Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIĘDZYMORZE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIĘDZYMORZE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lipca 2024

O RETY KABARETY! - Cz. XXVI

 KOLEJNE SKECZE KABARETOWE


DZIŚ CZTERY ZABAWNE SKECZE KABARETOWE PARANIENORMALNI I MICHAŁ CZARNECKI ORAZ MIKOŁAJ CIEŚLAK



KABARET PARANIENORMALNI


PRODUCENT WASZCZYKOŃSKI


- STASIU, PRZYPOMNIJ MI PROSZĘ JA CIEBIE, DLACZEGO MNIE ŚCIĄGNĄŁEŚ DO TEGO PROGRAMU?

- ŻEBY OCIEPLIĆ PANA WIZERUNEK, SZEFIE 

(...)

0:25 - A CO MY TAM KRĘCIMY, PRZYPOMNIJ MI? 

- "SIŁACZKĘ" STEFANA ŻEROMSKIEGO, HISTORIĘ STEFANI BOZOWSKIEJ

- CZYLI CZYJA JEST TA HISTORIA? 

- HISTORIA STEFANI BOZOWSKIEJ, STEFANA ŻEROMSKIEGO.

- STASIU, ZAPYTAM CIĘ JESZCZE RAZ, ALE JUŻ OSTATNI, CZYJA JEST TA HISTORIA? 🤭

- SIŁACZKI 

- SIŁACZKA, STEFANIA I STEFAN, CO TO JEST? JAKIŚ TRÓJKĄT EROTYCZNY 🥴

3:35 - PANOWIE SĄ JUŻ GOTOWI?

- JA JESTEM ZAWSZE GOTOWY, A STASZEK NIGDY NIE BĘDZIE, TAKŻE ZACZYNAJMY 😄

4:10 - STASZKA AKURAT PRZEDSTAWIAĆ NIE TRZEBA, PONIEWAŻ NIKT GO NIE ZNA. W FILMIE "ŻYCIE" POJAWIA SIĘ W NAPISACH KOŃCOWYCH JAKO "I INNI" - NA TEJ ZASADZIE 🤣 (...) MOMENCIK, MUSZĘ COŚ ZDIAMENTOWAĆ, PONIEWAŻ JA JESTEM CZŁOWIEKIEM ZAMOŻNYM, W ZWIĄZKU Z TYM JA NIE PRACUJĘ, MAM OD TEGO LUDZI KTÓRYM PŁACĘ ZA ICH PRACĘ, A I TEŻ NIE ZAWSZE - PRAWDA STASZEK 😂





CASTING


0:30 - MUSIMY SIĘ UZUPEŁNIAĆ, ROZUMIESZ MNIE - JA MÓWIĘ TY MILCZYSZ!

1:40 - O, A CO TO ZA GRUBAS? 😆

3:10 - WZRUSZA MNIE GRUBASEK, ZAPISZ GO DO FILMU 😂





KRĘCIMY KRZYŻAKÓW


0:15 - STOP KAMERA. JURAND ILE RAZY MAM POWTARZAĆ - NIE PATRZEĆ SIĘ W KAMERĘ, NIE PATRZEĆ SIĘ W KAMERĘ!

TO GDZIE MAM SIĘ PATRZEĆ?

NIGDZIE, JESTEŚ ŚLEPY (...) GRASZ JURANDA ZE SPYCHOWA - JESTEŚ ŚLEPY! 🤭

1:25 - CO TO JEST ZA SCENA STASIU, POWIEDZ MI? 

- TO JEST WJAZD DO MALBORKA 

- O, TO JEST WŁAŚNIE TA SCENA, W KTÓREJ POJAWIA SIĘ SMOK 😭🤣 MOJA KOSMETYCZNA ZMIANA W SCENARIUSZU 

- ALE W KRZYŻAKACH SIENKIEWICZA NIE MA MOWY O SMOKU 

- TAK MYŚLAŁEM ŻE TAK BĘDZIESZ GŁUPIO GADAŁ 😄 PROSZĘ BARDZO, JEST KSIĄŻKA PROSZĘ MI POKAZAĆ FRAGMENT, W KTÓRYM SIENKIEWICZ NAPISAŁ ŻE NIE MA SMOKA 🤓






CIEŚLAK I CZARNECKI


WÓJT


0:45 - WCZORAJ ŻEŚMY KRĘCILI "BĄCZKI" NOWĄ BEEMĄ PROBOSZCZA. TYLKO TRZEBA BYŁO PRZERWAĆ, BO PROBOSZCZ POWIEDZIAŁ ŻE OD TEGO KRĘCENIA TO PRZYJDZIE NA BUDDYZM 🤣 MÓWI ZATRZYMAJ SIĘ BO MI KARMA WRACA 🤭

2:05 - SZWAGIER, BĘDZIESZ DOBRYM WÓJTEM. DLA OSOBY KTÓRA SYPIA Z MOJĄ SIOSTRĄ, MOIM ZDANIEM NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH 😄 (...) JEST TO NASZ WSPÓLNY SUKCES, PONIEWAŻ JAK WIESZ OD POCZĄTKU CIĘ WSPIERAŁEM 

- JAK TY MNIE WSPIERAŁEŚ, PRZECIEŻ STARTOWAŁEŚ JAKO MÓJ KONKURENT?!

- WŁAŚNIE, TAK CIĘ WSPIERAŁEM, W KONTRAŚCIE DO MNIE WYGLĄDAŁEŚ JAK RÓŻA NA KOMPOŚCIE. LUDZIE PORÓWNYWALI NASZE KANDYDATURY I WIDZIELI PIJAKA, ŁAPOWNIKA, ZŁODZIEJA I WOLELI JEGO NIŻ MNIE 🤣

3:45 - TERAZ JESTEŚ TAKI NASZ WIOSKOWY TRUMP (...) A JAKIE MIAŁEŚ HASŁO WYBORCZE - POWIEDZ?

- MAKE STAROŹREBY GREAT AGAIN 🤭 A TY JAKIE MIAŁEŚ? 

- JUŻ ZAPOMNIAŁEM. KRÓTKIE I CHWYTLIWE - "MOŻE GNÓJ ALE SWÓJ" 😊

5:45 - CHCIAŁBYM OTWORZYĆ WARSZTAT SZEWSKI. W ZWIĄZKU Z TYM POTRZEBUJĘ OD CIEBIE KONCESJĘ NA ALKOHOL 🍻

- BĘDZIESZ SPRZEDAWAŁ ALKOHOL W ZAKŁADZIE SZEWSKIM? 

- A CO MAM BUTY NAPRAWIAĆ, PRZECIEŻ NIE UMIEM. TO BY BYŁO NIEUCZCIWE 😙

6:30 - JESZCZE NIESPEŁNA ROK TEMU PIJANY W SZTOK I CAŁKIEM GOŁY BIEGAŁEŚ KOŁO INTERNATU ŻEŃSKIEGO I KRZYCZAŁEŚ ŻE JESTEŚ "CZŁOWIEKIEM PUKAWKĄ". A FILMIK ZOSTAŁ 

- NAGRAŁEŚ TO ŚWINIO! 

- SAM KAZAŁEŚ, MÓWIŁEŚ NAGRYWAJ, NAGRYWAJ, DLA WNUKÓW, ŻEBY WIEDZIAŁY ŻE DZIADZIUŚ MIAŁ FANTAZJĘ 🤣

8:05 - CO TO JEST KASYNO I AGENCJA TOWARZYSKA, ZWYKŁY BURDEL?!

- TAK JEST SZWAGIER, ZROBIMY W STAROŹREBACH POLSKIE LAS VEGAS 🤭

9:25 - SZWAGIER, SZWAGIER, SZWAGIER NIE PANIKUJ. JAKO TWÓJ ŚWIEŻO UPIECZONY DORADCA POWIEM CI TAK: JAK SIĘ PCHASZ NA ŚWIECZNIK, TO NAJPIERW SPRAWDŹ KTO TRZYMAM ZAPAŁKI 😂





PS: NA ZAKOŃCZENIE, WOBEC TEGO CO WYDARZYŁO SIĘ W STANACH ZJEDNOCZONYCH (A KONKRETNIE W PENSYLWANII) POWIEM TYLKO TYLE - DONALD TRUMP MIAŁ NIESAMOWITE SZCZĘŚCIE ŻE UDAŁO MU SIĘ PRZEŻYĆ. JEŚLI WIERZYĆ BOWIEM RELACJOM MEDIALNYM TO WYSTARCZYŁO DOSŁOWNIE PARĘ MILIMETRÓW I JUŻ BYŁBY MARTWY. WYDAJE MI SIĘ TEŻ ŻE PRAKTYCZNIE WYGRAŁ JUŻ WYBORY PREZYDENCKIE (CHYBA ŻE ZDARZY SIĘ COŚ WYJĄTKOWEGO, CO RACZEJ NIE JEST MOŻLIWE PO DZISIEJSZEJ AKCJI).






 GDYBYM BYŁ AMERYKANINEM ZAPEWNE ZAGŁOSOWAŁBYM NA TRUMPA, ALE JAKO POLAK RÓWNIEŻ UWAŻAM ŻE TA KANDYDATURA JEST DLA NAS NAJBARDZIEJ OPTYMALNA. EKIPA OBAMY BOWIEM (CZYLI OBECNA ADMINISTRACJA BIDENA) STAWIA NA NIEMCY I CHCE WSPIERAĆ EUROPEJSKI PROJEKT POD NIEMIECKIM PRZYWÓDZTWEM, A TO JEST DLA NAS ŚMIERTELNIE NIEBEZPIECZNE. MY MUSIMY ODRODZIĆ TRÓJMORZE, ZMIENIĆ NASZE PODEJŚCIE DO MIĘDZYMORZA I W KWESTII UKRAIŃSKIEJ, BO WIDZĘ ŻE UKRAIŃCY TEŻ ZACZYNAJĄ ZA BARDZO BRNĄĆ W TO NIEMIECKIE BAGNO Z KTÓREGO NIE MA JUŻ WYJŚCIA. DLA MNIE SYTUACJA JEST JASNA UKRAINA POWINNA (A NAWET MUSI) WEJŚĆ DO NATO, ALE W ŻADNYM WYPADKU DO UNII EUROPEJSKIEJ. NIE MA TEŻ ZGODY NA JAKIEŚ WSPÓLNE POLSKO-UKRAIŃSKIE PAŃSTWO, TAK BOWIEM NIE BUDUJE SIĘ WSPÓLNOTY RZECZPOSPOLITAN - OD UNII KREWSKIEJ DO UNII LUBELSKIEJ MINĘŁO PRZECIEŻ 184 LATA, A I TAK NIE DOSZŁO DO PEŁNEGO ZJEDNOCZENIA AŻ DO KONSTYTUCJI 3 MAJA. STWORZENIE PAŃSTWA I NARODU RZECZYPOSPOLITAN TO PIEŚNI BARDZO ODLEGŁEJ PRZYSZŁOŚCI, JEDNAK JUŻ TERAZ TRZEBA WYKUWAĆ PODSTAWY TRÓJMORZA I MIĘDZYMORZA A WYDAJE MI SIĘ ŻE W TYM PROCESIE TRUMP MÓGŁBY POMÓC (POZA TYM OCZYWIŚCIE NALEŻY CZYM PRĘDZEJ ODSUNĄĆ OD WŁADZY NASZEGO DONALDA A PIERWSZĄ KU TEMU SPOSOBNOŚCIĄ BĘDZIE KLĘSKA JEGO FORMACJI W WYBORACH PREZYDENCKICH).


TO TYLE NA DZIŚ 


DOBREJ NOCY ŻYCZĘ



środa, 20 marca 2024

POWYBORCZY HUMOR - Cz. V

 CZYLI POLITYCZNE MEMY



ZAPRASZAM NA KOLEJNĄ ODSŁONĘ POLITYCZNYCH MEMÓW Z KOALICJĄ 13 GRUDNIA W ROLI GŁÓWNEJ


"REFORMA" EDUKACJI BARBARY NOWACKIEJ
🤐





A OTO PRZERAŻAJĄCE EFEKTY TEGO TYPU REFORM

PS: PYTANIE CZY PIŁSUDSKI BYŁ PREZYDENTEM CZY KRÓLEM? 🤭

MOJA ODPOWIEDŹ: "KRÓLEM BYŁ SERC I WŁADCĄ WOLI NASZEJ" - JAK STWIERDZIŁ MOŚCICKI NA JEGO POGRZEBIE.

PS2: PYTANIE: CZYM BYŁO ROZBICIE DZIELNICOWE?

ODPOWIEDŹ: "ROZBILI JAKIEŚ DZIELNICE" - PRZERAŻAJĄCE ALE ŚMIESZNE 😂




UNIJNE DOTACJE NA AMUNICJĘ
(A CO TO SIĘ STAŁO, SIĘ? DONEK, KRÓL EUROPY ZOSTAŁ WYSTRYCHNIĘTY NA DUDKA?)
😱




PRZEDAWKOWANIE!
(ZAUWAŻYŁEM ŻE WSZYSCY CI, KTÓRZY TAK BARDZO POMSTUJĄ NA ROLNIKÓW, MAJĄ W SWOICH PROFILACH NA FACEBOOKU CZY TWITTERZE ALBO UNIJNE FLAGI, ALBO SĄ ZDEKLAROWANYMI ZWOLENNIKAMI OWEJ KOALICJI 13 GRUDNIA, RZĄDZĄCEJ OBECNIE NASZYM KRAJEM)
😝




KLEPNIĘTY!
(JAK JA CZEKAŁEM NA TO OSTATNIE 8 LAT. WY TEŻ TAK MACIE?)
🤭




TRZEJ PRZYJACIELE Z BOISKA
(SKRZYDŁOWY, BRAMKARZ I ŁĄCZNIK. ŻYĆ BEZ SIEBIE NIE MOGĄ, DZIARSCY I NIEROZŁĄCZNI. NIE JEDEN MECZ JUŻ WYGRALI, NIE JEDEN PRZEGRAĆ ZDĄŻYLI, CZĘSTO SIĘ ROZJEŻDŻALI, LECZ ZAWSZE ZNÓW SIĘ SCHODZILI)
😮




A NA KONIEC PODSUMOWANIE DOTYCHCZASOWYCH OSIĄGNIĘĆ RZĄDU 13 GRUDNIA POD PRZEWODNICTWEM BYŁEGO SZATNIARZA EUROPY, PRZEPRASZAM - OCZYWIŚCIE KRÓLA EUROPY - DONALDA TUSKA





DZIŚ PO RAZ KOLEJNY PROTESTOWALI W CAŁEJ POLSCE ROLNICY, MAM NADZIEJĘ ŻE Z CZASEM RÓWNIEŻ INNE GRUPY SPOŁECZNE ZACZNĄ SIĘ DO TEGO STRAJKU PRZYŁĄCZAĆ, GDYŻ ROLNICY SĄ OSTATNIĄ DESKĄ RATUNKU. JEŚLI ONI POLEGNĄ, TO POLEGNIEMY MY WSZYSCY, A KOMISJA EUROPEJSKA UCZYNI WTEDY WSZYSTKO CO BĘDZIE CHCIAŁA (W OGÓLE KTOŚ WIE PO CO ISTNIEJE KOMISJA EUROPEJSKA? PRZECIEŻ WYSTARCZYŁBY PARLAMENT I RADA, PO CO NIEWYBIERALNY ORGAN, NA KTÓRY NIE MAMY ŻADNEGO WPŁYWU, A KTÓRY DECYDUJE O WSZYSTKICH ASPEKTACH NASZEGO ŻYCIA, A PRZYNAJMNIEJ CHCE DECYDOWAĆ). TO MARKSISTOWSKIE, TOTALITARNE SZALEŃSTWO ZASZŁO JUŻ ZA DALEKO I CZAS WRESZCIE POWIEDZIEĆ BASTA!













A NA KONIEC JESZCZE OPINIA DZIKIEGO TRENERA





PS: Długo się nad tym zastanawiałem i liczyłem na to, że zawsze lepiej być w Unii niż w niej nie być, i że można ją jakoś od środka zreformować, ale z każdym miesiącem tak naprawdę tracę nadzieję na tego typu obrót sprawy. Uważam wręcz że Unii się już zreformować nie da, bo ona od początku została stworzona w taki sposób, żeby rządziły nią tak naprawdę dwa, ewentualnie trzy kraje - choć pierwotnie to się nieco rozmywało ze względu na różne etapy polityczne, związane na przykład z Zimną Wojną, czy potem z tak zwanym rozpadem Bloku Wschodniego. Dziś zaś realnie profity czerpią z unii przede wszystkim Niemcy, bo już nawet nie Francja, wszystkie inne państwa zaś są ofiarami tejże polityki. Dlatego też uważam że Unię będziemy musieli opuścić wcześniej czy później, i czy tego chcemy czy też nie. Pytanie tylko brzmi kiedy to nastąpi? W każdym razie już dziś powinniśmy mieć plan wyjścia z Unii, tak na wszelki wypadek, ale jednocześnie musimy stworzyć sobie tzw. miękkie lądowanie, bo wyjście z Unii Europejskiej nie będzie ani łatwe, ani tym bardziej przyjemne, dlatego też powinniśmy już dzisiaj budować poduszkę powietrzną dla naszej gospodarki (i polityki) w postaci Trójmorza, tak, żebyśmy od razu mogli się przerzucić na ten właśnie kierunek - chociaż od razu zaznaczam że nie będzie to wcale łatwe, ponieważ większość firm polskich (w tym chociażby moja) najwięcej zyskuje i posiada największe kontakty właśnie w krajach tzw. "starej" Unii i nie będzie wcale łatwe przerzucić się od razu na obszar Skandynawii czy Bałkanów, ale wydaje mi się że nie ma innego wyjścia i już należy o tym mówić i przygotowywać się.


środa, 15 lutego 2023

POLSKA IDEA IMPERIALNA - Cz. I

CZYLI BROSZURA WYDANA W 1938 ROKU 

POD EGIDĄ "POLITYKI"





Jej autorami byli Adolf Maria Bocheński -pisarz i publicysta,jeden z najświetniejszych umysłów Międzywojnia (opracował zagadnienia polityki zagranicznej), Aleksander Bocheński, Stanisław Skwarczyński i Kazimierz Studentowicz. Broszura pod nazwą "Polska idea imperialna", wydana we wrześniu 1938 r., Obejmowała szereg zagadnień związanych z polityką międzynarodową, polityką rolną, kwestią mniejszości narodowych oraz kwestiami związanymi z wyborem najlepszego ustroju politycznego dla Polski. Szczególnie ciekawe są też zagadnienia Adolfa Bocheńskiego, odnośnie polityki jaką powinna uprawiać Polska w stosunku do Berlina i Moskwy. Tytuł owej broszury nawiązuje do koncepcji mocarstwowych, do których dążyły elity tamtej Polski, a to oznacza że będzie również odniesienie do kolonii jakie Polska w tamtym czasie chciała zdobyć w (Afryce lub Ameryce Południowej). Oczywiście koncepcja Polski mocarstwowej była tematem dość złożonym i opierała się na kilku filarach. Jednym z nich była wizja federacyjna Józefa Piłsudskiego z lat 1919-1920 która upadła wraz z podpisaniem pokoju z Sowietami w Rydze w marcu 1921 r. Drugim filarem była koncepcja Międzymorza, czyli związku państw Europy Środkowej zjednoczonych pod polskim przewodem (jednak na zasadzie Primus inter pares) w celu wspierania wspólnych interesów tej części Europy. Trzecim filarem była właśnie koncepcja kolonialna, czyli dążenie do zdobycia przez Polskę kolonii zamorskich i rozpoczęcia polskiej emigracji na te nowe ziemie.




Czwartym filarem była koncepcja uczynienia z Wojska Polskiego realnego filaru bezpieczeństwa dla całego regionu (budżet przeznaczony wówczas na Armię dochodził do 30% wydatków, w dzisiejszych czasach rzecz wprost nie do pomyślenia gdy większość państw NATO nie jest w stanie wydać dwóch procent swego budżetu na własne armie), a poza tym pozycja żołnierza i oficera w polskim społeczeństwie była wówczas bardzo wysoka i bardzo ceniona, a wojsko było chlubą całego narodu, było emanacją nie tylko siły państwa ale również przetrwania narodu (również silny szacunek do wojska był wówczas wyznawany w Niemczech, gdzie odrodzenie Wehrmachtu było uważane za zbawienne dla niemieckiego narodu, ale w przeciwieństwie do Polaków Niemcy po utracie armii na polach bitew byli w zasadzie skazani na łup zwycięzców natomiast my poza armią mieliśmy również doświadczenia powstańcze, czego przykładem był fakt że z chwilą ustania walk w październiku 39 roku natychmiast zaczęły się tworzyć podwaliny armii podziemnej). Piątym filarem była koncepcja Prometeizmu i roli Polski jako swoistego Heraklesa, który doprowadzi narody żyjące pod rosyjskim i sowieckim jarzmem (Ukraina, Białoruś, narody Kaukazu, Kazachstan) z powrotem do wolności. Do tego dochodziły jeszcze kwestie związane z bezpieczeństwem europejskim w oparciu o ligę Narodów (mało popularne), oraz koncepcje bezpieczeństwa tworzone przez obóz narodowy (Narodową Demokrację). 


A jak to wyglądało w broszurze z 1938 r.? Oto odpowiedź:






POLSKA IDEA IMPERIALNA

(1938)







I
ZAŁOŻENIA IDEOWE


W dążeniu do możliwie pełnego zaspokojenia swych potrzeb duchowych i fizycznych, łączy się człowiek w organizacje polityczne, gospodarcze i religijno-kulturalne. Nie ma jednak organizacji bez hierarchii i związanej z nią zależności jednych osób od drugich. Rozluźnianie więzów hierarchicznych jest związane z upadkiem organizacji i utratą związanych z nią korzyści. Nie może istnieć państwo bez silnego rządu, kościół bez dogmatów, przedsiębiorstwo bez indywidualnej inicjatywy i odpowiedzialności. Źródłem rozluźnienia organizacyjnego może być jednakże nie tylko niechęć jednostek do poddania się koniecznym rygorom organizacyjnym, ale również nadużycia władzy.

Nie może istnieć państwo bez silnego rządu. Jednym z zasadniczych celów państwa jest zapewnienie społeczeństwu bezpieczeństwa przed gwałtem fizycznym zarówno na zewnątrz, jaki w stosunkach wewnętrznych. Jednostka rezygnuje z cząstki swej wolności żeby tą drogą uzyskać w rezultacie jeszcze większą wolność. Cel zostaje jednak w samym zarodku zniweczony, gdy jednostki sprawujące władzę polityczną, zaczynają jej nadużywać, ograniczając wolność jednostek ponad istotne potrzeby państwa, a nawet wbrew oczywistym tego państwa interesom. Dlatego też równolegle z utworzeniem silnej hierarchii rządowej, muszą istnieć dostateczne gwarancje chroniące wolność jednostki przed niczym nieuzasadnionymi ograniczeniami ze strony tego rządu.

Główną podstawą wzrostu bogactwa społecznego jest podział pracy oraz gromadzenie przez jednostki cieszące się specjalnymi uzdolnieniami większych kapitałów umożliwiających im zakładanie i prowadzenie przedsiębiorstw. Poddanie się jednak rygorom systemu kapitalistycznego ma sens, jak długo przedsiębiorca zużywa rosnące w jego rękach zyski nie na cele luksusowej konsumpcji, lecz na wciąż nowe inwestycje produkujące artykuły pierwszej potrzeby dla szerokich mas ludności i zapewniające tym masom odpowiednie źródło zatrudnienia. Tą drogą dokonuje przedsiębiorca ponownej, społecznie sprawiedliwej repartycji nierównomiernie narastających zysków. System indywidualnej przedsiębiorczości traci jednak sens, gdy przedsiębiorca traktuje swój kapitał nie jako złożony w jego ręce depozyt społeczny, leczy jako swą wyłączną własność, z którą ma prawo postępować w sposób zupełnie dowolny. Dlatego też równolegle z władzą gospodarczą przedsiębiorców muszą istnieć gwarancje chroniące społeczeństwo przed nadużyciem tej władzy.

 
POCZĄTEK lat 90-tych XX wieku
DZIKI KAPITALIZM W POLSCE



Bez silnego rządu nie można sobie wyobrazić sprężystej i zdolnej do trwania organizacji politycznej. Bez indywidualnej inicjatywy i odpowiedzialności nie ma mowy o sprawnej organizacji gospodarczej. Zupełnie inaczej przedstawia się jednak sprawa z gwarancjami, mającymi na celu ochronę jednostki przed nadużyciami władzy politycznej i gospodarczej. System tych gwarancji jest zmienny w zależności od miejsca, czasu oraz tradycji narodowych. Jak sobie ten system wyobrażamy w konkretnych warunkach życia polskiego, nad tym będziemy się zastanawiali w dalszych rozdziałach. W tej chwili pragniemy tylko zwrócić uwagę na okoliczność o decydującym znaczeniu, a mianowicie, że jakikolwiek system gwarancji byśmy sobie wyobrazili, to nie będzie on funkcjonował i w końcu zwyrodnieje, jeżeli nie będzie przepojony światopoglądem zdolnym do utrzymania tego systemu w położeniu równowagi.

Najbardziej istotną cechą dzielącą różnego rodzaju światopoglądy jest ich stosunek do władzy posiadanej przez człowieka nad swym otoczeniem. Cóż pomogą jakiekolwiek gwarancje praw obywatelskich w społeczeństwie przepojonym światopoglądem bizantyjskim, a zatem światopoglądem nie usiłującym w ogóle przeciwstawić się nadużyciem władzy, lecz wpajającym od setek lat zasadę uległego poddania się wszelkim tej władzy kaprysom. W jakiej mierze mogą usunąć wyzysk społeczny ograniczenia inicjatywy gospodarczej jednostek w społeczeństwie przepojonym światopoglądem, który tak czy owak spycha zaspokajanie potrzeb jednostek na szary koniec swych zainteresowań. Martwymi są wszelkie gwarancje przeciwko nadużyciom władzy, za którymi nie stoi idea gwarancje te ożywiająca; idea wytryskująca z tradycji i kultury narodu; idea działająca nie przymusem fizycznym lub materialnym, lecz sprawująca straż nad duszą każdego człowieka i zmuszająca go do odpowiedniego postępowania.

W nicości wszelkich gwarancji przeciwko  nadużyciom siły politycznej i gospodarczej, gwarancji nie popartych wielką ideą moralną, wyraża się prymat ducha nad materią. Dlatego też najwyższą ze wszystkich form władzy jest władza moralna. Panowanie określonych idei moralnych decyduje w ostatnim rzędzie o sposobie sprawowania władzy politycznej i gospodarczej jednych ludzi nad drugimi. Stąd najgroźniejszym objawem, jaki może wystąpić w społeczeństwie, jest wypaczenie tych idei moralnych, od których zawisło funkcjonowanie całokształtu ustroju społecznego. Ideami tymi są poglądy na cele życiowe jednostki oraz narodu, do którego jednostka ta należy.

Istnieją jednostki i obozy myślące i działające w Polsce tak, jakbyś się Ona dopiero wczoraj narodziła, nie bacząc, że posiadamy przecież za sobą tysiącletnią kulturę narodową i że kultura ta jest na wskroś katolicką. Nie wynika stąd, ażeby na kulturze tej nie tworzyły się obce naleciałości, od których należy ją czyścić, jak również ażeby nie podlegała ona schorzeniom, głębokim nawet i bardzo niebezpiecznym. Oznacza jednak, że pragnąc odrodzić polski ruch narodowy nie trzeba tworzyć niczego na nowo, lecz tylko sięgnąć do jego czystych form, zupełnie jasno naszymi dziejami określonych.

Katolickość naszej kultury narodowej decyduje o jej zachodnim charakterze odwracając nas zdecydowanie od kultury Wschodu. W stwierdzeniu, że nasza kultura narodowa jest na wskroś katolicką tkwi jednocześnie całkowita odpowiedź na pytanie światopoglądowe. Szczere stanięcie na gruncie katolicko-narodowym nie pozostawia miejsca na dalsze dyskusje co do przeciwstawności czy też zgodności celów ludzkich interesów jednostki i społeczeństwa, narodu i państwa, czy też w końcu państwa i ludzkości.

Nauka katolicka i tym samym katolicki ruch narodowy stawia bezkompromisowo rozwój osobowości ludzkiej na czele wszelkich celów ludzkich. Nauka katolicka określa równocześnie najwyższe prawo jednostki do rozwoju swej osobowości w sposób harmonizujący to prawo z celami wszelkiego rodzaju zbiorowości ludzkich, obojętnie czy to będzie rodzina, naród, państwo czy też w końcu ludzkość cała. Katolicki światopogląd rozwiązuje wszelkie sprzeczności uznając w człowieku istotę nieśmiertelną, stworzoną na obraz i podobieństwo Boga, której celem jest stałe dążenie do doskonałości. Budzi on w człowieku sumienie i zmusza do unikania wszystkiego co by to sumienie gwałciło. Tępi wyrachowany egoizm będący płodem ograniczonego rozumu ludzkiego; hartuje wolę w walce z własnymi ułomnościami; tworzy jednym słowem najdoskonalszy z punktu widzenia społecznego typ człowieka, człowieka, który sprawując jakąkolwiek władzę, posiada wewnętrzne hamulce przeciwko jej nadużywaniu; podlegając zaś władzy nie ścierpi obojętnie jej nadużyć, albowiem rodzą one w nim bunt moralny, pobudzający do oporu przeciwko tym nadużyciom; w oporze tym dodaje mu w końcu niespożyte zasoby odwagi i energii działania, wskazując zwalczanie wszelkiego zła jako najwyższy cel życiowy i najprostszą drogę do doskonałości.

Katolicki światopogląd wyłącza sprzeczność celów jednostki i społeczeństwa, ponieważ nakazuje w każdej kolizji stawiać wyżej cele społeczne, poczynając od rodziny a na ludzkości skończywszy. Podobnie jak stawia on rozwój osobowości ludzkiej jako cel najwyższy, tak samo uznaje on prawo każdego narodu do własnego życia państwowego względnie nakazuje narodowi w państwie panującemu szanować obce mu mniejszości. Katolicki światopogląd sprzeczny jest tym samym nie tylko z wszelkim egoizmem prywatnym, ale i z egoizmem narodowym, i przyznając narodowi prawo do własnego państwa, nie uznaje rozszerzenia własnej państwowości kosztem obcych narodów. Przeciwnie, pojmuje własną państwowość jako narzędzie narodowe w podnoszeniu nie tylko bytu własnego, ale i bytu całej ludzkości.




W tym położeniu geograficznym co Polska, może istnieć tylko naród wielki, mocarstwowy, o własnej odrębnej kulturze, promieniującej potężnie na zewnątrz i zdolnej do stworzenia wału ochronnego przeciwko naporowi idącemu równocześnie ze Wschodu i z Zachodu. Dzieje wskazują, że Polska tego rodzaju odrębną kulturę stworzyć potrafiła. Odrębność i atrakcyjność polskiej kultury narodowej polegała właśnie na urzeczywistnianiu nie tylko w prywatnym życiu jednostek, lecz i w działaniu politycznym państwa ideałów chrześcijańskich. Pod tym względem wyprzedziła Polska cały Zachód Europy. Nie ogniem i żelazem, ale tolerancję religijną i narodową budowała Polska swą potęgę na Wschodzie Europy, sięgając od Bałtyku po Morze Czarne. Zupełnie inaczej wyglądałyby dzieje tej części świata, gdyby niestety polska kultura narodowa nie zaczęła ulegać degeneracji, która w końcu doprowadziła państwo do zguby.


CDN

czwartek, 2 lutego 2023

HADZIACZ CZY PEREJESŁAW?

CZYLI DO CZEGO POWINNIŚMY DĄŻYĆ 

I GDZIE PRZYJĄĆ ROSYJSKĄ KAPITULACJĘ





"MUSIMY NA POWRÓT ZJEDNOCZYĆ SIĘ Z POLSKĄ, ALBO ZGINIEMY"

Takie właśnie opinie teraz słychać na Ukrainie

    



Kilka dni temu prezydent Polski Andrzej Duda powiedział na jednej z konferencji prasowych, że zaproponował Wołodymyrowi Żełeńskiemu przyjęcie kapitulacji Rosji w Perejasławiu. Tak, w tym samym Perejesławiu, w którym prawie 370 lat temu moskiewski car Aleksy I Romanow, zmusił atamana Bohdana Chmielnickiego do zawarcia ugody, w wyniku czego doszło do aneksji całej Ukrainy (Hetmanatu) przez Moskwę. Miało to miejsce w styczniu 1654 r. Czasy te były ciężkie dla Rzeczpospolitej, powstanie kozackie Chmielnickiego trwające od 1648 r., doprowadziło do ogromnych zniszczeń na wielkich połaciach Ukrainy, Wołynia, Podola i Rusi Czerwonej, a kozacko-tatarskie zagony podchodziły pod Lwów i Zamość. Świetne zwycięstwo odniesione pod Beresteczkiem w lipcu 1651 r. nie zostało dostatecznie wykorzystane a klęska pod Batonem z roku następnego, przywracała w zasadzie stan anarchii, istniejący na tych ziemiach już od czterech lat. W takiej sytuacji Moskwa postanowiła włączyć się do wojny i odebrać Rzeczypospolitej ziemie które wcześniej doń wróciły w latach 1610-1611 i potwierdzone zostały rozejmem w Dywilinie w 1619 r. Moskalom szczególnie zależało na dwóch miastach: Smoleńsku i Kijowie. Próba odzyskania Smoleńska w latach 1632-1634 zakończyła się dla Moskali kompromitującą klęską i kapitulacją całej najezdniczej armii Michaiła Szejna (tego samego, który dowodził obroną Smoleńska przed Polakami w latach 1609-1611) pod Smoleńskiem przed samym królem Władysławem IV. Kijów zaś próbowali Moskwicyny zdobywać od początku XVI wieku (pierwszy większy najazd miał miejsce w roku 1512) lecz zawsze bezskutecznie według moich danych, moskiewskie najazdy na Kijów podejmowane były w latach: 1512 i potem dopiero w 1654, natomiast ataki i kontrataki wyprowadzane z Kijowszczyzny na Moskwę miały miejsce w: 1513, 1515 - wyprawa Jana Świerczowskiego z Czerkas, 1579 - wyprawa Konstantego Ostrogskiego i Michała Wiśniowieckiego z Łubn, 1604-1605 - wyprawa Dymitra I Samozwańca, 1615-1616 - wyprawa Aleksandra Lisowskiego która dotarła do Wołgi, 1633-1634 - wyprawa Kozaków Aleksandra Piasoczyńskiego z Czerkas. Zawsze jednak Moskale twierdzili, że Kijów i wszystkie ziemie Ukrainy należą się Moskwie.

Powstanie Chmielnickiego było katastrofą zarówno dla Ukraińców jak i Polaków i otworzyło Moskwie drogę w głąb Rzeczypospolitej. Wcześniej Moskale nie mogli nawet marzyć o tym aby podejść pod Kijów, ale gdy zaczęły się wzajemne walki między Lachami i Kozakami sytuacja się zmieniła. W czasie Powstania Chmielnickiego dochodziło do nieprawdopodobnych rzezi, wzajemnych masakr, brat stawał przeciwko bratu. Kozacy dopuszczali się potwornych rzeczy gwałcili szlachcianki, mordowali zakonników, Żydów, całe rodziny wraz z niemowlakami, zdzierali ludziom pasy ze skór i ozdabiali sobie nimi czapki, głowami brukowali ulice. Odpowiedzią na te gwałty był krwawy przemarsz korpusu księcia Jeremiego Wiśniowieckiego z Zadnieprza. Książę nie miał litości dla buntowników i chłopów, palić kazał wsie (m.in.: Kotelnię, Pohrebyszcze, Wachnówkę, Niemirów, Przyłukę), wystawił las szubienic i szafotów. Zbrodni było wówczas tyle że rzadko który mieszkający na tych ziemiach, swych rąk w krwi nie zanurzył lub sam nie doświadczył cierpienia i śmierci. Nie darowano nawet nieboszczykom i jak pisał obecny w Perejasławiu w 1649 r. chorąży Jakub Michałowski: "Groby nawet otwarte (...) trumna nieboszczyka pana Łukasza Żółkiewskiego wojewody bracławskiego, starosty perejesławskiego, wiecznej pamięci godnego kawalera (bratanka hetmana wielkiego koronnego - Stanisława Żółkiewskiego poległego w bitwie z Turkami pod Cecorą w 1620 r.) rozbita, insygnia wojenne wzięte i pierścień diamentowy z palca". Ostatecznie zawarto najpierw ugodę zborowską, podpisaną w sierpniu 1649 r. I na krótko powróciło życie między Polakami i Rusinami, dawne zbrodnie jakby nagle uleciały z ludzkiej pamięci i jak pisał historyk Ludwik Kubala - w Zborowie: "Pomiędzy obozem polskim a kozackim stanęły tysiące bud przekupnych i rozpoczął się jarmark (...) Dzień pogody, znajomi znajomych częstują gorzałką, chlebem, jabłkami". Chmielnicki zaś musiał opłacić się Tatarom - których wezwał na pomoc w wojnie z Rzeczypospolitą - jasyrem złożonym z ludności ruskiej w której obronie - jak twierdził - podniósł bunt. W tym czasie też coraz częściej sobie popijał i pijany wygadywał różne bzdury jak na przykład wówczas, gdy stwierdził że "Nie tylko Koronę Polską ale i Państwo Rzymskie komu zechcę w ręce dam!". Stawał się też coraz bardziej okrutny (np. podczas rozmów z tureckim czauszem, pijany Chmielnicki kazał wszystkich osmańskich posłów powiesić wraz z wojewodą kijowskim Adamem Kisielem - wiernym królowi i Rzeczpospolitej ruskim szlachcicem, który nie mając innego wyjścia przyłączył się do Kozaków Chmielnickiego. Rozkazu atamana wówczas nie wykonano, posłów i Kisiela zamknięto pod strażą na noc i czekano aż Chmielnicki wytrzeźwieje, a rano gdy się zbudził i zapytał czy Kisiel żyje i odpowiedziano mu że tak, stwierdził: "Dobrze to, ja wczoraj z gniewu upiłem się i oszalałem".

W lipcu 1651 r. poniósł Chmielnicki swą największą klęskę, gdy pod Beresteczkiem armia koronna pobiła jego Kozaków i Ordę tatarska w jednej z najświetniejszych bitew ówczesnej Europy. Jednak już w czerwcu 1652 r. pod Batochem armia koronna została okrążona, rozproszona i wysieczona (ponoć Chmielnicki mógł temu zapobiec, ale nie chciał, ponieważ w jego ręce wpadł wcześniej listy, z których wynikało że król szykuje na niego zamach a także, że król Jan II Kazimierz śmiał się gdy powiedziano mu o zdradzie żony Chmielnickiego - Heleny (Motrony) przez którą to przecież po części - podobnie jak przez Helenę trojańską - cała ta wojna domowa na Ukrainie wybuchła). 5000 wziętych do niewoli pod Batochem,bezbronnych jeńców oddał Chmielnicki Tatarom w jasyr, jednocześnie płacąc im 50 000 talarów aby ci ich wymordowali. Tak oto doszło do wielogodzinnej rzezi związanych najlepszych żołnierzy Rzeczypospolitej, masakrowanych szablami, nożami, masłakami tatarskimi. Mord ten był niestety inspirowany przez Kozaków a Tatarzy niezbyt chętnie palili się do jego wykonania a niektórym z wziętych do niewoli jeńców sami ocalili życie, przebierając ich w baranie skóry i poczerniając im twarz (oczywiście nie czynili tego w przypływie łaski, a jedynie po to, aby uzyskać za nich dobry okup, bo taka była ich natura - byli lądowymi piratami którzy grabili i brali w jasyr tylko po to, żeby ludność wziętą w niewolę następnie z zyskiem sprzedać). W owym 1652 r. Jeremi Chmielnicki nawiązał pierwsze kontakty z Moskwą (z Turkami prowadził rozmowy od 1648/49 o czym listownie poinformował go sam król Jan Kazimierz, pisząc doń: "Bisurmanem już jesteś, o czym od samych pogan już mamy wiadomości".


"Wszystko dlatego że Czapliński chutor ci zabrał, że ci żonę uwiódł?"



Od 1653 roku Chmielnicki był w coraz większych tarapatach i nie widział możliwości wyjścia z tego impasu. W tym właśnie czasie król polecił oboźnemu koronnemu stefanowi czarnieckiemu dokonanie rajdu kawaleryjskiego na ziemie opanowane przez Kozaków i choć kampania ta zakończyła się raczej niepowodzeniem (kanclerz Radziwiłł odnotował w swych "Pamiętnikach": "Jedynie chłopów nazabijali, zjedli żywność, która mogła nam służyć, na koniec poczynili niezdatnymi do boju i wrócili niesławnie, bo obładowani" łupami), to jednak powstanie kozackie bez wsparcia z zewnątrz nie mogło trwać długo, a król stanął z wojskiem pod Żwańcem. Chmielnicki nie mając innego wyjścia, proponował podporządkowanie kozackiej Ukrainy a to sułtanowi tureckiemu, a to księciu siedmiogrodzkiemu - Jerzemu Rakoczemu, a to wreszcie carowi moskiewskiemu - Aleksemu. Najgorsze, że aby utrzymać przy sobie Tatarów, musiał Chmielnicki teraz płacić im jasyrem spośród samych Kozaków. Moskwa zresztą (podobnie jak my teraz podczas tej wojny na Ukrainie) wspierała Kozaków już od 1649 roku, wysyłając na Ukrainę produkty spożywcze (oczywiście nie za darmo, za wszystko musieli Kozacy zapłacić), a za tym szły również zakupy broni, saletry i soli tak potrzebne wojsku zaporoskiemu Chmielnickiego. 2 lipca 1653 roku car Aleksy  Romanow wydał zaś gramotę o przyjęciu Ukrainy "pod naszą Carskiego Wieliczestwa wysoką rękę". Uczynił to zapewne kierowany obawami iż Chmielnicki podda się pod łaskę "cara tureckiego" jak sam głosił, mniej zaś obawiając się kolejnego Samozwańca, który już w 1650 roku zjawił się w obozie Chmielnickiego (a był nim niejaki Tymofiej Ankudinow - poeta, psychopata, złodziej i podpalacz, niegdyś tłumacz w Prikazie Poselskim - który uznał iż jest cudownie odnalezionym carem Dymitrem... albo jego synem - wszystko jedno, to i tak nie miało większego znaczenia).

W styczniu 1654 r. W Perejasławiu Chmielnicki i pułkownicy kozaccy przysięgli umowę poddania się moskiewskiemu carowi i włączenia hetmanatu Ukrainy w obręb moskiewskiego samodzierżawia (przy zachowaniu przywilejów kozackich, ale tylko takich, na które osobiście zezwoli car). Nie wszyscy jednak Kozacy zgodzili się na taki dyktat, ugody nie podpisał choćby pułkownik kozacki Iwan Bohun, a sam Chmielnicki wkrótce pożałował swej krótkowzrocznej polityki, gdy okazało się że cechą państwa moskiewskiego było przede wszystkim całkowite podporządkowanie się carowi, a co za tym idzie brak praw osobistych i praw do własności prywatnej. Wszystko bowiem w państwie moskiewskim należało do cara tak samo jak wszystko w Imperium Osmańskim należało do sułtana. Buntując się przeciw Rzeczypospolitej, w której wolność osobista, wolność sumienia i wolność wypowiadania swych poglądów była podstawą istnienia państwa całego, to Chmielnicki zastąpił to wszystko moskiewską tyranią, gdzie każdy poddany cara mógł być powieszony bez sądu w swoim domu na osobiste życzenie moskiewskiego wszechładcy. Niesamowite doprawdy i podobne do słów: "Właśnie przegrywam cały majątek, ale to nie powód żeby nie ekscytować się grą" - prawda? W odpowiedzi na ten akt Polacy ponownie rozpoczęli rajd na Ukrainę. Piotr Potocki i Stefan Czarniecki ruszyli wiosną 1654 roku (a w zbiorze "Pamiętniki izdadannyje" zapisane jest: "gdzie miasteczko się trafiło, słobody i wioski, wyciąwszy chłopstwo, ogień dostatek dokończył, nimeśmy się skupili z JMP hetmanem niemało tej szarańczy się wypleniło"). Od wschodu szedł zaś hetman wielki koronny - Stanisław Rewera Potocki w pogoni za Bohunem, niszcząc po drodze wioski miasteczka i zdobywając twierdze (np. w Jakubcu, gdzie jak pisał Potocki: "Bez trudności wzięło się pod szable tak, iż ze 3000 trupa padło", Jemiołowski zaś dodawał: "Padło trupa więcej niż 5000"). Trzeba pamiętać że rzecz tyczyła się głównie ukraińskich chłopów.


LISOWCZYK W POGONI ZA MOSKALEM



Prawosławny kronikarz Paweł z Aleppo (bliski Kozakom) tak oto pisał o owej kampanii z roku 1654: "A teraz zobaczysz, co uczynili ci niegodziwi Polacy - nie licząc się z władzą swojego króla. W tymże samym roku, w Paschę (Wielkanoc), napadli znienacka w nocy na 60 lub 70 osiedli kozackich. Wiadomo jest, że w czasie postu Kozacy nigdy nie prowadzą walk, lecz tylko modlą się w cerkwiach. Polacy wykorzystali to, a atakując ich chcieli zadrwić z cara, pod którego opiekę oddali się Kozacy. W czasie tego napadu Polacy wymordowali wszystkich napotkanych mieszkańców". Po zdobyciu Buszy wymordowano tam 16 000 ludzi a miasto spalono (jak pisał Wespazjan Kochowski: "Ludzie sami w ogień leźli (...) niewiast szaleństwo ogarnęło (...) w ogień lazły z dziećmi, albo w studnie dzieci powrzucały, potem same topiły się. Zawistnego setnika żona po zabiciu męża, wsiadłszy na beczkę prochu, onę zapaliła i w górę wyleciała, nie chcąc być lubieżności igrzyskiem"). Straszna to była wojna a przy tym wojna pomiędzy braćmi, bo przecież wśród Kozaków było sporo Polaków, Litwinów, Tatarów, Moskali a nawet Szkotów, kilku Anglików i Francuzów oraz paru Hiszpanów. Polacy teraz mścili się za doznane wcześniej gwałty i mordy ze strony Kozaków Chmielnickiego, za obdzieranie ze skór szlachetnie urodzonych, za brutalne gwałty na szlachciankach, za obcinanie im piersi, za masakrowanie Żydów - którzy byli jedną z pierwszych ofiar tego buntu. Wreszcie mszczono się za rzeź pod Batochem i wymordowanie tam kwiatu polskiego rycerstwa. 

Wojna ta, była przede wszystkim największą głupotą i nieszczęściem dla samych Kozaków i całej Ukrainy, jako że nawet jeśli nie zyskiwali oni tyle sprawiedliwości w Rzeczpospolitej na ile zasługiwali, to jednak pójście pod sztandar moskiewskiego cara oznaczało całkowitą utratę wszelkich nadziei na jakąkolwiek wolność i godność. Koniecznością było dogadanie się porozumienie się ponad wszystkimi podziałami i już nawet senatorowie uczynili ku temu pierwszy krok, potępiając rzezie ukraińskich chłopów z 1654 r. i stwierdzając iż nie zasługują na taki los, bo to przecież "też chrześcijany". Ale wrota piekieł zostały już otwarte i owym 1654 roku rozpoczęła się kolejna wojna polsko-moskiewska. Moskale zrobili z tej wojny - wojnę religijną (car Aleksy wydał gramotę, w której stwierdzał iż będzie bronił świętej wiary prawosławnej). Latem 1654 roku trzy armie moskiewskie wtargnęły do Polski i Litwy i szybko zajęły Połock, Smoleńsk oraz Witebsk, zaś do końca tego roku padł Kijów, Homel i Mohylew, a wojska carskie przekroczyły Dniepr i doszły do Berezyny. W tej sytuacji zmianie uległy niektóre sojusze i tak Tatarzy - dotąd sojusznicy Kozaków - teraz zawarli sojusz z Rzeczpospolitą przeciw Moskwie i Chmielnickiemu. Oczywiście sojusz z ich strony był tylko taktyczny, ich celem było bowiem niedopuszczenie do tego aby jedna ze stron zyskała przewagę, bo inaczej nie mogliby swobodnie najeżdżać i grabić, a to był ich podstawowy cel. Ale sojusz z nimi wymusił na Chmielnickim odwrót pod Lwowa w 1655 r. i w listopadzie tego roku pod Jeziorną został on zamknięty w kotle przez siły polsko-tatarskie. Wymuszono wówczas na nim wyrzeczenie się sojuszu z Moskwą i powrót pod władzę Rzeczypospolitej (oczywiście pełen już wówczas nienawiści do "prieklientych Lachów" Chmielnicki nie zamierzał już wówczas tego przestrzegać).




Wojna jednak przybierała zły obrót. W lipcu 1655 roku w granice Rzeczypospolitej weszła armia szwedzka Karola X Gustawa i tym samym rozpoczął się szwedzki potop (bodajże najbardziej niszczycielski okres w naszych dziejach, który spowodował więcej strat materialnych i zniszczeń kraju, niż nawet miało to miejsce w czasie II Wojny Światowej). Ciężka walka ze Szwedami trwała cztery lata (lipiec 1655 - styczeń 1660) ale już w 1658 roku Rzeczpospolita była w stanie (pomimo wciąż toczonych wojen z Moskwą, Kozakami i Szwecją) udzielić pomocy zaatakowanej przez Szwedów Danii (ruszył tam 4500 korpus Stefana Czarnieckiego, co zresztą zostało potem ujęte również i w polskim hymnie narodowym w słowach: "jak Czarniecki do Poznania po szwedzkim zaborze dla ojczyzny ratowania wrócił się przez morze"). Pokój ze Szwecją zawarty został w maju 1660 roku i podpisany w Oliwie (prócz Inflant, które i tak już były w większości szwedzkie, Polacy odzyskiwali wszystkie wcześniej zajęte przez Szwedów ziemie a jedyną poważniejszą stratą polityczną, była utrata lenna pruskiego - realnie od 1657 roku. Jednak straty materialne były znacznie cięższe - do dziś Szwedzi nie zwrócili zagrabionych wówczas starodruków, ksiąg, arrasów czy wielu innych kosztowności. Dlatego też okres ten nazywa się w polskich dziejach potopem szwedzkim).




A w tym czasie na Wschodzie wciąż trwała wojna z Moskwą (przerwana w latach 1655-1658). Moskwa zajęła i kontrolowała w tym czasie olbrzymie tereny: całą Ukrainę, całą Litwę (bez Żmudzi - zajętą przez Szwedów), Białoruś, Wołyń, Podole i część Rusi Czerwonej oraz Małopolski. W międzyczasie powstał plan rozbioru Rzeczypospolitej, zawarty pierwotnie w 1656 roku w Labiawie z inspiracji króla szwedzkiego Karola X Gustawa. Na mocy tego traktatu elektor brandenburski otrzymywał samodzielność w Prusach Książęcych i na Warmii a Wielkopolska miała być przyłączona do Brandenburgii, zaś król Szwecji zabierał sobie Inflanty, Żmudź i Kurlandię (jako lenno). W 1658 roku opracowany został nowy plan rozbioru ziem polsko-litewsko-ruskich. W Radnot Szwedzi, Brandenburczycy, Kozacy i Siedmiogrodzianie księcia Jerzego Rakoczego, podzielili pomiędzy siebie cały kawałek ogromnego tortu, zwanego Rzeczpospolitą. Do wcześniej przyznanych sobie nabytków Szwedzi dokładali Pomorze, Mazowsze i Kujawy, Siedmiogrodzianie otrzymywali całą Małopolskę i Ruś czerwoną, Kozacy oczywiście Ukrainę (dodatkowo Ruś Czerwona miała zostać podzielona pomiędzy Hetmanat i Siedmiogród), Litwa miała się ostać w unii ze Szwecją, przy czym wykrojone by były tam ogromne prywatne księstwa Janusza i Bogusława Radziwiłłów. Traktat ten nigdy nie wszedł w życie ponieważ Rzeczpospolita zaczęła odzyskiwać siłę i przystępowała do kontrataku. Już w 1658 roku wojna przeniosła się na Pomorze, upadł Toruń a Malbork, Elbląg, Głogów, Grudziądz, Bydgoszcz zostały zablokowane a z Tczewa Świecia Stargardu i Sztumu Szwedzi sami uciekli. Wojna była już w zasadzie dla Szwecji przegrana (choć wiązała się z potwornym zniszczeniem Polski, Litwy i Rusi). Teraz można było przenieść ciężar wojny na Wschód, przeciwko Moskwie.

W sierpniu 1657 r. zmarł Bohdan Jeremi Chmielnicki - sprawca całego tego nieszczęścia. Jego następcą na urzędzie atamana, został bodajże jeden z najinteligentniejszych kozackich przywódców tego okresu - Iwan Wyhowski (to właśnie dzięki niemu nie zamordowano Kisiela i tureckich posłów na rozkaz pijanego Chmielnickiego o czym wspomniałem wyżej). Widząc do jakiej katastrofy przywiódł bunt Ukrainę i jaka niewola czeka Kozaków w moskiewskim carstwie, był on zwolennikiem zbliżenia z Rzeczpospolitą i powrotu do dawnych stosunków, ale opracowanych już na zupełnie nowych zasadach. 16 września 1658 r. w Hadziaczu zawarta zawarta została ugoda, w myśl której Rzeczpospolita zgodnie ze stanem faktycznym zmieniała się z państwa dwuczłonowego polsko-litewskiego w państwo trójczłonowe polsko-litewsko-ruskie. Powstawało Wielkie Księstwo Ruskie złożone z województw: kijowskiego, bracławskiego i czernichowskiego (Kozacy żądali jeszcze wołyńskiego, podolskiego, ruskiego i bełskiego ale tych nie otrzymali). Księstwo to wchodziło w związek z Koroną Polską na podobnych warunkach jak Wielkie Księstwo Litewskie, czyli miało mieć wspólnego króla, wspólny sejm i wspólną politykę zagraniczną; władzę zaś miał sprawować wybierany przez króla wielki hetman ruski, a rejestr kozacki został podwyższony do 30 000 (Kozacy domagali się do 60 000). Ta nowa polsko-ruska Unia stanowiła śmiertelne niebezpieczeństwo dla Moskwy, gdyż siły polsko-kozackie przewyższałyby znacznie siły moskiewskie- nic więc dziwnego, że car okrutnie mścił się na wszystkich, którzy ją podpisali a szczególnie na samym Iwanie Wychowskim - choć jego akurat nie dopadł. Za to za to wpadł mu w ręce brat hetmana - Daniel Wychowski, który został zakatowany z najwyższym okrucieństwem. Jego ciało było całe porżnięte od ciosów batem, oczy wyłupione i zalane srebrem, uszy świdrem wykręcone i zalane srebrem, palce poprzerzynane, skóra z nóg zerwana aż do mięsa a żyły stamtąd powyciągane. Taka była Zemsta cara za Unię w Hadziaczu.




Późniejsze losy wojny polsko-moskiewskiej zakończyły się wyzwoleniem prawie całej Ukrainy z wyjątkiem Kijowa, oraz większej części Białorusi i Litwy - jednak bez Smoleńska. Kraj był wówczas zbyt zniszczony i zbyt osłabiony by można było mówić o kontynuowaniu tej wojny, dlatego też w 1667 r. w Andruszowie zawarto rozejm (potwierdzony potem Pokojem Grzymułtowskiego w 1686 roku), a Hetmanat został podzielony na dwie części polską (prawobrzeżną) i moskiewską (lewobrzeżną), granicą zaś obu Hetmanatów był Dniepr. Według mnie była to katastrofa, doszło wówczas bowiem do tego, do czego obecnie dąży Putin, czyli do rozbioru Ukrainy, publikując te swoje wynurzenia o chęci aneksji przez Polskę zachodniej części Ukrainy wraz z Lwowem. Lwów owszem to były nasze Kresy, ale to były inne czasy, to był inny świat, dziś jest inaczej, dziś nie ma sensu komukolwiek odbierać terenów (chyba że się jest głupim Moskalem - ale to już stan umysłu i zadanie dla psychiatry). Dziś bowiem należy się zintegrować, lecz nie na zasadzie stworzenia jednego polsko-ukraińskiego państwa bo to się nie uda (mimo wszystko mentalnie trochę się różnimy, niewiele ale jednak), lecz na zasadzie stworzenia kilku różnych ośrodków państwowych, połączonych w jedną formę konfederacji Międzymorza, która zdała egzamin przez kilka stuleci w czasach Rzeczpospolitej Obojga (Trojga) Narodów - co ja tutaj na tym blogu powtarzałem wielokrotnie przez lata. A warunki do odtworzenia dawnej Rzeczypospolitej w nowej sytuacji geopolitycznej są ogromne, a takiej sytuacji nie było od dawna (co najmniej od ponad dwóch wieków). Dziś język polski na Ukrainie jest drugim zaraz po angielskim najpopularniejszym językiem obcym, zaś język ukraiński w Polsce jest też dosyć powszechny (biorąc pod uwagę milionową ukraińską diasporę która się tutaj uformowała w wyniku moskiewskiej inwazji na ten kraj). 

Także apele o ponowne zjednoczenie w formie dwóch państw niepodległych są jak najbardziej logiczne i jak najbardziej oczywiste i nie ma innego wyjścia zarówno dla Polski jak i przede wszystkim dla Ukrainy. Wrzesień 1939 roku był katastrofą geopolityczną i doprowadził do nieprawdopodobnych cierpień związanych z niemiecką i sowiecką inwazją na nasz kraj, ale był możliwy tylko dlatego że na wschodzie nie istniało wolne państwo ukraińskie sprzymierzone z Polską - TYLKO DLATEGO! Hitler bez Stalina nie rozpocząłby tej wojny, a Stalin, mając na wschodzie Ukrainę nie uderzyłby na Polskę; ergo - sojusz między naszymi dwoma krajami tworzy rozłam w stosunkach Moskwy i Berlina, rozłam, który powoduje iż te kraje nie mogą się zjednoczyć politycznie (i gospodarczo) i tym samym nie mogą przynosić światu cierpienia. Wiem, że to co piszę nie dla wszystkich jest zrozumiałe, ale wystarczy tylko pomyśleć i poczytać, a zrozumiecie, że sojusz niemiecko rosyjski zawsze, ale to zawsze był powodem ogólnoeuropejskiego cierpienia. Sojusz państw Międzymorza: Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii, Państw Bałkańskich a także Państw Skandynawskich oraz w niedalekiej przeszłości Białorusi - to potęga która może w przyszłości przewodzić nowej Unii Europejskiej, zbudowanej nie na zasadzie dyktatu nowej IV Rzeszy zarządzanej z Brukseli czy z Berlina, ale na zasadzie Unii wolnych i niepodległych państw, zjednoczonych w celu utrzymania wolnego rynku, swobodnego przepływu towarów, usług, ludzi i idei i nie narzucającego sobie nawzajem żadnych obcych wpływów,choćby nawet były najlepsze pod słońcem. Każdy ma bowiem prawo żyć tak, jak chce i jeśli sam nie krzywdzi innych, nikt nie może się mu wtrącać i go pouczać. W takiej Unii to czy Lwów będzie w granicach Ukrainy, Wilno w granicach Litwy, Grodno Białorusi a Przemyśl w granicach Polski, nie ma najmniejszego znaczenia, bo wszyscy będziemy razem - będziemy Rzeczpospolitanami i będziemy mogli mówić w swoich językach oraz celebrować naszą tradycję i historię wszędzie tam, gdzie się pojawimy.




Co się zaś tyczy proponowanej przez prezydenta Dudę koncepcji przyjęcia kapitulacji Rosji w Perejasławiu uważam że jak najbardziej jest ona właściwa, zatem pozwolę sobie raz jeszcze powtórzyć:


MOSKIEWSKĄ KAPITULACJĘ PRZYJĄĆ W PEREJASŁAWIU 


  
"Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, będzie Polakami (i Rzeczpospolitanami) dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy"



niedziela, 16 października 2022

Z UKRAIŃSKIEGO FRONTU... Cz. II

 FILMY, ZDJĘCIA I MEMY

 
 
KOLEJNA CZĘŚĆ ZABAWNYCH WYDARZEŃ 
Z FRONTU UKRAIŃSKO-KACAPSKIEGO
 
 
 
 Armia ukraińska czyni niesamowite postępy na froncie. Kocioł wokół Swatowego z dnia na dzień nieubłaganie się domyka, już zajęta została Kiślówka (wioska nieopodal Swatowego) i teraz atak idzie na Krasnoryczeskie po którego zdobyciu atak na Swatowe od południa zostanie wyprowadzony z pełną siłą, a kocioł w tym miejscu zostanie domknięty. Na innych kierunkach działań wojennych sytuacja jest raczej stabilna, ale wszędzie inicjatywa militarna należy do Ukrainy (Krzemienna, Bachmut, Marinka). Pod Chersoniem Moskale wycofali się tak daleko i szybko na południe od dotychczasowego frontu, że... Ukraińcy nie zdążyli nawet zająć tych terenów, przez co na dość dużym obszarze obwodu chersońskiego, powstało coś takiego jak pas ziemi niczyjej (uwolnionej od Moskali, ale jeszcze nie zajętej przez Ukraińców). Można jednak zakładać, że przy zachowaniu tego tempa ofensywy, Chersoń zostanie wyzwolony za jakieś dziesięć, może dwanaście dni - a Chersoń to jest największe miasto i najważniejsza baza moskiewska na południu Ukrainy i na północ od Krymu.
 
A poza tym bez zmian w moskiewskim przekazie, i jak twierdzą najważniejsi propagandyści Kremla: Armii ukraińskiej już nie ma, bo nie tylko Ukraińcy dysponują prawie w stu procentach zachodnią bronią i technologią, ale... co najmniej połowa jednostek walczących na froncie to cudzoziemcy. Bojcy Putina widzieli już czarnoskórych Amerykanów, którzy zmuszali ich do ucieczki z pola walki, a także (co mnie wyjątkowo rozbawiło) Polaków... mówiących po rumuńsku. Polaków ponoć ma być mnóstwo, co chwilę można spotkać jakiegoś Polaka (mówiącego po rumuńsku 😅) i tak naprawdę Ukraińców już nie ma na froncie. A nie... przepraszam... jednak są... bo drugi przekaz mówi że są rzucani jako mięso armatnie pod ogień dział i karabinów przez... Amerykańskich, Brytyjskich i Polskich oficerów, którzy dowodzą całą ukraińską armią, której ponoć już nie ma. I ci ludzie mówią to całkiem poważnie, nie dostrzegając jednocześnie jak bardzo się ośmieszają i to nie tylko w stosunku do samych siebie, ale również w stosunku do tych, którym te informacje przekazują.
 
Ostatnio propaganda doznała podniecającego wzwodu na wiadomość o ostrzelaniu ukraińskich miast (czyli parków, szkół, żłobków, osiedli mieszkaniowych etc.). Zginęło w tych atakach 11 osób a kilkadziesiąt zostało rannych. Prawie wszystkie te osoby to cywile (prócz jednego żołnierza który poległ w dokładnie niewyjaśnionych okolicznościach), czyli rzeczywiście jest tak, jak mówi Moskwa: po pierwsze oni nie prowadzą żadnej "operacji specjalnej" (o wojnie nawet nie wspominając, chyba że należy wytłumaczyć społeczeństwu skąd się biorą owe klęski na froncie, to się mówi że Rassija toczy przecież walkę z... całym NATO, bo Ukrainy już nie ma, a walczyć i ponosić klęski z całym NATO nie jest przecież takim dyshonorem. prawda?), oni tylko chronią rosyjskojęzyczną ludność przed "ukro-faszystami" (skądś my to już znamy, przecież 17 września 1939 r. Armia Czerwona również zaatakowała Polskę wraz z Hitlerem, aby "ocalić" Ukraińców i Białorusinów, które wcześniej miały... poprosić Moskwę o pomoc i ochronę przed - i tu uwaga - "polskimi panami". Cóż, czasy się zmieniają i raz to są "polskie pany" a raz "ukro..." Polacy mówiący po rumuńsku 😏). Tak więc Rassija jedynie wyzwala rosyjskojęzyczne tereny i przekonuje tamtejszą ludność co do swej wyzwolicielskiej roli w tym konflikcie, natomiast w żadnym wypadku nie zabija, nie morduje, nie torturuje, co to to nie (no, chyba że nie zdoła kogoś do siebie przekonać, to wtedy wiadomo co zostaje - obcinanie genitaliów albo kulka w potylicę). 
 
Tak więc moskiewska propaganda raduje się z faktu, że Rassija bombarduje infrastrukturę cywilną i na parę dni doprowadziła do braków prądu i gazu w niektórych miastach Ukrainy (które na bieżąco są usuwane), choć Putin stwierdził ostatnio że dalej takich ostrzałów prowadził nie będzie, bo Ukraina dostała już za swoje po wysadzeniu w powietrze mostu krymskiego i teraz ponownie Moskale prowadzić będą "normalny" artyleryjski ostrzał osiedli mieszkaniowych, szkół i szpitali (😐), Ja się temu oświadczeniu moskiewskiego fuhrera wcale nie dziwię, w końcu w ciągu tych kilku dni wystrzelano ponad połowę dostępnych rosyjskich rakiet średniego i dalekiego zasięgu (tych ostatnich zużyto najmniej), więc szybko by się wystrzelali, zabijając kolejne 11, może 15 osób i tyle w temacie. A Ukraińcy tylko raz uderzyli w most krymski i jaki jest tego efekt? Że będzie on wyłączony z ruchu do co najmniej wiosny roku następnego, a Moskale tą drogą nie będą mogli dowodzić uzbrojenia i aprowizacji dla swoich bojców, dla których każdy kolejny dzień, spędzony na ukraińskiej ziemi, oznacza większe prawdopodobieństwo powrotu do domu w cynkowych trumnach jako "gruz 200". Jak wiadomo, szacunek dla ludzkiego życia nie ma w Rassij granic, co przejawia się nawet w nazewnictwie.
 
 
A TERAZ KILKA MEMÓW Z FRONTU WOJNY UKRAIŃSKO-KACAPSKIEJ  
 
 
 
 URODZINY HITLERA PUTINA I Z TEJ OKAZJI UKRAIŃSKIE FAJERWERKI NA MOŚCIE KRYMSKIM
 

 
 
Z OKAZJI URODZIN TOWARZYSZA WŁADIMIRA "GORĄCE" ŻYCZENIA ŚLE RÓWNIEŻ UKRAINA
 

 
 
ZDJĘCIE USZKODZONEGO MOSTU KRYMSKIEGO
 

 
 
 LIST GOŃCZY WYDANY PRZEZ WŁADZE UKRAINY ZA JEDNYM Z CZOŁOWYCH PROPAGANDYSTÓW ZBRODNICZEGO SYSTEMU MOSKIEWSKIEGO - NIEJAKIM DMITRIJEM MIEDWIEDIEWEM - BYŁYM PREZYDENTEM RASSIJ
 

 
 
RUSKI CZOŁG (BYĆ MOŻE OBSADZONY PRZEZ NIEDAWNO ZMOBILIZOWANYCH) WJEŻDŻA BEZMYŚLNIE NA WIDOCZNE Z DALEKA MINY PRZECIWCZOŁGOWE (BYĆ MOŻE BOJCY DOSZLI DO WNIOSKU, ŻE LEPSZA JUŻ NAWET ŚMIERĆ, NIŻ SŁUŻBA W ROSYJSKIEJ ARMII)
 

 
 
 MOSKIEWSCY BOJCY PODDAJĄ SIĘ UKRAIŃSKIM ŻOŁNIERZOM POD CHERSONIEM
(TAKA PRZYSZŁOŚĆ CZEKA WSZYSTKICH MOSKALI NA UKRAINIE)
 

 
 
UKRAIŃSCY ŻOŁNIERZE WITAJĄ SIĘ Z RODZINAMI
(PONIŻEJ W WYZWOLONEJ OD MOSKALI WIOSCE) 
 

 
 
 

 
 
NIEUDANA UCIECZKA MOSKIEWSKICH OKUPANTÓW Z WYZWALANEJ UKRAIŃSKIEJ ZIEMI
 

 
 
ATAK UKRAIŃCÓW NA MOST KRYMSKI I ODWETOWE BOMBARDOWANIE PRZEZ MOSKALI UKRAIŃSKICH MIAST
 

 
 
 POWITANIE UKRAIŃSKICH ŻOŁNIERZY 
(Z PUŁKU "KRAKEN")
W WYZWOLONYM KUPJAŃSKU
 

 
 
 WYMIATANIE Z UKRAIŃSKIEJ ZIEMI 
CAŁEGO TEGO RUSKIEGO SYFU MIRU
 
 
 
CDN.
 

niedziela, 25 września 2022

Z UKRAIŃSKIEGO FRONTU... Cz. I

 FILMY, ZDJĘCIA I MEMY

 
 
DZIŚ ZAPRASZAM NA ZABAWNE PODSUMOWANIE OSTATNICH WYDARZEŃ NA FRONCIE WOJNY Z KACAPIĄ, NA PRZYKŁADZIE ZABAWNYCH MEMÓW, ZDJĘĆ I FILMÓW. ZAPRASZAM:
 
 
 

 
 
"Wojna będzie się przeciągała aż do całkowitej klęski Rosji. 
My już przegraliśmy. Reszta to kwestia czasu"
 
Oto komentarz Igora Girkin-Striełkowa (ps. "Wodka") zbzikowanego na punkcie carskiej "białej Rassji" sowieckiego trepa z Donieckiej Republiki Chujowej Ludowej, na temat obecnej sytuacji na froncie rassjisko-ukraińskim
 
 

 
 
A TERAZ, 
TYSIĄCLETNIE DZIEJE RASSJI 
(AUTORSTWA ALEKSANDRA SIEMIONOWA ps. "LAZY SQUARE") PRZEDSTAWIONE W 50 SEKUND NA PRZYKŁADZIE... JEDNEJ KAŁUŻY 
 

 
 
"RATUJMY KOMUNIZM"
TAKIE DEBILIZMY ODCHODZĄ W TYM ZACZADZONYM WÓDĄ, TĘPĄ IDEOLOGIĄ I WSZECHOGARNIAJĄCĄ BEZNADZIEJĄ "RUSKIM MIRZE"
 

 
 
 "I JAK? WYGRYWAMY?
"JAKBY TO POWIEDZIEĆ, DRUGIE MIEJSCE" 😅
 

 
 
"CZEKALIŚMY NA WAS!"
TAK MIESZKAŃCY WYZWALANYCH OD RUSKIEGO SYFU MIRU UKRAIŃSKICH WIOSEK I MIAST WITAJĄ SWOICH ŻOŁNIERZY
 

 
 
WYZWOLONY IZIUM
MOSKALE UCIEKALI Z TAKĄ SZYBKOŚCIĄ, ŻE ZOSTAWILI ARTYLERIĘ I CZOŁGI, ALE I WIELU WŁASNYCH ŻOŁNIERZY (OFICEROWIE UCIEKLI PIERWSI - JAK TO W ROSJI, GDZIE NIE MA ANI POCZUCIA HONORU, ANI GODNOŚCI LUDZKIEJ ANI NAWET SZACUNKU DLA ŻYCIA. ZRESZTĄ RUSKA SZLACHTA NIE WZIĘŁA SIĘ - TAK JAK W POLSCE CZY EUROPIE ZACHODNIEJ Z TRADYCJI RYCERSKIEJ CZYLI HERBOWEJ, TYLKO ZE... SZLACHTOWANIA I CAŁKOWITEGO POSŁUSZEŃSTWA CAROWI. JUŻ CZAADAJEW PISAŁ W XIX WIEKU, ŻE ROSJA TO KRAJ BEZ HISTORII, TRADYCJI, KULTURY I PRZYSZŁOŚCI. INNYMI SŁOWY - CZASY SIĘ ZMIENIAJĄ, A KAŁUŻA ZOSTAJE TA SAMA)
 

 
 
WYZWOLONA BAŁAKLIJA 
MIESZKAŃCY BAŁAKLIJI WITAJĄ 
SWOICH WYZWOLICIELI
 

 

 
 
 UKRAIŃSKA FLAGA ZNÓW ZAŁOPOTAŁA 
W IWANÓWCE
 

 
 
PREZYDENT WOŁODYMYR ZEŁEŃSKI 
WIZYTUJE WYZWOLONE TERENY
 

 
 
 A TERAZ PRAWDZIWA KOMEDIA. MOSKIEWSCY KAMANDIRZY I PAŁKOWNICY UCIEKALI TAK SZYBKO, ŻE DUŻĄ CZĘŚĆ SWOICH ODDZIAŁÓW POZOSTAWILI W OKRĄŻENIU NA PASTWĘ UKRAIŃCÓW. TUTAJ WIDAĆ JAK ZAŁOGA RUSKIEGO CZOŁGU PRÓBUJE PRZEDRZEĆ SIĘ DO SWOICH, DO RASSJI, I... 
TRAFIA W DRZEWO 😂
 

 
 
RUSCY "Z" - ZBRODNIARZE
ODNAJDYWANE ZWŁOKI POMORDOWANYCH MIESZKAŃCÓW WYZWALANYCH MIEJSCOWOŚCI
 

 

 
 
 A NA KONIEC:
TOWARZYSZ MARCHEWKA...
 
 


 
 
I MOJA DYGRESJA W TYM TEMACIE:
 
 
Ostatnio na Ukrainie (8 września) świętowano (i pamiętano) rocznicę wielkiej, zwycięskiej bitwy pod Orszą z 1514 r. w której to hetman wielki litewski (i święty cerkwi prawosławnej) - Konstanty Ostrogski w pył rozbił prawie trzykrotnie liczniejsze siły moskiewskie - Iwana Czeladnina. Niegdyś pamiętano o tym zwycięstwie również na Białorusi, ale obecnie jest to już moskiewska atrapa państwowa, a towarzysz marchewka już od dłuższego czasu pełni rolę przybocznego kundla Putina. Teraz jednak, gdy przyglądam się postępom armii ukraińskiej na froncie charkowskim i widzę panikę i ucieczkę moskiewskich z-brodniarzy, od razu przypomina mi się rok 1920 i paniczna ucieczka "niezwyciężonej Armii Czerwonej" do Moskwy. 
 
 
"TAM UCIEKLI BOLSZEWICY"
 

 
Widać więc, że historia zatoczyła koło, a historia to dobra nauczycielka życia, tylko trzeba umieć uczyć się na jej przykładach i właściwie wyciągać wnioski. Dawna Rzeczpospolita Polsko-Litewsko-Ruska była potęgą nie do przejścia i nie do pobicia, dopóki nie zaczęła być demoralizowana wewnętrznie (przy wybitnym wsparciu dworu moskiewskiego, wiedeńskiego, berlińskiego i... paryskiego). Ale i to nie dawało gwarancji rozbicia Rzeczpospolitej, gdyż nawet Polska osłabiona, z nieistniejącą armią była groźna dla mocarstw zaborczych. Dopiero wspólne działanie Moskwy, Austrii (Świętego Cesarstwa Rzymskiego) i Prus pozwoliło ostatecznie wymazać ów jedyny kraj, dający bezpieczeństwo i gwarantujący niepodległość krajom Międzymorza. Dopiero wspólna praca "trzech czarnych orłów" dała pożądane rezultaty w postaci rozbiorów Rzeczpospolitej. dziś jesteśmy mądrzejsi i potrafimy przewidzieć i przeciwdziałać niszczycielskim tendencjom w polityce międzynarodowej i geopolityce. a te tendencje to... silne Niemcy i silna Rosja, czyli powrót do gorbaczowowskiej koncepcji Eurazji z 1987 r., potwierdzonej przez Putina w Berlinie (2001 r.) i Paryżu (2005 r.). Nie miejmy więc żadnych złudzeń, że celem Niemiec jest zwycięstwo Ukrainy w wojnie z moskiewską kacapią. Celem Berlina (i Paryża) jest zakończenie tego konfliktu w miarę najszybciej (oczywiście kosztem Ukrainy) lub wymiana przywódcy Kremla (np. na takiego opozycjonistę Nawalnego, który niby to siedzi w kolonii karnej - a każdy rozsądny człowiek powinien się domyślić jak wygląda ruska kolonia karna - ale jednocześnie ma możliwość nagrywania filmików na telefon i... umieszczania ich w sieci. Niczym Lech "Bolesław" Wałęsa w ciężkim więzieniu w Arłamowie, zamawiający sobie kolejne butelki alkoholu i specjalnie przygotowywanego jedzenia do swojej celi. Ciekawe prawda?). Wymiana przywódcy byłaby najbardziej korzystną z punktu widzenia Paryża i Berlina, bo można by było "zacząć od zera", czyli resetujemy to co było dotąd, i zaczynamy od nowa z czystą kartą, deklarując wszem i wobec że Nawalny (lub też jakaś jego odmiana) to rosyjski "liberał i demokrata" a tak w ogóle to trzeba go wspierać, bo przyjdą nacjonaliści i znów będzie wojna. Czyli po zmianie wszystkiego w taki sposób, aby... nic nie zostało zmienione (poza wymianą jednego przywódcy Kremla), powrót do polityki "business as usual". Tak więc, gdy Rosjanie nie mają na Zachodzie jakiegoś Hitlera, Scholtza, czy innego sukinsyna, to potulnie siedzą w swoich syberyjskich norach i nie próbują nawet wychylać głowy, z obawy że mogą je stracić.
 
Coś takiego jest nie do zaakceptowania, gdyż jedynym celem krajów Międzymorza zawsze musi być jak największe osłabienie dwóch potencjalnych agresorów i niszczycieli europejskiego porządku, czyli Rosji i Niemiec. Według mnie, najlepszym rozwiązaniem dla całego Świata, Europy i oczywiście samych zainteresowanych krajów byłby powrót do sytuacji sprzed zjednoczenia i sprzed tzw.: "zbierania ziem ruskich", czyli po prostu do rozpadu Niemiec i Rosji na poszczególne landy, prowincje, regiony, przy jednoczesnym powstaniu większego związku politycznego pod sztandarem dawnej Unii Jagiellońskiej. Przyniosłoby to wreszcie upragniony pokój w Europie na dekady (a być może na stulecia). Wiedzą o tym Ukraińcy (wiedza również Białorusini), pamiętając o triumfie spod Orszy, jako symbolu ponownie jednoczącego wszystkich Rzeczpospolitan.   
 
 
 BITWA POD ORSZĄ
(1514)
 

 
 
A OTO ATAMAN PIOTR KONASZEWICZ-SAHAJDACZNY
JEDEN Z NAJWIĘKSZYCH KOZACKICH WODZÓW DAWNEJ RZECZPOSPOLITEJ, UCZESTNIK WYPRAW NA MOSKWĘ z lat 1610-1612 i 1617-1619
 



ZIEMIE WYZWOLONE PRZEZ UKRAIŃCÓW
(KOLOR JASNO-ŻÓŁTY I JASNO-RÓŻOWY)
 
 
 
CDN.