Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SZWECJA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SZWECJA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2024

PIERWSZE" ODKRYCIE AMERYKI - Cz. XX

CZYLI JAK WŁADCY MUCHOMORZA
DOTARLI DO NOWEGO ŚWIATA





HARALD I PIĘKNOWŁOSY
Cz. III





 Gdy Ragnar dotarł do Gaulardale (którym teraz władała Lagerta - jego dawna małżonka), ona początkowo odrzuciła jego względy i prośbę aby razem popłynęli do Brytanii. Po śmierci bowiem swej drugiej żony Tory, Ragnar pragnął ponownie związać się z Lagertą, tym bardziej że był jej dłużnikiem, gdyby bowiem nie jej wsparcie i mobilizacja innych plemion - głównie norweskich - Ragnar nie wytrzymałby ataku Skanów (zresztą w tej bitwie poważnie ranny został jeden z synów Ragnara zrodzonych z Torą - Siward zwany Wężowe Oko). Ostatecznie zdołał ją przekonać aby popłynęła z nim ku Brytanii (a raczej ku Northumbrii, bo tam też zmierzał). Nieznana jest data tego najazdu (prawdopodobnie mogło to mieć miejsce ok. 830 r.). Nie wiadomo nawet dokładnie który król wówczas panował w Northumbrii (sagi mówią o królu Ham'ie, ojcu Elli - być może, ale nie występuje on w oficjalnym spisie władców Northumbrii). Wikingowie pod wodzą Ragnara mieli spustoszyć tamtejsze wybrzeża, a Ragnar osobiście miał zabić Ham'a, po czym popłynął plądrować wybrzeża Szkocji (ziemi Piktów) a także Orkad i Szetlandów (a swoich synów Siwarda i Radbarda uczynił władcami owych wysp - co oczywiście nie oznaczało że stali się nimi realnie, bowiem i później wyprawiali się na Orkady i Szetlandy). Po powrocie do swego kraju (Ragnar był wodzem plemienia północnych Jutów), prawdopodobnie wraz z Lagertą, doszło wówczas w Danii do ponownego buntu (w którym brali udział Jutowie południowi). Napisałem w poprzedniej części że król Danii - Harald II (panujący w latach 812-813 wraz ze swym bratem Reginfrydem, a następnie w latach 819-827 wraz z królem Horikiem I), następnie wypędzony, próbując powrócić na tron w roku 828 przy pomocy Jutów południowych i Skanów (wówczas to zaatakował ziemie Ragnara Lodbroka, podczas której to wojny udzieliła mu wsparcia Lagerta), napisałem wówczas że dalsze losy haralda II są nieznane. Otóż wertując francuskie książki historyczne napotkałem stwierdzenie, że obalony król Dunów - Harald II, po przyjęciu chrześcijaństwa w Moguncji (826 r. być może właśnie to posunięcie doprowadziło do jego obalenia, w każdym razie ów Harald był tym samym, o którym pisałem już we wcześniejszych częściach w związku z wizytą króla Dunów w Ingelheim u cesarza Ludwika Pobożnego), otrzymał następnie od cesarza Ludwika I hrabstwo Rustringen we Fryzji. Teraz zaś (trudno powiedzieć który to był rok, gdyż Harald II nie jest wymieniany aż do roku 841, a to jest zbyt odległa data, natomiast król Horik wymieniany jest w latach 836, 838, 839 i później, ale niekoniecznie musiał mieć on związek z buntem Jutów, tym bardziej że był on skierowany głównie przeciwko samemu Ragnarowi). Według sag jednak, to właśnie Haralda II obrali sobie Jutowie południowi za swego władcę, występując przeciwko Ragnarowi. Doszło do wojen domowych na Półwyspie Jutlandzkim, które trwały kilka kolejnych lat, a zakończyć miały się one ucieczką zbuntowanych na wyspy (chodzi o małe wyspy wokół Danii) gdzie ostatecznie w bitwie morskiej pokonać miał ich Ragnar wraz ze swymi synami (być może było to ok. 835 r. lub krótko później).




W tym czasie (gdy Lagerta ponownie zamieszkała w jego "królestwie"), Ragnar ponownie zakochał się w pewnej dziewczynie. Była ona córką niejakiego Esberna - woja niskiego rodu, którego, aby zbliżyć się do jego córki, zaczął Ragnar zapraszać na bankiety przez siebie organizowane (gdy tamten wchodził, Ragnar wstawał na znak szacunku i sadzał go obok siebie przy stole). Esbern nie mógł zrozumieć skąd wziął się tak wielki szacunek, jakim wódz Ragnar obdarzał jego osobę, dopóty, dopóki nie zorientował się że tak naprawdę chodzi o miłość do jego córki (prawdopodobnie nie była to miłość, a zwykłe pożądanie). Esbern pragnął aby Ragnar ożenił się z jego córką, a na żadne inne intymne spotkania nie chciał zezwolić. Co prawda Ragnar miał już kiedyś dwie żony jednocześnie (Lagertę i Torę), ale doprowadziło to ostatecznie do rozpadu jego pierwszego małżeństwa i odejściu Lagerty. Teraz gdy znów powróciła, nie chciał aby ponownie opuściła go kobieta, którą zapewne naprawdę kochał i z którą przeżył wiele dobrych chwil. Jednak pożądanie do młodej dziewczyny okazało się silniejsze, a zakaz jej ojca nie stanowił dla Ragnara przeszkody. Jak większość kobiet zajmowała się ona tkaniem wełny, choć była dobrze pilnowana przez ojca matkę i zapewne siostry. Ragnar opracował więc chytry plan, a mianowicie od innego chłopa pozyskał suknię jego córki, ubrał się w ten strój (zapewne musiał też się ogolić 🤭) i poszedł do domu w którym przebywała wybranka jego serca (❤️). Ponieważ było tam więcej kobiet i nie tylko spokrewnionych ze sobą, więc jego obecność nie została odkryta. Usiadł więc przy wrzecionie i zaczął tkać wełnę. Gdy jednak zaczęło się ściemniać, a większość kobiet opuściła już domostwo, pozostali tylko oni dwaj. Następnie więc Ragnar odkrył swoje oblicze i... posiadł dziewczynę w miłosnej żądzy. Od tej chwili przestał już jej pragnąć i więcej się do niej nie zbliżył. Ale tamta upojna noc miała swoje konsekwencje, ponieważ dziewczyna zaszła w ciążę i Esbern pragnął znaleźć tego, który zbrzuchacił jego córkę, ale sama dziewczyna nie chciała wydać kto to uczynił. Wówczas Esbern zapowiedział że w takim razie ukaże jej służącą, która miała ją pilnować - i to ukaże w sposób okrutny. O problemach dziewczyny z którą miał przyjemność szybko dowiedział się sam Ragnar i ostatecznie postanowił przyznać się do winy, aby ratować niewinną dziewczynę. Zapowiedział więc że uzna dziecko które urodzi córka Esberta (a było to równoznaczne z uznaniem jej jeśli nawet nie za żonę, to przynajmniej za matkę swego dziecka). Gdy urodził się syn, Ragnar nadał mu imię Ubbe.




Po stłumieniu buntu Jutów (i to dosyć krwawym, bowiem Ragnarowi nie wystarczało pozbawianie życia swoich wrogów, lubił ich też torturować) często pozbawiał ich też życia w sposób niezwykle okrutny, czego przykładem może być "uskrzydlony orzeł". Była to praktyka polegająca na nacięciu pleców nieszczęśnika przywiązanego do czegoś w rodzaju małego stołu, w taki sposób aby zedrzeć mu skórę z pleców, następnie nożem odciąć kości od kręgosłupa, a potem wyjąć płuca na zewnątrz tak, by wyglądały jak skrzydła orła. Była to niezwykle okrutna i krwawa kara, ale ponoć dotyczyła głównie (jeśli nie jedynie) złapanych do niewoli władców i dobrze urodzonych Normanów, natomiast nie dotyczyła wszystkich (tzw.) Wikingów. Natomiast Harald II ponownie uciekł do Fryzji i nie wpadł w ręce Ragnara. W każdym razie według sag Ragnar miał się okrutnie pastwić nad swoimi wrogami, zanim ostatecznie pozwolił im umrzeć. W jakiś czas po buncie Jutów, doszła Ragnara wiadomość o śmierci króla Harodda (ojca jego zmarłej żony Tory i dziadka większości jego synów). Ponoć miało to się stać w wyniku knowań niejakiego Sorlego, który został nowym władcą Gotów (zapewne chodzi o Gotlandię, jedną z krain Szwecji, gdyż królem Swearów - Szwedów - w tym czasie był nijaki Eystein - o którym Ragnar mógłby powiedzieć że należał do jego kompanów). Synowie Harodda (Ragnald, Hwitserk i Eryk) byli zbyt młodzi aby objąć władzę, a wdowa po Haroddzie - Swanlog, miała wysłać wiadomość do Ragnara z prośbą o pomoc. Ten zebrał swoich synów (Bjorna, Fridleifa i Radbarda) oraz swoich wojów i ruszył do Gotlandii. Sorle wyszedł przeciwko niemu ze swoimi wojownikami, ale nim doszło do bitwy, zaproponował on Ragnarowi inne wyjście z całej tej sytuacji, a mianowicie aby nie przelewać krwi tylu wojów, pojedynkować mieli się tylko sami wodzowie i ich synowie. Ponieważ jednak Sorle nie miał synów, wytypował do tej misji niejakiego Starkada (zwanego "Nieustraszonym") który miał aż siedmiu synów. Ragnar przyjął tą propozycję i doszło do walki pomiędzy z jednej strony ośmioma wojownikami, a z drugiej czteroma. Ragnar zabił w tej walce Starkada i choć co prawda jego dwaj synowie zostali poważnie ranni, to jednak dzięki wsparciu ich brata Bjorna (który dzięki niezwykle wytrzymałym na uderzenia miecza swoim bokom, otrzymał po tej walce przydomek "Żelaznoboki") także wyślij zwycięsko z tej walki. Oczywiście Sorle nie uznał tego zwycięstwa i doszło do bitwy, która zakończyła się zwycięstwem armii Ragnara (i śmiercią Sorlego). Następnie Ragnar ogłosił się opiekunem synów Harodda, a sam oskarżył króla Swearów - Eystein'a, iż ten nie postąpił jak przyjaciel i nie przyszedł mu z odsieczą. Ruszył więc na jego królestwo, zdobył Uppsalę, zabił Eystein'a, a władzę nad Swearami powierzył swemu synowi - Bjornowi, który miał być założycielem nowej dynastii królów Szwecji (ok. 840 r.).




Tym też mniej więcej czasie Ragnar poślubił kolejną kobietę o imieniu Auslag, którą ujrzał (wracając ze Szwecji), gdy zażywała kąpieli w rzece. Oczarowany pięknem jej ciała, postanowił ją poślubić (☺️). Miała ona być córką Sigurda (który miał ponoć zabić smoka), oraz tarczowniczki Brunhildy. Wydaje się więc że od tej chwili Ragnar miał trzy żony (Lagertę, córkę Esberta o nieznanym imieniu i właśnie Auslag), ale sagi nic nie mówią o ich wzajemnych relacjach. W każdym razie coraz bardziej zbliżamy się do wyprawy Ragnara i Bjorna na Paryż, a w związku z tym należy nie tylko wrócić do wydarzeń jakie miały miejsce w Królestwie Franków po śmierci cesarza Ludwika I Pobożnego w roku 840, ale pokrótce powiedzieć również jak wyglądało samo miasto Paryż w tamtym czasie (ponieważ dotarłem do ciekawej książki z roku 1906 na temat historii Paryża, dlatego też pozwolę sobie to opisać. Swoją drogą ciekawie czyta się to wszystko, wiedząc  chociażby jak obecnie wygląda Paryż, jak bardzo zamienia się w afrykańskie slumsy). Frankowie zresztą mieli już nieprzyjemność spotkania się z ludami Północy (zwanymi Wikingami) od roku 799, gdy Karol Wielki po raz pierwszy ujrzał czarne kwadratowe żagle u brzegów Prowansji. Wówczas do walki nie doszło, gdyż Normanowie odpłynęli, ale Karol Wielki widząc w oddali odpływające drakkary miał zapłakać, mówiąc, iż obawia się że ci morscy piraci wielokrotnie jeszcze dadzą we znaki jego potomkom i jego ludowi. W roku 820 normanowie uderzyli na opactwo w Noirmoutier. 16 lat później powrócili tam ponownie, niszcząc wszystko i paląc, co spowodowało że mnisi musieli się stamtąd wynieść na stałe. W latach 834 837 Wikingowie ograbili Fryzję (było to podczas buntów Jutów i brał w nich udział również Ragnar Lodbrok) kilkukrotnie niszcząc port w Dorestadzie. Jednak do prawdziwych, wielkich najazdów na Cesarstwo i ziemie Franków miało dojść dopiero w latach 40-tych IX wieku, czego pierwszym przykładem było ograbienie i spalenie miasta Amboise w roku 841 przez wikinga o imieniu Hasting. Następnie popłynął on w dół Loary, dochodząc do miasta Tours - które również planował zdobyć. Miasto miało jednak solidne mury, a poza tym liczna załoga zbrojnych uniemożliwiła Hastingowi zdobycie tego dużego przecież miasta Neustrii (jednej z krain na jaką podzielone było Królestwo Franków w czasach Merowingów i Karolingów. W skład miast tej prowincji wchodziły: Nantes, Tours, Rennes, Orlean, Rouen i oczywiście Paryż). Mieszkańcy miasta wystawili na murach również wizerunki świętego patrona miasta, aby zmusić pogan do ucieczki. Tak też się stało gdyż Hasting nie mogą zdobyć murów, musiał odpłynąć, chociaż nie była to ucieczka, a on sam zdobył liczne łupy i wielu jeńców.




Kolejna wyprawa do jakiej dojdzie na tych ziemiach, będzie właśnie wyprawą Ragnara i Bjorna Żelaznobokiego na Paryż w roku 845 (postaram się omówić ją w kolejnej części). Tymczasem po śmierci cesarza Ludwika Pobożnego jego synowie rzucili się sobie do gardeł w bratobójczej walce o władzę. Mam też nadzieję że nie macie do mnie pretensji że tak nieco błądzę, wyrywając skrawki zarówno z rodu Ynglingów norweskich, duńskich, jak i szwedzkiego rodu królewskiego, a przeplatam to również z dziejami Ragnara, Królestwa Franków, arabskiego rodu Abbasydów, oraz (bo wydaje mi się będę musiał tam powrócić, ze względu na wyprawy Wikingów na Iberię) hiszpańskiego emiratu Ommajadów (przedstawię opis arabskiej Kordoby, gdyż wszedłem w posiadanie bardzo ciekawej książki na ten temat i wydaje mi się że warto się tą wiedzą podzielić). Przyjąłem bowiem taką konwencję, że aby w miarę rozsądnie i chronologicznie omówić pewne wydarzenia, to muszę nieraz skakać z jednego miejsca na drugie. Ale mam nadzieję że całość jest w miarę przejrzysta i nie jest... nudna (🤔).


CDN.

sobota, 31 sierpnia 2024

PIERWSZE" ODKRYCIE AMERYKI - Cz. XIX

CZYLI JAK WŁADCY MUCHOMORZA
DOTARLI DO NOWEGO ŚWIATA





HARALD I PIĘKNOWŁOSY
Cz. II





 Kim był sławny Ragnar Lodbrok? Chciałbym dziś odpowiedzieć na to pytanie, ale z góry zaznaczam że jedynie pobieżnie korzystam z sag, gdyż czerpane z nich wiadomości co do wczesnej historii Duńczyków są bardzo mało wiarygodne, a sagi mówią właśnie że Ragnar Lodbrok był jednym z królów Danii. Postaram się to uporządkować tak, jak ja to widzę (jeśli ktoś ma lepszy pomysł proszę bardzo, każdy ma prawo do swojej interpretacji), a jednocześnie uporządkować okres jego życia chronologicznie, co do wydarzeń dziejących się w innych częściach Europy (głównie oczywiście chodzi o Europę chrześcijańską). Oczywiście w dalszym ciągu opieram się na sagach, aczkolwiek moja interpretacja nie będzie dosłowną interpretacją wyniesioną z sag, a raczej pewnym rozumowym podejściem do nich, i tak właśnie zamierzam postąpić. Zatem przejdźmy do osoby sławnego Ragnara Lodbroka. Oczywiście nieznana jest data jego narodzin, wiadomo tylko (chociaż to imię zmienia się w zależności od opowieści - czy to szwedzkiej, czy duńskiej czy choćby norweskiej), że ojcem Ragnara Lodbroka był niejaki Hemming - postać która ociera się o mroki niewiedzy, zupełnie nieznany człowiek, któremu jednak udało się przez krótki czas zdobyć władzę króla Duńczyków (panował w latach 810-812), a wcześniej był potężnym jarlem Zelandii. Nieznane jest również imię jego ojca (choć według niektórych legendarnych opowieści ludów Skandynawii, miał on być synem brata króla Duńczyków - Gotfryda, panującego ok. 800-810 r.). Nie wiadomo czy jest to prawda, załóżmy jednak że tak. Ragnar był młodym chłopakiem w chwili śmierci ojca w roku 812. Wówczas wybuchła w Danii wojna domowa pomiędzy dwoma pretendentami do władzy, jednym z nich był wnuk Gotfryda Łowcy (jest to ta sama linia królewska norweskich i szwedzkich Ynglingów o której pisałem we wcześniejszych częściach tej serii) Zygfryd II oraz wnuk poprzedniego króla Duńczyków (przed Gotfrydem) - Haralda (który objął tron duński po śmierci Zygfryda z Nortmanii ojca Gotfryda Łowcy) - Anulo. W wyniku tej wojny doszło do bitwy pod Bravallą (nazwa miejsca bitwy wydaje się być jednak bardziej mityczna niż historyczna, natomiast sama bitwa zapewne miała gdzieś miejsce) w roku 812. W jej wyniku zginęli obaj pretendenci do tronu -  Zygfryd II i Anulo, ale to wojska Anulo zwyciężyły i kolejnymi władcami Duńczyków zostali jego dwaj bracia - Harald II i Reginfryd. Panowali razem bardzo krótko, bowiem zaledwie przez rok, ale w tym czasie doszło do kilku ciekawych wydarzeń. Po pierwsze, zaraz po objęciu władzy obaj bracia wyruszyli przeciwko Brytom i złupili (prawdopodobnie - bo to nie jest wyjaśnione) wybrzeża Królestwa Nortumbrii (północno-wschodni Anglia), po czym napadli na królestwo Vestfold (tam, gdzie władcą został kilka lat później Halfdan Jasnowłosy - ojciec Haralda Pięknowłosego), ale tutaj doznali porażki. To zaś spowodowało, że rzucił im wyzwanie syn Gotfryda Łowcy - Horik i na czele zbuntowanych duńskich możnych wygnał ich kraju (813 r.). Ci uciekli do Szwecji (Skania), gdzie uzyskali pomoc lokalnych jarlów i w roku 814 próbowali odzyskać Królestwo Danii - bezskutecznie jednak (w wyniku tej wyprawy zginął starszy z braci Reginfryd).

Ale co się w tym czasie działo z samym Ragnarem Lodbrokiem? Po śmierci swego ojca Hemminga (niektóre opowieści mówią że uciekł do kraju Franków) zgromadzenie Zelandii (thing) wybrało go (pomimo młodego wieku) na swego jarla, ale Z chwilą gdy wybuchła wojna pomiędzy Zygfrydem II i Anulo, wysłano go do Szwecji, aby nie narażać na ewentualne niebezpieczeństwo (a także aby tam zdobył potrzebną mu naukę do sprawowania funkcji jarla). Królestwem Szwecji (oczywiście ograniczonym do terenów leżących co najwyżej na południe od rzeki Indal, a wydaje się prawdopodobne że właściwa władza królów Szwecji sięgała wówczas jedynie do Dalarny nad brzegiem rzeki Dai) Froda (według innych źródeł Freia). Okazało się że Frodo zniewolił wiele duńskich kobiet z rodu króla Zygfryda II (szczególnie zaś po jego klęsce w wojnie domowej z Anulo), które zamknął w burdelu i zamienił w prostytutki. Wiele z nich skarżyło się Ragnarowi na swój los, a ten ostatecznie przygotował plan ich uwolnienia. Najpierw osobiście zabił króla Froda, potem zaś wyprowadził owe kobiety na okręt (były one przebrane w męskie stroje i udawały mężczyzn, co oznacza że musiały ściąć włosy) i wraz z nimi odpłynął do Danii (Zelandii). Wśród tych kobiet znajdowała się krewna Zygfryda II, dziewczyna o imieniu Lagerta. Była to tarczowniczka która lubowała się w walce na miecze. Nosiła długi, spleciony warkocz jasnych włosów, którym ponoć wymachiwała niczym bronią. Ragnar miał zapałać do niej uczuciem miłości (albo rządzę) ale ona wcale nie była mu wdzięczna za uwolnienie i nie pozwoliła zbliżyć się do siebie. Uważała się też za lepszą od Ragnara, gdyż wywodzącą się bezpośrednio z rodu Ynglingów (zapewne boczna linia, ale jednak). Gdy tylko dotarli do Danii, ona podążyła do swej rodzinnej ziemi - Gaulardale (w Jutlandii), a Ragnar tak się w niej zakochał, że słał do niej posłów z propozycją ponownego spotkania. Ona nie mówiła nie, a wręcz twierdziła że również pragnie go zobaczyć i nawet wyznaczono termin spotkania (miało do niego dojść na jej ziemi w Gaulardale), ale rezolutna dziewczyna przed swym domem postawiła psa i udomowionego niedźwiedzia, którzy mieli bronić wejścia. Gdy Ragnar przybył do Gaulardale i chciał zajść do jej domu, szybko zauważył że wejścia pilnują dzikie zwierzęta nie ma jak się tam przekraść. Na jego zawołania Lagerta nie odpowiadała i wreszcie postanowił zaryzykować i sforsować drzwi jej domu. Niedźwiedzia zabił włócznią, psu zaś skręcił kark, aczkolwiek mocno przy tym ucierpiał. Wyważył jednak drzwi jej domostwa i porwał ją stamtąd na swój okręt (Lagerta wówczas już nie stawiała oporu), a po powrocie na swoją ziemię wziął z nią ślub. Wkrótce na świat przyszła ich pierwsza córka, potem druga.




Rok 814 przyniósł wyprawę po koronę Danii Haralda II i jego brata Reginfryda, Ragnar Lodbrok wziął udział w obronie Danii u boku króla Horika I. Dysponował 30 statkami (drakkarami), które obsadził swymi ludźmi i popłynął przeciwko Skanom (wspierającym wypędzonych braci). Wraz z flotą króla Horika, pokonał Haralda i Reginfryda (ten drugi - jak wyżej wspomniałem - zginął w tej bitwie). Wiosną roku następnego (815) ruszyła przeciwko Zelandii wyprawa Jutlandczyków (tej ziemi pochodziła żona Ragnara Lagerta) z plemienia Hallandów. Był to czas, gdy Lagerta była już w ciąży, z której narodzi się druga córka. Udało się Ragnarowi pokonać ich atak i potem toczył z nimi jeszcze trzykrotnie wojny. Wszystkie wygrał i (w czwartej wojnie) zajął fiord Liim - który należał do plemienia Hallandów. W tym czasie Lagerta urodziła nie tylko drugą córkę, ale również syna o imieniu Fridleif. Tymczasem król Horik - syn Gotfryda Łowcy, który objął władzę nad Danią w roku 813, panował jednocześnie ze swymi trzema braćmi o nieznanych imionach, ale Harald II nie zaprzestał starań o tron Danii. W roku 819 wszedł on w sojusz z królem Horikiem i jednym z jego braci, przeciwko dwóm pozostałym braciom Horika. Tamci zostali wygnani, a Harald II panował teraz jako jeden z trzech królów Danii (wraz z Horikiem I i jego bratem). W tym czasie zaś Ragnar toczył walki z Jutlandczykami. Jednocześnie związek Ragnara z Lagertą kwitł, ale pewnego razu na Zelandię dotarła wiadomość od władcy Szwedów - króla Harodda, który szukał śmiałków którzy uwolnili by jego kraj od plagi węży i żmij, które się tam rozpleniły. Ragnar postanowił że podejmie się tego wyzwania. Ponoć kilka żmij pierwotnie przywiózł ze sobą z polowania król Harodd, a następnie ofiarował je swej córce Torze, aby się nimi zajmowała. Ta podeszła do tego zadania niezwykle poważnie i w krótkim czasie liczba węży się pomnożyła (Tora sprowadzała dla nich nawet woły, aby miały co jeść). Doszło do tego że ów eksperyment wymknął się spod kontroli, węży i żmij było coraz więcej i zaczęły atakować ludzi. Król Harodd nie był w stanie poradzić sobie sam z tym problemem, dlatego też wysłał apel do śmiałków, którzy gotowi byliby uwolnić go od tego niebezpieczeństwa. Jednym z tych, którzy nań odpowiedzieli, był właśnie Ragnar Lodbrok. Wyprawiając się do Szwecji włożył na siebie wełnianą sukmanę, ręce i nogi zabezpieczył wełnianymi naramiennikami i nagolennikami. Następnie pożegnał się z Lagertą i dziećmi, wymógł na swych poddanych przysięgę, że ci będą wierni i jego synowi Fridleifowi (gdyby oczywiście coś mu się stało), po czym z grupą wybranych ochotników wyruszył do Szwecji. Ponieważ była to pora zimowa, nim jeszcze dotarł na dwór króla Harodda, zanurzył całe swe ciało (wraz z wełnianymi dodatkami które nosił), w jeziorze, a następnie skierował się przeciwko dwóm największym wężom, jakie wyrosły w królestwie Harodda. Uniknął ich jadł dzięki wełnianym dodatkom jakie na siebie włożył, a następnie mieczem i włócznią przebił oba węże i odciął im głowy, które następnie cisnął pod nogi króla Harodda. Ten, zadowolony że pozbył się najgroźniejszego niebezpieczeństwa, obiecał oczywiście Ragnarowi nagrodę, którą miała być ręka jego córki Tory. Zaprosił wszystkich towarzyszy Ragnara na ucztę, a następnie oddał mu swoją córkę za żonę. Jeszcze tej nocy przed wypłynięciem do domu, Ragnar "skonsumował" małżeństwo z Torą.




Można sobie oczywiście wyobrazić jakie było zdziwienie Lagerty, gdy Ragnar przywiózł ze Szwecji nową żonę. Początkowo Ragnar stwierdził że jako jarlowi przysługuje mu prawo do posiadania nie jednej, a dwóch żon, ale Lagerta uczyniła mu tak wielką awanturę, że ten szybko zrezygnował z tego pomysłu. Wyrzucił jej też, że to ona pragnęła jego śmierci, gdyż zmusiła go do walki z niedźwiedziem i psem, co spowodowało że miał z tego powodu jakąś bliznę i o mało nie przypłacił tego własnym życiem. Dodał też że jeśli nie podoba jej się rola drugiej żony, to powinna opuścić jego ziemie. Lagertha była zdezorientowana takim postępowaniem Ragnara, ale ponieważ wywodziła się z rodu Ynglingów i przepełniała ją duma oraz uważała to za hańbiące, aby dzieliła łoże z drugą kobietą, uczyniła tak, jak jej polecił, opuściła Zelandię i wróciła do swego kraju wraz z córkami i synem Fridleifem (ok. 817 r.). Teraz nową żoną Ragnara została Tora, która wkrótce potem powiła mu syna Radbarda, a następnie drugiego syna Dunwalda. Tak oto mijały lata, a Tora co roku rodziła kolejnych synów: Siwarda, Bjorna, Agwara i Iwara. Tymczasem król Horik ponownie wygnał Haralda II (827 r.), a próba tego ostatniego odzyskania tronu Danii zakończyła się niepowodzeniem (828 r.) i prawdopodobnie w niedługim czasie śmiercią Haralda (gdyż po tym okresie nie ma o nim już żadnych wzmianek). Sytuacja w Danii zaczęła się stabilizować, ale władza samego Ragnara wcale nie była taka stabilna i bezpieczna. W roku 828 (czyli w roku ataku haralda II na Danię), Jutowie porozumieli się ze Skanami (na których czele stanął Harald) i wyprawili się przeciwko ziemiom jarla Ragnara. Co ciekawe w rodzinnej ziemi Lagerty - Gaulardale zdobyła ona pozycję lokalnego wodza (choć w źródłach nie ma słowa o tym, aby kobieta mogła zostać jarlem, to z pewnością zdobyła sobie rolę autorytetu, o czym za chwilę. Również w serialu "Wikingowie" jest właśnie odniesienie do Lagerty jako do jarla). Minęło prawie dziesięć lat od czasu kiedy opuściła ona Zelandię i ziemie swego męża, teraz zaś - gdy został on bezpośrednio zagrożony atakiem Jutów i Skanów - to właśnie Lagerta zorganizowała koalicję 120 okrętów na pomoc człowiekowi, który ją niegdyś oddalił. Ragnar zaś przygotował do walki wszystkich mężczyzn którzy mogli tylko unieść miecz, zarówno starców jak i młody chłopców do bitwy ze Skanami (tam również walczyli jego synowie, w tym najmłodszy z nich 6-letni Iwar, który mimo młodego wieku wykazał się wielką odwagą). Bitwa z przeważającymi siłami Skanów o mały włos nie zakończyła się klęską Ragnara (szczególnie gdy ranny został jego syn Siward i padł wśród reszty zabitych - choć sam nie zginął, ale widząc to wojownicy Ragnara, zaczęli się cofać). Ragnar - walcząc u boku swych wojów - zachęcał ich jednocześnie do wytrwania i dalszej walki, ale bitwa zaczęła przybierać zły obrót. Do chwili kiedy na wybrzeże gdzie toczyła się walka, przybiły okręty (głównie były to okręty z ziem Norwegii - choć nie tylko) przyprowadzone przez Lagertę, skąd też wyszła odsiecz (sama Lagerta z mieczem w ręku uczestniczyła w tej bitwie). Bitwa ta zakończyła się pogromem wojsk Haralda II oraz całkowitym zwycięstwem Ragnara i Lagerty.




Należy też od razu dodać że przez tę ponad dekadę (od chwili gdy Ragnar wypędził Lagertę z Zelandii), w swoim kraju wyszła ona ponownie za mąż za innego mężczyznę (o nieznanym imieniu). Teraz jednak, gdy dawni małżonkowie ponownie się spotkali, ich miłość znów odżyła, tym bardziej że to właśnie Lagerta ocaliła życie zarówno samemu Ragnarowi jak i jego synom, spłodzonym z innej kobiety. Problem był jedynie z Siwardem, którego ogromna rana na ciele stwarzała zagrożenie dla jego życia, zaś lekarze nie byli w stanie nic poradzić, aby dopomóc chłopcu. Gdy już Ragnar i Tora pogodzili się z jego prawdopodobną śmiercią, nagle zjawił się człowiek o imieniu Rostar, który stwierdził że potrafi wyleczyć ranę Siwarda. Nie było wiadomo skąd pochodził, ani dokąd podążał, zbliżył się tylko do łoża chłopca i powiedział mu że wyleczy go, jeśli ten obieca mu ofiarować dusze wszystkich, których od tej pory zabije w swym życiu. Siward się zgodził i Rostar naniósł na jego ciele jakąś mieszaninę, która złagodziła ból, a wkrótce potem rana zaczęła się zabliźniać. Ponieważ Siward był ranny również na twarzy, Rostar naniósł ową mieszaninę i tam, a po zabliźnieniu zaczęła ona przypominać kształt węża. Od tej pory Siward otrzymał przydomek Wężowe Oko i będzie jednym z najbrutalniejszych i najbardziej okrutnych synów Ragnara. Lagerta zaś musiała powrócić do swego kraju i do męża, ale tęskniła za Ragnarem i to tak bardzo, że postanowiła zamordować swego męża. Uczyniła to nocą, gdy ten spał, wzięła do ręki grot włóczni (który ukryła w swej sukni), a następnie poderżnęła małżonkowi gardło. Szybko też przejęła po nim władzę plemieniu (czyli jednak kobiety mogły zostać jarlami), ale wciąż tęskniła do Ragnara, tylko że na przeszkodzie stała jej Tora, gdyż nie zamierzała się nim dzielić z żadną inną kobietą. Nie jest wyjaśnione jak to się stało (i czy rzeczywiście sama Lagerta brała w tym udział), w każdym razie wkrótce potem Tora zapadła na dziwną chorobę, która zniszczyła jej urodę i zdrowie, a zanim umarła - bardzo cierpiała. Ragnar nie wiedział jak może złagodzić ból żony, aby więc zapomnieć o tych kłopotach, postanowił zająć się ćwiczeniami bojowymi, oraz polecił aby w każdej rodzinie ofiarowano do służby na okrętach najbardziej leniwe jednostki, czy to synów, czy też niewolników - aby walką i poświęceniem zmazali hańbę swych rodzin. Gdy Tora zmarła, Ragnar postanowił wyprawić się do Brytanii (zapewne aby w walce utopić ból po stracie żony). Wcześniej jednak zamierzał odwiedzić Gaulardale - kraj którym władała jego pierwsza małżonka Lagerta, i tak też się stało...




CDN.
 

sobota, 6 kwietnia 2024

PIERWSZE" ODKRYCIE AMERYKI - Cz. IX

CZYLI JAK WŁADCY MUCHOMORZA DOTARLI DO NOWEGO ŚWIATA





SKILFINGOWIE z UPPSALI




 Autorem historii królów Norwegii był poeta i historyk islandzki Snorri Sturlason (żyjący w latach 1179-1241), który ok. 1225 r. napisał (w języku staronordyckim) dzieło zwane "Heimskringla" ("Kronika królów Norwegii"). Ale również ów Sturlason daje nam sporo danych na temat sąsiedniej Szwecji i panującego w mieście Uppsala rodu Skilfingów (w tym przypadku bazuje on również na spisanej pieśni Thiodulfa z Hvin żyjącego w drugiej połowie IX wieku. Pieśni ta nosiła nazwę "Ynglingatal" i była apoteozą Ynlingów - rodu który miał założyć norweską linię królewską). Thiodulfa z Hvin twierdził bowiem że Ynglingowie wywodzili się z południowej Szwecji (a nawet z rejonu Danii), a nie z południowej Norwegii i potem jedynie tam wyemigrowali. Następnie przenieśli się do północnej Norwegii i z powrotem powrócili na południe (o czym już pisałem). Natomiast założycielami linii szwedzkich monarchów mieli być władcy Uppsali, czyli Skilfingowie (Skilfingowie i Ynglingowie to był ten sam ród, tylko potem się podzielił). W każdym razie u zarania dziejów Szwecja była podzielona na szereg drobnych królestw podległym lokalnym władcom, z których najpotężniejsi byli królowie Uppsali. Założycielem rodu Skilfingów miał być niejaki Yngwe Drwal (lub Yngwe Założyciel) który wraz z częścią swego plemienia Sviarów (Szwedów), który opuścił swoje rodzinne ziemie w Sigtunie i udał się na wyżynę, na której następnie wzniósł osadę zwaną Uppsalą (tam też zbudował drewnianą świątynię Odyna i złożył mu ofiary). Należy pamiętać, że są to czasy które jeszcze nie były określane jako historyczne (a przynajmniej ani Sturlason ani też Thiodulf w żaden sposób ich nie oznaczyli). Synem i następcą Yngwe był Fiolner, który utonął w ogromnym naczyniu pełnym pitnego miodu, podczas wizyty u króla Froda, władcy jednego z duńskich plemion. Jego następcą został syn - Sveigder. Wybrał się on w podróż na poszukiwanie Odyna (wierząc że bóg ten nadal przebywa na ziemi), a z wyprawy tej już nie powrócił. Jego syn Vanland był wielkim wojownikiem i znacznie rozszerzył władztwo królów Uppsali, podbijając okoliczne plemiona (miał też, jako pierwszy w historii władca że Szwecji wyprawić się do Finlandii). Po nim nastał Visbur, znany z tego że porzucił pierwszą żonę i poślubił drugą, za co ojciec tej pierwszej - Aude, rzucił na niego klątwę wznosząc modły do Odyna. Visbur został zamordowany przez swoich synów, którzy spalili go wraz z budynkiem w którym spał. Jednym z synów Visbura który dokonał tej zbrodni, a następnie został nowym władcą plemienia Sviarów, był Domald. Sturlason twierdzi że Bóg (prawdopodobnie Odyn, trzeba bowiem pamiętać że Sturlason był chrześcijaninem, więc nie mógł odnosić się do bóstw pogańskich) zesłał wówczas na kraj Domalda okrutną plagę głodu, jako karę za ojcobójstwo. Lud więc, aby przebłagać Boga i zapewnić sobie lepsze plony, złożył Domalda w ofierze Odynowi i innym bogom. Po nim nastąpił jego syn Domar, a po nim jego syn Dygve, obaj panowali w spokoju. Syn Dygve - Dag był ponoć tak mądry, że rozumiał mowę ptaków. Syn i następca Daga - Agne po raz drugi wyprawił się do Finlandii gdzie zwyciężył Finów w bitwie i zabrał ze sobą do Uppsali córkę pokonanego wodza Finów - Skialfa, z którą się ożenił. Skialfa przybył na uroczystości zaślubin swej córki i po obfitej uczcie, w czasie której Agne spił się do nieprzytomności, Skialf powiesił go na pobliskim drzewie. Miejsce w którym to się wydarzyło, nazwano następnie Agnefit, a w przyszłości miało tutaj powstać miasto Sztokholm.

Po swym ojcu teraz na tron wstąpiło dwóch braci Eryk i Alrek, ale jak wiadomo rzadko kiedy zdarza się zgodne panowanie dwóch równych sobie władców (choć historia zna takie przypadki, jak choćby wspólne, zgodne panowanie Marka Aureliusza i Lucjusza Werusa w latach 161-169, aż do czasu gdy Werus zmarł na zarazę przywleczoną do Rzymu po kampanii perskiej. A może to dlatego że wzajemnie się uzupełniali, Werus był bardziej wojownikiem - i wielkim miłośnikiem kobiet-gladiatorów - Aureliusz zaś raczej władcą filozofem), tak i w tym przypadku okazało się to niemożliwe. Bracia poróżnili się do tego stopnia, że nie mając przy sobie broni, zaczęli się wzajemnie okładać końskimi uzdami i to do tego stopnia, że obaj skonali odniósłszy wiele ran. Teraz władzę przyjęli dwaj synowie Alreka - Yngwe II i Alf, którzy również nie mogli ze sobą dojść do porozumienia i także wymordowali się wzajemnie w pałacu królewskim  w Uppsali (należy jednak pamiętać że mówiąc o "pałacu", mówimy o budynku dosyć prostej konstrukcji, wykonanym w całości z drewna i co najwyżej nieco większym od okolicznych domostw). Władzę objął teraz syn Alfa, młody Hugleik. Tą zmianę władzy w plemieniu Sviarów wykorzystał władca sąsiedniego plemienia, zwany Hake (był on bratem Harbarda, którego miłość do córki Morszczuka - Signe kosztowała życie, i Harbard został na rozkaz swego brata powieszony na drzewie. Natomiast miłość Harbarda i Signe po dziś dzień w kulturze skandynawskiej jest jedną z najbardziej popularnych historii miłosnych). Hake zaatakował kraj Hugleika na swych okrętach (drakkarach), zabił go, a Uppsalę zdobył i ogłosił się nowym władcą tego kraju, a panował tam przez kolejne trzy lata. W tym czasie wygnani synowie Yngwę II - Jorund i Eryk przebywali w Danii (gdzie też poznali króla Gudlauga z plemienia Haleygów w Norwegii, który również zbiegł ze swego kraju, gdy jego plemię toczyło wojnę i ostatecznie zostało podbite przez Ynglingów). Pomogli oni Gudlaugowi odzyskać władzę nad plemieniem Haleygów, a ten potem wspomógł ich okrętami i ludźmi aby mogli odzyskać swój kraj. Doszło do bitwy, która zakończyła się porażką obu braci (Eryk zginął w bitwie, a Jorund musiał ponownie uciekać na swój statek). Ale król Hake odniósł w tej bitwie również tak poważne rany, że okazały się one śmiertelne. Kazał więc załadować na okręt wszystkich poległych w bitwie i sam wszedł na jego pokład, po czym okręt ów podpalił, ginąc w płomieniach. Jego ludzie wycofali się z Uppsali, a władzę w niej objął teraz Jorund - syn Yngwe II. Jorund wyprawił się w jakiś czas później do Jutlandii (aby tam palić i łupić) i w czasie jednego z takich najazdów spotkał tam syna Gudlauga, z którym wspólnie napadali na okoliczne plemiona. Przecenili jednak swoje siły, zostali otoczeni przez duńskie plemię, zmuszeni do poddania się, a następnie powieszeni na okolicznych drzewach.




Władzę nad Uppsalą objął teraz syn Jorunda - Aune. Nie był on wojownikiem i żył w pokoju, ale los nie szczędził mu wojennych przygód. W czasie jego długiego panowania (miał rządzić w Uppsali prawie 75 lat), dwukrotnie musiał stamtąd uciekać gdy na miasto napadły duńskie plemiona z Jutlandii. Ostatecznie Aune zmarł w wieku 110 lat. Po nim nastał jego syn Egil. W czasie jego rządów wybuchł bunt mieszkańców Uppsali przeciwko niemu, a z pomocą przyszedł mu władca Jutlandii, król Frodo. Gdy Egil zmarł, Frodo zażądał daniny za udzieloną pomoc od jego syna i następcy - Ottara, a gdy ten odmówił, znów wybuchła wojna pomiędzy Jutlandią a Sviarami. Ottar zginął w bitwie z jarlami Froda, a ponieważ następcą Froda był król Hugleik (który zmarł w 515 r.) przeto w osobie Ottara mamy pierwszego władcę Szwecji, o którym możemy powiedzieć że z pewnością panował w końcu V i na początku VI wieku. Na czas rządów Ottara przypada również legenda o Beowulfie, pogromcy potwora zwanego Grendelem, który w ten sposób uwolnić duńskie plemię (którym władał król Hrodgar), od ciągłych ataków Grendela (ten bowiem atakował wówczas, gdy świętowano i bawiono się i gdy grała muzyka a ludzie tańcowali. Ponoć nie mógł znieść tych dźwięków i to doprowadzało go do furii, dlatego też Hrodgar - aby uniknąć owych ataków - zakazał urządzania zabaw, a miejscowa oberża została zamknięta na cztery spusty. Dopiero gdy przybył Beowulf (prawdopodobniej pochodził z plemienia Getów, mającego ziemie na granicy dzisiejszej południowej Norwegii i Szwecji), miał on zgładzić zarówno potwornego Grendela, jak i jego matkę (pół człowieka pół węża), która kryła się w jaskini - tyle legenda. Natomiast następcą króla Ottara został jego syn Audil. O ile Ottar i Egil nie byli wojownikami, to Audil już takowym był i przeprowadził wiele wypraw łupieżczych na ziemie Jutlandii, Zelandii, Norwegii (gdzie dominował ród Ynglingów) i Saksonię. Podczas wyprawy do kraju Sasów i splądrowaniu ziemi króla Geithriofa, spotkał tam dziewczynę przepięknej urody o imieniu Yrsa. Została ona żoną Audila, ale potem stracił ją, gdy duński król Helge plemienia Leire zaatakował Uppsalę i uprowadził ze sobą Yrsę. Helge spłodził z nią syna o imieniu Rolf zwany Krake (jeden z największych duńskich bohaterów), ale ostatecznie Yrsa powróciła do Uppsali, do swego pierwszego męża. Gdy Rolf Krake dorósł, pomógł Audilowi w jednej z jego wypraw na Norwegię, ale potem powrócił do Uppsali, aby domagać się zapłaty za udzieloną pomoc. Yrse ostrzegła syna że Audil jest źle do niego usposobiony i poleciła mu aby odpłynął, bo inaczej może stracić życie. Ofiarowała mu też róg wypełniony złotem, a Rolf Krake postanowił posłuchać matki i pod osłoną nocy opuścił Uppsalę. Gdy Audil się o tym dowiedział, zarządził pościg, ale Rolf - aby spowolnić pogoń - wysypał zawartość rogu na równinę po to, żeby ludzie Audila zajęli się zbieraniem złota zamiast pościgiem. Tak też się stało, a w poetyckim języku literatury starej Skandynawii złoto nazywane jest "Ziarnem Rolfa Krake". Audils zginął zaś, gdy jeżdżąc konno po sali - gdzie składał ofiary bogom - spadł z konia i złamał kręgosłup.




Jego następcą został syn Eystein, który również doświadczył najazdu Duńczyków na swoje ziemię, a Uppsala została poważnie zniszczona. Po nim królował Yngwar, który wziął odwet na Duńczykach, najeżdżając ich ziemie w Zelandii i Jutlandii. Ostatecznie Yngwar zginął najeżdżając ziemie dzisiejszej Estonii (w tym kraju, nad brzegiem morza został usypany kopiec w którym złożono jego ciało). Anund był następcą i synem Yngwara (oraz wnukiem Eysteina). Wyprawił się on zbrojnie do Estonii, aby spacyfikować tamtejszy lud który zabił jego ojca. Wrócił obładowany łupami. Za jego panowania w kraju Sviarów panował niezwykły urodzaj, a on rozpoczął karczowanie lasów i budowę nowych dróg (przez co otrzymał przydomek Broet-Anund "Anund Budowniczy Dróg"). Syn jego Ingiald był pierwszym władcą Szwecji, któremu udało się zjednoczyć wszystkie plemiona południowej i środkowej Szwecji. Na swoją intronizację do uppsali zaprosił na wielką ucztę wszystkich siedmiu królów z Gotlandii, Nerike, Södermanlandu, Smalandu, Tiundalandu, Attundalandu i Friedlundalandu. Przybyli wszyscy, oprócz Granmara - króla Södermanlandu. Gdy wszyscy się już popili, król Ingiald otoczył salę ze swoimi ludźmi, a następnie ją podpalił. W ogniu zginęło wszystkich sześciu królów wraz ze swoimi zwolennikami (warto od razu tutaj zauważyć, że Snorri Sturlason podobnie pisał o Ynglingach i również tam był król Ingiald. Cóż, wydaje mi się że w wielu sprawach łączył on zarówno jeden jak i drugi ród a nawet w pewnym momencie twierdził że był to ten sam ród, tylko o innej nazwie. Trudno dociec dzisiaj prawdy, w każdym razie późniejsze opowieści Sturlasona po panowaniu Ingialda wydają się łączyć również z elementy religijno-mistyczne i są mało wiarygodne). W następnym roku po dokonaniu owej zbrodni, król Ingiald napadł na Södermanland, otoczył króla Granmara w jego domu, a następnie również go podpalił. Łącznie zabił 12 królów i przejął ich ziemie. Wydaje się jednak że ród Skilfingów i Ynglingów to była jedna i ta sama dynastia, z tym, że podzieliła się ona na dwie części - część szwedzką i norweską (zwaną właśnie Ynglingami). Zresztą w tym momencie trudno dociec co jest przynależne jednej, a co drugiej stronie. W każdym razie syn i następca Ingialda - Olof przeniósł się wraz z częścią swego ludu do Vermlandu, a następnie przyniósł się do Norwegii (chociaż Sturlason twierdzi też, że Olof został pochowany w Vermlandzie - trudno więc dociec prawdy). W każdym razie to właśnie Olof miał być założycielem norweskiej linii rodu Skilfingów/Ynglingów. W kraju Sviarów w Uppsali w tym czasie zaś panował Ivar - wcześniejszy król Skanii, powiązany z Skilfingami/Ynglingami jedynie przez małżeństwo. Po nim nastał  jego syn - Sigurd. W tym czasie Danię zjednoczył król Harald Hildetand najpotężniejszy ówczesny władca Skandynawii. Udało mu się uzależnić od siebie zarówno Gotlandię (którą władał król Ring) jaki kraj Sviarów Sigurda. Jednak gdy harald postarzał się bardzo i był już władcą tak niedołężnym że ledwo mógł dosiąść konia, król Ring zbuntował się przeciwko jego dominacji i doszło do bitwy na równinach Bravik we wschodniej Gotlandii ok. 740 r. Bitwa ta była swoistym kamieniem milowym i początkiem epoki Wikingów. Bitwa na równinie Bravik była potem opiewana w sagach i pieśniach skandynawskich, a zakończyła się ona zwycięstwem króla Ringa, gdy stary Harald Hildetand spadł ze swego rydwanu w czasie walki i zginął. Zwycięski król Ring odprawił poległemu wspaniały pogrzeb, karząc go spalić z jego koniem i rydwanem oraz wieloma kosztownościami na stosie pogrzebowym. Potem Ring przyjął władzę również w Uppsali, a także stał się królem Zelandii i Jutlandii, jednocząc pod swą władzą południową Szwecją i Danię, a jego następcą został syn Ragnar (nie był to jednak ów sławny podróżnik Ragnar Lodbrok, o którym jeszcze też napiszę).



HALFDAN JASNOWŁOSY
Cz. VIII




 Kilkadziesiąt lat później po bitwie na równinie Bravik, Danią i większością ziem Norwegii władał ród Ynglingów z linii Olafa, zaś królem był Gotfryd Łowca. Udzielał on wsparcia Widukindowi saskiemu w walce z władcą Franków Karolem zwanym Wielkim. Jednak po zwycięstwie Franków pod Suntel i masakrze 4 500 Sasów w Verdun, a także po kapitulacji wodzów saskich Widukinda i Abbiona w Heresburgu i ich chrztu w Attugny (785 r.) realnie doprowadził do zakończenia podboju Saksonii przez Franków (kapitularz Karola Wielkiego z 785 r. o którym pisałem we wcześniejszych częściach, w którym król karał śmiercią za jakiekolwiek przejawy odstępstwa od wiary chrześcijańskiej, był tego jasnym dowodem). Ale nieumiejętność i głupota mnichów chrześcijańskich, których Karol wysłał do Saksonii w charakterze nadzorców jego władzy i poborców podatkowych (natomiast w mniejszej, albo wręcz w zerowej formie jako duszpasterzy, mających nawrócić Sasów na religię Chrystusową), zakończyła się ponownym buntem. Brutalne ściąganie podatków i surowe karanie Sasów za nieprzestrzeganie zasad religijnych (zupełnie dla nich niezrozumiałych), musiało skończyć się kolejnym powstaniem Sasów (o tym też wspominał kronikarz Karola - Alkuin z Yorku, pisząc m.in.: "Czy Apostołowie, których Chrystus nauczał i posłał, aby głosili Jego naukę światu, zbierali dziesięcinę i żądali darów? Oczywiście, dziesięcina to dobra rzecz, lecz lepiej jednak ją stracić, niż stracić wiarę". Tak więc w 794 r. gdy Karol Wielki szykował się do ataku na Awarów, okazało się że cała Saksonia ponownie stanęła w buncie przeciw niemu. Dziewięć lat trwał złudny pokój i przez dziewięć lat Karol wierzył, że Saksonię udało się ostatecznie ujarzmić. Okazało się to mrzonką. Alkuin pisze więc: "Tak jak pies powraca do swych wymiocin, tak Sasi powrócili do pogaństwa, kłamiąc Bogu i swemu panu, królowi, który przecież obsypał ich przywilejami, i pociągając za sobą sąsiednie ludy pogańskie (...) wszystkie kościoły na ich terytorium zostały zburzone lub spalone, wygnali biskupów oraz księży, a paru z nich nawet pojmali, innych zabili i pogrążyli się znów w kulcie bożków". Okrutne walki trwały przez kolejne pięć lat, do 799 r. Niszczone są kościoły, brani są zakładnicy, wojna w ogóle toczy się w sposób znacznie bardziej brutalniejszy niż poprzednio. Wreszcie w 796 r. Karolowi udało się na tyle spacyfikować Sasów, że spędził Boże Narodzenie w obozie Heristel (nazwa zapewne została nadana na pamiątkę jego rezydencji w Heristalu). Karol liczył sobie 50 lat i był u szczytu potęgi (choć największa - cesarska - godność była jeszcze przed nim). Aby ostatecznie spacyfikować Sasów, postanowił zastosować politykę przesiedlenia ludności i wywożenia Sasów w głąb kraju Franków, a na ich miejsce sprowadzał biskupów, księży i hrabiów którym rozdawał te ziemie. W październiku 797 r. ogłosił też nowy kapitularz saski, który miał zastąpić ten poprzedni z 785 r. Teraz za uprowadzenie, podpalenie i przemoc oraz nieprzestrzeganie świąt chrześcijańskich groziła jedynie grzywna, a nie jak dotąd kara śmierci. To pozwoliło nieco uspokoić Sasów. Prawne obyczaje Sasów też zostały spisane, a kronikarz Eginhard twierdził, iż: "Zjednoczeni z Frankami Sasi, stanowią odtąd jeden lud". Powstanie saskie skończyło się w 799 r. a cały kraj do 802 r. był już całkowicie spacyfikowany. Tak oto kończy się pierwsza w historii Niemiec (choć Niemcy wówczas nie istnieli i należy raczej powiedzieć - na ziemiach, na których w przyszłości powstaną państwa niemieckie) wojna trzydziestoletnia.




A tymczasem z Herdelandu w Jutlandii (gdzie Normanowie mieli swoją kolonię), w roku 789 wyruszyła pierwsza wyprawa wikingów na zachód i była skierowana przeciwko Anglii. Wyprawa ta skierowała się na południe, do Wessexu, a był to czas, gdy władca Wessexu król Beothrik poślubił córkę króla Mercji - Offy (787 r.). Trzy statki (drakkary) z Herdelandu przybiły do zatoki Portland i miejscowy wójt z Dorset - 
Gerefa, wziąwszy ich za kupców, zamierzał zaprowadzić ich do miasta i wysłać do samego króla Beothrika. Ale w międzyczasie doszło do sprzeczki i wywiązała się walka pomiędzy Normanami ludźmi wójta Gerefy, zakończona jego śmiercią i złupieniem okolicy przez pierwszych Wikingów. Kolejny atak miał miejsce cztery lata później w czerwcu 793 r. na wyspę Lindisfarne, a raczej na tamtejszy klasztor w królestwie Northumbrii (północno-wschodnia Anglia). Kronikarz Karola Wielkiego Alkuin z Yorku (w końcu Northumbria była jego ojczyzną) twierdzi, że sami mnisi sprowadzili sobie to nieszczęście się na głowy, gdyż zamiast służbie Bożej, zajmowali się głównie polityką (wielu spośród mnichów i opatów to byli dawni ealdormanowie królestwa, zmuszeni do wyrzucenia się aktywności politycznej zamknięci w klasztorze), ucztami i polowaniem. W każdym razie normanowie wymordowali wszystkich mnichów w Lindisfarne a klasztor spalili. Kolejny atak na Anglię miał miejsce w roku 794 (najwidoczniej uznali że te wyprawy są łatwym przedsięwzięciem z którego zawsze płynie korzyść w postaci licznych łupów, gdyż Anglosasi praktycznie nie stawiają oporu). Teraz napadli na klasztor Jarrow również w Northumbrii. Mnich Symeon z Durham (żyjący na początku XII wieku), tak ów atak opisuje w swej "Monumentalnej historii Brytyjczyków": "Poganie przybyli z krajów północnych do Brytanii jak żądlące osy, włóczyli się jak dzikie wilki, rabując, gryząc, zabijając nie tylko konie, owce i bydło, ale również księży, akolitów, mnichów i mniszki. Poszli do kościoła w Lindisfarne i zniszczyli wszystko w najbardziej nędzny sposób, deptali świątynię swymi bezbożnymi nogami, burzyli ołtarze, okradli skarby kościoła, niektórych braci zabili, innych uprowadzili do niewoli, wielu wyszydzili i wygonili nago, część wrzucili do oceanu. W 794 r. napadli na port króla Ecgefrida i splądrowali klasztor w Donmouth. Ale św. Cuthbert nie pozwolił im ujść bezkarnie, gdyż ich wojska spotkała okrutna śmierć zadana przez Anglików i niedługo potem sztorm zniszczył ich statki i wielu z nich zginęło, a kilku, którzy dopłynęli do brzegu i dostali się wręcz Anglików, zginęło na mękach". Atak ten okazał się nieudany. Wielu Normanów zginęło podczas ataku na klasztor w Jarrow, a ich okręty dostały się w rejon silnej burzy która je zniszczyła. Do Danii zaś wróciło niewielu z nich.




Były to pierwsze, jeszcze bardzo nieśmiałe wyprawy dalekomorskie, choć dotykały jedynie Anglii. W 799 r. Normanowie (można już mówić Wikingowie) po raz pierwszy uderzyli na ziemie królestwa Karola Wielkiego, a dokładnie na Bordeaux nad Zatoką Biskajską. Atak na miasto się nie powiódł (zresztą nawet nie próbowano), a zadowolono się jedynie złupieniem okolicznych terenów. Na początku IX wieku Wikingów można już spotkać na Morzu Śródziemnym. Ok. 801 r. w dawnej rzymskiej Galii Narbonensis (czyli dzisiejszej Prowansji i Langwedocji) dostrzeżono w porcie w Narbonie kilka szybkich nordyckich statków z kwadratowymi żaglami. Wkrótce do cesarza Karola (który wówczas przebywał w Narbonie) dotarły informacje że załogi tych okrętów wylądowały i plądrują brzeg. Nikt nie wiedział jakiej oni są narodowości i czego szukają. Było wiele domysłów na ten temat. Niektórzy twierdzili że są to statki arabskie z północnej Afryki, inni że żydowskie, a jeszcze inni twierdzili że są to handlowe statki z Brytanii. Wówczas Karol rzekł: "Nie! Te statki nie są wypełnione towarami, ale najbardziej nieprzeniknionym wrogiem". Chwycono więc za miecze i podążono do portu, ale nikogo już tam nie znaleziono, Wikingowie odpłynęli. Według legendy Karol widząc odpływające drakkary zapłakał, a na pytanie swych ludzi czemu płacze, odparł: "Nie płaczę dlatego, że boję się, iż ci niegodziwcy mogą mi wyrządzić jakąkolwiek krzywdę, ale smuci mnie, że za mojego życia ośmielili się pokazać na tym wybrzeżu, i z przerażeniem przewiduję całe zło, jakie uczynią mojemu potomstwu". A tymczasem królem z rodu Ynglingów w południowej Norwegii i w Danii był Gotfryd Łowca, który w 808 r. napadł na królestwo Agderu (prawdopodobnie jedno niezależnych jeszcze królestw Danii) i uprowadził córkę tamtejszego króla - Aasę, a następnie ją poślubił. W 809 r. Aasa powiła syna, któremu nadano imię Halfdan (i przeszedł on do historii jako Halfdan Jasnowłosy). Rok później Aasa wzięła pomstę na swym mężu za porwanie jej z kraju ojca, i namówiła swą służącą, aby ta zabiła Gotfryda gdy ten był pijany. Tak też się stało a Halfdan mający zaledwie rok życia, stracił ojca. Ten czyn nie był zbyt przemyślany (zapewne Aasa kierowała się jedynie emocjami), gdyż Halfdan był za młody aby objąć władzę po ojcu, dlatego też nowym królem z rodu Ynglingów został starszy syn Gotfryda - Eryk, zaś Aasa (ze swym synkiem na ręku) wyruszyła na zachód, w stronę Agderu, krainy swego ojca.




CDN.

wtorek, 5 marca 2024

LATA 20-te w KOLORZE

NIESAMOWITE

KOLOROWE FILMY 

z lat 20-tych


Zapraszam na sentymentalną podróż do lat 20-tych widzianych z różnych miejsc w Europie - z Warszawy, Berlina, Paryża, Londyn czy Nowego Jorku. Niesamowite filmy które przetrwały po dziś dzień, a dla lepszej jakości wizualnej zostały pokolorowane. O to jak wyglądały te miejsca prawie 100 lat temu. Oto sentymentalna podróż po świecie którego już nie ma:



WARSZAWA
(Miasto posiadało jeszcze nieco dawnej zaborczej architektury rosyjskiej. Po zakończeniu Wojny 1920 roku wiele z tych budynków zostało ponownie przebudowanych w pierwotnym kształtcie - bowiem Moskale w latach 80-tych i 90-tych XIX wieku je pozmieniali -  a część cerkwi zostało zburzonych)
1920





WARSZAWA
(Wypiękniała nam stolica, nie ma już śladu po rosyjskiej zabudowie)
1927





BERLIN
(Zanim Hitler stał się bożkiem)
1929





PARYŻ
(Francja elegancja)
1927





LONDYN
(Senny Albion)
1924





ODESSA
(Nadczarnomorska riwiera w komunistycznym piekle)
1929





NOWY JORK
(Wielkie Jabłko przed Wielkim Kryzysem)
Lata 20-te





NOWY JORK, CHICAGO, SAN FRANCISCO, LONDYN, BERLIN, SZTOKHOLM, KOPENHAGA, AMSTERDAM, PARYŻ, NICEA, GENEWA, MEDIOLAN, WENECJA
Lata 20-te







sobota, 22 kwietnia 2023

RABACJA! - Cz. I

Z ZAPOMNIANYCH KART NASZEJ HISTORII


CZYLI KIEDY SZELA OSTRZYŁ KOSY 






Dziś chciałbym zaprezentować dzienniczek Emmy Stojowskiej, złożony w archiwum hrabiów Ostrowskich w Ujeździe. Co prawda pamiętnik ten jest już w dużej mierze zapomniany, ale wydaje mi się że jednak warto go odświeżyć pamięci współczesnych, ponieważ opowiada on historię dosyć nieprzyjemną w naszych dziejach, historię w której zaprzaństwo narodowe dotknęło również klasy najuboższe (tak jak w XVIII wieku dotknęło ono magnaterię i szlachtę), a wówczas byli nimi chłopi, którzy podpuszczeni przez zaborczy rząd austriacki mordowali swoich panów, czyli polską szlachtę zimą 1846 r. Przyznam się szczerze że okres ten nie tylko nie należy do moich ulubionych okresów historycznych, ale najchętniej bym o nich starał się zapomnieć lub też owinąć go zasłoną narodowej hańby. Robię wyjątek od tej reguły tylko dlatego, że warto jednak zapoznać się z pamiętnikiem panny Stojowskiej, gdyż ona opisuje dosyć barwnie wydarzenia których była osobiście świadkiem. Nim jednak przejdę do samego pamiętnika, warto też słów parę powiedzieć na temat czasu o których będzie on opowiadał, aby zobrazować w jakiej rzeczywistości przyszło żyć tym ludziom i co skłoniło chłopów galicyjskich do podjęcia się tak krwawego i haniebnego zadania, jakim było wymordowanie na polecenie austriackiego rządu dobrej części galicyjskiej szlachty polskiej którą owi Austriacy uważali za podejrzaną i uwikłaną w przygotowywanie powstania narodowego. O to jak wyglądały ówczesne realia:

Nim doszło jeszcze do pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej, świetne niegdyś Królestwo Polskie, prześwietna Ojczyzna ludzi miłujących wolność i kraj uskrzydlonych jeźdźców, którego rozwój terytorialny był tak ogromny, że jak powiadano "z góry Ryga, z dołu Wiedeń, Moskwa zaś o rzut beretem albo pół..." - kraj ten popadł w wewnętrzne problemy ustrojowe, z których niestety nie był w stanie wyjść. Oczywiście planów reformy kraju było mnóstwo, problem polegał tylko na tym, że stronnictwa polityczne ówczesnej Rzeczpospolitej nie były w stanie samodzielnie ich przeforsować a ponieważ siły polityczne wzajemnie się równoważyły i biorąc pod uwagę obowiązujące w kraju wówczas - zabójcze dla ustroju - liberum veto, oznaczało to że każda reforma mogła być odrzucona sprzeciwem tylko jednego posła, który na sejmie wypowiedział jedno słowo "Veto" czyli "Nie pozwalam!". "Naród polski u zagranicznych stał się drugim izraelskim rodzajem, gdzie jest wstydem i hańbą zwać się Polakiem" - jak w 1763 r. zapisano w "Monitorze" Czartoryskich, a Stanisław Konarski w 1761 r pisał: "Niesława, hańba, słabość, sromota, upadek na wszystkiem całego narodu. Praw ojczystych zupełna ruina. Rozpacze wielkie po całym kraju, że już nigdy lepiej nie będzie i być nie może". Rzeczpospolita pozbawiona armii (prócz prywatnych pocztów magnackich) realnie stała się karczmą przejezdną i stajnią dla obcych wojsk, które (szczególnie w czasie wojny siedmioletniej w latach 50-tych XVIII wieku) przemierzały Rzeczypospolitą. Ustrój polityczny kształtowany od średniowiecza, zdegenerował się do głębi, choć wcześniej działał bez zarzutu i należy tutaj od razu dodać, że Polska była jedynym krajem w Europie w której filozoficzne idee państwa prawa i wolności realizowane były bezpośrednio w systemie społeczno-politycznym. Nim w Zachodniej Europie zaczęły pojawiać się filozofowie piszący o prawidłowym systemie politycznym, o tym, że król również musi podlegać prawu, tak jak każdy inny obywatel (obywatel a nie poddany), gdy idee te zaczęły kiełkować w Zachodniej Europie począwszy od Renesansu a skończywszy na wieku XIX, w Polsce było to realizowane już od dawna i to bezpośrednio, bez potrzeby uciekania się do filozoficznych tekstów. Na Zachodzie mordowano i truto władców i władczynie, w Polsce zaś nigdy nie zamordowano żadnego króla (dwukrotnie tylko podjęto nieudane próby zamachu na osobę monarchy, raz w 1523 r. gdy nieznany sprawca oddał strzał do przechadzającego się po krużgankach Wawelu króla Zygmunta I Jagiellończyka, a drugi raz w 1620 r. gdy chory umysłowo Michał Piekarski uderzył czakranem w głowę wychodzącego z katedry warszawskiej króla Zygmunta III Wazę. Obaj monarchowie przeżyli, a Piekarski zapłacił za to życiem, po torturach został rozerwany końmi). Król co prawda nie miał w Rzeczpospolitej wielkiej władzy i był wybierany przez naród (czyli szlachtę), ale  jego osoba była uświęcona i nietykalna.




Władysław Konopczyński pisał: "W nowożytnej Europie nigdzie, ani nawet w Anglii, nie było takiej rzeszy ludzi wolnych i uprzywilejowanych, biorących udział w życiu publicznem" jak właśnie w Polsce. 10% społeczeństwa było od XVI wieku bezpośrednio zaangażowane w kształtowanie ustroju politycznego i polityki Rzeczpospolitej, we Francji zaś pod koniec wieku XVIII tylko 1% społeczeństwa władało krajem, a w Wielkiej Brytanii jeszcze w połowie XIX wieku nie przekraczała ta liczba 4%. Co prawda nawet najuboższy szlachcic miał prawo głosu i mógł wybrać króla, to jednak należy tutaj dodać od razu że począwszy od końca XV wieku pozycja polityczna szlachty stawała się całkowicie dominująca w państwie, kosztem mieszczaństwa i chłopów. Realnie więc wytworzył się w kraju system podobny do ustroju panującego w starożytnej Sparcie, gdzie prawa polityczne posiadali tylko i wyłącznie spartiaci a cała reszta (czyli metojkowie i heloci) byli pozbawieni tych praw (metojkami w Rzeczypospolitej byli mieszczanie a helotami chłopi). Sama zaś szlachta - choć oficjalnie równa, niepodzielna i siebie nazywająca "bracią" - realnie dzieliła się w zależności od posiadanego majątku. Na samej górze była oczywiście magnateria, czyli królewięta kresowi posiadający (szczególnie na Ukrainie i Białorusi) olbrzymie majątki ziemskie, niejednokrotnie przewyższające powierzchnią wiele państw w Europie Zachodniej na przykład tych w Niemczech czy we Włoszech. Potem była szlachta średnia i na końcu zagrodowa czyli najuboższa, łącznie jakieś milion może milion dwieście tysięcy "suwerenów elektorów", żaden kraj w Europie nawet Rzym ze swoimi kardynałami nie miał ich tylu. A owa szlachta tocząc boje z królami przeciw wzmocnieniu władzy królewskiej, niechętna rozbudowie armii, niechętna wojnom zaczepnym - wojny obronne przyjmująca jedynie z konieczności, ufna swą siłę i wierność ("Gardła nasze za Ojczyznę nadstawiamy") i niewidząca zagrożeń płynących z zewnątrz, żyła niczym w formalinie. Miały lata, mijały wieki a szlachta nie zamierzała zmieniać "ustroju przodków" i to nawet wówczas gdy wokół Rzeczypospolitej zaczęły rosnąć potężne monarchie absolutne.

Tak oto naród, który wiek wcześniej zajął Moskwę, sięgał Dunaju zdobył Sztokholm i przedmieścia Konstantynopola, który ocalił Wiedeń przed turecką inwazją, teraz nie mając wojska, nie mając chęci na wzmocnienie władzy królewskiej i tworzenie stałej armii - musiał ulec silniejszym sąsiadom. Od 1717 r. i tzw.: "Sejmu Niemego" Rzeczpospolita była pod coraz większym wpływem Moskwy, zaś wybór na króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (byłego kochanka carycy Katarzyny II) w 1764 r był tej kontroli ogromnym wzmocnieniem. Po otwartym buncie narodowym jaki wybuchł w 1768 r. w postaci Konfederacji Barskiej, Rosja uznała że nie jest w stanie dalej samodzielnie kontrolować całego kraju i jeżeli chce utrzymać swoje wpływy, musi podzielić się częścią ziem polskich z Prusakami i Austriakami. Trzy te kraje 5 sierpnia 1772 r. (już po stłumieniu Konfederacji Barskiej) podpisały w Petersburgu swoistą konwencję rozbiorową, na mocy której Moskwa dzieliła się ziemiami polskimi aby utrzymać swój wpływ na pozostałe tereny Rzeczpospolitej. Gwoli sprawiedliwości należy jednak dodać że Moskwa nie chciała rozbiorów Polski, gdyż i tak kontrolowała cały kraj. Do rozbiorów dążył przede wszystkim Berlin Fryderyka Wielkiego, który chciał odkroić dla siebie jak największe terytorium. Fryderyk Wielki jeszcze przed wstąpieniem na tron jako młodzieniec w 1731 r. po raz pierwszy w swych wyznaniach politycznych zadeklarował chęć przyłączenia Gdańska i tzw. Prus Zachodnich, a potem konsekwentnie realizował te cele zarówno w swych instrukcjach dla dowódców i polityków pruskich (1756, 1759) , jak i w swych testamentach (1752, 1768). Plany rozbioru ziem Korony Polskiej pojawiały się już od średniowiecza, ale swój realny kształt nabrały dopiero z chwilą osłabnięcia Rzeczypospolitej. Pierwszy, niezwykle niebezpieczny projekt rozbioru ziem polskich wyszedł ze strony Szwedów w roku 1656. Wówczas to w układzie zawartym w Labiawie król Szwecji Karol X Gustaw i elektor Brandenburgii - Fryderyk Wilhelm I (zwany Wielkim  Elektorem) podzielili pomiędzy siebie część ziem polskich i tak Szwedzi zajmowali polską część Inflant, Żmudź i Kurlandię, Wielkopolska miała zaś zostać włączona do Brandenburgii a elektor miał uzyskać samodzielność w Prusach Książęcych - dotąd będących lennem Rzeczpospolitej. Ten projekt rozbiorowy został rozszerzony w układzie z Radnot z 1658 r. w którym prócz Szwedów, Brandenburczyków dochodzili jeszcze Kozacy Chmielnickiego i  Siedmiogrodzianie księcia Jerzego II Rakoczego. Podział miał wyglądać następująco: Szwedzi zajęliby Inflanty polskie, Żmudź, Pomorze (czyli Prusy Królewskie), Mazowsze i ziemię Chełmińską, natomiast Kurlandia miała być odtąd lennem szwedzkim; Brandenburczykom przypadłaby Wielkopolska i Warmia a także rządy w Prusach Książęcych; na ziemiach Ukrainy i Rusi Czerwonej powstałoby państwo kozackie (prawdopodobnie z zachodnią granicą do Dniestru i Sanu); Małopolska zaś i ziemia Siewierska przypadłaby księciu Rakoczemu z Siedmiogrodu; Wielkie Księstwo Litewskie miało zawrzeć unię ze Szwecją, lecz na jego terenie wykrojoneby zostały dwa wielkie władztwa, należące do Janusza (Kobryń, Pińsk, Brześć, Biała, Dawidgródek) i Bogusława (Kleck, Słuck, Słonim, a w wersji większej również Mińsk Bobrujsk i Homel) Radziwiłłów. Plany te oczywiście nie weszły w życie, gdyż Rzeczpospolita po pierwszym okresie słabości odzyskała przewagę i wyparła siły siedmiogradzkie (1657), szwedzkie (1660), i moskiewskie (1660, 1661-1667), a Ukraina (czyli Hetmanat kozacki) została podzielona pomiędzy Rzeczpospolitą i Moskwą już w 1665 r.




Drugi projekt rozbioru ziem Rzeczypospolitej opracował dopiero w 1704 r. Stanisław Leszczyński (wówczas kandydat szwedzki na tron polski). W zamian za poparcie Szwecji oddawał jej Kurlandię i Semigalię, kozaków zaś jako lenników Rzeczpospolitej chciał przenieść na północ od Białorusi do województwa płockiego i witebskiego; Leszczyński uważał się również za księcia dziedzicznego województwa smoleńskiego, czernichowskiego i kijowskiego które wówczas było pod władzą Moskwy. W 1708 r jego konkurent do korony - elektor Saksonii Fryderyk August I zwany w Rzeczpospolitej Augustem II Mocnym) opracował nowy plan rozbioru Polski. Moskwie miało przypaść Wielkie Księstwo Litewskie - bez Polesia; Prusom Żmudź, Kurlandia i Semigalia; Saksonii zaś całe Królestwo Polskie z Ukrainą i Polesiem; zaś Stanisław Leszczyński jako król Polski otrzymałby tylko Pomorze. Już w 1709 r. po zwycięstwie pod Połtawą, car Piotr I opracował projekt zajęcia wszystkich ziem Rzeczypospolitej co oczywiście wówczas było niemożliwe. W 1710 r. król Prus Fryderyk I Hohenzollern wyszedł z planem kolejnego rozbioru: Moskwie miało przepaść całe Wielkie Księstwo Litewskie; Prusom Pomorze, Żmudź, Kurlandia i Semigalia (prócz Gdańska i Rygi które miały stać się Wolnymi Miastami), a Saksonii całe Królestwo Polskie wraz z Ukrainą. Leszczyński, który w 1709 r. utracił władzę na korzyść Augusta II Mocnego, już trzy lata później opracował nowy projekt rozbioru w którym Królestwo Polskie wraz z Ukrainą i Pomorzem oddawał Saksonii; Szwecji Kurlandię i Semigalię; a dla siebie z tytułem króla polskiego zostawiał Wielkie Księstwo Litewskie. 1713 r. powstał trzeci projekt Leszczyńskiego: dla siebie jako króla polskiego przeznaczał Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie z większością ziem ukrainych; Turcji oddawał ziemie które zajęli w latach 1672-1699, czyli województwo bracławskie, część kijowskiego i część podolskiego z Kamieńcem Podolskim; a Szwecji oddawał Kurlandię i Semigalię oraz Inflanty Polskie. W 1714 r. Leszczyński opracował czwarty projekt rozbioru ziem polskich: Augustowi II oddawał tytuł królewski oraz całe Królestwo Polskie, ziemie Ukrainy i Wielkie Księstwo Litewskie; w Szwecji Kurlandię, Semigalię i Inflanty Polskie; a sobie zostawiał województwo ruskie i bełskie. Był to przez długi czas ostatni plan rozbioru ziem polskich.




W czasach rządów saskich Wettynów państwa sąsiednie Rzeczpospolitej zrezygnowały z planów rozbiorowych, jakoby uznając iż Polska i Litwa na trwałe już przypadły Sasom. Dopiero pod koniec życia syna Augusta II Mocnego (czyli Fryderyka Augusta II zwanego w Polsce Augustem III) w 1762 r. caryca Elżbieta I opracowała plan wymiany Księstwa Kurlandii i Semigalii (które miały zostać włączone do Moskwy) na Prusy Książęce które miały zostać włączone do Rzeczpospolitej. Caryca zmarła jednak w tym samym roku a rządy na krótko przejął jej siostrzeniec - Piotr III który po zaledwie sześciu miesiącach został obalony przez swą żonę Katarzynę II. Ona to wprowadziła na tron polski w 1764 r. swego kochanka - Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1768 r. wybuchła republikańska opozycja przeciwko jego rządom znana pod nazwą Konfederacji Barskiej i dopiero po jej stłumieniu w 1772 r. Moskwa, widząc że nie utrzyma samodzielnie swych wpływów w Polsce zgodziła się na rozbiór pomiędzy Prusy i Austrię. Oczywiście dwór wiedeński i berliński intensywnie włączyły się w te plany. W 1768 r. z kręgów dworskich Marii Teresy - cesarzowej Austrii wyszedł projekt z zamiany ziem Śląska - który miał ponownie przypaść Austrii (utracony na rzecz Prus w 1742 r.), na Warmię, Kurlandię i Semigalię które zostałyby włączone do Prus, a cała reszta ziem polskich miała pozostać pod kontrolą rosyjską. Plan ten nie spodobał się Prusom i już w 1769 r Fryderyk II opracował swój własny projekt, w którym całkowicie pominął Austrię. Planował zająć Pomorze wraz z Gdańskiem i Warmią, Żmudź oraz w wariancie maksymalnym również Wielkopolskę. 17 lutego 1772 r. ogłoszona została w Petersburgu deklaracja prusko-rosyjska o rozbiorze ziem Rzeczypospolitej, 5 sierpnia zaś do tego grona dołączyła Austria. Państwa zaborcze przejęły wyznaczone wcześniej tereny. Rosja zajęła około 92 000 km. kw. z 1 300 000 ludności, Austria 81 000 km. kw. z 2 650 000 ludności, zaś Prusy zagarnęły ziemię o powierzchni 36 500 km. kw. z 580 000 ludności. Jako powód amputacji ziem polskich państwa zaborcze podawały "całkowity rozkład państwa" i anarchię (czyli to wszystko, co podtrzymywali przez dziesięciolecia, przekupując posłów na sejmach i wspierając złotą wolność szlachecką oraz liberum veto). To, że polski system polityczny przypominał wtedy już anarchię - nie ulega żadnej wątpliwości, ale rozbiory zostały przeprowadzone nie dlatego że Polska pogłębiała się w owej anarchii, tylko właśnie dlatego że chciała wprowadzić niezbędne reformy które miały ją z tej anarchii wyprowadzić. Wówczas to mocarstwa zaborcze uznały że należy działać i nie można pozwolić na wzmocnienie się Polski, bo to oznacza upadek ich planów.




Austriacy jako pierwsi postawili słupy graniczne na nowych ziemiach rozrywających całość polskiego organizmu państwowego (już w końcu maja 1772 r.), czyli ci którzy doszli najpóźniej wykazali się największą determinacją przy przyjęciu i eksploatacji tych terenów. Kraj ten nazwano Galicją i Lodomerią (częściowo było to odniesienie do dawnego Księstwa Halickiego, stąd właśnie nazwa Galicja). Pierwszym gubernatorem tych ziem z ramienia Habsburgów został hrabia Pergen, okupację Prus Królewskich (czyli Pomorza) przeprowadzali radca Brenckenhoff i prezydent Dornhardt, zaś województwa białoruskie caryca Katarzyna II oddała w zarząd Czernyszewowi. Nowe ziemie musiały złożyć hołd zaborcom, i tak Prusakom składano hołd w Malborku - 27 września 1772 r., Austriakom we Lwowie 4 października, a Moskalom na Białorusi 26 stycznia 1773 r. Niektóre miasta opierały się złożeniu hołdu, najdłużej opierał się Lwów (Semper Fidelis - Zawsze Wierny) i złożył go dopiero 29 grudnia 1773 r. Ten rozbiór był dziejowym memento i jeżeli Rzeczpospolita chciała uniknąć dalszych rozbiorów i dezintegracji państwa, musiała czym prędzej podjąć niezbędne reformy ustrojowe które mogłyby ocalić kraj przed upadkiem. Sprawą nie cierpiącą zwłoki było więc zniesienie zabójczego dla kraju liberum veto, wzmocnienie armii i uchwalenie konstytucji, ale przede wszystkim złamanie potęgi zapatrzonych głównie w dobro swoich rodów magnaterii i głupoty szlachty zapatrzonej w swą złotą wolność i widzącej w kraju słabym ratunku przed zaborami.





CDN.

sobota, 12 lutego 2022

"JESTEM KRÓLEM WASZYM PRAWDZIWYM, A NIE MALOWANYM..." - Cz. XIII

CZYLI, JAK TO W POLSCE

NARÓD WYBIERAŁ SWOICH KRÓLÓW?

 


 

DRUGA ELEKCJA

1575 r.

Cz. II






Sejm, który rozpoczął się 4 października 1575 r. był bardzo nieliczny, przybyło bowiem nań zaledwie pięciu senatorów, podobnie zresztą jak i posłów (tylko dwóch z Małopolski i pięciu z Wielkopolski). Nie przybyły przedstawicielstwa z innych ziem i prowincji (z Prus Królewskich przyszedł za to list, w którym tamtejsza szlachta ostrzegała przed pochopnym wyborem nowego monarchy i zapowiadała że takowego nie poprze i pozostanie wierna Henrykowi). Prymas Jakub Uchański planował jeszcze wysłać do Paryża kolejne poselstwo, z nowym terminem powrotu króla Henryka Walezego do Polski, ale ponieważ przeciwni takiemu pomysłowi byli biskupi i posłowie, ostatecznie z niego zrezygnował. Wyznaczył jednak termin wyboru nowego króla na 7 listopada na zjazd pod Warszawę i ponownie potwierdzono stan bezkrólewia panujący w Polsce, po czym sejm konwokacyjny (już 5 października) dobiegł końca. Następnie odbywały się lokalne sejmiki ziemskie (październik/listopad) mające wybrać posłów na zjazd elekcyjny, jak i (w niektórych przypadkach) zająć się sprawą obrony granic w sytuacji, gdy większość szlachty krajowej wyjedzie obrać nowego króla. 7 listopada 1575 r. otwarty został zjazd elekcyjny we wsi Wola, pod Warszawą (od tej pory wszystkie elekcje miały się odbywać właśnie tutaj - na Woli, dziś jednej z dzielnic Warszawy. Notabene Warszawa w tamtych czasach była jeszcze małym miastem, ograniczonym do zaledwie Starego i Nowego Miasta oraz Zamkiem Książęcym - który potem, po przebudowie stanie się Zamkiem Królewskim i murem, otaczającym miasto od strony zachodniej, a obejmującym tylko Stare Miasto; natomiast cała reszta terenów, to były peryferia na których było też kilka kościołów i dość dużo - przeważnie drewnianych - szlacheckich dworków. Rozwój Warszawy co prawda postępował, ale aż do drugiej połowy XIX wieku był bardzo wolny, natomiast już w latach 70-tych i 80-tych XIX wieku Warszawa zaczęła się szybko rozwijać, tak, iż sam twórca Kanału Sueskiego -  Ferdynand Lesseps stwierdził, że przy takim tempie rozwoju już wkrótce Warszawa stanie się największym miastem Europy).

Starosta stężycki - Bartosz Żeleński miał rozebrać i przeprawić Wisłą a następnie ponownie wznieść ów budynek, który pierwotnie stał w czasie zjazdu pod Stężycą, ale ze względu na niski stan wody w rzece, nie udało się przetransportować owej rozebranej budowli pod Warszawę, wobec czego wzniesiono na Woli namiot, który pierwotnie użyto podczas pierwszej elekcji Henryka Walezego (łącznie wystawiono tam pięć namiotów, razem tworzących jedną całość), a cały plac ogrodzono wałem. Na zjazd przybyli głównie posłowie (samej szlachty było ok. 12 000 z wszystkich ziem Rzeczpospolitej, czyli zaledwie garstka) i senatorowie (tych również nie było zbyt wielu), a powodem tej absencji była z jednej strony jesienna i już prawie zimowa pora roku (na niektórych terenach olbrzymiego państwa, jakim była ówczesna Rzeczpospolita - już spadł śnieg, na innych obficie padały deszcze, tworząc ogromne roztopy i błota, a na innych znów pogoda była jeszcze letnia), a z drugiej strony panowała obawa przed ponownym najazdem Tatarów (do tego stopnia, że nawet szlachta mazowiecka - najmniej zagrożona najazdem, podjęła decyzję - 31 października - na prośbę szlachty województw: ruskiego, podolskiego i bracławskiego - o wyprawie na południe przeciwko Tatarom). Wiele niezagrożonych najazdem ziem - takich jak na przykład Prusy - przysłały delegację zaledwie kilku posłów, co uznano za niedopuszczalne, jako że województwa bezpieczne mogły się pokusić nie tylko o większą liczbę wyborców, ale i o przyjazd szlachty tamtejszych ziem, dlatego też np. dwóch posłów pruskich (którzy chcieli reprezentować trzy stany swojej ziemi) nie dopuszczono jako reprezentantów całych Prus Królewskich, a marszałek nadworny koronny - Andrzej Zborowski stwierdził wręcz: "Prusaków, którzy gnuśnieją w pokoju, oddani gospodarstwu, niepomni na Rzeczpospolitą, leniwie życie pędzą i daleko więcej troszczą się o nędzne uzbieranie grosza, niż o dobro publiczne". Podobnie delegacja litewska - która również przybyła w znikomej liczbie, nie została uznana za reprezentantów całego Wielkiego Księstwa Litewskiego (choć oni sami twierdzili że są "połową Królestwa"). Marszałkiem sejmu ponownie wybrany został Mikołaj Sienicki, a obrady - choć rozpoczęły się 7 listopada uroczystym nabożeństwem (przy czym oczywiście katolicy modlili się w kolegiacie św. Jana, zaś protestanci w swoich zborach), to jednak szlachta oraz przedstawiciele miast królewskich (Krakowa, Warszawy, Poznania, Gdańska, Torunia i Elbląga) zjeżdżali się powoli i często przybywali jeszcze nawet w kilkanaście dni po rozpoczęciu obrad. Cały zjazd cechowała ogromna nieufność między szlachtą a magnaterią i obie strony uważały że druga knuje przeciwko nim i sama chce wybrać króla. Dlatego też szlachta ostatecznie zrezygnowała z głosowania województwami i zbiła się w jedno wspólne koło "dla bezpieczeństwa narodu i ku sprawiedliwej Rzeczpospolitej posłudze". Pierwsze dni trwały rozprawy nad porządkiem elekcji i zapewnieniem ogólnego bezpieczeństwa zjazdu, dopiero 12 listopada zaczęto wysłuchiwać pierwszych zagranicznych posłów, których władcy zamierzali starać się o polską koronę, a było ich kilku.


CO TO ZA BAŁAGAN? POLACY! WY SIĘ WRESZCIE DOGADAJCIE - KURWA MAĆ! 😂 




Pierwszym z nich był oczywiście car moskiewski - Iwan IV Groźny (który miał pewne poparcie wśród Litwinów - skorych do zakończenia długoletnich wojen o Inflanty, Połock, Smoleńsk i Siewierszczyznę - ale wśród Polaków nie miał on żadnych szans na wybór i zdaje się że chyba zdawał sobie z tego sprawę. Drugim kandydatem był król Szwecji - Jan III Waza, kolejnym książę Ferrary i Modeny - Alfons II d'Este (który w swym herbie miał również Białego Orła), następnie Wilhelm z Rozembergu (majętny czeski wielmoża, który jednak szybko wycofał swoją kandydaturę, tak, aby nie licowała ona z kandydatem Habsburgów) i oczywiście arcyksiążę austriacki - Ernest (22-letni syn cesarza Maksymiliana II Habsburga) oraz jego wuj - arcyksiążę tyrolski Ferdynand, a także książę Transylwanii (Siedmiogrodu) - Stefan Batory. Była też kandydatura dość zabawna, a mianowicie poseł tatarski zgłosił kandydaturę swego władcy - chana Dewlet I Gireja, obiecując w zamian zaprzestanie najazdów, lecz ta kandydatura oczywiście nie była nawet przez moment rozważana, ale warto odnotować że i ona została zgłoszona. Ponieważ jednak duża część szlachty pragnęła wybrać kandydata krajowego - "Piasta", aby polskie sprawy nie wynosić na inne dwory, przeto zgłoszono także kandydatury wojewody sandomierskiego - Jana Kostki, wojewody bełskiego - Andrzeja Tęczyńskiego, wojewody podolskiego - Mikołaja Mieleckiego oraz wojewody sieradzkiego - Olbrachta Łaskiego. Wszyscy oni byli jednak przestraszeni ciężarem korony królewskiej, a co za tym idzie odpowiedzialności, jaką wzięliby na swoje barki i - prócz Łaskiego - wszyscy oni odmówili kandydowania. Pierwszy - 12 listopada - głos zabrał przedstawiciel Habsburgów - Marcin Gerstman. Zachwalał on arcyksięcia Ernesta, mówiąc że jest młody, czyli długo panować będzie, że dobrze zna język czeski - dość bliski polskiemu, a także łacinę - tak rozpowszechnioną w Rzeczpospolitej, iż wydawałoby się że jest drugim językiem tego kraju, i że w ogóle szybko nauczy się też polskiej mowy. Podkreślał również Gerstman, że wyborem Ernesta Rzeczpospolita zyskiwałaby wiernego sojusznika w postaci domu austriackiego i wszystkich jego ziem koronnych a także całej Rzeszy Niemieckiej, wszystkich jej elektorów i książąt, oraz Hiszpanii (rządzonej również przez Habsburgów), a co za tym idzie również także Włoch (zaś do Italii bardzo często wyjeżdżało w podróż wielu Polaków). Twierdził również, że taki wybór przyniósłby pokój na Wschodzie, z carem Iwanem, który także pragnie przyjaźni z cesarzem Maksymilianem. Poza tym obiecywał habsburski poseł uregulowanie przez cesarza długów poprzednich monarchów polskich i wypłatę zaległego wojsku żołdu. 13 listopada głos zabrał poseł występujący w imieniu arcyksięcia Tyrolu - Ferdynanda Habsburga (brata Maksymiliana) i również zachwalał swego pana iż język czeski zna, biegły jest w sztuce wojennej, a przede wszystkim jego matką była córka króla Czech i Węgier Władysława II Jagiellończyka - Anna Jagiellonka, zatem spokrewniony jest z domem Jagiellońskim i godnym jest, aby zasiąść na tronie w Krakowie. Poseł Ferdynanda obiecywał też, że jego pan przeznaczy corocznie 50 000 talarów na budowę i umocnienie pogranicznych twierdz, a 150 000 corocznie wpłaci do skarbu Rzeczpospolitej ze swoich dóbr tyrolskich. 

Następnie głos zabrał przedstawiciel króla szwedzkiego - Andrzej Lorch (Lorichius). Namawiał on do wspólnej z Rzeczpospolitą wojny z Moskwą o Inflanty, lub - gdyby to się nie podobało - do odstąpienia Inflant królewiczowi Zygmuntowi Wazie (synowi Jana III i córki króla Zygmunta I Jagiellończyka - Katarzyny). Lorichius twierdził również że w przypadku obioru Jana III Wazy, król nie dopominałby się o spadek dla swej małżonki, obiecany w testamencie Zygmunta II Augusta (posag plus sumy neapolitańskie Bony Sforzy w wysokości 50 000 dukatów, które Zygmunt scedował na Katarzynę). Poza tym roztaczał korzyści płynące ze związku dwóch bałtyckich królestw - szwedzkiego i polsko-litewskiego, wspólną wojnę z Moskwą i odebranie jej wszystkich zamków w Inflantach i portów morskich (w tym Narwi - stanowiącej dużą przeszkodę zarówno dla handlu szwedzkiego, jak i polskiego), obiecywał również pokój na granicy południowej, z Turkami i Tatarami. Oczywiście wszystkie prawa i wolności szlachty miały zostać potwierdzone, ale jeśli Polacy niechętnie patrzyliby na brodatego króla Szwecji, przeto poseł proponował kandydaturę jego córki - księżniczki Anny Wazówny (mającej wówczas zaledwie siedem lat), która miała być podobna do angielskiej Elżbiety I i przede wszystkim z własnych dochodów miała spłacić wszelkie długi Korony i Wielkiego Księstwa. Poseł twierdził, że księżniczka jest bardzo bystra i już doskonale włada zarówno językiem szwedzkim, jak i polskim, a także łaciną, włoskim i niemieckim (rzeczywiście księżniczka Anna była bardzo mądrą kobietą i była wsparciem dla swego starszego brata, gdy został on już wybrany polskim królem w 1587 r. To właśnie bowiem ją często pytał o radę i to ona wchodziła potem do najbliższego kręgu zaufanych doradców króla. A poza tym Anna Wazówna - co podkreślają też obrazy z tamtej epoki - była bardzo ładną niewiastą. Uroda, mądrość i roztropność - to cechy które niewątpliwie powinny kształtować każdego monarchę, a ona miała ich aż w nadmiarze i gdyby nie to, że urodziła się kobietą, zapewne również byłaby mężnym królem-wojownikiem).




Czwartym posłem, który zabrał głos, był przedstawiciel księcia Ferrary i Modeny - Guarini. Zachwalał on swego władcę, twierdząc iż jest on mężnym wojownikiem, który wielokrotnie toczył boje u boku Habsburgów z wojskami Sulejmana Wspaniałego i że pochodzi on ze szlachetnego rodu d'Este, równego tym monarszym. Obiecywał Guarini że książę zachowa wszystkie prawa szlachty, niczego też nie przedsięweźmie bez zgody senatu i stanów sejmujących, pokój religijny zachowa, z Italii sprowadzi uczonych profesorów do Akademii Krakowskiej i sam ich utrzymywać będzie. Postara się także o wybudowanie portu, który ułatwiłby żeglugę polskim kupcom do Włoch (nie wiadomo tylko gdzie ten port chciał postawić - na Morzu Czarnym, które w większości i tak było opanowane przez Turków?, czy na Bałtyku, gdzie i tak były już dwa duże porty - Gdańsk i Elbląg). Poza tym książę - na wypadek wojny - zobowiązuje się sprowadzić z Włoch i utrzymać przez pół roku 4000 strzelców, a długi Korony i stanów spłaci własnym kosztem. Poza tym w jego osobie nie należy upatrywać żadnego niebezpieczeństwa z zewnątrz, jako że zarówno Ferrara, jak i Modena nie są skonfliktowane z żadnymi innymi krajami i jego wybór jest całkowicie bezpieczny. Mało tego, obiecywał ofiarować Polsce posiadane przez siebie we Francji księstwo kornuteńskie (Chartres), a jeśli król francuski zechce je wykupić, wówczas pieniądze te ofiaruje Rzeczpospolitej. Obiecywał również utrzymać i wyszkolić w sztuce wojennej w Italii - 50 wybranych przedstawicieli młodzieży szlacheckiej, a także wpłacić do skarbu już w dwa miesiące po swej elekcji - 300 000 złotych. Poseł książęcy mówił też, że Alfons włada biegle łaciną i językiem niemieckim, a i polskiego szybko się nauczy, jeśli tylko wybrany zostanie. Jako piąty przemawiał poseł księcia pruskiego - Albrechta Fryderyka Hohenzollerna (lennika Korony Polskiej), a następnie przedstawiciele sześciu elektorów Rzeszy Niemieckiej (m.in. hrabia Budlingen Wolfgang z Isenburga, oraz Hermann Cronberg) - którzy zgodnie poparli kandydaturę Habsburgów (głównie Ernesta). Jednak wkrótce potem kandydatury Ernesta i Ferdynanda zostały wycofane, na korzyść samego cesarza Maksymiliana II - który ponoć miał mieć większe szanse na wybór.

Ostatnim był zaś poseł księcia siedmiogrodzkiego Stefana Batorego - podkanclerzy Marcin Berzeviczy, jednak nie mógł przybyć na czas z powodu choroby i w jego imieniu głos zabrał poseł siedmiogrodzki - Jerzy Blandrata (15 listopada). Przedstawił on wizję zjednoczonych bratnich ludów - polskiego i węgierskiego, a następnie wychwalał swego księcia (który rodem nie mógł się równać ze swymi kontrkandydatami) mówiąc iż jest to mąż wszelkich przymiotów: pobożny katolik, biegły w naukach, rzetelny w postępkach, skromny i ludzki, a także hojny dla ubogich, sprawiedliwy i mężny. Deklarował też, że książę Batory zna dobrze łacinę, więc trudności w porozumieniu się z poddanymi nie będzie, a poza tym szybko opanuje język polski, gdy tylko królem już obrany zostanie. Jako zarzut, iż jest on lennikiem sułtana i płaci mu daninę, Blandrata odpowiadał iż książę wiele uczynił dla utrzymania niezależności swego księstwa i to zarówno od Turków, jak i od cesarza, zaś daninę nie on zaczął płacić, lecz jego poprzednicy: król Jan I Zapolya jak i jego syn - Jan II Zygmunt (którego matką była córka Zygmunta I Jagiellończyka - Izabela Jagiellonka, od której ród Batorych z linii Somlyo doznał wiele dobrego. Izabela już w 1541 r. ze swym maleńkim synkiem przybyła do Budy, do obozu sułtana Sulejmana i potwierdziła tam że jej syn - tak jak ojciec - będzie lennikiem sułtana i w zamian za poparcie oraz pomoc przeciw Niemcom i Austriakom będzie mu płacił daninę. Ponoć wówczas, w obozie pod Budą na początku września 1541 r. sułtan miał wziąć 14-miesięcznego Jana Zygmunta na swe ręce na znak szacunku i sympatii do jego matki, córki polskiego króla, z którym w 1533 r. zawarł "wieczny pokój").  


KRÓLEWNA IZABELA JAGIELLONKA 
Z SYNKIEM U SULEJMANA
(1541 r.)
  


Stefan Batory, który wybrany został księciem Siedmiogrodu po śmierci Jana II Zygmunta w 1571 r. przejął już księstwo zależne od Turków, dlatego też nie jest jego winą, że aby ochronić swoich poddanych i nie narażać ich na gniew sułtana, dalej płaci daninę Osmanom. Poza tym Blandrata obiecywał w imieniu Batorego utrzymanie wszystkich praw i wolności szlacheckich, spłatę długów królewskich, wznowienie wojny z Moskwą, gdyż Rzeczpospolitej nie potrzeba ani wsparcia obcych sił, ani też wielkich sojuszy, gdyż sama swą potęgą jest w stanie pokonać Moskwę, brakuje jej tylko dobrego ku temu wodza, a takiego właśnie otrzyma w postaci Stefana Batorego. Poza tym wybór księcia Siedmiogrodu byłby zgodny z wolą sułtana i gwarantowałby utrzymanie "pokoju wieczystego" z Osmanami, a także spokój od strony Tatarów. Stefan obiecywał też zabezpieczyć granice Rzeczpospolitej, tak, by nikt nie mógł im zagrozić (i na te potrzeby ofiarowywał 800 000 złotych z własnych zasobów). Batory miał także wykupić polskich jeńców, przebywających w moskiewskiej niewoli, oraz osobiście - a nie przez namiestników czy hetmanów - dowodzić wojskiem na wojnie. Takie były kandydatury, ale gwoli ścisłości należy też nadmienić, że choć co prawda nikt nie przemawiał w sprawie (popieranej przez Litwinów) kandydatury cara Iwana Groźnego, to jednak na polu elekcyjnym (pod głównym namiotem obrad) wystawiono krzyż, na którym umieszczono napis: "Kto cesarza mianuje ten śmierć sobie gotuje. By chciał być Fiodor, jak Jagiełło - dobrze by nam z nim było" (chodziło o osobę Fiodora - syna cara Iwana). Tego krzyża długo nikt nie śmiał usunąć i uczynił to dopiero biskup płocki - Piotr Myszkowski (który własnoręcznie ów krzyż obalił). Posłowie moskiewscy zaś nie przybyli na czas, gdyż senatorowie nie wydali posłom odpowiednich paszportów (zapewne celowo, aby utrącić kandydaturę Iwana). W każdym razie kandydatura cara nie cieszyła się większym poparciem wśród szlachty koronnej i nie miała żadnych szans na sukces.

Warto też przyjrzeć się, jak szlachta reagowała na poszczególne kandydatury i tutaj zacząć należy od początku, czyli od Habsburgów. Otóż kandydaturę cesarza Maksymiliana popierali przede wszystkim Litwini (większość z nich wspierała Habsburgów, pewna zaś mniejszość cara Moskwy), licząc na to, że Austriak zwróci im ziemie Ukrainy, Wołynia i Podlasia - utracone na rzecz Korony na sejmie lubelskim w 1569 r. Za Habsburgami byli również: przedstawiciel księcia Pruskiego i posłowie z Prus Królewskich, a także miasta Gdańsk i Elbląg. Za Austriakiem opowiedziała się też większość senatorów (31 z 50 obecnych na elekcji) i to w zasadzie wszystko, co tyczy się poparcia. Natomiast przeciwna "Niemcom" była przede wszystkim szlachta (szczególnie z województw południowych, najbardziej zagrożonych najazdem turecko-tatarskim w przypadku wrogiego Osmanom Habsburga). Wielu twierdziło że Habsburg niczego w kraju nie naprawi, zaś wiele pogorszy i jako przykład pokazywano Węgry oraz Czechy, gdzie kraje te, po opanowaniu przez ów austriacki ród przestały być niezależnymi i zasobnymi krajami. Twierdzono że Habsburgowie będą chcieli wprowadzić dziedziczną monarchię i ograniczyć lub nawet znieść szlacheckie wolności (co stało się np. w Czechach i na Węgrzech). Twierdzono też, że Rzeczpospolita zostanie wchłonięta przez Niemców i Austriaków i stanie się swoistą prowincją (obawiano się podziału państwa pomiędzy synów cesarskich, oraz utrzymania zależności Prus Książęcych, jako że cesarz wciąż nie uznał likwidacji Zakonu Krzyżackiego w Prusach z 1525 r. Twierdzono też otwarcie, że Niemcy - po objęciu władzy na Wawelu, będą dążyli do wynarodowienia Polaków i odsunięcia ich na dalszy plan). Poza tym kandydaturze Maksymiliana ostro sprzeciwiała się Turcja, było więc pewne, że jeśli taki kandydat zostanie wybrany, to na Rzeczpospolitą ruszy cała potęga nie tylko Tatarów, ale i Turków, zaś pomoc austriacko-niemiecka byłaby zbyt mała, aby to przezwyciężyć (mówiono więc iż Polska sama jest wystarczająco bogata i potężna i może się obyć bez ewentualnego wsparcia ze strony Habsburgów oraz Rzeszy, jedynie czego Polakom potrzeba, to dobrego króla-wojownika, który poprowadziłby ich zarówno przeciwko Moskwie, jak i ewentualnie przeciw Tatarom czy Turkom. Aczkolwiek lepiej nie prowokować losu i nie tworzyć sobie niepotrzebnych wrogów, tym bardziej że "wieczny pokój" z Imperium Osmańskim trwał nieprzerwanie od ponad czterdziestu lat). Kandydat "niemiecki" był więc mało popularny.

Co się tyczy kandydatury Jana III Wazy, to popierało go sześciu senatorów i pewna część szlachty, która podkreślała korzyści z zawarcia polsko-szwedzkiego sojuszu, sprowadzające się do wyparcia Moskali z Inflant i likwidację moskiewskiego handlu bałtyckiego, prowadzonego głównie z portu w Narwie. Przeciwnicy tej kandydatury twierdzili jednak, że w Szwecji prawie nie ma szlachty, tylko prosty lud, co powoduje że król szwedzki nie ma doświadczenia w relacjach z herbowymi i może dążyć do wprowadzenia monarchii absolutnej oraz likwidacji szlacheckich wolności. Poza tym Szwedzi będą chcieli opanować Inflanty dla siebie (o czym nieopatrznie wspomniał szwedzki poseł). Zaś kandydatura Zygmunta Wazy czy Anny Wazówny również nie wchodziła w grę, jako że wciąż były to jeszcze dzieci, zaś państwo polsko-litewskie potrzebowało konkretnego władcy, z przysłowiowymi "jajami", który byłby zarówno królem-wojownikiem, jak i dobrym gospodarzem, a do tego trzeba wiedzy i doświadczenia. Poza tym szwedzka kandydatura wypadła blado, ze względu na nieudolność i pewnego rodzaju butę posła Lorichiusa, który od razu nie przypadł szlachcie do gustu. Podobnie nie spodobała się kandydatura księcia Ferrary i Modeny - Alfonsa d'Este (głosowało za nim siedmiu senatorów), była bowiem uważana za zbyt "egzotyczną". I wreszcie kandydatura Stefana Batorego, nie mającego co prawda królewskich korzeni, ale jednak władającego księstwem, które oparło się "wzburzonym falom" Turków oraz Niemców, a co najważniejsze przetrwało. Poza tym Batory miał zadatki na dobrego władcę i jeszcze lepszego wodza, poza tym duże znaczenie miała bliskość kontaktów polsko-węgierskich. Jak pisał Stanisław Orzelski: "Najdzielniejszy naród węgierski z powodu sąsiedztwa i ścisłych stosunków cieszył się zawsze jednakim z niezwyciężonym narodem polskim szczęściem" (po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Węgry podarowały Uniwersytetowi Stefana Batorego w Wilnie obraz namalowany przez węgierskiego malarza Gerona pt.: "Zaproszenie Stefana Batorego na tron polski", który to zawisł w sali uniwersyteckiego senatu). Teraz więc rozpoczęły się debaty i przystąpiono do głosowania.   




CDN.