Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CYPR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CYPR. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 lipca 2021

HISTORIA ŻYCIA WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. CL

TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI

SŁOWIANIE I CELTOWIE


 


 

PIERWSZE EUROPEJSKIE 

CYWILIZACJE:

SŁOWIANIE

(SŁOWIANIE W GRECJI I NA BLISKIM WSCHODZIE)

(ok. 1800 r. p.n.e. - ok. 1180 r. p.n.e.)

Cz. VIII


 
 
BLISKI WSCHÓD W OGNIU SŁOWIAŃSKICH ŻAGIEW
(ok. 1200 r. p.n.e. - 1170 r. p.n.e.)
Cz. III

 
 


 
SYRIA, PALESTYNA, EGIPT
KU PIRAMIDOM
 
 
 
EGIPT
PIERWSZA INWAZJA
(ok. 1207 r. p.n.e.) 




 
W czasie tej pierwszej inwazji "Ludów Morza" na Egipt, władzę w tym kraju sprawował faraon Merenptah - syn Ramzesa II Wielkiego i królowej Isetneferet. Nie był on ani pierwszym, ani też drugim synem króla, a jednym z kolejnych (prawdopodobnie trzynastym), dlatego też panowanie nie było jego przeznaczeniem. Miał zbyt wielu braci aby mógł marzyć o podwójnej koronie Górnego i Dolnego Egiptu. Jednak długie rządy jego ojca (66 lat) spowodowały że wielu braci zaczęło się wykruszać i ustępować z walki o tron faraonów. Choroby oraz upływający czas robiły swoje i pierwsi następcy Ramzesa dawno już poszli w zapomnienie. Pierwszą i najważniejszą kobietą w życiu Ramzesa II, była jego matka - królowa Tuja. Jej posągi (tak nieliczne za rządów ojca Ramzesa - Setiego I) zapełniły wszystkie świątynie wzniesione przez jej syna, od czasu jego wstąpienia na tron ok. 1279 r. p.n.e. Miała też specjalną świątynię dedykowaną tylko sobie, a mieściła się ona w Tebach Zachodnich, nieopodal Ramasseum i choć oficjalnie poświęcona była bogini Hathor, to miała ona głowę królowej Tuje (być może złożono tam również groby jej rodziców: Raja - będącego dowódcą rydwanów i jego żonę Ruję, choć nie odnaleziono tam szczątków ich ciał, a wiadomo o nich jedynie z napisów nagrobnych na ścianach tej świątyni). Przez ponad dwadzieścia lat to właśnie ona zarządzała królewskim haremem swego syna - ona, a nie któraś z jego najważniejszych żon - tak więc Tuje łącznie sprawowała władzę w babińcu Ramzesa II przez ponad trzydzieści lat (dokładnie 33 lata, licząc od ok. 1290 r. p.n.e.). Doczekała zawarcia traktatu pokojowego z Hetytami (21 rok panowania Ramzesa II, a dokładnie początek 1258 r. p.n.e.) i nawet wysłała oficjalną depeszę gratulacyjną na dwór hetycki Hattusilisa III. Zmarła w 22 roku rządów swego syna (ok. 1257 r. p.n.e.) i została pochowana w granitowym sarkofagu w swym grobowcu w Dolinie Królowych.

Prócz matki (którą Ramzes szczególnie miłował) miał on jeszcze kilka innych, drogich mu kobiet w życiu, do których należały np. jego siostry. Starszą - Tiję, uczynił on "Śpiewaczką Amona-Re Wsławionego Zwycięstwami" i oddał jej do tego celu świątynię w Memfis (kontrolowała również drugą świątynię Amona-Re w Heliopolis), a jej mężem został królewski Nadzorca Skarbca i Kontroler Bydła w Ramasseum - Tia. Młodszą zaś - Chentmire, poślubił osobiście, jako jedną ze swych haremowych żon (nie wydaje się jednak, aby Ramzes praktykował kazirodztwo, czego dowodem jest fakt, iż wizerunki Chentmire są nieliczne, co znaczy że była ona jego żoną tylko nominalnie - bowiem zgodnie z tradycją, każda siostra panującego faraona i każda jego córka, której ten nie zezwolił poślubić innego mężczyzny, stawała się automatycznie jedną z królewskich małżonek swego brata i cały swój żywot spędzała w haremie (co akurat nie było czymś nudnym, jako że w egipskich haremach zawsze coś się działo i nie przypominały one ani późniejszych haremów arabskich, ani tureckich, ani też chińskich - gdzie kobiety były całkowicie odcięte od świata zewnętrznego. W haremach egipskich można było przyjmować gości - obojga płci - a także je opuszczać i udawać się na przechadzki po mieście lub też podróżować - jednak to ostatnie mogły czynić głównie księżniczki z rodu panującego władcy, a rzadko kiedy pozwalano, by oficjalna małżonka królewska opuściła dwór bez swego króla i męża).

Pierwszą żoną Ramzesa Wielkiego, została dziewczyna o imieniu Nefertari, która odznaczała się wdziękiem i urokiem. Prawdopodobnie została mu ona poślubiona jeszcze za rządów jego ojca - Setiego I, nie wiadomo tylko czy to on sam ją sobie wybrał, czy też taka była wola rodziców, aby ci dwaj się ze sobą związali. On był wówczas młodym, zaledwie dwudziestokilkuletnim mężczyzną, który doskonale posługiwał się włócznią i strzelał z łuku (również podczas powożenia rydwanem - co było jednym z kluczowych nauk następcy tronu, przygotowujących go do przyszłych obowiązków wojennych), ona zaś bardzo ładną dziewczyną. Musieli wpaść sobie w oko, choć nie wiadomo jak ona reagowała na jego nieodłącznego towarzysza zabaw i treningów - lwa, którego Ramzes odnalazł rannego i porzuconego na pustyni, gdy ten był jeszcze lwiątkiem i zabrał go ze sobą, wytresował, a następnie używał do celów bojowych w walkach z wrogiem (np. podczas sławnej bitwy pod Kadesz z 1274 r. p.n.e.). Nie wiadomo też, jakie było pochodzenie społeczne Nefertari, ale można przyjąć, że jej rodzina musiała przynajmniej pełnić funkcję sekretarzy, lub nadzorców królewskiego (ewentualnie świątynnego) bydła - co było nie tylko dochodowym, ale i powszechnie cenionym wówczas zajęciem. Ona to piastowała tytuł Wielkiej Małżonki Królewskiej i ona stała u boku swego męża, gdy ten mianował Nebunenefa na arcykapłana Świątyni Amona-Re w Luksorze (1279 r. p.n.e.), oraz gdy ten opuszczał królewskie Teby, udając się na wojnę z Hetytami, zaś jej grób został uznany za najpiękniejszy ze wszystkich "domów wieczności", jakie kiedykolwiek powstały w Dolinie Królowych. To również Nefertari dała Ramzesowi pierwszego syna i następcę tronu, zaś ok. 1255 r. p.n.e. wzięła udział w wielkiej podróży królewskiej do Abu Simbel, gdzie odsłoniono i poświęcono tamtejszą świątynię Hathor (bogini miała twarz królowej Nefertari) i sławne "Kolosy Memnona". Wkrótce po powrocie do Pi-Ramzes, Nefertari zmarła. Miała zapewne czterdzieści kilka, lub pięćdziesiąt lat.




Drugą kobietą u boku Ramzesa Wielkiego, była niejaka Isetneferet. O niej wiadomo jeszcze mniej, niż o Nefertari, ale z pewnością była "drugą żoną" (zapasową 😄) i pozostawała w cieniu zarówno Królowej Matki, jak i Wielkiej Małżonki Królewskiej. Ale to właśnie ona urodziła władcy zarówno najstarszą córkę - Bint-Anath, jak i syna, który ostatecznie objął tron po śmierci ojca - Merenptaha. Nie wiadomo jakie relacje panowały pomiędzy Nefertari a Isetneferet (wiadomo zaś, że z z królową Tują a nawet z Chentmire miała ta pierwsza bardzo dobry kontakt, czego dowodem było choćby poświęcenie wspólnej świątyni w Dolinie Królowych dla synowej i teściowej). Wiadomo tylko, że Isetneferet długo znosiła rolę drugiej żony i dopiero po śmierci Nefertari została oficjalnie Wielką Małżonką Królewską (sama musiała mieć zapewne wówczas około czterdziestu lat). Jej pomniki są mniej liczne (nawet jej grobowiec w Dolinie Królowych nie został do dziś odnaleziony), ale to ona była matką następcy tronu. Zmarła w 34 roku panowania swego królewskiego męża (ok. 1246/1245 r. p.n.e.). Po jej śmierci tytuł Wielkiej Królewskiej Małżonki odziedziczyła jej córka - Bint-Anath, zaś najstarsza córka Nefertari - Merytamon, stała się drugą królową. Proporcje władzy i przywilejów zostały więc w tym przypadku odwrócone.

Obie królewskie małżonki były płodne i bardzo często (zapewne co roku - swoją drogą prawie stale były w ciąży i krótkie okresy po narodzinach kolejnych dzieci były z pewnością dla nich tak przelotne, że prawie niewidoczne) rodziły kolejne potomstwo (łącznie Ramzes - z różnymi kobietami - miał spłodzić setkę dzieci, w tym pięćdziesięciu synów). Pierwszego syna urodziła Nefertari, otrzymał on imię - Amonherunemef ("Amon stoi po Jego Prawicy"). Potem narodził się Preherunemef  ("Re ... ...."). Pierwszy syn którego urodziła Isetneferet - Ramzes, był drugim w kolejności do tronu po swym najstarszym bracie Amonherunemefie. Drugi jej syn (a czwarty w kolejności do tronu), otrzymał imię - Chaemuaset. Byli to długo ulubieni synowie władcy, zaś najstarszy - Amonherunemef stał się oficjalnie uznanym następcą tronu i ojciec zmienił mu imię na Amonherchepeszef ("Amon jest z Jego Silnym Ramieniem") i gdy skończył wiek dziecięcy a potem wszedł w okres młodzieńczy, otrzymał dowództwo nad całą armią. Preherunemefa nagrodził zaś ojciec tytułem "Najdzielniejszego" (gdyż jeszcze jako dziecko był on obecny podczas bitwy pod Kadesz, a w sytuacji zagrożenia, gdy dwie egipskie dywizje zostały totalnie zmasakrowane przez Hetytów, towarzyszący księciu oficer natychmiast wycofał jego rydwan z walki - oficjalnie aby iść po pomoc. Ojciec, nagradzając męstwo syna na polu bitwy, przyznał mu właśnie ten tytuł). Z biegiem lat rodzili się kolejni synowie (i córki), a ci, którzy jeszcze do niedawna byli dziećmi lub młodzieńcami, teraz mężnieli a z czasem... zaczynali się starzeć. Ojciec żył i żył, ostatecznie pierwsi synowie stracili wszelką nadzieję na to, że kiedykolwiek zasiądą na tronie. Gdy nadszedł 1260 r. p.n.e. Ramzes Wielki żegnał swego pierwszego syna - Amonherhepeszefa, składając go do przeznaczonego dla niego grobowca. W kilka lat później odszedł z tego świata Preherunemef (w wieku dwudziestu kilku lat), a następnie jego młodsi bracia (Seti i Mery-Re).

Ok. 1255 r. p.n.e. po śmierci Preherunemefa, następcą Ramzesa Wielkiego został książę Ramzes - syn Isetneferet. Miał on nadzieję, że uda mu się ostatecznie objąć tron faraonów, ale nie było mu to dane - zmarł ok. 1230 r. p.n.e. Teraz następcą został jego rodzony brat - Chaemuaset. Był to bodajże najzdolniejszy ze wszystkich synów Ramzesa Wielkiego i najbardziej nadawał się do objęcia władzy. Co prawda nie przepadał za ćwiczeniami wojskowymi ani uczestnictwem w kampaniach wojennych (jak był jeszcze mały, ojciec zabrał go na wojnę do Nubii), ale za to lubił czytać, interesował się literaturą, sztuką, naukami gospodarskimi (np. o melioracji), a także teologią i... magią. To on brał udział w uroczystościach składania do grobu zabalsamowanego świętego byka Apisa (swoją drogą kult Apisa był bardzo silny w Egipcie w tym czasie, a należy pamiętać że jest to jednocześnie okres, gdy następuje wyjście Izraelitów - czyli ludu Apiru - z Egiptu pod przewodnictwem Mojżesza. I choć oczywiście wyjście z Egiptu nie było jednorazowym wydarzeniem, a nastąpiły co najmniej trzy duże "wyjścia" w latach 1270 - 1210 p.n.e., to jednak w Biblii znajduje się wiele odniesień właśnie do okresu panowania Ramzesa Wielkiego, jak choćby plaga egipska w postaci śmierci pierworodnych synów - Amonherhepeszef zmarł jeszcze w młodym wieku, choć zapewne był już wówczas dojrzałym mężczyzną - a także Złoty Cielec, którego stworzyli sobie Izraelici, gdy Mojżesz poszedł na "spotkanie z Bogiem" i przez długi czas do nich nie wracał. Ów Złoty Cielec był właśnie nawiązaniem do kultu byka Apisa, tak popularnego wówczas w Egipcie, a ponieważ lud Apiru przebywał tam przez kilka kolejnych pokoleń, przeto dobrze poznał tę wiarę).




Chaemuaset był bardzo zdolnym księciem (nie ma jednak sensu wymieniać wszystkich jego dokonań na lądzie i morzu), ale również jemu nie było dane osiąść na tronie swego ojca i ok. 1225 r. p.n.e. jego ciało trafiło w uroczystej procesji "drogi Ozyrysa" do grobowca. Dopiero wówczas kolejnym następcą starego już, bezzębnego faraona Ramzesa Wielkiego, został jego prawie 60-letni, trzynasty syn - Merenptah. A władca żył dalej i zmarł po ponad kolejnej dekadzie (ok. 1213 r. p.n.e.) jako prawie stuletni starzec. W niczym już nie przypominał owego sprawnego i silnego mężczyzny, który wstępował na tron i który w ramionach tulił swe młode żony, a u boku miał wiernego lwa-towarzysza (zdechł on zapewne ok. 1270 r. p.n.e.). Merenptah też nie był już młody i sprawny, ale początkowo jego panowanie upływało spokojnie. W pierwszym roku swych rządów złożył ofiarę Nilowi w Silsila. W 1212 r. p.n.e. nakazał swemu wezyrowi - Jotiemu "spisać wszystkich bogów Północy i Południa" (innymi słowy - przeprowadzić spis majątkowy ludności). Jednak ok. 1208 r. p.n.e. w Palestynie (Kanaanie i południowej Syrii) wybuchło lokalne powstanie i po raz pierwszy od pięćdziesięciu lat (czyli od zawarcia pokoju z Hetytami), egipski władca musiał osobiście udać się na te tereny i zdławić owo powstanie. Zdobył on Askalon i Gezer i zmusił wielu lokalnych książąt do uległości. Zadowolony z tego zwycięstwa, ok. 1207 r. p.n.e. wystawił stelę (zwaną obecnie "stelą Izraela"), której zapis brzmiał następująco: "Książęta padli na twarz, mówiąc: pokój! Pomiędzy Dziewięciu Łukami nikt nie podnosi głowy, Tehenu (Libia) jest spustoszona, Hatti jest w pokoju, Aszkelon uprowadzony w niewolę, opanowano Gezer. Janoam jest jakby jej nie było. Izrael został zniszczony, nie ma już nasienia. Charu (Palestyna) jest jak wdowa wobec Egiptu. We wszystkich krajach zaprowadzono pokój".

Radość zwycięstwa była jednak krótkotrwała, bowiem wkrótce potem (ok. 1207 r. p.n.e.) na Egipt spadła okrutna inwazja nieznanych im Ludów Północy, która była zaledwie preludium tego, co spotkać miało Egipt prawie trzydzieści lat później. Niebezpieczeństwo pojawiło się tym razem na zachodniej granicy, gdzie tamtejsze plemiona Libijczyków - podporządkowane wcześniej Egiptowi i uważane przez nich za barbarzyńców lub w najlepszym przypadku płatnych najemników - sprzymierzyły się teraz z pewną grupą plemion, które w tym właśnie czasie pojawiły się na południowo-wschodnich wodach Morza Śródziemnego. Jakie to były plemiona? Hm. Na pewno z ziem Tehenu uderzyli Szardanowie (lud Šardana), a za nimi poszli Lukka (zwani też potem... Libu). Zjawili się też na swych okrętach plemiona: Maszuasz (lud Mešweš), Akauasz (lud Aqi-waša), Szakalasz (lud Šekeleš) i Tursza (lud Turiša). Atak nastąpił jedynie ze strony lądy, czyli "Ludy Morza" musiały już wylądować i dalej prowadzić swe działania w przymierzu z bardzo przywiązanymi do ziemi plemionami Tehenu (Libii). Wiadomo też, w którym kierunku postępował atak - ku południowi, a Egipcjanie zostali nim kompletnie zaskoczeni. Najeźdźcy niszczyli i palili na swej drodze wszystko, co napotkali, a gdy dotarli do oazy Farafra, posłali emisariuszy na południe, do Nubii, aby i tam wzniecono bunt. Miesiąc czasu zajęła Egipcjanom pełna mobilizacja, a w tym czasie przybysze z Północy ze swoimi hełmami przypominającymi czapki noszone jeszcze dziś przez naszych górali, stanęli już u wrót Delty. Miasta ogarnęła panika, bowiem słyszano o tym, co działo się w innych regionach, np. w Anatolii, która barbarzyńsko i doszczętnie została spalona (jeszcze ok. 1210 r. p.n.e. faraon Merenptah posłał Hetytom statki wypełnione zbożem - na wieść iż wybuchła tam klęska głodu, o której pisałem w poprzedniej części - ale na niewiele się to zdało). Do bitwy doszło gdzieś w Delcie (nie wiadomo dokładnie gdzie, być może w rejonie Athribis, jako że stamtąd dość łatwo można było odciąć Deltę od reszty kraju, a ponoć najeźdźcy mieli swymi wojskami okrążyć dolinę Nilu).






W każdym razie bitwa, która się tam rozegrała, zatrzymała dalszy marsz Libijczyków i "Ludów Morza" na Egipt. Wedle przekazów egipskich polec miało wówczas ok. 6000 wojowników nieprzyjaciela a 9000 dostało się do niewoli. Nie wiadomo zaś jakie były straty Egipcjan. 
Wiadomo jednak coś innego - otóż najeźdźcy wcale nie zostali pokonani i choć zatrzymano ich pochód na Egipt, to nie udało się ich całkowicie rozbić. "Za zgodą Merenptaha" przybysze osiedlili się wówczas w kraju Tehenu, a jeden z tych nowych słowiańskich ludów (Lukka/Libu) dał nazwę całej tej krainie, która to odtąd zwać się będzie Libią (zaś w dwieście pięćdziesiąt lat później Libijczycy - spokrewnieni już z aryjskimi przybyszami z Północy - po raz pierwszy w swych dziejach potrafili Libijczycy najechać Egipt i narzucić mu swoją własną dynastię). Wówczas pierwsza próba opanowania Egiptu nie powiodła się "białym jak śnieg" najeźdźcom, ale teraz Egipt oczekiwał na kolejny, znacznie groźniejszy najazd.  




CYPR
(CO TAM SIĘ STAŁO?)
 




Właśnie! Kto najechał Cypr? Do dziś nie wiadomo, choć zniszczenia z okresu - co ciekawe - poprzedzającego pierwszą inwazję "Ludów Morza", są na wyspie ewidentne. Czy atak nastąpił ze strony owych najeźdźców z Północy, którzy mogli przecież grasować w tym rejonie już znacznie wcześniej, niż podaje to oficjalnie historia i archeologia? Według archeologa - Vassosa Karageorgisa, który na początku lat 90-tych XX wieku badał tamtejsze zabytki, okazuje się, że do najazdu mogło dojść już ok. 1225 r. p.n.e. czyli jeszcze przed pierwszym atakiem na Egipt przybyszów z Północy. Według Karageorgisa powodem zniszczeń, które niewątpliwie należy odnotować - choć, co ważne, nie doprowadziły one wówczas do upadku tamtejszej cywilizacji - mogły być... tłumy achajskich uchodźców, którzy w tym czasie (w obawie przed najazdem aryjskich Dorów/Gorów) masowo opuszczali Grecję i osiadali na wyspach, w tym także na Cyprze (choć nie wyklucza on jednak również i ataku na wyspę tzw.: "Ludów Morza"). Wydaje mi się jednak, że jego koncepcja jest błędna, a postaram się to wytłumaczyć w następujący sposób. Otóż przygotowując się do tego tematu, szukałem informacji na temat zniszczeń, spowodowanych działalnością najeźdźców w Syrii i Palestynie, i wówczas natrafiłem na - z pozoru może mało istotny - list, wysłany przez lokalnego władcę wyspy (Alaszija - czyli Cypru) z Kition, w którym ten oskarża o ataki na cypryjskie miasta i osady... okręty przybyłe z Ugarit. A miasto to i wielki port syryjski, leżący tuż u wrót do królestwa Kizzuwatny (południowa Anatolia - późniejsza Cylicja) był wielką handlową i militarną potęgą w tym właśnie czasie. Udało mi się zdobyć sporo informacji na temat samego Ugarit i opierając się na współczesnych badaniach archeologicznych, mogę opisać kształtowanie się tego miasta, począwszy od... VII tysiąclecia p.n.e., czyli jeszcze od epoki neolitu.

List władcy Alasziji z Kition nie powinien być bagatelizowany, gdyż potęga Ugarit opierała się nie tylko na handlu, ale również na dominacji politycznej, szczególnie zaś wśród najbliższych temu miastu ludów. A jeśli przyjmiemy, że Ugarit była mocno związana sojuszem z Hetytami i wiadomo już (o czym pisałem w poprzednich częściach) że Hetyci przynajmniej dwukrotnie wyprawiali się na Cypr (wyprawa Tuadhaliji IV z ok. 1230 r. p.n.e., a następnie jego syna - Suppiluliumy II z ok. 1205 r. p.n.e.), to wówczas łatwiej przyjdzie nam połączyć pewne fakty, gdyż jakoś dziwnie owe zniszczenia na Cyprze z ok. 1230/1225 r. p.n.e. pokrywają się z interwencjami hetyckimi w Alasziji. A to, że w działaniach tych musiała wówczas uczestniczyć flota z Ugarit, jest więcej niż pewne, jako że było to państwo formalnie sojusznicze (a realnie w pewnej zależności od Hetytów, która to forma ulegała zmianie z biegiem lat), więc musiało ono uczestniczyć w takiej wyprawie. Co prawda dysponuję również relacją niejakiego Ammurapiego (Hammurabiego, zapewne następcy niejakiego Nikmadu III - króla Ugarit), który wysłał list do władcy Alasziji i tytułował go w nim swym "ojcem" ("Ojcze, czy nie widziałeś, że wszystkie moje siły stacjonują w kraju Hetytów, a wszystkie moje okręty nadal stoją w Lukka - kraju Libijczyków - i jeszcze nie powróciły. Ten kraj jest więc pozostawiony sam sobie"). List ten napisany został z końcem XIII wieku p.n.e., zapewne właśnie wówczas, gdy Egipt zmagał się z naporem Libijczyków i wspierających ich Ludów Morza, zaś Anatolia cierpiała głód i pogrążana była w chaosie, a następnie stanęła w płomieniach, zaatakowana przez "białych jak śnieg" najeźdźców z Północy. Pozostaje więc pytanie, czy Cypr został uzależniony przez Hetytów w czasie ich pierwszego ataku i następnie oddany "w zarząd" władcom z Ugarit? Nie można tego wykluczyć, choć dowodów na potwierdzenie tej tezy nie ma żadnych, tym bardziej że doszło jeszcze do drugiego ataku Hetytów na wyspę. To co wiadomo, to fakt, iż cywilizacja Alasziji nie została zniszczona tymi atakami i przetrwała (co mogłoby świadczyć, że w ataku tym jednak nie brały udziału Ludy Morza), choć bez wątpienia zniszczenia były poważne (mury Kition i Enkomi zostały zburzone, a duża część budynków spalona, również poważnie ucierpiały miasta: Sinda, Maroni, Ma-Paleokastro czy Kavalos-Agios Dimitrios - nazwy oczywiście współczesne). Ale cywilizacja cypryjska nie zniknęła, a wręcz przeciwnie, odrodziła się z tego upadku i przetrwała jeszcze przez kolejne półtora wieku, aż do ok. 1050 r. p.n.e. kiedy to nastąpił jej ostateczny upadek.




Takiego szczęścia nie mieli mieszkańcy miast-państw Syrii i Kanaanu, którzy ok. 1180 r. p.n.e. musieli się zmierzyć z potężnym najazdem aryjskich plemion Północy, a miasta takie jak Ugarit, Sydon, Kadesz, Chasor, Megiddo, Lakisz i Aszkelon - płonęły niczym zapalone pochodnie, zaś Egipt doświadczył kolejnego ataku, który o mało co nie skończył się jego upadkiem. Zdobywcy potem osiedli na podbitych ziemiach (Libia, Anatolia, Palestyna) stanowiąc odtąd stałe zagrożenie dla tamtejszych pierwotnych ludów (np. długi konflikt ludu Apiru za zdobywcami spod znaku dziwnych prostych i rogatych hełmów, zwanymi następnie Filistynami [lud Peleset - co samo w sobie nasuwa się z określeniem Polacy] został również opisany w Biblii, w Księdze Sędziów, jak choćby w opowieści o siłaczu Samsonie). 




CDN.
 

poniedziałek, 11 lipca 2016

WIELKA KOLONIALNA POLSKA IMPERIALNA! - Cz. III

CZYLI SNY O IMPERIUM KOLONIALNYM

ELIT II RZECZYPOSPOLITEJ


CYPR 
JAKO PIERWSZA POLSKA ZAMORSKA KOLONIA


HERB WIELKI KRÓLESTWA POLSKIEGO 
Z CZASÓW PANOWANIA KRÓLA 
WŁADYSŁAWA II JAGIEŁŁY 

(Panował  w latach 1386 - 1434)






Nim przejdę do opisywania pierwszych prób zdobycia zamorskich kolonii w XVII stuleciu, należy kilka słów powiedzieć również o średniowiecznej zamorskiej "polskiej kolonizacji". I nie mam tu wcale na myśli kolonizacji Europy Wschodniej. O co więc chodzi? Przenieśmy się do czasów panowania króla Władysława II Jagiełły, który najbardziej kojarzony jest ze zwycięstwem na polach Grunwaldu - 15 lipca 1410 r. (otwierającego przed podzielonym na dzielnice i słabym jeszcze osiemdziesiąt lat wcześniej państewkiem - perspektywy wręcz imperialne). Niewielu jednak z nas wie, że to właśnie za panowania króla Władysława Jagiełły, została zapoczątkowana próba zdobycia pierwszej zamorskiej kolonii Królestwa Polskiego - Cypru. Jak do tego doszło?


W BITWIE POD GRUNWALDEM (NAJWIĘKSZEJ BITWIE ŚREDNIOWIECZNEJ EUROPY), POLSKA I LITWA STARŁY NA PROCH NIEZWYCIĘŻONĄ WÓWCZAS POTĘGĘ - ZAKON KRZYŻACKI, WYWOŁUJĄC NASTĘPNIE PRAWDZIWY POSTRACH W EUROPIE, GDYŻ KRZYŻACY MIELI NIE TYLKO WSPARCIE PAPIEŻA, ALE TAKŻE MILITARNE WSPARCIE WIELU ZACHODNIOEUROPEJSKICH KRAJÓW JAK NIEMCY, FRANCJA, ANGLIA CZY WŁOCHY. POWSZECHNIE WIĘC NA DWORACH ZADAWANO SOBIE PYTANIE: "JAK POTĘŻNA MUSI BYĆ TA POLSKA, SKORO ZŁAMAŁA POTĘGĘ, UWAŻANĄ ZA NIEZWYCIĘŻONĄ".

"OTO TEN, KTÓRY JESZCZE DZIŚ RANO, MIENIŁ SIĘ BYĆ WYŻSZYM NAD WSZYSTKIE MOCARZE"





Otóż zbliżała się 36-ta rocznica wstąpienia Władysława Jagiełły na polski tron królewski, a on sam już wówczas dobiegał 70 roku życia i przez długi czas zastanawiano się nad kwestią sukcesji tronu, gdyż król (mimo że aż trzykrotnie żonaty), wciąż nie miał męskiego potomka - następcy tronu Jagiellonów. Wydawało się że panowanie "poganina" (jak przez długi okres jego panowania, aż do zwycięstwa grunwaldzkiego, a i potem przez "złośliwców" był nazywany), skończy się równie niespodziewanie jak się zaczęło. Król miał tylko jedną córkę - Jadwigę (przyszła na świat 8 kwietnia 1408 r.), spłodzoną ze swą drugą żoną - Anną Cylejską. I mimo że na tronie polskim zasiadała już wcześniej kobieta (królowa Jadwiga, zresztą pierwsza żona Jagiełły), to jednak panowie krakowscy, dość niechętnym okiem spoglądali na księżniczkę Jadwisię (jak zwał ją ojciec).




Nadzieje na spłodzenie następcy tronu, wiązano więc z czwartym małżeństwem królewskim, zawartym dnia 7 lutego 1422 r. w Krakowie, z księżniczką litewską Sonką (Zofią) Holszańską, i nie zawiedziono się. 31 października 1424 r. na świat przyszedł upragniony dziedzic polskiej korony, który imię otrzymał po swym ojcu - Władysław (Władko). Dynastia została jeszcze wzmocniona poprzez narodziny dwóch kolejnych synów - Kazimierza (który zmarł w marcu 1427 r. nie przeżywszy nawet dziesięciu miesięcy), oraz drugiego Kazimierza (urodzony 30 listopada 1427 r. już po śmierci brata, był to przyszły król Kazimierz IV Jagiellończyk, ojciec m.in.: Zygmunta I Starego, a dziad Zygmunta II Augusta). Panowanie dynastii zostało więc potwierdzone i umocnione, a tym samym został zażegnany ewentualny kryzys, który mógł się przerodzić w jakiś międzynarodowy konflikt zbrojny o obsadzenie "tronu krakowskiego". Król więc, mimo że dobiegał już 80-tki, mógł z nadzieją spoglądać w przyszłość kraju i dynastii.




I właśnie wówczas to, w marcu 1432 r. do Wiślicy przybyło dość dziwne, "egzotyczne" poselstwo. Owe poselstwo budziło prawdziwe zainteresowanie nie tylko swą liczbą (przybyło aż 200 posłów), lecz także miejscem skąd przybyli. Było to bowiem poselstwo z odległego Cypru, a przybyli oni z prośbą od swego władcy Janusa z Lusignan, który znalazł się w dość niewesołym położeniu. Od czasu inwazji egipskich, muzułmańskich Mameluków na Królestwo Cypru w 1426 r. i klęsce w bitwie pod Chirokitią, Cypr stał się wasalnym państewkiem, kontrolowanym całkowicie przez egipskiego władcę Barsbaja. Janus był także skonfliktowany z Republiką Genui, która skutecznie uniemożliwiała udzielenie pomocy ze strony innych państw regionu, zresztą na listy z prośbą o pomoc, rozesłane do królów Francji, Aragonii, Węgier i Republiki Wenecji - nikt nie odpowiedział). Dlatego też Janus, postanowił szukać pomocy daleko poza obszarem Morza Śródziemnego. Jego poselstwo przybyło więc do jednego z najpotężniejszych militarnie państw ówczesnej Europy - Królestwa Polskiego, prosząc o udzielenie im pożyczki na dalszą walkę z Mamelukami.

W zamian oferowano bardzo wiele. Przede wszystkim całe Królestwo Cypru, zostałoby oddane pod zastaw dla polskiego króla, który (na czas spłaty pożyczki), dysponowałby dwoma z trzech głosów w sprawach dotyczących Cypru, oraz otrzymywałby dwie trzecie przychodów Królestwa. Król Janus, zaproponował także poślubienie jedynej córki Jagiełły - księżniczki Jadwisi (w czasie gdy doszło do poselstwa w Wiślicy, królewna Jadwiga nie żyła już od kilku miesięcy, ale Janus o tym nie wiedział). Nie był to pierwszy "kontakt" polsko-cypryjski. Już bowiem w 1347 r. kanclerz Królestwa Cypru - Filip z Mézières, podczas swej podróży do Grobu Pańskiego w Jerozolimie, spotkał się z wojewodą brzesko-kujawskim Wojciechem z Pakości, który wywarł na nim bardzo pozytywne wrażenie. Zaś w 1364 r. podczas krakowskiego "Zjazdu Monarchów" (Uczta u Wierzynka), do Polski przybył również król Piotr I Cypryjski.


KRÓLESTWO POLSKIE i  
WIELKIE KSIĘSTWO LITEWSKIE
 W LATACH 1386 - 1434



W pierwszych trzech dekadach XV wieku, kontakty polsko-cypryjskie stawały się jeszcze częstsze, w czym duża była zasługa posła polskiego na dworze w Nikozji - Piotra Bnina (który najprawdopodobniej namówił Janusa Cypryjskiego do wysłania posłów do Krakowa). Lecz właśnie poselstwo z 1432 r. było najliczniejsze i proponowało najbardziej konkretne rozwiązania polityczne. W Wiślicy delegacja cypryjska została przyjęta z najwyższymi, należącymi jej honorami (w drodze do Polski, przebyli bardzo niebezpieczną trasę, przez morze Jońskie, na którym roiło się od tureckich i berberyjskich piratów, Morze Czarne, oraz Wołoszczyznę i Mołdawię - niebezpieczne krainy, które także czerpały zyski z handlu niewolnikami). Podroż jednak upłynęła bezkonfliktowo, szczególnie lądowa, a wiązało się to z uzależnieniem władców Mołdawii od Korony Polskiej, oraz obawą hospodarów Wołoszczyzny przed "zemstą króla Polskiego".

Poselstwo złożyło królowi Władysławowi bogate dary, wśród których było drzewo aloesowe, różne odmiany i barwy sukna, olejki oraz "pachnące gałązki", które wydzielały przyjemną woń. Następnie marszałek Królestwa Cypru - Baldwin z Noris poprosił polskiego monarchę o pożyczkę w wysokości 200 tys. florenów, w zamian oddając w zastaw całe państwo. Król Jagiełło odpowiedział że bardzo chciałby udzielić władcy Cypru wsparcia finansowego a nawet militarnego, jednak ówczesna sytuacja polityczna, nie sprzyjała takiemu przedsięwzięciu (konflikt na Litwie ze Świdrygiełłą, królewskim bratem, który dążył do zerwania unii z Polską). Jagiełło obawiał się także łupieżczych najazdów tatarskich na Podole, Wołyń i Ruś Czerwoną, nie mógł więc wesprzeć Cypryjczyków w ich planach zrzucenia jarzma egipskiego. Co się zaś tyczy małżeństwa z Jadwisią, to oczywiście nie mogło dojść do skutku z wiadomej przyczyny - księżniczka Jadwiga zmarła trzy miesiące przed przybyciem cypryjskiego poselstwa do Wiślicy.




Poselstwo opuściło więc Wiślicę i całe Królestwo, udając się w drogę powrotną na Cypr. Wcześniej jednak zostali oni obładowani darami od króla Jagiełły (przede wszystkim futra sobolowe - bardzo pożądane w ówczesnej Europie, konie oraz przeróżne złote i srebrne naczynia). Tym jednak razem (zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa podróży z tymi dobrami przez Bałkany), obrali Cypryjczycy drogę przez Pragę, Wiedeń i Wenecję. Król Janus z Lusignan nie doczekał przybycia posłów. Zmarł z końcem czerwca 1432 r. doznając ciężkiego wylewu. Nie udało mu się zrzucić egipskiej zwierzchności nad krajem, zaś w latach 1440-1444 na Cypr przybyły egipskie okręty wojenne, które uczyniły z wyspy swą bazę morską.



KATARZYNA CORNARO
KRÓLOWA CYPRU (1474-1489), 
REGENTKA CYPRU (1473-1474)
 


Po śmierci króla Jana II z Lusignan w 1458 r. (syna i następcy króla Janusa, panował 1432-1458), o władzę nad wyspą rozgorzała walka pomiędzy legalną córką króla - Charlottą (Jan II nie miał synów z prawego łoża), i jego synem zrodzonym z nałożnicy - Jakubem II. Początkowo przewagę zdobyła Charlotta, jednak Jakub w 1460 r. pokonał i uwięził siostrę w twierdzy (wraz z jej mężem Ludwikiem). W 1463 r. udało się dziewczynie uciec z wieży i z kraju. W 1464 r. Jakub poprosił o wsparcie Egipcjan w konflikcie z Genueńczykami, których pokonał. Następnie obrócił się przeciwko Egipcjanom - ich także pokonując, dzięki czemu odzyskał całkowitą władzę nad wyspą. Zmarł w 1473 r. pozostawiając kraj nienarodzonemu dziecku będącemu jeszcze w łonie matki (jego syn Jakub III Pogrobowiec narodził się w dwa miesiące po śmierci ojca, a zmarł w rok po swych narodzinach). Najpierw regentką, a następnie królową Cypru została więc żona Jakuba II - Wenecjanka Katarzyna Cornaro, która w 1489 r. abdykowała przekazując Cypr swemu rodzinnemu miastu - Wenecji. Tak zakończyło swe istnienie cypryjskie królestwo.


POLSKA ZAŚ STRACIŁA WÓWCZAS OKAZJĘ NA ZYSKANIE PIERWSZEJ ZAMORSKIEJ KOLONII



CDN.