Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LEWACTWO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LEWACTWO. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lipca 2023

FRANCE...!!!

 L'ÉLÉGANCE FRANÇAISE



 Zapraszam na filmową podróż do Francji, która w ciągu ostatnich dni stała się - jak zresztą często w swojej historii - ostoją demokracji, praworządności, wolności słowa, równości braterstwa itd. itp. A tak na poważnie to ponownie widać że galijski kogut obdarty z piór, nabijany jest właśnie na rożen i wkrótce zostanie zjedzony przez ludzi, którzy ponoć mienią się być synami francuskiej ziemi - kilku z nich postaram się dziś pokazać, aby udowodnić jak pięknie się zasymilowali i jak bardzo powielają francuskie ideały: Wolności, Równości i Braterstwa.
Smacznego 🤭


NA POCZĄTEK MAŁE WPROWADZENIE DO TEMATU, CZYLI



ATAK NA BABCIĘ I WNUCZKĘ W BORDEAUX SPRZED TRZECH TYGODNI




KOLEJNY "ZINTEGROWANY" ATAKUJE LUDZI NA PLACU ZABAW W ANNECY










TO NIE TOCZĄCA WOJNĘ UKRAINA. TO FRANCJA PO NIEDAWNYCH ZAMIESZKACH "ZINTEGROWANYCH"




























Warto tutaj podkreślić, że jedna z francuskich kobiet stwierdziła ostatnio na Twitterze (gdy na ulicę wyszli kibice nacjonaliści, czyli najgorszy sort według wszelkiego typu lewaków) że teraz wreszcie dziewczyny będą mogły spokojnie wyjść na ulicę. Ciekawe prawda?!


I to byłoby w zasadzie na tyle. Po siedmiu nocach rozruchów straty są przeogromne, lekko liczone na ponad miliard euro strat. Atakowano też własność drobnych francuskich przedsiębiorców, których firmy zostały napadnięte, spalone lub rozkradzione. Poza tym spalono ponad 6000 samochodów, zaatakowano ponad 100 lokalnych merostw (nie licząc oczywiście strat w budynkach takich jak szkoły, szpitale etc. etc. Samych szkół zniszczono 246 z czego 60 poważnie). W podparyskim Hay-les-Roses "zintegrowani" zaatakowali dom tamtejszego mera - Vincenta Jeanbrun'a, podczas ucieczki ranna została jego żona i jedno z dzieci (natomiast on sam w parę godzin później w jednej z telewizji stwierdził że "miłością pokonamy tę nienawiść", a ponoć był z Ligii Narodowej. Czyli w zasadzie Nihil Novi Sub Sole). Także w podziemnym parkingu w Saint-Denis (gasząc tamtejszy pożar zapruszony przez "zintegrowanych") zmarł na atak serca 24-letni francuski strażak Dorian Damelincourt jest to bodajże jedyna najsmutniejsza wiadomość z całego tego wydarzenia, jakim był bunt przedmieść "zintegrowanych Francuzów" (bo przecież wszyscy oni w większości urodzili się we Francji, prawdopodobnie trzecie pokolenie imigrantów z Afryki, które pięknie się zintegrowało z francuską kulturą, francuskim społeczeństwem i francuskim państwem co widać słychać i coraz bardziej czuć). Powstała też publiczna zrzutka dla rodziny zmarłego strażaka która miała zamknąć się w kwocie 50 000 euro, a obecnie przekroczyła już sumę półtora miliona euro i nadal rośnie (lewacy oczywiście mają ból dupy z tą zbiórką, nazywając ją "faszystowską" - jak zwykle zresztą - i żądając jej wstrzymania, jak na razie bezskutecznie, ale to Francja - kraj prorosyjskich lewaków i prorosyjskich prawaków o mentalności lewicowej, więc wszystko jest możliwe).




Z innych ciekawostek warto odnotować że prezydent Francji Emmanuel makaron Macron w czasie największych rozruchów wybrał się ze swoją babcią do teatru. Szkoda że tak słabo, mogli jeszcze wpaść do kina i przy okazji do ZOO 😉




Ogólnie można podsumować że przyjęcie w postaci zamieszek "zintegrowanych" ponownie się udało. Było mnóstwo zabawy, obrabowano mnóstwo sklepów, rozpalono mnóstwo ognisk - także można powiedzieć że impreza się udała. Władze są zadowolone, lewacy jak zwykle twierdzą że wszystko jest winą francuskiego faszyzmu i brutalności policji, a francuskie społeczeństwo jak spało, tak śpi i prawdopodobnie już się nie obudzi, kończąc jak ten galijski kurak nabity na rożen. W tej sytuacji można im już tylko kibicować, krzycząc jeszcze Vive La France, albo może już Allahu Akbar.




czwartek, 15 września 2022

ZABAWNE SCENY Z POLSKICH FILMÓW - Cz. XXIII

 DZIŚ BARDZIEJ KRINDŻOWO I ŻAŁOŚNIE,

NIŻ ZABAWNIE

 
 Dziś krótko, bo temat, jaki zamierzam poruszyć, nie nadaje się na zbyt długi opis. A mam na myśli nowy film (komedię?) z udziałem Borysa Szyca w jednej z głównych ról, pt.: "Kryptonim Polska". Filmu nie oglądałem w kinie więc nie zamierzam przeprowadzać tutaj jego recenzji, a jedynie napisać kilka słów o tym, co ja o tym myślę. Film oczywiście opowiada o jakimś zauroczeniu chłopaka należącego do jakiejś (komiczno-żałosnej) organizacji narodowo-radykalnej i dziewczyny, będącej klasyczną lewaczką (takiej typowej Juleczki?!). Nie o tym jednak, tylko o konwencji w jakiej ów film został pokazany. Ja oczywiście nie muszę tutaj powtarzać się i specjalnie deklarować iż nigdy nie byłem i nigdy nie będą narodowcem, gdyż jak patrzę na ludzi pokroju pana Jabłonowskiego/Olszańskiego to dosłownie mam odruch wymiotny i zastanawiam się - co to właściwie jest (ok. Jabłonowski nie jest klasycznym narodowcem, a jedynie takowego udaje aby wzbudzać popularność, choć niestety to jego umiłowanie Moskwy, ruskiego miru i całego tego wschodniego gówna - wydaje się być prawdziwe i naturalne). Rozumiem też, że wśród narodowców kierunki wyznaczone przez tzw.: "dmowszczyznę" są swoistą kanoniczną Biblią (zawsze zresztą miałem alergię na wszelkiego typu nacjonalistyczne treści). Ale mimo wszystko wśród narodowców nie ma przecież idiotów (? - a przynajmniej nie ma ich tam wielu). Zresztą są różne nacjonalizmy w zależności od kraju, regionu, kontynentu, kultury, tradycji czy historii i nie ma jednego, wspólnego mianownika, którym można by określić narodowca. Są więc różne nacjonalizmy, lepsze i gorsze (najgorszy z możliwych jest nacjonalizm niemiecki, gdyż zawsze łączy się z nienawiścią rasową; równie zły jest nacjonalizm rosyjski). Nacjonalizm polski nigdy nie był rasistowski (to znaczy... był... w formie retorycznej, ale na tym koniec. Tym bardziej że jeszcze w Dwudziestoleciu Międzywojennym najwięksi antyżydowscy krzykacze byli najbardziej zaprzyjaźnieni z żydowskimi kupcami czy przedsiębiorcami. Były takie przypadki wśród polskich narodowców - wcale nie rzadkie - że na wiecach mówiono jedno, a prywatnie postępowano zupełnie inaczej. Zresztą podczas Wojny i niemieckiej okupacji Polski, w domach narodowców ukrywało się wielu Żydów. Taki był ten polski nacjonalizm - jakże koślawy w porównaniu do rasistowsko-szowinistyczno-zbrodniczego nacjonalizmu niemieckiego).
 
I mówię to, jako osoba, która postrzega nacjonalistów za "krzykaczy" (niekiedy niebezpiecznych - bowiem warto przyjrzeć się tamu, co Dmowski robił w lipcu 1920 r. i jak licząc na upadek Polski pod bolszewickim najazdem, szykował się do oderwania Wielkopolski, aby móc tam uczynić z siebie swoistego zbawcę narodu". Zbawcę? Gdyby Piłsudski nie skopał tyłka bolszewikom pod Warszawą i nad Niemnem, to Dmowski mógłby co najwyżej pierwszym pociągiem uciekać do Francji - i to w najlepszym przypadku). Za ludzi w dużej mierze nienadających się do geopolitycznych rozgrywek, rozumianych w kategoriach większych niż zarząd "małym, piastowskim państewkiem". Mimo to, nawet oni nie zasłużyli, aby pokazywać ich w taki sposób, w jaki zostali przedstawieni w tym filmie. Owszem, to jest komedia, ale jakoś dziwnie temat związany z ideą narodową zawsze robiony jest "na jedno kopyto", tak, jakby ludzie, którzy decydują o grantach przyznawanych na kolejne filmy, tkwili mentalnie w epoce PRL-u (a być może nawet stalinizmu). Zresztą nie ma się czemu dziwić, skoro wiele do powiedzenia w Polskiej Akademii Filmowej stoją ludzie pokroju Agnieszki Holland (czy też jej córki). Ci ludzie żyją w świecie swoich własnych fobii, własnych propagandowych kalk, które zostały im albo wbite do głowy, albo też sami ukształtowali sobie taki obraz polskich (i nie tylko polskich, bo dla tych ludzi nacjonalizm jest tylko jeden i zawsze jest z gruntu ZŁY!). Nacjonalizm to nie moja bajka, ale komunizm, komunistyczne myślenie i lewackie kalki przykładane do wszystkich, którzy nie są jednakowo-myślący, którzy nie podzielają lewicowo-lyberalnej wizji świata ("lyberalnej" bowiem z prawdziwym liberalizmem te lewackie wypociny mają niewiele, albo zgoła nic wspólnego) to dla mnie większe zagrożenie dla Wolności, Godności i Podmiotowości każdego człowieka, niż jakiekolwiek nacjonalistyczne hasła. I to toporne, uporczywe zestawianie Hitlera z nacjonalizmem, konserwatyzmem czy ogólnie rzecz ujmując - "prawicowością", jest po prostu żałosne. Hitler nigdy nie był żadnym konserwatystą, nie był żadnym prawicowcem, ani też (co wielu może zdziwić) nie był nawet nacjonalistą (co oczywiście nie znaczy, że w NSDAP takowych szowinistyczno-wielkoniemieckich nacjonalistów nie było, wręcz przeciwnie). Hitler był rasistą, marksistą, ksenofobem i człowiekiem chorym z urojenia (a przede wszystkim bandytą) żyjącym w świecie stworzonych przez siebie mitów i zaklęć.
 
Ale, dla ludzi pokroju pani Agnieszki Holland to nie ma żadnego znaczenia. Ona też (jak zapewne większość członków Polskiej Akademii Filmowej) żyje w oparach swoich własnych mitów i zaklęć, które stały kalką, przez jaką postrzega świat. Dowodem tego jest fakt, iż filmy o Żołnierzach Wyklętych nie mogły doczekać się wsparcia ze strony PAF, a takie chałtury jak "Ida", "Pokot" czy "Pokłosie" - jak najbardziej, a poza tym uznane zostały za "wybitne osiągnięcia polskiej sztuki filmowej". To też pokazuje, w jakim kraju my wciąż żyjemy. Niemcy od 1949 r. budowali kraj opierając się na kadrach byłych nazistów (bo innych elit Niemcy wówczas nie mieli, szczególnie jak 99 % niemieckiego społeczeństwa zgodnie wołało - wyciągając przed siebie prawą dłoń: "Deutschland, Deutschland über alles"), tak samo my, po 1989 r. budowaliśmy "nową Polskę" w oparciu o dawne kadry komunistyczne lub postkomunistyczne (jedne i drugie ściśle ze sobą powiązane), bo po prostu innych nie było, gdyż albo zostały zmarginalizowane, albo wysiedlone, albo wymordowane, albo też same musiały opuścić kraj. Pozostali jedynie ci, którzy albo nie mogli stąd uciec (po 1945 r.) albo też naiwnie wierzyli w sprawiedliwość dziejową i w to "żeby widzieć, padając w ataku, Polskę wolną i czystą jak łza" Kończyli potem z przestrzelonymi czaszkami, po nieprawdopodobnie brutalnych mękach, jakie zgotowali im ludzie o mentalności Hitlera, Stalina i... pani Holland.
 
 


 
 
To tyle, co miałem do powiedzenia na temat mentalności ludzi, każącej im tworzyć takie badziewia. Mimo to - nieco na przekór - umieściłem ten film w "Zabawnych Scenach..." tylko dlatego, że w zwiastunie jest kilka humorystycznych scen (jest to jednak śmiech przez łzy, wiedząc w jakim celu i z jakim nastawieniem zostało to nagrane). Film jednak już wydaje się być żałosny (o czym świadczą komentarze pod jego zwiastunem), ale - w przeciwieństwie jednak do serialu Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy - które są nie tylko filmowym badziewiem, ale wręcz swoistym nieporozumieniem - film: "Kryptonim Polska" mimo wszystko może mieć sporą oglądalność, a to choćby dlatego, że ludzie po pierwsze będą chcieli się pośmiać, a po drugie na własne oczy zobaczyć jak przeciwnicy wszelkich stereotypów spod znaku sierpa i młota (a dziś tęczowej flagi), sami nie potrafią wyzwolić się od swoich własnych, toksycznych stereotypów.
 
 
 
A OTO ZWIASTUN FILMU:  
"KRYPTONIM POLSKA"
 
 
 
0:22 - "BĘDĄ DZIEWCZYNY?... BO W ZESZŁYM ROKU TO BYŁY"
"NIE BĘDZIE DZIEWCZYN BO SĄ CHORE I NIE ODBIERAJĄ TELEFONU"
 
0:32 - "MÓWIŁEM CI, ŻE WRÓCĄ (W DOMYŚLE: NIEMCY)
"NIE, NIE - POLSKA WALCZĄCA" 😏
 
0:55 - "BÓG BYŁ BIAŁY"
"BYŁ? A MOŻE BYŁA?"
"JAK? NIEMOŻLIWE! WTEDY NIE ZAPŁODNIŁBY MARII, TYLKO JÓZEFA" 😂
 
2:00 - "SZAMPAN SIĘ SKOŃCZYŁ"
"JA PÓJDĘ"
NIE! JAK MOŻNA ZAPOMNIEĆ ZAŁOŻYĆ MAJTKI?!"
 
2:10 - "BĘDZIE SZACUN NA DZIELNI"
"NIE MÓW TYCH MURZYŃSKICH GADEK, MÓWMY RACZEJ: "KU CHWALE NA KWARTALE" 😊 
 

 
 
I DRUGI FRAGMENT:
 
 
0:00 - "MOIM ZDANIEM NIE ŻYJE"
 "NIE WIEM, MORDO!"
"MARIUSZ BĘDZIE WIEDZIAŁ - MARIUSZ! HITLER ŻYJE?" 😂
"H...J WIE, NIE WIADOMO"
"ALE URODZINY MOŻNA MU WYPRAWIĆ"
 
 
 

niedziela, 26 grudnia 2021

ZDROWIA, WOLNOŚCI I NORMALNOŚCI

 ŻYCZMY SOBIE W TE ŚWIĘTA 

PRZEDE WSZYSTKIM NORMALNOŚCI!

 
 

 
 
 Święta już powoli zbliżają się ku końcowi, a ponieważ ja jeszcze nie zdążyłem złożyć Czytelnikom tego bloga bożonarodzeniowych życzeń, zatem teraz właśnie naprawiam ten błąd. Jednocześnie chciałbym zabrać krótką chwilkę, aby zadumać się nad "szaleństwem" czasów w jakich przyszło nam żyć. Dlaczego szaleństwem i czemu słowo to wziąłem w cudzysłów? A choćby dlatego, że jeszcze trzy, cztery lat temu nikt by nie uwierzył, że oto ludzie zostaną zamienieni w zwierzęta, że będą zmuszeni publicznie nosić kagańce, że będzie się ich zamykać w boksach domach i wypuszczać po wypełnieniu pewnych odgórnie narzuconych nakazów, że ludzie podzielą się na wzajemnie zwalczające się obozy, że będą tresowani, a poprzez tresurę adekwatnie nagradzani lub karani. To wszystko jeszcze trzy lata temu wydawałoby się jako coś nieprawdopodobnego, jako chory sen wariata. A jednak przyzwyczajamy się i do obostrzeń sanitarystycznych i do prikazów antykulturowych i również do nowej religii, jaką obecnie staje się ekologizm (plus genderyzm i feminizm - bo to w dzisiejszych czasach występuje ze sobą w pakiecie. Po prostu nie można być ekologistą, nie "wspierając" osób lgbt, nie można wyznawać wiary w feminizm jednocześnie odrzucając genderyzm. Oczywiście można próbować tego ze sobą nie łączyć, ale wtedy skończy się smutno, choćby tak jak znane feministki: Martina Navratilova czy szczególnie J. K. Rowling).
 
Czytając wiadomości o świecie, o kolejnych lockdownach wprowadzanych w Austrii czy Australii, we Francji czy kraju który jeszcze do niedawna nazywano Stanami Zjednoczonymi Ameryki (a dziś to już pewnie jakiś bidenowy genderland z flagą lgbt wiszącą na równi flagi USA przy ambasadzie w Warszawie) to zastanawiam się do jak wielkich doszło zmian kulturowych na przestrzeni tych ostatnich dwudziestu lat. Jak my wszyscy (głównie ludzie tzw.: Zachodu, ale w naszej części Europy powszechne ogłupianie również idzie pełną parą) daliśmy się zniewolić, jak daliśmy się podporządkować w imię świętego spokoju. Weźmy choćby taką Amerykę z 2001 - nie mówiąc już o Ameryce z roku 1991 czy lat 80-tych - i porównajmy np. filmy, jakie wówczas kręcono, a jakie kręci się obecnie. Jaki był przekaz Ameryki lat 80-tych i 90-tych? Prosty i zrozumiały: Jesteśmy silni, jesteśmy najlepsi, dobiliśmy III Rzeszę, skopaliśmy tyłki komuchom w Korei i w Wietnamie (wojna w Wietnamie była do wygrania, niestety, amerykański establishment polityczny nie miał zamiaru tej wojny wygrać, chodziło tylko o to, aby ją jak najdłużej ciągnąć by zainicjowało i przyspieszyło to zmiany kulturowe w USA) i doprowadziliśmy do rozpadu Związku Sowieckiego, dziś zaś Ameryka ma twarz Antify, BLM, Bidena po zmianie pampersa (śmiejącego się żałośnie do Putina) oraz zabawnej jak skrzecząca wrona Kamali Harris. Ja sam wychowałem się na filmach z udziałem Sylwestra Stallone, Jean-Claude'a Van Damme'a, Arnolda Schwarzeneggera czy nawet Steven'a Seagala, na "Drużynie A", gdzie "Buźka" (grany przez Dirka Benedicta) ganiał jeszcze za spódniczkami, a nie próbował sam je nosić, czy też na "Bonanzie". A jak wyglądały społeczeństwa Francji czy Wielkiej Brytanii jeszcze na początku lat 90-tych, w porównaniu z tym, co mamy obecnie? Zresztą po co szukać daleko, wystarczy spojrzeć na nasz własny kraj, na nasze społeczeństwo i porównać to dzisiejsze, z tym z ostatnich lat PRL-u, aby zauważyć że i u nas zmiany kulturowe zostały przyspieszone.
 
 

 
Aby to ze sobą porównać, wystarczy po prostu stwierdzić - z czasach komuny mieliśmy władzę ateistyczną (a jednocześnie bardzo pruderyjną), ale naród był katolicki, dlatego też komuniści mogli robić sobie co chcieli (zamykać kościoły, zabraniać budowy nowych, organizować państwowe czyli ateistyczne "kontrprocesje", zamykać księży w więzieniach itd.), ale musieli respektować zastaną rzeczywistość, a rzeczywistość była taka, że Kościół był obecny w życiu Polaków i to do tego stopnia, że nawet wielu partyjnych kacyków incognito chrzciło własne dzieci (Jaruzelski - zbrodniarz epoki stalinowskiej służący w Informacji Wojskowej przez której kazamaty przetoczyło się tysiące Polaków, w tym Żołnierzy Niezłomnych, a potem dyktator lat 80-tych odpowiedzialny m.in. za antysemicką czystkę w wojsku w 1968 r. za najazd na Czechosłowację również w tym samym roku i za wprowadzenie Stanu Wojennego w grudniu 1981 r. - również on przed swą śmiercią w 2014 r. wyspowiadał się przed księdzem. Po co, skoro przez całe swoje życie walczył z Kościołem Chrystusowym? Czyżby się bał? A czego, skoro w światopoglądzie materialistycznym coś tak zabobonnego jak Bóg czy świat pozamaterialny nie istnieją. Czego więc się obawiał? Ciężaru własnych zbrodni i tego, że życie się skończyło i nie ma doprawdy z czego być dumnym, a pozostał cały ciężar wstydu i niepokoju? Spowiedzią i przyjęciem komunii świętej starał się więc w jakiś sposób usprawiedliwić swoje czyny w ostatnich chwilach swego życia.
 
 
Dziś społeczeństwo coraz częściej się laicyzuje (i także ja sam piszę te słowa nie jako wybitnie praktykujący katolik, gdyż nie jest, ale nie zmienia to faktu że mam ogromny szacunek do instytucji Kościoła, jako jednego z filarów cywilizacyjnego rozwoju Europy, podobnie jak do greckiej filozofii i prawa rzymskiego. Mądrość - Sprawiedliwość - Miłość, to właśnie na tych trzech filarach budowana była Europa i jeśli wyjmiemy z tego monolitu jakikolwiek element, cała konstrukcja musi się zawalić, gdyż nie można dziś wyobrazić sobie Europy bez antycznej cywilizacji greckiej i bez spuścizny republikańskiego oraz cesarskiego Rzymu. Ale tak naprawdę to Europa nie istnieje, gdy oderwiemy ją od Chrześcijaństwa, jako najsilniejszego budulca w całej tej konstrukcji. Wyobraźmy sobie dziś Europę bez chrześcijaństwa, co nam zostaje? Pytanie to pozostawię bez odpowiedzi). Oczywiście Kościół ma wiele za uszami i na przestrzeni wieków namnożyło się w tej instytucji bardzo wiele zła, ale należy należy pamiętać o dwóch rzeczach - po pierwsze, Kościół tworzą ludzie i jest on taki, jaki kierunek oni mu nadadzą (w czasach Borgiów albo w epoce średniowiecznej pornokracji Kościół wcale nie był lepszy), a człowiek jest sumą sprzeczności, nieustanną batalią wody z ogniem. Po drugie zaś - Kościół jest dziełem Chrystusa. Chrystusa który nie był imigrantem lub członkiem społeczności lgbt jak twierdzi współczesna neomarksistowska debilo-inteligencja, ale istotą, która przyjęła ludzkie ciało, po to tylko, aby wyprowadzić ludzkość na wyższy poziom duchowego rozwoju. Wielu wierzy że Jezus Chrystus był "Synem Bożym", niech tak będzie, gdyż Jego królestwo z pewnością nie pochodziło z tego świata. Dlatego też nie wierzę aby Skała, na której Chrystus wzniósł Kościół, mógł przez ludzką słabość tak łatwo ulec skruszeniu. Kościół Chrystusowy może co prawda osłabnąć - i zapewne jeszcze osłabnie - ale nie może zostać zniszczony. Nie może, gdyż zawsze znajdzie się taki Jaruzelski, który przed swą śmiercią zapragnie właśnie tędy zbliżyć się do Królestwa Niebieskiego.
 
Przepraszam za ów niespójny przydługawy wywód bożonarodzeniowy, ale to zapewne jeszcze wpływ owych świąt i dodam na koniec że prawdziwa siła ludzkości tkwi przede wszystkim w biernym oporze. Tak samo jak w czasach komunizmu, gdzie władza swoje a lud swoje, tak i teraz, w epoce postępującego nowego feudalizmu i sprowadzania nas do roli współczesnych niewolników - siła wszystkiego tkwi w trzymaniu się razem i w biernym oporze, w biernym oporze i w śmiechu, który niewątpliwie jest najgorszy dla rządzących, gdyż nie sposób go zdławić, spacyfikować i rozbić. Do tego bierny opór stosowany przez miliony niczym nie wyróżniających się zwykłych ludzi, to koszmar dla globalistów, propandemików faszerujących nas nowymi lekami i szczepionkami i wszystkich tych zamordystycznych, antykulturowych neomarksistów, których celem jest stworzenie nowego obozu koncentracyjnego o nazwie Ziemia i zarządzanie nim jako współcześni feudałowie, których chore wizję Nowego Wspaniałego Świata mają odebrać nam owe Trzy Filary naszej cywilizacyjnej egzystencji. Chrystus niegdyś rzekł Piotrowi: "Ty jesteś Piotr, czyli Skała, a na tej Skale zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne nie przemogą go" (Mat. 16,13-19). Tak naprawdę to nie Piotr był ową Skałą, ową Skałą jesteśmy my wszyscy, ludzie wolni, którzy aby ocalić naszą wolność i nasze życie i przekazać je kolejnym pokoleniom, musimy w nienormalnym świecie elit stworzyć naszą własną normalność mas, nie izolować się od ludzi, a wręcz przeciwnie wzajemnie wspierać, gdyż nasza siła leży w ich słabości, a ich słabością jest strach przed tym, że projektowany od dekad Nowy Wspaniały Świat ludzkiej niedoli może nie powstać, gdyż stworzenie przez nas własnej normalności, bierny opór oraz świadomość naszej wewnętrznej siły (owej Skały) to nieprawdopodobna broń, przed którą oni realnie są bezbronni. Dlatego też ja, w te święta życzę wszystkim czytelnikom tego bloga (i wszystkim ludziom w ogóle):



ZDROWIA, WOLNOŚCI, 
NORMALNOŚCI I WYTRWAŁOŚCI!
 
 
 
"BÓG SIĘ RODZI - MOC TRUCHLEJE"
 
 
 
 

 

czwartek, 23 grudnia 2021

JULKI Z TWITTERA

 CZYLI O RÓWNOLEGŁYM ŚWIECIE

PEŁNYM FANTAZJI I ZABOBONÓW

 
 
 
 
 Dziś krótko, ponieważ sprawy zawodowe zajęły mi więcej czasu niż przypuszczałem (a poza tym zbliżają się święta Bożego Narodzenia i należy moją Panią nieco odciążyć z obowiązkami domowymi, tym bardziej, że jeśli chodzi o przygotowywanie niektórych potraw to ja tutaj jestem prawdziwym mistrzem - nie chwaląc się oczywiście). Otóż, odnalazłem na Facebooku ciekawą stronę o której istnieniu wcześniej nie wiedziałem, choć oczywiście ten tok myślenia był mi znany, a mianowicie chodzi o stronę Julka z Twittera, pokazujący w sposób niezwykle prosty - to rozumowania współczesnych "dzieci-kwiatów", czyli takich żyjątek, które do końca nie wiedzą po co żyją? jaka jest rzeczywistość dokoła nas? ile jest płci? czy płeć w ogóle istnieje? dlaczego Bóg zawsze jest mężczyzną? itd. itp. Jest to przyznam się szczerze ciekawe miejsce - ten cały świat sennych marzeń Juleczek i Oskarków - których wiedza o ekonomi, biologii, historii i kilku innych dziedzinach wiedzy, jest na poziomie kilkuletniego dziecka (a przecież to w większości są studenci, od których wymagałoby się już pewnej dojrzałości). Ci młodzi ludzie (choć w tym przypadku adekwatniejsze byłoby określenie "osobo-człowiek", a może... "zwierzo-człowiek"? 😉) w swej nieograniczonej naiwności pytają się np.: "Dlaczego nie można dodrukować więcej pieniędzy, aby biedni ludzie też żyli jak pączki w maśle?". Przypomnę że to są studenci, czyli osoby wykształcone, a ja przyznam się szczerze bałbym się powierzyć im jakąkolwiek prostą pracę (choćby sprzątanie domu lub garażu) bo bałbym się żeby sobie przy tym czegoś nie zrobili. Ci ludzie mają się za przyszłą elitę (niektórzy tak właśnie o sobie piszą), dlatego też należałoby zapytać - elitę czego? Nie chcę tu się zbytnio wyzłośliwiać, dlatego też od razu przejdę do rzeczy i zaprezentuję kilka wybranych przeze mnie screenów z Twittera i Facebooka, które odnalazłem na owej stronie, a Czytelnikom pozostawiam kwestię oceny owych "mądrości".
 
 
PS: Jeśli tacy ludzie mają się stać przyszłą elitą, to sądzę za już za jakieś pięćdziesiąt lat, ludzkość cofnęłaby się do poziomu małp człekokształtnych, które patykiem wydłubują mrówki z mrowiska (bo przecież jedzenie mięsa jest wielką zbrodnią, gdyż przy tym gwałcone są krowy, kury i koguty 😂 jak twierdzi pani europosłanka Sylwia Spurek, natomiast jedzenie trawy, lub robaków jest jak najbardziej cool).   
 
 

"Z MLEKIEM NIE JEST JAK Z MOCZEM - 
NIE DAJE SIĘ BEZ PRZYCZYNY"
(to dobre - muszę zapamiętać 😅)
 
 


 
 
JULKI - JULECZKI, 
OSKARKI - OSKARECZKI
CZYLI CO KOMU W GŁOWIE SIEDZI?
 
 
 
JULKA PISZE - "NIE PRZEŻYŁABYM, GDYBY MÓJ CHŁOPAK BYŁ HETERO"

SPOKOJNIE, SPOKOJNIE, ZNAJDŹ SOBIE CHŁOPAKA O SKŁONNOŚCIACH HOMOSEKSUALNYCH, A POTEM... ZMIEŃ PŁEĆ I DOKONAJ ABORCJI 😄
 
 

 
 
 JULKA PISZE - "PO CO KOMU PŁEĆ?"

A PO CO KOMU MÓZG? NIE WIDAĆ, GO, NIE MOŻNA SIĘ PODRAPAĆ - SZCZEGÓLNIE JAK WYSKAKUJĄ NA NIM JAKIEŚ WYPRYSKI

(NIEŚMIERTELNY TEKST TADZIA NORKA DO KAROLA KRAWCZYKA Z "MIODOWYCH LAT" - "KAROL POWINIEN SIĘ LECZYĆ, JEMU NA MÓZGU WYSKAKUJĄ JAKIEŚ WYPRYSKI, TO GO SWĘDZI, A NIE MOŻE SIĘ PODRAPAĆ, BO NIE MA W CO" 😅)
 
 

 

 
 
TO POZOSTAWIĘ BEZ KOMENTARZA, CHOĆ EWIDENTNIE UWIDACZNIA SIĘ TUTAJ JAKAŚ UKRYTA ZAZDROŚĆ O PENISA
 
 

 
 
TUTAJ PRAWDZIWA PEREŁKA
 
JULKI NIE MAJĄ WPŁYWU NA TO, JAK WYGLĄDAJĄ - BO IM SIĘ NIC NIE CHCE I TRZEBA JE KOCHAĆ ZA TO CO MAJĄ W ŚRODKU, ALE SAME CHCIAŁBY CHŁOPAKA Z SZEŚCIOPAKIEM NA BRZUCHU

(SWOJĄ DROGĄ CO TEŻ TAM W ŚRODKU MOŻE BYĆ - MÓZG ZAMIENIONY W MAŚLANKĘ, CIAŁO W BAJADERKĘ A Z TWARZY... PODOBNE SĄ ZUPEŁNIE DO NIKOGO 😉)
 
 

 



 
 
JULKA PISZE - "NIENAWIDZĘ KAPITALIZMU, PATRIARCHATU, MĘŻCZYZN, SPOŁECZEŃSTWA, POLITYKÓW, POLICJI, COVIDA, SZKOŁY" I PYTA - "NIE MOŻNA PO PROSTU WYDRUKOWAĆ WIĘCEJ PIENIĘDZY BY ROZWIĄZAĆ PROBLEMY BIEDNYCH LUDZI"
 
A NA KOŃCU CREME DE LA CREME, JULKA DODAJE - "NIENAWIDZĘ GŁUPICH LUDZI" 😂
 
 
 
 
 
TO TEŻ ŚWIETNE! 😋
 
 

 
 
 OSKAREK STUDIUJĄCY MEDYCYNĘ, ALE WCIĄŻ ŻYJĄCY W BAŃCE Z MCHU I PAPROCI

MĘŻCZYŹNI MIESIĄCZKUJĄ CZY NIE MIESIĄCZKUJĄ?

(NIE WIADOMO - TRZEBA PEWNIE SKOŃCZYĆ WYŻSZE STUDIA MEDYCZNE ABY ODPOWIEDZIEĆ NA TO PYTANIE 😵 POZA TYM TAK TUTAJ TĘCZOWO I "CZERWONO" ŻE AŻ MNIE OŚLEPIA. SWOJĄ DROGĄ SYMBOL ZACIŚNIĘTEJ PIĘŚCI PRZYPISUJE SIĘ HISZPAŃSKIEJ MARKSISTCE - DOLORES IBARRURI, KTÓRA STWIERDZIŁA KIEDYŚ ŻE ŻOŁNIERZE FRANCO "NIE PRZEJDĄ" - "NO PASARAN". ALE ONI PRZECHODZILI I Z UŚMIECHEM NA USTACH MÓWILI: "HEMOS PASADO" - "PRZESZLIŚMY!" MÓWIĘ O TYM NIE ŻEBY USPRAWIEDLIWIAĆ REŻIM FRANCISCO FRANCO, ALE BY DODAĆ: "PRECZ Z KOMUNĄ, TERAZ I ZAWSZE!!!")
 
 

 
 
JULKA PISZE ŻE KOBIETA MUSI MIEĆ PRAWO DO WŁASNEGO ZDANIA, PO CZYM DODAJE ŻE JAK KOBIETA MA PRAWICOWE POGLĄDY (JA WOLĘ OKREŚLENIE PATRIOTYCZNE) TO JEST NIE DO ZAAKCEPTOWANIA. KOBIETA MUSI WSPIERAĆ FEMINIZM, LGBT, GENDER, EKOLOGIZM I OCZYWIŚCIE MUZUŁMAŃSKICH "KSIĄŻĄT ORIENTU", A JAK WSPIERA WŁASNY KRAJ, RODZINĘ I NIEDAŃ BOŻE SWEGO MĘŻA - TO JEST ZDRAJCZYNIĄ Z KTÓRĄ TRZEBA WALCZYĆ. PODOBNIE TWIERDZIŁA IKONA FEMINIZMU - SIMONE de BEAUVOIR, KTÓRA BEZDYSKUSYJNIE ORZEKAŁA, ŻE KOBIETA NIE MOŻE MIEĆ PRAWA DO WYBORU (CZY ZOSTAĆ W DOMU I ZAJĄĆ SIĘ RODZINĄ, CZY TEŻ PODJĄĆ PRACĘ ZAROBKOWĄ) GDYŻ JEŚLI KOBIECIE POZOSTAWI SIĘ TAKI WYBÓR - TO W OGROMNEJ WIĘKSZOŚCI KOBIETY WYBIORĄ OPCJĘ PIERWSZĄ, DLATEGO - JAK TWIERDZIŁA de BEAUVOIR - KOBIETY NALEŻY ZMUSIĆ DO PRACY I CIĄGŁEJ KONFRONTACJI Z MĘŻCZYZNAMI, NAWET JEŚLI JEST TO WBREW ICH NATURZE (BOWIEM KOBIETY WOLĄ MĘŻCZYZN KOCHAĆ, NIŻ Z NIMI KONKUROWAĆ). TAKA TO FEMINISTYCZNA "WOLNOŚĆ" CZEKA KOBIETY W WYKONANIU ZARÓWNO ZAWODOWYCH MARKSISTEK, JAK I WSPÓŁCZESNYCH JULEK Z TWITTERA.
 
 (JA OSOBIŚCIE ZNAM MNÓSTWO KOBIET, KTÓRE ODNAJDUJĄ PRAWDZIWE SWE POWOŁANIE WŁAŚNIE W GRONIE RODZINNYM, ALE NIE JESTEM I NIGDY NIE BYŁEM PRZECIWNIKIEM PRACY ZAROBKOWEJ KOBIET. SZANUJĘ PRAWO KAŻDEGO CZŁOWIEKA DO WYBORU JEGO ŻYCIOWEJ DROGI, ALE PROBLEM W TYM, ŻE W IDEOLOGII FEMINAZISTEK WOLNOŚĆ JUŻ NIE ISTNIEJE).
 
 

 
 
JA TYLKO DODAM ŻE NAJWIĘKSZYM WROGIEM KOBIETY JEST DRUGA KOBIETA I JEST TO PRAWDA STARA JAK ŚWIAT
 
 

 
 
JULKA PISZE - "GDYBY TYLKO LUDZIE PRZEJRZELI NA OCZY I SKUPILI SIĘ NA GENIALNYM KOMUNIZMIE - WTEDY DOPIERO POLSKA ZACZĘŁABY SIĘ ROZWIJAĆ"
 
MYŚMY SIĘ JUŻ SKUPIALI NA "GENIALNYM KOMUNIZMIE", ALE KOMUNIZM NIE JEST PRZYSTOSOWANY DO LUDZKIEJ NATURY. JEDNAK SKORO WSZYSTKIEMU WINIEN JEST "CZYNNIK LUDZKI" - JAK MAWIAŁ PEWIEN MŁODY MARKSISTA NA JEDNYM Z LEWIACKICH MARSZY - TO ZAWSZE KOŃCZY SIĘ TAK SAMO - CZYNNIK LUDZKI DO WYMIANY
 
 
 
 

 
 
JULKA PISZE - "DUŻO KRAJÓW W AFRYCE NIE MA DOSTĘPU DO CZYSTEJ WODY, DLATEGO JA SPECJALNIE BRUDZĘ SOBIE WODĘ ABY SIĘ Z NIMI SOLIDARYZOWAĆ... JEŚLI PIJESZ CZYSTĄ WODĘ TO JESTEŚ RASISTĄ"
 
JA UWAŻAM NAWET, ŻE W RAMACH SOLIDARNOŚCI Z AFRYKĄ WSZYSTKIE JULKI I OSKARKI POWINNY PIĆ BEZPOŚREDNIO Z KAŁUŻY. W KOŃCU SOLIDARNOŚĆ WYMAGA POŚWIĘCEŃ A CELEM LUDZKOŚCI JEST OSIĄGNĄĆ WRESZCIE POZIOM ROZWOJU ZWIERZĄT
 
 
 
 

 
 
 BIALI SĄ OPRESORAMI, "KOLOROWI" TO OFIARY, ALE TAK NAPRAWDĘ RASY TO SPOŁECZNY KONSTRUKT, PODOBNIE JAK PŁEĆ - WIĘC O CO CHODZI Z TYM PODZIAŁEM NA UCIŚNIONYCH CZARNOSKÓRYCH I OPRESYJNYCH BIAŁYCH?
 
 

 
 
JULKA MÓWI - "JEZUS BYŁ CZARNOSKÓRYM MARKSISTĄ LGBT", "SZWENDAJĄCYM" SIĘ W MĘSKIM GRONIE!?

(ZALECIŁBYM  MNIEJ SERIALI Z NETFLIXA A WIĘCEJ KSIĄŻEK, ZE SZCZEGÓLNYM UWZGLĘDNIENIEM PISMA ŚWIĘTEGO)
 
 

 
TE I RESZTA CIEKAWYCH SPOSTRZEŻEŃ MŁODYCH MARKSISTÓW ZE STRZEŻONYCH OSIEDLI KTÓRZY NIGDY NIE ZHAŃBILI SIĘ ŻADNĄ PRACĄ - ZNALEŹĆ MOŻNA NA STRONIE JULKA Z TWITTERA NA FACEBOOKU 
 
 
 
 
 

czwartek, 11 listopada 2021

INWAZJA 2021

POLSKA OBROŃCĄ EUROPY

 
  

 
 
 A więc wojna! Tak należałoby powiedzieć - odnosząc się do słów, wypowiedzianych przez lektora z dnia 1 września, pamiętnego roku 1939. Tak, to jest wojna, jawna agresja kilku państw na nasz kraj - i nie ma co ukrywać, że jest dobrze i że nic wielkiego jeszcze się nie stało. Otóż stało się! Stało się, ponieważ Polska jest zawalidrogą i przeszkodą dla tych, którzy by chcieli urządzić sobie tutaj rzeczywistość po swojemu i na własnych zasadach - tylko niestety wszędzie są ci cholerni Polacy (tak jak kiedyś na Śląsk przyjechała pewna stara Niemka, której rodzina w wyniku przegranej przez III Rzeszę wojny światowej, musiała opuścić te tereny - a tak naprawdę uciekać przed zbliżającą się Armią Czerwoną, gdyż ci Niemcy, którym się to nie udało, jak na przykład we Wrocławiu - masowo popełniali samobójstwa, aby tylko nie dostać się w ręce Sowietów. Rodzice podawali dzieciom trucizny, strzelano sobie w głowy, lub wyskakiwano z okien. Nie było dnia, aby idąc ulicą nie widzieć trupów samobójców, lub tych, którzy zostali uznani za wrogów Rzeszy i zamordowani przez nazistowskie komanda, działające w mieście. Tak więc owa Niemka, która przyjechała tu, będąc już starszą osobą, dziwiła się bardzo, gdyż niczego nie mogła rozpoznać i w swym niedowierzaniu lub głupocie pytała siebie samą: "Jak mam cokolwiek znaleźć, wszystko tu jest po polsku" 😄). Polska przeszkadza - zawsze przeszkadzała, a przynajmniej od czasu, gdy nie udał się projekt rewolucji bolszewickiej w całej Europie, którą to zaprowadzić (nad Sprewę, Sekwanę, Tyber a być może również i nad Tamizę) miała "niezwyciężona" Armia Czerwona w roku 1920. Okazało się jednak, że to się wówczas nie udało i pomimo wszystkich kłód rzucanym nam wówczas pod nogi przez tzw.: Zachód (głównie Wielką Brytanię, ale również inne kraje kontynentu, choć Francja jakkolwiek starała się nam wówczas dopomóc, ale nie było to wsparcie odczuwalne i jedynie Węgry przysłały pomoc realną w postaci amunicji, której tak bardzo wówczas brakowało). Ale "rewolucja europejska", która miała zostać przyniesiona na sowieckich bagnetach, zdechła wówczas w gorącym, sierpniowym słońcu.

Potem zaś, gdy Hitler dorwał się do władzy w Niemczech, Marszałek Piłsudski dążył do jego obalenia poprzez atak prewencyjny na remilitaryzujące się i wyznające szowinistyczną ideologię Niemcy - ale ani Francja, ani Belgia nie zdecydowały się wówczas na krótką, zwycięską wojnę, w celu ocalenia pokoju i bezpieczeństwa w Europie. A przecież było jasne, że Hitler dąży do wojny i że jest potrzebny Stalinowi do jej wywołania po to tylko, aby zmęczona konfliktem Europa stała się następnie łatwym łupem "wyzwolicieli ze Wschodu". Taki ktoś jak Hitler był dla Stalina niewątpliwym dobrodziejstwem, ułatwiającym kolejny import rewolucji na Zachód. Ale nie, nikt z Zachodu nie chciał krótkiej wojny w 1933 r., tak więc wojna przyszła sześć lat później i trwała kolejne prawie sześć lat, czyniąc z Europy totalnie zniszczony kontynent. Gdyby bowiem wyeliminowano Hitlera w 1933 r. Stalin nie miałby ani możliwości, ani okazji aby uderzyć (choć cały czas powiększał swoje siły zbrojne) i rewolucja powoli obumarłaby w Rosji. Hitler był więc bramą do Europy dla Stalina (w ogóle to Stalin powinien postawić w Moskwie, na Placu Czerwonym wielki pomnik Hitlerowi z podpisem: "Największemu zbawcy komunizmu"), gdyż umożliwił eksport komunizmu na Zachód. Stalinowi co prawda nie udało się w 1945 r. podbić całej Europy, gdyż na Zachodzie był już wojska amerykańskie (choć w 1940 i 1941 r. liczył bardzo że to mu się uda), które jednak posuwały się do przodu tempem ślimaczym i gdyby nie oddziały gen. Pattona, myślę że Amerykanie nie zdecydowaliby się wejść do Niemiec i poprzestaliby na granicy nad Renem), ale i tak Stalin odniósł największy sukces w historii Rosji, zajmując całą Europę Środkową, nad którą nigdy wcześniej nie panował żaden car (nic więc dziwnego, że gdy sowieccy marszałkowie składali Stalinowi hołdy, mówiąc że sowiecka Rosja poprzez zdobycie Niemiec odniosła największe zwycięstwo w swych dziejach, ten przerwał im i rzekł: "Towarzysze, naszą największą zdobyczą jest - Polska"). I rzeczywiście, największym sukcesem komunizmu było wówczas zdobycie Polski - tej zawalidrogi, od wieków przeszkadzającej w niemieckiej ekspansji na Wschód i moskiewskim dążeniu do narzucenia Europie kontroli.




Jednocześnie w tym samym czasie Zachód został zalany ofensywą marksizmu (anty)kulturowego (wywodzącego się pierwotnie ze szkoły frankfurckiej, założonej we Frankfurcie nad Menem w 1923 r. po klęsce bolszewików w 1920 r.). Ci ludzie debatowali nad tym, dlaczego rewolucja się nie udała i dlaczego robotnicy oraz chłopi nie poparli "proletariackiej" Armii Czerwonej - mającej przecież przynieść im "wyzwolenie" (przede wszystkim było to wyzwolenie od własności, od wolności, a także od życia). Jak to możliwe, że ci biedni, uciśnieni ludzie nie wsparli swych "wyzwolicieli"? To pytanie nurtowało badaczy szkoły frankfurckiej, bo nie mieściło im się w głowie, że mogli oni wspierać swoich "ciemiężców" przeciwko "wyzwolicielom". Ostatecznie - po wielu sporach, kłótniach i rozłamach doszli do wniosku, że problemem jest sama kultura, która uniemożliwia chłopu czy robotnikowi utożsamienie się z własnym interesem. Jak bowiem chłop, który co niedziela chodzi do kościoła, ma przyjąć komunistyczne idee, wśród których było odrzucenie wszystkiego co stare - starego światopoglądu, starej wiary, wolności, własności i oczywiście wszelkiej nadziei. Człowiek formatowany przez dawną cywilizację - która dla komunistów była (i jest do dziś) złem wcielonym - musi przecież odrzucić propozycje komunistów, gdyż są one dla niego po prostu niezrozumiałe. Owszem, chciałby on przejąć ziemie bogaczy - ale dla siebie, na własność. Chciałby lepiej żyć - ale po to, aby dorównać tym, którzy żyją równie dobrze. Celem takiego człowieka nie była bowiem krwawa rewolucja, która niosłaby śmierć i zniszczenie w imię utopii "równości", bowiem jest to po prostu sprzeczne z... ludzką naturą (człowiek po prostu pragnie posiadać cokolwiek na własność, a jeśli to wszystko jest "wspólne", to znaczy że tak naprawdę jest niczyje i można to zabrać dla siebie). Nie da się człowieka sformatować w taki sposób, aby myślał kategoriami, które są dla niego naturalnie obce. To można zrobić tylko i wyłącznie w jeden sposób - zmuszając innych aby postępowali tak, jak się będzie od nich wymagać, a to znów oznacza, że musi zostać wprowadzony totalitarny system kontroli społecznej, z wszechwładną policją polityczną, która będzie ścigać wszystkich "nieprawomyślnych". Musi również powstać system wzajemnej kontroli (z obowiązkiem donoszenia do władz na sąsiadów, znajomych czy członków rodziny), tak, aby jeden bał się drugiego i sam się cenzurował (przede wszystkim wykorzystywano do tego procederu dzieci. W Związku Sowieckim "bohaterem ludu" stał się 14-letni chłopiec Pawlik Morozow, który podsłuchał jak jego rodzice wypowiadają kilka negatywnych zdań na temat braku żywności w ZSRS i doniósł o tym w szkole. Rodzice zostali aresztowani i skazani na śmierć, a Morozowa uczyniono przykład dla wszystkich dzieci i młodzieży. Ostatecznie został on zamordowany wkrótce potem, z rąk swego dziadka, który nie mógł mu darować, że uczynił coś tak odrażającego. Ale to jest właśnie przykład tego, w jaki sposób można wykorzystywać naiwne i bezbronne jednostki - przede wszystkim dzieci, które są najbardziej podatne na pranie mózgu). 

To jest właśnie ten "komunistyczny raj" o którym mówią i piszą agitatorzy począwszy od XIX wieku, aż po dzień dzisiejszy. Całkowita kontrola, uległość wobec władzy (która np. rozdaje pieniądze w formie zasiłków i jak będziesz "niegrzeczny" to pieniędzy nie dostaniesz, a gdy ktoś jest całkowicie uzależniony od tych pieniędzy, to staje się niewolnikiem, gdyż jeśli istnieje dylemat, czy nakarmić siebie i swoje dzieci, czy też wypowiedzieć parę krytycznych słów o władzy - to? to realnie nie ma żadnego wyboru, bo wszyscy musimy jakoś przeżyć. Więc co zrobi taka osoba - położy oczywiście uszy po sobie i będzie posłuszna i sama się będzie cenzurować aby tylko rząd łaskawie dał jej jakieś niewielkie pieniądze na przeżycie, lub też po prostu na zwykłą wegetację). Ludzie zapomnieli już bowiem że to praca i oszczędności czynią nas naprawdę wolnymi, zaś zasiłki oraz długi to prostu współczesna niewola i to niewola na krótkiej smyczy. O tym, jak bardzo cały Zachód jest uzależniony od pomocy z zewnątrz (gównie z Chin) pokazała głupia sprawa z maseczkami, których nigdzie nie było na początku pandemii Covid-19 i które trzeba je było sprowadzać właśnie z Chin - bo tam tylko je produkowano (wchodziły w to jeszcze kwestie certyfikacji). To tylko pokazuje w jak czarnej dupie jest dziś cały tzw.: "świat Zachodu", który zapomniał już co to znaczy praca i wolność. Co zrobić bowiem z młodzieżą, która coraz bardziej przypomina zombie - myśląc tylko o tym, jak zostać znanym you-tuberem, influencerem, tik-tok-erem lub innym... zerem (swoją drogą któż wie, że popularny serwis Tik-Tok - na którym propaguje się ideologię gender, lgbt i cały ten femi-bolszewicki szajs - jest dziełem Chińczyków? A któż wie, że w Chinach jest on zakazany? Ciekawe dlaczego, prawda?). To jest trucizna, która czyni z naszych dzieci chodzące trupy z obłędem w oczach, z furią i pianą na ustach oraz wrażliwością płatka śniegu. Czy taki człowiek będzie kiedykolwiek zdolny do efektywnej i przynoszącej pożytek (również innym ludziom) - pracy? Pytanie czysto retoryczne. A jak jest w Chinach? O czym myśli chińska młodzież i kim pragnęłaby zostać w przyszłości? Według sondarzu, przeprowadzonego w Chinach i USA wśród młodzieży, to chińscy nastolatkowie pragną w przyszłości pracować jako: architekci, naukowcy, inżynierowie, lekarze etc. etc. Widać różnicę? Warto więc odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego treści które propaguje się w innych krajach, w Chinach (i Rosji) są zakazane? Pisałem już o tym, na przykładzie filmu promującego służbę wojskową w Chinach, Rosji i USA.

Ale dzieci w świecie Zachodu mają jeszcze do wyboru inne "religie", jak choćby: 1) ekologizm - który nie ma nic wspólnego z realnym dbaniem o przyrodę, 2) humanitarianizm - który nie ma nic wspólnego z pomocą osobom realnie dotkniętym nieszczęściem i potrzebującym pomocy, 3) ideologia równościowa - mająca niszczyć jakiekolwiek różnice i wszystkich nas sformatować tak, aby zmusić do myślenia i zachowywania się w określony sposób - jeden dla wszystkich (tak jak cywilizacja ula),  oraz oczywiście 4) sanitaryzm - czyli odbieranie praw i wolności obywatelskich w ramach "wspólnej walki z pandemią". I to jest ta współczesna "wiara", którą promuje się wśród młodzieży, gdyż to właśnie młodzież jest najważniejszą bronią dla marksistów (Hitler też powiadał że najbardziej lubi: "psy i dzieci"). Młody człowiek jest bowiem bezbronny, nie ma jeszcze ukształtowanego światopoglądu, nie ma większego doświadczenia życiowego, więc... można mu wmówić praktycznie WSZYSTKO! A gdy jeszcze obuduje się to kwestiami "ratowania planety" lub "wsparcia dla biednych uchodźców" - to mamy tłumy odpowiednio ukształtowanych zombie, którzy w jakiś sposób realnie pragną pomóc, a że nie mają ani wiedzy, ani doświadczenia, ani często rozumu aby uświadomić sobie że są tylko "mięsem armatnim" dla tych, którzy pragną z nas wszystkich uczynić niewolników - to wówczas spadają na nas owe "dobrodziejstwa", czyli: zamachy, gwałty, morderstwa, wzrost cen energii, paliwa, gazu etc. etc.. A kto według tych nowych pseudo-religii jest największym wrogiem całego świata? Oczywiście człowiek, czyli my wszyscy, my, których bezwzględnie należy podporządkować władzy (założyć mu obrożę na szyję np. w postaci restrykcji sanitarnych, zakazać przemieszczania się, noszenia kagańców maseczek na twarzy itd.), a nawet fizycznie eksterminować (poprzez masową aborcję, promocję związków homoseksualnych, śmieciowego jedzenia jak również szczepionek - przy czym od razu zaznaczam, ja nie jestem i nigdy nie byłem antyszczepionkowcem, choć jednocześnie nie zaszczepiłem się i nie zaszczepię, dopóty, dopóki nie uznam że dany preparat jest rzeczywiście bezpieczny, a firma go produkująca weźmie na siebie pełną odpowiedzialność za wszelkie możliwe powikłania poszczepienne).




Ale wracając do Polski. Dziś, podobnie jak przed stu laty (i wielokrotnie wcześniej) stajemy w obronie Europy i tego, co jeszcze pozostało z europejskiej cywilizacji, podobnie jak to było we wrześniu 1939 r. Bronimy nie tylko swoich własnych granic (tak, jak to było w 1920 r.), ale również granic Unii Europejskiej, czyli wszystkich państw Wspólnoty. Bronimy granic, wiedząc dobrze, że ci migranci wcale nie chcą się dostać i osiedlić w Polsce, ale pragną pójść na Zachód, szczególnie zaś do Niemiec. A tych migrantów przybywa. W Turcji jest ponad dwa miliony ludzi, chcących dziś dostać się do Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, a część z nich trafia właśnie na Białoruś lotami czarterowymi i potem przewożona zostaje przez rosyjskie oraz białoruskie służby nad polską granicę. Polska uniemożliwia im pójście dalej, jednak w tym momencie powstaje pytanie - co my za to dostajemy, jak się nam dziękuje? Otóż za ochronę granic Unii Europejskiej i państw należących do tej Wspólnoty, dostajemy... atak z Zachodu. Tak, atakuje się nas zarówno ze Wschodu jak i z Zachodu. Polska bowiem przeszkadza kilku państwom ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec - które za pomocą Unii Europejskiej - pragną (oczywiście w innej już formie) odbudować IV Rzeszę. Atakuje się Polskę za tzw. "praworządność" (sądy w Polsce są w dużej mierze bastionem postkomunizmu i wylęgarnią antypolonizmu), za "dławienie wolności słowa" (tyle wolności słowa co jest w Polsce, to nie ma nawet w USA - które zawsze dbały o pełny pluralizm i to nawet wówczas, gdy główne media praktycznie opanowane są przez ideologię marksistowską. U nas w mainstreamie funkcjonują nawet zajadłe antypolskie jaczejki). Teraz zaś ostatnio w amerykańskim Kongresie odbył się jakiś sabat nad Polską, gdzie ci wszyscy śmieszni politycy dyskutowali nad "łamaniem praworządności". Zabawnie to brzmi w ustach administracji, która obecnie przejęła władzę w USA po sfałszowanych wyborach w roku 2020, a prezydent tego kraju jest już tak zniedołężniały, że cieszy się, jak tylko ktoś "podetrze mu pupę" i zmieni pieluchę. Już nawet nie powiem, że do priorytetów obecnej administracji należy forsowanie ideologii gender, ekologizmu i sanitaryzmu kosztem zdrowia i życia własnych własnych żołnierzy i obywateli - których zostawia się na śmierć w obcym kraju. I tacy ludzie chcą nam mówić jak mamy postępować? Ja rozumiem, że przez dekady rządzący Polską obóz lewicowo (komunistyczno) liberalny godził się na wszelkie antypolskie działania, za przysłowiowe "poklepanie po plecach". Rozkradano nam kraj w sposób nieprawdopodobny i partycypowały w tym takie państwa, jak Niemcy, USA, , Wielka Brytania a nawet Holandia i wiele innych. W zamian daje się nam jakieś ochłapy z budżetu Unii Europejskiej, do którego Polska też przecież wpłaca własne pieniądze i już wkrótce (za kilkanaście miesięcy) staniemy się płatnikiem netto (będziemy więcej wpłacać niż dostawać), poza tym z każdego euro, które trafia do Polski jakieś 86 centów... wraca do Niemiec -  a jeszcze każe się nam dziękować i być posłusznym oraz uległym wobec "światłych" polityków Zachodu.

Polsce uniemożliwia się normalny rozwój (nie bez przyczyny Jeffrey Sachs stwierdził w 1989 r. że: "Polska musi być kontrolowana, gdyż jeśli pozwolimy Polsce na swobodny rozwój gospodarczy, to za kilka lat stanie się ona dla nas poważnym konkurentem" - użył nawet sformułowania "druga Japonia", którą później podłapał nasz Lech "Bolesław" Wałęsa). Nasze położenie, nasza liczebność, nasza pracowitość, nasza historia i nasz upór - windują nas ku potędze, dlatego też Polska musi mieć swoich "opiekunów", którzy już się postarają, abyśmy za bardzo nie wzrośli w siłę. Obecny atak też jest tego przykładem, gdyż pokazuje jak na dłoni, że zbyt szybki i zbyt silny rozwój gospodarczy Polski jest zagrożeniem zarówno dla Berlina, jak i dla Moskwy. Zawsze zresztą tak było i zawsze będzie, gdyż geopolityka wymusza na nas to, abyśmy ponownie stali się imperium, lub też... przestali istnieć. Ttrzecia droga jest jedynie nietrwałym stanem przejściowym. Stoimy więc przed wielkim, dziejowym przełomem, na drodze, na której będzie jeszcze wiele przeszkód, dlatego też tak ważne jest jutrzejsze Święto Niepodległości i Marsz, który przez te wszystkie lata realnie stał się już wizytówką Warszawy i całej Polski - Marsz Niepodległości 2021 r., na który serdecznie wszystkich zapraszam. Dziś bowiem, gdy przypuszcza się na nas nieustanny atak, ważne jest odniesienie się do tych postaw, które zawsze dawały nam wielkość, a nie do tych - które nas umniejszały i sprowadzały do błota (bo i "piątą kolumnę" w kraju też mamy dość liczną niestety). Kontynuujmy te wzniosłe, piękne, szlachetne postawy naszych przodków - obrońców Europy w 1619, w 1683, oraz oczywiście w 1920 roku. Plujmy na tę skorupę, wśród której nie brakowało zdrady i kołtuństwa i jak mówił nasz narodowy wieszcz Adam Mickiewicz: "Stąpmy do głębi", do tej "Duszy Polskiej", ponownie "Zbudźmy Króla Ducha" i pozwólmy znów wzlecieć wysoko Białemu Orłu. Bowiem o Polskę trzeba nam walczyć każdego dnia, bez przerwy. 
 



 
 
CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!

(1914, 1920, 1939, 1944, 1944-1963, 2021)







NIECH ŻYJE NAJJAŚNIEJSZA
RZECZPOSPOLITA POLSKA!
 
 



 


piątek, 15 października 2021

ZLEWACZENIE!

 KRÓTKI KOMENTARZ NA PODSTAWIE

REKLAMY POBORU DO WOJSKA

 
 
 
 
 Przyznać się muszę, że początkowo nie wierzyłem w to, co widziałem, oglądając reklamy poboru do armii trzech największych państw świata - Chin, Rosji i USA. O ile bowiem dwa wcześniejsze filmy nie budzą większego zdziwienia, o tyle Amerykanie zaprezentowali ewentualnym kandydatom do służby wojskowej w US Army... bajeczkę! I nawet nie chodzi o to, że jest to rysunkowa bajka zrobiona po najmniejszej linii oporu, ale o jej treść, gdyż owa reklama jest skierowana z pewnością nie do mężczyzn (i całe szczęście, bowiem po obejrzeniu tego krótkiego filmiku reklamowego, ostatnie co przyszłoby mi do głowy, to wstąpić do takiej armii). Warto obejrzeć te reklamy i zastanowić się co (w przypadku Amerykanów) poszło nie tak? Już pomijając fakt, iż film jest skierowany bezpośrednio do kobiet (jeszcze nie widziałem żeby kobiety kiedykolwiek w historii wygrały jakąkolwiek wojnę, ale może jestem zwykłym seksistą, więc z pewnością to moja wina że ni w ząb nie rozumiem całej tej femino-bolszewii 😕) , ale ten film jest przede wszystkim skierowany do homoseksualistów, a raczej do... lesbijek - bo to lesbijki są jego głównymi bohaterami (a raczej córka lesbijek, czyli "cudowne dziecko dwóch pedałów" - jak o Ryszardzie Szurkowskim rzekł kiedyś na wizji Bohdan Tomaszewski).

I może w tym wszystkim też nie byłoby niczego złego (w końcu jedną z najlepszych armii świata, był tzw.: "Święty Tebański Zastęp" złożony w 100 % z homoseksualistów, który wsławił się chociażby w bitwach pod Tegyrą - 375 r. p.n.e., Leuktrami - 371 r. p.n.e., podczas wyzwalania Messeni z rąk Spartan w 369 r. p.n.e. i w bitwie pod Mantineją - 362 r. p.n.e. Ostatecznie został rozbity przez Macedończyków Filipa II i jego syna Aleksandra Macedońskiego w bitwie pod Cheroneją w 338 r. p.n.e.), ale znów tematyka nie jest skierowana do mężczyzn, lecz do kobiet. Były oczywiście w historii pewne zbrojne formacje "amazonek", ale bez przesady. To bowiem, co zostało pokazane w tej krótkiej bajeczce, to kolejna odsłona femino-bolszewizmu zatruwającego umysły milionów Amerykanów (a szczególnie Amerykanek - które naprawdę myślą, że są same w stanie przenosić góry). Rzeczywistość jednak weryfikuje taką propagandę w sposób niezwykle prosty - wystarczy bowiem że choćby przez tydzień nie było prądu, gazu, ciepłej wody, internetu - co wówczas zrobiłyby te wszystkie feministki, które lubią się lansować na tak silne i niezależne (silne i niezależne w męskim świecie, który [m.in.] dla nich stworzyli i który [m.in.] dla nich utrzymują swą pracą właśnie mężczyźni). Świat, w którym doszłoby do upadku cywilizacji (choćby nawet przez tydzień) i powszechnej anarchii, byłby światem w którym żadna kobieta nie ostałaby się bez pomocy jakiegoś mężczyzny. Bowiem świat pozbawiony ram cywilizacyjnych (i kulturowych), jest światem drapieżników, światem siły, odporności i męstwa - a w tych akurat kategoriach kobiety w żaden sposób nie są w stanie sprostać mężczyznom, choćby nie wiem jak by się starały (najsilniejsza kobieta zawsze będzie porównywana zaledwie do zwykłego faceta).
 
 

 
Podobnie jest w kwestii edukacji. Dziś feministki głoszą z radością, że na uczelniach studiuje znacznie więcej kobiet, niż mężczyzn (statystycznie jakieś 65 a nawet 70 % kobiet). Wszystko ok., ale nikt nie mówi skąd to się bierze. A tak w ogóle to dziś wykształcenie nie zawsze idzie w parze z dobrą pracą i zarobkami - a tutaj cały czas dominują mężczyźni, gdyż kobiety z reguły wybierają takie zawody, które są gorzej płatne. A mimo to feministki są niezwykle dumne z faktu z dominacji kobiet na uczelniach wyższych i żadna nawet nie zastanowi się że ten proces tak naprawdę łatwo odwrócić, tylko trzeba zmienić politykę. Dziś bowiem uniwersytety i wszelkie inne uczelnie wyższe są totalnie sfeminizowane. Dla kobiet organizowane są specjalne kursy (np. akcja: "dziewczyny na politechniki" czy inne temu podobne). Z reguły uczelnie organizują albo kursy dla wszystkich (mężczyzn i kobiet) albo jedynie dla kobiet, faceci zaś są traktowani tam jak zło konieczne. A teraz zastanówmy się, gdyby wrócić do modelu edukacji jeszcze z XIX wieku, lub z pierwszych dziesięcioleci wieku XX - jestem więcej niż pewien że te statystyki uległyby natychmiastowej zmianie na korzyść mężczyzn. Gdyby przywrócić taki męskie zasady, jak konkurencyjność (zarówno w nauce jak i w sporcie), odpowiedzialność, pielęgnowanie typowo męskich wzorców braterstwa i wierności (wyznawanym zasadom, ojczyźnie, rodzinie) to nie ma siły, aby dość znaczny procent kobiet się nie wykruszył. Dlaczego? Dlatego że kobiety inaczej myślą i nie przepadają za takimi wyżej wymienionymi cnotami, nie odnajdują się w tym, nie czują tego, one są nastawione raczej na koncyliację a nie konfrontację i to by spowodowało znaczną zmianę w owych rankingach względem płci.
 
Bowiem kobiety nie są stworzone do walki i konkurencji (jak to próbują na nich wymusić feministki i wszelkiego typu macherzy od public relation, dla których target żeński stanowi bardzo pożądaną i liczną grupę klientów i pracowników). Najważniejszym celem i zadaniem kobiety jest przecież macierzyństwo i w tym potrafią się one doskonale sprawdzać, ale wszechobecna propaganda femino-bolszewicka sprawia, że zaczynają uważać (wbrew swej naturze) za normalne takie kwestie jak np. aborcja, jak poświęcenie urodzenia i wychowania dzieci na rzecz kariery (i piesków, kotków oraz innych nieludzkich zwierząt, jak mawia pani europosłanka Sylwia Spurek 😵). Kobieta może się realizować w wielu dziedzinach życia, ale podstawą zawsze będzie macierzyństwo i opieka nad dziećmi, a nie walka i konfrontacja. Przeto amerykański spot reklamowy (mający namawiać młodych ludzi do wstępowania do armii) jest czysto ideologiczny, prostacki (adresowany bardziej do dzieci niż dorosłych), wynaturzony (skupiony na mniejszościach seksualnych jakby to miało jakiekolwiek znaczenie) i po prostu głupi.  
Jest to bowiem zwykła kpina nie tylko ze zdrowego rozsądku, ale i z poczucia patriotyzmu oraz chluby bycia Amerykaninem i w porównaniu z tym, co zaprezentowały Chiny oraz Rosja - amerykańska reklama jest policzkiem wymierzonym amerykańskim żołnierzom, weteranom i tym wszystkim, którzy w przeszłości walczyli o wolność i niepodległość Stanów Zjednoczonych Ameryki. Przy takiej armii (złożonej z kobiet i homoseksualistów) Chiny i Rosja przejadą po Was jak walec i nawet tego nie zauważą. Ale to już pytanie do samych Amerykanów, jak długo pozwolą opluwać swoją historię i swoje dziedzictwo, poddając się tępej ideologii?
 
 




A OTO WSPOMNIANE FILMIKI REKLAMOWE NAMAWIAJĄCE DO WSTĘPOWANIA DO ARMII:
CHIN - ROSJI I USA


CZY TYLKO MNIE WYDAJE SIĘ, ŻE JEDEN Z TYCH SPOTÓW 
ZUPEŁNIE NIE PASUJE DO CAŁEJ RESZTY?