutne, jak gniecenie rąk w prasie lub między drzwiami, bicie gumami w gołe stopy (...) okręcanie rąk przewodnikiem elektrycznym i puszczanie prądu wysokiego napięcia dotąd, aż badanemu zacznie płynąć krew z ust i nosa".

A oto relacja Janiny Matusiak, aresztowanej przez Urząd Bezpieczeństwa w październiku 1950 r. za pomoc udzieloną podziemiu antykomunistycznemu i przewiezioną na przesłuchanie do Suwałk: "Byłam bita w nieludzki sposób przez trzech funkcjonariuszy - oficerów, bito mnie przez całą noc na zmianę, kiedy zobaczyli, że ciało moje jest na pośladkach pocięte, to wówczas kładli namoczoną szmatę na ciało i bili nadal (...) trwało to całą noc (...) przychodził lekarz i obcinał postrzępione ciało ze skórą, ciało było jak galareta i samo odpadało (...) byłam w trzecim miesiącu ciąży, o czym wiedzieli funkcjonariusze UB, którzy mnie bili, i jeszcze mówili, że lepiej będzie, jak poronisz, niż ma się urodzić bandyta (...) dziecko po urodzeniu było słabe i według lekarzy  miało braki kości na plecach, co zresztą było widać gołym okiem, i nie wydawało odgłosu niemowlęcia i mimo opieki lekarskiej dziecko zmarło po dwóch tygodniach". Początkowo można było mieć nadzieję że po zakończeniu wojny prześladowania oraz terror się skończą i jak jak pisał Antoni Heda "Szary" dowódca Armii Krajowej na Kielecczyźnie: "Do momentu aresztowania komendanta Okulickiego, czyli do marca 1945 r., nie prowadziliśmy właściwie żadnych akcji przeciwko "czerwonym". Wyjątkiem były sprawy szpicli. Teraz już nie było wątpliwości, że nie możemy pozostać obojętni wobec rozgrywających się wypadków (...) W miesiącach kwiecień - maj zapełniły się więzienia (...) Polując na mnie - UB aresztowało 8 maja moich trzech braci (...) oraz dwóch szwagrów. Przeszli okropne tortury - niejako za mnie. Braci Stanisława i Jana oraz szwagra Stanisława zamordowano w ciągu kilku tygodni. (...) Na taką serię okrucieństw trzeba było zareagować tak, jak to czyniłem za okupacji niemieckiej: rozbijaniem więzień i uwalnianiem aresztowanych i skazanych". Zresztą nie było innego wyjścia, a sami komuniści mówili otwarcie: "Nikt z wami pieścił się nie będzie, za najlżejsze przewinienie będziemy karać tak, że portki będą z was spadać same, zęby wylecą i przeklniecie godzinę, w której żeście się urodzili. Pamiętajcie, że jesteście zbrodniarzami i tak też będziecie traktowani.  Polsce Ludowej nie jesteście potrzebni. Nie będziemy was oszczędzać". Nic dziwnego że rodziła się nienawiść, a z nią chęć pomszczenia zbrodni i ukarania sprawców, jak mówił  Józef Kolasa "Powicher" z oddziału porucznika "Ognia" (Józefa Kurasia) z Podhala: "Przez miesiąc ich znienawidziłem. Raz na zawsze. Zobaczyłem, co to za ludzie. Bili mnie, kopali, poniżali, poniewierali (...) Zapalone papierosy do nosa mi pchali. Tak Polacy Polakom robili".
 
 

 
I zrodził się nowy, antykomunistyczny a tak naprawdę wolnościowy ruch konspiracyjny - zwany też niekiedy Drugą Konspiracją (w odróżnieniu od tej z czasów wojny i niemieckiej okupacji). Powstało wiele małych organizacji (doliczono się ok. 1000), często o zasięgu zaledwie lokalnym, skupiających głównie młodzież, choć istniało też kilka większych organizacji, jak choćby Wielkopolska Samodzielna Grupa Ochotnicza "Warta" podpułkownika Andrzeja Rzewuskiego "Przemysława" (jego rejon działania to głównie Wielkopolska, lecz już na jesieni 1945 r. organizacja ta, wbrew dowódcy, została zmuszona przez władze WiN-u do samorozwiązania), Konspiracyjne Wojsko Polskie kapitana Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca" (rejon działania centralna i zachodnia Polska, ostatnie oddziały KWP zostały rozbite dopiero w 1954 r.), Armia Krajowa Obywatelska podpułkownika Władysława Liniarskiego "Mścisława" (rejon działania północne Kresy Wschodnie, głównie Wileńszczyzna i Białostocczyzna. To właśnie AKO podporządkowała się sławna 5 Wileńska Brygada Armii Krajowej majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", w skład której wchodziła chociażby sanitariuszka Danuta Siedzikówna "Inka" zamordowana przez Urząd Bezpieczeństwa w sierpniu 1946 r., nie miała wówczas nawet 18 lat. Przed śmiercią wypowiedziała swe słynne słowa: "Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba"). Nigdy nie powstała jedna scentralizowana antykomunistyczna organizacja (podobnie zresztą jak nie istniała taka podczas wojny, Armia Krajowa była co prawda najwiekszą i najliczniejszą organizacją konspiracyjną w kraju, ale przecież wcale nie jedyną). Uniemożliwiły to również ogłaszane co jakiś czas przez władze komunistyczne amnestie. Duża część walczących w konspiracji z nowym, tym razem komunistycznym najeźdźcą - zaufała im i ujawniła się. Większość z nich skończyła potem zamordowana w katowniach UB i Informacji Wojskowej (dlatego też major Hieronim Dekutowski "Zapora", na propozycję amnesti i ujawnienia się żołnierzy podziemia niepodległościowego, odparł: "Amnestia to jest dla złodziei, a my to jesteśmy Wojsko Polskie". Podobnie zareagował major Zygmunt Szendzielarz "Łupaszko" który na propozycje spotkania się z ministrem bezpieczeństwa publicznego - Stanisławem Radkiewiczem i omówienia warunków złożenia broni, odrzekł: "Panie ministrze, możemy się spotkać pod jednym warunkiem - kiedy pan będzie wisiał na sośnie, to ja pod nią przyjdę").
 
 

 
Niestety, walka Niezłomnych z zalewającą kraj komunistyczną nawałą była nierówna i z góry skazana na klęskę (to nie zbrodniarza Radkiewicza powieszono, a zamordowano właśnie Łupaszkę). Kraj był zmęczony pięcioletnią wojną i krwawą okupacją, totalnie zniszczony i ograbiony, Warszawa leżała w gruzach, ludzie byli już zmęczeni dalszą walką i każdy chciał wreszcie zaznać radości z zakończenia wojny, takiej samej radości jak na Zachodzie Europy, jak w USA. Jednak dla dla nas wojna się nie kończyła, a jednego, brunatnego bandytę zastąpił drugi czerwony bandyta. Nikt też na Zachodzie nie przyszedł z pomocą tym walczącym samotnie i samotnie umierającym za wolność ludziom. Każdy się cieszył z pokonania Hitlera, zapominając że wojnę wywołały dwa zbrodnicze totalitaryzmy, a totalitaryzm sowiecki był znacznie gorszy od nazistowskiego i właśnie święcił triumf. Za naszą krew, za walkę z Hitlerem od pierwszego dnia wojny, za odwagę i bohaterstwo polskiego żołnierza, za Bitwę o Anglię, za walkę w obronie Francji, za wyzwolenie Belgii i Holandii, za zatopienie "Bismarcka", za złamanie szyfrów Enigmy, za zdobycie planów i miejsc stacjonowania śmiercionośnych niemieckich broni V-1 i V-2 (które wywiad Armii Krajowej przesłał do Londynu), za bitwę o Monte Cassino, której to twierdzy nie potrafili zdobyć ani Kanadyjczycy, ani Brytyjczycy, ani Francuzi ani Amerykanie, zdobyli ją dopiero Polacy z 2 Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa (a konkretnie z 5 Kresowej Dywizji Piechoty w skład której wchodził sławny miś "Wojtek", który wnosił na szczyt wzgórza amunicję dla żołnierzy - notabene nie był to pierwszy żołnierz-niedźwiedź w Wojsku Polskim, gdyż w latach 1918-1919 służyła też niedźwiedzica polarna o imieniu Basia, a ponieważ pochodziła z Murmańska w Rosji, zwano ją "Baśką Murmańską". W czasie defilady w Warszawie w 1919 r. przeszła na dwóch łapach i zasalutowała przed Józefem Piłsudskim wzbudzając powszechne zainteresowanie). 
 
 

 
Za to wszystko po wojnie sprzedano nas Sowietom, Stalinowi, na zniewolenie i na śmierć. Dlatego pamięć o Żołnierzach Niezłomnych trwać musi i żyć w narodzie - jeśli ten chce jeszcze narodem być, a nie jakąś papką nie znającą swoich korzeni i nie wiedzącą dokąd zmierza przez wichry czasu ku przyszłości. Jak pisał bowiem Stefan Korboński (członek władz przedwojennego Polskiego Stronnictwa Ludowego):
 
 
"Po niezliczonych polskich lasach błąkają się niedobitki zbrojnych oddziałów, z orłami na czapkach, z ryngrafami na piersiach, nie pogodzone z przegraną, walczące z zaciętymi zębami o głodzie i chłodzie już tylko dla honoru, dla protestu, bez nadziei na zwycięstwo, same i opuszczone"
 
 
Warto też przypomnieć, o co walczyli Niezłomni. Oto słowa Władysława Łukasika, dowódcy 6 Brygady Wileńskiej:
 
 
"Nie obchodzą nas partie, te czy owe programy. My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski  - polskiej! (...) Tak jak walczyliśmy w lasach Wileńszczyzny czy na gruzach kochanej stolicy - Warszawy - z Niemcami, by świętej Ojczyźnie zerwać pęta niewoli, tak dziś do ostatniego legniemy, by wyrzucić precz z naszej Ojczyzny Sowietów. Święcie będziemy stać na straży wolności i suwerenności Polski i nie wyjdziemy dotąd z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał polską ziemię"  
 
 
 
 
 
 
 AMEN!
 

sobota, 8 września 2018

RAPORT GEHLENA - Cz. IX

CZYLI JAK TO NIEMCY ZAMIERZALI

STWORZYĆ WŁASNY RUCH OPORU,

WZORUJĄC SIĘ NA POLSKICH

DOŚWIADCZENIACH

KONSPIRACYJNYCH





 E. WALKA O NARÓD POLSKI


dd. SIŁY ZBROJNE


 a2. NSZ

 Siły zbrojne bloku prawicowo-radykalnego połączyły się w NSZ (Narodowe Siły Zbrojne). Był to najsprawniej zorganizowany i najbardziej sprężyście dowodzony nielegalny polski związek zbrojny.Brak dokumentów na temat jego dowództwa, struktury, stanu liczebnego, uzbrojenia itd. Dowództwo NSZ, podobnie jak dowództwo AK, miało wypracować obszerny materiał, dotyczący przygotowania i wywołania ogólnopolskiego zbrojnego powstania. Brak na ten temat szczegółowych informacji. Podczas gdy polityczne kierownictwo bloku prawicowo-radykalnego trwało w uporczywej opozycji wobec rządu londyńskiego i odrzucało wszelką współpracę, dowództwo NSZ próbowało doprowadzić w jakiejś formie do współpracy z Armią Krajową. Rozstrzygającym argumentem w tym wypadku był punkt widzenia, że dzięki współpracy zwiększy się znaczenie organizacji oraz powstrzyma ona dryf na lewo wewnątrz AK. Starania te doprowadziły 7.03.1944 r. do organizacyjnego połączenia NSZ z AK, przy czym jednostki NSZ zachowywały samodzielność. Zostały one włączone do związków AK jako zwarte oddziały. Wspólne działania operacyjne przewidywano tylko przy okazji większych akcji. 

Tymczasem kierownictwo polityczne NSZ nie godziło się z wojskowym zjednoczeniem. Konflikt w środowisku prawicowych radykałów stał się bardzo poważny, ponieważ mianowany przez Bora w porozumieniu z NSZ nowy komendant wcielonych do AK jednostek NSZ został postawiony przed specjalnie do tego powołanym sądem partyjnym, który za odmowę wykonania rozkazu itp. skazał go na śmierć. Bór uznał, iż zmuszony jest zająć w tej sprawie jak najostrzejsze stanowisko w rozkazie dziennym. Wielki postęp, jakiego wskutek zjednoczenia spodziewały się obydwie strony, nie nastąpił ze względu na opisaną powyżej sytuację. Również później - zarówno podczas powstania warszawskiego, jak i potem - nie udało się już doprowadzić do niezakłóconej współpracy. Podobnie jak w AK również w NSZ powstała specjalna formacja ochronna, która jest znana pod różnymi określeniami. W jednym przypadku udało się zdobyć obszerną dokumentację. Mamy w niej do czynienia z określeniem Akcja Specjalna. W innym wypadku jest to ODB (Ochronne Drużyny Bojowe). Obok czystych funkcji ochronnych ta specjalna formacja ma za zadanie przeprowadzać akty terroru i sabotażu, jak również dokonywać egzekucji wydanych wyroków, dotyczących organizacji i pojedynczych osób (z wyrokami śmierci włącznie).

W szczególnie ostry sposób NSZ zwraca się przeciwko niemieckim organom policyjnym:
  • Na niemieckie akty terroru i zemsty należy natychmiast odpowiadać przy udziale całej ludności publiczną akcją plakatowania, zapowiadającą akty terroru i zemsty.
  • Przeciw wyższym oficerom Gestapo, żandarmerii oraz więziennictwa mają być wydawane i wykonywane wyroki śmierci.
  • Należy podejmować ataki na wiezienia w celu uwolnienia więźniów politycznych. 
  • Niemieccy agenci powinni zostać wybici. 
Natomiast wobec niemieckiego Wehrmachtu, co pokazują powtarzające się meldunki, dąży się do ugodowego ułożenia stosunków. Na poziomie lokalnym dość często dochodziło do uzgodnienia wspólnego zwalczania sowieckich, względnie polskich jednostek prosowieckich. Nie doszło jednak do zasadniczej współpracy. W kręgach tych uważa się co najwyżej, że w sytuacji nacisku z dwóch stron "niemieckie zło" jest mniej niebezpieczne w porównaniu ze "złem sowieckim", co sprawia, iż są one gotowe do sporadycznej lojalnej współpracy z jednostkami niemieckiego Wehrmachtu. Pomimo ostrego sprzeciwu wobec umów z niemieckimi jednostkami policyjnymi zdarzało się, że oddziały NSZ w porozumieniu z (niemiecką) policją bezpieczeństwa zwalczały polskie siły prosowieckie. Również w NSZ przywiązuje się wielką wagę do działalności wywiadowczej. 


 a3. PAL i BCH

Również blok demokratyczny sformował zbrojne jednostki. Na temat ich dowództwa, liczebności oraz uzbrojenia brak szczegółowych danych. Te słabe liczebnie jednostki nie mają szczególnego znaczenia. Poza tym coraz częściej poszczególne oddziały przechodzą do Armii Krajowej lub Armii Ludowej. 



PAL

Ostatnio, dzięki pojmaniu wyższego oficera PAL (Polska Armia Ludowa), pozyskany został całkiem nowy, ale jeszcze niepotwierdzony materiał. Zgodnie z nim PAL powstało w październiku 1943 r. przede wszystkim z należącej do demokratycznego bloku partii KOP (Korpus Obrońców Państwa) (właściwa nazwa to Komenda Obrońców Polski). Założycielem PAL był porucznik Czarny (Henryk Borucki ps. "Czarny", dowódca PAL i komendant główny Komendy Obrońców Polski w latach 1943-1945). Nastawienie KOP było początkowo apolityczne. Organizacja rekrutowała się głównie z byłych polskich wojskowych. Część z nich odeszła z armii jeszcze przed klęską wrześniową, a część znalazła się w cywilu później. W roku 1944 dowództwo PAL przejął gen. Skokowski (Julian Skokowski był dowódcą PAL w Powstaniu Warszawskim). Skokowski był przed rokiem 1939 inspektorem szkół oficerskich. Po roku 1939 działał początkowo w PZP (kryptonim Armii Krajowej), jednak opuścił jego szeregi, kiedy stwierdził, że sanacji udało się potajemnie przechwycić kierownictwo obozu rządowego. Skokowski miał być zdecydowanym przeciwnikiem grupy pułkowników. Miał on przejąć dowództwo PAL po długim wahaniu przede wszystkim po to, aby z pomocą PAL w odpowiednim momencie zdemaskować grupę pułkowników przed całym narodem. Bór miał wywołać powstanie warszawskie także i po to, aby przeciwdziałać temu zamiarowi (to ostatni stwierdzenie, to zwykłe konfabulacje Gehlena, ale rzeczywiście należy stwierdzić iż gen. Skokowski nie pałał sympatią ani do Marszałka Piłsudskiego, ani do jego następców).


BCH (Bataliony Chłopskie)  

Bataliony Chłopskie są zbrojnymi organizacjami lewicowych kręgów Stronnictwa Ludowego, którego prawe skrzydło popiera rząd londyński. Rekrutują się one przede wszystkim z biedniejszych okolic drobnomieszczańskich (raczej z małorolnych chłopów). Ich liczba wydaje się stosunkowo niewielka. Na temat dowództwa, uzbrojenia oraz stanu liczebnego brak jakichkolwiek danych. W konflikcie miedzy AK a AL skłaniają się w coraz większym stopniu ku obozowi AL, zwłaszcza że sowiecka propaganda zapewnia ich o przekazaniu chłopom większych posiadłości ziemskich (błąd! Ogromna większość oddziałów tworzących Bataliony Chłopskie połączyła się z Armią Krajową już z końcem marca 1943 r.).


 a4. Polskie siły zbrojne za granicą

Emigracji udało się w dwóch miejscach sformować poważne polskie kontyngenty wojskowe.


Armia Andersa w rejonie Morza Śródziemnego

O powstaniu Armii Andersa była już mowa w tej części tekstu, która traktowała o walce strony rosyjskiej, mającej na celu pozyskanie narodu polskiego. Właściwie konieczne byłoby zanalizowanie drogi Armii Andersa z Rosji, jej różne działania bojowe we Włoszech, dowództwo, uzbrojenie oraz stan liczebny, ponieważ również i ona składa się na polską zbrojną siłę oporu. Niestety, przygotowując niniejsze opracowanie, autorzy nie dysponowali odpowiednimi źródłami. W polskich kręgach sławione są rzekomo wyjątkowo odważne działania Armii Andersa przeciwko Armii Rommla oraz pod Monte Cassino.


Armia Andersa

Stan: czerwiec 1944 r.
2. Armia Polska (we Włoszech)
2 Dywizja
3 Dywizja
5 Dywizja
3 Armia Polska (w Egipcie)
4 Dywizja
6 Dywizja (w Syrii)
7 Dywizja
Stan liczebny: razem ok. 60 000 żołnierzy (te dane są błędne, zupełnie wyciągnięte wręcz z kapelusza. Zaskakuje nawet fakt takiej niewiedzy niemieckiego wywiadu na temat polskich oddziałów na południu Europy. Więc wyjaśniam: w październiku 1941 r. jeszcze w ZSRS, stan liczebny Armii Andersa wynosił ponad 38 000 żołnierzy i ok. 2 000 cywilów. Sformowano sześć dywizji: 5, 6, 7, 8, 9 i 10 Dywizję. Armia ta stali rosła i tak po całkowitym opuszczeniu terytorium Związku Sowieckiego i przejściu do Iranu - przez Morze Kaspijskie - w sierpniu 1942 r. Armia Andersa liczyła już ponad 78 000 żołnierzy i prawie 38 000 cywilów. W Iraku, gdzie mieścił się sztab Armii Andersa i miejsca rozlokowania poszczególnych jednostek, przeorganizowano armię i utworzono cztery Dywizje 3, 5, 6, i 7 - nie licząc oczywiście oddziałów dodatkowych i oddziałów wsparcia. Dowódcą pozostał gen. Władysław Anders. Armia ta wsławiła się wieloma zwycięstwami we Włoszech, jak choćby pod Monte Cassino, silnie umocnionej niemieckiej twierdzy, która była kluczowym elementem tzw.: "Linii Gustawa", dzielącej Półwysep Apeniński na pół. Pod Monte Cassino walczyło wiele armii alianckich: Amerykanie, Brytyjczycy, Kanadyjczycy, Australijczycy, Nowozelandczycy, Francuzi - lecz wszyscy oni nie zdobyli ani samej twierdzy Monte Cassino, ani innych punktów niemieckich umocnień, jak choćby wzgórze San Angelo, miejscowość Masserra Albaneta, Villa San Lucia czy Piedimonte San Germano. Dopiero Armia Andersa, a w zasadzie Armia Polska na Wschodzie, jak została nazwana po opuszczeniu ZSRS - zdobyła sam klasztor na górze Monte Cassino, będący głównym centrum niemieckiej obrony, jak i wspomniane wyżej miejscowości - w czasie tej bitwy polskim żołnierzom pomagał wnosząc pociski na szczyt góry, niedźwiedź brunatny o imieniu Wojtek, który wychowany przez żołnierzy od małego, potem doszedł do stopnia... kaprala w 22 Kompanii Zaopatrzenia Artylerii w 2 Korpusie. Po bitwie na cześć bohaterstwa polskich żołnierzy została napisana pieśń: "Czerwone maki na Monte Cassino").


"RAZEM Z ARMIĄ ANDERSA TRWAŁ, W ALEKSANDRII BYŁ I WIDZIAŁ RZYM. STRZEGŁ OGNISKA GDY PLUTON SPAŁ, ZAWSZE NIEBO PODPIERAŁ IM (...) BRUNATNY MUNDUR NA SOBIE MIAŁ, PO POLSKU MYŚLAŁ, JADŁ, PIWO PIŁ I NA "BATORYM" PRZEZ MORZA GNAŁ, WŚRÓD INNYCH BEZDOMNYCH SIEROT ŻYŁ. KAPRALEM ZOSTAŁ GDY MŁODY BYŁ, NIECH PAMIĘĆ O NIM WCIĄŻ SIĘ TLI, POD MONTE CASSINO ŁYKAŁ DYM AŻ W SZKOCJI ZASNĄŁ I MOCNO ŚPI. NIECH PAMIĘĆ TRWA I W SERCACH NAM SIĘ TLI, GDY ZBUDZI SIĘ, NA PEWNO NIE BĘDZIE ZŁY"  




Następnie Armia Andersa wsławiła się w walkach pod Anconą, którą zdobyła i pod Bolonią. Należy również dodać, że do Armii Andersa dołączyła też Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich, która wsławiła się w walkach w Afryce Północnej: bitwa pod El-Mechilą, obrona twierdzy Tobruk, bitwa pod Bardiją).


 "CZY WIDZISZ TE GRUZY NA SZCZYCIE, TAM WRÓG TWÓJ SIĘ KRYJE JAK SZCZUR. MUSICIE, MUSICIE, MUSICIE, ZA KARK WZIĄĆ I STRĄCIĆ GO Z CHMUR. I POSZLI SZALENI, ZAŻARCI I POSZLI ZABIJAĆ I MŚCIĆ, I POSZLI JAK ZAWSZE UPARCI, JAK ZAWSZE ZA HONOR SIĘ BIĆ. CZERWONE MAKI NA MONTE CASSINO ZAMIAST ROSY PIŁY POLSKĄ KREW. PO TYCH MAKACH SZEDŁ ŻOŁNIERZ I GINĄŁ, LECZ OD ŚMIERCI SILNIEJSZY BYŁ GNIEW".

"PRZEJDĄ LATA I WIEKI PRZEMINĄ, POZOSTANĄ ŚLADY DAWNYCH DNI. I WSZYSTKIE MAKI NA MONTE CASSINO CZERWIEŃSZE BĘDĄ BO Z POLSKIEJ WZROSŁY KRWI. RUNĘLI PRZEZ OGIEŃ STRACEŃCY, NIE JEDEN Z NICH DOSTAŁ I PADŁ, JAK CI Z SAMOSIERRY (1808 r.) SZALEŃCY, JAK CI SPOD RACŁAWIC (1794 r.) SPRZED LAT. RUNĘLI IMPETEM SZALONYM I DOSZLI I UDAŁ SIĘ SZTURM I SZTANDAR SWÓJ BIAŁO-CZERWONY ZATKNĘLI NA GRUZACH WŚRÓD CHMUR"




Armia Polska w Anglii

Polskie oddziały, które w wyniku klęski uszły na Węgry i do Rumunii, po krótkim internowaniu w tych krajach zostały przetransportowane do Anglii (nie było to wcale takie proste, jak zdaje się sugerować Gehlen, wielu żołnierzy przedzierało się na własną rękę do Francji a potem, dopiero po jej klęsce w czerwcu 1940 r. do Wielkiej Brytanii). Stworzyły tam trzon polskiej armii stacjonującej na terenie Wielkiej Brytanii i walczącej na zachodnim teatrze działań wojennych. Armia ta uzupełniana jest na bieżąco przez dopływ rekruta z kraju oraz wszystkich innych państw. Celem rekrutacji oraz przeprowadzania ochotników przez granicę itp. stworzono specjalne organizacje, szczególnie we Francji. Polska strona szczyci się działaniami bojowymi tych oddziałów w Narviku (w Narwiku w kwietniu 1940 r. Polacy - Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich - wraz z Brytyjczykami i Francuzami, wygrali bitwę z Niemcami i zdobyli miasto wraz z regionem).

 Stan: czerwiec 1944 r.

Armia Polska
1 Dywizja Pancerna
2 Dywizja Pancerna planowana (błąd! była to 2 Dywizja Grenadierów Pancernych - w takcie formowania, w takcie formowania była też 4 Dywizja Piechoty)
3 pułki spadochroniarzy (kolejny błąd! nie 3 pułki, tylko 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa)
Stan liczebny: ok. 40 000 żołnierzy (błąd! w samych formacjach lądowych w czerwcu 1944 r. służyło 70 000 żołnierzy, nie licząc oczywiście Lotnictwa i Marynarki Wojennej. Planowano też znaczną rozbudowę tej liczby i tworzenie kolejnych jednostek, a to już w drugiej fazie, po wkroczeniu do Niemiec i wyzwoleniu ok. 17 000 oficerów i ok. 40 000 żołnierzy znajdujących się w obozach jenieckich na terenie Rzeszy, nie licząc też 300 000 Polaków siłą wcielonych do Wehrmachtu. W każdym razie planowano powiększyć stan liczebny armii o kolejne 200 000 żołnierzy. W trzeciej fazie, gdy Wojsko Polskie wkroczyłoby na ziemie polskie, miano wystawić od 1 500 000 do 2 000 000 żołnierzy).

Polskie Siły Powietrzne
7 dywizjonów myśliwców
1 dywizjon myśliwców nocnych
3 dywizjony bombowe
Stan liczebny: ok. 12 000 żołnierzy (błąd! było 10 dywizjonów myśliwców w tym jeden nocny, 4 dywizjony bombowe i 1 dywizjon współpracy i 1 dywizjon wsparcia artylerii, łącznie ponad 17 000 pilotów).


POLSCY LOTNICY BYLI NAJSKUTECZNIEJSZYMI ŁOWCAMI NIEMIECKICH MESSERSCHMIT'ÓW I JUNKERSÓW PODCZAS BITWY O ANGLIĘ W 1940 r.NIC DZIWNEGO, UCZYLI SIĘ PRZECIEŻ W SZKOLE SIŁ POWIETRZNYCH W DĘBLINIE, GDZIE PILOTÓW UCZONO BARDZO NIEBEZPIECZNEGO MANEWRU, PRZELOTU POMIĘDZY NISKO WZNIESIONYM MOSTEM NA RZECE WIEPRZ. BEZ UDZIAŁU POLAKÓW NAJPRAWDOPODOBNIEJ BITWA O ANGLIĘ NIE SKOŃCZYŁABY SIĘ TAKIM SUKCESEM, CHOĆ POCZĄTKOWO ANGLICY MYŚLELI ŻE POLACY NIC NIE UMIEJĄ I ŻE TRZEBA ICH WSZYSTKIEGO UCZYĆ OD PODSTAW. 

NIE SZANOWALI NAS, ALE TRZEBA PRZYZNAĆ ŻE BARDZO SZYBKO ZMIENILI ZDANIE, DOCENIAJĄC NIE TYLKO BOHATERSTWO POLSKICH LOTNIKÓW, ALE TAKŻE ICH WYSZKOLENIE I UMIEJĘTNOŚCI ORAZ OCZYWIŚCIE SKUTECZNOŚĆ ZESTRZELEŃ SAMOLOTÓW WROGA. NIC DZIWNEGO ŻE POTEM ANGIELSCY PILOCI PODAWALI SIĘ ZA POLAKÓW, ABY PODERWAĆ ANGIELSKIE PANIENKI


"JESZCZE NIGDY TAK WIELU, NIE ZAWDZIĘCZAŁO TAK WIELE, TAK NIELICZNYM"

WINSTON CHURCHILL O POLSKICH LOTNIKACH W BITWIE O ANGLIĘ


ZWIASTUN FILMU "303 BITWA O ANGLIĘ
(ANGIELSKI TYTUŁ TO "SPITFIRE")

0:05 - "DZIELNI, PRZYSTOJNI PILOCI Z POLSKI, WITAMY W RAF"
0:15 - "JAK WIDZICIE DUŻO KRZYCZĘ, TO SPRAWIA 
ŻE NIE MAM POWODZENIA U KOBIET"
0:20 - "JUŻ?"
"POLSKI TO BARDZO ZWIĘZŁY JĘZYK"



A TO JUŻ DRUGI FILM

DYWIZJON 303. HISTORIA PRAWDZIWA

 0:50 - "PRUJEMY SZWABÓW TAK, ŻEBY SIĘ WSZYSTKIM TUTAJ ANGOLOM GĘBY ZE DZIWIENIA POOTWIERAŁY"




 "LEĆ W GÓRĘ ZNAKU NASZ, NIE TRZEBA WCALE SŁÓW, SKRZYDLATY KLUCZ DO SŁAWY DRZWI ODMYKA ORŁA MAMY HART. GDY POLSKI CZUJNA STAŻ, HUSARII DAWNEJ HUF, NIE ŚCICHNIE NIGDY W DALI MOCNY GŁOS SILNIKA. HEJ  - NA START"
 




Polska marynarka
1 krążownik
7 niszczycieli i torpedowców
2 łodzie podwodne
3 kanonierki
Stan liczebny: ok. 3 000 żołnierzy (kolejny już błąd Gehlena. Polska Marynarka Wojenna w czasie II Wojny Światowej dysponowała: dziewięcioma niszczycielami: ORP (skrót od "Okręt Rzeczypospolitej Polskiej") "Błyskawica" i ORP "Grom" i ORP "Burza", ORP "Garland", ORP "Piorun", ORP "Krakowiak", ORP "Kujawiak" i ORP "Ślązak", ORP "Orkan" (niszczyciel ORP "Wicher" został zatopiony podczas Obrony Wybrzeża we wrześniu 1939 r.). Ośmioma okrętami podwodnymi: ORP "Orzeł", ORP "Wilk", ORP "Ryś", ORP "Żbik",  ORP "Sęp", ORP "Jastrząb", ORP "Sokół" i ORP "Dzik". Dwoma krążownikami: ORP "Dragon" i ORP "Conrad". Sześcioma trałowcami: ORP "Jaskółka", ORP "Mewa", ORP "Rybitwa", ORP "Czajka", ORP "Czapla" i ORP "Żuraw". Polska Marynarka Wojenna była czwartą siłą morską na Bałtyku w 1939 r. Stan liczebny w czasie II Wojny Światowej wynosił: ok. 5 000 marynarzy). 


"MORZE, NASZE MORZE - 
BĘDZIEM CIEBIE WIERNIE STRZEC
MAMY ROZKAZ CIĘ UTRZYMAĆ, 
ALBO NA DNIE, ALBO NA DNIE TWOIM LEC,
ALBO NA DNIE, Z HONOREM LEC"

(UCZYŁEM SIĘ TEGO JUŻ W PIERWSZEJ KLASIE SZKOŁY PODSTAWOWEJ)



 

NISZCZYCIEL ORP "BŁYSKAWICA" PO TYLU LATACH WCIĄŻ STOI SOBIE PRZY NABRZEŻU W PORCIE W GDYNI I SŁUŻY JAKO OKRĘT-MUZEUM. KIEDYŚ LUBIŁEM GO ODWIEDZAĆ, ALE TERAZ BRAKUJE MI DO TEGO MOTYWACJI. ALE GDY TYLKO DOCZEKAM SIĘ JUŻ POTOMKA, TO Z NIM (LUB NIĄ) ÓW OKRĘT PONOWNIE ODWIEDZĘ


 






A NA KONIEC SZCZYPTA DZIEGCIU:


OTÓŻ PO WOJNIE, NA ŻYCZENIE STALINA, BRYTYJCZYCY ODMÓWILI POLAKOM UCZESTNICTWA W WIELKIEJ PARADZIE ZWYCIĘSTWA Z MAJA 1946 r. MASZEROWALI TAM WSZYSCY, NAWET NAJBARDZIEJ ODLEGŁE I ORIENTALNE LUDY, TYLKO NIE BYŁO POLAKÓW, LUDZI KTÓRZY URATOWALI ANGLIĘ W 1940 r. I KTÓRZY WŁOŻYLI NIEBAGATELNY WKŁAD POD WSPÓLNE ZWYCIĘSTWO NAD HITLEROWSKIMI NIEMCAMI. A TO WSZYSTKO NA ŻYCZENIE STALINA, KTÓREMU ULEGLI BRYTYJCZYCY I AMERYKANIE.    

SMUTNE TO, SZCZEGÓLNIE JEŚLI WEŹMIEMY POD UWAGĘ ŻE SAMI ANGLICY PO ZAKOŃCZENIU WOJNY MÓWILI ABY POLACY "WRACALI DO DOMU". W 1940 CAŁOWALI NAS PO TYŁKACH, ABYŚMY TYLKO WALCZYLI Z NIEMCAMI, A  PO WOJNIE CHCIELI NAS WYGONIĆ LUB DAWALI NISKO PŁATNE A CZĘSTO UPOKARZAJĄCE ZAJĘCIA (gen. MACZEK np. ZOSTAŁ BARMANEM).    

PERSPEKTYWA POWROTU DO PODBITEGO I ZWASALIZOWANEGO PRZEZ SOWIETÓW KRAJU, NIE BYŁA OBIECUJĄCA, TYM BARDZIEJ ŻE TAM NIE CZEKAŁO NA POLSKICH ŻOŁNIERZY NIC DOBREGO A Z REGUŁY TORTURY I ŚMIERĆ W NIEOZNAKOWANYCH GROBACH. SZKODA ŻE ANGLIKOM ZABRAKŁO WÓWCZAS TEJ WRAŻLIWOŚCI CO LUDZI, KTÓRZY POŚWIĘCILI SWOJE ŻYCIE, ABY OCALIĆ ICH KRAJ.


1:10 - "DO ROBOTY"
"SPOKOJNIE, KOLEGA LEDWO ŻYJE"
"JA NIE PŁACĘ ZA LEŻENIEM, DO ROBOTY!"
"TROCHĘ SZACUNKU DLA SOJUSZNIKÓW! ZROZUMIANO?"
"NIE TY MNIE BĘDZIESZ UCZYŁ SZACUNKU, GÓWNIARZU! 
WYNOCHA, ZWALNIAM WAS! PIEPRZENI POLACY"




ACT 447 IS NOT APPLICABLE AND

NEVER WILL APPLY TO POLAND



 CDN.

sobota, 18 listopada 2017

WOLNI LUDZIE CZY FASZYŚCI? A MOŻE PROBLEMEM JEST PANOSZĄCY SIĘ PO EUROPIE MARKSIZM?

CZYLI KILKA SŁÓW NA TEMAT 

MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI






 "POTĘPIA ŚRODKI REPRESJI I AKTY PRZEŚLADOWANIA POLITYCZNEGO ZE STRONY WŁADZ POLSKI, WYMIERZONE PRZECIWKO KOMUNISTOM, ANTYFASZYSTOM I INNYM DEMOKRATOM"

 Poprawka 10a do rezolucji Rady Europy przeciwko Polsce
15 LISTOPADA 2017 r.


Cóż jeszcze można by napisać o Marszu Niepodległości z 11 listopada 2017 r.? Przecież już wszystko wiadomo, ponoć demonstrowało tam 60 tysięcy nazistów, faszystów i "zwolenników białej rasy", jak podają europejskie media głównego ścieku. Wszyscy widzieli tych nazistów, prawda? Przecież to oczywiste, w kraju, w którym powstały obozy koncentracyjne, to oczywiste że rządzą naziści i faszyści w jednym. Problem tylko mają ci biedni demokraci - antyfaszyści i oczywiście komuniści, którzy są w tej nazistowskiej Polsce prześladowani i niszczeni. Nic dziwnego że Rada Europy, która przecież składa się z samych "demokratów" musi w końcu zadziałać, tym bardziej że ci "brunatni" Polacy pozwalają sobie na coraz więcej - organizują jakieś Marsze Niepodległości, podczas których wykrzykują jakieś antykomunistyczne antydemokratyczne hasła i w ogóle coś trzeba z tym zrobić do cholery, bo rozpanoszyli się oni za bardzo w Europie. Tym bardziej że role już dawno zostały rozpisane, w nowej, wspaniałej marksistowskiej demokratycznej Europie - Polska miała zostać biednym, marginalnym rezerwuarem taniej siły roboczej, z której zyski w większości i tak transferowane byłyby do "europejskiego jądra" (Berlin-Bruksela-Paryż), a tutaj takie coś. Nie dość że Polacy wybrali sobie nie taki rząd, jaki wybrać powinni, to jeszcze organizują tam jakieś Różance do Granic wymierzone w sprowadzanych do Europy "kardiochirurgów", którzy (sami nie reprezentując ŻADNEJ kultury), mają nas tutaj kulturowo ubogacić, oraz (co jeszcze gorsze) organizują święta własnej Niepodległości, a przecież mieli się wraz z innymi narodami, roztopić w europejskim (marksistowskim) tyglu?

Coś z tą Polską poszło nie tak, bowiem obecnie właśnie Ona bezpośrednio stoi na drodze zwolenników "Nowego Wspaniałego Świata", do domknięcia systemu, który domknięty zostać MUSI, bo nie ma już innego wyjścia. Jeśli nie zostanie domknięty, wszystko się rozsypie i "wspaniała" idea Karola Marksa, Maxa Horkheimera, Jurgena Habermasa i Altiero Spinelliego pójdzie na śmietnik historii. To jeszcze może nawet nie byłoby takie straszne, gdyby nie fakt, że wówczas ten sam los spotkałby obecnych, zarządzających Europa marksistów kulturowych, takich jak: przystojny Guy Verhofstadt (zawsze łamię sobie język na jego nazwisku), zawsze trzeźwy Jean-Claude Juncker, czy zgorzkniały (franca timermanca) Frans Timmermans,  i wielu innych. Czy tacy ludzie, naturalnie wręcz przeznaczeni do zarządzania i informowania innym co mają zrobić, mogą się komukolwiek nie podobać? Przecież oni chcą dobrze, nawet bardzo dobrze (podobnie jak dobrze chcieli też Hitler, Lenin, Stalin, Mao, czy nawet obecny dyktatorek Korei Północnej (Kim Un Jest) Kim Dzong Un). Wszyscy oni przecież chcieli i chcą dobrze, a w takim razie kto chce źle? Oczywiście - polscy naziści, faszyści, rasiści i supremacjoniści - zwolennicy białej ras (przyznam się szczerze że nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim określeniem, a to oznacza że jest to kolejny marksistowski przykład nowomowy). To oni są winni temu, że na ulicach europejskich miast grasują muzułmańskie bandy, niszczące domy, ulice, sklepy i podpalające setki samochodów , to oni odpowiadają za Brexit, za niepowodzenie Nord Stream 2, za porozumienie się z Rosją ponad podziałami (tak jak marksiści potrafią najlepiej, jak to się kiedyś u nas w sposób kpiarski mówiło, mając na myśli Związek Sowiecki: "Co sąsiad, to od razu brat"). To polscy nacjonaliści i faszyści są winni gwałtom na kobietach w Kolonii, niszczeniu Monachium, Brukseli, zaśmieceniu Rzymu i Paryża i w ogóle, sprowadzeniu Europy Zachodniej do miana jednej wielkiej kloaki i domu publicznego dla muzułmańskich przepraszam - dla polskich nazistów.


SAMI NAZIŚCI NA MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI
TU NAZISTA



TU NAZIŚCI



TUTAJ NAZIŚCI



I TUTAJ TEŻ NAZIŚCI



TU NAZIŚCI



O TUTAJ NAZIŚCI

 

 WIDZIELIŚCIE ABY GDZIEŚ NIE BYŁO NAZISTÓW, WSZĘDZIE NA MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI NAZIŚCI - TUTAJ TEŻ




Dlatego należy uczynić wszystko, aby położyć kres dalszemu rozprzestrzenianiu się polskiego nazizmu po Europie, nie po to bowiem ludzi inteligentni - filozofowie głowili się przez lata jak by tutaj zamienić Europę w komunistyczny skansen, pełen arabusów o spuchniętych jądrach, aby teraz jacyś tam faszyści temu wszystkiemu próbowali położyć tamę. Ja też jestem za - postuluję więc natychmiastowe ukaranie wszelkich nazistów, począwszy od tych, którzy zapełniają instytucje europejskie (nazizm bowiem nie jest niczym innym, jak dzieckiem komunizmu, podobnie jak bolszewizm, feminizm czy genderyzm), wszystko to należy wyciąć w pień i wypalić ogniem, tak aby już nigdy się nie odrodziło. Dlatego też uważam że jako pierwszy ukarany zostanie ten pajac z Belgii, który w Parlamencie Europejskim ośmielił się powiedzieć że: "Tysiące faszystów, neonazistów i zwolenników supremacji białej rasy przemaszerowało 300 km od Auschwitz", już za same te słowa musi mieć wytoczone po kilkadziesiąt a może kilkaset procesów o zniesławienie Polski i Polaków, ta marksistowska małpa nie może wyjść z sądu, może wtedy nabierze choć trochę rozumu (choć oczywiście to oksymoron - marksizm i logika stoją na przeciwległych stronach i wzajemnie się wykluczają). Gdyby to bowiem nie był marksista i nie działał z pełną premedytacją w celu oczernienia Polski na arenie międzynarodowej, powiedziałbym tak: trzeba być wyjątkowo wrednym sukinsynem - WYJĄTKOWO WREDNYM SUKINSYNEM - aby łączyć Polaków z faszyzmem, nie mówiąc już o nazizmie czy rasizmie. W Polsce bowiem nigdy nie było faszyzmu (istniały co prawda w międzywojennej Polsce quasi faszyzujące organizacje, ale i tak one posiadały typowo polskie cechy narodowe, nie związane z typowym faszyzmem). W całej naszej historii nie ma żadnego takiego przypadku, czego dowodem jest chociażby list gratulacyjny Benito Mussoliniego, wysłany do Antanasa Smetony, litewskiego polityka a po zamachu stanu z grudnia 1926 r. prezydenta Litwy, wysłany właśnie po przewrocie w grudniu 1926 r. nazywający Litwę: "Drugim po Włoszech państwem faszystowskim w Europie" (notabene - na Litwie wówczas też nie było faszyzmu), natomiast po przewrocie majowym 1926 r. w Polsce Marszałka Józefa Piłsudskiego, żaden polityk nie nazwał rządów pomajowych faszystowskimi, bowiem faszyzm u nas był zawsze marginesem, podobnie jak komunizm. Natomiast nazizmu nie było w Polsce nigdy (nie licząc okresu okupacji 1939-1945 gdy Niemcy na naszych ziemiach robili sobie co chcieli, mordowali ludzi w publicznych egzekucjach, wywozili ich do zbudowanych przez siebie obozów koncentracyjnych i tam mordowali, przeprowadzali na nich okrutne badania, mordowali całe polskie rodziny za ukrywanie chociażby jednego Żyda, robili z ludzi mydło i abażury). 

Ja rozumiem, że takie zachowania, jak patriotyczne celebrowanie Marszu Niepodległości, przez rodziny, młodzież, osoby starsze - nie mieści się w głowie większości Niemców (nie tylko niemieckiemu mainstreamowi), bowiem, no niestety - wszystko to realnie kojarzy im się z nazizmem i brunatna przeszłością ich kraju - i ja to rozumiem. Rozumiem to, bowiem Niemcy nie mają żadnych innych, pozytywnych patriotycznych doświadczeń, wszystko to bowiem przykrywa jedno słowo - Hitler. W Niemczech nie ma żadnych (a przynajmniej ja o takich nie wiem) tradycji patriotyzmu niezwiązanego z nazizmem, i oni rzeczywiście widząc Marsz Niepodległości mogą sobie pomyśleć że jest to marsz narodowców, faszystów czy nazistów, bo dla Niemców jedyną ucieczką od dawnej przeszłości, jest opowiedzenie się za komunizmem, czy raczej neokomunizmem czyli marksizmem (nieświadomi faktu że nazizm i marksizm to to samo). Tylko że u nas, w Polsce my nie mamy takich doświadczeń. U nas patriotyzm nigdy nie był związany z niczym innym, niż bohaterska walka o Ojczyznę, i to w całej naszej barwnej, ciekawej i długiej historii, której tak pięknej karty nie zapisał żaden naród w Europie. My jako pierwsi wystąpiliśmy przeciwko Hitlerowi i nazizmowi od 1  września 1939 r., walczyliśmy osamotnieni (choć gdyby tylko Francja i Anglia skierowała w niemieckie granice kilka dywizji, wojna zakończyła by się w przeciągu tygodnia, może dwóch - ale tego nie uczyniono), a potem 17 września otrzymaliśmy cios w plecy ze strony Związku Sowieckiego, który był wówczas sojusznikiem Hitlera. 


 JEDEN ODTĄD ŁĄCZY SZTANDAR
GWIAZDĘ - SIERP - HAKENKREUZ I MŁOT



Następnie stworzyliśmy coś niesamowitego, ewenement w dziejach świata - pierwsze działające Państwo Podziemne, z jego wojskiem, sądami, szkołami, aparatem administracyjnym i egzekucyjnym, wystawiliśmy czwartą co do wielkości (po ZSRS, USA i Wlk. Brytanii) armię koalicji antyniemieckiej, nasi matematycy złamali szyfry Enigmy, jeszcze na długo przed wybuchem II Wojny Światowej, a potem nasze władze przekazali je Anglikom, dzięki czemu wojna trwała co najmniej o dwa/trzy lat krócej. Pomogliśmy Anglikom w powietrznej Bitwie o Anglię (nasi lotnicy mieli najwięcej zestrzeleń, a to dlatego że podlatywali najbliżej niemieckich maszyn, gdy już prawie było widać pilota, i wtedy oddawali strzały). 




Nasi żołnierze walczyli na wszystkich frontach tej wojny (prócz walk z Japończykami), wszędzie tam, gdzie pojawiał się okupacyjny żołnierz niemiecki, czuł on za sobą oddech żołnierza polskiego, który pragnął wrócić do Niepodległej Ojczyzny (która po rozgromieniu Niemiec, miała się znacznie poszerzyć o ziemie zachodnie, nie tracąc wschodnich), zdobyliśmy Monte Cassino (gdzie polskim żołnierzom pomagał, nosząc skrzynie i pociski - niedźwiedź Wojtek), której to twierdzy nie mogły zdobyć wcześniej wojska amerykańskie, francuskie czy kanadyjskie. 


 "PO POLSKU MYŚLAŁ, JADŁ, PIWO PIŁ
I NA "BATORYM" PRZEZ MORZA GNAŁ
WŚRÓD INNYCH BEZDOMNYCH SIEROT ŻYŁ.
KAPRALEM ZOSTAŁ GDY MŁODY BYŁ
NIECH PAMIĘĆ O NIM WCIĄŻ SIĘ TLI,
POD MONTE CASSINO ŁYKAŁ DYM
AŻ W SZKOCJI ZASNĄŁ I MOCNO ŚPI.
NIECH PAMIĘĆ TRWA I W SERCACH NAM SIĘ TLI,
GDY ZBUDZI SIĘ NA PEWNO NIE BĘDZIE ZŁY"
 


Podobnie jak w 1808 r. pod Samosierrą, której to przełęczy przez kilkanaście dni nie potrafiły zdobyć wojska francuskie a francuscy oficerowie twierdzili że zdobycie przełęczy "jest niemożliwe", wówczas Napoleon powiedział: "Zostawcie to Polakom" - szarża kawaleryjska trwała... 9 minut, i droga na Madryt była przed Napoleonem otwarta, Cesarz wówczas zdjął z głowy swój kapelusz i krzyknął w stronę polskich szwoleżerów: "Viva la Pologne"! Francuscy oficerowie, widząc skalę zwycięstwa, prosili Polaków: "Na Miłość Boską, powiedz że byłem z wami"), otwierając aliantom drogę na Rzym




To Polacy przekazali Brytyjczykom dokładne plany niemieckich broni V-1 i V-2, to Polacy pierwsi poinformowali świat o holokauście Żydów na naszych ziemiach (nic z tym nie zrobiono, nawet nie zbombardowano obozów koncentracyjnych - NIC!). Przelewaliśmy swą krew w obronie Anglii, Francji, walczyliśmy w Afryce przeciwko Afrika Korps, na morzach i oceanach (pierwsi dopadliśmy "Bismarcka" - chlubę niemieckiej floty i powiadomiliśmy o jego położeniu Brytyjczyków, którzy go zatopili), stworzyliśmy własny ruch oporu we Francji, walczyliśmy też w obronie rosyjskiej ziemi - można by tego wymieniać jeszcze długo. 




Za to poświęcenie, za krew przelaną w obronie obcych ludów, spotkała nas kara - zostaliśmy sprzedani w Jałcie przez Amerykanów i Brytyjczyków Stalinowi i staliśmy się sowiecką kolonią. Pomimo zwycięstw i będąc w gronie zwycięskich państw, my tę wojnę przegraliśmy, nie było u nas radości z wyzwolenia i kwiatów w lufach karabinów, u nas zaczynał się sowiecki terror (mordy, wywózki, niszczenie ludzi). Ale i wówczas nie złożyliśmy broni. Żołnierze Niezłomni (zwani również Wyklętymi) walczyli do końca (oficjalnie do 1963 r. gdzie na Zachodzie już słuchano Beatlesów czy Króla nad Królami - Elvisa Presleya, u nas Niezłomni Żołnierze wciąż walczyli o swą Niepodległość). 




Zdradzani, mordowani w niemieckich i rosyjsko-bolszewickich kazamatach nie straciliśmy Ducha - przetrwaliśmy, pomimo sowieckiej okupacji i rządów komunistów, pomimo  bandyckiej transformacji ustrojowej 1989 r. (czyli po prostu zamiany komunistów w kapitalistów) i pomimo złodziejskiego kapitalizmu lat 90-tych, wyprzedawania majątku narodowego obcym koncernom i sprowadzania Polski do roli małego, podległego kraiku, będącego co najwyżej rezerwuarem taniej siły roboczej i odbiorcą dóbr wytworzonych na Zachodzie (tych gorszej jakości, co należy odnotować). Przetrwaliśmy upadlanie Polaków przez dzieci i wnuki nowych elit (zainstalowanych tutaj po wymordowaniu i wygnaniu starych, patriotycznych elit, zaprawionych w walkach o Niepodległość), wmawianie nam że wszystko co polskie jest gorsze i że powinniśmy się ogólnie wstydzić i wszystkich przepraszać (Bartoszewski powiedział o Polsce: "Brzydka panna bez posagu" - notabene, ów posag już został wyprzedany za granicę przez złodziei rządzących w latach 90-tych i później). Przetrwaliśmy wsadzanie polskiej flagi w psią kupę, kpiny z orła (w czekoladzie), pseudo-artystów demonstrujących swój wstyd z bycia Polakiem. Odrodziliśmy się na nowo, świadomi swoich niesamowitych dziejów i swoich możliwości (wystarczy tylko spojrzeć jak dynamicznie rozwijała się Polska do 1939 r. przodkowie nasi zbudowali port morski w Gdyni, który w 1938 r. stał się najnowocześniejszym i największym portem Bałtyku, a jeszcze 16 lat wcześniej Gdynia to była wioska rybacka), powstał COP (Centralny Okręg Przemysłowy), były próby wprowadzenia stałego programu telewizyjnego już w 1940 r. Do 1954 r. Polska miała dogonić najlepiej wówczas rozwinięte państwa świata (głównie USA, Wlk. Brytanię, Francję, i Niemcy). Wszystko to przepadło, 1 września 1939 r. atakiem hitlerowskich Niemiec, a zostało przypieczętowane 17 września 1939 atakiem Sowietów.

Polska stała się kolonią, ale Polacy nie utracili Ducha. Dziś ten Duch dumy z bycia Polakiem, z naszych osiągnięć i z naszej historii, demonstrujemy corocznie w najpiękniejszy dzień w roku - dzień odzyskania Niepodległości - 11 Listopada. My w Polsce nie posiadamy innych tradycji jak tradycja Walki i Poświęcenia, przelanej Krwi i Prześladowań, Wielkiej Historii i Chwały, Powstań, a przede wszystkim Wolności, która była spoiwem, łączącym naszych przodków, pochodzących z najróżniejszych nacji, którzy właśnie w Rzeczypospolitej znajdowali swój dom i schronienie. Nawet gdy dochodziło do wewnętrznych niesnasek czy walk - jak rokosze szlacheckie, to nigdy pokonani nie byli uważani za przegranych, których należy ukarać. Po prostu po walkach godzono się, tak jak godzić powinni się Wolni Ludzie, Bracia żyjący w jednej ziemi. Zawsze byliśmy otwarci na innych, zawsze witaliśmy tutaj uciekinierów i tych, którzy pragnęli zamieszkać w naszej ziemi i wraz z nami budować Jej potęgę i przyszłość. Ale też zawsze sprzeciwialiśmy się tyranii i niesprawiedliwości (stąd nasze walki z Moskwą, która była państwem stricte tyrańskim, oraz z Osmańską Turcją, która chciała podbić Europę i narzucić jej islam), oraz głupocie (zachodnich społeczeństw, które nieświadome zagrożenia, pokornie idą na rzeż pod islamski nóż, przy akompaniamencie marksistowskich melodii typu "Imagine"). To są nasze wartości: Witold Pilecki (który sam dał się złapać Niemcom w łapance, by dostać się do Auschwitz, po to aby zorganizować tam ruch oporu, co się nie udało, więc stamtąd uciekł. Potem długo jeszcze walczył, aż w końcu został złapany przez polskich komunistów i postawiony przed "polskim" stalinowskim sądem. Bity i maltretowany, skazany został na śmierć. To co przeżył w stalinowskim więzieniu w Polsce, było gorsze od tego, czego doświadczył w Auschwitz, o czym powiedział żonie: "Wykończyli mnie Marysiu, Auschwitz to była igraszka"). Danuta Siedzikówna "Inka" (17-letnia dziewczynka, która została zamordowana ponieważ była sanitariuszką w 5 Wileńskiej Brygadzie Armii Krajowej pod dowództwem majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" z którą Sowieci i ubowcy toczyli śmiertelne walki). To są nasi bohaterowie - innych nie mamy. Tylko czy to są naziści, faszyści, oraz zwolennicy "białej rasy"?


 "HEJ, HEJ ROTMISTRZU, Z HARTOWANEJ STALI
NIE SKRUSZYŁ CIĘ HITLER, BAŁ SIĘ CIEBIE STALIN.
BYŁO WAS TYSIĄCE, ZOSTAŁO NIEWIELU
BO ZABIJA MOSKWA NASZYCH BOHATERÓW
ŻOŁNIERZU NIEZŁOMNY, NAGRODĄ CI BLIZNY
DROGOWSKAZEM ZAWSZE BÓG - HONOR - OJCZYZNA
DZIŚ W ANIELSKIM CHÓRZE ŚPIEWASZ Z UŁANAMI
DUSZA ULECIAŁA, PIEŚŃ ZOSTAŁA Z NAMI
ROTMISTRZU PILECKI DO APELU STAWAJ
ŻYCIE CI ZABRALI - ZOSTAWILI SŁAWĘ
ZABRALI CI ŻYCIE, LECZ ZOSTAŁA SŁAWA"



Dziś jest jedna siła, która realnie zagraża Europie (i nie jest nią notabene islam, a przynajmniej jeszcze nie). Tą siłą jest panoszący się marksizm, który musi być zniszczony, aby nasze dzieci i wnuki mogły żyć bezpiecznie we własnych, narodowych państwach, zjednoczonych w luźnej Wspólnocie Europejskiej (a nie Unii). Ale taka Wspólnota nie zostanie stworzona bez odnowienia narodowego ducha w poszczególnych państwach Europy. Musicie wrócić do swoich korzeni (jeśli chodzi o Niemcy, to jedyne korzenie tego narodu upatruję w rozbiciu na mniejsze kraje), przypomnieć sobie dawną chwałę. Ale nie nastąpi to nigdy, jeśli będziecie u siebie tolerować marksizm. Parafrazując więc Katona Starszego, na zakończenie powiem: "A poza tym uważam że marksizm MUSI zostać zniszczony" aby mogła się odrodzić Wolna Europa i Wolny Świat.                   

  
A TUTAJ RELACJE Z MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI

MARCINA ROLI:

 

KANAŁU EURO-WARS:



TOMMY'EGO ROBINSONA:

 



 



 

niedziela, 12 marca 2017

WARTOŚCI? - JAKIE WARTOŚCI?

"WY MACIE WARTOŚCI, 

MY MAMY FUNDUSZE STRUKTURALNE"

PREZYDENT FRANCJI - FRANCOIS HOLLANDE





Pozwoliłem sobie raz jeszcze powrócić do tego tematu (który sam w sobie nie jest godzien, aby się nad nim w ogóle pochylać), aby pokazać pewną "paralelę wartości" - że tak to ujmę. Mam tutaj na myśli niedawny wpis Romualda Szeremietiewa na Facebooku, w którym w kapitalny sposób podsumowuje wartości, jakimi niegdyś (jak i zresztą dzisiaj) kierują się państwa tzw.: Europy Zachodniej i Polski. Kapitalna sprawa, ukazana na przykładzie II Wojny Światowej i niemieckiego ataku na Związek Sowiecki. Mianowicie Szeremietiew przypomina o książce Chrisa Bishopa: "Zagraniczne formacje SS", w której autor w skondensowanej formie prezentuje narodowościowy skład poszczególnych dywizji. Tak więc jednostkami, które przysięgały wierność Adolfowi Hitlerowi, byli Francuzi z osławionej dywizji "Charlemagne" i francuska brygada szturmowa SS, byli Holendrzy - dwie dywizje SS, Belgowie - także dwie dywizje SS ("Aby służyć Flandrii, powinniśmy walczyć po stronie Niemiec" - stwierdził Staf de Clerck, założyciel "Flamandzkiego Związku Narodowego" i twórca Legiony Flamandzkiego, walczącego po stronie Niemiec na froncie wschodnim), Duńczycy - dwie dywizje SS ("Wiking" i "Nordland"), Norwegowie - "Legion Norweski" (którzy również służyli w dywizjach duńskich), Finowie - (jeden batalion), Szwedzi (300 ochotników), Szwajcarzy (także 300 ochotników), Luksemburczycy (2000 ochotników), Hiszpanie - "Błękitna Dywizja" i 1000 ochotników w dywizji SS Walonien, Ukraińcy - dywizja SS Glitzien i mniejsze bataliony pomocnicze, Białorusini - jedna dywizja SS, Rosjanie - dwie dywizje grenadierów SS, Kozacy - korpus kawalerii SS, Litwini - (jednostki pomocnicze "Polizei-Bataillonen Schumas), Łotysze - dwie dywizje SS, Estończycy - jedna dywizja SS, Rumuni - dywizja kawalerii SS, Chorwaci - dwie dywizje SS, Serbowie - jedna dywizja SS, Albańczycy - dywizja górska SS, Bułgarzy - jedna dywizja SS, oraz Ormianie, Azerowie, Gruzini, Turkmeni, Tatarzy, jeden legion północno-kaukaski SS, wszyscy oni wystawili po jednej dywizji SS.

Wszystkimi tymi "narodowymi" dywizjami w okupowanej przez Niemcy Europie, oczywiście dowodzili oficerowie niemieccy, krój mundurów również był niemiecki, jedynie na niższych szczeblach operowali oficerowie narodowi, oraz doszywano narodowe emblematy na mundury. Hitler chciał stworzyć "Nową Europę", w której Niemcy będą głównym mocarstwem, a inne państwa będą funkcjonowały pod ich całkowitą dominacją. Tworzył więc quasi-niepodległe państewka (jak Państwo Francuskie Vichy, Włoską Republikę Socjalną czy Niezależne Państwo Chorwackie), oraz ich quasi-armie, całkowicie podporządkowane niemieckiemu dowództwu i zmobilizowane hasłem "wojny z bolszewizmem", który zagrażał wartościom i życiu obywateli "Nowej (niemieckiej) Europy". I tutaj rzecz niezwykle ciekawa, mianowicie wśród tych wszystkich narodów i państw, które wystawiły swoje dywizje u boku hitlerowskich Niemiec (w tym również Rosjanie), zabrakło tylko jednego, jedynego narodu... Polaków. Jak dobitnie pisze Szeremietiew: "Prezentację narodów, które miały swoich "esesmanów" kończą Polacy. Bishop napisał: Polska, liczba ochotników - 0, główne jednostki SS, w tym ochotnicze - ŻADNE!" Na zakończenie Romuald Szeremietiew podsumowuje: "Biorąc pod uwagę skład narodowościowy Waffen SS, można uznać, że była to prawdziwie europejska armia. Była w niej cała Europa, "od Atlantyku po Ural"  - jak mawiał gen. de Gaulle. Tylko Polaków w tej "europejskiej" armii zabrakło. Polacy zachowali się inaczej niż wszyscy inni Europejczycy. Czyżby chodziło im o jakieś zasady?"


 

Jest to piękne podsumowanie ostatnich słów prezydenta Francji - Francoisa Hollande'a, który niedawno stwierdził: "Wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne". Kochani, to wszystko już się kończy, Europa umiera, podobnie jak to było pod panowaniem Hitlera, więc z czym wy do ludzi? Jesteście wymierającym gatunkiem, nie macie ani zasad ani wiary, nie macie godności ani nawet tradycji, wszystko to bowiem już dawno utraciliście drodzy Francuzi i Niemcy. Oczywiście nie tylko wy, to samo można by powiedzieć o Włochach, Hiszpanach, Belgach, Holendrach, Szwedach, a nawet Anglikach - tak, tak. Wszyscy powoli już umieracie (jako narody). Jesteście niczym Indianie, niszczeni przez europejskich kolonizatorów, z tą wszakże różnicą, że wśród Indianie zachowali swe tradycje i obyczaje w większości po dziś dzień, zaś wy już dawno zatraciliście świadomość tego, kim jesteście i kim byliście. Dla was widać to nie problem, przyłączyć się do armii Hitlera, by wraz z nim podbijać i mordować inne narody (w tym oczywiście Żydów i Słowian), potem zaś obrót o sto osiemdziesiąt stopni i stajemy się "demokratami" budującymi pod egidą "Nowych Niemiec - Nową Europę". Wartości nie mają znaczenia, są jedynie papierem toaletowym, w który wycieracie wasze tyłki po wyjściu z trans-przyjaznych ubikacji. Gdzie jest u was Bóg? Nie ma Boga, takie piękne, nowoczesne, demokratyczne... rozpadające się społeczeństwa i narody. Czy można się dziwić temu że upadacie? W żadnym wypadku, nic bowiem co próbuje funkcjonować z dala od Boga, nie ma szans na przetrwanie. My sobie możemy oczywiście wmawiać, że jesteśmy niesamowicie zajebiści, że nic nas nie pokona itd. itp. Rzeczywistość jest jednak taka, że gdy przychodzi jakieś niepowodzenie, jakaś życiowa klęska nas dopada, to wówczas... zostajemy sami. 

Nie ma przecież Boga, tyle razy nam to wtłaczali równie pomyleni profesorkowie na uczelniach i wszelkiego autoramentu "autorytety", że w tych naszych małych móżdżkach doszliśmy do przekonania że tak jest, że to jest prawda. Ktoś widział Boga? Nikt nie widział - znaczy nie ma, prawda? Róbta co chceta, Boga nie ma, przyłączajmy się do Hitlera, Stalina, wychwalajmy pod niebiosa Che Guevarę, przyjmujmy w nieskończoność setki tysięcy zdrowych, młodych mężczyzn, w wieku poborowym, którzy w imię Allaha bez przeszkód mogą zgwałcić wasze kobiety, a wam poderżnąć gardła. Powiedziano wam przecież że to jest takie postępowe, takie europejskie i demokratyczne, a jakieś tam wartości, jakiś tam Bóg i jakieś bezpieczeństwo współobywateli - to przecież zwykły faszyzm, nazizm, szowinizm, islamofobia i może jeszcze homofobia. Lepiej płynąć z głównym nurtem rzeki, jak Hitler organizuje armie, by budować nową, nazistowską Europę - to idziemy, dlaczego nie. A jak lewacy każą wam przyjmować imigrantów, nie bacząc na bezpieczeństwo wasze i waszych dzieci - to też będziemy ich przyjmować. Nawet gdyby mieli nas już mordować na ulicach, to też będziemy ich przyjmować - a co, takie postępowe w końcu my jesteśmy. Mordować Żydów w obozach - proszę bardzo, będziemy ich dostarczać z całej Europy w specjalnie zaplombowanych wagonach (Niemcy, Francja, Holandia, Belgia, Włochy, Rosja, Ukraina, Białoruś, nawet Litwa), ale po latach oczywiście powiemy że to Polacy (wśród których jest całkowita dominacja osób, nagrodzonych tytułem: "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata" i gdzie za ukrywanie Żydów była natychmiastowa kara śmierci dla wszystkich domowników, w tym małych dzieci, a nie tylko wyrzucenie z pracy, jak w Europie Zachodniej), są antysemitami.


KTO ZA NIEMIECKĄ EUROPĄ?
27:1
POLSKA ZNÓW SIĘ OPIERA
 



Polacy i Węgrzy są też źli, ponieważ nie godzą się przyjmować do siebie niekontrolowanych mas pseudo-uchodźców, jak nakazuje tego cesarzowa Merkelowa, ideowa następczyni Adolfa Hitlera. Znowu pewnie im chodzi o jakieś zasady. A kto widział zasady? Tak samo jak nikt nie widział Boga, tak samo zasad nikt nie widział - znaczy się nie istnieją, nie ma ich. Jest tylko koniunkturalizm chwili i "mądrość" etapu. W zależności kto wygrywa, to się przyłączamy, aby płynąć w głównym nurcie, który często zamienia się w główny ściek (jak obecnie dzieje się to we Francji - gdzie płonie Paryż, we Włoszech - gdzie płonie Neapol, w Niemczech, Anglii etc. etc.). Podsumowując ten przydługi wywód - ostatnie głosowanie nad kandydaturą Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, pokazało wyraźnie że większość państw Europy, podobnie jak w czasach II Wojny Światowej, wybiera koniunkturalizm i podległość (przede wszystkim Berlinowi), eliminując z życia społecznego jakiekolwiek wartości czy zasady. Głosowanie 27:1, gdzie wszystkie państwa Unii Europejskiej były za kandydaturą Tuska, a jedynie Polska się temu sprzeciwiła, pokazują wymownie historyczną korelację z czasów II Wojny Światowej. Dlaczego wtedy zabrakło Polaków wśród dywizji Waffen SS, będących pod niemiecką kontrolą? Przecież Rosja, a potem Związek Sowiecki, był bodajże największym wrogiem niepodległej Polski - dlaczego więc wówczas Polacy gremialnie nie przyłączyli się do walki z bolszewikami (czy raczej z Rosjanami)?




Otóż dlatego, że nie można dżumy leczyć cholerą, bo organizm i tak tego nie wytrzyma i skazany jest - tak czy inaczej - na śmierć. Jakże bowiem można przyłączyć się do bandyty, który próbuje pokonać innego bandytę, tylko po to aby zająć jego zrabowane bogactwo i podporządkować sobie płacących mu haracz ludzi? Stanąć po stronie zła, aby tym samym pokonać inne zło? Przecież to nielogiczne, zła złem zwalczyć nie można - bez Boga bowiem nie da się w ogóle walczyć o cokolwiek istotnego (a przecież wiara w Boga była konsekwentnie zwalczana zarówno w Związku Sowieckim jak i e hitlerowskich Niemczech). Co zaś się tyczy owego wyniku 27:1, to pokazuje ono jeszcze coś innego. Mianowicie że zawsze (a przynajmniej w większości przypadków) w naszej historii byliśmy sami przeciwko barbarzyństwu i złu. Tak było, gdy islam napierał na Europę od XVI wieku i gdy Polska była jedynym Przedmurzem i Bastionem Chrześcijaństwa, pełniąc również rolę swoistego muru, odgradzającego europejskie państwa od tureckiej niewoli i ruskiego barbaryzmu, jak również potem, gdy w 1920 r. sami (przy wsparciu jedynie Węgier, którzy wysyłali nam karabiny, gdyż ziemie nasze zostały gruntownie zniszczone podczas I Wojny Światowej i nie ostała się żadna fabryka zbrojeniowa - tym samym nie było gdzie produkować broni) powstrzymaliśmy napór bolszewizmu na Europę, który był nieporównanie straszniejszy nawet niż dzisiejszy islam. Pierwsi również i jedynie w 1939 r. wystąpiliśmy przeciwko dwóm totalitaryzmom - Niemcom hitlerowskim i stalinowskiej Rosji. Walczyliśmy od pierwszego do ostatniego dnia II Wojny Światowej, na praktycznie wszystkich frontach (oprócz Pacyfiku i wojny z Japonią). W Bitwie o Anglię (lipiec-październik), gdzie polskie dywizjony lotnicze odnotowywały najwięcej zestrzeleń niemieckich samolotów (głównie dlatego że Polscy podlatywali bardzo blisko niemieckich maszyn, tak blisko że prawie było widać sylwetkę pilota), a premier Wielkiej Brytanii - Winston Churchill powiedział po zwycięstwie i pokonaniu niemieckiej nawały lotniczej, zwracając się do polskich lotników: "Jeszcze nigdy tak wielu, nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym".




Wojna morska na Atlantyku, w której intensywnie brała udział polska Marynarka Wojenna, wykrycie i pierwsza walka z niemieckim pancernikiem Bismarck (dumie niemieckiej marynarki wojennej), który został zlokalizowany przez polskich marynarzy z niszczyciela ORP Piorun i powiadomiwszy o jego położeniu Brytyjczyków, został przez ich eskadry zatopiony 27 maja 1941 r. Poza tym walki na Morzu Śródziemnym, ochrona konwojów z bronią i aprowizacją dla Związku Sowieckiego itd. Walki w obronie Francji w maju i czerwcu 1940 r. walki w Afryce (w tym obrona Tobruku (kwiecień-listopad 1941 r.), na Bliskim Wschodzie, we Włoszech (np. zdobycie Monte Cassino i Ankony, gdzie żołnierzom polskim z Armii Andersa pomagał przy wnoszeniu pocisków na wzgórze - niedźwiedź brunatny o imieniu Wojtek (styczeń-maj 1944). Miś Wojtek (o którym już też pisałem), stał się potem w pewnym sensie symbolem tych zmagań z niemieckim najeźdźcą. Polacy brali udział w operacji Overlord i desancie alianckim na plażach Normandii (6 czerwca 1944 r.), wyzwalali miasta w Belgii i Holandii, oraz zajmowali niemieckie miasta nad Morzem Północnym. Poza tym wszystkim, stworzyli w okupowanym kraju pierwsze i jak dotąd jedyne w świecie Państwo Podziemne, z rozbudowanym aparatem wojskowym (Związek Walki Zbrojnej, potem Armia Krajowa), sądownictwem (często Niemcy, którzy zostali skazani przez polskie sądy podziemne, za popełnione zbrodnie, bali się opuszczać swe gabinety, gdyż wyrok sprawiedliwości mógł ich dopaść w każdym miejscu), szkolnictwem (ponieważ Niemcy zabraniali Polakom kształcić się, poza nauką w elementarnych klasach podstawowych, gdzie uczono jedynie pisania, czytanie i prostych rachunków, tak aby przygotować Polaków do roli niewolników dla niemieckich panów, po planowanym przez Hitlera zwycięstwie w II Wojnie Światowej) i administracją. Powstało swoiste państwo w państwie, z którym Niemcy nie potrafili walczyć. 


MIŚ WOJTEK

 "RAZEM Z ARMIĄ ANDERSA TRWAŁ,
W ALEKSANDRII BYŁ I WIDZIAŁ RZYM,
STRZEGŁ OGNISKA GDY PLUTON SPAŁ,
ZAWSZE NIEBO PODPIERAŁ IM.
NIEOBCY MU STRZAŁ NI HUK ARMATNICH DZIAŁ,
GDZIE WOJNY SZLAK - TAM ŚLADY NIEDŹWIEDZICH ŁAP.
(...)
GDY WRÓG NAS TRAFIŁ OSŁANIAŁ NAS,
ZE WSZYSTKICH SWOICH NIEDŹWIEDZICH SIŁ.
(...)
BRUNATNY MUNDUR NA SOBIE MIAŁ,
PO POLSKU MYŚLAŁ, JADŁ, PIWO PIŁ,
I NA "BATORYM" PRZEZ MORZA GNAŁ,
WŚRÓD INNYCH BEZDOMNYCH SIEROT ŻYŁ.

KAPRALEM ZOSTAŁ GDY MŁODY BYŁ,
NIECH PAMIĘĆ O NIM WCIĄŻ SIĘ TLI,
POD MONTE CASSINO ŁYKAŁ DYM, 
AŻ W SZKOCJI ZASNĄŁ I MOCNO ŚPI.

NIECH PAMIĘĆ TRWA I W SERCACH NAM SIĘ TLI,
GDY ZBUDZI SIĘ NA PEWNO NIE BĘDZIE ZŁY"



Takich przykładów było znacznie więcej, a ich wymienianie nie ma tutaj większego sensu. Chciałem tylko pokazać, że można się zachować godnie nawet w obliczu beznadziejnej sytuacji i wszechogarniającego triumfu zła. Polacy zdali ten egzamin (zresztą nasza historia to jest swoisty ewenement w dziejach świata i ja osobiście słyszałem takie opinie, że wielu obcokrajowców po prostu zazdrości nam naszych dziejów), tak w czasie wojny, jak i po jej zakończeniu, gdy znów podjęto walkę o honor, godność, wolność i niepodległość tym razem z sowieckim najeźdźcą. Żołnierze Niezłomni, którzy wówczas walczyli "do krwi ostatniej" z kolejnym złem, jakie przypełzło tym razem ze Wschodu, również byli osamotnieni. Nikt im nie pomógł, Europa cieszyła się że oto wojna dobiegła końca i nic ich nie obchodziło cierpienie wolnych ludzi, którzy nie godzili się na niszczenie ich godności, prawa do wolności i niepodległości ich Ojczyzny. No ale jak widać w dzisiejszej Europie również nikt się nie przejmuje takimi durnymi zasadami. Efekt jest coraz bardziej widoczny - krew na ulicach zachodnich miast, płynie przy akompaniamencie lewackich wrzasków "Imagine" - Johna Lennona. Tam jak widać nie ma już żadnych zasad - wkrótce więc przyjdzie pora aby zgasić światło i zamknąć ten burdel, jakim są państwa Europy Zachodniej. Chociaż nie - ostatnimi którzy zgaszą światło, to będą wasi ukochani islamscy imigranci. 


GOODBYE MY LOVE, GOODBYE    




A TERAZ KILKA CIEKAWOSTEK - NA POCZĄTEK ROSJANIN, KTÓRY ZA POMOCĄ GOOGLE EARTH, PORÓWNAŁ OKOLICE BIELSKA-BIAŁEJ I ROSYJSKĄ WIEŚ Z OKOLIC TUŁY (W EUROPEJSKIEJ CZĘŚCI ROSJI). POSŁUCHAJCIE CO MÓWI GDY PORÓWNUJE ZE SOBĄ TE DWIE WSIE: "DLACZEGO MY NIE MOŻEMY ŻYĆ TAK JAK ONI? DLACZEGO MY, ROSJANIE, JESTEŚMY GOTOWI W XXI WIEKU ŻYĆ W ROZPADAJĄCYM SIĘ CHLEWIE, BEZ GAZU, KANALIZACJI, INTERNETU?". 

NA TO PYTANIE WYDAJE MI SIĘ ŻE ODPOWIEDZIAŁEM JUŻ W KILKU POPRZEDNICH MOICH POSTACH




JAKIŚ CZAS TEMU POKAZYWAŁEM FILMIK, GDY UKRAINIEC WJEŻDŻA DO POLSKI I WYDAJE MU SIĘ ŻE... JEST W RAJU

 "JAK POWINIEN WYGLĄDAĆ RAJ? O TAK - TO JEST RAJ. OTO RAJ, A MY ŻYJEMY W CHLEWIE, JEBANYM CHLEWIE"





NA KONIEC JESZCZE TO:

NAJBARDZIEJ PODOBA MI SIĘ WYPOWIEDŹ PANI Z 7:00 MINUTY, GDY MÓWI ŻE POLACY NIE KOOPERUJĄ Z ROSJĄ I ŻE TO SMUTNE. A DLACZEGO? PONIEWAŻ WEDŁUG TEJ PANI ROSJA MA... LEPSZE POMYSŁY I POTRAFI LEPIEJ ROZWIĄZYWAĆ SYTUACJĘ. 


JA TEŻ TAK UWAŻAM - ROSJA DOSKONALE ROZWIĄZUJE WSZELKIE SYTUACJE - STRZAŁEM W TYŁ GŁOWY, PRZESIEDLENIAMI, NISZCZENIEM PAŃSTW I NARODÓW, I MA PRZY TYM NAPRAWDĘ DOBRE POMYSŁY, JAK TRAKTOWANIE SWYCH WŁASNYCH OBYWATELI NICZYM NIEWOLNIKÓW, SPALANIU ŻOŁNIERZY, KTÓRZY WALCZĄ ZA ROSJĘ W PIECACH HUTNICZYCH, BEZ NAGROBKÓW, NO I WSZELKIMI INNYMI WYNALAZKAMI, DZIĘKI KTÓRYM ROSJA JEST NA PIERWSZYM MIEJSCU WŚRÓD NARODÓW ŚWIATA. NIKT NIE SŁYSZAŁ O ŻADNYCH ROSYJSKICH WYNALAZKACH? NO JAK TO, PRZECIEŻ ONI MAJĄ TAKIE DOBRE POMYSŁY? WSPANIALE ZAMIENIAJĄ ŻYCIE WŁASNYCH OBYWATELI I WSZELKICH INNYCH, KTÓRZY TAM SIĘ PRZEPROWADZILI, POCZĄTKOWO OCZAROWANI ROSJĄ (jak DEPARDIEU czy SEAGAL), W BAGNO. JEST TO OCZYWIŚCIE ZGODNE Z TYM, O CZYM POWIEDZIAŁ ÓW ROSYJSKI BLOGER NA POCZĄTKU: "DLACZEGO MUSIMY ŻYĆ W ROZPADAJĄCYM SIĘ CHLEWIE". OTO ODPOWIEDŹ - POLACY NIE CHCĄ ŻYĆ W CHLEWIE DROGA PANI, BO MY JUŻ PRZEŻYLIŚMY RUSKĄ OKUPACJĘ, ZARÓWNO CARSKĄ JAK I BOLSZEWICKĄ I WIEMY ŻE CHLEW ZAWSZE POZOSTAJE CHLEWEM, BEZ WZGLĘDU NA TO CZY PRZEMALUJEMY GO Z KOLORU BIAŁEGO NA CZERWONY. NIC DZIWNEGO ŻE DEPARDIEU I SEAGAL, GDY POZNALI ROSJĘ OD ŚRODKA, SZYBKO STAMTĄD UCIEKLI. 




PLAN BYŁ DOBRY, TYLKO GRISZA ZGUBIŁ KLUCZE OD SRACZA