Mali chłopcy zawsze chcą być żołnierzami,Indianami,
policjantami, strażakami albo prezydentami - rosną, starzeją się, bywają żołnierzami, Indianami, strażakami, policjantami, prezydentami. Miewają już swoje komże, psy i okręty - a jednak tak naprawdę chcą jedynie być kimś innym i zadręczają się tym do śmierci.
Nieszczęśliwy kto nie jest takim małym chłopcem, dorosłym małym chłopcem, który gdzieś w zakamarku duszy hołubi wielkie marzenie, tęsknotę za czymś innym, odległym, lepszym...
Dziś krótkie, zabawne filmiki na temat ostatnich wydarzeń społeczno-obyczajowo sportowych (🤔) w naszym kraju, a mianowicie "zatrzymanie" złodzieja aut przez policję w Bolkowie - przy czym słowo "zatrzymanie" musi być w cudzysłowie, jako że tak nieudolnej próby ujęcia złodzieja nie widziałem od czterech lat, czyli od czasu gdy pewna kobieta próbowała uciec swoim samochodem ze stacji benzynowej w Rymaniu (sławne: "Strzelaj w opony, strzelaj w opony, człowieku" i "tylko nie strzel w instrybutor, w instrybutor żebyś nie strzelił" 🤭). W Bolkowie było "lepiej", bo nieudolność tamtejszej policji doprowadziła do tego, że jeden z nich strzelił drugiemu w stopę (normalnie to by się tam pozabijali podczas próby ujęcia jednego złodzieja zamkniętego w swoim aucie i próbującego wyjechać stamtąd - wiem że to nie jest śmieszne, ale jednak mnie to śmieszy 😂). Profeska pełną gębą. Ja tylko się zastanawiam czy ci policjanci w ogóle przeszli jakiekolwiek kursy i szkolenia, bo przecież na chłopski rozum można było zapobiec temu wszystkiemu, wystarczyło tylko podjechać bezpośrednio policyjnym autem w taki sposób, aby tamten nie miał manewru wycofania, a następnie wybicie okna z prawej czy nawet z lewej strony i po prostu wyciągnięcie gościa na zewnątrz. A to co oni pokazali to było żałosne, to jest gorzej niż dzieci bawiące się w wojnę w piaskownicy
To jedno, a drugie to oczywiście gównoburza związana z rezygnacją z wystąpień w kadrze narodowej Roberta Lewandowskiego, który obraził się na odebranie mu opaski kapitana przez trenera Rafała Probierza. Na początku tylko dodam że Probierz jako trener kadry narodowej nie pasuje mi i uważam że nigdy nie powinien on pełnić tej funkcji. Z drugiej jednak strony Robert Lewandowski to jest zwykły gwiazdorek, któremu się w dużej mierze w "pupie" poprzewracało. Kilkanaście lat już jest kapitanem drużyny narodowej jakoś nie widać specjalnych sukcesów, w klubach (czy to w Bayernie czy teraz w FC Barcelona) jakoś potrafi strzelać gole, a w kadrze narodowej nie umie, zapomina. No cóż, swoje już zarobił, także może teraz gwiazdorzyć. I niestety na dziś dzień tyle, postaram się więcej napisać w dniu jutrzejszym.
NA POCZĄTKU TROCHĘ HISTORII z 2021 CZYLI "STRZELAJ W OPONY", "INSTRYBUTOR" i "WSPARCIE, WSPARCIE WZYWAJ!"
TO WYDARZENIE STAŁO SIĘ PRAWDZIWYM MEMEM I NAWET POWSTAŁA Z TEJ OKAZJI PIOSENKA
TO WYDARZENIE ZNALAZŁO TEŻ SWÓJ ODDŹWIĘK W "BLOK EKIPIE" 🤭 😉
Obecna kampania prezydencka coraz bardziej przypomina tę z roku 2015, z tym że ta jest jakby bardziej memiczna i zabawna. Rafał Trzaskowski doprawdy nie ma łatwego spacerku, a przecież tak właśnie miało być. Wybory miały być tylko formalnością, gdyż Rafałek (podobnie jak w 2015 r. Bronisław "bul" Komorowski) miał w sondażach tak gigantyczne poparcie, że w zasadzie wybory były już niepotrzebne, no co najwyżej stały się formalnością, utwierdzającą lud w mądrości etapu elit. A tu się okazało że wajchę znowu ktoś przestawił, że Rafałkowi te wybory nie pójdą tak gładko, jak początkowo je sobie wyobrażał. Stąd pojawia się zdenerwowanie, które powoli, acz konsekwentnie zamienia się w przerażenie (a to właśnie widzimy na twarzy, w gestach i w ruchach pana Trzaskowskiego). Nie dziwmy się bowiem że tak jest. Te wybory to zarówno dla Nawrockiego jak i dla Trzaskowskiego są wybory ostatnie, nie będzie już drugiej szansy w przypadku klęski któregoś z nich. Szczególnie w przypadku Trzaskowskiego nie będzie trzeciego razu, gdyż po dwóch klęskach (pierwsze w wyborach prezydenckich 2020 r.) nikt nie zdecyduje się wystawić go ponownie. Dlatego pan Trzaskowski wygląda na człowieka totalnie wykończonego i to zarówno fizycznie, jak i psychicznie (sam fakt że nie może się obejść bez pomocy pani psycholog po debatach, pokazuje z jak "cienką fajką" mamy do czynienia. Wyobrażacie sobie Kochani, że po rozmowie np. z Donaldem Trumpem Trzaskowski nagle biegnie do pani psycholog z płaczem po radę i pomoc? 🤭 Przecież to jest żałosne). Zresztą przerażony jest nie tylko sam Trzaskowski, również jego mentor polityczny Donald Tusk, czego dał dowód w ostatnim wywiadzie w Polsat News u Bogdana Rymanowskiego. Oj, wewnętrzne sondaże muszą być bardzo, bardzo złe dla pana "bążura".
Ale podczas tych wyborów stało się jeszcze coś dziwnego, czego nie było nigdy wcześniej, a mianowicie ujawnili się dwaj bohaterowie, którzy jasno i otwarcie deklarują przekaz: "Byle nie Trzaskowski!" Jednym z nich jest znany nam wszystkim z młodości bohater... Zorro z Tarnowa:
Oczywiście policja reżimu Donalda Tuska natychmiast podjęła czynności, mające za zadanie zatrzymać owego Zorro i... rozpoczął się pościg. Policja w całym kraju ścigała jednego człowieka - mężczyznę w czarnym kapeluszu (a jak wiadomo z filmów Barei, czarny czy czerwony kapelusz jest znakiem rozpoznawczym i ktoś, kto go nosi zawsze jest podejrzany 🤭) na czarnym koniu... który im uciekł 😭😂. Przez jakiś czas trwał pościg (ponoć prowadził go sierżant Garcia), niestety zakończony porażką policji i Zorro znów triumfuje (jeżeli to nie jest memiczne, to już nie wiem co nim może być 🥳)
Teraz zaś objawił się nam kolejny bohater, a raczej superbohater. Spiderman z Gliwic! 🤭 I również z hasłem "Byle nie Trzaskowski!"
Tak więc kampania ta zamienia się w jeden wielki mem i to mem skierowany przeciwko zarówno Rafałowi Trzaskowskiemu, jak i całemu rządowi "koalicji 13 grudnia" Donalda Tuska. A ja tylko przypomnę że dla polityka nie ma nic gorszego niż śmieszność, możesz być sukinsynem, ale jeżeli staniesz się śmieszny, to jest twój polityczny koniec. Tak więc "koalicjo 13 grudnia" i premierze Donaldzie Tusk, do boju, gońcie Zorro, łapcie Spidermana, dalej, kto jak nie wy?! 🤭
1:00 - "Powiem ci Romek że nigdy tak nie miałam, będę cię polecała koleżankom"
"Super, się polecam" 🥳
2:00 - "Ewa powiedz mi że to nie jest prawda, że to nie jest prawda to, co ja tutaj widzę!"
"Tylko, nie wiem co akurat widzisz?" 🤭
"Co on robi w naszym łóżku, Co wy tutaj robicie?"
"No, a ty?" 😂 "Co tutaj Krzysiek robisz? To tak wyglądają twoje delegacje?" 🤣
"Pociąg mi uciekł!"
"Ale co, wystraszył się na twój widok?"
"Spóźniłem się!"
"To czemu zwalasz na pociąg? Ja nie wiem, może zaraz wszyscy będziemy winni oprócz ciebie? Może ty do mnie masz jeszcze jakiś żal? 😂 (...) A może do Romana?"
"Też mam!"
"Kurde, ja byłem punktualnie!" 😉
"Krzysiek zastanów się nad sobą, powiedziałeś że jedziesz do Gdańska bo handlujesz płetwami, to jedź, a nie nagle rezygnujesz. I co, wracasz i dezorganizujesz to, co zorganizowane" 🤭
"Wracasz i w jakim ty ją w świetle stawiasz?" 😂
"Przecież nie było mnie 25 minut"
"I postawiłeś mnie w złym świetle w ciągu 15 minut".☺️ Człowieku, co ty myślisz że jak ty wyjeżdżasz tutaj życie zamiera?" 🙆
4:25 - "Ewa, ty jesteś z Romanem w łóżku!"
"A ty byś wolał żebym z obcym była? Co ty chcesz ze mnie dziwkę zrobić? 😭
4:45 - "Krzysztof ty się trochę uspokój, ogarnij się, pohamuj emocje, bo ja rozumiem jesteś poddenerwowany - pociąg ci uciekł, ale się nie drzyj na Ewę przecież to nie ona jest zawiadowcą" 😄
5:25 - "Nie wierzę już go bronisz, już się zwąchaliście? Chłopy pany! A na początku było tylko: "żeby się tylko Krzysiek nie dowiedział, Ewa, żeby się Krzysiek nie dowiedział!"
"A to ja jestem z Romanem w łóżku?"
"Proszę, bierz go sobie. Będzie ci jęczał w łóżku: "tylko nie mów Ewie..."
"NARWANA KOBIETA"
"Mówi się że kobieta jest słabsza i delikatniejsza od mężczyzny"
"Bo tak jest!"
"Czyli w razie czego będziesz nas bronił?"
"Oczywiście ale... Unikajmy "w razie czego"
0:50 - "Ale frajerzy, Ja pierdzielę!" 🤭
"Ciszej, bo nas usłyszą"
"Takie mają tępe ryje, nawet się nie zorientują że o nich mówię. Co się lampisz pajacu!" 😂
"Lepiej stąd chodźmy!"
"Ty się ich boisz? Kochanie, ty ich przerastasz: wykształceniem, obyciem, kulturą - to szmaciarze są!" 😭
2:37 - "E, zamknijcie mordy bo jak się Darek wkurzy to macie taki wpierdziel..." 🤭😂
3:05 - "Frajerze, twoja dupa nas wkurza!"
"Ja was bardzo przepraszam za moją dupę" 🤭
3:40 - "Kobietę? (...) Darek a on mnie uderzył! Oczywiście ty sobie leżysz, a mnie biją" 😂
"WYBACZ!"
PS: Joanna Kołaczkowska - jedyna kobieta w kabarecie Hrabi, zmaga się niestety z ciężką chorobą nowotworową 😮💨
A już w tą niedzielę pierwsza tura wyborów prezydenckich. Mam taki swój prywatny apel. Bez względu na to na kogo oddamy nasz głos, uczyńmy tylko to jedno, a mianowicie zróbmy wszystko aby tych wyborów nie wygrał Rafał Trzaskowski! Ktokolwiek niech będzie prezydentem, tylko nie on i to jest moja ogromna wielka prośba do wszystkich, którzy jeszcze mnie czytają. Dziękuję.
A TU NAJLEPSZE MOMENTY Z OSTATNIEJ DEBATY PREZYDENCKIEJ
(DLA ROZRYWKI I HUMORU 😉)
Moi kandydaci są niezmienni:
PIERWSZA TURA:
DRUGA TURA:
I jeszcze jedno co warto odnotować, mianowicie amerykańscy prezydenci zawsze starali się trzymać dystans do wyborów w krajach sojuszniczych, co powodowało że nie fotografowali się z żadnym z kandydatów na urząd prezydenta w tych krajach. I teraz Donald Trump uczynił wyjątek wobec Karola Nawrockiego, spotykając się z nim w Białym Domu. Oczywiście zdaję sobie sprawę dlaczego to zrobił i jaki w tym jest cel polityki amerykańskiej, tym niemniej jest to symboliczne i warte przypomnienia.
"Adrian wróbel. Dzień dobry panie Adrianie, mam na imię Patryk i mam zamiar dzisiaj zmienić pańskie życie, co pan na to?" 🤔 Następny grobik. Pani Wanda Gołąb, no nie wierzę, co oni, ptactwo tutaj chowali". 😙 Co z tobą Kasia, twardym trzeba być, pamiętaj albo oni, albo my 😂
"O Boże, Emilka Kapustka"
"O, czyli zaczynamy sekcję warzywną i bardzo mi się to podoba" 🤭
"Szczęście zaskoczyło starego, gdy w kolejce na wybory spotkaliśmy jakiegoś dawnego ministra. Wyczuł że to życiowa szansa więc pierwsze lody postanowił przebić na grubo"
"Ale nam tą kochaną Polskę rozkradli, co nie, panie ministrze?!"
"Niestety zapomniał że minister swą kadencję zakończył przedwcześnie, między innymi za rozkradanie rzeczonej Polski"
"Cukrownictwo leży..."
"Odp...ol się ch...u!!!" 🤭
"Co było tym bardziej niezręczne, że musieliśmy potem jeszcze z nim stać 15 minut"
"Powiem ci że ja to się myszy brzydzę. Nie powiedziałbyś co, kawał chłopa się myszy boi? Ale to właśnie o to chodzi że one są takie małe jakby coś większego było to wiadomo kolano pięta i nie ma klienta" 😂
"Stary, ja po prostu nie lubię zamkniętych pomieszczeń i jak jest duszno, tyle!"
"Przepraszam, byłaby pani uprzejma odsunąć się kawałek, tak trochę przestrzeni życiowej dać, to nawet nie o mnie chodzi ale kolega jest miły kulturalny ale jak c*** go strzeli to ja za niego nie ręczę" 😆
Dziś krótko, bo pragnę tylko napomknąć że po ostatnim wywiadzie dr. Karola Nawrockiego w Kanale Zero u Krzysztofa Stanowskiego, jestem już w stu procentach przekonany że wystawienie tego człowieka w wyborach prezydenckich było prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Zresztą ja sam uważałem że realnie Prawo i Sprawiedliwość nie ma większego wyboru. Owszem Przemysław Czarnek jest człowiekiem niezwykle elokwentnym i jak dla mnie to właśnie on powinien zostać nowym prezesem partii po Jarosławie Kaczyńskim, ale posiada on również ogromny elektorat negatywny, a to oznaczałoby że w drugiej turze wyborów... po prostu by przepadł. Nawrocki był dla mnie jedynym możliwym wyborem (choć oczywiście brałem pod uwagę jeszcze dwie inne), ale ten był bez wątpienia najlepszą opcją ze wszystkich możliwych.
I rzeczywiście po niedawnym jego wywiadzie u Stanowskiego dochodzę do wniosku, że na 95% to jest przyszły prezydent Rzeczypospolitej Polski i oby jak najszybciej to się stało, bo czeka nas jeszcze doprowadzenie do upadku tego żałosnego rządu (mam nadzieję że do końca tego roku się to stanie, bo wierzcie mi albo nie, ale ja dopiero teraz realnie odczuwam czym jest życie w Generalnej Guberni. Dopiero teraz jestem w stanie uzmysłowić sobie jak żyli Polacy pod niemiecką okupacją... i niekoniecznie tą hitlerowską. Trzeba bowiem pamiętać że Generalną Gubernię utworzyli Niemcy już w 1915 r. w czasie I Wojny Światowej). Z jednej strony ów wywiad był dosyć komiczny, bo przecież Stanowski też jest oficjalnie kandydatem na prezydenta Polski. Tylko wiadomo że ta jego kandydatura jest tylko parodią, groteską wyborów, tym bardziej że on sam podkreśla aby głosować na każdego, byle nie na niego. 😂
Ja też muszę się przyznać, że podobnie jak Nawrocki jestem w dużej mierze indywidualistą - idę własną drogą, nie oglądając się zbytnio na tzw: autorytety, aczkolwiek są one dla mnie również w pewien sposób istotne, jako kierunkowskazy moich wyborów. Dlatego też podobało mi się bardzo to, jak Nawrocki wymieniał największych Polaków, gdyż ja uczyniłbym dokładnie tak samo. Za największego Polaka uznałbym oczywiście Marszałka Józefa Piłsudskiego, który przegrałby tę konfrontację tylko z papieżem Janem Pawłem II - ten bowiem był według mnie bezkonkurencyjny. Oczywiście sam wywiad w Kanale Zero trwał ponad 3 godziny i padło tam również wiele innych, ciekawych opinii pana Nawrockiego. Nie będę ich jednak wymieniał bo to nie ma najmniejszego sensu, można zobaczyć samemu, na własne oczy i wyrobić sobie zdanie o tym kandydacie. Dla mnie facet bije na łeb na szyję "bążura", "pogromcę rekinów", "ogóra", "pana Prince Polo", "Czajkowskiego" i wszystkie inne twarze tęczowego Rafała (krakowskie czy pokolenia" 🤭)
Nawrocki więc według mnie jest nie tyle wyborem mniejszego zła ale wyborem dobra które myślę wreszcie może się pojawić, bo co do Andrzeja Dudy to przyznać się muszę jestem rozczarowany tą prezydenturą i nie chciałbym aby to się ponownie powtórzyło. Widać jednak że Nawrocki to nie jest Duda, to jest człowiek z innej gliny, człowiek który musiał sam walczyć o wszystko, do czego doszedł (podobnie jak i ja - choć oczywiście wiele w życiu zyskałem niekoniecznie własną pracą 😉). Jednak w pierwszej turze tych wyborów zamierzam zagłosować na pana Marka Jakubiaka, a dopiero w drugiej głos swój oddam na Nawrockiego.
A TUTAJ PRZYKŁAD TOTALNEGO BRAKU JAKICHKOLWIEK POGLĄDÓW TĘCZOWEGO RAFAŁKA.
NORMALNIE CZŁOWIEK-GUMA 🥴
Do ciekawego wydarzenia doszło też w Oleśnicy w tamtejszym szpitalu położniczym, gdy poseł do Parlamentu Europejskiego - Grzegorz Braun wraz z posłem na Sejm Rzeczpospolitej Romanem Fritzem i kilkoma innymi współpracownikami dokonali obywatelskiego zatrzymania lekarki (która tak naprawdę nigdy nie powinna pełnić tej funkcji) Gizeli Jagielskiego. Ta pani przeprowadziła aborcję na 9 miesięcznym dziecku (37 tydzień), szykując mu prosto w serce chlorek potasu. Ja osobiście nigdy nie nazwałbym się fanatykiem antyaborcyjne (bo uważam że takowi robią "kręcią robotę" opcji patriotycznej), zdaję też sobie sprawę że w pewnych okolicznościach aborcja jest konieczna, szczególnie gdy zagrożone jest życie matki - to tutaj nie ma dwóch zdań. Ale jeżeli mamy doczynienia z dzieckiem w dziewiątym miesiącu ciąży, dzieckiem które miało szansę przeżyć (zdaje się szpital w Łodzi oferował pełną opiekę zarówno nad dzieckiem jak i matką), to jednak stało się inaczej i pod wpływem działaczek proaborcyjnych matka owego dziecięcia postanowiła je po prostu zabić. Uczyniła to właśnie dr. Gizela Jagielska, która jawnie wspiera ruchy proaborcyjne (nawet na swoim służbowym ubraniu miała nazwę proaborcyjnej organizacji), a poza tym zarówno z tego co publikuje w necie, jak i z jej wypowiedzi, można wywnioskować że ta kobieta wyjątkowo "lubi" swoją pracę i sprawia jej to dziką przyjemność, tak, jakby traktowała każde kolejne zabite dziecko jak swoiste trofeum. Na to nie ma zgody, bo mój sprzeciw wobec fanatyków antyaborcyjnych nie oznacza przyzwolenia na działalność fanatyków aborcyjnych. Zawsze trzeba znaleźć równowagę i każda sprawa jest inna. Ja oczywiście rozumiem że ktoś może nie chcieć wychowywać chorego dziecka (mnie to w żaden sposób by nie przeszkadzało, ja z moją partnerką nie mamy dzieci i dla mnie każde dziecko narodzone - zdrowe czy chore - byłoby prawdziwym skarbem), ale jeśli naprawdę kobieta uzna że nie jest w stanie wychować tego dziecka, to przecież może go oddać do okna życia do sierocińca nawet, gdyż każda taka aborcja będzie bez wątpienia tkwić tej kobiecie aż do śmierci (wiem co mówię, moja mama (i tata) po narodzinach mnie i mojej siostry przeprowadziła co najmniej dwie aborcje, dwóch chłopców - mielibyśmy dwóch braci. Nigdy mi tego nie powiedziała, dopiero na krótko przed śmiercią powiedziała to siostrze, chociaż w pewien sposób chyba się tego domyślaliśmy. Ale to było bardzo bolesne doświadczenie i tkwiło to głęboko w zakamarkach matczynej duszy).
Inna sprawa związana z panią Gizelą Jagielską jest taka, że widać że babka jest kuta na cztery kopyta. Celowo wrzuciła do sieci informację że jest Żydówką, tak, jakby chciała (nie wiem) sprowokować jakieś antysemickie wpisy internautów? Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz w tym wszystkim, a mianowicie to, że ci ludzie jakoś dziwnym trafem definiują się przede wszystkim jako nie-Polacy, a dopiero w drugiej czy też dalszej fazie jako obywatele polscy. No cóż "pełniących obowiązki Polaków" przybywało u nas od połowy lat 40, a ostatnio profesor Andrzej Nowak zrobił badania, z których wyszło że realnie 14% naszego społeczeństwa..
nienawidzi Polski. Nie to, że nie lubi, że coś im nie wyszło i mają jakieś negatywne odniesienia co do Polski na emigracji, nie! Po prostu to są ludzie, którzy realnie - czy to genetycznie czy też ideologicznie - nienawidzą naszego państwa i narodu. I tak sobie pomyślałem: przecież ja też mam niemieckie korzenie, a część mojej rodziny (choć w większości już nie utrzymujemy zbytnich kontaktów) mieszka w Niemczech i jest Niemcami, to jednak nigdy, nawet w najśmielszych snach nie przyszłoby mi do głowy uważać się za Polaka niemieckiego pochodzenia, albo Niemca z obywatelstwem polskim. Powiem wprost (choć może zabrzmi to patetycznie, ale ja tak czuję) uważam że urodziłem się Polakiem i jest to ogromne wyróżnienie na które muszę zasłużyć swoją pracą i działalnością dla Ojczyzny, umiłowanej mojej Polski - to tyle!
A TO FILMIK Z OBYWATELSKIEGO ZATRZYMANIA GIZELI JAGIELSKIEJ PRZEZ EUROPOSŁA GRZEGORZA BRAUNA
Notabene Grzegorz Braun o nie jest moja bajka, nie zgadzam się z nim kilku ważnych dla mnie w punktach, ale szanuję go właśnie za konsekwencje w działaniu, za silny moralny kręgosłup i za to, że nie zmienia poglądów (jak choćby wtedy gdy zgasił gaśnicą świece hanukowe zapalone w polskim Sejmie), w przeciwieństwie do tęczowego Rafałka, który poglądy zmienia praktycznie co drugi dzień
NA ZAKOŃCZENIE ZAŚ, WSZYSTKIM TYM KTÓRZY POCZULI SIĘ ZNIESMACZENI MOIM WYZNANIEM, MÓWIĘ PO PROSTU
"ROBOTA WIADOMO ZA GŁUPIM SIĘ PCHA, WYCHODZI CZŁEK Z DOMU I CO Z TEGO MA...?"
Tym starym (bo jeszcze z lat 80-tych) tekstem piosenki Tadeusza Drozdy, chciałbym zaprosić do obejrzenia ciekawego spostrzeżenia na temat pracy, jednego z YouTube'rów (wydaje się że dość popularnego), który opowiada, jak to (jakieś 10 lat temu) podejmował pierwsze prace zarobkowe. Ponieważ gość opowiada to w sposób przystępny, sprawny, a jednocześnie dosyć zabawny (przyznam się szczerze że ten filmik, który zamieszczam poniżej, mocno mnie rozbawił 🥴) to dobrze się tego słucha. Ja osobiście uważam że nie ma sensu się męczyć na siłę w pracy, która nie sprawia satysfakcji, bo to nic dobrego nie daje ani pracownikowi, ani pracodawcy. Lepiej (jeśli istnieje oczywiście taka możliwość finansowa) szukać pracy zgodnej z kwalifikacjami, lub też satysfakcjonującej, bo najgorsze co może być, to chodzić do pracy, której się nienawidzi. Z niewolnika nigdy nie będzie dobrego pracownika, wiem to z własnego doświadczenia, gdyż prowadząc własną firmę, mam możliwość przyjrzeć się (również pod względem psychologicznym) danym osobom, które składają u mnie swoje CV. Zawsze uważałem też, że w pracowniku należy ujrzeć siebie samego (bo nigdy nie wiesz co cię w życiu spotka i nigdy nie wiesz też gdzie wylądujesz 🙆). Dlatego też bardzo ważny jest wzajemny szacunek, a ten najczęściej ma wymiar finansowy (bo nie oszukujmy się, tak samo jak każdy pracodawca pragnie podwajać zyski swojej firmy, tak samo pracownik przechodzi do nas tylko i wyłącznie dla pieniędzy, wszystko inne dobra atmosfera "owocowe czwartki" 🤤, jest tylko miłym dodatkiem, niczym więcej), a w swoim życiu poznałem już wielu pracodawców, którzy uważali że robią innym łaskę że w ogóle ich zatrudnili. A to że nie wypłacają im potem pieniędzy w terminie, albo na różne sposoby kombinują jak zmniejszyć komuś stawkę, potrącić za coś, czy coś w tym stylu, to uszy puchły od słuchania tego (pisałem już kiedyś chyba nawet o tym, a przynajmniej wspominałem). Ja tak nie potrafię, chociaż po śmierci taty były różne perturbacje, lepsze i gorsze czasy, ale najważniejsze zawsze dla mnie było jedno godność finansowa (i nie tylko oczywiście) pracownika jest najważniejsza, bo inaczej Sam będziesz musiał podkasać rękawy i wykonywać prac które mógłbyś zlecić innym, albo szukać naiwnych, którzy przyjdą do ciebie za głodowe stawki (a znam takich gagatków). Na razie odpukać z bożą pomocą i wsparciem o którym pisałem niejednokrotnie) moja firma prosperuje nie najgorzej, chociaż jednocześnie pochłania ona zbyt wiele czasu (z mojego punktu widzenia), które mógłbym i chciałbym wykorzystać inaczej - ale nie mogę, bo albo rybka, albo pip...a, jak mawiał Sofronow 🤭.
Ponieważ wybory prezydenckie będą już za niecałe dwa miesiące (a ja przyznam się szczerze, czekam na nie z niecierpliwością, gdyż dłużej tej żałosnej antypolskiej pseudo-władzy znieść nie mogę) dlatego pomyślałem sobie że zaprezentuję tutaj spoty wyborcze tych polityków, których osobiście poparłbym w tych wyborach. Są to w kolejności głosowań w pierwszej i drugiej turze: Marek Jakubiak, Karol Nawrocki i ewentualnie Sławomir Mentzen. Jednak mimo wszystko wydaje mi się, że również postać Krzysztofa Stanowskiego wynosi w te wybory pewien koloryt (choć do pewnego stopnia odbiera też im powagę, ale to inna kwestia). A jego kandydatura - która polega głównie na robieniu sobie jaj z polityki - może się wielu nie podobać, aczkolwiek trafia ona do ludzi, zmęczonych tym całym naszym politycznym bagienkiem. Dlatego też uważam że warto przynajmniej pomóc Stanowskiemu w zebraniu 100 000 podpisów, upoważniających go do kandydatury na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (której oczywiście nie zdobędzie, bo jak sam mówi nie chce być prezydentem, choć kandyduje). Jego prześmiewcze zachowania, w tym również spoty wyborcze, w których lata na smoku, zamienia pomidory w mięso i trzyma orła w stodole - wydają się dosyć zabawne (🤭), dlatego też postanowiłem dzisiejszym wpisem pomóc mu w zebraniu wymaganej liczby podpisów 😉. Zatem zapraszam na spoty wyborcze Krzysztofa Stanowskiego (😚):
A tak poza tym uważam, że pomiędzy wyborcami patriotami popierającymi różnych kandydatów, takich właśnie jak Jakubiak, Nawrocki, Mentzen czy nawet Braun, nie powinno być wzajemnych ataków, czy choćby nawet zwykłych niesnasek. Nie wierzę bowiem że nawet wyborcy Grzegorza Brauna (który ostatnio w Opolu jak zwykle w swoim stylu zamalował "wystawę" poświęconą lgbt, czy czemuś w tym rodzaju) mogliby w drugiej turze zagłosować na kogoś takiego jak Rafał Trzaskowski, po prostu nie mieści mi się to w głowie. Ja w każdym razie w drugiej turze zagłosuję na każdego, kto nie jest Rafałem trzaskowskim.
GRZEGORZ BRAUN W OPOLU
"Mógłby pan przestać?"
"Ja dopiero zaczynam!" 🤭😂
Na koniec mała ciekawostka, gdy zapytano czat GPT aby usunął ze zdjęcia (na którym znajdował się Władimir Putin i Donald Tusk) antypolskiego polityka, jak myślicie, co się stało? Dziwnym trafem to nie Władimir Putin został stamtąd wymazany.
HAREMY WYBRANYCH WŁADCÓW OD MEHMEDA II ZDOBYWCY DO ABDUL HAMIDA II
SERAJ SULEJMANA WSPANIAŁEGO
Cz. XXXVII
ŻONA
SERAJ POD RZĄDAMI
ROKSOLANY/HURREM
(1534-1558)
Cz. XXI
"WIATR, KTÓRY PCHA DO WOJNY Z PERSJĄ - WIEJE Z HAREMU!"
Cz. I
Gdy flota Hizir Hayreddina Barbarossy odpłynęła z Tulonu (początek kwietnia 1544 r.) temu osmańskiemu admirałowi również towarzyszył w podróży francuski kapitan o nazwisku Polin, baron de la Garde, który poprosił Barbarossę aby mógł nieco szybciej popłynąć do Konstantynopola (Hizir bowiem w tym czasie zajął się jeszcze plądrowaniem włoskich wysepek: Procidy, Ischii, Pozzuoli, Policastro i Lipari). Chciał bowiem osobiście przedstawić Wielkiemu Turkowi wersję wydarzeń króla Franciszka, tak, aby ten nie miał doń pretensji o niewykorzystane zwycięstwa i podjęcie pertraktacji rozejmowych z cesarzem Karolem V. I tak też się stało, kapitan Polin przybył pierwszy do Konstantynopola, a następnie uzyskał audiencję w sali obrad Dywanu u Sulejmana Wspaniałego. Towarzyszył mu wówczas niejaki Jérôme Maurand - ksiądz z Antibes, który pozostawił ciekawą notatkę z tego spotkania. A oto i ona:
"Podczas gdy mój bardzo dostojny pan szedł do drugiej bramy Pałacu, z jednej i z drugiej strony stały konie spahisów, część z jeźdźcami i bardzo bogato przystrojone. Nie dostrzegliśmy konia, który nie miałby złotych lub srebrnych wodzy i podobnych strzemion; większość miała z przodu głowy płytkę ze złota lub srebra w kształcie róży, w której osadzony był rubin, hiacynt lub turkus; i miały uzdy na modłę turecką, wyszywane złotem i karmazynowym jedwabiem, wzbogacone turkusami. (...) Miały małe siodła na modłę turecką, wszystkie złocone; na zadzie trzy palmy złotego brokatu lub haftowanego złotem aksamitu z rzędami guzików zwisającymi po obu stronach i zrobionymi ze złotej nici i karmazynowego jedwabiu. Wszystkie wierzchowce były pięknymi końmi tureckimi lub berberyjskimi, o maści skarogniadej lub karej, gniadej, siwej, jabłkowitej lub białej, a ich cena wynosiła co najmniej 200 dukatów. Doniesiono mi, że Wielki Pan trzyma zwykle w Pałacu 6 000 spahisów konnych. Kiedy mój bardzo dostojny pan przeszedł ze świtą pośrodku tych koni, na które miło było popatrzeć, dotarliśmy do wielkiej drugiej bramy rzeczonego Pałacu, przy której straż trzymają janczarzy. Janczarów jej strzegących jest 12 000 (...) noszą bukiet piór na głowie. (...) Jak tylko mój bardzo dostojny pan przeszedł przez tę drugą bramę, janczarzy, którzy byli ustawieni w pięknym szyku dokoła tego wirydarza, wszyscy wstali, skłonili się, widząc, jak przechodzi mój bardzo dostojny pan, i oddali mu wielkie honory. Pośrodku tego wirydarza, który jest cały zadaszony podobnie jak wirydarze klasztorne, znajduje się wielki plac, a na nim widać różne drzewa, zwłaszcza cyprysy, i różne zwierzęta, jak jelenie, sarny, strusie, kozy indyjskie i inne zwierzęta, które spacerują między drzewami. (...) Powrócę do mojego bardzo dostojnego pana, który dotarł do miejsca, gdzie paszowie zwykle udzielają audiencji, i został tu bardzo uprzejmie powitany przez czterech paszów, duży przedstawili go Wielkiemu Panu. (...)"
"W tej trzeciej sali Wielki Pan siedział na brokatowych poduchach odziany w białą satynę, z niedużym turbanem; na czubku turbanu widać było trochę karmazynowego aksamitu, który wystawał na trzy palce i tworzył kilka fałd; z przodu turbana znajdowała się jakby złota róża, a pośrodku tej róży bardzo błyszczący okrągły rubin, duży jak połowa orzecha laskowego; przy prawym uchu zwisała perła w kształcie gruszki wielkości orzecha laskowego i bardzo ładnie zrobiona; pod brodą, przy rozcięciu kaftana, który był z białej mory, zamiast guzików było dziesięć czy dwanaście pięknych pereł, wielkości dużej cieciorki. Po tym, jak Ambasador ucałował dłoń Wielkiego Pana, panowie paszowie zaprowadzili go do sali audiencyjnej całej wyłożonej dywanami, z małymi siedziskami wysokimi na półtorej palmy, okrytymi dywanami. Tam mój bardzo dostojny pan Ambasador zjadł posiłek z czterema panami paszami, Jego Eminencją przeorem Kapui i innymi, którzy ucałowali dłoń Wielkiego Pana; wszyscy zostali obsłużeni na modłę turecką. Inni szlachcice, którzy nie weszli, by ucałować dłoń Wielkiego Pana, zostali posadzeni do obiadu w jednej z części wirydarza Porty przy Pałacu Wielkiego Pana, gdzie przebywają janczarzy z gwardii rzeczonego Pałacu". Aby nieco skrócić tę przydługą relację, warto podkreślić iż goście sułtana otrzymali wykwintne jedzenie: baranina, jagnięcina, drób, do tego zupy ze zbóż i ziół. Na deser do wyboru bakława lub muhallebi (budyń mleczny), a do tego jako "na przegryzkę" lokum (słodka galaretka o różanym smaku). Służba pojawiała się i znikała niezwykle szybko, obecny na owym przyjęciu baron Wenceslas Wratislaw stwierdził że służących było 200. Ubrani byli w czerwone suknie i czapki na głowie z wyszywaną złotą nicią. Pojawiali się błyskawicznie, zabierali puste naczynia i podawali kolejne, z jadłem. Kłaniali się, a gdy trzeba było poczekać zamierali w ruchu niczym posągi.
Misja kapitana Polina w Konstantynopolu zakończyła się połowicznym sukcesem, gdyż jeszcze wtedy sułtan nie wiedział o zawartym 14 września 1544 r. w Crépy pokoju króla Francji Franciszka I i cesarza Karola V. Franciszek wysłał więc do sułtana kolejnego swego przedstawiciela - Jeana de Monluca, ale ten nie miał łatwego zadania. W Konstantynopolu był traktowany bardzo źle, wielokrotnie sułtan wybuchał przy nim złością, deklarując że król Francji go zdradził, zawierając pokój z Karolem V. Twierdził też, że jeżeli byli sojusznikami i jeżeli on, Sulejman ofiarował Franciszkowi swoją flotę, to dlaczego tamten z niej nie skorzystał i dlaczego nie poinformował go o planach zawarcia pokoju z Hiszpanią. Monluc dwoił się i troił aby tylko wybrnąć jakoś z tej sytuacji, ale jako wytrawny dyplomata, wygłaszał długie, płomienne mowy, deklarując w nich że jego król przystał na powszechny pokój, po to, aby Sulejman mógł rozkoszować się "zwycięstwami, które Bóg mu zesłał". Twierdził że z tego pokoju korzyści będzie czerpał przede wszystkim Sulejman, a nie Karol V, który stracił autorytet w oczach niemieckich chrześcijan i został upokorzony, samemu prosząc o pokój. Czy Sulejman uwierzył w te piękne słówka? Trudno powiedzieć, warto jednak nadmienić że zawarty pokój realnie był mu na rękę. W tym mniej więcej czasie do Konstantynopola przybył również wysłannik arcyksięcia Ferdynanda (brata Karola V - władającego ziemiami Austrii, Styrii, Karyntii, Tyrolu, Chorwacji, Czech, zachodniej części Węgier, Śląska i krajami niemieckimi jako król Rzymian) Girolamo Adorno. Niestety poseł ów, gdy tylko przybył do Konstantynopola mocno się rozchorował, a wkrótce potem zmarł, tak więc nie zdążył nawet rozpocząć negocjacji pokojowych z sułtanem. Zakończenie stanu wojny w Europie i uznanie dotychczasowych nabytków osmańskich (w tym zdobycia przez Sulejmana Budy - 2 września 1541 r.) było teraz celem sułtańskiej dyplomacji, tym bardziej że Sulejman coraz częściej rozglądał się na Wschód.
Od zakończenia ostatniej kampanii przeciw Persji Safawidów, minęło już prawie dziesięć lat, a państwo założone przez szacha Ismaila I pogrążało się coraz bardziej w wewnętrznej anarchii i wielu lokalnych buntach. Safawidzi nie byli Persami. Był to ród turecki, pochodzący z Azerbejdżanu i mówiący tamtejszą odmianą języka tureckiego. Jednak byli zdeklarowanymi, fanatycznymi szyitami i to ich różniło od Osmanów, dla których stali się śmiertelnymi wrogami (i vice versa). W roku 1544 panujący od 20 lat szach Tahmasp I (syn Ismaila) miał już 30 lat, był więc mężczyzną w sile wieku, ale władza coraz częściej wymykała mu się z rąk. Pierwsza dekada jego rządów upłynęła pod całkowitą dominacją mistrzów zakonu Kyzyłbaszy (fanatycznego szyickiego ugrupowania wojowników, które początkowo powołane zostało aby szerzyć wiarę mahometańską {oczywiście w wersji szyickiej}, oraz bronić chłopów i wszelkich ubogich przed nadużyciami feudałów. Potem jednak, gdy już mistrzowie zakonu obrośli w piórka {i w tłuszcz}, to ten postulat przestał być istotny dla zakonu). Fanatyzm Kyzyłbaszy (na których czele stał Ismail od początku swych rządów, czyli od roku 1501), został stępiony dopiero w bitwie w dolinie Czałdyranu w roku 1514 z rąk sułtana Selima I (ojca Sulejmana). Należało więc odtąd opracować nową formę władzy, która nie skupiałaby się tylko i wyłącznie na kwestiach zakonu i jego religijnej misji. Szach Ismail starał się wyrwać spod wszechwładzy kyzyłbaskich wodzów, ale nie udało mu się to do końca. Jego syn Tahmasp również pierwszą dekadę swego panowania spędził jako marionetka
kyzyłbaskich pir'ów (czyli mistrzów) i dopiero w roku 1533 zbuntował się, skazał na śmierć pir'a Hosejn-chana z plemienia Szamlu (który przewodził wówczas Kyzyłbaszom) dzięki temu wyzwolił się spod ich władzy. Hosejn-chan (a w 1530 r. Czucha-soltan z plemienia Tekkelu) został oskarżony o zdradę i spiskowanie z Osmanami, a także o chęć wyniesienia do władzy jednego z braci Tahmaspa - Sama-mirzy, choć jego jedyną winą była... pycha. Po prostu poczuł się zbyt pewny, zbyt wielki i zbyt ważny, a to go zgubiło. Sądząc że kontroluje szacha całkowicie, zabił jednego z jego ministrów, a to spowodowało, że sam stracił głowę. Mimo jednak rozprawienia się z zakonem Kyzyłbaszy, w państwie Tahmaspa nie było spokoju.
System władzy w Iranie Safawidów (za Ismaila i Tahmaspa) wyglądał następująco: na czele państwa (pierwotnie zakonu utożsamianego z terenem, ziemią na której żyli) stał szach. Niżej od niego był mistrz zakonu Kyzyłbaszy, następnie mianowani przez szacha feudałowie ziemscy, niżej członkowie zakonu, następnie przedstawiciele administracji i wyżsi dostojnicy szyickiego kleru (po roku 1533 mistrzowie Kyzyłbaszy spadli na niższe miejsca w tej piramidzie władzy, równe urzędnikom administracji szacha) Ale ta władza nie była jednostajna, można wręcz powiedzieć że były dwie władze. Drugą stanowili wodzowie nomadów, którzy uznawali władzę szacha jedynie nominalnie, natomiast na swoim terenie to oni stanowili prawa, oni nakładali podatki i oni je egzekwowali. Podatki zaś płacili przede wszystkim najubożsi, a było ich mnóstwo, gdyż państwo nieustannie potrzebowało pieniędzy. Problem polegał tylko na tym, że pieniądze te były marnotrawione, lub... "zamrażone" w skarbcu, co powodowało że nie można ich było użyć, a potrzeby były ogromne. Dochodziło nawet do tego, że wojsko szacha nie otrzymywało żołdu, bo nie było pieniędzy, którymi można było je wypłacić (część pieniędzy bowiem została - jak wspomniałem - "zamrożona", czyli przeznaczona na "trudne czasy", które tak naprawdę trwały w Iranie wówczas non stop). Trwał w kraju permanentny kryzys społeczny, finansowy i polityczny. Drogi były pełne zbójców i lepiej było podróżować morzem, albo nawet jeziorem (ale i tam rozbójnicy rzucali tamy, lub stosowali inne wybiegi, by tylko zarobić na podróżnych). Niekończące się bunty różnych plemion (1526 r. bunt ludność Azerbejdżanu, 1527-28 r. wojna domowa pomiędzy frakcjami Kyzyłbaszy, wygrana przez plemię Tekkelu, 1530 pogrom plemienia Tekkelu zarządzony przez szacha Tahmaspa, 1531 r. bunt plemienia Tekkelu którzy spalili Tebryz, 1535 r. bunt w Gilanie, Interwencja osmańska w latach 1534-1536 pod wodzą najpierw wielkiego wezyra Ibrahima Paszy, a następnie samego sułtana Sulejmana, czego efektem było zdobycie Bagdadu w grudniu 1534 r., 1538 r. bunt w Astrabadzie, 1541 r. bunt w Chozestanie), a poza tym nieustanne wręcz ataki uzbeków (w latach 1524-1540 doszło aż do pięciu takich inwazji). W takich warunkach przetrwanie państwa perskiego było wręcz cudem, tym bardziej że to nie wszystkie kłopoty, jakie spadły wówczas na Persję.
Szach Tahmasp miał bowiem trzech braci. Bahram Mirza był jedynym z nich, który nie knuł przeciwko swemu bratu i nie chciał pozbawić go władzy (w zamian otrzymał dowództwo wojskowe nad armią i nawet nieźle sobie radził jako wódz). Natomiast dwaj pozostali: Sam Mirza (wcześniej gubernator Chorasanu, za próbę buntu przeciwko bratu usunięty stamtąd), oraz Elkas Mirza (gubernator Szirwanu) nieustannie knuli i zawiązywali spiski, w celu obalenia Tahmaspa z tronu Safawidów. Właśnie ten ostatni z braci Elkas Mirza stanie się głównym bohaterem tej części naszej serii, gdyż jego dążenie do obalenia Tahmaspa przywiodło go ostatecznie (dopiero w roku 1547) do Konstantynopola, gdzie będzie błagał sułtana Sulejmana o wsparcie i interwencję przeciwko bratu (a jednocześnie przeciwko własnemu krajowi). Jednak w tym rozpadającym się państwie, gdzie nie było ani bezpieczeństwa, ani też stabilizacji politycznej, zdarzało się że szach podejmował wyprawy wojenne. Głównym obszarem inwazji były państwa Kaukazu, głównie Gruzja (królestwa Imereti, Kartli i Kaketii oraz księstwo Samczke) i Czerkiesia. Pierwsza taka wyprawa została zorganizowana pod osobistym dowództwem Tahmaspa w roku 1541 (druga 1547). Były to wyprawy głównie łupieżcze, zorganizowane w celu pozyskania niewolników (szczególnie zaś niewolnic, gdyż Gruzinki i Czerkieski były poza Europejkami, szczególnie zaś Słowiankami - najbardziej cenionym towarem w haremach Konstantynopola i Tebryzu. Otoczony więc wrogami, buntami poddanych, grasującymi po drogach członkami zakonu Kyzyłbaszy (mordującymi i rabującymi dla zysku, a niekiedy nawet dla przyjemności - co pokazuje jak niebezpieczna wówczas była Persja), niepewny swego tronu (a szczególnie swych braci), jedyne co tak naprawdę potrafił skutecznie przeprowadzić wówczas Tahmasp, to nową liczbę porwanych dziewcząt do swego haremu. 🥴
Poza tym szach Tahmasp musiał uważać, że nie znajduje się jeszcze w tak złym położeniu, jak inni, a utwierdził go w tym przypadek Humajuna, obalonego władcy Wielkich Mogołów, kontrolującego wcześniej północne obszary Indii (Hindustan). On to właśnie w początkach roku 1544 wraz ze swą małżonką Baga Begum i czterdziestoma ludźmi (po drodze musieli żywić się gotowanym mięsem zabitych koni) przedostał się do Persji, prosząc Tahmaspa o schronienie, a także wsparcie militarne w celu odzyskania władzy. Humajun był synem Babura, emira Kabulu od roku 1504, który po zwycięstwie w bitwie pod Panipatem w roku 1526, założył islamskie Cesarstwo Wielkich Mogołów w północnych Indiach. Może to nie jest ta seria i może znów zbaczam z głównej drogi tematycznej, ale wydaje mi się że warto opisać te dwie postaci Humajuna i Babura, gdyż są one mało znane (szczególnie u nas), a niezwykle ciekawe były to osoby (chociaż można oczywiście uwzględnić fakt, że jakaś część tych opowieści powstała na potrzeby późniejszej propagandy politycznej). Ale ponieważ Tahmasp przyjął Humajuna na swój dwór i udzielił mu wsparcia militarnego aby ten odzyskał władzę w Delhi (choć nie od razu i trwało to dekadę), warto zająć się początkami tej muzułmańskiej dynastii panującej w Indiach, nim przejdziemy do kolejnej inwazji sułtana Sulejmana przeciwko Persji Safawidów (nie zapominając oczywiście o wydarzeniach dziejących się w tym czasie w Hiszpanii, w Niemczech, we Francji, w Anglii i oczywiście w "najpotężniejszym państwie na świecie" czyli w polsko-litewskiej Rzeczpospolitej 😉👍).
"MIAŁEM SZCZĘŚCIE URODZIĆ SIĘ SZLACHCICEM W POLSCE - NAJPOTĘŻNIEJSZYM PAŃSTWIE NA ŚWIECIE"
DZIŚ ZAPRASZAM NA KOLEJNĄ CZĘŚĆ ZABAWNYCH FRAGMENTÓW Z SERIALU 1670, KTÓRYCH NA TYM BLOGU JESZCZE NIE PREZENTOWAŁEM
Serial jest bardzo dobrze zrobiony, chociaż ewidentnie powiela stereotyp głupiego szlachcica, to jednak wszystko to jest robione w sposób niezwykle zabawny i zawoalowany (notabene głupota szlachty była, ale nie różniła się ona wiele od głupoty mieszczan czy chłopów i każde z tych trzech grup społecznych miało swoje dobre i złe strony, natomiast na plus szlachcie należy zapisać poczucie honoru i patriotyzm "gardła nasze za Ojczyznę nadstawiamy" - jak mawiali). Dzięki Netflixowi również (choć ja osobiście nie przepadam za tym serwisem) serial ten ma szansę dostać się pod różnojęzyczne strzechy, jednocześnie popularyzując polską historię i zachęcając wielu obcokrajowców (nie mających często pojęcia gdzie leży Polska) również do nauki języka polskiego (bo ponoć są też takie przypadki) a przynajmniej do obejrzenia innych filmów opisujących ten okres historyczny polskich dziejów, jak choćby "Potop", "Pan Wołodyjowski", "Ogniem i Mieczem" czy nawet "Krzyżaków" (jako pewien kontekst). Myślę że serial ten ma szansę stać się czymś, na wzór tureckiego serialu "Wspaniałe Stulecie", popularyzującego historię i dzieje osmańskiej Turcji wśród milionów ludzi na całym świecie. Zatem zacznijmy.
"TOKSYCZNA MĘSKOŚĆ" 🧐
"Jeżeli nie masz czasu dla swoich dzieci, nie oczekuj że one kiedyś znajdą go dla ciebie - głębokie prawda? Dlatego myślę że jeżeli rozpłatam łeb Jeremiego na oczach Jakuba, to będzie wartościowy czas ojca z synem" 😚
"Tato, nie pojedynkujesz się z nikim, bo cała wieś huczy o jakimś pojedynku?"
"Anielko, spotkała mnie potwarz..."
0:40 - "Nie rozumiesz że to jest odwoływanie się do toksycznego wzorca, który jest tylko źródłem bólu dla kolejnych pokoleń mężczyzn? Żyjecie w ciągłym napięciu i nie potraficie zbudować zdrowych relacji z innymi mężczyznami, bo cały czas kryjecie się pod skorupą z tej waszej beznadziejnej dumy" 🥱
"Anielko, piękny warkocz. (...) Mówiłaś coś i mówiłaś i w pewnym momencie pomyślałem sobie: "Jezu jak ona długo mówi" 😄. Ale powiedziałem sobie: "patrz na nią w okolicach głowy, bo inaczej zorientuje się że jej nie słuchasz". 😂 I wtedy zobaczyłem twój warkocz - naprawdę piękny" ✌️
JEZUS
0:10 - "Śmieszy mnie jak ludzie przy znanych osobach zachowują się inaczej, ja przy Jezusie zachowuję się normalnie. (...) Przecież to człowiek jak każdy inny, tyle że Bóg" 😚
0:50 - "Przemyślałem to, idę za twoją radą dociskamy chłopów jak robaków"
"Nie, ja tak nie powiedziałem! (...)"
"FAŁSZYWY PROROK"
1:00 - "Chłopie, mam do ciebie prośbę, idź na środek stawu! (...) Idź po wodzie na środek stawu, jak tam dojdziesz, zwolnię cię z pańszczyzny - na zawsze!"
"To jest pozytywny aspekt tej sytuacji, ale dostrzegam też minusy. Mam wejść na środek stawu? To jest niemożliwe!"
"A ja słyszałam taką myśl, że za 20 lat to my bardziej będziemy żałować tego co nie zrobiliśmy, niż to co zrobiliśmy"
"A c***, spróbuję" 🤭
"Fałszywy prorok"
MIASTOWI W ADAMCZYSZE
1:35 - "Pierwszy raz na wsi? Widziałeś kiedyś krowę? (...) Jak robi krowa? 🐄 Beee!?" 😄
"Nie, krowa robi muuu!"
"Sprawdzałem cię, teraz wszyscy lansują się na wieś" 😉
"KULTUROWE ZAWŁASZCZENIE"
"Dlaczego nosisz szablę?"
"Rzeczywiście, noszę, nie wiem? Taka moda!"
"Moda!? (...) Szabla to atrybut szlachcica, wojownika, służy do obrony Rzeczpospolitej. (...) To kulturowe zawłaszczenie, jakbyś się czuł gdybym przyszedł tutaj - co jest charakterystyczne dla miasta?"
"Ekskrementy na ulicach!"
"Właśnie, jakbyś się czuł gdybym przyszedł tutaj z twoimi ekskrementami w ręku? 😂🤣"
"Tato, czy ty wiesz co to są ekskrementy?"
1:15 - "Z tego Ciesława to kompletny kabotyn i chwalipięta. Ho-ho-ho byłem w Niderlandach, ho-ho-ho mówię po francusku, ho-ho-ho myję ręce po sikaniu" 🤭
GRZYBKI HALUCYNOGENNE
"To co, po jednym?"
"A, przy niedzieli można"
"Jest środa!" 😄
"Namawiasz, czy nie?"
0:25 - "Tak hałasujecie, że ryb nie słychać. Co tu się za proceder odbywa? (...) Jak żaden, jak widzę że coś z synem jecie?! 😆 A piechur koronny, obrońca naszych polskich granic głodnym chodzi, ładnie to tak? (...) O, jadalne grzyby, uwielbiam jeść jadalne rzeczy. 🫕"
"Panie, lepiej uważaj! (...) Te grzyby... Ich nie można za dużo!"
1:25 - "Tamci dwaj ostrzegali mnie że po ich grzybach będę się źle czuł. Tymczasem wszystko u mnie jest w najlepszym porządku, wzrok mam wyostrzony, ciało rześkie, a co więcej mój ojciec - sułtan Mehmed IV właśnie przekazał mi władzę nad Imperium Osmańskim. Raz jeszcze dziękuję ci ojcze, nie zawiodę!" 😚
1:50 - "Z przyjemnością zostanę twoim muftim, mam tylko dwie wątpliwości: pierwsza - wydaje mi się że ja się kompletnie nie nadaję na muftiego, z moją osobowością, posturą i w ogóle; a druga - nie wiem kto to jest mufti?"
"Jesteś moim muftim!"
"Wiesz co, Bogdan - ty też jesteś moim muftim! Co za wartościowa rozmowa" 😊
WIZYTA W ADAMCZYSZE SYNA MAGNATA
0:25 - "Janek Pawełek, walisz tabakę?" 😂
"Nie, dziękuję, raczej nie walę" 😝
"Jak nie? Zażyj narkotyk jak Henryk prosi!"
1:00 "Córa wali?" 🤣
"Jaka córa? To nie jest córa, sio mi stąd Marianna. Nasza jest ładniejsza"
"Lubię ładne rzeczy, i jędrne!"
1:50 - "A ty Henryku zarządzasz teraz jakimś rodzinnym interesem?"