Mali chłopcy zawsze chcą być żołnierzami,Indianami,
policjantami, strażakami albo prezydentami - rosną, starzeją się, bywają żołnierzami, Indianami, strażakami, policjantami, prezydentami. Miewają już swoje komże, psy i okręty - a jednak tak naprawdę chcą jedynie być kimś innym i zadręczają się tym do śmierci.
Nieszczęśliwy kto nie jest takim małym chłopcem, dorosłym małym chłopcem, który gdzieś w zakamarku duszy hołubi wielkie marzenie, tęsknotę za czymś innym, odległym, lepszym...
"Adrian wróbel. Dzień dobry panie Adrianie, mam na imię Patryk i mam zamiar dzisiaj zmienić pańskie życie, co pan na to?" 🤔 Następny grobik. Pani Wanda Gołąb, no nie wierzę, co oni, ptactwo tutaj chowali". 😙 Co z tobą Kasia, twardym trzeba być, pamiętaj albo oni, albo my 😂
"O Boże, Emilka Kapustka"
"O, czyli zaczynamy sekcję warzywną i bardzo mi się to podoba" 🤭
"Szczęście zaskoczyło starego, gdy w kolejce na wybory spotkaliśmy jakiegoś dawnego ministra. Wyczuł że to życiowa szansa więc pierwsze lody postanowił przebić na grubo"
"Ale nam tą kochaną Polskę rozkradli, co nie, panie ministrze?!"
"Niestety zapomniał że minister swą kadencję zakończył przedwcześnie, między innymi za rozkradanie rzeczonej Polski"
"Cukrownictwo leży..."
"Odp...ol się ch...u!!!" 🤭
"Co było tym bardziej niezręczne, że musieliśmy potem jeszcze z nim stać 15 minut"
"Powiem ci że ja to się myszy brzydzę. Nie powiedziałbyś co, kawał chłopa się myszy boi? Ale to właśnie o to chodzi że one są takie małe jakby coś większego było to wiadomo kolano pięta i nie ma klienta" 😂
"Stary, ja po prostu nie lubię zamkniętych pomieszczeń i jak jest duszno, tyle!"
"Przepraszam, byłaby pani uprzejma odsunąć się kawałek, tak trochę przestrzeni życiowej dać, to nawet nie o mnie chodzi ale kolega jest miły kulturalny ale jak c*** go strzeli to ja za niego nie ręczę" 😆
DZIŚ ZAPRASZAM NA KOLEJNĄ CZĘŚĆ ZABAWNYCH FRAGMENTÓW Z SERIALU 1670, KTÓRYCH NA TYM BLOGU JESZCZE NIE PREZENTOWAŁEM
Serial jest bardzo dobrze zrobiony, chociaż ewidentnie powiela stereotyp głupiego szlachcica, to jednak wszystko to jest robione w sposób niezwykle zabawny i zawoalowany (notabene głupota szlachty była, ale nie różniła się ona wiele od głupoty mieszczan czy chłopów i każde z tych trzech grup społecznych miało swoje dobre i złe strony, natomiast na plus szlachcie należy zapisać poczucie honoru i patriotyzm "gardła nasze za Ojczyznę nadstawiamy" - jak mawiali). Dzięki Netflixowi również (choć ja osobiście nie przepadam za tym serwisem) serial ten ma szansę dostać się pod różnojęzyczne strzechy, jednocześnie popularyzując polską historię i zachęcając wielu obcokrajowców (nie mających często pojęcia gdzie leży Polska) również do nauki języka polskiego (bo ponoć są też takie przypadki) a przynajmniej do obejrzenia innych filmów opisujących ten okres historyczny polskich dziejów, jak choćby "Potop", "Pan Wołodyjowski", "Ogniem i Mieczem" czy nawet "Krzyżaków" (jako pewien kontekst). Myślę że serial ten ma szansę stać się czymś, na wzór tureckiego serialu "Wspaniałe Stulecie", popularyzującego historię i dzieje osmańskiej Turcji wśród milionów ludzi na całym świecie. Zatem zacznijmy.
"TOKSYCZNA MĘSKOŚĆ" 🧐
"Jeżeli nie masz czasu dla swoich dzieci, nie oczekuj że one kiedyś znajdą go dla ciebie - głębokie prawda? Dlatego myślę że jeżeli rozpłatam łeb Jeremiego na oczach Jakuba, to będzie wartościowy czas ojca z synem" 😚
"Tato, nie pojedynkujesz się z nikim, bo cała wieś huczy o jakimś pojedynku?"
"Anielko, spotkała mnie potwarz..."
0:40 - "Nie rozumiesz że to jest odwoływanie się do toksycznego wzorca, który jest tylko źródłem bólu dla kolejnych pokoleń mężczyzn? Żyjecie w ciągłym napięciu i nie potraficie zbudować zdrowych relacji z innymi mężczyznami, bo cały czas kryjecie się pod skorupą z tej waszej beznadziejnej dumy" 🥱
"Anielko, piękny warkocz. (...) Mówiłaś coś i mówiłaś i w pewnym momencie pomyślałem sobie: "Jezu jak ona długo mówi" 😄. Ale powiedziałem sobie: "patrz na nią w okolicach głowy, bo inaczej zorientuje się że jej nie słuchasz". 😂 I wtedy zobaczyłem twój warkocz - naprawdę piękny" ✌️
JEZUS
0:10 - "Śmieszy mnie jak ludzie przy znanych osobach zachowują się inaczej, ja przy Jezusie zachowuję się normalnie. (...) Przecież to człowiek jak każdy inny, tyle że Bóg" 😚
0:50 - "Przemyślałem to, idę za twoją radą dociskamy chłopów jak robaków"
"Nie, ja tak nie powiedziałem! (...)"
"FAŁSZYWY PROROK"
1:00 - "Chłopie, mam do ciebie prośbę, idź na środek stawu! (...) Idź po wodzie na środek stawu, jak tam dojdziesz, zwolnię cię z pańszczyzny - na zawsze!"
"To jest pozytywny aspekt tej sytuacji, ale dostrzegam też minusy. Mam wejść na środek stawu? To jest niemożliwe!"
"A ja słyszałam taką myśl, że za 20 lat to my bardziej będziemy żałować tego co nie zrobiliśmy, niż to co zrobiliśmy"
"A c***, spróbuję" 🤭
"Fałszywy prorok"
MIASTOWI W ADAMCZYSZE
1:35 - "Pierwszy raz na wsi? Widziałeś kiedyś krowę? (...) Jak robi krowa? 🐄 Beee!?" 😄
"Nie, krowa robi muuu!"
"Sprawdzałem cię, teraz wszyscy lansują się na wieś" 😉
"KULTUROWE ZAWŁASZCZENIE"
"Dlaczego nosisz szablę?"
"Rzeczywiście, noszę, nie wiem? Taka moda!"
"Moda!? (...) Szabla to atrybut szlachcica, wojownika, służy do obrony Rzeczpospolitej. (...) To kulturowe zawłaszczenie, jakbyś się czuł gdybym przyszedł tutaj - co jest charakterystyczne dla miasta?"
"Ekskrementy na ulicach!"
"Właśnie, jakbyś się czuł gdybym przyszedł tutaj z twoimi ekskrementami w ręku? 😂🤣"
"Tato, czy ty wiesz co to są ekskrementy?"
1:15 - "Z tego Ciesława to kompletny kabotyn i chwalipięta. Ho-ho-ho byłem w Niderlandach, ho-ho-ho mówię po francusku, ho-ho-ho myję ręce po sikaniu" 🤭
GRZYBKI HALUCYNOGENNE
"To co, po jednym?"
"A, przy niedzieli można"
"Jest środa!" 😄
"Namawiasz, czy nie?"
0:25 - "Tak hałasujecie, że ryb nie słychać. Co tu się za proceder odbywa? (...) Jak żaden, jak widzę że coś z synem jecie?! 😆 A piechur koronny, obrońca naszych polskich granic głodnym chodzi, ładnie to tak? (...) O, jadalne grzyby, uwielbiam jeść jadalne rzeczy. 🫕"
"Panie, lepiej uważaj! (...) Te grzyby... Ich nie można za dużo!"
1:25 - "Tamci dwaj ostrzegali mnie że po ich grzybach będę się źle czuł. Tymczasem wszystko u mnie jest w najlepszym porządku, wzrok mam wyostrzony, ciało rześkie, a co więcej mój ojciec - sułtan Mehmed IV właśnie przekazał mi władzę nad Imperium Osmańskim. Raz jeszcze dziękuję ci ojcze, nie zawiodę!" 😚
1:50 - "Z przyjemnością zostanę twoim muftim, mam tylko dwie wątpliwości: pierwsza - wydaje mi się że ja się kompletnie nie nadaję na muftiego, z moją osobowością, posturą i w ogóle; a druga - nie wiem kto to jest mufti?"
"Jesteś moim muftim!"
"Wiesz co, Bogdan - ty też jesteś moim muftim! Co za wartościowa rozmowa" 😊
WIZYTA W ADAMCZYSZE SYNA MAGNATA
0:25 - "Janek Pawełek, walisz tabakę?" 😂
"Nie, dziękuję, raczej nie walę" 😝
"Jak nie? Zażyj narkotyk jak Henryk prosi!"
1:00 "Córa wali?" 🤣
"Jaka córa? To nie jest córa, sio mi stąd Marianna. Nasza jest ładniejsza"
"Lubię ładne rzeczy, i jędrne!"
1:50 - "A ty Henryku zarządzasz teraz jakimś rodzinnym interesem?"
Nie chcąc dziś przy niedzieli bombardować szanownych Czytelników tego bloga "poważniejszymi" tematami (oraz już po ogłoszeniu kandydata obywatelskiego z poparciem PiS-u na prezydenta Rzeczpospolitej, czyli pana doktora Karola Nawrockiego), chciałbym przejść do nieco frywolniejszego tematu, a mianowicie do kilku zabawnych memów z serialu...
MIODOWE LATA
Zacznijmy zatem:
ALINA STARA SIĘ PRZEKONAĆ KAROLA DO KUPNA NOWEGO TELEWIZORA, A OSTATECZNIE POSTANAWIA ON KUPIĆ WSPÓLNY TELEWIZOR ZE SWOIM PRZYJACIELEM TADEUSZEM NORKIEM
CZYLI PIOSENKI ŚWIATA WEDŁUG KIEPSKICH KTÓRE WPADAJĄ W UCHO
Dziś temat nieco swobodniejszy, jako że jest już zbyt późno abym przystępował do poważniejszych tematów (choć wcześniej - pomimo tego że planowałem - ale ostatecznie nie udało mi się tego urzeczywistnić, szczególnie że kwestie związane z firmą dzisiaj zabrały mi więcej czasu niż pierwotnie planowałem, a poza tym trzeba też się zająć swoją Panią, bo jak wiadomo kobiety nie należy zaniedbywać 😉), postanowiłem więc pokazać kilka ciekawszych) według mnie) piosenek z serialu "Świat według Kiepskich" które łatwo wpadają w ucho. Zatem bez zbytniego przedłużania:
JEDNO Z MOICH "ULUBIENYCH"
(JAK MÓWI ARNOLD BOCZEK)
"Szanowny panie ferdku, w tym trudnym dla pana momencie, w tym kryzysie psychofizycznym, chciałbym zaśpiewać dla pana tę piękną wietnamską pieśń, która postawi pana na nogi i przywróci chęć do życia"
"Wolałbym, wolałbym nie"😂
SYNEK, WSTAĆ POD KIBLEM NIE WYPADA GDY U KIEPSKICH DZIŚ BIESIADA"😄
"TU W EGIPCIE NAD TYM NILEM... BUDUJEMY PIRAMIDĘ OD CZTERECH STULECI... CO TO BĘDZIE JAK SIĘ KIEDYŚ K...WA TO ZAWALI" 😙
"W PUERTO RICO TO SIĘ DZIAŁO... PILI DRINKI JEDLI LODY, ONA STARA, A ON MŁODY" 🤭
COUNTRY KURDE!
"RAZ POD WOZEM RAZ NA WOZIE, TAK SIĘ ŻYJE W BANDEROZIE, KTÓRĄ CZASEM W TELEWIZJI POLSKĄ ZWĄ, DZISIAJ ŻYJESZ JUTRO GNIJESZ, CO ZAROBISZ TO PRZEPIJESZ, TO WYRAZIĆ DZISIAJ PRAGNĘ PIOSNKĄ TĄ"
ARNOLD BOCZEK SONG
"PRZYJECHAŁEM DO WARSZAWY BO MAM TUTAJ WAŻNE SPRAWY, TUTAJ ŻYJE, TUTAJ PIJE, TUTAJ GONIE KASĘ KIJEM"
NA KONIEC DWA CIEKAWE SPOSTRZEŻENIA O SENSIE ŻYCIA I O SĄSIEDZKIEJ SZCZEROŚCI
"MYŚLĘ HALINKA, JAK TO ŻYCIE PRZESZŁO. DOPIERO CO ŻEM W KAPSLE Z KOLEGAMI NA PODWÓRKU GRAŁ, A TU ŻONA, DZIECI, TELEWIZOR"
"I JESZCZE JAKAŚ PRACA BY SIĘ PRZYDAŁA"
"HALINKA, TY TO WSZYSTKO TAK PRZYZIEMNIE 😂
"KTO PAN JEST TO WIADOMO, BO PAN TEGO NIE UKRYWASZ"
"OCZYWIŚCIE, I KTO PAN JEST TEŻ WIADOMO, BO PAN TEŻ TEGO NIE UKRYWASZ"
DZIŚ KRÓTKO, ALE CHCIAŁEM ZAPREZENTOWAĆ DWA ZABAWNE FILMIKI (JEDEN KRÓTKI, DRUGI TROCHĘ DŁUŻSZY), Z KOMEDIOWEGO SERIALU PRZED DWUDZIESTU LAT, CZYLI "13 POSTERUNEK"
KTO JEST DZIWKĄ?
0:25 - "Dziwki rejestrujemy w piątki!"
"Przedstawiam panu moją żonę"
"Ale to nie jest pana żona, pana żona nie żyje (...) A ta poprzednia też jest pana żoną, ta która na co dzień jest moją siostrą?"
"Nie"
"Ależ tak, tamta jest pana żoną, a ta jest nową dziwką i przyszła się zarejestrować"
"Moja żona jest dziwką?"
"Nie, ta jest dziwką, tamta jest moją siostrą a pańska żona nie żyje"
"Moja żona nie żyje, jest dziwką, a pan jest jej bratem?"
"Nie, ja jestem bratem siostry która żyje. Nie! Ja jestem żoną nieżywego brata, a pan jest dziwką" 😂🤭
KALAMBURY FILMOWE
Jeden z lepszych odcinków tego serialu (szczególnie zabawne są momenty z krytykiem filmowym)
7:40 - "Coś się stało, czy przyszedł pan poprzeszkadzać?"
"Nie, przyszedłem popełnić samobójstwo"
"To proszę na ulicy" 😄
12:00 - "Nie widzieliście tego? Jak mogliście nie widzieć jednego z najwybitniejszych filmów ormiańskich ostatnich lat?"
"Odbieramy wam punkt"
"Akurat. Nie oglądasz ormiańskich filmów?" 😅
13:00 - "Musi pan coś pokazać. Ta gra polega na tym, że się pokazuje. Obudź się!"
"Tym razem przegięliście pałę" 🤣
"Natychmiast coś pokaż! (...) Pokazuj, bo się zdenerwuję!" 😄
18:25 - "Tak posterunek. Ale jesteśmy zajęci, gramy w gry towarzyskie" 🤭
Dziś chciałbym zaprezentować kilka zabawnych fragmentów z niedawno powstałego serialu komediowego (co prawda nieco groteskowego, ale posiadającego także i kilka zabawnych momentów), dostępnego również na platformie Netflix, pod tytułem:
"1670"
W swych założeniach serial ten ma w sposób zabawny przedstawiać dzieje Polski a raczej Rzeczpospolitej polsko-litewskiej tego właśnie okresu, czyli dekadę po zakończeniu potopu szwedzkiego i tuż przed wielkimi wojnami z Tatarami i Turkami (zakończonymi zwycięstwem króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem i Parkanami w 1683 r.). Oczywiście jest to satyra, więc ma w sposób zabawny pokazywać ten okres, chociaż mnie osobiście wydaje się że nieco przeginają pałkę (jak mówił niezapomniany Ferdynand Kiepski 😉).
Serial skupia się na postaci "sarmaty" Jana Pawła Adamczewskiego, jego żony Zofii, córki Anieli i dwóch synów Stanisława i Jakuba, oraz jego wrogów i przyjaciół. Warto na moment jednak zatrzymać się (nim oczywiście przyjdę do zabawnych, wybranych przeze mnie fragmentów tego serialu) nad samym pojęciem "sarmatyzmu" i "sarmaty" który dla szlachcica polskiego w tamtym czasie był niezwykle istotnym odniesieniem. Dobry szlachcic przede wszystkim pielęgnował kult przodków. Kolekcjonował portrety swych antenatów, księgi - które opowiadały o czynach przodków danego rodu, herby oraz znaki sprawowanych urzędów (czyli buławy i pieczęcie), oraz inne archiwalia związane z działalnością wybitnych przodków. Oczywiście pojęcie sarmatyzmu nie odnosiło się tylko do samej pielęgnacji pamięci o niezwykłych czynach swego rodu, ale miało również inne odniesienie, bowiem szlachta polska twierdziła, że wywodzi się (w przeciwieństwie np. do mieszczan i chłopów) z ludu Sarmatów - czyli starożytnego plemienia, który w III wieku p.n.e miał osiedlić się nad Wisłą, przybywszy tutaj ze swych pierwotnych siedzib nad Donem i dolną Wołgą. Utożsamianie się z Sarmatami było jednocześnie utożsamianiem się z pojęciem rycerskości i wolności, które było nierozerwalnie związane z panującym w Rzeczpospolitej ustrojem. Sarmata był człowiekiem wolnym, rycerskim, sprawiedliwym i walecznym - wszystkie to odniesienia bez wątpienia zaspokajały szlachecką dumę i dawały poczucie odrębności i wyższości nad całą resztą społeczeństwa. Sarmata to był szlachcic-rycerz, obrońca Ojczyzny i spadkobierca sławy swych przodków (wielokrotnie szlachta na sejmach przypominała królowi, iż w czasie pospolitego ruszenia "gardła nasze za ojczyznę nadstawiamy"). Dlatego w Polsce nie mogła zapanować monarchia absolutna, jako że była ona w sprzeczności z duchem sarmatyzmu, czyli z duchem Wolności. Polski szlachcic twierdził, że tam, gdzie król zdobył niepodzielną władzę podporządkowując sobie szlachtę, tam upadał duch rycerskości i to właśnie umacniało przekonanie, że Polska ma najdoskonalszy i najlepszy ze wszystkich ustrój (często też, gdy przybywali do Rzeczypospolitej posłowie z Francji, Anglii czy innych krajów jak choćby Monarchii Habsburgów, szlachta śmiała się z nich, mówiąc: "Patrzcie, niewolniki przyjechały").
Pojęcie sarmatyzmu wiązało się nie tylko z idałem Sarmaty- rycerza, ale również z ideałem Sarmaty-rolnika. Stąd też ideałem było życie domowe, wiejskie, szlachecki dworek zbudowany (lub odziedziczony po przodkach) na ziemiach które również zostały albo zakupione albo odziedziczone. Do tego dochodziła oczywiście kosztownie zdobiona broń i odrębny strój który wyróżniał Sarmatę od reszty społeczeństwa (używaną na co dzień odzieżą był żupan - czyli długa do kostek szata z wąskimi rękawami. Wychodząc z domu szlachcic zakładał ów żupan z reguły wykonany z atłasu - w domu nosił najczęściej płócienny -na niego zarzucano sięgający poniżej kolan kontusz, a niekiedy również podbijaną futrem delię). Strój ten noszono najczęściej rozpięty aby było widać kosztownie wykonany pas - przypominający perskie dywany tylko cieńszy znacznie i dłuższy (niektóre osiągały nawet długość 4 metrów). Takie pasy wytwarzano w manufakturach w Słucku, Sokołowie i Korzcu lub sprowadzano z Persji i Turcji. Kult przodków, odrębny strój, rycerski sposób bycia i zachowania oraz umiłowanie Wolności, to nie wszystko co odznaczało Sarmatę od reszty społeczeństwa. Innym czynnikiem równie ważnym była głęboka religijność (niekiedy nawet granicząca z dewocją). Szlachcic mógł sobie pozwolić na bardzo wiele, mógł na przykład zbić swego chłopa, albo odciąć ręce innemu szlachcicowi a potem leżeć krzyżem w kościele w ramach pokuty, lub też wypisać na swej trumnie "tu leży grzesznik" (notabene umieszczanie zdjęć nagrobnych na pomnikach wzięło się właśnie z tradycji sarmackiej, wyjątkowej pod tym względem w całej Europie, gdyż nigdzie indziej czegoś takiego nie praktykowano. Oczywiście w wieku XVII czy XVIII nie były to zdjęcia tylko malowidła dokładnie odwzorowujące postać zmarłego). Tradycja sarmacka była niezwykle żywa i barwna i miała wpływ na inne kraje, w tym na Rosję (gdzie aż do końca XVII wieku oficjalnym językiem dworu moskiewskiego był język polski), Mołdawię czy Tatarów krymskich.
To tyle w kwestii wytłumaczenia czym była Sarmacja i czym byli Sarmaci w odniesieniu do szlachty polskiej z okresu, o którym opowiada ów komediowy serial. Zapraszam zatem do obejrzenia zabawnych, wybranych przeze mnie fragmentów z "1670".
MIERZENIE KUTASÓW 😉
"Co jakiś czas przyjeżdżają do mnie koledzy szlachcice, mierzymy sobie wtedy kutasy" 🤭
0:50 - "A moim zdaniem kutas Andrzeja jest dłuższy... kutas Andrzeja ma długi trzon, a Jana Pawła całą długość robią nitki z frędzli. Trzeba powiedzieć dość liche nitki"
"Zważ na słowa, mówisz o moim kutasie" 😂
SPIS INNOWIERCÓW
Rozpoczynamy coroczny spis innowierców. Polska jest krajem tolerancyjnym zatem jesteście mile widziani w naszej społeczności, natomiast jestem zobowiązany was poinformować, że po śmierci szczeźniecie w piekle, bo jesteście złymi ludźmi. Karczmarzu zaczniemy od ciebie"
"Podobnie jak rok temu, jestem Żydem"
"Liczymy że w przyszłym roku pozytywnie nas rozczarujesz" 😉
ATEISTA
"W kogo wierzysz?"
"Właściwie to w nikogo. Nie wiem, chyba nie mam w sobie tego metafizycznego pierwiastka. Mam nadzieję że to nie problem?"
"Boga w sercu nie ma!"
"Po reakcjach wnoszę, że to jednak może być problem" 😄
"Nie, to żaden problem, ale niestety będziemy musieli cię zabić" 😂
"Przepraszam, doszło do pomyłki. Ja nie jestem ateistą!"
"Zmieniasz zdanie, bo nie chcesz żebyśmy cię zabili. To nie w porządku" 🤣
SZLACHCIC I MIESZCZANIN
CZYLI PO CO NOSISZ SZABLĘ?
"Czemu nosisz szablę?"
"Rzeczywiście, noszę, nie wiem, taka moda"
"Moda?... Szabla to atrybut szlachcica, wojownika. Służy do obrony Rzeczpospolitej. Jakbyś się czuł, gdybym przyszedł tutaj - co jest charakterystyczne dla miasta?"
"Ekskrementy na ulicach"
"Właśnie, jakbyś się czuł, gdybym przyszedł tutaj z twoimi ekskrementami w ręku?" 😂
"Tato, czy ty wiesz co to są ekskrementy?"
1:10 - "Z tego Ciesława to kompletny kabotyn i chwalipięta. Ho ho ho byłem w Niderlandach, ho ho ho mówię po francusku, ho ho ho myję ręce po sikaniu" 😭
PALEC SAM ODPADŁ - CZYLI ZARAZA
0:20 - "Służko spokojnie, to jest w stu procentach bezpieczne. (...) Nie krzyczcie bo skuszę 🥴
0:38 - "Umówmy się że dwa razy może nie wyjść, mamy dużo służek"
"Wyjdzie od razu, jestem Sarmatą!"
1:10 - "Obciąłeś jej palec!"
"Na pewno nie!"
"Chyba nie oszukuje, nie!" 🤭
1:20 - "Obciąłeś mojej mamie palec!"
"Na pewno nie! Sam odpadł 😂 (...) Rozalio obawiam się - masz trąd" 😭
FAŁSZYWY PROROK
"Chłopie, mam do ciebie jedną prośbę - idź na środek stawu! Idź po wodzie na środek stawu. Jak tam dojdziesz, zwolnię cię z pańszczyzny - na zawsze!"
"To jest pozytywny aspekt tej sytuacji, ale dostrzegam także i minusy..." 🤭 (...) A c*** spróbuję!"
"Fałszywy prorok"
NIE GŁOSUJESZ - NIE MASZ PRAWA NARZEKAĆ
Oczywiście jak wiadomo w Rzeczpospolitej na sejmach i sejmikach głosować mogła tylko szlachta. Chłopi i mieszczanie byli pozbawieni prawa głosu. Natomiast należy tutaj też dodać, że liczba uprawnionych do głosowania, czyli szlachty w Rzeczpospolitej była większa niż we Francji, Anglii, Hiszpanii, Portugalii, Włoszech i większości krajów niemieckich razem wziętych.
"Sejmik - święto demokracji, dzień w którym wszyscy głosują. Poza chłopstwem oczywiście - oni nie mogą. Często powtarzam swoim chłopom "nie głosujesz, nie masz prawa narzekać" 🤭. Woźnica, piłeś przed podróżą?"
"Oczywiście jaśnie panie"
"No nie wiem, nie wiem, coś nerwowy jesteś" 😉
TATARSKI JASYR
"Halo ktoś tu jest? Słyszę cię. Kto wy, Niemcy? 😂 (...) Nie ma zgody na basz basz. Basz basz to tatarskie określenie na porwanie, celem sprzedania do niewoli"
W NIEWOLI U TATARÓW
"Zapraszam, zapraszam. Jesteśmy w tymczasowym więzieniu dla jeńców tatarskich, panuje tutaj bardzo fajna atmosfera. Jest bezimienny, bezimienny pomachaj gościom! (...) Jest kostek, on jest trochę sztywny 🤭 Tatarzy trzymają nas w zamknięciu, ale kto by chciał się ruszać przy takim metrażu. (...) Przyznam że zaczynam odczuwać sympatię do moich porywaczy, a zarazem coraz bardziej nienawidzić Szwedów - typowy syndrom sztokholmski" 🥴
PRACA W KORPO
"Mój drugi syn - Jakub, to duma rodziny. Pracuje w korporacji"
"Na kiedy? Na wczoraj! I nic mnie nie obchodzi czy się da, czy się nie da, zamawiałem pomyślność dla Polski i ma być pomyślność dla Polski!"
"Z kim ty rozmawiasz?"
"Nie widzisz że się modlę, tato?"
"Nie zapomnij o pomyślności dla Polski"
"Wybrałem Kościół, ponieważ szukałem możliwości pracy w dynamicznie rozwijającym się zespole, w stabilnej organizacji z silną pozycją na rynku"
Na koniec jeszcze kilka ciekawych stwierdzeń Jana Pawła:
"Nikt mi nic nie dał za darmo, wszystko musiałem sam odziedziczyć" 😂
Albo:
"Jesteś swój chłop. Tak się tylko mówi, oczywiście jesteś mój chłop. To jest mój chłop" 😄
Dziś mały powrót do przeszłości, czyli do "Miodowych lat", serialu emitowanego w latach 1998-2003, gdzie w głównych rolach wystąpiła para zabawnych aktorów: Cezary Żak zagrał motorniczego Karola Krawczyka (który nieustannie poszukuje możliwości szybkiego wzbogacenia się), a Artur Barciś - Tadeusza Norka, pracownika Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie (trochę nieporadnego, ale jakże sympatycznego przyjaciela Karola Krawczyka). Postanowiłem wrócić do tego tematu, ponieważ wiewiórki mówią że ma być kontynuacja tego serialu którego ostatni odcinek wyemitowano w grudniu 2003 r (oczywiście nie liczę tutaj tej nieudolnie zrobionej serii "Całkiem nowych lat miodowych" z września-grudnia 2004, bo tam reżyser poszedł w zupełnie inną konwencję, która jednocześnie usadziła serial, odbierając mu dawną sympatyczną otoczkę, jaką posiadały "Miodowe lata"). Ciekawe czy kontynuacja Miodowych lat rzeczywiście powstanie po dwudziestu latach? W każdym razie Artur Barciś stwierdził, że jego zgoda na uczestnictwo w tym serialu zależna jest od pomysłu, jaki reżyser będzie miał co do nowej serii (chodzi po prostu o to, aby nie skończyło się tak, jak z "Całkiem nowymi latami miodowymi"). W każdym razie dzisiaj zapraszam na kilka wybranych przeze mnie zabawnych fragmentów tego serialu.
ŻART O CZAPAJEWIE
"Przypomina mi się pewien żart o Czapajewie, który jak wiadomo też nosił mundur. Otóż ten Czapajew walczył nad Donem"
"Dlaczego? Przecież te wasze jednostki są nadwiślańskie, to może lepiej żeby walczył nad Wisłą?!"
"Ale ten Czapajew walczył nad Donem... nie wiem dlaczego może on był taki donowy Czapajew, słuchaj! I nagle Niemcy do niego strzelili i on się utopił"
"I to już koniec?"
"Co ty widzisz śmiesznego w fakcie że Czapajew się utopił? 😄 Koniec będzie wtedy jak będzie śmiesznie"
"A, to mi powiesz tak?" 🤭
"Sama zauważysz Ala. Więc Niemcy strzelili do tego Czapajewa i on się utopił, ale nie do końca się utopił, bo go odratowali. Wyciągają go więc z wody ale tylko do pasa, od pasa w dół dalej był w wodzie i robią mu sztuczne oddychanie, rozumiesz? Godzinę mu robią to oddychanie, dwie godziny mu robią oddychanie, dzień mu robią oddychanie, kilka dni mu robią to oddychanie, tydzień mu robię oddychanie 🥱. W końcu ten Czapajew budzi się wkurzony i mówi: "Towarzysze, co wy robicie, przecież jak tak dalej pójdzie to cały Don przeze mnie przepompujecie". 🥴 Co tak patrzysz Ala?"
"Nie nic, mów dalej"
"Ale to już koniec było!"
"Przecież mówiłeś że na końcu będzie śmiesznie" 😊
PRUSZKÓW I WOŁOWINA
2:40 - "Karol, Pruszków na linii" 😂
"Jakie działki, ja teraz nie mam czasu na handel działkami... Od rana nie miałem nic w ustach"
"A pistolet?" 🤭
"U mnie teraz jest pan Sprężyna, tak, tak, wiem, wołowina, wiem... Pyta co pan u nas robi?"
"Panowie od dawna związani z Pruszkowem?... A Wołowina? Czy panowie i Wołowina jesteście ze sobą blisko?"
"A przepraszam, pan się źle czuje?" 😂
6:30 - "Panowie, ja wobec Wołowiny będę zawsze lojalny, zawsze lojalny, ja życie oddam za Wołowinę, tylko panowie pozwólcie mi odejść!"
PRUSZKÓW (CZY TEŻ GRUPA PRUSZKOWSKA), CZYLI NAJWIĘKSZA W LATACH 90-tych MAFIA w POLSCE
PŁYN NA POROST WŁOSÓW
0:10 - "I teraz ten ostatni składnik, co to może być?"
"To jest H2O"
"To lej, ale nie tyle. Człowieku, przecież profesor pracował nad tymi składnikami 30 lat! To jest H2O, a ty to lejesz jakby to była zwykła woda, myśl trochę" 🤣
6:05 - "Naprawdę nic pan nie czuje?"
"Trochę szczypie"
"A, widzi pan, rośnie dżungla, rośnie... Za tydzień będzie pan się cały składał z włosów" 😭
"9:00 - "Dużo urosło?"
"Nie jestem w stanie ich policzyć"
"Wyglądam na ile lat?"
"Tak na oko, to na 8 tygodni" 🤣
KAROL BOKSER "BOMBOWIEC"
1:40 - "Ty, duży, uważaj jak chodzisz!"
"Grubasie, nie gulaj bo ci zadam boksa".
"Słyszeliście co on do mnie powiedział?... Naprawdę tak powiedziałeś?"
3:10 - "Teraz tobie pokażę inną kombinację ciosów. Dostał z lewej, po prawej dwa tygodnie włosy nie rosną. Muszę wam powiedzieć że ja w ogóle nie lubię się bić... Jak raz pogłaskałem kota to zdechł" 😚
5:10 - "Ale Karol, to nie jest Zięba, Zięba jest chory, leży w łóżku ma grypę... Karol, to jest Grzegorz Skrzecz, wielokrotny medalista mistrzostw Polski i świata, olimpijczyk w wadze ciężkiej, Karol on nigdy nie leżał na deskach!"
"Ale Norek, jeśli to nie jest Zięba, a ja znokautowałem mistrza, to wołaj tego Myszkę, ja chcę z nim walczyć!"
"Myszka wracaj, Karol ci jednak przywali" 😂
ZADYMA NA ŻYLECIE, CZYLI FUTBOL
0:20 - "Alina, Tadeusz jest w więzieniu... Byli na meczu i tam była jakaś rozróba, kibice bili się z policją, i mój Tadzik, mój Tadeusz zdemolował 10 policyjnych wozów i ciężko pobił 20 policjantów" 😂
4:25 - "Otóż proszę pani, pani mąż, a pani zięć własnym ciałem staranował 6 gliniarzy" 👊
"Ja chciałem powiedzieć, że ja tu jestem przypadkiem, a tłum z tyłu napierał... Biegłem i nie zdążyłem wyhamować"
5:40 - "Karol, od przyszłego sezonu jeździmy na wszystkie bilanse, z tobą Karolku nikt nas nie pokona. Zdemolujemy wszystkie pociągi, wszystkie stadiony" 🤣
7:00 - "Pani Danuto, pani mąż Tadeusz Norek sam, ze sztandarem w ręku poprowadził nasze legiony na policję, jak jego imiennik Tadeusz Kościuszko 😄... Odnieśliśmy wielkie zwycięstwo pani Danuto, to nic że pani mąż poległ" 😂
11:05 - "Tadzik, siedziałeś z 20 szalikowcami?"
"Nie, mnie jako przywódcę posadzili oddzielnie. Było nas pięciu w celi, ja i czterech kolegów. Wszyscy wielokrotni mordercy" 😭
Dziś, gdy jesteśmy w szale ostatnich przedświątecznych zakupów (często dokonywanych w dużych dyskontach), warto wspomnieć o pewnej małej ciekawostce odnośnie pierwszego nowoczesnego supermarketu, otworzonego na ziemiach polskich (a konkretnie w Warszawie). Kiedy po raz pierwszy otworzono w Polsce supermarket? Większość źródeł na ten temat twierdzi, że stało się to dopiero po upadku komunizmu, czyli po roku 1989/1990, a jako pierwszy duży supermarket (czy też raczej hipermarket) otwarty zostały w 1993 r. sklep pod szyldem HIT (należący do niemieckiej firmy Dolhe). Pytanie tylko czy rzeczywiście był to pierwszy supermarket na ziemiach polskich, bo z tego co wiem, to nie. I teraz właśnie pragnę opowiedzieć o takim pierwszym, pionierskim supermarkecie, otwartym w Warszawie jeszcze w latach 60-tych.
Otóż po okresie stalinizmu w Polsce, nastała odwilż tzw: "Polskiego Października" 1956 r. Nim jednak do tego doszło, wybuchł konflikt pomiędzy dwoma frakcjami Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej: dążącymi do odwilży i reform "puławian" - nazwa wzięła się od ulicy Puławskiej w Warszawie, gdzie mieszkało najwięcej członków tej grupy; oraz twardogłowych stalinowców zwanych "natolińczykami" - nazwa wzięła się od osiedla Natolin na Ursynowie w Warszawie, gdzie spotykali się przedstawiciele tej frakcji. Po krwawym stłumieniu w czerwcu 1956 r. buntu mieszkańców Poznania - którego stłumieniem kierowali natolinczycy, we wrześniu i październiku 1956 r. konflikt pomiędzy tymi dwoma grupami przybrał na sile. Już 15 października Biuro Polityczne partii wyznaczyło zebranie VIII plenum na 19 października, z tym że dokooptowano do składu Biura Politycznego dotychczas prześladowanych komunistów, w tym Władysława Gomułkę. Natolińczycy próbowali kontratakować i już 17 października Marszałek Związku Sowieckiego Konstanty Rokossowski, polecił podległym mu dywizjom sowieckim z Pomorza i Dolnego Śląska, marsz w kierunku Warszawy. Do Zatoki Gdańskiej usiłował też wpłynąć krążownik "Żdanow" w asyście trzech kontrtorpedowców i kilku mniejszych okrętów sowieckich, ale kontradmirał Jan Wiśniewski nie wyraził zgody na ich wpłynięcie na polskie wody terytorialne i zagroził użyciem siły w przypadku niepodporządkowania się temu żądaniu, a gen. Jan Frey-Bielecki polecił podporządkowanej sobie eskadrze lotniczej w Poznaniu zbombardować sowieckie kolumny pancerne, jeśli nie udałoby się rozwiązać tego konfliktu polubownie. Poszczególni oficerowie szykowali się do walki z sowietami mobilizując swoje formacje. 19 października rano do Polski przyleciał sam pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego Nikita Chruszczow - a wraz z nim Mołotow, Łazar Kaganowicz, Mikojan i oczywiście dowódca Sił Państw Układu Warszawskiego Iwan Koniew. Rozpoczęły się trudne rozmowy z Gomułką i jego zespołem (notabene w Belwederze gdzie toczyły się rozmowy, Gomułka polecił zainstalować sztab jednostki informacyjnej pułkownika Zbigniewa Paszkowskiego, która na bieżąco miała informować o postępach wojsk sowieckich. Był to element psychologiczny, który miał na sowieckiej delegacji wywrzeć przekonanie o determinacji Polaków do wprowadzenia reform w kraju). Ostatecznie - po dramatycznych nocnych rozmowach - delegacja sowiecka odleciała 20 października rano, wcześniej uzyskała jednak zapewnienie że Gomułka będzie dobrym komunistą i przyjacielem Związku Sowieckiego. Tego dnia Gomułka wygłosił swoje słynne przemówienie przez radio, które przyciągnęło miliony radiosłuchaczy.
Poparcie dla Gomułki sięgnęło zenitu, ludzie bowiem w nim tylko widzieli męża opatrznościowego i jedynego gwaranta dokonywanych zmian. W niedzielę 21 października (obradujące od 19 października) VIII plenum PZPR wybrało Władysława Gomułkę na pierwszego sekretarza partii, jednocześnie dokonując zmian zarówno w Biurze Politycznym jak i w Sekretariacie Komitetu Centralnego. Natolin przegrał i rozpoczynał się krótki bo krótki, ale jakże intensywny czas odwilży i reform. Szczególne poparcie reformatorzy uzyskali w zakładach pracy (jak np. w Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu, gdzie przywódcą zmian obrano dotychczasowego pierwszego sekretarza Komitetu Zakładowego PZPR - Lechosława Goździka - takie go ówczesnego Lecha Wałęsę). Dochodziło niekiedy do rozliczeń ze starym kierownictwem, ale ludzie ogólnie byli podekscytowani nowym kierownictwem Partii i mającymi dokonać się zmianami. 24 października 1956 r. na Placu Defilad w Warszawie zebrały się ogromne tłumy (prawdopodobnie było ok. 400, 500 a może nawet więcej tysięcy ludzi). W podniosłej atmosferze najpierw zaśpiewano Gomułce - który przemawiał do tłumu - "Sto lat", a potem odśpiewano hymn narodowy. Gomułka jednak uzyskał już to, co chciał i widząc te ogromne tłumy, przeraził się zapewne tym, do czego może mogą one doprowadzić. A przecież on nie pragnął żadnej rewolucji, pragnął tylko pewnych zmian kadrowych i takowe uzyskał. Dlatego też zaapelował do zebranych osób tymi o to słowo "Dość wiecowania, dość manifestacji, czas przejść do codziennej pracy".
Odwilż październikowa trwała co prawda krótko, ale zmiany bez wątpienia się dokonywały. Zresztą my i tak mieliśmy ogromne szczęście, czego nie można powiedzieć o Węgrach, którzy również podjęli wówczas próbę reform we własnym kraju. 23 października pod pomnikiem Józefa Bema w Budapeszcie odbyła się wielka manifestacja poparcia dla przemian dokonujących się w Polsce. Manifestacja ta została ostrzelana przez siły bezpieczeństwa i wywiązała się walka. 24 października do Budapesztu wkroczyły sowieckie czołgi, chodź tego dnia również na czele węgierskiego rządu stanął Imre Nagy, który (podobnie jak Gomułka) stał się symbolem dokonujących się w tym kraju przemian. I początkowo rzeczywiście nowy rząd radził sobie dosyć dobrze, jeszcze 24 października Sowieci wycofali się z Budapesztu. Szybko też zaczęły odradzać się przedwojenne węgierskie partie polityczne, a co za tym idzie 30 października Nagy ogłosił powrót do systemu wielopartyjnego. 1 listopada Węgierska Partia Pracujących (czyli partia komunistyczna, taka jak u nas PZPR) przekształciła się w Węgierską Socjalistyczną Partię Robotniczą na której czele stanął Janos Kadar. Jednocześnie rząd węgierski ogłosił pełną neutralność swego kraju i wystąpienie z Układu Warszawskiego, zwracając się jednocześnie do Organizacji Narodów Zjednoczonych z prośbą o pomoc w zapewnieniu własnej neutralności. To, co zrobili Węgrzy, to był wyłom, którego Sowieci nie mogli w żaden sposób tolerować, bo doprowadziłoby to na zasadzie domina do rozpadu systemu stworzonego przez Stalina po II Wojnie Światowej (czyli ich strefy wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej). 4 listopada 1956 r. o świcie sowieckie wojska pancerne ponownie wkroczyły do Budapesztu, a Nagy poinformował świat o rozpoczęciu walk sowiecko-węgierskich. Węgrzy nie mieli w tej walce żadnych szans, gdyż Sowieci całkowicie górowali i uzbrojeniem i sprzętem i liczbą żołnierzy. Dokonywali przy tym niezliczonych zbrodni wojennych (np. zbombardowanie z samolotów robotniczej dzielnicy Cepel w Budapeszcie). Powstanie Węgierskie trwało do 10 listopada i zakończyło się klęską i totalną masakrą walczących o swą wolność ludzi. Nagy został aresztowany i potem skazany na śmierć, a Kadar - który już 4 listopada przyłączył się do Sowietów, zdradzając własny naród - stał się nowym pierwszym sekretarzem węgierskiej partii komunistycznej.
Powstanie węgierskie wywołało jednak - szczególnie w Polsce - ogromne pokłady sympatii. Polacy wręcz masowo oddawali krew dla Bratanków i dawali pieniądze na zbiórki, na pomoc dla Węgrów. Poza tym gromadzono i wysyłano lekarstwa, koce, zabawki dla dzieci, wszystko co mogłoby w jakikolwiek sposób przydać się napadniętym bandycko przez Sowietów Bratankom (zgodnie z hasłem "Polak Węgier dwa bratanki, i do szabli i do szklanki"). USA i państwa Europy Zachodniej nie protestowały, nie mogły. Same bowiem w tym czasie dokonały równie bandyckiego ataku na Bliskim Wschodzie. Gdy bowiem w lipcu 1956 r. rząd egipski dokonał nacjonalizacji Kanału Sueskiego, spotkało się to z krytyką wielu państw zachodnich, zaś 28 października wojsko izraelskie dokonało ataku na Półwysep Synaj, a spadochroniarze brytyjscy i francuscy (przy wsparciu USA) wylądowali w rejonie Kanału Sueskiego i szybko go opanowali. Walki zakończyły się kilka dni później, ale sam fakt że do takiej zbrojnej akcji doszło, zamknął usta politykom i dyplomatom państw zachodnich, którzy mogliby zaprotestować przeciwko krwawemu sowieckiemu zmiażdżeniu Powstania Węgierskiego. To tyle tytułem wstępu otwierającego, który miał przybliżyć nam tamtejszą rzeczywistość i zmiany, jakie dokonywały się w Polsce po październiku 1956 r.
Nowa ekipa Gomułki dobrze wiedziała że szybko stopy życiowej społeczeństwa podnieść się nie da, bowiem Polska była potwornie zniszczona w wyniku II Wojny Światowej, a strat materialnych i ludnościowych nie sposób było szybko odbudować. Jednocześnie ta sama ekipa zdawała sobie sprawę, że znacznie łatwiej trzymać naród w posłuszeństwie wobec władzy polepszeniem codziennego dobrostanu oraz zapewnieniem pożądanych artykułów codziennego użytku, niż terrorem Urzędu Bezpieczeństwa. Jednak centralnie planowana gospodarka komunistycznego kraju była nie tylko nieefektywna, ale skupiała się na zupełnie innych priorytetach do których należała chociażby budowa transporterów opancerzonych, czołgów, samolotów, a także okrętów czy pociągów, jednocześnie przy tym zapominano o takich podstawach jak żyletki, bielizna, materace, czy telewizory. Pierwsze telewizory można było w Polsce kupić dopiero w 1962 r. (inna sprawa jest taka, że "towarzysz Wiesław" czyli Władysław Gomułka zbytku nie lubił i prywatnie nim gardził. Problem tylko polegał na tym, że zbytek w ustroju narzuconym nam przy pomocy sowieckich czołgów, miał bardzo wysoką poprzeczkę i za zbytek mogły uchodzić chociażby lepsze kafelki w łazience, nie mówiąc już o papierze toaletowym - który w tamtym czasie był bardzo pożądanym prezentem, jaki młody chłopak mógł - zamiast kwiatów - ofiarować dziewczynie). Po "sklejki", czyli meblościanki ustawiały się swoiste kolejki, które częstokroć stały po kilka a nawet kilkanaście godzin. Samochód był prawdziwym luksusem, chociaż starano się - przynajmniej deklaratywnie - lansować nowe zachodnie wzorce mody, jak i wyposażenia domów, dlatego też na rynku pojawiało się coraz więcej lodówek, pralek i kuchenek gazowych. Polacy zatem lata 60-te nazwali "Naszą małą stabilizacją".
W 1967 r. w FSO na Żeraniu ruszyła produkcja pierwszego Polskiego Fiata 125p (produkowanego na włoskiej licencji). Samochód był prawdziwym luksusem, na który władza przyznawała talony (taki talon był bowiem najlepszym sposobem egzekwowania posłuszeństwa, któż bowiem nie chciał mieć własnego wozu, a żeby uzyskać taki talon trzeba było być posłusznym). Ogromną popularnością cieszyły się też wszelkie "odrzuty z eksportu" przeznaczone na rynek zachodni. Tamtejsza klientela bowiem wymagała, żeby produkty były wysokiej jakości, dlatego tam produkowano rzeczy dobre (a przynajmniej znacznie lepsze niż te, które przeznaczono na rynek krajowy). Wszystkie miejsca więc, gdzie można było dostać takie "odrzuty", cieszyły się ogromnym powodzeniem i popularnością (a były to wszelakie jarmarki - szczególnie na Podhalu, marynarski import na Pomorzu, rembertowskie ciucholandy itd.). Wszystko wzbudzało ogromną popularność: skąpe kostiumy kąpielowe, ładne sweterki, obcojęzyczne czasopisma, płyty, egzotyczne owoce - to wszystko bowiem pokazywało, że gdzieś dalej istnieje inny, lepszy świat poza tą codzienną szarzyzną i komunistycznym zniewoleniem (chociaż i tak trzeba powiedzieć że Polska była najbardziej liberalnym i najbardziej swobodnym z wszystkich krajów komunistycznych i wszystkich krajów zdominowanych przez Moskwę. U nas bowiem można było pisać i mówić znacznie więcej, niż było to możliwe gdziekolwiek indziej. Ale to też wiąże się z naszym charakterem narodowym, my nigdy bowiem nie byliśmy narodem dążącym do jakichkolwiek większych rewolucji czy temu podobnych zmian, wystarczy bowiem prześledzić nasze rokosze jakie szlachta wszczynała wobec możliwości wzmocnienia władzy królewskiej. Oczywiście pełno było tomtadracji, wszelkiego typu mocnych haseł i zapewnień, a niekiedy nawet dochodziło do krwawych bitew. Tylko że różnica polegała na tym, jak to wszystko się kończyło, w porównaniu z tym co działo się na Zachodzie - nie mówiąc już o tym co działo się w barbarii moskiewskiej. Tam gdzie na zachodzie strona zwycięska z reguły skazywała pokonaną na ścięcie i kat miał pełne ręce roboty, u nas kończyło się ogólną zgodą, rokoszanie przepraszali króla, a król wycofywał się z planów wzmocnienia władzy królewskiej - i to było naturalne. Zresztą dużo też uczyniła ta legendarna wręcz polska tolerancja).
Na fali bowiem zmian które następowały, na fali festiwali muzycznych jakie organizowała nowa władza (w 1961 r. po raz pierwszy odbył się Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie, a od 1963 r. Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu), pojawiały się płyty z muzyką pop, jazzem czy rock and rollem. Młodzież po raz pierwszy zaczęła bawić się na dyskotekach, wzorem ich rówieśników z Zachodu. W tej sytuacji nie mogło również zabraknąć pojawienia się w Polsce pierwszego supermarketu (które to np. w USA znane były już w latach 30-tych). Tak oto w 1959 r. Rozpisano projekt pod budowę hali targowej spełniającej wymogi wyżej wymienionego sklepu. Do realizacji tego zadania wybrano ekipę Jerzego Hryniewieckiego, który znany był już chociażby z budowy Stadionu Dziesięciolecia. Wraz z nim za konstrukcję tego budynku odpowiadali inżynierowie: Wacław Zalewski i Andrzej Żórawski (którzy zastosowali specjalny system odciągów i dźwigarów, które to utrzymywały stu tonowy dach budynku). Supermarket ów (zwany po prostu Supersamem), otwarto w 1962 r. Prezentował się on wspaniale i był prawdziwym powiewem zachodniego świata. Były ogromne tablice na których napisano "Wejście" i "Wyjście", poza tym mnóstwo stoisk z działami: napoje, pieczywo, produkty kolonialne, przetwory warzywne, owocowo, koncentraty, makarony, kawy i kilka innych. Mięso i wędliny trzymano w chłodniach, a liczba kas przy wyjściu robiła wrażenie nawet na dziennikarzach, którzy pisali że w Supersamie "towar sam wpada do koszyka". Oczywiście były i mankamenty, jak to w rzeczywistości socjalistycznej, w której "bohatersko rozwiązywało się problemy nieznane nigdzie indziej" 😂. Oczywiście w sklepie notorycznie brakowało produktów, a także ustawiały się przed sklepem kolejki, szczególnie do po mięso. W każdym razie ów Supersam był pierwszym powiewem Zachodu w naszym prl-owskim grajdole, i to nim jeszcze powstały Domy Towarowe "Centrum", czy bary Praha i Wenecja.
A NA KONIEC JEDEN Z ODCINKÓW PIERWSZEGO POLSKIEGO SERIALU "BARBARA I JAN" z 1965 r.
Dziś krótko ale zabawnie, bowiem mówcie co chcecie ale jednak ten amerykański serial z lat 80-tych i 90-tych śmieszy mnie po dziś dzień (i myślę że nie jestem w tym osamotniony 😚). Mowa oczywiście o amerykańskim serialu komediowym "Married with Children" (czyli "Żonaty z Dziećmi", choć polskie tłumaczenie tego serialu brzmiało "Świat według Bundych") którego premiera miała miejsce w 1987 r. a serial był popularny przez kolejną dekadę. Pisałem już o tym serialu kilka razy, więc teraz nie będę już się powtarzał, a zapraszam jedynie do obejrzenia wybranych przeze mnie kilku zabawniejszych fragmentów które potrafią rozśmieszyć (przynajmniej mnie), a jak wiadomo: "Życie jest śmiechu warte, więc się śmiejmy!" 👍
AL BUNDY URZĄDZA WESELE DLA SWOICH SĄSIADÓW: MARCY I JEFFERSONA
AL BUNDY PRYWATNYM DETEKTYWEM
AL BUNDY W PRACY
RELACJA OJCIEC-SYN
MIŁE CHWILE W PRACY ALA
OBIAD ALA
AL ZWYCIĘZCA
MARCY I JEFFERSON ODGRYWAJĄ ROLE ALA I PEGY ABY PODNIECIĆ SIĘ SEKSUALNIE