Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UNIA EUROPEJSKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UNIA EUROPEJSKA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2025

TO SIĘ NIE MIEŚCI W PALE, DROGI PANIE RAFALE!

CZYLI KOMENTARZ DO OSTATNICH PRZEDWYBORCZYCH WYDARZEŃ






 Musiałem dzisiaj to napisać, bo przyznam się szczerze sytuacja zaczęła się zmieniać diametralnie od chwili, kiedy pan Sławomir Mentzen uznał, że tak po prostu może sobie wyjść do swojego własnego pubu na "piwo z Mentzenem" z panem "bążurem" Trzaskowskim i panem Radosławem "mężem swojej żony" Sikorskim (notabene zastanawiam się dlaczego pani Applebaum wstydzi się nosić nazwisko swego męża 🤔, ale to już jest ich prywatna sprawa). Zastanawia mnie bowiem, co takiego pan Mentzen miał w głowie, że zdecydował się na taki krok i nasuwają mi się tylko dwie możliwości. A mianowicie, albo pan Sławomir Mentzen jest chodzącym geniuszem, który doskonale przewidział jak jego decyzja (pójścia na wspólne piwo z ludźmi, którzy uosabiają cały ten otaczający nas syf - mówiąc oczywiście w wielkim uproszczeniu) wpłynie na jego własnych wyborców i celowo zdecydował się na taki właśnie krok, co znaczyłoby że pan Mentzen jest mężem stanu przewidującym kilka politycznych ruchów do przodu; albo też pan Mentzen uczynił to z własnej głupoty. Naprawdę chciałbym uwierzyć w pierwszą wersję wydarzeń, ale niestety coś mi podpowiada (chyba bebech, a jak mówił Skipper "zawsze ufaj swojemu bebechowi") 😉) że autentyczna jest ta druga wersja. Nie rozumiem, doprawdy nie pojmuje jak można było popełnić taką głupotę i czytając zarówno komentarze wyborców pana Sławomira Mentzena jak i widząc to, jak oni teraz reagują, dochodzę do wniosku że albo mamy do czynienia ze spektakularnym upadkiem tego polityka, albo też... niekoniecznie. Według mnie bowiem pan Mentzen może ten swój błąd jeszcze przekuć w sukces, ale tutaj trzeba zdrowego rozsądku i determinacji. Mianowicie powinien w swoich mediach społecznościowych ogłosić, że to spotkanie było celowym zabiegiem, mającym przekonać jego wyborców do głosowania na Karola Nawrockiego, a przynajmniej przeciw Rafałowi Trzaskowskiemu i zacząć powielać hashtag: "Nie dla Trzaskowskiego". To byłoby bowiem bardzo rozsądne nawet w sytuacji gdy popełnił zwykłą gafę i zrobił się z tego smrodzik, który teraz trzeba posprzątać. Nie wiem jak zachować się pan Sławomir Mentzen, ale to byłoby jak najbardziej dla niego korzystne wyjście z tej "sytuacji bez wyjścia".




Poza tym zobaczmy jak wygląda sytuacja wśród wyborców pana Mentzena, którzy do tej pory w jakiś 70% w drugiej turze wyborów prezydenckich zamierzali oddać głos na Karola Nawrockiego. Otóż tym swoim wypadem na "piwo z Mentzenem" pan Sławomir zmobilizował do tego (myślę że spokojnie) jakieś 90% swoich wyborców. Do tego to, co opowiadał w czasie ostatniej debaty Rafał Trzaskowski na temat Sorosa (że woli go bardziej niż Orbana), oraz to, co mówił na spotkaniu u Mentzena, myślę również że przekonało jakieś 70 może nawet 80% wyborców Grzegorza Brauna do zagłosowania przeciwko "bążurowi". Oczywiście najgorsi zawsze są radykałowie, ci których bardzo ciężko do czegokolwiek przekonać, a tacy są niestety wszędzie we wszystkich partiach, zarówno w Platformie Obywatelskiej (czy szerzej w Koalicji Obywatelskiej) w Prawie i Sprawiedliwości (czy szerzej w Zjednoczonej Prawicy) jak i oczywiście w Konfederacji czy w Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Beton to jest beton, czy to są "Silni razem", czy "Prawi kochani", czy jakieś inne grupy odchyleńców, wydaje się niemożliwe aby cokolwiek do nich dotarło, jakiekolwiek merytoryczne argumenty, poza... własnymi negatywnymi bodźcami, takimi właśnie jak piwo z Mentzenem w towarzystwie Trzaskowskiego i Sikorskiego. Oczywiście nie sądzę aby to przekonało wszystkich, może nawet nie większość z grup radykałów Mentzena i Brauna, ale myślę że jakiś tam procent pomyśli wreszcie logicznie i zobaczy że na szali leży przyszłość Polski - Polski takie koło jaką znamy, bezpieczną, piękną, Polski która ma ambicje. Po drugiej stronie bowiem mamy już tylko podporządkowanie Brukseli, a co za tym idzie Berlinowi, bo to przecież Niemcy rządzą Unią Europejską i tylko idiota powie że jest inaczej, stworzenie armii europejskiej (oczywiście głównie naszym kosztem, bo to my będziemy na to płacić, ponieważ Unii brakuje już pieniędzy praktycznie na wszystko, więc potrzebują nowych podatków, oraz oczywiście euro w Polsce, żeby nas do reszty wydrenować z zasobów, co pozwoli przez jakiś czas odetchnąć niemieckiej gospodarce, która funkcjonuje na zasadzie pasożyta). 




Oczywiście wejdą wszelkie "Zielone i Niebieskie Łady", wszelkie ets-y, będziemy kupować niemieckie wiatraczki i stawiać je sobie 500 m. od zabudowań, będziemy ratować niemiecki i francuski przemysł zbrojeniowy (oczywiście naszymi pieniędzmi, bo Polska za bardzo urosła i trzeba ją sprowadzić do parteru, tak jak powiedział prezydent Francji Jacques Chirac jeszcze w 2003 r. {te słowa pamiętam bardzo dobrze i nigdy ich nie zapomnę do końca życia}, a mianowicie: "Polska straciła okazję żeby siedzieć cicho". To było na początku konfliktu w Iraku i wysłania tam również polskich żołnierzy w tym jednostki specjalnej "Grom" i jednostki specjalnej "Formoza" - o których sami amerykańscy żołnierze mówili że to są specjaliści światowej klasy. Oczywiście można się teraz wspierać czy interwencji amerykańska w Iraku była potrzebna, czy nie {według mnie nie była potrzebna, była wręcz szkodliwa, ale interesy koncernów zbrojeniowych jak również paliwowych zaważyły}. W każdym razie sam fakt że Chirac użył wówczas takich słów, pokazuje stosunek Europy Zachodniej nie tylko do krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ale przede wszystkim ich stosunek do Polski, jako największego z tych krajów. Zostaliśmy bowiem przyjęci do Unii Europejskiej w 2004 r. tylko i wyłącznie w celu łatwiejszej eksploracji naszego rynku i ewentualnego przenoszenia tam zachodnich firm aby pozyskać tańszą "siłę roboczą", a co za tym idzie zbijania kosztów, i oczywiście nie płacenia żadnych podatków. Innym powodem było również drenowanie zasobów ludzkich krajów kolonizowanych, czyli takich jak Polska, a więc ściąganie informatyków, lekarzy, budowlańców, specjalistów wszelkich branż do Niemiec, do Francji, do Wielkiej Brytanii itd. itp. Natomiast w żadnym razie nie zostaliśmy przyjęci do UE aby wyrównać dziejową niesprawiedliwość roku 1939 i 1945. Nigdy bowiem nie chodziło o wspólną Europę, zawsze chodziło o ich Europę, a konkretnie o niemiecką, ewentualnie niemiecko-francuską Europę. Inne państwa - szczególnie te na wschód od Odry - miały siedzieć cicho, pokornie przyjmować to, co ześlą nam "starsi i mądrzejsi" z Zachodu i wykonywać polecenia - tyle. Dlatego też poparcie w 2003 r. Stanów Zjednoczonych przez Polskę było takim szokiem dla tzw krajów "Starej Europy", a w zasadzie ich elit i dlatego Chirac wówczas powiedział to, co powiedział).




Tak więc albo się obudzimy teraz, póki nie jest jeszcze za późno, albo wszyscy skończymy w niemiecko-francuskim sosie zwanym Europą, w którym Polska - jeżeli w ogóle przetrwa - to co najwyżej z nazwy, bo  wszystkie inne instytucje naszego państwa (łącznie z wojskiem) zostaną podporządkowane zewnętrznej władzy Brukseli/Berlina. Tak więc póki nie jest za późno powiedzmy razem: "Rafałowi Trzaskowskiemu mówimy goodbye!"




PS: Jeszcze jedno. Podobno ostatnio widziano prawdziwego zombie, który wstał z grobu? Nie wiem czy to prawda, tak tylko słyszałem że jakieś ruchy tektoniczne obudziły z krypty grobowej Erikę Steinbach zwaną też "Wypędzoną". Na ten temat postaram się napisać nieco dłużej, w każdym razie teraz powiem tylko że jeżeli Niemcy, obecni Niemcy nie zapłacą reparacji za zbrodnie swoich przodków, jeżeli nie uregulują i ostatecznie nie zamkną tej haniebnej sprawy, to jakiekolwiek zbliżenie polsko-niemieckie nigdy nie dojdzie do skutku i nie ma na nie najmniejszych nawet szans. Nie interesują mnie teksty w stylu "współcześni Niemcy to już inne pokolenie, nie pamiętają wojny, nic złego nie uczyniły" itd. Wasi przodkowie (zwracam się tutaj do przedstawicieli narodu "wąsacza" - bo chociaż był on Austriakiem, to przecież uważał się za Niemca) zniszczyli mój kraj, wymordowali 6 milionów Polaków (w tym 3 miliony polskich Żydów). Totalnie zniszczyli Warszawę, szereg miast i niezliczoną ilość wsi. Wywołali do tego wojnę światową, aby połechtać własne ego o byciu "narodem panów". Gdyby wygrali to byłaby katastrofa nie tylko dla mojego narodu, ale dla całej Europy - bo przecież Hitler walczył również (a może przede wszystkim) o nową Europę (tak jak Unia Europejska dzisiaj). Wszystkie narody Europy miały znaleźć w niej swoje "szczęśliwe miejsce", wszystkie, oprócz Polaków, bo my (podobnie jak Rosjanie,  Ukraińcy, białorusini, zapewne także Litwini) zostaliśmy podzieleni na trzy kategorie w "Nowej Europie". Te kategorie to: przeznaczeni (i zdatni) do germanizacji, niewolnicy pracujący w wielkich niemieckich latyfundiach na Wschodzie (po zwycięstwie nad Związkiem Sowieckim), oraz ci, którzy przeznaczeni zostali do fizycznej eksterminacji. Ciekawe w której grupie znalazłbym się ja sam? Być może w pierwszej z racji moich korzeni, ale z racji wyboru trafiłbym do trzeciej, podobnie jak mój pradziadek, który sam podjął taki wybór. Tak więc najpierw reparacje, a potem wrócimy do czasów polsko-niemieckiego pojednania, który już istniał między naszymi narodami przez co najmniej 300 lat. Zresztą Niemcy w Polsce zawsze byli utożsamiani ze spokojem, kulturą i filozofią, zawsze, aż do drugiej połowy XIX wieku, a tak naprawdę do roku 1939. 




DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ

czwartek, 24 kwietnia 2025

POD ROZWAGĘ!

 CZYLI KRÓTKIE POLITYCZNE 

QUI PRO QUO





Dzisiaj dosłownie parę słów odnośnie zbliżających się 18 maja wyborów prezydenckich. Przyznam się szczerze że czekam tego dnia, aby ostatecznie przekonać się na ile mądrość naszego Narodu przetrwała przez te wszystkie potransformacyjne i wszelkie inne zmiany. Ciekawe ile jest Polaka w Polaku? Zadaję sobie to pytanie nie bez przyczyny, gdyż to co obecnie dzieje się w naszym kraju (totalny rozkład aparatu państwowego i próba rozmontowanie również więzów narodowych, a co za tym idzie także społecznych i rodzinnych - bo do tego wszystko zmierza). Poza tym "nasz" tak zwany premier wyjątkowo umiejętnie potrafi stawać na baczność i kłaniać się przed Niemcami. Nie wiem jak Was, ale mnie osobiście to upokarza i dlatego zadaję to pytanie: "Ile w nas jest Polaka?

Za niecały miesiąc wybory prezydenckie które zdecydują tak naprawdę o naszej przyszłości, gdyż będą to wybory o to, czy Polska w ogóle ma istnieć, a nie wybory czy podoba mi się Nawrocki, Trzaskowski, Jakubiak, Mentzen, Biejat czy ktokolwiek inny. Tu już walka toczy się o sprawy fundamentalne o nasze być albo nie być, i o to czy będziemy żyli w kraju bezpiecznym, silnym, stabilnym gospodarczo, czy też staniemy się landem europejskim, nową generalną gubernią, w której w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi i Gdańsku będzie tak samo jak w Paryżu, Londynie, Berlinie czy Mediolanie - brud smród i ubóstwo na ulicach, a wokół ludzie z Trzeciego Świata. 

Niektórzy regionalni prezydenci miast straszą już swoich obywateli że nieprzyjęcie migrantów (a raczej brak zgody na budowę "Centrum Integracji" - cokolwiek by to miało oznaczać, bo wiadomo że z integracją nie ma to nic wspólnego, gdyż tylko idiota może sądzić, że wpuszczając setki tysięcy obcych kulturowo ludzi nie znających języka, kultury kraju do którego zmierzają, ani nie będących w jakikolwiek sposób chętnymi do pracy, że oni się zasymilują z lokalną ludnością. Naprawdę albo trzeba być kompletnym debilem żeby tak sądzić, albo człowiekiem, który z premedytacją i na zimno realizuje pewien plan) że będzie się to wiązało z wstrzymaniem unijnych dotacji. To się pytam - czego!? Od kiedy to Unia Europejska ma swoje pieniądze? Przecież to inne kraje zrzucają się na to  brukselskie pasożytnictwo, które może sobie dzięki temu roić o neo komunistycznej Europie bez państw narodowych i w społeczeństwach wzajemnie wymiksowanych, niezdolnych do podjęcia jakiegokolwiek buntu przeciwko owym panom. 

Polska praktycznie już jest płatnikiem netto, czyli wpłaca do unijnego budżetu więcej niż z niego wyjmuje, ale jeżeli miałbym stawiać na szali bezpieczeństwo mojej kobiety, czy ewentualnie dzieci (których co prawda "jeszcze" nie posiadam) to mówię otwarcie: nie chcemy żadnych "pieniędzy brukselskich", a jednocześnie sami przestaniemy wpłacać do tego komuszego grajdołka i zobaczymy kogo to bardziej zaboli (po wypowiedzeniu ets-ów, zielonego ładu, niebieskiego ładu i oczywiście paktu migracyjnego), a jednocześnie nasi najbliżsi będą bezpieczni, a nasz kraj, nasza piękna Polska nie zostanie zamieniona w chlew, tak jak większość krajów Europy Zachodniej. 

Nigdy nie byłem, nie będę ,nie jestem nawet w tym momencie w którym to piszę - rasistą, moje poglądy są dalekie od jakiegokolwiek uznawania wielkości jednej czy drugiej rasy, ale powiedzmy sobie otwarcie - murzyni są rasą niezwykle agresywną, to po pierwsze; po drugie, rasą która praktycznie nie wytworzyła żadnej cywilizacji (z drobnymi wyjątkami, które jednak były zapożyczeniami z zewnątrz). Natomiast cały rozwój cywilizacyjny naszej Planety odbywał się głównie dzięki rasie białej (kaukaskiej jak kto woli) i rasie azjatyckiej (chińskiej, japońskiej, koreańskiej). To jest smutna prawda, ale tak właśnie jest i nie zmieni tego ani propaganda, ani narzucone nam kalki, które sugerują że "murzyni tworzyli Cywilizację Europejską". Boże kochany, uwierzą w to tylko idioci, albo przerobieni na niewolników ludzie pozbawieni własnych korzeni. To już prędzej uwierzyłbym że taką cywilizację w Europie stworzyli Azjaci.

I właśnie takich ludzi trzeciego świata próbuję się nam tutaj implementować. Problem właśnie polega na tym, że nie mamy polskiego rządu, mamy rząd mianowańców brukselskich i (choć zabrzmi to wyjątkowo mocno) kundli niemieckich. Nie dziwmy się zatem że będziemy broczyć w tej brei, póki ten rząd nie przestanie istnieć. I dlatego tutaj nie chodzi o to czy podoba mi się ten czy tamten kandydat. Chodzi o to, czy my dalej będziemy mogli żyć w naszym kraju i tylko o to chodzi - to jest kluczowa sprawa. Dzisiaj bowiem jak patrzę na Wielką Brytanię i co się zrobiło z tym krajem to mam wręcz przekonanie graniczące z pewnością że to będzie pierwszy w Europie islamski kraj już wkrótce zaraz potem dołączy Francja i Niemcy. A tubylcy? No cóż, albo się dostosują i będą płacić dżizję za to, żeby w ogóle istnieć, albo przejdą na islam, albo... 🔪


MAPA MECZETÓW W EUROPIE 
(Zielony - aktywne meczety 
Czerwony - porzucone meczety 
Biały - brak meczetów)




Zastanówmy się nad tym, bo jest jeszcze czas żeby pewne rzeczy poukładać i zmienić 
w naszym kraju.





wtorek, 18 lutego 2025

"NIE LĘKAJCIE SIĘ...!"

CZYLI MÓJ KOMENTARZ DO OSTATNICH POLITYCZNYCH WYDARZEŃ




 14 lutego na monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa zwołanej do hotelu Bayerischer Hof przez Olafa Scholza i prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera wydarzyła się rzecz do tej pory niespotykana, niezwykła i wręcz nieprawdopodobna. A mianowicie amerykański wiceprezydent James David Vance, wszystkich jak tam siedzieli po prostu... opierdolił jak bure suki (😂). Po minach zebranych tam władców Europy (którzy mają się za nową arystokrację) było widać, że ewidentnie im to się nie spodobało a wręcz doprowadziło do niezwykle emocjonalnych i niekontrolowanych zachowań (np. rozpłakał się Christoph Heusgen, gość który był prawą ręką Angeli Merkel wówczas, gdy ta przyjmowała do Niemiec i Europy setki tysięcy niekontrolowanych muzułmańskich "kardiochirurgów" i któryś śmiał się z Trumpa podczas jego pierwszej kadencji, gdy ten mówił że Europa powinna więcej płacić na swoje własne bezpieczeństwo i utrzymanie armii). A przecież gość z Ameryki powiedział coś tak oczywistego, że wydaje się iż komentować tego nie ma nawet sensu. Ale to pokazuje do jakiej doszliśmy już paranoi, że powiedzenie o tym, iż są tylko dwie płcie jest doprawdy aktem odwagi, a wręcz bohaterstwem. Ludzie przecierają oczy ze zdumienia: "Patrzcie znowu są dwie płcie! hurra! Vivat Trump, vivat Vance" 🥳✌️👍. Oczywiście można się z tego śmiać, ale to mi od razu nasuwa zupełnie inne wyobrażenie, a mianowicie dopóki nas bezpośrednio to szaleństwo nie dotyka (co oczywiście jest już niemożliwe, bo wszystkie neokomunistyczne szaleństwa Europejskiej biurokracji dotykają nas już bezpośrednio, czy tego chcemy, czy nie) staramy się tego nie dostrzegać, siedzieć cicho i udawać że to nas nie dotyczy. Wiemy że z tym wszystkim jest coś nie tak, że to jest świat postawiony na głowie, że ten świat tak naprawdę nie jest naszym domem, tylko naszym więzieniem, że ma na celu nas kontrolować, inwigilować I mówić nam, jak mamy żyć. A wszystko po to, aby grupka niewybieralnych ludzi z urojeniem wyższościowym mogła zarabiać ogromne pieniądze i posiadać nieograniczoną wprost władzę.

Vance w Monachium wygarnął eurobiurokratom, że Europa którą oni chcą przewodzić, zmierza do tragicznego i nieuniknionego upadku. Stwierdził wszem i wobec do zebranych tam nierobów (klasy próżniaczej) w prostych słowach, mówiąc: (oczywiście przekładam tutaj z dyplomatycznego na normalny język): "Słuchajcie idioci (ten początek bardzo mi się podoba 😂😉) swoimi chorymi, ideologicznymi pomysłami doprowadzacie własne kraje na skraj ekonomicznej wydolności, wasz "zielony ład" powoduje, że Europa zamienia się w skansen, staje się obszarem trzeciego świata. I wy macie czelność jeszcze czegokolwiek oczekiwać, cokolwiek narzucać? Przecież Europy już nie ma, Europa jest totalnym ekonomicznym, politycznym i militarnym skansenem, a bez pomocy USA... nie istnieje. Poza tym Europa to obszar oddziaływania neokomunistycznej ideologii, która manifestuje się nie tylko w postaci chorej, a wręcz zabójczej dla gospodarek państw Unii Europejskiej polityki "zielonego ładu", ale również - a może przede wszystkim - w obszarze cenzury, jaką nakładacie na własne społeczeństwa. Vance przytaczał tutaj przykład tego, jak kraje Europy (i to niekoniecznie te które należą do Unii Europejskiej, bowiem mowa tutaj była o Anglii i Szkocji, choć te kraje są już poza Unią Europejską to jednak sam się dziwię dlaczego ją opuściły, gdyż zamordyzm i neobolszewicka polityka rządu brytyjskiego tego pajaca Keira Startera, jest gorsza niż ta, do której dąży Bruksela) traktują swoich obywateli, jak nakładają kaganiec na społeczeństwa, gdyż obawiają się że wolność słowa i demokracja którymi tak często wycierają sobie swoje mordy, doprowadzą ich do upadku, bo w demokratycznych wyborach nie mają oni większych szans (oczywiście nie mówię że nie mają ich w ogóle, gdyż należy pamiętać że duża część społeczeństw jest totalnie ogłupiona. Ludzie są tak ogłupieni - a nawet tak głupi - że jakby dzisiaj rządy ustami swoich przedstawicieli stwierdziły, że ludzie rodzą się w kapustach, i że jest to fakt bezsporny, to jestem przekonany że co najmniej od 13 do 15-17% {w różnych krajach} społeczeństw uwierzyłaby w to, bo tak mówi rząd. Zresztą w latach 2020-2021 mieliśmy tego próbkę, gdy politycy kazali nam chodzić w kagańcach na twarzy - zwanych maseczkami - które oczywiście nie chroniły przed żadnym wirusem, a miały na celu jedynie wymusić posłuszeństwo. To samo było również ze szczepieniami, gdzie często dochodziło do tego że nawet członkowie rodzin bali się zbliżyć do siebie, żeby się nie zarazić. Jeszcze w grudniu 2021 r. straszono nas powszechnym pomorem, a starszym ludziom wmawiano poprzez środki masowego przekazu, aby nie przyjmowali swoich bliskich na Święta Bożego Narodzenia, bo mogą się zarazić - tym bardziej jeśli się nie zaszczepili. I nagle w lutym 2022 r okazało się że koronawirus... uciekł. Przestraszył się ruskich czołgów atakujących na Ukrainie 🧐🤭😏 (w każdym razie ja nie uległem tej ogłupiającej panice i nigdy się nie zaszczepiłem - podobnie też jak moi bliscy - na wirus którego... nie powiem że nie było, bo był, ale na którego próbowano nas wyszczepić jak zwierzęta niesprawdzonymi środkami, na szybko, na już, bo taki był prikaz rządów idących na pasku Światowej Organizacji Zdrowia zarządzanej przez jawnego komunistę i koncernów farmaceutycznych. W czasie koronawirusa nigdy też nie zachorowałem, a nawet jeśli złapałem koronawirusa - w co wątpię - to o tym nie wiedziałem i miał u mnie przebieg całkowicie niezauważalny). 

Vance stwierdził więc, że stopień kontroli i zamordyzmu w Anglii, Szkocji, w Niemczech ale i w innych krajach Europy jest już tak duży, że obywatele nie mogą nawet pomodlić się przed klinikami aborcyjnymi, ba, nie mogą się modlić nawet w myślach, (co też pokazuje, że ci ludzie boją się nawet naszych myśli i modlitw - i nie jest to wcale żart). Ogólnie rzecz biorąc JD Vance otwarcie stwierdził, że w 35 lat po rozpadzie bloku wschodniego, komunistycznego (skąd ludzie uciekali na Zachód, bo tam był dobrobyt, a przede wszystkim tam była Wolność) Europa zamienia się w nowy Związek Sowiecki. Ideowi (i nie tylko) wyznawcy Altiero Spinelliego (który jest patronem Parlamentu Europejskiego), Adorno, Marcuse, Horkheimera czy Coudenhove-Kalergi, doskonale zdają sobie sprawę i pamiętają to, co napisał Marks, a mianowicie że komunizmu nie można zbudować w systemie demokratycznym gdyż nawet jeśli partia komunistyczna dojdzie do władzy, to wprowadzając swój program musi spotkać się z oporem społecznym, a to spowoduje, że w kolejnych wyborach władzę utraci. Dlatego możliwa jest tylko i wyłącznie rewolucja. Rewolucja mas, którzy dosłownie wymordują dawny świat, a na jego gruzach komuniści zbudują "nowy świat", całkowicie przez siebie kontrolowany. A owe masy (aby nie obróciły się teraz przeciwko samym komunistom) będą wzięte w karby przez tajną policję (jaką - jak zalecał Marks - należy natychmiast stworzyć), słanie donosów (w Związku Sowieckim donos był kluczowym elementem ówczesnego systemu utrzymania władzy przez komunistów mówiło się wręcz "towarzysz donos", a zauważcie że rząd Wielkiej Brytanii wręcz zachęca obywateli do wzajemnego donosicielstwa - ciekawe, prawda? 🧐) i oczywiście represje wymierzone we własne społeczeństwo. Te wszystkie trzy elementy składowe obecnie realizuje Unia Europejska, oraz podległe jej rządy krajowe. Nie godzisz się na masową imigrację muzułmańskich "kardiochirurgów", którzy będą ubogacać kulturowo i genetycznie europejskie kobiety? To znaczy że jesteś faszystą, złym człowiekiem, a tak w ogóle to powinieneś trafić za kratki, gdyż tacy jak ty, są zagrożeniem dla naszego społeczeństwa - taki jest przekaz. To samo jeśli nie chcesz się szczepić, jeśli nie chcesz słuchać władzy odnośnie zakładania na usta kagańców (wyobrażacie sobie gdyby jeszcze 10 lat temu powiedzieć ludziom, że w Europie i na Świecie wszyscy będą zmuszeni do noszenia kagańców, to popukaliby się w czoło i powiedzieli że chyba że uciekłeś ze szpitala dla obłąkanych. A okazało się, że dla rządzących Europę, a raczej dla ludzi o mentalności skomuszałych bydlaków - nic nie jest niemożliwe, jeśli chodzi o utrzymanie przez nich władzy, gdyż demokracja oczywiście jest pięknym hasełkiem który odmieniają przez wszystkie przypadki, ale demokracja ma to do siebie, że w nią wliczona jest zgoda na porażkę. A rządząca Europą (i do niedawna USA) elyta, nie zamierza godzić się na jakiekolwiek porażki. Oni rządzą, ponieważ zostali do tego stworzeni, są wybrańcami bogów, a my mamy się z tym pogodzić i słuchać wszystkiego co od nich wyjdzie. Na tym polega demokracja we współczesnym świecie w rozumieniu komunistów. 




I to wszystko skrupulatnie i konsekwentnie podsumował w Monachium Vance. I cóż się okazało, okazało się że Europa się z tym nie zgadza, że "Makaron" (czyli ten francuski pajacyk) zwołał nagle pilne zebranie do Paryża, bo w Ance powiedział parę słów prawdy i Europa teraz nie wie czy może liczyć na USA, czy nie. I zjechała się banda Juranda (🤭). Podebatowali, poklepali się po pleckach, zapewnili o własnej zajebistości, i w konkluzjach stwierdzili że bardzo źle się stało, jak się stało, oni są bardzo z tego powodu niezadowoleni i wyrażają swoje niezadowolenie poprzez widoczne niezadowolenie 😵‍💫. Innymi słowy to co powiedział Vance - Europy nie ma, nie stanowi żadnej siły, ani politycznej, ani ekonomicznej, ani militarnej, a czy tego chcemy czy nie chcemy i czy nam się to podoba, czy nie, na tym świecie zawsze - Z-A-W-S-Z-E liczy się siła. Tak było, jest i będzie. A jaką ekonomiczną siłę ma obecnie Europa, która zarzyna własne rolnictwo polityką "zielonego wału ładu" i uzależnia się od produktów z Ameryki Południowej i Ukrainy, tylko po to, aby ratować zdychające niemieckie sztrucle (czyli niemiecki przemysł samochodowy). Zobaczcie jak bardzo w ciągu ostatnich 20 lat odjechały nam Stany Zjednoczone (które przecież wcale się jakoś specjalnie dobrze nie rozwijały), a mimo to obecnie rozwój ekonomiczny całej Europy wynosi tylko 50% rozwoju ekonomicznego USA (20 lat temu było to 90%). To pokazuje, że Europa zmierza ku katastrofie i to właśnie powiedział Vance w Monachium tym idiotom, którzy tam siedzieli. Jeśli chodzi zaś o militaria, to tutaj jest jeszcze gorzej, gdyż kraje Unii Europejskiej (czy w ogóle Europy) prezentują się pod tym względem totalnie żałośnie. Obecnie najlepszą armię na kontynencie europejskim ma Turcja - kraj muzułmański. Dobrą, bo ostrzelaną i zaprawioną w bojach, choć mocno przerzedzoną i osłabioną armię ma Ukraina. Potem jesteśmy my, Polska ma drugą najlepszą europejską armię w NATO i to nawet biorąc pod uwagę, jak bardzo nasze magazyny zostały przerzedzone wysyłanym na Ukrainę sprzętem. Dobrą armię ma jeszcze Francja choć jest ona niewielka (nie wiem dokładnie jak jest w Szwecji i Finlandii, ale słyszałem że tam doszło ostatnio do jakichś reform i wzmocnień, ponoć tworzone są nowe jednostki na wypadek rosyjskiej agresji). Wielka Brytania praktycznie nie ma armii lądowej wcale. O Niemczech nawet nie ma co wspominać, bo to jest żałosne jak obecnie wygląda Bundeswehra (ci żołnierze nawet nie potrafią maszerować do taktu, co pokazuje że bardziej nadają się do ochrony dyskontów, niż do realnych działań bojowych). Politycznie zaś Europa upada także, gdyż nie ma żadnej możliwości oddziaływania ani na USA, ani na Rosję, ani na Chiny. Innymi słowy jest niczym i nic sobą nie reprezentuje.

Ale za to ma miliony muzułmańskich kardiochirurgów, których teraz zapragnęłaby się (chociaż w części) pozbyć, gdyż zdaję sobie sprawę że to, do czego doprowadziła Angela Merkel swoją polityką "herzlich willkommen" doprowadza Niemcy (i inne kraje Europy Zachodniej, ale tak naprawdę liczą się tylko Niemcy, a przynajmniej głównie Niemcy) do upadku. No i właśnie dlatego potrzebny był Brukseli, Berlinowi, jak również całej tej elicie postkomuszych suk...ynów, ktoś taki jak Donald Tusk. Ten patologiczny kłamca, (wydaje mi się że ten człowiek jest mocno zaburzony, bo albo przeszedł on jakieś specjalne szkolenie, które powoduje że może z pełną premedytacją kłamać, a na drugi dzień - pomimo obecności kamer - stwierdzić, że on niczego takiego nie mówił; albo jest to właśnie człowiek chory który wymaga interwencji medycznej) godzi się bowiem na wszystko, co wychodzi z Brukseli i z Berlina (albo na odwrót kolejność dowolna). Ten człowiek buduje w Polsce 49 luksusowych ośrodków dla imigrantów, które w zasadzie nie wiadomo po co są budowane, bo przecież Donald Tusk powiedział, że żadnych migrantów do Polski ściągać nie będzie, a jak Donald Tusk coś mówi, to, wiadomo że mówi (🤥). Kanclerz Scholz jasno stwierdził, że obdzwonił wszystkich sąsiadów Niemiec i im polecił (POLECIŁ) że mają przyjąć imigrantów z kraju wujka Adolfa, bo jak nie, to Sztolc się wścieknie (a jak wiadomo Tusk nie lubi wściekłego Sztolca, bo wtedy musi stać na baczność przez godzinę na mrozie (🥶). Oczywiście pośmieszkować można sobie, gdyby sprawa nie wyglądała tak diabelnie poważnie. W obecnych warunkach nie widzę innych możliwości jak rozpisać nowe referendum (dwudniowe, tak jak było w przypadku referendum o wstąpieniu do Unii Europejskiej, bo teraz również ważą się nasze egzystencjalne losy) w sprawie przyjęcia imigrantów, albo po prostu jednorazowo wypowiedzieć pakt migracyjny (najlepiej już po ogłoszeniu wyniku referendum). Niemcy chcieli migrantów, mają migrantów, niech więc się z nimi zajmują. Ale Niemcy, jak to Niemcy, jak nie nasrają do ogródka sąsiada to chodzą chorzy. Po raz trzeci od ponad 100 lat doprowadzili do wielkiej katastrofy europejskiej i zastanawiam się czy jest w ogóle sens istnienia zjednoczonego państwa niemieckiego? Może lepiej dla Europy i dla samych Niemiec byłoby, gdyby to państwo rozpadło się na szereg mniejszych krajów. Krajów które byłyby w ten czy inny sposób kontrolowane z zewnątrz (nie przez Brukselę, bo nie przewiduję aby Unia Europejska w tym kształcie przetrwała zbyt długo, co również można było wyczytać ze słów Vance'a w jego 18-minutowej mowie w Monachium). Europa pod rządami Niemiec zabrnęła w kozi róg i Niemcy nie wiedzą jak z tego wybrnąć (a raczej wiedzą trzeba podzielić się owym nieszczęściem które sprowadzili na własne głowy z innymi sąsiadami, szczególnie z Polakami). To ja powiem otwarcie już na zakończenie tego nazbyt emocjonalnego wpisu, drodzy Niemcy, członkowie narodu z którego pochodziła część mojej dawnej rodziny - jedyne czego od was chcemy, to zadośćuczynienie za zbrodnie, jakich dopuszczały się "wasze matki i wasi ojcowie" w czasie II Wojny Światowej na Polakach i na Żydach (w większości polskiego obywatelstwa). A całą resztę przyjemności związanych z kardiochirurgami którzy mieli zasilić waszą gospodarkę - zostawcie sobie. Za wszystko w życiu trzeba płacić, a wy najwidoczniej lubicie płacić non stop. 😚.





PS: Tytuł jaki zamieściłem, czyli słowa: "Nie lękajcie się" które przytoczył JD Vance, są słowami wypowiadanymi przez papieża Jana Pawła II, dla którego te właśnie słowa stały się jakoby swoistym mottem.







DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ!

piątek, 4 października 2024

WIELKA SANACJA PAŃSTWA

KU ODRODZENIU RZECZPOSPOLITEJ




 Wczoraj, dnia 3 października w Niemczech obchodzono tzw. "Dzień Zjednoczenia", czyli dzień likwidacji Niemieckiej Republiki Demokratycznej i włączenia jej do Republiki Federalnej Niemiec w 1990 roku. Ponieważ ja jestem stałym gościem niemieckich forów społecznościowych i tematycznych (nie tylko X-a), zauważyłem tam w wielu miejscach przeplatające się takie oto stwierdzenia, że jest to niepełne zjednoczenie i że dzień ten należy nazwać dniem "częściowego zjednoczenia", ponieważ niemieckie ziemie wschodnie wciąż nie zostały odzyskane. A jakie to niemieckie ziemie wschodnie nie zostały odzyskane? przecież wschodni Niemcy (tzw. "Ossi") już dawno połączyły się z tymi zachodnimi (a tak naprawdę zostały przez nich po prostu wchłonięte). O czym wiem co oni mówią? Oczywiście każdy inteligentny człowiek zdaje sobie sprawę o czym jest mowa, po prostu znaczna część Niemców (oczywiście nie jest to większość, ale to jest dość pokaźna grupa) i to nie tylko tych, którzy głosują na AFD, wyraża żal za utratą i melancholijne pragnienie odzyskania w przyszłości ziem wschodnich, czyli naszych "Ziem Odzyskanych", naszych Kresów Zachodnich. I wydaje mi się że wcześniej czy później w jakiś tam sposób możemy mieć z tym problem, chociaż nie wydaje mi się aby te pragnienia w jakikolwiek sposób mogły zostać zrealizowane, to jednak próby takiego lub innego pozyskania owych ziem trwają już od jakiegoś czasu (co najmniej od roku 1990), różnymi metodami (głównie oczywiście finansowymi) poprzez wykupywanie tamtejszych polskich przedsiębiorstw, spółek etc. etc. i przyzwyczajenie mieszkańców, że "niemieckie znaczy lepsze".

Na Ukrainie wciąż trwa wojna, choć ta wojna realnie powoli dobiega końca, choć Ukraińcy tak naprawdę walczą z jedną ręką związaną za plecami, gdyż wszelki ofiarowany im sprzęt wojskowy nie może być użyty przez nich na terytorium Rosji, czyli tak naprawdę mogą się oni tylko bronić na własnej, zniszczonej ziemi. Przyjdzie więc taki moment, że Ukraina będzie zmuszona zgodzić się na przyjęcie warunków (prawdopodobnie rozejmu - co oznacza że konflikt ten zostanie jedynie zamrożony na kilka lat, być może na dekadę, co jest bardzo złe dla nas, państw bezpośrednio sąsiadujących z Ukrainą) na mocy których będzie musiała oddać Krym, Donbas, Zaporoże i kto wie co jeszcze. Pewnym ratunkiem dla Ukraińców przed taką wizją zakończenia tej wojny, był - podjęty 6 sierpnia 2024 r. - atak na obwód kurski i zajęcie znacznej jego części (co ciekawe Ukraińcy o owym ataku nie powiadomili Amerykanów, gdyby bowiem to zrobili, z pewnością nie dostaliby na to zgody, bo przecież to głównie Amerykanie - ale również i Francuzi i Niemcy, każą im walczyć z jedną ręką za plecami). Jest to pewien nabytek, który może stać się kartą przetargową w przyszłych rozmowach pokojowych (mam nadzieję) lub rozejmowych (oby nie), ale też nie wiadomo jak to się jeszcze rozwinie, gdyż Ukraina nie ma nie tylko sprzętu (obecnie dostawy sprzętu na Ukrainę są znacznie mniejsze niż były do tej pory), ale również ludzi, żeby utrzymać cały odcinek frontu z Rosją. A to może doprowadzić do sytuacji w której moskale po prostu odzyskają cały ten obwód (zresztą już teraz jest tam bardzo trudna sytuacja).

Na Bliskim Wschodzie Izrael właśnie uderzył na Liban. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę że położenie państwa Izrael (które tak naprawdę jest wyspą leżącą na środku muzułmańskiego morza) jest niezwykle trudne, można wręcz powiedzieć beznadziejnie trudne, dlatego też celem polityki tego państwa jest maksymalna "likwidacja problemu muzułmańskiego" (jakkolwiek negatywnie to może zabrzmieć). W ogóle Izrael według mnie w pewien sposób przypomina chrześcijańskie państwa średniowieczne, które zostały założone na Bliskim Wschodzie po pierwszej krucjacie z lat 1096-1099. Te państwa również dysponowały przewagą technologiczną (w postaci zachodniego rycerstwa), tak jak dziś taką przewagą dysponuje Izrael w porównaniu z państwami arabskimi (a raczej muzułmańskimi) z którymi graniczy. Poza tym Izrael otrzymuje stałym wsparciem ze strony (głównie) USA, podobnie jak państwa krzyżowców (takim wsparciem dla nich były kolejne krucjaty). Państwa krzyżowców istniały na terenie Lewantu niecałe 200 lat (pierwsze państwa chrześcijańskie zaczęto tam zakładać w roku 1098, Jerozolima padła w roku 1099, w 1100 założono Królestwo Jerozolimskie, a ostatnia twierdza krzyżowców - Akka padła w roku 1291) to jest dosyć długi okres czasowy, ale powiedzmy sobie szczerze, realnie od początku skazane były one na upadek i choć ten upadek był znacznie odroczony w czasie, to jednak był nieunikniony. Według mnie również na Izraelu ciąży takie odium upadku i choć ono może być odroczone w czasie, to jednak jest nieuniknione (oczywiście ten fakt nie usprawiedliwia polityki Izraela która jest jawnie rasistowska, dążąca do fizycznej eliminacji Palestyńczyków ze Strefy Gazy, tam bowiem realnie trwają nie tylko czystki etniczne, ale wręcz prawdziwe ludobójstwo).

Unia Europejska wymyśla coraz więcej projektów, które mają na celu realnie likwidację zarówno państw narodowych, jak również (w dłuższej perspektywie, choć wydaje się że nie aż tak długiej) wymieszanie ras, poprzez sprowadzenie do Europy murzynów z Afryki, islamistów z Bliskiego Wschodu, a nawet Azjatów i zmieszanie ich z białą ludnością w państwach europejskich w taki sposób, aby powstał konglomerat bez żadnej przeszłości, bez żadnej pamięci o dokonaniach przodków, bez żadnego umiłowania ojczyzny (której już nie będzie) i oczywiście bez przyszłości. W ten sposób realizują nie tylko plan Richarda Coudenhove-Kalergi z 1922 r. (Gdzie postulował on że w przyszłości w Europie będzie tylko jedna rasa ludzi - mieszana - dzięki masowej migracji z Afryki i Azji - ludność podobna do starożytnych Egipcjan. Ma to doprowadzić oczywiście do likwidacji państw narodowych i ułatwienia elitom Europy zarządzanie tym ludzkim konglomeratem, który będzie znacznie łatwiej sterowalny). Już teraz widać że taki właśnie jest cel obecnych elit europejskich (widać to również w reklamach, gdzie czarnoskóry mężczyzna najczęściej występuje z białą kobietą, a biały mężczyzna jeśli w ogóle tam funkcjonuje, to tylko jako dodatek najczęściej podnóżek bo taka jest jego rola w przyszłej "zmieszanej" Europie. Zresztą nie tylko taki przekaz jest serwowany, również w bajkach coraz częściej pojawiają się osoby niebinarne, aby dzieciom już od maleńkości wkładać do głowy że to jest normalne że ktoś nie wie jaki jest płci. Czyli programowanie dzieci od maleńkości aby później można było nimi sterować w pożądanym przez elity kierunku i uczynić z nich - jak twierdził Kalergi - łatwo sterowalną masę). Innym patronem współczesnej Unii Europejskiej (którego imię nosi Parlament Europejski) jest przecież Altiero Spinelli, włoski marksista który w 1941 r. w więzieniu na wyspie Ventotene na rolce papieru toaletowego sporządził dziś obowiązującym manifest przyszłego państwa europejskiego (wystarczy chociażby zajrzeć do Białej Księgi Unii Europejskiej z 2017 r.), którego celem ma być całkowita likwidacja państw narodowych). Do tego dochodzą też unijne projekty tzw. zielonego wału ładu, które mają całkowicie zniszczyć europejskie rolnictwo i przemysł -  wyprowadzając je poza Europę i doprowadzając do skumulowania wielkiej własności ziemskiej w rękach niewielkiej grupy, wybranej (a raczej samo wybierającej się) elity europejskiej, która przypominać ma panów feudalnych ze średniowiecza.

To co powyżej przedstawiłem, to jest jedynie nakreślenie głównych problemów przed którymi stoi Polska i Europa (a także poniekąd większa część naszego globu), a przecież u nas obecnie sytuacja wewnętrzna również zmierza w złym kierunku. 15 października 2023 r. część społeczeństwa znudzona już w dużej mierze sobie-państwem PiS-u (ja uważam że taka nauczka jaką wówczas PiS dostał, była mu potrzebna, gdyż po trzeciej kadencji PiS zamieniłby się już całkowicie w partię wyleniałych tłustych kotów, którym po prostu się należy za sam fakt że są. Zresztą ja do dzisiaj nie widzę żadnej refleksji w tej partii, która by podjęła jakąś kompleksową debatę na temat realnej klęski wyborczej - bo co z tego że PiS wygrał te wybory, skoro nie rządzi. Jak widzę takie twarze jak Morawiecki, jak Błaszczak, jak Sasin, o Kurskim nawet nie wspominając - to zbiera mi się na wymioty. Ciekaw jestem kogo ta partia wybierze jako swojego kandydata na prezydenta w przyszłorocznych wyborach - które są szalenie ważne, wydaje mi się że są najważniejszymi wyborami od 1989 r. Prezes - który według mnie już dawno powinien odejść, ale jego odejście doprowadzi jednocześnie do bardzo poważnych ruchów odśrodkowych, realnie likwidujących tę partię, niestety więc musi trwać dalej - zapewne w żartach mówi coś o Błaszczaku, jako kandydacie na prezydenta. Ha ha, ja też lubię się pośmiać, ale tutaj nie ma się z czego śmiać, tu niestety trzeba płakać nad tą partią. Mam też nadzieję że mimo wszystko ktoś rozsądny pójdzie po rozum do głowy i kandydatem będzie osoba, która realnie może pokonać "siły destrukcji" które obecnie rządzą. Ja sam mam swoje typy, chodź część z nich jest niestety niewybieralna w drugiej turze, a takowymi są: Dominik Tarczyński -  chciałbym takiego prezydenta, ale nie ma on szans w drugiej turze, Marek Jakubiak - nie należy do PiS-u więc kandydatem tej partii nie będzie, choć może kandydować z poparciem innych komitetów, i Karol Nawrocki - były prezes Instytutu Pamięci Narodowej dyrektor Muzeum II Wojny Światowej. To są trzej główni kandydaci, których ja bym widział w roli przyszłego prezydenta Rzeczypospolitej i mam nadzieję że któryś z nich nim zostanie, bo inaczej, jak wejdzie tam "Czaskoski", "pan z Chobielina" czy posłaniec von der Leyen {pamiętamy przecież to: "Donaldzie, za rok widzimy ciebie w roli premiera Polski"}, to po prostu zostaje już tylko kiła mogiła i można gasić światło i zwijać dywanik).








Tak więc kara jako spotkała PiS w ostatnich wyborach, bez wątpienia należała się tej partii, ale już wystarczy! Na tym bowiem cierpi nie tyle PiS (który dla mnie jest tylko środkiem, a nie celem samym w sobie - jak dla wielu fanatyków ze strony tzw "prawych", a środki się zmienia, gdy przestają być użyteczne) ale cierpi moja Ojczyzna, mój dom - Polska. Ta władza, która rządzi (a raczej zarządza) od 13 grudnia 2023 r. jest kompletnie wyprana z jakichkolwiek pro-rozwojowych idei, tam nie ma żadnych pomysłów, żadnych planów rozwoju naszego kraju - zero, nul. Ostatnio na swoim kanale Rafał Ziemkiewicz (który jak już kiedyś mówiłem ma - czasem jeszcze - prawdziwego "zajoba" anty-sanacyjnego i anty-piłsudczykowskiego, co powoduje że nie chce mi się go słuchać, ale w zasadzie to jest jedyna negatywna kwestia którą mogę skierować w jego stronę), stwierdził ostatnio że taki mendy jak Donald Tusk nie było w polskich dziejach od czasów generała Zajączka (napoleońskiego oficera, który po roku 1815 przeszedł na służbę cara Aleksandra i sprawował funkcję carskiego namiestnika Królestwa Polskiego do swej śmierci w 1826 r.). Ciekawie to uzasadniał i przyznam się szczerze zgadzam się z nim gdy mówił, że przecież co prawda był taki Bierut, był Gomułka, niektórzy widzieliby W tym gronie nawet Gierka, na pewno Jaruzelski, dlaczego więc od generała Zajączka? Otóż każdy z wyżej wymienionych miał jakąś wizję Polski, jakąkolwiek. Była to oczywiście wizja Polski komunistycznej, zniewolonej, wizja podległości Moskwie, ale była, BYŁA! Donald Tusk natomiast nie ma żadnej wizji rozwoju kraju, totalnie żadnej, Donald Tusk interesuje się tylko i wyłącznie Donaldem Tuskiem (widać to było zresztą jeszcze w 2014 r. kiedy w lutym mówił że on się do żadnej Brukseli nie wybiera, że dla niego bycie polskim premierem to jest honor i obowiązek, a już w maju powiedział że jest spakowany i wyjeżdża 😂. Poświęcił wtedy partię, swoich wyborców - bo było wiadome że po jego odjeździe Platforma Obywatelska dostanie łupnia na całego, a on miał to wszystko głęboko w...). I tak jest teraz. Tusk nie chciał tu przyjeżdżać, nie chciał ponownie siedzieć w Sejmie, nie chciał być premierem, a został do tego zmuszony bo oczywiście zna swoje miejsce w szeregu i wie komu co jest winien, kto go wspierał, kto dawał pieniążki (jeszcze w latach 90-tych na Kongres Liberalno-Demokratyczny gdzie pieniądze z Niemiec przychodziły w reklamówkach) niestety długi trzeba oddawać. Poza tym Tusk chce ponownie wrócić do Brukseli, więc robi wszystko żeby przypodobać się jaśnie państwu, elicie europejskiej i pokazać im że jest dobrym i pokornym pieskiem i będzie spełniał ich polecenia, tylko żeby potem przygarnęli go ponownie do swojego grona. On może znowu zostać szatniarzem Europy (tak jak poprzednio, gdzie zawieszał marynarkę pijanemu Junckerowi, dla niego to nie ma znaczenia, on się tam dobrze czuje), a poza tym oczywiście kasa kasa kasa kasa...

Tak więc wszystkie pro-rozwojowe inwestycje dla Polski zostały wstrzymane, CPK zaorane )przewodniczącym budowy tego lotniska został Maciej Lasek, człowiek który od początku krytykował powstanie CPK), budowa komputera kwantowego przez Uniwersytet Poznański przeszła do historii poprzez wstrzymanie dofinansowania dla tego projektu właśnie przez Tuska, dziś czytam że Niemcy robią (a w zasadzie już zrobili taki komputer). Pogłębianie Odry przeszło do historii, wiadomo - ministra Zielińska (czyli w Odrze jest za mało wody, ryby się duszą - trzeba dolać 😭). Budowa Portu Kontenerowego w Świnoujściu - nawet nie ma sensu o tym wspominać. Co więc mamy po tych 10 miesiącach rządów żałosnej (a w zasadzie nie żałosnej, ale anty-rozwojowej i antypolskiej) koalicji 13 grudnia? Mamy kompletny rozkład kraju w zasadzie na poziomie cząstek elementarnych. Powoli, systematycznie niszczy się wszystko co było budowane nie tylko od czasów Prawa i Sprawiedliwości, ale w ogóle wszystko co może przynieść Polsce jakąkolwiek korzyść. Kompletna wręcz nieporadność rządu w czasie powodzi (czego przykładem są chociażby tanio oprocentowane kredyty, proponowane przez ministrę Henning-Kloskę, bo jak przecież stwierdziła Róża Thun und Hohenstein: "nisko oprocentowany kredyt jest najlepszą rzeczą na świecie" 🤭), pokazuje doskonale że Tusk ma gdzieś rządzenie krajem i wraca ponownie do wypróbowanych za "pierwszego Tuska" (w latach 2007-2015) sposobów odwracania kota ogonem, czyli szukania tematów zastępczych. Przyznam się szczerze że Tusk jest mistrzem w tej kwestii i gdy tylko ludzie zaczęli mówić o indolencji rządu w trakcie powodzi, wyszła kwestia wiz, którymi niby Prawo i Sprawiedliwość miało obdarowywać przybyszów z Bliskiego Wschodu i to w setkach tysięcy takich pozwoleń (w rzeczywistości realnych wiz wydano od 200 do 500 i nie były to wizy dawane ludzi w celu ściągnięcia ich do Europy, tylko wizy wydawane tym, którzy mieli je dostać, a łapówki dawali za przyspieszenie tego procesu). Teraz wyszła sprawa alko-tubek, czyli kolejny temat zastępczy, który będzie żył może z dwa tygodnie i zdechnie szybko, podobnie jak poprzednie (jak chemiczna kastracja pedofili z czasów pierwszego Tuska, czy walka z dopalaczami).

Ten rząd nie ma żadnego planu rozwoju Polski. To oczywiście est banał, ale to jest banał którego duża część naszego społeczeństwa nie rozumie, nie widzi, albo nie chce widzieć. Wszystko co do tej pory przez te 10 miesięcy zrobił Donald Tusk służyło przede wszystkim Niemcom i Brukseli, nic zaś nie dotyczyło planów rozwoju Polski - NIC! I nie będzie dotyczyło, gdyż w oczach nie tylko Niemców, ale również Francuzów, Brytyjczyków i w ogóle tych państw na Zachodzie Europy, których politycy a po części również społeczeństwa do dzisiaj czują się nad-ludźmi, nasz rejon Europy Środkowo-Wschodniej jest regionem "pomiędzy", pomiędzy Zachodem a Rosją (Rosji jako jedynego państwa słowiańskiego ci na Zachodzie się boją i dlatego też Rosję szanują, nas nie szanują, bo nie czują żadnej ku temu presji, nie czują żadnej konieczności aby nas szanowali). Polski się nie szanuje, bo Polska zawsze była naiwniakiem Europy, my zawsze wierzyliśmy w te wszystkie piękne hasełka, w braterstwo ludów, w "Wolność Naszą i Waszą" (które to hasła wypisywano na sztandarach jeszcze w czasie Powstania Styczniowego) itd. itp. Polska walczyła, żeby w Europie był spokój i bezpieczeństwo (odparcie inwazji Turków na Wiedeń w 1683 r. który miał być tylko pierwszym etapem podboju Europy przez Imperium Osmańskie, rozbicie bolszewickich armii idących na Niemcy i Europę w 1920 r. a wcześniej walka za obce mocarstwa, jak choćby za Francję na Haiti w 1802 r.). To wszystko nie ma najmniejszego znaczenia, nie ma też żadnego znaczenia to, że przez 30 lat po tzw. "upadku komuny" Polska rozwijała się najlepiej w Europie, że suchą nogą przeszliśmy przez okres pandemii, będąc wzorem dla reszty Kontynentu jak należy dbać o własną gospodarkę i jak ją rozwijać. Staliśmy się 20-tą największą gospodarką świata i to wszystko w ciągu zaledwie 30 lat (a startowaliśmy przecież z poziomu państwa bankruta, jakim realnie była Polska w roku 1990). Ale tam na Zachodzie oni doskonale wiedzą (i wiedzieli to już na początku lat 90-tych, co zostało wypowiedziane ustami Jeffrey'a Sachsa, który powiedział że po tej tak zwanej transformacji ustrojowej należy Polskę otoczyć specjalną "opieką", bo jeżeli pozwolimy Polakom normalnie się rozwijać, to wkrótce potem staną się oni drugą Japonią, dokonując inwazji ekonomicznej na nasze rynki i całkowicie je zdominują. On to powiedział na przełomie lat 80-90 gdy Polska realnie była bankrutem i nie mogła w żaden sposób równać się z potęgami ekonomicznymi świata zachodu) że Polacy są niezwykle przedsiębiorczym i mądrym narodem i jeżeli tylko mają ku temu możliwości, to natychmiast z nich skorzystają, budując swoją ekonomiczną stabilizację. 




Polski się nie szanuje, bo oni (ci na Wschodzie, jak i na Zachodzie) nie czują presji, dlatego uważam że bezwzględnie należy nie tylko doprowadzić do gruntownej sanacji państwa (ale to gruntownej do fundamentów), zreformować całkowicie ustrój, który tworzony był dla państwa słabego, dla państwa małego, dla państwa bez ambicji. My nie tylko mamy ambicje, ale nasze ambicje wydają się być większe niż tylko ekspansja gospodarcza. Dlatego też uważam że Polska musi mieć swoją broń atomową i to bezwzględnie! Mamy ku temu ludzi (naukowców), mamy możliwości aby taką broń zbudować samemu, brakuje tylko jednej rzeczy - woli politycznej i jedności narodowej. Oczywiście banałem byłoby również powiedzenie, że musimy mieć armię co najmniej 300 000 a tak naprawdę 500-tysięczną. Że musimy stać się tu, na ziemiach na których Polska od wieków istnieje swoistym "Izraelem Europy" - uzbrojonym po zęby i gotowym do oddania jakiegokolwiek ciosu tak, aby jeśli chociażby w Niemczech pojawił się pomysł "zjednoczenia ziem wschodnich"  wyprowadzić w ich stronę taką fangę, żeby już nigdy myśl podobna nie przyszła im do głowy (a tą fangą byłby w najlepszym przypadku całkowity rozpad Niemiec i to nie tylko doprowadzenie do sytuacji sprzed 1870 r. ale przede wszystkim sprzed 1834 czyli przed powstaniem Niemieckiego Związku Celnego, a także wspieranie wewnętrznych separatyzmów i patriotyzmów, typu bawarskiego, saskiego wirtemberskiego etc. z zakazem jednoczenia Niemiec na poziomie choćby kultury, jako że to państwo tak naprawdę jest przekleństwem Europy, zjednoczone Niemcy są przekleństwem Europy, podobnie jak zjednoczona, silna Rosja). Oczywiście początkowo byłby na pewno duży problem chociażby nawet z budową broni atomowej w naszym kraju, ponieważ - powiedzmy sobie szczerze - w naszym społeczeństwie żyje jakaś taka narośl (tak narośl), która realnie nie uważa się za Polaków chociaż mówi po polsku, urodziła się Polakami, ma korzenie polskie, ale nie czuje się Polakami. Tacy ludzie z całą pewnością ustawialiby się w kolejce, czy do Brukseli czy do Waszyngtonu, aby po prostu perfidnie kapować na Polskę, właśnie dlatego że coś im się nie podoba: że rozwój im się nie podoba, że CPK im się nie podoba, że atom im się nie podoba, nic im się nie podoba, poza Tuskiem i jego folksdojczerją. Myślę jednak że i z tym można by było sobie poradzić, bowiem z jednej tylko rzeczy zrezygnować nie można: z dalszego rozwoju i umocarstwienia naszego państwa, a co za tym idzie naszego regionu.




poniedziałek, 22 lipca 2024

HISTORIA ŻYCIA WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. CLXXXV

TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI 
SŁOWIANIE I CELTOWIE





PIERWSZE EUROPEJSKIE CYWILIZACJE

SŁOWIANIE

(POD SKRZYDŁAMI ASYRII - UPADEK IZRAELA)

(ok. 738 r. p.n.e. - ok. 635 r. p.n.e.)

Cz. V




BOGINI BASTET Z BUBASTIS 




FILISTEA
PONOWNIE ODRODZENIE
(738 r. p.n.e. - ok. 635 r. p.n.e.)
Cz. V



DEWARIM
(738 r p.n.e. - 586 r p.n.e.)
Cz. VII



 Konflikt pomiędzy faraonem Osorkonem II a jego kuzynem z Południa - arcykapłanem Amona-Re Harsiesisem, trwał dość długo (bo całą dekadę) i przypominał stan zimnej wojny pomiędzy Dolnym i Górnym Egiptem, aczkolwiek nie przerodził się w wojnę gorącą. Ten drugi niczym udzielny władca rezydował w królewskich Tebach, ten pierwszy zaś na Północy, w Delcie, w świętym mieście kociej bogini Bastet -  Bubastis. Osorkon mają takie problemy z kapłanami Amona-Re, którzy realnie uniezależnili Górny Egipt, postanowił nie dopuścić do takiego samego wzmocnienia władzy kapłańskiej w Delcie. W Memfis (drugim wielkim mieście Egiptu), odsunął od władzy lokalnych kapłanów boga Ptaha (świętym zwierzęciem tego boga, dla którego w Memfis organizowano wielkie święto, był byk Apis. Musiał to być oczywiście bardzo szczególny byk - czarno-biały oraz mieć białą trójkątną łatę na czole, łatę przypominającą lecącego sępa na grzbiecie, narośl w kształcie skarabeusza na języku oraz podwójne włosie w ogonie. Gdy tylko takiego byka znaleziono, jego i jego matkę zabierano do Memfis gdzie do końca życia żyli wygodnie, a ich nawóz i mleko wykorzystywano do celów magicznych i leczniczych) i kapłanem tego boga mianował swego syna - Szeszonka. To samo uczynił w mieście Tanis, gdzie kapłanem tamtejszego boga Amona mianował swego kilkuletniego synka Hornatcha. Hornatch jednak nie dożył dziesiątego roku życia i przy ogromnym żalu ojca, opuścił ten ziemski padół.  Osorkon miał jeszcze jednego syna - Nimlota, kapłana boga Arsafesa, którego szykował na swego następcę. Poza tym Osorkon II wiele budował (m.in. rozbudował świątynię bogini Bastet w Bubastis - dodając wielką halę hypostylową, a poza tym budował świątynie w Leontopolis, Tanis i Memfis). Stan zimnej wojny pomiędzy Północą a Południem zakończył się ok. 860 r. p.n.e. wraz ze śmiercią arcykapłana Harsiesisa. Wówczas Osorkon błyskawicznie zajął Teby i nowym arcykapłanem Amona-Re mianował swego najstarszego syna - Nimlota.




W 22 roku swego panowania (ok. 852 r. p.n.e.) urządził Osorkon w nowo rozbudowanej świątyni w Bubastis wielką uroczystość religijną, będącą nawiązaniem do starej egipskiej tradycji święta sed (odnowienia władzy królewskiej, którą z reguły urządzano w 30 roku panowania władcy). Żeby skrupulatnie i zgodnie z tradycją odprawić to dawno zapomniane święto, sięgnięto do instrukcji spisanej w świątyni w Soleb za czasów Amenhotepa III (czyli jakieś 500 lat wcześniej) i trzymano się tego wzorca w najdrobniejszych szczegółach (łącznie z obowiązkiem zwolnienia wszystkich świątyń z podatków). Według informacji zawartych w portyku świątyni bogini Bastet w Bubastis, święto to zakończyło się pełnym sukcesem Osorkona, jako odnowiciela dawnych wieków Egiptu i jednocześnie ukazało go jako sprawnego mężczyznę, który był w stanie samodzielnie podnieść ciężki słup sed (oczywiście każdy faraon musiał taki słup podnieść po 30 latach swego panowania, nawet jeśli nie starczało mu na to siły. Wówczas więc z boku pomagali mu słudzy, a zadaniem władcy było utrzymanie sznura - który był przywiązany do owego słupa, na tyle długo aby można było stwierdzić publicznie że faraon w dalszym ciągu jest w formie i że łaski Amona, Ozyrysa, Horusa i Re nie opuszczają Egiptu). Podczas tej uroczystości oczywiście był również obecny Nimlot, jako arcykapłan rządca Górnego Egiptu, jednocześnie deklarując jedność pomiędzy świętymi miastami - Tebami i Tanis. Osorkon II zmarł wkrótce po tej uroczystości (ok. 850 r. p.n.e.). Przez te niecałe 25 lat rządów Osorkona nad Egiptem, panował tutaj wewnętrzny spokój (pomimo tej dekady wewnętrznego konfliktu pomiędzy Deltą i Górnym Egiptem) a gospodarka kraju po latach wewnętrznych buntów znów zaczęła się odradzać. W polityce zagranicznej Osorkon kontynuował handlowy sojusz z fenickim miastem Byblos, który przerodził się również w sojusz polityczny. W roku 853 p.n.e. gdy ambitny władca Asyrii Salmanasar III wyruszył na podbój Syrii i Lewantu, tamtejsze miasta wystąpiły przeciw niemu jednocząc się i uzyskały również wsparcie Egiptu (Byblos wysłało 500 wojowników, a Egipt 1000). Bitwa pod Karkar nad Orontesem (o której pisałem już w poprzednich częściach) zakończyła się zapewne zwycięstwem Asyryjczyków, ale było to zwycięstwo pyrrusowe, które jednocześnie uniemożliwiło im dalszy podbój miast-państw Lewantu. Od tej pory Egipt finansował miasta syryjskie (łącznie z Damaszkiem), czyniąc z nich zaporę przed nieuchronnym wkroczeniem Asyryjczyków do Delty.




Śmierć Osorkona tak naprawdę stworzyła nowe problemy, które znów pojawiły się przed państwem faraonów. Pretendentem do objęcia władzy był Nimlot (którego ojciec uczynił arcykapłanem Amona-Re w Tebach). Jego konkurentem był jego przyrodni brat, arcykapłan Ptaha w Memfis - Szeszonk. Ten jednak nie doczekał śmierci ojca i odszedł z tego świata jeszcze za życia Osorkona II. Jego miejsce zajął jednak rodzony brat Szeszonka - Takelot, który szybko w Bubastis koronował się na nowego władcę Egiptu (jako Hadżcheperre Takelot II). Konflikt pomiędzy Północą a Południem zaczynał się więc od początku. Nimlot (jako najstarszy z braci) zażądał od Takelota aby ustąpił i oddał mu władzę nad dwoma Krajami, a w zamian (jako arcykapłan Ptaha) będzie mógł wycofać się do Memfis, które zostanie oddane jemu i jego potomkom w wieczne władanie. Takelot odmówił, więc Nimlot zebrał armię i wraz z nią ruszył na Północ. Nimlot zdobył twierdzę w Herakleopolis (prawdopodobnie tamtejsza załoga poddała się), a stąd było już niedaleko do samego Memfis. Nimlot maszerował wraz ze swym kilkunastoletnim synem Ptahudżefanchefem (któremu oddał władzę nad twierdzą w Herakleopolis). Nimlot maszerował dalej pewny zwycięstwa, ale gdzieś na wysokości miasteczka Maidun, został poinformowany że Takelot zebrał znaczne siły i oczekuje go już pod Memfis, a jednocześnie proponuje pokój, aby nie przelewać bratniej krwi. I rzeczywiście do walki nie doszło, a obaj bracia spotkali się w Memfis i wzajemnie pogodzili, uznając swoją władzę, a nawet Nimlot oddał Takelotowi za żonę jedną ze swych nastoletnich córek - Karomamę Merytmut (syn zrodzony z tego związku otrzymał po dziadku imię Osorkon). 

Swoją drogą spójrzcie jak to jest, starożytni faraonowie żenili się między sobą, ze swymi siostrami i córkami tak aby nie dopuścić o swego grona nikogo z zewnątrz. Potem monarchowie również żenili się pomiędzy sobą, a następnie magnaci i wielka finansjera, tworząc bardzo hermetyczne i zamknięte środowiska. Wszystko to przetrwało po dziś dzień, wystarczy bowiem przyjrzeć się jak wygląda proces demokracji w takich strukturach jak Komisja Europejska czy Parlament Europejski. Gdzie tam jest demokracja, którą wycierają sobie gęby załgani politykierzy? Kto wybiera takiego szefa Komisji Europejskiej - Parlament? Teoretycznie tak, a w praktyce z demokracją nie ma to naprawdę nic wspólnego. Ci, którzy mieli zostać wybrani, zostali wybrani, jak w demokracji socjalistycznej, gdzie również odbywały się wybory, również głosowano, z tym że władze z reguły nawoływały żeby głosować bez skreśleń, czyli na listę kandydatów już wybraną przez partię i zadaniem wyborcy było po prostu wziąć tą kartę i wrzucić ją do urny, bo partia wiedziała lepiej których synów (i córki) pragnie widzieć w swoich szeregach. Frekwencji oczywiście były niebotyczne 90 parę procent zawsze głosowało, i zawsze głosowało jakieś 80 do 90% na listę wyznaczoną przez partię. Demokracja prawda?! A w rzeczywistości działy się cuda na urną. Poza tym udzie z reguły nie głosowali, bo nie chcieli z siebie robić idiotów, ale nie zawsze było to możliwe, gdyż na przykład w zakładach pracy wymagano żeby pójść na wybory i od tego była uzależniona np. premia, albo jakieś inne suweniry. Dziś partie konserwatywne realnie wygrały wybory (np. we Francji) natomiast żadna z nich nie rządzi, dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta, gdyż został stworzony wokół nich "kordon sanitarny" innych partii establishmentu - w imię demokracji oczywiście, ale nie tej demokracji wywodzącej się jeszcze ze starożytnych Aten, tylko tej demokracji "jak my (elity) ją rozumiemy", czyli demokracji socjalistycznej, liberalnej czy jakiejkolwiek innej przymiotnikowej. Jeśli demokracja zaczyna być demokracją przymiotnikową, to  przestaje być demokracją, bo nie da się budować demokracji liberalnej, socjalistycznej czy nawet szlacheckiej - bo to już nie jest żadna demokracja (a przynajmniej demokracja niepełna, co na jedno wychodzi). Dzisiejsze elity, które same się wybierają i wzajemnie wspierają, niczym się nie różnią od starożytnych faraonów którzy żenili się z własnymi siostrami i córkami aby zachować tę "najlepszą krew" w jednym rodzie, i żeby nie dopuścić do wspólnego grona nikogo z zewnątrz. Ale jak wiadomo taka praktyka powoduje już w drugim, trzecim, czwartym pokoleniu degradację genową (stąd różne przypadki deformacji psychicznych i fizycznych) jak również całkowity zastój i degenerację całej grupy. Tak więc wystąpienie pani Ewy Zajączkowskiej-Hernik - chodź nic nie zmieniło bo też i zmienić nie mogło - jest swoistym memento dla tych ludzi. Wszystkie hermetyzmy wcześniej czy później będą rozerwane i to krwawo, co też pokazuje historia. Wszelkie rewolucje były tego przyczyną, właśnie tego że grupa możnych zamykała się w swoim środowisku i starała się odciąć od ludu, uważając się za lepszych od innych. Historia non stop się powtarza, i jak to ktoś kiedyś powiedział "gdyby człowiek żył wiecznie, to umarłby z nudów".




Zawarte  porozumienie przetrwało kolejną dekadę, podczas której Takelot wydawał swoje córki za mąż za tebańskich kapłanów (którym nie w smak był wzrost znaczenia tynickich kapłanów Amona z Północy i poprzez małżeństwa z córkami faraona starali się owe wpływy zneutralizować). Ok. 839 r. p.n.e. swym pałacu w Karnaku zmarł Nimlot. Teraz znów pojawił się problem następstwa, kto ma być nowym arcykapłanem Amona-Re w Tebach? Najstarszy syn Nimlota Ptahudżefanchef (sprawujący władzę wojskową nad twierdzą w Herakleopolis), czy młodszy syn Nimlota - Takelot? A może syn poprzedniego arcykapłana Harsiesisa - również imieniem Harsiesis? Faraon Takelot II wyznaczył na to stanowisko swego najstarszego syna Osorkona (młodszego zaś - Dżedptchiuefancha jeszcze wcześniej mianował drugim prorokiem Amona w Tebach). Nie spodobało się to kapłanom Amona, a dodatkowo do buntu podżegał ich Harsiesis. Książę Osorkon zaś (mianowany arcykapłanem) w twierdzy El-Hiba gromadził wojsko (ofiarowane przez ojca, w tym najbardziej elitarny Korpus Delty) z zamiarem zdobycia Teb i wyegzekwowania na buntownikach woli faraona. Ptahudżefanchef w Herakleopolis uznał władzę swego kuzyna nad Górnym Egiptem, w zamian za potwierdzenie jego kontroli nad owym miastem i twierdzą, co też Osorkon uczynił. Następnie ruszył w górę Nilu docierając do Hermopolis. Następnie wkroczył do Tebajdy, a kolejne miasta padały praktycznie bez walki, tak też się stało w samych Tebach, w których rebelianci Harsiesisa nie stanowili wielkiej siły. Bardzo szybko i bardzo łatwo udało się Osorkonowi z nimi uporać. Uwięził ich, a następnie deklarując przywrócenie spokoju w świętym mieście boga Amona-Re, skazał ich na śmierć w niezwykle okrutny sposób, każąc ich po prostu spalić (łącznie z Harsiesisem -  swoim jakby nie było kuzynem). Był to okrutny wyrok nie tylko pod względem fizycznym, ale przede wszystkim religijnym, gdyż Egipcjanie wierzyli, że aby zachować duszę w zaświatach, muszą tu na ziemi również zachować ciało, i to ciało musi zostać pochowane z odpowiednimi formułkami.




Swoją drogą zastanawiam się jak bardzo łatwo ludźmi manipulować. Przecież to jest tak piramidalna bzdura, że aż czuję się fizyczny ból gdy tylko się o tym pomyśli. Ja nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby sądzić że ciało jest potrzebne do czegokolwiek poza tym, czego tutaj jeszcze za życia doświadczamy. Równie dobrze można by było się zapytać, czy potrzebne nam jest totalnie zniszczone auto, z którego nie da się nawet wyciągnąć żadnych części, nie mówiąc już o tym że nie można go wyremontować, gdyż już się do tego nie nadaje. I tak samo jest z naszymi ciałami, uwalniamy się z nich, a one idą do ziemi, albo do ognia - bez znaczenia co się z nimi stanie. Mogą nawet leżeć na piasku, czy gdziekolwiek indziej, dla nas to realnie już jest śmieć! A my? No cóż, szykujemy się do kolejnych narodzin, aby znów doświadczać na tym świecie pełnym łez i cierpienia 😉 Swoją drogą Ziemia wydaje mi się, jest najbardziej optymalnym miejscem do tego, żeby można tu było poznać zarówno nienawiść, niechęć, odrzucenie, ból jak również doświadczyć miłości, radości i szczęścia. Natomiast istnieją również w naszym Wszechświecie planety piekielne, gdzie życie jest baaardzo ciężkie i gdzie tej radości oraz szczęścia praktycznie nie ma. Oczywiście są i planety anielskie, gdzie praktycznie nie doświadczamy cierpienia i nienawiści - albo doświadczamy w bardzo minimalnej formie. Taką planetą np. jest rodzinny świat Jezusa Chrystusa planeta TJehooba).




Wydawało się że buntownicy zostali ukarani, a rebelia ostatecznie i nieodwołalnie stłumiona. Ale nie była to prawda, prawdziwy bunt miał dopiero wybuchnąć i tak też się stało w roku 835 p.n.e. Rewolta była nieporównywalna z niczym wcześniejszym, a sam Osorkon pisał w "Annałach" z Karnaku, że przypominała najgorsze czasy Pierwszego Okresu Przejściowego (oczywiście on tego tak nie nazywał, ale ponieważ był człowiekiem wykształconym to znał wcześniejsze dzieje Egiptu i dlatego porównywał je, z tym, co się wówczas działo). Rebelianci (głównie złożeni z najbiedniejszej ludności - szczególnie wiejskiej, ale nie tylko), niszczyli świątynie, zabijali kapłanów i w zasadzie można powiedzieć że to, co się wówczas działo, to był koniec świata dla każdego pobożnego Egipcjanina (czyli wszystko jak widać sprawdza się notorycznie, jeśli elity zaczynają zamykać się we własnym gronie, jeśli za bardzo zaczynają wierzyć w swoją niezwykłość i wyjątkowość, oraz w to, że są "wybrańcami bogów" i że rządzić będą wiecznie, jeśli ich polityka opiera się przede wszystkim na eksploatacji ludności najuboższej - lub też tej, która jest pod nimi - to należy się spodziewać że wcześniej czy później dojdzie do rozlewu krwi. I to jest tak oczywiste, jak fakt że po nocy przychodzi dzień, ale dla polityków którzy rządzą od dekad, jest to nie do zaakceptowania, gdyż w ich główkach już od dawna powstała myśl że oni są wieczni, a po nich - ewentualnie - przyjdą ich potomkowie i to się tak będzie "kręciło" do końca świata i jeden dzień dłużej. Cóż, taka już mentalność władców, bez względu na epokę historyczną. Ludzie non stop popełniają te same błędy, non stop - co jest niemożliwe, ale jak widać dla nich możliwe - wchodzą do tej samej rzeki i non stop robią to samo, co wcześniej na swą zgubę czynili inni, niczego nie ucząc się z historii, NICZEGO! - I co pan zrobisz? nic pan nie zrobisz?!).




Wojna ludowa trwała w Tebajdzie prawie dziesięć lat. Większość miast wokół Teb została zniszczona, a same Teby ledwie zdołały się obronić. Ok. 826 r. p.n.e. zawarto rozejm (który pierwotnie miał być traktatem pokojowym), gdy już wydawało się że normalność wróci do Tebajdy, a postulaty rebeliantów zostały (bo musiały zostać, gdyż wojska arcykapłana nie były w stanie ich pokonać) uznane, okazało się że pokój nie przetrwał nawet dwóch lat, a wojna wróciła ze zdwojoną siłą. Jeszcze bowiem w roku 825 p.n.e. arcykapłan Osorkon został zmuszony do ucieczki z Teb i popędził na Północ, do Tanis (notabene Takelot II przeniósł stolicę z Bubastis do Tanis w Delcie), tam jednak spotkała go kolejna niemiła niespodzianka.




CDN.

czwartek, 4 lipca 2024

POWYBORCZY HUMOR - Cz. IX

POLITYCZNE MEMY





DZIŚ KOLEJNA ODSŁONA POLITYCZNYCH MEMÓW KTÓRA W CAŁOŚCI DOTYCZYĆ BĘDZIE DONALDA TUSKA I JEGO OSTATNICH POLITYCZNYCH WYSKOKÓW W KIERUNKU OLAFA SCHOLZA I W OGÓLE NIEMIEC. PONIEWAŻ JEDNAK CHCIAŁBYM ZACHOWAĆ SPOKOJNY UMYSŁ I NIE MUSIEĆ SIĘ DENERWOWAĆ, POZWOLĘ SOBIE POMINĄĆ KOMENTARZ DO PREZENTOWANYCH PONIŻEJ MEMÓW. MYŚLĘ ŻE POLITYCZNIE DONALD TUSK BĘDZIE WKRÓTCE (NIE WIEM JAK DŁUGO POTRWA JESZCZE TO "WKRÓTCE", MAM OGROMNĄ NADZIEJĘ ŻE JUŻ NIEDŁUGO) POLITYKIEM SKOŃCZONYM I ZHAŃBIONYM.



NIE CAŁUJ JUŻ, NIE CAŁUJ, JAKA TO BESTIA NIENASYCONA 😙




NOWY KANCLERZ NIEMIEC 
(OJ, PRZEPRASZAM ZAPOMNIAŁEM ŻE NIEMCY TO WCIĄŻ SZOWINIŚCI I DLA NICH FOLKSDOJCZ TO NIE NIEMIEC)






TO CO, BUDUJEMY IV RZESZĘ EUROPEJSKĄ? 
(W KOŃCU HITLER TEŻ MIAŁ W PLANACH BUDOWĘ NOWEJ EUROPY, W KTÓREJ DLA POLAKÓW BYŁY TYLKO TRZY MOŻLIWOŚCI: ŚMIERĆ W KOMORACH GAZOWYCH, WYNARODOWIENIE I ZNIEMCZENIE ORAZ ZAMIANA W NIEWOLNIKÓW. DZIĘKUJĘ BARDZO ZA TAKĄ EUROPĘ, NAWET W FORMIE LIGHT)






🤣




WIADOMO NIEMCY TO SĄ EUROPEJCZYCY... 
(KTÓRYM JEDNAK CO JAKIŚ CZAS ODBIJA SZAJBA I POGRĄŻAJĄ CAŁY KONTYNENT WE KRWI BÓLU I CIERPIENIU. ALE PRZECIEŻ TO BYŁO DAWNO TYM BARDZIEJ SAMI NIEMCY MUSIELI UCIEKAĆ ZE ŚLĄSKA, Z PRUS WSCHODNICH, Z POMORZA - CZYŻ NIE ZREKOMPENSOWALI TYM SWYCH WIN? NIEMCY DO DZISIAJ NIE ZAPŁACILI POLSCE REPARACJI I ALBO TO SZYBKO ZROZUMIEJĄ, ALBO BĘDZIE ŹLE. A POZA TYM MAŁO MNIE OBCHODZI ŻE MUSIELI UCIEKAĆ PRZED ARMIĄ CZERWONĄ, WCZEŚNIEJ MASOWO WSPIERAJĄC POLITYKĘ EKSPANSJI ADOLFA HITLERA I NAZYWAJĄC SIEBIE NADLUDŹMI. BYŁA WINA, MUSI BYĆ KARA!)




TO CHYBA PIERWSZE SŁOWA PRAWDY, JAKIE PADŁY Z UST TEGO CZŁOWIEKA




BEZ KOMENTARZA




👍




NA KONIEC  MAŁA ZMIANA TEMATU (CHOĆ NIEZBYT ODLEGŁA OD TEGO CO SIĘ OGÓLNIE DZIEJE W EUROPIE), A MIANOWICIE LIST PEWNEJ FRANCUZKI, KTÓRA NIE CZUJE SIĘ JUŻ W SWOIM KRAJU U SIEBIE. LIST JEST APELEM ODNOŚNIE FRANCUSKICH WYBORÓW:




Mam 26 lat, jestem blondynką, o jasnych oczach i zawsze mieszkałam w 6. dzielnicy Lyonu, uważanej za najelegancką dzielnicę Lyonu, a moje codzienne życie stało się nie do zniesienia. Piszę to, ponieważ dziesięć wiele lat temu mogłem wychodzić z przyjaciółmi wieczorem, o każdej porze, bez przeszkadzania, obrażania, śledzenia i dźgania.

Wspominam o pchnięciu nożem, ponieważ trzy lata temu do mojego chłopaka i dwóch przyjaciół w drodze do domu podeszła grupa mężczyzn. Otoczyli ich i ukradli jeden z telefonów komórkowych. Próbowali walczyć, a mój chłopak, mimo że był silnym zawodnikiem rugby, został dźgnięty nożem w ramię, chroniąc szyję, która była celem. Ktoś próbował poderżnąć mu gardło.

Jeśli chodzi o mnie, mężczyźni regularnie mnie śledzą, obrażają, bo nie odmawiam odpowiedzi lub dlatego, że mówię, że mam chłopaka. Któregoś dnia ktoś mnie opluł. Coraz częściej gwiżdżą na mnie jak na psa lub „ksksks”, jakbym był kotem. W ciągu ostatniego roku tego typu zdarzenia przydarzyły mi się może trzydzieści razy.

Sześć miesięcy temu adoptowaliśmy szczeniaka. Pewnego wieczoru o 21:00 mój chłopak wyszedł z nim na spacer, a trzech mężczyzn próbowało ukraść szczeniaka. Od tego czasu wychodzimy tylko wieczorem we dwoje i zawsze noszę w torebce gaz pieprzowy.

W naszym sąsiedztwie, właśnie w naszym bloku, znajdują się trzy punkty handlu narkotykami, które działają non stop. Dzień i noc. Ze wszystkim, co się z tym wiąże: stróżami wałęsającymi się przed naszym domem, kręcącymi się, krzyczącymi, naćpanymi i przeszkadzającymi ludziom, zwłaszcza kobietom.

Każde z działań, o których wspomniałem (a są one tylko częścią tego, przez co przeszliśmy) jest faktem, że dokonują tego mężczyźni pochodzenia Afryki Subsaharyjskiej lub Afryki Północnej. Biały człowiek nigdy nie zachował się wobec mnie w taki sposób.

Czy rasistowskie jest wytykanie, czym stało się moje codzienne życie jako kobiety z powodu imigracji? Czy moja rzeczywistość, moje codzienne życie są rasistowskie? Czy nie mam takiego samego prawa, jak każda inna osoba, do nagłaśniania traumatycznych aktów przemocy tylko dlatego, że dopuszczają się ich cudzoziemcy lub imigranci?

Żeby było jasne, nie mówię o mężczyznach w ogóle, ale w szczególności o mężczyznach, czasami nieletnich, pochodzących ze środowisk imigracyjnych.

Teraz, przez około cztery lata, sposób, w jaki żyję, musiał się zmienić, aby żyć w ciągłej niepewności. Teraz żyję z gazem pieprzowym przed drzwiami wejściowymi, paralizatorem i fałszywym pistoletem po próbie włamania. Do naszych drzwi dodaliśmy dodatkowy zamek. W naszym mieszkaniu mamy kamerę bezpieczeństwa. W torebce noszę drugi gaz pieprzowy i kastety na breloczku do kluczy. Nigdy nie wchodzę do budynku bez sprawdzenia obu stron ulicy, na wypadek, gdyby jakiś mężczyzna mnie śledził. Nigdy nie nawiązuję kontaktu wzrokowego z wiesz-kogo. Ciągle przechodzę przez ulicę. Nie wychodzę już sama z domu po 21:00. Z wiadomych powodów nie korzystam już z komunikacji miejskiej. Boję się, kiedy jestem sama w domu. Boję się, kiedy jestem na zewnątrz. Teraz zawsze się boję.

Nie chcę takiej przyszłości dla moich dzieci, których na szczęście jeszcze nie ma. Nie rozumiem ludzi, którzy nie widzą, że Francja zamienia się w kolebkę niepewności z powodu imigrantów. Niepewność dla kobiet, ale także dla mężczyzn.

Dlatego w trosce o przyszłość swoją i swoich dzieci lub przyszłych dzieci: oddajcie właściwy głos.”