Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MODA I URODA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MODA I URODA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 marca 2020

KANONY LUDZKIEGO PIĘKNA - Cz. VII

JAK ZMIENIAŁY SIĘ PRZEZ LATA

I CO JE DETERMINOWAŁO




 

IV

STAROŻYTNY RZYM

SYMBOLE URODY I SEKSAPILU:

KOBIETY - BLOND WŁOSY, BIAŁE ZĘBY, 

JĘDRNE PIERSI, JASNA CERA, 

RUMIENIEC NA TWARZY, DELIKATNOŚĆ,

POWAB, SUBTELNOŚĆ.

MĘŻCZYZNA - WITALNOŚĆ SEKSUALNA, ODWAGA,

(czasem) BLIZNY

Cz. I 






"PRZYWARY ŻONY TRZEBA ALBO TĘPIĆ, ALBO ZNOSIĆ. W PIERWSZYM WYPADKU ŻONA TWOJA STANIE SIĘ LEPSZA, W DRUGIM - TY SAM"

AULUS GELLIUSZ
"NOCE ATTYCKIE"


 
 Jakie były kanony rzymskiego piękna? Wreszcie dobrnąłem do tego okresu, ale jednocześnie należy sobie uczciwie powiedzieć, że kanony piękna w starożytnym Rzymie zmieniały się (podobnie jak w Grecji) i inne były za czasów Republiki, inne w epoce świetności Cesarstwa, zaś jeszcze inne w schyłku okresie Imperium Romanum. Postaram się wszystkie je tutaj wymienić, jednocześnie skupiając się przede wszystkim na okresie począwszy od I wieku p.n.e. do końca III wieku naszej ery, czyli jakichś 400 lat, podczas których można mówić o wytworzeniu się klasycznej cywilizacji antycznego Rzymu. Na początku zacznę od kobiet, gdyż to właśnie płeć piękna dysponuje większością elementów, które ostatecznie składają się na kanony ludzkiego piękna. Tak więc zaczynając należałoby od razu dodać że Rzymianie cenili sobie męstwo u mężczyzn a kobiecość u kobiet, dlatego też wszelkie przykłady męskiego zniewieścienia były poddawane krytyce - i to zarówno w literaturze, jak i w życiu. Na przykład Seneka, wyjaśniając dlaczego w czasach Korneliusza Scypiona Afrykańskiego - zwycięzcy Hannibala - ludzie myli się tylko raz w tygodniu i jednocześnie piętnując zbytnie zniewieścienie mężczyzn jemu współczesnych - którzy codziennie udawali się do łaźni na gorące i zimne kąpiele, stwierdza wprost: "Może ktoś powiedzieć: Stąd widzę jasno, że ludzie byli dawniej bardzo brudni. Lecz jak myślisz, czym oni wonieli? Odpowiem: wojaczką, pracą, męskością!" 






 RZYMIANIE WOLĄ BLONDYNKI
 

To można stwierdzić z całą pewnością - rzymskim kanonem urody kobiecej były jasne lub rude włosy, stąd taką popularnością cieszyły się peruki wykonane w takich właśnie kolorach. Rzymskie elegantki spędzały godziny u swej ornatrix (fryzjerki - najczęściej niewolnicy), aby tylko sprostać owemu wymogowi piękna. Nim jednak do tego przejdę, chciałbym pokrótce posegregować jeden dzień z życia rzymskiej matrony i przedstawić go w ujęciu podzielonym na pory dnia (rano - przedpiłudnie - popołudnie - noc) w którym to zawrę wszystkie te wyżej wymienione symbole niewieściej urody. Zacznijmy zatem od poranku:



HORA PRIMA

(GODZINA PIERWSZA RANO)

ok. 4:30 - 5:40 (lato)

ok. 7:30 - 8:20 (zima)



 Na początku małe wyjaśnienie - rzymska godzina nie odpowiadała godzinie współcześnej i często była zmienna, a niekiedy jedna pokrywała się z drugą (jeśli zaś chodzi o minuty i sekundy, to oczywiście Rzymianie ich nie znali). Trudno się temu dziwić, gdy uzmysłowimy sobie że Rzymianie nie znali zegarów, a jedynie posługiwali się zegarem słonecznym lub wodnym. Pierwszy zegar słoneczny został sprowadzony do Rzymu przez konsula Marka Waleriusza Messalę w 263 r. p.n.e. z italskiej Katany. Zegar ten jednak był bardzo niedokładny, jako że przystosowany do szerokości geograficznej południowej Italii - w Rzymie pokazywał więc czas niewłaściwy. Mimo to Rzymianie uparcie trwali przy tym zegarze przez (jak pisze Pliniusz Starszy) 99 lat, dopiero w 164 r. p.n.e. dzięki wspaniałomyślności cenzora Kwintusa Marcjusza Filipa (zegar został skonstruowany na jego koszt), Rzymianie otrzymali swój pierwszy, dokładny zegar słoneczny (oczywiście zegary słoneczne były bezużyteczne zarówno nocą, jak i w czasie pochmurnych dni). Zaś w 159 r. p.n.e. obaj cenzorzy: Publiusz Korneliusz Scypion Nazyka i Marek Popiliusz Lenas, wznieśli tuż obok zegara słonecznego, zegar wodny - aby mógł odmierzać czas również w bezchmurne dni oraz nocą. W 10 r. p.n.e. Oktawian August postawił dodatkowo na Polu Marsowym olbrzymi obelisk zwany Montecitorio, którego cień miał wskazywać godziny dnia na liniach wytyczonych w marmurze. W tym też czasie zaczęto tworzyć wodne zegary domowe (podobne do dzisiejszych zegarów ściennych) jak i małe (trzy centymetrowe) zegarki kieszonkowe, które można było schować w fałdach togi lub w kieszeni. Były to oczywiście ręczne zegary słoneczne, których popularność wzrosła w I, a szczególnie II wieku naszej ery. 

Rzymianie do pracy wstawali bardzo rano, z reguły rozpoczynali pracę około godziny 5-6 rano, stąd musieli zbudzić się znacznie wcześniej. Ponieważ jednak po wstaniu z łóżka pracę w domu rozpoczynały kobiety (mężczyźni pracowali poza domem) wywodzące się z plebsu i te mniej majętne, skupmy się teraz na damach wywodzących się z senatorskiego rodu, lub też zamożnych matron z rodzin ekwickich (tzw. rzymskiej klasy średniej - czyli dziś powiedzielibyśmy o nich drobni i średni przedsiębiorcy). Otóż (z reguły) damy te w pierwszej godzinie jeszcze spały,  przebywając w słodkich objęciach Morfeusza.



HORA SECUNDA

(GODZINA DRUGA RANO)

ok. 5:40 - 7:00 (lato)

 ok. 8:20 - 9:00 (zima)



W tej (mniej więcej) godzinie, zamożna dama budziła się ze snu i wstawała ze swego łoża. Rzymianie nie mieli zbyt wielu możliwości długiego spania i wylegiwania się w łóżku, jako że nawet jeśli nie obudziły ich hałasy dochodzące prosto z ulicy, to z pewnością zbudziłyby ich odgłosy niewolników przed świtem już krzątających się po domu. W takich warunkach znacznie trudniej było się zdrzemnąć dłużej, niż najpóźniej do 7-8 godziny (latem). Po wstaniu z łoża, mężczyzna z reguły ubierał szybko odpowiedni strój (przywdziewał togę lub nakrywał się płaszczem) i wychodził z domu, rzadko kiedy poświęcając czas na długą, poranną ablucję. Zupełnie inaczej wyglądała ta kwestia w stosunku do kobiety. Wstając z łoża, dotykała ona stopami dywanika - aby nie mieć kontaktu z zimną posadzką przed włożeniem sandałów. Wygładzała rękoma suknię, poprawiając jednocześnie paski na biodrach i na piersiach. Gdyby dama ta żyła w czasach wczesnej Republiki, zapewne sypiałaby w todze, natomiast już począwszy od I wieku p.n.e. togę zastępowała tunika - czyli lniana (lub wełniana) koszula, złożona z dwóch zszytych ze sobą kawałków materiału. Zakładało się ją przez głowę i przewiązywało paskiem wokół bioder (i na piersiach), a następnie układało w taki sposób, by jedna jej część zwisała z tyłu do wysokości kolan, druga zaś z przodu nieco niżej. Tuniki kobiet były długie i sięgały aż do ich stóp, tuniki mężczyzn zaś, różniły się w zależności od statusu danej osoby i od tego czy był to żołnierz, czy też cywil (ale do tego przejdę, gdy będę omawiał męskie symbole urody). Tunika stała się niezwykle popularnym strojem i jedynie osoby zamożne lub hołdujące tradycji dodatkowo zakładały na nią togę. Toga jednak już w I wieku stała się tak bardzo niepraktycznym strojem, że potrzeba było publicznych nakazów co do jej noszenia, aby przymusić doń obywateli (cesarz Klaudiusz nakazał noszenie togi w trybunale sądowym, cesarz Domicjan również i w teatrze, zaś cesarz Kommodus rozszerzył ten przykaz o amfiteatr). W III wieku tunika całkowicie zastąpiła togę i stała się oficjalnym strojem również dla elit (z tego okresu pochodzą także tuniki o długich, sięgających łokci rękawach).

Trudno jednak powiedzieć w czym dokładnie sypiały Rzymianki (co ciekawe - elity sypiały w oddzielnych łożach małżeńskich i oddzielnych pokojach, jedynie niemajętni Rzymianie spali ze sobą razem w jednym łóżku), w każdym razie można założyć, że kobiety wywodzące się ze stanu nobilitas lub ekwitów, nosiły do łóżka tuniki podwójne - jedną krótką, sięgającą do ud i drugą dłuższą do kostek. Po wstaniu z łóżka wkładały też togę, po czym siadały do porannej toalety (śniadań nie jadano, jedynie niewolnicy przynosili szklankę wody, będącą jedynym posiłkiem przez kilka kolejnych godzin). Od tej pory niewolnice zajmowały się upiększeniem ciała swej pani i przystępowały do porannej toalety, która była zaledwie pierwszą cześcią - złożonego z trzech kategorii - poranku zamożnej damy. Dwa kolejne to wybór ozdób i wybór odpowiedniej garderoby. 






HORA TERTIA

(GODZINA TRZECIA RANO)

ok. 7:00 - 8:10 (lato)

ok. 9:00 - 9:50 (zima)



Poranna toaleta zamożnej damy, rozpoczynała się więc od umycia twarzy i zębów, oraz przepłukania ust płynem odświeżającym oddech (kąpieli tak rano raczej nie zażywano, odkładano to na późniejszą porę dnia). Zęby były bardzo ważnym elementem kobiecej urody, dlatego też dbanie o nie należało do podstawowych czynności porannej toalety. Jeśli kobieta nie dbała o swoje zęby, traciła cały swój  powab, nawet jeśli mimo to była niezwykle piękna. Już Marcjalis w swych "Epigramach" pisał: "Czemu ma Tais zęby sczerniałe, a Lekanija śnieżysto białe? Skąd ta różnica, badasz powody? - Co dzieło sztuki, to nie przyrody". Rzymianie potrafili też wprawiać utracone zęby, ale pozwolić sobie na to mogli doprawdy jedynie nieliczni szczęśliwcy, gdyż koszt wprawienia takich zębów był olbrzymi, a poza tym... dość bolesny (Celsus - który zajmował się szczegółowo terapią szczękową - radził w wielu wypadkach - w tym na bolący ząb - przystawiać do dziąsła... rozpalone żelazo). Ale i osoby, które postanowiły wypełnić sobie szczękę sztucznymi zębami, były przedmiotem kpin ze strony rzymskich pisarzy-moralistów, takich jak choćby wspomniany wyżej Marcjalis, który pisał: "Kupne zęby i włosy ratują ci postać: cóż z okiem będzie Lelio" - trudno ponoć dostać". Ale jedno jest pewne - biorąc pod uwagę współczesne badania archeologiczne - można bezsprzecznie stwierdzić że zęby znacznie częściej psuły się kobietom niż mężczyznom, a to ze względu na ciąże i porody, podczas których częściej zęby wypadały lub się łamały (ale równie dużo ubytków było w uzębieniu plebejuszy i żołnierzy, jako że szkliwo ścierało się od zawierającego kamienny pył chleba i wojskowej owsianki). 

Po zadbaniu o zęby, przychodził czas na fryzurę, czyli drugą najważniejszą rzecz określającą urodę rzymskiej kobiety. Rzymianki z pierwszych wieków Republiki, czesały się w sposób prosty i mało wyszukany: rozdzielone lub nierozdzielone włosy w liniach falistych, zaczesywano do tyłu i splatano wstążkami w formie wieńca na czubku głowy, jak również (szczególnie młode dziewczęta) nosiły rozpuszczone włosy o długich lokach dokoła głowy. Ewentualnie dostojne mężatki układały sobie włosy w wysoki tupet (tutulus) związany i usztywniony przepaskami. Jednak już w I wieku p.n.e. w Rzymie pojawiają się zupełnie nowe fryzury, niektóre orientalne jak te pochodzące z Egiptu czy z Syrii, ale moda na takie uczesanie nie przypadła do gustu Rzymianom, którzy woleli blondwłose niewolnice z Północy, co powodowało iż rzymskie matrony pragnęły się do nich upodobnić. Nad trefieniem i rozjaśnieniem takich włosów musiał pracować prawdziwy sztab niewolnic, jeśli zaś owej dominie coś się nie spodobało, wówczas kłuła nieszczęsne dziewczyny długimi szpilami - służącymi do podtrzymywania fryzury - przez co dłonie, a czasem i inne części ciał owych niewolnic, zawsze nosiły sine ślady po zadanych ciosach. Rzadko kiedy między panią a jej osobistą niewolnicą były tak dobre relacje, jak opisane to zostało w dziele Plauta pt.: "Strachy". 

Jest tam bowiem wymieniona niejaka Filematium, która przygotowuje się na spotkanie ze swym ukochanym Filolachem, a pomaga jej w tym niewolnica o imieniu Skafa. Plaut przedstawia tam taki oto dialog: "Dajże mi zwierciadło, Skafo, skrzynkę w przyborami, bym już była przystrojona, gdy przyjdzie Filolach, maja rozkosz! (...) Popatrz na me loczki, czy jest każdy na swym miejscu, gładko ułożony?" na co odpowiada Skafa: "Sama żeś gładka, więc bądź pewna, że loczki są gładkie" (...) "Daj róż teraz" - mówi Filematium, na co Skafa: "A nie dam. Masz rozum? Chcesz psuć nowym malowaniem obraz tak wspaniały? Tej urody nie powinna tknąć żadna barwniczka, ni bielidło, ni puder z Melos, ani żadna szminka" (...) "Czy nie myślisz, że mam się namaścić wonnościami?", "Nie, bynajmniej (...) Ta kobieta dobrze pachnie, co niczym nie pachnie. Bo te stare i bezzębne, co kryją szminkami swoje wady - gdy się złączy ich pot z wonnościami, to tak pachną, jakby kucharz sto stosów zlał razem" (...) "Popatrz, Skafo, na suknię, klejnoty, dobrze mi w tym?", "Ta sprawa nie należy do mnie", "A do kogóż?", "Ja ci powiem: do Filolachesa (...) Barwne szaty służą na to, by wady zakrywać, klejnot służy brzydkiej babie - a piękna kobieta jest bez szaty urodziwsza niż w szacie ozdobnej". Częściej było zaś tak, jak opisał to choćby Juwenalis: "Biedna Psekas ze zwichrzonymi włosami, gołymi ramionami i odkrytą piersią zajmuje się czesaniem. I oto ten pukiel jest za wysoko. Dlaczegóż to? Niezwłocznie bat karze zbrodnię niesfornego kędziora", albo Marcjalis: "Jeden jedyny pukiel wypadł źle. Szpilka źle wpięta nie trzyma się. Przestępstwo to ukarała Lalage dzieki zwierciadłu, które je wykryło. Plekuza pada pod ciosem, zadanym z powodu tych okropnych włosów".


 

Ciekawie też w swej "Sztuce kochania", opisał Owidiusz fryzurę eleganckiej damy: "Wykwint, smak i elegancja najpiękniej niewiastę zdobi. Niech zawsze staranna ręka uczesanie wasze robi. Tysiąc jest różnych sposobów kobiecego uczesania. Wybierzcie, co wam do twarzy. Zwierciadło - prawdę odsłania. Twarz podłużna jest wskazówką każdej eleganckiej damie, by rozdzielać włos na dwoje naśladując Laodamię. Inna z dam pozwoli włosom spadać na oba ramiona. Tak grającego na harfie podziwiamy Apollona. Jeszcze inna wznosi włosy na podobieństwo Diany, gdy ta gna za dzikim zwierzem przez zarośla i polany. Ta zachwyca nas lokami, tamta uczesaniem płaskim. Inna - falami kędziorów, inna zaś muszelek blaskiem. Łatwiej stokroć zliczyć będzie stuletnich dębów żołędzie, pszczół hyblejskich roje mnogie gór alpejskich bestie srogie - niźli ilość nieskończoną uczesań. Wszak są mi znane twarze, którym jest najpiękniej, gdy całkiem nie uczesane. Ariadnę od innych kobiet rozkochany Bakchus woli. Herkules świata nie widzi oprócz potarganej Joli".




W I wieku p.n.e. i I wieku naszej ery, rozpowszechniła się moda na niezwykle wyszukane fryzury i pomijając jedynie krótki okres rządów Klaudiusza (41-54 r.) kiedy to ponownie wróciła moda na prostotę z czasów Republiki, wielkie damy Cesarstwa, takie jak Messalina (małżonka Klaudiusza), Poppea Sabina (małżonka Nerona, panującego w latach 54-68), Julia Flawia (córka cesarza Tytusa, 79-81), Pompea Plotyna (małżonka Trajana, 98-117), Vibia Sabina (małżonka Hadriana, 117-138), Annia Galeria Faustyna Starsza (małżonka Antoninusa Piusa, 138-161), Annia Galeria Faustyna Młodsza (małżonka cesarza Marka Aureliusza, 161-180), Annia Aurelia Galeria Lucilla (córka Marka Aureliusza, małżonka Lucjusza Werusa, 161-169, a następnie Tyberiusza Klaudiusza Pompejanusa, który był odpowiednikiem Maximusa Decimusa Meridiusa z filmu "Gladiator" Ridleya Scotta), oraz Julia Domna (małżonka Septymiusza Sewera, 193-211), wszystkie one noszą niezwykle bogate i trefione fryzury. Warto też tutaj dodać, że aby przygotować odpowiedni - jasny - kolor farby do włosów, należało spędzić długie godziny na tlenieniu czupryny, barwieniu złotym pyłem, smarowaniu rumiankiem, sokiem z cytryny i żółtkami jaj. Znacznie łatwiej i szybciej wychodziło zakupienie (lub zrobienie) odpowiedniej peruki o kolorze blond włosów (ściętych najczęściej jasnowłosym niewolnicom). Bardzo popularne były również peruki koloru rudego bądź krwistoczerwonego. Następnie - w czwartej godzinie - przystepowano do malowania ust, oczu, policzków i rzęs oraz do depilowania całego ciała. Ale o tym już w kolejnej części.

      




 CDN.
 

sobota, 7 marca 2020

KANONY LUDZKIEGO PIĘKNA - Cz. VI

JAK ZMIENIAŁY SIĘ PRZEZ LATA

I CO JE DETERMINOWAŁO






III

ANTYCZNA GRECJA

(EPOKA KLASYCZNA I

HELLENISTYCZNA)

SYMBOLE URODY I SEKSAPILU:

KOBIETY - BIAŁA CERA, WYSOKI WZROST,

WYGOLONE CIAŁO I JĘDRNE POŚLADKI.

MĘŻCZYZNA - GRUBY PENIS, WITALNOŚĆ SEKSUALNA

I... ZNIEWIEŚCIAŁOŚĆ

Cz. II




  
Jaki był kanon męskiej urody w Antycznej Grecji? Przede wszystkim męskie ciało musiało symbolizować siłę i seksualną witalność, dlatego też nieodzowne były szerokie ramiona, wydatna klatka piersiowa, silnie zaznaczona muskulatura, szczupły pas, wydatne pośladki oraz mocne uda i łydki. Otyłość była uważana za dyskwalifikująca idealnego mężczyznę (brzydotę, podobnie jak i otyłość - Grecy utożsamiali z negatywnymi cechami ludzkiego charakteru, zaś piękno i urodę z pozytywnymi). Mężczyzna musiał przede wszystkim odznaczać się męstwem, odwagą i zmysłem strategicznym (w "Antiopie" Eurypidesa, jeden z dwóch braci - Zetos, robi wyrzuty drugiemu bratu - Amfionowi, właśnie tego typu: "Gdybyś miał tarczę, nie wiedziałbyś, co z nią zrobić, ani nie potrafisz obronić innych śmiałą i męską radą"). Prawdziwy mężczyzna musiał być odważny, rozsądny, mądry i odpowiedzialny ("Jeśli mężczyzna, posiadłszy bogactwo, nie zaprząta sobie myśli domem, lecz pozostawia go w zaniedbaniu (...) nigdy niczego nie osiągnie dla swojej rodziny i państwa, nie będzie też dobry dla przyjaciół" - Eurypides), dlatego też powinien wystrzegać się wszelkich, sprowadzających na manowce rozkoszy. Męstwo było cnotą, która zaś była darem od bogów, dlatego też każdy mężczyzna miał obowiązek dbać zarówno o swe męstwo jak i o swój honor mężczyzny, stąd niedopuszczalne były również pewne praktyki seksualne. Wiadomym faktem jest, że w antycznej Grecji stosunki homoseksualne były bardzo rozpowszechnione, a mimo to, również w związkach homoseksualnych przestrzegano pewnych odgórnie przyjętych, niepisanych zasad, które miały za zadanie zachowanie tego wyjątkowego daru, jakim dla Greków było męstwo. Jednym z tych zasad, był nakaz by kontakty homoseksualne ograniczyć do... nastoletnich chłopców (co pokazuje dobitnie że starożytni Grecy byli zwykłymi pedofilami - i pedofilia była społecznie akceptowana), natomiast w żadnym razie nie akceptowalne były związki dorosłych mężczyzn tej samej płci, gdyż godziły one w pojęcie męstwa i czyniły z męża swoistego batalosa ("dupka" - od batala - "dupa"), Co ciekawe, nie akceptowane były również stosunki analne pomiędzy mężczyzną a chłopcem - gdyż godziły one w męski honor i poniżały młodzieńca. Stosunek analny był zarezerwowany tylko dla kobiet, niewolników, chłopców trudniących się prostytucją, oraz wrogów wziętych do niewoli, natomiast homoseksualny stosunek pomiędzy mężczyzną a wolno urodzonym chłopcem, powinien co najwyżej ograniczać się do "kontaktu udowego", bez analnej penetracji.

Stosunek czy też gwałt analny zarezerwowany był głównie dla kobiet, jako istot "niemęskich", a przez to pozbawionych honoru i zdanych na łaskę i niełaskę swych mężów, ojców i synów (swoją drogą przypomniał mi się jeden z odcinków "Włatcy móch" - tego animowanego serialu dla dorosłych, przypominającego nieco amerykańskie "South Park", gdy podczas lekcji nauczycielka pyta się Czesia "dlaczego nie słuchasz koleżanki?", "bo jej nie lubię" - odpowiada Czesio, "a dlaczego?" - dopytuje się nauczycielka, "bo ona nie ma wacka" - po czym dodaje "a pani ma?" 😄). Ci zaś, którzy nie przestrzegali tego obyczaju i praktykowali "miłość analną" wobec swych męskich kochanków, byli nazywani różnymi wulgarnymi epitetami jak choćby: "dupodajec", czy "szerokodupy", odbierało im to też godność honorową. Bierność bowiem dla Greków, była z natury rzeczy uważana za czynność typowo żeńską i przypisaną jedynie kobiecie, dlatego też mężczyzna lub chłopiec - który przystawał na penetrację analną (czy nawet oralną) - zniżał się do poziomu kobiety, a przez to tracił godność obywatela wolnego polis (oczywiście w związkach homoseksualnych nadal praktykowano stosunki analne, tyle tylko że były one tematem tabu i nie wychodziły poza sypialnię). Podobnie traktowano mężczyzn którzy przywdziewali damskie stroje. Pamiętam jak kiedyś pewna feministka stwierdziła że noszenie spodni przez mężczyzn jest uwarunkowane tylko i wyłącznie kulturowo, jako że np. w Szkocji mężczyźni noszą sukienki, zaś starożytni Grecy i Rzymianie również nosili tuniki, przypominające spódnice. Problem polega jedynie na tym że Szkoci noszą kilty, nie sukienki - i jest to MĘSKI a nie ŻEŃSKI strój. Podobnie zresztą Grecy, którzy spaliliby się ze wstydu, gdyby pokazali się publicznie w kobiecej sukni. Ich stroje (przypominające nieco spódnice) były również strojem męskim, tak więc twierdzenie że mężczyzna może sobie ubrać sukienkę, bo tak było dawniej - jest co najmniej nierozsądne, aby nie powiedzieć głupie. Mężczyźni od zawsze nosili stroje przeznaczone dla swojej płci, kobiety zaś dla swojej i choć na przestrzeni wieków moda ulegała najróżniejszym zmianom (np. Grecy uważali noszących spodnie Persów za... zniewieściałych), to jednak nie oznaczało to wcale zmiany pojęcia płci - a także związanych z nią ról, zadań i ubiorów - te bowiem pozostawały niezmienne.




Kolejną męską cechą urody i seksapilu, była witalność seksualna i "odpowiedni sprzęt". Im więcej Grek miał kochanek, im więcej mógł ich zdeflorować i zapłodnić, tym lepiej był postrzegany w społeczeństwie (oczywiście i tu były pewne granice - nie można było na przykład spółkować z mężatkami, a niewieścia cnota była uważana za największy dar jaki dziewczyna może ofiarować swemu małżonkowi). Za wzór brano tutaj zarówno Heraklesa (który ponoć wymachiwał swym penisem niczym maczugą i "nabijał" na niego kolejne panny, a jednej nocy miał zdeflorować aż 50 dziewic), jak i Tezeusza (który rozkochiwał w sobie, deflorował a następnie porzucał tabuny kobiet). Najpopularniejszym stosunkiem seksualnym w Grecji był stosunek dorsalny, taki w którym mężczyzna "od tyłu" penetrował swą partnerkę (tak bowiem często prezentowana jest miłość na greckich wazach, ale czy jest to jednak stosunek waginalny czy analny, trudno już dziś odróżnić). Stosunek oralny (fellatio) pozostawał raczej w strefie tabu, gdyż ograniczał aktywne działania mężczyzny, jednak, ponieważ wielu z nich pragnęło właśnie takich stosunków, przeto był akceptowalny. Gorzej było z cunilingusem, jako że w tej pozycji to mężczyzna nie dosyć że pozostawał bierny, to jeszcze ograniczał się do sprawiania rozkoszy kobiecie - dlatego też tego typu stosunki były objęte powszechną wzgardą, a mężczyźni którzy się temu poddawali - uważani byli za zniewieściałych. W antycznej Grecji sprawianie radości kobiecie było uważane za zjawisko hańbiące i niemęskie, gdyż kobieta nie była po to, aby czerpać seksualną przyjemność, a jedynie po to, by rodzić dzieci, być posłuszną i sprawiać radość swemu mężczyźnie (żony nazywano powszechnie "nosicielkami dzieci"). Symbolem dominacji mężczyzny nad kobietą, był również fakt posiadania przez nich owłosienia wokół genitaliów (dlatego też przyłapanym na gorącym uczynku cudzołożnikom podpalano włosy łonowe i często wkładano w odbyt wielką rzodkiew - symbol męskości, co było symbolicznym przeobrażeniem ich w kobiety).




Zwycięstwo militarne również należało do substytutów męskiej witalności i często było w taki właśnie sposób przedstawiane (np. na jednej z attyckich waz - R1155 - ukazany jest Pers który po klęsce nad Eurymedonem w 469 r. p.n.e. - mówi wprost: "Eurymedon eimi" - co znaczy "Jestem Eurymedon, schylam się". Innymi słowy autor tej wazy chciał tym zakomunikować: "My Ateńczycy jesteśmy prawdziwymi mężczyznami. Nad Eurymedonem dopieprzyliśmy Persom i uczyniliśmy z nich kobiety"). Po każdej zwycięskiej bitwie od razu na miejscu Grecy stawiali pomniki swego triumfu, pragnąc jednocześnie zakomunikować innym, jacy to z nich macho. Był to bowiem zarówno znak bożej przychylności, jak i symbol męskiej siły i witalności, dlatego też gdy tylko męski narząd zawodził, wielu ogarniała rozpacz i przerażenie. Modlono się więc do Afrodyty - bogini miłości - by ponownie przywróciła "moc męską", ale z wiekiem impotencja tylko się pogłębiała. Istniało przekonanie że im dłuższy i grubszy penis, tym niegroźna impotencja. W każdym razie uciekano się do wszelkich możliwych sposobów jej zapobiegania, ale nie wiadomo czy w Grecji stosowano metody z Egiptu i Persji (gotowania zup z jaskółczych jaj, w których było dużo fosforu, a fosfor niezwykle pozytywnie wpływa na potencję), na pewno jednak nie wiązano sobie u nóg odciętych psich genitaliów (co również stosowano w Persji). Niekiedy pielgrzymowano nawet do świątyni Afrodyty na Pafos (Cypr) i recytowano wyuczone formułki z homeryckiego "Hymnu do Afrodyty", będącego swoistą rapsodią, a jednocześnie dygresją na temat ludzkiego przemijania, starości i śmierci. Wielu rozpaczało nad utratą dawnej witalności, jak choćby pewien mąż, który przybywszy do świątyni Afrodyty żalił się owej córze Zeusa: "Dawniej mogłem z dziewięć razy w ciągu nocy, a teraz ledwie raz. O Afrodyto, jakże ciężka jest starość". Cóż, tak to już niestety jest i jak mówi jasnowidz Krzysztof Jackowski: "Nie uważajmy że ciało nasze jest tak doskonałe jak umysł. Nasz umysł, to nieprawdopodobna potęga, a ciało - to... chwila potęgi w młodym wieku, a potem powolne obumieranie".

To tyle, jeśli chodzi o męskie kanony seksapilu i urody w antycznej Grecji, ale dodałem tutaj również ową zniewieściałość mężczyzn - jak więc ma to się do tego, co wcześniej napisałem o powszechnej pogardzie dla wszelkich tego typu zjawisk? Otóż, aby to zrozumieć, należy oddzielić od siebie epoki historyczne: archaiczną i klasyczną od hellenistycznej, gdyż to właśnie w tej ostatniej epoce - zaistniałej po wielkich podbojach Aleksandra Macedońskiego - i po zetknięciu się kultury greckiej z lokalnymi kulturami orientalnymi, twardy stosunek do zniewieściałości chłopców nieco zelżał. Zaczęły tworzyć się też nieco inne kanony męskiej urody, jak choćby zupełny brak owłosienia na klatce piersiowej u mężczyzn (co również upodabniało ich nieco do kobiet), bardzo często spotykany jest też całkowity brak owłosienia łonowego u mężczyzn (wzorem oczywiście są posągi z tej epoki). Od drugiej połowy (a w zasadzie od końcówki) IV wieku p.n.e., następuje widoczna zmiana prezentowania męskich postaci na malowidłach i na posągach, co jest niezwykle symboliczne. Otóż wcześniej (VII, VI, V wiek p.n.e.) postacie kobiece w greckiej sztuce upodabniano do męskich (choć kobiety prezentowano zawsze ubrane, w przeciwieństwie do modeli męskich), o tyle od połowy IV wieku p.n.e., a szczególnie w wieku III i II p.n.e. to właśnie coraz częściej postacie męskie upodabniano do kobiet. Młodzieńcy więc coraz częściej przybierają nie tylko żeńskie pozy, ale mają również widoczne żeńskie cechy (jak choćby biodra, brzuch). Zaczyna się też chłopców a nawet mężczyzn określać słowem "kalos" (co znaczy "ładny", "śliczny"), lub "eusarkos" ("o pięknym ciele"). Także do zajęć wzniosłych dla mężczyzn - prócz zajmowania się polityką i filozofowaniem - dodano również śpiew oraz grę na lirze, która jeszcze w V wieku p.n.e. uchodziła za zajęcie typowo kobiece (notabene jako ciekawostkę dodam, że generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski uważał, że dla mężczyzny są zarezerwowane jedynie dwa honorowe zawody, jakie ten czystym sumieniem może wykonywać. Było to: pisanie wierszy - czyli poetyka, oraz służba w kawalerii), chłopców też często określano słowem: "hapalos" ("delikatny"), "pion" ("tłusty"), "typheros" ("wybredny"), lub "malthakos" ("niemęski"), które to określenia w epoce klasycznej były nie do pomyślenia.




Nie znaczy to oczywiście że ideał męskiej urody w epoce hellenistycznej został całkowicie zrównany z urodą kobiecą - przeciwnie. Symbolem nowych czasów stali się wojowniczy królowie-wodzowie, którzy przybierali sobie (lub byli tak nazywani przez żołnierzy i lud) przydomki takie jak: "Najlepszy" czy "Najsilniejszy" - mające ukazać ich władzę i potęgę. Poza tym, choć pozycja kobiety w świecie hellenistycznym lawinowo wzrosła w porównaniu do prawdziwego jej ubezwłasnowolnienia w epoce klasycznej (szczególnie w Atenach), to jednak państwa greckie zostały szybko zdominowane politycznie przez nową siłę powstałą w basenie Morza Śródziemnego, która brutalnie łamała wszelki opór i parła do przodu zdobywając kolejne ziemie. Tą nową siłą była Republika Rzymska, która dla Greków żyjących w epoce hellenistycznej stanowiła prawdziwe kulturowe, cywilizacyjne i społeczne zadupie. Nic więc dziwnego że Kleopatra VII odniosła bardzo negatywne wrażenia ze swej podróży do Rzymu w 46 r. p.n.e. (szczególnie przeszkadzały jej zapachy wdzierające się zewsząd do jej komnat w willi Cezara na Janikulum, oraz wizerunek miasta i jego mieszkańców). Sam fakt, że ta potomkini Greko-Macedończyków, którzy niegdyś kobietę postrzegali jako prawdziwe "zło konieczne", ośmieliła się stwierdzić że w Rzymie kobiety mają jedynie takie prawa jak: "Niemowlęta czy kury" - jest niezwykle symboliczny i pokazuje jak bardzo zmieniła się wówczas grecka kultura i greckie społeczeństwo po podbojach Aleksandra Wielkiego. A w kolejnej części przejdę już do Rzymu i tamtejszych kanonów żeńskiego i męskiego seksapilu.         






CDN.
 

wtorek, 28 stycznia 2020

KANONY LUDZKIEGO PIĘKNA - Cz. V

JAK ZMIENIAŁY SIĘ PRZEZ LATA

I CO JE DETERMINOWAŁO





III

ANTYCZNA GRECJA

(EPOKA KLASYCZNA i

HELLENISTYCZNA)

SYMBOLE URODY I SEKSAPILU:

KOBIETY - BIAŁA CERA, WYSOKI WZROST,

WYGOLONE CIAŁO I JĘDRNE POŚLADKI.

MĘŻCZYZNA - GRUBY PENIS, WITALNOŚĆ SEKSUALNA

I... ZNIEWIEŚCIAŁOŚĆ

Cz. I 





 Czym różniła się kobieta od mężczyzny dla starożytnych Greków? Pytanie to nie jest aż tak infantylne jak się to może wydawać, gdyż dla Greka uroda niewieścia a uroda męska znaczyła niekoniecznie to samo, czym jest dla nas, ludzi współczesnych. Otóż ateński filozof - Krytiasz (uczeń Sokratesa) twierdził, że ideałem urody męskiej jest... żeńska powierzchowność (czyli zniewieściałość), zaś ideałem urody kobiecej jest powierzchowność męska. Nie oznacza to oczywiście że Grecy cenili sobie "męskie kobiety" i "żeńskich mężczyzn" - gdyż byłaby to zbyt daleko posunięta nadinterpretacja, ale coś w tym było, szczególnie jeśli chodzi o mężczyzn. Wszak ich na razie sobie zostawimy na później i zajmijmy się płcią piękną - która dla Greków miała dwa, zupełnie odmienne znaczenia. Pierwsze z nich reprezentowała żona i matka rodziny, drugie zaś hetera, i owa "męska powierzchowność" tyczyć się właśnie miała tych pierwszych kobiet (czyli żon), a w żadnym razie tych drugich. Jednak podstawą urody niewieściej (bez znaczenia czy tyczącej żon czy też kurtyzan) był jeden warunek - biała cera. To był bezdyskusyjny afrodyzjak i aby się podobać wiele kobiet (głównie heter) jeszcze bardziej rozjaśniało sobie skórę specjalnym bielidłem (zresztą rozjaśniano nie tylko cerę, ale i włosy). Jednak rozjaśniona cera to nie wszystko, następnie należało ją jeszcze odpowiednio pomalować. Do policzków stosowano róż roślinny (otrzymywany z roślin zielnych, zwanych: Boraginaceae), usta malowano czerwoną henną, oczy i brwi zaś, rysowano czarnidłem (czarna lub brązowa kreska). Oczywiście tak umalowane chodziły głównie hetery lub zwykłe prostytutki, ale zdarzało się że również tzw.: "porządne kobiety" specjalnie się stroiły i malowały przed wyjściem z domu, same uczęszczając do myropolionu (perfumerii) lub wysyłając tam swoje niewolnice. Jednak mężowie nie byli zachwyceni upiększaniem twarzy i ciała przez swe żony, wręcz przeciwnie. Żony i matki miały siedzieć w domu i zajmować się dziećmi, a do tego nie potrzeba było ani ładnie wyglądać, ani też specjalnie się stroić. Właśnie dlatego ów Krytiasz mówiąc iż kobiety powinny przyjąć męską powierzchowność, miał na myśli właśnie żony, które dla swoich mężów (po spłodzeniu potomstwa) bardzo rzadko stanowiły obiekt erotyczny, a raczej były traktowane jak "osoby zajmujące się dziećmi i domem" przy czym należy tutaj podkreślić słowo "osoby" a nie "kobiety", co też oznaczało aseksualne niańki. 

Mężowie tak często wzbraniali swym żonom wstępu do łoża (mężczyźni i kobiety w Grecji z reguły sypiali osobno), że stało się to prawdziwą plagą. Żony które nie były usatysfakcjonowane pod względem seksualnym, z reguły stosowały samozaspokojenie (lub popadały w zmienne nastroje: od euforii do rozpaczy), zamawiając sobie specjalne olisbosy (sztuczne penisy), którymi co poniektóre nawet się wymieniały, czego przejawy przetrwały także i w literaturze (np. dialog dwóch kobiet o imionach: Metro i Korito, które właśnie rozmawiają u którego z szewców zamówić dobry olisbos. Korito poleca przyjaciółce znajomego rzemieślnika o imieniu Cerdon, który początkowo wzbudza u Metro wątpliwość, gdyż zna dwóch mężczyzn o tym imieniu i żadnemu nie powierzyłaby tak "odpowiedzialnego" zadania, ale ostatecznie przyjmuje radę i udaje się do owego szewca). Dopiero za wstawiennictwem Aspazji (kochanki Peryklesa) w latach 30-tych V wieku p.n.e. zostało przyjęte prawo, na mocy którego mężowie musieli co najmniej trzy razy w miesiącu wziąć do łoża swe żony i z nimi spółkować. Ów prawny przymus, pokazuje niezwykle dobitnie jak naprawdę rzadko (i jak niechętnie) mężczyźni sypiali ze swymi żonami, a co za tym idzie, nie chcieli też aby one w żaden sposób malowały się, lub inaczej upiększały ciało. Ksenofont w swym dziele: "Oikonomikos" ("O gospodarstwie domowym"), tak opisuje reakcję Ischomachosa, który wielce zdziwiony razu pewnego ujrzał swoją żonę pomalowaną, uczesaną i gotową do wyjścia: "Zobaczyłem ją pewnego dnia umalowaną ołowianą bielą, aby miała cerę jeszcze jaśniejszą niż zwykle, uróżowaną, aby wyglądała na bardziej rumianą, niż była w rzeczywistości, i w trzewikach na koturnie, aby wydawała się wyższą, niż była w istocie". Ischomachos poczynił więc swej małżonce długie kazanie, w którym twierdził że tak nie powinna się ubierać i malować, na co ona odpowiedziała, że uczyniła to, ponieważ chciała mu się bardziej podobać. Natomiast malowanie twarzy i rozjaśnianie cery oraz włosów przez hetery, było postrzegane jako rzecz naturalna, tym bardziej że kobiety te miały właśnie umilać czas mężom, podczas gdy ich żony siedziały zamknięte wraz z dziećmi w swych pokojach.




Innym afrodyzjakiem, silnie działającym na mężczyzn - był wzrost kobiet. Im niewiasta wyższa, tym była atrakcyjniejsza i tym miała więcej adoratorów (znów oczywiście przede wszystkim mówię o heterach, choć oczywiście wysoki wzrost wśród małżonek również był ceniony). Gdy ok. 550 r. p.n.e. ateński tyran Pizystrat powrócił z wygnania i ponownie objął władzę, aby uprawomocnić swe rządy, wjechał do Aten na rydwanie na którym stała wysoka kobieta, przebrana za boginię Atenę. Ten właśnie zabieg propagandowy, pozwolił ateńskiemu tyranowi zdobyć władzę na prawie dwa kolejne lata (po których znów został wygnany i ostatecznie powrócił dopiero w 539 r. p.n.e. i odtąd już władał miastem aż do swej śmierci, przez dwanaście kolejnych lat. Po nim zaś nastały rządy jego dwóch synów - Hippiasza i Hipparcha, trwające ostatecznie do 510 r. p.n.e. Hipparch został zamordowany w zamachu w 514 r. p.n.e. przez dwóch "tyranobójców" Harmodiosa i Aristogejtona - którzy potem też przeszli do legendy, a ich czyn stał się przykładem postawy patriotycznej i demokratycznej, zaś dzieci w szkołach - szczególnie w epoce Peryklesa, jak i potem w IV wieku p.n.e. - deklarowały: "Poniosę mój miecz w mitrowej gałązce, jak Harmodios i Aristogejton, którzy razem zabili tyrana i sprowadzili równość między prawem w Atenach". Warto też dodać, że posągi obu "tyranobójców" - były pierwszymi świeckimi posągami jakie powstały w Atenach. W 480 r. p.n.e. zostały one skonfiskowane przez Persów i wywiezione na Wschód i powróciły do Aten dopiero po 330 r. p.n.e. gdy Aleksander Wielki zajął Suzę. Mimo to nowe posągi zostały wystawione w mieście na przełomie 477/476 r. p.n.e. na koszt Temistoklesa z epigramem Simonidesa, który brzmiał: "W rzeczy samej wielka jasność świeciła nad Ateńczykami, gdy Aristogejton i Harmodios zgładzili Hipparchosa". A tak już na marginesie - obaj tzw.: "tyranobójcy" nie popełnili swego czynu z pobudek politycznych ani ideowych, a jedynie prywatnych i honorowych, gdyż Hippiasz miał znieważyć siostrę Harmodiosa. Poza tym obaj należeli do arystokracji i łączenie ich z ideałami demokratycznymi było zwykłą kpiną, tym bardziej że marnie skończyli - Harmodios został zabity jeszcze podczas zamachu, zaś Aristogejton dopiero po torturach z ręki samego Hippiasza. Ale dla propagandy politycznej nic nie jest niemożliwe i jak pisał Abel-Francois Villemain: "Historię zawsze można stworzyć na nowo").

Kolejnym afrodyzjakiem, które szczególnie mocno działało na Greków, to było pozbawione wszelkiego owłosienia (prócz samych włosów na głowie) niewieście ciało. Oczywiście można spotkać też przekazy że antyczni Grecy nie przykładali do tych kwestii większego znaczenia i owłosione łona oraz pachy były akceptowane. Być może to również jest prawda i paradoksalnie nie musi w tym istnieć sprzeczność, gdyż (jak wcześniej wspomniałem) żony (po urodzeniu dzieci) nie były postrzegane jako obiekty seksualne i dbanie przez nie o higienę intymną ciała nie było uważane za konieczne. Jednak hetery, czy też żony które starały się mimo wszystko przypodobać mężowi, pozbywały się owłosienia nie tylko z miejsc intymnych, ale również z pach, rąk i nóg. Aby pozbyć się niechcianych włosów, Greczynki miały do wyboru: albo skorzystać z brzytwy, albo też lampy, którą owe włosy wypalano. Była też i trzecia możliwość - użycie specjalnej papki, którą pokrywano ciało i następnie zeskrobywano tę substancję zwykłą skrobaczką wraz z włosami. Ta czynność musiała jednak budzić w kobietach głębsze refleksje, gdyż Arystofanes w swych "Kobietach na Pnyksie" (zwanych również potocznie "Sejmem kobiet"), wkłada w usta Praksagory takie oto stwierdzenie iż mężczyźni nie muszą golić całego ciała, co stanowi symbol ich dominacji oraz przewagi. Przeto gdy Praksagora namawia inne kobiety - które miałyby przejąć władzę z rąk mężczyzn - by "wyrzuciły brzytwy", "chodziły całe zarośnięte" i żeby "już nigdy nie przypominały kobiet". Depilacja ciała była bowiem uciążliwą praktyką, którą musiały podejmować się hetery, szczególnie gdy przyjmowały swych klientów w prześwitujących chitonach (jak pisze Atenajos: "Czyś nie słyszał (...) o (...) wystrojonych służkach Wenus, jak paradują rzędem półnagie, w przezroczystych szatach niczym nimfy nad świętymi wodami Eridanu. Za kilka monet możesz kupić u nich wszelkie rozkosze, nie ponosząc żadnego ryzyka"). Oczywiście depilacja łączyła się również z kąpielą, a Grecy kąpali się dość często (może nie aż tak często jak Rzymianie czy Egipcjanie, ale wystarczająco często aby o tym wspomnieć) i każda wizyta u przyjaciela, zaproszenie na sympozjon (wykwintną orgię) lub na komos (ucztę, biesiadę, hulankę dla młodzieży), wiązała się co najmniej z obowiązkowym umyciem stóp, a najczęściej z wykąpaniem się. Oczywiście kobiety kąpały się rzadziej (rzadziej też wychodziły z domów). W czasach Pizystrata i jego synów, kobiety brały prysznic pod publicznymi fontannami, ustawionymi w mieście przez tyrana, ale od V wieku p.n.e. istniał publiczny zakaz kąpania się kobiet w tych fontannach (dla ochrony moralności oraz aby uniknąć zanieczyszczeń w przypadku gdyby fontanna posiadała basen). Kobiety więc najczęściej tuż przed wyjściem z domu kąpały się u siebie.




Zgrabna kobieca pupa była równie silnym symbolem seksualnym, a hetery urządzały nawet konkursy piękności na najładniejsze piersi i najzgrabniejsze pośladki. Alkifron w swych "Listach heter" przedstawił właśnie jeden z takich konkursów, podczas którego hetera Myrina, rywalizowała z inną heterą Tryallis: "I pierwsza Myrina rozwiązawszy pasek zakołysała przeświecającymi przez nią biodrami, które drżały jak zsiadłe mleko, a patrzyła przy tym w tył na ruchy swej pupki. Lekko jak w grze miłosnej westchnęła, tak że, na Afrodytę, zmieszałam się. Tryallis też nie zawiodła, pobiła ją w bezwstydzie: Nie podejmę współzawodnictwa w szatkach nawet tak przezroczystych, bez mizdrzenia się, niech będzie tak jak na zawodach. (...) Zrzuciła chitonik i przegiąwszy się nieco w biodrach powiada: Patrz, obejrzyj sobie tę barwę, Myrrino, jak nieskazitelna, jak bez plamki, patrz na równości bioder tutaj, na przejście ku udom, ani za tłuste, ani za chude, na dołeczki na wzgórkach. Na Zeusa, nie trzęsą się jak u Myrriny - uśmiechnęła się figlarnie i zakręciła pupką tak, że ruch drganiami przebiegł powyżej bioder". Kobiece pośladki były bardzo silnym afrodyzjakiem i działały niezwykle stymulująco na mężczyzn (tym bardziej że ogromna większość stosunków seksualnych, umieszczanych w greckim malarstwie wazowym, pokazuje kobietę z wypiętą pupą w pozycji dorsalnej, co oczywiście samo w sobie nie musi świadczyć o seksie analnym, a może być raczej kwintesencją męskich pragnień Greków, którzy upatrywali za coś równie oczywistego stosunki między mężczyznami a chłopcami, ale już nie pomiędzy dwoma mężczyznami, gdyż stosunek analny był dla jednej ze stron bierną penetracją, a taki ktoś sprowadzany był do podrzędnej roli kobiety, stąd owe zachowanie było uważane za niemęskie. Będę jeszcze o tym pisał, ale warto nadmienić że Grecy lubili zniewieściałość wśród chłopców, ale już nie wśród mężczyzn - co też warto podkreślić. Być może więc ukazywanie kobiet z wypiętym anusem, lub podczas stosunku analnego, mogło być uosobieniem pragnień spółkowania z młodymi mężczyznami, jakie w antycznej Grecji uważano za równie naturalne jak seks z kobietą. Cóż, jak stwierdził kelner Tytus - grany przez Borysa Szyca - w tej żałosnej komedii "Testosteron": "Grecy, oni tam wszyscy popierdoleni na potęgę byli").


 

Symbolem idealnie uformowanej kobiecej pupy, był posąg Afrodyty z Knidos, dłuta Praksytelesa (któremu ponoć pozowała jako modelka - hetera Fryne - o której też już kiedyś pisałem - i która również miała "dać twarz" dla innego posągu: Afrodyty Anadiomene - "wyłaniającej się z morskiej toni" - także autorstwa Praksytelesa). Pisał o nim (jak o idealnym kobiecym zadku) Pseudo-Lukian w "Erotesie": "O Heraklesie, jakże pięknie uformowany jest tył! Jak krągłe są biodra zachęcające do pieszczot! Jak wspaniały kształt pośladków i muskulatura nie nazbyt rozwinięta, ale i nie tak wątła, by sterczały kości. Dwa dołeczki, po lewej i prawej stronie zagłębione w lędźwiach, uśmiechają się do widza". Stosunek analny był bodajże najbardziej ulubionym przez Greków, o czym świadczą choćby wazy o tematyce erotycznej. Na jednej z nich, podczas sympozjonu, mężczyzna leży na kline (był to rodzaj swoistej podwójnej sofy) wraz z kobietą i... penetruje ją od tyłu. Ona ma twarz odwróconą ku niemu i patrzy mu się w oczy. Należy też pamiętać że Grecy nie traktowali kobiecych potrzeb poważnie. Dla nich kobieta, to był taki trochę niedorozwinięty mężczyzna i choć Sokrates uważał iż: "Kobiety nie są wcale gorsze od mężczyzn", dodając że: "potrzeba im tylko trochę więcej kondycji fizycznej i energii umysłowej", to jednak i tak był dlań łaskawy. Większość jemu współczesnych uważała kobiety po prostu za istoty ułomne i nieszczęśliwe, zdolne jedynie do "noszenia dzieci". Uważano je za stworzenia głupie i nierozumne (ale nie dawano im możliwości zdobycia wiedzy, a większość tzw.: porządnych kobiet nie potrafiła ani czytać ani pisać), opętane seksem (trudno się dziwić, skoro mężowie nie odwiedzali swych żon całymi tygodniami, sami zabawiali się z heterami tuż pod okiem żon, zamkniętych w gyneceum - pokoju dla kobiet i małych dzieci), oraz moralnie ułomne (zastanawiano się nawet czy kobieta ma duszę i czy potrafi myśleć). W żadnym razie też nie przejmowano się ich pragnieniami, obawami czy prośbami i dotyczyło to zarówno żon, jak i wynajętych kurtyzan. Nikt się ich nie pytał czy pragną seksu analnego, skoro chcieli tego mężczyźni (hetery często ukazywane są na czworakach jak wykonują fellatio i doświadczają seksu analnego). Są też okrutne sceny z waz (głównie ceramiki czerwonofigurowej, bo przy wcześniejszej - czarnofigurowej tego nie ma), ukazujące hetery w niezwykle upokarzających scenach, jak klęczą, lub stoją na czworaka przez mężczyznami zaopatrzonymi w kije i laski i okładającymi je nimi po pośladkach i plecach.




Gdy przejdę już do męskich symboli urody i seksapilu, opowiem jak ogromne znaczenie miała dla mężczyzn witalność seksualna a jej utrata wiązała się często z poważną depresją i żalem. W następnej części opowiem o hymnach do Afrodyty, składanych przez starszych mężczyzn, którzy się żalą, że: "dawniej mogłem z dziewięć razy w ciągu nocy, a teraz ledwie raz. O Afrodyto, jakże ciężka jest starość". Warto też sobie uzmysłowić jak musiały się czuć zwykłe prostytutki - niekoniecznie hetery, bo one były "towarem luksusowym", które musiały godzinami obsługiwać takiego gacha, który "już nie mógł". A przemoc fizyczna była w domach publicznych bardzo częsta, o czym świadczą owe brutalne sceny ukazane na greckich wazach. Zanim taki staruch "skończył", dana prostytutka - która najczęściej była niewolnicą - miała z pewnością plecy pokryte czerwonymi pręgami od uderzeń kija bądź laski. W kolejnej więc części przejdę do męskich symboli seksualnych, wśród których bez wątpienia dominowała siła i grubość penisa. Ale przede wszystkim najważniejsza była wytrzymałość i witalność, gdyż symbolem seksu był mężczyzna, który jak ów Herakles "jednej tylko nocy zdeflorował pięćdziesiąt dziewic", pozostawiając je na długi czas niezdolnymi do wstania o własnych siłach, czy też heros Tezeusz - zmieniający kochanki "częściej niż ustępują pory dnia".           






 CDN.
 

niedziela, 22 grudnia 2019

KANONY LUDZKIEGO PIĘKNA - Cz. IV

JAK ZMIENIAŁY SIĘ PRZEZ LATA

I CO JE DETERMINOWAŁO





 II

STAROŻYTNA MEZOPOTAMIA

(BABILONIA I ASYRIA)

SYMBOLE URODY I SEKSAPILU:

KOBIETY - DŁONIE, BRZUCH, PĘPEK I PŁODNE ŁONO

MĘŻCZYŹNI - FRYZOWANE BRODY





 

 DO CZEGO SŁUŻY KOBIETA?

CZYLI: NIE WAŻNA SZPADA, A JAK SIĘ NIĄ WŁADA



 Informacji na temat kanonów piękna w starożytnej Mezopotamii nie jest zbyt wiele, gdyż zarówno Babilończycy jak i Asyryjczycy nie przykładali zbytniej uwagi do przedstawiania scen rodzinnych i zwyczajowych, a to z tego względu iż jakiekolwiek ceremonie, łącznie z wygrawerowaniem uroczystości rodzinnych w grobowcach, zawsze poświęcone były jakimś świętom religijnym. Człowiek jako jednostka nie istniał bez bogów, dlatego też nie było sensu prezentować scen prywatnych, w sytuacji gdy były one zupełnie nieistotne z punktu widzenia ówczesnych ludzi. Moda i uroda zresztą zmieniała się na przestrzeni wieków, a szczególnie duża zmiana nastąpiła z chwilą zdobycia władzy przez Sargona z Akadu i obalenia dynastii sumeryjskich. Akadyjczycy bowiem (o czym pisałem już w innych seriach) wywodzili się z grupy ludów semickich, natomiast Sumerowie to byli... Indoeuropejczycy lub (jak kto woli) Ariowie, stąd różnice w wyglądzie widoczne były gołym okiem. W epoce sumeryjskiej mężczyźni są dokładnie wygoleni (często również głowy pozbawione są włosów, czego przykładem może być choćby posąg księcia Gudei - władcy miasta Lagasz), natomiast od czasów rządów Akadyjczyków następuje widoczna zmiana i mężczyźni noszą już odtąd dość długie brody (natomiast głowy goli się głównie niewolnikom). Ponieważ jednak w tym temacie skupię się jedynie na okresie po-sumeryjskim, przeto omówię głównie samych Babilończyków (ze szczególnym uwzględnieniem czasów nowobabilońskich) i ewentualnie jeszcze Asyryjczyków - jako że to właśnie ich mody i obyczaje przetrwały do naszych czasów jako najpełniejsze wyobrażenia o życiu codziennych mieszkańców antycznej Mezopotamii.

Zacznijmy zatem od kobiet i tego co było wyznacznikiem seksapilu dla ich mężów. Otóż, aby spróbować odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw odpowiedzieć na inne: do czego w ogóle służy kobieta? Paradoksalnie nie jest to pytanie pozbawione sensu, bowiem dla Babilończyków miało ono fundamentalne znaczenie. Kobieta służyła tylko do jednego celu - rodzenia dzieci i jeśli była płodna, dla Babilończyków nie miała znaczenia ani jej uroda ani prezencja. Kobieta-żona miała rodzić dzieci, do tego została stworzona przez bogów i temu musiała się z całą stanowczością poddać. Dlatego też płodne łona były niezwykle poważane, a kobiety, które urodziły gromadkę dzieci otaczano powszechnym szacunkiem. Oprócz płodności, żona musiała być dodatkowo jeszcze oddana i wierna swemu mężowi, powinna dbać o dom, ubierać swego męża co dnia w odpowiedni strój (szkarłat), być uprzejma, mądra i gospodarna, wstawać przed świtem i kłaść się spać po zmierzchu - w każdym razie nie mogła próżnować a poświęcać musiała czas na pracę w domu i obejściu (szyć ubrania, tkać płótna na sprzedaż, zakładać winnice, prowadzić rodzinne rachunki oraz - jeśli ją miała - zawiadywać służbą). Zdrada małżeńska była dla kobiety największą możliwą hańbą, po której traciła wszystkie prawa jako legalna małżonka i najczęściej była porzucana przez męża bez prawa do kontaktów z dziećmi. To było jednak łagodne rozwiązanie, gdyż mąż mógł też (po udowodnieniu zdrady) sprowadzić swą małżonkę do roli niewolnicy i sprzedać ją np. do świątyni jako prostytutkę. Mężczyzna natomiast mógł posiadać oficjalną nałożnicę, nawet wbrew woli żony (pisząc "wbrew" mam na myśli sytuacje gdy kobiety okazywały się bezpłodne i aby utrzymać małżeństwo - gdyż rozwód był równoznaczny z hańbą jaką owa kobieta okrywała całą swoją rodzinę - same starały się zapewnić mężowi "zastępstwo" w łożu, aby mógł spłodzić potomka. Zresztą taki był niepisany zwyczaj - żona musiała zadbać o nałożnicę dla męża, jeśli sama nie mogła dać mu dzieci) i ograniczał go w tym jedynie poziom zamożności oraz... własne sumienie.

Nie znaczy to jednak że tak było i wcześniej, np. w sumeryjskich czasach. Wręcz przeciwnie, Sumerowie akceptowali poliandrię (wielomęstwo) i poligamię (wielożeństwo), choć oczywiście naturalnym było małżeństwo monogamiczne. Jednak tuż przy końcu sumeryjskiego świata, ok. 2350 r. p.n.e. władca miasta Lagasz - Urukagina, zakazał poliandrii i od tego też czasu (aż po dziś dzień) stała się ona tam prawnie zabroniona i karana (natomiast poligamia miała i ma się do dziś na Bliskim Wschodzie - choć w różnych krajach - bardzo dobrze). Konkubiny mieszkały oczywiście pod jednym dachem z oficjalną małżonką i były traktowane jako "zastępcze żony" (np. wtedy gdy żona miała miesiączkę, wówczas mąż - aby pozostać "czystym" nie mógł się nie tylko do niej zbliżyć, ale w ogóle dotykać czegokolwiek, czego wcześniej ona używała. Aby sobie poradzić z tym problemem, żony lub konkubiny w czasie menstruacji zamykano na sześć dni w miesiącu w odosobnionym pomieszczeniu. Po menstruacji kobieta musiała się oczyścić biorąc kąpiel - lub jedynie myjąc ręce, co też miało swoją symbolikę - dopiero wówczas mogła powrócić do łoża swego męża). Zdarzało się też, że mężczyzna miał po kilka oficjalnych nałożnic które utrzymywał i które mieszkały z nim i jego oficjalną małżonką w jednym domu. Oczywiście był też i drugi aspekt z tym związany, gdyż nie było większego upokorzenia dla mężczyzny (może poza zdradą własnej małżonki), gdy nie był on w stanie "stanąć na wysokości zadania" i nie mógł spełnić się w łożu jako mężczyzna. Zarówno Babilończycy, Asyryjczycy (jak i starożytni Hebrajczycy) mieli prawdziwego fioła na punkcie swoich genitaliów, a żona nie mogła bez zgody męża dotknąć jego krocza, gdyż gdyby tak się stało i przez przypadek coś "uszkodziła" (np. gdyby okazało się że małżonek stał się przez to bezpłodny), kobiecie obcinano obie piersi (w przypadku mniejszego przewinienia - palec u ręki). Tak więc owa "szpada" była bodajże najważniejszą dla każdego męża, a wszelkie obawy o męską bezpłodność, można było łatwo obrócić w oskarżenie małżonki że "trzymała palce w jego kroczu".    





 SYMBOLE URODY:

KOBIETY



Stare sumeryjskie powiedzenie mówiło: "Połóż gorącą rybę na jej pępku". Długo najróżniejsi historycy i językoznawcy zastanawiali się co też owo zdanie może znaczyć. Brano pod uwagę najróżniejsze kombinacje, związane zarówno z kulinariami, jak i aspektem religijnym, jednak nie analizowano najprostszej możliwości, która odnosiła się do kwestii erotycznej. W tym przykładzie bowiem owa "gorąca ryba" była po prostu męskim członkiem, zaś pępek był... po prostu pępkiem. Bowiem Babilończycy wśród symboli niewieściej urody wymieniali przede wszystkim piękny brzuch i pępek. To właśnie tam rosło i rodziło się nowe życie, dlatego też utrzymanie jak najdłużej zgrabnego brzucha, było obowiązkiem każdej antycznej Babilonki. Było to o tyle dziwne, że przecież brzuchy (i pępki) kobiet, nie były widoczne, gdyż suknie zakrywały całe ciało, od stóp do szyi, jednak jeśli wziąć pod uwagę aspekt seksualny, to zgrabny brzuch i kształtny pępek mógł być dodatkowym afrodyzjakiem dla pary zakochanych w sobie ludzi. Zresztą owo powiedzenie sugeruje coś jeszcze - otóż wytrysk nasienia na kobiecy brzuch, był jednym z możliwych sposobów antykoncepcji, natomiast zroszenie pępka nasieniem (i jego staranne wcieranie) mogło też być uważane za swoisty "eliksir młodości i piękna". Mimo to seks dla przyjemności, był powszechnie piętnowany i wyszydzany, gdyż stosunek powinien zawsze prowadzić do zapłodnienia i ciąży.

Równie ważne, co brzuch i pępek, były kobiece dłonie. Zadbane dłonie, świadczyły bowiem o zdrowiu danej niewiasty i dawały nadzieję iż będzie ona płodna i urodzi gromadkę dzieci. Dlatego też (ponieważ brzuchy były zasłonięte) przede wszystkim Babilończycy przywiązywali uwagę do zadbanych, czystych dłoni. A ponieważ znali oni mydło (nie przypominało ono w niczym tego mydła, jakie znamy obecnie, a było raczej mieszanką popiołu, gliny, łoju i oleju), przeto utrzymanie czystości ciała (w tym przede wszystkim rąk) należało do codziennego, porannego obowiązku zarówno kobiet jak i mężczyzn. Włosy nie stanowiły zaś (jak to było np. w Egipcie) silnego afrodyzjaku, choć oczywiście babilońskie elegantki dbając o całe ciało, dbały też i o fryzurę. Babilończycy (zarówno kobiety jak i mężczyźni) nacierali ciała i włosy oliwą, by potem starannie je rozczesać i upleść, ale na temat symboliki włosów nie ma żadnych informacji w tekstach z tamtego okresu. W każdym razie kanonem piękna Babilonki czy Asyryjki, były przede wszystkim piękne i zadbane dłonie, dzięki którym mogły one znaleźć męża, oraz (gdy już legły z nim w jednym łożu) ładny brzuch i zgrabny pępek. To tyle jeśli idzie o symbole niewieściej urody znad Eufratu i Tygrysu.





  

SYMBOLE URODY:

MĘŻCZYŹNI



"Brody ich długie, kręcone wąsiska, wzrok dziki, suknia plugawa" - jak to pisał w swym "Powrocie taty" Adam Mickiewicz - choć oczywiście ten obraz nie pasuje w całości do wyglądu starożytnych Babilończyków czy Asyryjczyków. Rzeczywiście brody były częstym widokiem wśród dojrzałych mężczyzn (jednak - o czym przypominam - mówimy tu o okresie po dominacji akadyjskiej) i bardzo rzadko można było spotkać mężczyznę który nie miał brody (niektórzy nosili nawet brody sztuczne). Oczywiście długość i zadbanie brody, były związane z pozycją społeczną i majątkiem, co też oznaczało że im człowiek uboższy, tym nosił krótszą brodę. Natomiast dygnitarze nosili brody długie i fryzowane często na kształt kwadratu, przy czym wargi i podbródek były starannie wygolone. Zadbane, ciemne i kształtne brody, należały do kanonu silnych afrodyzjaków i choć byli również mężczyźni nie noszący zarostu (z reguły młodzież lub mężczyźni przed ożenkiem, poza tym niewolników golono do samej skóry), broda taka musiała działać niezwykle silnie na kobiety, gdyż Babilończycy (nawet ubodzy) starali się nawet niedojadać, byle tylko utrzymać swą brodę w nieskazitelnym stanie, stąd też częste ich wizyty u cyrulików. Co prawda w epoce nowobabilońskiej do kanonów męskiej mody należały też i długie (zadbane) włosy, to jednak już w drugiej połowie VI wieku p.n.e. moda te ustąpiła fryzurze krótkiej i taką też była w czasie, gdy nad Babilonem załopotał sztandar króla-królów Cyrusa II z Persji (539 r. p.n.e.).


 "POWRÓT TATY" 

W WYKONANIU NIESAMOWITEGO 

JANUSZA REWIŃSKIEGO 

W "TYGRYSACH EUROPY"






PS: W kolejnej części przejdziemy już do antycznej Grecji i prześledzimy tamtejsze kanony ludzkiego piękna 



PS2: Jakieś choróbsko złapało mnie i trzyma od dwóch dni - szalenie mnie to irytuje, bo nie przywykłem do spędzania długich godzin w łóżku - całe szczęście jednak już powoli ustępuje. W końcu święta się zbliżają - Bóg się rodzi, moc truchleje - trzeba więc być w formie

 

 CDN.
 

niedziela, 1 grudnia 2019

KANONY LUDZKIEGO PIĘKNA - Cz. III

JAK ZMIENIAŁY SIĘ PRZEZ LATA

I CO JE DETERMINOWAŁO





I

STAROŻYTNY EGIPT

SYMBOLE URODY I SEKSAPILU:

KOBIETY - DŁUGIE, GĘSTE WŁOSY I PIĘKNE OCZY

MĘŻCZYŹNI - SZEROKIE RAMIONA

Cz. III





 Nagość była bardzo częsta i naturalna wśród Egipcjan i to zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet. Oczywiście "nagość" była zupełnie inaczej definiowana nie tylko w zależności od płci, ale także i od okresu w dziejach Egiptu. I tak już od Starego Państwa (ok. 2 700 r. p.n.e. - ok. 2 200 r. p.n.e.) pojawiają się na reliefach świątynnych, postaci półnagich, tańczących kobiet - choć okres ten cechuje jeszcze dość duża hierarchizacja i wzajemne rozdzielenie mężczyzn od kobiet. Dość popularnym strojem kobiecym w czasach Starego Państwa, była tunika okrywająca ciało i sięgająca ud,  ukazująca przy tym jedną pierś. Oczywiście były też tuniki zakrywające całe ciało, ale sam fakt istnienia wówczas takich sukien jest znamienny, bowiem w późniejszych okresach historycznych (łącznie z niezwykle liberalnymi pod względem erotyki czasami XVIII Dynastii), takie suknie już się nie pojawiały, stąd łatwiej jest ten okres przyporządkować chronologicznie. W Średnim Państwie (ok. 2 050 r. p.n.e. - ok. 1 760 r. p.n.e.) nie wprowadzono pod względem ubioru jakichś szczególnych innowacji i dopiero wraz z nastaniem Nowego Państwa (ok. 1 550 r. p.n.e. - ok. 1 070 r. p.n.e.) nastały czasy dość różnorodnej mody. Natomiast nagość była obecna wówczas choćby wśród niewolnic i służących pracujących w kuchniach majętnych Egipcjan. Kucharki bowiem najczęściej nosiły jedynie krótką tunikę wokół bioder, która całkowicie odkrywała ich piersi oraz plecy. Poza tym nago chadzały zarówno młode dziewczęta na wsiach (szczególnie muzykantki i tancerki, które szykowały się do uczczenia dni świątecznych), jak i kobiety w haremie faraona - które za jedyne swe okrycie posiadały pasek przypięty wokół bioder (choć wydaje się że nago chadzały tylko w towarzystwie władcy). Co zaś się tyczy mężczyzn, to mniej zamożni Egipcjanie nosili jedynie krótkie przepaski biodrowe (zwane szendżot) okrywające genitalia. Nago (lub w cienkich, lnianych, prześwitujących tunikach do stóp) występowały również muzykantki, przygrywające biesiadnikom do uczt. Jak już wspominałem w poprzedniej części, od czasów XVIII Dynastii kobiety zaczęły występować obok mężczyzn na grobowych malowidłach przyjęć i bankietów, a ich strój stopniowo stawał się coraz "swobodniejszy".

Można powiedzieć że dopiero od panowania Amenhotepa II (1425 r. p.n.e. - 1397 r. p.n.e.) swoboda seksualna podczas uczt staje się powszechna. Pojawiają się nagie niewolnice, usługujące do stołów (już za Totmesa III, panującego w latach 1458 p.n.e. - 1425 p.n.e.). Oczywiście damy ukazane są w długich sukniach (podobnie jak i żona pana domu), z tym że nie siedzą już na podłodze w swoim gronie (jak w czasach Starego i Średniego Państwa), a na krzesłach, na równi z mężczyznami i są z nimi wymieszane. Nagość jest powszechna w czasach panowania XVIII Dynastii, również (a może przede wszystkim) w sztuce sakralnej. Nagie dziewczęta myją i malują swoją panią (która co prawda ubrana jest w tunikę, ale lekko okrywającą piersi i łono), półnadzy niewolnicy szykują łoże dla swojego pana lub pani, półnagie muzykantki tańczą wokół świętej barki Amona-Re lub w czasie święta czci boga-byka Apisa. Nawet królowe przywdziewają suknie, które ukazują i podkreślają wszystkie ich kształty (a szczególnie piersi, często prześwitujące zza cienkiej tuniki). Te czasy swobody obyczajowej skończyły się, gdy na tron wstąpiła XIX Dynastia. Co prawda już w latach reformy religijnej Amenhotepa IV (Echnatona - panującego: 1351 r. p.n.e. - 1334 r. p.n.e.), zaprzestano ukazywać nagość biesiadników podczas uczt prywatnych, a skupiono się jedynie na czci oddawanej jedynemu bogu Atonowi (choć królowa Nefretete również nosiła cienkie i prześwitujące suknie, podczas oddawania czci temu solarnemu bóstwu), to jednak dopiero z upadkiem tejże doktryny religijnej i powrotem do starych kultów, w czasie tzw.: "restauracji horemhebiańskiej", nastąpił znaczny purytanizm w sztuce sakralnej. Nie było już mowy o zbytnim spoufalaniu się, kobiety noszą zakrywające ciało tuniki (a tam, gdzie świątynie grobowe zachowały się od czasów XVIII Dynastii i przetrwały z pokolenia na pokolenie do XIX Dynastii, zamalowywano kobietom piersi, zasłaniano łona, domalowując dłuższe suknie. Podobnie w przypadku mężczyzn, starano się całkowicie zasłonić nagość. Tak więc w czasach panowania sławnego Ramzesa II Wielkiego (bodajże najpopularniejszego władcy Starożytnego Egiptu), panującego w latach 1279 p.n.e. - 1213 p.n.e., panowała już ścisła i powszechna purytańska obyczajowość, nakazująca całkowicie wyeliminować ze sztuki jakiekolwiek przejawy nagości, które mogły jednoznacznie kojarzyć się z seksem.




Jak również już w poprzedniej części pisałem, Egipcjanie byli niezwykłymi czyściochami, przy których zarówno Grecy ze swymi wannami i Rzymianie z publicznymi łaźniami - to zwykłe brudasy. Zamożni Egipcjanie (szczególnie kobiety) kąpali się kilka razy dziennie (z reguły przed i po posiłku), dbając szczególnie o włosy (były one bowiem największym afrodyzjakiem). O swą fryzurę dbały w równym stopniu arystokratyczne damy jak i muzykantki i tancerki (nie mówiąc już oczywiście o depilacji całego ciała, jakiemu to poddawały się kobiety i kapłani). Poza tym niezwykle dbano o ręce i stopy, a także usta i oczy (malowanie oczu przez Egipcjan służyło przede wszystkim ich ochronie, a w znacznie mniejszym stopniu urodzie, gdyż w tamtejszym regionie, palące słońce w ciągu dnia niejednokrotnie doprowadzało do ślepoty i aby zneutralizować szkodliwe promienie słoneczne, nakładano na powieki specjalne mazidło). Ciekawym faktem jest erotyczne utożsamianie określonych zwierząt, z cechami przynależnymi do danej płci. Bardzo silnie oddziaływającym symbolem seksualnym, a jednocześnie niezwykle cenionym ze względu na swe piękno, był - koń. Często utożsamiano męską witalność z tym szlachetnym zwierzęciem, które w Egipcie pojawiło się dopiero w II Okresie Przejściowym (ok. 1 760 r. p.n.e. - ok. 1 550 r. p.n.e.). Dlatego też utożsamiano  często szybkość i piękno konia (ogiera) do wprawnego w łożu kochanka. Koń jednak był zwierzęciem szlachetnym, w przeciwieństwie do udomowionego jeszcze w okresie przeddynastycznym - osła, który również posiadał bardzo silne - niekiedy nawet silniejsze niż koń - odniesienia erotyczne. Mówiąc o ośle i porównując go z mężczyzną, chwalono duży penis tego zwierzęcia, choć stwierdzenie: "Niech osioł wychędoży twoją żonę" było bez wątpienia obelgą, odnoszącą się do mało rozgarniętego, choć dobrze zbudowanego mężczyzny. Osioł był też pewną skazą na ambicji mężczyzn, gdyż potrafił szybko się podniecać i wiecznie być gotowy do seksualnej sprawności, co dla wielu pozostawało niedoścignionym wzorcem (stąd niekiedy w domach publicznych prezentowano figurki osłów uprawiających seks z kobietami).

Podobnym symbolem męskich sił chaosu i nieposkromionych żądz, był poświęcony Anubisowi i Setowi - szakal. To zwierze stało się uosobieniem samca, wiecznie darzącego do zaspokajania swych  seksualnych żądz - swoistego rozpustnika i kobieciarza. Już młodych chłopców, którzy wciąż oglądali się za dziewczętami, nazywano "małymi szakalami". Krewniakiem szakala w kulturowym odbiorze - był pies, który podobnie jak koń, uważany był za zwierzę szlachetne, ale... nie na tyle aby się np. z nim bawić (żadna scena nagrobna nie ukazuje Egipcjan w czasie pieszczot - takich jak głaskanie czy tulenie psa), trzymano więc je do polowań na dzikie gęsi, lisy a nawet wilki, ale najprawdopodobniej ich odbiór zbliżony był do symbolu szakala, z tą wszakże różnicą, że pies był takim "udomowionym i wyuczonym" szakalem (poskromionym rozpustnikiem?). Natomiast koty w kulturze Egiptu bez wątpienia utożsamiano z boginią Bastet (jednym z wcieleń bogini Hathor) i żeńskim temperamentem seksualnym. Koty bowiem są zarówno miłymi mruczkami, jak i potrafią stać się naprawdę niebezpiecznymi bestiami (lwy, tygrysy), stąd częste utożsamianie kotów ze zmiennością kobiecego nastroju i niestałością emocjonalną kobiet. Kot był zdecydowanym symbolem kobiecej seksualności, a podczas święta ku czci bogini Bastet w Bubastis, kobiety, aby przyciągnąć do siebie mężczyzn, podnosiły do góry suknie, ukazując swe łona. Święto kończyło się z reguły powszechnym pijaństwem i orgiami. Koty, jako bardzo trudno poddające się tresurze i kontroli, utożsamiano właśnie z kobiecą naturą, która co prawda podporządkowuje się nakazom (np. koty wracają do domów swych właścicieli), ale stanowi prawdziwą studnię bez dna najróżniejszych nastrojów. Poza tym kocie lenistwo również utożsamiano z kobiecym umiłowaniem do nazbyt przesadnego upiększania ciała, oraz żerowania na osiągnięciach mężczyzn (np. żona, która dzięki swej urodzie zdobywa i następnie wykorzystuje swego męża do własnych celów, niczym kot, który wraca do domu, a właściciel łudzi się że to on posiada kota, a nie kot posiada darmowego żywiciela, na którym żeruje. Notabene - przypomniał mi się jeden z odcinków "Rodziny zastępczej" w której Alutka Kosoń podjęła się nauki hipnozy i potem przez przypadek zahipnotyzowała swego męża - Jędrzeja zwanego Jędrulą. Stwierdziła: "To jest niesamowita broń w ręku kobiety, powinni tego uczyć na jakichś kursach przedmałżeńskich". Każe mu w hipnozie robić pompki, wmawia mu że nie znosi whisky i bierze od niego jego karty kredytowe na zakupy - "Taki ważny producent, całkowicie w moich rękach, jak jakiś żuczek" - mówi Alutka. Gdy Jędrula dowiaduje się od sąsiada że żona go hipnotyzuje i że to ona wmówiła mu że alkohol cuchnie, ten w przypływie mówi: "Ja ją normalnie zastrzelę i każdy sąd mnie uniewinni", sąsiad daje mu jednak zatyczki do uszu, a na drugi dzień ten sprowadza mistrza hipnozy, który hipnotyzuje Alutkę, po czym Jędrula mówi jej: "Alutka, nie umiesz hipnotyzować, nigdy nie uczyłaś się hipnozy... i codziennie rano będziesz mi podawała do łóżka śniadanie i kawę - Codziennie!"). Dlatego do kobiet, które przesadnie dbały o urodę, mawiano iż mają "koci wygląd". Zwierzęta te były bardzo popularne w Starożytnym Egipcie i hodowane były w praktycznie każdym domu.




Innym, bardzo wyraźnym symbolem seksualnym, odwołującym się do kobiet, był... skorpion. Co prawda zwierzę to dziś nie budzi żadnych seksualnych odniesień, ale dla Egipcjan był silnym afrodyzjakiem, związanym właśnie z kobiecą naturą. Najpopularniejszym skorpionim bóstwem Egiptu, była bogini Selkis - której główna świątynia znajdowała się w szóstym nomie Delty (szósty nom, to jednocześnie miejsce gdzie istniały jedne z najstarszych miast w Egipcie - Pe, Dep, Buto). Skorpion właśnie dlatego stał się personifikacją kobiecości, gdyż zauważono że samica tego gatunku bardzo długo opiekuje się swoimi małymi (nosząc je na swym grzbiecie), a poza tym jad skorpiona jest bardzo niebezpieczny i najczęściej kończy się śmiercią ofiary. Macierzyństwo połączone z niebezpieczeństwem zmienności kobiecych nastrojów, oraz jadem, jakim jest kobiecy sex appeal, który potrafi zatruć serce mężczyzny, czyniąc z niego posłusznego niewolnika miłości - oto dlaczego Starożytni Egipcjanie uważali skorpiona za erotyczny symbol żeński. Również małpa była uosobieniem kobiecości, gdyż jej sprawne i giętkie ciało, przywodziło na myśl zmysłowe przyjemności. Nawet porównywano żeńską chuć do małpich figli, a mędrzec Anchszeszonk twierdził że erotycznie rozbudzona kobieta, znajdująca się w towarzystwie przystojnego mężczyzny, podobna jest do skaczącej z podniecenia małpki. O ile koty znajdowały się w prawie każdym egipskim domu, psy towarzyszyły mężczyźnie w polowaniu, to małpki były nieodłącznymi towarzyszami kobiet - towarzyszyły swym paniom nawet podczas porannej toalety. Symbolem "małpiej witalności" był też karłowaty bóg Bes z dużym penisem - patron kobiet, którego wizerunek niektóre z nich (najczęściej tancerki i muzykantki) tatuowały sobie na przedramieniu lub na udzie.

Natomiast symbolem czystej (nie mającej podtekstów seksualnych) miłości, była... kaczka (oraz gęś nilowa). Była ona zarówno uosobieniem miłości i przywiązania kobiety do jej ukochanego, jako daru czystej miłości (stąd czasem portretowano nagie dziewczęta, trzymające w dłoniach małe kaczuszki - symbol ofiarowanej miłości), jak również zarówno kaczka (jak i gęś), były też symbolami płodności i macierzyństwa (w jednym z mitów o stworzeniu świata w które wierzyli Egipcjanie - a były trzy takie mity - pojawia się postać Wielkiej Gęsi pływającej po bezmiarach wód ciemności - chaosu. Zniosła ona wielkie jajo, z którego wykluł się bóg słońce - Re i nadał światu kształt. Był to bodajże najpopularniejszy ze wszystkich innych, egipski mit o stworzeniu świata. W innych Re miał się narodzić z kwiatu niebieskiego lotosu wyrosłego z mułu chaosu, lub pojawił się jako skarabeusz toczący słońce na wschodnim horyzoncie świata). O ile kaczka (lub gęś) jest symbolem czystej dziewczęcej miłości do ukochanego, małpka symbolizuje kobiecą chuć do wybranka, szakal lub koń są symbolami męskiej witalności, to ryba była tutaj uosobieniem owocu miłości, jaki powstaje ze związku kobiety i mężczyzny - czyli dziecka. Oczywiście ryby uważano też za zwierzęta nieczyste (jako że po morderstwie Ozyrysa, dokonanym przez Seta - ten podzielił na kawałki ciało swego brata i wyrzucił je na różne strony świata. Małżonka Ozyrysa - Izyda, niestrudzenie szukała wszystkich "części" swego męża i gdy "złożyła" go już z powrotem, zabrakło tylko jednej rzeczy - penisa. Okazało się że połknęła go ryba. Tak oto odrodzony Ozyrys stał się wykastrowanym bogiem Królestwa Umarłych), ale i tak ryba była bodajże najpopularniejszą potrawą na egipskich stołach oraz jako symbol miłości i nowego życia (szczególnie tilapia - która po złożeniu jaj, chowa je w swym pysku, gdzie następuje też zapłodnienie ich przez samca i tam małe tilapie się wykluwają z jaj, oraz z powrotem chowają do pyska matki w razie niebezpieczeństwa) wzrastającego w kobiecie po zespoleniu się z ukochanym mężczyzną.

To tyle jeśli idzie o kanony piękna, urody i sex appealu Starożytnych Egipcjan (można by jeszcze nieco dodać o erotycznych symbolach roślinnych, ale nie są one już nazbyt istotne, poza tym niektóre z nich przedstawiłem w poprzednich częściach). Tak więc od kolejnej części przejdziemy do Starożytnej Mezopotamii (Babilonii, Asyrii) i przyjrzymy się jakie tam dominowały symbole kobiecej i męskiej urody oraz oczywiście seksualnej witalności obojga płci.







CDN.